poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Referendum i pytania referendalne

Poznaliśmy już wszystkie pytania, na które odpowiedzą Polacy w referendum, które najprawdopodobniej przeprowadzone zostanie równocześnie z wyborami parlamentarnymi w dniu 15 października 2023 roku. 

Są to:

1. Czy popierasz wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw?,
2. Czy jesteś za podwyższeniem wieku emerytalnego wynoszącego dziś 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?,
3. Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?,
4. Czy popierasz likwidację bariery na granicy Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi?.

Pytania winny być dla choć trochę logicznie i normalnie myślących Polaków tak oczywiste, że pozostaje na nie odpowiedzieć  jedynie 4xNIE. 

Na świecie mamy dwie formy demokracji: pośrednią (przedstawicielską) oraz bezpośrednią i jeżeli są one stosowane przez określony kraj to powinny być one w stosunku do siebie komplementarne (uzupełniające) a nie substytucyjne (alternatywne), przy czym demokracja bezpośrednia jest wyższą formą  wyrażania opinii  społecznej niż demokracja pośrednia. Jest tak dlatego, że wtedy ogół wyborców może się bezpośrednio wypowiedzieć na konkretne zagadnienia, które są dla nich newralgicznie ważne. 

Demokracja bezpośrednia może być wyrażana poprzez [1]: 

1. Referendum,
2. Plebiscyt,
3. Inicjatywę ludową.

Pomijając 2 i 3 to najważniejsza forma demokracji bezpośredniej jaką jest referendum w obszarze idei i praktyki zrodziła się w średniowiecznej Szwajcarii, a następnie, podbudowana ideami republikańskimi, kształtowała się w dobie Oświecenia i Rewolucji Francuskiej [1].

Ogólnie referendum jest "formą demokracji bezpośredniej, polegającą na wypowiadaniu się
wyborców na tematy będące przedmiotem głosowania, a dotyczące spraw całego państwa lub
jego określonej części. Istotą referendum jest nadanie mu formy głosowania, które przebiega
w oparciu o podstawowe zasady prawa wyborczego (powszechność, równość, bezpośredniość
i tajność) oraz sformułowanie alternatywy („tak” lub „nie”) bądź opcji, której wyborca daje
preferencje w głosowaniu" [2].

"Pod koniec XVIII wieku referendum pojawiło się jako metoda wypowiedzi ogółu obywateli
na temat konstytucji, ustaw czy ważnych elementów życia państwowego" [1].

W Europie - zgodnie z tradycją - najwięcej referendów jest w Szwajcarii, gdzie "w latach 1848 -2015 referendum na szczeblu federalnym było przeprowadzane aż 584 razy" [1] a sami Szwajcarzy nie wyobrażają sobie już funkcjonowania ich państwa bez referendów.

"W Polsce referenda znane są od czasów PRL. Pierwsze przeprowadzono w 1946 roku. W okresie międzywojennym nie odbywały się powszechne głosowania. Odbyły się za to plebiscyty w kwestiach przynależności państwowej określonych terytoriów po I wojnie światowej" [3].

Po II wojnie światowej w PRL odbyły się następujące referenda ogólnokrajowe [3]:

– 30 czerwca 1946 – referendum ludowe (3 x tak)
– 29 listopada 1987 – referendum w sprawie reform politycznych i gospodarczych.

We współczesnej Polsce referendum zarządzane jest w sprawach dotyczących wszystkich obywateli przez Sejm lub przez prezydenta za zgodą senatu. W okresie III RP odbyły się następujące referenda ogólnokrajowe [3]:

– 18 lutego 1996 – referendum na temat powszechnego uwłaszczenia,
– 18 lutego 1996 – referendum o niektórych kierunkach wykorzystania majątku państwowego
Frekwencja wyniosła 32,44% (referendum ważne, lecz niewiążące). Odpowiedzi przedstawiały się następująco: pierwsze pytanie – 92,89% głosów na "Tak", drugie pytanie – 93,70% głosów na "Tak", trzecie pytanie – 72,52% głosów na "Nie", czwarte pytanie – 88,30% głosów na "Tak",
– 25 maja 1997 – referendum nt. przyjęcia Konstytucji RP. Frekwencja wyniosła 42,86% (referendum ważne i wiążące). Na "Tak" oddano 52,70%, zaś na "Nie" – 45,90% głosów,
– 7-8 czerwca 2003 – referendum ws. akcesji Polski do Unii Europejskiej. Frekwencja wyniosła 58,85% (referendum ważne i wiążące). Za akcesją opowiedziało się 77,45% głosujących, przeciwko było 22,55% z nich,
– Na 2005 było planowane kolejne referendum – tym razem w sprawie przyjęcia Konstytucji UE, ale w związku z odrzuceniem projektu traktatu w referendach we Francji i Holandii nie została podjęta decyzja o jego przeprowadzeniu,
– 6 września 2015 r. – referendum w sprawie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu, stosunku do dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa oraz interpretacji zasad prawa podatkowego. Frekwencja wyniosła 7,80% (referendum ważne, lecz niewiążące). Odpowiedzi przedstawiały się następująco: pierwsze pytanie – 78,75% głosów na "Tak", drugie pytanie – 82,63% głosów na "Nie", trzecie pytanie – 94,51% głosów na "Tak".

Ogólnie ktoś, dla kogo demokracja jako taka jest najlepszą formą ustrojową, powinien być szczególnie i zawsze wielce zadowolony, gdy na konkretne tematy mogą wypowiedzieć się wszyscy wyborcy. A dzieje się tak w przypadku demokracji bezpośredniej, w tym w szczególności poprzez właśnie referendum. 

Natomiast ktoś, kto uważa się za zwolennika demokracji a jest przeciwny lub nie popiera referendów to de facto nie jest demokratą a zwykłym hipokrytą lub po prostu cynicznym kłamcą.

Dlatego też zupełnie nie rozumiem liderów totalnej opozycji (szczególnie z KO-PO), którzy nawołują do bojkotu najbliższego referendum. Przecież mają usta pełne aprobaty dla demokracji a nawet więcej - gloryfikują ją nieustannie i z aprobatą odmieniają ją przez wszystkie przypadki. 

Czyżby więc bali się głosu polskich obywateli? Ale dlaczego? 

Odpowiedź może być tylko jedna. Po prostu oni na tak postawione pytania odpowiedzieliby 4xTAK, bowiem w przypadku wygranej wyborczej zamierzają: powtórnie "prywatyzować" wszystko, co zostało jeszcze w rękach polskiego państwa; znów podwyższyć wiek emerytalny; ulec UE i zgodzić się na mechanizm przymusowej relokacji do Polski nielegalnych imigrantów oraz oczywiście znów rozpocząć proces likwidacji polskiej armii i zmniejszania bezpieczeństwa na terenie Polski a w tym obszarze znajduje się też likwidacja barier na granicy z Białorusią. 

Ja mam nadzieję, że większość Polaków jest zadowolonych z faktu możliwości głosowania w referendum, które zawiera naprawdę pytania dotyczące bardzo ważnych dla Polski i Polaków spraw i to niezależnie od poglądów politycznych czy społeczno-światopoglądowych.  Wszak referendum to najwyższa forma prawdziwej demokracji. 

[1] Zobacz szerzej: 
[2] Leszek Garlicki, Polskie prawo konstytucyjne. Zarys wykładu, Wolters Kluwer, wyd. 10, Warszawa 2006 r., s. 179, szerzej ss.179–188 w: [1]. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

sobota, 12 sierpnia 2023

O D. Tusku. Tym razem na poważnie! Gospodarka... (2)


W przedostatnim akapicie pierwszej części napisałem: 

""I zgadzam się z J. Kaczyńskim, że gdyby D. Tusk odzyskał władzę to od pierwszych miesięcy nastąpiłby proces wyprzedawania wszystkiego, tej resztki naszego majątku, który się uchował: "Tusk, jeśli wróci do władzy, wyprzeda wszystko. Tego zażądają od niego ci, którzy go tutaj wysłali. On jest przecież politycznie bardzo zadłużony. Za te wszystkie rezolucje przeciwko Polsce, za całą tę fałszywą nagonkę na nasz kraj zapłaci firmami, naszym majątkiem, interesami (...) Tusk wyprzeda Polskę, a wtedy jako naród staniemy się nędzarzami, skazanymi na pracę za grosze albo na emigrację. Nie będziemy mieli nic, bo kapitał prywatny w Polsce jest za słaby i ma często zbyt egoistyczne nawyki, by nas poprowadzić ku sukcesowi"".

Wtedy nawet nie wiedziałem, że o wyprzedaż dóbr narodowych (majątku narodowego) PiS (ZP) zapyta nas w pierwszym pytaniu referendalnym i dobrze się stało, iż o to zapytamy wszystkich Polaków, bo tzw. polska prywatyzacja od 1988 roku "woła o pomstę do nieba". Taki L. Balcerowicz czy J. Lewandowski oraz wszyscy, którzy później za grosze wyprzedawali nasz majątek winni od dawna siedzieć w więzieniu! Także D. Tusk, który wyprzedał 950 polskich firm za kwotę 58 miliardów złotych tylko dlatego, aby łatać swoją dziurę budżetową i uniknąć przekroczenia progu ostrożnościowego długu finansów publicznych liczonego w stosunku do PKB. Aby tego uniknąć posunął się nawet do kradzieży Polakom pieniędzy zgromadzonych w OFE w wysokości ponad 150 mld złotych, bowiem środki na koncie ZUS są wliczane do owego długu finansów publicznych. Chciał dalej prywatyzować np. LOTOS, PKN ORLEN, LOT, PKP czy KGHM... ale nie zdążył, bo stracił władzę.

A jakie za D. Tuska było bezrobocie a jakie jest teraz mimo przyjęcia jak na razie na stałe około 1,5 miliona Ukraińców? 


Stopa Bezrobocia w latach 2007-2014

Źródło: Eurostat; https://archiwum.mrips.gov.pl/gfx/mpips/userfiles/_public/1_NOWA%20STRONA/Aktualnosci/zdjecia/2014/charts_animation_ladneFINAL.gif

Stan na sierpień 2015 roku
Źródło: Eurostat/Forsal/money.pl

Obecnie w Polsce mamy najniższe od dziesiątek lat bezrobocie (około 2,7%) i zajmujemy drugie miejsce w UE po Czechach (2,4%). Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że taki poziom bezrobocia jest niemal bezrobociem frykcyjnym lub też sumą bezrobocia frykcyjnego i strukturalnego, ale aby to potwierdzić musi minąć trochę czasu. 

Przedstawiam dane liczone wg. Eurostatu, które są z reguły niższe niż oficjalne dane polskiego GUS. Dla przykładu stopa bezrobocia rejestrowanego w maju 2023 według GUS to 5,1% a liczony według Eurostatu to 2,7%. W sierpniu 2015 bezrobocie wg. GUS wyniosło 9,9% a wg. Eurostatu 7,2%. 

Tak czy inaczej w obydwu metodologiach mamy najniższe bezrobocie od 1991 roku. W tym okresie  najwyższe bezrobocie wg. GUS wynoszące powyżej 20% mieliśmy w latach 2002-2004, które było wynikiem "chłodzenia gospodarki" znów przez L. Balcerowicza, który ówcześnie był prezesem NBP.

Tak na marginesie dziś ekonomiści jego pokroju cały czas napierają na obecnego szefa NBP o podwyższanie stóp procentowych ze względu na wysoką inflację. Adam Glapiński - i dobrze - tego nie robi, dzięki czemu mamy tak niskie bezrobocie a inflacja mimo tego z miesiąca na miesiąc maleje. Jestem pewny, że gdyby D. Tusk przejął władzę to z pomocą L. Balcerowicza czy B. Grabowskiego zrobiłby wszystko, aby znów zastosować "terapię szokową" i tym samym bezrobocie natychmiast by wzrosło...

A jak wygląda obecnie nasz PKB?


Źródło: https://pfr.pl/dam/jcr:73c8b8c8-617e-464f-955d-5b751382e7f4/PFR_Europa_202307.pdf

Od 2015 roku realna wartość PKB zwiększyła się w Polsce o niemal 32%, oznacza to, że nasza gospodarka rosła znacznie szybciej niż średnia unijna oraz strefa euro jako całość.
Źródło: https://www.gov.pl/web/aktywa-panstwowe/wzrost-gospodarczy-w-polsce-od-2015-r-na-tle-innych-panstw-unii-europejskiej

W okresie 2015-2022 polska gospodarka rozwijała się w średnim rocznym tempie wynoszącym 4,1%, co dało nam czwarte miejsce w UE po Irlandii, Malcie i Cyprze. Wśród 10 największych gospodarek UE wzrost PKB Polski od 2015 roku był drugim największym, ustępując miejsca jedynie Irlandii. 

Co prawda w latach 2004-2015 nasza gospodarka też urosła o 59%, ale dziś mamy kryzys energetyczny związany z wojną na Ukrainie i mieliśmy pandemię koronawirusa a mimo to rośniemy szybciej niż kraje UE, co budzi niepokój przede wszystkim w Niemczech. M.in. stąd się bierze brak zgody Niemiec (sic!) na budowę portu w Świnoujściu, który ma stać się konkurencją dla portu w Hamburgu... Zdały egzamin nasze tarcze antycowidowe a byliśmy ich prekursorem. 

Polska notuje najszybszy wzrost PKB ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. Z danych za czerwiec wynika, że nasza gospodarka rosła o 3,8 proc. w stosunku do ostatniego kwartału 2022 roku - podaje Eurostat. Żaden z innych krajów wspólnoty nie osiągnął takiego wyniku. Polska odpowiadała też za 4,2 proc. PKB całej Unii Europejskiej. To najwyższy wynik naszego kraju w historii.

Źródło: https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/wzrost-gospodarczy-polski-byl-wiekszy-glowny-urzad-statystyczny-koryguje-dane/m3764nl

Źródło: https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/pbmk9kuTURBXy9iOTYxOWM4MS00MzczLTRlMDEtYjZkMC1iMDVhZmRmMWQxOGQuanBlZ5GVAs0DwADCw94AAaEwBQ

"Według danych Banku Światowego, w ciągu ostatnich 15 lat, Polska stała się liderem wzrostu PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej waluty (PPP), pośród wszystkich 27 krajów Unii Europejskiej. Przyjmując PKB na mieszkańca w 2007 roku za podstawę tych wyliczeń, PKB Polski w 2022 roku wzrosło aż 62,9%, podczas gdy np. nasi sąsiedzi Niemcy odnotowali w tym czasie wzrost o 12,9%, a Francja tylko 4,9%. Natomiast takie kraje jak Hiszpania, Włochy czy Grecja, nie tylko w tym czasie nie odnotowały wzrostu PKB, a wręcz przeciwnie spadki i to odpowiednio o 4%, 7,6%, a Grecja aż 21,5% czyli o ponad 1/5.
 
Polski wzrost PKB na mieszkańca z uwzględnieniem siły nabywczej naszej waluty, jest rzeczywiście imponująco wysoki, przy czym szczególnie przyśpieszenie tego wzrostu nastąpiło od 2015 roku, aż o blisko 40 punktów procentowych. Jak wynika z wyżej zaprezentowanych danych, PKB na mieszkańca wg parytetu siły nabywczej waluty w największych unijnych gospodarkach (Niemcy i Francja), wzrastał znacznie wolniej niż Polsce. Były także kraje w UE, w którym w tym długim 15-letnim okresie, nie tylko nie było wzrostu PKB ale wręcz przeciwnie spadek, a w Grecji ze względu na wieloletni kryzys, ten spadek wyniósł ponad 20%. Przy okazji należy zwrócić uwagę, że z tych wyżej omówionych krajów tylko Polska posługuje się własną walutą, natomiast wszystkie pozostałe są w strefie euro, co tylko potwierdza tezę, że szybko można gonić najbardziej zamożne kraje, w sytuacji posługiwania się własnym pieniądzem" [1].

A inflacja?

Oczywiście ostatnie lata charakteryzują się dość dużą inflacją, która wynika przede wszystkim z dwóch czynników: pandemii coronawirusa oraz wojny na Ukrainie i tym samym zwyżki cen nośników energetycznych. Najgorsza sytuacja była na początku tego roku, kiedy notowaliśmy inflację rzędu 18,4% liczoną metodą GUS. Teraz (czerwiec 2023) wynosi ona już tylko 11,5%, czyli dość szybko maleje i to bez "ochładzania gospodarki" poprzez podwyższanie stóp procentowych przez NBP. 



Inflacja HICP jest odmienną miarą wzrostu cen od najpopularniejszego i stosowanego przez polski GUS wskaźnika CPI. Stąd różnica w przypadku Polski o 0,5%. [2]

Źródło: https://strefainwestorow.pl/sites/default/files/styles/large/public/imagepicker/15366/thumbs/szacunek_inflacji_czerwiec.png?itok=r7Gxh1E3

"Jak poinformował prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys według raportu Europejskiego Banku Centralnego (EBC), szantaż energetyczny Rosji odpowiadał aż za 72 proc. inflacji w strefie euro w połowie 2022 roku. Gdyby tego szantażu nie było, wg autorów raportu inflacja w strefie euro w połowie poprzedniego roku wynosiłaby zaledwie 2,3 proc., podczas gdy średnia inflacja w tym czasie wynosiła aż 8,3 proc. Co więcej, jak napisał prezes PFR, energetyczny szok podażowy, jakiego Europa doświadczyła już jesienią 2021 roku i który trwał przez następnych kilkanaście miesięcy, ma o 60 proc. silniejszy wpływ na inflację w krajach z mocnym popytem, szybszym wzrostem PKB i wyższą inflacją, takich jak kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska. Ta zależność wyjaśnia różnicę w stopie inflacji pomiędzy Polską i krajami regionu a krajami należącymi do strefy euro ( to właśnie dlatego inflacja w naszym kraju jest wyższa niż w krajach strefy euro)" [3].

Według projekcji NBP inflacja w Polsce w roku 2025 (2,1-5,1%) zbliży się do celu inflacyjnego czyli 2,5%. Będzie to trudne, ale jak dotąd przewidywania NBP się sprawdzają. 

Osobiście wolę inflację o 2-3% wyższą niż - przy założeniach monetarystów - jej tłumienie kosztem radykalnego wzrostu bezrobocia, tym bardziej, że obecnie za podażową inflację odpowiada aż w 72% presja wzrostu cen nośników energii implikowana przez Rosję.  

No, ale powróćmy do D. Tuska..

Ja już naprawdę nie wiem jak pisać o Słońcu Peru. Z jednej strony może i poważnie, ale z drugiej strony coraz bardziej zasługuje on na satyrę i śmieszność. Też w sumie przychylam się do tej drugiej opcji, ale on jednak ma jakiś tam wpływ na ludzi, szczególnie tych bezmózgowych lemingów, którzy są w niego wpatrzeni i łykają jego kłamstwa niczym prawdę. Dlatego sumarycznie wolę go traktować poważnie, tym bardziej, że ma wsparcie "armii niemieckiego M. Webera". 

Mam już przeżyte swoje lata na tym ziemskim padole i niby ogarniam rzeczywistość, ale naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, że są jeszcze ludzie, którzy są jego zwolennikami. To jakaś psychiczna dewiacja. Inaczej nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. No może tylko wtedy jeżeli uznam, że są to idioci a żaden idiota przecież nie wie, że jest idiotą, ale to też należy po prostu leczyć. 

Dziś D. Tusk jest bezradny i niestety im bardziej takim się staje, tym bardziej jest sfrustrowany a ta jego frustracja prowadzi go do radykalizacji jego słów i działań. Widzę go jako małego chłopczyka, który nie jest w stanie zaakceptować, że jego kolega wybudował z piasku lepszy zamek i z tej zawiści, i w furii ten kolegi zamek niszczy kopiąc go z nieukrywaną satysfakcją. 

Widać to np. po tym, że znów staje się antyklerykalny i podczas spotkania z mieszkańcami Stargardu powiedział: "Nie ma innej drogi niż jednoznaczne, natychmiast po wygranych wyborach przeprowadzenie tego procesu oddzielenia Kościoła od państwa ze wszystkimi tego skutkami". Dodał też - w odniesieniu do sądownictwa, iż  potrzeba "kilku odważnych ludzi", którzy wyprowadzą nieakceptowanych przez niego sędziów i kontynuował: "Decyzje, które oni podjęli, które dotyczą sądów, Trybunału Stanu czy Trybunału Konstytucyjnego, to decyzje z punktu widzenia prawa polskiego, konstytucyjnego, europejskiego – nielegalne. Ich nie ma. Ten stan rzeczy, który oni wytworzyli, będzie trwał tak długo, jak (długo) oni będą u władzy. Wygramy wybory i przywrócimy legalny stan rzeczy"

Dygresyjnie warto zauważyć, że D. Tusk jest pod względem stosunku do katolicyzmu niczym sinusoida: raz jest katolikiem, który po wielu latach bierze ślub kościelny, bo zbliżają się wybory prezydenckie, w których miał początkowo startować lub np. czyni znak Krzyża Świętego na bochenku chleba, by nagle stać się antykatolickim radykałem wtedy, gdy zamierza przypodobać się środowiskom lewicowo-demoliberalnym. To taka jakże śmieszna "chorągiewka na wietrze" i nie tylko w przypadku stosunku do KK. 

Redaktor M. Karnowski odnosząc się m.in. do tych w/w słów D. Tuska zauważył, że w sytuacji konieczności jego rywalizacji z szykującym się do wewnątrzopozycyjnego przewrotu Rafałem Trzaskowskim zaczyna w emocjach mówić więcej i szczerzej niż kiedykolwiek oraz rywalizacja na radykalizm powoduje odsłonięcie kart umożliwiających poznanie prawdziwego planu Tuska, planu zawierającego elementy faszystowskiego modelu sprawowania władzy.

Mogę się po części zgodzić z redaktorem M. Karnowskim, ale jednak znów bym podkreślił, że nie tylko walka z R. Trzaskowskim jest powodem jego radykalizacji. Są i też powody typowo ambicjonalne oraz poczucie, że gdy przegra wybory to już - bez pomocy A. Merkel – nie ma szans na powrót na europejskie salony. Pozostaje mu tylko krajowe poletko a, że wcześniejsze jego rządy w Polsce już powszechnie uznawane są za zdradzieckie to w razie przegranej w najbliższych wyborach już na zawsze pozostanie "osobistością", która zapisze haniebne karty polskiej historii. I stąd m.in. też ta jego frustracja i radykalizm. 

Warto też pamiętać, że przecież jego powrót do Polski został zapewne wymuszony przez A. Merkel a cel tego powrotu był jeden: wszelkimi sposobami obalić rząd PiS-u. I sądzę, iż ten niemiecki prawdopodobny rozkaz nadal jest w mocy i być może to, że jak na razie w tej materii nic mu nie wychodzi też go radykalizuje. 

Ten człowiek dla mnie jest tak śmieszny a jednocześnie tak bardzo  groźny, że najlepiej byłoby go odizolować od wpływu na Polskę. On już od dawna powinien widzieć świat zza krat lub być wygnany bez prawa powrotu np. do Lasów Amazonii.  

A już z zamierzchłych czasów czy pamiętamy D. Tuska, który chciał oderwać Kaszuby od Polski i twierdził, że dla niego "polskość to nienormalność"?

I tak bym mógł wymieniać jeszcze wiele zachowań i wypowiedzi D. Tuska, i dodatkowo jeszcze ponad 2 tysiące razy, czyli tyle, ile bloger (prowadzący m.in.: http://niepoprawneradio.pl/) MarkD spisał jako afery rządów PO - PSL. 

Mógłbym, ale to jest bez sensu, bo i tak dziś D. Tusk zapowiada, że jak przejmie władzę to zlikwiduje wszystko, co zrobił dla ludzi PiS: programy socjalne (m.in. 500+, dodatki szkolne, dodatkowe emerytury, pomoc rodzinom wielodzietnym, bezpodatkową pracę dla młodzieży poniżej 26 roku życia, itd, itp.) a także zapewne ukróci dotacje na zrównoważony rozwój dla wszystkich regionów Polski i powróci do swojego  modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego, który zakładał tylko rozwój dużych aglomeracji i to tych z zachodniej, północnej i południowej Polski (szczególnie na dawnych polskich terenach zawłaszczonych onegdaj przez Niemcy). 

No i już zupełnie na koniec. D. Tusk robi wszystko (a raczej Niemcy), żeby nasz KPO nie został zaakceptowany przez UE, albo przynajmniej chce doprowadzić do odłożenia w czasie tej akceptacji. Pozostały jeszcze trzy kraje, które na taką akceptację czekają (a tym samym na uruchomienie dla nich środków unijnych na odbudowę pocowidową gospodarki): Polska, Węgry i Szwecja. Szwecja chyba tylko dlatego, żeby służyć jako listek figowy zasłaniający prawdziwe oblicze niemieckiej UE. 

Nasz szef NBP twierdzi, że nawet bez tych środków - które i tak są pożyczką, które zadłużają poszczególne państwa - Polska sobie poradzi i to, co dziś pozytywnego dzieje się w gospodarce polskiej jest daleko lepsze niż tzw. cud gospodarczy Niemiec. Oby relatywnie tak faktycznie było!

Tym niemniej... my - jako Polacy - nie możemy dopuścić do tego, aby D. Tusk i jego formacja znów przejęli u nas władzę. To byłby koniec naszej gospodarki a silna gospodarka jest ostoją suwerenności i niepodległości! Chcemy je stracić?



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 10 sierpnia 2023

Wyborcy PO! Wskażcie mi wreszcie powody głosowania na PO i D. Tuska!

Już trzy razy pytałem Was o merytoryczne argumenty głosowania przez Was na PO i jej akolitów [1,2,3].  Pytam po raz czwarty: Dlaczego chcecie głosować na D. Tuska?

I naprawdę nie chcę od Was tyrad dlaczego nie zagłosujecie na PiS, bo i ja o błędach PiS wielokrotnie pisałem i wiem, że jest ich mnóstwo. Ja chcę od Was merytorycznych i wymienionych e-numerycznie powodów, które skłaniają Was do zagłosowania na PO, całą KO i Waszego lidera D. Tuska a także - po ewentualnej "podmiance" - R. Trzaskowskiego ! 

Nie chcę, abyście mówili o PiS, ale o PO (KO) i wskazali te jej pozytywy, które implikują Was do głosowania na dzisiejszą opozycję. 

Co Was - z punktu widzenia Waszego i Polski dobra - skłania, że gotowi jesteście na nich głosować?

Jakie punkty programowe w trwającej już kampanii wyborczej są dla Was przekonujące ze strony D. Tuska? 

Jakie jego słowa i zapowiedzi powodują, że uważacie, iż dzięki niemu Polska i Polacy w przyszłości zyskają jako suwerenne i niepodlegle państwo a naród polski będzie dumny z takiego premiera jak Wasz D. Tusk czy ewentualnie "nieudacznik warszawski" R. Trzaskowski? 

Co D. Tusk takiego (nie tylko w roli premiera, ale i "króla Europy") w przeszłości zrobił dla dobra, suwerenności i niepodległości Polski i Polaków, że gotowi jesteście ponownie mu zawierzyć? 

Powiedzcie mi wreszcie co dla Polski zrobił dobrego D. Tusk? Tylko merytorycznie proszę... i proszę już po raz czwarty! CO?

No, do "jasnej cholery" napiszcie w końcu o tych pozytywach dla naszej Ojczyny i naszego narodu z ewentualnych przyszłych rządów PO (KO), D. Tuska (ew. R. Trzaskowskiego) i całej totalnej opozycji!!!

Przekonajcie mnie i wyborców, że warto na D. Tuska, jego PO (KO) i totalnych zagłosować! Proszę nadto, aby powiedzieć mi o realnych dla Polski i Polaków merytorycznych argumentach będących "za" a nie gaworzyć tylko, że chcecie infantylnie, wulgarnie i bezmózgowo głosować jedynie na "antypis". 

I w ogóle. Należy zadać pytanie kto jest patriotą polskim? To proste! Ten, który realizuje interesy polskie a nie np. niemieckie, brukselskie czy rosyjskie albo inne zewnętrzne! Rozumiecie to zwolennicy niemieckiego "kelnera" w Polsce czyli D. Tuska? 

P.S. 

Po raz kolejny powtarzam, że nie chodzi mi o tych, którzy głosując na PO i D. Tuska spodziewają się powrotu do utraconych profitów wynikających z rządzenia lub też demoliberalnych oraz lewackich  i ideologicznych fanatyków. Podobnie nie chodzi mi o sfrustrowane masy różnej maści celebrytów, którzy bezpodstawnie uważają się za opiniotwórcze elity a  teraz nie mogą znieść tego, że okazało się, iż tymi elitami wcale nie są. I nie chodzi mi także o ludzi trzeciego pokolenia UB czy komunistycznych służb wojskowych i pociotków nomenklatury PZPR. Również nie o tych, którzy nie czują się Polakami a obywatelami Europy albo świata  i wstydzą się polskiego pochodzenia. Mi chodzi o zwykłych Polaków, którzy biorą udział w wyborach i dalej chcą głosować na PO i totalnych, ale i tych, którzy z zasady nie biorą w nich udziału, bo tak naprawdę - w moim odczuciu - wyborcza absencja jest też pośrednim głosowaniem na PO i totalną opozycję.  


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com