Pokazywanie postów oznaczonych etykietą D. Tusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą D. Tusk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2024

19 lat minęło... Trzeba dziś powrócić do spuścizny św. Jana Pawła II, naszego papieża!

Dziś mija 19 rocznica śmierci św. Jana Pawła II. Pamiętam te chwile smutku i rozpaczy, kiedy zostaliśmy niemal osieroceni. Pamiętam te łzy, wzruszenie, smutek i żal... i te setki tysięcy modlących się o zdrowie Papieża i za duszę Papieża.

Odszedł wtedy ktoś, kto ukształtował całe pokolenie Polaków i również ja dojrzewałem z nim i czerpałem od niego siłę do pokonywania kolejnych moich dni życia. Moja droga istnienia na tym świecie była drogą jaką on mi wskazywał i choć nie zawsze go słuchałem... to w końcu dał mi jednak łaskę wiary, której tak pragnąłem. 

I jakoś tak zawsze w rocznicę Jego śmierci myślę właśnie o latach, które przeżyłem i o tym jak mało jest dziś w Polakach realizacji Jego słów kierowanych do nas... Myślę o swoim dzieciństwie, młodości i powolnym dorastaniu do obecnej, choć jeszcze zbyt małej ludzkiej dojrzałości...

Miałem dokładnie 10 lat, gdy zapłakała wzruszeniem ze szczęścia cała Polska... gdy te łzy zamieniały się niepostrzeżenie w uśmiech, radość, nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

Stała się rzecz ówcześnie wprost nieprawdopodobna: nowym papieżem nie został Włoch a został nim nasz rodak Karol Wojtyła... kardynał zza "żelaznej kurtyny". Wpierw było niedowierzanie, szok... by ta radosna wieść tzw.: "pocztą pantoflową" rozeszła się błyskawicznie i dotarła do wszystkich Polaków.

W tamtejszej, komunistycznej prasie (np. w Trybunie Ludu) następnego dnia ukazały się tylko lakonicznie krótkie informacje, które niemalże ze wstydem i z zażenowaniem raczyły przekazywać fakt wyboru Polaka na Stolicę Piotrową.

Przez następne 27 lat Jan Paweł II był zawsze dla mnie - niezależnie jak mocno trwałem lub oddalałem się od wiary – postacią wyjątkową a dla Polski okazał się być największym obrońcą i ostoją jej tożsamości narodowej, faktycznym wybawicielem jej spod jarzma komunizmu.

Dziś jednak zadaję sobie wciąż pytanie: Co stało się z naszym narodem...Co się z nami stało, że w dużej mierze zapomnieliśmy o naszym świętym papieżu?

Odpowiedzi należy szukać chyba daleko wstecz. 

Zostaliśmy niestety skutecznie "przetrąceni" Stanem Wojennym i marazmem lat 80-tych. W latach 1981-1983 zmuszono do emigracji przeszło 1 mln autentycznych patriotów. Została KOR-owska, koncesjonowana opozycja i wiele milionów ludzi bez prawdziwych elit. Zryw solidarnościowy zakończył się zamordowaniem narodu, zamordowaniem jego ducha i tej naszej dumy, honoru i wartości nadrzędnych. 

Lata 90-te i dziki program Sachsa-Sorosa-Lipmana (dr. Leszka Balcerowicza) kompletnie spauperyzowały większość Polaków. Prywatyzacja za bezcen pozbawiła nas własności... a trockistwski oraz wyartykułowany przez A. Gramsciego oraz Szkołę Frankfurcką marksizm kulturowy wdarł się też do naszych umysłów stając się ponownym komunistycznym czynnikiem naszego zniewolenia. Tym razem bez udziału siły, ale perfidnie zmieniający nasze myślenie wedle rewolucyjnego francuskiego hasła: "Wolność, równość, braterstwo albo śmierć", przy czym ta "śmierć" niejako została zamieniona w marksistowskie hasło: "władzy raz zdobytej nie oddamy już nigdy". I dostaliśmy się  - wychodząc spod wpływów ZSRR - pod kuratelę współczesnych komunistów w postaci UE.

Ale mimo wszystko jeszcze trwaliśmy i to dzięki naszemu papieżowi. Jak jeszcze żył JPII mieliśmy jakieś odniesienie, jakiś autorytet, fundament. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa i obronę naszej Polski... Przekonywał, że Polska może odnowić UE, aby powróciła do swoich chrześcijańskich wartości i fundamentów. Po 2005 roku zupełnie - jako naród - pogubiliśmy się... Ale też śmierć naszego Papieża pozostawiła zagubioną całą Europę i zapoczątkowała triumfalny do dzisiaj pochód lewacko-demoliberalnych elit odcinających się od chrześcijaństwa i powoli tworzących Związek Socjalistycznych Republik Europejskich - ZSRR-bis.

Dziś ze smutkiem mogę tylko stwierdzić, że w 19 lat po jego śmierci My, Naród Polski, obecnie mamy tylko jedną szansę na przetrwanie... W tych czasach odradzającej się ekspansji sowiecko-germańskiej, w czasach pauperyzacji i promowania kosmopolitycznej bezpaństwowej (quasi znów komunistycznej) europejskości, w czasie budowania amoralnej i totalitarnej politpoprawności i multikulturowości, w czasie próby stworzenia beznarodowego jednego społeczeństwa bez wiary i wartości... musimy przypomnieć sobie nauczanie naszego św. Jana Pawła II, jego postawę, jego patriotyzm i jego duchową WIELKOŚĆ!

Dla mnie osobiście zawsze był i pozostał autorytetem moralno-etycznym. Na różnych forach internetowych opisując swoją osobę przytaczam cztery cytaty Jana Pawła II, które wyznaczają mi drogę i jakość mego życia:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"; 

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi"; 

"Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród"; 

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Jakże wiele można z nich wyczytać a przecież jest jeszcze wiele setek podobnych, tyle słów już zapomnianych... powróćmy do nich i czerpmy z nich wiarę i nadzieję w moc dobra, przyzwoitości i międzyludzkiej miłości. Bądźmy mocni mocą wiary i nadziei na lepsze jutro nas samych i naszej Ojczyzny...

Teraz - po wyborach parlamentarnych w roku 2023 - nie mamy już wyjścia. Po prostu musimy powrócić do dziedzictwa naszego Papieża, które możemy zawrzeć w stwierdzeniu: wolność jest prawem każdego człowieka, każdego narodu i tylko poprzez wyzwalającą prawdę i negację kłamstwa tą wolność można mieć i ją zachować. Po prostu musimy znów oprzeć się na fundamencie nauk naszego rodaka aby uratować naszą niepodległość, suwerenność i wolność...

Za 8 dni 10 kwietnia, już 14 rocznica zamachu smoleńskiego... dzień smutku i łez oraz chyba bezsilności wobec ogromu ZŁA otaczającego nas wówczas ze wschodu, zachodu i ze "środka".

Pamiętajmy jednak, że Jan Paweł II podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania i wierzę, że nigdy się nie poddamy i odbudujemy naszą Polskę... I to mimo tego, że dziś rządzą nami antypolacy z kręgów PO (KO), TD i Lewicy!

Za życia JPII był już świętym, teraz jest już pośmiertnie świętym. Niech ta świadomość, świadomość Jego świętości pozwoli nam uwierzyć, że warto trwać, walczyć hartem i niezłomnością ducha, że miejsce zhańbionych zawsze w końcu znajdzie się na "zgniłych i wstydliwych kartach historii" a wydobywający się z nich "nieprzyjemny fetor" zostanie zneutralizowany zapomnieniem...

Módlmy się codziennie, aby Jego święte wstawiennictwo w Domu Pana pozwoliło odrodzić się naszej Ojczyźnie, pozwoliło odrodzić się nam samym, pozwoliło przetrwać wojnę prowadzoną wobec nas przez światowe i krajowe elity lewacko-demoliberalne.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 10 lutego 2024

Pierwsze podróże D. Tuska i jego uległość wobec elit unijnych...

D. Tusk jeszcze jako kandydat na premiera w dniach 25-26 października 2023 roku przebywał w Brukseli. Lider PO w programie swojego wyjazdu miał m.in. rozmowy z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i przewodniczącą Parlamentu Europejskiego Robertą Metsolą. Podobno najważniejszą sprawą, którą miał poruszyć D. Tusk było uzyskanie choć części pieniędzy z naszego KPO. I też podobno uzyskał zapewnienie, że pierwsze pieniądze w wysokości 5,1 mld Euro zostaną Polsce wypłacone, tyle tylko, że de facto na zakup urządzeń do wytwarzania zielonej energii, w tym m.in. wiatraków produkowanych przez Niemcy, czyli przez firmę Siemens. 21 listopada 2023 roku zostało to potwierdzone przez UE, ale do dzisiaj tych pieniędzy po prostu nie ma...

Kolejny już raz udał się tam w dniu zaprzysiężenia, t.j. 13 grudnia 2023 roku po południu, ale już jako powołany przed południem tego samego dnia przez prezydenta RP na premiera Polski. Premier pojechał tam, aby uczestniczyć w posiedzeniu Rady Europejskiej, która odbywała się w dniach 14 i 15 grudnia 2023 roku. I to zapewne wtedy D. Tusk zgodził się na Pakt Migracyjny, który został potwierdzony w środę 20 grudnia 2023 roku, kiedy to po całonocnych negocjacjach, Rada Europejska, Parlament Europejski i Komisja Europejska ogłosiły osiągnięcie porozumienia w sprawie głównych założeń nowego unijnego paktu o migracji i azylu. 

Następnie dwa dni temu, t.j. 8 lutego 2024 roku Pakt Migracyjny został przyjęty przez ambasadorów UE i to pomimo tego, że Polska była przeciw, ale ten głos sprzeciwu był jeno propagandowym "wołaniem na puszczy" bo już wcześniej zrezygnowano w tym przypadku z warunku jednomyślności (sic!). Kluczowym elementem paktu jest reguła "obowiązkowej solidarności" przewidująca przyjmowanie migrantów. Relokację można zastąpić opłatą finansową w wysokości około 20 tysięcy euro za każdą nieprzyjętą osobę. Stanie się tak o ile jednak nie zostaną zgłoszone wyjątkowe okoliczności, gdzie np. Polska będzie musiała przyjąć imigrantów i nie będzie możliwości "wykupienia". Ostateczne zatwierdzenie paktu jest spodziewane wiosną tego roku.

Ku przypomnieniu, to w ostaniem referendum przeciw przymusowej relokacji opowiedziało się 10878863 Polaków (10,9 miliona osób) i chociaż referendum okazało się nie być wiążącym to chyba należałoby uszanować tak liczne głosy Polaków. 

Warto w tym temacie posłuchać P. Jakiego:


Także bzdurą jest twierdzenie, że z pierwszą wizytę zagraniczną D. Tusk udał się do Ukrainy. Najpierw przecież musiał pojechać po instrukcje i wytyczne od niemieckich elit unijnych z Ursulą von der Leyen oraz szefem EPL Manfredem Weberem na czele.

Natomiast w dniu 1 lutego 2024 roku D. Tusk udał się na posiedzenie Rady Europejskiej, gdzie zgodził się na przyjęcie trzech nowych podatków unijnych, które zwiększają koszyk dochodów własnych unijnego budżetu. Źródłami tych pieniędzy będzie:  
– 25% udział w dochodach z EU ETS (handel uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych), będących do tej pory dochodami budżetów krajowych,
– tzw. podatek od śladu węglowego (CBAM),
– podatek korporacyjny od dochodów rentownych firm ponadnarodowych.

Akurat premier Polski mógł te podatki zawetować, ale nie zrobił tego. 

Trzeba jeszcze nadmienić, że te podatki wedle UE mają na celu pomoc dla Ukrainy, co jest zwykłym oszustwem, bo nie chodzi tu przede wszystkim o pomoc  dla Ukrainy, ale o dalsze scentralizowanie UE. "Eurokraci chcą wprowadzić państwo totalitarne które mówi obywatelom co mogą jeść, czym podróżować, jak się ubierać, w jakich domach mieszkać etc. Podatki to kolejny element “upaństwawiania” UE i ograniczania roli państw członkowskich do roli landów" [1].

Kolejnymi podróżami D. Tuska będą (bez uwzględnienia trwającego urlopu we włoskich Dolomitach)  i to jeszcze w lutym tego roku podróże do Berlina i Paryża, których podstawowym celem  będzie reaktywacja (reanimacja) tzw. Trójkąta Weimarskiego, który ma stać się "sercem" nowej polityki zagranicznej państwa polskiego. Nie trzeba dodawać, że rola Polski w tym "trójkącie" ma charakter jeno służebny wobec Niemiec i Francji. A w kontrze do tego układu jest Trójmorze, w którym Polska ma rolę wiodącą.  

Tak się też zastanawiam czy ze wszystkich tych spotkań i wojaży D. Tuska powstały jakieś notatki służbowe, bo takowe powinny być. A jeżeli tak, to jaką mają klauzulę tajności i czy nie przyjdzie nam czekać do kolejnego serialu "Reset", żeby odsłonić potencjalną zdradę stanu obecnych rządowych  władz Polski. 

I jeszcze jedno. 

Jako Polacy musimy "trzymać kciuki" aby jesienne wybory prezydenckie w USA wygrał D. Trump lub jakiś inny republikanin. Dla Polski jest to niezbędne aby utrzymać naszą wolność, suwerenność i niepodległość. 

Całkiem niedawno pisałem tak: [2].

"Nigdy nie miałem zaufania do J. Bidena, bo od początku chciał oddać Europę w łapska kondominium niemiecko-rosyjskiego i gdyby nie atak W. Putina na Ukrainę, to już dawno by to nastąpiło. 

Zresztą uważam, że W. Putin rozpoczął swoją wojnę właśnie dzięki takim deklaracjom z pierwszych miesięcy urzędowania, gdzie J. Biden nawet w końcu zaakceptował Nord Stremay, bo... budowa jest już na ukończeniu, więc nie ma sensu jej przerywać. 

W takiej sytuacji W. Putin był pewny, że administracja J. Bidena nie będzie zbytnio ingerować w tę wojnę i to tym bardziej, że ona przecież miała trwać maksymalnie do tygodnia czy dwóch tygodni. I gdyby nie to, że naród ukraiński broni się bohatersko do dzisiaj to byłoby tak jak w przypadku aneksji Krymu, o którym świat i USA już zapomnieli.

W miarę trwania wojny - sądzę, że pod naciskiem służb specjalnych i lobby wojskowo-obronnego w USA  - J. Biden został niejako zmuszony do zmiany o 180% swojego stanowiska w sprawie oddania Europy wspomnianemu kondominium niemiecko-rosyjskiemu i wtedy dopiero zaczęła się amerykańska pomoc dla Ukrainy i wspieranie tzw. wschodniej flanki NATO a tym samym Polski.

Ale przecież musimy pamiętać, że J. Biden jest lewicowym demokratą a jego wiceprezydent K. Harris to już całkowicie komunistka. Poza tym J. Biden jest gorącym zwolennikiem ruchu LGBTQ i ideologii gender.

Zresztą również ambasador USA w Polsce Mark Brzezinski jest lewicowy i ileż to razy dawał temu wyraz chodząc na tęczowe "Marsze Równości" czy "upiększając" ambasadę tęczową flagą lub spotykając się z przedstawicielami wcześniej opozycyjnej  a dziś już formacji rządzącej w Polsce (zdjęcia poniżej). A przecież to ambasador USA w Polsce jest odpowiedzialny za przekazywanie informacji o Polsce amerykańskiej administracji i samemu J. Bidenowi oraz oczywiście realizuje u nas politykę J. Bidena.

Ostatnie słowa i zachowania J. Bidena oznaczają, że ponownie oddał Europę w łapska Niemiec i Rosji, co potwierdził mówiąc - zapytany przez korespondenta Polskiego Radia o jego ocenę  dojścia do władzy w Polsce prounijnego rządu - "Myślę, że to bardzo dobrze".

To stawia Polskę i patriotycznych Polaków w bardzo trudnej sytuacji. 

Z jednej strony mamy atak niemieckiej UE, która chce stworzyć z Europy Jeden Wielki Scentralizowany Kołchoz a'la ZSRR zwany Jedną Europą ze stolicą w Berlinie a to oznaczać będzie praktyczną utratę przez Polskę i inne kraje UE swoich: wolności, suwerenności i niepodległości. Czy nie po to właśnie Niemcy wysłały do Polski D. Tuska?

Z drugiej strony mamy Rosję, która prędzej czy później znów będzie ściśle współpracowała  z Niemcami tworząc kondominium niemiecko-rosyjskie i może to dla Polski oznaczać kolejny rozbiór z granicami uwzględniającymi rozwiązania zawarte w Pakcie Ribbentrop–Mołotow lub nawet na Wiśle: zachodnia część Polski dostanie się w łapy Superpaństwa Niemieckiego (unijnego) a wschodnia część dostanie się w łapy W. Putina. Czy dlatego w czasach rządów PO-PSL rozbrajano wschodnią część Polski i mieliśmy się zacząć bronić dopiero na linii Wisły? Dlatego tak ważna była odbudowa polskiego wojska na wschodzie Polski, czego dokonała ZP.

No i dalej z "trzeciej strony" USA, które mogą (oby nie!) już na stałe oddać Europę Niemcom a jak Niemcom to i Rosji. Pocieszeniem dla nas może być stałe stacjonowanie wojsk USA w Polsce, niemal ukończona tarcza antyrakietowa i podpisanie z USA kontraktów zbrojeniowych, i na budowę dużej elektrowni jądrowej, z których D. Tusk raczej nie zrezygnuje, choć na pewno utrąci lub ograniczy kontrakty z Koreą Południową. Ponadto jesteśmy w NATO".

No a wczoraj, t.j. 9 lutego 2024 roku prezydent USA Joe Biden przyjął w Białym Domu kanclerza Niemiec Olafa Scholza. Rozmowy polityków dotyczyły m.in. dalszej pomocy dla Ukrainy oraz sytuacji na Bliskim Wschodzie. 

W kontekście pomocy Ukrainie prezydent J. Biden zwracając się do O. Scholza skonstatował, iż: "Chcę ci podziękować, Olafie, za twoje przywództwo od samego początku. Dokonałeś czegoś, o czym nikt nie myślał, że jest możliwe: podwoiłeś w tym roku niemiecką pomoc wojskową dla Ukrainy" [3]. 

Taka wypowiedź J. Bidena potwierdza moje przypuszczenie o oddaniu przez USA unijnych krajów Niemcom, co oznacza, że IV Rzesza Niemiecka musi być definitywnie utworzona przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA, bo jak na razie J. Biden przegrywa z D. Trumpem. 

I chyba też dlatego D. Tusk tak mocno się śpieszy w degradacji i demolowaniu naszej Ojczyzny. On też ma tylko czas do listopada tego roku a dodatkowo ma swoiste pozwolenie na łamanie praworządności dane mu niemal przez wszystkich: UE, Rosję i USA. 

Jako Polacy też musimy dotrwać do jesieni tego roku i nie możemy pozwolić na całkowite rozwalenie Polski. Przed nami kwietniowe wybory samorządowe a w czerwcu chyba najważniejsze od początku istnienia UE wybory do Europarlamentu. Wybierajmy w tych wyborach polskich patriotów a nie faktycznych lub domniemanych zdrajców!!!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 Paypal: 
paypal.me/kjahog

wtorek, 30 stycznia 2024

Niemcy i Rosjanie są niezbyt lotni, ale trzeba na nich zawsze uważać!

Trochę przydługo, za co przepraszam, ale nieraz tak trzeba...

Podobno Winston Leonard Spencer Churchill stwierdził, że Niemców profilaktycznie trzeba bombardować co 50 lat. Nie wiem czy jest to prawda, ale "coś w tym jest".

W europejskiej części naszego kontynentu są tylko dwa narody, które bezmyślnie i fanatycznie potrafiły uwielbiać tyranów. Są to Rosjanie i Niemcy. Pierwsi popierali Józefa Stalina (Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwilego) a drudzy Adolfa Hitlera. Obaj byli socjalistami, którzy opierali się na ideologii komunistycznej stworzonej przez Karola Marksa (Karla Marxa). 

Najśmieszniejsze jest to, że obaj tyrani byli sobą zafascynowani i każdy z nich marzył o pokonaniu drugiego. Stąd J. Stalin budował militarne fortyfikacje przeznaczone do ataku a nie do obrony. Dlatego zaraz po napaści A. Hitlera na Sowietów wojska niemieckie posuwały się bardzo szybko w głąb ZSRR. 

A Niemcy? Czyż odbiegają w swoim szowinizmie od większości Rosjan? Absolutnie nie! I to można przecież zaobserwować na przestrzeni dziejów. Większość z nich myśli kategoriami Wielkiego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ta ich część przesączona jest nienawiścią do innych narodów i z całą swoją butą uznają siebie za europejską "rasę panów", czyli niczym europejski naród wybrany, który winien władać i panować nad innymi europejskimi narodami.  

Jakże takie megalomańskie myślenie również przybliża ich do takowego myślenia dużej części Żydów, z tym, że Żydzi zawsze dążyli do panowania nad całym światem raczej poprzez "mamonę" i rozbijanie wewnętrzne ducha człowieka, Goja czyniąc z niego, coś na kształt bezmyślnej zwierzęcej masy (gender, New Age, LGBTQ+, multikulturalizm, hedonizm, konsumpcjonizm, nihilizm, egoizm, pornografia, atomizacja i pauperyzacja społeczeństw, ubezwłasnowolnienie kredytem, tolerancja represywna, lewactwo wszelkiej maści). Dopiero relatywnie od niedawana podobną strategię przyjęli też i Niemcy a realizują ją poprzez swój projekt zlewaczałej UE. I czyż możemy się dziwić, że dziś Niemcy i Żydzi współpracują ze sobą i chcą zmienić historię świata przypisując nazizm jakiejś nieokreślonej warstwie ludzi a najlepiej byłoby zwalić winę na Polaków, jako Katolików! Trzeba też pamiętać o wszelkich lewackich rewolucjach a nawet wojnach wywoływanych i finansowanych przez liderową część Żydów (Rewolucja Francuska, Rewolucja Bolszewicka, wojny światowe...) [1], [2], [3], [4], [5], [6].

A przecież A. Hitlera popierało przeszło 90% Niemców, i to dobrowolnie! A przecież to hitlerowskie Niemcy bestialsko wymordowały miliony Żydów a wcześniej przez wieki to Polska była najbardziej w Europie przychylna Żydom! 

Ale to imperialne dążenie do "poszerzenia przestrzeni życiowej" charakteryzujące wszystkie Rzesze Niemieckie bardzo mocno zbliża też Niemcy do Rosji, która też od wieków myśli imperialnymi kategoriami Wielkiej Rusi, i to niezależnie czy carskiej, sowieckiej czy obecnej.  

Rosja to pewien stan umysłu nie zmieniający się przez wieki. Rosjan kształtuje ich myślenie: potrzeba cara (niekwestionowanego przywódcy) i wieczna tęsknota za mocarstwowością międzynarodową ich kraju (wielką Rusią). Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj W. Putina popiera bardzo duża liczba Rosjan, o ile nie zdecydowana większość! 

Identyczne cechy posiada też duża część Niemców, którzy też potrzebują swojego führera (niekwestionowanego przywódcy) i też odwiecznie pragną swojej mocarstwowości, swojej wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Dodatkowo mają jako naród wybujałe ego, które implikuje ich pogardę wobec innych nacji i podświadome przeświadczenie o sobie jako - jak już wspomniałem - "rasie panów". 

Niemcy też mają swoisty kompleks Rosji jednocześnie połączony z jakąś niezrozumiałą fascynacją tym krajem. 

Nie jest więc przypadkiem, że oba społeczeństwa są naprawdę bardzo podobne - tylko w tych krajach mogły powstać największe ludobójcze socjalistyczne totalitaryzmy XX wieku: nazizm i komunizm. Co prawda w Rosji przywódcy Rosji Sowieckiej musieli nieraz użyć siły wobec własnego narodu a Niemcy sami z siebie ulegli fascynacji nazizmem, ale to tylko świadczy, że jednak Niemcy wedle swojego ordnung muss sein są potencjalnie bardziej niebezpieczni niż Rosjanie, przy czym należy zwrócić uwagę, że jednak Rosja jest na dzień dzisiejszy bardziej barbarzyńska fizycznie, co udowadnia obecną agresją wojenną na Ukrainę.   

Społeczeństwo niemieckie - jak już napisałem - w czasie II WŚ popierało A. Hitlera w przeszło 90-ciu procentach. Do dzisiaj w wielu długoletnich firmach niemieckich stoją popiersia ich nazistowskich szefów z czasów wojny a Niemcy próbują wyprzeć swoją wojenną winę cedując ją na mitycznych, bez-narodowych nazistów a tak naprawdę na nas - Polaków.  

Dzisiaj Rosja chce w Europie odbudować swoją Wielką Ruś o potędze dawnego i słusznie minionego ZSRR. To oczywiście już nie jest możliwe, ale W. Putin chce wyrwać dla siebie, ile będzie mógł a już na pewno kraje nie należące do NATO jak Ukraina czy Białoruś. Nie pogardzi też zapewne i Gruzją a kto wie czy znów nie będzie miała apetytu na inne kraje jak Afganistan.  

Z drugiej strony od lat Niemcy budują swoją potęgę poprzez Unię Europejską, którą chcą przekształcić w zależne od siebie Jedno Sfederalizowane Państwo Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli. To taka ich nowa Rzesza, tym razem już IV.  

Warto w tym miejscu wspomnieć, że o takim Jednym Państwie Europa marzył A. Hitler i tak naprawdę dzisiaj niemieckie elity unijne niemal ziszczają jego plany.


I to ich państwo ma wreszcie sąsiadować z Wielką Rusią a do tego sąsiedztwa zawsze dążyli tak oni jak i imperialiści rosyjscy. I stąd się wziął Pakt Ribbentrop-Mołotow, który de facto był fundamentem rozpoczęcia II Wojny Światowej i wspólnej napaści socjalistyczno-nazistowskich Niemiec i socjalistyczno-komunistycznych Sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wcześniej były też rozbiory Polski, w których główną rolę odegrały też te dwa kraje.  

W okresie wojny mieliśmy więc dwa totalitaryzmy, które ją rozpoczęły, ale tak naprawdę każde z nich myślało, że w końcu zostanie tylko z nich jeden najważniejszy. Zarówno A. Hitler, jak i J. Stalin przygotowywali się więc na ewentualne wzajemne pokonanie. I jedni i drudzy chcieli napaść na siebie. A. Hitler wyprzedził J. Stalina i zaatakował jako pierwszy a że – jak wspomniałem – cała infrastruktura sowiecka była stworzona agresywnie (przygotowawczo do ataku) a nie obronnie (przygotowawczo do obrony), to A. Hitler z początku szybko i sprawnie zdobywał Rosję Sowiecką... aż do czasu rosyjskiej zimy i przegrupowania wojsk sowieckich. Ostatecznie tę wojnę przegrał i zaczęła się "zimna wojna".  

Po jej zakończeniu i po różnych turbulencjach nastąpiła era niemieckiej Unii Europejskiej i W. Putina. I znów odżyły dawne ciągoty obydwu partnerów: z jednej strony W. Putin sukcesywnie dążył do odbudowania imperium rosyjskiego a niemiecka UE do budowy swojego imperium, czyli IV Rzeszy. Nastąpił znów rozkwit kondominium niemiecko-rosyjskiego zwieńczony umową na budowę Nord Streamów, które już całkowicie miały uzależnić większość krajów UE od dostaw gazu z Rosji, której redystrybucją miały się zajmować oczywiście Niemcy. Dodatkowym celem budowy Nord Streamów miało być całkowite odcięcie  Ukrainy od dostaw rosyjskiego gazu, co miało sprawić, że nie potrzeba byłoby obecnej wojny, bo Rosja zdobyłaby ją bez żadnego wystrzału. Na szczęście nie udało się uruchomić Nord Stream II i plany Niemców i Rosjan jak na razie się nie powiodły.  

Ale nie łudźmy się. Plan Eurazji od Władywostoku do Lizbony wcale nie umarł. Niemcy dalej dążą do budowy Jednego Sfederalizowanego (Scentralizowanego) Państwa Europa a imperializm rosyjski wcale nie został zażegnany. Tym samym po wojnie może się zdarzyć, iż dawne kondominium zostanie znów kontynuowane, co ogólnie widać po niechęci Niemiec do zastosowania bardzo ostrych sankcji wobec Rosji a jedynym faktem, który może przerwać ten proces byłaby wygrana Ukrainy w tej rosyjsko-ukraińskiej wojnie. Dlatego też polską racją stanu jest wspieranie Ukrainy do końca. Jej wolność zagwarantuje też naszą wolność i niepodległość! 

Ale musimy być uczuleni na kontakty Niemiec z Ukrainą, bo już widać, że Niemcy chcą "ograć" Ukrainę obiecując jej szybsze członkostwo w UE. Elity rządowe Ukrainy są niestety oligarchicznie przesiąknięte korupcją a do tego mało doświadczone politycznie i takie Niemcy mogą to wykorzystać i... wykorzystują. 

Bohaterska obrona Ukraińców jak na razie przekreśla też ewentualne plany części Żydów, którzy ostatecznie chcieliby  liderowo kontrolować niemiecko-rosyjską Eurazję jako jeden z obszarów ich Nowego Porządku Świata, z Jednym Rządem Światowym.  

Dziś też już jawnie widać, że październikowe wybory w Polsce były katastrofą dla nas wszystkich i naszej Ojczyzny. Premierem znów został półniemiecki D. Tusk, dla którego tak naprawdę ojczyzną są Niemcy a one w żadnym obszarze nie chcą, aby Polska była silnym i zamożnym krajem. Dla nich Polacy - zgodnie z ideą Mitteleuropy [7] - mają być jedynie rezerwuarem taniej siły roboczej i regionem (landem) całkowicie zależnym od Niemiec. I do takiej degradacji Polski i Polaków został wyznaczony przez elity niemieckie właśnie "ich krajan" D. Tusk! Dodatkowo jest mu nakazane, aby nigdy nie przyszło mu do głowy postawienie weta wobec dążeń Niemic do budowy swojej scentralizowanej IV Rzeszy, Superpaństwa Europa. A tak naprawdę ma wykonywać wszystkie rozkazy tychże elit! 

No i D. Tusk przez 6 tygodni już zdemolował polski ład prawny i doprowadził do chaosu, który zakończy się władzą totalitarną... I w tym antydemokratycznym i bezprawnym działaniu ma aprobatę UE, Rosji i też... USA, które po naszych wyborach (a sądzę, że i jeszcze przed nimi) ponownie oddały Europę w łapska niemiecko-unijne a docelowo także w rosyjskie.    

Mówiąc bardzo brutalnie: wyniki wyborów przekreśliły możliwość dalszego rozwoju Polski, który tym samym został zastopowany. Pogrzebana też została dziejowa szansa umniejszenia roli Niemiec w UE na korzyść narodów Trójmorza z liderową Polską. I tak naprawdę zawiedliśmy też całą Europę, bowiem w nas widziała szansę na odwrócenie koszmarnej i antypaństwowej  polityki zniemczonych elit unijnych. Pisałem o tym obszerniej w swoim tekście z 12 października 2023 roku: "Nie możemy zawieść krajów europejskich i Europejczyków!" [8]. 

Na koniec muszę wspomnieć też o szaleńczym eko-terroryzmie, który dziś już ponadnarodowo zagraża nam wszystkim. Wszelkie te zielono-komunistyczne agendy (Agenda2030 czy Agenda2050) to tak naprawdę chęć zmiany wszystkich ludzi i warunków ich życia. Zielone Łady; Pakiety „Fit for 55”; jakieś Raporty C40 Cities; promocja jedzenia robaków i ograniczenia spożycia mięsa, nabiału, kupowania nowej odzieży; zakazy poruszania się; jednostkowe limity pozostawiania śladu węglowego dla ludzi (niczym jak w handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS); punktacja indywidualnej przydatności społecznej (w Chinach już taki system funkcjonuje); permanentna inwigilacja; depopulacja; etc. to bardzo szalone i niebezpieczne dla rodzaju ludzkiego pomysły.  A wszystko to w imię bzdurnego i wymyślonego przez globalistów "zrównoważonego rozwoju" [9].

Mam jednak nadzieję, że to wszystko zło zostanie pokonane przez dobro płynące ze Zwycięstwa i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa! W nim musimy pokładać nadzieję!


[1] W.I. Lenin powrócił z emigracji w Szwajcarii pociągiem specjalnym poprzez okupowaną przez Niemcy Europę 16 kwietnia. Trasa podróży pociągu z emigrantami rosyjskimi w słynnym tzw. "zaplombowanym wagonie" wiodła ze Szwajcarii przez Berlin, dalej statkiem do neutralnej Szwecji, pociągiem do granicy należącej wówczas do Rosji Finlandii. i wreszcie pociągiem z Finlandii (wobec zmiany rozstawu torów) dotarli do Piotrogrodu. Przepuszczenie przez terytorium państwa wojującego na zasadzie eksterytorialnego tranzytu obywateli państwa, z którym Niemcy prowadziły wojnę było wówczas i pozostaje do dziś wydarzeniem bez precedensu w prawie i stosunkach międzynarodowych.  WI. Lenin wiózł ze sobą złoto, które podarowali mu - wraz z władzami Niemiec - niemieccy, żydowscy bankierzy na sfinansowanie Rewolucji Bolszewickiej. Równie ciekawym jest powrót niezależnych socjalistów pod wodzą Lwa Trockiego, który powrócił również jak Lenin swobodnie do Rosji z emigracji w Stanach Zjednoczonych w maju 1917.

[2] Symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.

[3] Bardzo zaskakujące jest też to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)" historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

[4] Warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę. Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

[5] Innym obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

[6] Porażające jest też to, że istniało w czasie II WŚ wiele organizacji żydowskich na usługach A. Hitlera. Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku. 
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim. Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

[7] Bardzo polecam książkę Pani Agnieszki Stelmach pt. "Zrównoważony rozwój. ZAKLĘCIE GLOBALISTÓW, INSTRUMENT TOTALNEGO ZNIEWOLENIA", https://ebook.piotrskarga.pl/zrownowazony-rozwoj/?ka=008925



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 26 stycznia 2024

Po co rządowi D. Tuska anarchia w Polsce?

Przez okres 6 tygodni rząd D. Tuska całkowicie zdemolował polski ład prawny i mamy już do czynienia z anarchią całego państwa. Sądzę, że wielu z nas zastanawia się o co chodzi premierowi.

Oczywiście jest wiele odpowiedzi. 

Jedni uważają, że działa on na zasadzie zwykłej i małostkowej zemsty na PiS-ie i na polskim prezydencie. Inni wskazują, że jego działania mają charakter obronny przed możliwością postawienia go przed TS, np. za dziwne kontakty z Rosją noszące znamiona zdrady polskiej racji stanu. Jeszcze inni wskazują, że po prostu realizuje swoje zapowiedzi z kampanii wyborczej i spełnia oczekiwania swojego najtwardszego fanatycznego elektoratu. Kolejni twierdzą, że chce po prostu zastraszyć Polaków, aby zmniejszyć ich opór wobec bezprawia, które ten rząd realizuje. Są i też głosy, że dla niemiecko-brukselskich elit to bezprawie w Polsce jest bardzo pożądane, bo... elity unijne planują takie same kroki w celu utrzymania zagrożonej  dotychczasowej władzy w UE a Polska służy im jako "poligon doświadczalny", który ma pokazać jak daleko mogą się w przyszłości posunąć w bezprawiu i tyranii.

Owszem wszystkie te odpowiedzi są słuszne i są przedmiotowo realizowane, ale strategicznie chodzi o zupełnie coś innego. Wedle mnie anarchia i chaos są potrzebne D. Tuskowi i jego niemieckim rozkazodawcom do tego, aby Polska i Polacy zgodzili się bez wielkiego oporu na przystąpienie naszego kraju do Jednego Scentralizowanego Państwa Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli, co oznaczałoby utratę przez nas wolności, suwerenności, niepodległości i państwowości. A jeżeliby Polska zgodziła się na utratę swojego państwa, to zniknęłaby najważniejsza bariera do wprowadzenia niemieckiego Superpaństwa Europa.

I to jest cel D. Tuska i taki został mu wyznaczony przez A. Merkel, M. Webera czy Ursulę von der Leyen. 

Zauważmy bowiem, że D. Tusk już zgodził się na przymusową relokację do Polski nachodźców i to dokładnie 20 grudnia 2023 roku, czyli w dniu nielegalnego przez niego przejęcia mediów publicznych. Ten ostatni temat wtedy zdominował medialną dyskusję a fakt zgody na przyjmowanie islamistów przeszedł niemal bez echa... Przypadek? Wątpię! A trzeba przypomnieć, że spośród Polaków, którzy wzięli udział w ostatnim referendum najwięcej, bo aż 96,79% (10 878 863 osób!) było przeciwnych przyjmowaniu islamskich imigrantów do Polski - wedle przymusowego rozdzielnika UE.

Najśmieszniejsze jest to, że D. Tusk już po wyrażeniu zgody na przymusową relokację nachodźców i po powrocie do Polski cynicznie, hipokrytycznie i kabotyńsko zaczął zapewniać że on się na taką relokację nie zgodzi. No cóż... Czy jeszcze istnieje ktoś, kto wierzy w słowa D. Tuska?

Kolejną instytucją, którą na pewno będzie chciał przejąć D. Tusk to NBP, bowiem wtedy pokonana zostanie przeszkoda na drodze do wprowadzenia w Polsce waluty Euro, co byłoby samobójstwem polskiej gospodarki i nie chodzi tylko o nasze 360 ton złota i ogromne rezerwy walutowe, ale o wyssanie z Polski środków, które pozwolą Niemcom na pokonanie kryzysu gospodarczego. A te środki są im niezbędne i już na początku chcieli przemycić w ustawie o zamrożeniu cen energii de facto postulaty zakupu wiatraków przez Polskę od tak naprawdę koncernu Siemens... 

Tak dygresyjnie. Obecny rząd i większość sejmowa przystąpiły do ataku na PiS poprzez wysyp komisji śledczych... więc może też należałoby już teraz powołać komisję śledczą do zbadania jako to się stało, że w ustawie o zamrożeniu cen energii znalazły się rozwiązania dotyczące wiatraków i de facto ich zakupu od Siemensa? 

Wydaje mi się, że kolejna kilkusettysięczna demonstracja wolnych Polaków powinna się odbyć pod hasłem: "stop przymusowej relokacji uchodźców" i "brońmy polskiej złotówki", ale wpierw trzeba do ogółu dotrzeć z informacją, że D. Tusk już wyraził zgodę na relokację uchodźców i chce wprowadzić Euro w Polsce! I trzeba to nagłaśniać teraz, bo mamy tylko pół roku na powstrzymanie rozpadu Polski, bowiem do wyborów europarlamentarnych D. Tusk będzie raczej unikał wprowadzania antyspołecznych rozwiązań a później to już go nic nie będzie obchodziło  i zwieje do Berlina czy do Brukseli albo i do Rosji...

Dodatkowo widzimy, że elitom unijnym mocno się śpieszy w procesie zmiany traktatów unijnych, czyli tak naprawdę do przejęcia władzy w poszczególnych krajach UE. Boją się bowiem, że czerwcowe wybory do Europarlamentu mogą zmienić polityczną strukturę w PE na korzyść partii konserwatywnych a to może zaprzepaścić ideę budowy Państwa Europa. Wtedy może doświadczenie bezprawia w obecnej Polsce będzie dla nich swoistym wzorcem?

Realizowana przez obecny rząd całkowita anarchia prawna w Polsce i wielki chaos bezprawia niszczy całkowicie nasz kraj. Taka sytuacja może skończyć się tym, że D. Tusk odrzuci nasz ład prawny na rzecz ładu prawnego UE. I będzie miał wszelkie poparcie w UE a nawet w USA. I nawet gdybyśmy wyszli na ulicę, to premier może - zgodnie z ustawą 1066 o bratniej pomocy - poprosić UE o pomoc w zaprowadzeniu porządku w Polsce. 

Czy do takich ulicznych zamieszek i burd dojdzie? Tego nie wiem, ale jest to wielce prawdopodobne, bo Polacy nigdy nie godzili się na autorytarne rządy i ta potrzeba wolności gdzieś tam cały czas tkwi w polskich sercach. Musimy jednak pamiętać, żeby podczas dużych naszych demonstracji sprzeciwu nie dać się sprowokować do działań mogących dać dyktatorskiemu reżimowi jakikolwiek pretekst do użycia siły... 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 20 stycznia 2024

Brudna gra reżimu D. Tuska. Celem jest Prezydent A. Duda!

Obecna reżimowa "Koalicja 13 grudnia" dąży do jak najszybszego wyeliminowania z życia publicznego obecnego Prezydenta Polski A. Dudy! Stanowi on dla nich najważniejszą przeszkodę w całkowitym i bezprawnym oraz błyskawicznym przejęciu wszystkich instytucji państwa polskiego. A dodatkowo marzą też o tym, aby ostatecznie postawić prezydenta przed Trybunałem Stanu, co byłoby już ich największą prymitywną radością. 

Wybory prezydenckie w Polsce odbędą się najpewniej na przełomie czerwca i lipca 2025 roku, czyli prezydentowi zostało jeszcze 18 miesięcy urzędowania. I w każdym z tych miesięcy możemy się spodziewać ciągłego ataku na prezydenta... aż do... w ich mniemaniu pożądanego skutku. 

Jeszcze przed wyborami D. Tusk stwierdził, że dla niego prezydentem jest przegrany w wyborach R. Trzaskowski. Później pojawiały się pomysły o jakimś referendum, które mogłoby przerwać kadencję obecnego prezydenta. 

A już od 13 grudnia reżim robi wszystko, aby omijać moc decyzyjną  prezydenta, szczególnie w zakresie jego prerogatywy do postawienia weta wobec przyjmowanych przez Polski Parlament ustaw. Stąd pojawiło się zapowiadane i bezprawne "rządzenie poprzez uchwały" a nie ustawy, choć tylko ustawy mają moc stanowienia polskiego prawa. A "koalicja 13 grudnia" nie ma wystarczającej liczby posłów, aby odrzucić weto obecnego prezydenta. 

Ale to tylko jedna z wielu dróg ataku na prezydenta. 

Jednocześnie próbuje się go ośmieszyć i żenująco zdeprecjonować oraz poniżyć a nawet zastraszyć. Było to widoczne podczas słynnego ataku policji przy współpracy Służby Ochrony Państwa (SOP) na Pałac Prezydenta i aresztowaniu na jego terenie prezydenckich gości: posłów M. Kamińskiego i M. Wąsika. A w tym samym czasie nawet zablokowano możliwość powrotu prezydenta z Belwederu do Pałacu. 

Warto zauważyć, że taki atak własnych służb na jakąkolwiek siedzibę prezydencką jest swoistym kuriozum niespotykanym w demokratycznych krajach. Ale jest też pokazaniem prezydentowi, że tak naprawdę nie może liczyć na funkcjonariuszy SOP jako swoją ochronę, bo ona podlega Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) peowskiemu Marcinowi Kierwińskiemu, który pała  polityczną nienawiścią do PiS i obecnego prezydenta. 

Prezydenta też próbuje się niby satyrycznie ośmieszyć i strywializować, czego przykładem jest ostatnio parodiowanie prezydenta przez aktora-celebrytę M. Żebrowskiego [1].  

No i teraz przejdźmy do piętrowej intrygi obecnego reżimu wokół osadzenia w więzieniu nieprawnie skazanych wspomnianych posłów M. Kamińskiego i M. Wąsika. 

Otóż sytuacja jest następująca. 

Prezydent A. Duda dokonał aktu łaski wobec tych posłów w 2015 roku i od tego czasu są w świetle prawa ludźmi z czystą kartoteką prokuratorsko-policyjno-sądową. Nieprawnie więc sąd 20 grudnia 2023 roku orzekł o ich winie, choć akt łaski obowiązuje i sąd nie mógł podjąć czynności prawnych w tej samej sprawie, bo jej przedmiotu nie ma. 

Spór prawny polega na tym, że A. Duda w 2015 roku dokonał aktu łaski przed uprawomocnieniem się wyroku na obydwu posłach, natomiast dzisiejsza koalicja a wcześniej opozycja uważa, że prezydent nie mógł na tym etapie podjąć takiej decyzji i winien ją podjąć dopiero po uprawomocnieniu się wyroku. Prezydent zaś słusznie uważa, że nie jest prawnie ograniczony w swojej prerogatywie dotyczącej aktu łaski i może ją podjąć w każdej chwili i na każdym etapie procesu, bowiem w Konstytucji nie ma żadnych takich ograniczeń w tym zakresie. Potwierdził to też TK a argumenty prezydenta są też powszechnie przyjęte i potwierdzone przez wielu konstytucjonalistów i jest zawarte nawet w prawniczych lekturach dla studentów prawa

Ponadto wskazać trzeba, że obaj panowie posłowie zostali skazani za tzw. aferę gruntową, która zaczęła się od biznesmenów rozpowiadających, że są w stanie odrolnić każdą działkę w Polsce. Centralne Biuro Antykorupcyjne,  któremu szefowali osadzeni posłowie podjęło się prowokacji, a część przekazanej łapówki miała trafić do ówczesnego ministra rolnictwa i wicepremiera z Samoobrony nieżyjącego już Andrzeja Leppera. W marcu 2015 roku Sąd Rejonowy w Warszawie nieprawomocnie skazał Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika na 3 lata więzienia. Była to kara za przekroczenie uprawnień oraz nielegalne działania operacyjne związane z aferą gruntową, czyli za to, że oni walczyli z korupcją na szczytach władzy. Mówi się też, że osadzenie tych posłów w więzieniu jest swoistą zemstą D, Tuska za wspomnianą aferę gruntową, ale też i aferę hazardową [2]. 

I jeszcze tylko ciekawostka. Pierwotnie wyrok na zatrzymanych i więzionych posłach wydał antypisowski oraz upolityczniony sędzia Wojciech Łączewski ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Sam fakt członkostwa w tego typu upolitycznionym stowarzyszeniu jest wątpliwy prawnie, bowiem "sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów" [3]. 

Wracając do sedna. Niestety - jak wspomniałem - sąd jednak ich powtórnie skazał i na tej nieprawnej podstawie obaj panowie zostali osadzeni w więzieniu. Po tym akcie prezydent postanowił skorzystać z innej ścieżki prawnej a mianowicie uruchomił proces ułaskawieniowy według Kodeksu Postępowania Karnego (KPK) oraz zgodnie z tą ścieżką  zwrócił się do Prokuratora Generalnego A. Bodnara o wypuszczenie z więzienia posłów na czas trwania owego procesu ułaskawieniowego. 

Oczywiście A. Bodnar pozostał głuchy na prośbę prezydenta i posłowie nadal przebywają w zakładzie karnym a sam A. Bodnar przekonuje, że cały czas analizuje akta sprawy i nie widać, żeby miał jakikolwiek zamiar wypuszczenia posłów.

O co tu chodzi?

Ano sprawa jest prosta. Reżim po prostu chce zmusić prezydenta do zastosowania powtórnego aktu łaski, co niejako wiązałoby się z przyznaniem przez Głowę Państwa, że poprzednie ułaskawienie z roku 2015 nie obowiązuje i było.. prawnie wadliwe, czyli można by twierdzić, że A. Duda popełnił przestępstwo i za to powinien być postawiony przed Trybunałem Stanu. 

I właśnie o to chodzi!

Ponadto jeżeliby się tak tak stało to reżim mógłby podważyć niemal wszystkie wcześniejsze decyzje prezydenta a ostatecznie nawet zakwestionować bycie przez A. Dudę prezydentem Polski! 

I dlatego twierdzę, że A. Bodnar będzie w nieskończoność badał akta sprawy i nie wypuści posłów z więzienia, co jest po ludzku nienormalne i straszne oraz cynicznie i obleśnie perfidne.  

Nie wiem co teraz zrobi A. Duda. Sądzę, że może jednak tak się stać, że ze względu na zdrowie - prowadzących głodówkę - osadzonych i dobro ich rodzin ostatecznie podejmie decyzję o ponownym akcie łaski. Byłoby to bardzo mocno ryzykowne dla A. Dudy, ale gdyby tak się stało, to jako normalny człowiek bym to zrozumiał. 

Nam, polskim patriotom pozostaje tylko wspierać Prezydenta A. Dudę, bo jest ostatnią przeszkodą w zniszczeniu Polski przez totalitarną ekipę D. Tuska i oddaniu jej w łapska niemieckie. Osobiście sam wiele razy krytykowałem jego decyzje, ale na dziś tylko on nam się ostał...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 18 stycznia 2024

B. Sienkiewicz zbyt nachlany żeby wstać do polskiego hymnu?

Czy B. Sienkiewicz w Sejmie był tak pijany, że nie mógł wstać podczas odśpiewania polskiego hymnu?

Chciałbym, aby to była prawda, bo inaczej trzeba poszukać innego powodu a to może okazać się bardzo trudne do zrozumienia. 

No bo jak wytłumaczyć, że na trzeźwo zlekceważył Hymn Polski? Co to była za demonstracja pogardy dla Polski i Polaków? Co przez taką postawę chciał powiedzieć Polakom? [1].

Co prawda ten podpułkowniczek teraz jakoś tłumaczy: "Ponieważ nie godzę się na profanację polskiego hymnu. To jest jedyna wspólna pieśń Polaków; jeśli się jej używa do tego, żeby bronić przestępców odsiadujących karę, to jest to profanacja hymnu (...) Coś się we mnie przełamało. Ten szantaż emocjonalny, który założył wszystkim PiS, który najświętszą pieśń śpiewa w imieniu prawomocnie skazanych przestępców spowodował, że nie byłem w stanie się przełamać. To nie jest pieśń śpiewana w imieniu skazanych w demokratycznym kraju praworządnym wyrokiem, to było nadużycie i profanacja"[2]. 

Tak sobie zagaworzył. I tak naprawdę właśnie takiej obrony oczekiwałem, choć jak widać trochę to czasu mu zajęło... Może w końcu po tym czasie procenty uleciały?

No dobrze, już mniejsza z tymi procentami, ale trzeba się zastanowić co tam w głowie mają fanatyczni wyznawcy sekty totalitarysty D. Tuska.

Zastanawiając się nad tym doszedłem w sumie do oczywistego wniosku. Oni cały czas mają wdrukowane w swoim umyśle jedno: "***** ***" [3] i to zawsze, wszędzie i w każdej decyzji oraz w każdym działaniu. Taka postawa to jest ich "fiksum dyrdum", które zrobiło spustoszenie w ich mózgach powodujące niezdolność do logicznego myślenia i niemożność oceny rzeczywistości. 

Poza tym są tak negatywnie emocjonalnie naładowani nienawiścią do PiS-u, że na dźwięk tego słowa dostają "kociokwiku" i potrzeby jakiejś reakcji, nawet np. w postaci swoistej profanacji polskiego hymnu, który zresztą w ich ustach brzmiał i brzmi bardzo rzadko, co było widać i słychać na przedwyborczych manifestacjach fanatyków PO. I przypomnę, że ten hymn jest Hymnem Polski i Polaków, hymnem polskich patriotów a nie sprzedawczyków obcych mocarstw czy też tych, którzy nie czują się Polakami. . 

No i jeszcze jedno. Ten hymn był zaśpiewany w obronie polskości i szacunku do polskiego prawa, które w przypadku aresztowania i wsadzenia do więzienia niewinnych ludzi w postaci M. Kamińskiego i M. Wąsika zostało przez rządzących złamane. Obaj są patriotycznymi polskimi więźniami politycznymi reżimu D. Tuska i jego ferajny.

Ale jest jeszcze coś gorszego. Otóż ich wódz z premedytacją wikła każdego, z którym współpracuje w brnięcie w bezprawie a to powoduje, że za każdym jego złamaniem przekraczana jest kolejna granica, która wymusza pokonywanie następnej i to jeszcze większej i to postępuje geometrycznie. I ci ludzie po prostu nie mają już odwrotu i muszą pogrążać się dalej [4].


[2] https://niezalezna.pl/polska/kuriozum-haslo-j-bac-pis-zdaniem-sadu-nie-budzi-negatywnych-emocji/509309 - ""Wulgarne hasło, którym posługują się sympatycy obecnej koalicji rządzącej, "nie budzi negatywnych emocji". Tak miała orzec sędzia Elżbieta Kwaśniewska, która uniewinniła 65-latka z Jarocina, który w koszulce z napisem "j*bać PiS" pojawił się na odsłonięciu pomnika śp. prof. Jana Szyszki. Wyrok jest prawomocny"". 
[3] Jak z tego wyroku wynika to można teraz głośno krzyczeć "J*bać PO" i to całkiem bezkarnie. Tyle tylko, że nie warto zniżać się do poziomu wszystkich tych "jebaćpisów". 
[4] Ten psychologiczny mechanizm przekraczania kolejnych granic opisała Zofia Nałkowska w swojej świetnej powieści pt. "Granica".


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 16 stycznia 2024

Wracamy do czasów zaleceń K. Marksa i dyktatorskich rządów!

Dzieje się coś nieprawdopodobnego w dzisiejszej Polsce. 

Okazuje się, że aby przywrócić subiektywnie rozumianą przez D. Tuska i jego sekciarską fanatyczną ferajnę tzw. deklaratywną mityczną "praworządność" to należy tego dokonać wszelkimi metodami, również łamiącymi obowiązujące prawo. Czyli według rządzących "cel uświęca środki" a tym samym zakładają, że bezprawiem można przywrócić prawo, ale takie prawo jak rozumie je guru-dyktatorek tej sekty [1].

Warto w tym miejscu przytoczyć fragmenty opowieści o D. Tusku autorstwa J. Palikota w książce: "Kulisy Platformy". Co prawda ta książka była wydana w 2011 roku, ale wydaje się, że negatywne cechy D. Tuska w miarę upływu czasu tylko się pogłębiają. 

-------------------------------

I cóż to o D. Tusku opowiadał J. Palikot, który spędził w PO sześć lat, poznał jej liderów, jej prawdziwe cele i skrywane sekrety?

Ano J. Palikot określa Donalda Tuska jako człowieka bezwzględnego i doskonale kontrolującego swoją agresję. 

Dowodem ma być chociażby scena, której był świadkiem, gdy w maju 2010 roku odwiedził Tuska w jego biurze: „Wchodzę i widzę Donalda w jednym z tych jego świetnych ciemnoniebieskich garniturów, w dobrych skórzanych butach - wyglądały na Ermenegildo Zegnę. Nogę miał opartą o piłkę nożną. […] Spojrzał na mnie i zachęcił: Wejdź, wejdź. Po czym mówi:* Widzisz tę roślinę w rogu? Gdy się tu wprowadziłem, odwiedził mnie Leszek Miller. Powiedział wtedy, że dała mu ją jego żona, i prosił, żebym o nią dbał i żebym ją podlewał. Po tych słowach z całej siły kopnął piłkę w kierunku tej rośliny. Piłka odbiła się od niej, a następnie od biurka i telewizora.* Po czym poszła kolejna ścięta piłka w tę roślinę. Uderzał w coś, co należało do Millera, którym był autentycznie zafascynowany". „To był prawdziwy Tusk ” – podsumowuje Palikot . – „mieszanina nihilizmu i cynizmu, a z drugiej strony pewnego wdzięku, uroku”.

J. Palikot nie ukrywa, że D. Tusk „ma swój urok”, ale poznał także jego inne, „partyjne, wręcz chamskie” oblicze: „Od początku widziałem, że traktował wszystkich członków tego swojego dworu jak warchołów. Knury – to określenie, którego używał w stosunku do nich najczęściej. Grzegorz [Schetyna] nie był tu wyjątkiem. I jego upokarzał. I jego czasem przedstawiał jako takiego knura bez manier, który potrzebuje tylko zeżreć, popić i pomlaskać językiem”.

Według Palikota Tusk jest „straszną sknerą”, która „liczy każdy grosz”. Do tego nie pamięta o „żadnych okazjach, imieninach, rocznicach swoich przyjaciół i znajomych. No, poza imieninami Grzegorza Schetyny. On rzeczywiście dostał raz od Donalda kopie mieczy jako prezent imieninowy. Ale to się zdarzyło akurat, gdy już był premierem. Prezent więc pochodził z rozdania kancelaryjnego”.

Tusk jest jak dziecko, kobieta, Rosjanin i grecki tyran... Palikot twierdzi także, że Donaldowi Tuskowi czasami brakuje męskości i zdarza mu się zachowywać jak dziecko. „Jest bardzo kobiecy w sposobie chodzenia, w relacjach z ludźmi. Z drugiej strony ma w sobie coś z charakteru Rosjan, którzy na ogół bardzo długo wprowadzają człowieka w atmosferę przyjaźni, bratania się, by nagle w pewnym momencie przeciąć to bezwzględnie”.

Oprócz tego, że w premierze jest (lub bywa) coś z dziecka, kobiety i Rosjanina, zdarza mu się też zachowywać niczym bohaterowie jego ulubionych lektur. O jakich książkach mowa? Według Palikota, chodzi o opowieści o małych greckich tyranach z czasów Sokratesa czy Herodota, którzy „mieli w zwyczaju na przykład mordować wszystkich swoich synów zaraz po urodzeniu. Każdy z tych bohaterów pławił się w okrucieństwie”.

Tusk widziany oczami Palikota to polityk niezwykle impulsywny, wybuchowy, agresywny, brutalny, ale też „chwiejny”, słaby psychicznie, histeryczny i łatwo popadający w depresję: „Kiedy atakuje, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich. „Absolutnie was wszystkich wypier…ę. Nie nadajecie się do niczego. Mam już dość!” – to są tego typu teksty”.

Z charakterystyki Palikota wynika jeszcze, że Tusk wielką wagę przykłada do stroju, docenia dobre wina („Trzeba mu przyznać, że do win ma nosa. Zupełnie inaczej niż Schetyna czy Drzewiecki, z którymi można iść tylko na wódkę, ewentualnie whisky”), pali cygara, nie cierpi kleru, a katolicyzm jest dla niego źródłem politycznego zysku („Szczytem wszystkiego była zgoda na ten ślub przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku. Oto nagle dowiedziałem się, że sztab wyborczy doszedł do wniosku, że musi być ślub Małgosi i Donalda”).

Palikot przyznaje, że nigdy bezpośrednio nie zdarzyło mu się do tej pory porozmawiać z Jarosławem Kaczyńskim („Czasem coś do niego pokrzykiwałem na Sali sejmowej, a on odpowiadał”), ale gdyby miał taką okazję, zapytałby go, „czy nie ma czasem ochoty pójść na grób Barbary Blidy i sobie popłakać?”.

Palikot uważa, że Tusk naprawdę uważa Kaczyńskiego za „potwora” i tym słowem go najczęściej określa. Wojna między Tuskiem a Kaczyńskim to jednak przede wszystkim „teatr, na który media dają się nabrać”, gdyż „wbrew pozorom [obaj] idą trochę podobną drogą, drogą kalkulowania wszystkiego i wszystkich”. „Trafił swój na swego” – podsumowuje [2]

----------------------------

Proszę zwrócić uwagę na wytłuszczony przeze mnie fragment dotyczący zaczytywania się przez D. Tuska w dziejach małych greckich tyranów. Specyficzna to lektura, nieprawdaż?

Nie wiem jak te lektury wpływają na osobowość i postępowanie D. Tuska, ale nawet taki psychoanalityczny laik jak ja zauważa, że niektóre zachowania D. Tuska rzeczywiście noszą znamiona charakterystyczne dla tyranów. Zauważył to też przecież J. Palikot, który doskonale poznał D. Tuska. 

Jest jeszcze coś, co może jest już wyświechtane a mianowicie skonstatowanie, że często powyższe dyktatorskie zachowania wynikają z traumy dzieciństwa a konkretnie z faktu bicia przez ojca i strachu przed nim. 

Oczywiście nie jest absolutem, że w dzieciństwie bicie przez ojca i strach przed nim bardzo mocno wpływa na psychikę syna i może w jego życiu dorosłym odcisnąć negatywne piętno w postaci np. agresji czy zachowań psychopatycznych. Tym niemniej analizując dzieciństwo największych tyranów i dyktatorów XX wieku, czyli J. Stalina i A. Hitlera uderzające jest to, że obaj bali się swoich ojców (lub ojczymów) i byli przez nich po prostu często bici. Natomiast bardzo kochali swoje matki. 

Powtórzę, że tak wcale nie musi być, bo jakże wielu złych ludzi pochodzi ze szczęśliwych rodzin a zeszli mimo wszystko na złą drogę a poza tym każdy dorosły człowiek w dużej mierze sam decyduje o swoim życiu i żadna trauma z dzieciństwa nie ma żadnego wpływu na bycie przez niego dobrym człowiekiem 

I tylko ciekawostką jest to, że sam D. Tusk w wywiadzie dla Gazety Wyborczej oraz w swojej książce "Szczerze" stwierdzał: "Ojca się bałem, lał mnie. (...) Wszyscy moi koledzy dostawali, ale mój ojciec może bił trochę częściej i mocniej. Jedyny dzień, kiedy starał się być łagodniejszy, to Wigilia, ale i tak mu nie wychodziło. Dlatego poczułem nawet jakąś ulgę po jego śmierci w 1972 roku, o czym myślę dziś z pewnym zażenowaniem". Natomiast o matce powiedział: "Zmarła w 2009 roku, miała 75 lat. Mama – Ewa – od dziecka kojarzyła mi się ze słońcem, moje pierwsze wspomnienie to mama w okularach przeciwsłonecznych. Uśmiechnięta, bardzo dobra, no i blondynka. Kochałem ją bez pamięci" [3].

Trzeba też w tym kontekście zauważyć, że jego matka po babce była Niemką natomiast ojciec spolszczonym Kaszubem. Czy może to też jakoś wpływać na jego pozytywny stosunek do Niemiec i co najmniej dystans do Polski, który wyraził zwrotem "polskość to nienormalność"?

Natomiast porażające jest to, że jak ktoś znajdzie się już w orbicie zależności od D. Tuska staje się również takim dyktatorkiem, tyle tylko trochę mniejszym. 

A może to nie powinno dziwić, bo muszą postępować tak jak tego wymaga od nich "szef wszystkich szefów - capo di tutti capi", który wciąga ich w działania dyktatorskie i bezprawnie przestępcze, co powoduje, że nie mają już odwrotu i muszą łamać to prawo oraz intensyfikować totalitarne zachowania  jeszcze bardziej?

Jaskrawym przykładem jest w tym kontekście działanie ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Adama Bodnara, który brnie w bezprawiu coraz mocniej i głębiej, a który w odniesieniu do próby bezprawnego "przejęcia" Prokuratury Krajowej i powołaniu Jacka Bilewicza na p.o. szefa PK powiedział: "Jacek Bilewicz jest jednym z najbardziej doświadczonych prokuratorów w Polsce. (…) To dla mnie akt słuszności dziejowej" [4].

Jeny! 

Przecież to jest najczystsza marksistowsko-komunistyczno-stalinowska retoryka. I również wcześniej też W. Lenina. "Słuszność dziejowa" w wykonaniu W.I. Lenina i J. Stalina pochłonęła około 70 mln ofiar nie licząc ludzkich strat wojennych [5]. 

Ale to nie wszystko, bo w imię "słuszności dziejowej" mordował też marksista i socjalista A. Hitler, którego ofiary są szacowane na około 18 milionów istnień ludzkich, w tym około do 7 mln. Żydów [6].

No i jeszcze na koniec warto przytoczyć słowa protoplasty tyranii komunistycznej i nazistowskiej a może też i każdej tyranii, czyli słowa Karola Marksa, który onegdaj powiedział tak: "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć...". Jest to przedstawione w bardzo dobrym filmie dokumentalnym "Sowiecka historia" [7].



[1] Należy się pewne wyjaśnienie będące jednocześnie przeprosinami. Użyte przeze mnie zdrobnienie wynika z tego, iż jakoś nie mogło mi przejść przez klawiaturę słowo "dyktator" i mam nadzieję, że nie będzie w przyszłości takiej potrzeby, bo zanim dyktatorek zostanie owym pełnoprawnym dyktatorem to już dzięki Polakom straci władzę w mojej Ojczyźnie i ucieknie przed odpowiedzialnością karną przed polskimi sądami do Berlina czy tam Brukseli lub do Moskwy. 
[7] W filmie: "The Soviet Story" przypisano Karolowi Marksowi następujące słowa: "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć (...) muszą zginąć w rewolucyjnym holocauście". Przyznam, że przyjąłem a'priori ich autentyczność bez sprawdzenia u źródeł.  W czasie dyskusji z komentatorami należałoby jednak powyższy tekst i cytat Karola Marksa ograniczyć do: " "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć...". Przychylam się, że całość została "dziwnie zmontowana" i połączona z tekstem niemieckiego filozofa Friedricha Engelsa, który odnosząc się również do słabości klas i ras w obliczu nowych warunków stwierdzał iż: "...Muszą zginąć w rewolucyjnym world storm", czyli "Muszą zginąć w rewolucyjnej światowej zawierusze"... Być może trudno teraz będzie określić faktyczne brzmienie całości cytatu bowiem K. Marks i F. Engels żyli w takiej ideologicznej symbiozie, że zapewne "jeden przemawiał myślą innego"... Pomijam też użycie przez "tłumacza" słowa holocaust (o pozytywnej biblijnej konotacji dla syjonistów) zamiast shoah... 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

środa, 3 stycznia 2024

"Herzlich willkommen" D. Tuska...

Na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia nastąpiła zadziwiająca koincydencja dwóch wydarzeń. 

Pierwszym z nich była zgoda D. Tuska na przyjęcie przez Polskę tzw. "paktu migracyjnego", który de facto otworzył drogę do przymusowej relokacji nielegalnych uchodźców do Polski, drugim zaś stał się bezprawny atak na media publiczne. 

Trudno nie doszukiwać się tu celowości wystąpienia tych  wydarzeń niemal w jednym czasie, bowiem bezprawne przejęcie mediów publicznych skutecznie zniwelowało (przykryło) publiczną dyskusję na temat przyjętego przez D. Tuska paktu migracyjnego. A warto  przecież wspomnieć, że sprzeciw wobec przyjmowania tego paktu przez Polskę wyraziło aż 10,9 mln (96,8%) Polaków biorących udział w październikowym referendum. 

Czy właśnie narzucona przez Berlin (UE) konieczność podpisania przez D. Tuska "paktu migracyjnego" nie była przyczyną tak nagłego i frontalnego ataku na media publiczne? 

Sądzę, że w dużej mierze tak, bowiem nietrudno sobie wyobrazić, że w starych TVP i TVP Info temat podpisania tego paktu przez D. Tuska byłby numerem jeden w przekazie medialnym nawet do dzisiaj. 

A co nas czeka? 

"W 2024 r. do Polski może być relokowanych nie kilka tysięcy, lecz nawet kilkaset tysięcy osób, które bezprawnie wdarły się na teren UE - podała dziś "Gazeta Polska Codziennie". Związane jest to z tym, iż Bruksela szykuje tzw. mechanizm wyrównawczy do pakietu migracyjnego, który zakłada, że państwa broniące się do tej pory przed przymusowymi kwotami nielegalnych migrantów, będą musiały w najbliższym czasie przyjąć więcej przybyszów spoza Unii niż Niemcy, Francja czy Włochy" [1].

Do tych informacji w programie "#Michał Rachoń. Jedziemy" odniósł się Marek Jakubiak, poseł Kukiz'15. 

"W tym programie mówiliśmy to od ponad roku, że Donald Tusk przyjeżdża tu dokładnie dwie sprawy załatwić. Pierwsza sprawa to kwestia nielegalnej migracji, jak i centralizacja Europy. To dwa główne zadania Donalda Tuska. Nie zawetować jednego i nie zawetować drugiego. Jednego już nie zawetował. Co prawda Adam Szłapka jako minister ds. UE tłumaczył się, ze złożył jakiś papierek do tej uchwały, który nie znaczy nic. On został wygwizdany w Sejmie razem z tym swoim oświadczeniem. Prawda jest taka, że jednogłośnie zostało to porozumienie zaakceptowane. Dziś rusza nie żadna dobrowolna, tylko przymusowa relokacja tych, którzy w Niemczech są niepotrzebni, bo oni już są przebrani. Niemcy tychże uchodźców przebrali. Został im milion do rozdania. Z tego co wiem, chodzi o Słowację, Czechy i Polskę. Gdzie te setki tysięcy mają pójść? Oczywiście, że pójdą do nas. Poza tym, przecież to nie nasz problem. Dlaczego nas się w to miesza?.

Jakubiak zwrócił również uwagę na zagrożenia wiążące się z tym, iż nielegalni migranci mogą ponownie wracać do Niemiec. 

"Co, jeżeli ci imigranci będą z powrotem przemieszczać się do Niemiec? Tam jest kara dwukrotnie wyższa. Jak to zrobić, by zatrzymać tych imigrantów w Polsce, żeby nie płacić tej dwukrotnej opłaty? To pułapka wprowadzona przez ludzi bystrych, bo oni chcą na tym biznesik zrobić. Wpakowaliśmy się jako Polska w niezłą kabałę. Jeżeli nawet przyjdzie nam 30 czy 40 tysięcy euro płacić za złapanego w Niemczech imigranta, który był relokowany do Polski, to pytam się, co mamy zrobić, żeby oni nie szli do tych tysięcy euro, które otrzymują w Niemczech jako socjal?"

Wskazał też, że "dziś, kiedy mówimy o tym, że do Polski relokować ma się kilkaset tysięcy ludzi, którzy są nam obcy kulturowo, którzy nie mają zamiaru tu pracować ani być Polakami, to chcę przypomnieć list generałów francuskich, którzy parę lat temu napisali do prezydenta Francji, w którym oświadczyli, że kilkadziesiąt miast we Francji zostało na stale utraconych na rzecz obcej kulturowo społeczności - w sposób demokratyczny poprzez zaludnienie przejęli magistraty i władzę nad tymi miastami, Francuzi mają głęboki dylemat, co w tej sytuacji robić". 

"Każdy tysiąc nieprzyjętych nielegalnych migrantów to 20 milionów euro. Mogą nam przydzielić jakąkolwiek kwotę chcą tych migrantów. Jeśli nie przyjmiemy, mogą od razu założyć karę. Przyjmiemy kilkaset tysięcy, a to może być dalej mało" [2].

Natomiast były premier M. Morawiecki stwierdził: 

"Bezpieczeństwo Polski jest zagrożone. Dlaczego? Koalicja Ośmiu Gwiazdek zdążyła się już zgodzić w Brukseli na pakt migracyjny, a teraz słyszymy, że niektóre kontrakty zbrojeniowe dla polskiej armii są kwestionowane 

(...) 

Takie działania osłabią naszą pozycję w NATO i stawiają pod znakiem zapytania naszą zdolność do obrony własnych granic, a więc do obrony Polski. W tym samym czasie obserwujemy, że Rosja nie zamierza się zatrzymać i będzie dążyć do podporządkowania i zniewolenia naszej części Europy

(...)

Powinniśmy jako Polacy pytać nowy rząd: dlaczego milczycie w sprawie paktu migracyjnego? Dlaczego się na niego zgodziliście? Oni unikają tego tematu, chcą go zamilczeć. Oni są skrajnie nieodpowiedzialni, chcą narazić Polskę na nielegalną imigrację, co zaowocuje wieloma nieznanymi do tej pory zagrożeniami

(...) 

Patrzmy tej władzy na ręce, działajmy razem dla bezpiecznej Polski" [3].

Reasumując. 

Już niedługo moi rodacy będziemy mieli w Polsce drugie Niemcy czy Francję, które to kraje wprost zmierzają do kalifatu. I skończą się sylwestrowe imprezy otwarte a wyjścia po zmroku będziemy ze strachu minimalizować. Zamiast radości z nowego roku będziemy mieli takie dantejskie sceny jak ostatnio w Sylwestra w Berlinie. 

Zapewne nie nastąpi to z oczywistych powodów jeszcze przed wyborami do Europarlamentu (prawdopodobnie 9 czerwca 2024 roku), ale w drugiej połowie roku przywitamy w naszym kraju lawę islamskich i nielegalnych nachodźców i wszyscy będziemy z radością dziękować D. Tuskowi, że kulturowo "ubogacił" naszą Polskę... 

Szyderczo ślę brawa dla wyborców KO (PO), TD (PSL, Polska 2050) i Lewicy!!!

P.S.

[2] https://niezalezna.pl/swiat/unia-europejska/do-polski-trafic-moze-nawet-kilkaset-tys-nielegalnych-migrantow-jakubiak-wpakowalismy-sie-w-niezla-kabale/508092 - przytoczyłem cały fragment wypowiedzi Pana M. Jakubiaka ze względu na ważność jego słów dla losów nas wszystkich


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

niedziela, 31 grudnia 2023

Uległem zwątpieniu i zniechęceniu! I krótkie życzenia na ten nowy rok!

Zanim Szanowni Państwo rozpoczną lekturę niniejszego tekstu to wpierw zachęcam do zapoznania się z wystąpieniem profesora Andrzeja Nowaka a szczególnie jego drugiej połowy mówiącej o nadziei. 

Będzie to bardzo pomocne w zrozumieniu moich rozterek i dylematów, które spowodowały, że przez cały grudzień niejako udałem się na "wewnętrzną emigrację" i uległem zwątpieniu w ducha i mądrość Polaków oraz poddałem się zniechęceniu do takiej Polski jaka wyłoniła się wskutek październikowych wyborów parlamentarnych. 

Nie wiem, ale wydaje mi się, że nie tylko ja poczułem takie negatywne emocje, które paraliżują chęć jakiegokolwiek patriotycznego działania  na rzecz naszej Ojczyny - Polski i na rzecz dobra wspólnego Polaków. 


Jakże smutna jest ta konstatacja, że są - obok chwil chwały - nieraz takie momenty polskiej historii, kiedy to my sami - Polacy gotujemy sobie dosłownie "piekło na ziemi", które nieraz kończyło się dla nas tragicznie, nawet rozbiorami Polski. 

Niestety nie umiemy doceniać własnego pozytywistycznego działania i często nie wierzymy w naszą Polskę a stajemy się romantycznymi bohaterami dopiero wtedy, kiedy na "własnej skórze" odczuwamy olbrzymie krzywdy, wobec których podnosimy się do walki. Ale również nie potrafimy uczyć się na własnych błędach i je po raz kolejny bezrefleksyjnie popełniamy. 

Z taką sytuacją mamy do czynienia teraz. Jak można było ponownie głosować na zdradliwych i kłamliwych szkodników i "zwijaczy" Polski, którzy pokazali, że są takimi szkodnikami przez osiem lat swoich rządów i doprowadzili  nasze państwo do stanu, gdzie jest już tylko "ch...j, dupa i kamieni kupa"? Albo jak mogliśmy ulec manipulacji na temat jakiejś "Trzeciej Drogi" skoro wiedzieliśmy, że takiej drogi nie ma a głosowanie na nią jest głosowaniem na D. Tuska i jego niszczycielską ferajnę?

Ale na szczęście męczy mnie to patriotyczne wycofanie i milczenie, bo to co wyprawia obecny rząd jest jakąś farsą demokracji i kpiną z obowiązującego prawa polskiego. 

Sądzę, że wielu z nas traktowało kampanijne i szokujące słowa D. Tuska jako po prostu kolejne kłamstwa i groźby przywoływane jedynie na potrzeby kampanii wyborczej. Okazało się, że tak nie jest i D. Tusk rzeczywiście totalitarnie zaatakował państwo polskie tą sławetną swoją "żelazną miotłą", co potwierdza tylko to, co onegdaj napisałem: "ewentualne rządy opozycji totalnej będą totalnie totalitarne!" [1].  I tak niestety jest!

Czeka Polskę i Polaków bardzo trudny czas. I powtórzę: najgorsze jest to, że my sami sobie zgotowaliśmy taki przyszły los... 

Będziemy musieli dokonywać dużego wysiłku, żeby poznawać każde ustawy czy uchwały tworzone przez większość sejmową i nowy rząd a'la "koalicji zdrady narodowej" D. Tuska albo bardziej łagodnie "koalicji 13 grudnia" [2]. Szczególnie te, które będą dotyczyły polskiej polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i gospodarki. Każda bowiem z nich będzie obnażała prawdziwe cele przyszłego rządu a te cele zapewne nie będą dobre dla nas i naszego państwa, Polski. 

Więc musimy powstać ponownie jako naród, zacząć pracę od podstaw i robić wszystko, aby znów nie stało się tak, że Polska zniknie z mapy świata jako suwerenne i niepodległe państwo. 

Niedawno napisałem też: "D. Tusku! Polski naród to nie niemiecki naród, gdzie obowiązuje "ordnung muss sein" i Polacy genetycznie oraz podświadomie - nieraz prędzej a nieraz później – odrzucają nawet potencjalnych zdrajców i dyktatorów, i o tym musi Pan pamiętać a nie przedwcześnie zachłystywać się pozornym zwycięstwem!".  

Polacy! Głowa do góry i do pracy! Niech ten 2024 rok będzie rokiem spokoju i powrotu do normalności! Niech doprowadzi do odbudowy wśród nas patriotyzmu i dumy z bycia Polakiem!

[2] Symptomatyczna data 13 grudnia. To jakiś "chichot historii". 13 grudnia 1981 roku gen W. Jaruzelski vel. "Wolski" wprowadził Stan Wojenny. Wtedy miałem 13 lat i obserwowałem ogólnopolski marazm i wycofanie społeczno-polityczne przez niemal następne 10 lat. SW przetrącił "kręgosłup narodu" i zabił I Solidarność. Oczywiście czasy były inne, bo wtedy komuna użyła siły oręża i wyprowadziła wojsko na ulice. Dzisiejsza komuna jest postkomuną tamtej, ale oparta jest  o drenaż umysłów i ducha narodu. Wszechstronna inżyniera społeczna doprowadziła do tego, że przestaliśmy być indywidualistami zdolnymi do myślenia o Polsce w kategoriach narodu i jego wartości. Dobrze to opisał prof. A. Nowak

  
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

czwartek, 30 listopada 2023

To nienormalne, żeby D. Tusk ponownie został premierem Polski!

To naprawdę nie mieści się w głowie żeby ktoś, komu można zarzucić świadomą lub nieświadomą domniemaną zdradę swojego kraju na korzyść innego kraju lub związku krajów w czasie jego rządów, mógł następnie pozostać ponownie premierem tegoż kraju! 

I żeby być dobrze zrozumianym to używam w trybie przypuszczającym określenia "domniemanej zdrady", co nie oznacza, iż tak jest lub było na pewno. Chociaż - wedle mnie - nawet dwuznaczne sytuacje, które mogą dopuszczać jakiekolwiek prawdopodobieństwo takiej zdrady winny skutkować niemożnością objęcia tak wysokiej funkcji w kraju mieniącym się  niepodległym, suwerennym i demokratycznym. 

Ogólnie zaś osoby, które ubiegają się do bycia premierem każdego kraju winny być z punktu widzenia określonego państwa "czyści jak łza", bo są odpowiedzialni za całość funkcjonowania swoich rządów i nadzorują pracę wszystkich ministerstw czy innych organizacji podległych premierowi, jak np. służb specjalnych. 

Wczoraj w Sejmie mieliśmy do czynienia z nieprawdopodobną hucpą polityczną związaną z polskim bezpieczeństwem. Jeszcze opozycyjni posłowie bowiem odwołali wszystkich członków Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022. 

Odwołano zatem: przewodniczącego komisji i dyrektora Wojskowego Biura Historycznego dra hab. Sławomira Cenckiewicza, doradcę prezydenta prof. Andrzeja Zybertowicza, przewodniczącego Rady ds. Bezpieczeństwa i Obronności przy prezydencie RP prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego oraz Łukasza Cięgoturę, Michała Wojnowskiego, Marka Szymaniaka, Arkadiusza Puławskiego i gen. brygady Andrzeja Kowalskiego.

Na szczęście i to w ostatniej chwili i tuż przed odwołaniem członków komisji zdążyła ona opublikować swój cząstkowy raport oraz opublikowała go w formacie *.pdf [1]. "Służba Kontrwywiadu Wojskowego uległa wpływom Rosji. Zaistniał rosyjski wpływ na polski kontrwywiad. Korzystając ze zgody premiera Donalda Tuska na współpracę podpisano porozumienie między SKW i FSB - to tezy tegoż raportu komisji ds. rosyjskich wpływów przedstawione wczoraj przez jej członków (...) Jak mówił przewodniczący Komisji prof. Sławomir Cenckiewicz, zdecydowano się na organizacji konferencji i przedstawienie efektów jej pracy wobec zgłoszenia do Sejmu wniosków o odwołanie jej członków. Cenckiewicz ocenił, że może to być "pierwsza i ostatnia", konferencja Komisji, dlatego, jak mówił zdecydowano się przedstawić dotychczasowe efekty jej pracy jak najszybciej. Jak tłumaczył, prace komisji koncentrowały się na kwerendach archiwalnych w zbiorach archiwów m.in. Służby Kontrwywiadu Wojskowego, ABW, Wojskowego Biura Historycznego, kancelarii tajnej i jawnej Prezesa Rady Ministrów, a także kancelarii tajnej Prokuratury Okręgowej w Warszawie ds. wojskowych. [1]"

"Ponadto Komisja ds. rosyjskich wpływów wydała rekomendacje, aby D. Tuskowi, J. Cichockiemu, B. Klichowi, T. Siemoniakowi i B. Sienkiewiczowi nie były powierzane stanowiska publiczne odpowiadające za bezpieczeństwo państwa. Ich zły nadzór doprowadził do nieprawidłowych działań SKW - powiedział członek  tej komisji Andrzej Zybertowicz" [2]. Podobnie mówi inny odwołany członek  komisji P. Żurawski vel Grajewski: "Z dokumentów wynika brak nadzoru i niedopełniania procedur przez ekipę Tuska".

A warto wiedzieć, że nawet w normalnej firmie zarzuty braku właściwego nadzoru i niedopełniania procedur czy obowiązków oraz działań na szkodę firmy są wystarczające, aby określony szef (prezes zarządu, członek zarządu czy dyrektor/kierownik wyższego szczebla) został pozbawiony swoich funkcji bez prawa powrotu, co najczęściej kończy się po prostu jego zwolnieniem. I żadne tłumaczenia i zwalania winy na podwładnych nie mają tu żadnego znaczenia - szef odpowiada zawsze za podwładnych i swoje działania oraz decyzje, też personalne. A co tu mówić o zarządzaniu całym państwem, gdzie tak naprawdę premier, ministrowie czy szefowie agend rządowych są niejako zarządem, który ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje, nadzór i przestrzegane procedury. 

Ale trzeba w tym miejscu przypomnieć jak to było w czasie powoływania tej komisji [3].

-----------------

Donald Tusk w październiku 2022 roku nawoływał do powstania komisji śledczej ws. wpływu Rosji na energetyczną politykę PiS-u. Co prawda pokrętnie nawiązywał też do tzw. "Afery Podsłuchowej", ale suma summarum ocenił, że w sprawie tzw. "Afery Podsłuchowej" komisja śledcza niezależna od ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego "mogłaby wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u".

I cóż się stało? Ano PiS zareagował pozytywnie na apel D. Tuska, ale rozszerzył okres badania wpływów rosyjskich również na lata rządów PO-PSL i przegłosował, że ta komisja będzie badała cały okres od 2007 do 2022 roku, czyli zarówno czas rządów D. Tuska jak i czas rządów PiS (ZP). Prezydent ówcześnie podpisał tę ustawę i następczo skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego a to oznaczało, że komisja miała otwartą drogę do rozpoczęcia działań, co ostatecznie nastąpiło - po kilku zmianach treści ustawy - pod koniec lipca 2023 z mocą obowiązującą od 1 sierpnia 2023 roku a 30 sierpnia powołano członków komisji. 

Wtedy też zaczął się wielki histeryczny jazgot wszystkich, którzy wtedy bali się wyników prac tej komisji. Powstała swoista rozstrzępiona i mocno zdenerwowana "koalicja strachu" niemal całej polskiej opozycji: od PO (KO) poprzez PSL i Hołownię aż po wszystkie lewackie jaczejki w stylu Frakcji SLD w ramach Nowej Lewicy i innych powstałych lewicowych partyjek. Mało tego! Ta "koalicja strachu" rozlała się też na UE a szczególnie na elity niemieckie i dotarła aż za ocean do USA. Aktywowane do wściekłego ataku zostały też wszelakie możliwe polskie i zagraniczne media, celebryci, dyplomaci, pseudonaukowcy czy prawnicy. 

Miało się wrażenie, że przeciw ujawnieniu prawdy o wpływach rosyjskich w Polsce gdzieś padło hasło: "wszystkie ręce na pokład"!

To wszystko przypominało czasy nocnego obalenia rządu Jana Olszewskiego z 4 na 5 czerwca 1992 roku. Wtedy też ze strachu przed ujawnieniem komunistycznej agentury powstała taka "koalicja strachu" pod wodzą Lecha Wałęsy, co w konsekwencji doprowadziło do swoistego zamachu stanu. Wtedy na słynnej naradzie w gabinecie L. Wałęsy padło też tuskowe "Panowie, policzmy głosy". No i policzył. Wtedy mu się udało, ale w przypadku komisji jakoś się przeliczył, bo pomimo jego wizyty w Sejmie (L. Wałęsa w owej nocy też się wybrał do Sejmu) odrzucono weto Senatu i ustawa została przyjęta oraz podpisana przez Prezydenta.  I ta krajowa ówczesna nerwowość, ta histeria, ten strach były podobne do tych sprzed lat...

Jak wtedy trafnie zauważył Michał Karnowski: "Skumulowane działania prewencyjne (wizyta przestraszonego Tuska w Sejmie, szantażowanie prezydenta przyszłą karierą, uruchomione przez znajomości amerykańskie naciski) oraz próby represji następczych (otwarte groźby gazowania w komorze, wychodzenie z rad przy Prezydencie, medialna histeria) pokazują realny strach. Teraz nie chodzi o propagandową bitwę. Ta nawałnica świadczy, że teraz chcą za wszelką cenę zatrzymać komisję do spraw wpływów rosyjskich. Za wszelką cenę!" [4]. 

Dalej autor felietonu zastanawiał się skąd ten i polski, i zagraniczny strach przed tą komisją skoro o postawie ekipy D. Tuska wiemy przecież dość dużo [5]: 

- reset i współpraca z Rosją "taką, jaka ona jest"; 
- bliskie i poddańcze kontakty z dyplomacją rosyjską; 
- przyzwolenie na infiltrację Polski przez rosyjskie służby specjalne; 
- otwarcie na biznes z Rosją, w tym planowanie sprzedaży LOTOSU Rosjanom; 
- brak ostrej i negatywnej reakcji na budowę przez Rosję i Niemcy rurociągów Nord Stream I i II;
- mały ruch graniczny; 
- niekorzystne uzależnienie gazowe Polski od Rosji na dziesięciolecia; 
- odrzucenie budowy amerykańskiej "tarczy antyrakietowej", bo... W. Putin "nie był entuzjastą tego projektu”; 
- zwijanie armii (szczególnie tej na wschodzie Polski); 
- katastrofa lotnicza Casy w Mirosławcu w styczniu 2008 roku; 
- tragedia smoleńska i wszystko to, co działo się przed i po niej - rozdzielenie wizyt premiera i prezydenta Polski do Katynia; 
- oddanie śledztwa Rosjanom na podstawie wadliwej przyczyny prawnej; 
- "seryjny samobójca i "nieszczęśliwy wypadek", 
- kontynuowanie i makabryczne  pogłębianie - mimo tej tragedii - przyjaźni z W. Putinem i jej kontynuowanie nawet po zajęciu Krymu przez Rosję.

Tyle tylko jak wtedy pytał M. Karnowski: "to wszystko wiemy i dużo więcej, więc co jeszcze może nam wyświetlić komisja?" I odpowiedział tak:

"W każdym ze wspomnianych wyżej wątków są pewnie szafy pełne kompromitujących dokumentów, w pamięci ludzkiej zapisano wiele spraw, decyzji, wypowiedzi, które ekipę Tuska kompromitują. Ale tak naprawdę uważam, że najbardziej boją się jednej sprawy: roli Niemiec w tym wszystkim (...) Tym tłumaczę tak brutalne wejście do gry strony amerykańskiej. Pełni ona tutaj rolę zastępczego reprezentanta Berlina (...) W sensie politycznym Donald Tusk i Angela Merkel mają krew na rękach. Ich polityka pozwalania Putinowi na coraz więcej doprowadziła do takiego poczucia bezkarności, takiego rozbestwienia, że zdecydował się na barbarzyńską napaść na Ukrainę. Jak koordynowali swoje działania? Jak bardzo szczegółowe były instrukcje przysyłane z Berlina do Warszawy na temat „otwierania się” na Rosję? Czy tam też decydowano o tym gdzie państwo polskie ma się cofnąć, co ma jeszcze zlikwidować? Bardzo możliwe. Im więcej wiemy, im chłodniejszym okiem na tamten okres patrzymy, tym mocniej dostrzegamy jak bardzo ograniczona była wtedy polska suwerenności i do jakiej tragedii by ten kurs doprowadził, gdyby nie został przerwany w roku 2015. Pamiętajmy zatem: rozkaz przyjęcia kursu prorosyjskiego przez Polskę przyszedł z Niemiec. Wyświetlenia tego faktu, opisu jak to działało na linii Putin-Merkel-Tusk, najbardziej się boją" [4]. 

Zauważyć też było można zainteresowanie naszą komisją przez PE i KE. Nietrudno się domyślić, że inicjatorem negatywnych działań PE i KE wobec Polski i naszej komisji były (są?) Niemcy - w końcu UE to tak naprawdę Unia Niemiecka, która ma się stać po federalizacji czymś na kształt IV Rzeszy Niemieckiej, ZSRR-bis. 

Niemcy chyba naprawdę musieli i muszą się bać, ponieważ boją się naszej niezależności badań komisji ds. wpływów rosyjskich. Jakby taka komisja - o co apelował prezydent A. Duda - powstała dla całej UE to Niemcy spaliby spokojniej, bo tam mają ogromne możliwości wpływu i nacisku na ewentualnych członków europejskiej komisji śledczej a przecież cały czas panuje niemiecka narracja o braku jakiejkolwiek winy A. Merkel w obszarze stosunków z Rosją.

Wtedy też nawoływałem aby obserwować kto i jak atakuje naszą przyszłą komisję śledczą, bo wtedy łatwiej będzie oddzielić zdrowe ziarna od prorosyjskich plew..

-----------------------------

Po tym powołaniu komisji (albo i dużo wcześniej) powstawał i w końcu powstał też kapitalny serial "Reset" [6], który całkowicie obnażył prorosyjską i proniemiecką politykę rządów D. Tuska i jego ferajny oraz faktograficznie udowodnił, że te działania nosiły znamiona zdrady stanu. 

Stąd komisja wczoraj zarekomendowała, aby m.in. D. Tuskowi nie były powierzane stanowiska publiczne odpowiadające za bezpieczeństwo państwa. Innymi słowy rekomendacja ta wyklucza, aby premierem Polski został D. Tusk. I to jest rekomendacja nie płynąca bezpośrednio z treści serialu "Reset", ale z wyniku studyjnych badań członków całej komisji.  

P.S. 

Prawdopodobnie przyjdzie nam dokonać dużego wysiłku, żeby poznawać każde ustawy czy uchwały tworzone przez większość sejmową lub nowy rząd "koalicji zdrady narodowej". Szczególnie te, które będą dotyczyły polskiej polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i gospodarki. Każda bowiem z nich będzie obnażała prawdziwe cele przyszłego rządu D. Tuska a te cele zapewne nie są dobre dla Polski i Polaków


[1] https://niezalezna.pl/polityka/rzad/oto-raport-czastkowy-komisji-ds-wplywow-rosyjskich-pobierz-przeczytaj-i-rozeslij-innym/505053. W tekście podane są linki do raportu i załączników. Warto to teraz skopiować, bo zapewne w niedługim okresie może się okazać, że raport znikanie z przestrzeni medialnej. 
[5] W stosunku do felietonu M. Karnowskiego rozszerzyłem trochę katalog prorosyjskich zachowań ekipy D. Tuska
[6] Serial "Reset" trzeba obejrzeć i to jak najszybciej, bo nagle może zniknąć z przestrzeni medialnej. Wszystkie odcinki polecam ściągnąć z YouTube na przykład za pomocą  prostego programu ClipGrab

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com