Pokazywanie postów oznaczonych etykietą COVID-19. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą COVID-19. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 września 2022

Czary jakieś czy co? Gdzie zniknęła pandemia?

Od dawna chciałem o tym napisać, ale - z jednej strony - cały czas coś ważnego wokół się dzieje  a - z drugiej strony - nie zawsze mam czas na pisanie. 

I znów raczej tekst będzie politycznie niepoprawny, ale przecież chyba każdy logicznie myślący człowiek ma dziś prawo zapytać: 

Gdzie się podziała pandemia COVID-19, która była na pierwszych stronach gazet i mediów wszelakich przez dwa lata a zniknęła nagle jak za dotknięciem "czarodziejskiej różdżki" w momencie agresji Rosji na Ukrainę?

Wobec tych "czarów" mogą się rodzić i inne pytania:

Czy wobec tego naprawdę ta pandemia była czy nie? A jeżeli były jakieś zachorowania to naprawdę były aż tak groźne dla całego globu, że trzeba było propagandowo wzbudzać histerię i wprowadzać te wszystkie obostrzenia oraz eksperymentalnie pakować w nas jakieś szemrane substancje w postaci tzw.  "szczepionek"?

Odpowiedzi mogą być tylko dwie: albo ta cała pandemia to było największe kłamstwo początków XXI wieku albo rzeczywiście pandemia była i po prostu po dwóch latach naturalnie umarła, bo ludzkość nabrała po prostu tzw. "zbiorowej odporności" i to też dzięki tym "szczepionkom" i wprowadzanym obostrzeniom. 

Sądzę, że znajdzie się wielu zwolenników obydwu tych odpowiedzi, ale pragnę zwrócić uwagę tym, którzy jeszcze 23 lutego krzyczeli głośno o konieczności wszelkich lockdownów i obostrzeń oraz zalecali globalne szczepienia przeciw COVID-19, że już 24 lutego pandemia nagle zniknęła z przestrzeni publicznej i to szczególnie w Europie. Czy z medycznego punku widzenia takie z dnia na dzień "czarodziejskie" zniknięcie tak ogromnej i światowej pandemii jest możliwe? Oczywiście nie! A jeżeli nie to znaczy, że być może jednak było to największe kłamstwo lub niepotrzebny atak histerii początków XXI wieku? 

Nigdy nie ukrywałem, że od samego początku tej covidowej histerii byłem wobec niej bardzo sceptyczny, ale nikogo nie namawiałem do takiego sceptycyzmu. Uważałem i dalej uważam, że zupełnie niepotrzebnie daliśmy sobie wstrzykiwać jakieś niesprawdzone w drodze normalnych czasowo procedur badań medycznych substancje chemiczne i to w kilku dawkach (choć na samym początku mówiono, że w zależności od rodzaju szczepionki wystarczy przyjęcie tylko 1 dawki a maksymalnie 2), co i tak nie chroniło nas przed zakażeniem SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19. A już te wszystkie lockdowny i obostrzenia wydawały mi się (i dalej tak uważam) za bezsensowne albo co najmniej za daleko idące.  

Owszem. Mogę się po części zgodzić, że koronawirus był na tyle nieznany, że nikt nie był na początku w stanie określić jakie przybierze rozmiary i trzeba było "dmuchać na zimne". 

No, ale rozumiem tych ludzi, którzy ulegli propagandzie strachu, bo przecież troska o własne i innych zdrowie jest chyba najważniejsza dla człowieka. Mogę mieć jedynie pretensje dla twórców tej propagandy strachu i koncernów farmaceutycznych, które postanowiły świetnie zarobić na sprzedaży tych swoich "szczepionek". A do tego wszystkiego zastanawiająca była powszechna krytyka wobec niemal każdego leku, który mógłby leczyć lub leczył COVID-19 oraz środowiskowa a nawet prawna alienacja lekarzy, którzy mieli inne od powszechnie obowiązującego zdanie na temat pandemii i skuteczności oraz działań ubocznych "szczepionek".

Ludzi na świecie dziś jest około 7 954 947 090 osób (7,95 miliarda) [1]. COVID-19 stwierdzono u 539 milionów ludzi, t.j. u 6,77% ogółu populacji (stan na 19.06.2022 roku) z czego umarło przez niemal 2,5 roku 6,32 mln osób, czyli 1,17% ludzi z COVID-19 (rocznie około 2,5 mln osób). 

Warto zauważyć, że rocznie na świecie umiera z powodu: nadciśnienia – około 1 mln osób; cukrzycy –1,5 mln; biegunki – 1,5 mln; HIV i AIDS – 1,5 mln; raka tchawicy, oskrzeli i płuc – 1,5 mln; gruźlicy – 1,8 mln; schorzeń dolnych dróg oddechowych (zapalenie płuc, ropień płuc, ostre zapalenie oskrzeli) – 3,1 mln; przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) – 3,1 mln; udaru mózgu – 6,7 mln; choroby niedokrwiennej serca (wieńcowej) aż 7,4 miln osób [2]. 

Bez wnikania w przyczyny powstania tej dwuletniej pandemii to wydaje mi się, że jej z dnia na dzień nagłe zniknięcie raczej udowadnia mi, że mój sceptycyzm miał jednak jakieś racjonalne podstawy. 

Co prawda koronawirus nie znikł całkowicie tak jak nigdy całkowicie nie znikł wirus grypy a wiceminister zdrowia Waldemar Kraska na spotkaniu z Klubami Gazety Polskiej wyraził przekonanie, iż możemy się liczyć z tym, że jesienią będziemy mieć do czynienia ze wzrostem zakażeń COVID-19, ale nie będzie to już tak trudna sytuacja zarówno dla pacjentów, jak i służby zdrowia. Dodał też, że "jeśli chodzi o koronawirusa, to lato jest zawsze taką porą, gdzie występuje znaczny spadek zakażeń. Warto zauważyć, że pojawiła się również małpia ospa. Wydaje mi się, że sytuacja jest już na tyle opanowana, że nie mamy powodów do niepokoju (...) a małpia ospa jest znana od wielu, wielu lat. Wiemy doskonale, jak się przenosi, jakimi sposobami można ją wyleczyć. Myślę, że jeśli popatrzymy na charakter zakażenia, drogę przenoszenia to nie jest ona aż tak niebezpieczna jak w przypadku koronawirusa" [3]. 

No wszystko niby jest w porządku, ale dalej nie rozumiem, gdzie tak naprawdę podział się koronawirus i już nikt o nim publicznie nie rozprawia jak to było przez 2,5 roku? Na pewno są to czary jakieś... 




P.S. 
Taka ciekawostka. "Od kwietnia 2020 r. Główny Urząd Statystyczny publikował wyniki badania wpływu pandemii COVID-19 na koniunkturę gospodarczą, a od października tego samego roku udostępniał w odstępach miesięcznych materiał analityczny „Wpływ pandemii COVID-19 na koniunkturę gospodarczą - oceny i oczekiwania (dane szczegółowe oraz szeregi czasowe). Aneks do publikacji” (...) Jak informuje GUS, w związku ze zniesieniem 16 maja 2022 r. stanu pandemii COVID-19 na terenie kraju, od czerwca br. w badaniu koniunktury gospodarczej nie są zadawane pytania dotyczące wpływu pandemii na koniunkturę" - https://pulsmedycyny.pl/gus-nie-bedzie-juz-zbieral-danych-o-wplywie-pandemii-na-gospodarke-1153563.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 30 stycznia 2022

Pandemia: Świat się budzi! Chce wolności!

W piątek tzw. "Konwój Wolności", składający się głównie z kierowców ciężarówek, a wymierzony w obostrzenia związane z epidemią Covid-19 i obowiązkowymi szczepieniami, zablokował stołeczną Ottawę w Kanadzie. Licząca 70 kilometrów kawalkada, składająca się z tysięcy ciężarówek i samochodów osobowych, przybyła do stolicy ze wschodu i zachodu Kanady. W sobotę protest przeniósł się na teren wokół kanadyjskiego parlamentu. Premier Kanady Justin Trudeau ze względów bezpieczeństwa z uwagi na sytuację w Ottawie został ewakuowany z miejsca swojego zamieszkania w stolicy kraju [1].

Wcześniej około 25 tys. osób demonstrowało w Amsterdamie, protestując przeciwko restrykcyjnym działaniom rządu Holandii w walce z pandemią Covid-19 [2]. Podobnie było w Wiedniu, gdzie 40 tysięcy ludzi demonstrowało przeciwko obowiązkowym szczepieniom na Covid-19 [3]. Niedawno też 50 tysięcy ludzi z podobnego powodu demonstrowało w Brukseli [4]. Ze względu na zakaz zgromadzeń w Saksonii w Niemczech 10 tysięcy ludzi demonstrowało zaś w formie spacerów, odbyły się też demonstracje we Francji [5]. 

To tylko kilka przykładów wściekłości ludzi na obostrzenia covidowe i zapowiadane lub już obowiązujące przymusowe szczepienia przeciw wirusowi SARS-CoV-2 i związanej z nim choroby COVID-19. 

A te szczepionki - w przeciwieństwie do tradycyjnych szczepionek np. na gruźlicę czy chorobę Heinego-Medina (Polio)  - nie zapobiegają wcale chorobie, bo nawet będąc w pełni zaszczepionymi iluś tam dawkami i tak możemy zarażać i zachorować na Covid-19. Owszem... teraz panuje narracja, że zaszczepienie się łagodzi ewentualny przebieg choroby, ale czy pamiętamy, że na samym początku mówiono, że owa szczepionka (szczepionki) pozwoli nam uniknąć zachorowania na Covid-19? [6].

Taka sukcesywna i zmienna w czasie narracja dotycząca szczepień i ich skuteczności świadczy jedynie o tym, że faktycznie bierzemy udział w wielkim eksperymencie medycznym a obecne wyszczepianie milionów jest jakąś fazą badań klinicznych! 

Oczywiście nikt nie może zaprzeczyć, że wirus SARS-CoV-2 istnieje i że powoduje nieraz - często kończącą się śmiercią - chorobę COVID-19, szczególnie u ludzi, którzy mają tzw. choroby współistniejące obniżające ich ogólną odporność organizmu. 

Ale czy jest to powód aby - pod pretekstem naszego bezpieczeństwa - zabierać nam wolność, w tym wolność naszego indywidualnego wyboru?

Każdy bowiem - moim zdaniem - powinien mieć prawo wyboru: "szczepić się" czy się "nie szczepić" tymi niesprawdzonymi preparatami - gdzie nawet nie wiemy jakie to długookresowe skutki uboczne mogą ewentualnie mieć a powstały zaledwie w rok, gdy wcześniej prace badawcze nad szczepionkami trwały minimum 5 lat i więcej. To winna być li tylko nasza indywidualna decyzja i jej za nas nie powinny podejmować inni a szczególnie rządy, które zamierzają lub już wprowadziły tzw. częściowy czy nawet powszechny jak w Austrii: "obowiązek szczepień". 

Tym bardziej, że jak już powiedziałem, szczepienia nie niwelują możliwości zarażania innych wirusem SARS-CoV-2 ani zachorowania na COVID-19, co zbija najgłupszy i najbardziej absurdalny argument zwolenników obowiązkowych szczepień, mówiący że niezaszczepieni są niczym cisi "mordercy".

Na szczęście tam, gdzie pozbawia się ludzi wolności i możliwości jednostkowego wyboru na rzecz np. obowiązkowych szczepień, pojawia się ich opór. I bardzo dobrze, bo to oznacza, iż jeszcze doszczętnie nas-ludzi nie zniewolono ani kompletnie nie zmanipulowano i nie wyzuto nas z posiadania instynktu samozachowawczego ani chęci bycia wolnymi. To krzepi!

Na razie w Polsce rząd nie zamierza wprowadzać powszechnego obowiązku szczepień, choć częściowy - dotyczący np. niektórych grup społecznych czy zawodowych - już funkcjonuje. Także jesteśmy jak na razie w lepszej sytuacji niż wiele narodów na świecie, gdzie obostrzenia covidowe są coraz ostrzejsze a obowiązkowe szczepienia stały się lub stają rzeczywistością. 

Tak naprawdę, to dzisiejsza polska Lewica najbardziej nawołuje do obowiązkowych szczepień, czemu ja osobiście się zupełnie nie dziwię, bo zniewalanie ludzi mają we krwi. Podczas wczorajszej konwencji w Warszawie ustami W. Czarzastego Lewica zaprezentowała swój pomysł na pokonanie pandemii: "...Do cholery trzeba wprowadzić obowiązkowe szczepienia!". Trochę ironicznie i szyderczo: gratuluję pomysłu i doboru słów Panie W. Czarzasty!

---------------------------------------------

Informacja

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 


[6] Piszę o tym szerzej - też porównawczo Covida z grypą - w: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2021/12/covid-19-sanitaryzm-i-szczepienia-z.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 16 grudnia 2021

Covid-19. Sanitaryzm i szczepienia z zakazem stosowania amantadyny...

4 marca 2020 roku wykryto pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce. Pacjentem zero był 66-letni Mieczysław Opałka. Objawy, jakich wtedy doświadczył, to były: gorączka, kaszel, duszności, utrata węchu i smaku. Dziś czuje się dobrze. Natomiast pierwszy zgon na COVID-19 wywołany wirusem SARS-CoV-2 miał miejsce 12 marca 2020 roku i dotyczył 57-letniej kobiety, która była pod opieką Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu. Pacjentka cierpiała na choroby współistniejące i przyjmowała z ich powodu leki immunosupresyjne. Jej stan po zarażeniu koronawirusem, które stwierdzono 9 marca, od początku był ciężki, wystąpiły objawy zapalenia płuc o ciężkim przebiegu klinicznym. Pacjentka została podłączona do respiratora i wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej, ale niestety te zabiegi nie pomogły. 

Niedługo zatem minie już dwa lata, kiedy musimy się mierzyć z tą pandemią (nigdy nie wiem czy pisać pandemia czy epidemia). Liczba zakażonych koronawirusem od początku pandemii na dzień 16.12.2021 wynosi  3 903 445 / 90 306 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe) [1]. Śmiertelność wśród zakażonych wynosi zatem 2,31%. Pod koniec września 2021 liczba ludności Polski wynosiła ok. 38,151 mln osób, tak więc odsetek zakażonych koronawirusem wśród Polaków to ok. 10,23% a śmiertelność wynosi 0,24%. Inaczej licząc: średniomiesięcznie od początku pandemii zakaziło się ok. 185 878,33 osób a zmarło ok. 4 300,29 osób. Inaczej licząc: średniomiesięcznie od początku pandemii zakaziło się ok. 185 878,33 osób a zmarło ok. 4 300,29 osób. Trzeba też dodać, że owe 3 903 445 / 90 306 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe) to dane za niemal dwuletni okres, więc jeżelibyśmy chcieli uzyskać przybliżone dane roczne to należy te dane podzielić przez 2 a dokładnie przez 1,75 (21 miesięcy pandemii) a to daje ok. 2 230 540 / 51 603. I te ostatnie szacunkowe dane można porównywać rocznie z rocznymi przypadkami innych chorób, w tym też np. grypy.

Dla porównania. "Grypa w Polsce pobiła kolejny rekord. W 2018 r. liczba zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę wyniosła 5,2 mln osób" [2], czyli średniomiesięcznie 436 632, 08 osób, t.j. 2,35 razy więcej niż na obecnego koronawirusa, ale z powodu grypy wedle oficjalnych danych zmarło tylko 48 osób [3]. Dziś natomiast praktycznie zapominano już o grypie a mówi się tylko o nowej pandemii. Czyżby nagle grypa znikła.... a może zachorowania na nią wlicza się w statystykę zachorowań spowodowanych SARS-CoV-2? Tego naprawdę nie jestem w stanie stwierdzić, ale zastanawiać się przecież wolno...

Ja wiem, że zaraz odezwą się głosy, że nie można porównywać grypy do zachorowań na covida, bo mamy do czynienia z zupełnie nowym wirusem i go - w przeciwieństwie do grypy - jeszcze wystarczająco nie poznaliśmy. No dobrze... ale skoro go jeszcze nie poznaliśmy i wciąż pojawiają się jego nowe mutacje to dlaczego powszechnie jesteśmy bombardowani tym, że tylko naprędce wymyślone i po raz pierwszy zastosowane (m.in. genetyczne) quasi szczepionki są w stanie tego wirusa pokonać? 

A niestety nie są, bowiem nawet już zaszczepieni mogą zarażać i chorować. No tak... ktoś powie - na podstawie propagandy medialnej - że znaczna większość chorych w szpitalach i większość zgonów to na dzień dzisiejszy ludzie nie zaszczepieni. A czy pamiętamy pierwsze reakcje na tzw. pierwszą falę koronawirusa, gdzie nas przekonywano, że szczepionki są skuteczne niemal w 100%? I co? Nagle mamy drugą, trzecią, czwartą a niedługo zapewne piątą, szóstą, etc. falę zachorowań. I ciągle powstają jakieś nowe mutacje tegoż koronawirusa (jak ostatnio Omicron), na które zapewne znów będą powstawały jakieś kolejne szczepionki. I może to trwać w nieskończoność... A - tak się zastanawiam - może właśnie o to chodzi Big-Farmie, żeby mieć cały czas popyt na produkowane przez nią preparaty szczepionkowe? Pomijam już ewentualny cel tej pandemii, który powstał gdzieś w jakichś szemranych gronach chcących doprowadzić do depopulacji i zniewolenia ludzi, choćby w postaci wprowadzenia tzw. sanitaryzmu i konieczności okazywania się jakimiś paszportami covidowymi? I to wcale już nie są jakieś teorie spiskowe, ale realia nazistowsko i komunistycznie segregujące ludzi. 

Dokąd to wszystko prowadzi? Trudno zgadnąć, ale już od dzisiaj np. w naszym kraju wprowadza się szczepienia dzieci w wieku od 5 do 11 lat, czyli podawany będzie im ten niesprawdzony preparat szczepionkowy przed okresem dojrzewania. Czy mamy jakieś miarodajne naukowe dane o wpływie tych preparatów na okres dojrzewania u dzieci i ich przyszłą płodność? Takich badań po prostu nie ma!

Dlaczego tak Ci wszyscy autorytarni medycy tak skupili się na tych preparatach szczepionkowych a nie badają leków, które mogłyby leczyć już powstałą chorobę? tego też nie wiem. 

Od samego początku niezależni lekarze wskazywali, że lekami na Covid-19 mogą być np.: chlorochiną, iwermektyna czy już osławiona amantadyna. Tą ostatnią np. leczyła się jedna z moich ulubionych dziennikarek Dorota Łosiewicz z magazynu "Sieci", która napisała m.in.: "Dziś już mogę to powiedzieć z całą pewnością: jestem ozdrowieńcem. Chyba nikogo nie zaskoczę, jeśli napiszę, że leczyłam się … amantadyną" [4]. Gratuluję odwagi publicznego powiedzenia o tym, choć też oprócz owej amantadyny konieczny dla niej był też antybiotyk oraz stosowanie Pulmicortu we wziewie, suplementowanie wit. D3, C oraz Cynku  a także jednak przyjęła przed chorobą pierwszą dawkę szczepionki Moderna.  

Zupełnie zatem nie rozumiem tego, że na badanie skuteczności amantadyny przeznaczono bardzo małe środki publiczne a ostatnio wręcz została zakazana do stosowania w przypadku zachorowania na Covid- 19. '"W opublikowanym obwieszczeniu resortu podano, że od 10 grudnia ilość wydawanego na jednego pacjenta w aptece ogólnodostępnej lub punkcie aptecznym produktu leczniczego Viregyt-K (Amantadini hydrochloridum) zostanie ograniczona do nie więcej niż 3 opakowań po 50 kapsułek na 30 dni. Wskazano też, że Viregyt-K, może być ordynowany i wydawany wyłącznie w następujących wskazaniach objętych refundacją: choroba i zespół Parkinsona oraz dyskineza późna u osób dorosłych - leczenie. Rzecznik resortu pytany przez PAP o uzasadnienie tych działań wyjaśnił, że chodzi o ograniczenie dostępności amantadyny poza wskazaniami medycznymi do jej stosowania.
"Chcemy w pełni zabezpieczyć produkt dla pacjentów ze wskazaniami, czyli chorobą Parkinsona i dyskinezą późną u osób dorosłych. Niestety w ostatnim czasie, zbyt dużo tego produktu było sprzedawane poza wskazaniami medycznymi"" [5].

Czy moi Szanowni Czytelnicy, też krytycy, są w stanie wyjaśnić mi postępowanie Ministerstwa Zdrowia w sprawie amantadyny? Czy ma takie skutki uboczne, że nie można jej stosować w przypadku zachorowań na Covid-19? Nie sądzę a wiele wskazuje po prostu na to, że po prostu nie chce się leczyć choroby spowodowanej przez SARS-CoV-2 lekami, które już nie są opatentowane i bardzo tanie. Przecież jeżeli nie pomogą to i tak nie zaszkodzą... A jeżeli jednak pomogą to należałoby się jedynie cieszyć! Nieprawdaż?

P.S. z dnia 17 grudnia 2021 

Jak widać cały czas gdzieś tam na świecie i bez światła reflektorów jednak bada się środki mogące  leczyć covida. 

"Kolchicyna może zwiększyć skuteczność leczenia pacjentów z silnymi objawami choroby Covid-19 i zmniejszyć śmiertelność wynikającą ze schorzenia nawet o połowę - wynika z badań prof. Ami Schattnera z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Lek otrzymuje się z szafranu, a korzystano z niego już w starożytnej Grecji. Kolchicyna, to lek używany przez antycznych Greków i Egipcjan. Jest jednym z niewielu środków, które przetrwały tysiące lat i nadal używane są w nowoczesnej medycynie do leczenia stanów zapalnych wywołanych przez dnę moczanową oraz Rodzinnej Gorączki Śródziemnomorskiej (FMF), która jest szczególnie powszechna wśród mieszkańców Izraela pochodzenia północnoafrykańskiego. Prof. Ami Schattner poinformował, że przeprowadzono dotąd cztery badania na 6 tys. pacjentów chorujących na Covid-19, z których każde pokazało "znaczącą poprawę stanu zdrowia u osób ciężko przechodzących chorobę oraz, co najważniejsze, zmniejszenie śmiertelności nawet o połowę" po terapii kolchicyną. Lek testowano dotąd w Kanadzie, Grecji, RPA, Hiszpanii oraz Brazylii. "Lek jest tani, potrzebna jest niewielka dawka półmiligramowa dziennie, a jego stosowanie zostało już wprowadzone, czyniąc kolchicynę ważnym odkryciem, które może znacząco przyczynić się do zmniejszenia śmiertelności wśród chorych na Covid-19, jeśli wyniki będą potwierdzone w dalszych badaniach" - powiedział profesor. "Jedynym zanotowanym efektem ubocznym terapii jest występująca u niektórych pacjentów biegunka. Około 10 proc. przyjmujących kolchicynę osób rezygnuje z terapii z tego właśnie powodu" - dodał Schattner (...) Tymczasem Dania zdecydowała się autoryzację użycia molnupirawiru - doustnego leku na Covid-19 firmy Merck & Co." [6].



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

piątek, 29 października 2021

Kołomyja firm farmaceutycznych i nie tylko...

Kilkakrotnie już na ten temat pisałem. 

Warto tedy przytoczyć z rozszerzeniem treść moich dawnych notek, bo pamięć bywa zawodna a ponadto znów na YouTube odnalazłem film "Harrison Bergeron", który onegdaj został "zdjęty" z tej platformy. Może się więc zdarzyć, że znów zostanie usunięty, więc warto go obejrzeć jak najszybciej, bo warto, szczególne teraz, gdy niedługo wszyscy będziemy mieli wszczepione chipy (RIF) lub też na razie (na początku) będziemy zmuszeni do posiadania tzw. "paszportów covidowych" lub poddawani punktacyjnej ocenie "przydatności społecznej" (w Chinach ta punktacja obywateli już jest!). 

A poza tym to, co kiedyś wydawało nam się niemożliwe, dziś staje się lewacką i demoliberalną  realnością, która dąży do stworzenia pewnego rodzaju dychotomii, czyli wyodrębnienia z ludzkości nielicznej klasy władców (rządzących) i zdepopulowanej masy pozostałych niewolników będących pomieszanymi rasowo (inwazja islamistów) oraz zatomizowanymi i spauperyzowanymi przeciętniakami tworzącymi tanią konsumencką i zadłużoną siłę roboczą.  

I, o ile jeszcze kilkanaście lat temu tego typu myślenie było uważane za tzw. "teorię spiskową", to teraz staje się to faktem. I ta budowa nowego społeczeństwa postępuje w czasie niemal geometrycznie. Zresztą tak naprawdę historia ludzkości to historia wieloobszarowych różnorodnych "spisków" kreowanych przez tych, którzy mają rzeczywistą władzę, czyli niestety dużą ilość aktywów, w tym finansowych jak np. rodzina Rothschildów. 

Poniżej przedstawiam głupotę ludzi i tych, którzy czerpią z tej głupoty nadzwyczajne zyski. 

CELE I EFEKTY

I. ANTYDEPRSANTY
Cel: Aby ludzie byli szczęśliwsi, radośniejsi i euforyczni oraz chciało im się żyć, biorą antydepresanty
Efekt: A, że stają się ludźmi bardziej radosnymi, szczęśliwszymi i mocniej chce im się żyć, biorą dalej antydepresanty, co by być jeszcze bardziej chętnymi do życia.

II. GMO
Cel: Aby ludzie wierzyli, że odżywiają się smaczniej i zdrowiej.
Efekt: A że są szczęśliwsi wierząc, że odżywiają się smaczniej i zdrowiej, biorąc dalej antydepresanty, są jeszcze bardziej szczęśliwi konsumując kolejne GMO

III. Dodatki GMO - aby ludzie byli szczęśliwsi ciągle pragnąc GMO,

IV. OPERACJE PLASTYCZNE
Cel: Aby ludzie byli szczęśliwsi myśląc, że są piękniejsi i atrakcyjniejsi.
Efekt: A, że są atrakcyjniejsi i piękniejsi z powodu dalszego odżywiania się zdrowszą i smaczniejszą żywnością GMO oraz dalej biorąc antydepresanty, chcą być jeszcze piękniejsi i atrakcyjniejsi robiąc kolejną operację plastyczną

V. NAPOJE ENERGETYZUJĄCE
Cel: Aby ludzie byli szczęśliwsi wiedząc, że są wydajniejsi i efektywniejsi.
Efekt: A, że są szczęśliwsi i efektywniejsi jedząc dalej GMO, biorąc dalej antydepresanty, robiąc kolejne operacje plastyczne to są jeszcze bardziej efektywni i wydajni wypijając kolejne napoje energetyzujące

VI. WSPOMAGACZE UMYSŁU I PAMIĘCI
Cel: Aby ludzie byli szczęśliwsi wiedząc, że są mądrzejsi.
Efekt: A, że są szczęśliwsi dalej jadając GMO, biorąc antydepresanty i pijąc napoje energetyczne to będą jeszcze mądrzejsi biorąc wspomagacze umysłu. A wierząc, że są mądrzejsi bo są szczęśliwsi jedząc dalej GMO, biorąc antydepresanty, pijąc napoje energetyczne, robiąc operacje plastyczne dalej biorą wspomagacze umysłu

VII. SPEEDY
Cel: aby ludzie byli szczęśliwsi wierząc, że są radośniejsi....
Cel: A, że są szczęśliwsi biorąc dalej antydepresanty, robiąc operacje plastyczne, jedząc GMO, pijąc napoje energetyczne będą jeszcze szczęśliwsi i radośniejsi dalej biorąc speedy

---------------------------------

To tyle, ale jeszcze tak dygresyjnie. Wiele leków (szczególnie na choroby przewlekłe) generuje wiele skutków ubocznych, które też wymagają leczenia innymi lekami, które też generują skutki uboczne więc znów kupujemy inne leki na te skutki uboczne. Te inne leki również przynoszą skutki uboczne, które należy leczyć innymi lekami, które też generują skutki, więc leczymy je innymi lekami przynoszącymi znów skutki uboczne... I tak w kółko. Istna kołomyja, ale dająca konkretne  i duże zyski koncernom farmaceutycznym, które często same produkują takie leki, które jedynie zaleczają a nie leczą źródeł choroby. Jest to celowe, bowiem długotrwałe leczenie implikuje ciągły zakup leków a to dla koncernów jest najważniejsze. Nie jest więc przypadkiem, że na spotkania Grupy Bilderberg  zapraszanych jest wielu prezesów koncernów farmaceutycznych... 

Mamy też obecnie do czynienia ze szczepionkami covidowymi, które tak naprawdę nie gwarantują nam odporności na tą chorobę. Już niedługo się dowiemy, że już trzy dawki i tak nie gwarantują nam odporności, bo szczepionki są aktywne jedynie przez 11 miesięcy. I znów dla firm farmaceutycznych jest to świetny interes, bo rządy poszczególnych państw zadłużają się, żeby nabyć te wątpliwe szczepionki, nawet kolejnych dawek liczonych być może w nieskończoność. 

I to dzieje się w różnych sektorach. Można byłoby produkować żarówki, które świeciłyby prawie w nieskończoność (najstarsza świecąca ciągle żarówka ma już ponad 108 lat i dalej świeci), ale firmy wymyśliły sobie, że będą produkowali żarówki świecące tylko 1000 godzin a potem... znów musimy kupić nową. Podobnie jest w przypadku rajstop. Na początku mogły służyć jako lina holownicza a dziś bardzo szybko się zużywają. Można też by było stworzyć samochody napędzane wodorem, ale znów koncerny produkujące silniki czy ropę naftową nie dopuszczają tego rozwiązania, bo straciliby ogromne zyski.

Dużo się też mówi o chipach, które kiedyś z pewnością będą obowiązkowe. Czysty totalitaryzm, ale co niektórzy mieliby frajdę będąc "sterowniczymi" i chyba do tego dążą.

Poniżej prototyp chipów.

Szczerze polecam cały film. Implikuje do wielu przemyśleń i powstał na kanwie opowiadania Kurta Vonneguta o tym samym tytule.. Czy tak ma wyglądać Nowy Porządek Świata (NWO)?


https://www.youtube.com/watch?v=xs_oVaCG-zk&t=23s


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

piątek, 9 kwietnia 2021

Antyszczepionkowcy vs. szczepionkowcy - gdzie leży prawda?

Od razu odpowiadam na tytułowe pytanie: ano w "głębokim i niedostępnym lesie".  I tak jak to bywa niemal zawsze, to prawda leży po środku. 

Mało tego, takie postawienie sprawy identyfikuje ludzi nie tylko pod względem stosunku do szczepionek przeciw wirusowi SARS-COV2, ale też pozwala na pogrupowanie ich wedle ogólnego stosunku do samej pandemii i jej skutków. 

Ogólnie można wskazać na dwie grupy. Jedna uważa, że wirus wymaga nadzwyczajnych środków w celu jego pokonania a druga, że tak naprawdę takie środki są niepotrzebne, bo wirus jest mniej groźny niż przypuszczano i wszelkie obostrzenia z nim związane są niepotrzebne a cała ta panika służy jedynie naszemu zniewoleniu.  

Pierwsi argumentują, że pandemia ma charakter międzynarodowy i wszyscy z nią walczą tak jak umieją. Drudzy podważają konieczność jakichkolwiek obostrzeń i negują szczepionki jako takie, które nie są przebadane a my wszyscy jesteśmy poddawani eksperymentowi medycznemu w tzw. trzecim etapie badania tychże szczepionek. 

Osobiście nie neguję istnienia tego paskudnego koronawirusa, który powoduje zachorowanie na COVID-19. Wielu ludzi z jego powodu umarło, przy czym większość z nich miało też choroby współistniejące a osłabionemu organizmowi trudniej z nim walczyć. U mnie w rodzinie też jest jedna jego ofiara: moja ciocia, siostra mojej mamy a wśród znajomych też wielu już chorowało i nie wspominają tych dni dobrze. Całkiem niedawno chorobę przechodziła cała rodzina moich dobrych znajomych i przebieg choroby był bardzo ciężki: gorączka 40 stopni, kaszel, duszności, ogólne wyczerpanie a rekonwalescencja okazała się  długa i uciążliwa. 

Tym niemniej warto się zastanowić czy środki podjęte w walce z tym paskudztwem są adekwatne do realnego i negatywnego jego oddziaływania  na społeczeństwo, nas wszystkich. I znów odpowiadam, że nie. Wirus okazał się mniej groźny niż przypuszczano a cała ta panika covidowa jest przesadzona i tak naprawdę zyski z niej czerpią koncerny farmaceutyczne, które na raz "wespół zespół" wyprodukowały na tego wirusa szczepionki, chociaż wcześniej się mówiło, że aby stworzyć skuteczną szczepionkę trzeba minimum 5-8 lat. A tutaj po roku czasu mamy wysyp medykamentów: Pfizer, Moderna, CureVac, AstraZeneca, Johnson&Johnson i rosyjskiego Sputnika V. Czy wszystkie te firmy zapomniały o badaniach klinicznych, które są niezbędne do wprowadzenia swoich preparatów na rynek? A może faktycznie bieżący okres szczepień na całym świecie jest wielkim eksperymentem medycznym i tak naprawdę dopiero teraz firmy farmaceutyczne badają skuteczność i ewentualne skutki uboczne wynikające z ich przyjęcia? Pozostawiam to do oceny czytelników. 

Z mediów cały czas nas straszą tym wirusem. A my sami jesteśmy bezbronni i poddajemy się bez walki o naszą wolność. Czy to jest słuszne? I znów odpowiadam, że nie. Gdzieś zniknęły zachorowania na grypę, które każdego roku były zmorą lekarzy i pacjentów. Teraz jej nie ma, bo wszyscy mają koronawirusa. Nie jest to dziwne? A taki fakt, że pacjenci są odsyłani na późniejszy termin swoich zaplanowanych zabiegów. Ile takich osób zmarło nie doczekawszy się pomocy? Niektórzy mówią, że w Polsce nawet powyżej 100 tysięcy, a przecież każda śmieć jest dla rodziny i przyjaciół ogromną traumą.  

Ciężko pisać dziś o pandemii i wyrażać swoje wątpliwości, bo przecież nasz rząd prowadzi zmasowaną kampanię medialną, która nakazuje nam walkę z koronawirusem i zachęca do szczepień. Noszenie maseczek, dezynfekcja rąk i odległość 1,5; 2,0  metry jeden od drugiego to niby minimum. A szczepienia już nam pozwolą na pokonanie wirusa. Może jest w tym część prawdy, ale dlaczego ludzie zaszczepieni też chorują? Odpowiedź na to pytanie znów pozostawiam czytelnikom. 

Na dziś wiemy jedno: koronawirus został stworzony ludzką ręką. W laboratoriach chińskich. Jaki udział w jego stworzeniu mieli mitomańscy finansowi władcy świata tego nie wiem, chociaż wszystkie drogi prowadzą do B. Gatesa i G. Sorosa. Czy tak w rzeczywistości jest? Nie wiem, ale historia ludzkości to historia przeróżnych spisków i tak było od zawsze. 

Na koniec. Kto chce się szczepić niech się szczepi a kto nie chce niech unika tego szczepienia. Ja osobiście odradzam, ale wolna wola każdego jest święta. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

niedziela, 31 stycznia 2021

Heparyna - Czyżby "nowy-stary" lek na Covid-19?

Jak podaje portal fosal.pl [1]: 

""Heparyna - popularny lek przeciwzakrzepowy - blokuje białko spike, które pozwala SARS-CoV-2 zakażać komórki. Na wirusa działają już dawki podobne do stosowanych w obecnych terapiach prowadzonych z użyciem tego leku - uważają naukowcy.

Swoje odkrycie międzynarodowa grupa badaczy przedstawiła na łamach pism „British Journal of Pharmacology” i „Thrombosis and Haemostasis” [2].

Według tych publikacji heparyna, czyli lek stosowany często przeciwko zakrzepom, destabilizuje białko spike odpowiedzialnego za pandemię koronawirusa.

Tymczasem, aby wirus mógł zakazić komórkę, białko to musi się połączyć z obecnym na jej powierzchni odpowiednim receptorem.

Komputerowe modele pokazały, że heparyna przyłącza się do powierzchni białka spike, co powinno blokować jego aktywność.

Badania z żywym wirusem potwierdziły te wyniki i pokazały działanie leku już przy stężeniach stosowanych zwykle w terapiach.

Naukowcy twierdzą przy tym, że heparynę prawdopodobnie można przy COVID-19 podawać wziewnie, po czym powinna skutecznie oddziaływać na infekcję w płucach.

„To ekscytujące wiadomości, ponieważ można łatwo zmienić przeznaczenie heparyny, tak aby pomagała łagodzić przebieg COVID-19 i być może, aby zastosować ją w profilaktyce u osób z dużym ryzykiem, np. u personelu medycznego. Wyniki te skłoniły nas zbadania także innych substancji podobnych do heparyny, które potencjalnie mogłyby zwalczać SARS-Cov2” - mówi prof. Jeremy Turnbull z University of Liverpool.

„Wiemy także, że heparyna hamuje cały szereg innych wirusów, więc badanie tych leków może zapewnić nowe strategie terapeutyczne i być może pierwszą linią obrony przeciwko wirusowym zagrożeniom pojawiającym się w przyszłości, na przykład w czasie prac nad szczepionkami” - dodaje dr Mark Skidmore z Keele University.

Naukowcy zwracają uwagę, że heparyna jest dobrze poznana, co znacząco ułatwi jej potencjalne użycie.

Prowadzone są już dalsze prace nad wykorzystaniem potencjału tej oraz podobnych do niej substancji"".

Podobną informację podaje dziś portal niezależn.pl [3]. 

Oczywiście są to bardzo dobre informacje, bowiem dotyczą już badań nad ewentualnym skutecznym lekiem na postępującą chorobę Covid-19, którą wywołuje wirus SARS-CoV-2 i jego przyszłe mutacje. 

Tym bardziej to odkrycie jest cenne, że Heparyna jest znana od lat i jest tania. Podobnie zresztą jak Amantadyna, o którą cały czas toczy się bój. Wcześniej promowany i bardzo drogi lek Remdesivir okazał się zupełnie nieskuteczny w leczeniu Covid-19. 

Po raz też kolejny okazuje się, że tak naprawdę winniśmy szukać skutecznych leków na nowe choroby najpierw skupiając się na już wcześniej wynalezionych i stosowanych substancjach czynnych. Dopiero jak się okaże, że żadne z nich nie dają oczekiwanej skuteczności działania to próbować wynaleźć coś nowego. Po co bowiem "wyważać otwarte drzwi'?

Jasnym też wydaje się, że w czasie obecnej pandemii do wszystkich takich rewelacji należy podchodzić ostrożnie i ze spokojem czekać na informacje potwierdzające określone fakty. I dotyczy to zarówno szczepionek, jak i leków na Covid-19. 

Niemniej musi cieszyć fakt, że znajdują się naukowcy i lekarze, którzy poszukują skutecznego leku na Covid-19 a nie tylko skupiają się na propagandzie proszczepionkowej. 

Nie wiem też jak zareagują na te informacje firmy Big-Farma, ale nie spodziewam się, aby były zadowolone i być może ich działania - poprzez lobbing środowisk medycznych - będą też skierowane na dezawuowanie Heparyny, podobnie jak Amantadyny. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Covid-19. Chaos, kompletny chaos.

Być może trochę za ostro, ale tak czuję i myślę. Już dawno nie widziałem i nie słyszałem takiego buca jak prof. A. Horban. Ma szczepionkowe "klapki na oczach" i nie dociera do niego nic ponad to, że należy się szczepić. Nie jest otwarty na żadną dyskusję na ten temat. Traktuje swoje słowa - niczym mitoman lub megaloman - jako wyrocznię w sprawach Covid-19 i wirusa SARS-Cov-2. Nie przyjmuje żadnej krytyki a wprost przeciwnie - jest gburem w stosunku do osób inaczej myślących. Powiem więcej: stara się ich zdezawuować za wszelką cenę.  Nie wiem, czy taka osoba winna pełnić obecną funkcję jako przedstawiciel i ekspert rządu ds. obecnej pandemii. Uważam, że nie, bo blokuje wszystkich, którzy być może mają rację np. w sprawie Amantadyny. 

Jak na razie zaszczepienie nie eliminuje tego, że zaszczepiony nie zaraża. Owszem zaraża i pomimo szczepienia musi dalej przestrzegać wszelkich obostrzeń: noszenie maseczki, dystans, dezynfekcja. To tylko może negatywnie odnosić się do możliwości luzowania obostrzeń. Tak nie będzie i nie ma co słuchać prof. A. Horbana, który gaworzy, że jak się zaszczepi osoby 70+ to obostrzenia będą luzowane. Mimo szczepień i tak obostrzenia pozostaną i będą z nami na bardzo długo. Niegdyś podano info o tym, że zakażenia poniżej 5 tys. już spowodują luzowanie ograniczeń. I co? Ano nic. Obostrzenia pozostają, choć mówiło się o czerwonych czy zielonych strefach.  

"Polska walczy z II falą koronawirusa. Niecałe 2,5 tys. nowych przypadków. Najmniej od października. Zmarło 38 osób". To informacja z dzisiaj. 

Teraz gaworzy się, że poluzowanie obostrzeń byłoby błędem, bo zniwelowałoby dotychczasowe osiągnięcia i proces obostrzeń zdałby się na nic. To trochę jest chore, bo jakbyśmy tak myśleli to tych obostrzeń nie zluzują nigdy a nasza wolność zostałaby zredukowana do roli niewolniczej. 

Na razie mamy szum informacyjny. A to nie wróży nic dobrego. Podobno szefostwo firmy Pfizer nie będzie szczepiło swoją szczepionką własnych pracowników. Powód: bo mogą zachorować. Nie wiem, czy to prawda, ale w sieci krąży takie info. Jest dużo tzw. fake newsów i trudno tak naprawdę oddzielić fałsz od prawdy. Argentyna podobno zakupiła 20 mln szczepionek, ale wektorowych a nie mRNA. Tego też nie wiemy na pewno, bo tak naprawdę głosy umiarkowanych antyszczepionkowców (przynajmniej wobec szczepionek mRNA) są tłamszone przez hurra optymistów szczepionkowych. 

Jak na razie firmy produkujące szczepionki jak "jeden mąż" ograniczają dostawy szczepionek. Do Pfizera dołączyły Moderna i AstraZeneca, które zapowiadają, że nie są w stanie dostarczyć tylu szczepionek na jakie umówiły się z UE czy USA. Nie wiem czy to zupełny przypadek wynikający z dużego zapotrzebowania, czy też działanie polegające na chęci podniesienia cen, czy też świadomość, iż owe szczepionki są de facto mało skuteczne. To niestety pozostanie tajemnicą a możemy się o tym przekonać dopiero po fakcie i to w miarę po długim czasie. 

W związku z powyższym zrobił się straszny bałagan w Europie. Kraje, które nie zrobiły zapasów na drugie szczepienie szczepionkami mRNA są oburzone postawą firm farmaceutycznych. My jako Polska podobno takie zapasy zrobiliśmy, choć już dziś nie ma szczepionek dla wszystkich seniorów powyżej 70 roku życia. Tak, że owe ograniczenia dostaw też wpływają na możliwość szczepień naszych obywateli. 

Jakby tego wszystko było mało, to mamy do czynienia z mutacjami coronawirusa: brytyjską czy południowoafrykańską [1]  a tak naprawdę nie wiemy z iloma jeszcze. "Do tej pory zidentyfikowano kilkanaście tysięcy mutacji w SARS-CoV-2 po zsekwencjonowaniu ponad 200 tys. genomów wirusa  - mówi dr hab. Rafał Butowt, prof. UMK z Katedry Anatomii Prawidłowej Collegium Medicum UMK. - Jest to ogromna liczba, zważywszy że ten wirus ma genom RNA wielkości ok. 29 tys. nukleotydów. Niemniej ogromna większość z tych mutacji jest albo neutralna albo szkodliwa dla wirusa, w związku z tym nie utrzymują się w populacji wirusa zbyt długo" [2] . No dobrze, ale nie wiemy czy obecne szczepionki są w stanie tworzyć przeciwciała wobec wszystkich mutacji wirusa. Jak wynika z przeszłości rozprzestrzeniania się wirusa grypy to nie, niestety nie [3]. 

Pozostaje jeszcze wiele pytań. Też do metod leczenia Covid-19. Jakoś tak umilkły wszystkie media nad ozdrowieńczym działaniem krwi ozdrowieńców. Swego czasu była ogromna kampania medialna skierowana do tych, którzy przeszli chorobę, aby oddawali swoją krew, bo ona jest niezbędna do leczenia chorych. Teraz już nie? A co z Amantadyną, która przez hurra optymistów szczepionkowych jest delikatnie mówiąc "na cenzurowanym"? A co z Hydroksychlorochiną i Chlorochiną?  Dlaczego firmy farmaceutyczne skupiają się na szczepionkach a nie na lekach leczących tych, którzy już zachorowali? Chodzi o finanse? Pytanie zostawiam otwarte. 

Tak dla przypomnienia. Zupełnie inaczej było w przypadku leku Remdesivir, który jest koszmarnie drogi a kuracja kosztowała onegdaj nawet - jak wycenił to koncern farmaceutyczny Gilead - dla pięciodniowej kuracji około 9 tys. złotych. Dla dziesięciodniowej dwa razy więcej. Polska w październiku 2020 roku zapowiadała, iż kupi 80 tys. dawek tego leku [4]. Ile ich de facto kupiliśmy i kto odpowie za zakup leku, który okazał się zupełnie bezskuteczny w leczeniu Covid-19? [5]. Tego nie wie nikt!

Chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie jestem fanatycznym antyszczepionkowcem. Chciałbym, aby obecnie stosowane szczepionki przyniosły pozytywne efekty. Chciałbym też, aby opracowano skuteczny lek na Covid-19. Ale mamy dziś jeden misz-masz i tak naprawdę nic nie wiemy. Jest jeden wielki chaos i tak naprawdę nie wiem, co z niego wyniknie. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

niedziela, 24 stycznia 2021

Izrael - pierwszy w zaszczepieniach, pierwszy w zachorowaniach

Niepokojące informacje płynął z Izraela, stawianego za wzór w ilości zaszczepień przeciw COVID-19.  Kraj notuje wyraźny wzrost liczby zakażeń. Dotyczy to również osób, które przyjęły pierwszą dawkę szczepionki firmy Pfizer. Według Nachmana Asha, doradcy izraelskiego rządu w sprawie walki z pandemią: "Podanie pojedynczej dawki szczepionki wydaje się mniej skuteczne, niż zakładaliśmy" [1].

"Mimo zaszczepienia 30 proc. ludności przeciw Covid-19 Izrael jest światowym liderem, jeśli chodzi o nowe infekcje w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Resort zdrowia zapowiada podawanie dziennie 250 tys. szczepionek. Od wtorku 19 stycznia mogą się zaszczepić wszyscy Izraelczycy powyżej 40. roku życia.

Dane są alarmujące - w poniedziałek 18 stycznia potwierdzono rekordowe 10 051 nowych zakażeń koronawirusem, pomimo trwającego od 27 grudnia lockdownu, a od początku stycznia zmarło 15 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych trwającej od 10 miesięcy pandemii (650 z 4142 chorych).

Statystyki Uniwersytetu Oksfordzkiego pokazują, że w ciągu minionych siedmiu dni w Izraelu potwierdzono najwyższą liczbę nowych infekcji w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, przed Portugalią, Czechami, Irlandią, Libanem i Hiszpanią. Urzędnicy ministerstwa uważają, że 40 proc. nowych zakażeń spowodowanych jest przez bardziej zakaźny brytyjski wariant koronawirusa, co tłumaczy częściowo szybujące w górę wskaźniki infekcji. Zgodnie z prognozą podaną przez Kanał 12, szybkie rozprzestrzenianie się tego szczepu może spowodować czwartą falę infekcji w marcu lub kwietniu w Izraelu, jeżeli obostrzenia zostaną zniesione przedwcześnie" [1].

"Mimo że ponad 2,2 miliona z 9,3 miliona mieszkańców Izraela otrzymało pierwszą dawkę szczepionki, na tym etapie gwarantuje ona nieco ponad 50 proc. skuteczności według producenta, firmy Pfizer, lub nawet mniej, jak ocenił izraelski pełnomocnik rządu ds. koronawirusa. 480 tys. osób otrzymało już obie dawki" [1]. 

Podaję tą informację nie dlatego, żeby siać defetystyczne opinie na temat obecnych szczepionek, ale dlatego, żeby uzmysłowić wszystkim, że owe szczepionki nie są panaceum na całe to zło płynące z pandemii. Wedle bowiem tłumaczeń izraelskich władz wzrost liczby zakażonych w dużej mierze wynika z rozprzestrzeniania się nowej, brytyjskiej odmiany wirusa zwanej B.1.1.7. Prognozuje się, że ta odmiana może doprowadzić do kolejnej fali zakażeń.  

Czyli co? Okazuje się tym samym, że szczepionki nie zabezpieczają przed kolejnymi mutacjami wirusa, poza tą, na którą pierwszą zostały wynalezione. Jest to zresztą logiczne i znane zjawisko, np. w przypadku grypy, która jak każdy wirus mutuje i szczepionki na jedną mutację są już bezskuteczne na inną. Dlatego - między innymi - ja osobiście nigdy nie szczepiłem się na grypę, bo szczepionki na każdą mutację powstają dopiero po jej powstaniu a każdego roku tak naprawdę mamy do czynienia z nową mutacją grypy. 

Czy wirus SARS-CoV-2  jest inny pod tym względem? Otóż nie! 

"Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) oceniło prawdopodobieństwo rozprzestrzeniania się w UE nowych wariantów koronawirusa jako "bardzo wysokie ze względu na ich zwiększoną zdolność przenoszenia”. Chodzi o bardziej zaraźliwy wariant brytyjski, a także mniej zbadane warianty południowoafrykański (dominujący w RPA) i brazylijski (jego przypadki wykryto poza Brazylią także w Japonii i Korei Południowej) (...) Zwiększona zdolność przenoszenia może prowadzić do zwiększonej liczby infekcji. To z kolei prawdopodobnie doprowadzi do wyższego wskaźnika hospitalizacji i zgonów we wszystkich grupach wiekowych – ale szczególnie wśród osób starszych lub ze chorobami współistniejącymi – można przeczytać w raporcie (...) W Polsce Laboratorium genXone zidentyfikowało brytyjski nowy szczep koronawirusa u pacjentki z Małopolski. Minister zdrowia Adam Niedzielski wyjaśnił, że chodzi o 42-letnią kobietę z Wielkiej Brytanii, która uzyskała pozytywny wynik testu na Covid-19 23 grudnia. Po izolacji kobieta wyjechała do Wielkiej Brytanii.

Nowy, brytyjski szczep koronawirusa wyróżnia się trzema podstawowymi cechami:

- szybko zastępuje inne wersje wirusa,
- ma mutacje, które najprawdopodobniej wpływają na ważną część wirusa,
- niektóre z tych mutacji, jak wykazały badania laboratoryjne, zwiększają zdolność wirusa do zakażania komórek.

Naukowcy odkryli, że nowy wariant koronawirusa pochodzący w Wielkiej Brytanii jest o 30 proc. bardziej śmiercionośny. Profesor Neil Ferguson z New and Emerging Respiratory Virus Threats Advisory Group (NERVTAG) potwierdził wyniki badań i dodał, że zmutowany szczep jest także o wiele bardziej zaraźliwy. Już samo zwiększenie rozprzestrzeniania się wystarczy, aby spowodować problemy dla szpitali, ponieważ więcej pacjentów może potrzebować hospitalizacji.

Profesor Krzysztof Pyrć z małopolskiego centrum biotechnologii Uniwersytety Jagiellońskiego zaznaczył w rozmowie z RMF FM, że wraz ze wzrostem liczby osób zaszczepionych, na świecie może pojawiać się coraz więcej mutacji koronawirusa. Wirus będzie bowiem próbował bronić się przed szczepionką. W związku z tym konieczna będzie modyfikacja nie tylko szczepionek, ale też testów, które mogą nie wykrywać przyszłych wariantów koronawirusa" [2].

Zupełnie inną sprawą jest rodzaj szczepionek. Szczepionki firm Pfizer, Moderna i CureVac są szczepionkami genetycznymi nowej generacji mRNA, natomiast szczepionki firm AstraZeneca i Johnson&Johnson są bardziej tradycyjnymi szczepionkami wektorowymi, przy czym w przypadku szczepionek firmy Johnson&Johnson do nabycia odporności wystarczy jedna dawka [3].

Niegdyś wspomniałem, że jestem sceptyczny wobec szczepień przeciw COVID-19 i jeżeli już miałbym się na to zdecydować to chciałbym mieć wybór rodzaju szczepionki i wybrałbym wektorową. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Ja się nie zaszczepię, ale to decyzja każdego z nas!

Do tej pory unikałem jednoznacznej opinii w sprawie pandemii koronawirusa. Co nie znaczy, że tym się nie interesowałem i bagatelizowałem jego wpływ na zdrowie ludzi na całym świecie. Mamy do czynienia z faktem jego istnienia i nikt nie może tego podważyć. Narobił nam wiele szkód ze śmiertelnym żniwem na czele. Tyle tylko, że jego śmiertelność może być swobodnie porównywalna ze zwykłą sezonową grypą i temu też nikt nie może zaprzeczyć. 

Rozpętała się wielka światowa propagandowa machina windująca wirus SARS-CoV na największego zabójcę w nowej historii ludzkości. Jego skutkiem jest choroba nazwana  COVID-19, która zarówno może być bezobjawowa, jak i objawowa nieraz kończąca się niestety śmiercią. To też jest niezaprzeczalny fakt. 

Przychylam się do opinii, że ów wirus został wyprodukowany ludzką ręką. Nie czas i miejsce, aby to udowadniać, ale nie wierzę w jakieś zwierzątka, u których ten wirus powstał i przeniósł się na ludzi. To jest po prostu niemożliwe, zwarzywszy na jego budowę i strukturę. Pozostaje do sprawdzenia czy został on uwolniony celowo czy też przez przypadek i niechlujstwo. Nie wiem czy kiedykolwiek dowiemy się w tym obszarze prawdy. Takie jest moje zdanie.

Ale ten wirus istnieje i chyba wszyscy chcieliby, aby też ludzką ręką został jak najszybciej zneutralizowany i pokonany na tyle, aby można było powrócić do normalności. Bo niestety z jego powodu świat "stanął na głowie", stał się nienormalny w rozumieniu dotychczasowego naszego życia. Chyba wszystkie kraje na świecie wprowadziły ograniczenia wolności jednostek i ich grup. Zamknięte zostały szkoły, biznesy, nakazano nam noszenie maseczek oraz zachowanie tzw. dystansu społecznego i zakazano spotkań w większym gronie. A człowiek przecież jest istotą stadną i samotność jest jego największym wrogiem powodującym wiele schorzeń, też psychicznych. 

Nie wiem, czy zastosowane obostrzenia wobec nas są racjonalne. Być może tak a być może nie, ale winniśmy żądać, aby wszyscy, którzy mają taką możliwość robili wszystko w jednym celu: naszego powrotu do normalnego życia. I można tu wymienić rządy poszczególnych krajów jak i np. globalne firmy farmaceutyczne, które mają monopol na tworzenie preparatów przydatnych dla naszego zdrowia.  

I tutaj pojawia się moja wątpliwość. Firmy farmaceutyczne są firmami prywatnymi i nastawionymi na uzyskanie jak największego zysku, jego maksymalizację w krótkim i długim okresie. Najlepiej dla nich byłoby jakby wszyscy ludzie byli chorzy od urodzenia i potrzebowaliby leków na choroby przewlekłe. Stąd np. wydają one nieporównywalnie mniej środków na badania nad antybiotykami (które leczą i wyleczają) a skupiają się na badaniach nad lekami leczącymi choroby, które nieraz trwają latami a tak naprawdę nie są te leki w stanie wyleczyć a jedynie zaleczyć chorobę. Wtedy firma ma stały dopływ gotówki, ma powtarzalnych stałych klientów. 

Podobnie jest w przypadku koronawirusa SARS-CoV. Firmy farmaceutyczne skupiły się na szczepionkach niby przeciwdziałających zakażeniu  a nie leku na COVID-19, który mógłby swobodnie wyleczyć osoby, które na niego zachorowały. Logiczne przecież byłoby powstanie takiego leku albo wykorzystanie już istniejących substancji leczących, choćby w postaci Chlorochiny czy Amantadyny, która według wielu jest idealnym lekiem na COVID-19. Z tym, że jest tania i ogólnie od lat dostępna za przysłowiowe grosze a to dla firm farmaceutycznych mierny interes. I takim miernym interesem jest też dla niektórych lekarzy (też profesorów medycyny), którzy są lobbystami tychże firm farmaceutycznych i czerpią od nich niezłe gratyfikacje finansowe i nie tylko. Akurat to wiem z autopsji.

Obecnie Polska zakupiła szczepionki genetyczne mRNA z firm: Pfizer/BioNTech, Moderna oraz  CureVac i tzw. tradycyjne wektorowe od firm: AstraZeneca i Johnson&Johnson. 

W przypadku całkowicie nowych i dotychczas nie stosowanych szczepionek genetycznych, wykorzystuje się jeden lub więcej genów wirusa, w celu wywołania odpowiedzi immunologicznej organizmu. Oznacza to, że w preparacie znajduje się informacja genetyczna, w tym przypadku o budowie białka znajdującego się na kolcach wirusa, która powoduje, że komórki zaczynają to białko produkować. Zostaje ono przez organizm rozpoznane jako „obce”, co skutkuje wytworzeniem odpowiednich przeciwciał. W przeciwieństwie do tradycyjnych szczepionek, preparaty oparte na mRNA nie zawierają inaktywowanych wirusów ani nawet ich części, przez co mają być bezpieczniejsze. 

Tradycyjne szczepionki wektorowe opierają się na wykorzystaniu fragmentów innych wirusów do wywołania odpowiedzi immunologicznej przeciw konkretnemu wirusowi – w tym przypadku koronawirusowi SARS-COV-2. Podobnie jak szczepionki genetyczne, tak również szczepionki wektorowe są stosunkowo nową technologią. Były już szeroko badane w badaniach nad HIV oraz innymi chorobami, np. wirusem Ebola. W przypadku szczepionki opracowywanej przez AstraZeneca w celu wywołania odpowiedzi autoimmunologicznej organizmu wykorzystuje się nieaktywną cząstkę adenowirusa wywołującego przeziębienie u szympansów. Cząstka ta jest wektorem, czyli przenosi białko kolca SARS-CoV-2, co skutkuje wywołaniem reakcji układu odpornościowego. Z dostępnych badań wynika, że preparat opracowany przez AstraZeneca ma 90 proc. skuteczność [1]. 

Jest jeszcze jeden ważny aspekt. Według naukowców powstanie nawet chociaż trochę sprawdzonej szczepionki to proces trwający co najmniej 5 lat. To minimum. Pandemia koronowirusa jest od niemal roku. Jak więc można już dziś twierdzić, że opracowano szczepionkę skuteczną, gdy jak każdy wirus też ten cały czas mutuje? Pytanie wydaje się retoryczne, tym bardziej, że firmy farmaceutyczne uchyliły się od wypłaty odszkodowań za skutki uboczne stosowania szczepionek zrzucając to na rządy poszczególnych krajów, w tym m.in. na UE i Polskę. 

Osobiście nigdy nie szczepiłem się na grypę, bo każdego roku była to już jej kolejna mutacja i szczepienie wydawało mi się bezsensowne. Tym bardziej nie mam zamiaru być "królikiem doświadczalnym" w czasie obecnej pandemii. Nic nie wiemy na temat skuteczności i ewentualnych skutków ubocznych na obecne szczepionki przeciw SARS-COV-2. Być może w ostateczności zdecydowałbym się na szczepionkę wektorową. 

Ale to jest tylko moje zdanie. Każdy z nas podejmuje własne decyzje. Wiem, że strach często bywa motorem podejmowania decyzji. Czy będą one właściwe to dopiero dowiemy się za jakiś czas. Mam nadzieję, że jednak mimo wszystko praca firm farmaceutycznych nie poszła na marne i te osoby, które poddadzą się szczepieniu nie będą tego żałować. Oby!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

piątek, 4 grudnia 2020

Polacy sceptyczni wobec szczepień na Covid-19

"Co trzeci badany zaszczepiłby się przeciw COVID-19, gdyby była dostępna szczepionka, a blisko połowa nie ma takiego zamiaru. Stosunek do szczepień zależy od podejścia do choroby i od wieku ankietowanych. Wielu obawia się też skutków ubocznych szczepionki" [1].

Być może zostanę okrzyknięty oszołomem antyszczepionkowym, ale zaliczam się do grona tych, którzy nie zaszczepią się na COVID-19. 

Powyższe wyniki sondażu napawają mnie optymizmem. Widać, że Polacy myślą racjonalnie. Przecież nie można wierzyć w skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek, które powstały zaledwie w rok. Wcześniej nad takimi szczepionkami pracowano minimum 5 lat a najczęściej około 8 lat. 

Mało tego. Po raz pierwszy w historii wprowadza się szczepionkę genetyczną, z fragmentem łańcucha genetycznego wirusa. Wcześniej nawet o tym nie myślano. 

Poza tym nie wierzę w zapewnienia, że koronawirus nie mutuje i jest stabilny. Wszystkie znane dotąd wirusy mutowały, co sprawiało, że jakaś szczepionka na jedną mutację wirusa nie była skuteczna na kolejną. Stąd w sumie było i jest bezsensowne szczepienie się np. na grypę. Ja się na nią nigdy nie szczepiłem. 

Oczywiście koncerny farmaceutyczne w związku z pandemią zwietrzyły ogromny interes i prześcigają się, który będzie pierwszy i uzyska wszelkie światowe medyczne dopuszczenia do sprzedaży swoich szczepionek. A to miliardy dolarów. Ja im nie wierzę i tyle. 

W. Gadowski w jednym ze swoich cotygodniowych komentarzy polecił nam przeczytanie niezwykle interesującego artykułu będącego wywiadem z prof. Marią Dorotą Majewską, która stwierdziła m.in.: 

"Od 1990 r. zgłoszono tam 5736 (USA) zgonów poszczepiennych, a że zgłaszanych jest tylko ok. 5 proc. przypadków, zgonów mogło być ponad 100 tysięcy. Nic dziwi zatem orzeczenie Sądu Najwyższego USA, że „szczepienia są nieuchronnie niebezpieczne". Wie pani, że do szczepionek dodaje się toksyczne adiuwanty, czyli środki mające wzmocnić reakcję poszczepienną, i konserwanty: związki rtęci, aluminium, formaldehyd, detergenty, skwalen i inne? [2]"

Zachęcam do przeczytania tego artykułu, chociaż powstał jakiś czas temu, gdy nie mieliśmy jeszcze do czynienia z koronawirusem. 

Na szczęście w Polsce szczepienia przeciw COVID-19 mają być nieobowiązkowe, ale słyszy się głosy o chęci zaszczepienia 70% polskiej populacji dorosłych Polaków. Dla mnie osobiście to igranie ze zdrowiem i życiem Polaków. 

Będzie dobrowolność szczepień. Każdy może się zaszczepić. Każdy ma wolną wolę, ale warto się zastanowić czy warto.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com