Witam
Jeszcze kilka słów o aferze hazardowej. Takich kilka refleksji natury zarządczej.
Państwo to organizacja, specyficzna co prawda ale organizacja i jak każda jest zarządzana przez powołany do tego Zarząd (tu: Rząd) kierowany przez Prezesa Zarządu (tu: Premiera). Prezes Zarządu dobiera sobie swoich współpracowników czyli członków Zarządu (tu: ministrów) i jest za nich odpowiedzialny. Zarząd jest powoływany przez Radę Nadzorczą (tu: Parlament) i przed nią odpowiedzialny za swoje decyzje i efekty. Rada Nadzorcza zaś powoływana jest przez Zgromadzenie Wspólników/Akcjonariuszy (tu: polscy wyborcy).
Jednym z najistotniejszych elementów różniących Państwo od typowej organizacji gospodarczej jest fakt iż często (jak ma to miejsce obecnie) Premier (Prezes Zarządu) jest niejako również Przewodniczącym Rady Nadzorczej (Parlamentu) lub ma nad nim kontrolę w postaci przewodzenia większości parlamentarnej (przewodzenia grupie mającej większość w Radzie Nadzorczej). I w tym kontekście Premier jest odpowiedzialny zarówno za swoich ministrów jak i swoich funkcyjnych (ważne!) członków Parlamentu.
To tyle jeżeli chodzi o quasi teorię. Wynika z niej m.in. to, że dobierając sobie najbliższych współpracowników Premier bierze również za nich odpowiedzialność i sprawuje oczywiście nad nimi nadzór. Jeżeli posiada zdolności kierownicze i jest predestynowany do sprawowania władzy niewątpliwie wymaga też lojalności i takową otrzymuje. Żadne decyzje i działania nie odbywają się bez jego wiedzy lub jego zgody a tym bardziej takie, które w jakikolwiek sposób mogą negatywnie wpływać na efekty pracy całego Zarządu (rządu). Codzienne rozmowy, narady, sprawozdania, dyskusje, posiedzenia temu przecież służą.
NIE WIERZĘ WIĘC, ŻE DZIAŁANIA ZARÓWNO PANA Z. CHLEBOWSKIEGO, M. DRZEWIECKIEGO, G. SCHETYNY NIE BYŁY ZNANE PANU PREMIEROWI I PRZEZ NIEGO AKCEPTOWANE. Są to przecież (lub byli) najbliżsi jego współpracownicy. Zresztą Premier był informowany na bieżąco o działaniach wokół ustawy hazardowej przez bliższe i dalsze otoczenie (np. przez teraz dotkniętego amnezją pana Kapicy z Ministerstwa Finansów: patrz tekst Kataryny:http://kataryna.salon24.pl/128665,krotka-pami...).
Aferę hazardową trzeba wyjaśnić do końca nawet gdyby to miało znaczyć upadek rządu PO, Trybunał Stanu dla jej Przywódców i rewolucję polityczną w Polsce. Trzeba ją wyjaśnić nawet gdyby okazało się, że były to tylko haniebne pomówienia CBA i nieczysta wojna polityczna inspirowana przez PIS. Trzeba ja wyjaśnić nawet wtedy gdyby okazało się, że jest to małostkowe, dla własnych korzyści działanie pojedynczych osób (Chlebowski, Drzewiecki, zainteresowani biznesmeni).
Już teraz jedno jednak jest pewne. Coś jest na rzeczy. Nikt nie zanegował prawdziwości treści rozmów zawartych w opublikowanych przez Rzepę stenogramach. Przyznał się do nich w bólach i po wielkiej męczarni Z. Chlebowski. O tym, że M. Drzewiecki interesował się ta ustawa świadczą jego własne dokumenty i notatki Kapicy. POTWIERDZENIEM NIEWŁAŚCIWOŚCI ZACHOWAŃ WOKÓŁ TEJ SPRAWY JEST ODSUNIĘCIE PRZEZ D. TUSKA OD WSZELKICH FUNKCJI Z.CHLEBOWSKIEGO!
A więc Premier sam swoim działaniem i decyzją potwierdził, że jego najbliższy współpracownik popełnił "błąd" a skoro ponosi za niego odpowiedzialność to pośrednio wina SPADA NA NIEGO SAMEGO. Bo albo wiedział i akceptował te działania albo nie wiedział i był okłamywany. W pierwszym przypadku jest to WSPÓŁSPRAWSTWO a w drugim NIEKOMPETENCJA I NIEUMIEJĘTNOŚĆ KIEROWANIA. I jedno i drugie dyskwalifikuje Premiera jako Zarządzającego Państwem Polskim.
Jest też jeszcze trzecia ewentualność, również dyskwalifikująca Premiera: BRAK WŁAŚCIWEGO NADZORU. Premier przecież miał sygnały o co najmniej niewłaściwych działaniach wokół powstawania ustawy i nie podjął właściwych działań. Zaniechał je lub zlekceważył sygnały (brak nadzoru właśnie) lub im sprzyjał (tu wspomniane współsprawstwo).
Ja osobiście mam nadzieję, że ze strony Premiera w sprawie afery hazardowej występuje jedynie właśnie brak właściwego nadzoru a nie współsprawstwo, którego kolejnym elementem byłby np. słynny już przeciek informujący zainteresowanych o działaniach podejmowanych wobec nich przez CBA.
Przyjmując w dobrej wierze więc ów brak właściwego nadzoru to mimo (w tych okolicznościach) łagodności zarzutu STANOWI ON WYSTARCZAJĄCĄ PODSTAWĘ DO ODWOŁANIA PREMIERA! I nic tu nie pomogą nerwowe ruchy odsuwające Chlebowskiego, poważna mina, ataki na CBA, itp.. Sprawa jest jasna: za brak właściwego nadzoru Premier winien odejść.
Jeżeli sam tego nie rozumie to może winni zająć się ta sprawą organy nadrzędne: Parlament oraz Wyborcy?
Pozdrawiam
P.S.
A może się mylę: skoro Premier tak usilnie broni M. Drzewieckigo a pośrednio i G. Schetynę nie jest to jedynie brak właściwego nadzoru...?
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
sobota, 3 października 2009
czwartek, 1 października 2009
POLSKA W RĘKACH "RYŚKOWYCH MAFII"?
Od wczoraj we wszystkich mediach pełno o wielkiej Nowej Aferze w Rzeczpospolitej Polskiej. I w sumie to dobrze bo przecież misją niezależnych mediów jest właśnie patrzenie oczyma wnikliwej czwartej władzy na ręce i czyny rzeczywiście nami rządzących. A od dwóch lat jest to jakby nie było oficjalnie Platforma Obywatelska przy "figowo-listkowym" wsparciu PSL.
Państwo Polskie jest więc podobno w rękach rządu ukonstytuowanego zgodnie z wolą polskich wyborców wyrażoną w demokratycznych wyborach. Mamy podobno trójpodział władzy, właśnie niezależne media i niezależne sądownictwo. Jako Polacy możemy się czuć bezpiecznie - czuwają nad nami instytucje i służby powołane w tym celu: UOP, CBA, CBŚ, Policja, Wojsko a ponadto jest jeszcze Trybunał Konstytucyjny i niestety "martwy w działaniu" jak na razie Trybunał Stanu.
Na "papierze" i w pięknych słowach naszych polityków i ludzi władzy wszystko jest więc w jak najlepszym harmonijnym i demokratycznym porządku.
Ale czy rzeczywiście tak jest? Czy faktycznie rządzi nami rząd pod wodzą Donalda Tuska, władza ustawodawcza uchwala prawo jak najlepsze dla obywateli kierując się dobrem Polski a władza sądownicza dba o przestrzeganie prawa przez wszystkich niezależnie od pozycji społecznej, zawodowej czy politycznej? I na koniec kluczowe pytanie: Czy przez 20 lat III Rzeczpospolitej stworzyliśmy choćby namiastkę Państwa Praworządnego o zdrowych fundamentach?
Niestety na wszystkie powyższe pytania, w tym na ostatnie - kluczowe, możemy wyraźnie powiedzieć: NIE!
Zmarnowaliśmy 20 lat budując Polskie Państwo na chorej strukturze "grubej kreski" gloryfikującej specyficzny typ ludzi o cechach okołokryminalno-korupcyjnych, dla których najważniejszy jest interes własny i sprzymierzonych grup oraz środowisk towarzysko-biznesowo-politycznych. Cała klasa polityczna jest przesiąknięta takimi ludźmi i oni faktycznie kierują losami 40 milionowego narodu... no właśnie czy ci politycy kierują? Śmiem wątpić...
... KTO WIĘC NIMI KIERUJE?
Ci niby mężowie stanu są bezwolnymi wykonawcami rozkazów i poleceń ludzi tworzących w Polsce (i nie tylko) tzw. WIELKI BIZNES, który często jest oparty na działaniach graniczących z prawem lub je przekraczających. Często, jak np. w przypadku hazardu czy agencji towarzyskich są to struktury typowo mafijne i związane z przestępczością zorganizowaną.
O tym, że tak jest już wiele w ostatnich 20 latach powiedziano i napisano. Ludzie niewygodni i niepokorni oraz nie poddający się ICH rozkazom często ginęli (Papała, Dębski) czy też kończyli kariery polityczne a Ci, którzy byli i są usłużni... pozostali...
...Bo tak naprawdę najbardziej przerażający i potwierdzający moje sugestie w obecnej aferze hazardowej jest fragment rozmowy dwóch biznesmenów, w których główną rolę odgrywa Zbigniew Chlebowski (za Rzepą):
"17 maja 2009 r. Jan Kosek rozmawia z Ryszardem Sobiesiakiem.
J.K.: Oni (chodzi m.in. o Zbigniewa Chlebowskiego red.) to zblokują?
R.S.: On (Chlebowski red.) mówi tak. Opierd...em go za to, że mówił co innego, że przynajmniej pół roku spokoju".
Coś niesamowitego! Dwóch Panów biznesmenów opowiada o jednym z głównych polityków polskich jak o "chłopcu na posyłki"! Rozstawiają go "po kątach" i opierd...ją!
Czyż to nie jest żenujące i nie stawia polskich polityków w roli podrzędnych wykonawców i "żołnierzy" biznesmenów. Czy właśnie media i polskie specsłużby nie winny też skupić się na tym wątku zagrożenia bezpieczeństwa Państwa Polskiego?
A czy ewentualny przeciek z Kancelarii Premiera na temat śledztwa CBA nie jest też niejako zobowiązaniem osób związanych z tą Kancelarią (aż boję się wskazywać na samego szefa) wobec tego nadrzędnego wobec polityków ośrodka władzy w Polsce? Mam nadzieję, że się mylę i jest to nieprawdą.
Trzeba mimo to usunąć jak najszybciej obecna władzę, która od początków KLD jest uwikłana w niejasne powiązania z legalnym i nielegalnym biznesem. To jest jasne. Ale trzeba też chyba zrewidować całą naszą scenę polityczną, zmienić ordynację wyborczą na większościową a może wreszcie uruchomić Trybunał Stanu i zacząć w końcu budować faktycznie Najjaśniejszą Rzeczpospolitą. Chyba nie są to płonne nadzieje...
Pozdrawiam
Państwo Polskie jest więc podobno w rękach rządu ukonstytuowanego zgodnie z wolą polskich wyborców wyrażoną w demokratycznych wyborach. Mamy podobno trójpodział władzy, właśnie niezależne media i niezależne sądownictwo. Jako Polacy możemy się czuć bezpiecznie - czuwają nad nami instytucje i służby powołane w tym celu: UOP, CBA, CBŚ, Policja, Wojsko a ponadto jest jeszcze Trybunał Konstytucyjny i niestety "martwy w działaniu" jak na razie Trybunał Stanu.
Na "papierze" i w pięknych słowach naszych polityków i ludzi władzy wszystko jest więc w jak najlepszym harmonijnym i demokratycznym porządku.
Ale czy rzeczywiście tak jest? Czy faktycznie rządzi nami rząd pod wodzą Donalda Tuska, władza ustawodawcza uchwala prawo jak najlepsze dla obywateli kierując się dobrem Polski a władza sądownicza dba o przestrzeganie prawa przez wszystkich niezależnie od pozycji społecznej, zawodowej czy politycznej? I na koniec kluczowe pytanie: Czy przez 20 lat III Rzeczpospolitej stworzyliśmy choćby namiastkę Państwa Praworządnego o zdrowych fundamentach?
Niestety na wszystkie powyższe pytania, w tym na ostatnie - kluczowe, możemy wyraźnie powiedzieć: NIE!
Zmarnowaliśmy 20 lat budując Polskie Państwo na chorej strukturze "grubej kreski" gloryfikującej specyficzny typ ludzi o cechach okołokryminalno-korupcyjnych, dla których najważniejszy jest interes własny i sprzymierzonych grup oraz środowisk towarzysko-biznesowo-politycznych. Cała klasa polityczna jest przesiąknięta takimi ludźmi i oni faktycznie kierują losami 40 milionowego narodu... no właśnie czy ci politycy kierują? Śmiem wątpić...
... KTO WIĘC NIMI KIERUJE?
Ci niby mężowie stanu są bezwolnymi wykonawcami rozkazów i poleceń ludzi tworzących w Polsce (i nie tylko) tzw. WIELKI BIZNES, który często jest oparty na działaniach graniczących z prawem lub je przekraczających. Często, jak np. w przypadku hazardu czy agencji towarzyskich są to struktury typowo mafijne i związane z przestępczością zorganizowaną.
O tym, że tak jest już wiele w ostatnich 20 latach powiedziano i napisano. Ludzie niewygodni i niepokorni oraz nie poddający się ICH rozkazom często ginęli (Papała, Dębski) czy też kończyli kariery polityczne a Ci, którzy byli i są usłużni... pozostali...
...Bo tak naprawdę najbardziej przerażający i potwierdzający moje sugestie w obecnej aferze hazardowej jest fragment rozmowy dwóch biznesmenów, w których główną rolę odgrywa Zbigniew Chlebowski (za Rzepą):
"17 maja 2009 r. Jan Kosek rozmawia z Ryszardem Sobiesiakiem.
J.K.: Oni (chodzi m.in. o Zbigniewa Chlebowskiego red.) to zblokują?
R.S.: On (Chlebowski red.) mówi tak. Opierd...em go za to, że mówił co innego, że przynajmniej pół roku spokoju".
Coś niesamowitego! Dwóch Panów biznesmenów opowiada o jednym z głównych polityków polskich jak o "chłopcu na posyłki"! Rozstawiają go "po kątach" i opierd...ją!
Czyż to nie jest żenujące i nie stawia polskich polityków w roli podrzędnych wykonawców i "żołnierzy" biznesmenów. Czy właśnie media i polskie specsłużby nie winny też skupić się na tym wątku zagrożenia bezpieczeństwa Państwa Polskiego?
A czy ewentualny przeciek z Kancelarii Premiera na temat śledztwa CBA nie jest też niejako zobowiązaniem osób związanych z tą Kancelarią (aż boję się wskazywać na samego szefa) wobec tego nadrzędnego wobec polityków ośrodka władzy w Polsce? Mam nadzieję, że się mylę i jest to nieprawdą.
Trzeba mimo to usunąć jak najszybciej obecna władzę, która od początków KLD jest uwikłana w niejasne powiązania z legalnym i nielegalnym biznesem. To jest jasne. Ale trzeba też chyba zrewidować całą naszą scenę polityczną, zmienić ordynację wyborczą na większościową a może wreszcie uruchomić Trybunał Stanu i zacząć w końcu budować faktycznie Najjaśniejszą Rzeczpospolitą. Chyba nie są to płonne nadzieje...
Pozdrawiam
środa, 5 sierpnia 2009
G.W. KOŁODKO OSKARŻA RZĄD O DZIAŁANIE NA SZKODĘ PAŃSTWA!
Witam serdecznie
Wczoraj na stronach internetowych Rzepy ukazał się artykuł G.W. Kołodki zatytułowany "Kryzys polityki polskiego rządu" (http://www.rp.pl/artykul/9157,344050.html).
G.W. Kołodko pisze w nim m.in.: " że elementem polityki rządu Platformy Obywatelskiej, a zwłaszcza neoliberalnie nastawionego premiera i ministra finansów, jest świadome doprowadzenie do takiej sytuacji budżetowej, przy której pilna wyprzedaż kolejnych segmentów majątku narodowego będzie jedynym akceptowalnym przy ich sposobie wartościowania wyjściem z zapaści budżetowej (...) Gabinet Tuska usiłuje zrzucić odpowiedzialność za własną, coraz bardziej rzucającą się w oczy nieudolność na światowy kryzys gospodarczy" .
G.W. Kołodko jest ekonomistą obcym mi ideologicznie. Niemniej z innych "przyczółków" ekonomicznych dochodzi do podobnego wniosku co ja i wielu ekonomistów (nawet liberalnych i neoliberalnych) obserwujących polską gospodarkę i gospodarczą politykę obecnego rządu: Rząd Donalda Tuska jest rządem nieudolnym a jego polityka doprowadzi do wyprzedaży resztek polskiego majątku po zaniżonych z konieczności cenach.
Mało tego! G. Kołodko w swojej ocenie wysuwa daleko idące oskarżenie. Twierdzi bowiem, że Rząd D. Tuska celowo prowadzi taką politykę gospodarczą, w wyniku której Polska sprzeda swoje aktywa po niższych niż rzeczywiste cenach. Proszę zwrócić uwagę na wagę tegoż oskarżenia. Profesor Ekonomii, były wicepremier i Minister Finansów zarzuca obecnemu rządowi CELOWE I ŚWIADOME DZIAŁANIE NA SZKODĘ POLSKI!!! Oskarżenie tego typu, o ile okazałoby zgodne ze stanem rzeczywistym, kwalifikuje się do Trybunału Stanu!
Ponadto G. Kołodko wskazuje, że świadomie szkodliwe dla Polski działanie Rząd próbuje tłumaczyć kryzysem ekonomicznym, co wydaje się bezczelnością i hipokryzją najwyższych lotów oraz lekceważeniem Polaków, nas wszystkich.
Oskarżenie rządu o celowe działanie na ekonomiczną szkodę Polski przez osobę wcale nie anonimową, ale wprost przeciwnie: byłego Wicepremiera, który jest jednocześnie profesorem ekonomii, wydaje się mieć niepoślednią wagę i znaczenie. Sądzę, że Pan Profesor dysponuje zestawem faktów uzasadniających owe przypuszczenie.
Zakres i obszar tegoż oskarżenia winien chyba również żywotnie zainteresować polskie media oraz polskie służby specjalne wraz z organami prokuratorskimi. Jak na razie na temat wypowiedzi G.W. Kołodki jest wielce znacząca cisza, szczególnie (co może dziwić - a może nie?) medialna.
5 marca na moim blogu w onecie pisałem:
"Dzisiaj chcę Wam powiedzieć zupełnie szczerze, bez żadnej poprawności ekonomicznej i w wielkiej trosce o siebie i o Was... w trosce o nas Polaków, OBECNY RZĄD DOPROWADZA POLSKĘ DO SKRAJU BANKRUCTWA!!! Przykre, ale prawdziwe. I to tym bardziej, że Tusk nie potrafi przyznać się do własnej i rządu niemocy oraz OKŁAMUJE NAS a także naszych przedstawicieli w Parlamencie (niezależnie od światopoglądu). Jest przerażającym fakt, że człowiek aspirujący do funkcji Prezydenta RP jest tak pusty i obłudny, jest tak antynarodowy i antypolski, jest tak żenująco nieporadny oraz tak bezdusznie lekceważący interesy zwykłych ludzi. I to tylko W IMIĘ PRYMITYWNEJ WŁASNEJ (TYLKO I WYŁĄCZNIE) MITOMAŃSKIEJ KARIERY ORAZ CHĘCI POSIADANIA WŁADZY!!!"
Wtedy uważałem, że nieefektywne rządy D. Tuska wynikają przede wszystkim z nieumiejętności zarządczych oraz braku merytorycznej wiedzy samego Premiera i jego ministrów a także z prowadzeniem przez cały okres rządów przez D. Tuska wyborczej kampanii prezydenckiej. Nawet tylko te zarzuty skłaniały mnie do apelu o dymisję rządu a także ewentualne postawienie D. Tuska, V. Rostowskiego i np. jeszcze Ministra Grada przed Trybunałem Stanu.
Teraz moje wcześniejsze zastrzeżenia uzupełnia oskarżenie rządu o celowość poodejmowania nieefektywnych ekonomicznie decyzji oraz świadome doprowadzenie polskiej gospodarki do stanu zapaści m.in.: budżetowej.
Sądzę, że - oceniając antykryzysowe działania (lub zaniechania) rządu a szczególnie historię uchwalania budżetu i jego noweli oraz zmienność zawartości merytorycznej założeń budżetowych - oskarżenie G.W. Kołodki może znaleźć swoje uzasadnienie, co winno zakończyć się jesienną dymisją rządu.
Pozdrawiam
Wczoraj na stronach internetowych Rzepy ukazał się artykuł G.W. Kołodki zatytułowany "Kryzys polityki polskiego rządu" (http://www.rp.pl/artykul/9157,344050.html).
G.W. Kołodko pisze w nim m.in.: " że elementem polityki rządu Platformy Obywatelskiej, a zwłaszcza neoliberalnie nastawionego premiera i ministra finansów, jest świadome doprowadzenie do takiej sytuacji budżetowej, przy której pilna wyprzedaż kolejnych segmentów majątku narodowego będzie jedynym akceptowalnym przy ich sposobie wartościowania wyjściem z zapaści budżetowej (...) Gabinet Tuska usiłuje zrzucić odpowiedzialność za własną, coraz bardziej rzucającą się w oczy nieudolność na światowy kryzys gospodarczy" .
G.W. Kołodko jest ekonomistą obcym mi ideologicznie. Niemniej z innych "przyczółków" ekonomicznych dochodzi do podobnego wniosku co ja i wielu ekonomistów (nawet liberalnych i neoliberalnych) obserwujących polską gospodarkę i gospodarczą politykę obecnego rządu: Rząd Donalda Tuska jest rządem nieudolnym a jego polityka doprowadzi do wyprzedaży resztek polskiego majątku po zaniżonych z konieczności cenach.
Mało tego! G. Kołodko w swojej ocenie wysuwa daleko idące oskarżenie. Twierdzi bowiem, że Rząd D. Tuska celowo prowadzi taką politykę gospodarczą, w wyniku której Polska sprzeda swoje aktywa po niższych niż rzeczywiste cenach. Proszę zwrócić uwagę na wagę tegoż oskarżenia. Profesor Ekonomii, były wicepremier i Minister Finansów zarzuca obecnemu rządowi CELOWE I ŚWIADOME DZIAŁANIE NA SZKODĘ POLSKI!!! Oskarżenie tego typu, o ile okazałoby zgodne ze stanem rzeczywistym, kwalifikuje się do Trybunału Stanu!
Ponadto G. Kołodko wskazuje, że świadomie szkodliwe dla Polski działanie Rząd próbuje tłumaczyć kryzysem ekonomicznym, co wydaje się bezczelnością i hipokryzją najwyższych lotów oraz lekceważeniem Polaków, nas wszystkich.
Oskarżenie rządu o celowe działanie na ekonomiczną szkodę Polski przez osobę wcale nie anonimową, ale wprost przeciwnie: byłego Wicepremiera, który jest jednocześnie profesorem ekonomii, wydaje się mieć niepoślednią wagę i znaczenie. Sądzę, że Pan Profesor dysponuje zestawem faktów uzasadniających owe przypuszczenie.
Zakres i obszar tegoż oskarżenia winien chyba również żywotnie zainteresować polskie media oraz polskie służby specjalne wraz z organami prokuratorskimi. Jak na razie na temat wypowiedzi G.W. Kołodki jest wielce znacząca cisza, szczególnie (co może dziwić - a może nie?) medialna.
5 marca na moim blogu w onecie pisałem:
"Dzisiaj chcę Wam powiedzieć zupełnie szczerze, bez żadnej poprawności ekonomicznej i w wielkiej trosce o siebie i o Was... w trosce o nas Polaków, OBECNY RZĄD DOPROWADZA POLSKĘ DO SKRAJU BANKRUCTWA!!! Przykre, ale prawdziwe. I to tym bardziej, że Tusk nie potrafi przyznać się do własnej i rządu niemocy oraz OKŁAMUJE NAS a także naszych przedstawicieli w Parlamencie (niezależnie od światopoglądu). Jest przerażającym fakt, że człowiek aspirujący do funkcji Prezydenta RP jest tak pusty i obłudny, jest tak antynarodowy i antypolski, jest tak żenująco nieporadny oraz tak bezdusznie lekceważący interesy zwykłych ludzi. I to tylko W IMIĘ PRYMITYWNEJ WŁASNEJ (TYLKO I WYŁĄCZNIE) MITOMAŃSKIEJ KARIERY ORAZ CHĘCI POSIADANIA WŁADZY!!!"
Wtedy uważałem, że nieefektywne rządy D. Tuska wynikają przede wszystkim z nieumiejętności zarządczych oraz braku merytorycznej wiedzy samego Premiera i jego ministrów a także z prowadzeniem przez cały okres rządów przez D. Tuska wyborczej kampanii prezydenckiej. Nawet tylko te zarzuty skłaniały mnie do apelu o dymisję rządu a także ewentualne postawienie D. Tuska, V. Rostowskiego i np. jeszcze Ministra Grada przed Trybunałem Stanu.
Teraz moje wcześniejsze zastrzeżenia uzupełnia oskarżenie rządu o celowość poodejmowania nieefektywnych ekonomicznie decyzji oraz świadome doprowadzenie polskiej gospodarki do stanu zapaści m.in.: budżetowej.
Sądzę, że - oceniając antykryzysowe działania (lub zaniechania) rządu a szczególnie historię uchwalania budżetu i jego noweli oraz zmienność zawartości merytorycznej założeń budżetowych - oskarżenie G.W. Kołodki może znaleźć swoje uzasadnienie, co winno zakończyć się jesienną dymisją rządu.
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)