poniedziałek, 8 listopada 2021

Coraz gorsza sytuacja na granicy z Białorusią...

Pisząc wczoraj wieczorem (około 20-tej) tekst zatytułowany: "Pamiętajmy ostrzegające nas słowa ś.p. prezydenta L. Kaczyńskiego" [1], odnoszący się do napięcia na granicy białorusko-polskiej, nie przypuszczałem, że już dziś przyjdzie mi opisywać coraz gorszą sytuację na tejże granicy, która z minuty na minutę eskaluje i naprawdę już jest tylko o krok od rozlewu krwi i otwartego konfliktu zbrojnego. 

Otóż "polskie służby udaremniły próbę siłowego przedarcia się na polską stronę przez migrantów na południe od przejścia granicznego w Kuźnicy. Sytuacja została opanowana - przekazało MSWiA [2]". Wcześniej zaś media informowały o potężnej grupie imigrantów zmierzających do naszej granicy w eskorcie białoruskich służb i o tym, że część z nich już dotarła do granicy [3]. W momencie pierwszego szturmu imigranci wykorzystywali kobiety i dzieci jako żywe tarcze, które stanowiły pierwsze "rzędy" szturmujących. Na szczęcie próba się nie powiodła, ale chyba każdy wie, że będą kolejne. 

Ważne jest też ponowne podkreślenie, że "operacja zmasowanego marszu imigrantów na granicę jest koordynowana przez białoruskie służby. Funkcjonariusze nie tylko prowadzą kolumnę ludzi, ale także „pilnują” ich z bronią w ręku i z psami. Nad granicę przybywa coraz więcej sił wewnętrznych oraz (...) furgonetki więzienne i pojazdy z drutem kolczastym" [4].

Teraz najpewniej obraduje sztab kryzysowy powołany przez premiera M. Morawieckiego. Miał się spotkać dziś o 13-tej i jak tylko będzie jakiś komunikat to dopiszę jego omówienie jako postscriptum do niemniejszego tekstu.  

Jak wspomniałem sytuacja jest bardzo dynamiczna. W każdej chwili mogą nastąpić kolejne siłowe próby przekroczenia przez imigrantów naszej granicy. A to już jest sytuacja bardzo poważna i wymaga naprawdę konsolidacji wszystkich sił politycznych w obronę naszych granic. Tyle tylko, że jakoś ze strony totalnej i zdradliwej opozycji nie widać takiej chęci a wprost przeciwnie: niektórzy z nich dalej gaworzą coś o otwarciu granic, jakby nie mieli pojęcia co się naprawdę dzieje [5]. Mają... i jest to tym smutniejsze, że Polska jeszcze ich toleruje na swoich ziemiach. 

I tak jeszcze refleksyjnie. Na początku była garstka imigrantów (około 40 osób). Rząd postanowił zablokować im możliwość przejścia polskiej granicy. Czy pamiętamy co wtedy wygadywała opozycja? Chciała abyśmy ich wpuścili a rząd nazywała nawet "mordercami". I co? Czy rząd nie miał racji mówiąc, że nie może być żadnego precedensu, bo owe 40 osób to tylko początek fali imigrantów. I faktycznie był to początek a dziś są ich już tysiące. Czy wyobrażacie sobie państwo jak dziś totalna opozycja krytykowałaby rząd, że wpuścił do Polski te pierwsze 40 osób i dał "zielone światło" dla kolejnych tysięcy imigrantów. Jestem pewny, że wtedy D. Tusk obwieściłby światu, że rząd PiS nie uchronił polskiej granicy UE z Białorusią. Jestem tego pewny i teraz takiego D. Tuska szlag trafia, że jednak rząd polski zachował się rozważnie, odpowiedzialnie i prawidłowo. Gdzie są teraz ci, którzy wtedy (przy małej liczbie imigrantów) tak atakowali rząd? Czy są w stanie przeprosić? Wątpię...

Ale wracając do meritum. Są już pierwsze reakcje NATO i UE. 

"„Niepokoi nas niedawna eskalacja na granicy polsko-białoruskiej. Wzywamy Białoruś do przestrzegania prawa międzynarodowego. Obserwujemy falę migrantów próbujących przedostać się na terytorium sojuszników przez Białoruś. NATO nadal uważnie monitoruje sytuację, która wywiera presję na naszych sojuszników Litwę, Łotwę i Polskę" (...) Kwatera Głowna jest zdania, że "wykorzystywanie migrantów przez reżim Łukaszenki jako taktyki hybrydowej jest niedopuszczalne". Wskazała też, że sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg jest w bliskim kontakcie z rządami państw sojuszniczych w tej sprawie" [6]. 

"Według ostatnich informacji, którymi dysponujemy - powiedział rzecznik KE Adalbert Jahnz - kilkaset osób zebrało się na Białorusi w pobliżu granicy z Polską. Jak dodał, Komisja zdecydowanie odrzuca próby instrumentalizacji ludzi dla celów politycznych. To kontynuacja rozpaczliwych prób reżimu Alaksandra Łukaszenki, by wykorzystywać ludzi do destabilizowania Unii Europejskiej - oświadczyła Komisja Europejska, pytana o rozwój sytuacji na granicy polsko-białoruskiej"[7].

Oczywiście, że bardziej wiarygodne jest oświadczenie NATO niż KE, która nie dysponuje żadną armią a jedynie Frontexem. Tyle tylko, że tak naprawdę to dziś jak na razie musimy sobie radzić sami. To od polskich funkcjonariuszy: Straży Granicznej, wojska zawodowego, policji i WOT (został ogłoszony alert dla "terytorialsów") zależy obecnie nasze bezpieczeństwo i ten, kto próbuje w jakiś sposób znieważać tych funkcjonariuszy już winien być postawiony przez sąd za zdradę państwa. 

[7] Tamże

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

niedziela, 7 listopada 2021

Pamiętajmy ostrzegające nas słowa ś.p. prezydenta L. Kaczyńskiego

Już ponad 13 lat temu przemawiając w Gruzji, która została zaatakowana przez Rosję, ś.p. prezydent RP Lech Kaczyński powiedział w ich stolicy, że "I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę (...) Wierzymy, że Europa zrozumie wasze prawo do wolności i zrozumie też swoje interesy. Zrozumie, że bez Gruzji Rosja przywróci swoje imperium, a to nie jest w niczyim interesie. Dlatego jesteśmy tutaj" [1].

Swoim przemówieniem i też zachęceniem do wspólnego protestu innych prezydentów z naszego regionu de facto uratował niepodległość Gruzji, ale m.in. i za to zapłacił  największą cenę, cenę życia. 

Wielu z nas zapewne traktowało te słowa jako jakąś intelektualną aberrację, niemożliwą do zrealizowania. No bo jak to? Polska może być - jak Gruzja - przedmiotem ataku Rosji? I nawet później, kiedy W. Putin zaanektował część Ukrainy i do dzisiaj na jej wschodnich granicach trwa wojna "zielonych, rosyjskich ludzików" z armią ukraińską, uważaliśmy, że jest to jeszcze daleko od naszych granic. Poczuliśmy się także bezpieczniej, dzięki stacjonowaniu wojsk amerykańskich na terytorium naszego kraju oraz dzięki zakupowi nowoczesnego uzbrojenia, w tym "tarczy antyrakietowej" i nowoczesnych amerykańskich myśliwców. Ponadto przecież jesteśmy w NATO i ta przynależność do NATO winna skutkować odparciem wojsk NATO w przypadku zaatakowania naszego kraju przez kogokolwiek. 

Ale... dziś wydaje się, że ś.p. prezydent L. Kaczyński miał dużo racji i okazał się być bardzo przewidującym politykiem. Świat zachodni nie zareagował na zaatakowanie Gruzji przez Rosję, podobnie zresztą pogodził się z atakiem Rosji na wschodnią Ukrainę i zaanektowaniu przez nią Krymu. 

Teraz zaś trwa wojna hybrydowa armii białoruskiej na granicy z Polską. Chyba nikt w miarę inteligentny nie jest w stanie zaprzeczyć, że tak naprawdę Alaksandr Ryhorawicz Łukaszenka robi to z własnej inicjatywy bez wiedzy i rozkazu Rosji. Ja za sytuację na naszej wschodniej granicy z Białorusią oskarżam właśnie W. Putina. 

Sytuacja jest coraz groźniejsza. Białoruscy wojskowi prowokują coraz bardziej. Ostrzały ze ślepej broni, przeładowywanie karabinów, przekraczanie polskiej granicy, wypychanie imigrantów na ogrodzenie graniczne, wykorzystywanie kobiet, kobiet w ciąży i dzieci jako "żywe tarcze"... to już codzienność. Wystarczy tylko iskra, by padły w końcu strzały z broni palnej i polała się krew. Imigranci są cały czas szkoleni przez białoruskie służby i są coraz bardziej agresywni. 

A przecież najpierw było ich około 40-tu a dziś to już tysiące. A wtedy, gdy była ich mała liczba nasza opozycja napierała na polski rząd, żeby ich wpuścić. I co teraz mają do powiedzenia? Polski rząd się nie ugiął i od samego początku postawił jasny "stop" jakiejkolwiek liczbie imigrantów. I miał rację. A krytyka rządów w tym obszarze połączona z atakiem na polskie służby wojskowe (w tym Straż Graniczną) uważam za zdradę Polski. Ten, który tego nie zauważa jest po prostu kretynem albo skrajnym antypolakiem. 

Rosyjsko-białoruski hybrydowy atak na naszą Ojczyznę jest faktem i wiele racji jest w tym, że stał się możliwy tylko dzięki temu, że zmieniła się administracja USA z prezydentem J. Bidenem na czele. To on dał wolną rękę Niemcom (a tym samym Rosji) na zagospodarowanie naszej części Europy. Mam nadzieję, że jednak przetrwamy tą prezydenturę J. Bidena, tym bardziej, że tak naprawdę Amerykanie zdecydowanie odwracają się od Demokratów i jest możliwy szybki powrót do władzy D. Trumpa. 

My tymczasem musimy robić swoje i strzec naszych granic, które przecież są jednocześnie granicami UE. I dlatego sądzę, że tak naprawdę poszczególne kraje UE powinny być nam wdzięczne za ochronę UE na granicy z Białorusią. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

wtorek, 2 listopada 2021

Papież Franciszek. Czy prowadzi KK w dobrą stronę?

Jestem wierzącym Katolikiem i jako taki zawsze byłem uczony, iż Papieże są nieomylni. Ale czy można milczeć jeżeli nawet ja, zwykły Katolik, gdzieś podświadomie czuję, że obecny papież Franciszek nie zawsze prowadzi Kościół Boży w dobrą stronę. A przecież KK jest Kościołem Powszechnym a stanowimy Go my, wszyscy wierzący, dla których odniesieniem w zakresie wiary winny stanowić słowa i czyny Następcy Św. Piotra, czyli Papieża. 

Ale - jak się okazuje - nie tylko ja mam wątpliwości wobec poczynań Franciszka. Ma je wielu katolickich publicystów, wielu duchownych (też wśród purpuratów) oraz duża grupa zwyczajnych Katolików zaniepokojonych niektórymi słowami i czynami obecnego Papieża. 

W skrajnych przypadkach wskazują oni, że tak naprawdę zrzeczenie się urzędu przez Benedykta XVI (wygłoszone po łacinie) a raczej jego i  jest nieważne i on dalej jest Papieżem, na co wskazuje np. to, że dalej nosi "białą szatę" przynależną tylko i wyłącznie dla Głowy KK oraz dalej jest sprawny i fizycznie, i intelektualnie a przecież oficjalnym powodem Jego domniemanej abdykacji było właśnie to, że już nie czuje się na siłach (na duszy, ciele i umyśle) sprawować swą posługę. Tacy krytycy Franciszka wysuwają więc logiczny wniosek: skoro Benedykt XVI jest nadal Papieżem, to rodzi się pytanie - Kim w takim razie jest Franciszek? I odpowiadają  - Antypapieżem!

Nie śmiem aż tak daleko posuwać się w krytyce Franciszka i nazywać Go Antypapieżem, więc posłużę się m.in. kilkoma cytatami i moimi dygresjami na ich temat. 

"Wielu katolików na całym świecie przecierało oczy ze zdumienia, kiedy serwis VaticanNews poinformował, że papież Franciszek mianował Jeffrey’a Sachsa członkiem zwyczajnym Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. To szokująca decyzja biorąc pod uwagę, że ekonomista jest zagorzałym propagatorem zrównoważonego rozwoju, a więc niejako automatycznie m.in. aborcji, antykoncepcji oraz permisywnej edukacji seksualnej, które to są potępiane przez Magisterium Kościoła katolickiego jako sprzeczne z etyką chrześcijańską" [1]. ""Członkiem watykańskiej instytucji, założonej w 1994 roku przez Jana Pawła II, został promotor globalnej kontroli urodzin, zdeklarowany zwolennik aborcji i entuzjasta chińskiej „polityki jednego dziecka”, a więc reprezentant tego, co Karol Wojtyła nazywał „cywilizacją śmierci”. W Polsce znany jest on z nieco innej strony, a mianowicie jako główny zagraniczny doradca Leszka Balcerowicza w czasie, gdy ten ostatni przeprowadzał swą „terapię szokową”" [2], choć autorem tej terapii byli Żydzi: Soros, właśnie Sachs i Lipman, którzy wykorzystali założenia tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego [3].

Tyle tylko, że nie jest to jedyna kontrowersyjna decyzja obecnego Papieża. Ja pamiętam, że pierwsza - obok samej abdykacji Benedykta XVI - "czerwona lampka" zaświeciła mi się w dniu Jego wyboru na Stolicę Piotrową, kiedy to zamiast tradycyjnego pobłogosławienia wiernych znakiem Krzyża Świętego życzył obecnym "dobrego obiadu", co zresztą czyni do dzisiaj. 

Później też np., gdy Watykan nagrywał ekumeniczny film promujący pojednanie religii: katolickiej, judaistycznej (żydowskiej), hinduskiej i islamskiej. W tym filmie znalazły się najważniejsze symbole tych religii, za wyjątkiem katolickiej. Była Menora, Półksiężyc, Budda a zamiast symbolu naszej katolickiej wiary, czyli Krzyża Świętego Papież Franciszek zaprezentował Nowo Narodzonego Chrystusa. 

Były też i inne gesty, które dotąd w KK nie miały miejsca, jak np. w Wielki Czwartek całowanie i obmywanie stóp m.in. kobiecie i to Muzułmance. Trzeba sobie zdawać sprawę, że dla Muzułmanów (Islamistów) taki gest odbierany był jako lenny hołd wiary katolickiej wobec wiary islamskiej. 

No i dochodzimy do dokumentów stworzonych przez papieża Franciszka. 

""W adhortacji apostolskiej na temat rodziny, podsumowującej dwa synody biskupów papież Franciszek zachęca duszpasterzy do kierowania się "logiką miłosierdzia" wobec rozwodników w nowych związkach i "odpowiedzialnego rozeznania" ich sytuacji oraz cierpienia. Papież wyraża przekonanie, że należy "przezwyciężać wykluczenie" rozwiedzionych w nowych związkach i dążyć do ich integracji poprzez analizę każdego przypadku z osobna. W dokumencie "Amoris laetitia" (Radość miłości) z podtytułem "O miłości w rodzinie" nie ma, zgodnie z przewidywaniami, przełomu w sprawie sytuacji osób rozwiedzionych i ewentualnej zgody na dopuszczenie ich do komunii. Jest mowa natomiast o tym, że są "szczególne sytuacje", ale - jak wyjaśnia papież - ich rozpoznanie nie może zostać podniesione do poziomu "jednej normy (...) Franciszek wyraża przekonanie, że rozwodnicy powinni odnaleźć swe miejsce w Kościele oraz uczestniczyć w życiu wspólnoty chrześcijańskiej. Kładzie nacisk zarazem na nierozerwalność sakramentu małżeństwa"" [4]. 

Jak możemy łatwo zauważyć te słowa są wzajemnie sprzeczne: z jednej strony papież Franciszek mówi, że sakrament małżeństwa  jest nierozerwalny, a z drugiej strony mówi o tym, że rozwodnicy powinni mieć szansę na zaistnienie w KK. To tylko jeden z przykładów relatywizacji nauczania KK, bo nieraz w bardzo zawoalowany sposób "wyrwało" się Franciszkowi, że być może i związki homoseksualne mają prawo zaistnieć w KK, by później ostro je krytykować. "Osób homoseksualnych nie należy osądzać ani dyskryminować - powiedział papież Franciszek w poniedziałek w drodze powrotnej ze Światowych Dni Młodzieży w Brazylii. Podczas rozmowy z dziennikarzami mówił też m.in. o wyświęcaniu kobiet i działalności banku IOR. Papież oświadczył, że homoseksualiści nie powinni być osądzani ani marginalizowani w życiu społecznym. Opowiedział się za integracją gejów i lesbijek w społeczeństwie. Powiedział też, że nie potępia księży gejów. - Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę, to kim ja jestem, by go osądzać? - powiedział papież" [5].

Ta niejednoznaczność słów i gestów obecnego Papieża jest dla zwykłych Katolików katuszą duchową, chaosem w wierze. 

Podobnie jest z przyjmowaniem Komunii Świętej. Benedykt XVI jasno zalecił trzy rzeczy. Po pierwsze: przed ołtarzem wierni mają widzieć Krzyż Święty na pierwszym planie. Po drugie: winni przyjmować Komunię Świętą na klęcząco. Po trzecie: Komunia Święta winna być udzielana przez księdza bezpośrednio do ust. O ile pierwsze zalecenie jest jako tako przyjmowane, to już Franciszek nie wymaga przyjmowania Komunii Świętej na klęczoco i bezpośrednio do ust. 

No i ostatnio obecny papież znów zaskoczył. ""W motu proprio papież Franciszek uzależnił odprawianie mszy św. wg Mszału z 1962 r. od zgody miejscowych biskupów zakazując przy tym odprawiania jej w kościołach parafialnych (...) Zgodnie z wydanym przez papieża Benedykta XVI listem apostolskim motu proprio (łac. z inicjatywy własnej) Summuorum Pontificum, ryt rzymski występował w formie zwyczajnej, czyli po reformie liturgicznej 1970 r., i w formie nadzwyczajnej. Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego nazywana jest mszą trydencką od Soboru Trydenckiego, na którym ten porządek sprawowania liturgii kościoła łacińskiego został promulgowany. Forma ta, ze zmianami, z których ostatnie wprowadzone były w 1962 r., była podstawową formą sprawowania mszy św. w Kościele rzymskokatolickim aż do reform liturgicznych po Soborze Watykańskim II. Zgodnie z wydanym przez papieża Franciszka motu proprio Traditionis Custodes, jedyną formą rytu rzymskiego będzie teraz liturgia posoborowa. Odprawianie mszy św. według mszału z 1962 r. będzie dopuszczalne jedynie za zgodą miejscowego biskupa. Nie będzie mogło się jednak odbywać w kościołach parafialnych, a biskupi nie będą mogli wydawać pozwoleń na tworzenie nowych grup skupionych wokół tradycyjnej formy mszy"" [6]. 

Doprawdy ja tego nie rozumiem i choć papież Franciszek tłumaczy to tym, "że zgodnie z opinią biskupów, z którymi się konsultował, pozwolenie na sprawowanie liturgii w formie przed reformami nie przyczyniło się do jedności Kościoła, a wręcz przeciwnie. Mszał z 1962 r. jest według Ojca Świętego używany instrumentalnie, w duchu odrzucenia nie tylko reformy liturgicznej, ale też ostatniego soboru powszechnego" [6], to jednak takie tłumaczenie do mnie nie trafia i prawdopodobnie też nie trafia do wielu wiernych uczestniczących w Mszach Trydenckich, ale i też do całego Kościoła Powszechnego. 

Ale to jeszcze nie wszystko. Warto sobie przypomnieć Synod Amazoński i oddawanie hołdu przez Franciszka i niektórych biskupów amazońskiemu bożkowi, czyli Paczamamie Jak w ostrym liście otwartym napisał bp. Athanasius Schneider, poświęcony sprawie obecności w Watykanie amazońskich figurek „Pachamamy”: 

 ""4 października 2019 r., w wigilię rozpoczęcia Synodu Amazońskiego, w Ogrodach Watykańskich, w obecności papieża Franciszka oraz niektórych biskupów i kardynałów, miała miejsce ceremonia religijna, której częściowo przewodniczyli szamani i podczas której zostały użyte symboliczne przedmioty, a w szczególności drewniana rzeźba nagiej, ciężarnej kobiety. Takie podobizny są znane i należą do rdzennych rytuałów plemion amazońskich, konkretnie służąc kultowi tak zwanej Matki Ziemi, Pachamamy. W kolejnych dniach drewniane, nagie figurki kobiece czczone były również w Bazylice św. Piotra, przed grobem świętego Piotra. Papież Franciszek powitał również dwóch biskupów niosących na ramionach figurę Pachamamy i udających się z procesją do Sali Synodalnej, gdzie owa figura została ustawiona na honorowym miejscu. Figurki Pachamamy zostały również wystawione na widok publiczny w kościele Santa Maria in Traspontina" (...) W odpowiedzi na głośne protesty wiernych katolickich wobec tych rytuałów oraz użycia tych figurek, rzecznicy Watykanu i członkowie komitetów Synodu Amazońskiego bagatelizowali lub zaprzeczali ewidentnie religijnemu, synkretycznemu charakterowi tych rzeźb. Jednakże ich odpowiedzi były wymijające i sprzeczne; były one aktami intelektualnej akrobatyki oraz negacją oczywistych dowodów (...) Katolicy nie mogą akceptować żadnego kultu pogańskiego ani jakiegokolwiek synkretyzmu między praktykami i wierzeniami pogańskimi a praktykami i wiarą Kościoła katolickiego. Akty kultu polegające na zapalaniu światła, kłanianiu się, upadaniu na twarz lub głębokich ukłonach aż do ziemi oraz tańcach przed nagą figurą kobiecą, nieprzedstawiającą ani Najświętszej Maryi Panny, ani żadnej kanonizowanej świętej Kościoła, są pogwałceniem pierwszego przykazania Bożego: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”; są pogwałceniem wyraźnego zakazu Boga, który upomina: „Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4, 19) oraz „Nie będziecie sobie czynili bożków, nie będziecie sobie stawiali posągów ani stel. Nie będziecie umieszczać w waszym kraju kamieni rzeźbionych, aby im oddawać pokłon, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz” (Kpł 26,1) [7]"". 

Ponadto Papież Franciszek rok temu wydał swoją Encyklikę „Fratelli Tutti”, która u wielu katolików jeszcze bardziej wzbudziła zamieszanie w wierze. Papież w niej bardzo rzadko odwołuje się do Boga, natomiast promuje masońskie hasło: "Równość, Wolność, Braterstwo", gdzie w czasie Rewolucji Francuskiej dodawano jeszcze zwrot: "albo śmierć". 

Aby zapoznać się dokładnie z tą Encykliką i jej skutkom warto obejrzeć poniższy film:

https://youtu.be/NnWYfn50u5o

Przypominam jeszcze, że KK w dalszym ciągu winien ekskomunikować masonów ze swoich szeregów, ale czy tak jest, to już jest inna sprawa, skoro np. ""Wielka Loża Hiszpanii opublikowała oświadczenie, w którym chwali encyklikę Fratelli Tutti papieża Franciszka, cytując jednocześnie jej fragmenty. Masoni dopatrują się w niej realizacji zasad masonerii, która według samych członków loży opiera się „powszechnym braterstwie istot ludzkich, które nazywają siebie nawzajem braćmi siostrami mimo swoich cred, ideologii, koloru skóry, pochodzenia społecznego, języka, kultury czy narodowości” (...) W swoim oświadczeniu masoni zwracają uwagę na „religijny fundamentalizm” Kościoła, który w przeszłości potępiał masonerię. Jednocześnie w swoim dokumencie stwierdzają, że Fratelli Tutti „pokazuje jak daleko obecny Kościół katolicki znajduje się od swojego poprzedniego stanowiska. W Fratelli Tutti papież przyjmuje Powszechne Braterstwo: wielką zasadę nowożytnej masonerii”" [8].

Wszystko, co napisałem powyżej przekazuję z ciężkim sercem, ale uważam, że mam prawo - jako członek KK - wyrazić swoje wątpliwości. Tym bardziej, że nie jestem jedynym ich wyrazicielem. 

Odsyłam jeszcze do  do jednego tekstu opublikowanego w portalu wpolityce.pl [9] oraz do filmu:

[1] https://wpolityce.pl/kosciol/571425-szok-zwolennik-depopulacji-czlonkiem-papieskiej-akademii

[2] https://wpolityce.pl/kosciol/571886-kleska-sztandarowego-projektu-zrownowazonego-rozwoju

[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Konsensus_waszyngto%C5%84ski

[4] https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/517635,papiez-rozwodnicy-nowe-zwiazki-gender-homoseksualizm-adhortacja-rozwod-malzenstwo-seks-amoris-laetitia.html

[5] https://deon.pl/kosciol/serwis-papieski/franciszek-o-gejach-masonerii-i-naciskach,269820

[6] https://wnet.fm/2021/07/16/zakaz-mszy-trydenckiej-w-kosciolach-parafialnych-franciszek-ogranicza-mozliwosc-sprawowania-przedsoborowej-liturgii/

[7] https://pch24.pl/mocny-list-biskupa-schneidera-o-pachamamie-w-watykanie/

[8] https://www.fronda.pl/a/masoni-chwala-najnowsza-encyklike-papieza-franciszka,151206.html

[9] https://wpolityce.pl/kosciol/572289-niefortunna-decyzja-papiez-odwiedzi-francuski-cmentarz