wtorek, 13 stycznia 2015

Jak to jest z polskim górnictwem i nie tylko z nim?

Śledząc przekaz mainstreamowy można zauważyć, że temat protestu górniczego jest omawiany niejako "obok" najważniejszych informacji i niemal zawsze podaje się jednocześnie informację o tym, że owe kopalnie (przeznaczone do likwidacji) są bankrutem, generują milionowe straty i budżet państwa musi do nich dopłacać.

Jakoś nikt nie próbuje jasno i przejrzyście wytłumaczyć dlaczego polskie górnictwo nagle stało się nieopłacalne, dlaczego mamy tak drogi węgiel, dlaczego subwencjonowanie polskiego przemysłu wydobywczego jest złe skoro w większości krajów UE jest dotowane, dlaczego najlepszym rozwiązaniem jest zamykanie kopalń a nie ich utrzymanie jako strategicznej gałęzi polskiego przemysłu i dlaczego normalne zarobki i przywileje pracownicze górników mają być postrzegane przez resztę nienormalnie nisko opłacanych i niewolniczo traktowanych przez III RP Polaków.

Odpowiedź na te pytania jest kluczowa, bowiem moim zdaniem celowo próbuje się zniszczyć resztkę polskiego przemysłu na życzenie zniemczonej UE, wykorzystując do tego celu niekorzystną obecnie światową koniunkturę na rynku węgla.

Musimy sobie zdawać sprawę z faktu, że  w ciągu ostatnich pięciu lat cena węgla na światowych rynkach spadła z ponad 140 USD za tonę do 62 USD... Jest to sytuacja skrajnie niekorzystna dla polskiego górnictwa i stąd m.in. fakt, że obecnie Kompania Węglowa boryka się z problemami finansowymi a jeszcze w 2012 roku wygenerowała (mimo takich samych przywilejów górników) ponad 2 mld zł zysku. Aktualnie ceny energii są na rekordowo niskim poziomie, ale specjaliści od rynków surowców w USA czy w Australii prognozują, że w 2015 roku ten trend zostanie powstrzymany. W drugim półroczu ceny prawdopodobnie pójdą w górę [1]. Tak więc polskie górnictwo nie jest trwale nierentowne a jego obecne kłopoty to w dużej mierze wynik koniunktury światowej, która może w każdej chwili się zmienić i np. za rok sprawić, że wydobycie znów będzie opłacalne. Ze strategicznego punktu widzenia zamykanie więc dzisiaj polskich kopalń jest działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym i krótkowzrocznym implikującym do poszukiwania innych niż ekonomiczne przyczyn podjęcia przez rząd takiej a nie innej decyzji... ...

Inną przyczyną bardzo drogiego polskiego węgla jest nadmierne opodatkowanie jego wydobycia i sprzedaży. "Z danych Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, opodatkowanie jednej tony węgla w Polsce w 2000 roku wynosiło 35 zł i 45 groszy. W 2013 roku było to już ok. 95 zł i 15 groszy, czyli niemal 3 razy więcej (...) Sprzedaż węgla kamiennego w Polsce jest opodatkowana najwyższą stawką podatku VAT spośród wszystkich krajów produkujących węgiel w Unii Europejskiej. W Polsce stawka ta wynosi 23 proc. Dla porównania w Czechach i Hiszpanii jest to 21 proc., w Niemczech 19 proc., a w Wielkiej Brytanii 20 proc." [2]. Dbając zatem o przyszłość i konkurencyjność strategicznej gałęzi polskiej gospodarki celowym byłoby obniżenie przez rząd stawek podatkowych, w tym VAT-u a nie od razu podejmowanie decyzji o likwidacji kopalń.

Kłopoty polskiego górnictwa wynikają też z dopuszczenia przez rząd do importu taniego i gorszego węgla np. z Rosji. Najprawdopodobniej import i sprzedaż tegoż węgla jest po cenach dumpingowych, co dzisiaj badają polskie instytucje kontrolne. Czy więc zamiast od razu wygaszać wydobycie nie lepiej byłoby stworzyć prawo zabraniające lub ograniczające dumpingowy import węgla?

Innym problemem jest kwestia subwencjonowania przez rząd wydobycia polskiego węgla. Jakoś tak jest, że np. Niemcy czy Czesi - słusznie uważając, że węgiel jeszcze długo będzie jednym z najważniejszych strategicznych ich surowców energetycznych - dotują dużymi kwotami wydobycie i sprzedaż węgla przez swoje kopalnie. Co prawda "od kilku lat następuje co prawda stopniowe obniżanie rocznych subwencji na niemieckie kopalnie, ale nadal są one w dużej mierze utrzymywane przez państwo. W roku 2013 kopalnie węgla kamiennego kosztowały rząd 1,111 miliarda euro, w roku następnym już 1,172 miliarda. Przez ostatnią dekadę niemieckie kopalnie węgla kamiennego otrzymywały od państwa rocznie po około 1,5 miliarda euro. Natomiast w latach 1995-2004 do niemieckich kopalni dopłacono 35 miliardów euro" [3]. W Czechach każda tona węgla jest subsydiowana z podatków w wysokości ok 80 zł czyli dwu-trzykrotnie więcej niż w Polsce [4]. Obecna koniunktura na światowym rynku węgla powoduje, że tak naprawdę jego wydobycie jest niemal wszędzie nieopłacalne, niemniej poszczególne państwa go dotują... Dlaczego? Ano dlatego, że węgiel jest w wielu krajach jeszcze jednym z podstawowych surowców energetycznych i z punktu widzenia strategicznego ich bezpieczeństwa energetycznego jest koniecznym utrzymanie jego wydobycia, nawet w sytuacji okresowej nieopłacalności. Dla Polski zaś węgiel jeszcze długo będzie podstawą bezpieczeństwa energetycznego państwa i tym bardziej polski rząd winien dbać o długookresową egzystencję polskich kopalń. Jeżeli zaś chce je zamykać to jak winniśmy określać rząd E. Kopacz?

Kwestią do wyjaśnienia pozostaje jeszcze tak naprawdę skala obecnej pomocy państwa dla górnictwa i czy tak naprawdę jest ona tak wielkim obciążeniem dla budżetu. Otóż wydaje się, że nie i to górnictwo dopłaca do działalności państwa. "Od 2003 do 2013 r. sektor górniczy wpłacił do budżetu państwa blisko 100 mld zł - powiedział Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”. Jedynie w ubiegłym roku branża górnicza zasiliła budżet kwotą 7 mld 152 mln 694 tys. zł. (...) – W tym samym okresie górnictwo otrzymało niespełna 10 mld zł pomocy publicznej. W roku 2013 pomoc publiczna dla sektora przedsiębiorstw wyniosła 22 mld zł, z czego dla górnictwa niespełna 600 mln zł – wskazał Dominik Kolorz (...) [2]".

Szukając jednak przyczyn powolnej likwidacji polskiego górnictwa należy jeszcze bardzo mocno podnieść kwestię podpisania przez E. Kopacz (bodajże 24 października 2014 roku) skrajnie niekorzystnego dla Polski pakietu klimatycznego, który jest jeszcze bardziej restrykcyjny od zapisów przyjętych w 2008 roku przez rząd D. Tuska (słynne 3x20, a więc redukcję emisji CO2 o 20% w stosunku do roku 2005, zwiększenie do 20% udziału energii odnawialnej w całości zużywanej energii i 20% poprawę efektywności wykorzystania energii) [5], [6]. Ten właśnie pakiet klimatyczny jest tak naprawdę skierowany przede wszystkim przeciw Polsce i Kopaczowa spełniła i nadal spełnia żądania zniemczonej UE. Redukcja o co najmniej 40 procent emisji CO2 do roku 2030 (w stosunku do roku bazowego 2005) to uderzenie w polską gospodarkę, która i tak jest zdecydowanie słabsza od np. gospodarki niemieckiej czy francuskiej, to uderzenie też w polski przemysł wydobywczy a szczególnie w górnictwo węgla kamiennego. Jedną z konsekwencji - i chyba najtragiczniejszą dla Polski - tego pakietu jest właśnie konieczność radykalnego przestawienia się naszego kraju z węgla kamiennego na inne źródła pozyskiwania energii, w tym tzw. źródła energii odnawialnej, na które będziemy musieli wydać w najbliższych latach miliardy złotych. Naturalnym wobec tego jest chęć obecnego rządu do zamykania kopalń i nie wynika to z ich obecnej sytuacji ekonomicznej a z antypolskich zobowiązań jakie przyjęła na Polskę E. Kopacz.

Oczywiście niszczenie polskiego przemysłu i szerzej całej Polski jest niemal niejako celem strategicznym rządów PO-PSL i chyba - z małymi przerwami - całej III RP. Skutecznie zlikwidowano polski przemysł stoczniowy, gdy tymczasem dotowany kwitnie on w Niemczech. Teraz próbuje się to samo zrobić z górnictwem pozbywając się dodatkowo ostatniej grupy zawodowej, która skonsolidowana mogłaby skutecznie odsunąć te rządy od władzy. Wcześniej też "sprywatyzowano" lub zlikwidowano niemal wszystkie  inne znaczące gałęzie polskiego przemysłu, oddano banki za grosze międzynarodowej  lichwie. Celowo niebotycznie zadłuża się naszą Polskę, przeprowadza nocami "zamach" na resztki naszej własności jaką są lasy. Od 2016 roku będzie można bez zahamowań sprzedawać ziemię cudzoziemcom gdy tymczasem np. Węgry tworzą prawo, które ma temu zapobiec a np. we Francji czy Austrii zakup ziemi jest obwarowany restrykcyjnymi warunkami, które nie będą oczywiście obowiązywały w Polsce. Wydobycie polskich: ropy i gazu z łupków jest niemalże torpedowane przez obecny rząd... Trzeba więcej przykładów na celowe niszczenie polski przez niemal całe 25-lecie, co jest obecnie kontynuowane przez rząd E. Kopacz...?

Zważywszy, że zarówno D. Tusk, który obiecał górnikom, że nie będą zamykane kopalnie, jak i E. Kopacz są kłamcami to mam mam nadzieję, że górnicy nie dadzą się wykołować Kopaczynie, ale musi też pomóc cała Polska, musimy pomóc my wszyscy, którym zależy na naszej Ojczyźnie.

Dość już niszczenia i zubożania naszej Polski!!!

[1] http://actawista.salon24.pl/625925,kopalnie-kontra-kopacz
[2] http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gospodarka/123119,to-gornictwo-doplaca-do-dzialalnosci-panstwa.html
[3] http://niezalezna.pl/63172-niemcy-wspieraja-swoje-kopalnie-miliardami-euro-rzad-kopacz-nasze-chce-zamykac
[4] http://www.rtcc.org/2014/10/13/europe-spends-e10bn-a-year-on-coal-subsidies/
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/03/polska-przegraa-kolejna-walke-o-emisje.html
[6] http://zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/600320,zaostrzenie-paktu-klimatycznego-zaciska-polsce-petle-na-szyi

P.S. (dopisek z dnia 14.01.2014)

Oczywiście nie wyczerpałem listy wszystkich powodów takiego a nie innego stanu polskiego górnictwa i listy okoliczności, które implikują takie haniebne postępowanie niby polskiego rządu.

Tak jak wspomniałem rząd PO-PSL nie dba o Polskę i polski przemysł. Co innego taka A. Merkel. "W 2007 roku Unia Europejska wydała rozporządzenie, aby subwencje państwowe dla kopalni węgla kamiennego w całej Unii były wypłacane tylko do 2014 roku i tylko dla tych kopalni, które do tego okresu zdecydują się na całkowicie zakończenie wydobycie. Angela Merkel wówczas skrytykowała propozycję Komisji Europejskiej i przy zadowoleniu niemieckich związków zawodowych wywalczyła dla swoich górników kilka dodatkowych lat spokoju" (2) (na razie do końca roku 2018, ale sądzę, że wywalczy jeszcze więcej)..

Dodam jeszcze inne informacje z sieci: 5,5 mld zł rocznie to ogółem dopłaty państwa do górnictwa (1,1 mld do kopalni reszta do emerytur górniczych), 7,15 mld zł rocznie to suma jaką wskazałem w tekście, którą kopalnie płacą do budżetów (państwa, samorządów). 300 zł to cena wydobycia tony węgla w Polsce a 800-900 zł to cena tony węgla dla konsumenta (1).

Jak widać kolejną przyczyną "nierentowności" węgla i trudności z ich sprzedażą jest bardzo wysoka cena dla ostatecznego konsumenta. Różnicę między 800-900 zł a 300 zł połykają dla własnych korzyści różni pośrednicy a wynika to m.in. z zakazu bezpośredniej sprzedaży węgla przez kopalnie. Rodzi to pole do nadużyć, korupcji i daje wiele intratnych stanowisk różnym firemkom pośredniczącym.

Jeszcze inną kwestią jest rozbudowana biurokracja i management spółek górniczych. Stanowiska te są tłustym kąskiem dla złodziei z PO i PSL...

Podobnie jest z całą niemal mafijną siecią spółek i spółeczek powiązanych z górnictwem, w tym poddostawców i spółek usługowych. One generują olbrzymie dodatkowe koszty, których obnizenie też zapewne byłoby idealnym posunięciem dla uzdrowienia polskiego górnictwa. Niestety owe niemal mafijne powiązania też są kreowane przez sitwę obecnie rządzącą, więc raczej "swój swojego nie ruszy"...


(1) http://naszeblogi.pl/52072-gornictwo-rachunek-zyskow-i-strat
(2) http://niezalezna.pl/63172-niemcy-wspieraja-swoje-kopalnie-miliardami-euro-rzad-kopacz-nasze-chce-zamykac

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

2 komentarze:

  1. Panie Krzysztofie,"Co z tą Polską?"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawniej w każdej wsi był kowal i młynarz - dzisiaj są wspomnieniem historii - wymarli, bo nie było zapotrzebowania na ich pracę. Obecnie czeka to górników - taka jest kolej rozwoju cywilizacyjnego. Zamiast inwestować w górnictwo, lepiej w energetykę odnawialną - szczególnie w fotowoltaikę, jako najmniej szkodliwą.
    Płacz nad górnikami nic nie da - ich czas się kończy.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze nie są przeze mnie cenzurowane ani wycinane za wyjątkiem tych, które zawierają wulgaryzmy oraz bezpośrednie niemerytoryczne ataki ad presonam.