Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biznes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biznes. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 lutego 2023

Wojna na Ukrainie przegrywa z międzynarodowym biznesem!

"Wraz z początkiem wojny 24 lutego ubiegłego roku, wiele firm deklarowało zawieszenie bądź całkowite zaprzestanie dalszej działalności na terenie Rosji. Miał być to sposób na wyrażenie potępienia rosyjskiej napaści na Ukrainę. 

Jak się jednak okazuje - w trakcie trwającej blisko rok agresji rosyjskiej na Ukrainę wycofało się z Rosji dziewięć procent firm światowych, a niektóre banki zachodnie odniosły w Rosji w tym czasie duże zyski. O takim stanie rzeczy poinformował doradca ukraińskiego prezydenta Mychajło Podolak. 

Prawie rok wojny i tylko 9 proc. z blisko półtora tysiąca światowych firm opuściło rynek Federacji Rosyjskiej. Wśród firm zachodnich, które nadal pracują w Rosji najwięcej jest niemieckich (19,5 proc.), 12,4 proc. to firmy amerykańskie, a 7 proc. - japońskie. (...)  Niektóre banki zachodnie w ciągu roku wojny na pełną skalę odniosły nadwyżki w Rosji. Niemiecki Raiffeisen zwiększył dochody w Rosji o 313 procent. Ocenił, że za sprawą podatku zapłaconego w Rosji bank ten oddał państwu rosyjskiemu kwotę 94,8 mln euro. Zdaniem doradcy Zełenskiego to jest podatek na wojnę, na zabijanie Ukraińców. 

Podolak argumentował, że działając w FR, firmy międzynarodowe płacą podatki do budżetu rosyjskiego, które są wykorzystywane dla produkcji (rosyjskiego) kompleksu przemysłowo-obronnego. Zgodnie z nowymi rosyjskimi przepisami korporacje działające w Rosji są zmuszone wspierać wezwania pracowników do armii i finansować ich wyposażenie wojskowe. Ocenił, że pozostanie w Rosji w trakcie obecnej wojny jest świadomym stanowiskiem, a pasywna bezczynność również jest zbrodnią" [1].

W sumie jest to bardzo przykra wiadomość, ale przede wszystkim dla Ukraińców. Światowy biznes ze szczególnym wskazaniem na sektory: finansowy i zbrojeniowy może się tylko cieszyć, bo zawsze zarabiał krocie na różnego rodzaju kryzysach, rewolucjach oraz wszelkich wojnach i na tej też ostatecznie zarabia. 

W dużej mierze na nic więc zdały się wszelkie pakiety sankcji wobec Rosji, których elementem było też ograniczenie lub nawet zakaz kontaktów i biznesowej współpracy zachodnich firm z Federacją Rosyjską. 

Pieniądz znów wygrywa w konfrontacji z etyczno-moralnymi i teoretycznie pięknymi postulatami aksjologicznymi. Powtórzę więc, czy nie było tak zawsze? Niestety pytanie wydaje się retoryczne. 

Z reguły było (i chyba jest) tak, że określone firmy były na tyle bezczelne, że pośrednio i bezpośrednio wspomagały zbrojnie i finansowo przeciwstawne strony wojennego konfliktu. Chociaż stwierdzenie, że "wspomagały" jest raczej niewłaściwe, bo ta pomoc polegała po prostu na sprzedaży swoich finansowych i rzeczowych usług a tym samym na zadłużaniu obydwu stron konfliktu.  A wartość tego zadłużenia ubezwłasnowolniała poszczególne kraje (lub organizacyjnie inne walczące ze sobą podmioty) na dziesiątki lat a nawet na zawsze. 

Jaskrawym tego przykładem jest np. żydowska bankierska rodzina Rothschildów, która np. w 1814 roku sfinansowała obie strony konfliktu podczas kampanii napoleońskiej i zarobiła na tym fortunę [2]. I sądzę, że tak działa do dziś a jej majątek uważa się za największy na świecie, choć Rothschildowie - zgodnie z nakazem seniora rodu Mayera Amschela Rothschilda - nigdy o jego wartości nie wspominają i go nie ujawniają. Na rewolucjach i zbrojnych  konfliktach majątek zbiły też inne żydowskie rodziny: Rockefellerowie czy Morganowie. 

Warto też wspomnieć o sektorze zbrojeniowym, który równie jak finansowy czerpie niewyobrażalne zyski z każdej wojny. Tutaj przeważają firmy amerykańskie takie jak:  największy na świecie Lockheed Martin,  Boeing, Northrop Grumman, Raytheon, General Dynamics. W czołówce znajdują się też firmy z innych krajów co przedstawia tabela poniżej:


Gdyby tak dla każdej z tych firm wyrysować wieloletni wykres ich produkcji i sprzedaży to jestem pewien, że zawsze szczyty tych wielkości wypadałyby w tej sinusoidzie właśnie w okresach różnych konfliktów zbrojnych i to niezależnie czy lokalnych czy globalnych. 

Często też tak bywa, że wojna pozwala tym firmom i państwom, na terenie których działają, po prostu wyczyszczenie magazynów ze zbrojnych staroci, by móc je znowu zapełnić nowo wyprodukowanym uzbrojeniem.  A to też napędza koniunkturę nie tylko zbrojeniówki, ale też sektora finansowego a przy okazji wzmacnia siłę militarną państw kupujących nowe uzbrojenie. 

Ale na wojnie nieetycznie zarabia nie tylko sektor zbrojeniowy czy finansowy. Również robią to inne firmy reprezentujące niemal wszystkie sektory, od przemysłu motoryzacyjnego poprzez budowlany aż do spożywczego i medyczno-farmaceutycznego. 

Niemniej jednak powinny być jakieś moralno-etyczne granice działania wojennego biznesu. Nie może być tak, że - tak jak teraz - firmy nic sobie nie robią z nakładanych na nich i na Rosję sankcji, i dalej współpracują z rosyjskim agresorem, pośrednio przyczyniając się do zwiększenia jego militarnej siły. To powinno być w końcu dokładnie prawnie określone wraz z możliwością nałożenia na te firmy takich kar, których wysokość powodowałaby nieopłacalność współpracy z państwem-agresorem, takim jak teraz Rosja. 

Czy tak się stanie? Nie wiem, ale analizując przeszłość oraz dziejącą się teraźniejszość, jestem raczej pesymistycznie nastawiony, bo biznes ma pieniądze a one podobno rządzą światem.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 22 czerwca 2018

Współpraca lub rychły wspólny biznes? A czemu nie? Zapraszam


Jak informowałem w ostatnim swoim poście,  od lutego spędziłem większość swojego wolnego czasu na przygotowywaniu „biznes planu”, który miał mi zagwarantować uzyskanie w ramach tzw. unijnej pomocy „de minimis” bezzwrotnej dotacji na rozpoczęcie mojej działalności gospodarczej oraz wsparcie jej w pierwszym półroczu działalności.

Uczestniczyłem w takim projekcie po raz pierwszy i jak już wspomniałem cały proces był dla mnie zaskakująco długi, skomplikowany i absolutnie przeformalizowany, tym niemniej wytrwałem do końca i znalazłem się na ostatecznej liście rankingowej osób, dla których owa dotacja została przyznana i teraz mam otwartą drogę do zrealizowania swojego pomysłu na prowadzenie działalności gospodarczej.

Ponadto też osiągnąłem inny cel, który był i jest dla mnie – w kontekście m.in. uruchamianych od dwóch lat coraz większych możliwości uzyskania polskiej pomocy na rozwój innowacyjnych firm i ogólnie na rozwój polskiej przedsiębiorczości –  ważny: poznałem od środka jak to jest z tą pomocą unijną, jakie realnie są procedury, mechanizmy, sposoby i warunki jej uzyskania. A skoro przy okazji można było uzyskać bezzwrotną dotację na naprawdę dobry pomysł na własną firmę… to dlaczego nie miałem teraz skorzystać, aby później już próbować rozwijać się w większości raczej dzięki polskiej pomocy oferowanej przez obecne w dużym stopniu moje i propolskie  władze oraz agendy przez nie tworzone jak np. Polski Fundusz Rozwoju, ale nie tylko?

Onegdaj prowadziłem już własną firmę, byłem też wspólnikiem spółki cywilnej i oczywiście pracownikiem najemnym aż do funkcji dyrektorskiej w spółce skarbu państwa. Moje doświadczenia i przemyślenia zawodowe powoli przekształcają się w treść pisanej przeze mnie książki: „Dorosnąć do Lidera” – trochę prace nad nią musiałem odsunąć, ale będą też zawarte w niej konkluzje na temat tego, w jaki ogólnie sposób odnosić się do ewentualnego uzyskiwania zewnętrznej pomocy dla realizacji własnych celów, nie tylko w obszarze gospodarczym, jak np. uzyskiwanie pomocy finansowej… a przecież aby o czymś pisać, to trzeba to znać J.

Moja firma funkcjonowała będzie pod nazwą „Szczęście Pokoleń Grupa” i zajmować się będzie ogólnie tym, co zawarłem w jej misji:

„Firma SZCZĘŚCIE POKOLEŃ działa na rzecz szeroko rozumianej ochrony zdrowia fizycznego i psychicznego ludzi w każdym wieku oraz zajmuje się rehabilitacją społeczno-zawodową osób zagrożonych wykluczeniem społecznym a także prowadzi działalność na rzecz zwiększenia innowacyjności i konkurencyjności firm na rynku poprzez komercyjną implementację wiedzy i wyników badań naukowych oraz oferowanie im najwyższej jakości usług w zakresie optymalizacji zarządzania i społecznie odpowiedzialnego kształtowania wizerunku i portfolio asortymentowego z naciskiem na rozwój indywidualny i rodzinny ludzkich zasobów pracy wraz z promocją znaczenia dbania  przez  każdego człowieka  o zdrowie fizyczne i psychiczne dające poczucie codziennego  indywidualnego i zbiorowego szczęścia”.

Przyjąłem dla niej również motto jak i przesłanie jej działania, które Szanowni Czytelnicy i Komentatorzy mojego bloga znają od lat, a które stały się dla mnie wyznacznikami mojego osobistego funkcjonowania w życiu i chciałbym, aby też były takimi w czasie codziennej działalności mojej firmy :  motto firmy – „…Szczęście to codzienne odczuwanie własnego istnienia…”, przesłanie jej działania – „…Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślady…”.

A tak wygląda niemalże ukończony projekt loga firmy i jej znaku identyfikacyjnego:

(znaki słowno-graficzne oraz strategiczne teksty firmy znajdują się obecnie na drodze uzyskania zastrzeżeń patentowych)

Byłbym wdzięczny Waszych opinii na temat powyższych znaków słowno-graficznych. Jak je odbieracie?

Ogólnie w pierwszej fazie rozwoju firmy jej działalność polegała będzie na funkcjonowaniu platformy e-biznesowej: promocyjno-sprzedażowej witryny internetowej usług prozdrowotnych „SZCZĘŚCIE POKOLEŃ –  ZDROWIE”.  Witryna w formie serwisu prezentacyjno-promocyjno–sprzedażowego prezentowała będzie ogólnopolską ofertę w zakresie pobytów w uzdrowiskach i sanatoriach, ośrodkach SPA&Wellness i innych miejscach, gdzie można odzyskać lub poprawić swój stan zdrowia psychicznego i fizycznego oraz odzyskać poczucie radości i szczęścia w życiu. Będzie to niejako platforma  łącząca też funkcję promocyjną firm, produktów i usług a także całego sektora ochrony zdrowia i usług prozdrowotnych w Polsce.

To tak skrótowo…

Ale w związku z powyższym poszukuję do mobilnej lub realnej na miejscu współpracy dobrych informatyków lub tylko pasjonatów-amatorów, dla których tworzenie stron www, e-commerce, bieżące – techniczne administrowanie e-sklepem i inne działania związane np. z pozycjonowaniem i promocją stron www oraz ogólnie związane z siecią… są właśnie pasją, hobby i tym, co sprawia im radość, bo robią to, co lubią i chcą. A do tego takich, którzy w jakiś sposób podzielają moje wartości życiowe i światopogląd, bo wtedy będzie nam się po prostu dobrze współpracowało, też na niwie prywatnej a to również jest bardzo ważne (a’la „lemingi” a’priori odpadają J, ale nie do końca, bo zawsze mogą przecież przestać nimi być).

Poszukuję też przyszłego inwestora albo ważnego strategicznego partnera, albo jednego z pracowników zarządczych mojej firmy, bo jej - nie tylko biznesowe - cele są ambitne i wielokierunkowe i sądzę, że sam po prostu mogę nie być w stanie ich wszystkich zrealizować. Oczywiście a’la „lemingi” a’priori odpadają J, ale nie do końca, bo zawsze mogą przecież przestać nimi być.

Jeżeli też wśród moich czytelników i komentatorów lub pośród ich znajomych znajdują się innowacyjne firmy (lub osoby) zajmujące się innowacyjnymi projektami i wdrożeniami w zakresie szeroko pojętego pojęcia e-commerce (i ogólnie projektów i wdrożeń sieciowych), to też byłbym wdzięczny za pilny kontakt. Może wspólnie te projekty wprowadzimy w życie? Oczywiście a’la „lemingi” a’priori odpadają J, ale nie do końca, bo zawsze przecież mogą przestać nimi być.

Poszukuję też blogerów, dziennikarzy i wszystkich piszących o szeroko pojętym zdrowiu psycho-fizycznym (też w zakresie np. niepełnosprawności czy uzależnień) i interesujących się wszelkimi etycznymi sposobami i metodami jego naprawy lub poprawy, również w zakresie tzw. medycyny alternatywnej czy estetycznej (od dogoterapii, poprzez relaksację, ziołolecznictwo aż po …?) .  Planuję bowiem stworzenie w ramach mojej firmy prowadzenia pewnego rodzaju portalu o zdrowiu.

Powyższe prośby należy traktować jako pilne – „na wczoraj”. W związku z tym - jeżeli jakoś Was zainteresowałem – proszę, nawet już dzisiaj, o kontakt na mój e-mail: kjahog@gmail.com.

Odpowiem na wszystkie e-maile a z osobami (ewentualnie firmami), które również i we mnie wzbudzą zainteresowanie postaram się skontaktować poprzez Skype i e-meilem nawet dziś lub jutro… Tak to jest z tą pomocą unijną… czekasz, czekasz a jak już masz, to musisz szybko działać i wydatkować otrzymane środki dotacyjne, choć od dawna mam dużą już część rzeczy gotowych.

Krzysztof Jaworucki
krzysztofjaw

P.S.
Nie znaczy to, że zaprzestanę prowadzić swojego bloga polityczno-społecznego. Prowadzę go już 10 lat i nie mam zamiaru rezygnować :).



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Dorosnąć do lidera".

 
W ostatnim swoim poście wspomniałem, iż pracuję jednocześnie nad dwiema książkami i wskazałem na jedną z nich zatytułowaną: „Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015”.
 
Drugą jest natomiast książka o roboczym tytule: „Dorosnąć do lidera”. Zawierać ona będzie przede wszystkim moje refleksje z dotychczasowych moich doświadczeń w życiu zawodowym, w tym doświadczeń z bycia liderem i zarządzającym działem, pionem czy w końcu całą firmą. 
 
Chciałbym w niej zawrzeć swoje przemyślenia i porady dla młodych i wybitnych ludzi, którzy aspirują do lub już są liderami w swoim środowisku zawodowym. I do takiej grupy chcę ją zaadresować.

Nie jest to pozycja naukowa a cała treść jest przelaniem moich subiektywnych i osobistych refleksji wynikających z mojej wiedzy i doświadczeń. Oczywiście nieraz może się zdarzyć, iż będą one tożsame lub podobne do przemyśleń i refleksji innych autorów, w tym naukowców i praktyków zarządzania. Niemniej w żaden sposób nie kopiowałem ani nie wykorzystywałem świadomie treści innych i nie korzystałem w czasie pisania z innych źródeł niż mój mózg. Jednak tam, gdzie to będzie konieczne to w przypisach odwołam się do innych autorskich inspiracji moich refleksji. 
 
Ale zanim przedstawię cytaty z mojej książki krótka refleksja. W ostatnich miesiącach spoglądałem na nasze, polskie życie polityczne z dystansu. Zero telewizora, tylko internet i to w ograniczonej czasowo formie. To naprawdę pozwoliło mi spojrzeć na to wszystko niejako „z lotu ptaka”.
I co zobaczyłem? 
 
Ano jedno tylko i zgodne z tym, co kiedyś powiedział jeden z wielkich Polaków, książę Adam Czartoryski: „W ciągu całego mojego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie”. 
 
Uzupełniając powyższe przypomniałem sobie też słowa Mikołaja I Romanowa: „Znam tylko dwa typy (rodzaje) Polaków: tych, którzy się zbuntowali przeciwko mnie i tych, którzy pozostali mi wierni – jednych nienawidzę, drugimi gardzę” i sądzę, że pogarda elit unijnych dla PO czy Nowoczesnej jest tożsama z pogardą Cara dla polskich zdrajców. Już wolę nienawiść tych elit, bo nienawiść można wyrażać wobec jakiejś niezgodnej z naszą wartości a pogarda jest najgorszą rzeczą jaką można sobie wyobrazić, bo odczuwać ją można wobec moralnej i etycznej pustki oraz moralnego i etycznego spodlenia.
 
Teraz kilka wybranych cytatów z tej mojej książki, które oddają jej zawartość i zakres przedmiotowy. Kolejność cytatów nie jest chronologiczna z ostateczną treścią książki.

------------------------------

Kim jest – jako osoba fizyczna – lider, przywódca? 
 
Najbardziej skrótowo można określić go jako osobę, która potrafi skupić wokół siebie innych ludzi i skłonić ich do realizacji jego celów, które przez nich przyjęte zostają jako ich własne a on sam staje się dla nich autorytetem oraz postacią opiniotwórczą i opinionośną godną naśladowania. 
 
W takim ujęciu liderów można spotkać w każdej sferze życia społecznego: od kultury i sztuki poprzez grupy subkulturowe aż do polityki i biznesu, przy czym prawdziwy lider jest nim zarówno w obszarze formalnym pełniąc określoną funkcję, jak i nieformalnym uważanym oddolnie przez innych jako przywódca.
Moje refleksje zawarte w książce skupiają się na liderach biznesu, ale sądzę, że treści w niej zawarte mogą być przydatne także w innych sferach życia społecznego. 
 
------------------------------

Lider prawie zawsze jest samotny w swoim środowisku zawodowym, bo normalnym i ludzkim jest, że podobieństwa się przyciągają i „każdy ciągnie do swojego” a liderów jest mało i króluje nieraz zawistna przeciętność, mierność. A już wybitnych liderów jest też również bardzo nieliczne grono wśród samych liderów. Dlatego tak ważne jest znalezienie sobie znajomych piastujących podobne funkcje i obracających się w podobnych kręgach, bo choć z reguły nie są to tzw. „przyjaciele”, ale zawsze jest to namiastka realizacji „stadnej potrzeby człowieka” i zawsze można w końcu znaleźć jakąś grupę osób, która może stać się bardzo bliskimi znajomymi a może nawet nieraz i w końcu przyjaciółmi. 
 
------------------------------

W pracy zawodowej i dążeniu do jak najlepszych stanowisk i stania się liderem nie można nigdy zapomina
o życiu prywatnym, o rodzinie, o odpoczynku i szanowaniu każdego człowieka, niezależnie kim jest i co robi.
Zapominając o życiu prywatnym grozi liderom często pracoholizm i nieraz w bardzo młodym wieku tzw. „syndrom wypalenia zawodowego” (jednostka chorobowa m.in. w USA). Poza tym będąc samotnym zawodowo to życie prywatne, rodzina, przyjaciele, odpoczynek, hobby mogą rekompensować i z reguły rekompensują ową „pustkę samotności”. Od samego początku kariery zawodowej potencjalny lider a później już lider powinien dążyć do realizowania tzw. „reguły 3x8”, czyli: 8 godzin na pracę, 8 godzin na sen i 8 godzin dla rodziny, przyjaciół, swoich zainteresowań i odpoczynek. Z wiekiem można urwać te 2 godziny snu i przeznaczyć je bynajmniej nie na pracę zawodową. Jest to trudne, szczególnie na początku kariery, ale zapewniam, że jej stosowanie implikuje też – oprócz emocjonalnej i psychicznej równowagi - zwiększenie wydajności i kreatywności zawodowej.

Natomiast ów szacunek do każdego człowieka jest bardzo istotny, bo nieraz władza i pozycja może powodować poczucie wyższości i pychy a przecież każdy z nas jest warty – jako człowiek – najwyższego szacunku i choć zdarzają się „kanalie” to przecież większość ludzi jest naprawdę wartościowa niezależnie od wykształcenia, pozycji społeczno-zawodowej czy posiadanych pieniędzy. 
 
------------------------------

Nigdy nie można się poddawać i należy „robić swoje”, nieraz pomimo krytyki i zawiści innych a gdy pojawi się jakaś szansa życiowa czy zawodowa to powinno się – niezależnie od wszystkiego - zaryzykować i ją „chwytać” – nigdy z niej nie rezygnować, bo później, nawet po latach często się żałuje niewykorzystanych szans więc lepiej zaryzykować i spróbować, i nawet ponieść porażkę, niż później żałować, że się nie spróbowało, bo to rodzi frustrację i zgorzknienie oraz ciągłe stawianie pytania: „Co by było, gdyby było?”.

------------------------------

W swoim życiu warto otaczać się zawsze ludźmi równymi sobie lub lepszymi, szczególnie w obszarze wiedzy, umiejętności, doświadczenia, dojrzałości, prawości, dobroci, miłości, elitarności w pozytywnym tego sensie. Gdy tak się dzieje to: „wyrównujemy siebie „w górę” i stajemy się coraz lepsi w określonych obszarach lub nawet w całości jako ludzie. Gdy zaś otaczamy się w różnych aspektach ludźmi o niższym od nas poziomie, to też równamy do nich „w dół” i stajemy się tacy jak oni, równamy do ich poziomu i się uwsteczniamy. Jest to zresztą rzecz oczywista od wieków, która została zawarta w takich powiedzeniach ludowych /przysłowiach jak: „Kto z kim przystaje, takim się staje” lub „Wszedłeś między wrony, musisz krakać tak jak one”.
 
------------------------------

Chciałbym też wskazać, szczególnie młodym ludziom, aby pielęgnowali swoje znajomości obecne, ale też te z lat szkolnych a już ze studiów w szczególności, bowiem tak naprawdę sukces życiowy a szczególnie zawodowy tak naprawdę zależy: w 35% właśnie od znajomości, w 25% od szczęścia, 25% od umiejętności interpersonalnych (budowa pozytywnych relacji z innymi ludźmi) a tylko w 15% od wiedzy merytorycznej, inteligencji czy umiejętności. Oczywiście te procenty mogą być różne w zależności od charakteru i szczebla zawodowego określonego stanowiska, ale znajomości stare i nowe są coraz ważniejsze wraz z zajmowaniem coraz wyższych stanowisk, w tym zarządczych a nie specjalistycznych. Warto sobie stworzyć własną bazę danych znajomych, np. korzystając z otrzymywanych w czasie swojej kariery zawodowej wizytówek. 
 
Ostatecznie – wedle mnie – najwyższe funkcje zarządcze można osiągnąć niemal tylko na zasadzie „polecenia” przez innych pełniących podobne funkcje, co w sumie jest naturalne, bo w takiej sytuacji „polecać” można tylko kogoś, co do którego mamy pewność, iż sobie poradzi na określonym stanowisku i mamy do niego pełne zaufanie. I nie jest to nic złego a wprost przeciwnie… na dobrą opinie pracuje się latami i jeżeli są ludzie, którzy decydują się na polecenie nas to możemy być tylko z tego dumni, dumni, że zapracowaliśmy na tak pozytywną opinię, iż ktoś ryzykuje własną osobą aby zaręczyć za nas. Oczywiście jest jeszcze model awansu zawodowego w jednej określonej firmie, gdzie pracuje się np. przez 15-20 lat żeby w końcu zostać członkiem zarządu czy prezesem. To też jest droga do sukcesu zawodowego. 
 
W tym kontekście należy powtórzyć znaną chyba wszystkim i już przeze mnie przytaczaną refleksję: „Na opinię o sobie pracuje się latami a można ją stracić bardzo szybko”. Więc trzeba o nią dbać cały czas i unikać „wpadek” i „upadków”, ale jednak jak już się zdarzą to należy jak najszybciej się otrząsnąć i nie rozpaczać „nad rozlanym mlekiem”, tylko spróbować się podnieść i znów „napełnić mlekiem” puste już naczynie – im szybciej, tym lepiej, bo naprawdę „upadek” czy „wpadka” mogą się zdarzyć każdemu i każdy zasługuje na drugą a nawet trzecią szansę. 
 
------------------------------

Ważne dla potencjalnych liderów jest to, żeby od wczesnych lat młodzieńczych i później przez całe życie angażować się też w działania społeczne na zasadzie wolontariatu lub finansowania organizacji pożytku publicznego, w czasie swojej kariery zawodowej należy postarać się o uczestnictwo w różnych organizacjach zawodowych czy związanych z określoną dziedziną wiedzy, bo to daje i zwiększenie ilości znajomych, i poszerzanie wiedzy oraz zbieranie doświadczeń od innych a ponadto zawsze możemy poprosić o konsultacje i radę od tych znajomych, fachowych znajomych. 
 
------------------------------

Dobrze jest znać ludowe powiedzenia, porzekadła, przysłowia, bo one są mądrością wielu pokoleń i z reguły są idealną wskazówką jak postępować w określonych sytuacjach w życiu osobistym, zawodowym czy społecznym. Podobnie należy wczytywać się w biografie czy też w autobiografie znanych ludzi oraz refleksyjnie zastanawiać się nad ich sentencjami czy opiniami. Te biografie to kapitalny fundament naszego własnego rozwoju i mogą pomóc w wyborze określonej ścieżki życia czy w podjęciu jakiejś decyzji. Czytanie biografii to tak jakby „rozmowa z przyjacielem” a do tego będącym wybitną osobą, od której możemy się czegoś nauczyć, czegoś dowiedzieć, dzięki której nie popełnimy tych samych błędów lub nie będziemy „wyważać dawno otwartych już drzwi”. 
 
------------------------------

Niezależnie jednak od wszystkiego, zawsze trzeba starać się zostawiać za sobą uśmiech i miłe wspomnienia u jak największej ilości ludzi. Największym błędem jest „trzaskanie drzwiami” i rozejście się w atmosferze wzajemnych animozji. Jest to ważne, bo różne są koleje losu i może się zdarzyć, że kiedyś znów znajdziemy się wśród grona dawno zostawionych w tyle ludzi i od których będziemy potrzebowali pomocy i wsparcia.

------------------------------

Nie można w ciągu swojego życia ograniczać się li tylko do poszerzania swojej wiedzy w zakresie wykonywanego przez siebie zawodu. To oczywiście jest ważne, ale też należy poszerzać swoje zainteresowania o inne dziedziny a już na pewno o takie, które będą wpływały na nasz rozwój - rozwój naszej osobowości, ducha, psychiki, intelektu. Wtedy będziemy stawali się coraz wartościowszymi ludźmi w sensie ogólnym, bardziej dojrzali. Poza tym poznawanie różnych obszarów wiedzy czy doświadczeń powoduje najczęściej powstanie tzw. „efektu synergii”, czyli sytuacji, gdy zsumowana wartość dodana jest większa niż prosta suma poszczególnych obszarów wiedzy czy umiejętności – „2+2=5.

Bardziej naukowo i ogólnie można zdefiniować „efekt synergii” jako sumę wartości poszczególnych elementów, obszarów, zjawisk czy procesów, wzajemnie ze sobą powiązanych na zasadzie sprzężeń zwrotnych i wzajemnych zależności powiększona o wartość dodaną wynikającą z wzajemnego pozytywnego oddziaływania na siebie tychże: elementów, obszarów, zjawisk czy procesów. 
 
------------------------------

Rozwój człowieka w zakresie kariery zawodowej, dojrzałości intelektualnej, emocjonalnej, psychicznej, społecznej winien być czasowo skorelowany z wiekiem oraz doświadczeniem. Innymi słowy chodzi o to, aby w odpowiednim wieku awansować, tak aby nie było to za wcześnie ani za późno a za idealny wiek na rozpoczęcia pełnienia najwyższych funkcji to najczęściej (są wyjątki) wiek mniej więcej 45-55 lat w zależności od cech osobowościowych konkretnego człowieka. Ten wiek osiągnięcia wyżyn przynosi – wedle mnie - największe „efekty synergii” a w pełnieniu funkcji można już wykorzystywać własne doświadczenia życiowo-zawodowe. Wtedy też człowiek gotowy jest na rozpoczęcie zaspakajania swojej potrzeby samorealizacji i twórczego rozwoju osobistego, która jest najwyższą potrzebą w strukturze „hierarchii potrzeb” A. Maslowa. 
 
W tym kontekście i opierając się na własnym doświadczeniu zauważyłem, że mężczyzna kształtuje się całościowo mniej więcej do 30-35 roku życia a później raczej niemożliwym jest kształtowanie go ponownie i jego myślenie, działanie, postawy życiowe czy poglądy zostają takie same już do końca życia. Stąd trzeba zrobić jak najwięcej dla siebie do tego wieku, bo później jest już w większości przypadków za późno. Natomiast nie wiem czy podobnie jest u kobiet, bo to ta piękniejsza część ludzkości, ale jednocześnie o wiele bardziej skomplikowana psychicznie od mężczyzn i trudno nieraz prostolinijnie opisać i przewidzieć jej reakcje czy decyzje, choć bardzo często kobiety są sprawniejsze i efektywniejsze w swoich działaniach niż często prostolinijna „płeć brzydka”.

------------------------------

Popełnianie błędów jest immanentną cechą ludzi, którzy cokolwiek robią. Ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. Ważne jest natomiast uczenie się na własnych błędach i nie popełnianie ich już w przyszłości. Oczywiście nieraz dla zrozumienia można jakiś błąd powtórzyć, ale maksymalny limit na popełnianie tych samych błędów to 3 razy, później już nic nie usprawiedliwia ich ponownego popełniania w tym samym obszarze. Jednak najlepiej – i to jest już kunsztem – uczyć się na błędach innych, choć jest to bardzo trudne, bo wymaga niesamowitej spostrzegawczości, zrozumienia sytuacji innych oraz przede wszystkim wysoko rozwiniętej empatii, na którą stać naprawdę bardzo niewielu”. Więc uczmy się przede wszystkim na błędach własnych i w miarę możliwości też na błędach innych!.

------------------------------

Każdy musi i powinien szanować siebie i mieć realne poczucie własnej wartości. W tym kontekście ważna jest uwaga, że trzeba w swojej karierze zawodowej z reguły „iść cały czas do przodu”, czyli cały czas obejmować podobne lub wyższe funkcje za każdą zmianą pracy czy też awansem w obecnej pracy. Jeżeli już decydujemy się np. na zmianę miejsca pracy, to nigdy na niższe stanowisko, choć byłoby lepiej płatne. Oczywiście w sytuacji, gdy ta zmiana miejsca pracy lub degradacja stanowiskowa nie wynika z braku przygotowania zawodowego, merytorycznego czy braku odpowiednich umiejętności i predyspozycji do zajmowania określonych stanowisk. 
 
Innymi słowy (chodzi w zarysie o pokazanie awansu pionowego o jeden lub dwa szczeble wyżej): gdy ktoś jest już kierownikiem to powinien zmienić pracę na taką ze stanowiskiem co najmniej kierownika a najlepiej z-cy dyrektora czy dyrektora; gdy ktoś już osiągnął np. pułap dyrektora to powinien zmienić pracę na taka ze stanowiskiem co najmniej dyrektora a najlepiej już członka zarządu lub nawet prezesa zarządu.
Jest to wymóg konkretny i nawet jeżeli – szczególnie w przypadku wyższych stanowisk – musimy trochę poczekać na znalezienie odpowiedniej pracy, to lepiej poczekać niż przyjmować taką z niższym stanowiskiem. 
 
Poza tym – przy założeniu dalszej merytorycznej przydatności do pełnienia określonego stanowiska – aplikowanie o pracę na stanowiska niższe od dotychczas zajmowanych z reguły kończy się niepowodzeniem z jednej prostej przyczyny: nowy przełożony prawie nigdy nie zatrudni kogoś, kto już pełnił takie stanowisko jak on a teraz ma być jego podwładnym. Dzieje się tak z wielu powodów, z których dwa są najistotniejsze: po pierwsze - przełożony będzie się obawiał o utrzymanie swojego stanowiska, które może przejąć jego doświadczony nowy podwładny a po drugie - ze względu na zawodową mentalność nowego podwładnego, którym – ze względu na pełnienie wcześniej tożsamego z przełożonym stanowiska – będzie trudno kierować.
Jest jeszcze coś takiego jak wspomniana mentalność: są mentalni liderzy czy kierownicy i są mentalni podwładni, pracownicy. Nie ma to nic wspólnego z oceną wartości danego człowieka, ale z jego zbiorem cech określających jego predyspozycje do pełnienia określonych funkcji. Są po prostu ludzie, którzy nie nadają się do kierowania a którzy mogą być idealnymi i świetnymi podwładnymi (np. specjalistami w określonej dziedzinie, też samodzielnymi) i szczęśliwie spełniać się w swojej pracy, ale i są ludzi, którzy nie nadają się na bycie podwładnymi a potrafią być świetnymi liderami, kreatorami, szefami, strategami. I jeżeli zdarzy się np. taka sytuacja, że ktoś o mentalności podwładnego nagle zostanie szefem, to oczywiście nie poradzi sobie na tym stanowisku i poniesie porażkę i odwrotnie – jeżeli ktoś o mentalności przełożonego zostaje nagle podwładnym, to musi się to zakończyć porażką: albo jego połączoną z frustracją, albo przełożonego - konflikt zawodowy jest w takiej sytuacji nieunikniony, stąd też przełożeni nie zatrudniają mentalnych równych sobie podwładnych i to chyba jest słuszne. 
 
------------------------------

Ważne jest, aby – w zależności od swojego charakteru pracy - gromadzić dla siebie wszystko, co w określonej firmie i na określonym stanowisku zostało przez nas dokonane, wykreowane, stworzone, napisane oraz tak naprawdę wszystko, co dotyczy naszej pracy: pisma, strategie, analizy, prezentacje, materiały ze szkoleń, materiały wewnętrzne firmy i inne, bo to zawsze może się przydać w kolejnej pracy i można będzie z tego korzystać bez konieczności ponownego nakładu pracy na coś, co już kiedyś zostało przez nas lub innych zrobione. Trzeba np. wszystko, co możliwe kserować lub/i kopiowa
materiały na własne nośniki elektroniczne jak: DVD, CD, pamięć SD, pendrive. Oczywiście należy zawsze zachować lojalność wobec swojej firmy a materiały te wykorzystywa
jedynie jako wzory i szablony a nie jako element walki konkurencyjnej i „zdrady” swojej byłej firmy. 
 
------------------------------

Ścisły nadzór i kontrola podwładnych wraz ze zwracaniem im uwagi na rzeczy, które robią źle jest najwyższym aktem szacunku dla podwładnych… bo pozwala im się rozwijać i nie popełniać błędów. Przełożony, który nie karci i nie kontroluje podwładnych nie nadaje się do funkcji przełożonego. Z drugiej zaś jednak strony wtedy, gdy podwładny dobrze wykonuje swoją pracę to trzeba go pochwalić i wyrazić uznanie, nie zawsze w postaci premii finansowej, ale nieraz zwykłej pochwały w gronie wielu innych. Taki przełożony, który tego nie potrafi bądź boi się o swoją reputację nie nadaje się również na przełożonego. 
 
------------------------------

Każdy ma swoje powołanie dane od Boga i każdy może być szczęśliwym realizując to powołanie, niezależnie jakie i do czego ono jest. Tak jest w życiu osobistym jak i zawodowym, gdzie są kierujący i są wykonawcy. Niezależnie jednak kto do jakiej grupy należy to posiada zawsze niezbywalne prawo uznawania go jako indywidualną osobę ludzką, posiadającą nie tylko te same co inni przyrodzone właściwości, ale też takie same jak inni prawa oraz osobistą godność.

------------------------------

Firma (ale i każda organizacja i wspólnota ludzka) to ludzie a nie budynki czy budowle, bo gdyby przenieść pracowników w zupełnie inne miejsce, to i tak byłaby to ta sama firma. 
 
Firmę można porównać do organizmu człowieka i samego człowieka, któremu potrzebne do prawidłowego funkcjonowania są wszystkie organy zewnętrzne i wewnętrzne: od małego palca u nogi, poprzez ręce, aż do serca i mózgu, czyli każdy pracownik na każdym stanowisku pracy jest potrzebny i ważne, żeby swoją pracę wykonywał najlepiej jak potrafi i najlepiej jeszcze odczuwając jednocześnie z niej satysfakcję a jak trzeba to niech się cały czas doszkala i zwiększa swoje kompetencje. Ale każdy organ ma swoje zadania do wykonania i musi to robić perfekcyjnie a całością firmy zawiaduje mózg, czyli zarząd (dyrektorzy). Jeżeli zaś jakiś organ szwankuje to należy dołożyć wszelkich starań, aby go wyleczyć a jak już nic nie pomoże to należy dokonać transplantacji, czyli zatrudnienia kogoś innego na miejsce nieefektywnego lub nielojalnego pracownika. 
 
Uniwersalne przesłanie dla załogi każdej firmy czy organizacji może brzmieć następująco: „Wszyscy wiosłujemy razem w jednym kierunku… znamy cel podróży – rozwój firmy teraz i w przyszłości. Każdy z nas, proporcjonalnie do miejsca w hierarchii firmy, jest niezbędny w tej podróży i jest częścią osiągnięcia sukcesu, jakim jest dotarcie do jej celu”. 
 
------------------------------

Jednymi z najważniejszych cech każdego pracownika są lojalność i prawość charakteru bowiem każdego można niemal wszystkiego, co merytoryczne nauczyć, ale charakter i postawa życiowa u dorosłego człowieka jest prawie, że niemożliwa do zmiany. 
 
Niemniej jednak – opierając się na wielu źródłach oraz własnych i innych doświadczeniach zawodowych – można wskazać jeszcze wiele innych cech idealnego pracownika, z których zbioru opracowałem „POLSKI WZORZEC SUPER PRACOWNIKA”, który zawiera 28 pożądanych cech, do których maksymalizacji w różnym nasileniu powinien dążyć pracownik, aby był w swojej pracy najlepszy jak tylko to jest możliwe. Każda z tych cech zaczyna się od poszczególnych liter wchodzących w skład nazwy owego modelu. Nie należy go oczywiście traktować ze „śmiertelną powagą”, ale jako tylko pewien drogowskaz dla siebie i swoich podwładnych, bo gdyby w ogóle ktokolwiek miał te wszystkie cechy jednocześnie i to w maksymalnym natężeniu, to mielibyśmy do czynienia z jakąś formą genialnego nadczłowieka, niemal jakiejś hybrydy człowieka ze sztucznym robotem i na szczęście jest to niemożliwe… i mam nadzieję, że – pomimo różnych prób pseudonaukowców - nigdy nie będzie możliwe. 


 (ewentualnie można zastanowić się nad zamianą w kategorii „SUPER”: „stresoodpornoś
na” szczerość”, bowiem stresoodporność nieraz wiąże się z cynizmem i egocentryzmem a cynizm i bezduszność jest jak najgorszym wyznacznikiem charakteru człowieka – choć odporność na stres może się z tymi cechami w ogóle nie wiązać i poza nimi nieraz można go uznać za wielce pożądany. W książce opisuję subiektywne znaczenie tych cech oraz ich charakterystykę i przydatność pracowniczą) 

Osiągnięcie określonego poziomu natężenia tych cech winno być uwarunkowane koniecznością synergicznej ich współzależności implikującej (indukującej) coraz wyższą wartość pracownika z uwzględnieniem: uwarunkowań funkcjonowania i charakteru firmy oraz jej celów strategicznych; rodzaju, charakteru i specyfiki stanowiska piastowanego przez pracownika. Oznacza to, iż nie jest wskazane a nawet możliwe, aby każda z tych cech mogła osiągnąć najwyższą wartość nasilenia i aby można było osiągnąć teoretyczną najwyższą sumę teoretycznych maksymalnych wartości nasilenia wszystkich tych cech a trzeba raczej dążyć do tego, aby każda z tych cech miała taką wartość nasilenia, że ich suma tworzyć będzie w określonych powyżej warunkach optymalną wartość, dzięki której nastąpi taki efekt synergii, który daje najwyższą wartość pracownika, ze wszystkich innych możliwych współzależnych konfiguracji wartości stopnia nasilenia tych cech.

Niektóre z tych cech winny być tym bardziej nasilone, im wyższe stanowisko zajmuje pracownik a już dla „top managamentu” część z nich musi osiągnąć niemalże maksymalną w danych warunkach wartość nasilenia i w obszarze zarządczym można jeszcze dodać dwie cechy: systemowość i praktyczność, choć ta druga związana jest nierozerwalnie z racjonalizmem i racjonalnością. 
 
------------------------------

W zarządzaniu należy hołdować tzw. „złotej zasadzie zarządzania”: Z = O = U, czyli „zakres obowiązków zawodowych” winien się równać „zakresowi odpowiedzialności” oraz „zakresowi określonych uprawnień, w tym finansowych”.
------------------------------
Od pewnego szczebla, rangi stanowiska pełnionego przez określonego pracownika, spełnia on rolę reprezentanta firmy na zewnątrz. Tacy pracownicy (od zastępcy kierownika działu, wydziału wzwyż) powinny być szkoleni nie tylko z zakresu spraw obejmujących ich zakres obowiązków, ale też w wielu różnych dziedzinach, począwszy od savoir-vivru poprzez sztukę mówienia i przemawiania aż do znajomości psychologii oraz dziedzin pozwalających zaspokoić potrzebę samorozwoju (najwyższa kategoria potrzeb A. Maslowa). Dla tej kategorii pracowników należy refundować im koszty reprezentacyjne, czyli np. zakup garniturów czy garsonek oraz wiele innych wraz z a’la niefinansowymi instrumentami motywacyjnymi (telefon, laptop, gabinet, karta kredytowa, samochód służbowy, mieszkanie, wakacje, prywatna opieka medyczna, siłownia, basen i inne). To wszystko wydaje się normalne, ale nie zawsze jest realizowane przez firmy, szczególnie w zakresie podnoszenia wartości osobowości pracowników, niezwiązanej w żaden sposób z gratyfikacjami namacalnymi materialnie ani podwyższającymi umiejętności merytoryczne związane ze stanowiskiem ich pracy.

------------------------------

Najwyższe kierownictwo firmy powinno zarabiać odpowiednio dużo, żeby mogło zajmować się długookresowym rozwojem i trwaniem firmy (jej strategią ogólną i w każdym obszarze funkcjonalnym przedsiębiorstwa), ale wysokość owych zarobków winna mieć jakieś granice i być powiązana z kondycją firmy i zarobkami w danej firmie. 
 
Można pokusić się o wskazanie pewnego modelu w zakresie wysokości zarobków pracowników opartego na tzw. mnożniku związanym albo ze średnią zarobków w firmie, płacą minimalną w firmie i innymi miernikami (mediana). W odniesieniu np. do płacy minimalnej w określonej firmie moja propozycja jest następująca: „Prezes Zarządu powinien zarabiać maksymalnie 21 x płaca minimalna w firmie, Wiceprezes Zarządu maksymalnie 19x, Członek Zarządu 18x, Prokurent Zarządu 15x, Dyrektor Pionu 12x, Z-ca Dyrektora Pionu i Główna Księgowa 9x, Kierownik Działu 6x, Z-ca Kierownika Działu i Kierownik Sekcji 5x, starszy specjalista 3,5x, specjalista 2,5x, starszy referent 2x, referent 1,5x”. Tworząc „Regulamin Wynagradzania” warto też określać przedział płacowy na określonych stanowiskach (stawkach zaszeregowania), aby w ten sposób można też było „awansować w poziomie” a podane nazwy stanowisk można też odnieść do równorzędnej - w zakresie miejsca w strukturze organizacyjnej - terminologii angielskojęzycznej (np. Kierownik Działu – Product Manager). Takie określenie wysokości zarobków powiązane z zarobkami w firmie powoduje zwiększenie motywacji do osiągania dobrych wyników firmy i dobrej pracy na każdym stanowisku a także do dbałości zarządu o zadawalający status materialny pracowników, co też wymaga najpierw dbałości o kondycję (w tym finansową) firmy. Ponadto niweluje wybujałe nieraz i oderwane od rzeczywistości i sytuacji firmy płace zarządu, z czym dzisiaj mamy powszechnie do czynienia, np. w bankowości i różnych korporacjach. 
 
------------------------------
Pełniąc funkcje kierownicze, w tym zarządcze koniecznie należy określić w strukturze organizacyjnej najważniejsze strategiczne stanowiska, od których zależy trwanie i rozwój firmy. Te stanowiska winny być obsadzane ludźmi sprawdzonymi i odpowiednimi z punktu widzenia realizacji celów taktycznych i strategicznych firmy. O nich trzeba szczególnie dbać, ale też dużo wymagać, bowiem są „lokomotywą” firmowego „pociągu”. 
 
Tym niemniej należy też zawsze mieć zabezpieczoną tzw. rezerwę kadrową na owe stanowiska. Realnie wygląda to tak, że w strukturze organizacyjnej (w jej poufnej wersji) obok każdego strategicznego i zatrudnionego obecnie na określonym stanowisku pracownika firmy widnieją przypisane osoby (najczęściej dwie), które w razie konieczności lub zdarzeń losowych mogą swobodnie i płynnie go zastąpić. Mogą to być osoby, które już są pracownikami firmy na innych stanowiskach lub też osoby z zewnątrz wyłonione podczas procesu rekrutacji. 
 
Powyższe zabezpiecza ciągłość funkcjonowania firmy w razie: np. nagłych wypadków losowych (np. długookresowa choroba czy śmierć pracownika), awansu lub odejścia pracownika z firmy albo też konieczności jego zwolnienia. Ponadto wpływa motywująco na pracowników zajmujących już wybrane strategiczne stanowiska i funkcje w firmie. 
 
------------------------------

Prawie każda firma w swoim działaniu powinna opierać się o następujące zasady: etyka, transparentność i odpowiedzialność społeczna; niekonwencjonalność, innowacyjność, skuteczność i efektywność; empatia w zarządzaniu i konkurowaniu; rzetelność, lojalność oraz zaufanie we wzajemnych relacjach z interesariuszami wewnętrznymi i zewnętrznymi; profesjonalizm i wysoka jakość produktów oraz usług.

------------------------------

Każdy lider w swoim życiu osobistym i zawodowym musi sobie stawiać ambitne cele, bo jak nawet, gdy osiągnie się choć jakąś cząstkę tych ambitnych celów, to i tak to będzie więcej niż osiągnięcie celów miałkich, małych czy łatwych do osiągnięcia.
 
Jesteś – jako lider – tyle wart, ile ostatnio przez ciebie wykonane zadanie”. Oznacza to tyle, żeby nie opierać się na przeszłych sukcesach, ale cały czas być jak najlepszym w teraźniejszości i podchodzić do każdego nowego zadania z jak największym zaangażowaniem i profesjonalizmem. Jest to trudne, ale po to się jest liderem, żeby tego wciąż próbować. 
 
------------------------------
------------------------------

To tyle wybranych cytatów z przygotowywanej przeze mnie książki. Mam nadzieję, że wzbudziłem nimi choć malutkie zainteresowanie. Cały czas ją piszę i jeszcze nie dokonałem ostatecznego jej „szlifu”, który nastąpi w momencie jej zakończenia.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 9 stycznia 2015

Czy J. Owsiak jest przestępcą?

Niemal od zawsze - za wyjątkiem kilku pierwszych Orkiestr - byłem i jestem wobec J. Owsiaka i jego WOŚP sceptyczny. Przedstawiałem swoje poglądy i o nich opinie obszerniej m.in. w swoich notkach sprzed kilku lat lat: WOŚP. Jak długo jeszcze?,  No... i jednak Owsiak to pusty indoktrynator!Owsiak to pusty Indoktrynator czy Oszołom? czy Przystanek Woodstock i List Otwarty do Sekretarza Generalnego OPM!.

Treści zawarte w owych postach nic nie straciły na swojej aktualności a wobec ostatnich wydarzeń wokół przedsiębiorstwa WOŚP i jego prezesa nabrały dodatkowego wymiaru.

Przebieg procesu jaki wytoczył J. Owsiak blogerowi Matce Kurce potwierdził moje wątpliwości co do niejasności finansowych związanych z WOŚP i firmami kierowanymi przez rodzinę Owsiaków: "Złoty Melon" i "Mrówka Cała" [1], [2], [3]. Poza tym brak transparentności działań WOŚP i jej firm zależnych wskazują jasno, że J. Owsiak ma wiele do ukrycia i że całe to jego przedsięwzięcie jest też prywatnym jego i jego rodziny czystym osobistym biznesem.

Podobnie, ostatnie zachowania i wypowiedzi J. Owsiaka, m.in. nakazanie swojemu ochroniarzowi wyrzucenie z konferencji prasowej dziennikarza TV Republika M. Rachonia za zadawanie trudnych pytań dotyczących finansów firm Owsiaków a także niemal przyrównanie krytyki jego osoby i fundacji do ostatniego zamachu islamistów w Paryżu [4], [5] ukazują po raz kolejny osobę J. Owsiaka jako nie tylko megalomana i mitomana (a może i coś więcej), ale też cynicznego biznesmena reagującego strachem i agresją na jakiekolwiek próby dociekania prawdy o jego interesach [6].

Mnie dziś natomiast najbardziej zastanawia, czy - w świetle odmowy przez J. Owsiaka udzielenia sądowi do wglądu dokumentacji finansowej jego firm, m.in. Mrówki Całej - osoba J. Owsiaka jest przestępcą? A jeżeli tak jest to dlaczego do tej pory sąd nie nakazał prokuraturze i organom ścigania zdobycia tych dokumentów i zatrzymania J. Owsiaka pod zarzutem nie wykonania zaleceń/wyroków sądowych? Niezmiernie też jestem ciekawy jaka okrutna dla J. Owsiaka prawda tkwi w tych dokumentach....

Nie jestem prawnikiem... ale czy jest zgodne z polskim prawem lekceważenie i nie podporządkowywanie się decyzjom niezawisłych sądów?

Może jakiś prawnik jest w stanie całą tę sytuację wytłumaczyć?

Pozdrawiam

[1] http://niezalezna.pl/61139-uzasadnienie-wyroku-miazdzy-owsiaka-sad-potwierdza-fakty-podane-przez-blogera
[2] http://kontrowersje.net/owsiak_przegra_proces_karny_i_przegrywa_cywilny_niestety_wszystko_po_11_stycznia_2015_r
[3] http://kontrowersje.net/uzasadnienie_wyroku_matka_kurka_pisa_o_faktach_zeznania_owsiaka_dobiesa_i_pilarskiej_niewiarygodne
[4] http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/228869-dzika-furia-jerzego-owsiaka-dla-mnie-nie-jestes-dziennikarzem-wezcie-go-stad-to-zulik
[5] http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/228751-odlot-owsiak-porownuje-zamach-w-paryzu-do-krytyki-jego-dzialan-kto-moze-powiedziec-wiecej-o-nienawisci-niz-ja-czy-sa-granice-tej-megalomanii
[6] http://wpolityce.pl/polityka/228904-siema-sciema-ostatnia-zbiorka-na-owsiaka-jurka-czyli-pokaz-odwagi-mediow-iii-rp

P.S.
W obronie haniebnego zachowania J. Owsiaka nakazującego wyrzucenie dziennikarza z konferencji prasowej stanął rzecznik TVP Jacek Rakowiecki, który stwierdził m.in. że "utożsamienie człowieka, który zachowuje się jak awanturnik (...), z dziennikarstwem, jest hańbiące dla każdego posiadającego choćby minimalne rozumienie dla przyzwoitości" [7]. Jeżeli byłoby tak, że J. Owsiak jest przestępcą to takie wypowiedzi rzecznika TVP nie dziwią. Wszakże to TVP2 będzie transmitowała i promowała jego oraz WOŚP w najbliższą niedzielę. A jeżeliby nawet okazało się, że jak na razie nie ma podstaw do uznania J. Owsiaka za przestępcę to przecież właśnie z powodu owej transmisji TVP musi robić wszystko, aby prawdy o J. Owsiaku i jego przedsiębiorstwie pod nazwą WOŚP nie  ujrzały miliony Polaków... Zresztą cała III RP boi się owej prawdy...

[7] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17227624,Rzecznik_TVP_o_wyrzuceniu_dziennikarza_z_konferencji.html#BoxSlotIMT

P.S.2
Podnoszę po raz kolejny jeszcze jeden - bardzo kontrowersyjny - aspekt działania WOŚP. Otóż - wedle informacji z sieci - prawie cały sprzęt zakupiony przez tę fundację pozostaje cały czas... jej własnością (sic!) i jest tylko użyczany placówkom ochrony zdrowia. Tak więc wspieramy tak naprawdę wzrost posiadanych aktywów przez samą fundację WOŚP a nie konkretnie określone instytucje ochrony zdrowia. Czy jest to prawdą?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com