W sprawie tragedii smoleńskiej jednego możemy być pewni. Kłamliwe raporty: rosyjski i polski implikują pewność, że mieliśmy do czynienia z planowanym zamachem na elity państwa polskiego. Poza tym nie wiemy tak naprawdę nic.
Wszystkie zatem dotychczasowe stawiane hipotezy oraz próby ich dokumentalnej i faktograficznej weryfikacji są działaniami ze wszech miar pożądanymi i domniemywać możemy prawdziwości ich ostatecznych konkluzji. Chwała więc wszystkim dążącym do prawdy na temat tego najtragiczniejszego wydarzenia w najnowszej historii Polski.
Tak naprawdę skrystalizowały się dotychczas dwie wersje wydarzeń (pomijam oficjalne kłamstwa na temat tego wydarzenia). Pierwszą z nich reprezentuje A. Macierewicz i jego komisja sejmowa. Drugą zaś przedstawił w swojej książce "Czerwona strona Księżyca" FYM i zespół, z którym współpracował. A. Macierewicz skłania się do wersji zamachu dokonanego w powietrzu przy pomocy dwóch wewnętrznych wybuchów, które spowodowały katastrofę smoleńską i śmierć pasażerów TU 154 oznaczonego numerem bocznym 101. FYM skłania się do stwierdzenia, że żadnej katastrofy lotniczej nie było i udowadnia, że mieliśmy do czynienia z "sowiecką maskirowką", która w ostateczności została prawie udaremniona przez polski i natowski kontrwywiad. Niestety w czasie tej akcji zginął - według FYM-a - na pewno śp. Lech Kaczyński, natomiast inni pasażerowie mogli zostać uratowani przez wspólne siły Polski i NATO.
Na dziś możemy jedynie powiedzieć, że nie znamy prawdy, co tak naprawdę się stało pod Smoleńskiem lub gdzie indziej. Obydwie więc - poddane przyszłej weryfikacji - hipotezy mogą być prawdziwe i zawsze sądziłem, że największym błędem był brak ekshumacji ciał i nawet teraz jej dokonanie mogłoby zweryfikować te hipotezy pozytywnie lub negatywnie. Należałoby też oczywiście ekshumować ciała pary prezydenckiej*.
Zastanawiając się nad ewentualnym przebiegiem tragedii smoleńskiej prezentowanym przez obydwu badaczy doszedłem jednak do wniosku, że tak naprawdę to obaj mogą mieć po części rację.
Przecież mogliśmy mieć do czynienia zarówno z wewnętrznym wybuchem jakiejś pustej i podstawionej "tutki" w pobliżu jednego ze smoleńskich lotnisk (wybuch jako maskirowka) oraz lądowaniem prezydenckiej "tutki" na drugim (chyba północnym) lotnisku w Smoleńsku lub gdzie indziej, gdzie zdążono dokonać egzekucji na polskim Prezydencie ( i może jeszcze kilku osobach) a o losie reszty dalej nie wiemy. Może zostali (po przesłuchaniach) zamordowani przez Sowietów, może dalej są zakładnikami a może zostali - wobec czego jestem jednak sceptyczny - odbici przez polski i natowski kontrwywiad?
Jest to oczywiście hipoteza, która jak każda z powyższych może okazać się zarówno prawdziwa, jak i kompletnie fałszywa. Przypomnę jedynie, że na pogorzelisku znajdowano ocalałe "cudem" fragmenty niby prezydenckiego samolotu (np. polskie godło z prezydenckiego pomieszczenia w samolocie), umieszczenie polskiej szachownicy na skrzydłach rozbitej "tutki" było podobno inne niż w rzeczywistości (przestawione kolory) oraz nie było ciał, co dla mnie do dziś jest zastanawiające*.
Różnych, nawet fantazyjnych, hipotez można konstruować wiele. Po przeszło dwóch latach nie wiemy, co się stało i uważam, że dopóki prawda w końcu "nie ujrzy światła dziennego" żadnej z nich (a szczególnie wynikającej z przyjęcia prawdopodobnych założeń) nie można a'priori odrzucać.
Pozdrawiam
* Już w lipcu 2010 roku w swoim poście: "Matrix, gra smoleńska i gdzie zginęły pozostałe 93-94 osoby z polskiego samolotu?" (http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/07/matrix-gra-smolenska-i-gdzie-zginey.html) pisałem:
"Jest jeszcze jeden powód konieczności ekshumacji! Od początku "spędza mi on sen z powiek": według pierwszych relacji na miejscu katastrofy NIE BYŁO CIAŁ a tak naprawdę wiemy, że na pewno pod Smoleńskiem zginęły 3-4 osoby, na których najprawdopodobniej dokonano egzekucji! Więc gdzie i w jakich okolicznościach zginęło pozostałe 92-93 osoby?". W późniejszych postach na temat tragedii smoleńskiej dodawałem jeszcze pytanie: Czy w tej tragedii na pewno zginęli wszyscy lub czy od razu zginęli wszyscy, którzy lecieli do Smoleńska prezydencką tutką?
Pytania owe chyba dalej wydają się zasadne...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
czwartek, 5 lipca 2012
poniedziałek, 2 lipca 2012
Polski "bilderberg" wieszczy rewolucję w PO i wyznacza następcę po D. Tusku!!
Nie wiem, czy Janusz Korwin Mikke i Andrzej Olechowski reprezentują tą samą "grupę trzymającą władzę", ale ten ostatni zawsze jest nosicielem "bliderbergowego" wirusa odpowiednio zmutowanego i przystosowanego do warunków polskich. Warto prześledzić działania tych dwóch osób w okresie przed i po transformacji roku 1989 oraz odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego przez 23 lata nie powstała żadna znacząca partia polityczna, liberalna w gospodarce a konserwatywna w idei?.
Ostatnio JKM uaktywnił się podczas - wykreowanej przez rządzących - "rozróby" w czasie przemarszu przez Warszawę rosyjskich kibiców, dziś zaś zastanawiającego wywiadu udzielił wp.pl sam Andrzej Olechowski, jedyny stały polski uczestnik tajnych spotkań międzynarodowej grupy zarządczej zwanej Grupą Bliderberg (w tegorocznym spotkaniu zaszczytu uczestniczenia w nim dostąpił też nie kto inny jak uczeń G. Sorosa, sam J.V. Rostowski - polecam: Kim jesteś Vincencie Rostowski? I czy po Grecji będzie Polska?).
Szczególnie jednak bacznie należy jednak obserwować zachowania i wypowiedzi A. Olechowskiego, bowiem zawsze - po długim niebycie medialnym - bywały zapowiedzią określonych zmian a również chyba i pewnym zarządczym przesłaniem dla podwładnych, władających dziś Polską. We wspomnianym wywiadzie A. Olechowski prawi rzeczy dla niektórych być może szokujące, ale zważywszy, że to on (i inni "specjalni chłopcy" m.in. G. Czempiński) był współtwórcą PO oraz kibicował powstaniu równie "chłopięcemu" RPP, należy domniemywać, że strategia zamiany PO na RPP i PiS na PJN (zobacz: Jeszcze raz o Chłopcach, Palikocie i Leninie...) zupełnie się nie powiodła, wobec czego projekt PO i częściowo PiS - dla zachowania władzy - należy odświeżyć.
Cóż takiego rzecze Andrzej Olechowski? Ano np. takie to słowa:
"PO jest partią dobrego humoru, ale wzrost poparcia, jaki odnotowała, nie jest trwały. PO straciła poparcie różnych środowisk w Polsce, nadwątliła swoją pozycję wśród młodych, straciła autorytet w czasie reformy OFE i próby przeforsowania ACTA. Cóż, PO ma jednak trzy lata do wyborów, do tego czasu wszystko się może zdarzyć".
"(PO - dop.: kj) uda się przetrwać i dekadę, chyba, że nastąpi jakiś wstrząs (...) Bo ludzie, którzy ją tworzą, zajmują stanowiska w administracji, żyją z tego, że partia jest u władzy, (ale PO) kompletnie straciła żywość intelektualną. W Platformie nie ma dyskusji, nie ma życia, silnych think tanków, które by pracowały nad nowymi ideami. To bardzo niepokojące. (PO) nie przyświeca jej żadna myśl przewodnia, nie ma tematu, za który jej działacze daliby się pokroić. W pewnym sensie można to zrozumieć: aby utrzymać poparcie dużej części elektoratu PO stara się być obła, nie chce nikogo odrzucać. Byłbym więc gotów zaakceptować pewną eklektyczność, ale nawet w takich obszernych ramach, w takiej partii od Sasa do lasa, powinny przecież być postulaty, hasła i programy, które odróżniałyby ją od innych. A ich nie ma! Gdyby w "Wiadomościach" nie podawano, kto zgłosił w sejmie daną propozycję, rzadko kiedy byłbym pewny, że była to właśnie propozycja PO. Nie mówię oczywiście o bieżących kłótniach i pyskówkach, bo tu Platforma ma własny styl, inny od stylu PiS czy SLD".
"Rozkład jest rzeczywiście realną groźbą w przypadku PO. Ale jeszcze nie teraz. W przyszłości być może podzieli los Sojuszu, który, mimo widocznych symptomów, długo nie czuł tego rozkładu, bał się usunąć Leszka Millera. Skończyło się na porażce, z której do dziś nie mogą się podnieść. To samo może spotkać Platformę, ale symptomów upadku PO jeszcze nie widzę".
"Schetynę zawsze postrzegaliśmy jako polityka bardzo sprawnego, ale jednak zawsze drugiego po premierze. Nigdy nie grał pierwszych skrzypiec, podobnie jak na boisku. Jest pomocnikiem, a nie napastnikiem. (...) Pan Gowin jest postrzegany jako człowiek o skrajnych poglądach, więc wątpię, by ktoś chciał wystawiać na pierwszy plan takiego polityka. Prędzej będzie to (jako lider po D. Tusku) człowiek ze środka. Niewykluczone, że ktoś z młodszej gwardii (...) Choćby Sławomir Nowak. Coraz częściej słyszę o jego osiągnięciach w ministerstwie infrastruktury. Postępy, jakie zrobił, były dla wielu miłym zaskoczeniem. Wcześniej prezentował się jako polityk od wszystkiego, czyli od niczego. Okazało się, że ma ukryte talenty".
"Kibicuję Leszkowi Balcerowiczowi, który konsekwentnie pomaga ministrowi Rostowskiemu zachować równowagę i nie wpaść w samozadowolenie (...) Nie da się też rozwijać gospodarki w dobrym tempie, gdy kurczy się liczba osób pracujących, dobrze, że chociaż rząd zabrał się za reformę emerytalną...".
"PiS absolutnie się nie skończył. Ma swój żelazny elektorat, który waha się w granicach 20-30 procent. To wciąż partia pierwszego wyboru dla prawicowych wyborców. Przy czym tak, jak Platforma jest partią dobrego nastroju, tak PiS jest partią złego. Jakby w Polsce atmosfera gwałtownie się pogorszyła, wtedy do PiS przypłynie dodatkowe 10-15% ludzi niezadowolonych. Wtedy może wygrać wybory (...) Na prawicy nie liczy się nic poza PiS i Jarosławem Kaczyńskim. Kiedy przychodzą wybory to tak jak na święta wszyscy kupują karpia, a nie tańszą pangę, tak prawica głosuje na PiS. Wszystkie namiastki są skazane na porażkę".
"Wśród młodego narybku partii z pewnością istnieje grupa, której jest duszno w PO. Nie mają nic do roboty, siedzą w ostatnich ławach i przebierają nogami. A w Ruchu Palikota czekają na nich liczne zadania i zainteresowanie mediów, bo partia nie ma dość działaczy (...) Systematycznej współpracy nie będzie, bo to by czyniło palikotowców więźniami 10-procentowego wyniku. Ruch Palikota może zyskiwać poparcie tylko kosztem Platformy (...) W moim przekonaniu (palikotowi - dop.:kj) udało się znaleźć złoty środek między charakterystycznym dla niego nieortodoksyjnym, wyrazistym sposobem wyrażania się, który trafił do wielu, a językiem powagi i odpowiedzialności za państwo. Na tym polega jego talent i geniusz".
(Źródło cytatów: Andrzej Olechowski o Platformie: ta partia jest martwa, http://wiadomosci.wp.pl/title,Andrzej-Olechowski-o-Platformie-ta-partia-jest-martwa,wid,14722884,wiadomosc.html)
Czyż wypowiedzi Pana A. Olechowskiego nie są gotowym scenariuszem zmian w PO i drogowskazem zmian całej polskiej sceny politycznej? Czyżby więc "chłopcy" dali sygnał do zmian, które wyznaczać mają dalsze działania Platformy Obywatelskiej i Ruchu Poparcia Palikota?. Czyżby jednak Sławomir Nowak nowym premierem a wicepremierami: geniusz J. Palikot i L. Balcerowicz? A co z Millerem i Schetyną?
Jedno jest pewne: "chłopcy" zmienili swoją strategię. Nie udało się ani odebrać głosów PO przez RPP, ani też rozbić PIS-u poprzez powstanie PJN i SP. W nowej więc strategii chłopcy przyjęli, że w dalszym ciągu PO i PiS będą najsilniejszymi partiami w Polsce, wobec czego potrzebne będą zmiany. W przypadku PO rewolucja będzie bardzo łatwa do przeprowadzenia (ku radości lemingów) natomiast w PiS-e będzie trzeba obudzić chyba "rezerwę strategiczną śpiochów" lub podjąć inne działania charakterystyczne dla chłopców (np. "przekonać" niektórych członków PiS do odpowiednich, odśrodkowych i pożądanych przez nich zachowań).
Mam jednak nadzieję, że chłopcy znów "strzelają kulami w płot" a Polacy nie pozwolą już na rządy "nierządnic". Oby!
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Ostatnio JKM uaktywnił się podczas - wykreowanej przez rządzących - "rozróby" w czasie przemarszu przez Warszawę rosyjskich kibiców, dziś zaś zastanawiającego wywiadu udzielił wp.pl sam Andrzej Olechowski, jedyny stały polski uczestnik tajnych spotkań międzynarodowej grupy zarządczej zwanej Grupą Bliderberg (w tegorocznym spotkaniu zaszczytu uczestniczenia w nim dostąpił też nie kto inny jak uczeń G. Sorosa, sam J.V. Rostowski - polecam: Kim jesteś Vincencie Rostowski? I czy po Grecji będzie Polska?).
Szczególnie jednak bacznie należy jednak obserwować zachowania i wypowiedzi A. Olechowskiego, bowiem zawsze - po długim niebycie medialnym - bywały zapowiedzią określonych zmian a również chyba i pewnym zarządczym przesłaniem dla podwładnych, władających dziś Polską. We wspomnianym wywiadzie A. Olechowski prawi rzeczy dla niektórych być może szokujące, ale zważywszy, że to on (i inni "specjalni chłopcy" m.in. G. Czempiński) był współtwórcą PO oraz kibicował powstaniu równie "chłopięcemu" RPP, należy domniemywać, że strategia zamiany PO na RPP i PiS na PJN (zobacz: Jeszcze raz o Chłopcach, Palikocie i Leninie...) zupełnie się nie powiodła, wobec czego projekt PO i częściowo PiS - dla zachowania władzy - należy odświeżyć.
Cóż takiego rzecze Andrzej Olechowski? Ano np. takie to słowa:
"PO jest partią dobrego humoru, ale wzrost poparcia, jaki odnotowała, nie jest trwały. PO straciła poparcie różnych środowisk w Polsce, nadwątliła swoją pozycję wśród młodych, straciła autorytet w czasie reformy OFE i próby przeforsowania ACTA. Cóż, PO ma jednak trzy lata do wyborów, do tego czasu wszystko się może zdarzyć".
"(PO - dop.: kj) uda się przetrwać i dekadę, chyba, że nastąpi jakiś wstrząs (...) Bo ludzie, którzy ją tworzą, zajmują stanowiska w administracji, żyją z tego, że partia jest u władzy, (ale PO) kompletnie straciła żywość intelektualną. W Platformie nie ma dyskusji, nie ma życia, silnych think tanków, które by pracowały nad nowymi ideami. To bardzo niepokojące. (PO) nie przyświeca jej żadna myśl przewodnia, nie ma tematu, za który jej działacze daliby się pokroić. W pewnym sensie można to zrozumieć: aby utrzymać poparcie dużej części elektoratu PO stara się być obła, nie chce nikogo odrzucać. Byłbym więc gotów zaakceptować pewną eklektyczność, ale nawet w takich obszernych ramach, w takiej partii od Sasa do lasa, powinny przecież być postulaty, hasła i programy, które odróżniałyby ją od innych. A ich nie ma! Gdyby w "Wiadomościach" nie podawano, kto zgłosił w sejmie daną propozycję, rzadko kiedy byłbym pewny, że była to właśnie propozycja PO. Nie mówię oczywiście o bieżących kłótniach i pyskówkach, bo tu Platforma ma własny styl, inny od stylu PiS czy SLD".
"Rozkład jest rzeczywiście realną groźbą w przypadku PO. Ale jeszcze nie teraz. W przyszłości być może podzieli los Sojuszu, który, mimo widocznych symptomów, długo nie czuł tego rozkładu, bał się usunąć Leszka Millera. Skończyło się na porażce, z której do dziś nie mogą się podnieść. To samo może spotkać Platformę, ale symptomów upadku PO jeszcze nie widzę".
"Schetynę zawsze postrzegaliśmy jako polityka bardzo sprawnego, ale jednak zawsze drugiego po premierze. Nigdy nie grał pierwszych skrzypiec, podobnie jak na boisku. Jest pomocnikiem, a nie napastnikiem. (...) Pan Gowin jest postrzegany jako człowiek o skrajnych poglądach, więc wątpię, by ktoś chciał wystawiać na pierwszy plan takiego polityka. Prędzej będzie to (jako lider po D. Tusku) człowiek ze środka. Niewykluczone, że ktoś z młodszej gwardii (...) Choćby Sławomir Nowak. Coraz częściej słyszę o jego osiągnięciach w ministerstwie infrastruktury. Postępy, jakie zrobił, były dla wielu miłym zaskoczeniem. Wcześniej prezentował się jako polityk od wszystkiego, czyli od niczego. Okazało się, że ma ukryte talenty".
"Kibicuję Leszkowi Balcerowiczowi, który konsekwentnie pomaga ministrowi Rostowskiemu zachować równowagę i nie wpaść w samozadowolenie (...) Nie da się też rozwijać gospodarki w dobrym tempie, gdy kurczy się liczba osób pracujących, dobrze, że chociaż rząd zabrał się za reformę emerytalną...".
"PiS absolutnie się nie skończył. Ma swój żelazny elektorat, który waha się w granicach 20-30 procent. To wciąż partia pierwszego wyboru dla prawicowych wyborców. Przy czym tak, jak Platforma jest partią dobrego nastroju, tak PiS jest partią złego. Jakby w Polsce atmosfera gwałtownie się pogorszyła, wtedy do PiS przypłynie dodatkowe 10-15% ludzi niezadowolonych. Wtedy może wygrać wybory (...) Na prawicy nie liczy się nic poza PiS i Jarosławem Kaczyńskim. Kiedy przychodzą wybory to tak jak na święta wszyscy kupują karpia, a nie tańszą pangę, tak prawica głosuje na PiS. Wszystkie namiastki są skazane na porażkę".
"Wśród młodego narybku partii z pewnością istnieje grupa, której jest duszno w PO. Nie mają nic do roboty, siedzą w ostatnich ławach i przebierają nogami. A w Ruchu Palikota czekają na nich liczne zadania i zainteresowanie mediów, bo partia nie ma dość działaczy (...) Systematycznej współpracy nie będzie, bo to by czyniło palikotowców więźniami 10-procentowego wyniku. Ruch Palikota może zyskiwać poparcie tylko kosztem Platformy (...) W moim przekonaniu (palikotowi - dop.:kj) udało się znaleźć złoty środek między charakterystycznym dla niego nieortodoksyjnym, wyrazistym sposobem wyrażania się, który trafił do wielu, a językiem powagi i odpowiedzialności za państwo. Na tym polega jego talent i geniusz".
(Źródło cytatów: Andrzej Olechowski o Platformie: ta partia jest martwa, http://wiadomosci.wp.pl/title,Andrzej-Olechowski-o-Platformie-ta-partia-jest-martwa,wid,14722884,wiadomosc.html)
Czyż wypowiedzi Pana A. Olechowskiego nie są gotowym scenariuszem zmian w PO i drogowskazem zmian całej polskiej sceny politycznej? Czyżby więc "chłopcy" dali sygnał do zmian, które wyznaczać mają dalsze działania Platformy Obywatelskiej i Ruchu Poparcia Palikota?. Czyżby jednak Sławomir Nowak nowym premierem a wicepremierami: geniusz J. Palikot i L. Balcerowicz? A co z Millerem i Schetyną?
Jedno jest pewne: "chłopcy" zmienili swoją strategię. Nie udało się ani odebrać głosów PO przez RPP, ani też rozbić PIS-u poprzez powstanie PJN i SP. W nowej więc strategii chłopcy przyjęli, że w dalszym ciągu PO i PiS będą najsilniejszymi partiami w Polsce, wobec czego potrzebne będą zmiany. W przypadku PO rewolucja będzie bardzo łatwa do przeprowadzenia (ku radości lemingów) natomiast w PiS-e będzie trzeba obudzić chyba "rezerwę strategiczną śpiochów" lub podjąć inne działania charakterystyczne dla chłopców (np. "przekonać" niektórych członków PiS do odpowiednich, odśrodkowych i pożądanych przez nich zachowań).
Mam jednak nadzieję, że chłopcy znów "strzelają kulami w płot" a Polacy nie pozwolą już na rządy "nierządnic". Oby!
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
niedziela, 1 lipca 2012
Χριστοςφερω 8. Ufajcie Bogu, miłujcie się i wybaczajcie innym..
Powiadam Wam!
Sąd Ostateczny jest już bliski a gdy nastanie, to będzie oddzielone ziarno od plew a Kościołem Ojca mego zawładnie ktoś niezwykły, kto kontynuował będzie dzieło wprowadzenia rodzaju ludzkiego do Królestwa Bożego. I nastąpią wtedy u niewiernych wielkie krzyki i zaciskanie, zgrzytanie zębów. Sąd Ostateczny będzie wielkim dobrem dla jednych a koszmarem zła i potępienia wiecznego dla drugich. Będzie sądem nad żywymi i umarłymi.
Ufajcie Bogu zawsze. Niech zawołanie: "Jezu, ufam Tobie" będzie Waszym codziennym przekonaniem. Jeżeli Jemu zaufacie, to wiedzcie, że wszystko co się stanie, wszystko co jest, właśnie takim miało być. Wiedzcie też, że nic nie wiecie ponad to, co On chce ażebyście wiedzieli, aby Jego wiedza choć w części stawała się Waszą wiedzą a czyny Wasze były zamierzonymi przez Niego, by wprowadzić Was ponownie do Królestwa Bożego. W pełnej ufności do Niego nie musicie się niczego obawiać. Czuć będziecie wtedy spokój ducha i pewność oczekiwanych przez Niego uczynków Waszych. Choć nieraz trudno jest wytrwać w postanowieniach, to wiedzcie, że wielkie jest Miłosierdzie Boże i zawsze Bóg czeka na Was.
Ufajcie też Bogu w cierpieniach waszych. Cierpienie zbliża nas także do drugiego człowieka i do Boga Ojca! Śmierć Jezusa Chrystusa darowana przez Boga Ojca rodzajowi ludzkiemu jako akt jego zbawienia i zmazania grzechu pierworodnego, jest aktem najwyższego Miłosierdzia i Miłości Boga do ludzi. Męka Pańska była i do dzisiaj jest, i pozostanie drogą ku zbawieniu Waszemu, również poprzez cierpienie. Właśnie cierpienie bywa zbawieniem Waszej duszy, albowiem przybliża Was do cierpienia Jezusa Chrystusa i cierpienia innych ludzi. Poprzez nie stajemy się empatyczni wobec innych, nabieramy pokory wobec życia, lepiej rozumiemy łaskę istnienia. Ono pozwala nam dostrzec i rozróżnić dobro od zła, pozwala też nauczyć się wybaczania innym. Cierpienie pozwala też zrozumieć i dostrzec piękno życia – jego istotę, wewnętrzną kwintesencję a nie tylko zewnętrzne jego oznaki, opakowanie. Śmierć zaś dla tych, którzy zaufali i uwierzyli w Trójcę Świętą jest darem życia w Królestwie Bożym.
Sąd Ostateczny jest już bliski a gdy nastanie, to będzie oddzielone ziarno od plew a Kościołem Ojca mego zawładnie ktoś niezwykły, kto kontynuował będzie dzieło wprowadzenia rodzaju ludzkiego do Królestwa Bożego. I nastąpią wtedy u niewiernych wielkie krzyki i zaciskanie, zgrzytanie zębów. Sąd Ostateczny będzie wielkim dobrem dla jednych a koszmarem zła i potępienia wiecznego dla drugich. Będzie sądem nad żywymi i umarłymi.
Ufajcie Bogu zawsze. Niech zawołanie: "Jezu, ufam Tobie" będzie Waszym codziennym przekonaniem. Jeżeli Jemu zaufacie, to wiedzcie, że wszystko co się stanie, wszystko co jest, właśnie takim miało być. Wiedzcie też, że nic nie wiecie ponad to, co On chce ażebyście wiedzieli, aby Jego wiedza choć w części stawała się Waszą wiedzą a czyny Wasze były zamierzonymi przez Niego, by wprowadzić Was ponownie do Królestwa Bożego. W pełnej ufności do Niego nie musicie się niczego obawiać. Czuć będziecie wtedy spokój ducha i pewność oczekiwanych przez Niego uczynków Waszych. Choć nieraz trudno jest wytrwać w postanowieniach, to wiedzcie, że wielkie jest Miłosierdzie Boże i zawsze Bóg czeka na Was.
Ufajcie też Bogu w cierpieniach waszych. Cierpienie zbliża nas także do drugiego człowieka i do Boga Ojca! Śmierć Jezusa Chrystusa darowana przez Boga Ojca rodzajowi ludzkiemu jako akt jego zbawienia i zmazania grzechu pierworodnego, jest aktem najwyższego Miłosierdzia i Miłości Boga do ludzi. Męka Pańska była i do dzisiaj jest, i pozostanie drogą ku zbawieniu Waszemu, również poprzez cierpienie. Właśnie cierpienie bywa zbawieniem Waszej duszy, albowiem przybliża Was do cierpienia Jezusa Chrystusa i cierpienia innych ludzi. Poprzez nie stajemy się empatyczni wobec innych, nabieramy pokory wobec życia, lepiej rozumiemy łaskę istnienia. Ono pozwala nam dostrzec i rozróżnić dobro od zła, pozwala też nauczyć się wybaczania innym. Cierpienie pozwala też zrozumieć i dostrzec piękno życia – jego istotę, wewnętrzną kwintesencję a nie tylko zewnętrzne jego oznaki, opakowanie. Śmierć zaś dla tych, którzy zaufali i uwierzyli w Trójcę Świętą jest darem życia w Królestwie Bożym.
Módlcie się także za grzeszników, aby znaleźli drogę do Królestwa Bożego. Oni tak naprawdę w skrytości ducha cierpią a ich cierpienie jest wielkie. Podajcie rękę swoim wrogom i ciemiężycielom, i wskażcie im drogę ku dobru, miłości i nadziei. Dajcie im wybór i odejdźcie ku spokojowi ducha, ku Bogu. Jeżeli za Wami nie podążą, to zaproście ich do wspólnej drogi wtedy, kiedy do tego dojrzeją. Walcząc z nimi ich metodami zła, stajecie się takimi jak oni... a wtedy nie kroczycie drogą do Królestwa Bożego i nie dajecie drogowskazu, nie jesteście przykładem i celem nawrócenia...
Miłujcie się wzajemnie jak Bóg Was umiłował i miłuje, miłujcie bliźniego swego jak siebie samego! Miłość do Boga i do innych ludzi to najważniejszy Boży Ślad jaki codziennie zostawiacie za sobą w czasie ziemskiego życia! Niezależnie do czego w tym życiu zostaliście powołani przez Pana. Powołani zaś do małżeństwa niech kochają żonę swoją, męża swojego a piękno duchowej miłości wzajemnej niech dopełnia wzajemna radość z miłości cielesnej.
Wybaczajcie innym jak Bóg Wam zawsze wybacza, jeżeli zwrócicie się do Jego Miłosierdzia! Niech zatli się w Was iskierka, która rozpali ogień ciepła miłości międzyludzkiej. Niech ten płomień pozwoli powrócić do naturalnego wzajemnego szacunku i czynienia bliźnim dobra oraz dawania radości a nie smutku i goryczy. Ten zaś, kto wybacza wrogowi i prześladowcy swojemu już niemal dostąpił zaszczytu powrotu do Królestwa Bożego. Wybaczyć bowiem może tylko ten, kto w sercu i duszy swojej ma więcej dobra i miłości do bliźniego swego niż zła wszelkiego. Ten zaś, kto nie potrafi wybaczyć wrogowi i prześladowcy swojemu, ma w sercu swoim i duszy swojej więcej złych niż dobrych cech, co oddala go od chwały Królestwa Bożego. Zdolność szczerego, głębokiego i prawdziwego wybaczania wrogom i prześladowcom swoim staje się powrotem do człowieka stworzonego przez Boga Ojca, człowieka przed popełnieniem przez niego grzechu pierworodnego. Wybaczajcie więc bliźnim swoim a będzie Wam wybaczone!
Amen
((pierwotnie spisane w dniu w dniach 01 i 06.04.2012 oraz zakończone i opublikowane ostatecznie w odniesieniu do: ΙΧΘΥΣ oraz dni 17-19.03. 2012 roku, dnia 01 lipca Roku Pańskiego 2012 (Pierwszego Roku Nowego Ładu Bożego) o godz.: 17.11))
Subskrybuj:
Posty (Atom)