środa, 8 lipca 2009

OSTATNIA PROŚBA OD ZATROSKANEGO POLSKIEGO OBYWATELA

Kochany przez większość naszych Rodaków, Szanowny Panie Premierze

Zwracam się do Szanownego Pana Premiera, jako zwykły, zatroskany o Pana los Polak, mieszkaniec Rzeczpospolitej Polskiej jednego z miast.

Jakże boleśnie odczułem i odczuwam niesłuszne ataki na Pana Premiera ze strony kolorowych (i nie tylko) mediów. Przecież do niedawna był Pan ich Słońcem, rozgrzewającym ich w pracy a na plaży czyniących z ich ciał opaleniznę. 

A ta zmiana nastąpiła przed kilku dniami. Z nieutulonym smutkiem muszę stwierdzić, że sprawcą owej zmiany stał się najwierniejszy Pana Premiera Przyjaciel i nieskazitelny, niestrudzony w boju Polak – Pan Minister Paweł Graś.

I to z powodu samego faktu znalezienia sobie jeszcze dodatkowego zajęcia. Przecież On po prostu chciał sobie dorobić, jak każdy niemal Polak, do swojej (w dobie kryzysu) niskiej pensji u Pana Premiera. 

Naprawdę czy ma tu znaczenie rodzaj lub charakter wykonywanej pracy. Liczą się przede wszystkim zarobione pieniążki. 

Praca ciecia, dozorcy czy ogrodnika (lub wszystko w jednym) jest jak każda inna praca. Kiedyś ktoś mądrze powiedział: „Żadna Praca nie hańbi”. Ciecia też. Nieprawdaż, Wy, przedstawiciele tych złych mediów!

Zwróćcie uwagę na zaradność Pana Ministra. Zatrudnił się u bogatego, zagranicznego Pana, który zapewne zapłaci mu więcej za pracę niż nawet najbogatszy jakiś Pan w Polsce. A przy okazji nauczy się języka obcego opowiadając swemu Panu o charakterze i zawiłościach ciężkiej ministerialnej pracy w Polsce. A do tego jeho Pan dał mu mieszkanie pod opiekę! Winniśmy brać przykład z tej zaradności Pana Ministra a nie go krytykować.

Niestety zdaję sobie sprawę z siły współczesnych mediów. Pan chyba też - jako Premier najbardziej w kraju wie o ich sile oddziaływania.

Efekt tej medialnej nagonki może być tylko jeden, jakże dla mnie smutny (aż mnie w sercu ściska) – niedługo Szanowny Pan Premier i jego najwierniejszy Minister staną się w Polsce bezrobotnymi, a dobie kryzysu trudno będzie zdobyć dobrą i ciekawą pracę.

Więc błagam Pana Premiera na kolanach: zanim Pan już nic nie będzie mógł, nich utworzy w Polsce nowe stanowisko pracy: Naczelnych Cieciów Miast (w skrócie NCM). Da Pan w ten sposób pracę jakże wielu ludziom w Polsce!

Pomoże Pan Premier w ten sposób swemu Ministrowi, który – wykorzystując swoje kilkunastoletnie doświadczenie – zastałby Naczelnym Cieciem Miasta Warszawa.

Jednocześnie pomoże sobie Pan również Szanowny Panie Premierze. Przecież jest Pan szefem swego Ministra. W związku z tym, będąc już bezrobotnym, zapewniłby sobie Pan, Szanowny Panie Premierze stanowisko Naczelnego Ciecia Cieciów Miast Polskich.

Jakże moje serce by się radowało, jeżeli Szanowny Pan Premier wykazałby tyle zapobiegliwości i zdążył ustanowić takie Stanowska w Polsce. Nie musiałby Pan wtedy - jak za Pana zachętą zrobiło wielu Polaków - emigrować za granicę, np. do Pani Kanclerz Merkel, z którą wiążą Pana szczególnie przyjazne więzy tak dobre dla Polski. (NCM) .

I zostałby Pan w kraju i rozgrzewał, jako to Słońce Słońc, w pracy Wszystkich Naczelnych Cieci Miast Polskich!

A Rodacy by się cieszyli widząc Pana tu u nas w Polsce.

Mam nadzieję, że swą błagalną prośbą skłoniłem Szanownego Pana Premiera do podjęcia jedynej słusznej decyzji.

Pozostaję z szacunkiem i smutkiem

Szary Polski Obywatel
krzysztofjaw


P.S.
I niech Pan Panie premierze nie przejmuje się tym, że:

((NCM określało do tej pory: „moduł sterujący zawartością NOx w spalinach (urządzenie w układzie zarządzania silnikiem Motronic)”. NOx zaś to inaczej „tlenek azotu, chociaż określenie tlenek azotu jest nieprecyzyjne i może oznaczać dowolny z tych tlenków lub ich mieszaninę. Mieszaniny tlenków azotu są bardzo często wytwarzane w reakcjach, w których tworzy się któryś z tlenków azotu, przy czym proporcje poszczególnych tlenków w mieszaninie zależą od reakcji i warunków w jakich jest przeprowadzana. Jest to jednym z powodów, dla których nie należy domowymi sposobami wytwarzać podtlenku azotu (gazu rozweselającego) - podczas jego produkcji mogą wydzielić się dwa inne trwałe i bardzo toksyczne tlenki. Przy definiowaniu trujących emisji z elektrowni i innych procesów wykorzystujących spalanie, używa się zapisu NOX - gdzie X oznacza właśnie mieszaninę kilku rodzajów tlenku azotu (w tym przede wszystkim toksycznych odmian)”)).
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Tlenek_azotu


Zapewne nikt w Polsce nie będzie Pana z tą definicją kojarzył a już na pewno nie z „modułem sterującym zawartością tlenku azotu” czy też z gazem rozweselającym ani toksycznymi odmianami tegoż tlenku.

(Dztękuję za inspiracje mojemu koledze kryska, który jako pierwszy użył nazwy owego zawodu)

poniedziałek, 6 lipca 2009

OBECNY KRYZYS - OSZUSTWO CZY INDOLENCJA? (I)

"żaden bank nie jest wypłacalny w przypadku, gdyby wszyscy nagle chcieli odzyskać swoje włożone tam pieniądze"; "...obecny kryzys był do przewidzenia..."; "...za praprzyczynę obecnego kryzysu gospodarczego możemy uznać chęć powiększenia wielkości elektoratu partii demokratycznej w USA..."

Witam wszystkich.

Mamy już globalny kryzys gospodarczy (nie tylko finansowy). Chcemy czy nie dotyczy on każdego z nas (lub w najbliższym czasie będzie dotyczył). Niniejszy post jest pierwszym z trzech lub czterech, które zamierzam opublikować, a w których pragnę Wam przedstawić moje subiektywne refleksje na temat przyczyn, skutków i dróg wyjścia z tego kryzysu.

Nie aspiruję do roli wszystkowiedzącego, nie zidentyfikuję i nie opiszę wszystkich aspektów tego zjawiska. Pragnę jedynie podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami opartymi na mojej (oczywiście niewystarczającej) wiedzy (jestem ekonomistą) i doświadczeniu (swego czasu zajmowałem się finansami) a także sprowokować do dyskusji (również poprzez krytykę mojego punktu widzenia).

Niektóre wątki powstały jako reakcja na treści i z ich wykorzystaniem zawarte: w Financial Times oraz portalu Bankier.pl.

Jakie są już obecnie konsekwencje obecnego kryzysu dla zwykłego człowieka, państw, systemów gospodarczych i politycznych?. Co należy (lub nie należy) zrobić, aby wyjść z tego kryzysu i zminimalizować negatywne jego skutki?

Te pytania - nurtujące zarówno jednostkowe gospodarstwa domowe, jak i wielkie korporacje oraz państwa i związki państw wymagają jak najszybszej odpowiedzi. Szczególnie teraz, gdy otacza Polskę głęboka recesja i kryzys finansów prywatnych i publicznych. Gdy spadek PKB notują prawie wszytkie kraje a u nas przewiduje sie na koniec roku PKB w wysokości 0,2% (według mnie nierealnej - będzie jednak wartość ujemna wzrostu, czyli recesja).

Problem w tym, że nikt nie jest obecnie w stanie dać racjonalnych i prawidłowych takich odpowiedzi. 

Wpływ na to ma wiele czynników: od ułomności nauk ekonomicznych (w których teorie, modele i rozwiązania tworzone są ex post, czyli już po wystąpieniu konkretnych zjawisk i zdarzeń gospodarczych; wszystkie teorie ekonomiczne ex ante, np. naukowego socjalizmu K. Marksa, są z natury rzeczy utopijne), poprzez wyjątkowość i niepowtarzalność zdarzeń ekonomicznych (gospodarka ma charakter żywiołowy, każde kolejne zdarzenie jest inne, nieporównywalne, stąd uważam za błędne porównywanie obecnego kryzysu do tego z lat 30-tych czy 70-tych XX wieku) aż do socjologicznej nieprzewidywalności zachowań ludzkich (wbrew pozorom kondycja gospodarki a w szczególności rynku finansowego, jest powiedzmy w 50% uzależniona od emocji i zachowań poszczególnych ludzi, których zachowanie i decyzje dotyczące alokacji rozmieszczenia własnych zasobów, np. pieniędzy, przesądzi o ostatecznym kształcie obecnego kryzysu).

Wobec powyższego jak zrozumieć obecny kryzys i jak się przed nim bronić?. 

Zacząć należy od poznania - merytorycznych i pozamerytorycznych, podstawowych i wtórnych - jego przyczyn. MOJA OSOBISTA KONKLUZJA - OBECNY KRYZYS A PRZEDE WSZYSTKIM TAK DUŻE JEGO ROZMIARY SĄ WYNIKIEM OSZUSTWA, INDOLEMCJI I EGOCENTROIZMU (to moje słowo - neologizm - stworzone na potrzeby określenia zjawiska jednoczesnego występowania: egoizmu, egocentryzmu i cynizmu) POLITYKÓW, RZĄDÓW, EKONOMISTÓW, FINANSISTÓW I MENEDŻERÓW WIELKICH KORPORACJI.

Ale od początku: Oto niektóre podstawowe i merytoryczne przyczyny kryzysu:

I. Każdy, kto choć trochę liznął ekonomii wie, że kryzys gospodarczy jest immanentną cechą gospodarki rynkowej. Występuje cyklicznie, co kilka-kilkanaście lat. Ekonomiści stworzyli, dla opisania tego zjawiska, teorię cyklu koniunkturalnego, która w skrócie polega na tym, że gospodarka – na zasadzie sinusoidy – ma okresy ożywienia i wzrostu, które przeplątają się z okresami spadku i regresji. Cały cykl koniunkturalny to sinusoida: ożywienia, szczytu, kryzysu i dna gospodarczego.

Tak więc - wbrew pozorom - OBECNY KRYZYS JAKO JEDEN Z ETAPÓW TEGO CYKLU BYŁ MOŻLIWY DO PRZEWIDZENIA. Ostatnie 10 a może i dłużej lat cała gospodarka zachodnia (USA i Europa) były w fazie ożywienia gospodarczego a w latach 2004-2006 mieliśmy do czynienia ze szczytem tego ożywienia.

DLACZEGO ZATEM ZARÓWNO POLITYCY, EKONOMIŚCI, FINANSIŚCI I MENEDŻEROWIE SĄ NIM TAK ZASKOCZENI? STAWIAM TEZĘ, ŻE WCALE NIE SĄ. Spodziewali się tego kryzysu, ale z różnych względów nie potrafili bądź nie chcieli mu zapobiec. Będę o tym pisał w dalszej części moich refleksji. Powiem na razie tylko tyle: obecne tłumaczenia i wielka międzynarodowa troska polityków, finansistów i ekonomistów jest li tylko tłumaczeniem ich oszustwa (nie poinformowali zwykłych ludzi o bliskim kryzysie), indolencji wynikającej z nieumiejętności i nieudolności radzenia sobie z globalnymi problemami i chęci utrzymania status quo (ekonomiści boją się przyznać do niewiedzy bo to ich społecznie deprecjonuje a politycy natomiast wolą utrzymywać bieżący porządek bo to nie wymaga podejmowania działań niepopularnych mogących zmniejszyć ich szanse wyborcze – wszelkie rządy w okresie ożywienia robią wszystko, aby jak najdłużej, nawet sztucznie, wydłużać ten okres ) i „egocentroizmu” (wzajemne zależności: wielkich korporacji; polityków i państw: USA, Europa; finansistów – których celem jest trwanie i zysk-kasa - spowodowały, że uwierzyli, ze świat kręci się wokół nich, że od nich zależą jego losy, że są najważniejsi, że są najbardziej rozwinięci i mogą decydować oraz pouczać innych. Zwykły człowiek przestał być dla nich wartością a jedynie maszynką do głosowania bądź uzyskiwania przez nich zysku – o czym dalej. Sztucznie tworzyli wzrost gospodarczy oraz kreowali pieniądz, którego nie ma i nigdy nie było. 

II. Źródłem obecnego kryzysu jest kryzys finansowy. Jest on specyficznym i najważniejszym źródłem wszelkich kryzysów gospodarczych (w przeciwieństwie np. do bankructwa korporacji produkcyjnych: np. Microsoftu). Banki i instytucje finansowe zapewniają dopływ pieniądza dla firm i poszczególnych ludzi. Zachwianie ich kondycji powoduje, że zarówno pojedynczy człowiek jak i firma czują się zdezorientowane, biedniejsze i skłonne podejmować nieracjonalne decyzje. Pieniądz: jego brak lub możliwość posiadania (nawet przy pomocy kredytów) determinuje rozwój indywidualny i grupowy. Mając pieniądze możemy je wydawać – tworzymy popyt na dobra i usługi, który sprawia, iż firmy mogą sprzedawać swoje wytwory i uzyskiwać zysk a tym samym dalej produkować i zwiększać produkcję. To z kolei pozwala płacić wynagrodzenia, które z kolei przeznaczamy na powtórne zakupy (kółeczko rozwoju).

Brak pieniędzy i utrata ich wartości (poprzez inflację) jest niczym włożenie w szprychy koła kija – powodujemy zatrzymanie roweru gospodarczego i jego zatrzymanie oraz ewentualną wywrotkę (recesja, spadek produkcji, zwolnienia, bankructwa, itd.).

Zachwianie systemu finansowego sprawia też, iż my (indywidualnie i firmy) chcemy zmaterializować swój, ulokowany gdzieś kapitał poprzez jego odzyskanie (wypłata oszczędności i kapitału w gotówce). Nieświadomie takim postępowaniem powodujemy utratę całości lub części swojego kapitału - bank i instytucje finansowe, poprzez tzw. mechanizm kreacji pieniądza, tworzą sztucznie pieniądz, który pożyczają.

ŻADEN BANK NIE JEST WYPŁACALNY W PRZYPADKU, GDYBY WSZYSCY NAGLE CHCIELI ODZYSKAĆ SWOJE WŁOŻONE TAM PIENIADZE. Kryzys finansowy implikuje do takich zachowań, co z kolei wpływa na upadanie banków, brak dopływu gotówki, chaos i dalszy kryzys.

III. Ważnym, dla niektórych najistotniejszym, czynnikiem obecnego kryzysu jest – już przeszła - polityka finansowania rynku nieruchomości w USA a także pośrednio w krajach zachodniej Europy.

Geneza tej polityki sięga lat 30-tych a powstała po okresie wielkiego kryzysu gospodarczego. W USA utworzono wówczas agencje rządową Fannie Mae, której celem było wsparcie Amerykanów w uzyskaniu własnego, wymarzonego domu. W skrócie: agencja ta skupowała od banków kredyty hipoteczne i korzystając z gwarancji rządowych tworzyła z nich obligacje, które następnie sprzedawała inwestorom. Dzięki wiarygodności rządu Stanów Zjednoczonych papiery te łatwo było sprzedać i przeznaczyć gotówkę na budowę nowych domów i zaciąganie kolejnych kredytów. To z kolei obniżało ich oprocentowanie i zwiększało dostępność kredytów mieszkaniowych.

Taki stan trwał w USA przez blisko 70 lat i był chętnie kopiowany przez kraje europejskie. Było to możliwe z dwóch powodów: po pierwsze banki udzielały kredytów osobom o wysokiej zdolności kredytowej (których było stać na spłatę kredytów), po drugie: zarówno państwo jak i banki miało bardzo skrupulatnie opracowany system nadzoru i oceny ryzyka kredytowego, co uniemożliwiało „rozdawnictwo tych kredytów”.

Zmieniło się to pod koniec lat 90-tych. Wtedy rząd demokraty Billa Clintona spowodował, ze Fannie Mae poluzowała kryteria, które decydowały o ocenie ryzyka kupowanych kredytów. Celem takiego działania było zwiększenie dostępności kredytów hipotecznych dla mniej zamożnych i czarnych mieszkańców USA (tradycyjny elektorat Demokratów). Powstał nowy rynek klientów kredytów hipotecznych: subprime.

WIĘC ZA WĄSKO POJMOWANĄ PRAPRZYCZYNĘ OBECNEGO KRYZYSU GOSPODARCZEGO MOŻEMY UZNAĆ CHĘĆ POWIĘKSZENIA WIELKOŚCI ELEKTORATU PARTII DEMOKRATYCZNEJ.

Aż do roku 2007 wszyscy byli zadowoleni: budownictwo i konsumpcja napędzały wzrost PKB (na kredyt), banki i inwestorzy zarabiali dziesiątki miliardów dolarów, a na Wall Street trwała hossa. Miliony niezbyt bogatych Amerykanów mogły sobie pozwolić na zakup wymarzonych domów (myśląc, że ich wartość zawsze będzie rosła, więc banki pozwolą zrefinansować kredyt nowymi pożyczkami). Wszystko to było jedną wielka bańka mydlaną.

I nomen omen – włodarze tego świata (w tym USA) - politycy, bankierzy, finansiści - zdawali sobie z tego sprawę ale podejmowali działania mające utwierdzać obywateli w ułudzie wiecznej hossy. Było to jak już wspomniałem dobre dla wszystkich – bankierzy zarabiali ogromne pieniądze i dostawali niebotyczne odprawy, politycy- zwiększali swój zadowolony elektorat, ekonomiści i finansiści byli poważani oraz posiadali ważną pozycje społeczna, korporacje i ich menedżerowie powiększały swój majątek i wpływy. Robione było wszystko, żeby ten stan trwał jak najdłużej. Stąd niby uśpiona czujność banku centralnego oraz (o zgrozo!) państwowa pomoc dla utrzymania płynności (wypłacalności) prywatnych instytucji finansowych w latach 2001-2003 (jako reakcja na kryzys firm internetowych). Już wtedy winien nastąpić międzynarodowy krach, który byłby miał o wiele mniejsze globalne skutki a teraz może byśmy mieli do czynienia z kolejnym etapem ożywienia. 


Reasumując pierwszą część moich refleksji do podstawowych przyczyn obecnego kryzysu należą: naturalna cykliczność gospodarki rynkowej, odejście od realizowania paradygmatów (modeli) gospodarki rynkowej, ingerencja państwa w pomoc dla systemu finansowego, brak odpowiedzialności i ponoszenia ryzyka przez instytucje finansowe, globalizm gospodarczy oraz polityczny (rządowy) i gospodarczy (korporacyjny i instytucji finansowych) koniunkturalizm a takze ambicje utrzymywania jak najdłuzej władzy oraz bezwzględnego poszerzania swojego elektoratu.

W następnej części będą: dalsze, równie ważne przyczyny kryzsu, odpowiedź m.in.: na pytania: dlaczego wybuchł on teraz?, jakie skutki przyniesie dla nas w niedalekiej przyszłości? I co możemy zrobić aby jego skutki dla nas były jak najmniejsze?

Pozdrawiam

DLACZEGO MEDIA NAS OGŁUPIAJĄ I ZAKOMPLEKSIAJĄ?

Jest niedziela czasu przerwy wakacyjnej w ramówkach telewizyjnych. Przepełniona ona jest jak zwykle każdego dnia powtórkami popularnych seriali, programów rozrywkowych i kabaretów różnej maści. Są noce kabaretowe, wielkie widowiska muzyczne były lub się zbliżają. Bywamy na nich lub też oglądamy w telewizji.

Dzisiaj też pytam co oglądamy w okresie nie wakacyjnym?. Otóż właśnie popularne tasiemcowe seriale, programy Jak Oni Śpiewają", "Kocham Cię Polsko", "Taniec z Gwiazdami". Wcześniej był "Idol", "Big Brather", "Gwiazdy Tańczą na Lodzie"

Wszystkie te programy były i są ze wszech miar krytykowane za miałkość i płytką komercję. Znani i uznani krytycy krytykują każdy ruch, każde słowo czy gest uczestników owych programów. Do dobrego "tonu" należy u nich udowadnianie, że tych programów oni w zasadzie nie oglądają, za to szeroka widownia, do której te programy są skierowane..

Dziwne tłumaczenie. Jaka szeroka widownia? Kto to jest? Przecież to zwykli Polacy, którzy chcą mieć trochę rozrywki oglądając telewizję. Czyż nie należy Im Się ta namiastka Wielkiego Świata Wielkich Gwiazd? A może się mylę?

Oczywiście można się zżymać, że Teatr ogląda o połowę mniej widzów niż tańce na lodzie. Można się zastanawiać, dlaczego Polacy nie czytają? Ale czemu sie dziwić?

Polska rzeczywistość jest tak szara, że aż przeraża mnie, typowo mieszczucha. Mieszkam w Toruniu, gdzie jest wielu studentów, jest przeszło 200 klubów nocnych, teatr, imprezy kulturalne .... wiem, że jak mam ochotę to jestem tam gdzie chcę. A co ma zrobić mieszkaniec średnich miast takich jak np. Włocławek, albo mniejszych miejscowości i wsi? Tam jest marazm, nic sie nie dzieje, a jeżeli już to dociera to do wąskiej grupy uprzywilejowanych....

Czyż można się dziwić, że Polacy uwielbiają programy dostarczające rozrywki, której nie mają na co dzień?

I tylko przykre jest, że nie ma u nas wykształconych mechanizmów solidarności samorządowej. Nie ma tego oddolnego mechanizmu kultury. Na wsiach już nic nie dociera. Ale czyja to jest wina? Kto rządzi u nas od 20 lar? "Postokrągłostołowa" zdradliwa elita, dla której liczą sie tylko dobra własne.

Były przez te lata pewne inicjatywy (nawet ferowane przez ministra Kuleszę), ale napotkały na ostracyzm central warszawskich. Warszawka (nie negując rodowitych warszawiaków) w znaczeniu Salonowa jest daleka od problemów ludzi.

Warszawa jest stolicą. Zgoda. Ale my żyjemy w Włocławku, Toruniu, Ustrzykach Dolnych, Kołobrzegu, Kaliszu, Zielonej Górze, Wrocławiu, Olsztynie, Słupsku, Szczecinie i innych większych lub mniejszych miast i wsi.

To My winniśmy decydować, co jest dla nas najlepsze. Kariera Nikodema Dyzmy, którą mógł osiągnąć tylko w Stolicy winna pójść do lamusa.

W każdym miejscu Polski, naszej Polski jesteśmy w stanie stworzyć "drugie Wilkowyje". Dlaczego Wilkowyje? Bo właśnie tak wygląda życie naszych rodaków, którzy chcieliby poczuć własną tożsamość i ważność. Poczuć, że o czymś decydują, że coś się dzieje. Nie wykorzystujemy środków unijnych. To marnotrawstwo, które woła o ratunek. Nie rejestrujemy wielu produktów regionalnych przez bariery administracyjno-formalne. Nie wykształciliśmy Polski Samorządowej!

Ale ową zwiększającą się regionalną tożsamość i ważność Polaków dostrzegły nawet inne Narody Europy. Dlaczego My tego nie widzimy? Naprawdę jesteśmy pełnoprawnymi Obywatelami Europy!!!!

Dlaczego właśnie w mediach leci jakiś Ferdek Kiepski niezaradny fajtłapa i głupek pospolity zamiast pokazać bezrobotnego jak zakłada firmę i jakie ma kłopoty i jak nawet śmiesznie dochodzi do sukcesów (np. jak Nikodem Dyzma, który przecież musiał się wiele nauczyć)? Dlaczego w serialach widzimy tylko wesołkowatych i głupkowatych np. Niań czy Niania, lub ciągnące się problemy sercowo-rodzinne w smutnych wersjach ostatecznie? Dlaczego polskie media dołują Polaków zamiast ich promować, wydobywać z nich piękno i powab, pokazywać ludzi sukcesu? Przecież można pokazać jak dochodzić do sukcesów nie będąc śmiesznym lub głupim! I DLACZEGO POLSKIE MEDIA KREUJĄ ZAKOMPLEKSIANIE POLAKÓW ZAMIAST DAWAĆ IM WIARĘ W UMIEJETNOŚCI I MOŻLIWOŚCI?

Odpowiedź jest prosta: bo to w większości media elit lub media nie polskie a media ludzi, którzy Polaków uważają za właścicieli ulic a nie właścicieli kamienic. Wszystkie inne są na marginesie codzienności medialnej. Elitom nie zależy na mądrym, wykształconym narodzie, bo trudniej nim rządzić. Elito nie zależy na silnych samorządach bo tracą władzę. A nie-Polakom nie zależy na Polsce z wcześniej powiedzianej przyczyny!

A my jesteśmy narodem dumnym! Może teraz jeszcze tego nie widać, ale cała nasza historia to przeszło 1000 letnie Państwo Polskie. Państwo ludzi i Królów, Bohaterów i Męczenników, Ludzi Honoru! Państwo, którego nigdy nie mieli Ci wichrzyciele i piewcy Wybrańców Narodu! To MY INNYCH MOŻEMY UCZYĆ NASZEJ ZARADNOŚCI, INTELIGENCJI I PRACOWITOŚCI!!!

WYKORZYSTUJMY NASZ POTENCJAŁ W KAŻDYM MIEJSCU GDZIE JESTEŚMY! BĄDŹMY DUMNI Z NASZEJ POLSKOŚCI! KSZTAŁĆMY SIĘ I PRACUJMY DLA DOBRA POLSKI, NASZYCH DZIECI I NAS SAMYCH!

Miejmy za maksymę to, co np. ja przyjmuję u siebie w działaniu: WSZYSCY WIOSŁUJEMY OSOBNO ALE I RAZEM W JEDNYM KIERUNKU ZNAMY CEL PODRÓŻY ROZWÓJ NASZEJ POLSKI TERAZ I W PRZYSZŁOŚCI. KAŻDY Z NAS, PROPORCJONALNIE DO MIEJSCA, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJE, JEST NIEZBĘDNY W TEJ PODRÓŻY I JEST CZEŚĆIĄ OSIĄGNIĘCIA SUKCESU, JAKIM JEST DOTARCIE DO JEJ CELU.

I w tym wszystkim bądźmy szczęśliwi: SZCZĘŚCIE TO CODZIENNE ODCZUWANIE WŁASNEGO ISTNIENIA czyli żyj tak, abyś kładąc się do snu mógł stwierdzić: tak dzisiaj żyłem, byłem, istniałem, coś zrobiłem, dałem komuś uśmiech, część siebie, coś zdziałałem dla siebie, moich bliskich i dalszych oraz Mojej Ojczyzny

Pozdrawiam