Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kara. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 października 2011

Humorystycznie z przyszłości.... Kto winien?

Witam

Pisać krótko acz treściwie i błyskotliwie bywa dla mnie trudnym zadaniem. Ironicznie lub szyderczo nieraz mi się zdarza, najczęściej persyflażowo. Niepoważnie lub humorystycznie rzadko. W formie dowcipu prawie w ogóle...

Tym razem jednak, przeczytawszy podsumowanie tekstu blogera testigo pt.:  "Dorzynki" czy grzybobranie? Borowiki - gatunek zagrożony, w którym autor - odnosząc się do nieoczekiwanych działań prokuratury zmierzających do ustalenia jako winnych tragedii smoleńskiej  funkcjonariuszy BOR - zawarł taką, może i oczywistą, konstatację: "Jedno nie wpadło mi do głowy - że mogą okazać się winni ci funkcjonariusze, którzy tam w Smoleńsku zginęli... I to - wtedy - by było na tyle", postanowiłem przytoczyć niedawno przeze mnie skonstruowany dowcip....

------------------------------------------------

Donald Tusk o lasce, już wiekowo zaawansowany, wychodząc z toalety w Domu Spokojnej Starości Dla PO i Lemingów, potyka się o stojące przy drzwiach wiadro...

Wymachując groźnie białą laską woła gniewnie i skrzecząco: – Kto to tu postawił!!!

Wszyscy pensjonariusze DSS-u odpowiadają od razu zgodnym chórem: – KACZYŃSCY!!!

– Aaaaa... mrukną, kiwając ze zrozumieniem, sędziwy Tusk...

-----------------------------------------

Pozdrawiam

P.S.
Podobno w przyszłości....
– za Katyń 1940 będzie odpowiadał J. Piłsudski i jego Cud nad Wisłą,
– za wybuch II WŚ, Polacy za brak zgody na niemiecki "korytarz" do Prus, 
– za Holocaust Żydów Polacy, bo na ich terenie były obozy koncentracyjne a Polacy to antysemici (vide: 1968 rok),
–  za Jałtę zaś sam Sikorski bo zginął w Katastrofie Gibraltarskiej i nie miał kto negocjować,
– za komunizm Polacy bo nie lubią Niemców, Rosjan, Żydów i masonów, w tym. K. Marksa,
– za tragedię smoleńską oczywiście L. Kaczyński, bo leciał do Katynia uczcić ofiary, które zginęły przez Piłsudskiego,
– za Stalina z pewnością jeden z braci Przewalskich, którzy mogli przebywać w Gruzji m.in. w czasie poczęcia Wissarionowicza Dżugaszwilego,
– za Tuska i Merkel również Sikorski ze względu na Jałtę, w której Prusy przydzielono Polsce,
– za Wolskiego vel. Jaruzelskiego polscy powstańcy z Powstania Styczniowego i Listopadowego, bo wtedy Rosjanie zaczęli wywozić Polaków na Syberię a przecież Jaruzelski wrócił stamtąd podmieniony...
– itd...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

poniedziałek, 26 września 2011

Tańcząca ludzka "Nicość" nad pękniętą "Struną" czyjegoś prawego życia...

Witam

Obejrzałem przed chwilą w TVP1 sztukę pt.: "Dolina Nicości" w ujęciu Wojciecha Tomczyka.

Reżyser - przedstawiając w sposób twórczy jedną z historii opisanych w książce Bronisława Wildsteina o tym samym tytule - opowiada historię znajomości dwóch dawnych przyjaciół z czasów studenckich: Jana Returna i Daniela Struny. Ich koleje życia po 1989 roku potoczyły się zupełnie odmiennie a przyjaciele stracili ze sobą jakikolwiek kontakt. Po latach dochodzi jednak do spotkania. Uwalnia ono falę skojarzeń, wspomnień, dygresji, wyrzutów sumienia oraz prób wewnętrznej i zewnętrznej relatywizacji oraz zaprzeczania winy "zdrady i współpracy z SB". W młodości obaj przyjaciele razem walczyli z komuną. Jan Return, który poszedł na współpracę z SB i doprowadził do aresztowania a później "wykreowanego przez SB uwolnienia" D. Struny, w wolnej Polsce - jako jeden z wielkich przywódców opozycji, "dzięki któremu uwolniono" m.in. D. Strunę -  zrobił wielką i wspaniałą karierę dziennikarza w Warszawie, opływa w luksusach wtulony w ramionach kolejnej zapewne kochanki... z cygarem w ustach... Daniel Struna, niegdyś charyzmatyczny przywódca grupy, w III RP został człowiekiem przegranym, popadł w alkoholizm, nie poradził sobie z poczuciem winy (został złamany w brutalnym śledztwie przez SB a sposób złamania tego wcześniej niezłomnego przywódcy wskazał właśnie jego przyjaciel Jan Return), funkcjonował na granicy życia i śmierci, by w konsekwencji popełnić samobójstwo...

Obejrzałem tą sztukę... Jej koniec... Cisza wokół... i tylko w mojej pamięci zostanie z niej chyba na zawsze obraz  kręcącej się pustej karuzeli życia... bez piekła i nieba... w dolinie nicości, relatywizacji wszelkich wartości... gdzie dobro i zło nie istnieją... nie ma winy i zdrady a jedynie cierpienie zdrajców, czyli ich - według nich - bohaterstwo...

Zapewne tego chcieliby wszyscy SB-cy i TW oraz wszyscy zdrajcy pracujący dla Komuny i z nią współpracujący, tej gloryfikacji ich sumień i cierpienia za zdradę, którą musieli popełnić... bo takie były uwarunkowania, tak ich złamano...

Niestety... zdrajca bez przyznania się do zdrady, skruchy, prośby o wybaczenie i zadośćuczynienie... pozostanie na zawsze ludzka kanalią... i tak jak główny bohater wyrzuci wspomnienia swojej zdrady  oraz  ludzkiej przyjaźni i wspomnienie czyjegoś życia na śmietnik... Dalej pójdzie sobie tańczącym krokiem dalej chłonąc życie i żyć nicością "zabijając" wyrzuty sumienia gloryfikacja i wybielaniem podobnych sobie podłych kanalii...

Ostatnia scena sztuki... Jan Return wyrzuciwszy wiersze przyjaciela, D. Struny (miał je wydać jako jego życiowy testament, ślad istnienia) odchodzi w dal tanecznym krokiem... "tańcząca ludzka nicość nad pękniętą struną czyjegoś prawego życia"...

Jak długo jeszcze będziemy znosić taniec tych ludzkich podłych "nicości" w naszej Ojczyźnie?
Jak długo?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"