Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrada. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 stycznia 2024

Po co rządowi D. Tuska anarchia w Polsce?

Przez okres 6 tygodni rząd D. Tuska całkowicie zdemolował polski ład prawny i mamy już do czynienia z anarchią całego państwa. Sądzę, że wielu z nas zastanawia się o co chodzi premierowi.

Oczywiście jest wiele odpowiedzi. 

Jedni uważają, że działa on na zasadzie zwykłej i małostkowej zemsty na PiS-ie i na polskim prezydencie. Inni wskazują, że jego działania mają charakter obronny przed możliwością postawienia go przed TS, np. za dziwne kontakty z Rosją noszące znamiona zdrady polskiej racji stanu. Jeszcze inni wskazują, że po prostu realizuje swoje zapowiedzi z kampanii wyborczej i spełnia oczekiwania swojego najtwardszego fanatycznego elektoratu. Kolejni twierdzą, że chce po prostu zastraszyć Polaków, aby zmniejszyć ich opór wobec bezprawia, które ten rząd realizuje. Są i też głosy, że dla niemiecko-brukselskich elit to bezprawie w Polsce jest bardzo pożądane, bo... elity unijne planują takie same kroki w celu utrzymania zagrożonej  dotychczasowej władzy w UE a Polska służy im jako "poligon doświadczalny", który ma pokazać jak daleko mogą się w przyszłości posunąć w bezprawiu i tyranii.

Owszem wszystkie te odpowiedzi są słuszne i są przedmiotowo realizowane, ale strategicznie chodzi o zupełnie coś innego. Wedle mnie anarchia i chaos są potrzebne D. Tuskowi i jego niemieckim rozkazodawcom do tego, aby Polska i Polacy zgodzili się bez wielkiego oporu na przystąpienie naszego kraju do Jednego Scentralizowanego Państwa Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli, co oznaczałoby utratę przez nas wolności, suwerenności, niepodległości i państwowości. A jeżeliby Polska zgodziła się na utratę swojego państwa, to zniknęłaby najważniejsza bariera do wprowadzenia niemieckiego Superpaństwa Europa.

I to jest cel D. Tuska i taki został mu wyznaczony przez A. Merkel, M. Webera czy Ursulę von der Leyen. 

Zauważmy bowiem, że D. Tusk już zgodził się na przymusową relokację do Polski nachodźców i to dokładnie 20 grudnia 2023 roku, czyli w dniu nielegalnego przez niego przejęcia mediów publicznych. Ten ostatni temat wtedy zdominował medialną dyskusję a fakt zgody na przyjmowanie islamistów przeszedł niemal bez echa... Przypadek? Wątpię! A trzeba przypomnieć, że spośród Polaków, którzy wzięli udział w ostatnim referendum najwięcej, bo aż 96,79% (10 878 863 osób!) było przeciwnych przyjmowaniu islamskich imigrantów do Polski - wedle przymusowego rozdzielnika UE.

Najśmieszniejsze jest to, że D. Tusk już po wyrażeniu zgody na przymusową relokację nachodźców i po powrocie do Polski cynicznie, hipokrytycznie i kabotyńsko zaczął zapewniać że on się na taką relokację nie zgodzi. No cóż... Czy jeszcze istnieje ktoś, kto wierzy w słowa D. Tuska?

Kolejną instytucją, którą na pewno będzie chciał przejąć D. Tusk to NBP, bowiem wtedy pokonana zostanie przeszkoda na drodze do wprowadzenia w Polsce waluty Euro, co byłoby samobójstwem polskiej gospodarki i nie chodzi tylko o nasze 360 ton złota i ogromne rezerwy walutowe, ale o wyssanie z Polski środków, które pozwolą Niemcom na pokonanie kryzysu gospodarczego. A te środki są im niezbędne i już na początku chcieli przemycić w ustawie o zamrożeniu cen energii de facto postulaty zakupu wiatraków przez Polskę od tak naprawdę koncernu Siemens... 

Tak dygresyjnie. Obecny rząd i większość sejmowa przystąpiły do ataku na PiS poprzez wysyp komisji śledczych... więc może też należałoby już teraz powołać komisję śledczą do zbadania jako to się stało, że w ustawie o zamrożeniu cen energii znalazły się rozwiązania dotyczące wiatraków i de facto ich zakupu od Siemensa? 

Wydaje mi się, że kolejna kilkusettysięczna demonstracja wolnych Polaków powinna się odbyć pod hasłem: "stop przymusowej relokacji uchodźców" i "brońmy polskiej złotówki", ale wpierw trzeba do ogółu dotrzeć z informacją, że D. Tusk już wyraził zgodę na relokację uchodźców i chce wprowadzić Euro w Polsce! I trzeba to nagłaśniać teraz, bo mamy tylko pół roku na powstrzymanie rozpadu Polski, bowiem do wyborów europarlamentarnych D. Tusk będzie raczej unikał wprowadzania antyspołecznych rozwiązań a później to już go nic nie będzie obchodziło  i zwieje do Berlina czy do Brukseli albo i do Rosji...

Dodatkowo widzimy, że elitom unijnym mocno się śpieszy w procesie zmiany traktatów unijnych, czyli tak naprawdę do przejęcia władzy w poszczególnych krajach UE. Boją się bowiem, że czerwcowe wybory do Europarlamentu mogą zmienić polityczną strukturę w PE na korzyść partii konserwatywnych a to może zaprzepaścić ideę budowy Państwa Europa. Wtedy może doświadczenie bezprawia w obecnej Polsce będzie dla nich swoistym wzorcem?

Realizowana przez obecny rząd całkowita anarchia prawna w Polsce i wielki chaos bezprawia niszczy całkowicie nasz kraj. Taka sytuacja może skończyć się tym, że D. Tusk odrzuci nasz ład prawny na rzecz ładu prawnego UE. I będzie miał wszelkie poparcie w UE a nawet w USA. I nawet gdybyśmy wyszli na ulicę, to premier może - zgodnie z ustawą 1066 o bratniej pomocy - poprosić UE o pomoc w zaprowadzeniu porządku w Polsce. 

Czy do takich ulicznych zamieszek i burd dojdzie? Tego nie wiem, ale jest to wielce prawdopodobne, bo Polacy nigdy nie godzili się na autorytarne rządy i ta potrzeba wolności gdzieś tam cały czas tkwi w polskich sercach. Musimy jednak pamiętać, żeby podczas dużych naszych demonstracji sprzeciwu nie dać się sprowokować do działań mogących dać dyktatorskiemu reżimowi jakikolwiek pretekst do użycia siły... 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 31 grudnia 2023

Uległem zwątpieniu i zniechęceniu! I krótkie życzenia na ten nowy rok!

Zanim Szanowni Państwo rozpoczną lekturę niniejszego tekstu to wpierw zachęcam do zapoznania się z wystąpieniem profesora Andrzeja Nowaka a szczególnie jego drugiej połowy mówiącej o nadziei. 

Będzie to bardzo pomocne w zrozumieniu moich rozterek i dylematów, które spowodowały, że przez cały grudzień niejako udałem się na "wewnętrzną emigrację" i uległem zwątpieniu w ducha i mądrość Polaków oraz poddałem się zniechęceniu do takiej Polski jaka wyłoniła się wskutek październikowych wyborów parlamentarnych. 

Nie wiem, ale wydaje mi się, że nie tylko ja poczułem takie negatywne emocje, które paraliżują chęć jakiegokolwiek patriotycznego działania  na rzecz naszej Ojczyny - Polski i na rzecz dobra wspólnego Polaków. 


Jakże smutna jest ta konstatacja, że są - obok chwil chwały - nieraz takie momenty polskiej historii, kiedy to my sami - Polacy gotujemy sobie dosłownie "piekło na ziemi", które nieraz kończyło się dla nas tragicznie, nawet rozbiorami Polski. 

Niestety nie umiemy doceniać własnego pozytywistycznego działania i często nie wierzymy w naszą Polskę a stajemy się romantycznymi bohaterami dopiero wtedy, kiedy na "własnej skórze" odczuwamy olbrzymie krzywdy, wobec których podnosimy się do walki. Ale również nie potrafimy uczyć się na własnych błędach i je po raz kolejny bezrefleksyjnie popełniamy. 

Z taką sytuacją mamy do czynienia teraz. Jak można było ponownie głosować na zdradliwych i kłamliwych szkodników i "zwijaczy" Polski, którzy pokazali, że są takimi szkodnikami przez osiem lat swoich rządów i doprowadzili  nasze państwo do stanu, gdzie jest już tylko "ch...j, dupa i kamieni kupa"? Albo jak mogliśmy ulec manipulacji na temat jakiejś "Trzeciej Drogi" skoro wiedzieliśmy, że takiej drogi nie ma a głosowanie na nią jest głosowaniem na D. Tuska i jego niszczycielską ferajnę?

Ale na szczęście męczy mnie to patriotyczne wycofanie i milczenie, bo to co wyprawia obecny rząd jest jakąś farsą demokracji i kpiną z obowiązującego prawa polskiego. 

Sądzę, że wielu z nas traktowało kampanijne i szokujące słowa D. Tuska jako po prostu kolejne kłamstwa i groźby przywoływane jedynie na potrzeby kampanii wyborczej. Okazało się, że tak nie jest i D. Tusk rzeczywiście totalitarnie zaatakował państwo polskie tą sławetną swoją "żelazną miotłą", co potwierdza tylko to, co onegdaj napisałem: "ewentualne rządy opozycji totalnej będą totalnie totalitarne!" [1].  I tak niestety jest!

Czeka Polskę i Polaków bardzo trudny czas. I powtórzę: najgorsze jest to, że my sami sobie zgotowaliśmy taki przyszły los... 

Będziemy musieli dokonywać dużego wysiłku, żeby poznawać każde ustawy czy uchwały tworzone przez większość sejmową i nowy rząd a'la "koalicji zdrady narodowej" D. Tuska albo bardziej łagodnie "koalicji 13 grudnia" [2]. Szczególnie te, które będą dotyczyły polskiej polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i gospodarki. Każda bowiem z nich będzie obnażała prawdziwe cele przyszłego rządu a te cele zapewne nie będą dobre dla nas i naszego państwa, Polski. 

Więc musimy powstać ponownie jako naród, zacząć pracę od podstaw i robić wszystko, aby znów nie stało się tak, że Polska zniknie z mapy świata jako suwerenne i niepodległe państwo. 

Niedawno napisałem też: "D. Tusku! Polski naród to nie niemiecki naród, gdzie obowiązuje "ordnung muss sein" i Polacy genetycznie oraz podświadomie - nieraz prędzej a nieraz później – odrzucają nawet potencjalnych zdrajców i dyktatorów, i o tym musi Pan pamiętać a nie przedwcześnie zachłystywać się pozornym zwycięstwem!".  

Polacy! Głowa do góry i do pracy! Niech ten 2024 rok będzie rokiem spokoju i powrotu do normalności! Niech doprowadzi do odbudowy wśród nas patriotyzmu i dumy z bycia Polakiem!

[2] Symptomatyczna data 13 grudnia. To jakiś "chichot historii". 13 grudnia 1981 roku gen W. Jaruzelski vel. "Wolski" wprowadził Stan Wojenny. Wtedy miałem 13 lat i obserwowałem ogólnopolski marazm i wycofanie społeczno-polityczne przez niemal następne 10 lat. SW przetrącił "kręgosłup narodu" i zabił I Solidarność. Oczywiście czasy były inne, bo wtedy komuna użyła siły oręża i wyprowadziła wojsko na ulice. Dzisiejsza komuna jest postkomuną tamtej, ale oparta jest  o drenaż umysłów i ducha narodu. Wszechstronna inżyniera społeczna doprowadziła do tego, że przestaliśmy być indywidualistami zdolnymi do myślenia o Polsce w kategoriach narodu i jego wartości. Dobrze to opisał prof. A. Nowak

  
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

niedziela, 4 czerwca 2023

Dwie czerwcowe zdrady - 4 czerwiec 1989 i 1992 roku!

4 czerwca 1989

Wybory parlamentarne w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, czyli PRL. Wybory przeprowadzone w państwie ustanowionym przez Sowietów a nie w Wolnej Polsce. Wybory nie mające nic wspólnego z demokracją ani wolnością bowiem komuniści i ich akolici mieli zagwarantowane a'priori aż 65% miejsc w Sejmie a w przypadku zaistniałego faktu nie dostana się do niego tzw. komunistycznej listy krajowej, nie kto inny jak Bronisław Geremek wspierany przez Gazetę Wyborczą już w czasie trwania wyborów doprowadził do zmiany ordynacji wyborczej i ponownego głosowania na tę listę, które już było korzystne (bo miało być) dla piewców i zarządców PRL-u. Wybory antydemokratyczne, które stworzyły na następne 26 lat przepoczwarzoną z PRL tzw. III RP i były wynikiem zdrady narodowej dokonanej przy Okrągłym Stole. To dzień - moim zdaniem - hańby narodowej, którego też konsekwencją było powołanie na stanowisko Prezydenta Wolskiego vel. Jaruzelskiego. Ten funkcjonariusz obcych i wrogich Polsce służb wprowadził nielegalnie Stan Wojenny i moim zdaniem jest jednym z najpotworniejszych postaci w historii Polski.

(Polecam filmy: Towarzysz Generał i Towarzysz Generał idzie na wojnę)



Przy Okrągłym Stole i w Magdalence dokonano podziału przyszłych łupów i ustalono warunki utrzymania się przy władzy (politycznej bądź finansowej - uwłaszczenie nomenklatury) zbrodniczych komunistów i ich pseudodemokratycznych, różowych agentów lub quasi agentów. W Magdalence zasiadało tylko około 30%% etnicznych prawdziwych Polaków, resztę stanowili nam etnicznie obcy i a'priori nas nienawidzący. Tak jest do dzisiaj.

Efektem obrad "Okrągłego Stołu" była zgoda na "częściowo wolne" wybory w Polsce, ale pod warunkiem utrzymania przez komunistów funkcji Prezydenta oraz dalszego nadzoru nad newralgicznymi dla naszego państwa specsłużbami, w tym wojskowymi. Nawet przy takich ustaleniach Adam Michnik musiał jednak wybrać się w lipcu 1989 roku do Moskwy ... czyżby po instrukcje od KGB oraz w celu ustalenia harmonogramu działań? KGB już w czerwcu 1985 roku przewidywało powstanie w Polsce rządu z udziałem tzw. konstruktywnej (czyt. różowej) opozycji!

(warte przeczytania: Podróże Adama Michnika...)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/04/podroze-adama-michnika.html

Okrągły Stół był zdradą narodową wobec Polski i ukształtował dominację komunistów i quasi komunistów w całej III RP. Umożliwił też zawłaszczenie polskiej własności przez nomenklaturę komunistyczną i zezwolił de facto na rządzenie Polską w dalszym ciągu przez specsłużby, w tym WSI, która nigdy do czasów rządu J. Kaczyńskiego nie była zweryfikowana. Okrągły Stół był też okresem ostatnich zbrodni na księżach: Suchowolcu, Niedzielaku  i Zychu zamordowanych prawdopodobnie również przez komunistyczne specsłużby. W czasie jego trwania ustalono, że w Polsce nigdy nie będzie głębokiej lustracji i dekomunizacji, co ówcześnie podkreślił w swoim pierwszym w funkcji premiera przemówieniu T. Mazowiecki mówiąc: "Przeszłość odkreślamy grubą linią", co oznaczało ni mniej ni więcej, że nie będzie "ruszania" dawnych komunistycznych elit i pociągania ich do odpowiedzialności za swoje zbrodnicze czyny. 

Czym był Okrągły Stół można zobaczyć m.in. na poniższym filmie.


4 czerwca 1992 roku

Nocą zostaje odwołany gabinet premiera Jana Olszewskiego nie tylko dlatego, że próbował ujawnić sieć komunistycznych agentów funkcjonujących na najwyższych stanowiskach państwowych w ówczesnej Polsce a tym samym zrywał z umowami przy OS. Równie ważnym było uniemożliwienie Lechowi Wałęsie (pseudo.: Bolek) podpisania z Sowietami umowy pozwalającej na zawłaszczenie przez ich specłużby terenów po dawnych sowieckich bazach wojskowych w Polsce m.in. poprzez tworzenie spółek sowiecko-polskich.

Nazwiska kolaborantów z władzą komunistyczną stanowiły kwintesencję osób dokonujących zdrady przy Okrągłym Stole i nie tylko. Sejm w nocnym głosowaniu z 4 na 5 czerwca 1992 - na wniosek zbolkowanego Wałęsy - i kilkanaście godzin po wykonaniu przez ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza uchwały Sejmu o ujawnieniu tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa (tzw. lista Macierewicza, na której był Bolek) odwołał rząd J. Olszewskiego. Dzień po odwołaniu rządu Olszewskiego prezydent Lech Wałęsa desygnował na szefa rządu prezesa PSL Waldemara Pawlaka.

Wówczas też dowiedzieliśmy się, że niszczone akta PRL-owskich służb specjalnych zostały wcześniej utrwalone na mikrofilmach, z których to, co najmniej dwie kopie przekazane zostały zupełnie z premedytacją za granicę i łatwo domyślić się w czyje ręce...

Zamach stanu dokonany przez Bolka i jego akolitów był kolejną zdradą Polski dokonaną przez spadkobierców Okrągłego Stołu.

Całość najlepiej ilustruje film: "Nocna zmiana", który polecam przede wszystkim młodym ludziom.


http://www.youtube.com/watch?v=JKCJP5fX-8I

Smutne jest to, że do dzisiaj Ci - wedle mnie - zdrajcy dalej funkcjonują w życiu publicznym Polski, nawet i w Europie na funkcjach Europosłów. 

Jak długo jeszcze?

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

piątek, 4 czerwca 2021

Dwa zdradliwe 4 czerwce: 1989 i 1992

4 czerwca 1989

Wybory parlamentarne w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, czyli PRL. Wybory przeprowadzone w państwie ustanowionym przez Sowietów a nie w Wolnej Polsce. Wybory nie mające nic wspólnego z demokracją ani wolnością bowiem komuniści i ich akolici mieli zagwarantowane a'priori aż 65% miejsc w Sejmie a w przypadku zaistniałego faktu nie dostana się do niego tzw. komunistycznej listy krajowej, nie kto inny jak Bronisław Geremek wspierany przez Gazetę Wyborczą już w czasie trwania wyborów doprowadził do zmiany ordynacji wyborczej i ponownego głosowania na tę listę, które już było korzystne (bo miało być) dla piewców i zarządców PRL-u. Wybory antydemokratyczne, które stworzyły na następne 26 lat przepoczwarzoną z PRL tzw. III RP i były wynikiem zdrady narodowej dokonanej przy Okrągłym Stole. To dzień - moim zdaniem - hańby narodowej, którego też konsekwencją było powołanie na stanowisko Prezydenta Wolskiego vel. Jaruzelskiego. Ten funkcjonariusz obcych i wrogich Polsce służb wprowadził nielegalnie Stan Wojenny i moim zdaniem jest jednym z najpotworniejszych postaci w historii Polski.

(Polecam filmy: Towarzysz Generał i Towarzysz Generał idzie na wojnę)



Przy Okrągłym Stole i w Magdalence dokonano podziału przyszłych łupów i ustalono warunki utrzymania się przy władzy (politycznej bądź finansowej - uwłaszczenie nomenklatury) zbrodniczych komunistów i ich pseudodemokratycznych, różowych agentów lub quasi agentów. W Magdalence zasiadało tylko około 30%% etnicznych prawdziwych Polaków, resztę stanowili nam etnicznie obcy i a'priori nas nienawidzący. Tak jest do dzisiaj.

Efektem obrad "Okrągłego Stołu" była zgoda na "częściowo wolne" wybory w Polsce, ale pod warunkiem utrzymania przez komunistów funkcji Prezydenta oraz dalszego nadzoru nad newralgicznymi dla naszego państwa specsłużbami, w tym wojskowymi. Nawet przy takich ustaleniach Adam Michnik musiał jednak wybrać się w lipcu 1989 roku do Moskwy ... czyżby po instrukcje od KGB oraz w celu ustalenia harmonogramu działań? KGB już w czerwcu 1985 roku przewidywało powstanie w Polsce rządu z udziałem tzw. konstruktywnej (czyt. różowej) opozycji!

(warte przeczytania: Podróże Adama Michnika...)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/04/podroze-adama-michnika.html

Okrągły Stół był zdradą narodową wobec Polski i ukształtował dominację komunistów i quasi komunistów w całej III RP. Umożliwił też zawłaszczenie polskiej własności przez nomenklaturę komunistyczną i zezwolił de facto na rządzenie Polską w dalszym ciągu przez specsłużby, w tym WSI, która nigdy do czasów rządu J. Kaczyńskiego nie była zweryfikowana. Okrągły Stół był też okresem ostatnich zbrodni na księżach: Suchowolcu, Niedzielaku  i Zychu zamordowanych prawdopodobnie również przez komunistyczne specsłużby. W czasie jego trwania ustalono, że w Polsce nigdy nie będzie głębokiej lustracji i dekomunizacji, co ówcześnie podkreślił w swoim pierwszym w funkcji premiera przemówieniu T. Mazowiecki mówiąc: "Przeszłość odkreślamy grubą linią", co oznaczało ni mniej ni więcej, że nie będzie "ruszania" dawnych komunistycznych elit i pociągania ich do odpowiedzialności za swoje zbrodnicze czyny. 

Czym był Okrągły Stół można zobaczyć m.in. na poniższym filmie.


4 czerwca 1992 roku

Nocą zostaje odwołany gabinet premiera Jana Olszewskiego nie tylko dlatego, że próbował ujawnić sieć komunistycznych agentów funkcjonujących na najwyższych stanowiskach państwowych w ówczesnej Polsce a tym samym zrywał z umowami przy OS. Równie ważnym było uniemożliwienie Lechowi Wałęsie (pseudo.: Bolek) podpisania z Sowietami umowy pozwalającej na zawłaszczenie przez ich specłużby terenów po dawnych sowieckich bazach wojskowych w Polsce m.in. poprzez tworzenie spółek sowiecko-polskich.

Nazwiska kolaborantów z władzą komunistyczną stanowiły kwintesencję osób dokonujących zdrady przy Okrągłym Stole i nie tylko. Sejm w nocnym głosowaniu z 4 na 5 czerwca 1992 - na wniosek zbolkowanego Wałęsy - i kilkanaście godzin po wykonaniu przez ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza uchwały Sejmu o ujawnieniu tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa (tzw. lista Macierewicza, na której był Bolek) odwołał rząd J. Olszewskiego. Dzień po odwołaniu rządu Olszewskiego prezydent Lech Wałęsa desygnował na szefa rządu prezesa PSL Waldemara Pawlaka.

Wówczas też dowiedzieliśmy się, że niszczone akta PRL-owskich służb specjalnych zostały wcześniej utrwalone na mikrofilmach, z których to, co najmniej dwie kopie przekazane zostały zupełnie z premedytacją za granicę i łatwo domyślić się w czyje ręce...

Zamach stanu dokonany przez Bolka i jego akolitów był kolejną zdradą Polski dokonaną przez spadkobierców Okrągłego Stołu.

Całość najlepiej ilustruje film: "Nocna zmiana", który polecam przede wszystkim młodym ludziom.


http://www.youtube.com/watch?v=JKCJP5fX-8I

Smutne jest to, że do dzisiaj Ci - wedle mnie - zdrajcy dalej funkcjonują w życiu publicznym Polski, nawet i w Europie na funkcjach Europosłów. 

Jak długo jeszcze?

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 10 lutego 2020

Lewackie bojówki KOD niczym lewackie bojówki bolszewickie!

Dzisiaj na spotkaniu Prezydenta z mieszkańcami Pucka i Wejherowa mieliśmy po raz kolejny popis antydemokratycznych i totalitarnych lewackich bojówek KOD nie uznających legalnie wybranych przez polski naród władz Rzeczpospolitej Polskiej i odurzonych lewacką fanatyczną gotowością nawet na siłowe dokonanie zamachu stanu w Polsce. Te bojówki przypominają mi lewackie bojówki bolszewickie.

Skandowano obrzydliwe hasła wobec prezydenta w stylu "Ty ch..ju" a kandydatka na Prezydenta M. Kidawa-Błońska ściskała się z KOD-owcami zapewniając ją, że ich krzyki były słyszalne. Zdaje się, że KOD-owcy "dostali wiatr w żagle" i cała ta kampania wyborcza będzie podobna: rozwydrzeni i fanatyczni zwolennicy M. Kidawy-Błońskiej kontra stateczna i umiarkowana kampania Prezydenta A. Dudy.

Obrzydliwym jest jednak to, że kandydatka PO-KO niejako sankcjonuje takie zachowanie, bo tylko na emocjonalnych fanatykach może oprzeć swoją kampanię. Poza rozchwianiem nastrojów społecznych nie ma dla Polski i Polaków żadnej propozycji... no chyba, że uznamy likwidację 500+ i innych programów społeczne realizowanych przez rządy ZP (PiS) albo całkowite odwrócenie reform i doprowadzenie do sytuacji, w której "będzie tak, jak było" w całej III RP.

Polacy! Oni wszyscy razem z M. Kidawą-Błońską uważają, że jesteście głupcami i polskimi podludzkimi idiotami a tym samym łatwo Was zmanipulować i wykorzystywać do własnych celów i obrony ich dostatniego życia żerującego na nas, naszym polskim majątku i naszej pięknej Polsce. Nie pozwólcie na to! Jesteście wszak Polakami, potomkami wielkich bohaterów i zwykłych naszych rodaków, którzy nigdy nie poddali się zniewoleniu, nawet w czasie zaborów, wojen, czy lewackiej, komunistycznej dyktatury!

Dziś lewacy - kreatorzy i beneficjenci III RP - walczą z Polską i Polakami i wszystkimi, którzy polskość mają w duszy i sercu. Walczą jedynie o odzyskanie swojej władzy i profitów z niej płynących, walczą o uniknięcie kary za swoje przestępstwa i za działanie na szkodę naszej Ojczyzny. I będą walczyć do upadłego. Nawet - zgodnie z lewacką logiką - antydemokratycznie i antykonstytucyjnie podważając Wasz demokratyczny wybór i legalne władze polskie. Nawet poprzez otumanianie Was i skłanianie do demonstracji czy też obalania poprzez zamach stanu legalnych polskich władz.

Pamiętajcie! To chorzy na władzę i pieniądze śmieszni i jednocześnie groźni antydemokratyczni szaleńcy... Nie ulegajcie ich szaleństwu i nie wierzcie w ich piękne, ale obłudne i hipoktytyczne hasła o zagrożeniu wolności czy praworządności... tak naprawdę ich wolności i ich bezkarności.

Wszystkie ostatnie wybory były tymi najważniejszymi. Tak jest i teraz więc wybierzmy osobę, która gwarantuje trwanie "dobrej zmiany".


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 21 sierpnia 2019

Legendowanie zdradzieckich elit III RP – Ośrodek wczasowy internowania w Jaworzu

Temat trochę mniej kampanijny, ale w sumie dotyczy całej III RP a więc dotyka też współczesności, która niestety wyrosła ze zdrady narodowej niby "naszych" już w roku 1981, kiedy to sam Geremek 1 grudnia 1981 roku proponował władzy wprowadzenie Stanu Wojennego by później powstała nowa Solidarność bez Matki Boskiej w klapie i tak się stało.

Ogólnie oficjalna historia - moim zdaniem - jest pełna fałszu i manipulacji. I nawet "nasi" historycy nie mówią o wszystkim, albo też sami nie wiedzą. Historię tworzą fakty i wydarzenia a one są kreowane i to najczęściej w zaciszu gabinetów.

Lata 80-te... To jeszcze należy się cofnąć do lat 70-tych. Komuna była w latach 70-tych inna niż wcześniej. Było to otwarcie E. Gierka. Oczywiście takie bardziej w sferze gospodarczej niż politycznej. Pojawiły się inwestycje, zachodnie produkty, itd...

Tak to trwało do 1976 roku, kiedy wyprowadzono robotników na ulice i założono KOR... Środowisko KOR-u było potem w latach 80-tych niemal jedyną tzw. "konstruktywną", różową opozycją. A na strajkach w sierpniu 80-tego roku rolę dyrygentów przejęło właśnie to środowisko i ludzie im bliscy: B. Geremek, J. Kuroń, A. Michnik, T. Mazowiecki i wielu innych.

Początkowo mieli przejąć strajk i go zneutralizować a sam strajk był zainicjowany aby obalić E. Gierka (zresztą walka wewnętrzna o władzę zawsze jakoś przesilała się w buntach robotniczych).

L. Wałęsę, czyli Bolka dowieźli na strajk UB-cy od strony morza motorówką. Nie opanowali strajku i powstała I Solidarność, jedyna naprawdę patriotyczna organizacja. Niestety Stan Wojenny ją zakończył a później istniała już tylko różowa opozycja z Geremkiem Michnikiem i Kuroniem.

Od momentu przejęcia władzy przez M. Gorbaczowa t.j. w połowie lat 80-tych Moskwa przygotowywała się do zmiany ustroju... W 1986 (albo rok wcześniej lub później) Gorbaczow obiecał Niemcom Zjednoczenie, czyli de facto koniec komunizmu. No a jeszcze na dokładkę był G. Soros? On był wszędzie i w Rosji i Polsce, i na Węgrzech.... Czyje interesy reprezentował? Etnicznie to środowiska syjonistyczne i wielkich bankowców...a te środowiska syjonistyczne to też środowisko KOR...

Następnie były strajki końca lat osiemdziesiątych zakończone zdradą narodową przy Okrągłym Stole i Magdalence, gdzie "niby nasze", polskie zdanie reprezentowali Ci, którzy w większości byli antypolakami i tak jest do dzisiaj.

To tak pokrótce, ale warto zauważyć, że właśnie Stan Wojenny zabrał Polsce wielu patriotów, którzy w przyszłości mogli stanowić elitę narodu. Zmuszono ich do emigracji a było to przeszło 1 mln naszych młodych patriotów. Zostali tylko Ci "różowi" najczęściej z semickim rodowodem. I dla nich Stan Wojenny wcale nie był straszny. Większość umieszczono w ośrodku wczasowym dla komunistycznych oprawców w Jaworzu.

Z książki Solidarność w Województwie Koszalińskim 1980-1989 (A.Frydrysiak,T. Wołyniec):

"W chwili przyjazdu do Jaworza nie było wytycznych dotyczących postępowania z internowanymi, zastosowano zatem regulamin ośrodka obowiązujący wczasowiczów podczas turnusu wypoczynkowego.
(...)
Przywieziono 106 paczek Było w nich pełne wyposażenie, a więc: ubrania, kosmetyki, żywność, książki i notatki. Przywieziono również owoce południowe: pomarańcze, banany, cytryny, ananasy.(...)
W czasie wolnym internowani prowadzili wykłady.
(...)
Słuchaczami wykładów byli internowani oraz żołnierze i milicjanci będący po służbie.?
"Ponieważ planowano przejście na gospodarkę rynkową, transformację pierwszej komuny w III RP, potrzebne były kadry konstruktywnych opozycjonistów, którym można byłoby przekazać władzę?
W tym celu w Jaworzu podlegali procesowi uwiarygodniania zdobywając status pokrzywdzonego m.in.: Wł.Bartoszewski, A.Małachowski, T. Mazowiecki, B.Geremek, St.Niesiołowski, A. Czuma, B.Komorowski, A. Celiński, A. Drawicz, R.Bugaj, A.Szczypiorski, W.Woroszylski, A.Kijowski, H. Mikołajska, J. Kuroń, J.Jedlicki, J.Holzer, St. Amsterdamski, J. Kuśnierek, M. Rayzacher, R.Zimand".

Patrząc z perspektywy 30 lat kogo internowano w Jaworze można dojść do wniosku, że scenariusz obecnej gangreny Polski, już wtedy był planowany.

Ośrodek w Jaworzu był jednym z kilku zaledwie obozów internowania stanu wojennego, który umieszczono nie w więzieniu, lecz w wojskowym domu wczasowym podległym dowództwu wojsk lotniczych. Działał do 22 maja 1982 r.

W tym dniu przeniesieni zostali do ośrodka odosobnienia w Darłówku m.in. przyszły premier Tadeusz Mazowiecki, przyszły minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek, późniejszy ambasador Krzysztof Śliwiński. Powodem przeniesienia była konieczność przygotowania ośrodka w Jaworzu do sezonu wczasowego. Był to obóz niewielki, liczba internowanych rzadko przekraczała 60 osób. Większość internowanych przywieziono z Warszawy - mężczyzn z więzienia w Białołęce, a kobiety z Olszynki Grochowskiej. Była także grupa uwięzionych ze śląska i po kilka osób z Kielc, Lublina, Torunia i Łodzi. Cechą najbardziej charakterystyczną, odbiegającą od przeciętnej innych obozów był skład osobowy Jaworza: przebywali w nim intelektualiści - pisarze, artyści, naukowcy i - jak się po kilku latach okazało - przyszli politycy z pierwszych miejsc w kraju. Ośrodek odosobnienia w Jaworzu, jako jeden z bardzo niewielu w kraju, odpowiadał warunkom internowania zapowiadanym przez władze stanu wojennego: dwa pawilony spełniały standard wczasowy, w pokojach ok. 10 m2, z przedpokojem mieszczącym szafę i umywalkę, mieszkały 3 osoby. Dwa prysznice i cztery kabiny WC na piętrze przypadały na 20-30 osób. Czystość w pokojach, na korytarzu i w pomieszczeniach sanitarnych utrzymywali sami internowani. W oknach nie było krat, pokoje były otwarte, panowała swoboda poruszania się po korytarzach i wewnątrz pawilonu - ale już nie swoboda wychodzenia na zewnątrz, na teren bez muru i wieżyczek strażniczych. Spacery odbywały się pod nadzorem, w kółko po wyznaczonym terenie. Posiłki, przyrządzane smacznie, podawano do stolików w stołówce.

Osobistą kontrolę nad obozem sprawował adiutant gen. Kiszczaka, pułkownik Romanowski - on eskortował transport helikopterami z Warszawy do Jaworza, on też odwiedzał regularnie obóz. Stała, SB-cka część załogi Jaworza, nie ulegała zmianie, nie zmieniali się podoficerowie - prawdziwa władza w obozie, zmieniali się za to co kilka tygodni żołnierze z poboru i członkowie formacji ROMO. W kwietniu pojawił się nowy zastępca komendanta ds. nadzoru politycznego; przyniosło to znaczne zaostrzenie np. warunków widzeń z rodzinami - zaczęły się one odbywać pod ścisłym nadzorem funkcjonariuszy. Cywilni funkcjonariusze SB próbowali też, od połowy kwietnia, rozmów indywidualnych z internowanym".

Mało jest takich relacji, ale warto to przypominać, bo one tylko potwierdzają, że tak naprawdę nie było żadnego obalenia komunizmu, ale on był kontrolowany przez samych komunistów i ich "opozyjyjnych" wtyczek takich jak B. Geremek czy A. Michnik, który w więzieniu miał dostęp o możliwość pisania tekstów oraz wysyłania ich w świat. Zresztą był traktowany nadzwyczaj łagodnie.

W ten sposób legendowano nowych władców Polski, którzy rządzą w niektórych dziedzinach i dzisiaj. Oni albo ich potomkowie i z tej perspektywy należałoby patrzeć na obecną rzeczywistość.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 14 lipca 2019

Emocje i gra nimi

Dotyczy to przede wszystkim już lewaków spod znaku PO i wszystkich jej akolitów, ale też - nad czym boleję ogromnie - niektórych mediów oraz portali ludzi prawicy, którzy - mimo zmiany władzy - dziś w części dalej opierają się w dużej skali tylko na emocjach. A fakty? Są niepotrzebne lub przedstawiane jednowymiarowo (jednopoglądowo), bo obiektywne nie przynoszą zysków ponieważ Polacy przez 30 lat zostali otumanieni emocjami i ich odbiorem a nie realnym światem faktów i ich oceną.

Smutne to, ale prawdziwe, chociaż dzisiaj po prawej stronie spotyka się coraz więcej merytorycznych tekstów i filmów. Emocje z reguły nie są pożądane, bo są złym doradcą. ZP to zrozumiała PO-KO niestety nie.

Ale przykłady wzbudzania emocji można mnożyć, ale po co? Redakcje i politycy opierający się na wzbudzaniu emocjonalnym czytelników i odbiorców wiedzą o kim i o czym mówię a ci, którzy przekazują prawdziwie informacje i poglądy normalnie i profesjonalnie też wiedzą, że mój tekst nie dotyczy ich.

Na portalach na tzw. SG pojawiają się teksty, które emocjonalnie muszą (powinny) wzbudzić odzew czytelników. To napędza tzw. "klikalność" i zyski portali. To samo w prasie i telewizji, gdzie niemal tylko emocjonalny i kontrowersyjny przekaz powoduje odpowiednią oglądalność czy też czytelnictwo a te przynoszą zyski oczekiwane przez właścicieli. Mam na myśli przekazy polityczno-społeczno-gospodarcze, a nie o programy rozrywkowe czy filmy przyrodnicze lub fabularne. Dla mnie obecnie liczą się filmy dokumentalne, bo hollywoodzkiej "papki" nie znoszę. Wolę przeczytać dobrą książkę lub obejrzeć dobre filmy, wykłady i prelekcje na YouTube, które od razu archiwizuję, bo już wiele filmów i patriotycznych wykładów po prostu z YoUTube znikła.

Wracając do tematu. Apeluję!

Nauczmy Polaków myślenia faktami a nie emocjami! Niech zysk nie będzie jedyną miarą wartości przekazu!

Wiem, że to proces żmudny i długotrwały, ale dziś jest ostatnia szansa na odbudowę polskości i polskiego myślenia. Myślenia racjonalnego. Myślenia pronarodowego. Myślenia propolskiego.

Jesteśmy przed jesiennymi wyborami i ta gra emocjami staje się powoli już prymitywna i ludzie zaczęli jednak nie podlegać tym emocjom, ale wyborcy PO-KO nie są przygotowani do innego odbioru przekazu niż emocjonalny. Ba! Nie wiedzą nieraz o czym mówią i cytują wdrukowane treści z GW czy TVN.

Ostatnio byłem na poczcie i stało w kolejce dwóch Panów w sile wieku. Rozmawiali o tym jak straszny jest Kaczor. Na moją uwagę, że to nie Kaczor jest straszny, ale obecna polska Targowica reprezentowana przez totalną opozycję i żaden do tej pory rząd nie zrobił tak wiele dla Polaków.  I jaka była reakcja? Ano krzyk i wrzask, i obrażanie mnie bez żadnych argumentów ad meritum. Na końcu z pianą na ustach uznali mnie za porąbanego pisiora a ja poprosiłem, żeby przypomnieli sobie, co to była ta pierwotna Targowica i czym się skończyła. Nic nie docierało a Panowie wyszli z kolejki a weszli dopiero wtedy, kiedy ja opuściłem pocztę.

I właśnie to są zwolennicy PO-KO i do nich kierowany jest emocjonalny przekaz wrażych mediów jak GW czy TVN oraz w znacznej mierze samej PO-KO.  Wczoraj Grzesiu Schetyna w swoim przemówieniu obiecał spełnienie jego szóstki +. Obietnic jak zawsze było dużo, ale należy pamiętać co D. Tusk naobiecywał i nie zrealizował żadnej z tych obiecanek. To były puste słowa i jak się okazało strasznie puste, bo PO-PSL zrobili z Polski państwo z dykty, gdzie jest tylko dupa i kamieni kupa. Zostawili po sobie państwo teoretyczne, które PiS (ZP) musiał odbudowywać przez ostatnie cztery lata i sądzę, że będzie tak w następnej kadencji. Zresztą G. Schetyna mówił w większości to, co PiS już realizuje, więc znów nie mieli własnych pomysłów - oprócz LGBTQ - na tyle merytorycznych żeby można było im ufać.

Ale mamy dziś szansę na to, by emocje odchodziły w niebyt a dla opozycji "antypis" już nie przynosi żadnych efektów. Podoba mi się to w PiS-e, że oni naprawdę tworzą przekaz merytoryczny a obietnice wyborcze są przez PiS realizowane w przeciwieństwie do PO i PSL kiedy rządzili przez osiem lat! Nie są wiarygodni.

Nie możemy dziś operować tym, czego się nauczyliśmy przez 30 lat indoktrynacji III RP. Indoktrynacji poprzez wzbudzanie negatywnych emocji i nienawiści.

W Polsce jest pluralizm wypowiedzi, demokratyczny pluralizm dopuszczający istnienie wielu ogólnopolskich telewizji, portali i prasy.

To nie jest tak jak za czasów PRL, że istniały tylko rządowe media i oficjalny przekaz rządowy.

Dziś politycy, dziennikarze i telewizja publiczna oraz media publiczne istnieją obok wielu polityków i mediów prywatnych. To jest demokracja i wolność mediów oraz wolność wyrażania nieskrępowanie swoich poglądów. Wolność słowa i możliwość słuchania i mówienia tego, co się chce i co się wybiera. Nikt nie musi wybierać i słuchać mediów publicznych. Nikt, kto nie chce.

Ale media publiczne, narodowe są finansowane przez nas a nie prywatnych właścicieli i one muszą spełniać misję narodu, misję Polaków!

Nie może być tak, że pełnią rolę inną niż taką jaką wyraża naród w wyborach oraz taką jaką wymaga długookresowe dobro Polski i Polaków. A te dobro to dbałość o naszą tradycję i naszą przyszłość jako narodu. To rzecz nadrzędna. I rzetelność oraz fakty, rzetelność i etyka, w tym dziennikarska.

Nie może być tak, że Polacy muszą dowiadywać się prawdy z mediów niezależnych jak było to przez 30 lat trwania tragicznej dla Polski i polskiego narodu III RP.

To właśnie z mediów polskich, narodowych i finansowanych przez nas wszystkich musimy dowiadywać się obiektywnych informacji, w miarę wszystkich, jakie są możliwe i z różnych punktów widzenia. To właśnie z nich powinniśmy uczyć się polskości, historii,. tradycji, kultury naszego narodu - podkreślam, naszego polskiego narodu! I to jest misja mediów narodowych, mediów publicznych. I na dzisiaj powoli jest to realizowane w publicznej TV, innych mediach i internecie.

Oczywiście! Kto nie będzie chciał tego oglądać, słuchać i czytać to jego wola. Demokracja polska jak każda inna (choć to zaczyna być niespełnioną ideą UE i USA) daje wszystkim wybór... inaczej niż za PRL-u. Niech sobie zamieni TVP na TVN i POLSAT, niech zmieni wszystko na odbiór przekazów mediów prywatnych. One są prywatne i wyrażają opinię jedynie prywatnych właścicieli - to jest ich  "obiektywność i rzetelność".

A media publiczne czyli narodowe finansowane przez nas (narodowe bo takie mają być)? Dla nich jest rola spełniania kryteriów obiektywizmu, prawdy za wszelką cenę i promowania polskości. To jest zadanie i misja. Czym innym niech się zajmą media prywatne, nikt dzisiaj za rządów PiS nie zabroni im działalności! Pluralizm jest i będzie teraz priorytetem, nie tak jak za rządów PO-PSL czy niemal wszystkich rządów III RP!

Życzę przeto wszystkim Lisom, Kraśkom, Lewickim i innym aby w antypolskich mediach dalej funkcjonowali i szukali miejsc w mediach prywatnych. Dla nich nie ma miejsca w mediach narodowych, naszych, obiektywnych i przekazujących takie informacje, które nakazane są przez zawód dziennikarza, jego etykę. I dobrze się stało, że większości z nich TVP się pozbyło.

I niech niektórzy histerycy nie krzyczą, że niszczy się wolność słowa. Ona pozostaje, bowiem są inne media... i powtarzam... nie tak jak za PRL-u. Oni - w mediach publicznych - walczyli o swoje profity jako dzieci resortowych dynastii, które trwają od czasów komuny!

Ten polski pluralizm wyraża się też w możliwości swobodnego organizowania marszów, pochodów czy parad, choć parady równości LGBTQ winny być zakazywane lub też organizowane np. w lesie, żeby nie demoralizować dzieci, młodzieży i ludzi dorosłych.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

czwartek, 23 listopada 2017

Atak na Polskę – niebezpieczna żonglerka przyszłością krajów UE, a może nie tylko ich…

(tekst składa się z dwóch części: pierwsza obejmuje przedstawienie moich teorii, co do celów obecnego ataku na Polskę i Polaków, druga zaś – dla chętnych – stanowi pogłębienie pierwszej wraz ze wskazaniem chronologii wydarzeń, która skłoniła mnie do subiektywnego i hipotetycznego zbudowania owych „teorii spiskowych”)

CZĘŚĆ I

Od 11 listopada 2017 roku, czyli wraz z zakończeniem Marszu Niepodległości nastąpił frontalny atak na Polskę i Polaków. Atak kuriozalny i zaskakujący oraz szkalujący i obrażający państwo polskie a także nas wszystkich. Atak oparty na kłamstwie, manipulacji faktami i tezami już bezapelacyjnie udowodnionymi: Polska to totalitarne i ksenofobiczne państwo bezprawia, Polacy to faszyści i naziści, polski patriotyzm to skrajny nacjonalizm a raczej na pewno już szowinizm, obecny polski rząd to niemal rząd nazistowski z a’la drugim A. Hitlerem albo co najmniej drugim W. Putinem na czele – J. Kaczyńskim, faszystowska i szowinistyczna oraz skrajnie katolicko-ksenofobiczna a tym samym "antysemicka" ludność Polski jest nietolerancyjna i antyimigrancka a Polska jest krajem niszczącym wszelkie mniejszości: od narodowych do seksualnych… itd., itp.

           Zadziwiające jest – aczkolwiek symptomatyczne – że ów polityczno-medialny atak na nasz kraj i nas wszystkich Polaków nastąpił w sposób zintegrowany i globalny. Setki antypolskich i kłamliwych artykułów na całym świecie, niemal identyczne – jak z jakiejś wcześniej przygotowanej „matrycy” – i szkalujące nas treści w opiniach wielu polityków, wszelakich „dziennikarzyn” i różnych „autorytetów” na całym świecie czy dyskusja o Polsce w PE wraz z bezprawnym i opartym na kłamstwie przyjęciem jakiejś rezolucji kłamliwie oczerniającej Polskę jako kraj nie spełniający unijnych norm praworządności, kryteriów demokracji i zapisanych w traktatach unijnych praw podstawowych.

Owa skrajnie antypolska, bezprawna i bezpodstawna oraz aberracyjna w swojej treści i wymowie rezolucja – czego nie kryją unijni funkcjonariusze oraz przedstawiciele „partii antypolskiej” (PO, .N, część PSL”) – ma w konsekwencji doprowadzić do wszczęcia wobec Polski tzw. procedury wykluczenia głosu Polski w UE a w ostateczności umożliwić nakładanie na nasz kraj sankcji finansowych bądź też podjęcia unijnych działań zmierzających do tzw. obrony polskiej demokracji poprzez np. zmianę władzy w Polsce (artykuł 7 ustęp 1 Traktatu o UE). W dramatycznym i mam nadzieję bardzo mało prawdopodobnym scenariuszu – o którym od dawna często mówi S. Michalkiewicz – zmiana władzy w Polsce po uruchomieniu procedur zgodnie z owym artykułem 7 mogłaby nastąpić np. poprzez prośbę „partii antypolskiej” skierowaną do UE a dotyczącą realnej (wojskowej, policyjnej) pomocy w utrzymaniu w Polsce zagrożonej właśnie demokracji i praworządności. W tym kontekście warto też zadać sobie pytanie: dlaczego do tej pory rząd ZP nie uchylił nikczemnej ustawy potocznie zwanej jako ustawa 1066, która sankcjonuje tzw.: „bratnią pomoc”, czyli obecność obcych sił wojskowych czy policyjnych lub innych mundurowych i cywilnych służb na terenie naszego kraju.

          Oceniając całą antypolską kampanię z ostatnich dni nie można raczej oprzeć się wrażeniu, iż została ona szczegółowo przygotowana dużo wcześniej i jest zapewne częścią o wiele większej „gry”, której ostatecznego celu nie znamy bądź się tylko domyślamy, ale która zapewne rozpisana jest na wiele działań mających na celu przede wszystkim zmianę władzy w Polsce a tym samym m.in. rozbicie Grupy Wyszehradzkiej i nie dopuszczenie do powstania tzw. „koalicji międzymorza” będącej popieraną przez USA alternatywą dla obecnego kierunku rozwoju UE zmierzającego w stronę utworzenia jednego, beznarodowego i pozbawionego granic „superpaństwa”.

           Trzeba zatem zadać sobie pytanie: o co naprawdę chodzi w tym całym ataku na Polskę?

         Częściowo na to pytanie padła już odpowiedź, ale warto ją uzupełnić pewnymi cząstkowymi „teoriami spiskowymi”, które tak naprawdę mogą się okazać całkiem realne i prawdziwe.

         Zmieniając dotychczasową kompozycję moich tekstów, gdzie z reguły wnioski były przeze mnie przedstawiane dopiero na końcu tekstu i po dość długim rozpisywaniu się na temat poszczególnych logicznych faktów je potwierdzających, dziś od razu przedstawię moje „teorie spiskowe”, by później (w drugiej części) przedstawić chronologię faktów, które skłoniły mnie do ich sformułowania. Oczywiście dalej jakby celem pośrednim prowadzącym do innych, nawet ważniejszych celów owego ataku pozostaje zmiana władzy w Polsce za wszelką cenę, każdą cenę…

Uwzględniając powyższe można przedstawić co najmniej cztery główne i subiektywne cele albo raczej wiązki celów głównych ataku na Polskę, teraz, w tych dniach… celów wzajemnie na siebie oddziaływających na zasadzie „sprzężenia zwrotnego”…

         Po pierwsze, wedle mnie najważniejsze: osłabienie międzynarodowej pozycji Polski jako państwa zdolnego do utworzenia wewnątrzunijnej koalicji państw, która byłaby skutecznym „porozumieniem” blokującym niektóre bezsensowne i groźne w skutkach decyzje elit unijnych. Obecnie chodzi zaś o ponowne przeforsowanie po raz kolejny pomysłu przymusowej relokacji nachodźców/imigrantów islamskich!

Przesiąknięte chorą wizją jednego beznarodowego i pozbawionego chrześcijaństwa superpaństwa Europa, lewacko-demoliberalne elity UE – mimo porażki dotychczasowego kwotowego systemu przymusowej relokacji nachodźców/imigrantów islamskich – nie zrezygnowały z tego pomysłu a wprost przeciwnie: chcą okrężną drogą doprowadzić do prawnej – pod groźbą sankcji finansowych – konieczności przyjmowania tego „zalewu groźnego islamu” nawet do krajów, które dotychczas wstrzymywały się z jego przyjmowaniem i deklarowały, że tego stanowiska nie zmienią, m.in.: Polska, Węgry, częściowo Austria, pozostałe kraje V4 i kraje nadbałtyckie, częściowo Włochy i inni.

I to właśnie Polska – jako największa z tych krajów oraz mająca strategiczne geopolityczne położenie w centrum Europy - stanowi najbardziej groźne państwo dla elit UE, państwo, które może zbudować „koalicję blokującą” w RE wejście nowych przepisów dotyczących polityki azylowej a zmieniającym dotychczasowe przepisy tzw.: „rozporządzenia dublińskiego”, które reguluje procedurę azylową w UE. Nowe sprawozdanie z propozycjami zmian PE przyjął 16 listopada 2017 roku (sic!)i tym samym PE jest gotowy w najbliższych dniach lub tygodniach negocjować w tej sprawie z Radą Europy (szefami wszystkich 27 krajów UE). Zmiany te najogólniej mówiąc sankcjonują prawnie przymusową relokację uchodźców/nachodźców islamskich „sprawiedliwie” do wszystkich krajów UE niezależnie – pod groźbą kar finansowych i redukcji pomocy unijnej - od stanowiska rządów danego kraju.

Wedle mnie właśnie o to chodzi teraz szujom antypolskim i antyeuropejskim: o radykalne osłabienie międzynarodowej pozycji Polski i jej możliwości wchodzenia w koalicje z innymi państwami, w tym koalicji, które sama by zawiązywała i im liderowała. Poprzez ten atak na Polskę próbuje się wykreować taką o niej opinię, aby inne kraje traktowały ją jako „passe” i negatywnie oraz niejako „wstydziły się” dobrych z nią stosunków, w tym też tworzenia z nią porozumień koalicyjnych. Bo przecież jak można być w koalicji z krajem „ukąszonym” faszyzmem, antysemityzmem, nietolerancją, ksenofobią, putynizmem, itd… Nieprawdaż? Buduje się więc tą swoistą ”antypolską fobię” z nadzieją, iż Polska nie będzie w stanie zbudować dziś koalicji blokującej wejście w życie nowych reguł przymusowej relokacji uchodźców i w ogóle też kolacji w innych sprawach w przyszłości. A jeżeli Polsce się to nie uda, to dla chorych elit unijnych pozostanie otwarta droga do zniszczenia państw narodowych, zniszczenia chrześcijaństwa, zniszczenia łacińskiej Europy jaką jeszcze teraz – choć częściowo - znamy!

Warto też – co już pośrednio zostało powiedziane - zwrócić uwagę, że z momentem precedensowego przyjęcia nowego prawa azylowego elity unijne de facto pozbawiają jakiegokolwiek prawa głosu w tej sprawie państwa członkowskie UE a jest to kolejny „milowy krok” do jednego beznarodowego, bezgranicznego lewacko-demolibaralnego oraz pozbawionego chrześcijaństwa państwa Europa i można być pewnym, że kolejne decyzje unijne omijające stanowisko poszczególnych krajów ruszyłyby niczym „lawina” i pogrzebałyby już ostatecznie suwerenność i niepodległość krajów europejskich.

Po drugie uzależnione i wynikające też z pierwszego: zastopowanie odbudowy polityczno-gospodarczo-militarnej siły Polski wraz z osłabieniem tempa zacieśniania współpracy Polski z USA...

Bez wątpienia można zauważyć, że przez dwa lata Polska zaczęła odbudowywać się zarówno w sferze gospodarczej, jak i militarnej oraz polityznej, powoli stając się podmiotem a nie przedmiotowym: po części landem niemieckim a po części wasalem ruskim. Na pewno tracą na tym Niemcy i niemiecki oraz międzynarodowy biznes, który do 2015 roku mógł spokojnie drenować Polskę z setek miliardów złotych, w tym też nielegalnie bądź za zgodą D. Tuska i jego antypolskiej ferajny.

Politycznie i gospodarczo więc dla Unii Europejskiej, czyli IV Rzeszy Niemieckiej i dla wielkich międzynarodowych korporacji oraz gospodarczych grup mafijnych (np. zajmujących się „karuzelami VAT-owskimi”) idealną byłaby sytuacja powrotu do tego „co już było” a upadek rządu B. Szydło i przejęcie władzy przez „partię antypolską” to oczywiście im gwarantuje. Stąd zapewne i naciski rządów Niemiec czy Francji oraz korporacji na oczernianie Polski i Polaków.

Degradacja wewnętrzna i zewnętrzna Polski jest też oczywiście marzeniem Rosji, która już raczej nie może znieść rozbudowy zdolności militarno-obronnych Polski (np. wojska USA w Polsce, rakiety „Patriot”, drony bojowe, WOT) i jej dążności do dywersyfikacji źródeł energii (np. dostawy amerykańskiego gazu LNG), co właśnie w ostatnich dniach nabrało zintensyfikowanego tempa…

I dlatego też sądzę, że teraz wojna hybrydowa Rosji przeciw Polsce zaostrzyła się i zostały też uruchomione odwody w postaci „swoich skurwysynów”, czyli a’la lub agentów lub też nieraz podwójnych agentów (np. niemiecko-rosyjskich o np. hipotetycznym pseudonimie „oscaro-czieriełacha”), albo „pożytecznych idiotów”, których Moskwa uważa za „swoich ludzi” w Warszawie, Berlinie, Brukseli czy tam gdziekolwiek a przecież już dawno Moskwa określiła, jacy to ważni ludzie są „ich” np. w naszej Polsce i którzy to „żółwikują”, ściskają się z nim publicznie i rozmawiają z nim po nadmorskich molach. I mają ich zapewne wielu w różnych krajach… Oj… nie zapomnę opisu trzęsącej się ze strachu przed dobermanami W. Putina A. Merkel podczas jednego z bezpośrednich spotkań tych polityków w Moskwie… Co jeszcze – oprócz tego, że A. Merkel panicznie boi się psów – wie o niej KGB-ista W. Putin, który onegdaj był agentem/rezydentem w NRD i to w czasie, gdy A. Merkel pięła się po szczeblach socjalistyczno-niemieckiej kariery?

Trzeba by wspomnieć jeszcze, że w przypadku utrzymania dobrych stosunków z USA Polska wraz z sojusznikami może stanąć na drodze pewnej zadziwiająco bliskiej współpracy gospodarczo-politycznej pomiędzy Niemcami a Rosją. Ten stan wzajemnych powiązań często jest określany kondominium niemiecko-rosyjskim i ma mocne umocowanie w historycznych relacjach między tymi państwami i jest szczególnie groźne, zwłaszcza dla Polski. Osłabienie Polski i pozbawienie jej europejskich i zamorskich sojuszników staje się jednocześnie wzmocnieniem owego kondominium, które realizuje własne cele, czego przykładem jest chociażby Nord Stream 1 i 2, ale też i inne umowy. Ale też osłabienie sojuszy Polski z USA automatycznie zwiększa hegemonię Niemiec w Europie.

Istotnym może też być fakt, iż Polska domagać się będzie „reparacji wojennych” od Niemiec, co może być dla nich dość kosztowne, zarówno w sferze finansowej, jak i w polityczno-historycznej…  Wydaje się, że chyba dla Niemiec ważniejsza jest ta ostatnia, bo może przekreślić kilkudziesięcioletnią narrację historyczną mającą na celu zniesienie odium winy za II WŚ z Niemiec na jakichś nieznanych bliżej nazistów a w konsekwencji na odkrytych właśnie nazistów w postaci Polaków. W takiej narracji historycznej Niemców – po zapłacie przez nich Żydom reparacji wojennych – wspierają w większości światowe środowiska żydowskie wraz z nawet dużą częścią a może całym rządem Izraela.

Po trzecie: wykreowanie Polski na faszystowsko-nazistowską może też służyć zbudowaniu fundamentu dla kolejnej wewnętrznej próby obalenia obecnych rządów, czyli kolejnego „puczu” „partii antypolskiej” (PO, .N, KOD, PSL, OR, celebryci, pseudonaukowcy, aktorzyny, dziennikarzyny, autorytety różniste i włókniste w "szarej mózgowej części" , itd.).

Chyba nie trzeba tłumaczyć, że taki „pucz”, nawet krwawy i przeprowadzony przy nawet zbrojnej pomocy „zagranicy” (w wyniku art. 7 traktatu i polskiej ustawy 1066) może znaleźć uznanie międzynarodowe, bo przecież wynikałby z walki z faszystowsko-nazistowską Polską i takowymi Polakami, wynikałby z konieczności obrony demokracji i praworządności w Polsce.

Po czwarte zaś: zmuszenie w końcu Polski do zapłacenia żydowskim organizacjom mitycznego i bezprawnego odszkodowania za utracone przez Żydów na terenie Polski mienie w czasie okupacji niemieckiej i komunistycznej (szacunkowe i wedle przedstawicieli „Przedsiębiorstwa Holocaust” owe odszkodowania opiewać mają na około 65 mld USD).

Zastanawiający jest ten obecny i aktywny udział „czynnika żydowskiego” w szkalowaniu Polski. Oczywiście to środowisko już od kilkudziesięciu lat (a może nawet dużo, dużo dłużej) próbuje uczynić z Polaków prześladowców Żydów, „antysemitów” współwinnych zbrodni Holocaustu. To prawda i z tym musimy walczyć, tym bardziej, że tak naprawdę nasza współpraca z USA wymusza też współpracę z Izraelem, więc wydaje się, iż Izrael też powinien złagodzić swoją „antypolskość”, przy czym zauważalna jest wewnętrzna walka tego środowiska o schedę po zmarłym w marcu ich przywódcy Dawidzie Rockefellerze. 

Ale… do tej pory nie zdarzało się, aby jakiś oficjalny przedstawiciel rządu Izraela zaatakował Polskę oficjalnie i bezpośrednio, pouczając ją i wyrażając zaniepokojenie oraz ubolewanie. Wypowiedź rzecznika ministra spraw zagranicznych Izraela [zob: mój komentarz na ten temat w - 1] dyplomatycznie jest tak naprawdę zruganiem i publicznym skarceniem Polski na arenie międzynarodowej. A taka postawa Izraela tylko „otworzyła szerzej drzwi” dla zintensyfikowania ataku na Polskę. I wydaje się zasadnym zapytanie: jakim prawem Izrael poucza suwerenną i niepodległą i dumną ze swojej polskości Polskę?

To tak w skrócie i podsumowująco…

CZĘŚĆ II

(dla chętnych poniżej szczegółowo omówiona chronologia zdarzeń wraz z ich interpretacją, która skłoniła mnie do subiektywnego zbudowania w/w „teorii”)

Chronologia wydarzeń ostatnich dni…

1) 11.11.2017 – roku 60-100 tysięczny patriotyczny Marsz Niepodległości w Warszawie pod unijnie obrazoburczym hasłem: „My chcemy Boga”,

2) 11.11.2017 późnym wieczorem i tak naprawdę od wczesnych godzin porannych 12.11.2017 i trwającego do dzisiaj – rozpoczęcie zmasowanego ataku na Polskę, drastycznie zintensyfikowanego po wypowiedzi z dnia 12 .11.2017 roku rzecznika ministerstwa spraw zagranicznych Izraela krytykującego MN jako: „marsz niebezpieczny, zorganizowany przez elementy ekstremistyczne i rasistowskie (…) a historia uczy że na takie zjawiska nienawiści rasowej trzeba reagować natychmiast i w sposób zdecydowany” [2,1],

3) (11), 12-15.11.2017 – trwa zmasowany atak szkalujący oraz kłamliwie oczerniający Polskę i Polaków: setki artykułów, wypowiedzi w mediach, „wyssane z palca” argumenty o faszyzmie i nazizmie Polaków: „60 tysięcy nazistów maszerowało w Warszawie” (Jesse Lehrich, były doradca H. Clinton), „… uczestnicy MN to faszyści a marsz to pokaz ksenofobii” (tekst w „Daily Mail”) [3]. Na świecie niemal wszystkie lewacko-demoliberalne media pokazują wyrwane z kontekstu i incydentalne „rasistowskie plakaty” na MN, cytują zastanawiającą i wedle mnie „ustawioną przez jakieś antypolskie gremia/służby” wypowiedź rzecznika Młodzieży Wszechpolskiej (już nie jest rzecznikiem). Wtórują im lub nawet są inicjatorem takiego przekazu medialnego antypolskie media działające w Polsce: od GW, Newsweeka i TVN aż do niektórych polskojęzycznych mediów niemieckich. 

4) 15.11.2017 – debata w PE o praworządności w Polsce zakończona przyjęciem bezprawnej i skrajnie antypolskiej w/w rezolucji, wzywającej polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i traktatowych praw podstawowych. Za przyjęciem rezolucji głosowało 438 eurodeputowanych w tym 6 antypolaków z PO – przedstawicielki „partii antypolskiej”, przeciw było 152 a 71 wstrzymało się od głosu. W rezolucji – o czym pisałem wcześnie a tu przypominam - europosłowie dali mandat Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE do opracowania sprawozdania będącego uzasadnieniem przegłosowanego w niedalekiej przyszłości prze PE wniosku wzywającego Radę UE do wszczęcia procedury zgodnie z art. 7 ustęp 1 Traktatu o UE. Podczas owej debaty padały skrajnie fałszywe i antypolskie wypowiedzi, będące pokłosiem trwającej od kilku dni „nagonki” na Polskę, m.in. opętany nienawiścią do Polski Guy Verhofstadt: „60 tysięcy faszystów, neonazistów i zwolenników supremacji białej rasy przemaszerowało 300 km od Auschwitz” [4], 

5) 15.11.2017 – Międzynarodowe Biuro Wystaw ogłasza w Paryżu, że Polska nie zorganizuje International Expo 2022 w Łodzi. Polska oferta według niemal wszystkich ekspertów była najlepsza, ale przegrała z Buenos Aires (stolicą Argentyny) w drugiej turze głosowania stosunkiem głosów 56-62. „…była to konkurencja pomiędzy Europą a Amerykami i myślę, że też nie wszystkie kraje UE głosują razem, tak jak np. głosują kraje Ameryki Łacińskiej, które mimo różnych poglądów głosują razem – tego niestety w UE, w Europie nie ma i wydaje nam się, że była to jedna z przyczyn (porażki)” – wiceminister rozwoju, pełnomocnik rządu ds. Expo 2022 w Łodzi Jerzy Kwieciński [5]. Gdzież ta „solidarność europejska”?... ciśnie się na usta zapytanie do elit unijnych…

6) 16.11.2017 – WAŻNE! Parlament Europejski przyjmuje swoje stanowisko ws. zmian w rozporządzeniu dublińskim, które reguluje procedurę azylową w UE i tym samym PE jest gotowy w najbliższych dniach lub tygodniach negocjować w tej sprawie z Radą Europy (szefami wszystkich 27 krajów UE). Jeśli owe zmiany zostaną przyjęte to zostanie w ten sposób okrężną drogą wprowadzona przymusowa relokacja imigrantów/nachodźców do wszystkich krajów unijnych (w tym do Polski), bez możliwości dotychczasowej formy przeciwstawienia się owej relokacji – według nowego prawa kraje, które odmówią przyjmowania azylantów będą zagrożone utratą funduszy europejskich. Nikczemną ciekawostką jest to, że w proponowanym nowym prawie owi azylanci – niezależnie od danego państwa, jego zamożności czy możliwości organizacyjno-finansowych – będą zmuszone do jednakowej w każdym kraju pomocy azylantom, czyli np. Polska ma pomagać rozlokowanemu imigrantowi w wysokości tożsamej w jakiej pomagają np. Niemcy. Ciekawe co by w Polsce powiedzieli emeryci i ludzie zarabiający np. 1200 zł netto, gdy taki ”azylant” dostawałby za „nic nierobienie” ponad 3 tys. zł netto a poza tym jednorazowo otrzymałby pomoc roczną w wysokości około 29 tys. EUR, czyli około 122 tys. zł. Według V. Orbana G. Soros podobno wymógł też na PE, iż do Europy ma przybywać 1 mln nachodźców rocznie [6]. Kilka cytatów z przyjętego przez PE mandatu negocjacyjnego w tej sprawie „kraj wjazdu nie będzie już automatycznie odpowiedzialny za rozpatrzenie wniosku o azyl”, „wszystkie państwa UE powinny przyjąć odpowiedzialność, akceptując sprawiedliwe rozmieszczenie osób ubiegających się o azyl”, „ państwa, które omówią mogą stracić fundusze UE”, „osoby ubiegające się o azyl należałoby rozmieszczać we wszystkich krajach UE, a osoba ubiegająca się o azyl mogłaby zostać automatycznie i szybko przeniesiona do innego kraju” [7],

7) 17.11.2017 – Amerykański Departament Stanu przesłał do Kongresu USA oficjalną notę o zamiarze zawarcia kontraktów na sprzedaż Polsce szeroko pojmowanego uzbrojenia w postaci: systemów obrony przeciwrakietowej (m.in.: najnowsze rakiety „Patriot”), systemów łączności, wyposażenia przeznaczonego do testów militarnych, sprzętu wsparcia bojowego i technicznego, sprzętu przeznaczonego do szkoleń, części zamiennych, wsparcia technicznego i logistycznego oraz realizacji prac integracyjnych i testowych [8]. Zakup jest wynikiem ustaleń D. Trumpa podczas jego lipcowej wizyty Polsce,

8) 19.11.2017 (godz. 12:06; m.in. już po przyjęciu mandatu negocjacyjnego nt. imigrantów i informacji o zgodzie USA na zakup przez Polskę m.in. rakiet „Patriot” a jeszcze przed faktem załamania się negocjacji w sprawie utworzenia koalicji rządowej w USA i osłabieniu tym samym pozycji A. Merkel) – przedstawiciel „partii antypolskiej” i skrajny antypolak, dla którego „polskość to nienormalność” oraz niemal reprezentant interesów Niemiec i chyba… Rosji (oj te niemieckie nagrody i wdzięczność „Złotej Pani” w postaci posadzenia go na „stołku” szefa RE) i całkiem niedawny „człowiek Kremala” za czasów „tragedii smoleńskiej”, Donald Tusk publikuje tweeta o treści: „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w UE, odejście od rządów prawa i niezawiłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, aby spać spokojnie” [9]. Symptomatyczne jest to, że tweet D. Tuska jest dobry dla Niemiec i Rosji a fatalny dla Polski. Dla Niemiec to oczywiste (i może odwracające uwagę od późniejszego fiaska rozmów koalicyjnych w Niemczech i tym samym uratowania Nord Stream) i dla Rosji też oczywiste w kontekście obecności wojsk USA w Polsce, WOT, rakiet „Patriot” czy dronów bojowych czy też zakupu gazu z USA – to wszystko przecież Rosja postrzega jako jej zagrożenie bądź utratę wpływów…

9) 19.11.2017 (późne godziny wieczorowo-nocne) – załamanie negocjacji w sprawie utworzenia rządu w Niemczech, co może skutkować nowymi wyborami i destabilizacja polityczną nie tylko w Niemczech, ale i całej Europie a nawet w niektórych obszarach na świecie. Angeli Merkel nie udało się zawrzeć porozumienia czterech partii mających wejść do koalicji rządowej. Brak porozumienia oraz prawdopodobny niedługi już upadek polityczny „żelaznej kanclerz” jest pokłosiem kryzysu imigracyjnego, którego główną sprawczynią była i w dalszym ciągu jest… nie kto inny jak A. Merkel [10].

10) 20.11.2017 – Trybunał Sprawiedliwości UE z siedzibą w Luksemburgu orzeka, iż – oprócz sytuacji wyjątkowej i bezwzględnie koniecznej do zapewnienia bezpieczeństwa publicznego – Polska musi natychmiast zaprzestać wycinki w Puszczy Białowieskiej. To kuriozalny „wyrok” mogący Polskę kosztować setki tysięcy Euro, ale który oparty został na całkowicie nie merytorycznych podstawach. Minister J. Szyszko zapewnia, że to postanowienie nie przełoży się na żadne kary finansowe nałożone na Polskę a jego działania SA zgodne z wszelki dyrektywami unijnymi [Interia 11],

11) 20.11.2017 – podpisanie przez Polskę umowy na zakup amerykańskich dronów bojowych (Amunicji Krążącej WARMATE) dla Wojska Polskiego. To najnowocześniejsza broń, którą posiadają w NATO: USA i jeszcze jeden kraj a teraz niemal 1000 sztuk trafi do polskiej armii, co najpewniej nie podoba się wielu krajom, szczególnie Rosji i Niemiec, 

12) 21.11.2017 – PGNiG podpisuje średnioroczny (5 letni) kontrakt z amerykańską firmą Centrica LNG na dostwy gazu LNG z USA do Polski. Umowa reguluje przyjęcie w gazo porcie w Świnoujściu dziewięciu Ładunków [12 mbankier]. Według zapowiedzi polskiego rządu jest to kolejny kontrakt na zakup gazu LNG drogą morska i będą następne, 

13) 21.11.2017 – oficjalne uznanie stałej siedziby europejskiej agencji „Frontex” w Warszawie [13]. Głównym zadaniem Europejskiej Agencji Straży Graniznej i Przybrzeżnej jest pomoc w zarządzaniu zewnętrznymi granicami UE oraz monitorowanie przepływów migracyjnych i analizy ryzyka z tym związanego.

-----------------------------

Pozdrawiam i liczę, że niektórzy z moich szanownych czytelników, którzy – mimo wszystko – przeczytali całą część drugą niniejszego tekstu pokuszą się jeszcze o wyciagnięcie z nich innych od moich wniosków i na tej podstawie powstaną kolejne „teorie spiskowe”, które mogą okazać się prawdziwe…



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

piątek, 17 listopada 2017

Zdrajcy! Won z Polski i to już, natychmiast!

Dziś – o dziwo – króciutki jak dla mnie, ale emocjonalny tekst, choć to już i tak są emocje o spokojniejszym zabarwieniu niż dwa dni temu.

Pisałem od lat, że są Polacy i są antypolscy szubrawcy. Przyjąłem pogląd księcia J.A. Czartoryskiego, że tak naprawdę w Polsce są ludzie reprezentujący „partię polską” lub „partię antypolską”.

Dotąd też nie byłem tak radykalny jak Pan Wojciech Cejrowski, który od dawna mówi wszystkim przedstawicielom „partii antypolskiej” oraz spadkobiercom komunistów i postkomunistów: „won”!

Lecz są jednak takie momenty w życiu polskiego patrioty (ale i każdego innego kraju), które muszą uruchomić zachowania obronne i nawet poprzez mowę stawać się ostre i wyraziste.

Nie dziwię się antypolskim wyciom unijnych lewacko-komunistycznych i proniemieckich tzw. elit. Oni chcą po prostu trwać i zrobią wszystko, żeby w miarę uzyskiwania przez nasz kraj samodzielności i niezależności, tej duchowej, i tej gospodarczej nas po prostu stłamsić. I czym bardziej Polska będzie stawała się silna w każdym obszarze, tym oni będą coraz bardziej wyć i ujadać. Tym bardziej, że nawet ich społeczeństwa zaczynają dostrzegać, że są to najzwyklejsi a’la idioci, którzy w oparach alkoholu i narkotyków oraz „panienek do towarzystwa” sprowadzają islamską zagładę dla nich i całą Europę. 

Tych – wedle mnie – politycznych unijnych niemal kretynów nie ma co krytykować, bo pustka jest pustką a nawet na krytykę zasługuje jakaś wartość a poza tym… po co zajmować się nimi skoro nie mają z Polską nic wspólnego?

Ale… stwierdzam – wobec antypolskiej Rezolucji PE – że, aby wszyscy ci, którzy w moim kraju i w jakikolwiek sposób go reprezentując chcieli lub przyczynili się albo się cieszą z tej Rezolucji poszli won z Polski.

Wszyscy antypolacy i zdrajcy won z Polski!

Rzygam – jako Polak – na Was. 

Targowiczanie byli wieszani na ulicach Warszawy i nie tylko. AK zabijało zdrajców i szmalcowników w imię Rzeczpospolitej lub co najmniej w akcie łaski kobietom goliło głowy. Od samego początku państwa polskiego zdrada Polski i narodu polskiego była i do dzisiaj jest uważana też przez normalnych i zwykłych Polaków za największe szubrawstwo, które winno kończyć się nawet śmiercią a co najmniej długoletnim więzieniem. 

Tych radykalnych rozwiązań w sumie nie chcę, choć być może tak należałoby traktować współczesnych antypolaków i zdrajców.

Ale zdrajcy, antypolacy i szubrawcy, przedstawiciele "partii antypolskiej"!

Jak wam się w Polsce i jak wam się Polska nie podoba to wypieprzajcie z Polski do Waszej Europy. I nie zapomnijcie zabrać własnych żon i córek. Zostaną ubogacone gwałtem ubogacających islamistów a jak się sprzeciwicie to Wasza głowa będzie ścięta i tyle.

Nie macie prawa nawet słowa powiedzieć w mojej i nie tylko mojej Polsce. Nie chcę Was widzieć publicznie, ale jedynie – za zdradę – za kratkami polskich więzień lub na wygnaniu…

Tak antypolscy zdrajcy: Panie D. Tusku i Panie G. Schetyno, tak antypolski zdrajco oraz niedouczony i śmieszny w każdej chwili Panie R. Petru, tak Panie J. Lewandowski, który powinieneś za działanie na szkodę państwa polskiego już od lat być za kratami i inne śmierdzące oraz zgniłe europejskie, i wewnątrzkrajowe „róże”.

Nie podoba się? To won z mojej Polski.

Wielu z Was – od polityków do celebrytów – zapowiadało, że wyjedzie jeżeli władzę w Polsce przejmą Polacy. 

I co? A gówno. Dalej tu siedzicie, bo wiecie, że gdzie indziej bylibyście nikim, anonimowymi i bezwartościowymi jednostkami. Bo nic sobą nie reprezentujecie polskiego, ani też przecież nic innego, które byłoby dowartościowane poza Polską. Dalej chcecie pasożytować na nas Polakach i jesteście antypolakami donoszącymi na „swój” kraj.

Nie, nie jesteście Polakami, jesteście antypolskimi ludzkimi karaluchami a karaluchy trzeba tępić, bo to najgorsze robactwo.

Pozdrawiam Polaków i tych z innych nacji, którzy mają polskość w sercu a zdrajcom na pohybel.


Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw]


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 24 sierpnia 2017

"Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015" (1)

Polska staje się powoli największym problemem elit unijnych, elit demoliberalno-lewicowych, które przyjęły sobie za cel upadek naszej Ojczyzny. Jesteśmy narodem i krajem jednym z największych w Europie a spośród tzw. demoludów największym i najbardziej znaczącym. A do tego krajem myślącym logicznie i zgodnie z chrześcijańskimi podwalinami istnienia współczesnego cywilizacyjnego świata Europy. 

Nie jest to żadna nowość. 

Od wieków stanowimy bowiem ostoję tolerancji, chrześcijaństwa, demokracji i logicznego oraz naturalnego myślenia. I z takim podejściem do naszego życia byliśmy bardzo podobni do elit europejskich w przeszłych wiekach... aż do momentu, kiedy Europa Zachodnia w XX wieku stała się spuścizną masońskiego komunizmu reprezentowanego przez wielu myślicieli - od Żydów Karola Marksa i W.I. Lenina oraz wcześniejszych filozofów w stylu Jean-Paula Sartr'a czy Friedricha Wilhelma Nietzsche'go aż do Anatonio Gramsciego, twórcę obowiązującego dzisiaj w Europie i nie tylko komunizmu kulturowego. Te ich idee są anaturalne i wrogie człowiekowi jako podmiotowi a nie przedmiotowi istnienia. Elity demoliberalno-lewicowe chcą zniszczyć narody europejskie, ale chyba i wszystkie narody świata aby zapanował jeden ład, jeden rząd, który będzie kierował śniadymi i ogłupionymi masami gojów jako niewolnikami mitomańskiej i chorej "chazarskiej elity światowej". 

Ten powyższy wstęp jest niejako pretekstem do usprawiedliwienia mojej nieobecności w sieci przez przeszło 3 miesiące. Oczywiście obserwowałem to, co się działo. Było mi przykro, że prezydent A. Duda dał się zwieść pogrobowcom elit III RP i zawetował ustawy dotyczące sądownictwa, które powinny być przyjęte. Z niechęcią obserwuję też konflikt pomiędzy Pałacem Prezydenckim a MON. Uważam, że w Polsce dziś nasz tzw. "obóz" nie może mówić różnym głosem. Tylko jedność może nam pozwolić na odzyskanie suwerenności Naszej Ojczyzny. A suwerenność da nam niepodległość i podmiotowość nas wszystkich, dumnych z tego, że jesteśmy Polakami.

Ale... rząd Premier Beaty Szydło robi swoje i chwała mu za to! To ona zapewniła Andrzejowi Dudzie zwycięstwo w wyborach prezydenckich i nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby Prezydent dziś - kierowany zdradliwymi podszeptami - zaczął z nią rywalizować o przywództwo po "prawej scenie politycznej w Polsce". 

Bowiem chyba każdy zdaje sobie sprawę, że czas kapitalnego Jarosława Kaczyńskiego powoli - z racji wieku się kończy - i teraz następuje czas przejęcia władzy po polskiej a nie obcej i targowickiej stronie w postaci dzisiejszej opozycji różnej maści. 

A ja bardziej ufam osobie, której syn jest polskim katolickim księdzem niż osobie, której żona przy małżeństwie zachowała swoje ojcowsko żydowskie nazwisko.   

Pomijając jednak to wszystko postanowiłem poświęcić mój wakacyjny czas na przygotowanie dwóch książek, z których chyba najważniejsza jest pozycja, którą zatytułowałem:

"Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015".

Jestem w połowie drogi i teraz jedynie chcę przedstawić kilka akapitów ze wstępu do tej publikacji, która naprawdę wymaga ogromnego wysiłku. 
Książka - być może w  trzytomowej postaci - opisywać  będzie gospodarczą sytuację Polski w schyłkowych latach PRL-u i w tzw. III RP. Materiały do niej zbierałem od dość dawna i będzie to książka  naukowa spełniające wszystkie metodologiczne i naukowe postulaty.  

Materiałów do niej zebrałem dużo i współpracowałem sieciowo w tej materii z innymi ekonomistami, historykami i socjologami, więc - mam nadzieję, że szybko – książka ta zostanie skończona i wydana.

Największym problemem jest dalej pozyskanie środków. Do ukończenia książki muszę skorzystać z miejscowych archiwów gospodarczych i statystycznych znajdujących się w zbiorach m.in.: w Rosji, Niemczech, Francji, UK, USA i Izraelu, co wymaga dość dużego nakładu finansowego. 
 
W swoim wprowadzeniu do książki piszę m.in.: 

"Syjonistyczny korporacjonizm pozwolił na niesamowity rozwój Polski i powstanie w latach 1970-1976 tysięcy firm, tysięcy mieszkań i staniu się przez Polskę jedną z najdynamiczniej rozwijających się gospodarek światowych. 

I tą naszą polską przedsiębiorczość i słowiańską kreatywność celowo i z chazarskim amoralnym opętaniem wykorzystano, po to, aby konkurencyjnie i wrogo przejąć polskie aktywa, które były największe – obok ZSRR – w krajach „demoludów”, dodatkowo zaś otwarto polski rynek (ponad 38 milionowy) na towary zagraniczne. 

To wrogie przejęcie Polski dokonało się zaś poprzez realizację katastrofalnego dla Polski i Polaków planu Sachsa-Sorosa-Lipmana-Wiliamsona (Konsensus Waszyngtoński), zwanego planem ówczesnego od piętnastu lat (!) doktora nauk ekonomicznych L. Balcerowicza. 

Zresztą L. Balcerowicz czy prywatyzacyjny J. Lewandowski i wielu innych „złoczyńców” w większości z antypolskich kręgów dawnej UD/UW a dziś PO, powinno odpowiadać za zniszczenie Polski przed Trybunałem Stanu. 
 
Od 1989 do 2015 roku systematycznie dokonywano V rozbioru Polski, który rozpoczął się w 1976 roku a został prawnie potwierdzony przy Okrągłym Stole, w Magdalence i różnych willach aparatczyków komunistycznych.   

W 1976 roku to się zaczęło. To wtedy rozpoczęło się przejęcie polskiej gospodarki, dorobku Edwarda Gierka. 

Chciałbym jednak zwrócić uwagę (jestem ekonomistą i pod tym względem chcę skomentować), że mieliśmy III rozbiory Polski faktyczne, gdzie nas podzielono terytorialnie i pozbawiono państwa. Przetrwaliśmy. Powstała II RP i gdyby nie IV rozbiór istniałaby do dzisiaj (zakończony II WŚ rozbiór niemiecko/nazistowski-rosyjsko/sowiecko/komunistyczny w 1939). Później było oddanie przez naszych wrogów Ojczyzny we władanie Sowietom/komunistom, przy czym J. Stalin - zdając sobie sprawę z antypolonizmu Żydów i nie wierząc komunistom Polakom - powierzył krwawe wprowadzanie komunizmu tzw. żydo-komunie, której spadkobiercy do dzisiaj sobie uzurpują prawo do Polski. 
 
Mimo tego Polska trwała w sercach i w działaniach zwykłych ludzi, nawet w PRL-u. Byliśmy narodem, który nigdy nie pogodził się ze sfałszowanymi przez żydo-komunistów wyborami w 1947 roku i wielokrotnie dawaliśmy temu wyraz a zakończyliśmy I Solidarnością, która niestety została ostatecznie zabita w Magdalence i OS zarówno przez komunistów jak i żydo-komunistów, też po stronie niby opozycji w stylu KOR, ROPCIO czy KPN oraz nowej II Solidarności pozbawionej polskich patriotów (efekty Stanu Wojennego – zmuszenie w latach 1981-1983 do emigracji od 0,8 do 1,5 miliona prawdziwych młodych i kreatywnych polskich patriotów). 
 
Ale... tak naprawdę - muszę to powtórzyć - V rozbiór Polski rozpoczął się w 1976 roku w momencie powstania - a tak dokładniej - ostatecznego przejęcia KOR-u przez spadkobierców żydo-komuny: Michnika, Smolarów, Lityńskiego, Kuronia, Geremka, Mazowieckiego i innych. 

O co chodziło? Ano o to, że gospodarczo Polska zyskała niesamowicie w latach 1970-1976, zbyt mocno jak dla etnicznie nam obcych. I wtedy postanowiono przejąć naszą gospodarkę, tą powstałą za tak krytykowanego E. Gierka. Właśnie ta spuścizna E. Gierka była obiektem złodziejskiej prywatyzacji od 1988 roku. 

Z demoludów mieliśmy najwartościowszą gospodarkę, największe aktywa, też jeżeli chodzi nie tylko o firmy, marki, ale też o zasoby naturalne. 

Przypominam, że E. Gierek też marzył o broni atomowej dla Polski. W czasie jego rządów oszacowano zasoby naturalne i te analizy do dzisiaj są aktualne. 
 
Wedle mnie gospodarczo był to najlepszy czas dla Polski w okresie PRL, biorąc pod uwagę oczywiście ograniczenia polityczne, komunistyczne. 
 
Przypomnę, że już w 1985 roku generał W. Jaruzelski spotkał się z Dawidem Rockefellerem a w 1988 roku powstała Fundacja S. Batorego G. Sorosa a później był plan L. Balcerowicza, czyli Sorosa-Sachsa-Lipmana-Wiliamsona (wszyscy Żydzi). 
 
Przez cały okres trwania III RP nasze myślenie ogólnie zostało spaczone jednak propagandą lat 80-tych, później 90-tych a nawet do dzisiaj. 

Ja akurat studiowałem ekonomię w latach 1988/1993, czyli na przełomie dziejów w Polsce. I wtedy nam wmawiano, że "kapitał nie ma narodowości", "to, co państwowe jest złe", "Polska jest zacofana i wymaga importu kapitału oraz konw-how", "tylko rynek i jego niewidzialna ręka reguluje wolną gospodarkę", "liberalizm gospodarczy jest (ekonomia klasyczna, neoklasyczna czy monetaryzm) najlepszą formą funkcjonowania gospodarki - nawet mocno krytykowano keynesizm", "jedyną szansą i jedyną drogą jest prywatyzacja, nawet firmę nieraz należy sprzedać za złotówkę", "najlepszym planem jest plan L. Balcerowicza", itp. 

Oczywiście wtedy byłem zafascynowany L. Balcerowiczem i tym zalewem towarów z Zachodu.

Pierwsze czerwone światełko zaświeciło w 1992 roku (nocna Zmiana).  
 
I właśnie od tamtego momentu zacząłem jeszcze mocniej wgłębiać się w historię gospodarczą kapitalizmu i okazało się, że plan L. Balcerowicza (Sorosa-Sachsa-Lipmana-Wiliamsona) był po prostu planem wrogiego, konkurencyjnego przejęcia naszej gospodarki. 

A takie wrogie przejęcie polega albo na zniszczeniu danej firmy lub jej zakupie i przejęciu jej marek. Zniszczenie powoduje pozbycie się konkurenta i otwiera nowe rynki na własne produkty (często przejęte firmy zaprzestawały produkcji a stawały się magazynami dla zagranicznych produktów). 
 
Zakup i przejęcie marek zwiększa aktywa firmy przejmującej i pozwala na transfer zysków za granicę. 

Dzisiaj niemal wszystkie onegdaj znane i silne marki polskie są już dawno nie naszą własnością. 

Ale co oni z taką determinacją chcieli przejąć lub zniszczyć? No właśnie - naszą cenną gospodarkę (firmy, marki, ziemię, zasoby), która powstała przede wszystkim w latach 1970-1976. To był łakomy kąsek, na który mieli (i do dzisiaj mają) ochotę koncerny międzynarodowe. 

Pragnę zauważyć, że w 1989 roku krytykowano tylko E. Gierka i jego niby zadłużenie a przecież przez cały okres lat 80-tych rządził W. Jaruzelski i to on powinien być krytykowany a nie E. Gierek. To właśnie ten fatalny generał nie miał pojęcia o gospodarce, nie miał pojęcia o ekonomii i - być może  skłoniony przez żydowskich oligarchów - robił wszystko co mu kazali w zakresie osłabienia wartości polskiej gospodarki. 
 
Często słyszy się opinie, że plan Balcerowicza (S-S-L-W-B) był złodziejską prywatyzacją, która zniszczyła nasz przemysł i doprowadziła do jego upadku oraz bezrobocia i pauperyzacji Polaków.

Wielu krzyczy o tym głośno, że III RP pozbawiła nas aktyw. 

Ale jakoś nie słychać głosów, co tak naprawdę zostało zniszczone, bo trudno nam wykrztusić z siebie, że III RP zniszczyła i sprzedała... przede wszystkim gospodarczy dorobek E. Gierka. 

Bo przecież w latach 1980-1989 prawie w ogóle nie budowano fabryk a wprost przeciwnie - właśnie lata 80-te były wstępem do przejęcia i zniszczenia dorobku E. Gierka, t.j. w tych latach W. Jaruzelski (muszę to powtórzyć) i spółka działali na rzecz obniżenia wartości naszej gospodarki, nawet sztucznie tak, aby po przyjściu kapitału zachodniego wszyscy Polacy byli przekonani, że nasza gospodarka jest beznadziejna a te działania spowodowały też obniżenie wartości (ceny) naszych firm i marek przy sprzedaży (prywatyzacji). Do tego propaganda ekonomiczna syjonistycznych ekonomistów i polityka wstydu oraz kompleksu niższości prowadzona przez liberalno-lewackie elity, w tym media. 
 
Jeszcze raz zwrócę uwagę na waszyngtońskie spotkanie w 1985 roku Rockefellera z Jaruzelskim. Dawidek - czego nie robił - nawet zjechał ze swojego najwyższego piętra i osobiście przywitał Wolskiego przed swoim budynkiem. Później powstał Fundacja S. Batorego G. Sorosa (1988), która miała nadzorować i pilnować skuteczności złodziejskiej transformacji ustrojowej. 

I czy teraz dziwimy się "grubej kresce"? 

Ustalono po prostu, że część majątku zostanie zawłaszczona przez dawnych aparatczyków (uwłaszczenie nomenklatury), część damy "konstruktywnej opozycji", część oddamy obcym, przy czym i tak ostatecznie nawet te spółki nomenklaturowe oraz "konstruktywne opozycyjnie" i tak ostatecznie przeszły we władanie korporacji zagranicznych (władanie lub zostały zniszczone) - vide banki. Tego aspektu historii jakoś się nie opisuje”.

Powyższe to oczywiście szkic wstępu książki, ale oddaje to, co chcę m.in oczywiście w niej udowodnić i jestem pewny, że udowodnię poprzez fakty jeszcze wiele niezrozumiałych przez wielu zdarzeń dziejących się od 1976 roku.

Pozdrawiam 

P.S. 
Na komentarze odpowiem po godzinie 15.00