wtorek, 4 lutego 2020

Dalszy ciąg zakidjałłania M. Kidawy - Błońskiej...

Miałem już nic nie pisać o werbalnych "wpadkach" Szanownej Pani Małgorzaty Kidawy - Błońskiej, ale cóż mam poradzić, skoro sprawa jest naprawdę poważna. Oprócz tych wpadek, które opisałem w moich postach [1,2] doszły następne, których nie można pominąć:  podziękowanie swoim kolegom z PiS-u (!) za wsparcie [3]; stwierdzenia w Londynie o tym, że dla niej najważniejsza jest Unia [4] i, że w Polsce są strefy zakazu dla osób LGBTQ+, co jest wielką i udowodnioną prowokacją samych tych środowisk. Pani M. Kidawie - Błońskiej też przypomniano, że onegdaj stwierdziła, że to Polacy m.in. są winni Brexitu, bo zaczęli masowo pracować w UK [5]. Jest jeszcze wiele innych "wpadek" szanownej Pani kandydatki na Prezydenta RP, chociażby mylenie funkcji różnych osobistości na świecie czy też niewiedza  w stosunku do zakresu działania komórek organizacyjnych UE.

A dlaczegóż to wszystko jest takie ważne? Ano właśnie dlatego, że ta Pani chciałaby być naszym prezydentem. Toż to jest jakieś nieporozumienie. Czyżby Polacy zagłosowali na "Komorowskiego w spódnicy"? Czyżby Polacy chcieli tak miernej intelektualnie i mentalnie Prezydentowej? Aż mi się wierzyć nie chce. Chociaż...

Powszechny elektorat PO-KO to niestety w większości jest elektorat, który pod względem poziomu IQ dorównuje swojej kandydatce, choć uważa się - w swoim prymitywnym zadufaniu - za coś lepszego, niż prawicowy i ksenofobiczny motłoch. Ponadto jest skłonny zagłosować na każdego byleby był przeciwko PiS i to niezależnie od poziomu określonego kandydata. "Antypisizm" to fundament tegoż elektoratu.

Piszę o powszechnym i zmanipulowanym elektoracie. Pomijam tu liderowo usytuowanych kreatorów Pani M. Kidawy - Błońskiej. Oni doskonale zdają sobie sprawę, że warto lansować takich kandydatów, którzy jak najbardziej są zbliżeni do poziomu swoich wyborców. Tak było m.in. z Ryszardem Petru czy Bronisławem Komorowskim. Poza tym takimi ludźmi łatwo sterować, bo oni często w swojej błogiej nieświadomości nie są w stanie pojąć, iż są traktowani przez swoich  mocodawców jako "dzieci w piaskownicy" czy jako "pożyteczni idioci".

Oczywiście można sobie wyobrazić, że Pani M. Kidawa-Błońska popełnia swoje "wpadki" świadomie, by zbliżyć się do swojego elektoratu. Jednak w jej przypadku jest to niemożliwe... te jej wpadki świadczą jedynie o mieliźnie nie tylko intelektualnej, ale też pod względem wiedzy i dojrzałości emocjonalno-społecznej.

Kiedyś na studiach miałem kolegę, który uczył się na pamięć rozwiązań zadań ekonometrycznych, socjologicznych czy matematycznych. Nie potrafił ich samemu rozwiązywać, bo nie "ogarniał" tej wiedzy. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdzie jakieś rozwiązanie przypisane zostało przez niego do innej treści zadania a on był pewny swojej pamięciowej wiedzy. Oczywiście studiów nie skończył i poległ właśnie na ekonometrii. Czasami mam wrażenie, że i nasza kandydatka - tam, gdzie nie ma promptera - uczy się na pamięć odpowiedzi na możliwe i kierowane do niej pytania. Nieraz jej się mylą odpowiedzi i powstaje misz-masz w stylu podziękowań swoim kolegom z PiS-u.

Złośliwi twierdzą, że Prezydentowi Andrzejowi Dudzie nie jest potrzebna żadna kampania wyborcza bo wszystko "załatwi" dla niego sama M. Kidawa-Błońska. Może jest w tym ziarenko prawdy, ale nie lekceważyłbym jednak jej promptera, bo to on będzie faktycznie kandydował na Prezydenta Polski.

P.S.
W każdym normalnym kraju kandydat na prezydenta, który twierdzi, że nie jest dla niego najważniejszy jego kraj, jego rodacy a najważniejsza jest jakaś zewnętrzna unia czy jakiś zewnętrzny inny związek państw,  zostałby zmieciony ze sceny politycznej. A u nas?



[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/01/magorzata-kidawa-bonska-bez-promptera.html
[2] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/01/zakidjaanie-kidawy-bonskiej.html
[3] https://wpolityce.pl/polityka/485376-kidawa-blonska-czuje-wsparcie-i-kolegow-i-kolezanek-z-pis-u
[4] https://www.youtube.com/watch?v=reN46D5g-tw
[5] https://www.dorzeczy.pl/kraj/127627/brexit-wina-polakow-ta-wypowiedz-kidawy-blonskiej-jest-hitem-sieci.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... © Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 3 lutego 2020

Sztab wyborczy A. Dudy potrzebny od zaraz...

Prezydent A. Duda odnosząc się do tzw. "związków partnerskich" w wywiadzie dla tygodnika Wprost powiedział: "Wszystko zależy od tego, jakie rozwiązania zawierałaby taka ustawa (o związkach partnerskich) (...) Gdyby chodziło o status osoby najbliższej ułatwiający takie sprawy, jak wzajemne wspieranie się, troskę, dowiadywanie się o stan zdrowia, to jako prezydent podpisanie takiej ustawy poważnie bym rozważył (...) Zwłaszcza że taka ustawa dotyczyłaby wszystkich żyjących w związkach nieformalnych" [1].

Jego wypowiedź wywołała internetową burzę. Zwolennicy prezydenta piszą o zdradzie a przeciwnicy, o tym, że jest hipokrytą i nie można ufać w jego "lewicowo-liberalne nawrócenie". Więc i jedni, i drudzy tak naprawdę poddają prezydenta krytyce.

Szczególnie niefortunność tej wypowiedzi jest zauważana jednak wśród zwolenników prezydenta. To elektorat prawicowy, konserwatywny, który a'prori odrzuca możliwość ustawowej regulacji związków partnerskich, tym bardziej, że już dziś jest konkubinat a np. o tym kto może dowiadywać się o stan zdrowia chorego zależy przede wszystkim li tylko od deklaracji jego samego. Ponadto prawicowi wyborcy wskazują, że ustawowa legalizacja związków partnerskich jest preludium do przyszłej możliwości adopcji dzieci przez pary LGBTQ+, czego zresztą nie kryją same te środowiska a co słusznie z kolei jest niewyobrażalne dla konserwatystów.

Mamy już okres nieformalnej kampanii wyborczej kandydatów na prezydenta Polski i choć mają się one odbyć dopiero w maju to już teraz widać jedno: opozycja wyłożyła "wszystkie ręce na stół" i wali nimi przeciwko obecnemu prezydentowi. I tak będzie do samego dnia wyborów a owe "uderzenia" będą coraz mocniejsze. Opozycja a szczególnie jej "totalna" część będzie starała się wykorzystać każde - nawet najmniejsze - potknięcie obecnego prezydenta i niezależnie co powie na jakikolwiek temat to będzie poddany zmasowanej krytyce.

Zważywszy na powyższe, to obecny prezydent nie może sobie pozwolić na utratę swojego stabilnego elektoratu, który jest bardzo wrażliwy szczególnie w sferach społeczno-obyczajowych. To są ludzie w większości wyznania katolickiego lub też o poglądach niedalekich od chrześcijaństwa. To są ludzie, dla których: tradycja, honor, naturalne wartości podstawowe, naturalna rodzina, ochrona życia od poczęcia aż do śmierci są kategoriami niepodważalnymi i jakakolwiek ingerencja w tą naturalność jest przez nich odbierana negatywnie.

Ale przecież i wśród swojego pozostałego elektoratu, czyli ludzi niewierzących, ale podzielających społeczno-polityczne idee towarzyszące prezydentowi A. Dudzie "ze świecą" szukać osób, które jawnie byłyby za związkami partnerskimi kończącymi się adopcją dzieci. Wśród nich też trudno znaleźć osoby, które byłyby za nieograniczoną aborcją lub powszechną eutanazją na życzenie.

Dla jednych i drugich obecna inwazja ideologii (!) LGBTQ+ jest czymś nie do przyjęcia i ustawowa jej gloryfikacja zupełnie niepotrzebna i szkodliwa.

Wskazanymi zaś wypowiedziami prezydent A. Duda uderza więc w swój elektorat i trzeba być bardzo krótkowzrocznym, żeby myśleć, iż ukłon w stronę środowisk lewacko-demoliberalnych przyniesie mu jakiekolwiek wzrost poparcia. Jeżeli nawet sam pan Prezydent udzieliłby ślubu gejom czy lesbijkom oraz dał im prezydenckie "błogosławieństwo", to w wyborach nie zyskałby ani jednego ich głosu, bo i tak te lewackie środowiska zagłosują przeciwko niemu. Trzeba mieć tego świadomość i uważać, co się robi i mówi w czasie przedwyborczym.

Mało tego! Taki ukłon do wyborców lewackich będzie wykorzystany przez nich jako swoisty argument w dyskusji zwolenników i przeciwników prezydenta. Środowiska opozycyjne w takiej hipotetycznej dyskusji mogą np. zapytać: "Głosujesz na A. Dudę? Ale przecież on może zalegalizować związki partnerskie, czego i my chcemy, więc głosuj na tego, który takie związki na pewno wprowadzi a nie na obecnego prezydenta... albo nie głosuj w ogóle".

Prezydent niepotrzebnie zaczyna wkraczać w niebezpieczną, ale pożądaną przez totalną opozycję drogę w kampanii prezydenckiej.

Stąd chyba coraz wyraźniej widać, że dla dobra szeroko rozumianej formacji "dobrej zmiany" jak najszybciej należy powołać sztab wyborczy A. Dudy, jest on potrzebny od zaraz, bo obecne wybory prezydencki są kolejnymi, od których zależy los i przyszłość naszej Ojczyzny. Nie możemy sobie pozwolić na przegraną, bo to naprawdę byłby koniec tej Polski do której dążymy i prawdopodobny koniec rządów PiS... bo przegrana A. Dudy wiązałaby się niechybnie z koniecznością  przedterminowych wyborów. I do tego targowicka opozycja dąży...

[1] https://wpolityce.pl/polityka/485264-prezydent-za-zwiazkami-partnerskimi-sprawdz-co-powiedzial

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 1 lutego 2020

Czeka nas ocieplenie stosunków z Białorusią. I bardzo dobrze!

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo rozpoczął swoją wizytę na Białorusi. 

"W ramach rozpoczynającej się wizyty szef dyplomacji USA spotka się m.in. z prezydentem Białorusi i ministrem spraw zagranicznych. Pierwszym punktem wizyty amerykańskiego gościa są rozmowy z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką. W ramach wizyty M. Pompeo w Mińsku omawiane będą też relacje dwustronne i zagadnienia związane z bezpieczeństwem w regionie (...) M. Pompeo zamierza w Mińsku podkreślić też poparcie USA dla suwerennej, niezależnej, stabilnej Białorusi i potwierdzić chęć normalizacji relacji dwustronnych (...) Portal TUT.by wskazał, że wśród omawianych tematów mogą się też znaleźć takie kwestie, jak zniesienia sankcji USA wobec Białorusi (w tym - restrykcji nałożonych na Łukaszenkę osobiście) i przywrócenie ambasadorów w obu stolicach. Od 2008 roku ambasada USA w Mińsku funkcjonuje bez ambasadora. Doprowadzenie do odwołania ówczesnej ambasador i redukcji personelu placówki było odpowiedzią Białorusi na sankcje ze strony USA. 
W marcu ub.r. Białoruś zniosła ograniczenia dotyczące pracowników ambasady amerykańskiej w Mińsku, co przedstawiono jako krok na drodze do normalizacji stosunków białorusko-amerykańskich. Jest to pierwsza wizyta tak wysokiego rangą urzędnika Departamentu Stanu od 1994 r., gdy miała miejsce wizyta prezydenta Billa Clintona w tym kraju" [1].

Są już pierwsze efekty tej wizyty. Podczas rozmów M. Pompeo z prezydentem Białorusi ten pierwszy zapewnił, że USA mogą stać się dostarczycielem amerykańskich surowców energetycznych na Białoruś a także zapowiedział inwestycje na Białorusi amerykańskich firm...

Jest to może dla niektórych zaskakująca deklaracja, ale USA nie mogą sobie pozwolić, aby Moskwa rozszerzała swoje wpływy w tym rejonie świata. Doskonale to wkomponowuje się w promowanie przez USA idei Trójmorza oraz rozbudowę tzw. "wschodniej flanki NATO", choćby poprzez jej dozbrajanie (m.in. F35 w Polsce).

Nietrudno zauważyć, że prawdopodobnie na tej wizycie i spodziewanych po niej efektach zależało obu stronom a samo spotkanie i jego treść jest związane z prowadzoną przez Moskwę geostrategiczną polityką zmierzającą do de facto "wchłonięcia" Białorusi przez Rosję. Na to nie chcą  się zgodzić ani USA, ani - co zrozumiałe - Białoruś.

Ocieplenie wzajemnych stosunków amerykańsko-białoruskich skutkować też będzie rychłym ociepleniem takowych pomiędzy Polską a Białorusią. I bardzo dobrze, bo uważam, że dotychczasowa polityka zagraniczna Polski w stosunku do Białorusi była fatalna, na co zresztą już kiedyś wskazywałem w odniesieniu do zaciskania "energetycznego" pasa Rosji wobec Białorusi.

Białoruś postawiona została przez Rosję niejako "pod ścianą" a my jako Polska zamiast od razu zaproponować jej jakąś formę partycypowania w budowie Balitic Pipe czy Via Baltica czekaliśmy... Na co? Ano na ruch naszego największego na dzisiaj sojusznika jakimi są USA.

Ten ruch nastąpił i bardzo dobrze dla nas jako Polski. Ocieplenie naszych wzajemnych stosunków może okazać się dla Polski idealnym interesem geopolitycznym i gospodarczym. I teraz winniśmy wykorzystać nasze położenie i przy wsparciu Amerykanów rozwijać dobre trójstronne interesy.

Tyle tylko czy będziemy potrafili to wykorzystać?



[1] https://www.wnp.pl/rynki-zagraniczne/bialorus-sekretarz-stanu-usa-mike-pompeo-rozpoczal-wizyte-w-minsku,370012.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com