Głosowałem w tych wyborach na obecnego prezydenta dr. Andrzeja Dudę. Na szczęście je wygrał.
Taki mój polityczny wybór nie był pierwszym. Od 1992 roku, czyli od Nocnej Zmiany noszącej znamiona antypolskiego zamachu stanu, głosowanie na "prawą" stronę naszej sceny politycznej było i jest naturalnym moim propolskim zachowaniem.
Był wcześniej niestety okres trzech lat, kiedy - jak wielu Polaków - dałem się omamić zdrajcom spod znaku Okrągłego Stołu. Na szczęście szybko zrozumiałem, że ci ludzie nie mają nic wspólnego z Polską, Polakami i polskością oraz nie zależy im na dobru naszej Ojczyzny.
Nie zawsze oczywiście zgadzałem i zgadzam się ze wszystkim, co reprezentowała i reprezentuje obecnie rządząca tzw. "prawica". Piszę "prawica" w cudzysłowu, bo dzisiaj historyczne ideologiczne podziały nie przystają do obecnych realiów. Tym bardziej, że raczej historycznie bliżej mi do endecji a nawet do monarchii, choć dawni polscy tzw.socjaliści też mieli w sercu Polskę.
Wiele wątpliwości też onegdaj budził we mnie udział obecnych i przeszłych przywódców PiS w tych antypolskich okrągłostołowych obradach, również w Magdalence. Ale właśnie Ci przywódcy mniej więcej od tego samego okresu - czyli od 1992 roku - przez wszystkie następne lata do dzisiaj prezentują te same poglądy i to pomimo lewacko-demoliberalnej antypolskiej i niepolskiej wynaturzonej i aberracyjnej totalnej krytyce.
Niestety te lata III RP zmanipulowały wielu moich rodaków. Większość z nich - nad czym boleję - już nie jest w stanie myśleć po polsku. To stracone pokolenie - pokolenie, które na polskich kartach historii przyszłe pokolenia będą opisywać ze wstydem i zażenowaniem i to pomimo tego, że wielu z nich naprawdę zostało li tylko kompletnie otumanionych "michnikowszczyzną" i do tej pory nie zdają sobie z tego sprawy - choć czują się Polakami. Może jednak choć niektórzy z nich - widząc upadek neokomunistycznej lewackiej i demoliberalnej Europy Zachodniej - nawrócą się na polskość? Mam taką malutką nadzieję.
Przed wyborami pisałem, że jeżeli teraz nie wygra Polska to może przepaść na wieki i nie odrodzić się już nigdy, może zaprzepaścić szansę na długookresowy rozwój. Bałem się tych wyborów, bałem się o naszą Ojczyznę, o Polaków i o Polskę oraz przyszłe pokolenia.
Może to dla wielu będzie trywialne, śmieszne, zbyt egzaltowane, zaściankowe, moherowe, ale modliłem się o zwycięstwo polskości i jedną z moich dawnych pieszych pielgrzymek do Królowej Polski - Matki Boskiej w Częstochowie odbyłem m.in. w tej intencji - zwycięstwa Polski i Polaków. Udało się to dopiero w 2015 roku, po podwójnym zwycięstwie "prawej" strony: PiS-u i A. Dudy. A później były szczęśliwe dla mnie wybory parlamentarne w 2019 roku a teraz prezydenckie.
Cieszę się ze zwycięstwa A. Dudy.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popełniał sporo błędów i nie zawsze jego decyzje były zrozumiałe dla jego elektoratu. Byłem zdziwiony jego vetem do ustawy o reformie wymiaru sprawiedliwości, co i tak nic mu nie dało a kasta sędziowska tylko została rozochocona i spotęgowała swoje destrukcyjne działania. Podobnie prezydent (ale też cała ZP) zachował się w przypadku ustawy penalizującej oszczerstwa wobec Polski o współudział z nazistami w mordowaniu Żydów a nawet współudział w wybuchu II WŚ. Wtedy też byłem zadziwiony, że jednego dnia i nocy wycofano się z tego pomysłu i stało się to zapewne pod naciskiem niektórych środowisk żydowskich. W dalszym ciągu czekam też na ujawnienie w końcu Aneksu do Raportu z likwidacji WSI oraz wycofania się ze słynnej już ustawy 1066 o tzw. bratniej pomocy. Czekam też jasnej deklaracji prezydenta co do amerykańskiej ustawy 447 JUST. Ponadto oczekuję programu dla młodych ludzi i studentów; programu adaptacyjnego dla ludzi powracających z imigracji zarobkowej; zamiany Kart Polaka na obywatelstwo polskie i udogodnienia dla powracających i ich rodzin z dalekiej wschodniej tułaczki; jasnej i przewidywalnej strategii rozwoju publicznego sektora ochrony zdrowia i wreszcie opracowanie Koszyka Świadczeń Podstawowych; ustawy o państwowym statusie naszych dóbr naturalnych, lasów i jezior, która będzie uniemożliwiała ich zakup przez podmioty inne niż państwowe. Powyższe nie obejmuje tylko prerogatyw prezydenta, ale inicjatywę ustawodawczą jednak prezydent posiada i winien z tego korzystać częściej.
Niemniej przecież prezydent podpisywał niemalże wszystkie ustawy, których wprowadzenie zapowiadał PiS w swoich programach wyborczych i to zarówno w poprzedniej jak i w obecnej kadencji. Zaś tak naprawdę o ocenie jego postępowania i postępowania rządzących możemy dywagować teraz, w czasie kryzysu pandemicznego, bowiem w tak skrajnych i negatywnych sytuacjach możemy poznać kto jest prawdziwym mężem stanu a kto tylko wydmuszką polityczną nie radzącą sobie w sytuacjach naprawdę trudnych dla Polski. A w mojej ocenie obecny prezydent jak i rząd radzą sobie dobrze i sprawnie, co jest też argumentem na plus dla Andrzeja Dudy.
Cieszę się z jego zwycięstwa, bo Polska będzie się dalej rozwijała w przyjętym przez PiS kierunku, czyli powolnego acz systematycznego upodmiotowienia Polaków i całej naszej Ojczyzny, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej. To upodmiotowienie jest realizowane we wszystkich obszarach życia społeczno-gospodarczego. Wzrost zamożności Polaków dzięki programom społecznym a także gospodarczym, obniżanie podatków (przede wszystkim CIT), tworzenie warunków do powstawania w Polsce klasy średniej to zasługa też prezydenta. Na arenie międzynarodowej też zyskujemy choćby w postaci bardzo dobrej współpracy z USA, która też jest możliwa ze względu na życzliwe kontakty A. Dudy z prezydentem D. Trumpem, a to też jest ważne, tak samo jak znajomość języków obcych.
Sądzę, że Polskę czekają trudne czasy, ale będą dla nas szczęśliwe. Prezydent wygrał wybory i będzie to jego ostatnia możliwa ustrojowo kadencja. Jest to dla niego szansa stania się prawdziwym mężem stanu, bo teraz żadne jego decyzje nie będą np. uwarunkowane chęcią zdobycia reelekcji. Może stać się zupełnie niezależny bowiem teraz odpowiada on już jedynie przez Bogiem, narodem i historią. Wierzę, że te pierwsze pięć lat wiele nauczyło prezydenta A. Dudę i te doświadczenia z korzyścią dla Polski będą procentować w czasie jego ostatniej kadencji.
Ale jak wspomniałem my patriotyczni wyborcy musimy teraz "patrzeć na ręce" prezydentowi. I wymagać od niego realizacji polskich interesów i polskich spraw. Nasze głosy zadecydowały o jego zwycięstwie, choć niektórzy zagłosowali z "zaciśniętymi zębami" tylko po to, żeby nie wygrał R. Trzaskowski, bo w ich poczuciu byłaby to klęska naszej Ojczyzny. Prezydent musi sobie zdawać z tego sprawę i cieszę się, że powstała jego inicjatywa "Koalicji Polskich Spraw". Wierzę, że nie są i nie będą to tylko słowa...
W dniu wyborów J. Kaczyński był na Jasnej Górze. Po wyborach wybrał się tam też prezydent A. Duda. Opatrzność w postaci Królowej Polski nad nami czuwa i nie dziwię sie tym wizytom, choć nawet ledwo kto je zauważył i dobrze, bo modlitwa o Polskę winna być w zaciszu spotkania duchowego a nie medialnej wrzawy.
Nie chcę poprzez to powiedzieć, że prawdziwi Polacy myślący po polsku, polscy patrioci to tylko katolicy. Tak nie jest. Jest wielu wspaniałych Polaków będących z dala od Boga, tak jak wielu jest wspaniałych Polaków mających niepolskie etniczne pochodzenie. Ważne jest to, że ich duch jest polski i ich myślenie jest polskie. Nad nimi też czuwa boża opatrzność.
Nie jestem dziś w stanie sobie wyobrazić sytuacji naszej Ojczyzny, gdyby jakiekolwiek ostatnie wybory wygrali dzisiejsi opozycjoniści. Zarówno w wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych.
Taką lewacką i politpoprawną Polskę odrzucili Polacy, odrzucili utratę swojej wolności, suwerenności, demokracji i wolności.
I za to im dziękuję. Wielkie chapeau bas moi rodacy! Czapki z głów!
P.S.
Sztab wyborczy A. Dudy popełnił jednak sporo błędów. Nie czas rozliczać zwycięzców, ale doradcy PiS i A. Dudy winni bardzo dokładnie zanalizować wyniki wyborów i znaleźć te wąskie gardła, które sprawiły, iż np. młodzi ludzie bardziej popierali R. Trzaskowskiego niż obecnego prezydenta. Powinna też być przyjęta strategia odzyskiwania elektoratu miejskiego i wielkomiejskiego, bo przecież nie można go omijać i nie mieć dla niego konkretnych propozycji. Mamy teraz trzy lata względnego spokoju, więc mam nadzieję, że sprawdzą się przychylne prognozy dotyczące rozwoju naszego państwa.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybory Prezydenckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybory Prezydenckie. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 lipca 2020
poniedziałek, 6 lipca 2020
Dlaczego należy iść na wybory i zagłosować na A. Dudę?
Do wyborów zostało kilka dni. Będą one znów najważniejsze i kształtujące naszą Ojczyznę i nas samych na najbliższe 5 lat a może nawet na dziesięciolecia.
Mamy więc mało czasu aby zastanowić się nad racjonalnym wyborem, który będzie dla nas jako Polaków najlepszy. Niedziela będzie tym dniem, w którym dokonamy wyboru pomiędzy szansą na trwanie i przetrwanie Polski a jej powolnym upadkiem.
Niektórzy powiadają, że PiS i PO to jedno zło a tym samym, że A.Duda i R. Trzaskowski są jednako źli dla Polski.
Uważam, że tak nie jest, ale nawet tak myśląc należy jednak wybrać pomiędzy „lepszym” dla Polski „złem” a „złem” katastrofalnym a tą katastrofę gwarantuje nam R. Trzaskowski. Katastrofę w obszarach:
- tęczowej ideologizacji polskiej przestrzeni publicznej (LGBTQ+),
- realnym poprzez możliwe kolejne rozbicie dzielnicowe Polski a tym samym jej powolnym zanikaniu i stawaniu się landem unijno-niemieckim,
- ustrojowym państwa przejawiającym się w paraliżu decyzyjnym kończącym się być może nowymi przedterminowymi wyborami parlamentarnymi,
- zwijania gospodarczego i społecznego Polski.
I tak naprawdę wystarczy wskazać tylko te cztery kwestie, aby zagłosować na A. Dudę, bo każda z nich w swoim zakresie zawiera chyba całość planu R. Trzaskowskiego, złego dla Polski planu. Każdy ze wskazanych obszarów wydaje się mieć część wspólną: odzyskanie władzy przez totalnych i doprowadzenie do tego, co już było a tym samym powolną likwidację Polski.
Ideologia LGBTQ+ to nic innego jak radykalny plan przemeblowania społeczno-politycznego w Polsce w kierunku neomarksistowskim (politpoprawność, multi-kulti, gender, laicyzacja, antychrześcijanizm, właśnie nachalna propaganda samych podmiotowo osób LQBTQ+, tolerancja wyzwalająca polegająca na braku tolerancji dla wartości prawicowych, nihilizm i hedonizm, rozbijanie rodziny, atomizacja i pauperyzacja społeczeństwa, negacja tradycjonalizmu i myśli prawicowej, dopuszczanie do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe) z jakim mamy do czynienia w krajach Starej Europy a nawet za Atlantykiem.
Inaczej możemy to nazwać ciągle rozwijającym się do granic absurdu marksizmem kulturowym opartym na ideach: A. Gramsciego, A. Spinellego, Manifestu z Ventotene, Szkoły Frankfurckiej.
Taka rewolucja kulturowa jest jawną agresją wobec naszego, polskiego społeczeństwa.
Tolerancję wyzwalającą i całość rewolucji kulturowej mocno promuje G. Soros i jego fundacje otwartego społeczeństwa a przecież R. Trzaskowski był (jest?) stypendystą G. Sorosa a sam brał udział w spotkaniu tajemniczej Grupy Bilderberg. A przecież wiemy, że jak ktoś płaci to wymaga.
Druga kwestia związana jest z dotychczasowym kierunkiem rozwoju niemieckiej Unii Europejskiej, który dąży do powstania Jednego Państwa Europa w kontrze do tzw. Europy Ojczyzn, która była podstawą powstania tejże Unii zgodnie z postulatami jednego z jej założycieli, R. Schumanna. W takim jednym państwie nie ma miejsca na niepodległą Polskę, ale jest miejsce na rozbicie dzielnicowe związane ze wzrostem znaczenia samorządowych województw kosztem jednorodnej władzy państwowej.
A właśnie PO i R. Trzaskowski postulują np. likwidację wojewodów jako przedstawicieli władzy polskiej w strukturach lokalnych naszego państwa. Mocno też R. Trzaskowski podkreśla wzrastające znaczenie owych samorządów i ich niezależności. Cóż to oznacza? Ano – co widać np. w Gdańsku i Warszawie - jednorodną i niezależną od państwa władzę samorządową, co w konsekwencji oznacza, że Polska stanie się na wzór niemiecki republiką federacyjną. Nietrudno sobie wyobrazić, co to w praktyce mogłoby oznaczać…, ostateczną utratę przez nas naszego państwa na rzecz niemieckiej Mitteleuropy, której idee są u Niemców zakorzenione do dzisiaj.
Musimy też zdawać sobie sprawę, że nastąpiłaby powolna zmiana wektorów naszej polityki zagranicznej z nacisku na współpracę z USA na nacisk na współpracę z Niemcami i w ramach Trójkątna Weimarskiego, czyli dokładnie stalibyśmy się wykonawcą poleceń płynących z Brukseli, również w zakresie np. relokacji uchodźców – zresztą o tej relokacji R. Trzaskowski wypowiadał się nader przychylnie. Jestem niemal pewien, że pierwszą wizytą zagraniczną R. Trzaskowskiego byłyby Niemcy a później Francja.
Trzecim obszarem jest paraliż decyzyjny państwa mogący doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Proszę zważyć, iż R. Trzaskowski zapowiedział wypalanie gorącym żelazem tego, co dotychczas zrobił PiS i prezydent A. Duda. Oznacza to – z jednej strony – gremialne inicjatywy ustawodawcze cofające Polskę do czasów PO-PSL a – z drugiej strony – wetowanie przez prezydenta wszystkiego, co rząd wymyśli i co będzie chciał dla Polski zrobić.
Nie wiadomo co też zrobi J. Gowin, który jako koń trojański w ZP może doprowadzić do rządów mniejszości a to już na pewno byłoby początkiem końca obecnych – moim zdaniem dobrych – rządów PiS. I co wtedy? Ano moglibyśmy obudzić się pięknego dnia widząc rząd, parlament i prezydenta z opcji totalnej dziś opozycji i właśnie powrót do tego, aby „było tak jak było”.
Czy tedy można głosować na R. Trzaskowskiego? Przepraszam, ale jeżeli ktoś po tzw. dziś patriotycznej stronie tak zrobi to będzie działał na niekorzyść Polski. A zasiedzenie na barykadzie i nie pójście do wyborów też działa na jej niekorzyść. Zostaje – niech będzie – mniejsze zło A. Duda.
Czwartą kwestią jest zwijanie gospodarcze Polski wraz z możliwą likwidacją zdobyczy socjalnych PiS-u i prezydenta A. Dudy. Pomijając jednak zdobycze socjalne w postaci 500+, 300+, mieszkanie+, zerowy podatek PIT dla młodych, darmowych leków dla seniorów, obniżenia wieku emerytalnego, itd. to bardzo niepokojącym jest możliwy powrót do państwa z kartonu, gdzie jest tylko „ch...j, dupa i kamieni kupa”. Już teraz R. Trzaskowski chce zastopowania kluczowych inwestycji centralnych np. w postaci CPK, bo „taki port komunikacyjny powstaje w Berlinie”. Takie to minimalistyczne jest podejście kandydata PO-KO na prezydenta.
Zresztą możliwy jest też powrót do złodziejstwa polskich finansów tak jak było to za czasów rządów PO-PSL i z pewnością znów byśmy mieli wiele aferalnych zdarzeń korupcyjnych.
Reasumując.
Można mieć dużo pretensji do A. Dudy, ale dziś stoimy przed wyborem, o którym wspomniałem w w tekście: albo lewacka indoktrynacja i rewolucja kulturowa w naszym kraju oraz jego rozbicie dzielnicowe i niemiecka landyzacja albo kontynuacja i trwanie Polski przy jej wartościach i tradycji, trwanie jako jedna nierozerwalna całość. Ja wolę to drugie).
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Mamy więc mało czasu aby zastanowić się nad racjonalnym wyborem, który będzie dla nas jako Polaków najlepszy. Niedziela będzie tym dniem, w którym dokonamy wyboru pomiędzy szansą na trwanie i przetrwanie Polski a jej powolnym upadkiem.
Niektórzy powiadają, że PiS i PO to jedno zło a tym samym, że A.Duda i R. Trzaskowski są jednako źli dla Polski.
Uważam, że tak nie jest, ale nawet tak myśląc należy jednak wybrać pomiędzy „lepszym” dla Polski „złem” a „złem” katastrofalnym a tą katastrofę gwarantuje nam R. Trzaskowski. Katastrofę w obszarach:
- tęczowej ideologizacji polskiej przestrzeni publicznej (LGBTQ+),
- realnym poprzez możliwe kolejne rozbicie dzielnicowe Polski a tym samym jej powolnym zanikaniu i stawaniu się landem unijno-niemieckim,
- ustrojowym państwa przejawiającym się w paraliżu decyzyjnym kończącym się być może nowymi przedterminowymi wyborami parlamentarnymi,
- zwijania gospodarczego i społecznego Polski.
I tak naprawdę wystarczy wskazać tylko te cztery kwestie, aby zagłosować na A. Dudę, bo każda z nich w swoim zakresie zawiera chyba całość planu R. Trzaskowskiego, złego dla Polski planu. Każdy ze wskazanych obszarów wydaje się mieć część wspólną: odzyskanie władzy przez totalnych i doprowadzenie do tego, co już było a tym samym powolną likwidację Polski.
Ideologia LGBTQ+ to nic innego jak radykalny plan przemeblowania społeczno-politycznego w Polsce w kierunku neomarksistowskim (politpoprawność, multi-kulti, gender, laicyzacja, antychrześcijanizm, właśnie nachalna propaganda samych podmiotowo osób LQBTQ+, tolerancja wyzwalająca polegająca na braku tolerancji dla wartości prawicowych, nihilizm i hedonizm, rozbijanie rodziny, atomizacja i pauperyzacja społeczeństwa, negacja tradycjonalizmu i myśli prawicowej, dopuszczanie do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe) z jakim mamy do czynienia w krajach Starej Europy a nawet za Atlantykiem.
Inaczej możemy to nazwać ciągle rozwijającym się do granic absurdu marksizmem kulturowym opartym na ideach: A. Gramsciego, A. Spinellego, Manifestu z Ventotene, Szkoły Frankfurckiej.
Taka rewolucja kulturowa jest jawną agresją wobec naszego, polskiego społeczeństwa.
Tolerancję wyzwalającą i całość rewolucji kulturowej mocno promuje G. Soros i jego fundacje otwartego społeczeństwa a przecież R. Trzaskowski był (jest?) stypendystą G. Sorosa a sam brał udział w spotkaniu tajemniczej Grupy Bilderberg. A przecież wiemy, że jak ktoś płaci to wymaga.
Druga kwestia związana jest z dotychczasowym kierunkiem rozwoju niemieckiej Unii Europejskiej, który dąży do powstania Jednego Państwa Europa w kontrze do tzw. Europy Ojczyzn, która była podstawą powstania tejże Unii zgodnie z postulatami jednego z jej założycieli, R. Schumanna. W takim jednym państwie nie ma miejsca na niepodległą Polskę, ale jest miejsce na rozbicie dzielnicowe związane ze wzrostem znaczenia samorządowych województw kosztem jednorodnej władzy państwowej.
A właśnie PO i R. Trzaskowski postulują np. likwidację wojewodów jako przedstawicieli władzy polskiej w strukturach lokalnych naszego państwa. Mocno też R. Trzaskowski podkreśla wzrastające znaczenie owych samorządów i ich niezależności. Cóż to oznacza? Ano – co widać np. w Gdańsku i Warszawie - jednorodną i niezależną od państwa władzę samorządową, co w konsekwencji oznacza, że Polska stanie się na wzór niemiecki republiką federacyjną. Nietrudno sobie wyobrazić, co to w praktyce mogłoby oznaczać…, ostateczną utratę przez nas naszego państwa na rzecz niemieckiej Mitteleuropy, której idee są u Niemców zakorzenione do dzisiaj.
Musimy też zdawać sobie sprawę, że nastąpiłaby powolna zmiana wektorów naszej polityki zagranicznej z nacisku na współpracę z USA na nacisk na współpracę z Niemcami i w ramach Trójkątna Weimarskiego, czyli dokładnie stalibyśmy się wykonawcą poleceń płynących z Brukseli, również w zakresie np. relokacji uchodźców – zresztą o tej relokacji R. Trzaskowski wypowiadał się nader przychylnie. Jestem niemal pewien, że pierwszą wizytą zagraniczną R. Trzaskowskiego byłyby Niemcy a później Francja.
Trzecim obszarem jest paraliż decyzyjny państwa mogący doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Proszę zważyć, iż R. Trzaskowski zapowiedział wypalanie gorącym żelazem tego, co dotychczas zrobił PiS i prezydent A. Duda. Oznacza to – z jednej strony – gremialne inicjatywy ustawodawcze cofające Polskę do czasów PO-PSL a – z drugiej strony – wetowanie przez prezydenta wszystkiego, co rząd wymyśli i co będzie chciał dla Polski zrobić.
Nie wiadomo co też zrobi J. Gowin, który jako koń trojański w ZP może doprowadzić do rządów mniejszości a to już na pewno byłoby początkiem końca obecnych – moim zdaniem dobrych – rządów PiS. I co wtedy? Ano moglibyśmy obudzić się pięknego dnia widząc rząd, parlament i prezydenta z opcji totalnej dziś opozycji i właśnie powrót do tego, aby „było tak jak było”.
Czy tedy można głosować na R. Trzaskowskiego? Przepraszam, ale jeżeli ktoś po tzw. dziś patriotycznej stronie tak zrobi to będzie działał na niekorzyść Polski. A zasiedzenie na barykadzie i nie pójście do wyborów też działa na jej niekorzyść. Zostaje – niech będzie – mniejsze zło A. Duda.
Czwartą kwestią jest zwijanie gospodarcze Polski wraz z możliwą likwidacją zdobyczy socjalnych PiS-u i prezydenta A. Dudy. Pomijając jednak zdobycze socjalne w postaci 500+, 300+, mieszkanie+, zerowy podatek PIT dla młodych, darmowych leków dla seniorów, obniżenia wieku emerytalnego, itd. to bardzo niepokojącym jest możliwy powrót do państwa z kartonu, gdzie jest tylko „ch...j, dupa i kamieni kupa”. Już teraz R. Trzaskowski chce zastopowania kluczowych inwestycji centralnych np. w postaci CPK, bo „taki port komunikacyjny powstaje w Berlinie”. Takie to minimalistyczne jest podejście kandydata PO-KO na prezydenta.
Zresztą możliwy jest też powrót do złodziejstwa polskich finansów tak jak było to za czasów rządów PO-PSL i z pewnością znów byśmy mieli wiele aferalnych zdarzeń korupcyjnych.
Reasumując.
Można mieć dużo pretensji do A. Dudy, ale dziś stoimy przed wyborem, o którym wspomniałem w w tekście: albo lewacka indoktrynacja i rewolucja kulturowa w naszym kraju oraz jego rozbicie dzielnicowe i niemiecka landyzacja albo kontynuacja i trwanie Polski przy jej wartościach i tradycji, trwanie jako jedna nierozerwalna całość. Ja wolę to drugie).
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
wtorek, 30 czerwca 2020
Dlaczego znów zagłosuję na A. Dudę?
Przed nami druga tura wyborów prezydenckich. Jak przewidywano zmierzą się w niej: urzędujący prezydent A. Duda i przedstawiciel PO-KO R. Trzaskowski.
Przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi w 2015 roku napisałem teksty [1] [2], w których wyszczególniłem dlaczego nie zagłosuję na B. Komorowskiego i PO. Spotkały się wówczas z dużym odzewem czytelników za co kiedyś serdecznie dziękowałem. Przypomnę, że gdy jeszcze istniała interia360 przeczytało te teksty ponad 50 tysięcy osób i skomentowało przeszło 2000.
Na szczęście ówcześnie B. Komorowski przegrał z A. Dudą a PO przegrało z PiS-em na tyle, żeby PiS mógł utworzyć samodzielny rząd. Takie wyniki tamtych wyborów pozwoliły wreszcie PiS-owi przeprowadzać reformy, które przez lata przygotowywali. Przez osiem lat w opozycji nie próżnowali. A realizując zapowiedzi przedwyborcze okazali się pierwszą partią po 1989 roku, która spełniała w większości dane Polsce i Polakom obietnice.
Dzięki swojej wiarygodności PiS (ZP) ponownie wygrało wybory w 2019 roku i znów mogło utworzyć rząd większościowy. I wtedy również głosowałem na PiS jako na jedyną partię, która jest w stanie zablokować powrót do władzy antypolskiego i w dużej części proniemieckiego ugrupowania pod dzisiejszą nazwą PO-KO.
Podobnie w najbliższych wyborach prezydenckich znów zagłosuję na obecnego prezydenta A. Dudę.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popełniał sporo błędów i nie zawsze jego decyzje były zrozumiałe dla jego elektoratu, tym niemniej nie były dla niego dyskwalifikujące. W następnej kadencji oczekuję zaś od prezydenta programu dla młodych ludzi i studentów; programu adaptacyjnego dla ludzi powracających z imigracji zarobkowej; zamiany Kart Polaka na obywatelstwo polskie i udogodnienia dla powracających i ich rodzin z dalekiej wschodniej tułaczki; jasnej i przewidywalnej strategii rozwoju publicznego sektora ochrony zdrowia i wreszcie opracowanie Koszyka Świadczeń Podstawowych; ustawy o państwowym statusie naszych dóbr naturalnych, lasów i jezior, która będzie uniemożliwiała ich zakup przez podmioty inne niż państwowe. Powyższe nie obejmuje tylko prerogatyw prezydenta, ale inicjatywę ustawodawczą jednak prezydent posiada i winien z tego korzystać częściej.
Na szczęście prezydent podpisywał niemalże wszystkie ważne ustawy, których wprowadzenie zapowiadał on sam jak i PiS w swoich programach wyborczych i to zarówno w poprzedniej jak i w obecnej kadencji. Zaś tak naprawdę o ocenie jego postępowania i postępowania rządzących możemy dywagować teraz, w czasie kryzysu pandemicznego, bowiem w tak skrajnych i negatywnych sytuacjach możemy poznać kto jest prawdziwym mężem stanu a kto tylko wydmuszką polityczną nie radzącą sobie w sytuacjach naprawdę trudnych dla Polski. A w mojej ocenie obecny prezydent jak i rząd radzą sobie dobrze i sprawnie, co jest też argumentem na plus dla Andrzeja Dudy.
Ponadto jedynie on gwarantuje to, że Polska będzie się dalej rozwijała w przyjętym przez PiS kierunku, czyli powolnego acz systematycznego upodmiotowienia Polaków i całej naszej Ojczyzny, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej.
To upodmiotowienie jest realizowane we wszystkich obszarach życia społeczno-gospodarczego.
Wzrost zamożności Polaków dzięki programom społecznym (500+, 300+, mieszkanie+, 13 emerytura, darmowe leki dla seniorów, zerowy PIT dla młodych i obniżony PIT dla pierwszej grupy podatkowej, bon turystyczny w wysokości 500 zł), a także gospodarczym (małe i duże inwestycje infrastrukturalne - mosty, drogi, linie kolejowe, przystanki autobusowe i kolejowe oraz prorozwojowe inwestycje centralne w postaci CPK, przekopu Mierzei Wiślanej, Balitic Pipe, Via Baltica, obniżanie podatków CIT, VAT, tworzenie warunków do powstawania w Polsce klasy średniej) to zasługa też prezydenta. Na arenie międzynarodowej też zyskujemy choćby w postaci bardzo dobrej współpracy z USA, która też jest możliwa ze względu na życzliwe kontakty A. Dudy z prezydentem D. Trumpem, a to też jest ważne, tak samo jak znajomość języków obcych. Mogliśmy to zobaczyć w czasie niedawnej wizyty prezydenta A. Dudy w USA.
Powtarzam. Będę głosował na A. Dudę bo nie wyobrażam sobie, aby lewak z przekonania i propagator ideologii LGBTQ+ mógłby zostać prezydentem Polski. To byłoby jej uwstecznienie i degrengolada podobne do tych, które były za rządów PO-PSL i za prezydentury B. Komorowskiego. To najgorszy scenariusz, bowiem to już nie tylko chodzi o wybór pomiędzy kandydatami, ale o wybór cywilizacyjny: pomiędzy cywilizacją politpoprawności, multikulturowości, gender, LGBTQ+ a cywilizacją łacińską opartą na wartościach chrześcijańskich.
Tak więc moje zdanie jest cały czas takie same. Tylko A. Duda współpracujący z rządem jest w stanie przeprowadzić Polskę przez kręte drogi do bezpiecznej i bogatej Polsce. I to też jest niebagatelnym powodem, który sprawia, iż oddam na niego swój głos.
A. Duda jest jedynym kandydatem, który może uchronić Polskę przed antynarodowym R. Trzaskowskim oraz powrotem do władzy ludzi już wcześniej skompromitowanych w postaci PO-KO. Wybór R. Trzaskowskiego bowiem gwarantuje nam bowiem apiać znów degradację Polski i Polaków we własnym państwie, odejście od programów społecznych i centralnych inwestycji. Warto sobie przypomnieć, co takiego może się stać i co już było. Mieliśmy i możemy mieć znów u władzy ludzi (wespół z R. Trzaskowskim), którzy są:
– kłamcami i aferzystami (afery PO - hazardowa, stoczniowa, podsłuchowa, górnicza i inne) nie mającymi nic wspólnego z patriotyczną, narodową polskością i tą polskość często zwalczającymi,
– usłużnymi wobec Niemiec i UE chłystkami w "krótkich spodenkach" (dosłownie: vide Budka), którzy doprowadzili Polskę niemal do kolejnego landu niemieckiego,
- zwolennikami kondominium niemiecko-rosyjskiego,
– usłużnymi realizatorami myśli wykluwających się na spotkaniach Grupy Bildrberg,
– chcącymi sprowadzać do Polski imigrantów islamskich (R. Trzaskowski był swego czasu zwolennikiem ich przyjmowania do Polski),
– propagatorami ideologii LGBTQ+ i innych neomarksistowskich idei,
– zabierającymi Polsce możliwości rozwoju i zapowiadającymi mgliście o tym, czy zostaną utrzymane przywileje uzyskane dla Polaków przez PiS (moim zdaniem niestety te przywileje zostaną drastycznie ograniczone),
– doprowadzającymi Polskę do skraju ubóstwa,
– podnoszącymi wiek emerytalny i grabiącymi nasze oszczędności (vide: OFE),
– podnoszącymi podatki i tworzących nowe (VAT, paliwo),
– uważającymi nasze państwo za takie, w którym jest "ch.j, dupa i kamieni kupa",
– takimi, których rządzenie polegało na mafijnych układach i lekceważeniu Polaków (vide: taśmy Neumanna),
– złodziejami naszej narodowej własności w postaci chęci sprzedaży naszych firm podmiotom zagranicznym (LOT, Orlen, PKP i innych),
– sprawcami ogromnej emigracji zarobkowej Polaków,
– zadłużającymi Polskę niemiłosiernie: w 2007 roku dług publiczny Polski wynosił około 530 mld zł., teraz ponad 1000 mld zł (odpowiednio 45% i 57% jako % PKB.), przy czym są szacunki (FOR) mówiące, że dług ten wraz z długiem ukrytym wynosi już przeszło 3000 mld zł. Natomiast według danych NBP zadłużenie zagraniczne Polski na koniec roku 2013 wyniosło około 276,8 mld Euro t.j. 381,1 mld USD. Warto wspomnieć, że sławne już zadłużenie zagraniczne jakie zostawił nam po sobie E. Gierek w 1980 roku wynosiło w walutach wymienialnych 24,1 mld USD a wymagalne płatności z tytułu obsługi zadłużenia zagranicznego na rok 1981 wynosiły 10,9 mld USD,
– pozwalającymi na wprowadzenie w Polsce żywności GMO oraz przejmowanie firm sektora nasiennictwa przez międzynarodowe koncerny,
– zwolennikami uzależnienia się gazowego od Rosji.
Te wszystkie argumenty też przemawiają za głosowaniem na prezydenta A. Dudę, bo to on jest wystawiany na tą funkcję z ramienia ZP (PiS-u) a współpraca na linii rząd-prezydent jest dziś jak nigdy konieczna. Będzie uspokojeniem polskiej sceny politycznej i da nam czas niezbędny na wychodzenie z po-pandemicznego kryzysu gospodarczego.
Nietrudno bowiem sobie wyobrazić, że R. Trzaskowski będzie robił wszystko, aby zaszkodzić rządowi w imię tego, aby jak najszybciej doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych, nawet kosztem Polski i Polaków. Tu upatruję dużego niebezpieczeństwa dla naszej Ojczyzny - nawet nie wiem, czy nie najważniejszego, choć przez większość niezauważalnego.
Za kilkanaście dni będziemy po raz kolejny wybierali naszą i kolejnych pokoleń przyszłość, wybierali pomiędzy powolnym zanikaniem Polski z mapy świata a szansą na jej przetrwanie i rozwój.
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/02/dlaczego-nie-zagosuje-na-b.html
[2] https://www.salon24.pl/u/krzystofjaw/674991,dlaczego-nie-zaglosuje-na-po
[3] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/03/ii-tura-wyborow-w-dobie-koronawirusa.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi w 2015 roku napisałem teksty [1] [2], w których wyszczególniłem dlaczego nie zagłosuję na B. Komorowskiego i PO. Spotkały się wówczas z dużym odzewem czytelników za co kiedyś serdecznie dziękowałem. Przypomnę, że gdy jeszcze istniała interia360 przeczytało te teksty ponad 50 tysięcy osób i skomentowało przeszło 2000.
Na szczęście ówcześnie B. Komorowski przegrał z A. Dudą a PO przegrało z PiS-em na tyle, żeby PiS mógł utworzyć samodzielny rząd. Takie wyniki tamtych wyborów pozwoliły wreszcie PiS-owi przeprowadzać reformy, które przez lata przygotowywali. Przez osiem lat w opozycji nie próżnowali. A realizując zapowiedzi przedwyborcze okazali się pierwszą partią po 1989 roku, która spełniała w większości dane Polsce i Polakom obietnice.
Dzięki swojej wiarygodności PiS (ZP) ponownie wygrało wybory w 2019 roku i znów mogło utworzyć rząd większościowy. I wtedy również głosowałem na PiS jako na jedyną partię, która jest w stanie zablokować powrót do władzy antypolskiego i w dużej części proniemieckiego ugrupowania pod dzisiejszą nazwą PO-KO.
Podobnie w najbliższych wyborach prezydenckich znów zagłosuję na obecnego prezydenta A. Dudę.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popełniał sporo błędów i nie zawsze jego decyzje były zrozumiałe dla jego elektoratu, tym niemniej nie były dla niego dyskwalifikujące. W następnej kadencji oczekuję zaś od prezydenta programu dla młodych ludzi i studentów; programu adaptacyjnego dla ludzi powracających z imigracji zarobkowej; zamiany Kart Polaka na obywatelstwo polskie i udogodnienia dla powracających i ich rodzin z dalekiej wschodniej tułaczki; jasnej i przewidywalnej strategii rozwoju publicznego sektora ochrony zdrowia i wreszcie opracowanie Koszyka Świadczeń Podstawowych; ustawy o państwowym statusie naszych dóbr naturalnych, lasów i jezior, która będzie uniemożliwiała ich zakup przez podmioty inne niż państwowe. Powyższe nie obejmuje tylko prerogatyw prezydenta, ale inicjatywę ustawodawczą jednak prezydent posiada i winien z tego korzystać częściej.
Na szczęście prezydent podpisywał niemalże wszystkie ważne ustawy, których wprowadzenie zapowiadał on sam jak i PiS w swoich programach wyborczych i to zarówno w poprzedniej jak i w obecnej kadencji. Zaś tak naprawdę o ocenie jego postępowania i postępowania rządzących możemy dywagować teraz, w czasie kryzysu pandemicznego, bowiem w tak skrajnych i negatywnych sytuacjach możemy poznać kto jest prawdziwym mężem stanu a kto tylko wydmuszką polityczną nie radzącą sobie w sytuacjach naprawdę trudnych dla Polski. A w mojej ocenie obecny prezydent jak i rząd radzą sobie dobrze i sprawnie, co jest też argumentem na plus dla Andrzeja Dudy.
Ponadto jedynie on gwarantuje to, że Polska będzie się dalej rozwijała w przyjętym przez PiS kierunku, czyli powolnego acz systematycznego upodmiotowienia Polaków i całej naszej Ojczyzny, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej.
To upodmiotowienie jest realizowane we wszystkich obszarach życia społeczno-gospodarczego.
Wzrost zamożności Polaków dzięki programom społecznym (500+, 300+, mieszkanie+, 13 emerytura, darmowe leki dla seniorów, zerowy PIT dla młodych i obniżony PIT dla pierwszej grupy podatkowej, bon turystyczny w wysokości 500 zł), a także gospodarczym (małe i duże inwestycje infrastrukturalne - mosty, drogi, linie kolejowe, przystanki autobusowe i kolejowe oraz prorozwojowe inwestycje centralne w postaci CPK, przekopu Mierzei Wiślanej, Balitic Pipe, Via Baltica, obniżanie podatków CIT, VAT, tworzenie warunków do powstawania w Polsce klasy średniej) to zasługa też prezydenta. Na arenie międzynarodowej też zyskujemy choćby w postaci bardzo dobrej współpracy z USA, która też jest możliwa ze względu na życzliwe kontakty A. Dudy z prezydentem D. Trumpem, a to też jest ważne, tak samo jak znajomość języków obcych. Mogliśmy to zobaczyć w czasie niedawnej wizyty prezydenta A. Dudy w USA.
Powtarzam. Będę głosował na A. Dudę bo nie wyobrażam sobie, aby lewak z przekonania i propagator ideologii LGBTQ+ mógłby zostać prezydentem Polski. To byłoby jej uwstecznienie i degrengolada podobne do tych, które były za rządów PO-PSL i za prezydentury B. Komorowskiego. To najgorszy scenariusz, bowiem to już nie tylko chodzi o wybór pomiędzy kandydatami, ale o wybór cywilizacyjny: pomiędzy cywilizacją politpoprawności, multikulturowości, gender, LGBTQ+ a cywilizacją łacińską opartą na wartościach chrześcijańskich.
Tak więc moje zdanie jest cały czas takie same. Tylko A. Duda współpracujący z rządem jest w stanie przeprowadzić Polskę przez kręte drogi do bezpiecznej i bogatej Polsce. I to też jest niebagatelnym powodem, który sprawia, iż oddam na niego swój głos.
A. Duda jest jedynym kandydatem, który może uchronić Polskę przed antynarodowym R. Trzaskowskim oraz powrotem do władzy ludzi już wcześniej skompromitowanych w postaci PO-KO. Wybór R. Trzaskowskiego bowiem gwarantuje nam bowiem apiać znów degradację Polski i Polaków we własnym państwie, odejście od programów społecznych i centralnych inwestycji. Warto sobie przypomnieć, co takiego może się stać i co już było. Mieliśmy i możemy mieć znów u władzy ludzi (wespół z R. Trzaskowskim), którzy są:
– kłamcami i aferzystami (afery PO - hazardowa, stoczniowa, podsłuchowa, górnicza i inne) nie mającymi nic wspólnego z patriotyczną, narodową polskością i tą polskość często zwalczającymi,
– usłużnymi wobec Niemiec i UE chłystkami w "krótkich spodenkach" (dosłownie: vide Budka), którzy doprowadzili Polskę niemal do kolejnego landu niemieckiego,
- zwolennikami kondominium niemiecko-rosyjskiego,
– usłużnymi realizatorami myśli wykluwających się na spotkaniach Grupy Bildrberg,
– chcącymi sprowadzać do Polski imigrantów islamskich (R. Trzaskowski był swego czasu zwolennikiem ich przyjmowania do Polski),
– propagatorami ideologii LGBTQ+ i innych neomarksistowskich idei,
– zabierającymi Polsce możliwości rozwoju i zapowiadającymi mgliście o tym, czy zostaną utrzymane przywileje uzyskane dla Polaków przez PiS (moim zdaniem niestety te przywileje zostaną drastycznie ograniczone),
– doprowadzającymi Polskę do skraju ubóstwa,
– podnoszącymi wiek emerytalny i grabiącymi nasze oszczędności (vide: OFE),
– podnoszącymi podatki i tworzących nowe (VAT, paliwo),
– uważającymi nasze państwo za takie, w którym jest "ch.j, dupa i kamieni kupa",
– takimi, których rządzenie polegało na mafijnych układach i lekceważeniu Polaków (vide: taśmy Neumanna),
– złodziejami naszej narodowej własności w postaci chęci sprzedaży naszych firm podmiotom zagranicznym (LOT, Orlen, PKP i innych),
– sprawcami ogromnej emigracji zarobkowej Polaków,
– zadłużającymi Polskę niemiłosiernie: w 2007 roku dług publiczny Polski wynosił około 530 mld zł., teraz ponad 1000 mld zł (odpowiednio 45% i 57% jako % PKB.), przy czym są szacunki (FOR) mówiące, że dług ten wraz z długiem ukrytym wynosi już przeszło 3000 mld zł. Natomiast według danych NBP zadłużenie zagraniczne Polski na koniec roku 2013 wyniosło około 276,8 mld Euro t.j. 381,1 mld USD. Warto wspomnieć, że sławne już zadłużenie zagraniczne jakie zostawił nam po sobie E. Gierek w 1980 roku wynosiło w walutach wymienialnych 24,1 mld USD a wymagalne płatności z tytułu obsługi zadłużenia zagranicznego na rok 1981 wynosiły 10,9 mld USD,
– pozwalającymi na wprowadzenie w Polsce żywności GMO oraz przejmowanie firm sektora nasiennictwa przez międzynarodowe koncerny,
– zwolennikami uzależnienia się gazowego od Rosji.
Te wszystkie argumenty też przemawiają za głosowaniem na prezydenta A. Dudę, bo to on jest wystawiany na tą funkcję z ramienia ZP (PiS-u) a współpraca na linii rząd-prezydent jest dziś jak nigdy konieczna. Będzie uspokojeniem polskiej sceny politycznej i da nam czas niezbędny na wychodzenie z po-pandemicznego kryzysu gospodarczego.
Nietrudno bowiem sobie wyobrazić, że R. Trzaskowski będzie robił wszystko, aby zaszkodzić rządowi w imię tego, aby jak najszybciej doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych, nawet kosztem Polski i Polaków. Tu upatruję dużego niebezpieczeństwa dla naszej Ojczyzny - nawet nie wiem, czy nie najważniejszego, choć przez większość niezauważalnego.
Za kilkanaście dni będziemy po raz kolejny wybierali naszą i kolejnych pokoleń przyszłość, wybierali pomiędzy powolnym zanikaniem Polski z mapy świata a szansą na jej przetrwanie i rozwój.
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/02/dlaczego-nie-zagosuje-na-b.html
[2] https://www.salon24.pl/u/krzystofjaw/674991,dlaczego-nie-zaglosuje-na-po
[3] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/03/ii-tura-wyborow-w-dobie-koronawirusa.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
poniedziałek, 29 czerwca 2020
Co się stanie w II turze wyborów prezydenckich?
No i napięcie przed wynikami w pierwszej turze wyborów prezydenckich opadło, ale znów będzie podniesione w czasie kampanii prezydenckiej przed drugą turą wyborów, w której - jak przewidywano - zmierzą się A. Duda i R. Trzaskowski.
Według sondaży różnica między kandydatami będzie minimalna i na dzisiaj nie gwarantuje zwycięstwa żadnemu z kandydatów. Wszystko będzie zależało od najbliższych dwóch tygodni, czyli który kandydat zmobilizuje więcej swoich zwolenników oraz porwie swoimi propozycjami nowych, też wyborców innych kandydatów.
Oczywiście nie można zakładać, że przepływ elektoratów przegranych kandydatów w II turze wyborów będzie równał się sumie zdobytego poparcia w I turze tychże wyborów. Na pewno rozłoży się na poparcie i A. Dudy i R. Trzaskowskiego. Istotnym jest natomiast w jakiej wielkości na poszczególnych kandydatów to rozłożenie będzie miało miejsce.
Gra idzie o wielką stawkę. Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji aby Polak w duszy zagłosował na R. Trzaskowskiego. To po pierwsze. Po drugie zaś również nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ów Polak pozostał w domu, gdy ważą się losy przyszłości Polski.
Już to pisałem, ale powtórzę: mamy dziś wybór cywilizacyjny. Albo wybieramy cywilizację lewacką i demoliberalną (postmarksistowską) albo chrześcijańską, na której zbudowana została potęga Europy. Taki mamy wybór i naprawdę nie jest ważne w tym wyborze konkretne nazwisko, ale zastanowienie się, który z kandydatów reprezentuje choć po części jedną z tych cywilizacji. Tak się złożyło, że R. Trzaskowski ma się nijak do cywilizacji łacińskiej a A. Duda ma z nią wiele wspólnego. Więc jaki mamy wybór? Tylko jeden.
Ja rozumiem wszystkie zastrzeżenia do A. Dudy, które są zauważane przez naszą patriotyczną stronę sceny politycznej. Sam w dużej części je podzielam. Wiem o wszystkich błędnych decyzjach prezydenta i zdaję sobie sprawę, że niektórzy wyborcy np. K. Bosaka mogą mieć już go dość. Ale co w zamian? R. Trzaskowski? Jeżeli tak to długookresowo takie myślenie jest całkowicie błędne, bo narodowcy będą pierwszą grupą, z którą R. Trzaskowski będzie najbardziej walczył i walczył wespół z nim cały establishment lewacko-demoliberalny, zarówno krajowy, jak i zagraniczny. W takiej sytuacji czarno widzę przyszłość Konfederacji, bo założenie, że upadek rządu PiS-u i prezydentowanie przez R. Trzaskowskiego pomoże w rozwoju Konfederacji jest nieuprawnionym "chciejstwem".
W imię więc przyszłości naszej Ojczyzny mogę tylko wezwać, aby wyborcy K. Bosaka głosowali na A. Dudę. Później przyjdzie czas na spokojne budowanie Konfederacji, zbudowanie przez nią struktur lokalnych i jej okrzepnięcie na polskiej scenie politycznej, by może za pięć lat to właśnie jej kandydat wygrał wybory prezydenckie. To jest całkiem możliwie, ale warunek jest jeden: teraźniejsza wygrana A. Dudy.
Podobnie ma się rzecz z wyborcami Sz. Hołowni. Jestem pewien, że wielu z nich również myśli o Polsce jako spadkobierczyni swoich przodków walczących o naszą niepodległość i suwerenność i nie wyobrażają sobie sytuacji, że ta nasza niepodległość mogłaby być zachwiana. A tak może się stać, jeśli wybory wygrałby R. Trzaskowski.
Tradycyjne wartości przeważają za to na pewno u wyborców W. Kosiniaka-Kamysza i sądzę, że również oni głęboko zastanowią się na kogo zagłosować w II turze wyborów.
Wyborcy R. Biedronia gremialnie zagłosują na R. Trzaskowskiego, choć się temu dziwię, bo polityka socjalna PiS-u wspierana przez prezydenta A. Dudę jest niemal tożsama z propozycjami lewicy. Podobnie zachowają się wyborcy W. Witkowskiego.
Za A. Dudą na pewno zaś zagłosują wyborcy M. Jakubiaka, prof. M. Piotrowskiego i S. Żółtka, natomiast kompletnie nie mam zdania o wyborcach P. Tanajno.
Co może stać się w II turze? Wszystko. Każdy z kandydatów ma jednakowe szanse na zwycięstwo, choć ze wskazaniem na A. Dudę. Czy tak będzie? Zobaczymy, ale na pewno czeka nas bardzo ciekawa, wyczerpująca i być może też dość agresywna kampania wyborcza.
Tym niemniej hasło polskich patriotów winno brzmieć: "Każdy, byle nie R. Trzaskowski" - antypolak, antypatriota, lewak, propagator LGBTQ+, bilderbergowiec, sorosowiec, kandydat proniemiecki, itd.
Czy naprawdę tedy warto polskim patriotom zostawać w domu a w skrajnym przypadku głosować na R. Trzaskowskiego? Po prostu tak nie można i tak będę uważał zawsze i przed taką postawą przestrzegał.
P.S.
Wczoraj za plecami R. Trzaskowskiego stał Marszałek Senatu T. Grodzki. Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe, bowiem reprezentuje on Senat jako całość i część władz Rzeczpospolitej Polskiej, i nie powinien popierać żadnego z kandydatów. Pani Marszałek Sejmu przed taką - delikatnie mówiąc - niezręcznością się ustrzegła.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Według sondaży różnica między kandydatami będzie minimalna i na dzisiaj nie gwarantuje zwycięstwa żadnemu z kandydatów. Wszystko będzie zależało od najbliższych dwóch tygodni, czyli który kandydat zmobilizuje więcej swoich zwolenników oraz porwie swoimi propozycjami nowych, też wyborców innych kandydatów.
Oczywiście nie można zakładać, że przepływ elektoratów przegranych kandydatów w II turze wyborów będzie równał się sumie zdobytego poparcia w I turze tychże wyborów. Na pewno rozłoży się na poparcie i A. Dudy i R. Trzaskowskiego. Istotnym jest natomiast w jakiej wielkości na poszczególnych kandydatów to rozłożenie będzie miało miejsce.
Gra idzie o wielką stawkę. Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji aby Polak w duszy zagłosował na R. Trzaskowskiego. To po pierwsze. Po drugie zaś również nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ów Polak pozostał w domu, gdy ważą się losy przyszłości Polski.
Już to pisałem, ale powtórzę: mamy dziś wybór cywilizacyjny. Albo wybieramy cywilizację lewacką i demoliberalną (postmarksistowską) albo chrześcijańską, na której zbudowana została potęga Europy. Taki mamy wybór i naprawdę nie jest ważne w tym wyborze konkretne nazwisko, ale zastanowienie się, który z kandydatów reprezentuje choć po części jedną z tych cywilizacji. Tak się złożyło, że R. Trzaskowski ma się nijak do cywilizacji łacińskiej a A. Duda ma z nią wiele wspólnego. Więc jaki mamy wybór? Tylko jeden.
Ja rozumiem wszystkie zastrzeżenia do A. Dudy, które są zauważane przez naszą patriotyczną stronę sceny politycznej. Sam w dużej części je podzielam. Wiem o wszystkich błędnych decyzjach prezydenta i zdaję sobie sprawę, że niektórzy wyborcy np. K. Bosaka mogą mieć już go dość. Ale co w zamian? R. Trzaskowski? Jeżeli tak to długookresowo takie myślenie jest całkowicie błędne, bo narodowcy będą pierwszą grupą, z którą R. Trzaskowski będzie najbardziej walczył i walczył wespół z nim cały establishment lewacko-demoliberalny, zarówno krajowy, jak i zagraniczny. W takiej sytuacji czarno widzę przyszłość Konfederacji, bo założenie, że upadek rządu PiS-u i prezydentowanie przez R. Trzaskowskiego pomoże w rozwoju Konfederacji jest nieuprawnionym "chciejstwem".
W imię więc przyszłości naszej Ojczyzny mogę tylko wezwać, aby wyborcy K. Bosaka głosowali na A. Dudę. Później przyjdzie czas na spokojne budowanie Konfederacji, zbudowanie przez nią struktur lokalnych i jej okrzepnięcie na polskiej scenie politycznej, by może za pięć lat to właśnie jej kandydat wygrał wybory prezydenckie. To jest całkiem możliwie, ale warunek jest jeden: teraźniejsza wygrana A. Dudy.
Podobnie ma się rzecz z wyborcami Sz. Hołowni. Jestem pewien, że wielu z nich również myśli o Polsce jako spadkobierczyni swoich przodków walczących o naszą niepodległość i suwerenność i nie wyobrażają sobie sytuacji, że ta nasza niepodległość mogłaby być zachwiana. A tak może się stać, jeśli wybory wygrałby R. Trzaskowski.
Tradycyjne wartości przeważają za to na pewno u wyborców W. Kosiniaka-Kamysza i sądzę, że również oni głęboko zastanowią się na kogo zagłosować w II turze wyborów.
Wyborcy R. Biedronia gremialnie zagłosują na R. Trzaskowskiego, choć się temu dziwię, bo polityka socjalna PiS-u wspierana przez prezydenta A. Dudę jest niemal tożsama z propozycjami lewicy. Podobnie zachowają się wyborcy W. Witkowskiego.
Za A. Dudą na pewno zaś zagłosują wyborcy M. Jakubiaka, prof. M. Piotrowskiego i S. Żółtka, natomiast kompletnie nie mam zdania o wyborcach P. Tanajno.
Co może stać się w II turze? Wszystko. Każdy z kandydatów ma jednakowe szanse na zwycięstwo, choć ze wskazaniem na A. Dudę. Czy tak będzie? Zobaczymy, ale na pewno czeka nas bardzo ciekawa, wyczerpująca i być może też dość agresywna kampania wyborcza.
Tym niemniej hasło polskich patriotów winno brzmieć: "Każdy, byle nie R. Trzaskowski" - antypolak, antypatriota, lewak, propagator LGBTQ+, bilderbergowiec, sorosowiec, kandydat proniemiecki, itd.
Czy naprawdę tedy warto polskim patriotom zostawać w domu a w skrajnym przypadku głosować na R. Trzaskowskiego? Po prostu tak nie można i tak będę uważał zawsze i przed taką postawą przestrzegał.
P.S.
Wczoraj za plecami R. Trzaskowskiego stał Marszałek Senatu T. Grodzki. Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe, bowiem reprezentuje on Senat jako całość i część władz Rzeczpospolitej Polskiej, i nie powinien popierać żadnego z kandydatów. Pani Marszałek Sejmu przed taką - delikatnie mówiąc - niezręcznością się ustrzegła.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
piątek, 26 czerwca 2020
Czy warto być totalnym antypisowcem i antydudą? Co w zamian?
To już mój ostatni post dotyczący wyborów. Oddaję jednak jego ramy wypowiedzi K. Karonia, którego trudno posądzać o pisowski fanatyzm. Jego konstatacje są na tyle zbieżne z moimi, że postanowiłem zaproponować, aby Państwo poświęcili tę godzinkę, aby posłuchać, co ma do powiedzenia.
https://www.youtube.com/watch?v=vuqk1ecYzzo
Mam nadzieję, że wypowiedzi K. Karonia dadzą do myślenia tym, którzy - nawet w dobrej wierze i z polskiego punktu widzenia - reprezentują postawę skrajnie negatywną wobec A. Dudy i PiS-u. Ze zrozumiałych względów dotyczy to wyborców K. Bosaka i zwolenników Konfederacji. Czy w imię bieżączki politycznej i nienawiści do A. Dudy chcą ewentualnego zwycięstwa R. Trzaskowskiego? I to ma być ta zamiana pierwszej osoby w państwie? Jeżeli tak miałoby się stać to przyszłość Polski widzę w czarnych barwach i również w takich barwach widzę przyszłość Konfederacji.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
https://www.youtube.com/watch?v=vuqk1ecYzzo
Mam nadzieję, że wypowiedzi K. Karonia dadzą do myślenia tym, którzy - nawet w dobrej wierze i z polskiego punktu widzenia - reprezentują postawę skrajnie negatywną wobec A. Dudy i PiS-u. Ze zrozumiałych względów dotyczy to wyborców K. Bosaka i zwolenników Konfederacji. Czy w imię bieżączki politycznej i nienawiści do A. Dudy chcą ewentualnego zwycięstwa R. Trzaskowskiego? I to ma być ta zamiana pierwszej osoby w państwie? Jeżeli tak miałoby się stać to przyszłość Polski widzę w czarnych barwach i również w takich barwach widzę przyszłość Konfederacji.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Budujmy naszą Polskę z A. Dudą!
Moim subiektywnym zdaniem tak naprawdę w wielu obszarach sytuacja przedwyborcza jest niemal identyczna jak pięć lata temu: w 2015 roku chcieliśmy zmiany wewnętrznego układu politycznego i dojścia do władzy PiS (ZP) i A. Dudy jako prezydenta. Wtedy się udało a dziś walczymy o to, żeby przedłużyć kadencję obecnego prezydenta, która będzie nieodwracalnym już ugruntowaniem zmian zapoczątkowanych przez rządy PiS-u (ZP) obecnej kadencji przy dużym wsparciu A. Dudy. I ta symbioza rząd-prezydent gwarantuje dokończenie zmian i zbudowanie do końca fundamentów odbudowy i rozwoju naszej Ojczyzny.
I właśnie o to pojutrze przy urnach będziemy walczyli: aby czasem nie dopuścić z powrotem do władzy PO, bowiem tak naprawdę w przypadku wygrania wyborów przez R. Trzaskowskiego mielibyśmy czas "wypalania gorącym żelazem" wszystkiego, co dotychczas dobrego dla Polski zrobił PiS i prezydent A. Duda. Wszystkie reformy PiS-u, których promotorem i nierzadko inicjatorem był A. Duda mogą jeszcze być cofnięte przez nowego prezydenta i ewentualnie nowy rząd, bo pozostało jeszcze wiele do zrobienia a cztery czy pięć lat to za mało, aby przebudować całkowicie Polskę i uwolnić się od spuścizny III RP, czyli PRL-bis. Poza tym ostatnie pięć lat udowodniło ogromne pokłady "antypisizmu" u totalnej opozycji i będą zapewne chcieli - w przypadku objęcia ponownie rządów - wyeliminować zdobycze PiS-u (ZP) a w najlepszym razie R. Trzaskowski doprowadziłby do paraliżu ustrojowego i decyzyjnego państwa, co skutkować mogłoby upadkiem rządu i przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. .
A tego powrotu do Polski czasów PO-PSL ja i zapewne zdecydowanie większość Polaków zapewne nie chce a jak te rządy wyglądały pisałem wielokrotnie więc nie ma sensu szczegółowego powtarzania moich spostrzeżeń za wyjątkiem krótkiego podsumowania.
"Owe rządy gospodarczo były dla Polski katastrofą. Ogromny wzrost długu publicznego i zadłużenia zagranicznego, złodziejska luka VAT-owska, wzrost bezrobocia i deficytu budżetowego, obniżanie się konkurencyjności i innowacyjności polskich przedsiębiorstw, pauperyzacja polskiego społeczeństwa, upadek resztek polskiego przemysłu (np. stoczniowego), wyprzedaż majątku narodowego, masowe bankructwa firm (w tym tych, które zaangażowały się w budowę dróg i stadionów na Euro 2012), utracone korzyści w postaci niewykorzystanych środków unijnych oraz zła ich alokacja a także wysokie koszty inwestycji, niepotrzebne ponoszenie kosztów ratowania strefy Euro, onegdaj dopuszczenie do spekulacji na polskim złotym i oferowania przez instytucje finansowe polskim firmom asymetrycznych opcji walutowych, różnorodne afery (marszałkowa, hazardowa, Amber Gold, taśmowa i inne) czy niekorzystna dla Polski umowa gazowa z Rosją i podpisanie skrajnie niekorzystnego dla Polski pakietu redukcji emisji CO2 ... to tylko niektóre przejawy owej degradacji ekonomiczno-gospodarczej Polski. Ale rządy D. Tuska i E. Kopacz były też upadkiem etyczno-moralnym całego polskiego społeczeństwa a w szczególności drastyczną dalszą degrengoladą ówcześnie rządzących".
Nadchodzi więc czas, abyśmy naszą chęć obrony dotychczasowej propolskiej polityki potwierdzili przy urnach wyborczych!
Nadchodzi czas abyśmy odpowiedzieli sobie na pytania: Czy chcemy dalej budować Polskę niepodległą i suwerenną oraz silną w Europie oraz na świecie czy też zwasalizowaną, słabą i uzależnioną całkowicie od UE (Niemiec) i Rosji? Czy chcemy powrotu "do koryta" złodziei, zdrajców, mafijnych i antypolskich kreatur chcących rozbić Polskę od wewnątrz i od zewnątrz? Czy chcemy dalej budować Polskę naszych marzeń czy już nie? Czy chcemy zachować zdobycze rządów PiS-u (też socjalne, ale i gospodarcze), które firmował prezydent A. Duda czy też pozwolić, aby PO-KO cofnęło te zdobycze i powróciło do tego "aby było tak jak było", czego chce R. Trzaskowski? Czy chcemy, aby prezydentem został młodszy i cwańszy klon B. Komorowskiego?
Sądzę, że odpowiedzi na powyższe pytania są tak proste, że każdy Polak wie jak na nie odpowiedzieć.
Ale te odpowiedzi musimy dać przy urnach 28.06.2020 roku. Nie wystarczy, że tak myślimy, musimy to sobie i innym udowodnić oddając swój głos na prezydenta A. Dudę. Sondaże nie wygrywają, wygrywają ludzie głosując. Idźmy więc do urn i głosujmy a wtedy będzie wszystko dobrze. Jeżeli zaś pozostaniemy w domu, to możemy się obudzić w niedzielę wieczorem z ogromnym kacem moralnym, czego Polsce i nam wszystkim nie życzę.
Pamiętajmy też, że gdy Polską będą rządzić dalej prawi i przyzwoici ludzie, to my sami zwykli Polacy - mając takie wzory i autorytety - będziemy stawać się lepsi, uczciwsi, mądrzejsi i prawi. Będziemy coraz bardziej wartościowymi, wzajemnie się szanującymi ludźmi. A jeżeli tacy będziemy i będziemy się szanować to tak będziemy postrzegani i szanowani w Europie i na świecie.
Naprawdę! Polskę naszych marzeń jesteśmy w stanie zbudować i - mam - nadzieję - że będziemy budować ją dalej! Razem z prezydentem A. Dudą.
P.S.
Wedle długoterminowych prognoz pogody w niedzielę ma być słonecznie i ciepło. To naprawdę dobra wiadomość, bo głosowanie można połączyć ze spacerem w ten niedzielny dzień. Wiem, że pogoda nie powinna mieć znaczenia, ale zawsze to inaczej niż jakby było zimno i lało niemiłosiernie.
I właśnie o to pojutrze przy urnach będziemy walczyli: aby czasem nie dopuścić z powrotem do władzy PO, bowiem tak naprawdę w przypadku wygrania wyborów przez R. Trzaskowskiego mielibyśmy czas "wypalania gorącym żelazem" wszystkiego, co dotychczas dobrego dla Polski zrobił PiS i prezydent A. Duda. Wszystkie reformy PiS-u, których promotorem i nierzadko inicjatorem był A. Duda mogą jeszcze być cofnięte przez nowego prezydenta i ewentualnie nowy rząd, bo pozostało jeszcze wiele do zrobienia a cztery czy pięć lat to za mało, aby przebudować całkowicie Polskę i uwolnić się od spuścizny III RP, czyli PRL-bis. Poza tym ostatnie pięć lat udowodniło ogromne pokłady "antypisizmu" u totalnej opozycji i będą zapewne chcieli - w przypadku objęcia ponownie rządów - wyeliminować zdobycze PiS-u (ZP) a w najlepszym razie R. Trzaskowski doprowadziłby do paraliżu ustrojowego i decyzyjnego państwa, co skutkować mogłoby upadkiem rządu i przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. .
A tego powrotu do Polski czasów PO-PSL ja i zapewne zdecydowanie większość Polaków zapewne nie chce a jak te rządy wyglądały pisałem wielokrotnie więc nie ma sensu szczegółowego powtarzania moich spostrzeżeń za wyjątkiem krótkiego podsumowania.
"Owe rządy gospodarczo były dla Polski katastrofą. Ogromny wzrost długu publicznego i zadłużenia zagranicznego, złodziejska luka VAT-owska, wzrost bezrobocia i deficytu budżetowego, obniżanie się konkurencyjności i innowacyjności polskich przedsiębiorstw, pauperyzacja polskiego społeczeństwa, upadek resztek polskiego przemysłu (np. stoczniowego), wyprzedaż majątku narodowego, masowe bankructwa firm (w tym tych, które zaangażowały się w budowę dróg i stadionów na Euro 2012), utracone korzyści w postaci niewykorzystanych środków unijnych oraz zła ich alokacja a także wysokie koszty inwestycji, niepotrzebne ponoszenie kosztów ratowania strefy Euro, onegdaj dopuszczenie do spekulacji na polskim złotym i oferowania przez instytucje finansowe polskim firmom asymetrycznych opcji walutowych, różnorodne afery (marszałkowa, hazardowa, Amber Gold, taśmowa i inne) czy niekorzystna dla Polski umowa gazowa z Rosją i podpisanie skrajnie niekorzystnego dla Polski pakietu redukcji emisji CO2 ... to tylko niektóre przejawy owej degradacji ekonomiczno-gospodarczej Polski. Ale rządy D. Tuska i E. Kopacz były też upadkiem etyczno-moralnym całego polskiego społeczeństwa a w szczególności drastyczną dalszą degrengoladą ówcześnie rządzących".
Nadchodzi więc czas, abyśmy naszą chęć obrony dotychczasowej propolskiej polityki potwierdzili przy urnach wyborczych!
Nadchodzi czas abyśmy odpowiedzieli sobie na pytania: Czy chcemy dalej budować Polskę niepodległą i suwerenną oraz silną w Europie oraz na świecie czy też zwasalizowaną, słabą i uzależnioną całkowicie od UE (Niemiec) i Rosji? Czy chcemy powrotu "do koryta" złodziei, zdrajców, mafijnych i antypolskich kreatur chcących rozbić Polskę od wewnątrz i od zewnątrz? Czy chcemy dalej budować Polskę naszych marzeń czy już nie? Czy chcemy zachować zdobycze rządów PiS-u (też socjalne, ale i gospodarcze), które firmował prezydent A. Duda czy też pozwolić, aby PO-KO cofnęło te zdobycze i powróciło do tego "aby było tak jak było", czego chce R. Trzaskowski? Czy chcemy, aby prezydentem został młodszy i cwańszy klon B. Komorowskiego?
Sądzę, że odpowiedzi na powyższe pytania są tak proste, że każdy Polak wie jak na nie odpowiedzieć.
Ale te odpowiedzi musimy dać przy urnach 28.06.2020 roku. Nie wystarczy, że tak myślimy, musimy to sobie i innym udowodnić oddając swój głos na prezydenta A. Dudę. Sondaże nie wygrywają, wygrywają ludzie głosując. Idźmy więc do urn i głosujmy a wtedy będzie wszystko dobrze. Jeżeli zaś pozostaniemy w domu, to możemy się obudzić w niedzielę wieczorem z ogromnym kacem moralnym, czego Polsce i nam wszystkim nie życzę.
Pamiętajmy też, że gdy Polską będą rządzić dalej prawi i przyzwoici ludzie, to my sami zwykli Polacy - mając takie wzory i autorytety - będziemy stawać się lepsi, uczciwsi, mądrzejsi i prawi. Będziemy coraz bardziej wartościowymi, wzajemnie się szanującymi ludźmi. A jeżeli tacy będziemy i będziemy się szanować to tak będziemy postrzegani i szanowani w Europie i na świecie.
Naprawdę! Polskę naszych marzeń jesteśmy w stanie zbudować i - mam - nadzieję - że będziemy budować ją dalej! Razem z prezydentem A. Dudą.
P.S.
Wedle długoterminowych prognoz pogody w niedzielę ma być słonecznie i ciepło. To naprawdę dobra wiadomość, bo głosowanie można połączyć ze spacerem w ten niedzielny dzień. Wiem, że pogoda nie powinna mieć znaczenia, ale zawsze to inaczej niż jakby było zimno i lało niemiłosiernie.
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
czwartek, 25 czerwca 2020
Czas się określić!
Kończy się kampania wyborcza. 28 czerwca 2020 roku zagłosujemy w wyborach prezydenckich i wybierzemy na kolejne 5 LAT prezydenta Polski.
Pamiętajmy! Na 5 LAT i dlatego warto sobie postawić pytania. Jaką chcemy aby Polska była w roku 2025 i czyją ta Polska ma być i czy w ogóle wtedy jeszcze Polska Polską będzie? Czy chcemy Polski coraz zasobniejszej i bezpieczniejszej oraz wolnej, czy Polski jaką obserwowaliśmy przez 8 LAT rządów PO-PSL i 5 LAT rządów B. Komorowskiego?
Czas więc się określić na kogo będziemy głosować i na jaką Polskę w perspektywie tych 5 lat, ale też i wielu następnych. Bo te wybory są tak naprawdę wyborami cywilizacyjnymi: albo wybierzemy cywilizację łacińską, chrześcijańską albo cywilizację postkomunistyczną, cywilizację demoliberalną niosącą nam niszczenie rodzin, naszej własności, naszego państwa narodowego i odbierającą nam Boga.
Mamy więc wybór pomiędzy Polską a jej uwiądem i nawet brakiem i w takiej sytuacji nie ma innego wyboru jak wybór A. Dudy. To jest moja deklaracja i tak będę głosował, zarówno w pierwszej, jak i ewentualnej drugiej turze.
Taki wybór jest naszą strategiczną racją stanu. I nie ma co wybrzydzać i zżymać się oraz wynajdować negatywy w dotychczasowych działaniach i postawach naszego prezydenta. Takie były i nikt nie mówi, że te pięć lat jego prezydentury były li tylko usłane różami. Popełniał błędy, ale dziś nie jest czas skupiać się na nich, podobnie nie ma sensu kolejny raz wymieniać zalet i dobrych dla Polski posunięć prezydenta A. Dudy.
Dziś musimy wybrać tego, który gwarantuje nam dumę z Polski, godność życia, szacunek innych, zachowanie naszych tradycji, języka, wiary, naszych bogactw naturalnych i polskich aktywów. Kogoś kto ma wizję rozwoju gospodarczego Polski, ale też wizję rozwoju i bogacenia się Polaków. Kogoś kto jest odpowiedzialny, wiarygodny i spełniający dane przez siebie słowo. A takim jest na pewno A. Duda. Czy mógł zrobić więcej? Może tak, ale trzeba przyznać, że okres ostatnich pięciu lat jest dla Polski najlepszy od 1989 roku. Przypadek? Wątpię.... Przypomnijmy sobie 5 lat prezydentury B. Komorowskiego a R. Trzaskowski to ten sam garnitur polityka, może tylko cwańszy. lepiej wykształcony i młodszy od niego.
Czy faktycznie prezydent A. Duda jest warty naszego głosu? Aby się o tym przekonać wystarczy sobie przedzielić kartkę papieru na cztery i porównywać wady i zalety kandydatów, szczególnie tych, którzy mają szansę na ewentualną drugą turę. Ale i przed pierwszą taki eksperyment można przeprowadzić. Ile plusów a ile minusów - ze względu na nasze preferencje - będziemy mogli sobie napisać przy każdym kandydacie? Oczywiście mówię tu o wyborcach, którzy myślą po polsku i mają obowiązki polskie. Inni mnie nie interesują, chociaż może trochę... bo przecież wielu wyborców PO-KO, Lewicy, PSL-u zostało tak odmóżdżonych, że trzeba nieraz i do nich docierać - mając nadzieję, że choć jakieś jednostki potrafimy wyciągnąć z antypolskiej matni zła.
Na mojej kartce papieru A. Duda ma najwięcej plusów i one przeważają zdecydowanie nad minusami i te plusy też przewyższają liczbowo plusy innych kandydatów. Stąd dam mu mój głos wierząc, że go nie zmarnuje. Nie oznacza to jednak, że gdy będzie odchodził od moich poglądów i preferowanych przeze mnie działań nie będę go krytykował, ale na dziś dobro Polski wymaga, aby prezydent A. Duda dalej sprawował swą funkcję. Wiemy czego należy się po nim spodziewać a pozytywy jego prezydentury przeważają nad negatywami. Wybór np. R. Trzaskowskiego byłby dla Polski fatalny i nie wyobrażam sobie, że ktoś o polskiej duszy mógłby na niego zagłosować.
I w tym miejscu kilka słów do Konfederacji i jej wyborców, bo myślę, że pod względem wartości i długookresowych celów dla Polski, tak wiele mnie z nimi nie dzieli.
Chciałbym, aby wyborcy K. Bosaka - w przypadku gdy nie dostanie się do II tury - w tej II turze zagłosowali na A. Dudę. Tylko on daje im szansę na swobodny rozwój ich partii. R. Trzaskowski tego im nie gwarantuje a wprost przeciwnie - będzie Konfederację zwalczał z ideowego lewackiego oglądu rzeczywistości. W czarnych barwach widzę rozwój Konfederacji gdyby wybory wygrał R. Trzaskowski. Naprawdę warto, aby zwolennicy K. Bosaka o tym pomyśleli. Warto odłożyć animozje na później.
Ponadto trudno mi sobie wyobrazić wyborcę Konfederacji głosującego na tęczowego, promującego ideologię LGBTQ+ i antynarodowego kandydata jakim jest R. Trzaskowski. Z niedowierzaniem nieraz słyszę, że co niektórzy Konfederaci dopuszczają taką możliwość.
Kochani, czy Wam naprawdę ten antypisizm i antydudaizm już zupełnie przesłonił realną rzeczywistość? Czy ze względu na krótkookresowe obrażanie się na PiS i na A. Dudę chcecie, aby Polska dostała się w łapska takiego człowieka? Ideowo i pod względem wartości różnicie się przecież radykalnie od idei i wartości wyznawanych przez R. Trzaskowskiego. Czy Wy tego nie widzicie? Jeżeli nie... to ręce i szczęka opadają, naprawdę. Jest jeszcze czas na opamiętanie.
Szanuję Wasz wybór w pierwszej turze, choć będę głosował inaczej. Macie swoje argumenty i wiele z nich jest słusznych, ale niestety K. Bosak nie ma na dzisiaj szans na dostanie się do II tury. Najprawdopodobniej dojdzie do rywalizacji A. Duda vs. R. Trzaskowski a wtedy będą się liczyły każde głosy i żadne honorowe wyjście w postaci nie pójścia przez Was na wybory lub oddanie głosu nieważnego nie będzie Was usprawiedliwiało - bo w ten sposób tak naprawdę głosujecie na R. Trzaskowskiego przybliżając go do prezydentury.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
poniedziałek, 22 czerwca 2020
Przepływy elektoratów w II turze wyborów prezydenckich
Jakkolwiek prezydenckie (i nie tylko) sondaże przedwyborcze nie zawsze oddają realne poparcie wyborców dla określonego kandydata to należy je jednak śledzić, ale raczej obserwując trendy a nie konkretne uzyskane w badaniach procenty głosów. Tym bardziej, że większość ośrodków badania opinii określa błąd szacunku na poziomie +-3%. Dotyczy to również oszacowywania wielkości procentowych tzw. przepływu elektoratów w ewentualnej II turze wyborów a te wydają się z jednej strony oczywiste a z drugiej dla wielu mogą być zaskakujące.
Różnica między politykami w peletonie wyborczym wynosi zatem zaledwie 0,1 p. proc. Z kolei 5,4 proc. badanych nie wie jeszcze, na kogo odda głos w wyborach prezydenckich. IBRiS sprawdził też, jak mogą wyglądać przepływy elektoratów innych kandydatów opozycji, gdyby w dogrywce spotkali się Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski.
Zdecydowanie ci wyborcy popierają polityka Koalicji Obywatelskiej - mowa o grupie 70 proc. wyborców Władysława Kosiniaka-Kamysza z I tury, 97 proc. z bazy Roberta Biedronia, 74 proc. popierających Szymona Hołownię i aż 43 proc. głosujących na Krzysztofa Bosaka.
Z badania IBRiS wynika, że wyborcy opozycji niezbyt chętnie poprą kandydata ubiegającego się o reelekcję. Spośród nich, zaledwie 9 proc. wyborców Kosiniaka-Kamysza z I tury rozważa poparcie dla Andrzeja Dudy, 7 proc. oddających głos na Hołownię, 23 proc. elektoratu Bosaka. Ani jeden wyborca Biedronia nie zagłosuje na prezydenta w drugiej turze"[1].
Ktoś może się zastanowić, gdzie ja widzę jakieś zaskoczenie? Dotyczy ono rzecz jasna - oprócz może wyborców PSL - sympatyków i wyborców Konfederacji, którzy nawet w 43% są skłonni w II turze zagłosować na.... R. Trzaskowskiego a jedynie w 23% na A. Dudę.
"Wyniki dla kandydatów na prezydenta w sondażu IBRiS dla wp.pl (wskazują), że Andrzej Duda nie ma bezpiecznej przewagi nad głównym konkurentem i nie może być pewny wygranej. Gdyby wybory odbyły się w ostatnią niedzielę, obecna głowa państwa w drugiej turze uzyskałaby 45,6 proc. poparcia, natomiast Trzaskowski - 45,5 proc.
Różnica między politykami w peletonie wyborczym wynosi zatem zaledwie 0,1 p. proc. Z kolei 5,4 proc. badanych nie wie jeszcze, na kogo odda głos w wyborach prezydenckich. IBRiS sprawdził też, jak mogą wyglądać przepływy elektoratów innych kandydatów opozycji, gdyby w dogrywce spotkali się Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski.
Zdecydowanie ci wyborcy popierają polityka Koalicji Obywatelskiej - mowa o grupie 70 proc. wyborców Władysława Kosiniaka-Kamysza z I tury, 97 proc. z bazy Roberta Biedronia, 74 proc. popierających Szymona Hołownię i aż 43 proc. głosujących na Krzysztofa Bosaka.
Z badania IBRiS wynika, że wyborcy opozycji niezbyt chętnie poprą kandydata ubiegającego się o reelekcję. Spośród nich, zaledwie 9 proc. wyborców Kosiniaka-Kamysza z I tury rozważa poparcie dla Andrzeja Dudy, 7 proc. oddających głos na Hołownię, 23 proc. elektoratu Bosaka. Ani jeden wyborca Biedronia nie zagłosuje na prezydenta w drugiej turze"[1].
Ktoś może się zastanowić, gdzie ja widzę jakieś zaskoczenie? Dotyczy ono rzecz jasna - oprócz może wyborców PSL - sympatyków i wyborców Konfederacji, którzy nawet w 43% są skłonni w II turze zagłosować na.... R. Trzaskowskiego a jedynie w 23% na A. Dudę.
R. Trzaskowski to kandydat antykatolicki, zwolennik i piewca ideologii LGBTQ+, przedstawiciel nowej Targowicy o lewackich poglądach, dla którego hasło "Bóg, Honor i Ojczyzna" jest obce. Taka charakterystyka przyświecających mu w działaniu wartości jest całkowicie sprzeczna z prezentowanym przez Konfederację zespołem wartości nadrzędnych, które są przez nią werbalnie i pisemnie przedstawiane.
Nie jestem w stanie zrozumieć jak mogłoby jakiemuś zwolennikowi Konfederacji przyjść do głowy, że może poprzeć takiego człowieka.
Czyżby nienawiść do PiS-u i A. Dudy była ważniejsza niż dbałość o wyznawane wartości? Czy według wyborców Konfederacji, którzy zadeklarowali w II turze głosowanie na R. Trzaskowskiego jest on bardziej przychylny i zbliżony poglądom tego ugrupowania niż A. Duda? Czy to nie jest jakaś hipokryzja? Już lepiej by było, aby wskazali, że nie zagłosują w ogóle niż to, że sprzeniewierzą się swoim ideałom.
Po przemyśleniu zaś przepływu elektoratu PSL wynoszącego w 70% na R. Trzaskowskiego to w sumie takiej tendencji się nie dziwię. Gdyby zliczyć wszystkich, którzy czerpią do dziś swoje apanaże w psl-owskich samorządach to faktycznie zebrałoby się tego owe około 70% jego wyborców.
A inni wyborcy? No cóż... bez komentarza.
[1] https://www.salon24.pl/newsroom/1056554,pierwszy-taki-sondaz-trzaskowski-minimalnie-wygrywa-w-drugiej-turze-duda-musi-uwazac
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
[1] https://www.salon24.pl/newsroom/1056554,pierwszy-taki-sondaz-trzaskowski-minimalnie-wygrywa-w-drugiej-turze-duda-musi-uwazac
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
sobota, 20 czerwca 2020
Zagłosujmy na godną Polskę, niepodległą i suwerenną
Czy będzie jeszcze Państwo Polskie jeżeli - nie daj Boże - kandydat PO-KO Rafał Trzaskowski zyskałaby prezydenturę? Nie! Państwo polskie powoli niknęłoby i stawało się jednym z landów niemieckich lub też zostałoby podporządkowane kondominium niemiecko-rosyjskiemu.
Bo jakież to negatywne konsekwencje dla Polski przyniosłoby jego zwycięstwo?
Nastąpiłoby załamanie ustrojowe państwa, gdzie prezydent nie potrafiłby współpracować z rządem i wszelkimi swoimi działaniami dążyłby do jego rozpadu. A tego po R. Trzaskowskim można się niemal w 100% spodziewać, skoro sam mówi, że będzie wypalał żelazem to, co zrobił dotychczas PiS. Byłyby wetowane niemal wszystkie ustawy rządowe, które w jakikolwiek sposób byłyby dla PiS-u i Polaków ważne. Powstałaby inercja decyzyjna państwa oraz chaos ustrojowy, co skutkować mogłoby rozpadem koalicji rządzącej i rozpisaniem nowych wyborów parlamentarnych, których wynik mógłby być dla obecnej władzy niekorzystny... A wtedy do władzy mogłoby znów powrócić PO w koalicji z np. Lewicą i PSL-em. I mielibyśmy powtórkę z fatalnych i antypolskich rządów PO-PSL i cofnięcie Polski do stanu sprzed 2015 roku.
Regionalizacja Polski (rozbicie dzielnicowe), likwidacja IPN i urzędów wojewódzkich jako instytucji państwowych, tęczowy i lewacki komunistyczno-kulturowy terror a także promocja dewiantów LGBTQ, zatwierdzenie małżeństw jednopłciowych z przyszłościową możliwością adopcji dzieci, państwo federacyjne, likwidacja wszelkiego socjalu danego ludziom przez PiS (ZP), znów wydłużenie czasu pracy do 67 lat, dalsze wyprzedawanie polskiego majątku (śmieszne, nie?), powrót do złodziejstwa aktywów naszego majątku, likwidacja darmowego PIT-u dla ludzi młodych, likwidacja złotówki (a to jest koszmar, bo własna waluta stabilizuje państwo w okresach kryzysu), być może (wypowiedzi totalniaków są różne i niespójne) odejście od 500+ i brak szkolnej wyprawki+ czy też likwidacja trzynastej emerytury i renty oraz darmowych leków dla seniorów.
Tak może się stać, gdyby to R. Trzaskowski wygrał najbliższe wybory i gdyby w konsekwencji do władzy wróciło PO. Mielibyśmy powolną likwidację polskiego Państwa, utratę polskiej suwerenności i niepodległości oraz ponownie zrobiono by z nas tanią siłę roboczą dla Niemców i niektórych krajów Starej Europy. A wiązałoby się to z zaprzestaniem rozwoju ekonomiczno-gospodarczego Polski, co jest dla krajów Starej Europy (w tym Niemiec) bardzo niekorzystne: stąd m.in. chęć zaniechania budowy CPK, "skoro taki jest w Niemczech". A może po co nam rozbudowa i budowa nowego terminala LNG skoro gaz możemy sprowadzać z Rosji, albo po co nam przekop Mierzei Wiślanej skoro to jest akt wrogi Rosji? Takich pytań możemy zadawać więcej, choćby w odniesieniu do Baltic Pipe czy Via Baltica i Via Carpatia.
Czy w razie wygranej R. Trzaskowskiego będziemy więc jeszcze żyli w naszym wolnym i coraz zasobniejszym państwie? Każdy - niezależnie od prezentowanych przez siebie poglądów - kto w jakikolwiek sposób czuje się Polakiem, ma polskość w duszy oraz pragnie lepszej przyszłości dla siebie, swoich dzieci i wnuków... winien stawiać sobie to pytanie każdego dnia, ono winno nawet nękać i zmuszać do szukania odpowiedzi.
Bo tak naprawdę - o czym wielokrotnie pisałem w postach i komentarzach - w tegorocznych wyborach prezydenckich nie będziemy dokonywać wyboru pomiędzy A. Dudą a R. Trzaskowskim... Będziemy decydowali o przetrwaniu substancji narodowej, polskiej państwowości, godnego polskiego narodu, polskiej własności, polskiej ziemi i lasów, polskich zasobów naturalnych - będziemy decydowali o przyszłym istnieniu Polski! Będzie to nasz cywilizacyjny wybór pomiędzy Polską będącą zlaicyzowanym sztucznym regionem (województwem, gubernią?) zniemczonej już Unii Europejskiej a godną, niepodległą i suwerenną Polską.
Cztery lata rządów ZP (PiS) oraz pięcioletnia kadencja prezydenta A. Dudy pokazały, że w 2015 roku mądrze wybraliśmy i dziś też mam taką nadzieję, że znów zwyciężmy i to jeszcze z lepszym procentowo wynikiem niż w 2015 roku. Może uda się pokonać rywali już w pierwszej turze dającej zwycięstwo obecnemu prezydentowi. Zewrzyjmy nasze siły, choćby tylko na te letnie wybory. To są znów najważniejsze wybory w okresie tak zwanej "wolnej Polski". Zaufajmy jeszcze raz PiS-wi i A. Dudzie, nawet gdy mamy wiele wobec nich zastrzeżeń. Oni są najbardziej wiarygodni i realizujący przedwyborcze obietnice... w przeciwieństwie do PO i jej akolitów czy też samego R. Trzaskowskiego (obietnice warszawskie).
Podstawą suwerennego państwa jest też oczywiście jego międzynarodowe znaczenie. Dziś mamy sojusznika w postaci USA a jestem pewny, że wygrana R. Trzaskowskiego zmieniłaby optykę polskich sojuszy strategicznych na korzyść Niemiec i Francji kosztem właśnie współpracy z największym mocarstwem świata. Wiązałoby się to zapewne z porzuceniem idei Trójmorza i rozpadem porozumienia V4 a to geostrategicznie dla Polski byłoby katastrofą.
Wybierzmy w najbliższych wyborach rozwój i niepodległość Polski a nie jej uwiąd i utratę!
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
sobota, 6 czerwca 2020
R. Trzaskowski - resortowe dziecię
"Niedaleko pada jabłko od jabłoni". "Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci".
Te dwa polskie przysłowia mówią nam jak ważne jest wychowanie młodego człowieka, które rzutuje na cale jego życie. To rodzinne środowisko w sposób decydujący określa jego przyszłe poglądy i zachowania, które bywają w miarę upływu czasu przedmiotowo niemal tożsame jak rodziców czy dziadków. Nieprzypadkowo więc jeszcze do niedawna (do czasu II Wojny Światowej) prawie zawsze przy poznawaniu się mówiono z jakiej rodziny się pochodzi oraz wskazywano na nazwisko rodowe.
W czasach powojennych z tego zrezygnowano, bowiem rodzinnie realizatorzy komunizmu nie mogli się pochwalić najbliższymi i przodkami oraz pochodzeniem, przede wszystkim dlatego, że nie reprezentowali sobą nic ponadto, że są albo zbrodniczym okupantem Polski, albo mają pochodzenie etnicznie słuszne i nie polskie.
Stąd do dziś taki atak na wszystkich, którzy próbują badać rodzinne powiązania "elit" III RP. Do tego wielu z nich - po wyeliminowaniu polskich prawdziwych elit przez sowiecką Rosję i nazistowskie Niemcy - po prostu wstydzi się swojego pochodzenia, co wydaje się nadzwyczaj niepoważne i śmieszne dla nas, ale nie dla nich, bo często dla już dzisiejszych "elit" mogłoby się okazać, że najbliżsi lub przodkowie mają za sobą niecną przeszłość oprawców naszych rodaków w okresie komunizmu.
Zresztą bardzo łatwo wskazać, kto coś ukrywa ze swojej historii rodziny. Wystarczy przejrzeć Wikipedię, gdzie w notkach biograficznych wskazuje się datę urodzenia a życiorys często rozpoczyna się szkołą średnią lub studiami bez wskazania rodowodu własnego pochodzenia. Często też po prostu fałszuje się (wybiela się) owe pochodzenie. Niestety owo wybielanie często dotyczy dzieci czy wnuków właśnie tych komunistycznych oprawców, ale nie tylko: zaciemnia się też cały okres komunizmu i stara mu się nadać walor niemożności innego zachowania się własnych rodzin, bo "były takie czasy". Owszem były takie czasy, ale nikt nikogo nie zmuszał do bycia "ubekiem" lub tajnym współpracownikiem służ specjalnych PRL lub innych komunistycznych, w tym sowieckich.
Dobrze, zdarzają się wyjątki, gdy współcześni odcinają się od własnych rodzinnie komunistycznych korzeni, ale jest to rzadkością. Być może również nie jest to na tyle ważne w przypadku osób prywatnych, ale ktoś, kto staje się osobą publiczną musi zdawać sobie sprawę, że wszelkie informacje na temat jego osoby są bardzo ważne dla innych. A już sobie nie wyobrażam, żeby pomijać drzewo genealogiczne (rodowód) osób, które roszczą sobie prawo do zajmowania eksponowanych stanowisk państwowych, też w przypadku kandydowania w wyborach prezydenckich.
Chyba zasadne jest powiedzenie prawdy i jasna deklaracja, że dana osoba odcina się od działalności swoich najbliższych. Wtedy możemy mówić o stawaniu w prawdzie. Niestety obecne "elity" III RP nie tylko, że nie odcinają się od korzeni komunistycznych, ale niemal stają się one glejtem wiarygodności przedstawicieli dużej części dzisiejszej totalnej opozycji.
Swego czasu środowisko związane z Gazetą Polską opublikowało poszerzoną o najbliższych informację na temat R. Trzaskowskiego, którą we fragmentach przedstawiam poniżej [1].
----------
Matka Rafała Trzaskowskiego, kandydata na fotel prezydenta stolicy, była tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Justyna. Meldowała bezpiece o kontaktach z dyplomatami USA muzyków i ludzi zajmujących się jazzem – Jerzego Matuszkiewicza, Leopolda Tyrmanda czy Romana Waschki. Jej pierwsza teściowa była kapitanem UB, teść – pułkownikiem LWP, a inni z bliskich działali na wysokich szczeblach PZPR. Rafał Trzaskowski dumnie przedstawiał w internecie swoją rodzinę i jej zasługi, określając tę prezentację jako „autolustracja”. Ominęła ona jednak rodowe związki z komunizmem - pisze w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" Maciej Marosz.
Wygląda na to, że jakość takiej lustracji można porównać do kampanijnej akcji ratowania szyby w drzwiach przez mocowanie jej taśmą klejącą.
O swojej matce Teresie Trzaskowskiej kandydat na prezydenta Warszawy wspomniał tylko przy prezentacji w Internecie jej dawnego zdjęcia. Tymczasem jak wynika z akt IPN, Służba Bezpieczeństwa zarejestrowała ją w 1960 r. jako tajnego współpracownika działającego pod ps. Justyna. Trzaskowską interesował się kontrwywiad PRL ze względu na jej kontakty z dyplomatami USA, a w szczególności z figurantem akt SB, I sekretarzem ambasady tego kraju w Warszawie Thomasem Donovanem.
Trzaskowska trafiła do kręgu dyplomatów pojawiających się na różnych imprezach z racji bycia żoną jednego z najbardziej znanych już wówczas muzyków jazzowych – Andrzeja Trzaskowskiego. Powierzchowna znajomość „Justyny” z Donovanem przerodziła się w zażyłą relację, bywanie w rezydencji dyplomaty, częste spotkania. Przemieszczała się ona też przy różnych okazjach po mieście autem dyplomaty.
Służba Bezpieczeństwa poważnie podeszła do kwestii werbunku żony muzyka. Odbyto z nią najpierw trzy wstępne spotkania, po czym na rozpoczęciu współpracy pojawiła się dwójka wysokich rangą esbeków – kpt. Rolnik i por. Władysław Prekurat. W przygotowanym planie zwerbowania Trzaskowskiej, na wypadek stwierdzenia jej braku entuzjazmu do współpracy z SB, zamierzano przypomnieć jej, że mieszka w Warszawie bez zameldowania. Jednak użycie tego argumentu okazało się całkowicie zbędne.
Już na pierwszym spotkaniu Trzaskowska przekazała SB wiele „cennych informacji i wyraziła chęć dalszego spotykania się” – napisali Rolnik i Prekurat. „Jak wynika z jej oświadczeń oraz naszych danych agenturalnych, wymieniona zachowuje w tajemnicy fakt prowadzenia z nią rozmów i przywiązuje dużą wagę do konspiracji” – chwalili funkcjonariusze SB.
Dlatego zgoda na werbunek była formalnością. Prekurat zapisał później, jak werbowana zareagowała na informację, że zaczyna kontakty z kontrwywiadowcami PRL. „Po wymianie kilku zdań powiedziałem jej, że jestem oficerem kontrwywiadu i chciałbym przeprowadzić z nią rozmowę. Wymieniona przyjęła oświadczenie z pewnym uśmiechem i bez zażenowania nadmieniła, że bardzo jej się podobało właśnie takie nawiązanie z nią kontaktu, że to świadczy o naszej umiejętnej pracy itp.” – zapisał funkcjonariusz SB.
Trzaskowska opowiedziała o tym, jak w 1959 r. poznała Donovana oraz w jakim gronie Polaków spotyka się ów dyplomata. Wskazała, że był on m.in. zaproszony na przyjęcie wyprawiane przez muzyka jazzowego i kompozytora Jerzego Matuszkiewicza i jego żonę. Opowiedziała też bezpiece o pobycie i kontaktach w Polsce popularnego komentatora muzyki jazzowej z USA Willisa Conovera.
Przy kolejnym spotkaniu z TW funkcjonariusze pytali, czy nie ma negatywnych wrażeń z pierwszej rozmowy z nimi. Odpowiedziała, że nie ma żadnych złych odczuć, jedynie zastanawia się, dlaczego kontrwywiad zwrócił się właśnie do niej. Wyraziła obiekcje co do przekazywania informacji na temat obywateli polskich czy osób z zagranicy, które nie szkodzą PRL. SB uspokoiła ją, że chciałaby się tylko dowiadywać od niej co jakiś czas o tym, co dzieje się w otoczeniu Donovana i innych obcokrajowców.
SB zwracała też uwagę na ograniczenia TW. Jako osoba ze średnim wykształceniem nie znała języka angielskiego. Oceniano też, że była „politycznie słabo wyrobiona”. Na plus działało to, że dostrzeżono w niej spryt i inteligencję.
----------------
Cóż tu więcej dodać? Chyba tylko tyle, że jednak warto wiedzieć "skąd wyrastają nogi" kandydata na prezydenta R. Trzaskowskiego.
https://m.telewizjarepublika.pl/mocne-oto-kim-byla-matka-rafala-trzaskowskiego,69690.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... © Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Te dwa polskie przysłowia mówią nam jak ważne jest wychowanie młodego człowieka, które rzutuje na cale jego życie. To rodzinne środowisko w sposób decydujący określa jego przyszłe poglądy i zachowania, które bywają w miarę upływu czasu przedmiotowo niemal tożsame jak rodziców czy dziadków. Nieprzypadkowo więc jeszcze do niedawna (do czasu II Wojny Światowej) prawie zawsze przy poznawaniu się mówiono z jakiej rodziny się pochodzi oraz wskazywano na nazwisko rodowe.
W czasach powojennych z tego zrezygnowano, bowiem rodzinnie realizatorzy komunizmu nie mogli się pochwalić najbliższymi i przodkami oraz pochodzeniem, przede wszystkim dlatego, że nie reprezentowali sobą nic ponadto, że są albo zbrodniczym okupantem Polski, albo mają pochodzenie etnicznie słuszne i nie polskie.
Stąd do dziś taki atak na wszystkich, którzy próbują badać rodzinne powiązania "elit" III RP. Do tego wielu z nich - po wyeliminowaniu polskich prawdziwych elit przez sowiecką Rosję i nazistowskie Niemcy - po prostu wstydzi się swojego pochodzenia, co wydaje się nadzwyczaj niepoważne i śmieszne dla nas, ale nie dla nich, bo często dla już dzisiejszych "elit" mogłoby się okazać, że najbliżsi lub przodkowie mają za sobą niecną przeszłość oprawców naszych rodaków w okresie komunizmu.
Zresztą bardzo łatwo wskazać, kto coś ukrywa ze swojej historii rodziny. Wystarczy przejrzeć Wikipedię, gdzie w notkach biograficznych wskazuje się datę urodzenia a życiorys często rozpoczyna się szkołą średnią lub studiami bez wskazania rodowodu własnego pochodzenia. Często też po prostu fałszuje się (wybiela się) owe pochodzenie. Niestety owo wybielanie często dotyczy dzieci czy wnuków właśnie tych komunistycznych oprawców, ale nie tylko: zaciemnia się też cały okres komunizmu i stara mu się nadać walor niemożności innego zachowania się własnych rodzin, bo "były takie czasy". Owszem były takie czasy, ale nikt nikogo nie zmuszał do bycia "ubekiem" lub tajnym współpracownikiem służ specjalnych PRL lub innych komunistycznych, w tym sowieckich.
Dobrze, zdarzają się wyjątki, gdy współcześni odcinają się od własnych rodzinnie komunistycznych korzeni, ale jest to rzadkością. Być może również nie jest to na tyle ważne w przypadku osób prywatnych, ale ktoś, kto staje się osobą publiczną musi zdawać sobie sprawę, że wszelkie informacje na temat jego osoby są bardzo ważne dla innych. A już sobie nie wyobrażam, żeby pomijać drzewo genealogiczne (rodowód) osób, które roszczą sobie prawo do zajmowania eksponowanych stanowisk państwowych, też w przypadku kandydowania w wyborach prezydenckich.
Chyba zasadne jest powiedzenie prawdy i jasna deklaracja, że dana osoba odcina się od działalności swoich najbliższych. Wtedy możemy mówić o stawaniu w prawdzie. Niestety obecne "elity" III RP nie tylko, że nie odcinają się od korzeni komunistycznych, ale niemal stają się one glejtem wiarygodności przedstawicieli dużej części dzisiejszej totalnej opozycji.
Swego czasu środowisko związane z Gazetą Polską opublikowało poszerzoną o najbliższych informację na temat R. Trzaskowskiego, którą we fragmentach przedstawiam poniżej [1].
----------
Matka Rafała Trzaskowskiego, kandydata na fotel prezydenta stolicy, była tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Justyna. Meldowała bezpiece o kontaktach z dyplomatami USA muzyków i ludzi zajmujących się jazzem – Jerzego Matuszkiewicza, Leopolda Tyrmanda czy Romana Waschki. Jej pierwsza teściowa była kapitanem UB, teść – pułkownikiem LWP, a inni z bliskich działali na wysokich szczeblach PZPR. Rafał Trzaskowski dumnie przedstawiał w internecie swoją rodzinę i jej zasługi, określając tę prezentację jako „autolustracja”. Ominęła ona jednak rodowe związki z komunizmem - pisze w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" Maciej Marosz.
fot. Gazeta Polska
Wygląda na to, że jakość takiej lustracji można porównać do kampanijnej akcji ratowania szyby w drzwiach przez mocowanie jej taśmą klejącą.
O swojej matce Teresie Trzaskowskiej kandydat na prezydenta Warszawy wspomniał tylko przy prezentacji w Internecie jej dawnego zdjęcia. Tymczasem jak wynika z akt IPN, Służba Bezpieczeństwa zarejestrowała ją w 1960 r. jako tajnego współpracownika działającego pod ps. Justyna. Trzaskowską interesował się kontrwywiad PRL ze względu na jej kontakty z dyplomatami USA, a w szczególności z figurantem akt SB, I sekretarzem ambasady tego kraju w Warszawie Thomasem Donovanem.
Trzaskowska trafiła do kręgu dyplomatów pojawiających się na różnych imprezach z racji bycia żoną jednego z najbardziej znanych już wówczas muzyków jazzowych – Andrzeja Trzaskowskiego. Powierzchowna znajomość „Justyny” z Donovanem przerodziła się w zażyłą relację, bywanie w rezydencji dyplomaty, częste spotkania. Przemieszczała się ona też przy różnych okazjach po mieście autem dyplomaty.
Służba Bezpieczeństwa poważnie podeszła do kwestii werbunku żony muzyka. Odbyto z nią najpierw trzy wstępne spotkania, po czym na rozpoczęciu współpracy pojawiła się dwójka wysokich rangą esbeków – kpt. Rolnik i por. Władysław Prekurat. W przygotowanym planie zwerbowania Trzaskowskiej, na wypadek stwierdzenia jej braku entuzjazmu do współpracy z SB, zamierzano przypomnieć jej, że mieszka w Warszawie bez zameldowania. Jednak użycie tego argumentu okazało się całkowicie zbędne.
Już na pierwszym spotkaniu Trzaskowska przekazała SB wiele „cennych informacji i wyraziła chęć dalszego spotykania się” – napisali Rolnik i Prekurat. „Jak wynika z jej oświadczeń oraz naszych danych agenturalnych, wymieniona zachowuje w tajemnicy fakt prowadzenia z nią rozmów i przywiązuje dużą wagę do konspiracji” – chwalili funkcjonariusze SB.
Dlatego zgoda na werbunek była formalnością. Prekurat zapisał później, jak werbowana zareagowała na informację, że zaczyna kontakty z kontrwywiadowcami PRL. „Po wymianie kilku zdań powiedziałem jej, że jestem oficerem kontrwywiadu i chciałbym przeprowadzić z nią rozmowę. Wymieniona przyjęła oświadczenie z pewnym uśmiechem i bez zażenowania nadmieniła, że bardzo jej się podobało właśnie takie nawiązanie z nią kontaktu, że to świadczy o naszej umiejętnej pracy itp.” – zapisał funkcjonariusz SB.
Trzaskowska opowiedziała o tym, jak w 1959 r. poznała Donovana oraz w jakim gronie Polaków spotyka się ów dyplomata. Wskazała, że był on m.in. zaproszony na przyjęcie wyprawiane przez muzyka jazzowego i kompozytora Jerzego Matuszkiewicza i jego żonę. Opowiedziała też bezpiece o pobycie i kontaktach w Polsce popularnego komentatora muzyki jazzowej z USA Willisa Conovera.
Przy kolejnym spotkaniu z TW funkcjonariusze pytali, czy nie ma negatywnych wrażeń z pierwszej rozmowy z nimi. Odpowiedziała, że nie ma żadnych złych odczuć, jedynie zastanawia się, dlaczego kontrwywiad zwrócił się właśnie do niej. Wyraziła obiekcje co do przekazywania informacji na temat obywateli polskich czy osób z zagranicy, które nie szkodzą PRL. SB uspokoiła ją, że chciałaby się tylko dowiadywać od niej co jakiś czas o tym, co dzieje się w otoczeniu Donovana i innych obcokrajowców.
SB zwracała też uwagę na ograniczenia TW. Jako osoba ze średnim wykształceniem nie znała języka angielskiego. Oceniano też, że była „politycznie słabo wyrobiona”. Na plus działało to, że dostrzeżono w niej spryt i inteligencję.
----------------
Cóż tu więcej dodać? Chyba tylko tyle, że jednak warto wiedzieć "skąd wyrastają nogi" kandydata na prezydenta R. Trzaskowskiego.
https://m.telewizjarepublika.pl/mocne-oto-kim-byla-matka-rafala-trzaskowskiego,69690.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... © Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
piątek, 5 czerwca 2020
Sz. Hołownia - kolejna polityczna wydmuszka
Tak jak przypuszczałem Sz. Hołownia zapowiedział powstanie jakiegoś ruchu społecznego. Kandydat znikąd i bez żadnego doświadczenia politycznego nagle staje się kandydatem na prezydenta.
Ojcowie założyciele jego kandydatury są przewidywalni do bólu.
W ostatnich latach najpierw przed wyborami parlamentarnymi wykreowano R. Petru i jego .Nowoczesną a fundamentem jego zaistnienia w świecie polityki było szeroko rozumiane środowisko dawnej UD/UW/demokraci.pl, onegdaj niemal głównych beneficjentów zdradzieckiego Okrągłego Stołu. Jej ideowymi i decyzyjnymi ojcami założycielami byli: "sorosowo-bankstersko-prywatyzacyjny" L. Balcerowicz, "bilderbergowy" A. Olechowski i... W. Frasyniuk z zapewne duchowymi idolami w stylu A. Smolara, A. Michnika czy W. Kuczyńskiego oraz zapewne jacyś spec-chłopcy z dawnych służb specjalnych. Nowoczesna miała być czymś na kształt alternatywy dla PO, gdyby ta ostatnia miała problemy z wygraniem wyborów a nawet odebrać glosy lewicy, ale tak naprawdę miała wzmocnić o nowych wyborców obóz antypisu. Jej "zbrojnym" ramieniem był w dużej części KOD.
Całe projekty "Ryszard Petru", .Nowoczesna i KOD legły w gruzach.W dużej mierze ze względu na pustotę umysłową liderów i lekceważeniu zwykłych ludzi.
Niemal w tym samym czasie (2015 rok) pojawił się P. Kukiz i jego niby bezpartyjny ruch, który po części miał odebrać głosy PiS a sam odebrać głosy A. Dudzie w wyborach prezydenckich i to wówczas niestety się udało. Dlatego też obecny prezydent nie wygrał już tamtych wyborów w pierwszej turze, co byłoby wydarzeniem nad wyraz istotnym. Na pewno przecież istniał wtedy taki w sumie dość kuriozalny plan, skoro B. Komorowski będąc zupełnie przekonanym, iż głosy oddane na P. Kukiza w pierwszej turze wyborów prezydenckich zostaną zagospodarowane właśnie przez niego ogłosił słynne referendum na temat m.in. sztandarowego projektu muzyka, tj. JOW-ów.
Następnie P. Kukiz w wyborach parlamentarnych miał odebrać głosy PiS-owi i tak się niestety stało. Dlatego też ZP (PiS i koalicjanci) nie uzyskali wyniku dającego im kwalifikowaną większość niezbędną do długoterminowej stabilności dla "dobrej zmiany" a także zmiany fatalnej i feralnej Konstytucji RP a taka możliwość istniała przy obecnej ordynacji wyborczej. Najprawdopodobniej też pomylono sie w ustalaniu ostatecznego procentu głosów uzyskanego przez PiS, bowiem w najgorszym razie zakładano zwycięstwo ZP, ale takie aby do stworzenia rządu potrzebna była koalicja z Ruchem P. Kukiza (casus LPR i w mniejszym stopniu Samoobrony w rządzie PiS z lat 2005-2007). Jakiż strach musiał przed tamtymi wyborami panować wśród zdrajców Polski i Polaków zwanych elitami III RP to można zrozumieć poprzez fakt, że przecież był potrzebny nie tylko P. Kukiz, ale jakaś efemeryda polityczna pod nazwą Nowoczesna przejmująca głosy niezadowolonego elektoratu PO.
Jednak była zasadnicza różnica pomiędzy sponsorami Nowoczesnej a Ruchu P. Kukiza. O ile ci pierwsi są znani i są "marionetkami" międzynarodowych etniczno-społeczno-polityczno-korporacyjno-banksterskich elit światowych to jednak pierwszymi sponsorami P. Kukiza byli rodzimi tzw. bezpartyjni samorządowcy. Sądzę też, że sponsorami P. Kukiza były te same osoby co Nowoczesnej.
Projekt pod nazwą Paweł Kukiz i 'Kukiz15" legł w gruzach.
A teraz znów przed wyborami prezydenckimi "wyciągnięto z kapelusza" Sz. Hołownię. Wykreowano go niemal identycznie jak R. Petru czy P. Kukiza, przy czym teraz trudno jest tak naprawdę wskazać kto go decyzyjnie "sponsoruje" i kto go finansuje a takie informacje byłyby nad wyraz potrzebne. Na razie możemy to ocenić jedynie po jego sztabie wyborczym, do którego należą m.in. związany ściśle z PO Jacek Cichocki , Michał Kobosko (dziennikarz związany m.in. z Newsweekiem), Olga Adamkiewicz (businesswomen-marketingowiec), Agnieszka Buczyńska i Stanisław Zakroczymski (również związany z dziennikarstwem). Prawdopodobnie Sz. Hołownia powstał aby odebrać część zawiedzionych wyborców PO i wyborców PSL oraz niezdecydowanych, w tym młodych ludzi. Pozostaje jednak w dalszym ciągu pytanie kto tak naprawdę go wykreował i czy znów nie "maczali w tym palców" postkomunistyczni spec-chłopcy z otoczenia TVN.
Ludzie tworzący takie organizacje i kreujący takich liderów mają tylko kilka celów i to nie związanych z dobrem narodu, któremu mają służyć, czyli chodzi im jedynie o władzę, pieniądze oraz realizację politycznych i biznesowych celów nadrzędnych "sponsorów". To jest chyba jasne, że nikt nie tworzy takiej organizacji i nie kreuje takich ludzi bez pieniędzy a już w przypadku ruchów, które nie miały wcześniej dotacji państwowych w szczególności Te pieniądze wówczas dają sponsorzy a kto płaci ten potem wymaga... nieprawdaż?
Pomijając jednak "decyzyjnych nadzorców" obecnej opozycji to przerażający jest poziom intelektualno-moralny elit, które ukształtowane zostały przez cały okres III RP. Śmiem nawet twierdzić, że jest katastrofalnie niższy niż kiedyś poziom elit komunistycznych. Rynsztokowy słownik, brak podstaw wiedzy, cynizm, pogarda dla Polaków, przeświadczenie o danej raz na zawsze władzy, nepotyzm, korupcja, własny interes przedkładany nad ogólnonarodowy, prymitywizm, mentalność niewolonika i zdrajcy... to m.in. tylko niektóre elementy cechujące te cuchnące Targowicą kreatury.
Reasumując. Sz. Hołownia jest kolejną wydmuszką polityczną, która skończy jak R. Petru czy P. Kukiz. Polacy są coraz bardziej świadomi i już nie dają się tak łatwo omamić i manipulować. Przecież nawet jakakolwiek kariera zawodowa musi przebiegać etapami i wraz ze wzrostem doświadczenia i poprzez podnoszenie kwalifikacji można kolejno awansować aż do najwyższych funkcji w określonej firmie. To wymaga lat pracy. W polityce jest podobnie...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Ojcowie założyciele jego kandydatury są przewidywalni do bólu.
W ostatnich latach najpierw przed wyborami parlamentarnymi wykreowano R. Petru i jego .Nowoczesną a fundamentem jego zaistnienia w świecie polityki było szeroko rozumiane środowisko dawnej UD/UW/demokraci.pl, onegdaj niemal głównych beneficjentów zdradzieckiego Okrągłego Stołu. Jej ideowymi i decyzyjnymi ojcami założycielami byli: "sorosowo-bankstersko-prywatyzacyjny" L. Balcerowicz, "bilderbergowy" A. Olechowski i... W. Frasyniuk z zapewne duchowymi idolami w stylu A. Smolara, A. Michnika czy W. Kuczyńskiego oraz zapewne jacyś spec-chłopcy z dawnych służb specjalnych. Nowoczesna miała być czymś na kształt alternatywy dla PO, gdyby ta ostatnia miała problemy z wygraniem wyborów a nawet odebrać glosy lewicy, ale tak naprawdę miała wzmocnić o nowych wyborców obóz antypisu. Jej "zbrojnym" ramieniem był w dużej części KOD.
Całe projekty "Ryszard Petru", .Nowoczesna i KOD legły w gruzach.W dużej mierze ze względu na pustotę umysłową liderów i lekceważeniu zwykłych ludzi.
Niemal w tym samym czasie (2015 rok) pojawił się P. Kukiz i jego niby bezpartyjny ruch, który po części miał odebrać głosy PiS a sam odebrać głosy A. Dudzie w wyborach prezydenckich i to wówczas niestety się udało. Dlatego też obecny prezydent nie wygrał już tamtych wyborów w pierwszej turze, co byłoby wydarzeniem nad wyraz istotnym. Na pewno przecież istniał wtedy taki w sumie dość kuriozalny plan, skoro B. Komorowski będąc zupełnie przekonanym, iż głosy oddane na P. Kukiza w pierwszej turze wyborów prezydenckich zostaną zagospodarowane właśnie przez niego ogłosił słynne referendum na temat m.in. sztandarowego projektu muzyka, tj. JOW-ów.
Następnie P. Kukiz w wyborach parlamentarnych miał odebrać głosy PiS-owi i tak się niestety stało. Dlatego też ZP (PiS i koalicjanci) nie uzyskali wyniku dającego im kwalifikowaną większość niezbędną do długoterminowej stabilności dla "dobrej zmiany" a także zmiany fatalnej i feralnej Konstytucji RP a taka możliwość istniała przy obecnej ordynacji wyborczej. Najprawdopodobniej też pomylono sie w ustalaniu ostatecznego procentu głosów uzyskanego przez PiS, bowiem w najgorszym razie zakładano zwycięstwo ZP, ale takie aby do stworzenia rządu potrzebna była koalicja z Ruchem P. Kukiza (casus LPR i w mniejszym stopniu Samoobrony w rządzie PiS z lat 2005-2007). Jakiż strach musiał przed tamtymi wyborami panować wśród zdrajców Polski i Polaków zwanych elitami III RP to można zrozumieć poprzez fakt, że przecież był potrzebny nie tylko P. Kukiz, ale jakaś efemeryda polityczna pod nazwą Nowoczesna przejmująca głosy niezadowolonego elektoratu PO.
Jednak była zasadnicza różnica pomiędzy sponsorami Nowoczesnej a Ruchu P. Kukiza. O ile ci pierwsi są znani i są "marionetkami" międzynarodowych etniczno-społeczno-polityczno-korporacyjno-banksterskich elit światowych to jednak pierwszymi sponsorami P. Kukiza byli rodzimi tzw. bezpartyjni samorządowcy. Sądzę też, że sponsorami P. Kukiza były te same osoby co Nowoczesnej.
Projekt pod nazwą Paweł Kukiz i 'Kukiz15" legł w gruzach.
A teraz znów przed wyborami prezydenckimi "wyciągnięto z kapelusza" Sz. Hołownię. Wykreowano go niemal identycznie jak R. Petru czy P. Kukiza, przy czym teraz trudno jest tak naprawdę wskazać kto go decyzyjnie "sponsoruje" i kto go finansuje a takie informacje byłyby nad wyraz potrzebne. Na razie możemy to ocenić jedynie po jego sztabie wyborczym, do którego należą m.in. związany ściśle z PO Jacek Cichocki , Michał Kobosko (dziennikarz związany m.in. z Newsweekiem), Olga Adamkiewicz (businesswomen-marketingowiec), Agnieszka Buczyńska i Stanisław Zakroczymski (również związany z dziennikarstwem). Prawdopodobnie Sz. Hołownia powstał aby odebrać część zawiedzionych wyborców PO i wyborców PSL oraz niezdecydowanych, w tym młodych ludzi. Pozostaje jednak w dalszym ciągu pytanie kto tak naprawdę go wykreował i czy znów nie "maczali w tym palców" postkomunistyczni spec-chłopcy z otoczenia TVN.
Ludzie tworzący takie organizacje i kreujący takich liderów mają tylko kilka celów i to nie związanych z dobrem narodu, któremu mają służyć, czyli chodzi im jedynie o władzę, pieniądze oraz realizację politycznych i biznesowych celów nadrzędnych "sponsorów". To jest chyba jasne, że nikt nie tworzy takiej organizacji i nie kreuje takich ludzi bez pieniędzy a już w przypadku ruchów, które nie miały wcześniej dotacji państwowych w szczególności Te pieniądze wówczas dają sponsorzy a kto płaci ten potem wymaga... nieprawdaż?
Pomijając jednak "decyzyjnych nadzorców" obecnej opozycji to przerażający jest poziom intelektualno-moralny elit, które ukształtowane zostały przez cały okres III RP. Śmiem nawet twierdzić, że jest katastrofalnie niższy niż kiedyś poziom elit komunistycznych. Rynsztokowy słownik, brak podstaw wiedzy, cynizm, pogarda dla Polaków, przeświadczenie o danej raz na zawsze władzy, nepotyzm, korupcja, własny interes przedkładany nad ogólnonarodowy, prymitywizm, mentalność niewolonika i zdrajcy... to m.in. tylko niektóre elementy cechujące te cuchnące Targowicą kreatury.
Reasumując. Sz. Hołownia jest kolejną wydmuszką polityczną, która skończy jak R. Petru czy P. Kukiz. Polacy są coraz bardziej świadomi i już nie dają się tak łatwo omamić i manipulować. Przecież nawet jakakolwiek kariera zawodowa musi przebiegać etapami i wraz ze wzrostem doświadczenia i poprzez podnoszenie kwalifikacji można kolejno awansować aż do najwyższych funkcji w określonej firmie. To wymaga lat pracy. W polityce jest podobnie...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
środa, 3 czerwca 2020
Komu służy R. Trzaskowski?
Komu służy kandydat na prezydenta R. Trzaskowski? To pytanie zaczęło być zasadne po jego wypowiedziach na temat kluczowych inwestycji w Polsce oraz po analizie jego dotychczasowych działań i wypowiedzi.
Kim tak naprawdę jest kandydat totalnej opozycji oprócz tego, że jest apologetą środowisk LGBTQ+? To kolejne pytanie narzucające się w momencie jego wystartowania w wyborach ogłoszonych dziś przez Marszałka Sejmu na dzień 28.06.2020 roku.
R. Trzaskowski zapowiada zaprzestanie lub czasowe zablokowanie wielkich polskich inwestycji, t.j. Centralnego Portu Komunikacyjnego i Przekopu Mierzei Wiślanej. A może też budowy Via Baltica? Tego typu myślenie nakazuje też domniemywać, że nastąpi również zaniechanie innych dużych inwestycji infrastrukturalnych jak odbudowa sieci dróg i przystanków kolejowych, nowych dróg szybkiego ruchu, odbudowy sieci przystanków autobusowych czy też państwowych (poprzez spółki, w których państwo ma znaczący udział lub są przez państwo kontrolowane) inwestycji takich jak ta w Policach czy rozbudowa Gazoportu w Świnoujściu. A co z Balic Pipe? Czy tę strategiczną energetycznie inwestycję też zamierza zastopować R. Trzaskowski?
Nietrudno zauważyć, że niemal wszystkie te inwestycje są Polsce potrzebne, szczególnie podczas wychodzenia z kryzysu poepidemicznego. Ale też gdyby nawet nie było owego kryzysu stanowią zwiększenie gospodarczego znaczenia Polski w Europie i na świecie. Poza tym zwiększają też bezpieczeństwo (nie tylko energetyczne) państwa. Silna bowiem gospodarka jest podstawą rozwoju Polski i stania się przez nią silnym partnerem w relacjach polityczno-gospodarczych. A kołem zamachowym gospodarki są wszelkie rodzaju inwestycje, w tym te cywilizacyjne o ogromnym rozmiarze, ale też i małe, które są ważne dla "małych ojczyzn" Polaków.
W dużym skrócie. Gospodarkę napędza popyt wewnętrzny, nadwyżka eksportu nad importem oraz właśnie inwestycje (publiczne i prywatne). Wszystkie te czynniki powodują ogólnie wzrost PKB (niezależnie od metodologii jego obliczania).
W czasach kryzysu szczególnie jest to ważne, bowiem duże inwestycje publiczne tworzą miejsca pracy i zapobiegają wzrostowi bezrobocia. Tym samym gospodarka nie ma tendencji zwijającej - inwestycje te to też zysk firm wykonujących (poddostawców) i płace ich pracowników a to z kolei przekłada się na wzrost skłonności do konsumpcji (zwiększenia popytu wewnętrznego - efekt keynesowski), co z kolei prowadzi ostatecznie do wzrostu produkcji, skłonności do inwestycji i eksportu dóbr i usług. Wysoka skłonność do inwestycji w konsekwencji prowadzi do dalszego wzrostu produkcji i eksportu dóbr, co oznacza też dalszy spadek bezrobocia i zwiększenie konsumpcji, co przekłada się na wzrost PKB. Można wyobrazić sobie, że PKB rośnie dzięki inwestycjom jak kula śniegowa puszczona w ruch. Oczywiście ważne jest to, żeby nie przeinwestować, ale na pewno nad tym czuwają ministerstwa: finansów, rozwoju i aktywów państwowych, i za to będzie można ich rozliczać. Oczywiście oprócz inwestycji o charakterze publicznym, globalnym, strategicznym i polepszaniu się sytuacji gospodarczej kraju rosną też inwestycje prywatne: małe, średnie i duże, rozwija się sektor prywatny gospodarki.
Komu więc takie zaniechanie inwestycyjnego rozwoju służy? Zapewne nie Polsce, ale krajom lub grupie krajów, dla których tego typu polskie zamierzenia inwestycyjne są zupełnie "nie na rękę". Przecież nawet laik może zauważyć, że budowa CPK - wobec istnienia podobnego huba w Niemczech - jest zwiększeniem polskiej konkurencyjności wobec właśnie tego kraju. Czyż R. Trzaskowski działa na rzecz Niemiec? Pytanie wydaje się retoryczne. A Przekop Mierzei Wiślanej jest bardzo negatywnie postrzegany przez Rosję podobnie jak budowa rurociągu Balitc Pipe (który zresztą też jest negatywnie postrzegany w Niemczech). Czyż więc R. Trzaskowski reprezentuje interesy Rosji w Polsce? Pytanie wydaje się retoryczne. Ta konfiguracja poddaństwa wydaje się bardzo niebezpieczna dla Polski, bowiem realizuje cele kondominium niemiecko-rosyjskiego.
Powyższe podejście do Polski jest powrotem do budowy państwa z dykty, gdzie jest tylko ch...j dupa i kamieni kupa", z którą mieliśmy do czynienia przez całe osiem lat rządów PO-PSL, do budowy państwa jako zaplecza spauperyzowanej siły roboczej i państwa, które będzie gospodarczo wykorzystywane przez inne kraje. Polska ma bowiem ogromne zasoby naturalne i wody geotermalne, jest też, ze względu na lasy, "płucem Europy". Ma piękne Morze Bałtyckie i takież same góry i jeziora. Jest też samowystarczalna żywieniowo i powoli - ze względu na wysoką jakość - staje się dużym eksporterem żywności. Taka Polska jest "łakomym kąskiem", szczególnie dla naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów, którzy historycznie już niejednokrotnie dawali temu przykład. Po co im silna gospodarczo i cywilizacyjnie Polska?
No i pozostaje jeszcze tajemnicze powiązanie R. Trzaskowskiego z Grupą Bilderberg i jedną z Fundacji G. Sorosa, której był stypendystą. Dodatkowo jego uczestnictwo w Europejskiej Radzie Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECFR) jest też zastanawiające i skłaniające do powstania wątpliwości co do jego samodzielności politycznej. Czy reprezentuje on też interesy globalistów i zwolenników "społeczeństwa otwartego"? [1]. Pytanie pozostawiam otwarte.
Wcześniej pisałem, że R. Trzaskowski był przewidywany do kandydowania na prezydenta Polski w roku 2025, ale okoliczności zmusiły jego decydentów do wystawienia go teraz [2]. Jeżeli tymi decydentami są jedynie siły związane z naszymi sąsiadami to jestem spokojny o wynik wyborów. Natomiast jeżeli już dziś stanowi rolę marionetki w rękach globalistów to wygrana A. Dudy będzie trudniejsza.
Komu więc takie zaniechanie inwestycyjnego rozwoju służy? Zapewne nie Polsce, ale krajom lub grupie krajów, dla których tego typu polskie zamierzenia inwestycyjne są zupełnie "nie na rękę". Przecież nawet laik może zauważyć, że budowa CPK - wobec istnienia podobnego huba w Niemczech - jest zwiększeniem polskiej konkurencyjności wobec właśnie tego kraju. Czyż R. Trzaskowski działa na rzecz Niemiec? Pytanie wydaje się retoryczne. A Przekop Mierzei Wiślanej jest bardzo negatywnie postrzegany przez Rosję podobnie jak budowa rurociągu Balitc Pipe (który zresztą też jest negatywnie postrzegany w Niemczech). Czyż więc R. Trzaskowski reprezentuje interesy Rosji w Polsce? Pytanie wydaje się retoryczne. Ta konfiguracja poddaństwa wydaje się bardzo niebezpieczna dla Polski, bowiem realizuje cele kondominium niemiecko-rosyjskiego.
Powyższe podejście do Polski jest powrotem do budowy państwa z dykty, gdzie jest tylko ch...j dupa i kamieni kupa", z którą mieliśmy do czynienia przez całe osiem lat rządów PO-PSL, do budowy państwa jako zaplecza spauperyzowanej siły roboczej i państwa, które będzie gospodarczo wykorzystywane przez inne kraje. Polska ma bowiem ogromne zasoby naturalne i wody geotermalne, jest też, ze względu na lasy, "płucem Europy". Ma piękne Morze Bałtyckie i takież same góry i jeziora. Jest też samowystarczalna żywieniowo i powoli - ze względu na wysoką jakość - staje się dużym eksporterem żywności. Taka Polska jest "łakomym kąskiem", szczególnie dla naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów, którzy historycznie już niejednokrotnie dawali temu przykład. Po co im silna gospodarczo i cywilizacyjnie Polska?
No i pozostaje jeszcze tajemnicze powiązanie R. Trzaskowskiego z Grupą Bilderberg i jedną z Fundacji G. Sorosa, której był stypendystą. Dodatkowo jego uczestnictwo w Europejskiej Radzie Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECFR) jest też zastanawiające i skłaniające do powstania wątpliwości co do jego samodzielności politycznej. Czy reprezentuje on też interesy globalistów i zwolenników "społeczeństwa otwartego"? [1]. Pytanie pozostawiam otwarte.
Wcześniej pisałem, że R. Trzaskowski był przewidywany do kandydowania na prezydenta Polski w roku 2025, ale okoliczności zmusiły jego decydentów do wystawienia go teraz [2]. Jeżeli tymi decydentami są jedynie siły związane z naszymi sąsiadami to jestem spokojny o wynik wyborów. Natomiast jeżeli już dziś stanowi rolę marionetki w rękach globalistów to wygrana A. Dudy będzie trudniejsza.
Istnieje też niebezpieczeństwo, że gdyby R. Trzaskowski wygrał to szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostałby znany antypolak Radosław Sikorski. Dodatkowo jest niemal pewne, że w przypadku zwycięstwa będzie torpedował wszelkie decyzje rządu PiS i większości sejmowej, co miałoby doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych (o tym dziś zagaworzył Marszałek Senatu T. Grodzki).
Kim zatem jest i co sobą reprezentuje R. Trzaskowski? Czy jest politykiem niezależnym, który chce dobra Polski, czy też pionkiem na szachownicy, którego pozycje są określane przez innych, niekomicznie Polsce przychylnych? Czy zamierza "zwijać" czy rozwijać Polskę? Odpowiedzi można poszukiwać analizując też postawę i działania jego środowiska politycznego a ono na pewno Polskę ma w rzyci, co pokazały ich rządy.
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/06/likwidacja-lub-niepodlegosc-polski-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/05/czy-r-trzaskowski-mia-startowac-za-5-lat.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Kim zatem jest i co sobą reprezentuje R. Trzaskowski? Czy jest politykiem niezależnym, który chce dobra Polski, czy też pionkiem na szachownicy, którego pozycje są określane przez innych, niekomicznie Polsce przychylnych? Czy zamierza "zwijać" czy rozwijać Polskę? Odpowiedzi można poszukiwać analizując też postawę i działania jego środowiska politycznego a ono na pewno Polskę ma w rzyci, co pokazały ich rządy.
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/06/likwidacja-lub-niepodlegosc-polski-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/05/czy-r-trzaskowski-mia-startowac-za-5-lat.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
poniedziałek, 1 czerwca 2020
Likwidacja lub niepodległość Polski z NWO w tle...
Będę pisał do bólu. Wybór pomiędzy R. Trzaskowskim a A. Dudą (a tak najprawdopodobniej będzie w II turze) jest wyborem likwidacji Polski poprzez kondominium niemiecko-rosyjskie wspierane globalistami a jej niepodległością, którą gwarantuje nam strategiczne partnerstwo z USA pod rządami D. Trumpa.
I nic a nic nie zmieni na dziś mojego zdania, tym bardziej, że "kandydat na kandydata" R. Trzaskowski swoimi zapowiedziami potwierdza taką diagnozę. Ewentualne zastopowanie budowy CPK byłoby bowiem typowym antypolskim działaniem proniemieckim a rezygnacja z przekopu Mierzei Wiślanej prorosyjskim. Rozwiązanie natomiast PFN byłoby ziszczeniem marzeń obu dawnych naszych zaborców (ale też demo-liberalnych globalistów) polegającym na zniszczeniu polskiej tożsamości narodowej (m.in. tradycja, wiara katolicka, historia, patriotyzm narodowy), a przynajmniej służącym jej osłabieniu. Likwidacja TVP z kolei oznaczałaby - wobec antyrządowej roli wizualnych mediów prywatnych - koniec ogólnej demokratycznej namiastki pluralizmu takich mediów w Polsce.
Warto też w tym miejscu przypomnieć, co onegdaj zapowiadał G. Schetyna, który stwierdził, iż w przypadku ponownego objęcia władzy przez PO zlikwiduje CBA oraz urzędy wojewódzkie. To ostatnie oznaczałoby po prostu rozbicie dzielnicowe Polski, gdzie poszczególne samorządy byłyby udzielnymi księstwami niezależnymi od władzy państwowej. Wtedy też moglibyśmy pożegnać się z niepodległością i suwerennością naszego państwa, naszej Polski.
Innym, trochę zagadkowym, aspektem jest chwalenie się przez R. Trzaskowskiego jednokrotnym udziałem (po zaproszeniu przez Radosława Sikorskiego) w spotkaniu Grupy Bilderberg, która wedle Wikipedii jest: "międzynarodowym, tajnym stowarzyszeniem osób ze świata polityki i gospodarki organizującym coroczne spotkania, w których bierze udział od 120 do 150 zaproszonych osób złożonym z najwyższej rangi polityków (premierów, ministrów, przedstawicieli monarchii), członków zarządów wielkich instytucji międzynarodowych, znaczących fundacji, banków i korporacji o globalnym zasięgu i wpływie. Podczas spotkań za zamkniętymi drzwiami, omawiane są najważniejsze w danym czasie dla świata sprawy dotyczące bezpieczeństwa, polityki i gospodarki" [1].
Oprócz stałych jej członków (wedle niektórych: masonów i iluminatów) od czasu do czasu doprasza się do tego towarzystwa jednostkowe osoby, które mogą w przyszłości - wedle nich - stanowić jakieś osobowe podwaliny Jednego Rządu Światowego w ramach rockefellerowskiego NWO. Uważa się, że takie osoby będą spełniać rolę wykonawców zamierzeń ideologów NWO.
Grupę Bilderberg założył mason z żydowskiej loży B'nai B'rith, niemiecko-polsko-żydowskiego pochodzenia Józef Hieronim Retinger. To jedna z bardziej tajemniczych postaci, o której w sumie mało wiemy. Polskie AK wydało na niego podczas II WŚ wyrok śmierci, ale mimo prób nie został wykonany. J. Retinger był doradcą W. Sikorskiego i towarzyszył mu zawsze w podróżach... oprócz tej jednej, kiedy nastąpiła katastrofa w Gibraltarze. Podejrzewano go, że był agentem brytyjskim a także sowieckim. Po wojnie szara eminencja unio-europejska - jeden z najważniejszych ideologów i apologetów powstania unii krajów europejskich.
Grupa Bilderberg jest ściśle powiązana z organizacją CFR, czyli Radą Stosunków Zagranicznych (Council on Foregin Relations) założoną w Nowym Jorku przez bankiera słusznego pochodzenia Paula Moritza Warburga, który był jednym z inicjatorów powstania amerykańskiego koszmaru czyli prywatnego banku emisyjnego USA (FED) oraz swego czasu szef amerykańskiego oddziału firmy I.G. Farben, która później wsławiła się się współpracą z niemieckimi nazistami i produkcją Cyklonu B.
Kolejnym organem NWO jest tzw. Komisja Trójstronna (Trilateral Commission) założona oczywiście przez również słusznego etnicznie przemysłowca Dawida Rockefelera przy wsparciu Zbigniewa Brzezińskiego. Zrzesza prywatne osoby z całego świata i przez wielu jest uważana za kolejny swoisty fundament przyszłego Rządu Światowego a wielu z członków jest również też członkami CFR.
Kolejnym, tym razem europejskim ciałem wykonawczym NWO jest Europejska Rada Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECFR). Została założona w 2007 roku m.in. przez G. Sorosa za pośrednictwem jego Open Society Foundation. W tym europejskim oddziale CFR, czyli ECFR udziela się R.Trzaskowski a w ramach całej CFR działa think tank The David Rockefeller Studies Program. I zapewne właśnie ECFR, DRSP lub sama Open Society Foundation G. Sorosa (to podmiotowo to samo) finansowały zdobywanie wiedzy przez R. Trzaskowskiego.
Wielu też wskazuję na istnienie tzw. Komitetu 300, zrzeszającego 300 najbardziej wpływowych ludzi świata, którzy tak naprawdę stanowią już zręby Rządu Światowego - NWO [2] a piramida władzy
kończy się na tzw. Radzie 13.
(Na szczycie piramidy znajduje się Rada 13, która jest kręgosłupem Rządu Światowego. Poziom niżej są najbogatsze i najpotężniejsze rodziny oraz Komitet 300. Kolejny poziom stanowią : Grupa Bilderberg, CFR, Komisja Trójstronna)
Dla przypomnienia. Idea NWO zakłada m.in. [3]:
- powstanie jednego państwa o ogólnoświatowym zasięgu, z jednym funkcjonującym systemem monetarnym (z naciskiem na pieniądz elektroniczny), które będzie znajdować się pod kontrolą oligarchów i ich następców. Liderzy wybierani będą spośród elity, w której panować będzie system przypominający średniowieczny feudalizm,
- funkcjonowanie jednej religii w formie kościoła państwowego (new age). Zakazany będzie m.in. Kościół Katolicki,
- infiltrowanie, powszechną kontrolę, monitorowanie audiowizualne i identyfikowanie wszystkich jednostek ludzkich, np. poprzez czipowanie a ponadto ogłupianie ludzi (zmniejszenie lub pozbawienie ich wrodzonej lub nabytej inteligencji) i ich spauperyzowanie (zubożenie) oraz atomizację,
- radykalne ograniczenie osobistej wolności ludzi, które ma być realizowane poprzez wmówienie ludziom, że to jest konieczne dla ich dobra i bezpieczeństwa (np. w przypadku terroryzmu czy epidemii),
- zniesienie instytucji małżeństwa. Dzieci mają być odbierane rodzicom już na początku i wychowywane mają być w specjalnych państwowych instytucjach,
- dozwolenie i propagowanie aborcji, eutanazji, przy powszechnej sterylizacji na żądanie (lub przymusowej) a ponadto promocję mulitikulturowości, gender, zboczeń LGBTQ+, new age, postaw nihilistycznych i konsumpcjonistycznych oraz wielu innych anaturalnych zachowań ludzkich,
- brak własności prywatnej i całkowite zmonopolizowanie gospodarek przez wielkie korporacje państwowo-oligarchiczne, czyli koniec kapitalizmu, nawet w obecnej, wykrzywionej formie,
- drastyczne ograniczenie liczby ludności na świecie m.in. poprzez lokalne wojny, kontrolowane epidemie, szczepionki powodujące bezpłodność, eugenikę, GMO a także szybko rozprzestrzeniające się choroby i głód.
Nie wiem na ile te przechwałki uczestniczenia przez R. Trzaskowskiego w bilderbergowej "elicie światowej" mają jakieś konkretne przesłanki, które byłyby czymś więcej niż wybujałym ego tego pana, tym niemniej faktem jest, że w 2019 roku uczestniczył on w spotkaniu Grupy Bilderberg, co musi niepokoić. Dziwię się, że ten "kandydat na kandydata" publicznie obnosi się z tym faktem, bowiem winno to być oceniane zdecydowanie negatywnie a nie pozytywnie jak R. Trzaskowski zapewne by chciał, tym bardziej, że zapewne przewidziano dla niego rolę marionetki wykonującej zadania wyznaczone przez "starszych i mądrzejszych".
Ponadto bardzo rzadko na arenie międzynarodowej jakikolwiek polityk czy też przedstawiciel jakiegoś silnego kapitału prywatnego czy wpływowych lobby, oficjalnie przyznaje się do członkostwa w Grupie Bilderberg. Wszystko to, co jest na niej podejmowane owiane jest przecież mgłą tajemnicy. Stąd nie wiem, czy czasem owa jednokrotna bytność na tym spotkaniu R. Trzaskowskiego jest jednoznaczne z reprezentowaniem przez niego tego środowiska. Jeżeli tak nie jest to te jego buńczuczne chwalenie się z takiego uczestnictwa wynika właśnie ze zwykłej bufonady R. Trzaskowiskiego i jego wybujałego ego, dorównującego temuż u Marszałka Senatu.
Tak czy inaczej R. Trzaskowski jest bardzo niebezpieczny dla Polski, bowiem nie tylko reprezentuje interesy niemiecko-rosyjskie, ale też być może międzynarodowe (globalistów), dążące do budowy Jednego Rządu Światowego. Nie chcę demonizować, ale gdyby to R. Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie to czekają Polskę trudne czasy zakończone najprawdopodobniej utratą przez nią niepodległości i suwerenności. Czy tego jako Polacy chcemy? Sądzę, że zdecydowanie nie!
P.S.
Mam nieodparte wrażenie, że cały ten Nowy Porządek Świata (NWO) może być po prostu zwykłą utopią, którą sobie wymyślili ludzie, którym pieniądze i władza zlasowała mózgi. Może nawet mitomańsko sami w tą utopię uwierzyli i są szatańsko nią opętani.
Od kilkunastu już lat informacje o tym, że to oni praktycznie rządzą światem stała się publiczna i implikująca wiele różnych tzw. "teorii spiskowych". Może mi się tylko wydaje, ale to właśnie oni są odpowiedzialni za tworzenie tych teorii a celem tego jest przekonanie ludzi o nieuchronności przejęcia przez nich władzy nad światem.
Zapewne takiej władzy pragną, ale czy jest ona możliwa? Historia uczy, że jednak ludzkość zawsze wygrywała z utopijną próbą budowy ponadnarodowej organizacji spoleczno-politycznej. Upadło Cesarstwo Rzymskie, upadła III Rzesza Niemiecka, upadł ZSRR i komunizm. Być może niedługo upadnie UE w dotychczasowej formie. Globaliści o tym wiedzą, stąd chcą tak zmanipulować ludzi, aby byli oni przekonani, że tym razem nieuchronnie zapanuje NWO i oni będą władzą. Uważam jednak, że to się nie uda tak, jak dotychczasowe wskazane powyżej totalitarne próby realizacji idei Jednego Rządu Ponadnarodowego.
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
środa, 27 maja 2020
Jak opozycja śmiała mnie oszukać?!
Króciutko...
Szlag mnie trafił jak usłyszałem, że Marszałek Senatu oszukał Marszałek Sejmu w sprawie procedowania ustawy dotyczącej wyborów prezydenckich. I to powiedziała Pani E. Witek!
Ludzie z obozu rządzącego! Puknijcie się wreszcie mocno w głowę i to ze dwa lub trzy razy. Czy Wy nie widzicie, że z totalną opozycją nie ma sensu w ogóle dyskutować a już ustalać jakieś wspólne stanowisko w różnych sprawach dotyczących państwa polskiego to naiwność do potęgi n-tej?
Mało Wam przykładów? A próba zamachu stanu w 2016 roku i późniejsze zabiegi rozhuśtania ulicznego Polaków? Mało Wam zdrady totalnych na arenie międzynarodowej a w szczególność na forum Parlamentu Europejskiego?
Miały być wybory prezydenckie 10 maja. Opozycja i jej Marszałek Senatu zrobili wszystko, żeby do tych wyborów nie dopuścić. I co? Jak już w końcu do nich nie dopuścili to zaczęli Was oskarżać, że nie potrafiliście tych wyborów przeprowadzić! Hipokryzja? A i owszem a mimo to zasiedliście do jakiegoś Okrągłego Stołu Wyborczego wespół zespół z tymi totalniakami. I co? Ustalenia funta kłaków warte o czym powinniście wiedzieć zanim do tych rozmów zasiadaliście.
I Wy się dziwicie? Czy naprawdę trudno zauważyć, że totalni robią i będą robić wszystko, żeby przejąć władzę, niezależnie jakim kosztem, każdym kosztem... warto popuścić wodze fantazji i wejść w ich antypolskie mózgi, żeby zobaczyć przerażający obraz ich myślenia.
Przecież powinniście wiedzieć, że opozycji totalnej chodzi o wywołanie chaosu a prawo czy nawet Konstytucja dla niej się nie liczą. Czy Wy tego przez te 5 lat nie zauważyliście? W sumie dzięki Waszej niechlujności wyborczej doprowadziliście do przejęcia Senatu przez opozycję a teraz się dziwicie, że taki T. Grodzki może swoimi obstrukcyjnymi działaniami "zatrzymać prawnie Polskę" i doprowadzić ją do chaosu konstytucyjnego.
Z tymi ludźmi nie jest możliwy żaden kompromis! Warto abyście to sobie w końcu uzmysłowili i przestali ich traktować jak prawdziwą opozycję. To puste jak bęben antypolskie i antypaństwowe osobniki, które dla władzy zrobią wszystko i ich też szlag trafia, że tej władzy nie mają. A im bardziej ten szlag ich trafia to ich chęć władzy i odwetu rośnie geometrycznie.
To tyle...
No może jeszcze... Cieszę się, że dziś dziś wspólnie wystąpili liderzy ZP i zapowiedzieli, że zrobią wszystko, aby nie dopuścić do chaosu w naszym kraju. Czyżby w obliczu obstrukcji Senatu i niemożności przeprowadzenia wyborów w terminie konstytucyjnym jedynym wyjściem będzie wprowadzenie Stanu Wyjątkowego?
Szlag mnie trafił jak usłyszałem, że Marszałek Senatu oszukał Marszałek Sejmu w sprawie procedowania ustawy dotyczącej wyborów prezydenckich. I to powiedziała Pani E. Witek!
Ludzie z obozu rządzącego! Puknijcie się wreszcie mocno w głowę i to ze dwa lub trzy razy. Czy Wy nie widzicie, że z totalną opozycją nie ma sensu w ogóle dyskutować a już ustalać jakieś wspólne stanowisko w różnych sprawach dotyczących państwa polskiego to naiwność do potęgi n-tej?
Mało Wam przykładów? A próba zamachu stanu w 2016 roku i późniejsze zabiegi rozhuśtania ulicznego Polaków? Mało Wam zdrady totalnych na arenie międzynarodowej a w szczególność na forum Parlamentu Europejskiego?
Miały być wybory prezydenckie 10 maja. Opozycja i jej Marszałek Senatu zrobili wszystko, żeby do tych wyborów nie dopuścić. I co? Jak już w końcu do nich nie dopuścili to zaczęli Was oskarżać, że nie potrafiliście tych wyborów przeprowadzić! Hipokryzja? A i owszem a mimo to zasiedliście do jakiegoś Okrągłego Stołu Wyborczego wespół zespół z tymi totalniakami. I co? Ustalenia funta kłaków warte o czym powinniście wiedzieć zanim do tych rozmów zasiadaliście.
I Wy się dziwicie? Czy naprawdę trudno zauważyć, że totalni robią i będą robić wszystko, żeby przejąć władzę, niezależnie jakim kosztem, każdym kosztem... warto popuścić wodze fantazji i wejść w ich antypolskie mózgi, żeby zobaczyć przerażający obraz ich myślenia.
Przecież powinniście wiedzieć, że opozycji totalnej chodzi o wywołanie chaosu a prawo czy nawet Konstytucja dla niej się nie liczą. Czy Wy tego przez te 5 lat nie zauważyliście? W sumie dzięki Waszej niechlujności wyborczej doprowadziliście do przejęcia Senatu przez opozycję a teraz się dziwicie, że taki T. Grodzki może swoimi obstrukcyjnymi działaniami "zatrzymać prawnie Polskę" i doprowadzić ją do chaosu konstytucyjnego.
Z tymi ludźmi nie jest możliwy żaden kompromis! Warto abyście to sobie w końcu uzmysłowili i przestali ich traktować jak prawdziwą opozycję. To puste jak bęben antypolskie i antypaństwowe osobniki, które dla władzy zrobią wszystko i ich też szlag trafia, że tej władzy nie mają. A im bardziej ten szlag ich trafia to ich chęć władzy i odwetu rośnie geometrycznie.
To tyle...
No może jeszcze... Cieszę się, że dziś dziś wspólnie wystąpili liderzy ZP i zapowiedzieli, że zrobią wszystko, aby nie dopuścić do chaosu w naszym kraju. Czyżby w obliczu obstrukcji Senatu i niemożności przeprowadzenia wyborów w terminie konstytucyjnym jedynym wyjściem będzie wprowadzenie Stanu Wyjątkowego?
P.S.
Jest jeszcze inna opcja żeby przerwać tę zabawę z wyborami... przeprowadzić je według "starej" ordynacji wyborczej i - wobec zmniejszenia obostrzeń dotyczących pandemii koronawirusa - odrzucić w sejmie całą procedowaną w senacie ustawę. Co? Że to kuriozum żeby odrzucić własną przyjętą już wcześniej w sejmie ustawę... A kto to zabroni większości sejmowej? A wtedy odbyłyby się wyłącznie wybory korespondencyjne, bo przecież koperty (jak i długopisy) nie są już "zabójcze".
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
środa, 20 maja 2020
Czy R. Trzaskowski miał startować za 5 lat?
Odpowiedź na tytułowe pytanie wydaje się twierdząca. Został prezydentem Warszawy i po tym okresie miał - po dwuletniej kadencji A. Dudy i przewidywanej takowej D. Trumpa - wystartować i wygrać wybory prezydenckie.
Tak zapewne miało być i cała kariera polityczna R. Trzaskowskiego była szczegółowo zaplanowana już od dawna. Kto politycznie prowadzi go do uzyskania stanowiska prezydenta jest niewiadomą, choć wielu wskazuje, że prawdopodobnie był też stypendystą jednej z Fundacji G. Sorosa a sam oficjalnie przyznał się, że jednokrotnie uczestniczył w spotkaniu Grupy Bilderberg. A ta Grupa jest oskarżana o chęć stworzenia Jednego Rządu Światowego w ramach Nowego Porządku Świata (NWO). Niektórzy nawet przypisują jej to, że tym Rządem Światowym już jest.
Cóż więc takiego się stało, że już teraz został on uruchomiony jako kandydat na prezydenta? Otóż należałoby wskazać na dwa obszary: wewnętrzny i zewnętrzny, choć one współzależne na siebie wpływają i mają w części obszary wspólne.
Pierwszy z nich jest związany z fatalnymi notowaniami M. Kidawy-Błońskiej, która nie nadając się kompletnie na funkcję prezydenta Polski, mogła osiągnąć w wyborach fatalny, jednocyfrowy wynik a tym samym doprowadzić do upadku Platformę Obywatelską. Dodatkowo R. Trzaskowski jest - jako domniemany* przedstawiciel Grupy Bilderberg - typowym lewackim liberałem, który swobodnie mógłby kandydować z ramienia polskiej lewicy a m.in. jej głosy chce on pozyskać w wyborach prezydenckich. Jego poglądy bowiem wykluczą poparcie dla niego elektoratu prawicowego i centrowego, stąd należy domniemywać, że nawet część wyborców PO może zagłosować np. na kreującego się na centrowego Kosiniaka-Kamysza. Należy też sobie zdawać sprawę, że ewentualne zwycięstwo R. Trzaskowskiego może implikować przedterminowe wybory parlamentarne, bowiem bardzo trudno sobie wyobrazić jego współpracę z rządami PiS-u (ZP). Ponadto ta wygrana mogłaby też doprowadzić do rozpadu koalicji ZP poprzez np. wyjście z niej Porozumienia J. Gowina, który ma zamiar tworzyć ugrupowanie republikańskie.
Zaś drugi to obszar związany jest z tym, że w wyniku pandemii koronawirusa niepewny swojego zwycięstwa jest D. Trump a jego ewentualnej poprawnej współpracy z R. Trzaskowskim trudno sobie wyobrazić. R. Trzaskowski reprezentuje sobą wszystko to, co jest geopolitycznie obce D. Trumpowi a przede wszystkim jest zwolennikiem lennego członkostwa Polski w UE. Ewentualna wygrana R. Trzaskowskiego jest też końcem sprawnego i intensywnego funkcjonowania Grupy Wyszehradzkiej oraz śmiercią idei Trójmorza. Zagrożona też może być dywersyfikacja dostaw gazu do Polski i zaniechanie wszelkich działań dotyczących sprzeciwu Polski wobec budowy Nord Stream 2. W tych kategoriach można się też spodziewać nacisku na zaniechanie budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, bowiem "taki jest planowany w Berlinie". Pod znakiem zapytania byłoby jego poparcie dla przekopu Mierzei Wiślanej.
Tak czy owak należy się modlić, aby w Polsce wygrał A. Duda a w USA D. Trump. Wtedy mielibyśmy choć jeszcze pięć lat czasu na rozwój Polski wewnątrz kraju a także jej wzrost znaczenia na arenie międzynarodowej.
* Bardzo rzadko na arenie międzynarodowej jakikolwiek polityk czy też przedstawiciel jakiegoś silnego kapitału prywatnego oficjalnie przyznaje się do członkostwa w Grupie Bilderberg. Wszystko to, co jest na niej podejmowane owiane jest mgłą tajemnicy. Stąd nie wiem, czy czasem jednokrotna bytność na tym spotkaniu R. Trzaskowskiego jest jednoznaczne z reprezentowaniem przez niego tego środowiska. Jeżeli tak nie jest to te jego buńczuczne chwalenie się z takiego uczestnictwa wynika ze zwykłej bufonady R. Trzaskowiskiego i jego wybujałego ego, dorównującego temuż u Marszałka Senatu.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Tak zapewne miało być i cała kariera polityczna R. Trzaskowskiego była szczegółowo zaplanowana już od dawna. Kto politycznie prowadzi go do uzyskania stanowiska prezydenta jest niewiadomą, choć wielu wskazuje, że prawdopodobnie był też stypendystą jednej z Fundacji G. Sorosa a sam oficjalnie przyznał się, że jednokrotnie uczestniczył w spotkaniu Grupy Bilderberg. A ta Grupa jest oskarżana o chęć stworzenia Jednego Rządu Światowego w ramach Nowego Porządku Świata (NWO). Niektórzy nawet przypisują jej to, że tym Rządem Światowym już jest.
Cóż więc takiego się stało, że już teraz został on uruchomiony jako kandydat na prezydenta? Otóż należałoby wskazać na dwa obszary: wewnętrzny i zewnętrzny, choć one współzależne na siebie wpływają i mają w części obszary wspólne.
Pierwszy z nich jest związany z fatalnymi notowaniami M. Kidawy-Błońskiej, która nie nadając się kompletnie na funkcję prezydenta Polski, mogła osiągnąć w wyborach fatalny, jednocyfrowy wynik a tym samym doprowadzić do upadku Platformę Obywatelską. Dodatkowo R. Trzaskowski jest - jako domniemany* przedstawiciel Grupy Bilderberg - typowym lewackim liberałem, który swobodnie mógłby kandydować z ramienia polskiej lewicy a m.in. jej głosy chce on pozyskać w wyborach prezydenckich. Jego poglądy bowiem wykluczą poparcie dla niego elektoratu prawicowego i centrowego, stąd należy domniemywać, że nawet część wyborców PO może zagłosować np. na kreującego się na centrowego Kosiniaka-Kamysza. Należy też sobie zdawać sprawę, że ewentualne zwycięstwo R. Trzaskowskiego może implikować przedterminowe wybory parlamentarne, bowiem bardzo trudno sobie wyobrazić jego współpracę z rządami PiS-u (ZP). Ponadto ta wygrana mogłaby też doprowadzić do rozpadu koalicji ZP poprzez np. wyjście z niej Porozumienia J. Gowina, który ma zamiar tworzyć ugrupowanie republikańskie.
Zaś drugi to obszar związany jest z tym, że w wyniku pandemii koronawirusa niepewny swojego zwycięstwa jest D. Trump a jego ewentualnej poprawnej współpracy z R. Trzaskowskim trudno sobie wyobrazić. R. Trzaskowski reprezentuje sobą wszystko to, co jest geopolitycznie obce D. Trumpowi a przede wszystkim jest zwolennikiem lennego członkostwa Polski w UE. Ewentualna wygrana R. Trzaskowskiego jest też końcem sprawnego i intensywnego funkcjonowania Grupy Wyszehradzkiej oraz śmiercią idei Trójmorza. Zagrożona też może być dywersyfikacja dostaw gazu do Polski i zaniechanie wszelkich działań dotyczących sprzeciwu Polski wobec budowy Nord Stream 2. W tych kategoriach można się też spodziewać nacisku na zaniechanie budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, bowiem "taki jest planowany w Berlinie". Pod znakiem zapytania byłoby jego poparcie dla przekopu Mierzei Wiślanej.
Tak czy owak należy się modlić, aby w Polsce wygrał A. Duda a w USA D. Trump. Wtedy mielibyśmy choć jeszcze pięć lat czasu na rozwój Polski wewnątrz kraju a także jej wzrost znaczenia na arenie międzynarodowej.
* Bardzo rzadko na arenie międzynarodowej jakikolwiek polityk czy też przedstawiciel jakiegoś silnego kapitału prywatnego oficjalnie przyznaje się do członkostwa w Grupie Bilderberg. Wszystko to, co jest na niej podejmowane owiane jest mgłą tajemnicy. Stąd nie wiem, czy czasem jednokrotna bytność na tym spotkaniu R. Trzaskowskiego jest jednoznaczne z reprezentowaniem przez niego tego środowiska. Jeżeli tak nie jest to te jego buńczuczne chwalenie się z takiego uczestnictwa wynika ze zwykłej bufonady R. Trzaskowiskiego i jego wybujałego ego, dorównującego temuż u Marszałka Senatu.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
środa, 29 kwietnia 2020
Co się kołata w głowach totalnych?
Miałem nie pisać o moich przewidywanych obecnie ruchach totalnej opozycji. Argumentem wysuwanym przez jednego z komentatorów moich postów było to, żebym czasem im nie podpowiadał. Autor komentarza odnosił się do przewidywanych przeze mnie zamierzeniach J. Gowina, które ująłem tak:
"Po pierwsze być może - na co wskazują niektórzy publicyści - chce stworzyć nową koalicję lub ugrupowanie polityczne powstałe na bazie PSL z P. Kukizem i częścią upadającej PO-KO lub nawet z częścią PiS-u... co dziś może się wydawać nieprawdopodobne, ale polska scena polityczna już wiele widziała.
O wiele bardziej negatywna dla Polski może być jednak chęć doprowadzenia w niej do przesilenia politycznego, którego schemat można opisać tak:
– wystawienie przez opozycję J. Gowina na nowego Marszałka Sejmu, o czym już krążą plotki, że może to nastąpić już na początku przyszłego tygodnia,
– "wyciągnięcie" przez J. Gowina przynajmniej sześciu polityków jego Porozumienia z koalicji ZP, co doprowadziłoby do PiS-owskiej mniejszości w Sejmie,
– gromadne głosowanie tej szóstki wraz z całą opozycją (PO-KO+PSL+Lewica+Konfederacja) na nowego Marszałka Sejmu,
– w konsekwencji powyższego rządy mniejszościowe PiS-u z Solidarną Polską i częścią Porozumienia,
– upadek rządu i rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych".
Jak widać na razie (przynajmniej w całości) moje przewidywania okazały się na szczęście nietrafione, choć czas na ich realizację jeszcze jest, więc nie można jeszcze być do końca zadowolonym.
Tym niemniej po raz wtóry przedstawiam być może to, co kotłuje się w głowach totalnych. Nie zamierzam jednak im czegokolwiek podpowiadać, ale piszę to jako ostrzeżenie dla rządzących, bowiem opozycja totalna jest dziś zdolna do wszystkiego, do kompletnego zrujnowania naszego państwa i doprowadzenia też (w okresie epidemii - sic!) do chaosu prawno-konstytucyjnego mającego zakończyć się tzw. przesileniem politycznym, w czasie którego totalsi liczą na przejęcie władzy.
Oni planują, że jak w maju wygra A. Duda to chcą to zakwestionować i doprowadzić do swojego rodzaju Majdanu, co z resztą wciąż próbują od samego początku rządów ZP (PiS) - pamiętamy przecież tą próbę - nieudaną na szczęście - puczu w grudniu 2016 roku. Z tym, że teraz jest zakaz zgromadzeń, więc policja będzie musiała interweniować i oni też to chcą wykorzystać do podkreślenia niby totalitarnych rządów w Polsce.
To jest jeden kierunek przyszłych alternatyw wyboru dla totalnej opozycji. Druga strona to oczywiście zagranica i interwencja PE lub Komisji Europejskiej. To zlewaczałe i neomarksistowskie środowisko - przez całe już przeszło 5 lecie rządów PiS - wciąż atakuje nasze państwo... wedle informacji przekazywanych im przez totalną opozycję. I opozycja chce te ich działania zintensyfikować, choćby poprzez ciągłe uruchamianie D. Tuska..., który sfrustrowany cały czas krytykuje Polskę. A dzisiaj znów coś PO-KO wymyśliło: "Andrzej Halicki, przewodniczący delegacji PO w Parlamencie Europejskim, zwrócił się do Europejskiego Inspektora Ochrony Danych o interwencję w sprawie decyzji polskiego resortu cyfryzacji o przekazaniu Poczcie Polskiej danych z bazy PESEL". (info za: https://wpolityce.pl/polityka/498015-halicki-chce-interwencji-instytucji-ue-ws-poczty-polskiej).
Totalna opozycja w postaci PO-KO nie chce teraz wyborów a domaga się wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w formie tzw. stanu klęski żywiołowej. I dla niej nie jest ważne to, iż obecny rząd działa na podstawie uchwalonej przez nich ustawy z 2008 roku o stanie epidemii, która to została uchwalona właśnie po to, żeby nie było konieczności ogłaszania jednego ze stanów nadzwyczajnych.
Wtedy w 2008 roku ustawa ta była potrzebna PO-PSL, aby np. nie przesuwać wyborów prezydenckich, w których wygrał B. Komorowski, ale także wcześniejszej w sytuacji powodziowej lub śnieżnej, gdzie stanął niemal cały ruch przewozowy oraz wtedy, gdy mieliśmy pandemię świńskiej grypy. Wtedy było ok a dziś już nie? Hipokryzja totalnych nie zna granic.
Ale jest dużo gorzej, bo totalni z PO-KO chcą doprowadzić do ruiny finanse publiczne a tym samym apiać dążyć do kompletnego chaosu w naszym państwie, który ma być dla nich szansą ma przejęcie władzy. Należy w tym kontekście brać pod uwagę fakt, że taki stan nadzwyczajny niesie za sobą ciężkie i nie do przewidzenia koszty budżetowe (odszkodowania np. dla koncernów międzynarodowych) i zamiast pompować pieniądze na pomoc dla przedsiębiorców i pracowników trzeba byłoby płacić te odszkodowania. Ale co to obchodzi totalną opozycję? Oni chcą żeby w Polsce było jak najgorzej. Działają poniekąd jak zdrajcy stanu... ale o tym wiemy nie od dziś.
Oczywiście przy okazji przełożenia o kilka lub kilkanaście miesięcy wyborów prezydenckich, PO-KO też chce podmienić kandydatkę na prezydenta kimś innym, bo M. Kidawa-Błońska okazała się nietrafionym kandydatem. Tyle tylko, że PO-KO nie ma raczej jakiegoś odpowiedniego kandydata na stanowisko Prezydenta RP, więc może J. Gowin? - ten przypuszczalny "kret" z wybujałym ego w obozie Zjednoczonej Prawicy, który swoim zachowaniem rzucił jakby koło ratunkowe dla upadającej koalicji PO-KO.
No i jeszcze w tych głowach może się pałętać przeświadczenie, że kompletna porażka ich kandydatki (np. przegrana z Kosiniakiem-Kamyszem) będzie początkiem końca PO. Warto w tym miejscu zauważyć, że PO-KO nie ma żadnych fundamentalnych wartości (idei), na których może funkcjonować jako partia polityczna. Jest ona li tylko partią (koalicją) władzy i długookresowo - bez władzy - nie ma racji bytu.
Jakbyśmy źle nie oceniali np. lewicy, to jednak funkcjonuje na jakiś sowich ideach lewicowych, PSL stawia na poglądy centrowe, choć nie rezygnuje z fundamentu jakim jest polska wieś, PiS opiera się na fundamencie patriotyzmu i umiłowania tradycji naszej Ojczyzny działając prosocjalnie, Konfederacja zaś ma fundamenty partii narodowej, ale też wolnościowej, neoliberalnej. I właśnie jedynie PO-KO nie ma nic, na czym mogłaby się oprzeć... oprócz tzw. "europejskości".
A jakie są - doprecyzowując - jeszcze scenariusze możliwych działań, nie tylko totalnych, ale i rządu z prezentem?
Po pierwsze. Przyjmijmy, że sejm przyjmuje ustawę o powszechności wyborów korespondencyjnych np. w dniu 7 maja. Wtedy szybką ścieżką legislacyjną "wyląduje" u prezydenta tegoż samego dnia i zostanie podpisana również od razu. Wtedy na mocy tej ustawy Marszałek Sejmu będzie miał prawo przesunąć wybory na 17 (niedziela) lub 23 (sobota) maja, z czego na pewno skorzysta. I tematu już nie będzie, choć i tak totalni - zgodnie z tym co napisałem powyżej - będą kwestionowali wynik wyborczy, żeby doprowadzić do chaosu...itd...
Po drugie. Jeżeli ustawa nie zostanie przegłosowana w sejmie to - zgodnie z wymogami konstytucyjnymi - wybory muszą się odbyć tradycyjnie (dla seniorów też korespondencyjnie) w dniu 10 maja, co wydaje się - wedle mnie - raczej mało prawdopodobne, zważywszy na fakt, iż państwo przygotowało się na wybory korespondencyjne a do tego ma jeszcze kłopot z antypaństwowym buntem niektórych samorządowców i również antypaństwową blokadą w senacie ustawy dotyczącej glosowania korespondencyjnego. Ponadto według samorządów zgłosiło się za mało osób do obwodowych komisji wyborczych (gdyby wybory miałaby się odbyć drogą tradycyjną).
Co wtedy? Konsekwencji nie możemy przewidzieć, ale na pewno doprowadziłoby to do kompletnego chaosu prawno-konstytucyjnego i politycznego, chyba, że... w takiej sytuacji rząd z prezydentem podjęliby jednak decyzję o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego i wybory w ten sposób zostałyby przesunięte. Taka jednak decyzja, czyli wprowadzenie stanu nadzwyczajnego tylko dlatego, że trzeba przesunąć wybory byłaby katastrofalna w skutkach i byłaby niebezpiecznym casusem/precedensem decyzyjnym. Nietrudno sobie wyobrazić, że w latach kolejnych już inni rządzący wtedy, gdy ich notowania zaczną spadać nie będą chcieli znów podejmować takich decyzji, nawet z błahych powodów. Ponadto w czasie epidemii nie jest nam potrzebne przedłużanie kampanii wyborczej i działanie najwyższych organów państwowych w stanie destrukcji politycznej/przesilenia politycznego. Kto tego chce, to a'priori możemy go nazwać zdrajcą naszego państwa.
Ale jeżeli już, to na podstawie konstytucji można by wprowadzić - w momencie zagrożenia ładu konstytucyjnego - stan wyjątkowy, bowiem w art. 230, paragraf 1 jest napisane: "W razie zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Rady Ministrów może wprowadzić, na czas oznaczony, nie dłuższy niż 90 dni, stan wyjątkowy na części albo na całym terytorium państwa". Być może i na tym zależy totalniakom.
Mamy jeszcze kilka dni i sprawy się rozstrzygną... Oby dobrze dla Polski i Polaków.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
"Po pierwsze być może - na co wskazują niektórzy publicyści - chce stworzyć nową koalicję lub ugrupowanie polityczne powstałe na bazie PSL z P. Kukizem i częścią upadającej PO-KO lub nawet z częścią PiS-u... co dziś może się wydawać nieprawdopodobne, ale polska scena polityczna już wiele widziała.
O wiele bardziej negatywna dla Polski może być jednak chęć doprowadzenia w niej do przesilenia politycznego, którego schemat można opisać tak:
– wystawienie przez opozycję J. Gowina na nowego Marszałka Sejmu, o czym już krążą plotki, że może to nastąpić już na początku przyszłego tygodnia,
– "wyciągnięcie" przez J. Gowina przynajmniej sześciu polityków jego Porozumienia z koalicji ZP, co doprowadziłoby do PiS-owskiej mniejszości w Sejmie,
– gromadne głosowanie tej szóstki wraz z całą opozycją (PO-KO+PSL+Lewica+Konfederacja) na nowego Marszałka Sejmu,
– w konsekwencji powyższego rządy mniejszościowe PiS-u z Solidarną Polską i częścią Porozumienia,
– upadek rządu i rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych".
Jak widać na razie (przynajmniej w całości) moje przewidywania okazały się na szczęście nietrafione, choć czas na ich realizację jeszcze jest, więc nie można jeszcze być do końca zadowolonym.
Tym niemniej po raz wtóry przedstawiam być może to, co kotłuje się w głowach totalnych. Nie zamierzam jednak im czegokolwiek podpowiadać, ale piszę to jako ostrzeżenie dla rządzących, bowiem opozycja totalna jest dziś zdolna do wszystkiego, do kompletnego zrujnowania naszego państwa i doprowadzenia też (w okresie epidemii - sic!) do chaosu prawno-konstytucyjnego mającego zakończyć się tzw. przesileniem politycznym, w czasie którego totalsi liczą na przejęcie władzy.
Oni planują, że jak w maju wygra A. Duda to chcą to zakwestionować i doprowadzić do swojego rodzaju Majdanu, co z resztą wciąż próbują od samego początku rządów ZP (PiS) - pamiętamy przecież tą próbę - nieudaną na szczęście - puczu w grudniu 2016 roku. Z tym, że teraz jest zakaz zgromadzeń, więc policja będzie musiała interweniować i oni też to chcą wykorzystać do podkreślenia niby totalitarnych rządów w Polsce.
To jest jeden kierunek przyszłych alternatyw wyboru dla totalnej opozycji. Druga strona to oczywiście zagranica i interwencja PE lub Komisji Europejskiej. To zlewaczałe i neomarksistowskie środowisko - przez całe już przeszło 5 lecie rządów PiS - wciąż atakuje nasze państwo... wedle informacji przekazywanych im przez totalną opozycję. I opozycja chce te ich działania zintensyfikować, choćby poprzez ciągłe uruchamianie D. Tuska..., który sfrustrowany cały czas krytykuje Polskę. A dzisiaj znów coś PO-KO wymyśliło: "Andrzej Halicki, przewodniczący delegacji PO w Parlamencie Europejskim, zwrócił się do Europejskiego Inspektora Ochrony Danych o interwencję w sprawie decyzji polskiego resortu cyfryzacji o przekazaniu Poczcie Polskiej danych z bazy PESEL". (info za: https://wpolityce.pl/polityka/498015-halicki-chce-interwencji-instytucji-ue-ws-poczty-polskiej).
Totalna opozycja w postaci PO-KO nie chce teraz wyborów a domaga się wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w formie tzw. stanu klęski żywiołowej. I dla niej nie jest ważne to, iż obecny rząd działa na podstawie uchwalonej przez nich ustawy z 2008 roku o stanie epidemii, która to została uchwalona właśnie po to, żeby nie było konieczności ogłaszania jednego ze stanów nadzwyczajnych.
Wtedy w 2008 roku ustawa ta była potrzebna PO-PSL, aby np. nie przesuwać wyborów prezydenckich, w których wygrał B. Komorowski, ale także wcześniejszej w sytuacji powodziowej lub śnieżnej, gdzie stanął niemal cały ruch przewozowy oraz wtedy, gdy mieliśmy pandemię świńskiej grypy. Wtedy było ok a dziś już nie? Hipokryzja totalnych nie zna granic.
Ale jest dużo gorzej, bo totalni z PO-KO chcą doprowadzić do ruiny finanse publiczne a tym samym apiać dążyć do kompletnego chaosu w naszym państwie, który ma być dla nich szansą ma przejęcie władzy. Należy w tym kontekście brać pod uwagę fakt, że taki stan nadzwyczajny niesie za sobą ciężkie i nie do przewidzenia koszty budżetowe (odszkodowania np. dla koncernów międzynarodowych) i zamiast pompować pieniądze na pomoc dla przedsiębiorców i pracowników trzeba byłoby płacić te odszkodowania. Ale co to obchodzi totalną opozycję? Oni chcą żeby w Polsce było jak najgorzej. Działają poniekąd jak zdrajcy stanu... ale o tym wiemy nie od dziś.
Oczywiście przy okazji przełożenia o kilka lub kilkanaście miesięcy wyborów prezydenckich, PO-KO też chce podmienić kandydatkę na prezydenta kimś innym, bo M. Kidawa-Błońska okazała się nietrafionym kandydatem. Tyle tylko, że PO-KO nie ma raczej jakiegoś odpowiedniego kandydata na stanowisko Prezydenta RP, więc może J. Gowin? - ten przypuszczalny "kret" z wybujałym ego w obozie Zjednoczonej Prawicy, który swoim zachowaniem rzucił jakby koło ratunkowe dla upadającej koalicji PO-KO.
No i jeszcze w tych głowach może się pałętać przeświadczenie, że kompletna porażka ich kandydatki (np. przegrana z Kosiniakiem-Kamyszem) będzie początkiem końca PO. Warto w tym miejscu zauważyć, że PO-KO nie ma żadnych fundamentalnych wartości (idei), na których może funkcjonować jako partia polityczna. Jest ona li tylko partią (koalicją) władzy i długookresowo - bez władzy - nie ma racji bytu.
Jakbyśmy źle nie oceniali np. lewicy, to jednak funkcjonuje na jakiś sowich ideach lewicowych, PSL stawia na poglądy centrowe, choć nie rezygnuje z fundamentu jakim jest polska wieś, PiS opiera się na fundamencie patriotyzmu i umiłowania tradycji naszej Ojczyzny działając prosocjalnie, Konfederacja zaś ma fundamenty partii narodowej, ale też wolnościowej, neoliberalnej. I właśnie jedynie PO-KO nie ma nic, na czym mogłaby się oprzeć... oprócz tzw. "europejskości".
A jakie są - doprecyzowując - jeszcze scenariusze możliwych działań, nie tylko totalnych, ale i rządu z prezentem?
Po pierwsze. Przyjmijmy, że sejm przyjmuje ustawę o powszechności wyborów korespondencyjnych np. w dniu 7 maja. Wtedy szybką ścieżką legislacyjną "wyląduje" u prezydenta tegoż samego dnia i zostanie podpisana również od razu. Wtedy na mocy tej ustawy Marszałek Sejmu będzie miał prawo przesunąć wybory na 17 (niedziela) lub 23 (sobota) maja, z czego na pewno skorzysta. I tematu już nie będzie, choć i tak totalni - zgodnie z tym co napisałem powyżej - będą kwestionowali wynik wyborczy, żeby doprowadzić do chaosu...itd...
Po drugie. Jeżeli ustawa nie zostanie przegłosowana w sejmie to - zgodnie z wymogami konstytucyjnymi - wybory muszą się odbyć tradycyjnie (dla seniorów też korespondencyjnie) w dniu 10 maja, co wydaje się - wedle mnie - raczej mało prawdopodobne, zważywszy na fakt, iż państwo przygotowało się na wybory korespondencyjne a do tego ma jeszcze kłopot z antypaństwowym buntem niektórych samorządowców i również antypaństwową blokadą w senacie ustawy dotyczącej glosowania korespondencyjnego. Ponadto według samorządów zgłosiło się za mało osób do obwodowych komisji wyborczych (gdyby wybory miałaby się odbyć drogą tradycyjną).
Co wtedy? Konsekwencji nie możemy przewidzieć, ale na pewno doprowadziłoby to do kompletnego chaosu prawno-konstytucyjnego i politycznego, chyba, że... w takiej sytuacji rząd z prezydentem podjęliby jednak decyzję o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego i wybory w ten sposób zostałyby przesunięte. Taka jednak decyzja, czyli wprowadzenie stanu nadzwyczajnego tylko dlatego, że trzeba przesunąć wybory byłaby katastrofalna w skutkach i byłaby niebezpiecznym casusem/precedensem decyzyjnym. Nietrudno sobie wyobrazić, że w latach kolejnych już inni rządzący wtedy, gdy ich notowania zaczną spadać nie będą chcieli znów podejmować takich decyzji, nawet z błahych powodów. Ponadto w czasie epidemii nie jest nam potrzebne przedłużanie kampanii wyborczej i działanie najwyższych organów państwowych w stanie destrukcji politycznej/przesilenia politycznego. Kto tego chce, to a'priori możemy go nazwać zdrajcą naszego państwa.
Ale jeżeli już, to na podstawie konstytucji można by wprowadzić - w momencie zagrożenia ładu konstytucyjnego - stan wyjątkowy, bowiem w art. 230, paragraf 1 jest napisane: "W razie zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Rady Ministrów może wprowadzić, na czas oznaczony, nie dłuższy niż 90 dni, stan wyjątkowy na części albo na całym terytorium państwa". Być może i na tym zależy totalniakom.
Mamy jeszcze kilka dni i sprawy się rozstrzygną... Oby dobrze dla Polski i Polaków.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)