środa, 11 stycznia 2023

To mówię JA - Bogusław Grabowski!

No i wreszcie usłyszeliśmy zręby programu rządzenia przez PO i jej akolitów. Ekonomista i były członek Rady Polityki Pieniężnej oraz nowy ekonomiczny guru toatalnej opozycji Bogusław Grabowski chce: likwidacji bądź drastycznego ograniczenia programów socjalnych (500+, trzynastej i czternastej emerytury, itd), wydłużenia wieku emerytalnego, wprowadzenia Euro i sprywatyzowania niemal wszystkiego co zostało jeszcze polskie lub też ponownie wróciło w ręce polskie (także rozbicia koncernu PKN Orlen i wpuszczenia tam zagranicznych inwestorów) [1].

Nie mam zamiaru teraz oceniać jego merytorycznych propozycji, ale są one do znudzenia takie same: likwidować polską gospodarkę i zrezygnować z wszystkiego, co dobrego dla Polaków zrobił PiS; prywatyzować i sprzedawać niemal wszystko, co zostało w rękach polskich; maksymalnie wydłużać czas pracy; wejść do strefy Euro. Czyli w dużej mierze powrócić do dawnych postulatów PO oraz tego, co już było i doprowadziło Polskę do stanu gdzie o Polsce można było powiedzieć, że to "ch...j, dupa i kamieni kupa" oraz "państwo z dykty". 

Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na jedną z jego odpowiedzi na pytanie zadane przez dziennikarza z Radia ZET. Redaktor pytająco stwierdził: "Jeśli chodzi o inflację to przydałby się nam drugi program Balcerowicza". B. Grabowski w odpowiedzi oświadczył, że: "Plan Balcerowicza nie wpływał na inflację i przydałaby się nam druga kadencja Bogusława Grabowskiego w RPP" [1]

Jest to bardzo ciekawa wypowiedź i to podwójnie. 

Po pierwsze. Stwierdzenie, że tzw. "Plan Balcerowicza" nie wpływał na inflację jest kuriozalne i świadczy o braku wiedzy Pana B. Grabowskiego. Przecież jednym z głównych celów owego planu miało być radykalne obniżenie inflacji, co w ostateczności i zupełnie niepotrzebnym ogromnym kosztem społecznym ostatecznie się udało. Czy nie jest to wpływ na inflację? A może ja czegoś nie rozumiem? 

Po drugie i w sumie groteskowo śmieszne. Stwierdzenie, że dziś przydałaby się druga kadencja w RPP... Bogusława Grabowskiego świadczy o jakiejś megalomanii i mitomanii tegoż Pana. Biedaczek czuje się rozgoryczony, że już w tej radzie nie jest i zdaje się mówić: "JA - Bogusław Grabowski jestem ponad tym pisowskim plebsem, który nic nie rozumie a ja jestem najwyższych lotów ekonomistą". To urojone mniemanie o swojej wyższości jest powszechne wśród tzw. elit III RP, ale rzadko się zdarza żeby było to wyłożone "jak kawa na ławę". No cóż... można tylko się uśmiechnąć i zareagować politowaniem nad tym guru ekonomicznym totalnej opozycji. 




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 10 stycznia 2023

Co dalej z premierem M. Morawieckim? Podsumowanie

Moje krytyczne wobec premiera M. Morawieckiego dwa ostatnie teksty wzbudziły mieszane uczucia moich czytelników i komentatorów. I to w kilku obszarach.

Pierwszy z nich dotyczy "kalania własnego gniazda", czyli faktu, iż ja jako zwolennik Zjednoczonej Prawicy i polski patriota nie powinienem pisać krytycznie o premierze, bo on jest "twarzą" obozu rządzącego wybraną przez J. Kaczyńskiego i jego krytyka jest jednocześnie krytyką samego PiS, co może wpłynąć niekorzystnie na wynik jesiennych wyborów parlamentarnych. Krytykowanie więc M. Morawieckiego jest w tym ujęciu jednoznaczne z poparciem obozu opozycji totalnej.

Drugi zaś obszar obejmuje zdziwienie, że dopiero teraz zauważyłem, iż przyjęcie środków z unijnego Funduszu Odbudowy i naszego KPO jest równoznaczne z niemal całkowitą przez Polskę utratą suwerenności, co wynika z faktu konieczności spełnienia przez nas warunków ("kamieni milowych") narzuconych nam przez elity unijne. 

Trzecim obszarem jest pośrednie przyznanie mi racji, ale wskazuje się, że tak naprawdę nie mamy wyboru i tak będziemy zmuszeni do głosowania na ZP, bo alternatywą jest zwycięstwo opozycji totalnej a to by oznaczało już koniec Polski jako suwerennego i niepodległego państwa. Lepiej więc milczeć niż wyrażać wobec władzy swoje wątpliwości i krytykę - przynajmniej do wyborów. 

Kolejnym obszarem jest bezpośrednie przyznanie mi racji i – co jest ciekawe – głosy takie padają również wśród polskich patriotów i konserwatywnych zwolenników prawicy, którzy zauważają, że wokół KPO dzieją się zastanawiające i dziwne rzeczy, które godzą w polską suwerenność. 

Ostatnim obszarem jest również przyznanie mi racji, ale z perspektywy krytyków obecnych rządów nie będących zwolennikami obozu totalnej opozycji. Wskazuje się tu na hasło "PiS-PO to to samo zło", które powstało już podczas spotkań magdalenkowych i  przy Okrągłym Stole, gdzie politycznie zabetonowano polską scenę polityczną od prawa do lewa (od prawicowych PC-PiS poprzez centrowe UW-UD-KLD-PO do lewicy). Częściowo takie opnie wyrażają zwolennicy Konfederacji.

Oczywiście pojawiły się też głosy ze strony fanatyków i wyborców totalnej opozycji, ale z nimi trudno dyskutować, bo żadne fakty do nich nie docierają a większość z nich z radością i spazmatycznie spija kłamstwa z dziubka D. Tuska. Jedni uważają się za obywateli europejskich a nie przede wszystkim polskich, więc stanowią oni dla mnie grupę, z którą Polacy w ogóle nie powinni "zasiadać do stołu". Drudzy to sfrustrowana dotychczasowa elita tzw. III RP - "wykształciuchy" ("lemingi") i beneficjenci XXX lecia niby wolnej Polski, którzy stracili miano autorytetów a także zostali odcięci od profitów wynikających z fałszywie przez nich pojmowanej wyższości nad pisowskim plebsem. Ci też są "puści jak bęben" i nie ma sensu z nimi wchodzić w dyskusję, bo nimi kierują jedynie emocje a nie merytoryczna wiedza.

Cóż ja mogę na te zarzuty i pochwały powiedzieć?

Po pierwsze. Tak, jestem zwolennikiem obecnie rządzących i na nich od lat głosuję. Tym niemniej kiedyś napisałem, że nie oznacza to, iż jestem fanatykiem i przyjmuję wszystko bezkrytycznie. Kontynuowałem, że jeżeli zauważę, że mój rząd czy prezydent zmierzają w niewłaściwym dla Polski kierunku to będę o tym pisał. Choćby tylko dlatego, aby ich przestrzec i aby skorygowali swoje działania. I tak jest teraz, bo uważam, że faktycznie rząd w sprawie KPO się zamotał i prostą drogą dąży ku przepaści, czyli przegrania jesiennych wyborów. Wskazuję przy tym konieczność nowego otwarcia już bez premiera M. Morawieckiego. A takie nowe otwarcie winno nastąpić jak najszybciej, bo przecież wybory są dopiero za 10 miesięcy, które mogą spokojnie wystarczyć dla nowego premiera, aby powrócić na dobrą drogę i nadać nowy kierunek działań bez obciążenia w postaci ustępstw na rzecz Unii Europejskiej. Także to nie jest tak, że "kalam własne gniazdo", ale robię to z troski o los Polski, bo naprawdę nie wyobrażam sobie, aby ekipa D. Tuska znów w Polsce przejęła stery rządzenia. I my jako patrioci winniśmy pokonać dysonans poznawczy (jest to trudne) i uzmysłowić sobie, że obecne rządy też mogą się mylić. 

Po drugie. To nie jest tak, że dopiero teraz przejrzałem na oczy. W 2015 roku napisałem tekst "Czy M. Morawiecki jest dobrym wyborem dla Polski? Wtedy M. Morawiecki został wicepremierem rządu a ja napisałem m.in. tak: "Tak więc jak na razie trudno stwierdzić, czy powołanie M. Morawieckiego okaże się sukcesem czy też klęską. Wierzę jednak, że J. Kaczyński wie co robi i daje szansę M. Morawieckiemu na odegranie w Polsce znaczącej, historycznej roli. Może właśnie to wyzwanie, ta szansa i jego patriotyczne ambicje zdecydowały o tym, że M. Morawiecki zrezygnował ze świetnie płatnej posady na rzecz kilkukrotnie mniejszej gaży w polskim rządzie? Chciałbym, żeby to ostatnie było prawdą i J. Kaczyński się nie pomylił, bo w przeciwnym razie może okazać się, że ów wybór był najgorszym na jaki Polska zasługiwała a J. Kaczyński ryzykując wszystkim przegra wszystko a z nim również wszystko przegra nasza Ojczyzna" [1]. Później też i już 2022 roku napisałem w tekście "Czy premier M. Morawiecki naprawdę jest aż tak bezczelnym kłamcą?" tak: "Po pierwsze: pieniądze z FO są tylko w części grantowe a reszta to pożyczki. Po drugie: gdyby jakiś kraj unijny nie mógł spłacić tych pożyczek to m.in. Polska będzie musiała je w jakiejś części je spłacać. Po trzecie: UE narzuca nam w "kamieniach milowych" konieczność narzucenia dodatkowych unijnych podatków (np. za samochody spalinowe), na co się zgodziliśmy. Po czwarte: tak naprawdę 99% tych "kamieni milowych" zmniejsza naszą suwerenność a nie odwrotnie jak - powiem to dosadnie - kłamie premier M. Morawiecki. Czy można być aż tak aroganckim i bezczelnym kłamcą? I to wobec patriotów z Klubów Gazety Polskiej? I ten żenujący argument o krytykach jako "ruskich onucach" [2]. Ważnym też był tekst "Ewentualne pułapki przyjęcia przez Polskę pieniędzy z FO...", w którym wskazałem, że "w sumie jestem zły, że Polska nie wycofała się z tych umów z roku 2020. Mieliśmy idealny pretekst w postaci przeszło rocznego blokowania dla nas środków z FO przez KE. Zostałoby nam te 101 mld Euro tradycyjnej pomocy unijnej i sądzę, że to dla nas by wystarczyło a dzięki temu uniknęlibyśmy uwspólnotowienia długów, podatków unijnych i "mechanizmu warunkowości", czyli tego wszystkiego, co diametralnie ogranicza naszą suwerenność i niepodległość oraz staje się podwaliną budowy Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa ze stolicą w Berlinie" [3]. Tak więc ostatnie teksty wcale nie były nagłym wyjątkiem w mojej narracji na temat FO (KPO).

Po trzecie. W nawiązaniu do pierwszego akapitu odpowiedzi uważam, że nie ma odpowiedniego czasu na wskazanie ewentualnych błędów naszych rządzących. Zawsze można znaleźć argumenty, że to nie ten czas, nie ten moment. A kiedy będzie ten moment? Po przegraniu wyborów? Naprawdę jeżeli choć trochę nas niepokoi obecna sytuacja w sprawie KPO to winniśmy o tym mówić głośno i to właśnie teraz. Później to już nie będzie miało sensu, bo wybory będą zbyt blisko i faktycznie w imię zwycięstwa nie będziemy raczej skłonni krytykować nasz rząd. Pamiętamy jak to było z wetami pana Prezydenta A. Dudy wobec ustawy o reformie sądownictwa. Do dzisiaj ten smród za ten błąd ciągnie się za nami. 

Po czwarte. W swojej krytyce M. Morawieckiego nie jestem osamotniony. Po naszej patriotycznej stronie coraz więcej jest takich samych głosów. Choćby np. redaktor R. Ziemkiewicz widzi to niemal tak samo jak ja a przecież jego nie można uznać za zwolennika totalnej opozycji, choć bywa kontrowersyjny. Zresztą też Solidarna Polska tak samo ocenia niby kompromis zawarty z UE w sprawie KPO i tych 160 czy 200 kamieni milowych, których spełnienie warunkuje otrzymanie tych pieniędzy. Zapowiada też, że nie poprze nowej ustawy o sądach, w tym o SN.


Po piąte. Całkowicie się nie zgadzam ze stwierdzeniem, że PiS-PO to to samo zło. Tak nie jest. Dla Polski złem w czystej postaci jest PO i jej akolici z totalnej opozycji natomiast PiS zrobił chyba najwięcej dla Polski i Polaków od 1989 roku i choć ja mam wiele zastrzeżeń do obecnych władz to takie tożsame porównanie jest niewłaściwe i krzywdzące obecne władze. Tak, apeluję o zmianę premiera, ale nie oznacza to, że jestem tego rządu skrajnym przeciwnikiem. Jest wprost przeciwne, bo moim zdaniem wymiana premiera jest konieczna aby wygrać kolejne wybory na jesieni tego roku. I powtórzę: nie wyobrażam sobie ponownego przejęcia sterów władzy przez PO i D. Tuska.  

I to by było na tyle, bowiem jak wspomniałem nie mam zamiaru "zasiadać do stołu i dyskutować" ze zwolennikami totalnej opozycji. 



Film R. Ziemkiewicza Morawiecki musi odejść

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Sensacyjne słowa Sz. Szynkowskiego vel Sęka! Fundusze z FO (KPO) są w całości kredytem!


W sprawie unijnego Funduszu Odbudowy i naszego związanego z nim KPO a ściślej Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności jest jeszcze gorzej niż myślałem.

Dotąd pisałem i taki jest do dzisiaj obowiązujący przekaz rządowy, że pieniądze z KPO są w części bezzwrotnym grantem a po części tanim kredytem, który należy spłacić. 

Bowiem w lipcu 2020 roku UE przyjęła swój budżet na lata 2021-2027 obejmujący tradycyjne Wieloletnie Ramy Finansowe (WRF) oraz novum w postaci popandemicznego Funduszu Odbudowy (FO) w łącznej wysokości 1,8 bln Euro. Z tej puli dla Polski przyznano 159,1 mld Euro, z czego:
– 101 mld Euro w ramach WRF,
– 58,1 mld Euro w ramach FO.

W ramach FO 23,9 mld euro winniśmy otrzymać w formie bezzwrotnych grantów oraz 34,2 mld euro w formie pożyczek (razem: 58,1 mld Euro). Z ogólnej puli środków, 20 proc. pieniędzy musi trafić na cyfryzację, a 37 proc. na inwestycje związane ze środowiskiem oraz ochroną zdrowia. Wydatkowanie reszty środków ma też być w jakimś stopniu skorelowane z powyższymi, co zostało zawarte w polskim KPO, w którym nagle pojawiło się przeszło 160 warunków ("kamieni milowych"), które musimy spełnić aby te środki uzyskać. 

Pieniądze mamy dostawać w transzach i mają one być przekazane "z dołu", czyli po już odpowiednim przez Polskę wydatkowaniu własnych środków.  Będzie to zatem zwrot wydatków poniesionych przez Polskę na inwestycje zgodne z  przyjętym przez KE naszym KPO. 

Czy więc mamy pewność, że te pieniądze kiedykolwiek trafią do Polski? Ja takiej pewności nie mam, bowiem może się okazać, że przed wypłatą każdej transzy unijne elity znów znajdą u nas jakieś przejawy "niepraworządności", które staną się kolejnymi warunkami koniecznymi do spełnienia przez Polskę, aby mogła ona otrzymać te pieniądze. Innym niebezpieczeństwem jest też ocena przez urzędników unijnych naszych inwestycji realizowanych zgodnie z przyjętym przez KE naszym KPO. I tutaj nie chodzi tylko o długi czas pracy armii unijnych darmozjadów urzędniczych, ale też o możliwość zanegowania przez nich celowości dokonanych przez Polskę inwestycji, np. gdyby okazało się, że kupiliśmy od Niemiec za mało wiatraków lub czegoś podobnego i zgodnego z jakimś oderwanym od rzeczywistości "Zielonym Ładem" czy  programem "Fit for 55".

ALE SYTUACJA JEST JESZCZE GORSZA NIŻ MYŚLAŁEM 

Okazało się, że tak naprawdę i te niby bezzwrotne granty też będziemy musieli spłacić po 2028 roku i są one także pożyczką/kredytem. 

Zwrócił mi na to uwagę komentator "Es" z naszych blogów, który podał mi w komentarzu do mojego poprzedniego tekstu adres www do wypowiedzi Szymona Szynkowskiego vel Sęka. 

I cóż tam można wyczytać.

Ano minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk stwierdza, że: "Ta część grantowa ona jest niezwrotna w sensie krótkoterminowym, natomiast długoterminowo, po 2028 roku wraz z całą Unią Europejską, która jest gwarantem tej długoletniej nisko oprocentowanej pożyczki, będziemy również tę część grantową spłacać. Natomiast w sensie kapitałowym z 22 miliardów euro, spłacimy, jeżeli będziemy się rozwijać w tempie prognozowanym, średnim, bo od tego zależy kwota spłaty, około 13,5 a 15,5 miliardów euro kapitału, do tego odsetki najlepsze na rynku – mówił podczas wywiadu minister.  Jest to dziś najtańszy pieniądz na rynku, który możemy pozyskać" [1].

Mówił też o tym minister w KPRM Michał Wójcik, który został wybrany z ramienia Solidarnej Polski Z. Ziobry: "W wielu mediach, ale przede wszystkim także w przestrzeni publicznej jest przekazywana informacja fałszywa, oszustwo. Część dotacyjna KPO, czyli około 107 mld zł. to jest kredyt. To nie są żadne darmowe pieniądze. Proszę, żeby Polacy nie wierzyli Donaldowi Tuskowi, który mówił w spocie o 22 paletach z pieniędzmi, które są blokowane" [2].

Tyle tylko, że o tym nie mówi tylko D. Tusk, ale narracja o darmowych pieniądzach (grantach) obowiązuje też w szeregach PiS. 

Tak więc jesteśmy oszukiwanie zarówno przez totalną opozycją jak i - co jest dla mnie szczególnie przykre jako wyborcy ZP - również przez obóz rządzący. 

Wiedza o tym już całkowicie przekreśla sens walki o środki z FO (KPO). Pisałem o tym wielokrotnie, nawet mając tylko wiedzę, że część z tych środków jest naprawdę bezzwrotnym grantem. Ale tak nie jest. Polska nie może poprzez przyjęcie jakiejkolwiek transzy pomocy z FO zostać przez elity unijne ubezwłasnowolniona i już doszczętnie utracić suwerenność. 

Gdy odrzucimy porozumienia w sprawie FO to jednocześnie odrzucimy fatalne porozumienia obejmujące możliwość nakładania podatków unijnych, uwspólnotowienia długów oraz warunkowości otrzymywanych środków a gdy w odwecie UE zagrozi nam zamrożeniem zwyczajowych środków pomocowych w obszarze Wieloletnich Ram Finansowych to winniśmy proporcjonalnie zmniejszyć naszą składkę do UE.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog