Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 maja 2024

Kiedy ta szaleńcza UE z hukiem upadnie, czyli dokona Euroexitu?

Swego czasu już o tym wielokrotnie pisałem i chyba każdy z moich czytelników wie, że jestem za wyjściem Polski z tego komunistycznego szaleństwa jakim jest obecna i jawiąca się w przyszłości Unia Europejska. 

My - jako Polacy - głosowaliśmy za czymś innym niż teraźniejsza Wspólnota Europejska. Mieliśmy bowiem wzór takiej współpracy obserwując Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG, European Economic Community, - EEC), która opierała się na swobodzie przepływu ludzi (brak kontroli ludzi na granicach poszczególnych państw EWG), swobodzie przepływu kapitału i swobodzie przepływu towarów i usług (również brak ceł pomiędzy państwami należącymi do EWG). I tak wyobrażaliśmy sobie Unię Europejską a ona dziś staje się powoli jednym wielkim skomunizowanym kołchozem zwanym przeze mnie (byłem twórcą tego terminu - 😄*) Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich (ZSRE)**. 

Kiedyś było ZSRR powstałe na bazie wojennych komunistów spod znaku K. Marksa i F. Engelsa oraz filozofii  a dziś takim jednym scentralizowanym państwie opartym na bazie komunizmu kulturowego i rewolucji obyczajowej marzą elity europejskie - uczestnicy bądź ich potomkowie rewolucji kulturowo-obyczajowej z umownie roku 1968. Te idee wpoił im A. Spinelli w swoim Manifeście z Ventotene, A. Gramsci z marszem przez instytucje czy członkowie tzw. Szkoły Frankfurckiej. Dodatkowo owe elity znalazły swoją fanatyczną i szaleńczą nową religię, czyli klimatyzm, zielony ład, ochronę środowiska i naszej planety.

I wszystko byłoby jakimś ideologicznym oszołomstwem, gdyby nie to, że owe elity wpływają na nasze codzienne życie. Może więc warto byłoby zadać sobie pytanie: Czy w takiej UE chcemy być? Ja nie chcę a dla Państwa proponuję odpowiedzieć sobie na pytania.




1. Czy chcesz aby Polska zniknęła z maty świata jako suwerenne i niepodlegle państwo i stała się niemiecko-unijnym landem w niemieckim Jednym Sfederalizownym i Scentralizowanym Państwie Europa?

2. Czy chcesz likwidacji własności prywatnej na rzecz powszechnego wynajmu dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku takich m.in. jak: mieszkania, samochody czy komputery?

3. Czy chcesz podlegać obowiązkowym limitom indywidualnego pozostawiania tzw. "śladu węglowego" i zgadzasz się na handel jednostkami tegoż "śladu węglowego" podobny do przemysłowego handlu emisjami CO2?  

4. Czy akceptujesz i popierasz zakaz kupowania, rejestrowania i użytkowania spalinowych środków transportu, np. samochodów napędzanych benzyną lub ropą? 

5. Czy zgadzasz się na wprowadzenie wysokich unijnych podatków od środków transportowych a tym samym na drastyczne obniżenie możliwości swobodnego poruszania się np. samolotem,

6. Czy zgadzasz się na wprowadzenie wysokich unijnych podatków od nieruchomości a tym samym na drastyczny wzrost cen mieszkań i domów, które mają zostać "zeroemisyjne"?

7. Czy zgadzasz się na indywidualne (rodzinne?) limity określające możliwą do pokonania ilość kilometrów (odległość), czyli prawne zakazywanie podróży na odległość ponad wyznaczony limit?

8. Czy zgadzasz się na wprowadzenie limitów bądź zakaz spożywania określonej żywności, jak np. mięsa, drobiu, nabiału, etc.?

9. Czy zgadzasz się na nakaz spożywania określonej żywności, jak np. wskazanych gatunków robaków?

10. Czy zgadzasz się na wprowadzenie limitów w zakupie odzieży?

11. Czy zgadzasz się aby polskie lasy, wody, grunty i nasza gospodarka przestrzenna zostały oddane w kompetencje unijne a nie - jak do tej pory - stanowiły wyłącznie własność polską będącą w kompetencjach polskich?

12. Czy zgadzasz się na ewentualny zakaz wchodzenia do lasów i zbierania jego konsumpcyjnych darów takich jak. np. grzyby czy jagody?

13. Czy zgadzasz się na likwidację polskiego górnictwa węgla kamiennego i brunatnego?

14. Czy popierasz unijne rozwiązania Pakietu „Fit for 55”, który przyniesie drastyczne podwyżki cen, m.in. energii elektrycznej czy surowców energetycznych?

15. Czy chcesz aby to UE a nie Polska decydowała o naszej strukturze handlu?

16. Czy chcesz aby to UE a nie USA stała się naszym militarnym partnerem? 

17. Czy jesteś za wyjściem Polski z NATO?

18. Czy jesteś za tym, aby to prawo unijne było ważniejsze niż prawo polskie oparte na Konstytucji RP?

19. Czy chcesz podniesienia wieku emerytalnego do 67 a nawet do 70 lat?

20. Czy popierasz możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne lub przez związki ludzi ze środowiska LGBTQ+?

21. Czy popierasz swobodną i niczym nie ograniczoną aborcję dzieci do 12 tygodnia życia lub nawet do 9 miesiąca ich życia?

22. Czy chcesz umożliwić eutanazję, nawet - jak w Holandii - dzieci do 12 roku życia?

23. Czy chcesz masowej seksualizacji dzieci począwszy od wieku przedszkolnego?
 
24. Czy jesteś za przyjęciem w Polsce unijno-niemieckiej waluty Euro i likwidacji polskiego złotego?

25. Czy jesteś za wycofaniem z obiegu pieniądza gotówkowego?

26. Czy jesteś za czipowaniem ludzi?

27. Czy jesteś za tym, aby wprowadzono - jak w Chinach - system punktowani ludzi i odgórne określanie którzy z nas są przydatni społecznie a którzy nie?

Oczywiście takich pytań mogłoby się pojawić jeszcze wiele. Osobiście na wszystkie te 27 pytań odpowiedziałem NIE a to oznacza, że nie podoba mi się dotychczasowy rozwój UE i jej dzisiejszy oraz zapowiadany kształt. A to zaś oznacza, że jestem za opuszczeniem przez Polskę takiej UE, czyli za dokonaniem "Polexitu". Nawet jeżeliby chociaż moje NIE dotyczyło tylko odpowiedzi na większość tych pytań to i tak oznaczałoby, że ta dzisiejsza UE mi się po prostu nie podoba. 
 
Zdaję sobie sprawę, że w Polsce temat Polexitu jest tematem tabu i żadna formacja nie odważy się powiedzieć, żebyśmy realnie dokonaliby Polexitu. Ale należałoby chociaż doprowadzić właśnie do ogólnopolskiej dyskusji nad plusami i minusami naszej bytności w obecnej i przyszłej UE. 
 
A ja sobie i Państwu życzę, żeby zanim Polacy oprzytomnieją cała ta UE z hukiem dokonała Euroexitu i upadła jako anaturalny, horrendalnie szaleńczy pomysł unijnych eurokratów. I mam nadzieję, że takich osób jak ja jest wiele...

 * Oczywiście nie roszczę sobie  żadnego prawa wobec tego określenia i cieszę się, że już się rozpowszechnił. 
** Ja czułem, że w takim szaleńczym i skomunizowanym kierunku pójdzie rozwój UE. Stąd w czasie słwetnego referendum unijnego głosowałem przeciw wejściu Polski do UE.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 2 kwietnia 2024

19 lat minęło... Trzeba dziś powrócić do spuścizny św. Jana Pawła II, naszego papieża!

Dziś mija 19 rocznica śmierci św. Jana Pawła II. Pamiętam te chwile smutku i rozpaczy, kiedy zostaliśmy niemal osieroceni. Pamiętam te łzy, wzruszenie, smutek i żal... i te setki tysięcy modlących się o zdrowie Papieża i za duszę Papieża.

Odszedł wtedy ktoś, kto ukształtował całe pokolenie Polaków i również ja dojrzewałem z nim i czerpałem od niego siłę do pokonywania kolejnych moich dni życia. Moja droga istnienia na tym świecie była drogą jaką on mi wskazywał i choć nie zawsze go słuchałem... to w końcu dał mi jednak łaskę wiary, której tak pragnąłem. 

I jakoś tak zawsze w rocznicę Jego śmierci myślę właśnie o latach, które przeżyłem i o tym jak mało jest dziś w Polakach realizacji Jego słów kierowanych do nas... Myślę o swoim dzieciństwie, młodości i powolnym dorastaniu do obecnej, choć jeszcze zbyt małej ludzkiej dojrzałości...

Miałem dokładnie 10 lat, gdy zapłakała wzruszeniem ze szczęścia cała Polska... gdy te łzy zamieniały się niepostrzeżenie w uśmiech, radość, nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

Stała się rzecz ówcześnie wprost nieprawdopodobna: nowym papieżem nie został Włoch a został nim nasz rodak Karol Wojtyła... kardynał zza "żelaznej kurtyny". Wpierw było niedowierzanie, szok... by ta radosna wieść tzw.: "pocztą pantoflową" rozeszła się błyskawicznie i dotarła do wszystkich Polaków.

W tamtejszej, komunistycznej prasie (np. w Trybunie Ludu) następnego dnia ukazały się tylko lakonicznie krótkie informacje, które niemalże ze wstydem i z zażenowaniem raczyły przekazywać fakt wyboru Polaka na Stolicę Piotrową.

Przez następne 27 lat Jan Paweł II był zawsze dla mnie - niezależnie jak mocno trwałem lub oddalałem się od wiary – postacią wyjątkową a dla Polski okazał się być największym obrońcą i ostoją jej tożsamości narodowej, faktycznym wybawicielem jej spod jarzma komunizmu.

Dziś jednak zadaję sobie wciąż pytanie: Co stało się z naszym narodem...Co się z nami stało, że w dużej mierze zapomnieliśmy o naszym świętym papieżu?

Odpowiedzi należy szukać chyba daleko wstecz. 

Zostaliśmy niestety skutecznie "przetrąceni" Stanem Wojennym i marazmem lat 80-tych. W latach 1981-1983 zmuszono do emigracji przeszło 1 mln autentycznych patriotów. Została KOR-owska, koncesjonowana opozycja i wiele milionów ludzi bez prawdziwych elit. Zryw solidarnościowy zakończył się zamordowaniem narodu, zamordowaniem jego ducha i tej naszej dumy, honoru i wartości nadrzędnych. 

Lata 90-te i dziki program Sachsa-Sorosa-Lipmana (dr. Leszka Balcerowicza) kompletnie spauperyzowały większość Polaków. Prywatyzacja za bezcen pozbawiła nas własności... a trockistwski oraz wyartykułowany przez A. Gramsciego oraz Szkołę Frankfurcką marksizm kulturowy wdarł się też do naszych umysłów stając się ponownym komunistycznym czynnikiem naszego zniewolenia. Tym razem bez udziału siły, ale perfidnie zmieniający nasze myślenie wedle rewolucyjnego francuskiego hasła: "Wolność, równość, braterstwo albo śmierć", przy czym ta "śmierć" niejako została zamieniona w marksistowskie hasło: "władzy raz zdobytej nie oddamy już nigdy". I dostaliśmy się  - wychodząc spod wpływów ZSRR - pod kuratelę współczesnych komunistów w postaci UE.

Ale mimo wszystko jeszcze trwaliśmy i to dzięki naszemu papieżowi. Jak jeszcze żył JPII mieliśmy jakieś odniesienie, jakiś autorytet, fundament. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa i obronę naszej Polski... Przekonywał, że Polska może odnowić UE, aby powróciła do swoich chrześcijańskich wartości i fundamentów. Po 2005 roku zupełnie - jako naród - pogubiliśmy się... Ale też śmierć naszego Papieża pozostawiła zagubioną całą Europę i zapoczątkowała triumfalny do dzisiaj pochód lewacko-demoliberalnych elit odcinających się od chrześcijaństwa i powoli tworzących Związek Socjalistycznych Republik Europejskich - ZSRR-bis.

Dziś ze smutkiem mogę tylko stwierdzić, że w 19 lat po jego śmierci My, Naród Polski, obecnie mamy tylko jedną szansę na przetrwanie... W tych czasach odradzającej się ekspansji sowiecko-germańskiej, w czasach pauperyzacji i promowania kosmopolitycznej bezpaństwowej (quasi znów komunistycznej) europejskości, w czasie budowania amoralnej i totalitarnej politpoprawności i multikulturowości, w czasie próby stworzenia beznarodowego jednego społeczeństwa bez wiary i wartości... musimy przypomnieć sobie nauczanie naszego św. Jana Pawła II, jego postawę, jego patriotyzm i jego duchową WIELKOŚĆ!

Dla mnie osobiście zawsze był i pozostał autorytetem moralno-etycznym. Na różnych forach internetowych opisując swoją osobę przytaczam cztery cytaty Jana Pawła II, które wyznaczają mi drogę i jakość mego życia:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"; 

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi"; 

"Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród"; 

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Jakże wiele można z nich wyczytać a przecież jest jeszcze wiele setek podobnych, tyle słów już zapomnianych... powróćmy do nich i czerpmy z nich wiarę i nadzieję w moc dobra, przyzwoitości i międzyludzkiej miłości. Bądźmy mocni mocą wiary i nadziei na lepsze jutro nas samych i naszej Ojczyzny...

Teraz - po wyborach parlamentarnych w roku 2023 - nie mamy już wyjścia. Po prostu musimy powrócić do dziedzictwa naszego Papieża, które możemy zawrzeć w stwierdzeniu: wolność jest prawem każdego człowieka, każdego narodu i tylko poprzez wyzwalającą prawdę i negację kłamstwa tą wolność można mieć i ją zachować. Po prostu musimy znów oprzeć się na fundamencie nauk naszego rodaka aby uratować naszą niepodległość, suwerenność i wolność...

Za 8 dni 10 kwietnia, już 14 rocznica zamachu smoleńskiego... dzień smutku i łez oraz chyba bezsilności wobec ogromu ZŁA otaczającego nas wówczas ze wschodu, zachodu i ze "środka".

Pamiętajmy jednak, że Jan Paweł II podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania i wierzę, że nigdy się nie poddamy i odbudujemy naszą Polskę... I to mimo tego, że dziś rządzą nami antypolacy z kręgów PO (KO), TD i Lewicy!

Za życia JPII był już świętym, teraz jest już pośmiertnie świętym. Niech ta świadomość, świadomość Jego świętości pozwoli nam uwierzyć, że warto trwać, walczyć hartem i niezłomnością ducha, że miejsce zhańbionych zawsze w końcu znajdzie się na "zgniłych i wstydliwych kartach historii" a wydobywający się z nich "nieprzyjemny fetor" zostanie zneutralizowany zapomnieniem...

Módlmy się codziennie, aby Jego święte wstawiennictwo w Domu Pana pozwoliło odrodzić się naszej Ojczyźnie, pozwoliło odrodzić się nam samym, pozwoliło przetrwać wojnę prowadzoną wobec nas przez światowe i krajowe elity lewacko-demoliberalne.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 10 lutego 2024

Pierwsze podróże D. Tuska i jego uległość wobec elit unijnych...

D. Tusk jeszcze jako kandydat na premiera w dniach 25-26 października 2023 roku przebywał w Brukseli. Lider PO w programie swojego wyjazdu miał m.in. rozmowy z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i przewodniczącą Parlamentu Europejskiego Robertą Metsolą. Podobno najważniejszą sprawą, którą miał poruszyć D. Tusk było uzyskanie choć części pieniędzy z naszego KPO. I też podobno uzyskał zapewnienie, że pierwsze pieniądze w wysokości 5,1 mld Euro zostaną Polsce wypłacone, tyle tylko, że de facto na zakup urządzeń do wytwarzania zielonej energii, w tym m.in. wiatraków produkowanych przez Niemcy, czyli przez firmę Siemens. 21 listopada 2023 roku zostało to potwierdzone przez UE, ale do dzisiaj tych pieniędzy po prostu nie ma...

Kolejny już raz udał się tam w dniu zaprzysiężenia, t.j. 13 grudnia 2023 roku po południu, ale już jako powołany przed południem tego samego dnia przez prezydenta RP na premiera Polski. Premier pojechał tam, aby uczestniczyć w posiedzeniu Rady Europejskiej, która odbywała się w dniach 14 i 15 grudnia 2023 roku. I to zapewne wtedy D. Tusk zgodził się na Pakt Migracyjny, który został potwierdzony w środę 20 grudnia 2023 roku, kiedy to po całonocnych negocjacjach, Rada Europejska, Parlament Europejski i Komisja Europejska ogłosiły osiągnięcie porozumienia w sprawie głównych założeń nowego unijnego paktu o migracji i azylu. 

Następnie dwa dni temu, t.j. 8 lutego 2024 roku Pakt Migracyjny został przyjęty przez ambasadorów UE i to pomimo tego, że Polska była przeciw, ale ten głos sprzeciwu był jeno propagandowym "wołaniem na puszczy" bo już wcześniej zrezygnowano w tym przypadku z warunku jednomyślności (sic!). Kluczowym elementem paktu jest reguła "obowiązkowej solidarności" przewidująca przyjmowanie migrantów. Relokację można zastąpić opłatą finansową w wysokości około 20 tysięcy euro za każdą nieprzyjętą osobę. Stanie się tak o ile jednak nie zostaną zgłoszone wyjątkowe okoliczności, gdzie np. Polska będzie musiała przyjąć imigrantów i nie będzie możliwości "wykupienia". Ostateczne zatwierdzenie paktu jest spodziewane wiosną tego roku.

Ku przypomnieniu, to w ostaniem referendum przeciw przymusowej relokacji opowiedziało się 10878863 Polaków (10,9 miliona osób) i chociaż referendum okazało się nie być wiążącym to chyba należałoby uszanować tak liczne głosy Polaków. 

Warto w tym temacie posłuchać P. Jakiego:


Także bzdurą jest twierdzenie, że z pierwszą wizytę zagraniczną D. Tusk udał się do Ukrainy. Najpierw przecież musiał pojechać po instrukcje i wytyczne od niemieckich elit unijnych z Ursulą von der Leyen oraz szefem EPL Manfredem Weberem na czele.

Natomiast w dniu 1 lutego 2024 roku D. Tusk udał się na posiedzenie Rady Europejskiej, gdzie zgodził się na przyjęcie trzech nowych podatków unijnych, które zwiększają koszyk dochodów własnych unijnego budżetu. Źródłami tych pieniędzy będzie:  
– 25% udział w dochodach z EU ETS (handel uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych), będących do tej pory dochodami budżetów krajowych,
– tzw. podatek od śladu węglowego (CBAM),
– podatek korporacyjny od dochodów rentownych firm ponadnarodowych.

Akurat premier Polski mógł te podatki zawetować, ale nie zrobił tego. 

Trzeba jeszcze nadmienić, że te podatki wedle UE mają na celu pomoc dla Ukrainy, co jest zwykłym oszustwem, bo nie chodzi tu przede wszystkim o pomoc  dla Ukrainy, ale o dalsze scentralizowanie UE. "Eurokraci chcą wprowadzić państwo totalitarne które mówi obywatelom co mogą jeść, czym podróżować, jak się ubierać, w jakich domach mieszkać etc. Podatki to kolejny element “upaństwawiania” UE i ograniczania roli państw członkowskich do roli landów" [1].

Kolejnymi podróżami D. Tuska będą (bez uwzględnienia trwającego urlopu we włoskich Dolomitach)  i to jeszcze w lutym tego roku podróże do Berlina i Paryża, których podstawowym celem  będzie reaktywacja (reanimacja) tzw. Trójkąta Weimarskiego, który ma stać się "sercem" nowej polityki zagranicznej państwa polskiego. Nie trzeba dodawać, że rola Polski w tym "trójkącie" ma charakter jeno służebny wobec Niemiec i Francji. A w kontrze do tego układu jest Trójmorze, w którym Polska ma rolę wiodącą.  

Tak się też zastanawiam czy ze wszystkich tych spotkań i wojaży D. Tuska powstały jakieś notatki służbowe, bo takowe powinny być. A jeżeli tak, to jaką mają klauzulę tajności i czy nie przyjdzie nam czekać do kolejnego serialu "Reset", żeby odsłonić potencjalną zdradę stanu obecnych rządowych  władz Polski. 

I jeszcze jedno. 

Jako Polacy musimy "trzymać kciuki" aby jesienne wybory prezydenckie w USA wygrał D. Trump lub jakiś inny republikanin. Dla Polski jest to niezbędne aby utrzymać naszą wolność, suwerenność i niepodległość. 

Całkiem niedawno pisałem tak: [2].

"Nigdy nie miałem zaufania do J. Bidena, bo od początku chciał oddać Europę w łapska kondominium niemiecko-rosyjskiego i gdyby nie atak W. Putina na Ukrainę, to już dawno by to nastąpiło. 

Zresztą uważam, że W. Putin rozpoczął swoją wojnę właśnie dzięki takim deklaracjom z pierwszych miesięcy urzędowania, gdzie J. Biden nawet w końcu zaakceptował Nord Stremay, bo... budowa jest już na ukończeniu, więc nie ma sensu jej przerywać. 

W takiej sytuacji W. Putin był pewny, że administracja J. Bidena nie będzie zbytnio ingerować w tę wojnę i to tym bardziej, że ona przecież miała trwać maksymalnie do tygodnia czy dwóch tygodni. I gdyby nie to, że naród ukraiński broni się bohatersko do dzisiaj to byłoby tak jak w przypadku aneksji Krymu, o którym świat i USA już zapomnieli.

W miarę trwania wojny - sądzę, że pod naciskiem służb specjalnych i lobby wojskowo-obronnego w USA  - J. Biden został niejako zmuszony do zmiany o 180% swojego stanowiska w sprawie oddania Europy wspomnianemu kondominium niemiecko-rosyjskiemu i wtedy dopiero zaczęła się amerykańska pomoc dla Ukrainy i wspieranie tzw. wschodniej flanki NATO a tym samym Polski.

Ale przecież musimy pamiętać, że J. Biden jest lewicowym demokratą a jego wiceprezydent K. Harris to już całkowicie komunistka. Poza tym J. Biden jest gorącym zwolennikiem ruchu LGBTQ i ideologii gender.

Zresztą również ambasador USA w Polsce Mark Brzezinski jest lewicowy i ileż to razy dawał temu wyraz chodząc na tęczowe "Marsze Równości" czy "upiększając" ambasadę tęczową flagą lub spotykając się z przedstawicielami wcześniej opozycyjnej  a dziś już formacji rządzącej w Polsce (zdjęcia poniżej). A przecież to ambasador USA w Polsce jest odpowiedzialny za przekazywanie informacji o Polsce amerykańskiej administracji i samemu J. Bidenowi oraz oczywiście realizuje u nas politykę J. Bidena.

Ostatnie słowa i zachowania J. Bidena oznaczają, że ponownie oddał Europę w łapska Niemiec i Rosji, co potwierdził mówiąc - zapytany przez korespondenta Polskiego Radia o jego ocenę  dojścia do władzy w Polsce prounijnego rządu - "Myślę, że to bardzo dobrze".

To stawia Polskę i patriotycznych Polaków w bardzo trudnej sytuacji. 

Z jednej strony mamy atak niemieckiej UE, która chce stworzyć z Europy Jeden Wielki Scentralizowany Kołchoz a'la ZSRR zwany Jedną Europą ze stolicą w Berlinie a to oznaczać będzie praktyczną utratę przez Polskę i inne kraje UE swoich: wolności, suwerenności i niepodległości. Czy nie po to właśnie Niemcy wysłały do Polski D. Tuska?

Z drugiej strony mamy Rosję, która prędzej czy później znów będzie ściśle współpracowała  z Niemcami tworząc kondominium niemiecko-rosyjskie i może to dla Polski oznaczać kolejny rozbiór z granicami uwzględniającymi rozwiązania zawarte w Pakcie Ribbentrop–Mołotow lub nawet na Wiśle: zachodnia część Polski dostanie się w łapy Superpaństwa Niemieckiego (unijnego) a wschodnia część dostanie się w łapy W. Putina. Czy dlatego w czasach rządów PO-PSL rozbrajano wschodnią część Polski i mieliśmy się zacząć bronić dopiero na linii Wisły? Dlatego tak ważna była odbudowa polskiego wojska na wschodzie Polski, czego dokonała ZP.

No i dalej z "trzeciej strony" USA, które mogą (oby nie!) już na stałe oddać Europę Niemcom a jak Niemcom to i Rosji. Pocieszeniem dla nas może być stałe stacjonowanie wojsk USA w Polsce, niemal ukończona tarcza antyrakietowa i podpisanie z USA kontraktów zbrojeniowych, i na budowę dużej elektrowni jądrowej, z których D. Tusk raczej nie zrezygnuje, choć na pewno utrąci lub ograniczy kontrakty z Koreą Południową. Ponadto jesteśmy w NATO".

No a wczoraj, t.j. 9 lutego 2024 roku prezydent USA Joe Biden przyjął w Białym Domu kanclerza Niemiec Olafa Scholza. Rozmowy polityków dotyczyły m.in. dalszej pomocy dla Ukrainy oraz sytuacji na Bliskim Wschodzie. 

W kontekście pomocy Ukrainie prezydent J. Biden zwracając się do O. Scholza skonstatował, iż: "Chcę ci podziękować, Olafie, za twoje przywództwo od samego początku. Dokonałeś czegoś, o czym nikt nie myślał, że jest możliwe: podwoiłeś w tym roku niemiecką pomoc wojskową dla Ukrainy" [3]. 

Taka wypowiedź J. Bidena potwierdza moje przypuszczenie o oddaniu przez USA unijnych krajów Niemcom, co oznacza, że IV Rzesza Niemiecka musi być definitywnie utworzona przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA, bo jak na razie J. Biden przegrywa z D. Trumpem. 

I chyba też dlatego D. Tusk tak mocno się śpieszy w degradacji i demolowaniu naszej Ojczyzny. On też ma tylko czas do listopada tego roku a dodatkowo ma swoiste pozwolenie na łamanie praworządności dane mu niemal przez wszystkich: UE, Rosję i USA. 

Jako Polacy też musimy dotrwać do jesieni tego roku i nie możemy pozwolić na całkowite rozwalenie Polski. Przed nami kwietniowe wybory samorządowe a w czerwcu chyba najważniejsze od początku istnienia UE wybory do Europarlamentu. Wybierajmy w tych wyborach polskich patriotów a nie faktycznych lub domniemanych zdrajców!!!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 Paypal: 
paypal.me/kjahog

czwartek, 1 lutego 2024

PiS musi "przetrawić" de facto porażkę wyborczą, ale niech nie brnie w kłamliwą hipokryzję!

Każdy, kto kiedykolwiek mnie od 15 lat czytał lub komentował to wie, że zawsze byłem i jestem przeciwny polskim rządom, które działają na szkodę Polski i Polaków.  

Kierując się tym imperatywem zawsze byłem silnym oponentem rządów czerwonych i różowych lewaków pod wodzą SLD-UD-UW a także oczywiście liberalnych rządów KLD czy też w ostatnim okresie lewicowo-liberalnych rządów PO-PSL a dziś uważam ponowne rządy D. Tuska za nieszczęście dla Polski i Europy, no może za wyjątkiem Niemiec, Francji i Niderlandów. Zresztą uważam - tak jak J. Kaczyński - że PO (KO) to partia zewnętrzna wobec Polski ze wskazaniem na partię proniemiecką a nie propolską. 

Ale nawet wtedy, gdy rządy obejmowała partia PiS (PC), na którą głosowałem, to nie traktowałem jej w sposób fanatycznie pozytywny i gdy subiektywnie zauważałem, że zbacza z polskiej drogi to podejmowałem się konstruktywnej krytyki. Tak więc nieraz krytykowałem decyzje zarówno prezydenta A. Dudy i prezesa PiS J. Kaczyńskiego wraz z całą jego partią jak i premiera M. Morawieckiego. 

Teraz PiS znalazł się w opozycji i tak naprawdę musi walczyć o przetrwanie i zwierać szeregi, aby przeciwstawić się niszczeniu Polski przez ferajnę D. Tuska. A niestety D. Tusk i jego rząd po prostu demolują naszą Ojczyznę i działają bezprawnymi metodami z pogranicza totalitaryzmu, który przez wielu jest nazywany tzw. miękkim totalitaryzmem. 

I faktycznie. Trzeba zrobić wszystko, aby jak najszybciej odsunąć PO (KO) i jej pacynko-przystawki od władzy, bo każdy dzień ich rządów przybliża nasz kraj do utraty wolności, suwerenności i niepodległości. A możemy ich odsunąć od rządów jedynie poprzez wybory a żeby tak się stało to trzeba mieć propolską partię, która będzie w stanie rywalizować i wygrywać ze zdradliwymi likwidatorami Polski w postaci obecnie rządzących partii i ich "koalicji 13 grudnia".

Na dziś taką choć trochę propolską partią (koalicją) jest PiS (ZP) i raczej nie uda nam się  szybko zbudować nowego i faktycznie narodowo-patriotycznego i wystarczająco  dużego ugrupowania mogącego wygrać z rządami D. Tuska. Ja nad tym boleję, bo to nie jest tak, że nie dostrzegam, iż PiS (ZP) wiele razy zbaczało z propolskiej drogi. Ale na teraz jedynie tylko oni nam zostają. Takie są niestety realia.

I dobrze. Niech PiS walczy o Polskę i Polaków, niech wykorzystuje swoje zasoby ludzkie i materialne do pokazywania Polakom negatywów obecnych rządów. Niech walczy o Polskę w Unii Europejskiej. 

Tylko... niech jednocześnie nie brnie w kłamliwą hipokryzję, która była jedną z przyczyn uzyskania w ostatnich wyborach jedynie 35,4%  a nie spodziewanych 40%, co umożliwiłoby ponowne samodzielne rządy PiS (ZP)!

Teraz wszyscy z PiS (ZP) krytykują to, że D. Tusk zgadza się na trzy nowe podatki unijne i nie stawia weta, co byłoby dobre dla Polski. Chodzi o skierowanie do unijnego budżetu tzw. nowych zasobów własnych: 25% dochodów z handlu uprawnieniami do emisji CO2 - to tzw. dochód z ETS (do teraz w całości są one dochodami budżetów w państwach członkowskich); grubo ponad połowę wpływów (PE chce docelowo 90%) z tzw. podatku granicznego od śladu węglowego (CBAM) oraz 15% od zysków dużych i rentownych przedsiębiorstw wielonarodowych, wynikającego z porozumienia państw należących do OECD i grupy G-20.

I co mówi dziś premier M. Morawiecki? 

"(Obecny) rząd w Warszawie zgodził się na tzw. dochody własne poprzez 3 nowe podatki. A przecież polityka podatkowa jest kompetencją państw członkowskich. Ta zgoda państw musi być wyrażona poprzez głosowanie jednomyślne. Taka zgoda polskiego rządu, w tym na 3 nowe podatki, także ten najbardziej kosztowny dla Polski, czyli przesunięcie 25 proc. dochodów z ETS do budżetu centralnego UE. Dziś jest on częścią budżetu państwa członkowskiego. Przesunięcie odbędzie się z ogromną szkodą dla budżetu państwa polskiego" [1].

I ja całkowicie zgadzam się z dzisiejszymi twierdzeniami premiera M. Morawieckiego, bo i dzisiaj można było postawić polskie weto!

Tyle tylko, że tą wypowiedź M. Morawieckiego traktuję jako właśnie tytułową hipokryzję. Przecież de facto w lipcu i grudniu 2020 roku zgodziliśmy się na wprowadzanie podatków unijnych! I zgodził się na to ówczesny premier M. Morawiecki. Wtedy nie postawił weta a dziś krytykuje D. Tuska o brak tegoż weta!

Może przypomnę na co jako Polska zgodziliśmy się w lipcu i grudniu 2020 roku [2].

1. "Uwspólnotowienie długów unijnych".  Rozwiązanie przyjęte w UE po raz pierwszy w historii oznaczające, iż każde państwo unijne staje się żyrantem długów (w ramach FO) innych państw UE. Dla nas oznacza to, iż gdyby jakiś kraj miał kłopoty ze spłatą długów wynikających z zaciągniętych pożyczek w ramach otrzymanych środków z Funduszu Odbudowy lub po prostu by ich nie spłacał,  to każdy inny kraj UE - w tym Polska - będzie wedle jakiegoś tam współczynnika proporcjonalności zobowiązany do spłaty długu tego kraju. I do takiego żyrowania jesteśmy zobowiązani nawet już dziś, gdy KE wstrzymuje nam owe środki.

2. "Podatki unijne". Znów po raz pierwszy w historii mamy do czynienia z faktem, że Komisja Europejska otrzymuje prawo ustanawiania podatków dla wszystkich krajów UE. Dotąd takie prerogatywy miały tylko poszczególne państwa a teraz to KE ma takie prawo, co jest jawną ingerencją w dotychczasowe i traktatowe uprawnienia zarówno państw-członków UE, jak i KE. Teraz możemy spodziewać się, że nigdy demokratycznie nie wybrany rząd europejski w postaci KE może swobodnie nakładać nam podatki z pominięciem rządów danego kraju europejskiego. 

3. "Mechanizm warunkowości". Zgodzono się na warunkowość przyznawanych środków unijnej pomocy, które będą udostępniane tylko wtedy, kiedy np. UE uzna, iż kraj jest praworządny. Od teraz, gdy "widzimisię" lewackich elit unijnych uzna, że np. w Polsce nie są spełniane warunki praworządności, to będzie mogła wstrzymać dla tego kraju pomoc unijną. Jednym słowem dobito targu: "mityczna praworządność za pieniądze". Co prawda niby określono jakieś ograniczenia w interpretowaniu tej praworządności, ale nikt w UE nic sobie z tego nie robi i nie będzie tych ograniczeń brał pod uwagę. W lipcu i grudniu 2020 roku niestety polski rząd - mimo werbalnego zaklinania rzeczywistości - de facto zgodził się na taki mechanizm, za co długookresowo przyjdzie nam zapłacić ubezwłasnowolnieniem decyzji polskich władz wobec UE a "pieniądze za praworządność" będą dla unijnych biurokratów idealnym instrumentem szantażu i nacisku na niepokorne kraje jak Polska czy Węgry lub inne, które chciałyby zachować swoją suwerenność. Jednym słowem nasz brak veta w lipcu czy grudniu utorował drogę do budowy sfederalizowanego Państwa Europa, europejskiego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich pod zarządem niemieckim i jeszcze nadrządem NWO. Przecież gdybyśmy postawili veto to i tak mielibyśmy europejskie pieniądze w ramach dotychczasowych funduszy pomocowych, które nam się po prostu należą, gdy wpłacamy unijne składki".

Pamiętam jak Solidarna Polska w 2020 roku zachęcała premiera M. Morawieckiego, aby te weta postawił. Niestety tak się nie stało. 

Piszę to wszystko by tak naprawdę przestrzec i wskazać, że PiS (ZP) nie może teraz wzbudzać żadnych wątpliwości, co do swoich szczerych intencji walki o Polskę i Polaków. I ta walka musi być oparta jedynie na prawdzie a także nawet na wskazywaniu tego, co zrobiło się źle z obietnicą poprawy - tak jak to zrobił ostatnio J. Kaczyński wskazując błędy Polskiego Ładu jak np. w przypadku nieodliczanej składki zdrowotnej.   

Dodatkowo PiS nie może się skupiać jedynie na swoich partyjnych celach, bo działania D. Tuska obejmują niszczenie naszej całej Polski a nie tylko partii PiS. Przecież ten piękny i liczny Marsz Wolnych Polaków w dniu 11 stycznia był tak duży, bo Polacy chcieli pokazać, iż nie zgadzają się na niszczenie Polski i nie był to marsz jedynie pisowski czy tylko w obronie mediów. 

I jeszcze jedno. Polacy widzą, jak w 6 tygodni zostało zdemolowane państwo polskie. Zaczynają więc powstawać jakieś oddolne organizacje w obronie Polski i Polaków. Robią to ludzie, dla których Ojczyzna jest najważniejsza. Wobec tego znów zwracam się do PiS - nie traktujcie tych nowych inicjatyw jako konkurencję, bo taka polityka była też przyczyną, że ostatecznie nie macie żadnych zdolności koalicyjnych, co doprowadziło do tego, że dziś rządzi D. Tusk!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 26 stycznia 2024

Po co rządowi D. Tuska anarchia w Polsce?

Przez okres 6 tygodni rząd D. Tuska całkowicie zdemolował polski ład prawny i mamy już do czynienia z anarchią całego państwa. Sądzę, że wielu z nas zastanawia się o co chodzi premierowi.

Oczywiście jest wiele odpowiedzi. 

Jedni uważają, że działa on na zasadzie zwykłej i małostkowej zemsty na PiS-ie i na polskim prezydencie. Inni wskazują, że jego działania mają charakter obronny przed możliwością postawienia go przed TS, np. za dziwne kontakty z Rosją noszące znamiona zdrady polskiej racji stanu. Jeszcze inni wskazują, że po prostu realizuje swoje zapowiedzi z kampanii wyborczej i spełnia oczekiwania swojego najtwardszego fanatycznego elektoratu. Kolejni twierdzą, że chce po prostu zastraszyć Polaków, aby zmniejszyć ich opór wobec bezprawia, które ten rząd realizuje. Są i też głosy, że dla niemiecko-brukselskich elit to bezprawie w Polsce jest bardzo pożądane, bo... elity unijne planują takie same kroki w celu utrzymania zagrożonej  dotychczasowej władzy w UE a Polska służy im jako "poligon doświadczalny", który ma pokazać jak daleko mogą się w przyszłości posunąć w bezprawiu i tyranii.

Owszem wszystkie te odpowiedzi są słuszne i są przedmiotowo realizowane, ale strategicznie chodzi o zupełnie coś innego. Wedle mnie anarchia i chaos są potrzebne D. Tuskowi i jego niemieckim rozkazodawcom do tego, aby Polska i Polacy zgodzili się bez wielkiego oporu na przystąpienie naszego kraju do Jednego Scentralizowanego Państwa Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli, co oznaczałoby utratę przez nas wolności, suwerenności, niepodległości i państwowości. A jeżeliby Polska zgodziła się na utratę swojego państwa, to zniknęłaby najważniejsza bariera do wprowadzenia niemieckiego Superpaństwa Europa.

I to jest cel D. Tuska i taki został mu wyznaczony przez A. Merkel, M. Webera czy Ursulę von der Leyen. 

Zauważmy bowiem, że D. Tusk już zgodził się na przymusową relokację do Polski nachodźców i to dokładnie 20 grudnia 2023 roku, czyli w dniu nielegalnego przez niego przejęcia mediów publicznych. Ten ostatni temat wtedy zdominował medialną dyskusję a fakt zgody na przyjmowanie islamistów przeszedł niemal bez echa... Przypadek? Wątpię! A trzeba przypomnieć, że spośród Polaków, którzy wzięli udział w ostatnim referendum najwięcej, bo aż 96,79% (10 878 863 osób!) było przeciwnych przyjmowaniu islamskich imigrantów do Polski - wedle przymusowego rozdzielnika UE.

Najśmieszniejsze jest to, że D. Tusk już po wyrażeniu zgody na przymusową relokację nachodźców i po powrocie do Polski cynicznie, hipokrytycznie i kabotyńsko zaczął zapewniać że on się na taką relokację nie zgodzi. No cóż... Czy jeszcze istnieje ktoś, kto wierzy w słowa D. Tuska?

Kolejną instytucją, którą na pewno będzie chciał przejąć D. Tusk to NBP, bowiem wtedy pokonana zostanie przeszkoda na drodze do wprowadzenia w Polsce waluty Euro, co byłoby samobójstwem polskiej gospodarki i nie chodzi tylko o nasze 360 ton złota i ogromne rezerwy walutowe, ale o wyssanie z Polski środków, które pozwolą Niemcom na pokonanie kryzysu gospodarczego. A te środki są im niezbędne i już na początku chcieli przemycić w ustawie o zamrożeniu cen energii de facto postulaty zakupu wiatraków przez Polskę od tak naprawdę koncernu Siemens... 

Tak dygresyjnie. Obecny rząd i większość sejmowa przystąpiły do ataku na PiS poprzez wysyp komisji śledczych... więc może też należałoby już teraz powołać komisję śledczą do zbadania jako to się stało, że w ustawie o zamrożeniu cen energii znalazły się rozwiązania dotyczące wiatraków i de facto ich zakupu od Siemensa? 

Wydaje mi się, że kolejna kilkusettysięczna demonstracja wolnych Polaków powinna się odbyć pod hasłem: "stop przymusowej relokacji uchodźców" i "brońmy polskiej złotówki", ale wpierw trzeba do ogółu dotrzeć z informacją, że D. Tusk już wyraził zgodę na relokację uchodźców i chce wprowadzić Euro w Polsce! I trzeba to nagłaśniać teraz, bo mamy tylko pół roku na powstrzymanie rozpadu Polski, bowiem do wyborów europarlamentarnych D. Tusk będzie raczej unikał wprowadzania antyspołecznych rozwiązań a później to już go nic nie będzie obchodziło  i zwieje do Berlina czy do Brukseli albo i do Rosji...

Dodatkowo widzimy, że elitom unijnym mocno się śpieszy w procesie zmiany traktatów unijnych, czyli tak naprawdę do przejęcia władzy w poszczególnych krajach UE. Boją się bowiem, że czerwcowe wybory do Europarlamentu mogą zmienić polityczną strukturę w PE na korzyść partii konserwatywnych a to może zaprzepaścić ideę budowy Państwa Europa. Wtedy może doświadczenie bezprawia w obecnej Polsce będzie dla nich swoistym wzorcem?

Realizowana przez obecny rząd całkowita anarchia prawna w Polsce i wielki chaos bezprawia niszczy całkowicie nasz kraj. Taka sytuacja może skończyć się tym, że D. Tusk odrzuci nasz ład prawny na rzecz ładu prawnego UE. I będzie miał wszelkie poparcie w UE a nawet w USA. I nawet gdybyśmy wyszli na ulicę, to premier może - zgodnie z ustawą 1066 o bratniej pomocy - poprosić UE o pomoc w zaprowadzeniu porządku w Polsce. 

Czy do takich ulicznych zamieszek i burd dojdzie? Tego nie wiem, ale jest to wielce prawdopodobne, bo Polacy nigdy nie godzili się na autorytarne rządy i ta potrzeba wolności gdzieś tam cały czas tkwi w polskich sercach. Musimy jednak pamiętać, żeby podczas dużych naszych demonstracji sprzeciwu nie dać się sprowokować do działań mogących dać dyktatorskiemu reżimowi jakikolwiek pretekst do użycia siły... 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 13 stycznia 2024

U D. Tuska to nie tylko strach przed Polakami! I coś o policji oraz SOP

I. Strach D. Tuska

Wczoraj napisałem tekst [1] z konstatacją, iż D. Tusk przestraszył się Polaków manifestujących w Warszawie i stąd jego nagły, i miałki wywiad w sumie - z małymi wyjątkami -  bez charakterystycznej dla niego agresji, którą reprezentował w czasie kampanii wyborczej i podczas miesięcznego premierowania Polską. 

Ale nie wiem, czy to jest jego jedyny strach. 

Bo może jest w strachu, że nie będzie miał gdzie uciec po roku rządzenia. Okazać się bowiem może, że już UE i KE znajdą się poza jego zasięgiem, bo manifestacje w Niemczech zmiotą rząd O. Scholza a w wyborach do Europarlamentu dotychczasową i dominującą w PE jego EPL. A wtedy wszystkie niemieckie i złożone mu obietnice objęcia np. fotela przewodniczącego KE okażą się nierealne i D. Tusk będzie musiał zostać w Polsce i tu będzie musiał karnie odpowiadać na bezprawie swoich rządów. 

A sprawa jest tym bardziej niekorzystna dla D. Tuska, że nagle niektóre instytucje unijne podjęły decyzje, które są bardzo negatywnie uderzające w jego totalitarne rządy w Polsce i w jego zapowiedzi.  

Na początku grudnia 2023 roku szefowa Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Christine Lagarde wypowiedziała się w obronie szefa Narodowego Banku Centralnego (NBP) prof. Adama Glapińskiego i uznała, że praktycznie jest nieusuwalny ze swojej funkcji do końca kadencji: 

""Gdyby członkowie partii byłej opozycji rzeczywiście mieli zgłosić w Sejmie wstępny wniosek [o pociągnięcie Adama Glapińskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej - red.], jakiekolwiek działanie wpływające na możliwość wykonywania przez Pana obowiązków jako prezesa NBP mogłoby, gdyby nie było legalne, wpływać na niezależność Pana i w konsekwencji Rady Ogólnej [EBC - red.] - napisała Lagarde do Adama Glapińskiego (...) Statut ESBC i EBC, w celu zagwarantowania niezależności prezesów krajowych banków centralnych, zapewnia ochronę na wypadek, gdyby Sejm następnie przyjął uchwałę o postawieniu Pana w stan oskarżenia, biorąc pod uwagę, że uchwała taka prowadziłaby do automatycznego zawieszenia Pana jako prezesa NBP i członka Rady Ogólnej" (...) I po radziła mu, by w razie przyjęcia przez Sejm takiej uchwały skierował sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z prośbą o ocenę jej zgodności z prawem"" [2].

A całkiem niedawno Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) w Luksemburgu uznał za niedopuszczalne pytania prejudycjalne dotyczące procedury powoływania sędziów sądów powszechnych w Polsce, co oznacza, że w Polsce wszyscy sędziowie powołani przez prezydenta A. Dudę są sędziami i nie ma żadnych neo-sędziów. Taka decyzja TSUE powoduje, że wali się narracja kwestionowania przez część sędziów i polityków rządowych mówiąca, że niektórzy sędziowie nie są sędziami. 

O tej decyzji tak mówi poseł PiS Marek Ast, były przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka:

"Cały czas to podkreślaliśmy. Procedura wyłaniania sędziów jest określana w każdym państwie członkowskim w różny sposób; to wyłączna kompetencja państwa członkowskiego. Jeśli chodzi o polski ustrój, powoływanie sędziów leży w wyłącznej kompetencji pana prezydenta. Na tym stanowisku stanął Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (...) Wali się cała narracja ówczesnej totalnej opozycji, dziś większości rządzącej, kwestionująca status polskich sędziów, którzy zostali powołani przez Andrzeja Dudę w oparciu o nominację Krajowej Rady Sądownictwa (...) To sygnał, który otrzeźwi gorące głowy sędziów Iustitii, tych, którzy czynnie bronili przywilejów kasty. Koniec. Status sędziów jest niepodważalny. Wszyscy sędziowie w Polsce są równi (...) Ddla wszystkich racjonalnie myślących prawników, dla większości sędziów i polityków ta sprawa była oczywista. Instrumentalnie chciano wykorzystać TSUE i inne organy unijne do politycznych interesów. Taka polityka ma zawsze krótkie nogi, zawsze prowadzi do osłabienia państwa" [3].

II. Atak na Pałac Prezydencki

Prokuratura wszczęła śledztwa w sprawie bezprawnego wtargnięcia policji na teren Pałacu Prezydenckiego. Po tej decyzji prokuratury minister sprawiedliwości i prokurator generalny A. Bodnar bezprawnie i bez wymaganej pisemnej zgody prezydenta odwołał z funkcji prokuratora krajowego Dariusza Barskiego. 

Odwołanie D. Barskiego było też związane z faktem, iż Prokuratura Okręgowa w Warszawie zadecydowała o przeszukania biura i mieszkania znanej warszawskiej notariusz, uczestniczącej w skoku Sienkiewicza na media publiczne.

Oznacza to, iż A. Bodnar dalej pogrąża się w bezprawiu i doszedł już do takiego stanu, że dla niego nie ma odwrotu i pogrążał się będzie jeszcze dalej. 

Prokuratura mając wątpliwości co do działań policji w Pałacu Prezydenckim wszczęła chociaż śledztwo, które i tak zaraz zostanie umorzone, ale co ze Służbą Ochrony Państwa (SOP), która przecież jest odpowiedzialna za ochronę Prezydenta RP a jednak umożliwiła policji na wejście do Pałacu Prezydenckiego i to nawet wtedy, gdy prezydenta nie było na jego terenie?

Wedle mnie wobec faktu, iż funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa (SOP) podlegli ministrowi spraw wewnętrznych i administracji Marcinowi Kierwińskiemu z PO nie potrafią skutecznie chronić Głowy Państwa Polskiego, czyli prezydenta A. Dudy narażając go na utratę zdrowia i życia wnoszę aby prezydent oficjalnie zrezygnował z usług tej służby i powołał w to miejsce Prezydenckie Służby Ochrony!

Taka powinna być logika i sekwencja działań prezydenta A. Dudy. Ale tak się zapewne nie stanie, bo taki proces byłby bardzo skomplikowany i w dzisiejszej sytuacji chyba awykonalny. 

Więc jak winien być chroniony prezydent, który już nie powinien mieć zaufania do SOP-u? 

Odpowiedź jest bardzo trudna a mi przychodzą do głowy tylko dwie możliwości: albo wojsko, którego zwierzchnikiem jest prezydent, albo prywatna firma ochroniarska. 

Czy jest to możliwe? 

Sądzę, że w przypadku wojska raczej tak, choć byłoby to skomplikowane. W przypadku prywatnej firmy ochroniarskiej raczej wątpię. 

Jedno jest pewne. Trzeba po prostu jakoś zadbać o prezydenta A. Dudę i "dmuchać na zimne". Pamiętamy przecież tę walkę premiera D. Tuska ze śp. Prezydentem Lechem Kaczyńskim zakończoną zamachem nad Smoleńskiem...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 21 listopada 2023

Czy prezydent A. Duda podoła wyzwaniu?

Przed obecnym prezydentem Andrzejem Dudą chyba największe wyzwanie jego dwukadencyjnego panowania. Zostało mu niecałe 2 lata kadencji a tak naprawdę 1,5 roku, bo wybory prezydenckie odbędą się w Polsce najpewniej w maju 2025 roku. 

To całkiem dla niego nowa sytuacja, bowiem teraz już nie będzie miał większego lub mniejszego poparcia swojego zaplecza politycznego w postaci PiS (ZP) i będzie musiał stać na straży konstytucyjnej praworządności, naszego państwa i jego dalszego rozwoju w sytuacji, gdy ewentualny nowy rząd D. Tuska będzie traktował go totalnie jako przeciwnika. 

To niemal będzie powrót do sytuacji, w której musiał przez lata funkcjonować śp. prezydent Lech Kaczyński, który przez opozycję w postaci D. Tuska i jego ferajny był traktowany jak "śmieć" i stosowano wobec niego zmasowany i wielokierunkowy "przemysł pogardy". 

Wedle mnie te 1,5 roku A. Dudy będzie dla niego prawdziwym sprawdzianem jego politycznych możliwości służenia Polsce i Polakom, i albo zapisze się w historii Polski złotymi zgłoskami, albo będzie się go wspominać na marginesie jako tego, który nie obronił suwerenności i niepodległości naszej Ojczyzny. 

To będzie bój o polskość, bo naprzeciw siebie stanie obóz polski i antypolski, który wykona każde polecenie płynące z niemieckiej UE czy też z Rosji. A stawka jest bardzo wysoka. Dzisiaj jest dyskusja w PE na temat zmian traktatów unijnych i jeżeli jutro zostaną one pozytywnie przegłosowane to droga do centralizacji UE stanie otworem a to będzie w konsekwencji oznaczało koniec państwowości naszej Ojczyzny. 

Bardzo bym chciał, aby prezydent stanął u boku prawdziwych mężów stanu narodu polskiego jak śp. L. Kaczyński, choć oczywiście nie życzę mu takiego końca jak jego mentor polityczny. 

Wielokrotnie krytykowałem prezydenta A. Dudę, ale teraz nie jest czas przypominania tego, co mu zarzucałem. Dziś po prostu polscy patrioci MUSZĄ stanąć za nim murem. Nie mamy innego wyjścia a historia znów się powtarza. Byli kiedyś Targowiczanie, którzy doprowadzili do zniknięcia Polski na 123 lata a teraz są nowi Targowiczanie, którzy mogą doprowadzić do utraty Polski na wiele dziesięcioleci dłużej. 

Czy prezydent A. Duda podoła temu wyzwaniu? "Nadzieja umiera ostatnia", więc ja wierzę, że mu się to uda. Ale też musi czuć nasze wsparcie, wsparcie patriotów a nie fałszywych i kłamliwych zdrajców Polski! I musi też być przekonanym, że jako Polacy potrafimy oddzielić zdrowe i polskie ziarna od niemiecko-rosyjskich plew, i gdyby nam przyszło walczyć o Polskę to się nie zawahamy! 

Jest też jeszcze inny aspekt, który w jakimś tam stopniu może motywować prezydenta A. Dudę do propolskich, ale nie tylko takich działań. 

Jest to obrona sojuszu NATO. Każdy bowiem zdaje sobie sprawę, że ewentualne niemiecko-brukselskie scentralizowanie UE oznaczać będzie powolne wypieranie NATO z Europy. Tego chcą Niemcy, Francja czy Niderlandy. Natomiast Polska swoją obronność opiera na sojuszu z USA, UK a tym samym na NATO, które jest najsilniejszym obronnym sojuszem militarnym na świecie. 

Gdyby więc prezydent A. Duda umocnił lub też uratował NATO w Europie, to może mieć otwartą drogę do bycia kolejnym sekretarzem generalnym NATO. A przecież jest na tyle młody, że musi też myśleć o swojej przyszłości... zresztą jak każdy z nas...  

I tak dygresyjnie. Może się - co jest bardzo prawdopodobne - zdarzyć, że obecna totalna opozycja utworzy rząd i stanie się totalną a raczej mściwie totalitarną ekipą rządzącą. Już są sygnały, że po przejęciu władzy dzisiejsza opozycja może działać bezprawnie i z naruszeniem polskiej Konstytucji. Chce nawet doprowadzić do usunięcia prezydenta w drodze referendum, co prawnie nie jest możliwe a dodatkowo - aby ominąć ewentualne weto prezydenta - chce wprowadzić chaos prawny i rządzić za pomocą uchwał a nie ustaw, co też nie jest zgodne z polskim prawe. Tak więc tym bardziej prezydent A. Duda będzie musiał zachować się jak "mąż stanu". 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 


wtorek, 14 listopada 2023

Teraz to każdy z nas zadecyduje o losie Polski!

''Nie pytaj co Polska może zrobić dla ciebie, lecz co ty możesz zrobić dla Polski"

Cytat ten jest parafrazą słynnego stwierdzania Johna F. Kennedy'ego (+29.05.1917 –  +22.11.1963): „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju”. 


Ja wiem, że dla wielu odwoływanie się do polskiego patriotyzmu i w ogóle patriotyzmu  jest już absurdem i czymś zupełnie obcym, dosłownie wstecznym. Niektórzy nawet twierdzą, że ogólnie patriotyzm jest tożsamy z nacjonalizmem a raczej z jego skrajnie negatywną odmianą, czyli szowinizmem. Po drodze próbuje się ten nacjonalizm przyrównywać do faszyzmu, rasizmu czy nawet ksenofobii.  

Warto sobie przyswoić znaczenia tych słów, bo inaczej nie będziemy w stanie zrozumieć istoty rzeczy wypowiadanych w przestrzeni publicznej. 

Ja jestem polskim patriotą (w dobrym tego słowa znaczeniu: nacjonalistą). Szanuję, kocham Polskę i polski naród. Przedkładam dobro Polski i Polaków nad wszystko inne. Uwielbiam polską tradycję, kulturę, język polski, naszą kulturę i zwyczaje, naszą historię i wiarę. Odczuwam więź społeczną z Polską i moimi rodakami. 

Natomiast nie jestem żadnym szowinistą, bo nie uważam, że nasz naród jest najlepszy i nie traktuję innych a'priori jako wrogów, ale jako tych, którzy też mogą być patriotami własnych ojczyzn czy narodów. Nie jestem też ksenofobem, bo nie czuję żadnego lęku przed obcymi. Nie jestem też jakimś tam faszystą czy nazistą/rasistą. Moja tolerancja wobec innych  kończy się tylko w momencie, kiedy ci inni nie uznają mojego patriotyzmu i stają się wrogami Polski i polskości.  

„Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie”

Są to znamienne słowa jednego z założycieli odrodzonej w 1918 roku Polski, Romana Dmowskiego (+09.08.1864 – +02.01.1939) ze wstępu do "Myśli nowoczesnego Polaka". Praca ta powstała w 1902 roku i była najpierw drukowana we fragmentach w „Przeglądzie Wszechpolskim” pod pseudonimem R. Skrzycki. W formie książkowej ukazała się w 1903 roku, uzupełniona o Wstęp i poprawki w niektórych rozdziałach [1].

I ta sentencja R. Dmowskiego winna cały czas towarzyszyć polskim patriotom, niezależnie od ich innych poglądów czy idei. Własne poglądy, idee, przynależność partyjna jest wobec tego niczym, gdy nie przynosi dobra, suwerenności i niepodległości naszej Polski. Polskość winna być nadrzędną wartością, która scala Polaków, polskich patriotów. I to ona winna wypływać z naszych biało-czerwonych serc, tych prawdziwych a nie przyszywanych i spowitych zdradą Polski i Polaków.

"Panie Boże, strzeż mnie od fałszywych przyjaciół - z wrogami poradzę sobie sam". 

I niech również ta sentencja przestrogi też nam towarzyszy, bo jest wśród nas wielu, którzy "wycierają sobie gębę" Polską a tak naprawdę z nią nie mają nic wspólnego i chętnie oraz bez oporu sprzedadzą ją innym dla różnego rodzaju "trzydziestu srebrników". Ileż to razy w historii tak się właśnie stało, choćby "dzięki" Targowiczanom", którzy ostatecznie doprowadzili do 123 lat nieistnienia Polski na mapie Europy. I teraz wśród nas, współczesnych cały czas cieniem kładą się nowi Targowiczanie i winniśmy sobie zdawać z tego sprawę. 

Za czasów niedawnej przecież komuny Polacy dokładnie wiedzieli kto jest ich wrogiem a kto przyjacielem. Byli Oni, czyli obcy naszej duszy komuniści wraz ze wszystkim co ze sobą nieśli i byliśmy My - nasz naród, antykomunistyczni Polacy. To był jasny podział i choć później nieraz okazywało się, że i wśród nas było wielu zdrajców w postaci tajnych współpracowników czy kontaktów operacyjnych służb komunistycznych to jednak chociażby w I Solidarności przeważali nasi, Polacy, polscy patrioci.

Dziś jest bardzo trudno oddzielić zdrowe ziarna od plew. Panuje aksjologiczny chaos a nasi wrogowie chcą nam zniszczyć takie wartości jak: Bóg, rodzina, własność, wolność i nasze państwo narodowe - niepodległą i suwerenną Polskę. 

I o dziwo! Najprawdopodobniej całkiem niedługo znów będziemy mieli jasność kto jest wrogiem a kto z nas przyjacielem Polski, polskim patriotą. 

Wystarczy nam bowiem tylko obserwacja kto jest "za" a kto "przeciw" w dwóch wymiarach: 

1) Migracji ekonomicznej nielegalnych islamistów i ich unijnej przymusowej relokacji do m.in. Polski. Ktoś kto popiera taką relokację na pewno nie działa w interesie i dla Polski i Polaków. 

2) Zmian traktatów unijnych forsowanych przez Niemcy a mających na celu zbudowanie Jednego Superpaństwa Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli, bez państw i ich granic. Kto będzie chciał lub będzie podejmował decyzję o akceptacji takich zmian w traktatach unijnych na pewno nie jest polskim patriotą, bo to oznaczać będzie koniec polskiej państwowości. 

Jako trzeci obszar możemy wskazać niejako połączenie dwóch poprzednich z odniesieniem do wschodniej granicy Polski, muru na granicy z Białorusią i naszej obronności. Ten kto będzie chciał zniszczyć mur z Białorusią i otworzyć granicę dla nielegalnych imigrantów na pewno nie jest polskim patriotą. Do tego można by śmiało o takich osobach powiedzieć, że reprezentują też interesy Rosji a nie Polski. 

"W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie".

Kolejne jakże prawdziwe spostrzeżenie wypowiedziane onegdaj przez księcia  Adama Jerzego Czartoryskiego (+14.01.1770 - +15.07.1861). I sądzę, że teraz - podobnie jak w całej naszej historii - mamy takie same dwa ugrupowania: koalicję polską i antypolską koalicję potencjalnej zdrady narodowej. I bardzo ważne jest, żeby to do nas dotarło a niestety duża liczba Polaków tego nie dostrzega albo dostrzega lecz nie wydaje im się to dziś istotne, a szczególnie wśród młodego pokolenia. 

Mam też przeświadczenie, że wielu z nas już się przyzwyczaiło do wolnej i niepodległej Polski, i w związku z tym myśli, iż tak będzie cały czas... Niestety dzisiaj zagrożenie utratą Ojczyny jest całkiem realne i nie życzę żadnemu wolnemu Polakowi, aby doświadczył co to znaczy być zarządzanym przez Niemcy (UE) czy Rosję. 

"Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie".

Powyższy cytat pochodzi z aktu fundacyjnego Akademii Zamojskiej, która powstała wówczas jako jedna z trzech wyższych uczelni w Polsce i sfinansowana w całości przez hetmana wielkiego koronnego Rzeczypospolitej Obojga Narodów Jana Zamojskiego herbu Jelita (+19.03.1542 - +03.06.1605). 

I ja nie mam pretensji do młodych, ale tak naprawdę do naszego pokolenia ludzi, którzy zdążyli jeszcze poznać "zalety" komuny. To właśnie pokolenie 50+ jest odpowiedzialne za to, iż nie wychowało kolejnych pokoleń Polaków w duchu patriotyzmu i miłości do Ojczyzny. A przynajmniej nie wychowało ich w wystarczającej ilości. 

Tak, ja sobie zdaję sprawę, że dzisiejszy świat "pędzi jak szalony". Gdy my dorastaliśmy nie było Internetu, nie było smartfonów, portali społecznościowych i tego całego ogromnego szumu informacyjnego, który dociera dziś do umysłów młodych ludzi. 

Ja sam nieraz mam problem z ogarnięciem tego wszystkiego, ale wtedy odwołuję się do wartości w jakich zostałem wychowany i to pozwala mi spojrzeć na teraźniejszość i przyszłość niejako z boku i z osobistym dystansem, także wobec siebie. Jest to bardzo trudne dla mnie a u młodych ludzi występuje przecież jeszcze bardzo duża i naturalna potrzeba akceptacji i przynależności oraz cechuje ich młodzieńczy bunt wobec zastanej rzeczywistości. Stąd nieraz trudno im być jednostkowo "niezależnymi" i często po prostu ulegają presji "tłumu" i dołączają do  większości – i tej realnej a jeszcze bardziej tej wirtualnej, tworzonej często przez różnego rodzaju manipulatorów. 

Dlatego też uważam, że najważniejszą rzeczą dla Polski jest dziś wychowywanie i edukacja nowych pokoleń Polaków. To jest właśnie to, co każdy patriota może zrobić dla Ojczyny. I to nie tylko w sferze instytucjonalnej jak szkoły czy uczelnie wyższe, ale też indywidualnie w rodzinie. Za moich czasów - dzisiejszego 55 letniego zgreda czy jak to się teraz mówi - to rodzina stanowiła ostoję polskości. To rodzina przekazywała nam polskość i wiedzę o przeszłości. To rodzina wpajała nam wartości, które są zaszczepione do dzisiaj i stanowią fundament naszego człowieczeństwa i postępowania w życiu. 

Dlatego też uważam, że i rodzina jest tym obszarem, który winien być hołubiony przez polskich patriotów. Zawsze jak widzę całe rodziny na różnych patriotycznych marszach to "ściska mnie w dołku" ze wzruszenia.  

I tak już na zakończenie trochę optymistycznie. Nigdy nikomu się nie udało zniszczyć naszego narodu i wierzę, że i teraz będziemy potrafili obronić naszą Ojczyznę. Polskie głowy i serca: Do Góry!



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 7 listopada 2023

"Larum grają!" Teraz to już musimy maszerować razem 11 listopada!

Mam nadzieję, że poniższy tekst nie jest moim "wołaniem na puszczy".

Już 11 listopada ulicami Warszawy przejdzie 14 Marsz Niepodległości – największa patriotyczna manifestacja w Europie! Rozpocznie się 11.11.2023 r. godz. 14.00 na Rondzie Romana Dmowskiego
W tym roku Polacy będą maszerować pod hasłem: "Jeszcze Polska nie zginęła".

Zachęcam do udziału, bo to będzie wyjątkowy marsz za Polską i polskością, bo niestety już całkiem realnie widać, że całkiem niedługo możemy stracić nasze państwo polskie na rzecz IV Rzeszy Niemieckiej, które może się wyłonić w postaci Jednego Zhierarchizowanego Superpaństwa Europa pod zarządem berlińsko-brukselskim.  

Marsz jest dla Polski i dla Polaków, więc nie ma co zastanawiać się nad wewnętrznymi starciami pomiędzy osobami, które niegdyś organizowali ten marsz jak R. Bąkiewicz a nowymi władzami stowarzyszenia. To naprawdę jest nieistotne dla nas wszystkich, którzy chcą maszerować dla Ojczyny i jej niepodległości.  

To jest nasze, Polaków święto, w którym będziemy wyrażać radość z odzyskania przez nasze państwo niepodległości po 123 latach zniewolenia i wymazania przez zaborców Polski z mapy świata.

Naszym zbiorowym uczestnictwem w tym marszu pokażmy też ewentualnym nowym władzom skupionym wokół koalicji zdrady narodowej w postaci koalicyjnego rządu D. Tuska, że jesteśmy dalej suwerenem we własnym kraju a patriotyzm w dalszym ciągu jest naszą cechą narodową.

Polska przecież potrzebuje nas wszystkich. Polska jest przecież dla nas wszystkich. I dla tych również, z którymi można się pięknie różnić... kochając wszakże zawsze Ojczyznę.

Kochani Polacy!

Bądźmy w tym dniu razem.  Bądźmy w tym dniu wolni duchem i ciałem a naszym bezagresyjnym patriotyzmem starajmy się też przekonać do Polski tych młodych Polaków, których tak bezwzględnie do swoich celów wykorzystują elity liberalno-lewackie i polskie środowiska spod znaku pięcioramiennej, czerwonej, niebieskiej czy żółtej gwiazdy...

Niech ten biało-czerwony marsz - podobnie jak w latach ubiegłych - da nam znów nadzieję i wiarę w zwycięstwo. Nam wszystkim, zatomizowanym i rozproszonym po całej Polsce a nawet poza jej granicami. Niech ta wspólnota wolnych Polaków, wspólnota gorących i prawdziwie polskich serc potwierdzi, że Polska jeszcze jest, jeszcze nie zginęła, kiedy my żyjemy...

Dziś będzie to marsz przeciw budowie Jednego Scentralizowanego Superpaństwa Europa a tym samym znów za suwerennością i niepodległością naszej Polski, które możemy stracić. A przecież nasi przodkowie za tą wolną Ojczyną oddawali swe życie!

Wielu z nas na pewno czuje się oszukanymi w ostatniej kampanii wyborczej, gdzie temat utraty naszej Polski na rzecz europejskiego superpaństwa prawie, że nie istniał. Nawet elity unijne odsuwały głosowanie nad zabójczymi dla Polski zmianami traktatowymi na okres powyborczy w Polsce. A po wyborach już wyraźnie słyszymy, że larum grają!

"Tymczasem ksiądz wołał dalej: Dla Boga, panie Wołodyjowski! Larum grają! Wojna! Nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz! Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?" [1].
 
Nie mieliśmy w ostatnim czasie żadnych dużych manifestacji polskich patriotów. Niech ten tegoroczny Marsz Niepodległości pozwoli nam znów się policzyć i nabrać wielkie łyżki nadziei i radości, że jest nas naprawdę dużo i będziemy mieli dość siły, żeby uchronić Polskę przed jej kolejnym rozbiorem!

Pamiętacie? Ja też… Te warszawskie kondukty żałobne podczas powrotu na Polską Ziemię Pary Prezydenckiej… Płakaliśmy, oglądaliśmy Naszą Polskę... Byliśmy wzruszeni i wzmocnieni.. Jakże wielu wtedy nas było, polskich Patriotów.  Uwierzyliśmy wtedy ponownie w naszego narodowego ducha. Zobaczyliśmy, że tożsamość polska nie została zabita. Ona wtedy odrodziła się w Nas... i stała się taka sama jaka była i w naszych Dziadkach, i Ojcach, którzy oddali swe życie, którzy walczyli o to, żebyśmy teraz mogli być dumnymi Polakami i żyć we własnym kraju…

Pokażmy w tym roku, że pomimo takiego werdyktu wyborczego jaki ujawnił się po wyborach, iż jako Polacy jesteśmy i będziemy walczyć o Polskę! Bądźmy dumni z naszej polskości!

Przecież MY WYGRALIŚMY październikowe wybory! I tego nic nie zmieni. D. Tusk po raz n-ty już przegrał z PiS-em (ZP)  i nigdy w swojej historii nie mógł samodzielnie rządzić, bowiem zawsze musiał mieć koalicjanta. Teraz też może być tak, że mimo przegranej utworzy koalicję zdrady narodowej. Ale my musimy być świadomi, że na Polskę do Sejmu i Senatu średnio zagłosowało aż 7 545 364 polskich patriotów! Te 7,5 miliona jest naszą realną siłą!

Kochani Polacy i Ci, co czują się Polakami!

Jest nas wielu! Wszyscy kochamy nasz kraj...  ten Bałtyk i góry, śląskie kopalnie, mazurskie jeziora, lasy i puszcze, śpiew ptaków i łany zbóż, miasta i wsie, i te krowy pasące się na łąkach, i bociany przynoszące wiosnę… Kochamy naszą Polskę, która istnieje od przeszło tysiąca lat i której żadnemu wrogowi nie udało się jej zniszczyć.

Po 123 latach zaborów odzyskaliśmy naszą Niepodległość i od razu zatrzymaliśmy najazd marksistowskich hord komunistycznych Sowietów. Uratowaliśmy świat przed barbarzyństwem klasowych, komunistycznych morderców spod znaku sierpa i młota. Skutecznie dawaliśmy odpór rasowym, niemieckim, nazistowskim zbrodniarzom, by zostać pokonanymi dopiero wtedy, gdy pomogli im okupanci sowieccy… W czasie okupacji tylko w Polsce istniało zorganizowane Państwo Podziemne i cały czas trwała walka zbrojna zakończona Powstaniem Warszawskim... Przeżyliśmy komunizm, wobec którego przez całe lata stawialiśmy czynny opór. To w Polsce zrodził się ruch Solidarności a nasz Papież pokazał światu jacy naprawdę jesteśmy… przede wszystkim piękni duchem i miłością oraz tolerancją wobec innych.

Jakże często walczyliśmy „za naszą i waszą wolność” i jakże często nie usłyszeliśmy nigdy słów wdzięczności a bywało, że stawaliśmy się obiektem wrogości i nieracjonalnej niechęci. Gdy Żydzi tułali się – przeganiani wszędzie – po całej Europie… właśnie w Polsce zyskali schronienie dane im przez Kazimierza Wielkiego… W czasie II Wojny światowej walczyliśmy na wszystkich frontach… by zostać zdradzeni w Jałcie. Zapoczątkowaliśmy upadek komunizmu we wszystkich krajach a dziś świętuje się na świecie tylko „obalenie Muru Berlińskiego”…

Ale przecież nam niepotrzebna jest żadna wdzięczność! Po prostu tacy jesteśmy… Ludzcy, dobrzy, tolerancyjni, po chrześcijańsku miłujący siebie i innych oraz… kochający po prostu swój kraj, swoją Ojczyznę, chronicznie nie znoszący zniewolenia a gloryfikujący prawdziwą Wolność!

Szanujemy inne narody i ich kraje. Szanujemy ich narodowe święta. Amerykanie mają swój „4 lipca”, Rosjanie czczą uwolnienie od Polaków Kremla, Żydzi mają swoją „Chanukę”, Francuzi, Niemcy i inne kraje świętują u siebie tak, jak sami tego pragną.

My chcemy, u siebie w Polsce świętować nasz polski Dzień Niepodległości. Nasi przodkowie walczyli za biało-czerwoną Polskę!

Kochani Polacy, Wszyscy!

Pokażmy naszą jedność jeszcze raz uczestnicząc w Marszu Niepodległości i innych uroczystościach we wszystkich zakątkach naszej, pięknej Polski. Niech zapłoną ogniska, załopocą flagi a w Stolicy z naszych gardeł niech płynie śpiew, rozbrzmiewa polskość!


Jest nas miliony… Niech te tłumy dumnych z polskości i naszego narodu ludzi jeszcze raz pozwoli nam uwierzyć, że ostatecznie WYGRAMY NASZĄ POLSKĘ. Niech te flagi w naszych oknach, msze za Ojczyznę, marsze i spotkania (nie tylko w Warszawie) będą podstawą odbudowy Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Jesteśmy tego warci! Wykrzesajmy szczególnie teraz jeszcze raz tego nieugiętego ducha naszej niezłomności i uwierzmy, że śmierć naszych przodków, nasza historia, język, tradycja, wiara, honor są niezniszczalnym fundamentem trwania naszej Ojczyzny!

Zjednoczmy się we wspólnej walce o naszą polskość. Niech będzie to walka w duchu pokoju i duchu wartości najwyższych: BÓG, HONOR I OJCZYZNA! Jeżeli zaś wśród polskich patriotów są nasi rodacy nie wierzący w Boga, to niech w to miejsce wstawią społecznie prawe zasady etyczno-moralne zawarte w Dekalogu…

Innym zaś, dla których Polska to nadal dziki kraj a polskość to nadal nienormalność i tym różnej maści hipokrytom próbującym nas nadal wewnętrznie skłócić... po prostu podziękujmy za "fatygę" i ich ignorujmy... Jakże mali Oni są wobec Naszej polskiej wielkości i naszej wspólnej historii oraz tradycji...Jakże mali Oni są wobec polskiego ducha...

Tym "małym" i "wściekłym", "miałkim" i Nam nieprzychylnym powtarzam jeszcze raz: Nigdy Polaków nie złamiecie! Nigdy nie zrozumiecie naszego Ducha i Naszego Patriotyzmu! On Was przerasta!

Odzyskajmy Polskę! Jeszcze nie zginęła, kiedy My Żyjemy!

A po Marszu starajmy się nie tracić dalej naszej Polski. Bądźmy razem, organizujmy się i zacznijmy działać budując od podstaw Naszą Ojczyznę, Ojczyznę marzeń naszych ojców i dziadków, Ojczyznę marzeń nas samych.

W kwietniu 2024 roku przecież mamy też wybory samorządowe a później w czerwcu 2024 roku wybory europarlamentarne. Głosujmy więc tłumnie w duchu tej polskości, która wprost wybucha w czasie Marszów Niepodległości. Nie pozwólmy aby po raz kolejny wybory wygrali ci, którzy z naszą polskością nie mają nic wspólnego i tak naprawdę niszczą nasz kraj.

[1] Henryk Sienkiewicz, Pan Wołodyjowski

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 30 października 2023

Osamotnieni: prof. R. Legutko, J. Saryusz-Wolski i P. Jaki

Mam nieodparte wrażenie, że ci trzej wymienieni konserwatywni europosłowie z Polski, którzy ostrzegali Polaków i Polskę przed szaleństwem centralistycznych zamierzeń niemieckiej UE nie znaleźli  zrozumienia nawet w swoim krajowym obozie politycznym. 

PiS bowiem cały czas bał się PO-wskiego posądzenia o chęć wyjścia Polski z UE, czyli Polexitu. Ten strach spowodował, że dyskusja na temat bytności Polski w takiej jak dziś jawi się nam UE w ogóle nie była podnoszona w czasie kampanii wyborczej. I to było bardzo dużym błędem. 

Uważam bowiem, że w pierwszym kwartale 2021 roku obecna Suwerenna Polska powinna opuścić Zjednoczoną Prawicę i rozpocząć swoje profilowanie na partię umiarkowanie eurosceptyczną. 

Przecież w lipcu i grudniu 2020 roku M. Morawiecki został tak naprawdę kolejny raz oszukany przez elity unijne i podpisał z UE swoisty pakt, którego efektem była utrata dużej części polskiej suwerenności: tzw. uwspólnotowienie długów unijnych,  możliwość nałożenia przez UE tzw.  podatków unijnych i  wprowadzenie zasady mechanizmu warunkowości, czyli pieniędzy "za praworządność". Wtedy to Z. Ziobro z SP apelował do premiera o postawienie weta, ale tak się niestety nie stało... 

I wtedy Z. Ziobro winien opuścić koalicję, ale jednocześnie wspierać ustawy PiS służące Polsce i Polakom. 

W takiej sytuacji SP mogłaby szczegółowo opisywać, co dzieje się w UE i dlaczego dla Polski może to zakończyć się utratą państwa polskiego. Tacy ludzie jak prof. R. Legutko, J. Saryusz-Wolski i P. Jaki winny być wówczas na "sztandarach" oferty SP dla Polski i Polaków, i wskazywać na niebezpieczeństwo głosowania na kelnera i uniżonego poddanego unio-niemieckiej i rosyjskiej polityki D. Tuska i jego akolitów lub przyszłych koalicjantów.  

Jestem pewien, że dobrze przeprowadzona kampania wyborcza SP z lekkim euroscetpycyzmem w tle i pełną informacją jakie wobec krajów unijnych są zamierzenia eurokratów mogłaby pozyskać około 10% wyborców i wtedy naturalną koalicją dla PiS byłaby znowu SP.  

Ale cóż. "Było, minęło" i nie ma co teraz "płakać nad rozlanym mlekiem", choć wydaje mi się, że PiS liczyło na większą wdzięczność Polaków za to, co dla nich zrobił przez te 8 lat. I w sumie zbytnio PiS było zadufane w sobie a z reguły "pycha kroczy przed upadkiem". No i jeszcze niepotrzebnie w ostatnich tygodniach kampanii wyborczej PiS dało się wciągnąć w emocjonalne gierki D. Tuska  zamiast prowadzić promocję decyzji podejmowanych dla dobra Polski i Polaków oraz pokazywać, co konkretnie będzie zrobione po wygranej w wyborach i kolejnej kadencji rządowej. Tę bezsensowną dla PiS-u emocjonalną przepychankę mogliśmy oglądać podczas "debaty" w TVP, gdzie 5 milionów widzów obejrzało emocjonalne starcie między M. Morawieckim i D. Tuskiem... Po co to było?

Dobra lekcja na przyszłość i czekam aż PiS odpowiednio zdiagnozuje przyczyny tego, że mimo wygranej w wyborach partia Jarosława Kaczyńskiego zapewne nie uzyskała większości w nowym Sejmie. Choć nie wszystko jeszcze jest przesądzone na 100%. 

Tak więc bardzo źle się stało, że przed wyborami nie dyskutowano o dzisiejszym kierunku rozwoju UE. Ten cały alarmistyczny ton na temat centralistycznych ciągot elit unijnych, który teraz słychać od PiS-u  jest już jak "piąta woda po kisielu", bo niemieckiej UE zależało tylko na jednym: odsunąć rząd PiS-u od władzy i prawdopodobnie im się to udało. 

Nasze wyniki wyborów są naprawdę fatalne dla całej Europy, która powoli ma już dość niemieckiej dominacji w UE i konsekwencji niemieckich decyzji, np. w postaci kryzysu migracyjnego.  A teraz do tego wszystkiego Niemcy chcą zbudować z UE jedno Oligarchiczne Superpaństwo, swoistą IV Rzeszę Niemiecką, w której już nie będzie suwerennych i niepodległych państw, w tym też oczywiści i Polski. 

Dzisiejszym elitom niemiecko-unijnym bardzo się śpieszy, bo w roku 2024 odbędą się krajowe wybory do Europarlamentu (w Polsce będzie to najprawdopodobniej 9 czerwca). Ten pośpiech wynika z tego, że w obliczu kryzysu migracyjnego w Europie i zamierzeniu przez Niemcy (i po części Francję) budowy Superpaństwa Europa może dojść do przetasowania w wewnętrznej strukturze Parlamentu Europejskiego. Może się bowiem okazać, że Grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), do której należy m.in PiS, zyska o wiele więcej głosów Europejczyków niż ma obecnie. A to może zastopować szalone pomysły UE, czyli m.in.: jak wspomniałem budowy Superpaństwa czy też  bezmyślnego forsowania bardzo kosztownych programów takich jak "Zielony Ład" czy Pakiet „Fit for 55”. I jeżeliby się tak stało to może uratowana byłaby polska państwowość, nasza Ojczyzna. Stąd też musimy gremialnie wtedy głosować na PiS.

Ale w Polsce w roku 2024 odbędą się jeszcze wybory samorządowe, które miały się odbyć jesienią 2023 roku, ale zostały przesunięte na 2024 rok. Najprawdopodobniej zagłosujemy 7, 14 lub 21 kwietnia. 

Wybory samorządowe będą bardzo ważne dla przyszłości Polski i Polaków, bo może się okazać, że już niebawem będą to jedyne wybory, w których Polacy będą mieli okazję głosować na swoich lokalnych przedstawicieli. Bowiem, gdy elity unijno-niemieckie przeforsują budowę Jednego Państwa Europa ze stolicą w Berlinie (i po części w Brukseli) to - gdy Polska już nie będzie miała statusu państwa jako takiego, ale zostanie jedynie landem/regionem niemieckim - właśnie wybory samorządowe jako jedyne dadzą Polakom szansę wpływu na swój los. Wówczas jedynymi wyborami do parlamentu zostaną tylko wybory do Europarlamentu i głosowanie na partie unijne, bo po prostu nie będzie ani polskiego sejmu, ani senatu. I w tych wyborach też musimy głosować na samorządowców rekomendowanych przez ZP (PiS+SP).

Jak widać jeszcze nie wszystko stracone, ale musimy bardziej słuchać takich ludzi jak wspomniani w tytule tekstu. I niech PiS w końcu przestanie się bać posądzenia o chęć Polexitu, bo dyskusja na ten temat musi się wreszcie rozpocząć! 

Jako Polska i Polacy przystępowaliśmy do jakże innej niż dziś UE i PiS winien budować przekaz o chęci powrotu do korzeni powstania UE, czyli powrotu do Europy Ojczyzn a nie budowy Oligarchicznego Jednego Superpaństwa Europa, czyli dla nas już kolejnego rozbioru naszej Ojczyzny!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 28 października 2023

Po co nam te KPO? Naprawdę po nic!

Dzisiejsza jeszcze opozycja często używała antyrządowego argumentu, że środki finansowe w ramach unijnego Funduszu Odbudowy (FO) - zawarte w naszym Krajowym Planie Odbudowy (KPO) po cowidzie - w ogóle jeszcze nie dotarły do Polski. To miał być przekaz, że polski rząd nie potrafi tych środków pozyskać a D. Tusk w kampanii wyborczej obiecywał, że "na drugi dzień" po zwycięskich wyborach pojedzie do Brukseli i odblokuje dla Polski te środki. 

No, ale tak naprawdę żadnego Euro z FO  - wbrew opowieściom polskiej opozycji - nie otrzymała  nie tylko Polska a jeszcze: Szwecja, Irlandia, Węgry i Holandia (Niderlandy). 

Ogólnie zaś państwa członkowskie wykorzystały średnio około 23% dotacji i tylko siedem krajów ubiegało się o pożyczki [1].

Można zatem powiedzieć, że ten projekt FO poniósł całkowitą porażkę a miał być przecież przełomowym momentem w historii Wspólnoty.

W artykule Stefana Beutelsbachera na łamach „Die Welt” autor wskazał na następujące przyczyny takiego stanu [1]:

- błędne wykorzystywanie tych środków na projekty niezgodne z wymogami unijnymi lub w ogóle zaniechanie ich realizacji, 
- przymusowe warunki (kamienie milowe), które kraje powinny spełnić zanim otrzymają te środki.  

W czasie kampanii wyborczej w Sopocie guru swojej fanatycznej sekty czyli Donald Tusk raczył powiedzieć, że:

"Wystarczy odrobina dobrej woli, kompetencji, by te pieniądze znowu zaczęły dobrze w Polsce pracować dla każdej i każdego z was, ta drożyzna, która dziś wam dokucza, (...) może być mniej dokuczliwa, choćby z powodu tej jednej decyzji - odblokowującej polskie pieniądze, które leżą dziś w Brukseli (...) Składam tu, w Sopocie, moim rodzinnym Sopocie, to uroczyste przyrzeczenie, że dzień po wyborach , po zwycięstwie, pojadę i te pieniądze odblokuję, i wszyscy to odczujemy" [2].

Na te słowa warto spojrzeć tak, że tych pieniędzy z KPO (unijnego FO) nie mamy tylko dzięki antypolskim działaniom właśnie samego D. Tuska i jego pretorianów w postaci opozycyjnych do naszych obecnych władz europosłów, którzy to od momentu utraty władzy przez PO robili i robią wszystko, aby Polska tych pieniędzy nie dostała. 

I... wedle mnie w sumie i paradoksalnie dobrze, że tych pieniędzy nie mamy, bo bez nich radzimy sobie lepiej niż gdybyśmy je mieli, bo one wszystkie są tak naprawdę lichwiarskim kredytem, który by nas jako Polskę zniewolił i ubezwłasnowolnił. 

D. Tuskowi się wydawało, że ta blokada środków z KPO spowoduje w Polsce kryzys gospodarczy i społeczny. Tak się nie stało i dziś obiecywanie Polakom tych pieniędzy jest kontrproduktywne. 

A dlaczego? Odpowiadając powtórzę z rozszerzeniem mój post z lipca [3].

-----------------------------------

I. Streszczenie

Polska aby nie stracić swojej suwerenności i niepodległości powinna zrezygnować z funduszy unijnych przyznanych nam z FO w ramach naszego KPO. 

Całość tych funduszy jest bowiem kredytem (pożyczką), którą musimy zwrócić z określonym oprocentowaniem. Dotyczy to także środków, które zostały nazwane bezzwrotnymi dotacjami, co jest kłamstwem, bo i te środki musimy zwrócić do 2058 roku. Ogółem z unijnego FO (w ramach naszego KPO) przyznano nam  możliwość pożyczenia 58,1 mld Euro. 

Rezygnacja z tych środków jest dziś o tyle możliwa, że KE od przeszło dwóch lat wstrzymuje nam te środki ze względu na tzw. mechanizm warunkowości, czyli "pieniądze za praworządność". Myśmy w roku 2020 zgodzili się na ten mechanizm oraz jeszcze na umożliwienie KE nakładania unijnych podatków oraz na uwspólnotowienie długów. Rezygnacja z funduszy w ramach KPO pozwoliłaby nam też na wycofanie  naszej zgody z tych ustaleń.

Nasze KPO zawiera przeszło 160 warunków ("kamieni milowych"), które Polska musiałaby spełnić, aby uzyskać pieniądze z FO. Ich spełnienie oznaczałoby całkowitą utratę przez Polskę suwerenności i niepodległości. 

UE pod szczególnym wpływem Niemiec chce zbudować Jedno Oligarchiczne Superpaństwo Europa, bez państw narodowych i granic, które miałoby się stać stać swoistym ZSRR-bis, czyli Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich. W takiej federacyjnej UE nie byłoby suwerennych państw europejskich a Polska stałaby się landem/województwem/regionem zarządzanym przez zniemczone elity unijne. 

Nie dostaliśmy ani eurocenta kredytu (nie pomocy) unijnego w ramach naszego KPO i co? Ano... mamy drugie po Czechach najniższe w UE bezrobocie, najwyższy wzrost gospodarczy, dług publiczny w relacji do PKB maleje... czyli doskonale radzimy sobie bez tego lichwiarskiego kredytu z FO. Więc po co mamy ten dług zaciągać? 

Dodatkowo, aby pomóc PO (KO) w odzyskaniu władzy w Polsce, niemiecka UE ustami niemieckiego europosła Daniela Freunda z Zielonych przebąkiwała nawet o możliwości wstrzymania nam jakiejkolwiek pomocy, także tej w ramach tradycyjnych środków finansowych (WFR), które nam przyznano na lata 2021-2027 w wysokości 101 mld Euro. 

II. Treść

Cały jednak czas mamy zamieszanie wokół pocovidowego unijnego Funduszu Odbudowy (FO) i związanego z nim naszego Krajowego Planu Odbudowy (KPO) a ściślej mówiąc Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności [4]. 

Warto przypomnieć o co tak naprawdę chodzi. 

W lipcu 2020 roku UE przyjęła swój budżet na lata 2021-2027 obejmujący tradycyjne Wieloletnie Ramy Finansowe (WRF) oraz novum w postaci popandemicznego Funduszu Odbudowy (FO) w łącznej wysokości 1,8 bln Euro. Z tej puli dla Polski przyznano 159,1 mld Euro, z czego:
– 101 mld Euro w ramach WRF,
– 58,1 mld Euro w ramach FO.

W ramach FO i związanego z nim naszego KPO, 23,9 mld euro winniśmy otrzymać w formie bezzwrotnych grantów oraz 34,2 mld euro w formie pożyczek (razem: 58,1 mld Euro). Z ogólnej puli środków, 20 proc. pieniędzy musi trafić na cyfryzację, a 37 proc. na inwestycje związane ze środowiskiem (sic! - a w tle Fit For 55) oraz ochroną zdrowia. Wydatkowanie reszty środków ma też być w jakimś stopniu skorelowane z powyższymi, co zostało zawarte w polskim KPO, w którym nagle pojawiło się przeszło 160 lub szczegółowiej nawet więcej warunków ("kamieni milowych"), które musimy spełnić aby te środki uzyskać. 

Kto jest po polskiej stronie odpowiedzialny za przyjęcie KPO w tej wersji, która zabiera nam naszą suwerenność? Na tak postawione pytanie w odpowiedzi słyszymy jeno ciszę...

Ale... Uwaga! Okazuje się, że tak naprawdę tzw. bezzwrotne dotacje też są kredytem, co jest starannie ukrywane przez elity unijne. Te 23,9 mld euro niby bezzwrotnej dotacji musimy z odsetkami zwrócić do 2058 roku! Także wszystkie środki unijnego FO, które możemy otrzymać w ramach naszego KPO stanowią pożyczki i żadna ich część nie jest bezzwrotnymi grantami, czyli musimy je zwrócić a zaciągać je będzie w naszym imieniu UE. Na jakich warunkach finansowych? Tego nie wiemy i sądzę, że swobodnie moglibyśmy je pożyczyć we własnym zakresie i na pewno na lepszych i nie korupcyjnych warunkach. 

Cały czas na unijnej "tapecie" jest decyzja TSUE w sprawie określenia czy nasze prawo (też Konstytucja RP) jest nadrzędne wobec prawa unijnego. I sądzę, że decyzja będzie dla nas niekorzystna! A jeżeli tak się stanie to będziemy musieli albo pogodzić się z utratą naszej suwerenności i niepodległości, albo zlekceważymy ten wyrok jako niezgodny z traktatami. To ostatnie będzie oznaczało permanentny kryzys Polski z elitami unijnymi. 

Czy jako Polska możemy jeszcze zachować swoją suwerenność, tą jej resztkę którą mamy? 

Żeby odpowiedzieć na to pytanie to trzeba się cofnąć do roku 2020. Wtedy to w lipcu i grudniu zgodziliśmy się na coś, na co nigdy nie powinniśmy się zgodzić i wtedy należało postawić jasne i twarde weto a była to zgoda na: 

1). "Uwspólnotowienie długów unijnych".  Rozwiązanie przyjęte w UE po raz pierwszy w historii oznaczające, iż każde państwo unijne staje się żyrantem długów (w ramach FO) innych państw UE. Dla nas oznacza to, iż gdyby jakiś kraj miał kłopoty ze spłatą długów wynikających z zaciągniętych pożyczek w ramach otrzymanych środków z Funduszu Odbudowy lub po prostu by ich nie spłacał,  to każdy inny kraj UE - w tym Polska - będzie wedle jakiegoś tam współczynnika proporcjonalności zobowiązany do spłaty długu tego kraju. I do takiego żyrowania jesteśmy zobowiązani nawet już dziś, gdy KE wstrzymuje nam owe środki.

2) "Podatki unijne"Znów po raz pierwszy w historii mamy do czynienia z faktem, że Komisja Europejska otrzymuje prawo ustanawiania podatków dla wszystkich krajów UE. Dotąd takie prerogatywy miały tylko poszczególne państwa a teraz to KE ma takie prawo, co jest jawną ingerencją w dotychczasowe i traktatowe uprawnienia zarówno państw-członków UE, jak i KE. Teraz możemy spodziewać się, że nigdy demokratycznie nie wybrany rząd europejski w postaci KE może swobodnie nakładać nam podatki z pominięciem rządów danego kraju europejskiego. 

3) "Mechanizm warunkowości". Zgodzono się na warunkowość przyznawanych środków unijnej pomocy, które będą udostępniane tylko wtedy, kiedy np. UE uzna, iż kraj jest praworządny. Od tamtej zgody, gdy "widzimisię" lewackich elit unijnych uzna, że np. w Polsce nie są spełniane warunki praworządności, to będzie mogła wstrzymać dla tego kraju pomoc unijną. Jednym słowem dobito targu: "mityczna praworządność za pieniądze". Co prawda niby określono jakieś ograniczenia w interpretowaniu tej praworządności, ale nikt w UE nic sobie z tego nie robi i nie będzie tych ograniczeń brał pod uwagę. W lipcu i grudniu 2020 roku niestety polski rząd - mimo werbalnego zaklinania rzeczywistości - de facto zgodził się na taki mechanizm, za co długookresowo przyjdzie nam zapłacić ubezwłasnowolnieniem decyzji polskich władz wobec UE a "pieniądze za praworządność" będą dla unijnych biurokratów idealnym instrumentem szantażu i nacisku na niepokorne kraje jak Polska czy Węgry lub inne, które chciałyby zachować swoją suwerenność. Widzimy to jasno teraz. Jednym słowem nasz brak veta w lipcu czy grudniu 2020 roku utorował drogę do budowy sfederalizowanego Państwa Europa, europejskiego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich pod zarządem niemieckim i jeszcze nadrządem NWO. Przecież gdybyśmy postawili veto to i tak mielibyśmy europejskie pieniądze w ramach dotychczasowych funduszy pomocowych, które nam się po prostu należą, gdy wpłacamy unijne składki". 

Dlatego jestem zły, że Polska nie wycofała się z tych umów z roku 2020. Mieliśmy idealny pretekst w postaci przeszło dwurocznego blokowania dla nas środków z FO przez KE. Zostałoby nam  te 101 mld Euro tradycyjnej pomocy unijnej (o ile nam tego UE też by nie zablokowała) i sądzę, że to dla nas by wystarczyło a dzięki temu uniknęlibyśmy uwspólnotowienia długów, podatków unijnych i "mechanizmu warunkowości", czyli tego wszystkiego, co diametralnie ogranicza naszą suwerenność i niepodległość oraz staje się podwaliną budowy Jednego Oligarchicznego Superpaństwa Europa ze stolicą w Berlinie i ewentualnie w Brukseli.  

Ale teraz zaczyna się mówić, że gdy nie podporządkujemy się unijnym elitom to UE może nam cofnąć całą pomoc, nawet tą w ramach Wieloletnich Ram Finansowych. Tak przynajmniej sugerują elity unijne, choć nie mają do tego żadnych praw, bo te pieniądze się nam po prostu należą. 

Cóż więc nam pozostaje?

Po pierwsze. Skończmy z naszą naiwnością.

UE i jej KE już nas wielokrotnie oszukiwały a my przyjmowaliśmy ich werbalne zapewnienia wierząc, iż zostaną spełnione. Ileż można? Jeden czy dwa razy można dać się oszukać, ale w nieskończoność wierzyć w zapewnienia UE i KE, by potem owe instytucje nie dotrzymywały słowa. To jakiś absurd i kompletna naiwność z naszej, polskiej strony! Musimy negocjować bardzo twardo i jednocześnie drobiazgowo trzymać się prawa wynikającego z podpisanych przez wszystkie unijne kraje traktatów. Jakakolwiek próba odejścia unijnych elit od tych traktatów winna się spotkać z naszym twardym wetem! Jest to tym bardziej celowe, że UE chce nam zabrać możliwość postawienia jednostkowego weta i bezprawnie chce przyjmować decyzje większością głosów - tak jak było to w przypadku obecnego "paktu imigracyjnego". 

Po drugie. Zrezygnujmy właśnie z pieniędzy w ramach unijnego FO, czyli tych z KPO.

Taka ewentualna rezygnacja może okazać się niezbędna do utrzymania naszej suwerenność a do tego - o czym pisałem wyżej - wszystko, co podpisaliśmy w 2020 roku przestałoby nas obowiązywać. Zdaję sobie sprawę, że byłoby to przedsięwzięcie bardzo trudne i ryzykowne. Nastąpiłby zapewne frontalny atak opozycji na PiS i obecne władze. Do tego wszystkiego rozległby się unijny, atakujący nas krzyk na całą Europę. Takie postawienie sprawy dziś mogłoby doprowadzić do przegranej PiS w tegorocznych wyborach, ale co jest ważniejsze: utrata naszej suwerenności za kredytowe unijne srebrniki czy jej zachowanie dla przyszłych pokoleń?

Po trzecie. Wobec nie wypłacania nam pieniędzy z UE wstrzymajmy naszą składkę do tejże unii.

Ze względu na wstrzymanie nam wypłaty środków unijnych z FO (lub nawet przyszłościowe wstrzymanie tych zwyczajnie pomocowych w ramach WRF - jak buńczucznie zapowiadał niemiecki europoseł Daniel Freund z Zielonych [5]) winniśmy jasno zagrozić lub nawet czasowo wstrzymać naszą składkę do UE. To powinno wybrzmieć ostro i kategorycznie. Nasze relacje z UE winny być oparte o podmiotowy wzajemny szacunek obu stron. Nie może być tak, że jako Polska "klęczymy" przed unijnymi elitami. Musimy naprawdę się szanować, bo gdy tak nie będzie to nikt nie będzie nas szanował. A mamy przecież ponad tysiącletnią państwowość, mamy swój język, naszą wiarę i tradycję. Czy mamy z tego wszystkiego zrezygnować, zrezygnować z suwerenności i niepodległości, o które walczyły nasze przeszłe pokolenia? Nigdy!

Po czwarte. Zagroźmy Polexitem.

W końcu musimy wprowadzić do dyskursu publicznego możliwość Polexitu. Obecnie rządzący unikają tego tematu za wszelką cenę, żeby nie dać tzw. pożywki dla totalnej opozycji, bo ona i tak oskarża ZP o takie zamierzenia. Tyle tylko czy warto a'priori odsuwać taką możliwość? Na pewno nie, bo UE i KE w obecnym kształcie stała się dla nas naprawdę wrogiem naszej suwerenności i niepodległości. A z wrogami trzeba walczyć a nie oddawać tego co nasze, polskie! Taka groźba być może postawiłaby UE "do pionu" i pokazałaby, że dla zachowania naszej suwerenności i niepodległości jesteśmy w stanie - wzorem UK - opuścić ten komunistyczny i historycznie anaturalny  twór. 

Ja wiem, że my jako naród do niedawna byliśmy postrzegani jako niemal najbardziej prounijny w Unii Europejskiej a przynajmniej wśród wszystkich, którzy zostali nowo przyjętymi członkami tej organizacji.

I rzeczywiście tak chyba było, bowiem w momencie naszego przyjmowania do UE wszystkie badania opinii publicznej wskazywały, że nasza w niej obecność była oczywistością dla niemal 70% moich rodaków. 

Ja osobiście nad tą fascynacją Polaków Unią Europejską zawsze ubolewałem, bo zdawałem sobie sprawę, że ta cała unia ma komunistyczne cele wyznaczone przez Altiero Spinellego, które zawarł jako główny autor w tzw. " Manifeście z Ventotene". Mam też niejaką satysfakcję, że nie dałem się otumanić prounijnej propagandzie i w o dziwo (sic!) dwudniowym referendum nad wstąpieniem Polski do UE głosowałem "przeciw"!

 Potwierdzeniem tego zafascynowania elit unijnych ideami komunizmu kulturowego jest to, że ""Komisja Europejska w „Białej Księdze” o przyszłości Unii Europejskiej wymienia tylko jedno źródło ideowe jej dalszego rozwoju – właśnie napisany w duchu ideologii marksistowskiej Manifest z Ventotene. Jego autorzy zakładają federalizację Europy, niezależnie od woli mieszkańców kontynentu" (sic!).

Inaczej ujmując to UE dąży do stworzenia drugiego ZSRR, czyli Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, o czym ja piszę już od lat. A powstanie takiego ZSRE wyklucza istnienie wolnych, suwerennych i niepodległych państw, w tym oczywiście Polski! I tylko historycznie symptomatyczne jest to, że najbardziej dążą do tej centralizacji Niemcy, którzy uzurpują sobie prawo dominacji w tym Superpaństwie Europa, które ostatecznie ma stworzyć z Rosją tzw. Eurazję od Władywostoku do Lizbony. 

Dziś zaś mamy do czynienia z przyspieszeniem prac nad zmianami traktatowymi, które ostatecznie mają pozbawić państwa członkowskie resztek suwerenności i niepodległości. Projekt zmian traktatów ma być głosowany w Parlamencie Europejskim 12 grudnia tego roku!

Osobiście więc sądzę, że wkrótce nastąpi znaczne zwiększenie w Europie eurosceptyków wobec tej nowej UE! 

I my też musimy się zbuntować, bo w przypadku "przepchnięcia" tych zmian traktatowych staniemy się landem niemieckim i cała nasza przeszłość, nasza walka o niepodległość, krew naszych przodków... okażą się daremne. Po prostu nas nie będzie tak jak w okresie rozbiorów! I tego chcą od zarania dziejów najwięksi nasi wrogowie: Niemcy i Rosja!

I musimy wreszcie to zrozumieć! I musi to do nas wreszcie dotrzeć, że Niemcy (i Rosja) są tacy sami jak u zarania II WŚ i wieki wstecz! Trzeba wreszcie skończyć z naszym poddaństwem wobec tych dwóch imperialnych naszych agresorów. Dotyczy to szczególnie Niemiec, wobec których dziś winniśmy być bardzo brutalni i - mimo ich niechęci - dążyć na arenie międzynarodowej do wypłaty przez nich odszkodowań i reparacji za zniszczenia dokonane na polskiej ziemi i na polskim narodzie przez niemieckich hitlerowców, nazistów w czasie II Wojny Światowej. 

Niemcy nie są godne i nie mają żadnego moralnego prawa by pełnić rolę przywódczą w UE! Powinny być natomiast alienowane a wobec nich inne kraje UE winny zastosować sankcje niemal podobne jak wobec obecnej Rosji! 

Ja osobiście nie jestem w stanie zrozumieć, że jako Polacy w ostatnich wyborach bezmyślnie wsparliśmy obecny kierunek rozwoju UE. Przecież przeżyliśmy na sobie II WŚ, powojenny ZSRR i komunizm a tak naprawdę dążenia unijnych lewackich elit obecnie nie różnią się prawie wcale od zamysłów sowieckich komunistów. One chcą tego swojego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich co ZSRR... bez państw, granic i narodów. Tego samego chciały sowieckie komunistyczne elity! 

Wybraliśmy de facto D. Tuska, który spełni każde żądanie Niemiec i odda w ich łapy naszą Polskę, całkowicie!

ZSRR padł, bo musiał paść, bowiem tak kończą się historycznie anaturalne  i aberracyjne marzenia o "urawniłowce" i budowie jakiegoś ponadnarodowego państwa totalitarnego. Upadło Cesarstwo Rzymskie, upadła III Rzesza Niemiecka, upadł ZSRR,  upadnie też UE w wymiarze dzisiejszych jej celów. Jedyną normalną formą europejskiej współpracy jest Europa Ojczyzn, czyli forma funkcjonowania dawnego EWG a to oznacza upadek idei UE w jej dotychczasowym kierunku "rozwoju"!

P.S.1
Nie dostaliśmy ani eurocenta kredytu (nie pomocy) unijnego w ramach naszego KPO i co? Ano... mamy drugie po Czechach najniższe w UE bezrobocie, najwyższy wzrost gospodarczy, dług publiczny w relacji do PKB maleje... czyli doskonale radzimy sobie bez tego lichwiarskiego kredytu z FO. Więc po co mamy ten dług zaciągać? 

-------------------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog