środa, 16 lutego 2022

Co oznacza dzisiejszy wyrok TSUE w sprawie "pieniędzy za praworządność"?

Dzisiaj Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oddalił wniesione przez Węgry i Polskę skargi dotyczące mechanizmu warunkowości, który uzależnia korzystanie z finansowania z budżetu Unii od poszanowania przez państwa członkowskie zasad państwa prawnego. Orzeczenie to przyjęto w pełnym składzie TSUE. Według sędziów "Mechanizm ten został przyjęty na właściwej podstawie prawnej, zachowuje spójność z procedurą ustanowioną w art. 7 TSUE i nie przekracza granic kompetencji przyznanych Unii, a także szanuje zasadę pewności prawa".

Nie lubię być złym prorokiem, szczególnie jeśli chodzi o naszą suwerenność i niepodległość w ramach Unii Europejskiej, ale 10 maja 2021 roku napisałem tekst, w którym zawarłem m.in. takie konstatacje:

"Po trzecie (obok uwspólnotowienia długów i nakładania podatków unijnych) zgodzono się na warunkowość przyznawanych środków unijnej pomocy, które będą udostępniane tylko wtedy, kiedy np. UE uzna, iż kraj jest praworządny. Od teraz, gdy "widzimisię" lewackich elit unijnych uzna, że np. w Polsce nie są spełniane warunki praworządności, to będzie mogła wstrzymać dla tego kraju pomoc unijną. Jednym słowem dobito targu: "mityczna praworządność za pieniądze". Co prawda niby określono jakieś ograniczenia w interpretowaniu tej praworządności, ale nikt w UE nic sobie z tego nie robi i nie będzie tych ograniczeń brał pod uwagę. W lipcu i grudniu 2020 roku niestety polski rząd - mimo werbalnego zaklinania rzeczywistości - de facto zgodził się na taki mechanizm, za co długookresowo przyjdzie nam zapłacić ubezwłasnowolnieniem decyzji polskich władz wobec UE a "pieniądze za praworządność" będą dla unijnych biurokratów idealnym instrumentem szantażu i nacisku na niepokorne kraje jak Polska czy Węgry lub inne, które chciałyby zachować swoją suwerenność. Jednym słowem nasz brak veta w lipcu czy grudniu utorował drogę do budowy sfederalizowanego Państwa Europa, europejskiego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich pod zarządem niemieckim i jeszcze nadrządem NWO. Przecież gdybyśmy postawili veto to i tak mielibyśmy europejskie pieniądze w ramach dotychczasowych funduszy pomocowych, które nam się po prostu należą, gdy wpłacamy unijne składki" [1].

Wydawało mi się, że po tym fakcie zaskarżanie przez Polskę i Węgry tego mechanizmu do TSUE było bezcelowe albo jedynie pozorowane, ale w sumie chodziło tak naprawdę o sądowe określenie zakresu stosowania tego mechanizmu, bo oba kraje uważały, że one wykraczają poza podstawy traktatowe, które są ujęte w traktatach przyjętych i zaakceptowanych przez kraje UE, przez poszczególne narody i pod tym względem może i celowe było owo zaskarżenie. 

Jednak jeżeli ktoś myślał, że w tym obszarze wyrok TSUE może być dla Polski i Węgier przychylny to wykazał się dużą dozą naiwności. 

W uzasadnieniu tego wyroku napisano m.in., że:

„Trybunał stwierdził, że przewidzianą w tym rozporządzeniu procedurę można zainicjować tylko wtedy, gdy istnieją uzasadnione powody, by uznać nie tylko, że w danym państwie członkowskim doszło do naruszeń zasad państwa prawnego, ale przede wszystkim, że naruszenia te wpływają lub stwarzają poważne ryzyko wpływu – w sposób wystarczająco bezpośredni – na należyte zarządzanie finansami w ramach budżetu Unii lub na ochronę jej interesów finansowych.
(…)
Omawiane rozporządzenie ma na celu ochronę budżetu Unii, i to jedynie w przypadku, gdy w państwie członkowskim dojdzie do naruszenia zasad państwa prawnego, które wpływa lub stwarza poważne ryzyko wpływu na prawidłowe wykonywanie tego budżetu.
(…)
Sporne rozporządzenie wymaga, dla przyjęcia przewidzianych w nim środków ochrony, ustalenia rzeczywistego związku między naruszeniem zasady państwa prawnego a wpływem lub poważnym ryzykiem wpływu na należyte zarządzanie finansami Unii lub na jej interesy finansowe, a także ustanawia warunek, że takie naruszenie musi dotyczyć sytuacji lub działania organu państwa członkowskiego i mieć znaczenie dla należytego wykonania budżetu Unii". [2]

To uzasadnienie dla niektórych jest jakąś osłodą, bo niby dzisiejszy wyrok tak naprawdę ma dotyczyć sytuacji ściśle związanej z sytuacją, gdy ewentualne naruszenie zasad państwa prawnego ma lub może mieć negatywny wpływ na należyte zarządzanie finansami budżetu UE lub na ochronę jej interesów finansowych. Wskazują oni, że jest to realizacja polskich i węgierskich żądań negocjacyjnych w 2020 roku czyli ten mechanizm ma wąskie, ograniczone do spraw budżetowych, rozumienie [2].

Tak rozumując rzecznik rządu Piotr Müller powiedział - przy zastrzeżeniu, iż "tego typu działania, które rozszerzają traktaty unijne, odbieramy negatywnie" - że "przepisy, które zostały przyjęte przez Radę UE, mogą być stosowane tylko i wyłącznie w ściśle określonych sytuacjach i tylko w momencie, kiedy potencjalne naruszenia w kraju członkowskim miałyby bezpośredni wpływ na funkcjonowanie budżetu UE (...) a weryfikacją i kontrolą tego, czy środki unijne są wydatkowane zgodnie z prawem zajmuje się Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) (...) i jest wiele krajów, "wypadają dużo gorzej niż Polska, jeżeli chodzi o przestrzeganie zasad, które sprawdzają i weryfikują instytucje unijne (...) "To są takie kraje jak Grecja, Chorwacja, Słowenia, Portugalia, Włochy, Niemcy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria czy Węgry. To są kraje Unii Europejskiej, które w ramach kontroli, które realizuje OLAF wskazywane są jako te kraje, które wypadają gorzej w zakresie prawidłowości wydatkowania środków unijnych" [3].

Wskazywane jest też, że "w hipotetycznej sytuacji w której Komisja rozważałaby uruchomienie postępowania na mocy rozporządzenia o praworządności, musiałaby ona znaleźć poparcie dla swoich działań obejmujące minimum 55% państw członkowskich reprezentujących przynajmniej 65% ogółu ludności, co w mieniającej się sytuacji politycznej na kontynencie wcale nie jest oczywiste" [2]. 

Tyle tylko, że zaklinanie rzeczywistości nic nie daje i dawać nie będzie. Faktem jest, że ten mechanizm "pieniądze za praworządność" został uznany jako prawnie dopuszczalny w UE i świadczy, że organy i elity unijne mają za nic ustalenia traktatowe i spokojnie oraz z sukcesem cały czas próbują je obchodzić. 

A uzasadnienie i pokładanie w nim jakiejś nadziei? No cóż... "diabeł zawsze tkwi w szczegółach". Proszę jeszcze raz przeczytać np. ten fragment tegoż uzasadnienia mówiący, że mechanizm ten zastosowany może być w takiej sytuacji, gdy: "...naruszenia te (zasad państwa prawnego) wpływają lub stwarzają poważne ryzyko wpływu – w sposób wystarczająco bezpośredni – na należyte zarządzanie finansami w ramach budżetu Unii lub na ochronę jej interesów finansowych".

Kluczowym jest tu zwrot: "stwarzają poważne ryzyko wpływu"! Cóż to bowiem znaczy? Ano dosłownie nic, ale w tym "nic" można zawrzeć wszystko, co sobie elity unijne wymyślą i zawsze mogą - nawet karkołomnie - wskazać, że jakieś działania mogą mieć wpływ na wykorzystanie budżetu unijnego i należy użyć mechanizmu "pieniądze za praworządność". Zresztą też przecież sama unijna praworządność jest terminem pozwalającym zawrzeć niemal wszystko, co się zamarzy tym elitom. Tak więc doszukiwanie się jakichś pozytywów wyroku TSUE jest już a'priori bezsensowne. 

Oczywiście zawsze istnieje organ, do którego możemy się zwrócić, gdybyśmy nie zgadzali się na użycie omawianego mechanizmu wobec naszego kraju. Tym organem jest... TSUE... a jaki ten trybunał może wydać wyrok, to chyba spokojnie i z całkowitą pewnością możemy przewidzieć. 

Reasumując. Systematycznie i z coraz większym impetem unijno-lewacki plan budowy Jednego Państwa Europa powoli staje się faktem a nasza suwerenność i niepodległość może już niedługo być tylko wspomnieniem. No chyba, że... ten Eurokołchoz jakoś się rozpadnie lub powróci na drogę ojców założycieli integracji europejskiej jako związku państw - Europy Ojczyzn. Jeżeli jednak tak się nie stanie lub nie będzie żadnych tego typu perspektyw, to jednak warto pomyśleć czy nie warto iść drogą UK, czyli przygotowywać się do Polexitu. Być może nawet tylko taka groźba może otrzeźwić obecną UE, choć mam coraz mniejsze nadzieje.


---------------------------------------------------

Informacja

Przez prawie 14 lat pisałem pro bono, bo miałem na to czas a na życie zarabiałem w innych miejscach.

Napisałem przeszło 1400 tekstów, które mają przeszło 4 mln odsłon i niezliczoną ilość komentarzy. Nigdy nie dałem się uwieść żadnej redakcji, bo chciałem pisać jako wolny człowiek, bez autocenzury wynikającej z 'linii programowej" określonej redakcji. Poza tym pisanie jest moją pasją. 

Ale dziś subiektywno-obiektywna moja realna sytuacja się zmieniła i mam coraz mniej czasu na przygotowywanie i publikowanie tekstów. Mam do wyboru: albo skończyć zajmujące mój czas darmowe pisanie i zająć się innymi rzeczami, albo uzyskiwać z tego jakieś gratyfikacje, choćby w formie niewielkiej darowizny. 

Napisanie w miarę dobrego tekstu wymaga dużego nakładu pracy i czasu. Dziś ten czas mi się kończy a nie lubię robić rzeczy tylko powierzchownie i pisać jakiś jednoakapitowych bzdur a ponadto uważam, że tak naprawdę nas - blogerów - wysiłek winien być doceniany jak wysiłek i praca dziennikarzy w mediach tradycyjnych. Ja przez 14 lat nie chciałem nigdy nikogo prosić o wsparcie, bo tego nie potrzebowałem. Lubię pisać i dzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi. 

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 

---------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 15 lutego 2022

Napięcie wokół Ukrainy. Czy to "Wielka Gra" wielkich mocarstw?

Całkiem niedawno w swoim artykule pt.: "W. Putin przelicytował? Zdrażnił J. Bidena i jego otoczenie!" napisałem, m.in. że: 

"W. Putin spowodował, że nawet doszło do tego, że nadzwyczaj przychylne mu europejskie kraje jak Niemcy i Francja musiały też podjąć jakieś decyzje wspomagające Ukrainę (nieprzypadkowo, bowiem wojska amerykańskie są nadal na ich terytorium, więc nie mogą jawnie przeciwstawić się USA). Ponadto do Ukrainy płynie pomoc militarna i nawet zawiązują się nowe antymoskiewskie sojusze jak: Polska - UK - Ukraina. Pośrednio też wojenne harce "zimnego czekisty" przyczyniły się do sukcesu spotkania europejskich partii patriotycznych i konserwatywnych w Hiszpanii, gdzie nawet Marine Le Pen i Viktor Orbán, którzy od zawsze mają w miarę dobre stosunki z W. Putinem, podpisali na tym spotkaniu antyputinowską deklarację (...) Tak więc wojenna retoryka Moskwy połączona z koncentracją wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą i  przerzut ich części na Białoruś uświadomiła wielu krajom, że widmo wojny jest całkiem realne. Skonsolidowała tym samym samą strukturę NATO, zmieniła po części nastawienie do Rosji J. Bidena, zintegrowała europejską prawicę, uderzyła bezpośrednio w niezachwialność kondominium rosyjsko-niemieckiego, uzmysłowiła jak wielkim niebezpieczeństwem może być uruchomienie Nord Stream 2 (...) W. Putin przelicytował w swoich żądaniach. Myślał, że ledwo zipiący i lewicujący J. Biden będzie łatwym dla niego "kąskiem" w rozmowach, ale zapomniał, że w USA bardzo silna jest pozycja Republikanów, przemysłu zbrojeniowego oraz armii wraz z wojskowymi i cywilnymi służbami specjalnymi, i sądzę, że te właśnie czynniki wybiły z głowy J. Bidena jego bezwolną prorosyjskość, ale także i proniemieckość o czym świadczy też wysłanie nowych wojsk do Niemiec (...) ale też spowodował militarne wzmocnienie tzw. wschodniej flanki NATO, np. w postaci zwiększenia w Polsce kontyngentu wojskowego z 4,5 tys. do 9,5 tys. żołnierzy oraz wysłanie dodatkowego sprzętu militarnego". 

Pisałem wtedy to, co wówczas myślałem, ale sytuacja jest dynamiczna i w miarę upływu czasu zaczęły się u mnie pojawiać wątpliwości, których werbalną konsekwencją jest zadanie następujących pytań: "Czy naprawdę W. Putin przelicytował, czy raczej osiągnął jednak swoje zamierzone cele?", "A może to wszystko jest jednak wielką grą wielkich mocarstw?".

Bo jakie cele miał i ma W. Putin?

Po pierwsze. Chce uzyskać jak najszybszą certyfikację, czyli umożliwienia pracy już ukończonego we wrześniu 2021 roku rurociągu Nord Stream 2, będącego teraźniejszą realizacją sławetnego już kondominium niemiecko-rosyjskiego. Taka decyzja ma zapaść dopiero w drugiej połowie 2022 roku i tak naprawdę na dziś do końca nie wiadomo jaka ona będzie: czy pozwoli na funkcjonowanie Nord Stream 2 czy może go  zablokuje? Ale to znów dla W. Putina czekanie przez pół roku a on chciałby już uzależnić Europę od swojego gazu. Sądzę też, że i Niemcy myślą podobnie mimo werbalnych zaklęć, że jest odwrotnie.

Po drugie. Chce pozyskać gwarancję, że NATO nie będzie teraz ani w przyszłości przyjmowała nowych członków wśród krajów, co do których W. Putin rości sobie prawo wpływu, czyli właśnie m.in. Ukrainy czy Gruzji. Postuluje też aby nawet już członkowie NATO na tzw. wschodniej flance (m.in. Polska) nie były dozbrajane liczbowo ani sprzętowo-militarnie. 

Po trzecie. Chce, aby świat uznał aneksję Krymu oraz wymaga, aby były realizowane porozumienia z Mińska, czyli tak naprawdę dąży m.in. do tego, aby Kijów przyjął nowelizację konstytucji, która wprowadzi reformę decentralizacyjną z równoczesnym nadaniem szczególnego statusu „określonym powiatom obwodu donieckiego i ługańskiego”. Taki zapis byłby równoznaczny z nadaniem regionowi autonomii w ramach Ukrainy i faktycznym utrzymaniem odrębności separatystycznych republik.

Po czwarte i ściśle powiązane oraz rozszerzone wobec celu drugiego i trzeciego. Chce ostatecznie zablokować trwałą integrację Ukrainy z Zachodem oraz objęcie jej rosyjskimi inicjatywami integracyjnymi (optymalnie wstąpienie Kijowa do Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej). Moskwa dąży również do sytuacji, w której formalnie należący do Ukrainy Donbas stanowiłby instrument rosyjskiego wpływu na ukraińskie władze centralne, które ponosiłyby przy tym koszty odbudowy i utrzymania zniszczonego przez wojnę regionu. Niezmienności strategii towarzyszy (wymuszona) elastyczność taktyki, która od wiosny 2014 roku ewoluowała od eskalowania konfliktu zbrojnego w Donbasie do jego kontrolowanej deeskalacji (przy zachowaniu potencjału destabilizacyjnego) i od projektu „Noworosji” (utworzenie na wschodzie Ukrainy quasi państwa/państw) do deklaratywnego wsparcia integralności terytorialnej Ukrainy (bez Krymu).

Odnosząc się do tych celów.

Nord Stream 2. 

W maju 2021 Prezydent J. Biden - rezygnując z sankcji wobec budującej ten rurociąg firmy Nord Stream 2 AG i jej kierownictwo, dał zielone światło na dokończenie i uruchomienie tego rurociągu  tłumacząc, że od zawsze był jego przeciwnikiem, ale jak objął władzę, to de facto rurociąg jest już niemal ukończony i utrzymanie sankcji byłoby „kontrproduktywne dla naszych relacji z Europą”. Oczywiście mówiąc o Europie miał na myśli tylko Niemcy, którym oddał władanie nad UE. 

7 lutego J. Biden zapowiedział, iż jeśli Rosja przeprowadzi inwazję na Ukrainę, nie będzie Nord Stream 2! Wypowiedź ta nastąpiła po jego spotkaniu z kanclerzem Niemiec, chociaż ten ostatni jak piskorz wił się, żeby jednoznacznie potwierdzić utożsamienie się ze słowami Prezydenta USA, bowiem dotychczas Niemcy chciały sankcji na Rosję, ale z pominięciem sektora energetycznego.  

Ale zastanówmy się nad wypowiedzią J. Bidena. Najpierw zrezygnował z sankcji wobec budowniczych Nord Stram 2 a teraz straszy, że jak W. Putin zaatakuje Ukrainę do tego rurociągu nie będzie. 

No dobrze... ale jak W. Putin nie zaatakuje Ukrainy to znaczy, że Nord Stream 2 zostanie jednak uruchomiony? Bo przecież takie są logiczne konsekwencje amerykańskiego stanowiska...

Czyli podążając tym logicznym tropem tak naprawdę W. Putin osiągnął swój cel: nie zaatakuje Ukrainy, ale w zamian będzie mógł uruchomić swój gazociąg. Czyli paradoksalnie jest 1:0 dla W. Putina, ale też J. Biden zyskuje, bo będzie chciał się przedstawić w roli ratującego pokój i stawiającego ostre warunki W. Putinowi, które zapobiegły wojnie... a że kosztem zgody na uruchomienie Nord Stream 2? No cóż, pokój kosztuje... Inaczej mówiąc jest remis: "wilk syty i owca cała" a J. Biden zmaże z siebie odium polityka uległego i starczo nijakiego.

Zastopowanie rozszerzania NATO.

I w tym przypadku wydaje się, że W. Putin uzyska w końcu to, co chciał. Teraz trwają "rozmowy wszystkich ze wszystkimi". I jeżeli jednak kraje zachodu nawet pomagają Ukrainie np. poprzez wysyłanie sprzętu wojskowego to jednocześnie NATO zapowiada, że w razie konfliktu nie wkroczy zbrojnie na Ukrainę w celu pomocy w zachowaniu jej integralności. Tak więc i tak Ukraina w skrajnym wypadku może liczyć tylko na siebie. I nie sądzę, żeby w najbliższym czasie NATO zechciał się rozszerzać, bo wtedy W. Putin uznałby to za akt agresji, który wedle niego zakłóca "bezpieczeństwo Rosji kosztem bezpieczeństwa innych", czyli tego, co forsuje Moskwa: "nie może być tak, że bezpieczeństwo jednych ma zakłócać bezpieczeństwo innych".  A taka narracja Moskwy wyłania się z rozmów zarówno z J. Bidenem, E. Macronem, Z. Rau czy z O. Scholzem. 2:1 dla W. Putina.

Ostateczna akceptacja aneksji Krymu.

Tak naprawdę kraje zachodnie już oswoiły się z aktem aneksji Krymu przez Rosję. Nie zareagowały wtedy, kiedy W. Putin swobodnie Krym przejmował i w sumie tak naprawdę W. Putin też liczył, że będzie podobnie w przypadku zaatakowania całej Ukrainy.  I w tym przypadku na szczęście się pomylił, bo nie spodziewał się takiej konsolidacji państw. Raczej wycofa się z tej agresji, ale już o Krymie nikt nic nie mówi a więc w tej sytuacji znów wygrywa, bo odzyskanie przez Ukrainę Krymu już nie jest stawiane na agendzie rozmów. Wszyscy niestety już się z tym pogodzili. 3:1 dla W. Putina. 

Donbas i Ługańsk. Porozumienie mińskie. 

W. Putin chce, aby samozwańcze:  Doniecka Republika Ludowa i Ługańska Republika Ludowa zostały uznane przez społeczną międzynarodową. W tym celu wprost żąda, aby Kijów je uznał a tym samym zaakceptował ich statut jako republik autonomicznych w ramach Ukrainy. To jest nie do zaakceptowania dla Ukrainy. Stąd Moskwa napiera na zrealizowanie przez Ukrainę tzw. "Porozumień mińskich" podpisanych we wrześniu 2014 roku oraz w lutym 2015 roku przez ambasadora Rosji na Ukrainie Michaiła Zurabowa, byłego prezydenta Ukrainy Łeonida Kuczmy, wysłanniczki OBWE Heidi Tagliavini oraz samozwańczch przywódców Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej – Aleksandra Zacharczenki i Igora Płotnickiego.

Obecna Ukraina te porozumienia uznaje jako wymuszone przez Rosję i nie chce ich realizować. Natomiast Mokwa upiera się przy swoim dając zachodowi swoiste ultimatum: albo zmuszenie Ukrainy do ich realizacji albo wojna!

Trudno na razie przewidzieć jak się zachowa zachodnia demokracja, ale dzisiaj miałem okazję obejrzeć konferencję prasową Kanclerza Niemic Olafa Scholza z Prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Doprawdy było to żenujące widowisko. Z jednej strony rozluźniony i nawet uśmiechnięty W. Putin deklarujący wycofanie części swoich wojsk znad granicy z Ukrainą (wojny nie będzie?) a z drugiej strony spięty i z głupawym uśmieszkiem wyrażającym chyba bezradność oraz patrzący z podświadomą uległością  na rosyjskiego przywódcę Olaf Scholz, który był raczył zagaworzyć, że dyskusja z Rosją na temat Ukrainy winna odbywać się na kanwie właśnie porozumień mińskich (sic!). 

Nie wiem czy takie stanowisko zostało uzgodnione z NATO i USA, ale widać, że Niemcy już będą optowały za realizacją porozumień mińskich a to oznacza, że Ukraina de facto już została w części przejęta przez Rosję: Krym, Donieck, Ługańsk. I chyba na tym też zależało W. Putinowi. No, ale można uznać, że na razie w tym obszarze jest remis, choć w ogólnym rozrachunku wgrywa W. Putin 4:2. 

Naprawdę nie wiem o czym rozmawiają przywódcy Rosji i USA, ale pytanie o to czy ta hucpa wokół Ukrainy czasem nie jest rozdmuchana przez oba kraje być może jest zasadne i na razie wydaje się, że W. Putin na razie wygrywa i osiąga swoje cele...

---------------------------------------------------

Informacja

Przez prawie 14 lat pisałem pro bono, bo miałem na to czas a na życie zarabiałem w innych miejscach.

Napisałem przeszło 1400 tekstów, które mają przeszło 4 mln odsłon i niezliczoną ilość komentarzy. Nigdy nie dałem się uwieść żadnej redakcji, bo chciałem pisać jako wolny człowiek, bez autocenzury wynikającej z 'linii programowej" określonej redakcji. Poza tym pisanie jest moją pasją. 

Ale dziś subiektywno-obiektywna moja realna sytuacja się zmieniła i mam coraz mniej czasu na przygotowywanie i publikowanie tekstów. Mam do wyboru: albo skończyć zajmujące mój czas darmowe pisanie i zająć się innymi rzeczami, albo uzyskiwać z tego jakieś gratyfikacje, choćby w formie niewielkiej darowizny. 

Napisanie w miarę dobrego tekstu wymaga dużego nakładu pracy i czasu. Dziś ten czas mi się kończy a nie lubię robić rzeczy tylko powierzchownie i pisać jakiś jednoakapitowych bzdur a ponadto uważam, że tak naprawdę nas - blogerów - wysiłek winien być doceniany jak wysiłek i praca dziennikarzy w mediach tradycyjnych. Ja przez 14 lat nie chciałem nigdy nikogo prosić o wsparcie, bo tego nie potrzebowałem. Lubię pisać i dzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi. 

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 

---------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 14 lutego 2022

Czy odrzucenie przez Polskę FO byłoby celowe? Powody: uwspólnotowienie długów i nakładanie podatków unijnych!


Ja wiem, że ewentualna utrata pieniędzy, szczególnie z FO byłaby idealną pożywką do krytyki rządów PiS. Wtedy Tuskuś występowałby cały czas z banknotem 50 Euro i omamiał Polaków kłamstwem. Zresztą chyba tylko to umie. 

Natomiast racjonalnie to tak naprawdę byłoby celowe zrezygnowanie z FO, co by się wiązało też z odrzuceniem przez Polskę uwspólnotowienia długów, czyli nie musielibyśmy płacić za niespłacane w ramach FO długi innych oraz uniemożliwilibyśmy Komisji Europejskiej nałożenia na nasz kraj (czyli nas wszystkich) dodatkowych podatków unijnych. 

W toczonej od lipca i grudnia 2020 roku dyskusji bardzo często sprowadza się ją li tylko do sporów  dotyczących powiązania wypłat z funduszy unijnych z mityczną unijną praworządnością, ale zapomina się właśnie o kwestiach związanych z nową perspektywą budżetową UE, czyli o wspólnym zaciąganiu długu, który w znacznej części ma pokrywać nowo utworzone instrumenty finansowe w ramach Funduszu Odbudowy oraz o możliwości nakładania przez KE dodatkowych podatków na wszystkich obywateli UE. 

Owszem kwestia powiązania pomocy unijnej z praworządnością jest naprawdę ważna i dotyczy w ogóle naszej długookresowej przyszłości, bo to element nacisku elit unijnych na kraje, które chcą zachować resztki suwerenności i niepodległości i nie zgadzają się na budowę Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa, bez granic i państw. Ale też ważne jest tu i teraz a więc bieżące zastanawiania się nad obecnym budżetem UE na lata 2021-2027. 

Powstały ze względu na pandemię koronawirusa dodatkowy unijny program Next Generation (Fundusz Odbudowy) ma wynieść około 750 mld euro, z czego około 60% (450 mld euro) to mają być właśnie pożyczki w ogromnej większości zaciągane na rynkach finansowych (podobno przy korzystniejszych warunkach niż te, jakie musiałyby spełnić poszczególne kraje samodzielnie zaciągające pożyczki) oraz w niewielkiej części poprzez emisję euroobligacji. 

O tym czy dane państwo skorzysta z tych pożyczek to na szczęście jest już kwestia decyzji konkretnych państw, ale nawet, gdybyśmy jako Polska zrezygnowali z nich to i tak ponosilibyśmy obowiązek ewentualnej spłaty części długów państw, które zdecydowały się na nie a utraciły płynność finansową i zdolność do ich spłaty. Z tego punktu widzenia głupotą byłoby nie skorzystanie z tych pożyczek w ramach FO, szczególnie przez biedne kraje południa oraz będące na dorobku (jak Polska) kraje Europy Środkowo-Wschodniej (przeważnie dawnych demoludów)!

Pożyczki te będą zaciągane przez KE, podobnie jak euroobligacje i dopiero po ich uzyskaniu KE będzie je dystrybuować do poszczególnych krajów UE - ileż to nowych unijnych synekur powstanie i jakiż to korupcjogenny mechanizm! (ale to tak na marginesie). 

Polska z  Funduszu Odbudowy ma otrzymać 58,1 mld Euro z czego 23,9 mld euro w formie bezzwrotnych grantów oraz 34,2 mld euro w formie owych pożyczek. Z ogólnej puli tych środków 20 proc. pieniędzy musi trafić na cyfryzację, a 37 proc. na inwestycje związane ze środowiskiem (sic! - Zielony Ład?) oraz ochroną zdrowia (sic! - szczepionki obecne lub te na jakiś nowy wirus?). 

W swoim poście pt.: "Po co nam Unia Europejska i "jej pieniądze?" [1] wskazałem, że nawet cała bezzwrotna pomoc unijna może być Była) dla nas w ogóle niekorzystna finansowo a co dopiero można powiedzieć o pomocy w formie przekazanego nam długu w ramach pomocy z FO? Zresztą przyjęcie FO spowodowało już, że nasza unijna składka ma wynosić 2% naszego PKB a nie 1,2% jak było dotychczas, czyli nasze straty będą jeszcze większe.

Ale pomijając już to, to cóż tak naprawdę więc znaczy uwspólnotowienie długów? Ano to, że każdy kraj będzie mógł zaciągnąć pożyczkę z FO bez żadnego ryzyka, bo w razie, gdyby przestał spłacać, to po prostu przeterminowanymi spłatami zostaną obarczeni inni członkowie UE - "Żyć nie umierać"!

Ale niestety to nie wszystko! 

Nawet chyba jeszcze ważniejsze jest to, że UE będzie musiała zapewnić sobie nowe źródła dochodów na pokrycie zaciągniętych unijnych pożyczek. Mowa jest tu o nakładaniu nowych unijnych podatków, z czym mamy do czynienia - podobnie ja z uwspólnotowieniem długów - po raz pierwszy w historii UE. I te podatki już nie będą ściśle związane z FO, ale zaczną funkcjonować powszechnie zapewne przez cały już czas istnienia UE!

Jakie one mogą być?

Ano podatek (opłata) za oddychanie, czyli za tzw. ślad węglowy. Byłaby ona cłem nakładanym na import produktów, których wytworzenie wiązało się z emisją CO2. Kolejnym z pomysłów jest niewielki podatek od transakcji finansowych. Kolejnym może być podatek cyfrowy, obciążający przychody internetowych gigantów. Ten i jak się wydaje słuszny już nawet zaczynają już zresztą wprowadzać poszczególne kraje na własną rękę. 

Tyle tylko, czy urzędnicy unijni na tym poprzestaną? 

Podatek za ślad węglowy to kolejny absurd jak handel emisjami CO2, które też są swoistym podatkiem za oddychanie nakładanym na wszystkich (sic! - największy przekręt na świecie!) a szczególnie tych, którzy korzystają z tradycyjnych źródeł energii np. węgla kamiennego i brunatnego. Ceny emisji CO2 osiągnęły już niebotyczne rozmiary: z 5 euro za tonę w 2015 roku do niemal 100 euro za tonę obecnie i stanowią już 60% ceny energii. 

Podatki za transakcje finansowe czy cyfrowe jeszcze jakoś można byłoby uzasadnić, ale przecież zaczyna się też mówić o podatku katastralnym, czyli płaconym w wysokości 1-2% liczonych od aktualnej wartości rynkowej mieszkania (zabór własności!)... A co jeszcze może zaświtać w głowach elit unijnych? Aż strach się bać... może od jedzenia mięsa, co sprawi, że cena mięsa i tradycyjnych wędlin stanie się na tyle duża, że stanie się luksusem dla bogaczy? A może - tak jak niegdyś w Chinach - od posiadania dzieci? A może od chodzenia i biegania, bo pochłaniamy wtedy więcej tlenu i emitujemy zwiększoną ilość CO2... Inwencja twórcza nie zna granic!

Reasumując. Może faktycznie dla Polski byłoby lepiej w ogóle zrezygnować z tego FO, bo i tak nam pozostaną tradycyjne środki pomocowe z UE... no chyba, że znów nas zaszantażują praworządnością a wtedy winniśmy się zastanowić nad Polexitem i finansować nasz rozwój własnymi środkami!


---------------------------------------------------

Informacja

Przez prawie 14 lat pisałem pro bono, bo miałem na to czas a na życie zarabiałem w innych miejscach.

Napisałem przeszło 1400 tekstów, które mają przeszło 4 mln odsłon i niezliczoną ilość komentarzy. Nigdy nie dałem się uwieść żadnej redakcji, bo chciałem pisać jako wolny człowiek, bez autocenzury wynikającej z 'linii programowej" określonej redakcji. Poza tym pisanie jest moją pasją. 

Ale dziś subiektywno-obiektywna moja realna sytuacja się zmieniła i mam coraz mniej czasu na przygotowywanie i publikowanie tekstów. Mam do wyboru: albo skończyć zajmujące mój czas darmowe pisanie i zająć się innymi rzeczami, albo uzyskiwać z tego jakieś gratyfikacje, choćby w formie niewielkiej darowizny. 

Napisanie w miarę dobrego tekstu wymaga dużego nakładu pracy i czasu. Dziś ten czas mi się kończy a nie lubię robić rzeczy tylko powierzchownie i pisać jakiś jednoakapitowych bzdur a ponadto uważam, że tak naprawdę nas - blogerów - wysiłek winien być doceniany jak wysiłek i praca dziennikarzy w mediach tradycyjnych. Ja przez 14 lat nie chciałem nigdy nikogo prosić o wsparcie, bo tego nie potrzebowałem. Lubię pisać i dzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi. 

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 

---------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog