Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upadek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 czerwca 2019

Co pokolenie to wyborcza, wyborcza.pl

Jak ja się cieszę, że wreszcie szmatławiec pod nawą Gazeta Wyborcza już ma tylko tyle zysków, że stać ją tylko na reklamę w internecie. Przychody spadają, kurczy się jej nakład i może w końcu upadnie, mimo pomocy G. Sorosa a A. Michnik zaszyje się pośród drzew Białowieskich, które zeżarły korniki i zawsze będzie go widać.

To naprawdę wspaniała wiadomość zważywszy, że jeszcze niedawno, ale też przez całe 30-lecie była opiniotwórcza dla wielu Polaków. Teraz zeszła na "psy". Stała się bulwarową gazetą, tak jak jej portal.

Tytuł zaczerpnąłem z jej reklamy w necie, bo obecnie tylko na to ją stać. To koszmarnie prymitywna i infantylna reklama dla nieuświadomionych z wyprutymi synapsami ludzi. Może jednak jeszcze wysupłają jakieś rezerwy finansowe na reklamę w TV. Może. Na razie postawili na tańszy internet.

Pamiętam kiedyś, że nawet ją prenumerowałem i do tej pory mi wstyd i chyba wstyd odczuwa wielu jej dawnych czytelników. To brukowiec dla Polaków. Postkomunistyczna, promująca lewacką
ideę oraz rewolucję kulturową. Oby zniknęła w końcu z rynku, czego bym sobie życzył z całego serca a A. Michnik przeszedł w polityczny niebyt. Zbigniew Herbert opisał go jako intelektualnego komunistycznego potwora i miał rację. Nie, niestety za tą opinię nie dostał Nagrody Nobla, która mu się należała jak nikomu. W. Szymborska nie dorastała mu "do pięt". Szkoda, ale podziwiam Herberta za szczerość.

Mimo reklamy obecne pokolenie już nie czyta Gazety Wyborczej ani jej portalu. Są owszem i tacy, którzy uważają je świętość, ale to są ludzie zaczadzeni i wyjałowieni z myślenia. W życiu realnym potrafią mówić tylko i wyłącznie językiem GW i TVN. Oni już są straceni dla Polski, bo nieraz próbowałem do nich dotrzeć argumentami merytorycznymi. Odzew był taki, że reagowali agresją i krzykiem. Też smutne.

Ja osobiście uważam, że ten który głosuje na obecną opozycję tak promowaną przez GW jest albo zdrajcą, albo robi to koniunkturalnie, aby utrzymać jakąś tam pozycję przynoszącą mu zyski w dniu codziennym. To są ludzie wyprani z polskości jak u Tuska, dla którego "polskość to nienormalność" a może... sam jest a'la nienormalny, skora my Polacy szanujący polskość uważani są przez niego za nienormalnych? Skłaniam się osobiście do tego ostatniego, bo te nienawistne i zacietrzewione nienawiścią lisie oczy zdenerwowanego Tuskusia mówią wszystko... Dla niego liczy się tylko leniwa władza: "Panowie policzmy głosy" gaworzył podczas Nocnej zmiany w 1992 roku.

GW upada, czego nie mogą znieść jej włodarze. Skończył się jej wpływ - dzięki internetowi - na Polaków i dobrze. Młodzi ludzie dziś mają dostęp do różnych informacji i różnych portali, czego my w latach 90-tych nie mieliśmy i wierzyliśmy jedynie w to, co napiszą w GW a już później powiedzą  w TVN. Niestety jest wielu ludzi, którzy pamiętając te lata dalej są skłonni do akceptacji wszystkiego podawanego przez gazetę A. Michnika. Żal mi ich, bo nieraz to naprawę kiedyś wartościowi ludzie. Wiem to z autopsji.

Na pogrzeb GW nie pójdę, niech sami sobie wykopią grób i mam nadzieję, że nastąpi to dość szybko, nawet Soros nie pomoże.

Będę ukontentowany, gdy zobaczę te miny ich redaktorów, którzy przez tyle lat kształtowały umysły wielu Polaków. Ja zakończyłem z nią "współpracę" w 1992 roku i od tego czasu nieraz ją czytam "z drugiej ręki", co by znać ich poglądy. Jest to lektura, która wprawia mnie w stan obrzydzenia, ale zawsze warto znać, co myślą wrogowie polskości a ona taka jest.

Tylko szkoda mi tych moich rodaków ciągle ją czytających i na jej podstawie wyrabiających sobie opinię o świecie i Polsce. Naprawdę nie warto. Lepiej poszukać w internecie innych informacji, aby wyrobić sobie opinię i własne zdanie, tyle tylko, że ci Polacy już nie potrafią myśleć samodzielnie. 30 lat skutecznie ich z tego "wyleczyło". Jeszcze raz szkoda.

Nadzieja jest w młodych Polakach, dlatego  GW tą internetową reklamę kieruje przede wszystkim do nich, ale nie martwmy się, bo młodzi więcej dziś wiedzą niż my w swoich czasach i nieraz potrafią myśleć! I to jest moja radość.

Ostatnio dyskutowałem z około 65 letnim mężczyzną, który kupował GW. Zapytałem dlaczego. Odpowiedział mi, że ją kupuje od początku i nie wyobraża sobie dnia bez niej. Na moją krytykę jego zakupu "wsiadł" na mnie krzykiem. Tych ludzi już nikt nie jest w stanie uratować. "Jak koń, klapki na oczach". Trudno, ale rośnie nowe pokolenie i z ich postawy jestem w części dumny. Naprawdę duża ich część wie dużo, mimo, że nieraz krytykujemy ją za buźki w smesach, czy czytanie tylko skrótów książek. Takie czasy a co tu mówić o propagandowych tekstach GW. Nie czytają. I dobrze! Po co sobie zatruwać umysły jej wypocinami.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ i e-mailową informacją o tym fakcie. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych.

środa, 14 grudnia 2016

Balonik współczesnej, nie tylko polskiej, Targowicy pękł!

Wszystko było uzgodnione.

G. Soros, czyli zapewne Rothschildowie oraz zewnętrzni być może podwładni Rockefellerów i ich fundacje oraz organizacje od niech zależne utworzyli z dużą dozą prawdopodobieństwa zarówno Nowoczesną, jak i KOD.

Te dwie organizacje od samego początku utraty władzy przez polskich postkomunistyczno-lewako-demoliberałów spod znaku PO-PSL miały szybko doprowadzić do obalenia nowych władz polskich, czyli prezydenta A. Dudę i rząd prawicowy pod wodzą PiS.

Pomimo wielkich pieniędzy sponsorów, mobilizacji syjo-lewacko odmóżdżonych przez 27 lat Polaków i całego spektrum pogrobowców SB-eków i WSI-oków nie udało się przez nich osiągnąć zamierzonego celu.

Nawet usilne targowickie prośby naszych zdrajców o pomoc za granicą na nic się zdały, co dziś było widać w czasie kolejnej i zainicjowanej przez rodzimych szubrawców debacie o Polsce w Parlamencie Europejskim.

Ta debata pokazała jeszcze raz jak nikczemni potrafią być mieniący się niby Polakami współcześni Targowiczanie tacy jak J. Lewandowski. Ten osobnik, obok J.K. Bieleckiego, L. Balcerowicza, B. Geremka, T. Mazowieckiego, A. Michnika, J. Kuronia, D. Tuska, L. Wałęsy, E. Kopacz, A. Kwaśniewskiego, B. Komorowskiego, R. Petru, M. Kijowowskiego i wielu innych winni już dawno być osądzeni za działanie na szkodę naszej Ojczyzny. A tacy ludzie jak F. Timmermans , J. C. Juncker czy G. Verhofstadt już dawno powinni odpowiadać za szkalowanie Polski przed międzynarodowymi trybunałami karnymi.

Polacy są jednak mądrzejsi od nich wszystkich. Przez tyle miesięcy nie dali się zmanipulować i już nie dadzą. Polska jest Polaków, tak jak inne narody mają swoje państwa i będą o nie walczyć.

Lewacko-demoliberalna ideologia przegrała, tak jak przegrali jej wielcy od setek lat finansowi kreatorzy. Oni zdają sobie z tego sprawę, stąd taki ich kwik, nie tylko w Polsce. A ich sterowane i łase na przywileje marionetki dziś się po prostu boją o wszystko... Dlatego ich kwik jest jeszcze większy.

Nam pozostaje tylko uśmiech politowania i współczucie. Człowiek jest nie do zabicia. I dobrze...

A nadmuchiwany kuriozalny balonik polskich zdrajców pękł 13 grudnia 2016 roku... :), o czym chyba nikogo nie trzeba przekonywać. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 19 lutego 2016

Dwa symbole Solidarności: Upadły Anioł i Dąb Wolności (tekst z 2010 roku)

Pragnę przypomnieć mój tekst z sierpnia 2010 roku w niezmienionej treści. Dziś napisałbym mniej więcej to samo, ale już bez tamtych emocji...

Oświadczam też, że jest to mój ostatni post, w którym choć w części poddaję analizie osobę L.Wałęsy.

--------------------------------
krzysztofjaw - 30.08.2010 roku [1]

Lech Wałęsa nie uczestniczy w obchodach 30-lecia Solidarności. Jeżeli w ten sposób pragnie przeprosić Polaków za kradzież ich wolności, to jestem go w stanie zrozumieć, ale tak nie jest... Niestety, tak kończą niegodziwcy - w samotności, zapomnieniu i pogardzie.

Być może jego intencje są inne a wynikają z frustracji i złości wobec dawnych, prowadzących go spec - towarzyszy, dla których stał się już niepotrzebny. Tak kończą zwykle agenci i "pożyteczni idioci" wykorzystywani przez totalitarystów - w samotności, zapomnieniu i pogardzie.

Może też jest to zwykły strach przed spojrzeniem z trybun głęboko w oczy ludziom, których zdradził i wykorzystał. Tak zwykle kończą tchórze i zdrajcy - w samotności, zapomnieniu i pogardzie.

Przez 20 lat na piedestale Polski stał człowiek, który niestety sam stargał własny (nawet ten wykreowany sztucznie) SYMBOL a tym samym zniszczył po części nasz naród, zmarnował 10 milionowy zryw Polaków ku wolności i światłej przyszłości Naszej Ojczyzny. Stał tak przez te lata sztucznie przyspawany do cokołu kłamliwą propagandą i kreacyjną manipulacją III RP. Okazał się jednak woskową figurą, którą w końcu stopił ogień prawdy, prawdy która zapisze L. Wałęsę na wstydliwych kartach polskiej historii. Tej prawdy, która sprawiła, iż jego miejscem na mszy świętej za tragicznie zmarłą Annę Walentynowicz były ostatnie od ołtarza kościelne ławki...

Wiele już pisano o L. Wałęsie... Przypomnę fragmenty mojej i nie tylko mojej oceny tego upadłwego symbolu polskiej Solidarności, tego złodzieja naszej wolności...

Internauta OKOWITA:

"Jakże ciężko być Symbolem, gdy pracowicie niszczyło się własny wizerunek.

Lech Wałęsa. Symbol Sierpnia '80, postawiony na czele potężnego ruchu sprzeciwu, Laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Przez całe lata 80- te nadzieja Narodu. 

Każdy, kto wówczas myślał czy mówił o wolności, widział Lecha. Każdy, kto słuchał "Wolnej Europy", słyszał o wielkich tego świata. O Lechu. Papież...i Lech. Reagan...i Lech. To pozwalało przeżyć mroczne czasy stanu wojennego, "konferencje" Urbana i Dziennik TV. 

Wielu z nas bez zmrużenia okiem wyjmowało ostatnie grosze z chudych komunistycznych pensji. Na ulotki, na podziemną prasę. Na wszystko to, czego jednym wspólnym mianownikiem był Symbol.

Przyszła wolność. Okrągły Stół, pierwsze prawie wolne wybory. I pierwsze wątpliwości. Pierwsze pytania - dlaczego Symbol porozumiewa się z komuną biorąc 35% demokracji? Dlaczego Symbol mianuje Jaruzelskiego Prezydentem Wolnej Rzeczypospolitej? Dlaczego Symbol nie protestuje w Magdalence po toaście Adama Michnika? "Za Lecha - premiera i Kiszczaka - Ministra Spraw Wewnętrznych". Dlaczego w ogóle do tej Magdalenki doszło? 

Pytałem o zasługi Lecha po roku 1989. Nie dostałem żadnej konkretnej odpowiedzi. Owszem - wspominano o zdradzie interesów tych, którzy go wynieśli, o biedzie, o bezkarności SB-ków, o nierozliczeniu, o braku lustracji i dekomunizacji. To wszystko prawda. Tyle, że nie na temat. Lechu ma jedna zasługę na swoim koncie. Niezaprzeczalną i niepodlegającą żadnej dyskusji. Doprowadził do rozwiązania sejmu kontraktowego a tym samym do pierwszych, wolnych wyborów III RP. Wątpliwa to zasługa. Dwa lata straconej szansy odsunięcia komuny raz na zawsze. Dwa lata konieczności współpracy z wiernymi stronnictwami PZPR. I z nią samą również. Dwa lata... 

Symbol został Prezydentem Rzeczypospolitej. Należało mu się. I ja tak uważam. Co zrobił Symbol? Miał całkiem niezły pomysł - na silnego Prezydenta. I spaprał go dokumentnie. Nie dość, że oszukał zajawką siekierki dziabiącej Grubą Kreskę, nie dość, że nie puścił nikogo w skarpetkach, to "dbałością" o lewą nogę, pozwolił całkowicie podnieść się komunie. Dał sygnał, że o nią dba, mimo, że kilka lat wcześniej ta sama komuna wysyłała ZOMO na tych, którzy wynieśli Symbol na piedestały. I na niego samego. 

I zapłacił. I płaci do dziś. Wykreował "bohatera z Charkowa", schorowanego na goleń. Wykreował szereg wątpliwości w swojej własnej sprawie. "Powiem, kto był Bolkiem", "Bolków było wielu", "Bolek to podsłuchy... .

Dziś ofiary PEERLEU stoją na najniższym stopniu. A kaci cieszą się dobrym zdrowiem i dobrobytem. Dzięki Tobie, Symbolu. Dziś z ponad 100 tysięcy agentów SB ujawniono jakiś promil. Również dzięki Tobie. Tak chciałeś rozliczać, że aż nauczyłeś się liczyć do stu milionów. Skarpetek aferzystów. Czystych, pachnących. I mających się tak samo dobrze jak esbeccy kaci. Pod Pomnikiem bywasz Sam. Doskonale wiesz, dlaczego nie ma z Tobą tych, którzy w Ciebie kiedyś wierzyli. I zawiedli się srodze. Dlatego jesteś sam.

Kiedyś byłeś Symbolem. Dziś jesteś cieniem cienia tego Symbolu. Z własnego wyboru. i z własnej winy".

Moje własne przemyślenia nawiązujące do powyższych (publikowane w lutym 2010 roku):

Jakże smutne przemyślenia i jakże bliskie dla wielu, w tym mnie.


Z przykrością muszę powiedzieć, że od lat te same myśli przepełniają mnie, zadając codzienny ból niczym zaropiała i tkwiąca w ciele zadra. Mam swoje lata, dobre wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe (zdobyte własną pracą, uporem i zaangażowaniem oraz dzięki pomocy i aprobacie mojej rodziny). 

Miałem marzenia o Wolnej Polsce. Miałem...


Pamiętam siebie z czasów Symbolu SOLIDARNOŚCI. Mimo wtedy młodego wieku byłem już strasznie zaangażowany politycznie. Ciche zebrania i msze każdego 13-tego grudnia, rozbijane gazem demonstracje, znaczki Lecha w klapie a na 1-maja oporniki wczepiane w widocznym miejscu, pałowanie milicji, drukowanie i roznoszenie ulotek i książek. I zawsze... z Lechem na ustach. To był KTOŚ, właśnie SYMBOL.


Na niedawnym koncercie z okazji jego urodzin usłyszałem mniej więcej, że każdy naród targając Symbole niszczy własną tożsamość... no cóż zrobiło mi się smutno. Na piedestale sceny stał człowiek, który sam stargał własny SYMBOL a tym samym zniszczył po części NARÓD POLSKI. I o tym trzeba mówić.


Wiem, że jest to zarówno dla mnie jak i wielu mi podobnych zniszczenie ideałów młodości, zszarganie wielu lat wiary w ideę wolności i słuszności własnych działań. Uświadomienie sobie tego faktu sprawia ból... zmarnowanie tylu lat życia z Lechem na ustach. 

Ale ważniejsza jest prawda historyczna, nawet, gdy boli... bo tylko na prawdzie historycznej można budować wolny i suwerenny naród... OJCZYZNĘ.


A teraz... w instytucjach finansowych i bankach rządzą z reguły byli komuniści lub już ich dzieci i krewni albo Ci, którzy spotkali się w Magdalence sprzedając prawdopodobnie Polskę. Wielkie fortuny mają byli agenci, szpiedzy i ludzie pokroju R. Sobiesiaka. Majątek narodowy został sprzedany za bezcen a wykonawca tego zadania L. Balcerowicz dalej jest kreowany na Bohatera Narodowego.  Ginie Komendant Główny Policji a sprawców tego zamachu nie zaleziono do dziś. Umiera tragicznie jedna z najważniejszych osób w Polsce - G. Michniewicz i... nikt nie próbuje wyjaśnić tej śmierci a informacje o G. Michniewiczu są usuwane z internetu. Polscy politycy są na usługach spec-służb i szemranych środowisk biznesowo-mafijnych... i dalej "rządzą" Polską.


Można by tak wymieniać jeszcze długo jaką to Polskę zbudował Lech? Zmarnowaliśmy wielką szansę oczyszczenia Polski z szumowin ubeckich i sowieckich i nie zrobiliśmy tego... właśnie przez Niego. Niemal wszystkie kraje komunistyczne jakoś sobie z tym poradziły a MY kolebka oporu NIE! Smutne...


Nawet nie zrobiliśmy reprywatyzacji (a propozycje w stylu zwrotu 20% majątku są po prostu śmieszne). Nie zbudowaliśmy klasy średniej. Istnieją tylko wielkie międzynarodowe korporacje związane z niepolskimi rządami lub polskie oligarchiczne firmy związane z polską kastą rządzącą, mafią i spec-służbami. Polska to obecnie jedna wielka zarządcza hucpa działająca pod szyldem: SOBIES-SOWA-BOND (sobiesiakowo + WSI (owo)-informacyjnie + bondarykowo-agencyjnie), nad która pieczę trzyma Bildenbergowo reprezentowane przez TW Musta. Z drugiej zaś strony rzesza pracowników najemnych, młodych polskich emigrantów z konieczności, spauperyzowani i biedni Polacy. Atomizacja i ogłupianie społeczeństwa osiągnęły rozmiary o wiele większe niż za komuny. A L. Wałęsa dalej "świeci:" na salonach...


I w tym miejscu stawiam pytanie, Dlaczego?


Odpowiedź jest jeszcze trudniejsza do zniesienia... Lech wcale nie był symbolem... Był wykonawcą zaleceń bezpieki, która już od lat 70-tych i wcześniej (?) kontrolowała go i współpracowała z nim, jako agentem Bolkiem.


Zastanawialiście się kiedyś jak to możliwe, że Lech nagle znalazł się w stoczni na strajku, którego wcale nie zorganizował a był wręcz wcześniej jemu przeciwny. Strajk już trwał a wyrzuconego ze Stoczni Lecha jeszcze tam nie było. Skąd się więc tam nagle znalazł? Skoczył przez płot? Wielki mit. A Lech podobno był wtedy pod ścisłą obserwacją SB. I pozwolili mu dostać się do stoczni? Nie bali się Go? Nie zaaresztowali? Przeskoczył przez płot (jeszcze raz bzdura!). Widocznie nie, bo... był ich i właśnie on miał ten strajk poprowadzić i otoczyć się ludźmi, co do których bezpieka nie wyrażała zdecydowanego sprzeciwu lub ich wyznaczała... to on miał być przywódcą strajku wygodnym dla bezpieki, która miała już na niego swoje tzw. haki. Podobno został dowieziony na strajk motorówką na polecenie jednego z komunistycznych szefów (admirała Piotra Kołodziejczyka bądź kontradmirała Janczyszyna).


Wszystkie jego późniejsze działania są tego konsekwencją, jako agenta służb specjalnych PRL (a stawszy się agentem zostaje się nim już na całe życie): zgoda na prezydenta Jaruzelskiego, odnowienie czerwonej nogi, nocna zmiana, brak dekomunizacji, akceptacja grubej kreski a tym samym brak zakazu zajmowania stanowisk przez dawnych ubeków, itd., itp.


Stąd tak zaciekle broni się On przed ujawnieniem tego faktu współpracy z SB, bo to przekreśla Go, jako człowieka i prawdziwego Symbolu Polaka i polskiej SOLIDARNOŚCI.


Lech Wałęsa stał się przez te dwadzieścia lat faktycznie symbolem - SYMBOLEM STRACONEJ SZANSY I UPADKU WOLNEJ RZECZPOSPOLITEJ... i tak będzie opisywany na kartach polskiej historii przez przyszłe pokolenia. Bo wierzę, że jednak Polska, Naród Polski w końcu zwycięży...

Smutne i gorzkie to przemyślenia. Smutna i gorzka prawda o Lechu Wałęsie, który niestety w dalszym ciągu kala faktyczną bohaterkę tamtych dni, śp. Annę Walentynowicz. Tak naprawdę to dzięki niej powstała Solidarność i Ona pozostanie bohaterką dla wielu milionów Polaków, którzy w tamtych dniach uwierzyli w możliwość odzyskania wolność i niepodległości naszej Polski.

Dzisiaj w nocy obejrzałem w TVP2 wzruszający reportaż o Annie Walentynowicz pt.: "Doceniałam każdy przeżyty dzień". Łzy wzruszenia spływały mi po policzkach... Przez 60 minut skondensowano całe życie Pani Ani. Opowiadała o nim ona sama, jej syn, wnuczęta. Mówiła o swoim trudnym dzieciństwie, śmierci rodziców i szczęściu jakim była dla niej praca sama w sobie a praca w stoczni w szczególności. Opowiadała prosto i pięknie o momentach jej dojrzewania do antykomunizmu. Jej syn, wnuki wspominali życie swoje i historię najbliższej im osoby... To wszystko przeplatane było zdjęciami, fragmentami filmów...

Po obejrzeniu tego dokumentu w moich myślach przewijały się tylko dwa słowa: Prawość i Uczciwość... Taką osobą była Pani Anna Walentynowicz... Prawda i prawość zawsze i mimo wszystko, uczciwość, skromność i przyzwoitość zarówno w małych jak i wielkich sprawach... Jakże to mało, ale jakże dużo... a dla niektórych niemożliwe niestety do osiągnięcia...

Pisząc teraz o Solidarności i Lechu Wałęsie przypomniałem sobie co w tym filmie mówiła Anna Walentynowicz o początkach strajku i samym jego "symbolu". Otóż L.Wałęsa przybywszy na strajk miał tylko dwa cele: jego stłumienie i uzyskanie dla siebie intratniejszego stanowiska w stoczni. Po rozmowach na te tematy z Dyrektorem Stoczni (w drodze do jego gabinetu, lub z gabinetu) zawołał do ludzi mniej więcej tak: "Co Wy jeszcze tu robicie? Do domów! Koniec strajku". Zdezorientowani stoczniowcy zaczęli rozchodzić się do domów. Wtedy to właśnie Anna Walentynowicz przez tubę zaczęła nawoływać do kontynuowania strajku (który zresztą wybuchł w jej obronie), zatrzymała ludzi w stoczni... I to był początek Solidarności, początek końca komunizmu w Polsce i innych demoludach...

10 kwietnia 2010 jej wnuk odbierał kluczyki od samochodu (jako narzędzie pracy w nowym dla niego zawodzie taksiarza)... nie zdążyła nawet go obejrzeć... zginęła 10 kwietnia pod Smoleńskiem...

Cześć jej pamięci...

A dla tych, którzy jej nie znali za życia polecam wywiad z nią w programie "Pod Prąd".  W tym wywiadzie jest wszystko o niej i wszystko o naszej Solidarności... tej z małej i tej z wielkiej litery...
(pod pierwotnym adresem na YouTube wywiadu już nie ma, może ktoś go jednak odszuka - kj: 19.02.2016)

Dwa symbole Solidarności... Jeden już upadły. Drugi daje nadzieję na odniesienie w końcu naszego zwycięstwa, daje nadzieję, że w końcu "Polska Polską będzie". 


Prezydent Polski Lech Kaczyński chciał w swojej kampanii wyborczej wykorzystać symbol dębu... Mam nadzieję, że wspólnie z Anną Walentynowicz zasadzili w nas wiele dębów, które niebawem stworzą niezniszczalny dla wrogów, polski i patriotyczny drzewostan wolności zwycięstwa!

---------------------------------------------------------------------

Tak pisałem sześć lat temu i dedykuję ten tekst A. Walentynowicz, małżeństwu Gwiazdów, K. Wyszkowskiemu, A. Rozpłochowskiemu, J.K. Kelusowi i wielu, wielu innym małym i wielkim, wszystkim prawdziwym bohaterom walki z komunizmem, wszystkim, którzy nigdy się nie złamali i stanowili dęby wolności tej naszej 10 milionowej Solidarność... Moje dla nich wyrazy wdzięczności...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 9 grudnia 2015

III RP i przypadek Myszkiewicza, Niesiołowskiego zwanego Stefanem!

Od lat obserwuję coraz większy człowieczy i umysłowy upadek  etyczno-moralny Stefana Myszkiewicza vel. Niesiołowskiego i vel... coś tam jeszcze.

Ostatnie jego wypowiedzi trącą już jakimś niemalże opętaniem nienawiścią do wszystkiego co związane jest z polską rządzącą prawicą, z prezydentem A. Dudą i w ogóle z polskością. Od lat zresztą z jego paszczy wydobywa się śmierdzący jad, którego fetor - po przegranej B. Komorowskiego i PO - jakby się jeszcze wzmógł.

Ostatnio sugerował, że antyrządowe demonstracje przed siedzibą PiS, czyli - wedle niego - nowym Komitetem Centralnym mogą skończyć się jej podpaleniem:

"Kaczyński pełni dziś w Polsce mniej więcej taką funkcję, jak Jaruzelski w Polsce Ludowej. Jest faktycznie człowiekiem, który decyduje o wielu obszarach. A te, których nie kontroluje, zapowiedział, że chciałby kontrolować. W tej chwili porwał się na Trybunał Konstytucyjny, ale chyba go przegra dzięki Unii. Polsku z Unii nie wyprowadzi, bo to byłby koniec jego rządów. W związku z tym demonstracja będzie taka, jak pod domem Jaruzelskiego, bo tam jest władza. Demonstracje będą też przed tym nowym Komitetem Centralnym na Nowogrodzkiej [siedziba PiS - red.]. Być może to się skończy spaleniem tej siedziby, tak jak palono komitety PZPR, tak być może zapłonie komitet PiS-u. To zależy oczywiście od tego, co PiS będzie robiło" [1].

W innym miejscu znów daje o sobie znać jego "pisowskie zafiksowanie" i jakieś odmęty jego wspomnień o Stanie Wojennym oraz często stosowanej przez ZSRR  "bratniej pomocy", o którą dziś zwraca się do UE:

"Andrzej Duda jest pisowskim funkcjonariuszem i wykonuje dyrektywy PiS. Mam nadzieję, ze sędziowie - nielegalnie wybrani, pisowscy - nie będą orzekać, że stowarzyszenie Iustitia pozbawi tych ludzi - za sprzeniewierzenie się - prawa orzekania (...) Nasza broń, ludzi walczących o demokrację, jest jak w stanie wojennym - ulica! Demonstracje uliczne! I pomoc zagraniczna. Nie rozumiem naszej reprezentacji w PE - na co oni czekają? Co jeszcze musi się stać, żeby Unia Europejska w to wkroczyła?!" [2]

Nie omieszka też - niczym jakiś opętaniec i z jakimś szaleństwem w oczach - oburzać się na Krzyż zawieszony w kancelarii Premiera:

"Nie ma potrzeby demonstracyjnie wieszać tam krzyża. Krzyż jest w wystarczająco wielu miejscach w Polsce i wykorzystywanie krzyża w momencie, kiedy jest łamanie demokracji, kiedy jest polska wolność zagrożona, wyciąganie krzyża i pokazywanie jacy my jesteśmy katolicy, jacy my jesteśmy wspaniali, bronimy krzyża. Jeszcze raz mówię obrzydliwe [3]".

Kiedyś zaś raczył powiedzieć też takie coś:

"PiS chce kazać kobietom rodzić dzieci, o których wiadomo, że są kalekie? To coś nieprawdopodobnego! Miałem wujka inwalidę, wiem, jak wyglądają takie sytuacje w życiu".

Trudno oceniać S. Niesiołowskiego. Jedni widzą u niego cynizm, pogardę dla innych i zwykłe karierowiczostwo. Inni upatrują oznak jakiejś choroby natury psychicznej. Jeszcze inni nawet symptomy opętania, które wymaga egzorcyzmów.

Ja widzę po prostu w S. Niesiołowskim człowieka upadłego, upadłego totalnie i ten upadek nastąpił już dawno temu, kiedy donosił UB-kom na swoich kolegów z opozycji, na swoją narzeczoną, na swój niepodległościowy "Ruch", np. na temat swojej narzeczonej donosił:

"Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną l969 roku jako członka naszej nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m.39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie" [4].

Naprawdę. Nie oburzają mnie już słowa z jego ust płynące. Żadne! Powtórzę: patrzę jeno na tego człowieka jako na kwintesencję upadku, którego fundamentem jest kłamstwo... Jedno niemalże kłamstwo, które z tego człowieka zrobiło moralne, etyczne, ludzkie dno... Kłamstwo, które skończyło się powstaniem czegoś na kształt kanalii. Nie obchodzi mnie też, czy owe coś "na kształt kanalii" ma jakieś zaburzenia psychiczne, czy jest opętane, czy tylko stało się cynicznym i pozbawionym wnętrza konformistycznym oraz konsumpcjonistycznym a'la robotem.

I patrzę ze smutkiem na ten upadek... Na dosłowne nurzanie się w coraz większych odmętach zatrutej i chorej z nienawiści oraz złej duszy ludzkiej...

I mam też pytania do wszystkich tych, którzy tak przeciwni byli i są dalej lustracji...

Przez jej brak, przez to kłamstwo założycielskie III RP ileż takich Niesiołowskich przestaje być dosłownie już godnych nazywania człowiekiem?

Ileż takich Niesiołowskich ze strachu przed odkryciem tego kłamstwa, które zrodziło później gąszcz innych kłamstw jest gotowych nawet zabijać lub odmawiać godności życia innym... byleby taka postawa była akceptowana przez tych, którzy znają o nich prawdę, mają kopie ich teczek, wiedzą, że skłamali, itd...?

Czyż taki właśnie był cel nadrzędny przeciwników lustracji: posiadać "haki" i wiedzę na temat nieujawnionego kłamstwa innych... do końca ich dni... aż do ich upodlenia?

Czyż dlatego namówiono Wałęsę, aby wycofał po 5 minutach swoje oświadczenie z PAP-u w 1992 roku, w którym stwierdzał, że faktycznie podpisywał pewne dokumenty i rozmawiał często z UB. I Wałęsa wcale dziś mową nienawiści nie odbiega daleko od pana S.M.N.

Czy dlatego też taka władzę ma lub miała przez 26 lat Agora, GW i jej szef, który jako jedyny z tzw. "opozycji" miał wzgląd jako jeden z pierwszych do całości archiwum MSW w okresie zmiany rządów i transformacji ustrojowej?

Ludzie, którzy skłamali, których de facto nie zmuszono do ujawnienia prawdy a tym samym perfidnie upodlono... bywają gorsi niż kiedyś ich a dzisiaj nasi wrogowie posiadający wiedzę o ich kłamstwie... To taki syndrom np. kapo w obozie koncentracyjnym: z reguły bywał bardziej nikczemny niż jego Pan – niemiecki Hitlerowiec, bowiem musiał udowodnić swoje przywiązanie i przydatność oraz zasłużyć na jego łaskę.... a coraz większe okrucieństwo często też miało na celu wyzbywanie się własnego głosu sumienia.

Nie będę poszukiwał więcej porównań...


Dla mnie historia upadku i degrengolady Pana Stefana Myszkiewicza Niesiołowskiego jest historią upadku III Rzeczpospolitej... powstałej na fundamencie kłamstwa...


[1] http://wpolityce.pl/polityka/274379-to-przestaje-byc-zabawne-niesiolowski-nawoluje-do-demonstracji-przed-domem-kaczynskiego-i-siedziba-pis-i-sugeruje-byc-moze-sie-to-skonczy-spaleniem
[2] http://wpolityce.pl/polityka/274504-szewska-pasja-niesiolowskiego-nasza-bron-to-ulica-jak-w-stanie-wojennym-co-jeszcze-musi-sie-stac-zeby-unia-europejska-w-to-wkroczyla
[3] http://niezalezna.pl/73752-co-tak-przerazilo-stefana-niesiolowskiego-wpadl-w-szal-przez-krzyz
[4] Fragment protokołu z przesłuchania Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 r. [przesłuchujący: kpt. mgr Leonard Rybacki]. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 — 11) dowiadujemy się też np., że por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o, godz.15.10, iż Stefan Myszkiewicz Niesiołowski przyznaje się do tego że istniał ,,Ruch”, że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 -76) wynika już, zdradzał niemal wszystkich naokoło. Więcej też: http://www.scribd.com/doc/58939179/niesiolowski


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

wtorek, 28 lutego 2012

Lech Wałęsa - dalszy upadek symbolu...

Witam

Znów zrobiło się głośno o L. Wałęsie. I znów - na co wskazuje Grzegorz Wszołek - reakcja L. Wałęsy jest kuriozalna i dostarcza niestety tylko  dodatkową amunicję dla jego przeciwników.

Niezależnie jednak od tego, dlaczego akurat teraz po raz kolejny podjęto próbę zbliżenia się do prawdy o L. Wałęsie (ktoś się jednak zdenerwował śmiercią płk. L. Tobiasza?) to jedno pozostaje smutnym faktem: jesteśmy świadkami dalszego upadku Symbolu Solidarności!

I im dłużej L. Wałęsa i jego otoczenie ukrywać będzie prawdziwą przeszłość, tym ten upadek będzie tragiczniejszy w skutkach zarówno dla samego bohatera, jak i dla dla nas wszystkich. W 1992 roku L. Wałęsa miał szansę na moralne oczyszczenie, ale jego przyznanie się do współpracy ze służbami funkcjonowało jako depesza PAP jedynie przez 5 minut... Szkoda, ale zapewne jego przyboczny "służbowy anioł ciemności" M. Wachowski  skutecznie wyperswadował L. Wałęsie jakąkolwiek próbę oderwania się od własnej niechlubnej  przeszłości.

Ale od niej można się oderwać w każdej chwili! Każdego dnia L. Wałęsa może w końcu powiedzieć prawdę i pozostawić po sobie coś więcej niż tylko wspomnienie upadłego Symbolu Wolnej Polski! Dziś przecież nie dowiadujemy się tak naprawdę niczego nowego. O tym, że L. Wałęsa został dowieziony na strajk przez przedstawicieli "prowadzących go oficerów komunistycznych służb specjalnych" wiadomo było już w czasie strajku, co wielokrotnie potwierdzała Anna Walentynowicz. To nic nowego...

Wierzę jednak, że każdy kolejny krok zbliżający nas do prawdy będzie - niczym  kropla wody - skutecznie drążył skałę zakłamania L. Wałęsy. Może któryś z nich sprawi, że ta skała pęknie i L. Wałęsa sam oczyści własne sumienie...

Może też w końcu przestanie być aktualna wymowa mojego postu Lech Wałęsa - upadek symbolu, który napisałem w lutym 2010 roku, niecałe dwa miesiące przez tragedią smoleńską... Pozwolę  sobie go przypomnieć mając nadzieję, że przyczyni się również do owego oczyszczenia....

---------------------------------------------------------

Na piedestale Polski od 20 lat stoi człowiek, który sam stargał własny SYMBOL a tym samym zniszczył po części NARÓD POLSKI, zmarnował 10 milionowy zryw Polaków ku wolności i światłej przyszłości Naszej Ojczyzny.

 Jeden z internautów (Okowita) opisał to w taki oto sposób:

"Jakże ciężko być Symbolem, gdy pracowicie niszczyło się własny wizerunek.

Lech Wałęsa. Symbol Sierpnia '80, postawiony na czele potężnego ruchu sprzeciwu, Laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Przez całe lata 80- te nadzieja Narodu.

Każdy, kto wówczas myślał czy mówił o wolności, widział Lecha. Każdy, kto słuchał "Wolnej Europy", słyszał o wielkich tego świata. O Lechu. Papież...i Lech. Reagan...i Lech. To pozwalało przeżyć mroczne czasy stanu wojennego, "konferencje" Urbana i Dziennik TV.

Wielu z nas bez zmrużenia okiem wyjmowało ostatnie grosze z chudych komunistycznych pensji. Na ulotki, na podziemną prasę. Na wszystko to, czego jednym wspólnym mianownikiem był Symbol.

Przyszła wolność. Okrągły Stół, pierwsze prawie wolne wybory. I pierwsze wątpliwości. Pierwsze pytania - dlaczego Symbol porozumiewa się z komuną biorąc 35% demokracji? Dlaczego Symbol mianuje Jaruzelskiego Prezydentem Wolnej Rzeczypospolitej? Dlaczego Symbol nie protestuje w Magdalence po toaście Adama Michnika? "Za Lecha - premiera i Kiszczaka - Ministra Spraw Wewnętrznych". Dlaczego w ogóle do tej Magdalenki doszło?

Pytałem o zasługi Lecha po roku 1989. Nie dostałem żadnej konkretnej odpowiedzi. Owszem - wspominano o zdradzie interesów tych, którzy go wynieśli, o biedzie, o bezkarności SB-ków, o nierozliczeniu, o braku lustracji i dekomunizacji. To wszystko prawda. Tyle, że nie na temat. Lechu ma jedna zasługę na swoim koncie. Niezaprzeczalną i niepodlegającą żadnej dyskusji. Doprowadził do rozwiązania sejmu kontraktowego a tym samym do pierwszych, wolnych wyborów III RP. Wątpliwa to zasługa. Dwa lata straconej szansy odsunięcia komuny raz na zawsze. Dwa lata konieczności współpracy z wiernymi stronnictwami PZPR. I z nią samą również. Dwa lata...

Symbol został Prezydentem Rzeczypospolitej. Należało mu się. I ja tak uważam. Co zrobił Symbol? Miał całkiem niezły pomysł - na silnego Prezydenta. I spaprał go dokumentnie. Nie dość, że oszukał zajawką siekierki dziabiącej Grubą Kreskę, nie dość, że nie puścił nikogo w skarpetkach, to "dbałością" o lewą nogę, pozwolił całkowicie podnieść się komunie. Dał sygnał, że o nią dba, mimo, że kilka lat wcześniej ta sama komuna wysyłała ZOMO na tych, którzy wynieśli Symbol na piedestały. I na niego samego.

I zapłacił. I płaci do dziś. Wykreował "bohatera z Charkowa", schorowanego na goleń. Wykreował szereg wątpliwości w swojej własnej sprawie. "Powiem, kto był Bolkiem", "Bolków było wielu", "Bolek to podsłuchy... .

Dziś ofiary PEERLEU stoją na najniższym stopniu. A kaci cieszą się dobrym zdrowiem i dobrobytem. Dzięki Tobie, Symbolu. Dziś z ponad 100 tysięcy agentów SB ujawniono jakiś promil. Również dzięki Tobie. Tak chciałeś rozliczać, że aż nauczyłeś się liczyć do stu milionów. Skarpetek aferzystów. Czystych, pachnących. I mających się tak samo dobrze jak esbeccy kaci. Pod Pomnikiem bywasz Sam. Doskonale wiesz, dlaczego nie ma z Tobą tych, którzy w Ciebie kiedyś wierzyli. I zawiedli się srodze. Dlatego jesteś sam.

Kiedyś byłeś Symbolem. Dziś jesteś cieniem cienia tego Symbolu. Z własnego wyboru. i z własnej winy"
.

(autor: internauta OKOWITA)

 Jakże smutne to przemyślenia i jakże bliskie dla wielu, w tym mnie.

Z przykrością muszę powiedzieć, że od lat te same myśli przepełniają mnie, zadając codzienny ból niczym zaropiała i tkwiąca w ciele zadra. Mam swoje lata, dobre wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe (zdobyte własną pracą, uporem i zaangażowaniem oraz dzięki pomocy i aprobacie mojej rodziny). Miałem marzenia o Wolnej Polsce. Miałem...

Pamiętam siebie z czasów Symbolu SOLIDARNOŚCI. Mimo wtedy młodego wieku byłem już strasznie zaangażowany politycznie. Ciche zebrania każdego 13-tego grudnia, rozbijane gazem demonstracje, znaczki Lecha w klapie a na 1-maja oporniki wczepiane w widocznym miejscu. Drukowanie i roznoszenie ulotek. I zawsze... z Lechem na ustach. To był KTOŚ, właśnie SYMBOL.

Na niedawnym koncercie z okazji jego urodzin usłyszałem mniej więcej, że każdy naród targając Symbole niszczy własną tożsamość... no cóż zrobiło mi się smutno. Na piedestale sceny stał człowiek, który sam stargał własny SYMBOL a tym samym zniszczył po części NARÓD POLSKI. I o tym trzeba mówić.

Wiem, że jest to zarówno dla mnie jak i wielu mi podobnych zniszczenie ideałów młodości, zszarganie wielu lat wiary w ideę wolności i słuszności własnych działań. Uświadomienie sobie tego faktu sprawia ból... zmarnowanie tylu lat życia z Lechem na ustach. Ale ważniejsza jest prawda historyczna, nawet, gdy boli... bo tylko na prawdzie historycznej można budować wolny i suwerenny naród... OJCZYZNĘ.

A teraz... w instytucjach finansowych i bankach rządzą z reguły byli komuniści lub już ich dzieci i krewni albo Ci, którzy spotkali się w Magdalence sprzedając prawdopodobnie Polskę. Wielkie fortuny mają byli agenci, szpiedzy i ludzie pokroju R. Sobiesiaka. Majątek narodowy został sprzedany za bezcen a wykonawca tego zadania L. Balcerowicz dalej jest kreowany na Bohatera Narodowego. Ginie Komendant Główny Policji a sprawców tego zamachu nie zaleziono do dziś. Umiera tragicznie jedna z najważniejszych osób w Polsce - G. Michniewicz i... nikt nie próbuje wyjaśnić tej śmierci a informacje G. Michniewiczu są usuwane z internetu. Polscy politycy są na usługach spec-służb i szemranych środowisk biznesowo-mafijnych... i dalej "rządzą" Polską.

Można by tak wymieniać jeszcze długo jaką to Polskę zbudował Lech? Zmarnowaliśmy wielką szansę oczyszczenia Polski z szumowin ubeckich i sowieckich i nie zrobiliśmy tego... właśnie przez Niego. Wszystkie kraje jakoś sobie z tym poradziły (vide: Niemcy, Czechy) a MY kolebka oporu NIE! Smutne...

Nawet nie zrobiliśmy reprywatyzacji (a propozycje w stylu zwrotu 20% majątku są po prostu śmieszne). Nie zbudowaliśmy klasy średniej. Istnieją tylko wielkie międzynarodowe korporacje związane z niepolskimi rządami lub polskie oligarchiczne firmy związane z polską kastą rządzącą, mafią i spec-służbami. Polska to obecnie jedna wielka zarządcza hucpa działająca pod szyldem: SOBIES-SOWA-BOND (sobiesiakowo + wojskowo-informacyjnie + bondarykowo-agencyjnie), nad która pieczę trzyma Bildenbergowo reprezentowane przez TW Musta. Z drugiej zaś strony rzesza pracowników najemnych, młodych polskich emigrantów z konieczności, spauperyzowani i biedni Polacy. Atomizacja i ogłupianie społeczeństwa osiągnęły rozmiary o wiele większe niż za komuny. A L. Wałęsa dalej "świeci:" na salonach...

I w tym miejscu stawiam pytanie, Dlaczego?

Odpowiedź jest jeszcze trudniejsza do zniesienia... Lech wcale nie był symbolem... Był wykonawcą zaleceń bezpieki, która już od lat 70-tych prawdopodobnie kontrolowała go i być może współpracowała z nim, jako agentem Bolkiem.

Zastanawialiście się kiedyś jak to możliwe, że Lech nagle znalazł się w stoczni na strajku, którego wcale nie zorganizował a był wręcz wcześniej jemu przeciwny. Strajk już trwał a wyrzuconego ze Stoczni Lecha jeszcze tam nie było. Skąd się więc tam nagle znalazł? Skoczył przez płot? Wielki mit. A Lech podobno był wtedy pod ścisłą obserwacją SB. I pozwolili mu dostać się do stoczni? Nie bali się Go? Nie zaaresztowali? Przeskoczył przez płot (jeszcze raz bzdura!!!!). Widocznie nie, bo... był prawdopodobnie ich i właśnie on chyba miał ten strajk poprowadzić i otoczyć się ludźmi, co do których bezpieka nie wyrażała zdecydowanego sprzeciwu... to on miał być przywódcą strajku wygodnym dla bezpieki, która miała już na niego swoje tzw. haki. Podobno (oby to nie była prawda) został dowieziony na strajk motorówką na polecenie jednego z komunistycznych szefów (admirała Piotra Kołodziejczyka bądź kontradmirała Janczyszyna).

Wszystkie jego późniejsze działania są tego konsekwencją, jako prawdopodobnie agenta służb specjalnych PRL: zgoda na prezydenta Jaruzelskiego, odnowienie czerwonej nogi, nocna zmiana, brak dekomunizacji, akceptacja grubej kreski a ty samym brak zakazu zajmowania stanowisk przez dawnych ubeków, itd., itp

Stąd tak zaciekle broni się On przed ujawnieniem tego wysoce prawdopodobnego faktu (współpracy z SB), bo to przekreśla Go, jako człowieka i prawdziwego Symbolu Polka i polskiej SOLIDARNOŚCI.

Lech Wałęsa stał się przez te dwadzieścia lat faktycznie symbolem - SYMBOLEM STRACONEJ SZANSY I UPADKU WOLNEJ RZECZPOSPOLITEJ... i tak będzie opisywany na kartach polskiej historii przez przyszłe pokolenia. Bo wierzę, że jednak Polska, Naród Polski w końcu zwycięży...

Na koniec… „NIECH ZAWSZE ZWYCIĘŻA OBIEKTYWNA PRAWDA HISTORYCZNA…, BO OD NIEJ ZALEŻĄ LOSY NARODÓW – W TYM NASZEGO, WŁASNEGO, POLSKIEGO…”

------------------------------------------------

Minęło 2 lata a Polska po tragedii  smoleńskiej  (najprawdopodobniej zamachu) dalej pogrąża się w kłamstwie i degrengoladzie...


Jak długo jeszcze? Jak długo jeszcze Panie Lechu Wałęsie?

A do sobowtórów/matrioszek: Jak długo jeszcze Panowie Lechowie... czy jak wam tam na imię...inni Bolkowie?


Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 20 lipca 2011

Upadek III RP Niesiołowskim Stefanem ukazany...

Witam

Postaram się bardzo krótko i mam nadzieję... po raz ostatni z Panem Stefanem Myszkiewiczem Niesiołowskim w tle...

Przeczytałem trafnie podsumowujący Stefana Myszkiewicza Niesiołowskiego  post budynia78 pt. Mądrość etapu Stefana N. i kilka komentarzy do niego... Napisałem też swój, którego rozszerzenie przedstawiam jako odrębne moje i chyba (oby!) ostatnie wzmiankowanie o tej personie...

Zdaje się najważniejsza przyczyna napisania tekstu przez budynia78  jawi się po lekturze tego oto fragmentu jego postu: ""Dotychczasowy przeciwnik aborcji, były polityk ZChN Stefan Niesiołowski, członek Klubu Inteligencji Katolickiej i Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich (w co akurat trudno uwierzyć, jednak i taką informację znalazłem w Wikipedii), mówi oto z oburzeniem: "PiS chce kazać kobietom rodzić dzieci, o których wiadomo, że są kalekie? To coś nieprawdopodobnego! Miałem wujka inwalidę, wiem, jak wyglądają takie sytuacje w życiu"".

Doprawdy! Słowa Pana S.M.N. i ich wymowa są zatrważająco bulwersujące. Nawet przerażające. Toż to Eugenika w czystej postaci a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie bardziej dosadne i raczej karnie karalne:   niemal podżeganie do morderstwa. Nie wiem na ile to zdanie zostało przez tego Pana świadomie powiedziane ze zrozumieniem jego sensu  a na ile raczej wynikało z braku owej jakiejkolwiek już świadomości i zrozumienia przez tego Pana własnych słów tu i ówdzie wypowiadanych. Nie mnie to oceniać...

Chciałbym natomiast podzielić się z Wami smutną raczej konstatacją...

Niestety, nie oburzają mnie już słowa z jego ust płynące. Żadne! Powyższe również.

Patrzę jeno na tego człowieka jako na kwintesencję upadku, którego fundamentem jest kłamstwo... Jedno niemalże kłamstwo, które z tego człowieka zrobiło moralne, etyczne, ludzkie DNO.

I patrzę ze smutkiem na ten upadek... Na dosłowne nurzanie się w coraz większych odmętach zatrutej i chorej z nienawiści oraz złej duszy ludzkiej... i mam pytania do wszystkich tych, którzy tak przeciwni byli i są dalej lustracji...

Przez jej brak, przez to kłamstwo założycielskie III RP ileż takich Niesiołowskich przestaje być dosłownie już godnych nazywania człowiekiem?

Ileż takich Niesiołowskich ze strachu przed odkryciem tego kłamstwa, które zrodziło później gąszcz innych kłamstw jest gotowych nawet zabijać lub odmawiać godności życia innym... byleby taka postawa była akceptowana przez tych, którzy znają o nich prawdę, mają kopie ich teczek, wiedzą, że skłamali, itd...?

Czyż taki właśnie był cel nadrzędny przeciwników lustracji: posiadać "haki" i wiedzę na temat nieujawnionego kłamstwa innych... do końca ich dni... aż do ich upodlenia?

Czyż dlatego namówiono Wałęsę, aby wycofał po 5 minutach swoje oświadczenie z PAP-u w 1992 roku, w którym stwierdzał, że faktycznie podpisywał pewne dokumenty i rozmawiał często z UB. I Wałęsa wcale dziś mową nienawiści nie odbiega od Pana S.M.N.

Czy dlatego też taka władzę ma przez 20 lat Agora, GW i jej szef, który jako jedyny z tzw. "opozycji" miał wzgląd jako jeden z pierwszych do całości archiwum MSW w okresie zmiany rządów i transformacji ustrojowej?

Ludzie, którzy skłamali, których de facto nie zmuszono do ujawnienia prawdy a tym samym perfidnie upodlono... bywają gorsi niż kiedyś ich a dzisiaj nasi wrogowie posiadający wiedzę o ich kłamstwie... To taki syndrom np. kapo w obozie koncentracyjnym: z reguły bywał bardziej nikczemny niż jego Pan – niemiecki Hitlerowiec, bowiem musiał udowodnić swoje przywiązanie i przydatność oraz zasłużyć na jego łaskę.... a coraz większe okrucieństwo często też miało na celu wyzbywanie się własnego głosu sumienia.

Nie będę poszukiwał więcej porównań...

Dla mnie historia upadku i degrengolady Pana Stefana Myszkiewicz Niesiołowskiego jest historią upadku III Rzeczpospolitej... powstałej na fundamencie kłamstwa...

Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Dwa symbole Solidarności: Upadły Anioł i Dąb Wolności

Witam

Lech Wałęsa nie uczestniczy w obchodach 30-lecia Solidarności. Jeżeli w ten sposób pragnie przeprosić Polaków za kradzież ich wolności, to jestem go w stanie zrozumieć... Niestety, tak kończą niegodziwcy - w samotności, zapomnieniu i pogardzie.

Być może jego intencje są inne a wynikają z frustracji i złości wobec dawnych, prowadzących go spec - towarzyszy, dla których stał się już niepotrzebny. Tak kończą zwykle "pożyteczni idioci" wykorzystywani przez totalitarystów - w samotności, zapomnieniu i pogardzie.

Może też jest to zwykły strach przed spojrzeniem z trybun głęboko w oczy ludziom, których zdradził i wykorzystał. Tak zwykle kończą tchórze i zdrajcy - w samotności, zapomnieniu i pogardzie.

Przez 20 lat na piedestale Polski stał człowiek, który niestety sam stargał własny (nawet ten wykreowany sztucznie) SYMBOL a tym samym zniszczył po części nasz naród, zmarnował 10 milionowy zryw Polaków ku wolności i światłej przyszłości Naszej Ojczyzny. Stał tak przez te lata sztucznie przyspawany do cokołu kłamliwą propagandą i kreacyjną manipulacją III RP. Okazał się jednak woskową figurą, którą w końcu stopił ogień prawdy, prawdy która zapisze L. Wałęsę na wstydliwych kartach polskiej historii. Tej prawdy, która sprawiła, iż jego miejscem na mszy świętej za tragicznie zmarłą Annę Walentynowicz były ostatnie od ołtarza kościelne ławki...

Wiele już pisano o L. Wałęsie... Przypomnę fragmenty mojej i nie tylko mojej oceny tego upadłwego symbolu polskiej Solidarności, tego złodzieja naszej wolności...

Internauta OKOWITA:

"Jakże ciężko być Symbolem, gdy pracowicie niszczyło się własny wizerunek.
Lech Wałęsa. Symbol Sierpnia '80, postawiony na czele potężnego ruchu sprzeciwu, Laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Przez całe lata 80- te nadzieja Narodu. 
Każdy, kto wówczas myślał czy mówił o wolności, widział Lecha. Każdy, kto słuchał "Wolnej Europy", słyszał o wielkich tego świata. O Lechu. Papież...i Lech. Reagan...i Lech. To pozwalało przeżyć mroczne czasy stanu wojennego, "konferencje" Urbana i Dziennik TV. 
Wielu z nas bez zmrużenia okiem wyjmowało ostatnie grosze z chudych komunistycznych pensji. Na ulotki, na podziemną prasę. Na wszystko to, czego jednym wspólnym mianownikiem był Symbol.
Przyszła wolność. Okrągły Stół, pierwsze prawie wolne wybory. I pierwsze wątpliwości. Pierwsze pytania - dlaczego Symbol porozumiewa się z komuną biorąc 35% demokracji? Dlaczego Symbol mianuje Jaruzelskiego Prezydentem Wolnej Rzeczypospolitej? Dlaczego Symbol nie protestuje w Magdalence po toaście Adama Michnika? "Za Lecha - premiera i Kiszczaka - Ministra Spraw Wewnętrznych". Dlaczego w ogóle do tej Magdalenki doszło? 
Pytałem o zasługi Lecha po roku 1989. Nie dostałem żadnej konkretnej odpowiedzi. Owszem - wspominano o zdradzie interesów tych, którzy go wynieśli, o biedzie, o bezkarności SB-ków, o nierozliczeniu, o braku lustracji i dekomunizacji. To wszystko prawda. Tyle, że nie na temat. Lechu ma jedna zasługę na swoim koncie. Niezaprzeczalną i niepodlegającą żadnej dyskusji. Doprowadził do rozwiązania sejmu kontraktowego a tym samym do pierwszych, wolnych wyborów III RP. Wątpliwa to zasługa. Dwa lata straconej szansy odsunięcia komuny raz na zawsze. Dwa lata konieczności współpracy z wiernymi stronnictwami PZPR. I z nią samą również. Dwa lata... 
Symbol został Prezydentem Rzeczypospolitej. Należało mu się. I ja tak uważam. Co zrobił Symbol? Miał całkiem niezły pomysł - na silnego Prezydenta. I spaprał go dokumentnie. Nie dość, że oszukał zajawką siekierki dziabiącej Grubą Kreskę, nie dość, że nie puścił nikogo w skarpetkach, to "dbałością" o lewą nogę, pozwolił całkowicie podnieść się komunie. Dał sygnał, że o nią dba, mimo, że kilka lat wcześniej ta sama komuna wysyłała ZOMO na tych, którzy wynieśli Symbol na piedestały. I na niego samego. 
I zapłacił. I płaci do dziś. Wykreował "bohatera z Charkowa", schorowanego na goleń. Wykreował szereg wątpliwości w swojej własnej sprawie. "Powiem, kto był Bolkiem", "Bolków było wielu", "Bolek to podsłuchy... .
Dziś ofiary PEERLEU stoją na najniższym stopniu. A kaci cieszą się dobrym zdrowiem i dobrobytem. Dzięki Tobie, Symbolu. Dziś z ponad 100 tysięcy agentów SB ujawniono jakiś promil. Również dzięki Tobie. Tak chciałeś rozliczać, że aż nauczyłeś się liczyć do stu milionów. Skarpetek aferzystów. Czystych, pachnących. I mających się tak samo dobrze jak esbeccy kaci. Pod Pomnikiem bywasz Sam. Doskonale wiesz, dlaczego nie ma z Tobą tych, którzy w Ciebie kiedyś wierzyli. I zawiedli się srodze. Dlatego jesteś sam.
Kiedyś byłeś Symbolem. Dziś jesteś cieniem cienia tego Symbolu. Z własnego wyboru. i z własnej winy".


Moje własne przemyślenia nawiązujące do powyższych (publikowane w lutym tego roku):



"Jakże smutne przemyślenia i jakże bliskie dla wielu, w tym mnie.

Z przykrością muszę powiedzieć, że od lat te same myśli przepełniają mnie, zadając codzienny ból niczym zaropiała i tkwiąca w ciele zadra. Mam swoje lata, dobre wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe (zdobyte własną pracą, uporem i zaangażowaniem oraz dzięki pomocy i aprobacie mojej rodziny). Miałem marzenia o Wolnej Polsce. Miałem...

Pamiętam siebie z czasów Symbolu SOLIDARNOŚCI. Mimo wtedy młodego wieku byłem już strasznie zaangażowany politycznie. Ciche zebrania każdego 13-tego grudnia, rozbijane gazem demonstracje, znaczki Lecha w klapie a na 1-maja oporniki wczepiane w widocznym miejscu. Drukowanie i roznoszenie ulotek. I zawsze... z Lechem na ustach. To był KTOŚ, właśnie SYMBOL.

Na niedawnym koncercie z okazji jego urodzin usłyszałem mniej więcej, że każdy naród targając Symbole niszczy własną tożsamość... no cóż zrobiło mi się smutno. Na piedestale sceny stał człowiek, który sam stargał własny SYMBOL a tym samym zniszczył po części NARÓD POLSKI. I o tym trzeba mówić.

Wiem, że jest to zarówno dla mnie jak i wielu mi podobnych zniszczenie ideałów młodości, zszarganie wielu lat wiary w ideę wolności i słuszności własnych działań. Uświadomienie sobie tego faktu sprawia ból... zmarnowanie tylu lat życia z Lechem na ustach. Ale ważniejsza jest prawda historyczna, nawet, gdy boli... bo tylko na prawdzie historycznej można budować wolny i suwerenny naród... OJCZYZNĘ.

A teraz... w instytucjach finansowych i bankach rządzą z reguły byli komuniści lub już ich dzieci i krewni albo Ci, którzy spotkali się w Magdalence sprzedając prawdopodobnie Polskę. Wielkie fortuny mają byli agenci, szpiedzy i ludzie pokroju R. Sobiesiaka. Majątek narodowy został sprzedany za bezcen a wykonawca tego zadania L. Balcerowicz dalej jest kreowany na Bohatera Narodowego.  Ginie Komendant Główny Policji a sprawców tego zamachu nie zaleziono do dziś. Umiera tragicznie jedna z najważniejszych osób w Polsce - G. Michniewicz i... nikt nie próbuje wyjaśnić tej śmierci a informacje G. Michniewiczu są usuwane z internetu. Polscy politycy są na usługach spec-służb i szemranych środowisk biznesowo-mafijnych... i dalej "rządzą" Polską.

Można by tak wymieniać jeszcze długo jaką to Polskę zbudował Lech? Zmarnowaliśmy wielką szansę oczyszczenia Polski z szumowin ubeckich i sowieckich i nie zrobiliśmy tego... właśnie przez Niego. Wszystkie kraje jakoś sobie z tym poradziły (vide: Niemcy, Czechy) a MY kolebka oporu NIE! Smutne...

Nawet nie zrobiliśmy reprywatyzacji (a propozycje w stylu zwrotu 20% majątku są po prostu śmieszne). Nie zbudowaliśmy klasy średniej. Istnieją tylko wielkie międzynarodowe korporacje związane z niepolskimi rządami lub polskie oligarchiczne firmy związane z polską kastą rządzącą, mafią i spec-służbami. Polska to obecnie jedna wielka zarządcza hucpa działająca pod szyldem: SOBIES-SOWA-BOND (sobiesiakowo + wojskowo-informacyjnie + bondarykowo-agencyjnie), nad która pieczę trzyma Bildenbergowo reprezentowane przez TW Musta. Z drugiej zaś strony rzesza pracowników najemnych, młodych polskich emigrantów z konieczności, spauperyzowani i biedni Polacy. Atomizacja i ogłupianie społeczeństwa osiągnęły rozmiary o wiele większe niż za komuny. A L. Wałęsa dalej "świeci:" na salonach...

I w tym miejscu stawiam pytanie, Dlaczego?

Odpowiedź jest jeszcze trudniejsza do zniesienia... Lech wcale nie był symbolem... Był wykonawcą zaleceń bezpieki, która już od lat 70-tych prawdopodobnie kontrolowała go i być może współpracowała z nim, jako agentem Bolkiem.

Zastanawialiście się kiedyś jak to możliwe, że Lech nagle znalazł się w stoczni na strajku, którego wcale nie zorganizował a był wręcz wcześniej jemu przeciwny. Strajk już trwał a wyrzuconego ze Stoczni Lecha jeszcze tam nie było. Skąd się więc tam nagle znalazł? Skoczył przez płot? Wielki mit. A Lech podobno był wtedy pod ścisłą obserwacją SB. I pozwolili mu dostać się do stoczni? Nie bali się Go? Nie zaaresztowali? Przeskoczył przez płot (jeszcze raz bzdura!). Widocznie nie, bo... był prawdopodobnie ich i właśnie on chyba miał ten strajk poprowadzić i otoczyć się ludźmi, co do których bezpieka nie wyrażała zdecydowanego sprzeciwu... to on miał być przywódcą strajku wygodnym dla bezpieki, która miała już na niego swoje tzw. haki. Podobno (oby to nie była prawda) został dowieziony na strajk motorówką na polecenie jednego z komunistycznych szefów (admirała Piotra Kołodziejczyka bądź kontradmirała Janczyszyna).

Wszystkie jego późniejsze działania są tego konsekwencją, jako prawdopodobnie agenta służb specjalnych PRL: zgoda na prezydenta Jaruzelskiego, odnowienie czerwonej nogi, nocna zmiana, brak dekomunizacji, akceptacja grubej kreski a ty samym brak zakazu zajmowania stanowisk przez dawnych ubeków, itd., itp.

Stąd tak zaciekle broni się On przed ujawnieniem tego wysoce prawdopodobnego faktu (współpracy z SB), bo to przekreśla Go, jako człowieka i prawdziwego Symbolu Polka i polskiej SOLIDARNOŚCI.

Lech Wałęsa stał się przez te dwadzieścia lat faktycznie symbolem - SYMBOLEM STRACONEJ SZANSY I UPADKU WOLNEJ RZECZPOSPOLITEJ... i tak będzie opisywany na kartach polskiej historii przez przyszłe pokolenia. Bo wierzę, że jednak Polska, Naród Polski w końcu zwycięży..."

Smutne i gorzkie to przemyślenia. Smutna i gorzka prawda o Lechu Wałęsie, który niestety w dalszym ciągu kala faktyczną bohaterkę tamtych dni, śp. Annę Walentynowicz. Tak naprawdę to dzięki niej powstała Solidarność i Ona pozostanie bohaterką dla wielu milionów Polaków, którzy w tamtych dniach uwierzyli w możliwość odzyskania wolność i niepodległości naszej Polski.

Dzisiaj w nocy obejrzałem w TVP2 wzruszający reportaż o Annie Walentynowicz pt.: "Doceniałam każdy przeżyty dzień". Łzy wzruszenia spływały mi po policzkach... Przez 60 minut skondensowano całe życie Pani Ani. Opowiadała o nim ona sama, jej syn, wnuczęta. Mówiła o swoim trudnym dzieciństwie, śmierci rodziców i szczęściu jakim była dla niej praca sama w sobie a praca w stoczni w szczególności. Opowiadała prosto i pięknie o momentach jej dojrzewania do antykomunizmu. Jej syn, wnuki wspominali życie swoje i historię najbliższej im osoby... To wszystko przeplatane było zdjęciami, fragmentami filmów...

Po obejrzeniu tego dokumentu w moich myślach przewijały się tylko dwa słowa: Prawość i Uczciwość... Taką osobą była Pani Anna Walentynowicz... Prawda i prawość zawsze i mimo wszystko, uczciwość, skromność i przyzwoitość zarówno w małych jak i wielkich sprawach... Jakże to mało, ale jakże dużo... a dla niektórych niemożliwe niestety do osiągnięcia...

Pisząc teraz o Solidarności i Lechu Wałęsie przypomniałem sobie co w tym filmie mówiła Anna Walentynowicz o początkach strajku i samym jego "symbolu". Otóż L.Wałęsa przybywszy na strajk miał tylko dwa cele: jego stłumienie i uzyskanie dla siebie intratniejszego stanowiska w stoczni. Po rozmowach na te tematy z Dyrektorem Stoczni (w drodze do jego gabinetu, lub z gabinetu) zawołał do ludzi mniej więcej tak: "Co Wy jeszcze tu robicie? Do domów! Koniec strajku". Zdezorientowani stoczniowcy zaczęli rozchodzić się do domów. Wtedy to właśnie Anna Walentynowicz przez tubę zaczęła nawoływać do kontynuowania strajku (który zresztą wybuchł w jej obronie), zatrzymała ludzi w stoczni... I to był początek Solidarności, początek końca komunizmu w Polsce i innych demoludach...

10 kwietnia 2010 jej wnuk odbierał kluczyki od samochodu (jako narzędzie pracy w nowym dla niego zawodzie taksiarza), który zakupił dzięki pomocy finansowej babci... nie zdążyła nawet go obejrzeć... zginęła 10 kwietnia pod Smoleńskiem...

Cześć jej pamięci...

A dla tych, którzy jej nie znali za życia polecam wywiad z nią w programie "Pod Prąd".  W tym wywiadzie jest wszystko o niej i wszystko o naszej Solidarności... tej z małej i tej z wielkiej litery...







 



Dwa symbole Solidarności... Jeden już upadły. Drugi daje nadzieję na odniesienie w końcu naszego zwycięstwa, daje nadzieję, że w końcu "Polska Polską będzie". 

Prezydent Polski Lech Kaczyński chciał w swojej kampanii wyborczej wykorzystać symbol dębu... Mam nadzieję, że wspólnie z Anną Walentynowicz zasadzili w nas wiele dębów, które niebawem stworzą niezniszczalny dla wrogów, polski i patriotyczny drzewostan wolności zwycięstwa!

Pozdrawiam serdecznie


ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 17 lutego 2010

Lech Wałęsa - upadek symbolu

Witam

Na piedestale Polski od 20 lat stoi człowiek, który sam stargał własny SYMBOL a tym samym zniszczył po części NARÓD POLSKI, zmarnował 10 milionowy zryw Polaków ku wolności i światłej przyszłości Naszej Ojczyzny.

(niniejszy tekst jest przedstawieniem pewnych poglądów internauty p.n. Okowita, oraz własnych moich poglądów - nieraz kontrowersyjnych - na temat polskiego dojścia do "WOLNOŚCI")

"Jakże ciężko być Symbolem, gdy pracowicie niszczyło się własny wizerunek.

Lech Wałęsa. Symbol Sierpnia '80, postawiony na czele potężnego ruchu sprzeciwu, Laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Przez całe lata 80- te nadzieja Narodu. 

Każdy, kto wówczas myślał czy mówił o wolności, widział Lecha. Każdy, kto słuchał "Wolnej Europy", słyszał o wielkich tego świata. O Lechu. Papież...i Lech. Reagan...i Lech. To pozwalało przeżyć mroczne czasy stanu wojennego, "konferencje" Urbana i Dziennik TV. 

Wielu z nas bez zmrużenia okiem wyjmowało ostatnie grosze z chudych komunistycznych pensji. Na ulotki, na podziemną prasę. Na wszystko to, czego jednym wspólnym mianownikiem był Symbol.

Przyszła wolność. Okrągły Stół, pierwsze prawie wolne wybory. I pierwsze wątpliwości. Pierwsze pytania - dlaczego Symbol porozumiewa się z komuną biorąc 35% demokracji? Dlaczego Symbol mianuje Jaruzelskiego Prezydentem Wolnej Rzeczypospolitej? Dlaczego Symbol nie protestuje w Magdalence po toaście Adama Michnika? "Za Lecha - premiera i Kiszczaka - Ministra Spraw Wewnętrznych". Dlaczego w ogóle do tej Magdalenki doszło? 

Pytałem o zasługi Lecha po roku 1989. Nie dostałem żadnej konkretnej odpowiedzi. Owszem - wspominano o zdradzie interesów tych, którzy go wynieśli, o biedzie, o bezkarności SB-ków, o nierozliczeniu, o braku lustracji i dekomunizacji. To wszystko prawda. Tyle, że nie na temat. Lechu ma jedna zasługę na swoim koncie. Niezaprzeczalną i niepodlegającą żadnej dyskusji. Doprowadził do rozwiązania sejmu kontraktowego a tym samym do pierwszych, wolnych wyborów III RP. Wątpliwa to zasługa. Dwa lata straconej szansy odsunięcia komuny raz na zawsze. Dwa lata konieczności współpracy z wiernymi stronnictwami PZPR. I z nią samą również. Dwa lata... 

Symbol został Prezydentem Rzeczypospolitej. Należało mu się. I ja tak uważam. Co zrobił Symbol? Miał całkiem niezły pomysł - na silnego Prezydenta. I spaprał go dokumentnie. Nie dość, że oszukał zajawką siekierki dziabiącej Grubą Kreskę, nie dość, że nie puścił nikogo w skarpetkach, to "dbałością" o lewą nogę, pozwolił całkowicie podnieść się komunie. Dał sygnał, że o nią dba, mimo, że kilka lat wcześniej ta sama komuna wysyłała ZOMO na tych, którzy wynieśli Symbol na piedestały. I na niego samego. 

I zapłacił. I płaci do dziś. Wykreował "bohatera z Charkowa", schorowanego na goleń. Wykreował szereg wątpliwości w swojej własnej sprawie. "Powiem, kto był Bolkiem", "Bolków było wielu", "Bolek to podsłuchy... .

Dziś ofiary PEERLEU stoją na najniższym stopniu. A kaci cieszą się dobrym zdrowiem i dobrobytem. Dzięki Tobie, Symbolu. Dziś z ponad 100 tysięcy agentów SB ujawniono jakiś promil. Również dzięki Tobie. Tak chciałeś rozliczać, że aż nauczyłeś się liczyć do stu milionów. Skarpetek aferzystów. Czystych, pachnących. I mających się tak samo dobrze jak esbeccy kaci. Pod Pomnikiem bywasz Sam. Doskonale wiesz, dlaczego nie ma z Tobą tych, którzy w Ciebie kiedyś wierzyli. I zawiedli się srodze. Dlatego jesteś sam.

Kiedyś byłeś Symbolem. Dziś jesteś cieniem cienia tego Symbolu. Z własnego wyboru. i z własnej winy".

(autor: internauta OKOWITA)


Jakże smutne przemyślenia i jakże bliskie dla wielu, w tym mnie.

Z przykrością muszę powiedzieć, że od lat te same myśli przepełniają mnie, zadając codzienny ból niczym zaropiała i tkwiąca w ciele zadra. Mam swoje lata, dobre wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe (zdobyte własną pracą, uporem i zaangażowaniem oraz dzięki pomocy i aprobacie mojej rodziny). Miałem marzenia o Wolnej Polsce. Miałem...

Pamiętam siebie z czasów Symbolu SOLIDARNOŚCI. Mimo wtedy młodego wieku byłem już strasznie zaangażowany politycznie. Ciche zebrania każdego 13-tego grudnia, rozbijane gazem demonstracje, znaczki Lecha w klapie a na 1-maja oporniki wczepiane w widocznym miejscu. Drukowanie i roznoszenie ulotek. I zawsze... z Lechem na ustach. To był KTOŚ, właśnie SYMBOL.

Na niedawnym koncercie z okazji jego urodzin usłyszałem mniej więcej, że każdy naród targając Symbole niszczy własną tożsamość... no cóż zrobiło mi się smutno. Na piedestale sceny stał człowiek, który sam stargał własny SYMBOL a tym samym zniszczył po części NARÓD POLSKI. I o tym trzeba mówić.

Wiem, że jest to zarówno dla mnie jak i wielu mi podobnych zniszczenie ideałów młodości, zszarganie wielu lat wiary w ideę wolności i słuszności własnych działań. Uświadomienie sobie tego faktu sprawia ból... zmarnowanie tylu lat życia z Lechem na ustach. Ale ważniejsza jest prawda historyczna, nawet, gdy boli... bo tylko na prawdzie historycznej można budować wolny i suwerenny naród... OJCZYZNĘ.

A teraz... w instytucjach finansowych i bankach rządzą z reguły byli komuniści lub już ich dzieci i krewni albo Ci, którzy spotkali się w Magdalence sprzedając prawdopodobnie Polskę. Wielkie fortuny mają byli agenci, szpiedzy i ludzie pokroju R. Sobiesiaka. Majątek narodowy został sprzedany za bezcen a wykonawca tego zadania L. Balcerowicz dalej jest kreowany na Bohatera Narodowego.  Ginie Komendant Główny Policji a sprawców tego zamachu nie zaleziono do dziś. Umiera tragicznie jedna z najważniejszych osób w Polsce - G. Michniewicz i... nikt nie próbuje wyjaśnić tej śmierci a informacje G. Michniewiczu są usuwane z internetu. Polscy politycy są na usługach spec-służb i szemranych środowisk biznesowo-mafijnych... i dalej "rządzą" Polską.

Można by tak wymieniać jeszcze długo jaką to Polskę zbudował Lech? Zmarnowaliśmy wielką szansę oczyszczenia Polski z szumowin ubeckich i sowieckich i nie zrobiliśmy tego... właśnie przez Niego. Wszystkie kraje jakoś sobie z tym poradziły (vide: Niemcy, Czechy) a MY kolebka oporu NIE! Smutne...

Nawet nie zrobiliśmy reprywatyzacji (a propozycje w stylu zwrotu 20% majątku są po prostu śmieszne). Nie zbudowaliśmy klasy średniej. Istnieją tylko wielkie międzynarodowe korporacje związane z niepolskimi rządami lub polskie oligarchiczne firmy związane z polską kastą rządzącą, mafią i spec-służbami. Polska to obecnie jedna wielka zarządcza hucpa działająca pod szyldem: SOBIES-SOWA-BOND (sobiesiakowo + wojskowo-informacyjnie + bondarykowo-agencyjnie), nad która pieczę trzyma Bildenbergowo reprezentowane przez TW Musta. Z drugiej zaś strony rzesza pracowników najemnych, młodych polskich emigrantów z konieczności, spauperyzowani i biedni Polacy. Atomizacja i ogłupianie społeczeństwa osiągnęły rozmiary o wiele większe niż za komuny. A L. Wałęsa dalej "świeci:" na salonach...

I w tym miejscu stawiam pytanie, Dlaczego?

Odpowiedź jest jeszcze trudniejsza do zniesienia... Lech wcale nie był symbolem... Był wykonawcą zaleceń bezpieki, która już od lat 70-tych prawdopodobnie kontrolowała go i być może współpracowała z nim, jako agentem Bolkiem.

Zastanawialiście się kiedyś jak to możliwe, że Lech nagle znalazł się w stoczni na strajku, którego wcale nie zorganizował a był wręcz wcześniej jemu przeciwny. Strajk już trwał a wyrzuconego ze Stoczni Lecha jeszcze tam nie było. Skąd się więc tam nagle znalazł? Skoczył przez płot? Wielki mit. A Lech podobno był wtedy pod ścisłą obserwacją SB. I pozwolili mu dostać się do stoczni? Nie bali się Go? Nie zaaresztowali? Przeskoczył przez płot (jeszcze raz bzdura!!!!). Widocznie nie, bo... był prawdopodobnie ich i właśnie on chyba miał ten strajk poprowadzić i otoczyć się ludźmi, co do których bezpieka nie wyrażała zdecydowanego sprzeciwu... to on miał być przywódcą strajku wygodnym dla bezpieki, która miała już na niego swoje tzw. haki. Podobno (oby to nie była prawda) został dowieziony na strajk motorówką na polecenie jednego z komunistycznych szefów (admirała Piotra Kołodziejczyka bądź kontradmirała Janczyszyna).

Wszystkie jego późniejsze działania są tego konsekwencją, jako prawdopodobnie agenta służb specjalnych PRL: zgoda na prezydenta Jaruzelskiego, odnowienie czerwonej nogi, nocna zmiana, brak dekomunizacji, akceptacja grubej kreski a ty samym brak zakazu zajmowania stanowisk przez dawnych ubeków, itd., itp

Stąd tak zaciekle broni się On przed ujawnieniem tego wysoce prawdopodobnego faktu (współpracy z SB), bo to przekreśla Go, jako człowieka i prawdziwego Symbolu Polka i polskiej SOLIDARNOŚCI.

Lech Wałęsa stał się przez te dwadzieścia lat faktycznie symbolem - SYMBOLEM STRACONEJ SZANSY I UPADKU WOLNEJ RZECZPOSPOLITEJ... i tak będzie opisywany na kartach polskiej historii przez przyszłe pokolenia. Bo wierzę, że jednak Polska, Naród Polski w końcu zwycięży...

Na koniec… „NIECH ZAWSZE ZWYCIĘŻA OBIEKTYWNA PRAWDA HISTORYCZNA…, BO OD NIEJ ZALEŻĄ LOSY NARODÓW – W TYM NASZEGO, WŁASNEGO, POLSKIEGO…”

Pozdrawiam serdecznie


ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...