Pokazywanie postów oznaczonych etykietą internet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą internet. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2019

Złapani w sieci niewolnicy sieci


Wczoraj spotkałem kogoś, kto uświadomił mi jak dalece w obecnych czasach jednostka, czyli każdy z nas z osobna, staje się coraz mniej spersonifikowana.

Znamy siebie i naszych najbliższych. Potrafimy wracać pamięcią do czasów wczesnej młodości: rodziców, znajomych, przyjaciół czy też pierwszych miłości naszego życia... Codziennie dokonujemy zrutynizowanych porannych czynności w postaci golenia, makijażu, mycia i innych. Patrzymy często w pośpiechu nie tylko na krzątające się postaci w naszym mieszkaniu, ale i przed lustrem na samych siebie... Nie zauważmy przybywających nam zmarszczek, uśmiechu, radości, złości czy żalu. Za chwilę tramwaj, autobus... Tylko 5 minut do garażu i już borykamy się z codziennością dnia powszedniego: praca, popołudniowy pilot i coś na zapełnienie żołądka, tv, pozorne i płytkie rozmowy o niczym, poobiadowa drzemka a przede wszystkim SIEĆ!

Właśnie SIEĆ!

Ileż to już powstało prac naukowych, których przedmiotem była i jest analiza wpływu na nas powszechnej informatyzacji czy ściślej inernetoizolacji, której efektem jest autoizolacja w samotności świata wirtualnego. I nie jest jedynie tak, że to młodzi ludzie wypełniają swój czas siecią, ale to też dotyczy ludzi dorosłych a to uzależnienie będzie rosło wraz z wchodzeniem w dorosłość pokolenia wychowanego na internecie i mediach społecznościowych.

Jest przerażającym faktem, iż w Polsce przeszło 20% młodzieży wykazuje objawy uzależnienia od internetu (ZUI - zespół uzależnienia od internetu, siecioholizm) a przeszło 10% faktycznie jest już uzależnionych i wymagających leczenia [1]. Tak naprawdę to widząc młodych ludzi z komórkami w każdym miejscu sądzę, że odsetek ten rośnie w zastraszającym tempie a, że jest to a'la "młoda choroba" to nieraz trudno ją zdiagnozować, ale mechanizm uzależnienia jest identyczny jak w przypadku alkoholizmu czy uzależnienia od narkotyków. Ta młodzież wkrótce będzie pokoleniem dorosłych...

Zamiast opowiedzieć coś o swoich znajomych, wysyła e-mail z fotkami zrobionymi podczas ostatniego wypadu na miasto. To charakterystyczne dla Kasi, Roberta i ich rówieśników: rzadziej decydują się na nazwanie tego, czego doświadczają. Wewnętrzne przeżycia, emocje trudno im nazwać a jeszcze trudniej uzewnętrznić: brakuje słów, jest wewnętrzny niepokój przed pokazaniem swojego prawdziwego wnętrza. Są skrótowo wyrażone uczucia w postaci jakichś tam znaczków w stylu: ;) (dla niezorientowanych: z przymrużeniem oka, zawadiacko, dowcipnie, humorystycznie, lekko śmiesznie, ironicznie, jako żart lub pewna drwina - w zależności od kontekstu i sensu wysyłanego smsa, czy e-maila...)

Reasumując: nie trzeba być specjalnie błyskotliwym, by stwierdzić, że właśnie wyrasta nam nowe pokolenie emocjonalnych analfabetów, ukształtowanych na ciągłym stosowaniu internetowych narzędzi, które w sposób oczywisty spłaszczają relacje z innymi ludźmi. Powstaje rzesza powierzchownych, mijających się w pośpiechu i z czułością wyrażających się o sobie małych a'la człekokształtnych robocików.... coś na kształt masy, którą łatwo ulepić, kierować, sterować i w sumie w demokratyczny sposób ubezwłasnowolniać.... własna wola staje się tylko wyrazem woli większości. Indywidualność myślenia jest alienacją jednostki... a jednostka nie posiadająca umiejętności wyrażania swojego zdania na każdy temat bezwiednie powtarza opinię tłumu. Opinia ta jakże często jest dziś kształtowana tylko przez media, sieć i oficjalny przekaz. Socjologia tłumu... socjotechnika manipulacji i sterowania zachowaniem innych...  Zdałoby się powiedzieć za Cz. Niemenem... "Dziwny jest ten świat"... tylko teraz już człowiek nie rządzi człowiekiem... tylko wirtualny świat steruje masą i ta masa została już ubezwłasnowolniona i zniewolona tym światem.

[1] https://www.medicover.pl/o-zdrowiu/uzaleznienie-od-internetu-objawy-i-leczenie-siecioholizmu,6339,n,192


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 13 sierpnia 2019

Pytanie o żydowskie normy (Aedon Cassiel)

W październiku 2016 roku ukazał się bardzo ciekawy artykuł Pana Aedona Cassiela zatytułowany "The Jewish Question for Normies" (Pytanie o żydowskie normy). Ten artykuł odnalazłem w sieci dopiero dziś a jako, że jest bardzo ciekawy przytaczam go niemal w całości. Jest trochę innym spojrzeniem na rolę Żydów w USA oraz na tzw. skrajną prawicę, która jest etnonacjonalistyczna tak samo jak etnonacjonalistyczni są żydowscy syjoniści w Ameryce i w Izraelu.

Artykuł zaczyna się od wskazania przewagi Żydów w światowych mediach, dlatego też zanim przejdę do treści artykułu chciałbym przedstawić tabelę, która wskazuje na pełnych oraz "mieszanych" Żydów w mediach na tle innych narodowości:

Żydzi w światowych mediach. Obraz jest duży, ale można go zapisać jako odrębny plik i uruchomić z poziomu Windowsa oraz później lekko powiększyć, wtedy będzie widoczny w takim zakresie, że będziemy mogli go odczytać.

Źródło: https://jasonbayz.files.wordpress.com/2015/07/industrydems.png


The Jewish Question for Normies (Aedon Cassiel)

rembrmoses

Przekonanie, że Alt-Right (prawicowa prawica - skrajna prawica) jest pełna fanatycznej nienawiści wobec Żydów, jest jednym z przekonań, które odbija się niemal równomiernie zarówno na lewicy, jak i prawicy. Ale nawet wielu konserwatystów głównego nurtu, którzy mają inne poglądy i sprzeciwiają się skrajnej prawicy nie oskarża jej jednak o fanatyczny tzw. "antysemityzm".

W artykule zatytułowanym „ Nie można wybielić bigoterii Alt-Right ” w The Federalist , Cathy Young poświęca większą jego część na relacjach skrajnej prawicy z Żydami, którzy na przykład przypisują Żydom kontrolę nad wszelkimi mediami.

Jak jednak zaskakująco zauważa, Milo Yiannopoulos (który jest Żydem) nie ma sensu nad tym się zastanawiać i mówić o "antysemityzmie", bo jest to statystyczny fakt. Jak zauważa:

"Żydzi rządzą wszystkim? Cóż, tak działamy i robimy. Żydzi rządzą wszystkimi bankami? Cóż, tak działamy i robimy. Żydzi prowadzą media? Cóż, tak działamy i robimy. . . To jest fakt. Nie jest to przedmiotem debaty. To fakt statystyczny. . . Żydzi prowadzą większość banków; Żydzi całkowicie zdominowali media; Żydzi są bardzo nieproporcjonalnie reprezentowani we wszystkich tych zawodach i sektorach gospodarczych. To tylko fakt. Wskazanie statystyk nie jest antysemickie. . . Zwracanie uwagi, że te rzeczy są prawdą, nie jest antysemityzmem".

Czy on ma rację? Oczywiście, że tak. Żydzi, którzy stanowią 2% populacji amerykańskiej, stanowią około 30–47% prezesów, założycieli, prezydentów i prezesów dużych firm medialnych. To są niezaprzeczalne fakty nie do poważenia. A to, co się dzieje w mediach, dotyczy także sal akademickich: w pracy Charlesa Kadushina z 1974  r. wskazano, że wśród amerykańskiej elity intelektualnej Żydzi reprezentowali prawie jej połowę.

W publikacji Harvard z 1995 r. „Żydzi i nowa scena amerykańska” Seymour Martin Lipset (który jest Żydem) przedstawia swoje obawy dotyczące tego, czy amerykańscy Żydzi przetrwają swój sukces i nie będą zmuszeni przez białą część antysemickiej, ale gościnnej Ameryki do asymilacji, co wiązałoby się z utratą żydowskiej tożsamości kulturowej. Warto podkreślić, że Pan Lipset tutaj przyrównuje zachowanie własnej  tożsamości kulturowej do asymilacji, która może być zagrożeniem dla tej tożsamości. Obawia się też, że amerykański sukces Żydów może prowadzić - gdyby nie nastąpiła asymilacja Żydów - do anihilacji środowisk żydowskich, do ich zniszczenia, do "śmierci".

To, co pisze Pan Lipset wpisuje się dokładnie w to, że duża część Żydów uważa, iż biali zwykli Amerykanie są paranoicznymi rasistami ("antysemitami"), co może wynikać też z faktu, że sukces Żydów w USA może mieć negatywny społeczny oddźwięk i budzić sprzeciw tej białej antysemickiej i rasistowskiej części Amerykanów, którzy obawiają się, iż mogą w USA za kilka dekad stać się mniejszością we własnym kraju.

(...)

Rzeczywiście, autorzy tacy jak Lipset nie mają wątpliwości, że dyskutują o tym, że Żydzi (którzy stanowią około 2% populacji amerykańskiej) reprezentują 26 procent reporterów, redaktorów i kadry kierowniczej głównych mediów drukowanych i telewizyjnych, 59 procent reżyserów, scenarzystów i producentów, 50 najlepiej zarabiających filmów z lat 1965–1982 oraz 58 procent reżyserów, scenarzystów i producentów w dwóch lub więcej serialach telewizyjnych o największej oglądalności.

(...)

Nie wszyscy jednak ze społeczności żydowskiej  a'priori mówią, że "antysemityzm" jest ściśle związany z białą częścią Amerykanów reprezentowaną przez skrajną prawicę.

Zaskakujące jest np. to, że Marilyn Mayo - która śledzi skrajną prawicę w ramach  Ligi Przeciwko Zniesławieniu - posuwa się tak daleko, że przyznaje, że możesz mieć zapatrywania skrajnej prawicy, które są anty-imigranckie, anty-"multi-kulti"  i antyglobalistyczne, bez antysemityzmu. Dalej mimo wszystko podkreśla, "że jednak spora część ludzi, którzy mówią o ideologii białej tożsamości, białej kultury, koncentruje się na Żydach jako problemie dla nich". Zakłada ona, że "nie ma sensu wyjaśniać dlaczego oni się mylą i są w błędzie, bo jest to z natury jakaś dewiacja-bigoteria". Ale przecież czy taką "dewiacją" dla nich są Afroamerykanie, którzy mówią o „ideologii [czarnej] tożsamości, [czarnej] kulturze, skupiają się na [rasistowskich białych] jako części ich problemu”?

Ale dobrze. Więc gdybyśmy przyznali, że żydowscy autorzy tacy jak Seymour Martin Lipset - nie wspominając o innych - mają rację, że Żydzi faktycznie mają nieproporcjonalny wpływ na amerykańskie media i środowisko akademickie, to co wtedy? Marilyn Mao najwyraźniej akceptuje fakt, że można przeciwstawić się imigracji, wielokulturowości i globalizmowi, nie będąc „antysemitą”. Ale jeśli zaakceptuje się to stanowisko, to jak wpłynęłoby to na relacje z Żydami? Sednem problemu nie jest to, że skrajna prawica nienawidzi Żydów za to, że są Żydami. Sedno problemu polega na tym, że wysiłek Żydów doprowadził do tego, iż posiadają oni niewspółmierną do wielkości ich populacji pozycję we współczesnej Ameryce. Poglądy Marilyn Mao dla większości Żydów są nieakceptowalne i mało który Żyd przyzna się do tego, iż tak myśli.

Etniczni Żydzi w większości sympatyzują z lewicą amerykańskiej polityki. Niezależnie od tego, czy mówimy o aborcji, pornografii, seksie przedmałżeńskim, małżeństwie homoseksualnym czy feminizmie, poglądy Żydów (szczególnie w kwestiach społecznych) od dawna znajdowały się po lewej stronie głównego nurtu amerykańskiego, który akceptuje powyższe zachowania. Nathan Abrams, wykładowca współczesnej historii Ameryki na Uniwersytecie w Aberdeen, cytuje Al Goldsteina, wydawcę  Screw, stwierdzając: „Jedynym powodem, dla którego Żydzi zajmują się pornografią, jest to, że uważamy, że Chrystus jest do bani. Katolicyzm jest do bani. Nie wierzymy w autorytaryzm”. Badanie z 2012 r. wykazało, że Żydzi, wraz z buddystami, byli zdecydowanie najbardziej podatni na seks przedmałżeński (z chrześcijanami i Hindusami znacznie mniej, a muzułmanami zdecydowanie najmniej). Choć zaledwie połowa wszystkich Żydów popiera legalizację aborcji bez żadnych ograniczeń ani kwalifikacji, żadna inna grupa nie przekracza wsparcia 25%. Podczas gdy 93% Żydów popiera legalizację aborcji we wszystkich lub większości przypadków, najbliższa grupa (biali protestanci) osiąga tylko 59%, podczas gdy czarni protestanci i katolicy mają odpowiednio 50% i 48%.

Biali Amerykanie popierają około 54% wobec 40% na korzyść republikanów, amerykańscy Żydzi popierają około 64% wobec 26% na korzyść Demokratów. Żydzi  też nieproporcjonalnie częściej dołączają do ruchów komunistycznych (jak Ilya Somin, profesor żydowski w George Mason School of Law który oficjalnie przyznaje się do komunizmu), choć unikają jasnego przekazu ze względu na częste utożsamianie Żydów jako projektodawców komunizmu a przecież jeszcze dziś w miejscach takich jak Chiny i Korea Północna są komunistyczne prześladowania Żydów.

Aż do początku XX wieku Żydzi byli też na czele wysiłków na rzecz walki z ograniczeniami imigracyjnymi. "Postępowy" eugenik Edward Alsworth Ross napisał w książce "The Old World in the New" z 1914  roku: „Systematyczna kampania w gazetach i czasopismach mająca na celu rozbicie wszelkich argumentów za ograniczeniem i uspokojenie lęków natywistycznych jest prowadzona przez jedną rasę. Hebrajskie pieniądze stoją za Narodową Liberalną Ligą Imigracyjną i jej licznymi publikacjami. Od gazety przed organem handlowym lub stowarzyszeniem naukowym po ciężki traktat opracowany przy pomocy funduszu Baron de Hirsch, literatura dowodząca błogosławieństw imigracji dla wszystkich klas w Ameryce pochodzi z subtelnych hebrajskich mózgów”. Żydowski przedstawiciel Scott Leavitt w Kongresie USA w 1924 r. stanął w obronie Ustawy imigracyjnej z 1924 r.,

Ale zupełnie inaczej Ci Żydzi i inni odnoszą się do swojego narodu i uważają, że ich instynktu w ochronie narodowej i rasowej nie należy potępiać (...) Tacy Panowie  z Illinois jak Mr. Sabath, z Nowego Jorku, jak Dickstein, Jacobstein, Celler i Perlman należą do jednego wielkiego historycznego ludu, który zachował tożsamość swojej rasy przez wieki, ponieważ szczerze oni wierzą, że są narodem wybranym, z pewnymi wartościami i ideałami, nad którymi muszę się pochylić i walczyć o nie, bo utrata tożsamości rasowej oznacza ich asymilację i degradację.

W wyżej wymienionych kwestiach warto wskazać na to, co pisze w sferze imigracyjnej Hugh Davis Graham w książce z 2002 roku, "Collision Course: The Strange Convergence of Affirmative Action and Immigration Policy in America": "Najważniejsze dla treści reformy imigracyjnej, siłą napędową sedna ruchu popierającego imigrację, sięgającą lat 20. XX wieku, były organizacje żydowskie od dawna działające w sprzeciwie wobec rasowych i etnicznych kwot imigrantów do USA. Należały do ​​nich Amerykański Kongres Żydów, Amerykański Komitet Żydowski, Liga Przeciwko Zniesławieniu, B'nai B'rith oraz Amerykańska Federacja Żydów z Europy Wschodniej". Żydowscy członkowie Kongresu, szczególnie przedstawiciele Nowego Jorku i Chicago, utrzymywali stałą, ale w dużej mierze nieskuteczną presję na kwoty pochodzenia narodowego od lat dwudziestych. . . . Dla opinii publicznej najbardziej widocznymi dowodami na dążenie do reformy imigracyjnej byli żydowscy liderzy legislacyjni, tacy jak przedstawiciel Celler i senator Jacob Javits z Nowego Jorku. Mniej widoczne, ale równie ważne, były wysiłki kluczowych doradców personelu prezydenckiego i agencyjnego. Należą do nich starsi doradcy ds. Polityki, tacy jak Julius Edelson i Harry Rosenfield w administracji Trumana, Maxwell Rabb w Białym Domu Eisenhowera oraz doradca prezydenta Myer Feldman, asystent sekretarza stanu Abba Schwartz oraz zastępca prokuratora generalnego Norbert Schlei w administracji Kennedy-Johnsona .

I trudno nie zauważyć, jak dużo Żydów potępia ideę wzmocnienia polityki granicznej w Stanach Zjednoczonych uważając ją za szczyt białego rasistowskiego zła politycznego, jednocześnie wspierając politykę w Izraelu, która nie tylko wzmacnia granice, ale na przykład faktycznie wyrzuca tysiące afrykańskich imigrantów, aby Izrael był państwem jedynie Żydowskim. Hipokrytycznie w rzeczywistości, gdyby D. Trump wygrał nominację, bardzo żydowska firma, która zbudowała mury w Izraelu, walczyłaby o szansę na budowę murów w Stanach Zjednoczonych (sic!). Ale jednak wciąż znajdujemy niezliczone przykłady głośnych Żydów, którzy jednym tchem piszą artykuły takie jak „Biały nacjonalizm to plaga, od której nie da się uciec”, a w następnych artykułach teksty z nagłówkami takimi jak: „Żydowska esencja Izraela jest niepodważalna”!: Etnonacjonalistyczna polityka imigracyjna dla mnie (Żyda) - ale nie dla ciebie (Goja)! Czyż to nie jest czysta hipokryzja, której nie zauważmy? Zauważamy.

Na wskazanie owej hipokryzji wskazuje np. ironiczna strona na Facebooku zatytułowana „ Otwarte granice dla Izraela ”. Jej założycielami nie są mniejszościowi Żydzi ani Izraelczycy, którzy faktycznie popierają ideę otwartych granic w Izraelu. To ludzie ironicznie zwracający uwagę na fakt, że Izrael nie ma otwartych drzwi do swojego państwa.

Nawet Daniel Pipes, znany jako „islamofobiczny” krytyk społeczności muzułmańskiej, nie popiera Donalda Trumpa z powodu jego stanowiska w kwestiach związanych z imigracją i różnorodnością. Może się to wydawać zaskakujące, ponieważ jedną z obietnic D. Trumpa było moratorium na muzułmańską imigrację, a Hillary Clinton chce zwiększyć liczbę uchodźców i innych imigrantów z krajów muzułmańskich. . . Rzeczywiście, Pipes po prostu zrezygnował z GOP (Partii Republikańskiej)  w związku z tym problemem. . . . Nie trzeba dodawać, że jest to szczególnie obłudne, biorąc pod uwagę status Pipe jako proizraelskiego aktywisty, ponieważ propozycje D. Trumpa są równoległe (identyczne) z polityką premiera Benjamina Netanjahu w Izraelu.

Tak więc nawet „konserwatywni” Żydzi, którzy nie są  częścią trendu przechylania się Żydów na lewo od głównego nurtu amerykańskiego, przeszli długą drogę, by odrzucić konserwatyzm od jego tradycyjnych ideałów. Czołowi założyciele i  opozycjoniści ruchu neokonserwatywnego  - Bill Kristol, Irving Kristol, Norman Podhoretz, Leo Strauss, Paul Wolfowitz, Douglas Feith, Lewis „Scooter” Libby, Elliott Abrams, Eliot A. Cohen, Robert Kagan, Jonah Goldberg, David Frum i wielu innych - są wyjątkowo nieproporcjonalnie żydowscy - na tyle, że neokonserwatyzm można  zasadniczo  uznać za „projekt żydowski”.

Neokonserwatywny „ojciec chrzestny” Irving Kristol w artykule z 2003 r. zatytułowanym „Perswazja neokonserwatywna” wyjaśnia, że ​​„wydaje się, że historyczne zadanie i polityczny cel neokonserwatyzmu to "nawrócenie" partii republikańskiej i amerykańskiego konserwatyzmu w ogólności  przeciwko ich pierwotnym wartościom na rzecz żydowskiego neokonserwatyzmu". I podkreśla, że USA podejmuje działania wojskowe za granicą w interesie Izraela. Esej Samuela Francisa „The Neoconservative Subversion” w Neokonserwatyzmie Brenta Nelsona opisuje wysiłki aktywistów żydowskich / neokonserwatywnych aby „nie tylko debatować, krytykować i obalać idee tradycyjnego konserwatyzmu,  ale potępiać, oczerniać i szkodzić karierom osób ze starej prawicy i instytucji, na które kierowali swój celownik polityczny". Zauważmy, że autor używa tutaj określenia „starej prawicy ”, jako odnoszącego się do pierwotnych paleokonserwatystów, a nie jak Greg Johnson do faszystów, narodowych socjalistów i pokrewnych ruchów i argumentuje - jak Stephen Sniegoski w  The Transparent Cabal: The Neoconservative Agenda, War in the Middle East and the National Interest of Israel - że żydowscy neokonserwatyści są odpowiedzialni nie tylko za nakłonienie Stanów Zjednoczonych na skierowanie swoich dział na  Bliski Wschód, ale też za to, że owe konflikty niemal zawsze były zgodne z interesem Izraela.

W ten sposób neokonserwatywna transformacja polityki amerykańskiej przekształciła się w promocję pewnego rodzaju strategii „inwazji na świat, zaproszenia świata”. Po pierwsze, wojsko USA angażuje się w wojnę w środkowej części kraju dle East (wysiłek, który w rzeczywistości jest po prostu nieproporcjonalnie popychany przez Żydów); a następnie, po tym, jak zrzuciliśmy bomby na wszystkich ich krewnych i daliśmy im więcej niż wystarczający powód, aby nas nienawidzić, Stany Zjednoczone następnie zachęcają uchodźców, aby przyjechali "na herbatę" (kolejny wysiłek, który w rzeczywistości jest nieproporcjonalnie inspirowany przez Żydów, "na herbatę", czyli przyjmowania gościnnie i bez żadnych warunków uchodźców). Z pewnością ta strategia ma coś wspólnego ze znacznym wzrostem krajowych islamistycznych ataków terrorystycznych od 11 września.

W przeciwieństwie do tego, Alt-Right oznacza politykę, która stawia stwierdzenie „Ameryka na pierwszym miejscu”, ponieważ nie bombarduje obcych krajów, gdy mamy niewiele do zyskania, a jednocześnie nie próbuje ich zaprosić "na herbatę". Jak powiedział mi przyjaciel w Rosji, wszyscy czeczeńscy muzułmanie, których zna, zdają się sądzić, że to całkiem niezła okazja. W każdym razie nie domagali się przeniesienia do Stanów. Ale koniec bomb byłby miły.

A jednak zgadnij, co myślą żydowscy działacze w Lidze Przeciw Zniesławianiu o zwrocie „America First”, kiedy D. Trump przyjmuje je jako hasło kampanii? Uważają, że to „antysemityzm”.

Żydzi nie są oczywiście monolitem. Jest wielu Żydów, którzy podzielają lub przynajmniej potrafią uszanować podstawowe wartości alternatywnej do neokonserwatyzmu żydowskiego, pierwotnej  prawicy. Niektórzy wyznają konserwatywne społecznie wartości; niektórzy sprzeciwiają się dopuszczaniu zmian demograficznych poprzez niekontrolowaną imigrację.

Niektórzy uważają się nawet za członków skrajnej prawicy [cyt. Jonathan Siedel]. Niemniej jednak Żydzi byli tak bardzo nieproporcjonalnie zaangażowani w wysiłki zarówno w walce z tymi wartościami, jak i w potępieniu każdego, kto je utrzymuje, że jeśli odejmiemy cały wpływ Żydów od równania zarówno za, jak i przeciw nam, cała historia Stanów Zjednoczonych przebiegałaby bez wątpienia bardzo różnie. Normy i wartości, o których przywrócenie dzisiaj walczymy zostały zdekonstruowane dopiero dekady temu z powodu wysiłków, aby z nimi walczyć, które prawdopodobnie nigdy nie byłyby możliwe bez wysiłków Żydów.

Gdyby Żydzi jako grupa nie byli w stanie wywierać tak dużego wpływu na politykę USA, jaki dziś mają, prawowitość (prawość)  nie byłaby dziś marginalnym wysiłkiem przywrócenia klasycznych wartości i preferencji politycznych. Bo nie musiało tak być: te wartości i preferencje polityczne pozostałyby w centrum amerykańskiego głównego nurtu przez ostatnie stulecie.

Czy Żydzi nie są tylko białymi ludźmi z inną religią?

Alt-Right zaczyna się od akceptacji ludzkiej bioróżnorodności - tezy, że różne populacje ludzkie ewoluowały psychologiczne i behawioralne jest częścią rozumienia biologicznego spojrzenia na ludzi i narody oraz akceptacji, że tak własnie jest.

Teraz warto przytoczyć argumenty, które przeciwstawiają  akceptację różnorodności biologicznej człowieka do etnonacjonalizmu:

1. Ludzie lepiej dogadują się z innymi, którzy są bardziej podobni do siebie pod względem behawioralnym i psychologicznym.

2. Ponieważ geny mają duży wpływ na cechy behawioralne i psychiczne, ludzie nawiązują głębsze przyjaźnie z innymi, którzy są genetycznie bardziej podobni do siebie.

3. Ponieważ członek danej rasy jest genetycznie bardziej podobny do przeciętnego członka swojej rasy niż do osoby niebędącej członkiem (pomimo błędu Lewontina), społeczeństwa podzielone etnicznie będą miały proporcjonalnie więcej ludzi o większym stopniu pokrewieństwa genetycznego między nimi . Będą zatem mieli proporcjonalnie więcej osób o większym stopniu podobieństwa behawioralnego i psychologicznego między nimi, a zatem będą mieli większe zaufanie społeczne i uczestnictwo obywatelskie, a także silniejsze więzi i relacje międzyludzkie.

4. Ponieważ są to wszystkie pozytywne wartości, do których powinniśmy zachęcać, dla dobra wszystkich pokojowy ruch w kierunku etnonacjonalizmu  jest czymś, co członkowie wszystkich ras winny popierać.

Rzeczywiście, badania potwierdziły, że ludzie mają tendencję do tworzenia bliskich relacji z ludźmi, którzy są tak podobni genetycznie do nich jak czwarta kuzynka, a góra badań potwierdziła, że ​​wzrost różnorodności rasowej w rzeczywistości prowadzi do spadku zaufania społecznego, uczestnictwo obywatelskie oraz altruistyczne lub oparte na współpracy normy społeczne.

Co więcej, obecnie wiadomo, że zarówno Żydzi są wystarczająco genetycznie odrębni, aby zakwalifikować się jako „rasa”, i że pomimo znacznego stopnia domieszki europejskiej, Żydzi są w rzeczywistości genetycznie bardziej spokrewnieni z Palestyńczykami niż z populacjami europejskimi. Niektórzy uczeni, w tym Kevin MacDonald, spekulowali, że wyższy poziom etnocentryzmu Żydów w porównaniu z białymi jest jedną z genetycznie wpływających różnic w osobowości białych i Żydów. Jako dowód na tę hipotezę wskazuje na rozdział zatytułowany Monografie dla Towarzystwa Badań nad Rozwojem Dziecka w antologii Punkty wzrostu w teorii i badaniach przywiązania. W rozdziale autorzy wskazują na badania, w których wykazano, że izraelskie niemowlęta mają znacznie silniejsze reakcje strachu na pozostawienie ich obcym niż w przypadku jakiejkolwiek innej rasy, przy czym niemowlęta z północnych Niemiec wykazują najmniejszy lęk ze wszystkich. W rzeczywistości reakcje strachu niemowląt były tak duże, że eksperymenty często były skracane lub zaniechane.

W każdym razie wynik jest taki, że Alt-Right (prawicowa prawica-skrajna prawica) rozszerza swoje wnioski na rzecz etnonacjonalizmu w kierunku poparcia nawet dla syjonizmu - oba sposoby zapewnienia Żydom własnej ojczyzny etnicznej (zgodnie z poparciem dla etnonacjonalizmu w ogóle) oraz jako sposób na humanitarne stworzenie ojczyzny etnicznej dla białych, wolnej od żydowskiej dominacji społecznej i politycznej.

Jednak, jak powiedział Kevin MacDonald (prawicowy prawicowiec-skrajny prawicowiec) w swoim przemówieniu z okazji nagrody literackiej Jack London 2004 zatytułowanej „Czy model żydowski może pomóc przetrwać na Zachodzie?: "w rzeczywistości bardzo podziwiam Żydów jako grupę, która realizowała swoje interesy przez tysiące lat, zachowując jednocześnie swoją etniczną spójność i intensywność zaangażowania grupowego. Z pewnością losy Żydów miały swoje wzloty i upadki; ale ich wytrwałość, czasami w obliczu dużych szans, i ich spektakularny sukces w obecnych czasach są z pewnością warte naśladowania". Inni członkowie Alt-Right czasami nawet obramowali swoją filozofię polityczną jako wezwanie do czegoś w rodzaju rodzaju ” białego syjonizmu ”.

Czy więc częste określanie przez Żydów prawicowej prawicy jako „antysemickiej”, gdy jej polityczna filozofia jest niczym innym jak tylko lustrzanym odbiciem żydowskiego syjonizmu, nie wydaje się nieco dziwne?

Jak pisze Betsy Woodruff dla The Daily Beast w artykule zatytułowanym „Prawicowi przywódcy: nie jesteśmy rasistami, po prostu nienawidzimy Żydów”: „złe wieści, Żydzi - nie możecie być częścią białego etno-jednorodnego państwa”. Ale przecież Żydzi z diaspory amerykańskiej nie wydają milionów dolarów na próby sprowadzenia izraelskich Żydów do Europy i Stanów Zjednoczonych. Izraelscy Żydzi wydają miliony dolarów na próby sprowadzenia Żydów do Izraela z takich miejsc jak Europa i Stany Zjednoczone, choć oni raczej nie chcą się tam udawać. Strony internetowe takie jak judaizm 101 mówią nam, że „Życie poza Izraelem jest postrzegane przez Żyda jako nienaturalne państwo". Świat poza Izraelem jest często określany jako „galut”, co zwykle tłumaczy się jako „diaspora” (rozproszenie), ale bardziej dosłownym tłumaczeniem byłoby „wygnanie” lub „niewola”. Zatem odpowiedź Alt-Right na opinie Woodruffa brzmi: dlaczego mieliby chcieć być? Już wyrażają pragnienie własnego etnostatu poza Izraelem. A standardy poprawności politycznej, które potępiają białych za to, że nawet odważą się myśleć na ten temat, już swobodnie pozwalają Żydom nie tylko wyrażać swoje pragnienia, ale faktycznie mieć własny etnostat (państwo żydowskie w państwie nieżydowskim).

Newsflash: Biali również nie stają się częścią żydowskiego etnostatu Benjamina Netanyatu. Czy The Daily Beast wykorzysta ten fakt, aby skazać Żydów za syjonizm? Oczywiście nie.

Ale, co zabawne, Alt-Right też nie, bo sami też biali prawicowi prawicowcy są jak syjoniści, którzy są też prawicowymi żydowskimi prawicowcami.

Opublikowano: 18 października 2016 r. | Ten wpis został opublikowany w North American New Right oraz w: http://www.counter-currents.com/2016/10/the-jewish-question-for-normies/
------------------
Tłumaczenie moje ze wsparciem tłumacza Google. W tłumaczeniu dokonano niewielkich zmian i rozszerzeń mających charakter sprowadzenia tekstu do jednoznaczności przekazu w języku polskim. Jednocześnie przepraszam za ewentualne nieścisłości w treści, ale nie jestem tłumaczem a tekst jest dość trudny i pełny idiomów i amerykańskich zwrotów-skrótów. 

Opublikowano: 18 października 2016 r. | Ten wpis został opublikowany w North American New Right oraz w: http://www.counter-currents.com/2016/10/the-jewish-question-for-normies/

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 21 lipca 2019

Piszemy na cały świat. Na całym świecie mogą nas czytać...

Jakże często nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że nasze blogi czy komentarze idą w świat. Na całym internetowym świecie można je czytać oraz przeglądać komentarze. A dziś świat jest już całkowicie opanowany współczesnymi nowinkami technologiczno-technicznymi a Internet stał się podstawowym źródłem informacji.

To naprawdę obliguje nas do bycia profesjonalistami i naprawdę: w ferworze pisania często o tym zapominamy sądząc, że to dotyczy tylko konkretnego forum, nas i komentatorów. Sam nieraz - mając to na uwadze - czytam teksty kilkakrotnie zanim je opublikuję i warto, żebyśmy tak postępowali, bo to co napiszemy świadczy o nas samych i nie warto byśmy byli postrzegani jak jakieś puste i infantylne jednostki.

Nieraz na różnych forach obserwuję jakieś postawy ad personam, kłótnie czy inwektywy. Zupełnie to niepotrzebne. Skupiajmy się na określonym temacie i piszmy notki czy komentarze odnoszące się do danej sprawy ad meritum.

Oczywiście można swobodnie krytykować innych za ich postawy czy poglądy, ale ta krytyka winna być skierowana wobec określonych tych poglądów i opinii. Nieraz przecież trudno opanować emocje, gdy ktoś normalnie bredzi lub kłamie. Wtedy wytykajmy te jego brednie i pokazujmy gdzie się myli i zadawajmy pytanie: Dlaczego i komu to służy?

Mi wielokrotnie zdarzało się emocjonalne krytykowanie określonych ludzi (w moim przypadku z PO i jej akolitów), bo mamy prawo do emocji i ich wyrażania. Natomiast zawsze należy omijać chęć ataku ad personam, bowiem nawet prawnie możemy ponieść tego konsekwencję. Krytykujmy więc postawy, poglądu i opinie naszych adwersarzy i nie skupiajmy się na atakowaniu ich bezpośrednio jako osób fizycznych.

Przysługuje nam też prawo do krytyki różnych organizacji, do krytyki rządu czy opozycji jako całości, ale też omijajmy konstatacje ad personam, np. kurdupel, shrek czy kartofel. Przystoi to satyrykom i tylko nim, choć i tak nasza satyra już upadła i jest prostacko bezpośrednia, wraz z używaniem przez nią wyrazów powszechnie uważanych za wulgaryzmy.

My w większości piszemy teksty poważne i staramy się komentować poważnie. I to jest nasz atut i winniśmy z niego korzystać.

Niedawno zaproponowałem powstanie Stowarzyszenia Blogerów i Komentatorów Polskich (SBKP) na wzór Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP). Uprzejmie więc chcę przekazać, że propozycja nie umarła. Jest już przygotowany Statut Stowarzyszenia a sprawy idą w dobrym kierunku. Zachęcam tedy blogerów i komentatorów, którzy by chcieli należeć do takiego Stowarzyszenia o kontakt na e-mail. Mam też nadzieję, że w przyszłości nasze Stowarzyszenie będzie ściśle współpracowało z dziennikarzami, choć to będzie bardzo trudne.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

wtorek, 9 lipca 2019

Naruszenie dóbr osobistych, zniesławienie - świat realny i Internet


Dla części prawników w kodeksie cywilnym nie ma jednoznacznie zdefiniowanego  pojęcia takiego jak dobro osobiste. Natomiast jest tam zawarty obszar, który można pośrednio  odnieść do dóbr osobistych człowieka Są to w szczególności:
–zdrowie,
–wolność,
–cześć,
–swoboda sumienia,
– nazwisko lub pseudonim (to jest ważne dla blogerów i komentatorów, którzy operują w sieci pseudenimem nazywając je nickiem i nie ujawniają swoich personaliów)
–tajemnica korespondencji,
–nietykalność mieszkania,
–twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska,
–prawo autorskie.

Natomiast wielu prawników powołuje się na artykuł 23 KC, gdzie tam właśnie możemy znaleźć pośrednią, a nawet bezpośrednią definicję dóbr osobistych, które jednak coraz częściej jest rozszerzany o nowe dobra definiowane jako osobiste.  

W tej grupie dóbr osobistych mieści się także nienaruszalność i rzetelność danych osobowych każdego człowieka (m.in. RODO).

Katalog dóbr osobistych wynika, że wraz ze zmianami stosunków społecznych mogą pojawiać się i znikać pewne dobra osobiste podlegające ochronie prawnej. W trakcie zmian stosunków społecznych doktryna i orzecznictwo uznały za podlegające ochronie dobra osobiste m.in. takie jak:
–prawo najbliższej rodziny do pochowania osoby zmarłej oraz do pamięci o niej,
–prawo do spokojnego korzystania z mieszkania,
–intymności i prywatności życia,
–płci człowieka (kobita, mężczyzna - żeby nie było złudzeń, że chodzi też o LGBTQ, według ustawodawcy i według Konstytucji RP mówimy tylko o dwóch płciach).

Dobra osobiste pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Godność człowieka, również w rozważanym aspekcie, jest dobrem chronionym nie tylko w ustawie, ale przede wszystkim w Konstytucji, a także w stanowiących część krajowego porządku prawnego umowach międzynarodowych.

Wizerunek człowieka jest zgodnie zaliczany do jego dóbr osobistych podlegających ochronie niezależnie od tego, czy wskutek posłużenia się nim w sposób bezprawny, a więc bez zgody zainteresowanego, przez osobę trzecią doszło do naruszenia innych dóbr osobistych powoda, jak cześć czy godność. Cześć człowieka przejawia się w aspekcie zewnętrznym (dobre imię) i wewnętrznym (godność osobista).

Naruszenie dobrego imienia łączyć należy z pomawianiem innej osoby o takie postępowanie lub właściwości, które mogą ją poniżyć w opinii publicznej, narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu, rodzaju działalności. Naruszenie godności osobistej stanowi zniewagę (obrazę).

Specyfika dobra, którym jest prawo jednostki do ochrony jej wizerunku przed nieuprawnionym jego rozpowszechnianiem, powoduje, że każde jego naruszenie, bez zgody uprawnionego musi być postrzegane jako krzywdzące. Pozbawia bowiem uprawnionego możliwości decydowania czy i w jaki sposób jego wizerunek może być udostępniony szerszej grupie osób.

Powołanie się na wypowiedź osoby trzeciej nie uchyla odpowiedzialności za naruszenie cudzych dóbr osobistych, jeżeli wypowiedź ta zawiera zarzuty zniesławiające, a ich prawdziwość nie zostanie w sporze wykazana. Zarzut krytyczny stawia zarówno ten, kto treść tego zarzutu opiera na własnych spostrzeżeniach i ustaleniach faktów, jak i ten, kto powołuje się na wiedzę osoby trzeciej o faktach i wyraża własne przeświadczenie o ich prawdziwości. Dla oceny inkryminowanego opisu wydarzeń nie jest doniosłe znaczenie, jakie pozwany przypisywał i przypisuje swoim wypowiedziom; relewantny jest taki sens wypowiedzi pozwanego, jaki może im przypisywać racjonalnie oceniający czytelnik.

Orzecznictwo Sądu Apelacyjnego i Najwyższego wskazuje na to, że najczęściej przedmiotem spraw o ochronę dóbr osobistych są: cześć, godność, dobre imię, wizerunek, zdrowie, sfery życia psychicznego, życie rodzinne, życie prywatne, w tym intymne, i kult zmarłych, poczucie przynależności do określonej płci oraz emocjonalna więź rodzinna między osobami najbliższymi, spowodowanie śmierci osoby najbliższej przez osobę trzecią.

Obecnie przeważa pogląd, że przy ocenie, czy doszło do naruszenia dobra osobistego, decydujące znaczenie ma nie tyle subiektywne odczucie osoby żądającej ochrony prawnej, ile to, jaką reakcję wywołuje w społeczeństwie to naruszenie. Odwołanie się do obiektywnych, a więc kształtowanych przez opinie ludzi rozsądnie i uczciwie myślących kryteriów naruszenia dóbr osobistych nie oznacza, że decydujące znaczenie ma reakcja, jaką dane zachowanie wywołuje, gdyż nie reakcja jest tu ważna, ale występująca w społeczeństwie opinia”). Podkreśla się przy tym, że przy ocenie, czy doszło do naruszenia dobra, którego ochrony domaga się osoba zgłaszająca żądanie, należy brać pod uwagę całokształt okoliczności, a nie np. zwrot wyrwany z całej wypowiedzi. Ochrona dóbr osobistych osoby prawnej zależy jedynie od obiektywnie stwierdzonego faktu naruszenia jej dóbr osobistych działaniem bezprawnym. Istotna jest zatem przede wszystkim reakcja społeczna na określone zachowanie, a ściślej, czy w odczuciu przeciętnie reagującej osoby zachowanie takie jest uważane za niedozwoloną ingerencję w sferę chronionych dóbr osobistych. Oznacza to, że zagrożenie lub naruszenie dobra osobistego zachodzi wtedy, gdy działanie lub zaniechanie innej osoby godzi w obiektywnie uzasadnione interesy uprawnionego. W przypadku osób fizycznych miarą obiektywizacji oceny, czy rzeczywiście doszło do naruszenia dóbr osobistych, będzie zatem odwołanie się do odczuć, przeżyć i reakcji przeciętnego człowieka. Kryterium takie, co oczywiste, zawodzi w przypadku osób prawnych, jako podmiotów o charakterze konwencjonalnym, niedysponujących sferą przeżyć psychicznych. Do naruszenia dobra osobistego osoby prawnej, w szczególności jej prawa do dobrego imienia (dobrej sławy, reputacji) dochodzi dopiero wówczas, gdy zachowanie sprawcy prowadzi (lub potencjalnie może prowadzić) do utraty zaufania do niej, potrzebnego do prawidłowego jej funkcjonowania w zakresie swych zadań.

Ochrona dóbr osobistych może być realizowana za pomocą różnych środków i mieć zarówno charakter niemajątkowy, jak i majątkowy. Ochrona taka przysługuje przed bezprawnym naruszeniem dobra osobistego, rozumianym jako zachowanie sprzeczne z normami prawa lub zasadami współżycia społecznego, bez względu na winę, a nawet świadomość sprawcy.

Zgodnie z regułami procesowymi obowiązującymi w polskiej procedurze cywilnej w sprawie o naruszenie dóbr osobistych na powodzie ciąży obowiązek udowodnienia, że pozwany naruszył jego dobra osobiste, a na pozwanym ciąży obowiązek udowodnienia, że jego działanie naruszające dobra osobiste powoda nie było bezprawne.

Przesłankami opisanej odpowiedzialności są:
–istnienie dobra osobistego,
–jego naruszenie,
–bezprawność działania sprawcy naruszenia.

Spełnienie dwóch pierwszych przesłanek wykazać musi poszkodowany. Jego rzeczą jest więc przede wszystkim określić, w jakich swoich odczuciach, ewentualnie, w jakich konkretnie prawem przewidzianych dobrach osobistych został dotknięty zachowaniem się sprawcy, oraz na czym polega naruszenie tej jego sfery przeżyć, a także okoliczności te udowodnić.Dopiero udowodnienie tych okoliczności niesie ze sobą domniemanie, że naruszenie to jest bezprawne. W takiej sytuacji ciężar wykazania, że naruszenie nie było bezprawne przechodzi na sprawcę naruszenia.

W sporze o ochronę dóbr osobistych powód powinien oznaczyć w pozwie dostatecznie skonkretyzowane zachowanie pozwanego, które wedle pokrzywdzonego potrzebne jest do usunięcia skutków dokonanego naruszenia dobra osobistego. Czynność ta powinna być dobrana stosownie do rodzaju, intensywności i zasięgu dokonanego naruszenia, sądowi orzekającemu zaś przysługuje kompetencja do kontroli, czy wskazana przez powoda czynność pozwanego stanowi odpowiedni środek usunięcia skutków naruszenia dobra osobistego.

Przy ocenie, jaka suma jest odpowiednia tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę spowodowaną naruszeniem dóbr osobistych, należy mieć na uwadze rodzaj dobra, które zostało naruszone oraz charakter, stopień nasilenia i czas trwania doznawania przez osobę, której dobro zostało naruszone, ujemnych przeżyć psychicznych spowodowanych naruszeniem (krzywda).

Sąd orzekając w przedmiocie żądania zadośćuczynienia pieniężnego za naruszenie dóbr osobistych musi wziąć pod uwagę kompensacyjny charakter zadośćuczynienia i rodzaj naruszonego dobra - ciężar gatunkowy poszczególnych dóbr osobistych nie jest bowiem jednakowy i nie wszystkie dobra osobiste zasługują na jednakowy poziom ochrony za pomocą środków o charakterze majątkowym. Ponadto, sąd musi zbadać nasilenie złej woli sprawcy oraz celowość zastosowania tego środka.

Daje się zauważyć, że pod wpływem orzecznictwa sądów i doktryny prawa lista dóbr osobistych jest stale poszerzana - wskazuje się jeszcze na takie dobra osobiste jak:

–prawo do prywatności,
–prawo do spokoju (wolność od strachu),
–prawo do pozostawienia w spokoju,
–prawo do kultu po osobie zmarłej.

A jak się to ma dzisiaj w przypadku naruszenia dóbr osobistych w Internecie?

Internet, z uwagi na możliwość zachowania anonimowości, umożliwia swobodę wypowiedzi, która często bywa nadużywana. Prowadzi to niejednokrotnie do naruszania dobrego imienia, czci, dobrej sławy osób fizycznych, ale także renomy osób prawnych. Ofiarą naruszeń mogą paść przedsiębiorcy, którym przypisuje się np. brak uczciwości, brak kompetencji, nierzetelność, naruszanie praw pracowników czy niewywiązywanie się z zobowiązań kontraktowych. Informacje tego typu umieszczane w Internecie mogą w poważny sposób szkodzić interesom przedsiębiorców, narażając ich na utratę zaufania i powodując, że potencjalni klienci będą rezygnować z ich usług.

W przypadku Internetu stosuje się nie tylko KC, ale też KK (sławetny i w sumie niepotrzebny art. 212 k.k.), dający sędziom swobodną interpretację i jej subiektywne rozszerzenie.

Za naruszenie polegające na dokonaniu wpisów czy też umieszczeniu wypowiedzi obrażających powodów w internecie, odpowiedzialność  ponosi bezpośredni sprawca naruszenia, który nie został ustalony. Odpowiedzialność z wyżej wymienionej podstawy prawnej dotyczy naruszyciela, a więc osoby, która sporządziła i umieściła wymienione wpisy w internecie.

Podstawę odpowiedzialności niefrasobliwego internauty, który umieszcza zniesławiające wpisy w Internecie stanowi art. 212 k.k.

Przestępstwo zniesławienia, które reguluje ten przepis popełnia ten, kto to pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.

Jeżeli sprawca dopuszcza się takiego czynu za pomocą środków masowego komunikowania może zostać skazany na karę grzywny, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Jeśli więc stawiane na forum internetowym zarzuty mają taki charakter, że wpływają na wizerunek i renomę firmy a przez to mogą narazić przedsiębiorcę na utratę zaufania niezbędnego dla wykonywania prowadzonej działalności – jak na przykład zarzut braku rzetelności czy niewłaściwej jakości świadczonych usług – będzie można mówić o popełnieniu przestępstwa.

Jednak mimo spełnienia wskazanych wyżej warunków osoba umieszczająca wpisy w Internecie nie będzie ponosiła odpowiedzialności karnej, jeśli podnoszony publicznie zarzut jest:
–prawdziwy,
–służy obronie społecznie uzasadnionego interesu.

To na umieszczającym wpis ciążyć będzie konieczność wykazania obu tych okoliczności. Będzie on musiał dowieść, że prawdą jest to, co zarzuca przedsiębiorcy, a nadto, że zarzut został postawiony publicznie po to, by ochraniać społecznie uzasadniony interes.

Jako przykład krytyki uzasadnionej społecznym interesem można wskazać choćby komentarze wystawiane sprzedającym na portalach aukcyjnych. Jeśli niezadowolony z transakcji kupujący umieszcza krytyczny komentarz, można przyjąć, że robi to, by ostrzec innych kupujących przed nieuczciwym kontrahentem.

Zawsze jednak należy pamiętać, że sposób formułowania krytyki nie może przekraczać granic zniewagi.

Jeśli sprawca zniesławienia nie wykaże, że prawdziwy zarzut został uczyniony w społecznie uzasadnionym interesie wówczas będzie ponosił odpowiedzialność karną na podstawie art.212 k.k.

Nawet jednak jeśli uda mu się uniknąć odpowiedzialności na podstawie art. 212 k.k., mogą zachodzić podstawy do ukarania go za przestępstwo zniewagi, opisane w art. 216 k.k. Jeśli sposób sformułowania zarzutu w związku z użytym językiem (choćby wulgarnym) obraża osobę, której dotyczy, autor takiego postu internetowego będzie ponosił odpowiedzialność na podstawie art. 216 k.k.

Warto jednak pamiętać, że przestępstwo to może jednak być skierowane jedynie przeciwko godności człowieka, a nie osoby prawnej. A zatem używanie obraźliwych sformułowań pod adresem przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną, lub osób kierujących działalnością przedsiębiorcy będącego osobą prawną może skutkować odpowiedzialnością karną za zniewagę.

Ściganie obu przestępstw – zniesławienia i zniewagi – odbywa się z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że pokrzywdzony musi wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia.

Akt oskarżenia powinien zostać skierowany przeciwko określonej osobie sprawcy. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że większość wpisów jest dokonywana przez użytkowników posługujących się nickami, trudno będzie ustalić tożsamość osób dokonujących wpisów.

Istnieje jednak możliwość skierowania skargi do sądu za pośrednictwem policji, która na żądanie pokrzywdzonego powinna zabezpieczyć dowody – co oznacza, że można żądać, by ustalono adres IP komputera, z którego dokonano obraźliwego wpisu (art. 488 k.p.k.).

Pojawił się także sygnał ze strony sądownictwa, iż osoba pokrzywdzona ma prawo domagać się udostępnienia adresu IP komputera sprawcy przestępstwa. Zdaniem Sądu Administracyjnego w Warszawie „adres IP, pozwalający zidentyfikować autora wpisu na forum internetowym, należy do zbioru danych osobowych i administratorzy forum powinni go wydawać osobom, których dobra zostały naruszone” (Wyrok Sądu Administracyjnego w Warszawie, II SA/Wa 1598/09).

W oparciu o to orzeczenie istnieje więc możliwość samodzielnego zwrócenia się do administratora strony o przekazanie adresów IP z powołaniem, że są one niezbędne dla ustalenia tożsamości osób dokonujących wpisy na potrzeby

Utwór satyryczny może być uznany za element debaty publicznej, wobec tego do oceny, czy przekracza on granice bezprawności należy odpowiednio uwzględnić te okoliczności, które mają znaczenie dla oceny wypowiedzi zaliczanych do tej debaty. 

Można natomiast krytykować. W tym przypadku przede wszystkim ważny jest cel krytyki utworu satyrycznego, a mianowicie, czy zmierza on do ochrony ważnych społecznie wartości. W takim przypadku, dopuszczalna jest krytyka w tej formie także osoby publicznej nie pełniącej funkcji publicznej np. należącej do kręgu kultury masowej, jeżeli dotyczy ona prezentowanych publicznie przez tę osobę poglądów i postaw, mających wpływ na społeczeństwo, z wyłączeniem jej spraw ze sfery prywatnej, chyba że osoba ta sama zabiegała o zainteresowanie nimi opinii publicznej, wyrażając w ten sposób domniemaną zgodę do pozbawienia się części swojej prywatności.

Naruszenie uczuć religijnych jednostki występuje wówczas, gdy zachowanie się określonego podmiotu je wyśmiewa, uniemożliwia lub utrudnia ich wyrażanie w ramach wybranej religii.
Dla ustalenia naruszenia dobra osobistego jako dobra indywidualnego, nierozerwalnie związanego z konkretną osobą, konieczne jest stwierdzenie bezprawnego zachowania się podmiotu dobro to naruszającego, dającego się zindywidualizować przeciwko tej osobie. Dlatego też z urzędu winny być ścigane osoby profanujące świętości i wiarę katolicką.

Działanie w celu ochrony ważnego interesu społecznego wyłącza bezprawność naruszenia (zagrożenia) dobra osobistego. Koniecznym elementem wyłączenia bezprawności działania naruszającego dobra osobiste jest zawsze prawdziwość twierdzeń co do faktów.

Gdyby przyjąć, że doszło do naruszenia dobra osobistego powoda - jego dobrego imienia, należałoby rozważyć, czy powód może domagać się ochrony prawnej, skoro sam postępuje sprzecznie z zasadami współżycia społecznego. Wymaga bowiem szacunku dla swych dóbr osobistych, a tymczasem sam nie dba o zachowanie tych dóbr względem innych osób. Takie postępowanie może uzasadniać odmowę udzielenia poszkodowanemu ochrony prawnej na podstawie art. 5 kc. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 29 grudnia 1993 r. I ACr 604/93

P.S.

Lekkie uzupełnienie jednej z kancelarii: (http://www.prawnikit.com.pl/naruszenie-i-ochrona-dobr-osobistych-w-internecie/). Trochę inne spojrzenie na naruszenie i ochrona dóbr osobistych w Internecie.

"W obecnej rzeczywistości coraz częściej dochodzi do naruszania dóbr osobistych w sieci. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest powszechna „anonimowość” jaką mamy biorąc udział w dyskusjach za pośrednictwem sieci. Jednakże jest to przekonanie błędne. W sieci bowiem, jeżeli dojdzie do naruszenia prawa, nie ma anonimowości. Każda osoba, która dopuściła się takich czy podobnych naruszeń nie może czuć się bezkarna.

Naruszenie dóbr osobistych w sieci Internet rodzi wiele problemów natury prawnej. Przede wszystkim powstaje pytanie, kto jest odpowiedzialny za takie naruszenie oraz gdzie została wyrządzona szkoda.

Charakter dóbr osobistych jest uregulowany w Kodeksie Cywilnym w art. 23. Dobra osobiste człowieka to w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, wizerunek, nazwisko lub pseudonim, tajemnica korespondencji itp. Katalog tej jest katalogiem otwartym i doktryna kształtuje również inne dobra osobiste, niewymienione w art. 23 k.c.

Na forach internetowych najczęściej dochodzi do naruszenia dóbr osobistych poprzez opisywanie takich cech danej osoby, które mogą ją publicznie poniżać, zarzucanie popełnienia przestępstwa, sugerowanie działań sprzecznych z dobrymi obyczajami, obrzucanie epitetami itp.

Zgodnie z przyjętą praktyką, odpowiedzialność za nieprawidłowe wpisy na forach i w sieciach społecznościowych ponoszą użytkownicy tych forów lub portali, którzy dopuścili się naruszeń.

Zazwyczaj osoby te wyrażają opinie kryjąc się za anonimowymi nickami uniemożliwiającymi ich zidentyfikowanie. Jeżeli chcielibyśmy pozwać takiego delikwenta, musimy go zidentyfikować. Administratorzy portali internetowych nie chętnie podają dane osobowe takich osób lub inne dane umożliwiające ich zidentyfikowanie (nr IP, adres poczty email itp.).

Chcąc uzyskać potrzebne nam informacje możemy zwrócić się do administratora danego serwisu popierając nasze roszczenie o udostępnienie danych osobowych danej osoby art. 23 ust. 1 pkt 2 i 5 ustawy o ochronie danych osobowych. Zgodnie z tym przepisem możemy uzyskać takie informację chociażby w oparciu o prawo do sądu czy realizację obowiązku z art. 126 k.p.c. – każde pismo procesowe musi zawierać imię i nazwisko lub nazwę stron.

Ponadto na taką możliwość wskazał Naczelny Sąd Administracyjny (sygnatura akt: I OSK 1666/12), twierdząc, że udostępnienia danych z forów internetowych mogą żądać już nie tylko policja, prokuratura czy sąd. Takie prawo ma też każda osoba fizyczna i firma, które wykażą, że jest to niezbędne dla ochrony dóbr osobistych i dobrego imienia.

Jeżeli administrator portalu odmówi nam jednak udostępnienia danych osobowych konkretnej osoby naruszającej nasze dobra osobiste, możemy zgłosić do Generalnego Inspektora Danych Osobowych (GIODO) skargę na odmowę udostępnienia tych danych.

Dane osobowe takiego naruszyciela możemy uzyskać również na podstawie art. 488 k.p.k.

Drugim podmiotem, który może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za niestosowne wpisy na danym portalu, jest jego administrator. Podstawą umożliwiającą pociągnięcie administratorów do odpowiedzialności jest art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jednakże, aby mówić o takiej możliwości musimy mieć do czynienia z forum moderowanym czyli portalem, gdzie administrator monitoruje treść forum i może edytować oraz usuwać wpisy użytkowników.

W przypadku gdy będziemy mieli do czynienia z forum niemoderowanym, administrator może uchylić się od odpowiedzialności, jeżeli nie miał wiedzy o bezprawnym charakterze przechowywanych danych lub, jeżeli otrzymał informację o bezprawnym charakterze takich danych, niezwłocznie uniemożliwił do nich dostęp"


----------------------------------
Źródła

[1] http://adwokat-radca-prawny.pl/pozew-naruszenie-dobr-osobistych-odszkodowanie-poznan-lodz-prawnik,
[2] https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/f9bd6afc4332ed9235eeb3f832259cf2.pdf
[3] https://mojafirma.infor.pl/mala-firma/abc-malej-firmy/297675,Naruszanie-dobr-osobistych-w-Internecie-jak-sie-przed-tym-bronic.html
[4] https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/sa-krytyczny-wpis-w-internecie-nie-zawsze-narusza-dobra-osobiste-osoby-ktorej-dotyczy,61247.html
[5] http://www.prawnikit.com.pl/naruszenie-i-ochrona-dobr-osobistych-w-internecie/
[6]https://pl.wikipedia.org/wiki/Dobra_osobiste,
[7] https://www.arslege.pl/definicja-dobr-osobistych/k9/a1002/ 

(wraz z moimi uzupełnieniami)


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 25 czerwca 2019

Co pokolenie to wyborcza, wyborcza.pl

Jak ja się cieszę, że wreszcie szmatławiec pod nawą Gazeta Wyborcza już ma tylko tyle zysków, że stać ją tylko na reklamę w internecie. Przychody spadają, kurczy się jej nakład i może w końcu upadnie, mimo pomocy G. Sorosa a A. Michnik zaszyje się pośród drzew Białowieskich, które zeżarły korniki i zawsze będzie go widać.

To naprawdę wspaniała wiadomość zważywszy, że jeszcze niedawno, ale też przez całe 30-lecie była opiniotwórcza dla wielu Polaków. Teraz zeszła na "psy". Stała się bulwarową gazetą, tak jak jej portal.

Tytuł zaczerpnąłem z jej reklamy w necie, bo obecnie tylko na to ją stać. To koszmarnie prymitywna i infantylna reklama dla nieuświadomionych z wyprutymi synapsami ludzi. Może jednak jeszcze wysupłają jakieś rezerwy finansowe na reklamę w TV. Może. Na razie postawili na tańszy internet.

Pamiętam kiedyś, że nawet ją prenumerowałem i do tej pory mi wstyd i chyba wstyd odczuwa wielu jej dawnych czytelników. To brukowiec dla Polaków. Postkomunistyczna, promująca lewacką
ideę oraz rewolucję kulturową. Oby zniknęła w końcu z rynku, czego bym sobie życzył z całego serca a A. Michnik przeszedł w polityczny niebyt. Zbigniew Herbert opisał go jako intelektualnego komunistycznego potwora i miał rację. Nie, niestety za tą opinię nie dostał Nagrody Nobla, która mu się należała jak nikomu. W. Szymborska nie dorastała mu "do pięt". Szkoda, ale podziwiam Herberta za szczerość.

Mimo reklamy obecne pokolenie już nie czyta Gazety Wyborczej ani jej portalu. Są owszem i tacy, którzy uważają je świętość, ale to są ludzie zaczadzeni i wyjałowieni z myślenia. W życiu realnym potrafią mówić tylko i wyłącznie językiem GW i TVN. Oni już są straceni dla Polski, bo nieraz próbowałem do nich dotrzeć argumentami merytorycznymi. Odzew był taki, że reagowali agresją i krzykiem. Też smutne.

Ja osobiście uważam, że ten który głosuje na obecną opozycję tak promowaną przez GW jest albo zdrajcą, albo robi to koniunkturalnie, aby utrzymać jakąś tam pozycję przynoszącą mu zyski w dniu codziennym. To są ludzie wyprani z polskości jak u Tuska, dla którego "polskość to nienormalność" a może... sam jest a'la nienormalny, skora my Polacy szanujący polskość uważani są przez niego za nienormalnych? Skłaniam się osobiście do tego ostatniego, bo te nienawistne i zacietrzewione nienawiścią lisie oczy zdenerwowanego Tuskusia mówią wszystko... Dla niego liczy się tylko leniwa władza: "Panowie policzmy głosy" gaworzył podczas Nocnej zmiany w 1992 roku.

GW upada, czego nie mogą znieść jej włodarze. Skończył się jej wpływ - dzięki internetowi - na Polaków i dobrze. Młodzi ludzie dziś mają dostęp do różnych informacji i różnych portali, czego my w latach 90-tych nie mieliśmy i wierzyliśmy jedynie w to, co napiszą w GW a już później powiedzą  w TVN. Niestety jest wielu ludzi, którzy pamiętając te lata dalej są skłonni do akceptacji wszystkiego podawanego przez gazetę A. Michnika. Żal mi ich, bo nieraz to naprawę kiedyś wartościowi ludzie. Wiem to z autopsji.

Na pogrzeb GW nie pójdę, niech sami sobie wykopią grób i mam nadzieję, że nastąpi to dość szybko, nawet Soros nie pomoże.

Będę ukontentowany, gdy zobaczę te miny ich redaktorów, którzy przez tyle lat kształtowały umysły wielu Polaków. Ja zakończyłem z nią "współpracę" w 1992 roku i od tego czasu nieraz ją czytam "z drugiej ręki", co by znać ich poglądy. Jest to lektura, która wprawia mnie w stan obrzydzenia, ale zawsze warto znać, co myślą wrogowie polskości a ona taka jest.

Tylko szkoda mi tych moich rodaków ciągle ją czytających i na jej podstawie wyrabiających sobie opinię o świecie i Polsce. Naprawdę nie warto. Lepiej poszukać w internecie innych informacji, aby wyrobić sobie opinię i własne zdanie, tyle tylko, że ci Polacy już nie potrafią myśleć samodzielnie. 30 lat skutecznie ich z tego "wyleczyło". Jeszcze raz szkoda.

Nadzieja jest w młodych Polakach, dlatego  GW tą internetową reklamę kieruje przede wszystkim do nich, ale nie martwmy się, bo młodzi więcej dziś wiedzą niż my w swoich czasach i nieraz potrafią myśleć! I to jest moja radość.

Ostatnio dyskutowałem z około 65 letnim mężczyzną, który kupował GW. Zapytałem dlaczego. Odpowiedział mi, że ją kupuje od początku i nie wyobraża sobie dnia bez niej. Na moją krytykę jego zakupu "wsiadł" na mnie krzykiem. Tych ludzi już nikt nie jest w stanie uratować. "Jak koń, klapki na oczach". Trudno, ale rośnie nowe pokolenie i z ich postawy jestem w części dumny. Naprawdę duża ich część wie dużo, mimo, że nieraz krytykujemy ją za buźki w smesach, czy czytanie tylko skrótów książek. Takie czasy a co tu mówić o propagandowych tekstach GW. Nie czytają. I dobrze! Po co sobie zatruwać umysły jej wypocinami.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ i e-mailową informacją o tym fakcie. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych.

poniedziałek, 13 lutego 2017

Wypadek Pani Premier B. Szydło - L. Miller w "Gościu Poranka" TVP Info

Nigdy bym nie przypuszczał, że na swoim blogu będę cytował ludzi, z którymi walczyłem przez dziesięciolecia a w dodatku owe cytaty staną się niejako tłem potwierdzającym moje identyczne zdanie.

Dziś do programu "Gość Poranka" w TVP Info został zaproszony były premier z SLD Leszek Miller. Rozmowa dotyczyła ostatniego wypadku premier Beaty Szydło.

Według Leszka Millera była zbyt duża odległość między pierwszym samochodem kolumny pani premier a drugim, w którym ona jechała. Za jego czasów - jak stwierdził - ta odległość wynosiła najczęściej około 2 metry. Dlatego też - według niego - konieczne jest cały czas podnoszenie kwalifikacji funkcjonariuszy BOR-u i częste zmiany nie są wskazane oraz wszyscy kierowcy kolumny rządowej winni mieć najwyższe kwalifikacje a nie tylko kierowca pani premier czy innego VIP-a. Były premier stwierdził też, że nie są konieczne radykalne zmiany w BOR i trzeba spokojnie dać czas funkcjonariuszom na uzyskanie pełnego profesjonalizmu bez wywoływania u nich presji politycznej i bez totalnej krytyki.

Ale ważniejsze jest to, co powiedział Leszek Miller na temat reakcji na wypadek premier polskiego rządu, w tym reakcji tzw. "totalnej opozycji" oraz oceny działań kierowcy BOR.

"To jest smutny dowód na jakim poziomie znajduje się nasze życie publiczne. Wiele z tych komentarzy przypomina - delikatnie mówiąc - delikatność nalotu bombowego na Drezno. To są rzeczy niedopuszczalne po prostu, bo można mieć rozmaite powody do krytyki politycznej pani premier, pana prezydenta, ale w takich przypadkach kiedy osoba publiczna zagrożona jest utratą życia, czy utratą zdrowia to trzeba się po prostu powstrzymać. Dlatego, że każdy może znaleźć się w tej sytuacji. Może ja jestem szczególnie wyczulony bowiem sam byłem w takiej sytuacji i wtedy w szpitalu odwiedzili mnie politycy z różnych opcji, także opozycyjni, co sobie bardzo ceniłem. Ale być może wtedy nie było takiej fali hejtu, bo internet internet był w innym stadium rozwoju (...) Więc jak się na to wszystko patrzy to trzeba pokiwać smętnie głową, że doszło do sytuacji, w której żadnych hamulców już nie ma".

Leszek Miller stwierdził też, że dla opozycji jest to zdarzenie dające jakieś możliwości zbicia kapitału politycznego a sam kierowca powinien kontynuować jazdę ryzykując jedynie otarcie o mały fiacik a nie zabicie jego kierowcy. Dodał jednak, że dla każdego kierowcy instynktownym działaniem jest uniknięcie kolizji i tak postąpił kierowca pani premier. Czy zasadnie? Sam nie wie, bo nie jest kierowcą BOR-u i nie był w tym zakresie szkolony. Dodał także, że dzięki umiejętnościom pilota helikoptera podczas swojego wypadku ocalone zostało jego życia jak i życie współpasażerów.

Padły jeszcze inne gorzkie słowa na temat reakcji na wypadek pani premier przeciwników rządów PiS-u, ale sądzę, że wystarczą te, które zacytowałem.

Zdaję sobie sprawę, że być może mówię to niejako przeciw sobie i swoim poglądom, ale wolałbym merytoryczną opozycję pod przewodnictwem Leszka Millera i Magdaleny Ogórek niż rynsztok osobowościowo-intelektualny dzisiejszej tzw. "totalnej opozycji". Ich antyludzki i chyba psychicznie schorowany nienawiścią ogólny poziom mi uwłacza jako człowiekowi i jako Polakowi, i  ludzi z tej dziwnej opozycji sytuuję na poziomie poniżej śmierdzącego szamba, bo same szambo i fecesy byłyby dla nich nobilitacją.

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 29 listopada 2016

Ale obciach! Są tacy, którzy zaglądają jeszcze do GW i TVN :)))

Mam częsty kontakt z młodymi ludźmi w wieku 18-30 lat...

Gdzie te czasy, kiedy Gazeta Wyborcza była jedyną wyrocznią poprawnych i światłych poglądów oraz osądów. Gdzie te czasy, kiedy TVN była jedyną telewizją informującą poprawnych i światłych obywateli o wszystkim, co dzieje się w świecie i w Polsce. Gdzie te czasy, kiedy lewicowe i demoliberalne idee były wyznacznikiem intelektualizmu, wykształcenia, inteligencji i nowoczesności. Gdzie? Minęły bezpowrotnie ;)))

Dziś zobaczyłem młodego człowieka kupującego w moim kiosku Gazetę Wyborczą. Ja akurat zaraz po nim nabyłem papierosy (niestety) i ostatni numer wSieci. Uśmiechnąłem się do tegoż młodzieńca, on odwzajemnił mój uśmiech i... lekko zaczerwieniony szybko umieścił tabloid w swojej torbie.

Przypomniały mi się czasy, kiedy jako student w 1990 roku z dumą czytałem i okazywałem wszem i wobec moją miłość do Gazety Wyborczej oraz całego środowiska dawnej Unii Demokratycznej. Nigdy wówczas tej gazety ze wstydem nie chowałem gdzieś w teczce a wprost przeciwnie: ostentacyjnie ją czytałem w pociągu, autobusie czy też na jakimś przystanku a w domu sterty GW zajmowały poczesne miejsce. Byłem dumny, że jestem w owy sposób w gronie osób oświeconych i postępowych, jestem jakąś elitą...

Nie docierały wtedy do mnie przestrogi rodziny, która próbowała mi wytłumaczyć, iż ta polskojęzyczna gazeta jest syjonistycznie antypolska a jej celem jest zniszczenie naszej polskości i dumy narodowej oraz, że jej autorzy wraz z naczelnym są mistrzami żydo-komunistycznej manipulacji i piewcami trockistowskiej demagogii. Oprzytomniałem dopiero po Nocnej Zmianie w 1992 roku i od tego czasu jakoś zawsze z życzliwym politowaniem traktowałem osoby, które dalej tę gazetę czytały lub się na nią powoływały.

Z wielką satysfakcją więc stwierdzam, że dziś Gazeta Wyborcza stała się dla młodych ludzi pewnego rodzaju obciachem a jej czytanie lub kupowanie powodem do zaczerwienienia czy też wstydu.

Utwierdziło mnie w tym mniemaniu stwierdzenie - niejako usprawiedliwiające - owego młodego człowieka spod kiosku, który oznajmił mi, że GW kupuje dla taty. No cóż... w sumie mógłbym też być jego ojcem i niestety moje pokolenie jest w dużej mierze całkowicie stracone i one stanowi trzon dzisiejszych otumanionych i prostackich zwolenników KOD-ów, PO, Nowoczesnych i innych. I tylko to moje pokolenie 35-50 latków a nawet 60 latków jeszcze kupuje lub czyta GW lub prosi o jej kupienie swoje dzieci lub wnuki. Ogólnie zaś dziś GW w rękach młodych ludzi to jest ewenement.

Identyczna sytuacja występuje w przypadku TVN oraz jej sztandarowego programu informacyjnego Fakty. O ile jeszcze niektóre programy tej stacji (szczególnie w obszarze rozrywki) są oglądane przez młodych ludzi to już indoktrynacja i manipulacja sączona przez Fakty jest dla nich nie do strawienia i jest powodem szyderczej pogardy. Zresztą też unikają Wydarzeń Polsatu czy też Wiadomości TVP. Wolą internet i stamtąd czerpią informacje o Polsce i świecie.

Czasy się zmieniły. Już żadne medium - jak niegdyś GW - dla młodych ludzi nie ma monopolu na prawdę. Jest wiele źródeł informacji i wszystko można sprawdzić, ocenić, porównać. Każda manipulacja lub zafałszowanie rzeczywistości są natychmiast zauważone przez młodych internautów i od razu jednoznacznie wskazane, wyśmiane lub "zmemowane".

Niestety większość mojego pokolenia jest odporna na wiedzę, odporna na informację i strasznie toporna oraz dalej jest zaczadzona lewacką i demoliberalną ideologią. Piszę to z żalem, ale jest to efekt inżynierii społecznej całego środowiska michnikowszczyzny, czyli tak naprawdę III RP. Fałszywe i antyludzkie wtłoczone w mózgi przez te 27 lat informacje oraz wdrukowane prostackie postawy stały się integralną częścią tych ludzi. Jakże przykre dla mnie jest obserwowanie i słuchanie moich rówieśników na marszach KOD-u... i na szczęście równie przykre jest dla młodych ludzi :), co napawa optymizmem na przyszłość.

Więc w sumie nie ma sensu narzekanie i krytykowanie straconego oraz odmóżdżonego pokolenia. Niech dalej czyta ono GW i ogląda TVN. Ważne, że dla nowego pokolenia Polaków te media są obciachem i nie stanowią żadnego autorytetu, nie są dla nich ani opiniotwórcze, ani opinionośne...

Oj... jak to boli "michnikoidalne" "elity" III RP i światowe lewackie oraz demoliberalne antyludzkie zbiorowiska...

Pozdrawiam

P.S.

Powtórzę jeszcze raz fragment jednego z moich ostatnich postów. Tak ku refleksji też mojego pokolenia.

Znakomity polski literat, który jako jedyny w ostatnich kilkudziesięciu latach zasłużył na literacką Nagrodę Nobla (której niestety nie dostał wyparty przez Cz. Miłosza i W. Szymborską), śp. Zbigniew Herbert tak wyraził się o A. Michniku:

"Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli. Kłamca, oszust intelektualny. Ideologia tych panów to jest to, aby w Polsce zapanował socjalizm z ludzka twarzą. To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. To jest potwór, który powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję takich hybryd, ja uciekam  przez okno z krzykiem". (dostępne m.in.: https://youtu.be/XgsJbcXuauk)


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 8 października 2011

Cisza telewizora jest cool!

Witam lekko humorystycznie, ale z nadzieją...

Jaka błoga cisza... nikt nie każe mi nic robić i nie mówi mi co i jak mam myśleć... To ja decyduję o sobie i ja jestem sobą... Od roku nie mam telewizora...

Takich jak ja jest wielu... Już 700 tys. polskich domów bez telewizora  zaczyna tworzyć opinionośną i opiniotwórczą elitę Polaków.

Może jestem trochę próżny, ale dołączyłem do tej grupy i zaczynam być z tego dumny. Przecież według specjalistów ludzie Ci i ja oczywiście!!!... "Świadomie nie mają telewizji, a nawet, jeśli mają, nie włączają jej. Dla reklamodawców jest to bardzo apetyczna grupa: ma wyższe wykształcenie, wysoko plasuje się też w hierarchii zarobków (...) Część (tych) osób przyzwyczaiła się do sposobu, w jaki działają media cyfrowe i telewizor wydaje się im urządzeniem wstecznym. Druga grupa, która rezygnuje z oglądania telewizji, to osoby, które po prostu nie chcą, by dyktowała im, co będą oglądać i zabierała wolny czas". (źródło: jw)  

No nareszcie jestem "cool"! Chociaż smutek jakiś we mnie zaczął narastać: lubiłem być "obciachowym oszołomem" czytającym i oglądającym nieprawomyślne treści. Przypomniałem sobie bowiem, że tylko ludzie wyjątkowi i nieprzeciętni są zdolni do kierowania się indywidualizmem i własną wolą, są zdolni do kreatywnego myślenia i samodzielnego podejmowania decyzji... Czułem się takim właśnie jednym z wyjątków należącym do elitarnego klubu niepokornych a teraz okazuje się, że takich jak ja są setki tysięcy...

Oczywiście dalej czytam  "jedynie słuszne" treści z onet.pl, gazeta.pl, wp.pl czy z innych tego typu "michnikoidalnych, zsocjalizowanych i skomunizowanych unijnie przekaziorów", ale również uzupełniam wiedzę korzystając m.in. z audiowizualnych treści zawartych w dotąd obciachowych źródłach (zestawienie zaczerpnięte z postu: POLECAJ WYTRWALE NIEZALEŻNE PORTALE- desant na Onet, Wp, Interię):

a) strony interneowe:
niezalezna.pl – http://niezalezna.pl/ 
bibula.com – http://www.bibula.com/
niepoprawni.pl – http://www.niepoprawni.pl/
nowy ekran.pl – http://www.nowyekran.pl/
wpolityce.pl – http://wpolityce.pl/
blogmedia24.pl – http://blogmedia24.pl/
blogpress.pl – http://www.blogpress.pl/
solidarni2010.pl – http://solidarni2010.pl/
fronda.pl – http://www.fronda.pl/
ojczyzna.pl – http://www.ojczyzna.pl/
antypolonizm.pl – http://www.antypolonizm.pl/
arcana.pl – http://www.portal.arcana.pl/index.html
piotrskarga.pl – http://www.piotrskarga.pl/
 wolnapolska.pl – http://wolnapolska.pl/
http://wzzw.wordpress.com/
http://pomniksmolensk.pl/

b) czasopisma:
Gazeta Polska – http://www.gazetapolska.pl/
Nasz Dziennik – http://www.naszdziennik.pl/
Gazeta Warszawska – http://www.warszawskagazeta.pl/
Nowe Państwo – http://www.nowepaństwo.pl/
Nasza Polska – http://www.naszapolska.pl/
Najwyższy czas – http://nczas.home.pl/
Niedziela – http://www.niedziela.pl/
Polonia Christiana – http://www.poloniachristiana.pl/
Gazeta Polska Codziennie

c) filmy dokumentalne dostępne na You Tube:
Mgła – http://www.youtube.com/watch?v=TdlPOwURlZw
Kibol –  http://www.youtube.com/watch?v=28MMxZSd9qw
List z Polski –  http://www.youtube.com/watch?v=mDcd0SvjE5A
New Poland 2010 –  http://www.youtube.com/watch?v=c6L9RH1iWRQ
The Soviet Story –  http://www.youtube.com/watch?v=vJExxhBWHeg
Towarzysz generał –  http://www.youtube.com/watch?v=wjUEOZUmHrw
Nocna zmiana –  http://www.youtube.com/watch?v=zhj4rvei5pg
TW Bolek –  http://www.youtube.com/watch?v=B5EMJWMS9V8
Jak napaść na państwo –  http://www.youtube.com/watch?v=xUjiqxxytdQ
Bojkot –  http://www.youtube.com/watch?v=P9rcjepWM2A
Errata do biografii –  http://www.youtube.com/watch?v=O28NqmE1_mE
Dzieci Putina –  http://www.youtube.com/watch?v=nHZKHmOa-o4
Marsz wyzwolicieli –  http://www.youtube.com/watch?v=lPZLEztLHp0
Gry wojenne – http://www.youtube.com/watch?v=YuDVWX2azhk
Rosja - długie ręce władzy –  http://www.youtube.com/watch?v=KAIaJ_sReoM
Generał Nil –  http://www.youtube.com/watch?v=nAOxTWYYmJE
Wezwanie do przebudzenia –  http://www.youtube.com/watch?v=KfwM4W96Ay0
Świat według Monsanto –  http://www.youtube.com/watch?v=ePhDyDbbO-M
Defilada Zwycięzców – http://www.youtube.com/watch?v=mDhe4CxV2gI
Powrót Stalina – http://www.youtube.com/watch?v=W0Xg5GTZ6lw
Jestem synem ludobójcy – http://www.youtube.com/watch?v=szDjMtzaKqc
Bezpieka -Pretorianie Komunizmu – http://www.youtube.com/watch?v=95W9l-ZODh8

d) radio:
http://niepoprawneradio.pl/
http://www.radiomaryja.pl/
http://www.radiownet.pl/

e) wydawnictwa:
IPN – http://www.ipn.gov.pl/
TYLKO PRAWDA JEST CIEKAWA – Józef Mackiewicz

f) inne proponowane portale:
http://wiernipolsce.wordpress.com/
http://wsercupolska.org/joomla/
http://poznajprawde.prv.pl/
http://www.polskapartianarodowa.org/
http://polacy.eu.org/
http://www.malysabotaz.pl/
http://bez-cenzury.thecompany.pl/content/categor...
http://www.aferyprawa.eu/
http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/
http://prawda2.info/index.php
http://www.polskawalczaca.com/index.php
http://monitorpolski.wordpress.com/
http://prawica.net/%3Cfront%3E
http://tadeuszczernik.wordpress.com/
http://wolnapolska.pl/
http://web.archive.org/web/20080611091049/http:/..

W sumie to... szkoda, że teraz aby dołączyć do młodych, wykształconych i z wielkich miast, to "muszę" to wszystko powyżej poznać... czytając, słuchając i oglądając  nawet bez posiadania telewizji.

A może jednak nie muszę?

Pozdrawiam z nadzieją na powolny powrót do normalności, czyli szanowania indywidualności każdego człowieka...

P.S. 1.
Informuję, że nie ze wszystkimi treściami zawartymi w przedstawionych przeze mnie źródłach informacji całkowicie się zgadzam i z nimi identyfikuję. Niemniej poszerzają one moją wiedzę i pozwalają żyć w błogim subiektywnym przeświadczeniu, że jestem poinformowanym, mądrym i dojrzałym pesymistą a nie głupim, niedoinformowanym oraz wiecznie infantylnie uśmiechniętym unijnym optymistą...

P.S.2.
Sukcesywnie będę uzupełniał w/w listę audiowizualnych źródeł informacji o moje własne subiektywnie ważne nowe i stare odkrycia... Mam nadzieję, ze będą one potraktowane jako inspiracja do poszerzenia wiedzy a nie nakaz ich  poznania...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

niedziela, 12 września 2010

Informacja dla całości braci blogerskiej!

Witam

Niniejszym chciałbym poinformować CAŁĄ BRAĆ BLOGERSKĄ,  iż  w dniu 22 sierpnia 2010 roku pod moim postem zatytułowanym: "SOBIES-SOWA-BOND... PO mediach publicznych czas na internet!" pojawił się Anonimowy komentarz następującej treści:

"Nowy komentarz do posta "SOBIES-SOWA-BOND... PO mediach publicznych czas na..." dodany przez Anonimowy : Oj Jaworucki, Jaworucki...wy to się niczego nie nauczycie. Po co wam to? Mało ostrzeżeń dostaliście? Otóż mamy wasze wypowiedzi z Fromborka nagrane, przesłuchane, poklasyfikowane i gotowe do wykorzystania. Zastanówcie się tylko Jaworucki czy naprawdę chcecie problemów? O jaką wy polskę walczycie? Mierzcie siły na zamiary. Aha i brata pozdrówcie Jaworucki. Życzliwy".

ScreenUp miniaturka

Dokonałem następujących działań wobec powyższego komentarza:

1. Usunąłem go,
2. Opublikowałem mój komentarz wobec "Życzliwego Anonimowego" (bez informacji o moim bracie) z moją odpowiedzią, która wygląda tak (jest na bloggerze):

"""Witam
Poniżej przedstawiam usunięty przez mnie komentarz "anonimowego" z godziny 15:12 w części dotyczącej mojej osoby wraz z moja do tego komentarza odpowiedzią.

22 sierpnia 2010 o godz. 15.12 Anominowy napisał m.in. tak:

"Oj Jaworucki, Jaworucki...wy to się niczego nie nauczycie. Po co wam to? Mało ostrzeżeń dostaliście? Otóż mamy wasze wypowiedzi z Fromborka nagrane, przesłuchane, poklasyfikowane i gotowe do wykorzystania. Zastanówcie się tylko Jaworucki czy naprawdę chcecie problemów? O jaką wy polskę walczycie? Mierzcie siły na zamiary (...) Życzliwy"

Moja odpowiedź do Życzliwego:

"Życzliwy!
Jestem niemalże uszczęśliwiony Twoją o mnie troską. Jak dobrze wiedzieć, że są na świecie jeszcze altruiści, którzy bezinteresownie chcą i pomagają innym, choćby ostrzegając ich przed grożącym im niebezpieczeństwem. Nie wiem dzięki czemu zawdzięczam taki Pana przypływ dobroci (nie dobrości) wobec mojej osoby, ale z góry uniżenie dziękuję i proszę cały czas czuwać nade mną. Jakże fajnie mieć uczucie, że nie tylko anioł stróż czuwa nade mną, ale również realny i rzeczywisty anioł - tylko nie wiem czy jeszcze niebiański czy już "upadły anioł ciemności". To w tej chwili nieistotne...

Pragnę jedynie Szanownemu Życzliwemu zwrócić uwagę na kilka faktów, które - mam nadzieję - będą cenne w redagowaniu przyszłych ostrzeżeń:

Po pierwsze: Nazwę własną "Polska" należy pisać z WIELKIEJ LITERY!,

Po drugie: Prowadzę bloga jednoosobowo i piszę sam... więc zwracanie się do mnie na "wy" jest dla mnie niezrozumiałe,

Po trzecie: Proszę troskę o mnie wyrażać "sposobem pisanym" w taki sposób, aby nie można jej było nieopatrznie potraktować jako formy jakiejś nieokreślonej groźby. Wolę raczej w formie radosnej i troskliwej godnej "anioła stróża",

Po czwarte: Moim blogerskim nickiem jest "krzysztofjaw" i jakiekolwiek dopisywanie mi prawdziwych albo fałszywych nazwisk lub imion traktował będę bardziej w formie zaszczytu dla mnie niż humorystycznie jako wyraz "zawistnej, śmiesznej bezmyślności" czy też jako chybione ataki ad personam. Jestem zaszczycony faktem ogromnego Pana poświęcenia i zaangażowania w poszukiwania i poznania mojej tożsamości. Muszę być dla Szanownego Pana nie lada autorytetem (może gwiazdą lub niemalże Celebrytą?). Doprawdy nie trzeba było tej Pana pracy! Nie dosyć, że poszła na marne to jeszcze wystarczyło do mnie napisać na e-maila: kjahog@gmail. Z pewnością pozytywnie odpowiedziałbym na Pana prośbę o moją fotografię z autografem. Trzeba prosić bezpośrednio a nie bać się! Proszę tylko podać dla "kogo" mam dedykować! Poza tym ja też postaram się być altruistą wobec Pana i wskazać Panu, iż "nadawanie" mi określonego nazwiska może naruszać prywatność osób, które takie nazwisko rzeczywiście posiadają i mogą sądownie dochodzić swoich praw w wyniku konsekwencji insynuacji kojarzącej mój blog z ich nazwiskiem,

Po piąte: Napisałem powyżej: "Komentarze nie są przeze mnie cenzurowane ani wycinane za wyjątkiem tych, które zawierają wulgaryzmy oraz bezpośrednie niemerytoryczne ataki ad personam". Mam nadzieję, że Pana komentarz był tylko formą jakiegoś dotarcia do mnie jako osoby będącej dla Pana niedoścignionym wzorem i bohaterem najwspanialszych snów. Cieszę się, że dzięki moim postom zyskuję tylu fanów, ale doprawdy nie zasługuję na fanatyzm! Mimo iż jest to przyjemne to proszę trochę stonować i skierować swoje uczucia na realne a nie wirtualne autorytety. Mi wystarczy uznanie i dyskusja merytoryczna na temat zawartości treści postów a nie na temat mojej skromnej osoby...

Pozostaję z szacunkiem...
krzysztofjaw"

 



Jeżeli można zwrócić się do Was o opinie na ten temat to będę bardzo wdzięczny!

Pozdrawiam serdecznie 

P.S.
Z pewnych względów postanowiłem przedstawić owe zdarzenie publicznie 
  

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 22 sierpnia 2010

SOBIES-SOWA-BOND... PO mediach publicznych czas na internet!

Witam

Niniejszy post jest wynikiem dyskusji wokół tekstu blogera Jaacek2, który opisał rzekome zbiorowe samobójstwo w Dopiewie k. Poznania. Cały tekst okazał się jedną wielką nieprawdą, ale zdążył roznieść się po internecie... jednych wprawiając w osłupienie, innych w gniew a jeszcze inni wyrażali wprost swoje wątpliwości. Sam autor popełnił drugi tekst, w którym przyznał się do nieprawdziwości przekazywanych informacji oraz przeprosił blogerów (Źródło).

Nie chciałbym odnosić się teraz do prawdopodobieństwa rzeczywistego wystąpienia okoliczności (osób), którym autor Jaacek2 zawierzył pisząc jednak ową nieprawdę. Powstrzymam się też od krytyki samego autora i nie będę zastanawiał się nad prawdziwymi bądź ukrytymi celami opublikowania tak niewiarygodnej historii. Pozostawiam to jego sumieniu. Tak naprawdę tylko on wie, czy został oszukany, zażartowano z niego, dał się - mówiąc kolokwialnie - wkręcić... czy też był to tekst z założenia prowokacyjny i ośmieszający sferę blogerską. W tej chwili to nie ma znaczenia - tekst funkcjonował (do czasu jego usunięcia przez autora) na forach uważanych za prawicowe lub niezależne (s24, BM24, niepoprawni) całą dobę a jego treść będzie można jeszcze długo znaleźć w internecie i wykorzystywać w różnych celach.

Teraz jedynie - ku zastanowieniu - chciałbym zaapelować do wszystkich blogerów i komentatorów o roztropność, rozwagę oraz SPRAWDZANIE informacji wykorzystywanych w swoich postach i komentarzach. Odnosi się to szczególnie do zdarzeń zaskakujących, mało prawdopodobnych lub wielce istotnych merytorycznie w znaczeniu oddźwięku społeczno-politycznego i takich, na temat których trudno znaleźć źródłowe potwierdzenie. Jako blogerzy możemy oczywiście prowadzić własne blogerskie śledztwa, poszukiwać informacji, publikować rzeczy przemilczane w oficjalnych mediach, wysnuwać własne hipotezy (nawet nierealne), ale winniśmy jasno określać przedmiot i charakter swoich postów: jeżeli mówimy o faktach to należy podawać źródła, jeżeli są to tylko przypuszczenia lub political fiction to należy to określić w tekście, itd... Nie mamy niestety (lub stety) takich możliwości jakie są udziałem ludzi pracujących w zawodzie dziennikarza i często właśnie opieramy się jedynie na źródłach wtórnych (czyli przetworzonych - np. publikacja, książka, artykuł prasowy, informacja z TV lub internetu... czyli korzystamy z danych z "drugiej ręki") a nie na źródłach pierwotnych (konkretne osoby, wywiady bezpośrednie, dane i dokumenty prokuratorskie, policyjne, sądowe, itd).

Ja na przykład często otrzymuję (szczególnie ostatnio i po publicznym podaniu mego adresu poczty elektronicznej) e-maile z zaskakującymi informacjami z prośbą o ich nagłośnienie. Już trochę żyję na tym świecie, więc do każdej takiej informacji podchodzę a'priori z ostrożnością i wstępną nieufnością. Z całą odpowiedzialnością mogę Was zapewnić, że publikując niektóre z nich bez weryfikacji i sprawdzenia już dawno bym się skompromitował jako wiarygodny bloger - chociaż wyglądały na prawdopodobne. W takiej sytuacji kompromitacja mojej osoby (bez żadnej z mojej strony skłonności mitomańskich) w jakiś sposób również kompromituje jednocześnie określone portale internetowe (gdzie publikuję lub agreguję swoje teksty) a także innych blogerów-komentatorów. 

Pragnę - ze szczególnym naciskiem - zwrócić Wam wszystkim uwagę, że sfera internetowo-blogerska pozostała chyba ostatnim medium (po przejęciu przez PO mediów publicznych) nie zawłaszczonym przez obecnie rządzące Polską służby specjalne z kręgów WSI (GRU) i ABW (UB, KGB, FSB). W Polsce mamy chyba nigdzie na świecie niespotykaną (oprócz krajów typowo totalitarnych) sytuację całkowitego monopolu tzw,: "czwartej władzy", czyli mediów. Mało tego... Obecnie Polska jako niby kraj demokratyczny jest tak naprawdę państwem, gdzie z powodzeniem możemy zaryzykować stwierdzenie, że nie ma prawie żadnego trójpodziału władzy lub realnie ono zanika - zarówno władza ustawodawcza, jako i wykonawcza oraz sądownicza skupiona jest wokół totalitarnego i jednego ośrodka władzy, jednej opcji politycznej oraz jednego antypolskiego środowiska decyzyjnego. Jest to kuriozum wśród krajów mieniących się demokratycznymi, gdzie pluralizm jest jednym z podstawowych warunków ich funkcjonowania a działania na rzecz rodowitych mieszkańców danego kraju winny być priorytetem  (zobacz mój post: Monopol medialny zsowietyzowiałych PO-wców! Nam zostaje a'la konspiracja!)

Internet powstały jako wolny od cenzury (i tani) "ośrodek" przekazywania informacji, komunikowania i pozyskiwania wiedzy dotąd opierał się próbom ocenzurowania (choć mamy już przykłady udanych prób jego kontroli: Chiny, Białoruś - zobacz mój post: CZY ŁUKASZENKO KONSULTUJE SIĘ Z TUSKIEM?).

Zawłaszczenia (ocenzurowania) internetu już nasz Słoneczny Donald Struś Strachliwy próbował wprowadzić ustawowo. Nie udało mu się (po negatywnej reakcji internautów wyrażonej w sławnej już debacie... będącej tak naprawdę sondą opinii publicznej i informacją PO o zamiarach rządu dotyczących cenzury prewencyjnej w sici), ale nie łudźmy się - takie próby będą w najbliższym czasie ponawiane i zapewne wprowadzone (dla zorientowania się w całości sprawy - zobacz interwencje na BM24: Zbiór tekstów (cenzura) i Losy rejestracji mediów w internecie ważą się w Sądzie Najwyższym oraz post Andrzeja Leji w s24: FYM-owi, Ściosowi, ŁŁ i mnie grozi rok więzienia!). CBA uzyskała takie możliwości infiltrowania Polaków o jakich nawet "nie śniło się" M. Kamińskiemu i J. Kaczyńskiemu (zobacz w interii: Partia Tuska spuszcza CBA ze smyczy). ABW tak naprawdę kontroluje obecnie NASK (dyrektorem tej najważniejszej dla polskiego internetu instytucji jest Michał Chrzanowski, do niedawna dyrektor bezpieczeństwa teleinformatycznego i informacji w ABW - zobacz na portalu wyborczabiz: Z ABW na fotel prezesa NASK?), zdarzają się już przypadki kasowania kont na wordpressie (chyba nicponia, jeżeli się nie mylę) oraz blokowania lub likwidacji kont np. s24. Nie wspominam o onecie, wp czy nawet interii, gdzie cenzura obowiązuje od lat!

W takiej sytuacji (zarzucając na razie ustawową kontrolę internetu) najprostszą metodą zdezawuowania wiarygodności sfery blogerskiej jest jej ośmieszenie w opinii publicznej. Jest to dla Chłopców tym istotniejsze, iż np. w sprawie tragedii smoleńskiej to właśnie blogerzy nie pozwolili zamieść sprawy "pod dywan" (np. fenomenalny pomysł Białej Księgi Smoleńskiej z pytaniami na jej temat... owa księga stała się zapewne podstawową lekturą wśród ewentualnych winnych tragedii jak i ją badających, czyli prokuratur i zespołu Macierewicza). Dla Chłopców musiał być to w sumie zaskakujący policzek - tym bardziej, że wśród analiz przyczyn owej tragedii naprawdę niektórzy blogerzy wykazali się dociekliwością oraz umiejętnościami przewyższającymi zdecydowanie owe cechy oficjalnych dziennikarzy śledczych i prokuratorów (abstrahuję od ewentualnych przyczyn takiego zachowania oficjeli, np. w postaci: braku śniadania lub rozterki - czy na śniadanie jajecznica czy łosoś?).  Obecnie też to właśnie w internecie ukazuje się wiele artykułów na temat WSI, SOWY i ich powiązań z nowym prezydentem i np. Palikotem. To w internecie szczegółowo omawia się tragiczną sytuację gospodarczą Polski....

Po wyborach prezydenckich nastąpił zmasowany atak na sferę blogerską i na fora prawicowe (np. sprawa Łażącego Łazarza, którego - moim zdaniem - chciano albo zastraszyć, albo skompromitować za artykuł "Gruppenfurer KAT", którym musiał trafić w samo sedno "pierwszego i drugiego dna" tragedii smoleńskiej). ŁŁ zachował się w sumie dobrze, bo zatopił sprawę zanim Chłopcy mogli ją wykorzystać.

Ale przecież można też skompromitować fora prawicowe i sferę blogerską okrężnie... nie koniecznie atakując od razu znanych powszechnie autorów, ale dezawuując określone fora poprzez zamieszczanie absurdalnych i prowokacyjnych tekstów mniej znanych (lub podstawionych) blogerów, które to teksty w kolejnym etapie stać się mogą dowodem dla szerokiego pospólstwa (szczególnie "lemingowego) śmieszności i braku wiarygodności sfery blogersko-internetowej.

Warto więc obserwować te próby "testowania  sposobu "rozpracowania" blogerów" (jak celnie to określił w jednym z komentarzy bloger sportpomnikow), bo będą one coraz częstsze, bardziej skondensowane i przejawiać się będą w różnych formach: od ataków bezpośrednich na konkretnych blogerów i fora internetowe, poprzez próby zidentyfikowania, "kanalizowania" i neutralizacji aktywnych blogerów prawicowych aż do prowokacji, trollowania, ośmieszania i skompromitowania całej sfery blogerskiej. Gdy to nie pomoże Chłopcom pozostaną drastyczne metody (strona nie istnieje, blog został usunięty, itd). W każdym, nawet najdrobniejszym przypadku jakiejkolwiek cenzury, ataku lub prowokacji solidarnie winniśmy (niezależnie od naszych poglądów) bronić naszej wolności wypowiedzi i wolności internetu!

Oczywiście nie można popadać w paranoję spisków (o czym pisała elig na BM24: Pewna cecha sowieckiej mentalności), ale trzeba wiedzieć, że odpowiedzialność za nasze pisanie i jego publikowanie obecnie jest dużo większa niż kiedyś...

Warto o tym pamiętać również dlatego, że   tzw.: "anonimowość" w sieci stała się tak naprawdę FIKCJĄ! a służby specjalne zbierając o nas różne informacje bardzo łatwo są w stanie określić kim jesteśmy, gdzie mieszkamy czy gdzie pracujemy... choćbyśmy sobie wymyślili najbardziej wyszukanego i karkołomnego słownie nicka! Można oczywiście bronić swojej anonimowości używając np. programów do  maskowania adresu IP (vide JAP czy TOR: tu i tu), ale przecież używamy też komórek, adresów e-mailowych, nawigacji GPS, kart kredytowych, dokonujemy zakupów w internecie... itd...

Poza tym - jakbyśmy cały czas myśleli o inwigilacji to przecież objawy "manii prześladowczej" byłyby niemal pewne a życie stałoby się wprost udręczeniem...

Musimy jednak mieć świadomość, że skończyły się czasy "radosnej internetowej i nieodpowiedzialnej twórczości", szczególnie dla nas... opozycjonistów wobec obecnej totalitarnej władzy w Polsce...

Pozdrawiam


ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com