Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NWO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NWO. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2024

Zrozumieć świat. Czy pieniądz rządzi światem? Cz. 2.

Część 2 tekstu: "Zrozumieć świat. Czy pieniądz rządzi światem? Cz. 1" [1]

"Niewidzialna ręka rynku" i "wolna konkurencja" A. Smitha tak naprawdę były i są wspaniałą teorią ekonomiczną, która w konfrontacji z rzeczywistością nigdy na przestrzeni dziejów nie występowała w skali makroekonomicznej a w skali mikroekonomicznej tylko cząstkowo i relatywnie krótko. Zawsze były różnego rodzaju ograniczenia i oddziaływania otoczenia zewnętrznego, które wpływały na teoretyczny model praw podaży i popytu, de facto podważając ich istotę. 

Za czasów moich studiów ekonomicznych jako przykład tzw. "wolnego rynku" często podawano targ rolno-warzywny, gdzie było wielu sprzedawców i kupujących, a "niewidzialna ręka rynku" ustalała aktualną cenę rynkową produktów na podstawie ich podaży i popytu. Ale nawet dziś widzimy, że i tam istnieje pewna zmowa cenowa, która obowiązuje niemal wszystkich oferentów pomidorów, ogórków czy jabłek. 

I tak było zawsze. Cła, podatki, prawa gospodarcze, kodeksy handlowe, protekcjonizm gospodarczy, kursy walutowe, banki centralne i ich stopy procentowe, pieniądz fiducjarny, giełdy finansowo-walutowe, monopole, oligopole, zmowy cenowe, alianse strategiczne, sztuczne i arynkowe generowane skłonności do akumulacji czy inwestycji i wiele innych faktycznie dziejących się procesów gospodarczych zawsze miały wpływ na podejmowane aktywności gospodarcze jednostek a w skali ogólnej stawały się instrumentami ich kontroli i ograniczenia wolności w podejmowaniu decyzji oraz często determinowały ich kierunek.

Dwa podstawowe teoretyczne modele gospodarcze, zarówno tak zwany kapitalizm oraz ogólnie komunizm (marksizm/socjalizm/realny socjalizm) były z gruntu niewykonalne, przy czym ekonomiści kapitalistyczni starali się tworzyć własne teorie ex post, czyli po zadzianiu się pewnych procesów ekonomicznych a K. Marks stworzył teorię ex ante opartą tylko i wyłącznie na swoich marzeniach i mrzonkach.

Dzieje gospodarcze świata są fascynujące i zachęcam do ich zgłębiania, bo brakuje nam wszystkim tej wiedzy, która wyjaśniałaby to, z czym borykamy się każdego dnia i pozwoliłaby na zrozumienie wielu decyzji podejmowanych na najwyższych szczeblach decyzyjnych. Zresztą wszelka historia, też gospodarcza jest konieczna, aby zrozumieć świat i nie powtarzać starych błędów. 

Opis historii gospodarczej świata zajmuje setki stron, więc na potrzeby tegoż tekstu chciałbym powiedzieć tylko tyle, że na świecie obecnie, ale i dużo wcześniej mamy do czynienia z władzą kilku funduszy inwestycyjnych i ponadnarodowych korporacji o czym piałem w części pierwszej, gdzie pośrednio wskazałem, iż ich władza wynika przede wszystkim z posiadanego przez nich majątku finansowego i rzeczowego. Ludzie, którzy tym wszystkim zarządzają w miarę wzrostu ich bogactwa przestają się oczywiście martwić o pieniądze a więc szukają sobie innych celów swojego życia i stąd mamy jakieś wydumane ich marzenia o ich władzy absolutnej nad wszystkimi ludźmi. 

 I ta władza rośnie z każdym dziesięcioleciem według dawno założonych planów zawartych m.in. w tzw. "Mapie Gomberga", gdzie widzimy, że już w czasie II Wojny Światowej wielkie korporacyjne rodziny planowały Nowy Ład, Nowy Porządek Świata (NWO) i ich cele są konsekwentnie realizowane (z niewielkimi modyfikacjami) przez cały okres powojenny i nie widać tego końca.



Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=L3jTHS_RXR0&t=1s

Są trzy podmioty owego kapitalizmu korporacyjnego i funduszowego. Nadrzędną rolę pełnią  globalne monopolistyczne oraz oligopolistyczne fundusze inwestycyjne i korporacje, zarządzane przez nie państwa lub międzynarodowe związki państw i instytucje (np. UE, NAFTA i inne)  oraz rzesza pracowników najemnych owych korporacji. Coraz mniejsze znaczenie - lub już całkowicie je unicestwiono - mają mali i średni przedsiębiorcy, którzy jeśli nawet coś niszowego i wspaniałego wykreują, to i tak po czasie zostają zmuszeni do podporządkowania się korporacjom. Mechanizmy nacisku wielkich na małych i średnich są różnorakie, ale możemy je sprowadzić do pieniądza, czyli finansów oraz globalnych możliwości sprzedaży i kreowania postaw oraz potrzeb coraz bardziej zhomogenizowanych konsumentów. Te zjawiska ekonomiczno-gospodarcze często nazywane są globalizacją, ale jest to pojęcie "wytrych", które ukrywa tak naprawdę przejęcie przez fundusze inwestycyjne i korporacje całości produkcji, handlu, finansów i usług oraz przejęcie wpływu na podaż i popyt swoich produktów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że owe fundusze i korporacje niszczą wszystkie konkurencyjne organizacje oraz już nie dążą do zaspokojenia naturalnych potrzeb konsumentów, ale dążą do kreacji tych potrzeb, ukształtowania nowego "zmanipulowanego i jednorodnego pod względem potrzeb" odbiorcy (homogenizacja).

Przez te stulecia doszło do likwidacji tzw. klasy średniej, czyli małych i średnich rodzinnych firm, które na początku kapitalizmu stanowiły podstawę rozwoju indywidualnego oraz bogactwa społeczeństw i państw. Wielkie fundusze i korporacje dysponując ogromnymi środkami finansowymi i dzięki temu mające możliwość dumpingowej strategii wobec konkurencji skutecznie zniszczyły wiele firm przejmując ich know-how oraz segmenty rynku.

Dziś mamy do czynienia z czystym monopolem w niektórych gałęziach gospodarki światowej oraz oligopolem w innych, przy czym należy zaznaczyć, że nawet oligopole funkcjonują na zasadach tzw. aliansów strategicznych, czyli "golfowego" umówienia się szefów owych firm co do podziału rynku, kategorii produktów oraz ich cen. Owe fundusze i korporacje zarządzają niemal wszystkimi markami oferowanymi na rynku i każda z nich posiada tysiące rozsianych na świecie firm, przy czym trzeba sobie uzmysłowić, że te "pośrednie" firmy właśnie do tych globalistycznych korporacji należą i prowadzą zdywersyfikowaną działalność np. w sektorach: finansowym, produkcyjnym, handlowym, usługowym, np. dr Oetker ma firmy spożywcze, finansowe, firmy alkoholowe, sieć pizzerii, itd. a to tylko jeden przykład, bo tak naprawdę nawet ta firma jest uzależniona od wąskiego kilkuosobowego grona właścicieli wielkich globalnych korporacji i ich funduszy, gdzie tak naprawdę główną rolę odgrywa rodzina Rothschildów i ich biznesowych przyjaciół.

Aby uzmysłowić Państwu sposób myślenia tych wielkich to wystarczy przytoczyć niektóre sformułowania ich samych lub ludzi ze szczytów władzy: 

"Daj mi kontrolę nad podażą pieniądza narodu i nie będzie mnie obchodzić kto tworzy jego prawa". (Mayer Amschel Rothschild),

"Nie obchodzi mnie, jaka marionetka zasiada na tronie brytyjskim (...) człowiek, który kontroluje podaż brytyjskiego pieniądza, kontroluje zarówno podaż pieniądza jak i brytyjskie imperium". (Nathan Mayer Rothschild),

"Gdyby moi synowie nie chcieli wojen, to by tych wojen nie było". (Madame Gutte Rothschild),

"Francuski Dom Rothschildów jest mocniejszy od rządów". (Książę austriacki Von Metternich-Winneburg),

"Gdyby Rothschild chciał zostać królem Francji, zostałby nim w każdej chwili". (Giuseppe Mazzini),

"Podział Stanów Zjednoczonych na federacje północną i południową postanowiono na długo przed wojną secesyjną. Bankierzy obawiali się, że Stany Zjednoczone będą przeciwne ich dominacji nad światem, gdzie Rothschildowie mieli decydujący głos". (Kanclerz Niemiec Otto von Bismarck).

Akurat przytaczam cytaty na temat rodziny Rothschildów, która teraz stara się ukrywać swój majątek, ale czy ten majątek gdzieś wyparował? Oczywiście nie, ale jest jego zwielokrotniona wartość. Podobnie też mają się rodziny Rockefellerów czy Morganów. Tylko, że są oni zachłanni i doprowadzili do tego, że np. w USA bezpodatkowo mogą finansowo wspomagać własne fundacje a tu już "hulaj dusza – piekła nie ma".

Owa monopolistyczna i quasi monopolistyczna pozycja funduszy inwestycyjnych i korporacji międzynarodowych ma wielkie i negatywne znaczenia dla nas wszystkich. Kupujemy to, co one chcą żebyśmy kupowali, mogą oferować nam nawet produkty dla nas szkodliwe (np. GMO) czy też kreować nasze mody, gusta i potrzeby. Stajemy się ubezwłasnowolnioną masą konsumentów a dodatkowo masą będącą coraz bardziej zadłużoną wobec tych korporacji, m.in. banków czy też uzależnieni od sprzedaży ratalnej. Brak pewności i bezpieczeństwa finansowego, zniewolenie kredytem (zadłużeniem) i zmanipulowani powoli przestajemy być myślącymi "homo sapiens". Dodatkowo jesteśmy coraz bardziej zniewalani intelektualnie i duchowo ideologią lewacką, demoliberalną oraz zmuszani do powszechnej autocenzury własnych myśli (tzw.: wyniszczającej  tolerancji i politpoprawności).

W tej finansowej i ogólnie gospodarczej dominacji wielkich funduszy i korporacji podrzędną aczkolwiek ważną rolę odgrywają poszczególne państwa oraz ich przywódcy. Ich siła gospodarcza, polityczna oraz militarna decyduje jaki wpływ mają na międzynarodowy podział rynku i zysków oraz przywilejów i możliwości rozwoju, także własnych gospodarek, firm i własnych obywateli. Państwa też mają swoje budżety, możliwości prawne i mogą  z sukcesem wpływać na rozwój korporacji, które są narodowo tożsame lub też sprzyjające owym państwom. Nie jest tak - jak nam wmawiano przez niemal 30 lat zniewolenia i wyprzedaży Polski - kapitał ma własną narodowość i często nawet właśnie ta etniczna narodowość decyduje o poszczególnych decyzjach korporacyjnych.

Oczywiście fundusze i korporacje starają się całkowicie zdominować poszczególne państwa i ich związki ponadnarodowe. Mają wielkie pieniądze i rzesze swoich lobbystów (agentów wpływu). Dla nich idealnym modelem byłoby gdyby mogły decydować o wszystkim i w końcu przejąć tradycyjne role polityczno-społeczno-ekonomiczne jakie do tej pory były zarezerwowane dla określonych państw i ich praw oraz przywódców. Dotyczy to także związków państw jak np. UE i inne światowe unie [2].

Fundusze inwestycyjne, korporacje przemysłowo-handlowo-usługowo-finansowe i państwa stały się dominującymi podmiotami gospodarki światowej. Ich decyzje stały się wzajemnie wobec siebie uzależnione i na siebie wpływające na zasadzie sprzężenia zwrotnego, przy czym fundusze inwestycyjne i część korporacji międzynarodowych zyskały w tych kontaktach rolę nadrzędną.

Kiedyś bardzo modna wśród ekonomistów była tzw. teoria konwergencji, czyli długookresowego zbliżania się modeli gospodarek kapitalistycznych i socjalistycznych. Dziś można powiedzieć, iż ta idea się ziszcza na naszych oczach i wbrew nam wszystkim, ludziom. Bo tak naprawdę obie idee były wytworzone przez jedne grono decydentów i zarówno Rewolucja Francuska, Bolszewicka, jak i I i II WŚ były przez tą grupę wykreowane. I nie są to żadne tzw. teorie spiskowe.

Warto byłoby abyśmy w jakiś sposób zaczęli przeciwstawiać się ubezwłasnowolniającemu nas gospodarczemu monopolowi funduszy i korporacji. Możemy to zrobić jedynie poprzez nasze decyzje konsumenckie, decyzje zakupu. Dla nich wszystkich jedynie utrata zysków, ograniczanie ich władzy i tzw. imagu ma sens.

Oczywiście jest jeszcze sfera pozamaterialna i tutaj też możemy przeciwstawić się dążności rodzin korporacyjnych do ukształtowania z ludzi jednorodnych i bezmyślnie uśmiechniętych konsumentów i niewolników godzących się na własne zniewolenie w ramach NWO i Jednego Rządu Światowego. W tym obszarze musimy wrócić do tradycyjnego naszego modelu funkcjonowania jako wolnych i posiadających wiedzę oraz poczucie godności jednostek ludzkich, zarówno w obszarze społecznym, jak i ekonomicznym.

Dla przypomnienia. Idea NWO zakłada m.in. [3]:

- powstanie jednego państwa o ogólnoświatowym zasięgu, z jednym funkcjonującym systemem monetarnym (z naciskiem na pieniądz elektroniczny), które będzie znajdować się pod kontrolą oligarchów i ich następców. Liderzy wybierani będą spośród elity, w której panować będzie system przypominający średniowieczny feudalizm,
- funkcjonowanie jednej religii w formie kościoła państwowego (new age). Zakazany będzie m.in. Kościół  Katolicki,
- infiltrowanie, powszechną kontrolę, monitorowanie audiowizualne  i identyfikowanie wszystkich jednostek ludzkich, np. poprzez czipowanie a ponadto ogłupianie ludzi (zmniejszenie lub pozbawienie ich wrodzonej lub nabytej inteligencji) i ich spauperyzowanie (zubożenie) oraz atomizację, 
- radykalne ograniczenie osobistej wolności ludzi, które ma być realizowane poprzez wmówienie ludziom, że to jest konieczne dla ich dobra i bezpieczeństwa (np. w przypadku terroryzmu czy epidemii), 
- zniesienie instytucji małżeństwa. Dzieci mają być odbierane rodzicom już na początku i wychowywane mają być w specjalnych państwowych instytucjach,
- dozwolenie i propagowanie aborcji, eutanazji, przy powszechnej sterylizacji na żądanie (lub przymusowej) a ponadto promocję mulitikulturowości, gender, zboczeń LGBTQ+, new age, postaw nihilistycznych i konsumpcjonistycznych oraz wielu innych anaturalnych zachowań ludzkich,  
- brak własności prywatnej i całkowite zmonopolizowanie gospodarek przez wielkie korporacje państwowo-oligarchiczne, czyli koniec kapitalizmu, nawet w obecnej, wykrzywionej formie,
- drastyczne ograniczenie liczby ludności na świecie m.in. poprzez lokalne wojny, kontrolowane epidemie, szczepionki powodujące bezpłodność, eugenikę, GMO a także szybko rozprzestrzeniające się choroby i głód.  

(Na szczycie piramidy znajduje się Rada 13, która jest kręgosłupem Rządu Światowego. Poziom niżej są najbogatsze i najpotężniejsze rodziny oraz Komitet 300. Kolejny poziom stanowią : Grupa Bilderberg, CFR, Komisja Trójstronna)

Grupę Bilderberg założył mason z żydowskiej loży B'nai B'rith, niemiecko-polsko-żydowskiego pochodzenia Józef Hieronim Retinger. To jedna z bardziej tajemniczych postaci, o której w sumie mało wiemy. Polskie AK wydało na niego podczas  II WŚ wyrok śmierci, ale mimo prób nie został wykonany. J. Retinger był doradcą W. Sikorskiego i towarzyszył mu zawsze w podróżach... oprócz tej jednej, kiedy nastąpiła katastrofa w Gibraltarze. Podejrzewano go, że był agentem brytyjskim a także sowieckim. Po wojnie szara eminencja unio-europejska - jeden z najważniejszych ideologów i apologetów powstania unii krajów europejskich. 

Grupa Bilderberg jest ściśle powiązana z organizacją CFR, czyli Radą Stosunków Zagranicznych (Council on Foregin Relations) założoną w Nowym Jorku  przez bankiera słusznego pochodzenia Paula Moritza Warburga, który był jednym z inicjatorów powstania amerykańskiego koszmaru czyli prywatnego banku emisyjnego USA (FED) oraz swego czasu szef amerykańskiego oddziału firmy I.G. Farben, która później wsławiła się się współpracą z niemieckimi nazistami i produkcją Cyklonu B.

Kolejnym organem NWO jest tzw. Komisja Trójstronna (Trilateral Commission) założona oczywiście przez również słusznego etnicznie przemysłowca Dawida Rockefelera przy wsparciu Zbigniewa Brzezińskiego. Zrzesza prywatne osoby z całego świata i przez wielu jest uważana za kolejny swoisty fundament przyszłego Rządu Światowego a wielu z członków jest również też członkami CFR. 

Kolejnym, tym razem europejskim ciałem wykonawczym NWO jest Europejska Rada Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECFR). Została założona w 2007 roku m.in. przez G. Sorosa za pośrednictwem jego Open Society Foundation. W ramach całej CFR działa think tank The David Rockefeller Studies Program. 

Dygresyjnie. 

Mam nieodparte wrażenie, że cały ten Nowy Porządek Świata (NWO) może być po prostu zwykłą utopią, którą sobie wymyślili ludzie, którym pieniądze i władza zlasowała mózgi. Może nawet mitomańsko sami w tą utopię uwierzyli i są szatańsko nią opętani. Od kilkunastu już lat informacje o tym, że to oni praktycznie rządzą światem stała się publiczna i implikująca wiele różnych tzw. "teorii spiskowych". Może mi się tylko wydaje, ale to właśnie oni są odpowiedzialni za tworzenie tych teorii a celem tego jest przekonanie ludzi o nieuchronności przejęcia przez nich władzy nad światem. Zapewne takiej władzy pragną, ale czy jest ona możliwa? Historia uczy, że jednak ludzkość zawsze wygrywała z utopijną próbą budowy ponadnarodowej organizacji spoleczno-politycznej. Upadło Cesarstwo Rzymskie, upadła III Rzesza Niemiecka, upadł ZSRR i komunizm. Być może niedługo upadnie UE w dotychczasowej formie. Globaliści o tym wiedzą, stąd chcą tak zmanipulować ludzi, aby byli oni przekonani, że tym razem nieuchronnie zapanuje NWO i oni będą władzą. Uważam jednak, że to się nie uda tak, jak dotychczasowe wskazane powyżej totalitarne próby realizacji idei Jednego Rządu Ponadnarodowego.

Oby ta klęska naszych czasów w postaci anormalnego kapitalizmu państwowo-funduszowo-korporacyjnego i totalna władza nielicznych wszystkimi okazała się w końcu - mimo wszystko - naszym zwycięstwem, zwycięstwem człowieczeństwa. Można się tylko cieszyć, że powoli ludzie przytomnieją i zauważają zgubne dla nich skutki działań owego organizmu. Zaczynają dostrzegać to całe zło i podejmują coraz bardziej trafne decyzje w ramach tych możliwości, jakie im jeszcze zostały, np. wybory.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Wielkanocne refleksje... Czy dobro zwycięży ze złem?

No i już prawie po świętach choć Oktawa Wielkanocna trwa do Niedzieli Miłosierdzia Bożego przypadającej w tym roku 16 kwietnia. Kończy się drugi dzień świąt, tzw.: "Lany Poniedziałek" ("Śmigus-Dyngus") i trochę żal, że tradycja oblewania wodą powoli zamiera...

Ale cały okres świąteczny: Wielki Tydzień, Triduum Paschalne, Wielkanoc i jej Oktawa to szczególny czas, kiedy przeżywamy silne emocje: od strachu i boleści aż do wielkiej nadziei i radości. Jest to też czas na refleksje o życiu, przemijaniu, śmierci... o tym, co to jest dobro i zło. 

Teraz - wobec wojny na Ukrainie - te wszystkie emocje i refleksje stają się jeszcze bardziej głębokie i wyraziste.  

I ja też refleksyjnie popatrzyłem na ten świat, w którym niestety zło zbiera swoje żniwo i to nie tylko w sposób fizyczny jak na Ukrainie, ale też duchowy, niszczący ludzi wewnętrznie. I począłem doszukiwać się źródeł tegoż zła. A, że mamy okres mistyczny to łatwo mi było je wskazać. To same zło w postaci szatana, diabła czy dybuka. I to Czyste Zło towarzyszy ludziom od wieków!

Bo czymże było skazanie na śmierć Jezusa Chrystusa tak naprawdę przez jego rodaków? Żydzi skazali Go na unicestwienie, bo musieli być opętani przez żydowskiego szatana, czyli dybuka. Innego wytłumaczenia nie ma a ponadto całkiem świadomie stwierdzili, że "Krew Jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27, 25) [1]. I do dzisiaj ta Jego krew jest ich klątwą i cały czas ich szatan, czyli dybuk ma nad nimi władzę i rozkazuje im szerzenie zła. A oni w dużej części z ochotą poddają się jego mocy czcząc jednocześnie podesłanego przez niego "złotego cielca". 

W dzisiejszym świecie chyba nie ma aż tak w większości skrajnie nacjonalistycznego, czyli szowinistycznego narodu jak Żydzi. Wystarczy poczytać ich talmudyczno-rabiniczny Talmud, czyli 12 tomową księgę - w dużej mierze - zawierającą treści nienawiści i pogardy wobec nie-Żydów czyli Gojów a już najbardziej tamudyczno-rabiniczni Żydzi nienawidzą wyznawców Jezusa Chrystusa, którego nie uznali za Mesjasza i dalej w swojej dybukowej duszy oczekują na swojego Zbawcę. 

Dochodzi niemal do sytuacji, że część z nich dziś uważa się jako naród za tegoż Króla Żydowskiego. Czyste bałwochwalstwo, czyli uczynienie z siebie najgorszych grzeszników uważających się za Boga i święty naród wybrany, co widać np. w organizacjach masońskich. A masoni od wieków byli przez Kościół Katolicki zawsze ekskomunikowani, ale teraz jest z tym różnie, bo Żydzi przeniknęli do naszego Kościoła i deprawują go od środka a wielu wiernych uważa, że swoje wpływy osiągnęli nawet w Stolicy Piotrowej z papieżem Franciszkiem na czele, który nawet dzisiaj się dziwnie zachowuje wobec wojny na Ukrainie mówiąc, że nie można się zbroić przed rosyjskim agresorem.   

Nie chcę się tu nadmiernie rozpisywać na temat Żydów czy ich aszkenazyjskich chazarskich pobratymców o pochodzeniu mongolsko-turańskim (lub sałtowo-majackim). Polecam zaś przeczytanie mojego cyklu postów na temat żydowskiego Talmudu [2]. Ciekawe będą chyba i teksty o żydowskich Chazarach [3]. 

A Niemcy? Czyż odbiegają w swoim szowinizmie od większości Żydów? Absolutnie nie! I to można przecież zaobserwować na przestrzeni dziejów. Większość z nich myśli kategoriami Wielkiego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Ta ich część przesączona jest nienawiścią do innych narodów i z całą swoją butą uznają siebie za europejską "rasę panów", czyli niczym europejski naród wybrany, który winien władać i panować nad innymi europejskimi narodami.  

Jakże takie megalomańskie myślenie przybliża ich do takowego myślenia dużej części Żydów, z tym, że Żydzi zawsze dążyli do panowania nad całym światem raczej poprzez "mamonę" i rozbijanie wewnętrzne ducha człowieka, Goja czyniąc z niego, coś na kształt bezmyślnej zwierzęcej masy (gender, New Age, LGBTQ+, multikulturalizm, hedonizm, konsumpcjonizm, nihilizm, egoizm, pornografia, atomizacja i pauperyzacja społeczeństw, ubezwłasnowolnienie kredytem, tolerancja represywna, lewactwo wszelkiej maści). Dopiero relatywnie od niedawana podobną strategię przyjęli też i Niemcy a realizują ją poprzez swój projekt zlewaczałej UE. I czyż możemy się dziwić, że dziś Niemcy i Żydzi współpracują ze sobą i chcą zmienić historię świata przypisując nazizm jakiejś nieokreślonej warstwie ludzi a najlepiej byłoby zwalić winę na Polaków, jako Katolików! Trzeba też pamiętać o wszelkich lewackich rewolucjach a nawet wojnach wywoływanych i finansowanych przez liderową część Żydów (Rewolucja Francuska, Rewolucja Bolszewicka, wojny światowe...) [4], [5], [6], [7], [8], [9].

A przecież A. Hitlera popierało przeszło 90% Niemców, i to dobrowolnie! A przecież to hitlerowskie Niemcy bestialsko wymordowały miliony Żydów a wcześniej przez wieki to Polska była najbardziej w Europie przychylna Żydom! 

Ale to imperialne dążenie do "poszerzenia przestrzeni życiowej" charakteryzujące wszystkie Rzesze Niemieckie bardzo mocno zbliża też Niemcy do Rosji, która też od wieków myśli imperialnymi kategoriami Wielkiej Rusi, i to niezależnie czy carskiej, sowieckiej czy obecnej.  

Rosja to pewien stan umysłu nie zmieniający się przez wieki. Rosjan kształtuje ich myślenie: potrzeba cara (niekwestionowanego przywódcy) i wieczna tęsknota za mocarstwowością międzynarodową ich kraju (wielką Rusią). Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj W. Putina popiera bardzo duża liczba Rosjan, o ile nie większość! 

Identyczne cechy posiada też duża część Niemców, którzy też potrzebują swojego führera (niekwestionowanego przywódcy) i też odwiecznie pragną swojej mocarstwowości, swojej wielkiej Rzeszy Niemieckiej. Dodatkowo mają jako naród wybujałe ego, które implikuje ich pogardę wobec innych nacji i podświadome przeświadczenie o sobie jako - jak już wspomniałem - "rasie panów". Te cechy są niezmienne. Stąd nawet dzisiaj aż 64 proc. Niemców uważa, że NATO nie powinno przekazać Ukrainie samolotów wojskowych. Poparcie dla wsparcia militarnego Kijowa w ten sposób wyraziło zaledwie 28 proc. respondentów. I nawet przeszły w Niemczech tzw. Marsze Wielkanocne (w ilości ok. 100), które były nakierowane na zaniechanie pomocy militarnej Ukrainie i "wygrania pokoju a nie wojny", czyli tak naprawdę były nawoływaniem Ukrainy do poddania się W. Putinowi. 

Niemcy mają swoisty kompleks Rosji jednocześnie połączony z jakąś niezrozumiałą jej fascynacją. 

Nie jest więc przypadkiem, że oba społeczeństwa są naprawdę bardzo podobne - tylko w tych krajach mogły powstać największe ludobójcze socjalistyczne totalitaryzmy XX wieku: nazizm i komunizm. Co prawda w Rosji przywódcy Rosji Sowieckiej musieli nieraz użyć siły wobec własnego narodu a Niemcy sami z siebie ulegli fascynacji nazizmem, ale to tylko świadczy, że jednak Niemcy wedle swojego ordnung muss sein są potencjalnie bardziej niebezpieczni niż Rosjanie, przy czym należy zwrócić uwagę, że jednak Rosja jest na dzień dzisiejszy bardziej barbarzyńska fizycznie, co udowadnia obecną agresją wojenną na Ukrainę.   

Społeczeństwo niemieckie - jak już napisałem - w czasie II WŚ popierało A. Hitlera w przeszło 90-ciu procentach. Do dzisiaj w wielu długoletnich firmach niemieckich stoją popiersia ich nazistowskich szefów z czasów wojny a Niemcy próbują wyprzeć swoją wojenną winę cedując ją na mitycznych, bez-narodowych nazistów a tak naprawdę na nas - Polaków.  

Dzisiaj Rosja chce w Europie odbudować swoją Wielką Ruś o potędze dawnego i słusznie minionego ZSRR. To oczywiście już nie jest możliwe, ale W. Putin chce wyrwać dla siebie, ile będzie mógł a już na pewno kraje nie należące do NATO jak Ukraina czy Białoruś. Nie pogardzi też zapewne i Gruzją a kto wie czy znów nie będzie miała apetytu na inne kraje jak Afganistan.  

Z drugiej strony od lat Niemcy budują swoją potęgę poprzez Unię Europejską, którą chcą przekształcić w zależne od siebie Jedno Sfederalizowane Państwo Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli. To taka ich nowa Rzesza, tym razem już IV.  

I to ich państwo ma wreszcie sąsiadować z Wielką Rusią a do tego sąsiedztwa zawsze dążyli tak oni jak i imperialiści rosyjscy. I stąd się wziął Pakt Ribbentrop-Mołotow, który de facto był fundamentem rozpoczęcia II Wojny Światowej i wspólnej napaści nazistowskich Niemiec i komunistycznych Sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku. Wcześniej były też rozbiory Polski, w których główną rolę odegrały też te dwa kraje.  

W okresie wojny mieliśmy więc dwa totalitaryzmy, które ją rozpoczęły, ale tak naprawdę każde z nich myślało, że w końcu zostanie tylko z nich jeden najważniejszy. Zarówno A. Hitler, jak i J. Stalin przygotowywali się więc na ewentualne wzajemne pokonanie. I jedni i drudzy chcieli napaść na siebie. A. Hitler wyprzedził J. Stalina i zaatakował jako pierwszy a że, cała infrastruktura sowiecka była stworzona agresywnie (przygotowawczo do ataku) a nie obronnie (przygotowawczo do obrony), to A. Hitler z początku szybko i sprawnie zdobywał Rosję Sowiecką... aż do czasu rosyjskiej zimy i przegrupowania wojsk sowieckich. Ostatecznie tę wojnę przegrał i zaczęła się "zimna wojna".  

Po jej zakończeniu i po różnych turbulencjach nastąpiła era niemieckiej Unii Europejskiej i W. Putina. I znów odżyły dawne ciągoty obydwu partnerów: z jednej strony W. Putin sukcesywnie dążył do odbudowania imperium rosyjskiego a niemiecka UE do budowy swojego imperium, czyli IV Rzeszy. Nastąpił znów rozkwit kondominium niemiecko-rosyjskiego zwieńczony umową na budowę Nord Streamów, które już całkowicie miały uzależnić większość krajów UE od dostaw gazu z Rosji, której redystrybucją miały się zajmować oczywiście Niemcy. Dodatkowym celem budowy Nord Streamów miało być całkowite odcięcie  Ukrainy od dostaw rosyjskiego gazu, co miało sprawić, że nie potrzeba byłoby obecnej wojny, bo Rosja zdobyłaby ją bez żadnego wystrzału. Na szczęście nie udało się uruchomić Nord Stream II i plany Niemców i Rosjan się nie powiodły.  

Ale nie łudźmy się. Plan Eurazji od Władywostoku do Lizbony wcale nie umarł. Niemcy dalej dążą do budowy Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa a imperializm rosyjski wcale nie został zażegnany. Tym samym po wojnie może się zdarzyć, iż dawne kondominium zostanie znów kontynuowane, co ogólnie widać po niechęci Niemiec do zastosowania bardzo ostrych sankcji wobec Rosji a jedynym faktem, który może przerwać ten proces byłaby wygrana Ukrainy w tej rosyjsko-ukraińskiej wojnie. Dlatego też polską racją stanu jest wspieranie Ukrainy do końca. Jej wolność zagwarantuje też naszą wolność i niepodległość! 

Bohaterska obrona Ukraińców przekreśla też ewentualne plany Żydów, którzy ostatecznie chcieliby  liderowo kontrolować niemiecko-rosyjską Eurazję jako jeden z obszarów ich Nowego Porządku Świata, z Jednym Rządem Światowym.  

Szatańskich posłanników w postaci dużej części: Rosjan, Niemców i Żydów dziś powstrzymują Ukraińcy i ich nadzwyczajna wprost długotrwała obrona. I z tego trzeba się cieszyć i pomagać im jak tylko możemy.  Ale jednocześnie ten zaskakująco dany nam czas należy wykorzystać dla dobra Polski i naszych sojuszników (V4, Trójmorze). 

Mówiąc bardzo brutalnie: jeżeli teraz nie wykorzystamy obecnej wojny w kierunki zmiany i umniejszenia roli Niemiec w UE, Niemiec, które zachowują się wobec wojny w sposób haniebny, to zostanie nam przyszłość jako li tylko jeden z landów Nowej IV Rzeszy Niemieckiej, która z Rosją (niezależnie czy będzie jeszcze rządził tam W. Putin, czy ktoś inny) zbuduje upragnioną przez oba kraje Eurazję! A w niej już nie będzie miejsca na wolną, suwerenną i niepodległą Polskę a staniemy się po prostu częścią kondominium niemiecko-rosyjskiego pod żydowskim zarządem komisarycznym! Czy naszych rządzących będzie na to stać? Tego nie wiem, ale jeżeli tak się stanie, to ta "przestrzelona" przez W. Putina wojna może kiedyś okazać się dla nas i nie tylko dla nas zbawienna.  

Na koniec muszę wspomnieć też o szaleńczym eko-terroryzmie, który dziś już ponadnarodowo zagraża nam wszystkim. Wszelkie te zielono-komunistyczne agendy (Agenda2030 czy Agenda2050) to tak naprawdę chęć zmiany wszystkich ludzi i warunków ich życia. Zielone Łady; Pakiety „Fit for 55”; jakieś Raporty C40 Cities; promocja jedzenia robaków i ograniczenia spożycia mięsa, nabiału, kupowania nowej odzieży; zakazy poruszania się; jednostkowe limity pozostawiania śladu węglowego dla ludzi (niczym jak w handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS); punktacja indywidualnej przydatności społecznej (w Chinach już taki system funkcjonuje); permanentna inwigilacja; depopulacja; etc. to bardzo szalone i niebezpieczne dla rodzaju ludzkiego pomysły.  A wszystko to w imię bzdurnego i wymyślonego przez globalistów "zrównoważonego rozwoju" [10].

Mam jednak nadzieję, że to wszystko zło zostanie pokonane przez dobro płynące ze Zwycięstwa i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa! W nim musimy pokładać nadzieję!


[2] Część pierwsza: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2018/03/nie-da-sie-zrozumiec-duzej-czesci-zydow.html. Kolejne części mają ten sam tytuł oraz numerację kolejną. 


[4] W.I. Lenin powrócił z emigracji w Szwajcarii pociągiem specjalnym poprzez okupowaną przez Niemcy Europę 16 kwietnia. Trasa podróży pociągu z emigrantami rosyjskimi w słynnym tzw. "zaplombowanym wagonie" wiodła ze Szwajcarii przez Berlin, dalej statkiem do neutralnej Szwecji, pociągiem do granicy należącej wówczas do Rosji Finlandii. i wreszcie pociągiem z Finlandii (wobec zmiany rozstawu torów) dotarli do Piotrogrodu. Przepuszczenie przez terytorium państwa wojującego na zasadzie eksterytorialnego tranzytu obywateli państwa, z którym Niemcy prowadziły wojnę było wówczas i pozostaje do dziś wydarzeniem bez precedensu w prawie i stosunkach międzynarodowych.  WI. Lenin wiózł ze sobą złoto, które podarowali mu - wraz z władzami Niemiec - niemieccy, żydowscy bankierzy na sfinansowanie Rewolucji Bolszewickiej. Równie ciekawym jest powrót niezależnych socjalistów pod wodzą Lwa Trockiego, który powrócił również jak Lenin swobodnie do Rosji z emigracji w Stanach Zjednoczonych w maju 1917.

[5] Symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.

[6] Bardzo zaskakujące jest też to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)" historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

[7] Warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę. Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

[8] Innym obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

[9] Porażające jest też to, że istniało w czasie II WŚ wiele organizacji żydowskich na usługach A. Hitlera. Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku. 
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim. Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

[10] Bardzo polecam książkę Pani Agnieszki Stelmach pt. "Zrównoważony rozwój. ZAKLĘCIE GLOBALISTÓW, INSTRUMENT TOTALNEGO ZNIEWOLENIA", https://ebook.piotrskarga.pl/zrownowazony-rozwoj/?ka=008925

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814
Paypal: paypal.me/kjahog

środa, 15 lutego 2023

C40 Cities - powrót komuny "pełną gębą". Czy powrócą "kartki"?

Dla młodszych informacja. 

W czasach Polski Ludowej wielokrotnie stosowana była tzw. reglamentacja towarów, czyli system kontroli dystrybucji towarów w Rzeczypospolitej Polskiej i Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Było tak w latach: 1944–1949, 1951–1953 oraz 1976–1989 a wynikało wtedy z faktu silnych niedoborów towarów na rynku i polegało m.in. na wydawaniu ludności kartek, które uprawniały do zakupu ściśle określonych ilości wyznaczonych towarów – przede wszystkim żywnościowych [1].

Osobiście bardzo dobrze pamiętam "kartki" obowiązujące w latach 1976-1989. W uproszczeniu były one niemal na wszystkie dobra konsumpcyjne: cukier, mięso, przetwory mięsne, masło, mąkę, ryż, kaszę, mleko, papier toaletowy, mydło, proszek do prania, czekoladę (też na wyrób czekoladopodobny - tak było coś takiego!), alkohol, benzynę czy papierosy a nawet w określonych czaso-okresach na bieliznę, skarpetki, koszule, rękawiczki i buty.  

Przykładowo obowiązywały takie limity zakupu na kartki: 

cukier - 2 kg * mięso - 2,5 kg miesięcznie (pracownicy umysłowi) oraz 4 kg - pracownicy fizyczni i dzieci * pół litra wódki lub butelka wina importowanego * 300 g. proszku do prania * 2 kostki mydła * 100 g. wyrobów czekoladopodobnych * 250 g. cukierków * 30 l. benzyny do fiata 126p * 1,3 kg kaszy, mąki lub ryżu * 12 paczek papierosów

"Konsekwencją kartek na kartki był z kolei handel kartkami. W najgorszej sytuacji znaleźli się dbający o higienę obywatele i - jednocześnie - palący, pijący, zmotoryzowani, a na dobitkę lubiący słodycze. Przelicznik był bowiem taki: za trzy kartki papierosowe można było dostać kartkę na pół litra, a za słodycze i tytoń - nawet dwie flaszki wódki. Przydział na skarpetki można było wymienić na kartkę wołowego - z kością - ewentualnie dwie paczki kawy lub dwie kostki mydła. Najdroższe były talony na benzynę i obrączki ślubne (przydziały na mąkę i ryż notowane były najniżej)" [2]. 

Kwitł też obrót towarami omijający limity kartkowe. Najlepiej miały miejskie rodziny, gdy posiadały bliskich lub znajomych na wsi. Ja mam i wtedy też miałem. Pamiętam jak przywoziliśmy od nich jajka, mleko, sery, różnorodny drób (kurczaki, kury, gęsi, kaczki) czy nawet przed świętami ćwiartki świni, z której mój ojciec domowym sposobem produkował i wędził kiełbasy czy szynki. Jak wtedy smakowały usmażone świńskie skwary... palce lizać. A świeżo uwędzone na działce kiełbasy czy szynki... tego smaku dzieciństwa się nie zapomina, bo dziś to zupełnie inne i gorsze wędliny. Komfortowo też miały osoby, które same lub ich bliscy czy rodziny pracowały  w sektorze handlu oraz komunistyczni dygnitarze. 

No dobrze. Wtedy kartki wynikały z istoty komunistycznej gospodarki, gdzie brakowało towarów. Dziś natomiast mamy ich aż nadto a firmy konkurują o klientów. Wydawać by się mogło, że jest to w miarę bardzo dobre dla ludzi. Mają wybór i sami decydują, co i za ile kupują, i tak naprawdę zależy to tylko  od zasobności ich portfela.

Ale... ideowi neokomuniści czy neomarksiści dziś znaleźli sposób na kontrolowanie i zniewalanie ludzi. Tym razem jest to wprowadzanie aberracyjnego terroru ekologicznego, klimatycznego. Okazuje się dla nich, że to człowiek zagraża przyszłości Ziemi i trzeba ograniczyć jego szeroko pojmowaną konsumpcję dóbr, bo to wpływa bardzo negatywnie na Ziemię. W skrajanych przypadkach marzą a nawet powoli już realizują postulaty wprowadzania do obrotu sztucznego mięsa czy jadalnych robaków oraz dążą np. do ograniczenia konsumpcji dóbr trwałego użytku jak np. prywatnych samochodów (nie tylko spalinowych) czy też każdej innej indywidualnej własności i chcą wprowadzić powszechny wynajem. Powstają też różne pomysły ograniczenia liczby żyjących ludzi (depopulacja), co prowadzi też do kontroli urodzin, eutanazji czy powszechności aborcji na życzenie (nawet do 9 miesiąca ciąży!)

Można by tu wskazać na ideologiczny, absurdalny i samobójczy kosztowo unijny pakiet klimatyczny „Fit for 55”, który ma na celu redukcję gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 r. To ma być pierwszy krok na drodze to osiągnięcia neutralności klimatycznej netto do połowy stulecia. Zawiera takie rozwiązania jak: nowy podatek od CO2, likwidacja aut spalinowych i wzrost cen prądu [3]. "Pakiet zakłada 13 zmian legislacyjnych – wśród nich jest m.in. rewizja unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS), nowa strategii leśna, mechanizm regulacji granicy emisji dwutlenku węgla (CBAM) czy nowelizacja dyrektywy w sprawie energii odnawialnej (RED)" [4].



A teraz od kilku dni mamy dyskusję o wytycznych przywódców blisko 100 miast zrzeszonych w organizacji C40 Cities. Raport C40 Cities, organizacji do której należą m.in. Nowy Jork, Berlin, Pekin, Londyn i Warszawa, zawiera rekomendacje co do spełnienia celów polityki klimatycznej. Wśród nich znajdują się: ograniczenie spożycia mięsa, użytkowania pojazdów prywatnych, wydłużenie życia urządzeń elektronicznych, ubrań i wiele innych. Władze m.st. Warszawy, jak podaje stołeczne biuro prasowe, przychylnie odnoszą się do proponowanych zmian i ograniczeń [5].

Twórcy raportu zaproponowali zamiany w sześciu głównych dziedzinach: odzieży, pożywienia, transportu samolotami, budownictwa, samochodów i elektroniki.



Według rekomendacji zawartych w raporcie C40 Cities należy m.in.: [5]
–  zmniejszyć posiadanie samochodów osobistych w miastach i znacząco wydłużyć okres ich użytkowania oraz wydajność materiałową. 28% aut osobistych miałoby do 2030 roku zniknąć z ulic miast, zaś do 2050 redukcja wynosić by miał 39 proc.,
– zredukować posiadanie nowych ubrań o 39% do roku 2030 i 66% do roku 2050,
– zmniejszyć spożycie kalorii, nabiału i mięsa - docelowo, w dłuższym terminie najlepiej do zera. Redukcja naszej diety miałaby osiągnąć rozmiary 36 proc. do 2030 roku, zaś do 2050 roku, już 60 proc.
– wydłużać cykl życia produktów elektronicznych o 18% do roku 2030 i 33% do roku 2050,
– zmniejszyć ilość lotów o odpowiednio 26% i 55% we wskazanych latach,
– zwiększyć wydajność materiałową budownictwa (26% i 44%)

"Oczywiście, prócz wymienionych obostrzeń klimatycznych, w dalszej części raportu można przeczytać o zmianie wzorów konsumpcji, ograniczeniu łańcucha dostaw i logistyki, a także zmniejszeniu ilości odpadków. Wszystko w naturalny sposób zostało pieczołowicie spisane, policzone i podane do wiadomości publicznej" [5].

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że te 100 miast, które będą wdrażały te zalecenia jest po prostu próbnym eksperymentem przed wdrożeniem tych zaleceń na poziomie ogólnoświatowym. 

Tyle tylko, że pojawia się pytanie: "Jak zmusić ludzi, aby wdrażali te postulaty w życie?". I właśnie chyba jednym ze sposobów byłoby wprowadzenie postkomunistycznych "kartek" reglamentacyjnych i bardzo surowe karanie osób, które omijałyby ten "kartkowy system". Byłoby to spełnienie marzenia komunistów i marksistów, czyli całkowitego zniewolenia i podporządkowania sobie ludzi i centralnego zarządzania nimi przez swoje elity. W tle tego wszystkiego wyłania się idea stworzenia Jednego Rządu Światowy (NWO).

Doprawdy, gdyby dzisiaj nagle odżył G. Orwell, to na pewno byłby zszokowany jak daleko dzisiejsze postulaty globalnych i umysłowo porąbanych lewackich elit przewyższają w swojej absurdalności jego przewidywania. 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814
Paypal: paypal.me/kjahog


piątek, 29 kwietnia 2022

Chorzy lewaccy globaliści - chcą odebrać nam wszystko!

Jeden zunifikowany, zatomizowany, spauperyzowany i ubezwłasnowolniony kredytem, bezmyślny i bezwolny, ale ciągle zadowolony oraz nihilistyczno-hedonistyczny konsumpcyjny człowiek bez własności i indywidualizmu... to marzenie eurokomunistów i w sumie też ogólnie komunistów na całym świecie. Dużo określeń, ale czyż nie mam racji?

Ogólnie zaś na początku chcą odebrać cztery podstawowe rzeczy: Boga, rodzinę, własność i państwa narodowe.

Idealnie w to wszystko wpisuje się idea tzw. NWO, czyli Nowego Porządku Świata, która zakłada m.in.[1]: 

- powstanie jednego państwa o ogólnoświatowym zasięgu, z jednym funkcjonującym systemem monetarnym (z naciskiem na pieniądz elektroniczny), które będzie znajdować się pod kontrolą oligarchów i ich następców. Liderzy wybierani będą spośród elity, w której panować będzie system przypominający średniowieczny feudalizm. Oznacza to oczywiście likwidację państw narodowych,

- funkcjonowanie jednej religii w formie kościoła państwowego (new age). Zakazany będzie m.in. Kościół  Katolicki. Odebrany nam ma być więc Bóg,

- infiltrowanie, powszechną kontrolę, monitorowanie audiowizualne  i identyfikowanie wszystkich jednostek ludzkich, np. poprzez czipowanie a ponadto ogłupianie ludzi (zmniejszenie lub pozbawienie ich wrodzonej lub nabytej inteligencji) i ich spauperyzowanie (zubożenie) oraz atomizację, 

- radykalne ograniczenie osobistej wolności ludzi, które ma być realizowane poprzez wmówienie ludziom, że to jest konieczne dla ich dobra i bezpieczeństwa (np. w przypadku terroryzmu czy epidemii), 

- zniesienie instytucji małżeństwa. Dzieci mają być odbierane rodzicom już na początku i wychowywane mają być w specjalnych państwowych instytucjach. Rodzina i więzi rodzinne mają stać się historią

- dozwolenie i propagowanie aborcji, eutanazji, przy powszechnej sterylizacji na żądanie (lub przymusowej) a ponadto promocję mulitikulturowości, gender, zboczeń LGBTQ+, new age, postaw nihilistycznych i konsumpcjonistycznych oraz wielu innych anaturalnych zachowań ludzkich,  

- brak własności prywatnej i całkowite zmonopolizowanie gospodarek przez wielkie korporacje państwowo-oligarchiczne, czyli koniec kapitalizmu i klasy średniej, nawet w obecnej, wykrzywionej formie,

- drastyczne ograniczenie liczby ludności na świecie (depopulacja) m.in. poprzez lokalne wojny, kontrolowane epidemie, szczepionki powodujące bezpłodność, eugenikę, GMO a także szybko rozprzestrzeniające się choroby i głód,

- wymieszanie ras, kultur i narodowości w taki sposób, aby powstał jeden politpoprawny, multi-kulturowy wygląd i model człowieka pozbawionego wszelkich korzeni i wartości oraz na wskroś liberalnego i lewicowo wyzwalająco tolerancyjnego [2] wobec anaturalnych zmian dokonywanych na społeczeństwie.   

Całość tych poszczególnych celów tworzy jeden cel główny, a wszystkie one ze ze sobą sprzężone i realizowane wspólnie tak, aby współprzyczyniały  się do powodzenia tej całości. Oznacza to, że są one współzależne a warunkiem pozwalającym na budowę NWO jest ich jednoczesna realizacja. 

Osiągnięcie tego Nowego Porządku Świata (NWO) musi być poprzedzone rewolucją kulturowo-ideologiczną jaką Ci lewaccy i chorzy na władzę oraz majętni ludzie chcą przeprowadzić na całości społeczeństwa, przy czym w swoim dążeniu do jej realizacji są skłonni nawet poświęcić życie innych. 

Owa rewolucja odbierając nam Boga, rodzinę, własność i nasze państwa ma stworzyć z nas bezwolne istoty, zatomizowane, zhomogenizowane pod względem potrzeb i spauperyzowane, o niskiej uśrednionej inteligencji z brakiem indywidualizmu, którymi bardzo łatwo będzie można manipulować i rządzić. A wtedy elity będą w końcu mogły utworzyć ich marzenie: Jeden Rząd Światowy. 

A jak to może pośrednio wyglądać z błyskotliwą przenikliwością pokazuje zrealizowany dość dawno film "Harrison Bergeron":


(oglądam go od czasu do czasu i widzę, że coraz nam bliżej do takiego świata - najlepiej film skopiować, bo szybko niknie z YouTuba)

Oczywiście lewaccy globaliści od dziesiątek lat realizują swój cel bardzo powoli, etapami wedle strategii "gotowania żaby", którą w odniesieniu do LGBTQ+ idealnie przedstawił kiedyś Paweł Rabiej mówiąc mniej więcej: "najpierw związki partnerskie, potem małżeństwa jednopłciowe a potem przyjdzie czas i na adopcję dzieci przez takie pary".  Nachalna promocja ideologii LGBTQ+ prowadzi zresztą zarówno do rozpadu tradycyjnego modelu rodziny, jak i odbiera nam Boga. Ponadto zaburza tradycyjne rozumienie miłości i dobra sprowadzając wszystko do relatywizmu wobec tych i innych pojęć w ujęciu dotychczasowego ich definicyjnego określenia. 

Od 2014 roku Rothschildowie przeprowadzili szereg konferencji dotyczących ich programu Inclusive Capitalism, który oznacza ni mniej ni więcej niż zastąpienie korporacyjnego kapitalizmu nowym kapitalizmem globalnym opierającym się na wywłaszczeniu z wszelkiego majątku prywatnego posiadanego przez ludzi oraz jego późniejszej redystrybucji. Ma nie być własności prywatnej a ma powstać system powszechnego wypożyczania dóbr. Program propagandowo ma na celu zniwelowanie dysproporcji w dochodach oraz ochronę dóbr naturalnych naszej planety. Lynn de Rothschild żona lorda Evelyna de Rothschild oraz jej poplecznicy niby krytykują  własny bankowo-korporacyjny kapitalizm i popierają program zrównoważonego rozwoju, ratyfikowany  przez kraje członkowskie ONZ na początku lat 90-tych. Projekt  opracowany w 1992 roku przez ONZ nosi  nazwę Agenda 21 i zakłada ochronę planety, naturalnego środowiska poprzez upaństwowienie i redystrybucje światowego bogactwa. Agenda 21  jest więc nowym programem światowego komunizmu w którym każda jednostka będzie partycypować w kosztach ratowania planety i zyskach związanych z jej eksploatacją [3]. Pięknie to wszystko brzmi, ale przecież ktoś tym globalnym kapitałem i jego redystrybucją musi zarządzać, nieprawdaż? I tu globaliści widzą rolę swojego Jednego Rządu Światowego. 

Państwa narodowe są obecnie niszczone nie tylko wewnętrznie (atak na: tradycję, historię, wiarę, wartości, patriotyzm, język, zwyczaje, rodzinę, narodowość w postaci islamskiej imigracji, itp), ale też zewnętrznie poprzez różnego rodzaju unie, z których ma - po ich połączeniu - powstać jedna Unia Światowa, czyli Rząd Światowy [4]. Dla nas przede wszystkim łatwo jest to analizować poprzez dotychczasowy kierunek rozwoju Unii Europejskiej i kształt dyskusji na temat czy UE ma być Jednym Federacyjnym Państwem czy też Europą Ojczyzn zachowującą istnienie poszczególnych państw narodowych. Efekty nieszczęsnych działań globalistów widzimy niestety niemal w każdym kraju Starej Europy. Nasza jej część na szczęście jeszcze opiera się przed tą rewolucją ideologiczno-kulturową, choć ta walka jest coraz cięższa, nawet w Polsce... gdzie niemal połowa Polaków oddała w wyborach prezydenckich swój głos na kandydata globalistów R. Trzaskowskiego. 

Obecnie wojna trochę oddaliła plany globalistów a przynajmniej w obszarze budowy Eurazji, czyli Jednego Państwa od Władywostoku do Lizbony. Pierwszym etapem miało być powstanie z UE Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa pod zarządem niemieckim, które podzieliłoby wpływy niemieckie i rosyjskie a następnie połączenie w jedno tych wzajemnych wpływów w Eurazję. 

Długotrwała heroiczna obrona Ukraińców jednak zmieniła nastawienie przede wszystkim J. Bidena i USA a te nastawienie było jednoznaczne zaraz po amerykańskich wyborach: wtedy USA oddały Europę Niemcom i Rosji. Sytuacja się na szczęście (ale na nieszczęście Ukraińców) zmieniła i J. Biden  powrócił do Europy a haniebne zachowanie Niemców wobec tej wojny chyba - mam taką nadzieję - na stałe przekreśli przywództwo Niemiec w UE. 

Ale nie łudźmy się: dążenia globalistów się nie zmieniły i dalej będą dążyć do wyznaczonych przez siebie długookresowych celów. 

[2] https://www.youtube.com/watch?v=A4rYpQMF1Nshttps://wiedzaspoleczna.pl/tolerancja-represywna-herbert-marcuse/ - Tolerancja wyzwalająca (tolerancja represywna) - w przeciwieństwie do tolerancji tradycyjnej, która obejmuje tolerowanie a nie zwalczanie - oznacza nietolerancję wobec wartości konserwatywnych zanim one zaczną być dominujące. Inaczej ujmując tolerancja wyzwalająca jest prewencyjną nietolerancją wobec inności w postaci tradycyjnych, prawicowych wartości. Warto zwrócić uwagę, że tolerancja wyzwalająca mogła pojawić się dopiero wówczas, gdy - jak w przypadku krajów Starej Unii - osiągnięto już stadium wyjałowienia społeczeństw z tradycyjnego rozumienia świata, gdzie króluje już politpoprawność, multikulturowość, cenzura prewencyjna, gender, LGBTQ+, New Age, itd a wartości tradycyjne zostały sprowadzone do odmienności a nie normy. I właśnie tolerancja wyzwalająca ma nie dopuścić do odrodzenia się wartości prawicowych, konserwatywnych. Stąd m.in. taki atak na wszystkich, którzy te tradycyjne wartości reprezentują, atak na osoby prywatne i publiczne oraz atak na media niezależne, też internetowe. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

środa, 5 stycznia 2022

Życzę Prezydentowi powrotu do zdrowia, ale dalej pozostaje rozczarowanie...

Tekst był gotowy przed Sylwestrem i nosił tytuł: "Prezydent Rzeczpospolitej - chyba jednak kolejne rozczarowanie!  i nawiązywał do weta Prezydenta ustawy zwanej "Lex TVN". Nie chciałem go publikować, bo to miał być dla nas jeszcze świąteczny i sylwestrowy okres radości i zabawy. 

Już go dzisiaj niemal nie puściłem, gdy dowiedziałem się, że Prezydent Andrzej Duda choruje na COVID-19 i to mimo tego, że przyjął trzy dawki szczepionek (w kwietniu i czerwcu zeszłego roku 2 dawki szczepionki, a 17 grudnia – dawkę trzecią przypominającą). Przypomnę też, iż jest to drugie zachorowanie Prezydenta: "Poprzednio Andrzej Duda był zakażony SARS-CoV-2 w październiku 2020 roku. Poprzednio Andrzej Duda był zakażony SARS-CoV-2 w październiku 2020 roku. Wówczas infekcję przeszedł w łagodniejszy sposób" [0]. 

Życzę Prezydentowi RP szybkiego powrotu do zdrowia, bowiem - mimo, iż nieraz go krytykuję z prawicowego oglądu rzeczywistości - nadal pozostaje moim Prezydentem i nie wyobrażam sobie dziś takiego prezydenta jak Rafał Trzaskowski czy też jakiejś innej lewacko-zielono-demoliberalnej hybrydy. Podobnie jest z rządem. On też pozostaje moim rządem i to znów mimo, że nieraz  konstruktywnie go krytykuję i też z pozycji konserwatywnej.  

Jestem pewny, że obecne, drugie zachorowanie Prezydenta i to mimo pełnego zaszczepienia będzie jeszcze przedmiotem głębszej analizy, bo sam fakt, iż dotyczy to Głowy Państwa powoduje, iż odbije się to głośnym echem i stanie się mocnym argumentem dla tzw. "antyszczpionkowców". 

No bo jak to jest? Cała propaganda "proszczepionkowców" wali się w ten sposób "w gruzy". Wpierw przecież mówiono, że te szczepionki mają chronić przed zachorowaniem - nie chronią i też nawet "ozdrowieńców". Więc zmieniono narrację, że aby uniknąć zachorowania trzeba przyjąć kolejną, trzecią jej dawkę tzw. "przypominającą". I ta narracja też się zawaliła. Teraz mówi się o kolejnych dawkach a ile ma ich być to już nikt nie wie. Następnie stwierdzono, że pomimo szczepień można zachorować, ale podobno dzięki tym szczepionkom choroba ma przechodzić łagodniej. I to też jest tylko "widzimisię" dziwnych i powiązanych z koncernami farmaceutycznymi niby medycznych "autorytetów". A w międzyczasie pojawiają się nowe mutacje wirusa jak Omikron czy najnowszy IHU [02] i każda kolejna to znów niby ma być jeszcze gorsza niż poprzednie a jak gorsza to na nowe mutacje znów trzeba będzie się szczepić kolejnymi dawkami... i tak może to sobie trwać i trwać... aż koncerny farmaceutyczne i ludzie z nimi związani stwierdzą, że już dość zarobili i osiągnęli inne cele (jakie?), więc można wirusa "zdemontować". 

Ale to już całkiem inna opowieść i powrócę do tekstu, który już wcześniej przygotowałem. 

Całkiem niedawno krytykowałem Prezydenta RP za wypowiedziane podczas żydowskiej Chanuki w Pałacu Prezydenckim jego słów, że Polska to "polin" [1, 2, 3].

W jednym z tych postów napisałem takie oto słowa: 

""Nie został przez Pana opublikowany słynny Aneks do Raportu z Likwidacji WSI, nie została wycofana ustawa o bratniej pomocy 1066, nie został ujawniony zbiór zastrzeżony IPN, nie wyjaśniono  okoliczności śmierci bł. J. Popiełuszki czy też prawdy o tragedii smoleńskiej. Nie mówię już o np. braku wprowadzenia programu CELA+, który miałby doprowadzić do uwięzienia aferałów z PO-PSL. A oczekiwana przez nas degradacja stopni generalskich dla W. Jaruzelskiego czy  Cz. Kiszczaka? To nie nastąpiło. Wszystkiego tego oczekiwaliśmy od nowych, naszych władz, w tym Pana, Panie Prezydencie, który nie wiem dlaczego zawetował też ustawy reformujące polskie sądownictwo - i to po rozmowie z M. Gersdorf! Szkoda, Panie Prezydencie, że swoimi działaniami i słowami zasiał Pan u mnie nieufność do Pana. Trudno będzie je odzyskać, bo ja czuję się Polakiem w mojej Polsce a nie w żydowskim "polin""!

Spadła na mnie fala krytyki i to przede wszystkim z prawej strony sceny politycznej, z którą się przez długie lata utożsamiałem. Tyle tylko, że zawsze mówiłem, iż mogę być krytyczny dla mojej partii, gdy ta - moim subiektywnym zdaniem - podąża w niewłaściwym kierunku. Wielokrotnie pisałem, że PiS nieraz zbyt bardzo skręca w stronę piłsudczykowską czyli socjalistyczną w rozumieniu przedwojennym.

I też wskazywałem, że obecny Prezydent robił i robi wiele rzeczy, które są dla tzw. "twardego elektoratu PiS" szokujące i powodujące bardzo trudny do pokonania "dysonans poznawczo-polityczny".

Tak przecież było gdy A. Duda wetował ustawę reformującą polski wymiar sprawiedliwości i tak jest, gdy zawetował przyjętą przez Parlament ustawę medialną, która po prostu miała być regulacją rynku medialnego obowiązującą w większości krajów UE. Ta zawetowana przez Prezydenta ustawa rzeczywiście ustalała zasadę, że w mediach różnego rodzaju większość kapitałów (akcyjnego lub udziałowego) winna należeć do Polaków lub kapitału europejskiego a tylko 49% do kapitału spoza UE.  I faktycznie tak skonstruowane przepisy uniemożliwiałyby amerykańskiemu koncernowi Discovery posiadanie większości udziałów w Grupie TVN. I stąd pojawiło się stwierdzenie "Lex TVN", chociaż tak naprawdę biznesplan Discovery winien zakładać, że polskie przepisy będą dostosowywane do przepisów UE i nie powinny teraz tak emocjonalnie wpływać na światową opinię publiczną. 

Doprawdy! Czuję się po prostu i po raz kolejny bardzo rozczarowany postawą mojego Prezydenta.

Dokąd On zmierza? 

Takie pytanie od razu pojawiło się w mojej głowie. Drugą myślą było to, że w Polsce osiągnął już wszystko i teraz jego druga prezydentura ma na celu osiągnięcie przez niego jakiejś międzynarodowej przyszłej posady. Trzecią było przeze mnie domniemanie, że ten, który kiedykolwiek miał jakieś związki z Unią Wolności, nigdy się tego bagażu wewnętrznie nie jest w stanie porzucić. A czwartą to to, że A. Duda działa na rzecz pobratymców swojej żony, która nawet nie była w stanie przyjąć jednoczłonowego nazwiska męża a zachowała w nazwisku dwuczłonowe określenie jako Kornhauser-Duda, przy czym żydowskie jej nazwisko jest na pierwszym miejscu.  

Mógłbym tak wymieniać jeszcze wiele faktów, ale po co, skoro i tak mój prezydent nawet się nie odniesie do moich (i nie tyko moich) zarzutów? A  szkoda, bo nasz, polski naród doskonale widzi rzeczywistość. 

Oczywiście - jak pisze Wojciech Biedroń w wpolityce.pl - Prezydent RP miał swoje argumenty prawne, które na pewno są bardzo ważne [4]. Jak wyraził się on sam: "Gdyby ustawa medialna zaczęła obowiązywać mielibyśmy kolejny spór. Polska znalazłaby się w sporze arbitrażowym z firmą, która uważałaby się poszkodowaną tą sytuacją. Oznaczałoby to koszty dla Polski, na pewno koszty nie małe, bo kwestia wartości, które wchodzą w grę to są miliardy dolarów" [4]. Można też zastanowić się - na co również zwraca uwagę publicysta wpolityce.pl - czy czasem obóz rządzący nie powinien tworzyć nowych projektów ustawowych konsultując je przedtem z Głową Państwa a nawet gdyby nie, to winny być to projekty szczegółowo dopracowane tak, aby nie wywoływały one nawet prawnych wątpliwości.  

Jednak ja się zgadzam z innym fragmentem wspomnianego felietonu: "...  polityka nie jest jedynie domeną artykułów i zapisów ustawowych. Polityka to emocje i przynależność. Przynależność także do określonego obozu politycznego. Tu problem prezydenta Andrzeja Dudy jest już bardzo widoczny. Z tym problemem musi się teraz zmierzyć. Twardy elektorat PiS zaatakował głowę państwa bardzo mocno i jednoznaczenie. Nie będę tutaj przytaczał tych komentarzy, pełnych rozczarowania i nabrzmiałych potępieniem. Nie chcę też ich oceniać jednoznacznie negatywnie. Konserwatyści mają pełne prawo do oceny prezydenta, który z kręgów konserwatywnych się wywodzi i dzięki tym kręgom został głową państwa (...) Krytyka szybko nie ucichnie, a słodycz płynąca z ust pracowników TVN szybko zamieni się w codzienny jad i szczucie. Czy było warto? Na to pytanie nie sposób dziś jednoznacznie odpowiedzieć" [4].

Decyzję prezydenta Dudy krytycznie ocenia poseł Prawa i Sprawiedliwości, Piotr Kaleta: "Jest to dla mnie zaskoczenie, oczywiście in minus. Myślałem, że prezydent, który oczywiście może mieć swoje wątpliwości, skieruje tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten mógłby się wypowiedzieć o ustawie od strony prawnej - przecież od tego takie niezależne, konstytucyjne ciało mamy. Widzę tutaj troszeczkę kapitulację pana prezydenta. Myślałem, że - biorąc pod uwagę wszystkie jego argumenty i wątpliwości - uda się uporządkować porządek medialny w naszym kraju. Niestety stało się inaczej. Deklaruje, że „to nie jest temat zamknięty”. Być może będzie trzeba rozważać inną formułę tej ustawy. Wszystko przed nami. Uporządkowanie rynku medialnego jest bardzo istotnym zadaniem przed rządem Prawa i Sprawiedliwości (...)  W prezydenckim wecie jest jednak pozytyw. To również bardzo symptomatyczne pokazanie, że system demokratyczny w Polsce działa we właściwy sposób. To jedyny pozytyw, jaki widzę. Pan prezydent, jako organ konstytucyjny, podejmuje własne, niezależne decyzje, które jednym się podobają, innym nie, ale są to jego decyzje" [5].

Ale - odnosząc się tylko do kwestii prawnych a nie politycznych - to tak naprawdę uregulowanie (z korzyścią dla polskiego, narodowego interesu) rynku medialnego w Polsce może nigdy nie nastąpić, bo zawsze znajdzie się jakieś prawne "ale" lub jakaś możliwość procesu arbitrażowego i "groźba" straty finansowej.  

Jak moi czytelnicy wiedzą, nieraz też dopatruję się w ogólnych działaniach i nie tylko polityków "drugiego dna", które powszechnie nazywane jest niesłusznie "teorią spiskową" lub "teoriami spiskowymi" a przecież historia ludzkości to historia właśnie różnych spisków i bardzo często takie "teorie" po latach okazują się prawdą. 

Tak jest i w tym przypadku, bo zacząłem się hipotetycznie zastanawiać czy czasem wiele reform ustrojowych (a nie bardzo dobrych rozwiązań socjalnych i bytowych dla Polaków), które były zapowiadane przez obóz rządzący to tak naprawdę działania pozorowane, które "mają wszystko zmienić, ale tak żeby pozostało, tak jak było" lub "tak jak chcą instytucje międzynarodowe" 

Tak przecież stało się z reformą sądownictwa: było wiele szumu wokół niej a na dziś nawet - pod naciskiem KE i TSUE - nie funkcjonuje nawet Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, choć polski Trybunał Konstytucyjny "orzekł, że przepis Traktatu o UE (czyli jednego z dwóch najważniejszych aktów prawa unijnego), na podstawie którego TSUE zobowiązał Polskę, jest niezgodny z polską konstytucją, ponieważ polska konstytucja jest najważniejszym aktem prawa w RP i wszystkie inne stosowane akty muszą być z nim zgodne, wyrok TK odczytano jako zapowiedź, że Polska nie zastosuje się do wymagań TSUE. W związku z tym, KE wystosowała do Polski pismo, w którym prosiła o potwierdzenie, że polski rząd zamierza respektować wyrok unijnego Trybunału" [6]. I takie zobowiązanie polskiego rządu zostało złożone i Izba Dyscyplinarna SN praktycznie nie funkcjonuje. Dużą rolę w tej przegranej rozgrywce odegrał też Prezydent, który onegdaj zawetował ustawy reformujące dogłębnie polski wymiar sprawiedliwości. A może tak przygotowano te ustawy, aby dać Prezydentowi prawne możliwości jej zawetowania? 

Teraz znów od lat zapowiadana reforma rynku medialnego poniosła klęskę i też - jak już pisałem - dużą rolę odegrał Prezydent A. Duda, ale też tą ustawę przygotowano niechlujnie zostawiając prawną możliwość ewentualnego jej zawetowania... Czy to przypadek?

A czy pamiętamy jeszcze jakie buńczuczne wypowiedzi prezentował Premier M. Morawiecki, w czasie procesu ustalania unijnego budżetu wraz z tzw. pocovidowym Funduszem Odbudowy. Miało być nawet postawione polskie weto... I co? Skończyło się tak jak chciała UE: wprowadziła mechanizm uwspólnotowienia długu (pierwszy raz w historii UE), uzyskała prawo nakładania unijnych podatków na obywateli poszczególnych państw unijnych (też pierwszy raz) a do tego Premier praktycznie zgodził się na uzależnienie wypłaty środków unijnych od jakiejś mitycznej praworządności - a przecież tego chcieliśmy uniknąć najbardziej. Zaklinanie rzeczywistości poparte propagandą medialną w tym obszarze nie ma po prostu racji bytu. 

Ja zdaję sobie sprawę, że jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji geopolitycznej. Odradza się kondominium niemiecko-rosyjskie a nowe władze niemieckie już oficjalnie deklarują chęć stworzenia Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa a następne będzie zapewne zbudowanie z Rosją Eurazji od Władywostoku do Lizbony, która według zarządzających światem szalonych globalistów ma stanowić element przyszłego Jednego Rządu Światowego (NWO) [7]. A i już raczej nie możemy liczyć na USA pod wodzą J. Bidena i K. Harris. Nowa administracja USA postawiła znów na Niemcy jako integratora i zarządzającego Europą wspólnie z Rosją a teraz skupia się na rywalizacji z Chinami. Zresztą oddanie Europy Niemcom i Rosji jest tak naprawdę realizowane w celu uniemożliwienia Rosji ściślejszej współpracy z Chinami przeciw USA. Oj...naiwności! J. Biden nie docenia W. Putina, który starego i ledwo chodzącego i myślącego dziadka być może wyciśnie "jak cytrynę" a i tak będzie realizował swoją geopolitykę, choćby w ramach krajów BRICS (określenie grupy państw rozwijających się – Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz od 2011 Republiki Południowej Afryki (ang. South Africa). Nazwa pochodzi od pierwszych liter nazw tych państw).

Tak więc my jako Polska jesteśmy coraz bardziej osamotnieni i trzeba nieraz "politycznie lawirować" żeby jeszcze jakoś zachować te resztki naszej wolności i suwerenności. 

Oczywiście ja nie znam tego, o czym tak naprawdę dyskutuje się w zaciszach gabinetów. Mogę się jedynie domyślać, ale jedno wiem: "Jeżeli Ty nie szanujesz siebie, to inni też nie będą Ciebie szanować" i można to odnieść do polityki poszczególnych krajów. A polityka jest twardą grą i nieraz trzeba "walnąć pięścią w stół" i nawet żądać rzeczy niemożliwych, po to, aby osiągnąć ostatecznie to, czego chcieliśmy - to sztuka negocjacji. I wydaje mi się, że tej sztuki nie opanowali jeszcze nasi politycy.

I na koniec bardziej optymistycznie. Zmienia się globalny świat, który niesie za sobą chaos i na takim chaosie możemy ugrać coś dla siebie... Ale czy zdołamy?



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

środa, 3 czerwca 2020

Komu służy R. Trzaskowski?


Komu służy kandydat na prezydenta R. Trzaskowski? To pytanie zaczęło być zasadne po jego wypowiedziach na temat kluczowych inwestycji w Polsce oraz po analizie jego dotychczasowych działań i wypowiedzi.

Kim tak naprawdę jest kandydat totalnej opozycji oprócz tego, że jest apologetą środowisk LGBTQ+? To kolejne pytanie narzucające się w momencie jego wystartowania w wyborach ogłoszonych dziś przez Marszałka Sejmu na dzień 28.06.2020 roku.

R. Trzaskowski zapowiada zaprzestanie lub czasowe zablokowanie wielkich polskich inwestycji, t.j. Centralnego Portu Komunikacyjnego i Przekopu Mierzei Wiślanej. A może też budowy Via Baltica? Tego typu myślenie nakazuje też domniemywać, że nastąpi również zaniechanie innych dużych inwestycji infrastrukturalnych jak odbudowa sieci dróg i przystanków kolejowych, nowych dróg szybkiego ruchu, odbudowy sieci przystanków autobusowych czy też państwowych (poprzez spółki, w których państwo ma znaczący udział lub są przez państwo kontrolowane) inwestycji takich jak ta w Policach czy rozbudowa Gazoportu w Świnoujściu. A co z Balic Pipe? Czy tę strategiczną energetycznie inwestycję też zamierza zastopować R. Trzaskowski?

Nietrudno zauważyć, że niemal wszystkie te inwestycje są Polsce potrzebne, szczególnie podczas wychodzenia z kryzysu poepidemicznego. Ale też gdyby nawet nie było owego kryzysu stanowią zwiększenie gospodarczego znaczenia Polski w Europie i na świecie. Poza tym zwiększają też bezpieczeństwo (nie tylko energetyczne) państwa. Silna bowiem gospodarka jest podstawą rozwoju Polski i stania się przez nią silnym partnerem w relacjach polityczno-gospodarczych. A kołem zamachowym gospodarki są wszelkie rodzaju inwestycje, w tym te cywilizacyjne o ogromnym rozmiarze, ale też i małe, które są ważne dla "małych ojczyzn" Polaków.

W dużym skrócie. Gospodarkę napędza popyt wewnętrzny, nadwyżka eksportu nad importem oraz właśnie inwestycje (publiczne i prywatne). Wszystkie te czynniki powodują ogólnie wzrost PKB (niezależnie od metodologii jego obliczania). 

W czasach kryzysu szczególnie jest to ważne, bowiem duże inwestycje publiczne tworzą miejsca pracy i zapobiegają wzrostowi bezrobocia. Tym samym gospodarka nie ma tendencji zwijającej - inwestycje te to też zysk firm wykonujących (poddostawców)  i płace ich pracowników a to z kolei przekłada się na wzrost skłonności do konsumpcji (zwiększenia popytu wewnętrznego - efekt keynesowski), co z kolei prowadzi ostatecznie do wzrostu produkcji, skłonności do inwestycji i eksportu dóbr i usług. Wysoka skłonność do inwestycji w konsekwencji prowadzi do dalszego wzrostu produkcji i eksportu dóbr, co oznacza też dalszy spadek bezrobocia i zwiększenie konsumpcji, co przekłada się na wzrost PKB. Można wyobrazić sobie, że PKB rośnie dzięki inwestycjom jak kula śniegowa puszczona w ruch. Oczywiście ważne jest to, żeby nie przeinwestować, ale na pewno nad tym czuwają ministerstwa: finansów, rozwoju i aktywów państwowych, i za to będzie można ich rozliczać.  Oczywiście oprócz inwestycji o charakterze publicznym, globalnym, strategicznym i polepszaniu się sytuacji gospodarczej kraju rosną też inwestycje prywatne: małe, średnie i duże, rozwija się sektor prywatny gospodarki.     

Komu więc takie zaniechanie inwestycyjnego rozwoju służy? Zapewne nie Polsce, ale krajom lub grupie krajów, dla których tego typu polskie zamierzenia inwestycyjne są zupełnie "nie na rękę". Przecież nawet laik może zauważyć, że budowa CPK - wobec istnienia podobnego huba w Niemczech - jest zwiększeniem polskiej konkurencyjności wobec właśnie tego kraju. Czyż R. Trzaskowski działa na rzecz Niemiec? Pytanie wydaje się retoryczne. A Przekop Mierzei Wiślanej jest bardzo negatywnie postrzegany przez Rosję podobnie jak budowa rurociągu Balitc Pipe (który zresztą też jest negatywnie postrzegany w Niemczech). Czyż więc R. Trzaskowski reprezentuje interesy Rosji w Polsce? Pytanie wydaje się retoryczne. Ta konfiguracja poddaństwa wydaje się bardzo niebezpieczna dla Polski, bowiem realizuje cele kondominium niemiecko-rosyjskiego. 

Powyższe podejście do Polski jest powrotem do budowy państwa z dykty, gdzie jest tylko ch...j dupa i kamieni kupa", z którą mieliśmy do czynienia przez całe osiem lat rządów PO-PSL, do budowy państwa jako zaplecza spauperyzowanej siły roboczej i państwa, które będzie gospodarczo wykorzystywane przez inne kraje. Polska ma bowiem ogromne zasoby naturalne i wody geotermalne, jest też, ze względu na lasy,  "płucem Europy". Ma piękne Morze Bałtyckie i takież same góry i jeziora. Jest też samowystarczalna żywieniowo i powoli - ze względu na wysoką jakość - staje się dużym eksporterem żywności. Taka Polska jest "łakomym kąskiem", szczególnie dla naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów, którzy historycznie już niejednokrotnie dawali temu przykład. Po co im silna gospodarczo i cywilizacyjnie Polska?

No i pozostaje jeszcze tajemnicze powiązanie R. Trzaskowskiego z Grupą Bilderberg i jedną z Fundacji G. Sorosa, której był stypendystą. Dodatkowo jego uczestnictwo w Europejskiej Radzie Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECFR) jest też zastanawiające i skłaniające do powstania wątpliwości co do jego samodzielności politycznej. Czy reprezentuje on też interesy globalistów i zwolenników "społeczeństwa otwartego"? [1]. Pytanie pozostawiam otwarte.

Wcześniej pisałem, że R. Trzaskowski był przewidywany do kandydowania na prezydenta Polski w roku 2025, ale okoliczności zmusiły jego decydentów do wystawienia go teraz [2]. Jeżeli tymi decydentami są jedynie siły związane z naszymi sąsiadami to jestem spokojny o wynik wyborów. Natomiast jeżeli już dziś stanowi rolę marionetki w rękach globalistów to wygrana A. Dudy będzie trudniejsza. 

Istnieje też niebezpieczeństwo, że gdyby R. Trzaskowski wygrał to szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostałby znany antypolak Radosław Sikorski. Dodatkowo jest niemal pewne, że w przypadku zwycięstwa będzie torpedował wszelkie decyzje rządu PiS i większości sejmowej, co miałoby doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych (o tym dziś zagaworzył Marszałek Senatu T. Grodzki).  

Kim zatem jest i co sobą reprezentuje R. Trzaskowski? Czy jest politykiem niezależnym, który chce dobra Polski, czy też pionkiem na szachownicy, którego pozycje są określane przez innych, niekomicznie Polsce przychylnych? Czy zamierza "zwijać" czy rozwijać Polskę? Odpowiedzi można poszukiwać analizując też postawę i działania jego środowiska politycznego a ono na pewno Polskę ma w rzyci, co pokazały ich rządy. 


[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/06/likwidacja-lub-niepodlegosc-polski-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/05/czy-r-trzaskowski-mia-startowac-za-5-lat.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Likwidacja lub niepodległość Polski z NWO w tle...

Będę pisał do bólu. Wybór pomiędzy R. Trzaskowskim a A. Dudą (a tak najprawdopodobniej będzie w II turze) jest wyborem likwidacji Polski poprzez kondominium niemiecko-rosyjskie wspierane globalistami a jej niepodległością, którą gwarantuje nam strategiczne partnerstwo z USA pod rządami D. Trumpa.  

I nic a nic nie zmieni na dziś mojego zdania, tym bardziej, że "kandydat na kandydata" R. Trzaskowski swoimi zapowiedziami potwierdza taką diagnozę. Ewentualne zastopowanie budowy CPK byłoby bowiem typowym antypolskim działaniem proniemieckim a rezygnacja z przekopu Mierzei Wiślanej prorosyjskim. Rozwiązanie natomiast PFN byłoby ziszczeniem marzeń obu dawnych naszych zaborców (ale też demo-liberalnych globalistów) polegającym na zniszczeniu polskiej tożsamości narodowej (m.in. tradycja, wiara katolicka, historia, patriotyzm narodowy),  a przynajmniej służącym jej osłabieniu. Likwidacja TVP z kolei oznaczałaby - wobec antyrządowej roli wizualnych mediów prywatnych - koniec ogólnej demokratycznej namiastki pluralizmu takich mediów w Polsce.

Warto też w tym miejscu przypomnieć, co onegdaj zapowiadał G. Schetyna, który stwierdził, iż w przypadku ponownego objęcia władzy przez PO zlikwiduje CBA oraz urzędy wojewódzkie. To ostatnie oznaczałoby po prostu rozbicie dzielnicowe Polski, gdzie poszczególne samorządy byłyby udzielnymi księstwami niezależnymi od władzy państwowej. Wtedy też moglibyśmy pożegnać się z niepodległością i suwerennością naszego państwa, naszej Polski. 

Innym, trochę zagadkowym, aspektem jest chwalenie się przez R. Trzaskowskiego jednokrotnym udziałem (po zaproszeniu przez Radosława Sikorskiego) w spotkaniu Grupy Bilderberg, która wedle Wikipedii jest: "międzynarodowym, tajnym stowarzyszeniem osób ze świata polityki i gospodarki organizującym coroczne spotkania, w których bierze udział od 120 do 150 zaproszonych osób złożonym z najwyższej rangi polityków (premierów, ministrów, przedstawicieli monarchii), członków zarządów wielkich instytucji międzynarodowych, znaczących fundacji, banków i korporacji o globalnym zasięgu i wpływie. Podczas spotkań za zamkniętymi drzwiami, omawiane są najważniejsze w danym czasie dla świata sprawy dotyczące bezpieczeństwa, polityki i gospodarki" [1]. 

Oprócz stałych jej członków (wedle niektórych: masonów i iluminatów) od czasu do czasu doprasza się do tego towarzystwa jednostkowe osoby, które mogą w przyszłości - wedle nich - stanowić jakieś osobowe podwaliny Jednego Rządu Światowego w ramach rockefellerowskiego NWO. Uważa się, że takie osoby będą spełniać rolę wykonawców zamierzeń ideologów NWO. 

Grupę Bilderberg założył mason z żydowskiej loży B'nai B'rith, niemiecko-polsko-żydowskiego pochodzenia Józef Hieronim Retinger. To jedna z bardziej tajemniczych postaci, o której w sumie mało wiemy. Polskie AK wydało na niego podczas  II WŚ wyrok śmierci, ale mimo prób nie został wykonany. J. Retinger był doradcą W. Sikorskiego i towarzyszył mu zawsze w podróżach... oprócz tej jednej, kiedy nastąpiła katastrofa w Gibraltarze. Podejrzewano go, że był agentem brytyjskim a także sowieckim. Po wojnie szara eminencja unio-europejska - jeden z najważniejszych ideologów i apologetów powstania unii krajów europejskich. 

Grupa Bilderberg jest ściśle powiązana z organizacją CFR, czyli Radą Stosunków Zagranicznych (Council on Foregin Relations) założoną w Nowym Jorku  przez bankiera słusznego pochodzenia Paula Moritza Warburga, który był jednym z inicjatorów powstania amerykańskiego koszmaru czyli prywatnego banku emisyjnego USA (FED) oraz swego czasu szef amerykańskiego oddziału firmy I.G. Farben, która później wsławiła się się współpracą z niemieckimi nazistami i produkcją Cyklonu B.

Kolejnym organem NWO jest tzw. Komisja Trójstronna (Trilateral Commission) założona oczywiście przez również słusznego etnicznie przemysłowca Dawida Rockefelera przy wsparciu Zbigniewa Brzezińskiego. Zrzesza prywatne osoby z całego świata i przez wielu jest uważana za kolejny swoisty fundament przyszłego Rządu Światowego a wielu z członków jest również też członkami CFR. 

Kolejnym, tym razem europejskim ciałem wykonawczym NWO jest Europejska Rada Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECFR). Została założona w 2007 roku m.in. przez G. Sorosa za pośrednictwem jego Open Society Foundation. W tym europejskim oddziale CFR, czyli ECFR udziela się R.Trzaskowski a w ramach całej CFR działa think tank The David Rockefeller Studies Program. I zapewne właśnie ECFR, DRSP lub sama Open Society Foundation G. Sorosa (to podmiotowo to samo) finansowały zdobywanie wiedzy przez R. Trzaskowskiego.  

Wielu też wskazuję na istnienie tzw. Komitetu 300, zrzeszającego 300 najbardziej wpływowych ludzi świata, którzy tak naprawdę stanowią już zręby Rządu Światowego - NWO [2] a piramida władzy
kończy się na tzw. Radzie 13. 

(Na szczycie piramidy znajduje się Rada 13, która jest kręgosłupem Rządu Światowego. Poziom niżej są najbogatsze i najpotężniejsze rodziny oraz Komitet 300. Kolejny poziom stanowią : Grupa Bilderberg, CFR, Komisja Trójstronna)

Dla przypomnienia. Idea NWO zakłada m.in. [3]:

- powstanie jednego państwa o ogólnoświatowym zasięgu, z jednym funkcjonującym systemem monetarnym (z naciskiem na pieniądz elektroniczny), które będzie znajdować się pod kontrolą oligarchów i ich następców. Liderzy wybierani będą spośród elity, w której panować będzie system przypominający średniowieczny feudalizm,
- funkcjonowanie jednej religii w formie kościoła państwowego (new age). Zakazany będzie m.in. Kościół  Katolicki,
- infiltrowanie, powszechną kontrolę, monitorowanie audiowizualne  i identyfikowanie wszystkich jednostek ludzkich, np. poprzez czipowanie a ponadto ogłupianie ludzi (zmniejszenie lub pozbawienie ich wrodzonej lub nabytej inteligencji) i ich spauperyzowanie (zubożenie) oraz atomizację, 
- radykalne ograniczenie osobistej wolności ludzi, które ma być realizowane poprzez wmówienie ludziom, że to jest konieczne dla ich dobra i bezpieczeństwa (np. w przypadku terroryzmu czy epidemii), 
- zniesienie instytucji małżeństwa. Dzieci mają być odbierane rodzicom już na początku i wychowywane mają być w specjalnych państwowych instytucjach,
- dozwolenie i propagowanie aborcji, eutanazji, przy powszechnej sterylizacji na żądanie (lub przymusowej) a ponadto promocję mulitikulturowości, gender, zboczeń LGBTQ+, new age, postaw nihilistycznych i konsumpcjonistycznych oraz wielu innych anaturalnych zachowań ludzkich,  
- brak własności prywatnej i całkowite zmonopolizowanie gospodarek przez wielkie korporacje państwowo-oligarchiczne, czyli koniec kapitalizmu, nawet w obecnej, wykrzywionej formie,
- drastyczne ograniczenie liczby ludności na świecie m.in. poprzez lokalne wojny, kontrolowane epidemie, szczepionki powodujące bezpłodność, eugenikę, GMO a także szybko rozprzestrzeniające się choroby i głód.  

Nie wiem na ile te przechwałki uczestniczenia przez R. Trzaskowskiego w bilderbergowej "elicie światowej" mają jakieś konkretne przesłanki, które byłyby czymś więcej niż wybujałym ego tego pana, tym niemniej faktem jest, że w 2019 roku uczestniczył on w spotkaniu Grupy Bilderberg, co musi niepokoić. Dziwię się, że ten "kandydat na kandydata" publicznie obnosi się z tym faktem, bowiem winno to być oceniane zdecydowanie negatywnie a nie pozytywnie jak R. Trzaskowski zapewne by chciał, tym bardziej, że zapewne przewidziano dla niego rolę marionetki wykonującej zadania wyznaczone przez "starszych i mądrzejszych". 

Ponadto bardzo rzadko na arenie międzynarodowej jakikolwiek polityk czy też przedstawiciel jakiegoś silnego kapitału prywatnego czy wpływowych lobby, oficjalnie przyznaje się do członkostwa w Grupie Bilderberg. Wszystko to, co jest na niej podejmowane owiane jest przecież mgłą tajemnicy. Stąd nie wiem, czy czasem owa jednokrotna bytność na tym spotkaniu R. Trzaskowskiego jest jednoznaczne z reprezentowaniem przez niego tego środowiska. Jeżeli tak nie jest to te jego buńczuczne chwalenie się z takiego uczestnictwa wynika właśnie ze zwykłej bufonady R. Trzaskowiskiego i jego wybujałego ego, dorównującego temuż  u Marszałka Senatu. 

Tak czy inaczej R. Trzaskowski jest bardzo niebezpieczny dla Polski, bowiem nie tylko reprezentuje interesy niemiecko-rosyjskie, ale też być może międzynarodowe (globalistów), dążące do budowy Jednego Rządu Światowego. Nie chcę demonizować, ale gdyby to R. Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie to czekają Polskę trudne czasy zakończone najprawdopodobniej utratą przez nią niepodległości i suwerenności. Czy tego jako Polacy chcemy? Sądzę, że zdecydowanie nie!


P.S.
Mam nieodparte wrażenie, że cały ten Nowy Porządek Świata (NWO) może być po prostu zwykłą utopią, którą sobie wymyślili ludzie, którym pieniądze i władza zlasowała mózgi. Może nawet mitomańsko sami w tą utopię uwierzyli i są szatańsko nią opętani. 

Od kilkunastu już lat informacje o tym, że to oni praktycznie rządzą światem stała się publiczna i implikująca wiele różnych tzw. "teorii spiskowych". Może mi się tylko wydaje, ale to właśnie oni są odpowiedzialni za tworzenie tych teorii a celem tego jest przekonanie ludzi o nieuchronności przejęcia przez nich władzy nad światem. 

Zapewne takiej władzy pragną, ale czy jest ona możliwa? Historia uczy, że jednak ludzkość zawsze wygrywała z utopijną próbą budowy ponadnarodowej organizacji spoleczno-politycznej. Upadło Cesarstwo Rzymskie, upadła III Rzesza Niemiecka, upadł ZSRR i komunizm. Być może niedługo upadnie UE w dotychczasowej formie. Globaliści o tym wiedzą, stąd chcą tak zmanipulować ludzi, aby byli oni przekonani, że tym razem nieuchronnie zapanuje NWO i oni będą władzą. Uważam jednak, że to się nie uda tak, jak dotychczasowe wskazane powyżej totalitarne próby realizacji idei Jednego Rządu Ponadnarodowego. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com