Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Totalna opozycja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Totalna opozycja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 października 2023

"PiS zostawił polskie finanse w katastrofalnym stanie"

Taka jak w tytule będzie narracja dzisiejszej opozycji, gdy jak już zacznie rządzić będzie:

- likwidować lub ograniczać programy socjalno-społeczne PiS-u (ZP),
- zamrażać płacę minimalną i kwotę wolną od podatku na lata, 
- wstrzymywać lub zaniechać realizacji strategicznych, dużych inwestycji jak CPK czy elektronie jądrowe, 
- prywatyzować na potęgę, poczynając od ORLENU,
- redukować plany zakupu nowoczesnego sprzętu militarnego,
- ograniczać liczebność polskiej armii.

Znów pełną parą powróci stała PO-wska narracja: "Piniędzy nie ma i nie będzie" (V. Rostowski) lub "Jak pieniędzy na armię nie ma to nie ma" (T. Siemoniak) czy "Gdzie te pieniądze są zakopane? Bo w Zakopanem nie" (D. Tusk). 

Już teraz taka narracja jest budowana i to zanim ktoś z opozycji objął jakiekolwiek ministerstwo, chociażby poprzez słowa I. Leszczyny z PO (przyszłej minister finansów?), która stwierdziła, że jest ogromna dziura budżetowa, którą nazwała "dziurą Morawieckiego" [1] lub artykuły w portalu money.pl, którego właścicielem jest antypisowska Wirtualna Polska Holding Spółka Akcyjna [2], [3]. 

"Stawiam dolary przeciwko orzechom", że jeżeli totalna opozycja obejmie władzę, to narracja o katastrofie polskich finansów zostawionej przez PiS, będzie pojawiać się zawsze wtedy, gdy podejmowane będą decyzje negatywne dla obywateli jak i całego państwa polskiego. 

Zawsze w takich przypadkach radzę się głęboko zastanowić i postawić pytania: 

- To po co PiS (ZP) walczyło o trzecią kadencję rządową, będąc zresztą tak naprawdę jej pewne? 
- Czy w takiej sytuacji PiS - wiedząc, że będzie rządził dalej - doprowadziłby do katastrofy finansów publicznych? 
- Czy PiS wiedział, że wybory wygra a jednak przegra, bo nie będzie miał większości 230 posłów? 

Każdy logicznie myślący Polak będzie od razu wiedział, że "dziura Morawieckiego" to jest (będzie) PO-wski blef i kłamstwo, ale niestety aktywnych wyborczo i myślących logicznie Polaków jest na dzień dzisiejszy niespełna 36%. Reszta to emocjonalne i bezmyślne stado lemingów, którym można wmówić każde kłamstwo i fałsz i... mówiąc kolokwialnie "łykną wszystko", co im powie guru sekty D. Tusk lub ktoś inny z totalnej opozycji.   



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 29 maja 2022

R. Trzaskowski - współczesny zdradliwy a'la Targowiczanin w akcji!

Moi czytelnicy wiedzą, że ogólnie jestem sceptyczny wobec przyjmowania przez Polskę pieniędzy z FO [1, 2, 3], ale jeżeli już tak się stało, iż podpisaliśmy w maju i grudniu 2020 roku to nieszczęsne unijne porozumienie budżetowe zawierające m.in. właśnie ten pocovidowy Fundusz Odbudowy to polską racją stanu jest, abyśmy - wzorem innych państw unijnych - po prostu przyjęli te pieniądze i z polskiego punktu widzenia dobrze je inwestycyjnie alokowali. 

Ale zauważmy. Polska i Węgry do tej pory nie otrzymały z tegoż FO żadnych pieniędzy. Pozostałe kraje unijne już dawno z tych funduszy korzystają a tylko nam i Węgrom postawiono jakieś pozatraktatowe warunki, które musimy spełnić, aby zostały przyjęte przez KE krajowe plany odbudowy, co jest niezbędne do wypłaty środków z owego funduszu. W stosunku do Węgier elity unijne zarzucają im "niepraworządność" w zakresie tzw. blokady dla propagandy ideologii gender (w tym LGBTQ+) w węgierskich szkołach. Nam zaś ową "niepraworządność" zarzucają w zakresie realizowanej przez nasz rząd reformy systemu sądownictwa. 

Ursula von der Leyen swego czasu przedstawiła stawiane nam warunki, określając je tzw. "kamieniami milowymi: "Jako pierwszy kamień milowy von der Leyen wskazywała „rozmontowanie” Izby Dyscyplonarnej SN. Drugim miała być reforma systemu pociągania sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Jako trzeci element przewodnicząca Komisji wskazywała umożliwienie sędziom, których „dotknęła” decyzja Izby Dyscyplinarnej, przywrócenie do pracy. I dodała również, że "Polska będzie musiała wykazać, że wskazane kamienie milowe zostały zrealizowane, zanim jakakolwiek wypłata z Funduszu Odbudowy będzie mogła mieć miejsce i Komisja Europejska nie zatwierdzi żadnego planu naprawy i odporności, jeśli nie będą spełnione kryteria oceny" [4].

Wszystkie te warunki przez Polskę zostały spełnione poprzez uchwalenie przez Sejm prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Rząd więc ogłosił, iż spełniliśmy oczekiwania KE i środki z FO zostaną nam wypłacone, co ma potwierdzić 2 czerwca Ursula von der Leyen podczas swojej wizyty w Polsce.

Tak dygresyjnie. Zastanawiająca jest hipokryzja totalnych. Przez kilkanaście ostatnich miesięcy grzmiała, że Polska nie otrzymuje pieniędzy z FO z powodu naszej "niepraworządnej" reformy sądownictwa. Gdy w końcu rząd ugiął się pod naporem KE i przedstawił ustawę zgodną z jej żądaniami to... totalna opozycja w Sejmie głosował "przeciw". Widzimy więc, że opozycji wcale nie zależy na pieniądzach płynących dla Polski z UE lub tzw. naprawie naszego sądownictwa, ale li tylko na odsunięciu PiS-u od władzy i jej przejęciu. Żenujące...

Wróćmy do KPO. 

Wszystko więc wydaje się dopięte "na ostatni guzik", ale ja przestrzegałem i przestrzegam. Pieniądze mamy dostawać w transzach. Pierwsza z nich ma być podobno uruchomiona dopiero we wrześniu tego roku i mają to być pieniądze wypłacone "z dołu", czyli po już odpowiednim przez Polskę wydatkowaniu własnych środków.  Będzie to zatem zwrot wydatków poniesionych przez Polskę na inwestycje zgodne z  przyjętym przez KE naszym KPO. 

Czy więc mamy pewność, że te pieniądze kiedykolwiek trafią do Polski? Ja takiej pewności nie mam, bowiem może się okazać, że przed wypłatą każdej transzy unijne elity znów znajdą u nas jakieś przejawy "niepraworządności", które staną się kolejnymi warunkami koniecznymi do spełnienia przez Polskę, aby mogła ona otrzymać te pieniądze. Innym niebezpieczeństwem jest też ocena przez urzędników unijnych naszych inwestycji realizowanych zgodnie z przyjętym przez KE naszym KPO. I tutaj nie chodzi tylko o długi czas pracy armii unijnych darmozjadów urzędniczych, ale też o możliwość zanegowania przez nich celowości dokonanych przez Polskę inwestycji, np. gdyby okazało się, że kupiliśmy od Niemiec za mało wiatraków lub czegoś podobnego i zgodnego z jakimś oderwanym od rzeczywistości "Zielonym Ładem" czy  programem "Fit for 55".

No i jeszcze pozostaje rzecz najważniejsza, czyli nasi unijni i krajowi targowiccy zdrajcy spod znaku PO, SLD czy PSL. To oni przez cały czas inicjują "grillowanie" Polski przez Unię Europejską. To oni wymyślają tematy tego "grillowania" i wyszukują lub po prostu kreują "z niczego" elementy naszej "unijnej niepraworządności". Ten ich długotrwały atak na Polskę - wedle mnie - nosi nawet znamiona zdrady stanu. Żadna inna opozycja w innych krajach na forum unijnym nie atakuje swojego kraju jak nasi współcześni Targowiczanie. 

Ale przecież nie tylko chodzi o antypolskość naszych przedstawicieli w UE. Także w Polsce totalna opozycja zachowuje się tak, że swobodnie można by jej zarzucić ową zdradę stanu. Wielu opozycyjnych samorządowców chciałoby rozbicia dzielnicowego Polski a i w zamysłach np. PO pojawia się postulat likwidacji wojewodów, czyli tak naprawdę administracji rządowej (centralnej) w województwach. Totalsi też ochoczo wspierają ruchy separatystyczne jak np. Ruch Autonomii Śląska czy Ruch Autonomii Mazur. 

Symptomatyczne jest, że już po sejmowej akceptacji nowej ustawy o SN, która spełnia już wszystkie oczekiwania KE nagle znów do akcji wkroczył jeden ze zdradliwych a'la Targowiczan - Rafał Trzaskowski. Otóż chce on, aby KE postawiła naszemu rządowi nowe żądania warunkujące przyznanie nam środków z FO. Powiedział wprost: "Ja rozmawiałem z przewodniczącą KE Ursulą von der Leyen i jestem dobrej myśli, że Komisja Europejska będzie stawiała te warunki i że te warunki będą musiały być spełnione, żeby te pieniądze popłynęły do Polski" [5].

Europosłanka PiS Beata Mazurek w odpowiedzi na te słowa dość ostro odpowiedziała słowami: "Skrajnie szkodliwa wypowiedź Trzaskowskiego. Platforma blokuje pieniądze z KPO. Wyraźnie widać, że bez względu na konsekwencje oraz koszty dla Polski i Polaków zrobią wszystko, aby wrócić do władzy. Żałosna opozycja" [5].

Też wyżej napisałem, że toatalna opozycja jest żałosna, ale to, co robi R. Trzaskowski jest już - wedle mnie - działaniem ocierającym się o jawną zdradę stanu. 

Musimy sobie jednak zdawać sprawę - na co wskazuję też w niniejszym tekście -, że faktycznie niechętna Polsce KE może z ochotą stawiać nam nowe warunki, tym bardziej, jeżeli są one artykułowane przez zdrajców Polski, czyli totalną opozycję. A ona po prostu za wszelką cenę nie chce, aby do Polski trafiły te pieniądze. Jest to dla nich sprawa nadrzędna, bo jeżeli faktycznie one dla nas by popłynęły to skończyłoby się propagandowe "paliwo" totalnej opozycji, która zapewnia, że gdyby ona doszła do władzy to pieniądze dla Polski by były. 

Osobiście mam nadzieję, że Polacy widzą, co przeciwko Polsce robi totalna opozycja i poszczególni jej przedstawiciele, i odpowiednio to negatywnie oceni podczas najbliższych wyborów. Oby!



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 4 września 2021

Czy naprawdę jestem fanatycznym PiS-iorem?

Kiedyś już na ten temat pisałem, ale warto nieraz (z rozszerzeniem o sprawy bieżące) powtórzyć niektóre moje wcześniejsze tezy, ale tak, żeby były najbardziej aktualne na dziś. 

Na tytułowe pytanie można odpowiedzieć stwierdzeniem: "i tak, i nie". "Tak", bo od niemal zawsze, czyli od roku 1992, kiedy to L. Wałęsa vel Bolek obalił rząd J. Olszewskiego głosowałem na krytyków III RP, czyli na PC a później na PiS. "Nie", bo nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej i staram się - nawet nieraz krytycznie - oceniać nawet tzw. mój obóz polityczny, w tym też obecne rządy. Jeżeli jednak je krytykuję to nie dlatego, że należę do obozu "totalnej opozycji" a raczej staram się wskazywać błędy, które - według mnie - należałoby dla dobra Polski naprawiać. 

Wielu mnie jednak krytykuje z pozycji tych, którzy uważają, iż Polską od 1989 roku rządzi ta sama okrągłostołowa klika partyjna a podział między PO a PiS jest sztucznie przez nią wykreowany w imię zasady: "dziel i rządź". Dla nich Polska, również pod rządami PiS-u, jest zniewolona i mawiają "PiS-PO to to samo zło", "jesteśmy pod rządami USzraela", itp, etc. To właśnie do nich kieruję dzisiaj moje słowa. 
-------------------------------------------------------

"PiS-PO to to samo zło". To partie, które wywodzą się z obrad Okrągłego Stołu i Magdalenki, gdzie komuniści dogadali się z tzw. konstruktywną, różową opozycją i zabetonowali na lata polską scenę polityczną, gdzie zamiennie rządzą od lat aż do dzisiaj, a to skanalizowanie owej sceny miało też za cel niedopuszczenie do odrodzenia się polskiej myśli i partii narodowej.

Jest jeszcze gorzej. Obie partie lub środowiska je reprezentujące tak naprawdę to efekt dogadania się żydo-komuny z żydowsko-lewicową częścią Solidarności i dziś Polska jest tak naprawdę pod władaniem żydowskim i można o niej powiedzieć, że to już nie jest Polska a żydowskie Polin albo już Judeopolonia. I niezależnie kto rządzi i tak zawsze rządzą w Polsce Żydzi lub ich marionetki:  szabes-goje/filosemici.

Żeby tego jeszcze było mało to wszystkie te środowiska są niejako nie tylko zarządzane przez żydowski zarząd powierniczy, ale przez szerszą grupę zwaną masonerią czy też jeszcze wyżej Iluminatami, gdzie większość to też Żydzi... W tym kontekście zdawać sobie trzeba sprawę z tego, iż po 1968 roku masoneria ulokowana we władzach PZPR zaczęła tracić nad nią kontrolę na rzecz skrzydła narodowego polskich komunistów. I ta komunistyczna masoneria przeszła do opozycji jako tzw. opozycja demokratyczna, której wytworem był m.in. KOR z mistrzem (czy jak mu tam w tej masonerii) Loży Kopernik J.J. Lipskim na czele a skutkiem przejęcie władzy w III RP.

Hierarchowie Kościoła Katolickiego to też Żydzi albo filosemici a sam KK jest tak naprawdę antypolski nie uwzględniający, że polskie państwo i Polacy (Lechici, Słowianie) żyli znacznie dłużej niż od Chrztu Polski w 966 roku a nasze prasłowiańskie korzenie predestynują nas do szerokiej współpracy ze słowiańskimi braćmi, takimi jak np. Rosja, która tak naprawdę nam nie zagraża, ale za to zagrażają USA i Izrael.

Dodatkowo też liderzy obecnie rządzących dalej podejmują działania na rzecz zniewolenia Polski przez USsrael: stają się amerykańsko-żydowskim wasalem w Europie. PiS jest partią zdrady narodowej wprowadzając na polskie terytorium obce, okupacyjne wojska amerykańskie i kupując od USA uzbrojenie, przepłacając bez opamiętania. Z drugiej zaś strony wspiera i finansuje Muzeum Żydów Polskich Polin, czy też cmentarze żydowskie a czaru goryczy dopełnia fakt palenia chanukowych świec w Pałacu Prezydenckim oraz obrady Knesetu w Krakowie (PO) i obrad polskiego rządu wraz z izraelskim w Izraelu (PO i PiS).

Pozostaje też pytanie. Po co ta obecność wojsk amerykańskich w Polsce? Czyżby po to, aby spacyfikować Polaków, gdyby nie chcieli całkowitej dominacji USIsraela w Polsce? A może jest to tylko jakaś mistyfikacja obecności tej armii, która liczebnie jest bardzo mała i w razie zagrożenia jest zdolna po prostu ewakuować się,  pozostawiając nas na samotną walkę tak, jak było to podczas II WŚ, kiedy to nasi zachodni sojusznicy nie wypełnili swoich zobowiązań wobec Polski a później nas sprzedali Stalinowi? A może ma w swoisty sposób zabezpieczać interes żydowski, gdy Polacy zaczną spłacać wyimaginowane reparacje wojenne?

Dodatkowo jak to jest, że w Polsce para prezydencka jest niemal zawsze albo całkowicie żydowska (Kwaśniewscy) albo w żeńskiej połowie (Komorowski, Duda). Czy nie stać nas na prawdziwych Polaków na szczytach władzy?

No i jak może PiS być propolski skoro jednak ostro nie reaguje na antypolskie wybryki Żydów, w tym w zakresie ustawy 447, która może doprowadzić do realizacji żądań Żydów zapłaty przez Polskę reparacji wojennych za bezspadkowe mienie żydowskie utracone w Polsce podczas i po II WŚ, co przecież jest niezgodne z prawem międzynarodowym i polskim.

Innym aspektem jest też wykorzystywanie przez PiS samej tzw. religijności  Polaków i powoływanie się na wartości chrześcijańskie podczas, gdy np. sprawa aborcji i eutanazji jest przez tą partię "schowana pod dywan" i w ogóle nie ruszana pod względem ochrony życia poczętego. PiS optuje za zachowaniem status quo, czyli obecnych uregulowań dotyczących aborcji, chociaż środowiska pro life uważają, że jest to zgoda na zabijanie nienarodzonych dzieci...

Podobnie zachowawczo PiS odnosi się do zintensyfikowanej już do granic, propagandowej ofensywy w Polsce środowisk LGBTQ+ i całego tego ideowego lewactwa. A przecież cała postmarksistowska ideologia gender została właśnie wyeksportowana z USA, więc czemu tak nam zależy na tym sojuszu z "diabłem"?

No i... W czasie kampanii wyborczej w roku 2015 roku PiS obiecało ścigać przestępców ze szczytów władz poprzednich ekip rządowych a szczególnie PO-PSL. I co? Czy ktoś z nich dzisiaj ogląda świat zza krat? Pytanie retoryczne, które musi utwierdzać w nas podobno przyjętą podczas Magdalenki i OS zasadę: "wy nie ruszacie naszych, my nie ruszamy waszych".

A przecież winno być inaczej. Polska wzorem Islandii, Szwajcarii czy Norwegii powinna być krajem neutralnym, w którym to tylko my podejmujemy decyzje i nie zależymy od nikogo.

Jeżeli zaś mielibyśmy sięgać do polskiej myśli politycznej ostatniego stulecia to naszym wzorem nie powinien być jakiś socjalista J. Piłsudski a narodowiec R. Dmowski.

Myliłby się ktoś, że PiS o zapędach socjalistycznych (socjaldemokratycznych) nam coś daje w postaci np. programu 500+ i innych. Tak naprawdę to równocześnie zabiera nam to poprzez podatki i omamia Polaków jakąś nieokreśloną czasowo budową państwa dobrobytu. Tak próbował robić E. Gierek w latach 70-76 tych ubiegłego wieku a jak się to skończyło to wszyscy wiemy: ogromnym zadłużeniem i kryzysem.

O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby po prostu duże zwiększenie tzw. wolnej kwoty dochodu nie podlegającego opodatkowaniu, ale takiej, która jednocześnie nie zabierałaby pieniędzy w postaci innych danin i podatków. Bo cóż z tego, że dzisiaj rząd obiecuje zwiększenie tej kwoty do 30 tysięcy złotych skoro jednocześnie zabiera nam pieniądze w postaci innych uregulowań płatności w zakresie np. składki zdrowotnej, która nie będzie już odliczana tak jak dotychczas, co uszczupli jednak dochody nas wszystkich.  

Potwierdzeniem tego, że PiS źle ulokował sojusze jest obecna postawa władz USA pod przewodnictwem J. Bidena i K. Harris. Amerykańska wajcha została przestawiona o 180% i teraz USA już nie stawiają na Polskę, ale znów na Niemcy i Rosję. No i czy nie można krytykować tych, którzy postawili wszystko tylko na jednego sojusznika? 

A Izrael? Czy obecna szarża władz Izraela na Polskę znów nie jest potwierdzeniem tego, iż bardzo źle postępowaliśmy ulegając Żydom w imię dobrej współpracy z USA? Bo tak naprawdę dzisiejszy odpór polskich władz wobec Izraela może tak naprawdę być niestety spóźniony. Poddaliśmy się w ciągu jednego dnia Żydom w sprawie noweli ustawy o IPN a im dać "palec to będą chcieli obciąć całą rękę". To taka ich talmudyczna prawidłowość. I o tym winny wiedzieć nasi rządzący!

No i już na końcu: "pandemia koronawirusa". Obecne władze zaangażowały się w jej zwalczanie nachalnie promując a nawet grożąc obostrzeniami wobec tych, którzy nie chcą się zaszczepić niesprawdzonymi klinicznie a'la szczepionkami. Powoli zmierzamy do ubezwłasnowolnienia i zniewolenia oraz segregacji Polaków, bowiem co rusz słyszymy, że być może tzw. "paszport szczepionkowy" może mieć zastosowanie i ci, którzy nie będą go mieli zostaną pozbawieni normalnych praw człowieka. Jednocześnie ma miejsce cenzura i zwalczanie lekarzy i dziennikarzy (J. Pospieszalski), którzy próbują podważyć oficjalną pro-szczepionkową propagandę rządu i jego medycznych doradców. Czy wobec tego rządy PiS-u można uznać za demokratyczne i wolnościowe?  Z tego, co się dzieje wokół tej "pandemii" należy odpowiedzieć, że NIE!

-------------------------------------------------------

Powyższe to w skrócie tok rozumowania moich adwersarzy. Mylę się?

Oczywiście jest to tylko zarys poglądów i to wygładzony przeze mnie, z pominięciem ostrzejszych wypowiedzi w stosunku do PiS i "amerykańsko-żydowskich zbójców". Podobnie – poprzez eliminację występującego nieraz u nich "bełkotu" argumentacyjnego – starałem się skonkretyzować ich zarzuty tak, aby stały się czytelne i nie zaprzeczały jedne drugim oraz stanowiły jakąś spójność merytoryczną.

Tak więc zwracam się do moich krytyków.

Mnie mierzi Państwa krótkowzroczność polityczna sprowadzana tylko do polskiego poziomu. "Na złość i nienawiść do PiS-u chcą Państwo odmrozić nasze polskie uszy". Tak po prostu nie można, bo polskie państwo naprawdę znów zniknie z mapy świata. Należy sobie postawić pytanie: Z kim nam po drodze i co da nam najwięcej korzyści przy oczywistych warunkach brzegowych? Musimy myśleć przyszłościowo, strategicznie a nie operacyjnie czy taktycznie.

Nie jesteśmy samotną wyspą i nigdy nie będziemy. Czy nam się to podoba czy też nie. Tak jest i nic na to nie jesteśmy w stanie poradzić. Nie mamy nawet broni jądrowej ani choć takowej elektrowni (choć podobno jedni z najbogatszych Polaków: właściciel m.in. Polsatu i Plusa Z. Solorz i M. Sołowow mają taką elektrownię wybudować), a tylko takie kraje liczą się w geopolitycznej rozgrywce.

Naszymi atutami są tak naprawdę: położenie (chociaż można też historycznie rzec, że i przekleństwem), liczebność i zasoby naturalne oraz kreatywność Polaków. I pod tym względem winniśmy ukierunkowywać nasze działania. Jakby nie osądzać źle PiS-u to w tych obszarach dokonuje najwięcej w ostatnich 30 latach. 

Czy państwo naprawdę nie widzą i nie zauważają, że na dzień dzisiejszy władzę może objąć jedynie PiS albo skrajnie antypolska PO z akolitami? Danie znów władzy PO wiązałoby się już z fizycznym rozbiorem Polski na regiony np. poprzez likwidację urzędów wojewódzkich, czyli władzy państwowej w terenie. Tego Państwo chcą? To proszę to napisać oficjalnie: Nie chcemy PiS-u, wolimy PO a tym samym następny rozbiór i likwidację Polski (na zawsze?)!

Taktycznie dziś tylko taki mamy wybór, co nie znaczy, że musimy akceptować politykę PiS w całości. Owszem nie, ale należy przez najbliższe lata oddolnie budować propolską formację, która będzie umiała i będzie w stanie rządzić, ale realnie a nie teoretycznie. Niestety, mimo, iż miałem jakieś nadzieje w tym obszarze dotyczące Konfederacji to teraz już nie wzbudza ona we mnie żadnych pozytywnych emocji. Ona po prostu nie ma szans, żeby kiedykolwiek przejąć władzę: jest wewnętrznie niespójna i niezdolna do utworzenia koalicji. 

Państwu marzy się jakaś neutralność Polski. Naprawdę Państwo uważają, że dziś jest to możliwe?
Podają Państwo przykłady takich krajów jak Islandia, Szwajcaria czy Norwegia. Islandia jest małym krajem wyspiarskim, który tak naprawdę nie ma znaczenia dla wielkich mocarstw i ich sojuszy. Szwajcaria jest bankiem banków dla całego świata i jako taka zawsze była neutralna i może na to sobie pozwolić. Norwegia też funkcjonuje na obrzeżach Europy, choć ma mocny atut w postaci zasobów: bałtyckich złóż ropy naftowej.

Czy mi się podoba to wszystko? Owszem nie! Też bym chciał aby Polska jak dawniej była mocarstwem, ale tak nie jest. To jest realizm i niestety musimy wybierać między kondominium niemiecko-rosyskim a kondominium amerykańsko-izraelskim. Jeżeli ktoś tego nie zauważa, to wedle mnie jest "krótkowidzem" i winien iść do propolskiego "okulisty"... może ta wizyta nakłoni wreszcie moich adwersarzy do przeczytania o naszej historii, w której od wieków mieliśmy i zapewne mamy tak naprawdę tylko dwóch wrogów: Niemców i Moskwę. Piszę "Moskwę" wskazując na rosyjski ośrodek władzy, bowiem zwykli Rosjanie wcale nie czują do nas nienawiści. 

Jak współcześnie wygląda kondominium niemiecko-rosyjskie to widać na przykładzie North Stream 2, gdzie Niemcy w celu ratowania tej inwestycji gotowi byli nawet łamać traktaty unijne. I właśnie tego się boję: współpracy Niemiec i Moskwy ponad naszymi głowami a tak naprawdę przeciw nam. Znamy to - powtarzam - przecież z historii a cele Niemiec i Moskwy się nie zmieniły: wspólna między nimi granica, która wyklucza istnienie państwa polskiego.

Niestety dziś też mamy przeciwko sobie niedawnego sojusznika: USA, które dały za prezydentury J. Bidena "zielone światło" dla dokończenia tego Nord Stream 2. Czy wobec tego jest dla nas jakieś wyjście? Może i tak, ale to jest ewentualny sojusz lub taka groźba w dwóch obszarach: żądania reparacji wojennych od Niemiec i współpracy z Chinami w ramach ich Nowego Jedwabnego Szlaku. Można się też pokusić o współpracę z Turcją, która ma największą armię - po USA - w ramach NATO. Ale czy naprawdę mieliśmy wcześniej jakieś inne wyjście niż postawienie na USA, na które postawił PiS? To gdzie mieliśmy szukać sojusznika? Wśród niemieckiej i liderowo wrogiej nam UE (zresztą osobiście jestem za Polexitem)? A może mieliśmy wpaść ponownie pod skrzydła Rosji? Historia winna być nauczycielką życia, więc należy wyciągać z niej wnioski. 
 
Mierzi mnie też zauważany przez Państwa widok Żyda na każdym "rogu polskiej ulicy". W Żydach upatrują Państwo niemal jedynego zła dla Polski a współpracę z USA uważają za budowę w Polsce owego żydowskiego Polin czy też Judeopolonii.

Tak nie jest chociaż zdaję sobie sprawę z faktu głębokiego uzależnienia polskiej polityki od zdania dużej części Żydów i Izraela. Ale trzeba też zaznaczyć, że nie tylko Polska jest pod ich wpływem. Są niemal wszyscy a wynika to z prostego faktu: Żydzi mają pieniądze i mogą oddziaływać na międzynarodowy rynek finansowy kreując albo prosperity albo kryzys. Powiedziano i napisano o tym już wiele. Także musimy się liczyć z ich głosem, bo jako państwo o czym wspomniałem - jesteśmy za słabi, aby być neutralnym mocarstwem. Stąd należy szukać globalnych sprzymierzeńców.

Należy też zdawać sobie sprawę, że Izrael może funkcjonować tylko dlatego, że otrzymuje rocznie gigantyczne pieniądze z USA i nie tylko pieniądze, ale też uzbrojenie aż do bomby jądrowej. Dlatego tak Żydzi chcą i im się to udaje wpływać na USA.

Musimy się z tym pogodzić a jak z nimi współpracować to zawarłem w swoim całym cyklu o Żydach i Talmudzie - część pierwsza: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2018/03/nie-da-sie-zrozumiec-duzej-czesci-zydow.html i część szósta: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2019/06/nie-da-sie-zrozumiec-duzej-czesci-zydow.html. Ta współpraca musi być, ale na poziomie dwóch podmiotowych krajów. Ale żeby to osiągnąć należy wpierw odbudować państwo w takim zakresie w jakim jest to realnie możliwe. A powrót do władzy PO zniszczyłby już całkowicie te nikłe jeszcze fundamenty odbudowy naszego państwa. Tego chcecie moi kochani adwersarze?

Ja też mam dość tego żydowskiego wpływu. Kim jest i co robi u nas Żyd J. Daniels, który pojawił się w Polsce znikąd a dziś bryluje na "rządowych salonach" - czyżby został wyznaczony na namiestnika żydowskiego w Polsce w miejsce wcześniejszego Lejby Fogelmana? Ale obecnie widzimy, że - być może trochę za późno, ale jednak - polskie władze zaczęły wreszcie powstawać z kolan w relacjach z Izraelem. 

A'propos natomiast obrad Knesetu w Krakowie i posiedzeń polskiego rządu w Izraelu wypowiadałem się i wypowiadam bardzo krytycznie. Pierwszy taki spęd izraelski był w 2001 roku za rządów D. Tuska a drugi już za rządów B. Szydło. Doprawdy nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale przyznaję Państwu rację: to polityczne harakiri i jeżeli ta sprawa byłaby nagłośniona to nie wiem, czy PiS miałby taką większość w wyborach, ale też gdyby ta sprawa była nagłośniona za rządów PO też by nie uzyskali większości. W tej sprawie ze wszystkich stron słychać tylko milczenie, powtarzam ze wszystkich. Podobnie jest z 447 JUST, której jestem przeciwnikiem.

Wiem, że tego typu spotkania implikują wiele podejrzeń o to, że PiS to żydowska partia podobnie jak wszystkie pozostałe. Jeżeli nawet przyjmiemy takie założenie, to dla dobra Polski winniśmy popierać tych, którzy choć trochę działają w interesie Polski a dziś nie widzę nikogo innego jak PiS. I wcale to nie jest jakaś schizofrenia polityczna tylko realizm.

My w większości poruszamy się na gruncie rodzimym zapominając, że mamy dziś do czynienia z kształtowaniem się nowego porządku światowego (nie mylić z NWO, chociaż i to można wziąć pod uwagę) a my jesteśmy tylko pionkiem w tej grze. I nawet jakby zaklinać rzeczywistość tym pionkiem na razie zostaniemy, ale z możliwością przyszłego zaszachowania i to się liczy.

I jeszcze jedno. Kondominium niemiecko-rosyjskie doprowadziłoby do likwidacji Polski, ale też zgodnie z żądaniami Żydów z roku 1915 na części Polski stworzona byłaby ta sławetna Judeopolonia. Tak uważam, że właśnie to kondominium oddaje nam Polskę Żydom a nie współpraca z USA. Można się ze mną nie zgadzać, ale warto prześledzić historię idei Judeopolonii, żeby przyznać mi rację. To właśnie niemieccy Żydzi zaproponowali tą ideę zamiast całkowitej niepodległości Polski.

Wracając na polski grunt. Programy społeczne PiS spowodowały radykalne obniżenie ubóstwa Polaków i dały godność wielu rodzinom. Emeryci dostali coś, czego nie mieli nigdy dotąd. Ogólnie zaś (nawet dzięki wzrostowi płacy minimalnej) Polakom dziś żyje się lepiej. Nie mogę zgodzić się z Państwem, iż "ten mit socjalizmu wybrzmiewa za każdym otwarciem ust gadających głów ze strony obozu władzy, który przywdział się w piórka patriotyczne: daliśmy 500 plus, 13 plus i tak w kółko i w kółko powtarzają; ten hit sezonu powtórzyli co najmniej tysiąc razy tak, że kłamstwo stało się w końcu prawdą".

Uważam, że Polacy doskonale pojmują sens tego "rozdawnictwa" a przecież on nie odbiega od zasad występujących w starych krajach UE. To tam jest i dlaczego nie mogło być u nas, dlaczego rząd PO-PSL kradł zamiast dawać... To pytania pozostające bez konkretnej odpowiedzi.

Uważam, że cała dziś totalna opozycja jest antypolska. Jeżeli zaś chodzi o PiS tak bym nie powiedział, choć i ja też nie jestem fanatycznym zwolennikiem tej partii. Ale myślę racjonalnie i na dziś nie ma innej realnej alternatywy, która mogłaby objąć władzę a dodatkowo chociaż być w części propolska. Może za ileś tam lat tak będzie, ale nie teraz. Stąd się bierze moje poparcie dla tej partii.

Musze się jeszcze przeciwstawić Państwa tendencjom negowania pozytywnego wpływu KK i cywilizacji łacińskiej na Polskę i jej wielowiekowy rozwój. Nie byłoby Polski bez chrześcijaństwa, nie byłoby Polski bez jej Chrztu w 966 roku, nie byłoby Polski bez naszej wiary. I proszę mi w tym zakresie nie bredzić o jakiś prasłowiańskich plemionach, do tradycji których winniśmy się jako Polacy odnosić. To jest jakaś aberracja i tyle. 

Natomiast co do szczepionek na koronawirusa. Też jestem przeciw przymusowi ich przyjmowania i segregacji Polaków ze względów sanitarnych. Sam nie mam zaufania do ich skuteczności i bezpieczeństwa. Obecnie na całym świcie tak naprawdę ludzie są poddawani eksperymentowi medycznemu, czego nie akceptuję. Nie namawiam do unikania  zaszczepienia, ale jestem zdania, że to powinno zależeć od decyzji każdego z nas i szkoda, że jednak cenzuruje się tych, którzy mają sceptyczny do nich stosunek. Taka cenzura powoduje, że nie mamy wiedzy np. o możliwości wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) ani tego czym faktycznie te szczepionki są i co zawierają oraz czy faktycznie są skuteczne. 

Trochę z innej "bajki". 

Obliczam też tą naszą transformację/prywatyzację na wszystkie sposoby, ale przede wszystkim skupiam się na polskich aktywach roku 1989 roku oraz generowaniu przez nich zysków po sprzedaży (wyprzedaży) ich przez III RP firmom międzynarodowym. Jest to bardzo trudne i wielu ekonomistów pracuje nad tym, aby ustalić właśnie wartościową kategorię tzw. utraty przyszłych dochodów z aktywów posiadanych przez państwo polskie u schyłku 1989 roku. A trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że te polskie aktywa to jednak zasługa nikogo innego jak E. Gierka - to ten majątek wrogo  przejmowały w latach 90-tych XX wieku korporacje zagraniczne. 

Innym elementem godnym badań jest to, ile zarobiły te firmy eliminując naszą konkurencję. I to wbrew pozorom można zmierzyć przychodami tych firm na rynku polskim, tej części jaką pozyskali na polskim rynku sprzedaży. To jest prostsze, ale i trudniejsze, bo zyski firm międzynarodowych trafiają do córek matek a nasz fiskus tego nie ogarnia i brak wiedzy na ten temat.

Na koniec powiem tak: gdybyśmy nie realizowali tzw. "Planu L. Balcerowicza" (czyli tak naprawdę Sachsa-Lipmana-Sorosa wedle tzw. "Konsensusu Waszyngtońskiego"), ale opcję inną, narodową, to dziś Polska byłaby minimalnie na poziomie Francji, biorąc też pod uwagę nasze złoża mineralne, zasoby naturalne, liczebność i kreatywność oraz pracowitość Polaków.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 3 czerwca 2020

Komu służy R. Trzaskowski?


Komu służy kandydat na prezydenta R. Trzaskowski? To pytanie zaczęło być zasadne po jego wypowiedziach na temat kluczowych inwestycji w Polsce oraz po analizie jego dotychczasowych działań i wypowiedzi.

Kim tak naprawdę jest kandydat totalnej opozycji oprócz tego, że jest apologetą środowisk LGBTQ+? To kolejne pytanie narzucające się w momencie jego wystartowania w wyborach ogłoszonych dziś przez Marszałka Sejmu na dzień 28.06.2020 roku.

R. Trzaskowski zapowiada zaprzestanie lub czasowe zablokowanie wielkich polskich inwestycji, t.j. Centralnego Portu Komunikacyjnego i Przekopu Mierzei Wiślanej. A może też budowy Via Baltica? Tego typu myślenie nakazuje też domniemywać, że nastąpi również zaniechanie innych dużych inwestycji infrastrukturalnych jak odbudowa sieci dróg i przystanków kolejowych, nowych dróg szybkiego ruchu, odbudowy sieci przystanków autobusowych czy też państwowych (poprzez spółki, w których państwo ma znaczący udział lub są przez państwo kontrolowane) inwestycji takich jak ta w Policach czy rozbudowa Gazoportu w Świnoujściu. A co z Balic Pipe? Czy tę strategiczną energetycznie inwestycję też zamierza zastopować R. Trzaskowski?

Nietrudno zauważyć, że niemal wszystkie te inwestycje są Polsce potrzebne, szczególnie podczas wychodzenia z kryzysu poepidemicznego. Ale też gdyby nawet nie było owego kryzysu stanowią zwiększenie gospodarczego znaczenia Polski w Europie i na świecie. Poza tym zwiększają też bezpieczeństwo (nie tylko energetyczne) państwa. Silna bowiem gospodarka jest podstawą rozwoju Polski i stania się przez nią silnym partnerem w relacjach polityczno-gospodarczych. A kołem zamachowym gospodarki są wszelkie rodzaju inwestycje, w tym te cywilizacyjne o ogromnym rozmiarze, ale też i małe, które są ważne dla "małych ojczyzn" Polaków.

W dużym skrócie. Gospodarkę napędza popyt wewnętrzny, nadwyżka eksportu nad importem oraz właśnie inwestycje (publiczne i prywatne). Wszystkie te czynniki powodują ogólnie wzrost PKB (niezależnie od metodologii jego obliczania). 

W czasach kryzysu szczególnie jest to ważne, bowiem duże inwestycje publiczne tworzą miejsca pracy i zapobiegają wzrostowi bezrobocia. Tym samym gospodarka nie ma tendencji zwijającej - inwestycje te to też zysk firm wykonujących (poddostawców)  i płace ich pracowników a to z kolei przekłada się na wzrost skłonności do konsumpcji (zwiększenia popytu wewnętrznego - efekt keynesowski), co z kolei prowadzi ostatecznie do wzrostu produkcji, skłonności do inwestycji i eksportu dóbr i usług. Wysoka skłonność do inwestycji w konsekwencji prowadzi do dalszego wzrostu produkcji i eksportu dóbr, co oznacza też dalszy spadek bezrobocia i zwiększenie konsumpcji, co przekłada się na wzrost PKB. Można wyobrazić sobie, że PKB rośnie dzięki inwestycjom jak kula śniegowa puszczona w ruch. Oczywiście ważne jest to, żeby nie przeinwestować, ale na pewno nad tym czuwają ministerstwa: finansów, rozwoju i aktywów państwowych, i za to będzie można ich rozliczać.  Oczywiście oprócz inwestycji o charakterze publicznym, globalnym, strategicznym i polepszaniu się sytuacji gospodarczej kraju rosną też inwestycje prywatne: małe, średnie i duże, rozwija się sektor prywatny gospodarki.     

Komu więc takie zaniechanie inwestycyjnego rozwoju służy? Zapewne nie Polsce, ale krajom lub grupie krajów, dla których tego typu polskie zamierzenia inwestycyjne są zupełnie "nie na rękę". Przecież nawet laik może zauważyć, że budowa CPK - wobec istnienia podobnego huba w Niemczech - jest zwiększeniem polskiej konkurencyjności wobec właśnie tego kraju. Czyż R. Trzaskowski działa na rzecz Niemiec? Pytanie wydaje się retoryczne. A Przekop Mierzei Wiślanej jest bardzo negatywnie postrzegany przez Rosję podobnie jak budowa rurociągu Balitc Pipe (który zresztą też jest negatywnie postrzegany w Niemczech). Czyż więc R. Trzaskowski reprezentuje interesy Rosji w Polsce? Pytanie wydaje się retoryczne. Ta konfiguracja poddaństwa wydaje się bardzo niebezpieczna dla Polski, bowiem realizuje cele kondominium niemiecko-rosyjskiego. 

Powyższe podejście do Polski jest powrotem do budowy państwa z dykty, gdzie jest tylko ch...j dupa i kamieni kupa", z którą mieliśmy do czynienia przez całe osiem lat rządów PO-PSL, do budowy państwa jako zaplecza spauperyzowanej siły roboczej i państwa, które będzie gospodarczo wykorzystywane przez inne kraje. Polska ma bowiem ogromne zasoby naturalne i wody geotermalne, jest też, ze względu na lasy,  "płucem Europy". Ma piękne Morze Bałtyckie i takież same góry i jeziora. Jest też samowystarczalna żywieniowo i powoli - ze względu na wysoką jakość - staje się dużym eksporterem żywności. Taka Polska jest "łakomym kąskiem", szczególnie dla naszych wschodnich i zachodnich sąsiadów, którzy historycznie już niejednokrotnie dawali temu przykład. Po co im silna gospodarczo i cywilizacyjnie Polska?

No i pozostaje jeszcze tajemnicze powiązanie R. Trzaskowskiego z Grupą Bilderberg i jedną z Fundacji G. Sorosa, której był stypendystą. Dodatkowo jego uczestnictwo w Europejskiej Radzie Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECFR) jest też zastanawiające i skłaniające do powstania wątpliwości co do jego samodzielności politycznej. Czy reprezentuje on też interesy globalistów i zwolenników "społeczeństwa otwartego"? [1]. Pytanie pozostawiam otwarte.

Wcześniej pisałem, że R. Trzaskowski był przewidywany do kandydowania na prezydenta Polski w roku 2025, ale okoliczności zmusiły jego decydentów do wystawienia go teraz [2]. Jeżeli tymi decydentami są jedynie siły związane z naszymi sąsiadami to jestem spokojny o wynik wyborów. Natomiast jeżeli już dziś stanowi rolę marionetki w rękach globalistów to wygrana A. Dudy będzie trudniejsza. 

Istnieje też niebezpieczeństwo, że gdyby R. Trzaskowski wygrał to szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostałby znany antypolak Radosław Sikorski. Dodatkowo jest niemal pewne, że w przypadku zwycięstwa będzie torpedował wszelkie decyzje rządu PiS i większości sejmowej, co miałoby doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych (o tym dziś zagaworzył Marszałek Senatu T. Grodzki).  

Kim zatem jest i co sobą reprezentuje R. Trzaskowski? Czy jest politykiem niezależnym, który chce dobra Polski, czy też pionkiem na szachownicy, którego pozycje są określane przez innych, niekomicznie Polsce przychylnych? Czy zamierza "zwijać" czy rozwijać Polskę? Odpowiedzi można poszukiwać analizując też postawę i działania jego środowiska politycznego a ono na pewno Polskę ma w rzyci, co pokazały ich rządy. 


[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/06/likwidacja-lub-niepodlegosc-polski-z.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/05/czy-r-trzaskowski-mia-startowac-za-5-lat.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 11 maja 2020

K. Kurosz zatrzymany. A co z innymi?

K. Kurosz został zatrzymany przez policję w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa w postaci jawnego nawoływania do morderstwa i fizycznej eliminacji J. Kaczyńskiego i członków PiS.

Napisał bowiem na swoim profilu takie słowa: "Jestem coraz bliżej decyzji o poświęceniu się dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i fizycznej eliminacji kaczego ch***a" Pisał też o fizycznej eliminacji członków PiS-u: "Już za późno na litość. Trzeba tę pisowską zarazę unicestwić. Fizycznie”. W jego wpisach przewijał się też motyw „ostatecznego rozwiązania kwestii pisowskiej”. Były polityk – który startował do parlamentu z list Nowoczesnej w 2015 roku – pisał również, że potrzeba: "zagazować senatorów PiS".

Jest wielce prawdopodobne, że odpowie sądownie za te słowa. I bardzo dobrze, bo już chyba dość takich sformułowań, które przez niektórych mogą być dosłownie zrozumiane jak w przypadku R. Cyby, który zamordował członka PiS-u M. Rosiaka, choć jak sam stwierdził, chciał zabić J. Kaczyńskiego.

Ale czy tylko on winien być sądzony?

A czy czasem takie same działania organów ścigania, prokuratury czy sądów nie powinny być realizowane w stosunku do B. Komorowskiego, który onegdaj stwierdził, iż: "To jest takie towarzystwo, że się cofnie, wyłącznie jak dostanie tym cepem prawdy w łeb. Trzeba czasami mieć odwagę i lać się dechą z takimi ludźmi". Czy to też nie było nawoływanie do popełnienia przestępstwa?

A J. Stępień, były szef TK, nie nawoływał czasem do przestępstwa stwierdzając: "W tej chwili nie mówimy już o prawie. Liczy się tylko goła siła, siła fizyczna. Kto będzie miał więcej za sobą ludzi, kto więcej wyprowadzi na ulice - to ten będzie zwyciężał. Prawo się już nie liczy?".

A takich przykładów w III RP było wobec PiS-u więcej, jak np. stwierdzenie J. Palikota o wypatroszeniu J. Kaczyńskiego.

A próby podpalenia biur poselsko-senatorskich PiS. Dlaczego nic nie słychać, że sprawcy zostali już skazani, przynajmniej ja nic o tym nie wiem?.

Wydaje się, że tego typu myślenie jest powszechne w kręgach zwolenników PO-KO. Ostatnio np. B. Komorowski - wobec porozumienia J. Gowina z J. Kaczyńskim - stwierdził, że: "Nikt nie zapomina w polityce takich zachowań. Każdy chce ukarać za nielojalność. Czasami mądrość etapu podpowiada, aby z tym poczekać albo jakoś odłożyć w czasie, ale ja na miejscu Jarosława Gowina bym się po prostu w ciemnych zaułkach zawsze za siebie oglądał, czy mu coś nie grozi, jakieś niebezpieczeństwo. I on o tym doskonale wie?". Co prawda ta jego przestroga dotyczyła ewentualnych zachowań J. Kaczyńskiego wobec J. Gowina, ale taka wypowiedź też przybliża nam sposób myślenia totalnych w postaci PO-KO i grup je wspierających - mierzą innych swoją miarą.

To stwierdzenie B. Komorowskiego oddaje właśnie stan umysłu totalnych. Nie mają żadnych argumentów w normalnej i cywilizowanej walce politycznej, więc nawołują do rozwiązań siłowych i to takich, które nawet mogą być krwawe i pozwolą na niedemokratyczne przejęcie przez nich władzy.

Teraz - w dobie epidemii - potęgują swoje działanie na wywołanie chaosu, paraliżu państwa polskiego. To działania noszące znamiona zdrady stanu i są karygodnie wstrętne. Podobnie zresztą jak za taką zdradę można uznać wszelkie antypolskie działania na arenie międzynarodowej a w szczególności donoszenie na Polskę w UE i nawoływanie tejże do pozbawiania Polski funduszy pomocowych i to mimo tego, że przecież Polska wpłaca swoją składkę do UE.

A czy nie powinni odpowiadać sądownie autorzy wszelkich afer w latach 2007-2015 z D. Tuskiem na czele: od afery hazardowej poprzez aferę stoczniową aż do afery podsłuchowej? Czy ktoś z nich odbywa jakąś karę więzienia albo był prawomocnie skazany. Są tylko nieliczne światełka w tunelu, ale jest to niewystarczające.

Czekam zatem na program PiS-u pod nazwą Cela+. Mam nadzieję, że się doczekam.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 31 stycznia 2020

Targowiccy zdrajcy po raz kolejny dali głos

Nie mam zamiaru przytaczać słów ani prof. Sadurskiego, ani Sikorskiego, ani prof. Belki czy Biedronia, które padły podczas pewnego spotkania zwołanego w PE UE przez Sikorskiego, a które są kolejnym targowickim wołaniem totalnej opozycji o pomoc UE w odsunięciu w Polsce PiS-u (ZP) od władzy. To słowa haniebne a można przeczytać i odsłuchać je w internecie czy chociażby w dwóch felietonach zamieszczonych w portalu wpolityce.pl [1,2].

Świadczą one przede wszystkim o dotychczasowym fiasku polityki totalniaków polegającej na rozhuśtaniu nastrojów społecznych przeciw PiS w Polsce, ale też brakiem - wedle nich - skuteczności działań UE w tym względzie. Polscy współcześni Targowiczanie kolejny więc raz proszą (żebrzą) - zdając sobie sprawę, że "ulica" im nie pomoże - o zaostrzenie działań przeciwko Polsce "zagranicy". Jako żywo mamy więc niemal kopię działań historycznej Targowicy, która w konsekwencji doprowadziła do upadku Najjaśniejszą Rzeczpospolitą w XVIII wieku [3].

Jedynie tylko chciałbym zauważyć, iż obecne obrzydliwe wołanie opozycji o zaostrzenie zewnętrznych (unijnych) działań przeciwko Polsce ma na celu ostatecznie doprowadzić do sytuacji, w której wybory prezydenckie przegra A. Duda a tym samym mogłoby się okazać konieczne przeprowadzenie przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Taki jest cel tych działań i nie ma to nic wspólnego - i nigdy od 2015 roku nie miało  - z dobrem Polski i Polaków ani jakąś "praworządnością". Wszystkim piewcom III RP (PRL-bis) chodzi po prostu o odzyskanie władzy nawet najwyższym kosztem, czyli poświęcając naszą suwerenność, wolność i niepodległość. A że na obaleniu polskiej władzy zależy też lewacko-demoliberalnym elitom całej tej UE to dla nich tylko lepiej.

Targowiczanie historyczni bardzo źle skończyli, bo Polacy nie wybaczają zdrajcom. Czasy się zmieniły, więc i kara z pewnością będzie inna. Tym razem powinna to być banicja polityczna i odesłanie tych wszystkich zdrajców na manowce społeczno-politycznego ich istnienia. Nam nie jest potrzebna taka opozycja, bo tak jak kiedyś dziś mamy tylko dwie partie: polską i antypolską i w ramach polskiej możemy się pięknie różnic i spierać, mając wszakże zawsze w sercu Polskę. Partia antypolska winna być w przyszłości tylko niechlubną kartą naszej historii... podobnie jak dawna Targowica.

[1] https://wpolityce.pl/swiat/484830-sikorski-z-sadurskim-zebrza-o-wsparcie-w-europie
[2] https://wpolityce.pl/polityka/484883-internauci-wsciekli-na-zebranine-sikorskiego-i-sadurskiego
[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_targowicka

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 29 listopada 2019

M. Banaś. Czy PiS tego nie widzi?

W. Gadowski w swoim tygodniowym komentarzu na YouTube [1] mniej więcej stwierdził, że cała sprawa M. Banasia ma jedynie moralny a nie prawny charakter. Wedle niego M. Banaś nie popełnił żadnego przestępstwa (ani karnego ani cywilnego) i ponosi właśnie winę tylko w sferze etycznej a ponadto winien być bardziej wyczulony w doborze swoich pracowników oraz w swoich kontaktach  zewnętrznych, też dotyczących gospodarowania własnym majątkiem, w tym własną kamienicą. Podał też przykład Gawłowskiego jako polityka z zarzutami prokuratorskimi, który dziś zasiada w senacie.  Dodał też, że M. Banaś jest niszczony przede wszystkim dlatego, iż będąc szefem Krajowej Administracji Skarbowej uderzył w miejsca, gdzie przewijały się setki milionów nielegalnych pieniędzy (m.in. z wyłudzeń VAT-u i warszawskiego "światka" finansowego), których nikt do tej pory nie ważył  się "ruszyć" a do tego wystąpił u tych ludzi strach, że będąc szefem NIK-u będzie całkowicie niezależny, i to niezależnie od tego, czy będzie chodziło o rządzących, jak i opozycję. Dorzucił jeszcze inne fakty dotyczące otoczenia M. Banasia, w którym przewijały się tajemnicze osoby powiązane z dawnymi służbami specjalnymi i światem przestępczym.



Z kolei dziś w artykule na łamach portalu wpolityce.pl zatytułowanym: "Władza, która się ze wszystkiego pokornie tłumaczy i przeprasza, że cokolwiek robi, sama kopie sobie grób" [2] S. Janecki napisał, że np. sprawa M. Banasia jest nieproporcjonalnie wykorzystywana przez opozycję, skoro sama posiada osoby, które mają zarzuty nawet kryminalne jak i cywilne,  "czym przekonuje to, że poprzedni prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski, przez 3 lata funkcjonował na stanowisku z zarzutami, i to prokuratorskimi, a wciąż je mając został w październiku 2019 r. senatorem. Owszem, sprawa Banasia jest kłopotliwa wizerunkowo i moralnie, ale rządzący robią wszystko, co są w stanie zrobić, żeby Marian Banaś podał się do dymisji. Jeszcze na etapie domniemań, hipotez i sprawdzania zarzutów. I (rządzący) nie unikają odpowiedzialności za wybór Banasia, choć zgodnie z prawem nie mogą go unieważnić. Ale stanowisko rządzących jest jasne i jednoznaczne – niech sprawa będzie wyjaśniania bez Mariana Banasia na stanowisku szefa NIK. Nikt tu niczego nie mataczy, a wszystkie możliwe procedury zostały uruchomione" (...) Rządzący i ich zaplecze nie mogą oczywiście przejawiać pychy i buty, a tym bardziej bagatelizować zagrożeń oraz patologii. Ale władza, która się ze wszystkiego pokornie tłumaczy i przeprasza, że cokolwiek robi, sama kopie sobie grób. Nie można iść w zaparte czy udawać, że jeśli się o czymś nie mówi, to tego nie ma, ale nie można też bać się własnego cienia i reagować na każde głupstwo czy każdą zaczepkę. Po to są takie zaczepki, a nawet prowokacje, żeby trafić do najsłabszych w atakowanym obozie, skłonić ich do trzęsienia portkami, skonformizować i zmusić do mniej lub bardziej sensownych jęków, moralnych uniesień czy tylko potulności. A potem to się przekłada na działania i obraz całego politycznego obozu. Powtarzam: zero pychy, buty i odklejania się od rzeczywistości, ale też bez przesady z reagowaniem na wszelkie wrzutki, zaczepki i robienie z igły wideł (...) Ale władza, która się ze wszystkiego pokornie tłumaczy i przeprasza, że cokolwiek robi, sama kopie sobie grób.

Zgadzam się z opinią powyższych redaktorów, ale pragnę dodać, że niestety prezes NIK już został osądzony i to przez własne zaplecze polityczne. Zarówno J. Kaczyński, jak i premier M. Morawiecki (i inne osoby) zażądały od niego natychmiastowej dymisji z urzędującego stanowiska a jeżeli tego nie zrobi, to postarają się tak zmienić Konstytucję, aby możliwe stało się odwołanie szefa NIK-u.

Nie jest to dobrym rozwiązaniem, bowiem o winie lub niewinie powinny decydować sądy na podstawie zrzutów prokuratorskich wynikających m.in. ze śledztw CBA czy innych do tego uprawnionych służb.

Idąc za rozumowaniem obydwu redaktorów nie można przepraszać w nieskończoność za niepopełnione winy a tym bardziej jeśli jeszcze nie ma jeszcze żadnych dowodów winy M. Banasia.

Czy PiS tego nie widzi, że totalna opozycja ima się wszystkiego, aby tylko "rozmontować" obóz rządzący, uderzyć w jego spójność i pozbywać się niewygodnych dla niej osób pełniących wysokie funkcje państwowe?

Czy PiS tego nie widzi, że cała rozdmuchana "afera M. Banasia" ma posłużyć jako "użyźniona" gleba do dalszych ataków na kolejnych polityków Zjednoczonej Prawicy?

Dziś totalniakom już nie wystarcza, aby M. Banaś podał się do dymisji (o co walczyli wcześniej), ale oczekują też, aby M.Morawiecki podjął decyzję o zwolnieniu M. Kamińskiego z funkcji ministra i koordynatora służb specjalnych. Argumentują to faktem, iż służby nieodpowiednio i niewystarczająco sprawdziły M. Banasia.

Kto będzie następny? Z. Ziobro a może M. Błaszczak? Na nich też można coś znaleźć, choćby to, że w dobie ekoterroyzmu jedzą zabijane zwierzęta albo ścięli żyjące drzewo na swojej posesji. A skoro ministrowie są źle dobrani, to kogo wina będzie? Ano M. Morawieckiego, którego opozycja wprost nie może zdzierżyć. A jak M. Morawieckiego to też J. Kaczyńskiego, który odpowiada za wszystkie decyzje PiS. A konsekwencją może być na przykład wniosek o wotum nieufności dla rządu i wcześniejsze wybory parlamentarne.

Czy takiego scenariusza totalnej opozycji nie zauważa PiS?

I na koniec to dobrze - o czym mówi sam zainteresowany - że jego działania sprawdzi na wniosek CBA prokuratura. Jeżeli zarzuty się potwierdzą to wtedy należałoby żądać od M. Banasia dymisji i sądzę, że gdyby coś, to honorowo złoży broń.

[1] https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=nWr5WEmBA88
[2] https://wpolityce.pl/polityka/475280-wladza-przepraszajac-ze-cokolwiek-robi-kopie-sobie-grob
[3] https://wpolityce.pl/polityka/475290-opozycja-chce-dymisji-mariusza-kaminskiego

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 21 października 2019

Wybory się skończyły... nadchodzą "totalni" do n-tej potęgi!


Jeszcze nie opadł kurz wyborczy a już rozpoczęła się kampania wyborcza związana z wyborami prezydenckimi, które odbędą się w maju przyszłego roku. Po stronie opozycji sypią się nazwiska kandydatów: D.Tusk, M.Kidawa-Błońska, A.Dulkiewicz, W. Kosiniak-Kamysz a lista chyba nie jest zamknięta. Po umownej prawej stronie sceny politycznej kandydat jest chyba tylko jeden: obecny prezydent A. Duda, ale może się posypać niewybieralny i zabierający głosy polityk Konfederacji.

Nie można się łudzić: zanim jakikolwiek kandydat opozycji zostanie wyłowiony, to już od teraz i przez następne 7 miesięcy będziemy mieć totalną nagonkę na prezydenta, która w swej postaci będzie jeszcze bardziej perfidna niż przez ostatnie cztery lata tej nagonki na obóz rządzący. To będzie negatywna kampania totalnych do n-tej potęgi. Zostaną skomasowane i skonsolidowane działania dyskredytujące A. Dudę, pojawią się fake-newsy a cała opozycja zjednoczy się wokół jednego: nie dopuścić A. Dudy do ponownego wygrania wyborów.

W tej perfidnej nagonce totalniacy wykorzystają naprawdę wszystko, może powróci hasło "ulica i zagranica", ale tym razem w bardziej - wedle nich - skutecznej i efektywnej formie.

Totalniacy zdają sobie sprawę, że jeżeli wybory wygra dotychczasowy prezydent, to mają małe szanse na powrót do władzy i do fruktów z niej płynących.

Ale (o czym pisałem) walka będzie się toczyła tak naprawdę w sferze ideologii i aksjologii, będzie walką pomiędzy cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. Przegrana A. Dudy będzie oznaczała zbliżenie się naszego kraju do cywilizacji śmierci t.j. do akceptacji dla idei (tak przeważających w starej Unii) marksistowskiej rewolucji kulturowej (m.in. multikulturowość, gender, powolny rozbiór Polski, wolny dostęp do aborcji na żądanie, możliwość eutanazji i zawierania związków homoseksualnych oraz adoptowania przez te pary dzieci, walka o możliwość in vitro dla lesbijek, propagowanie ateizmu i ruchów LGBTQ+, nacisk na powstanie nowego nihilistycznego człowieka przyszłości). Takie są dalekosiężne plany "sterujących światem" wobec Polski.

Zwycięstwo zaś A. Dudy pozwoli nam, w jakimś stopniu, zachować nasz konserwatywny w większości ogląd rzeczywistości.

Po wyborach parlamentarnych można powiedzieć jedno. Nie jest pewna wygrana D. Dudy. Aby tak się stało musi być jeszcze większa niż ostatnio determinacja Polaków, tych, którzy nie poszli do urn, bo mam nadzieję, że ci co teraz głosowali na PiS będą też głosowali na A. Dudę.

Oczywiście można mieć wiele pretensji do prezydenta. Dla wielu zrobił dużo, ale nie wystarczająco, wielu też rozczarował swoimi decyzjami, choćby dotyczącymi IPN czy reformy sądownictwa. Niemniej pozwolił PiS-owi na realizację jego reform. Można np. domyślać się jakby był inny prezydent, opozycyjny: wtedy by wetował niemal wszystko i byśmy stali w miejscu a dziś to PO by rządziła... tylko czy jeszcze Polską?

W Polsce prezydent ma ograniczony wpływ na władzę ustawodawczą i wykonawczą, i pełni raczej reprezentacyjny urząd, ale jednak ma dwa duże oręża: wlaśnie weto i skierowanie konkretnych ustaw do Trybunału Konstytucyjnego. Także jakikolwiek prezydent wywodzący się z obozu opozycyjnego (powtórzę) wetowałby ustawy sejmowe a nawet jakby przeszły w senacie to naprawdę te weta i TK byłyby nagminne. Przy niesprzyjających "dobrej zmianie": senatowi i prezydentowi mógłby nastąpić paraliż państwa i chyba to jest główna agenda dzisiejszych totalniaków a to jest bardzo dla Polski niebezpieczne.

Prezydent A. Duda musi być przygotowany na ten zmasowany atak i choć teraz nie może popełnić żadnego błędu, takiego jak ten ostatni, czyli skierowanie do TK ustawy o ujawnianiu majątków rodzin najwyższych urzędników państwowych. Tego nie może robić, bo naprawdę może jeszcze bardziej wnieść zamęt wśród swoich wyborców.

I już teraz sztab wyborczy powinien usilnie myśleć i  przygotowywać się do kampanii wyborczej i prowadzić ją już od teraz..., bo już są kolejne międzynarodowe organizacje inspirowane przez naszych totalniaków na atak na prezydenta Dudę, jak choćby skierowany do niego list: "Międzynarodowe Stowarzyszenie Sędziów pragnie wyrazić swoją głęboką troskę o stan praworządności i niezależności sędziowskiej w Polsce oraz dołączyć do tych, którzy wyrażali już swoje zaniepokojenie w tej sprawie. Wzywamy Pana i polskie władze do opowiedzenia się po stronie zasady praworządności i publicznego wsparcia polskich sędziów nawet, gdy wydają oni orzeczenia niezgodne z oczekiwaniami i planami władz" (za:https://wpolityce.pl/polityka/469352-bezczelny-list-sojusznika-kasty-do-prezydenta-dudy). A to zapewne tylko początki...



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 16 września 2019

Ostateczna walka o naszą Ojczyznę! Mamy wszystko... i dalej musimy o nią walczyć!

(Tekst jest dość długi, ale będzie nielicznym moim postem w czasie obecnej kampanii wyborczej)

Czy będzie jeszcze Państwo Polskie po czekających nas w niedzielę 13 października wyborach?

Każdy - niezależnie od prezentowanych przez siebie poglądów - kto w jakikolwiek sposób czuje się Polakiem, ma polskość w duszy oraz  pragnie lepszej przyszłości dla siebie, swoich dzieci i wnuków... winien stawiać sobie to pytanie każdego dnia, ono winno nawet nękać i zmuszać do szukania odpowiedzi.

Bo tak naprawdę - o czym wielokrotnie pisałem w postach i komentarzach - w tegorocznych wyborach parlamentarnych nie będziemy dokonywać wyboru pomiędzy PiS a PO... Będziemy decydowali o przetrwaniu substancji narodowej, polskiej państwowości, polskiego narodu, polskiej własności, polskiej ziemi i lasów, polskich zasobów naturalnych - będziemy decydowali o przyszłym istnieniu Polski!

Będziemy dokonywać wyboru pomiędzy Polską rozbitą dzielnicowo (likwidacja wojewodów i inne pseudo-pomysły PO-KO) i pod władaniem zniemczonej Unii Europejskiej i będącą już tylko sztucznym regionem (województwem, gubernią?) i w konsekwencji podległą kondominium niemiecko-rosyjskiemu a Polską niepodległą i suwerenną, decydującą o sobie jak to było przez ostatnie cztery lata, na razie najlepsze dla nas od 1989 roku.

Wskazywałem też często na fakt, że odzyskanie przez Polskę suwerenności i niepodległości po latach panowania "sowieckiego" nie stało się niestety przełomem moralno-etycznym całego Narodu. Nie stworzyliśmy nowej jakości życia publicznego i prywatnego, która nakierowywałaby nas na przestrzeganie w codziennym życiu obowiązujących norm, zarówno prawnych, jak i moralnych. Takie pojęcia jak: patriotyzm, honor, ojczyzna, rodzina, wiara, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność, normalność zostały zrelatywizowane przez narzuconą nam globalistyczną, lewacką współczesność a ich właściwa wartość stała się niejako anachronizmem, prawie nieprzystającym do rzeczywistości absurdem.

Powtórzę raz jeszcze. Dziś mamy wybór pomiędzy: jedyną liczącą się partią choć w części niepodległościową i mogącą ponownie realnie objąć władzę a partiami w większości dążącymi do ustanowienia w Polsce obcych protektoratów (szczególnie niemiecko-rosyjskiego), dla których dla suwerennej i niepodległej Polski miejsca nie ma.

Co się zmieniło w latach 2015-2019 i dlaczego nadal musimy o Polskę walczyć?

Lata 2015-2019 zmieniły diametralnie naszą teraźniejszość i sądzę, że też naszą przyszłość. Reformy wprowadzane przez rząd ZP (PiS) przy wsparciu prezydenta RP były gruntowne, ale tak naprawdę to dopiero "zaczyn" zmian. Polska potrzebuje jeszcze przynajmniej dwóch kadencji rządów PiS-u, aby te reformy dokończyć i je już stabilnie ugruntować tak, aby Polska sięgnęła po to, co jej się należy i aby Polska trwała i przetrwała jako państwo prawe, sprawiedliwe i bogate.

Do tego 2015 roku polskie "pseudelity" III RP polityczne nie były źródłem powstawania nowego, prawego państwa. Stawały się raczej w oczach jego obywateli synonimem małostkowości, karierowiczostwa, partyjniactwa i korupcji. Można powiedzieć, że "ryba psuje się od głowy" i tak też polskie "elity komunistyczno- postokrągłostołowo-magdalenkowe" doprowadziły do zepsucia całego państwa. Podstawą był oczywiście brak rozliczeń z przeszłością i umożliwienie tym przestępcom swobodnego funkcjonowania i rozwoju w nowej Polsce. Ich sposób działania i wyznawane wartości życiowe stały się więc obowiązującymi w III RP. "Homo sovieticus" i jego cechy nie stały się więc obiektem krytyki a wręcz przeciwnie: nastąpiło jego przepoczwarzenie w "kolorowe opakowanie", puste w środku, antynarodowe, antypolskie.

Rządzili nami nie prawdziwe polskie elity, ale prości, zwykli, małostkowi ludzie, jakże pospolici i jakże cyniczni w swoim działaniu - ludzie poddający się usłużnie zewnętrznym rozkazom. Bo tak naprawdę jakość państwa zależy od jakości ludzi go budujących i zarządzających. Zależy od ich wielkości, w sensie posiadania propaństwowej wizji rozwoju i umiejętności wprowadzania jej w życie. To tak jak w normalnej firmie: jej sukces zależy od wielkości jej właściciela lub grupy osób nią zarządzających. Wielkie firmy miały wielkich osobowościowo szefów i właścicieli, wielkie państwa wielkich przywódców i wielkie elity (w dobrym tego słowa znaczeniu).

Hitler i Stalin dobrze wiedzieli jak zniszczyć Polskę i Naród Polski - niszcząc właśnie elity, najznamienitszych obywateli, mogących budować silne, liczące się w świecie państwo i będących niedoścignionym wzorem dla swoich rodaków! Wiedzieli także ich protoplaści, którzy na 123 lata pozbawili Polskę państwowości, wiedzą o tym współcześni nasi prześladowcy i targowiccy zdrajcy, szczególnie PO-KO i małostkowe lewacko-demoliberalne środowiska skupione liderowo w UE.

Stąd przecież były rozbiory, w tym ten IV z 1939 roku. Stąd obydwie tragedie w Katyniu lub pomordowanie przez Niemców polskich naukowców w Krakowie. Stąd przeogromna wola wyłapywania i niszczenia wybitnych (nawet w skali mikro) Polaków-Patriotów zarówno w latach powojennych, jak i nam współczesnych. Stąd niszczenie prawych ludzi: naukowców, dziennikarzy, działaczy lokalnych. Przykładów przeszłych i obecnych można by mnożyć: np. od próby zamachu na Jana Pawła II, poprzez śmierć Jerzego Popiełuszki, księży - Niedzielaka czy Suchowolca, zmuszenie do emigracji ludzi I Solidarności, atomizację społeczeństwa, odsunięcie od "okrągłego stołu" polskich patriotów, zawodową tragedię Romana Kluski, śmierć Krzysztofa Olewnika, problemy Wojciecha Sumlińskiego czy Pawła Zyzaka... aż po śmierć G. Michniewicza, licznych "seryjnych samobójców i nieszczęśliwych wypadków" i zamach smoleński. Osobistych tragedii oraz "niszczenia" i mordowania zwykłych i niezwykłych, normalnych polskich patriotów jest oczywiście wiele więcej. I nie zawsze są to ludzie "z pierwszych stron gazet": często właśnie mali przedsiębiorcy, działacze samorządowi, ale też zwykli ludzie, z których zrobiono moherów, ciemniaków i idiotów.

Powtarzam!. Najbliższe wybory parlamentarne dadzą nam, Polakom odpowiedź na pytanie: Czy chcemy Polski czy też udała się m.in. przepoczwarzonym postkomunistom i ludziom umoczonym w sowiecko-komunistycznej "post i agenturze" PRL-u rzecz niezwykła - Czy potrafili Nas przez 30 lat wynarodowić i stworzyć "masę" bezmyślnych pseudoeuropejczyków, którzy porzucili przeszło 1000 lat historii własnego państwa i narodu? Czy antypolacy spod znaku kondominium niemiecko-rosyjskiego i lewacko-demoliberalnych "elit europejskich" zniewolili nas wszystkich, którzy przecież nie pozwolili przez wieki zginąć naszemu państwu i wielokroć tworzyli z niego wielkie państwo? Czy utworzyli z nas - Polaków bezwolnych niewolników?

Prawość, sprawiedliwość, wolność, suwerenność i niepodległość jeszcze nie okrzepły w naszym państwie i nie są nam dane raz na zawsze. Każdego dnia a już w wyborach powinniśmy dać szansę na zrealizowanie przez obecne władze dalszych reform, co jest konieczne i dlatego musimy cały czas dbać o te wartości i dalej walczyć o Polskę i nas samych.

Od dawna zastanawiałem się jak to jest możliwe, że dokonania w zakresie budowy i rozwoju państwa w okresie II Rzeczpospolitej były relatywnie i niewspółmiernie wyższe od dokonań III RP, szczególnie za czasów PO-PSL, ale i wcześniej. Odpowiedź jest prosta: II Rzeczpospolitą budowli polscy, wielcy patrioci, budowały propaństwowe elity (a przynajmniej stanowili oni na tyle liczną i silną grupę, która była zdolna nadać odpowiedni kierunek rozwoju Polski i jej państwowości). I to niezależnie czy reprezentowali lewą (socjaliści, nie mylić z komunistami), czy też centrum lub prawa stronę polityczną. Elity te w naturalny sposób więc mogły wyłonić spośród siebie ludzi mogących stać się prawdziwymi mężami stanu!

Cała zaś "karykatura elit" np. partii politycznych (szczególnie PO), czyli dzisiejszych targowiczan-"totalniaków" dalej cechuje taka małość, sprzedajność i prowincjonalizm polityczny, że tak naprawdę nadawałaby się li tylko i wyłącznie do czyszczenia butów przedwojennym państwowcom.

Zauważmy jeszcze raz! My wszyscy czujący się Polakami! Teraz w Polsce dokonujemy wyboru pomiędzy powolną, ostateczną likwidacją Polski a  szansą na jej przetrwanie i rozwój, w tym rozwój ekonomiczno-gospodarczy. Dokonujemy wyboru pomiędzy postkomunistami wespół ze zdrajcami "umoczonymi" w agenturze PRL i zasiadającymi w Magdalence i OS (oraz ich spadkobiercami) i nadzorczo kierowanymi przez zewnętrzne gremia z kręgów polityczno-finansowo-etniczno-biznesowych a  Polakami (lub naszymi przyjaciółmi) pragnącymi ustrzec nas przed tragedią narodową i przed końcem naszej państwowości.

Polskie reformy i co dalej?

Dlatego też cały czas się cieszę z wygranych wyborów parlamentarnych przez ZP w roku 2015, jak i wygraniu wyborów prezydenckich przez A. Dudę. Zmieniło to oblicze Polski, naszej Polski. Było bardzo trudno, bo dawne elity zostały odsunięte od możliwości rządzenia i czerpania z niego określonych profitów. Robili wszystko, aby władza PiS-upadła: poprzez zagranicę i ulicę a nawet próby puczu i siłowego na ulicach przejęcia ponownie władzy przez "totalniaków.

Wydawało im się, że maksymalnie PiS (jak wcześniej) będzie rządził może ze dwa lata i wszystko wróci do normy, czyli "do tego, co już było". Nie udało im się a reformy PiS-u znalazły poparcie Polaków i wierzę, że dadzą temu wyraz w obecnych wyborach parlamentarnych i ZP uzyska większość konstytucyjną, bo chyba każdy się zgodzi, że istnieje konieczność zmiany tego postkomunistycznego tworu prawnego, który jest wewnętrznie niespójny i dający możliwość dowolnej interpretacji jej artykułów. Ta zmiana Konstytucji RP winna nastąpić jak najszybciej, ale jeżeli to nie będzie możliwe to dalej trzeba realizować reformy zapowiadane w ponad 200 stronicowym programie wyborczym PiS.

Podstawą istnienia narodu są ludzie go reprezentujący i mający z nim duchową wspólnotę i to niezależnie gdzie mieszkają - w wolnym lub zniewolonym kraju czy na politycznej lub ekonomicznej emigracji. Tacy właśnie Polacy odbudowali nasz kraj po zaborach a dzisiaj im podobni mogą też przesądzić o przyszłości Polski. I tylko smutne jest, że prawie 3 miliony polskich nowych emigrantów musi głosować właśnie poza granicami naszego kraju - 3 miliony, które zmuszone zostało do poszukiwania lepszego życia poza granicami naszej Polski, 3 miliony wysłanych przez PO na haniebną poniewierkę. To jest właśnie niestety miara tej nowoczesnej, PO-wskiej Polski! Pamiętacie D. Tuska, który zachęcał do emigracji i obiecał stworzenie warunków na powrót do naszego kraju?

Właśnie dlatego winniśmy też zadbać o Polaków za granicą. Teraz dzięki reformom sądzę, że Polacy (choć w części) znów znajdą swoje miejsce w Polsce. Pomoc socjalna dla rodzin (m.in. program 500+), wspieranie przedsiębiorców i młodych ludzi, innowacyjna gospodarka, uzdrowienie finansów publicznych, uszczelnienie ściągalności podatków (w tym VAT-u i CIT-u), duży wzrost gospodarczy, zwiększający się eksport i inwestycje, dynamicznie zmniejszający się deficyt budżetowy oraz dlug publiczny i zagraniczny oraz odsetki od nich, zlikwidowanie strefy ubóstwa Polaków, wyprawka szkolna dla dzieci, wzrost płac (w tym dla służb mundurowych, nauczycieli, pracowników ochrony zdrowia a tak naprawdę dla wszystkich), podniesienie rent i emerytur wraz z tzw. trzynastką a w przyszłości nawet czternastką, najniższe bezrobocie od lat przy stabilnej inflacji i inne zmiany... to... zasługa obecnie nam rządzących i wierzę w to, że to zostanie docenione przez Polaków.

Nowa zaś kadencja sejmu - mam nadzieję, że wygrana dla obecnie rządzących i to pozwalająca znów na samodzielne rządy - winna skupić się teraz na realizowaniu dotychczasowych reform i ich bieżącym modyfikaccjom, ale przede wszystkim (oprócz innych zapowiedzi) na gruntownej reformie sektora ochrony zdrowia oraz bezpieczeństwie energetycznym Polski. Wiem, że ochrona zdrowia i zmiany systemowe w tym sektorze są bardzo trudne, ale PiS już wielokrotnie udowadniał, że nie "rzuca słów na wiatr" i swoje obietnice spełnia, mimo tego, iż dla dzisiejszych totalniaków "piniędzy" miało nie być na żadne reformy.

Trzeba też powstrzymać inwazję zboczonej ideologii LGBT+ oraz robić wszystko, aby nasza Polska była ostoją normalności i chrześcijańskich wartości dla nas wszystkich i dla całej Europy.

Św. Jan Paweł II był gorącym zwolennikiem UE, ale uważał, że z pominięciem chrześcijaństwa, tej bazy dziedzictwa europejskiego – jednej Europy po prostu nie będzie. Wskazywał też na ważną rolę Polski w nawróceniu Europy. Gdyby teraz żył, to na pewno byłby przerażony i smutny rozwojem tej Europy i dlatego Polska ma misję do spełnienia: ewangelizacja tejże Europy.

Brak alternatywy dla PiS i brak normalnej opozycji

Oczywiście, że w Polsce istnieją jeszcze inne środowiska poza PiS-em, które równie mocno pragną tej naszej niepodległej, np. środowiska republikańskie, narodowe, monarchistyczne . Szkoda, że nie są one na tyle silne, żeby realnie wpływać na losy Polski!. Nie znaczy to jednak, że zwykli Polacy, którzy w jakiś sposób są lewicowi, liberalni czy centrowi nie mogą być wspaniałymi patriotami! Wprost przeciwnie: historia pokazuje, że właśnie mogą!

Podstawą istnienia narodu są ludzie go reprezentujący i mający z nim duchową wspólnotę i to niezależnie gdzie mieszkają - w wolnym lub zniewolonym kraju czy na politycznej lub ekonomicznej emigracji. Tacy właśnie Polacy odbudowali nasz kraj po zaborach a dzisiaj im podobni mogą też przesądzić o przyszłości Polski.

Podstawą istnienia państwa - Ojczyzny jest ziemia, granice, zasoby naturalne, własność, tradycja, język, historia, wiara, wartości, rodzina, własność, przedsiębiorczość.

To wszystko daje nam Polska a przecież to wszystko było niszczone przez niemal całe 30 lat III RP a szczególnie 8 letnie rządy PO-PSL. Przez te 30 lat straciliśmy niemal wszystko: polskie banki, handel i przemysł, w tym stocznie, które zlikwidowaliśmy prawie na pewno wedle polecenia niemiecko-rosyjskiego kondominium (dwie największe stocznie wschodnio-niemieckie są własnością Rosjan a rząd A. Merkel z pokorą się na to zgodził), nie mieliśmy w ogóle bezpieczeństwa energetycznego, o które tak naprawdę nikt nie dbał uzależniając się jedynie od Rosji, chciano nam zabrać lub zlikwidować na życzenie konkurencyjnych  Niemiec kopalnie węgla (dziś przynoszą zyski), były czynione działania mające na celu sprzedaż naszej ziemi i lasów oraz likwidacji naszego przewoźnika, czyli LOT-u, który też dziś przynosi zyski.

Na szczęście w roku 2015 na to nie pozwoliliśmy. Rządy ZP (PiS) próbują odbudować to wszystko, co straciliśmy i budować nowoczesną Polskę, Polskę dobrobytu i bezpieczeństwa energetycznego i obronnego. Czy im się uda? Tak, jeżeli znów będą rządzić samodzielnie i tak jak w pierwszej kadencji będą niemal całkowicie spełniali obietnice wyborcze a o tym możemy być pewni.

Wiarygodność PiS-u jest nawet dla naszej strony politycznej zaskoczeniem, ale świadczy to tylko o tym, że są prawdziwymi patriotami, traktują Polaków poważnie i potrafią rządzić. Ta wiarygodność jest również zaskoczeniem w Europie a może jeszcze dalej od Europy, gdzie kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami i nieraz obietnice z reguły nie są realizowane a jedynie werbalnie sygnalizowane. Ta wiarygodność jest zaprzeczeniem jej braku u "elit" III RP. Po prostu jesteśmy pewni, że to, co obecna władza obiecuje zostanie spełnione.

A co z naszymi wartościami i korzeniami, co z tradycją i chrześcijańskimi ideami? Czy pozwolimy je zniszczyć lewacką politpoprawnością, czy pozwolimy zniszczyć nasze chrześcijaństwo falą islamskiej i w dużej mierze terrorystycznej imigracji? Czy pozwolimy, aby anaturalne i zboczone  ruchy w stylu LGBT+ zawładnęły naszą rzeczywistością? Czy chcemy aby dwóch tatusiów czy dwie mamusie mogły adoptować dzieci lub się pobierać? Czy chcemy eutanazji i aborcji bez ograniczeń? Czy pozwolimy na profanację naszych świętości? Mam nadzieję, że nie i damy temu wyraz w nadchodzących wyborach. PiS potrzebuje tej kadencji na następne lata tak, aby już całkowicie odmienić Polskę, aby już nigdy "nie było tak jak było", bowiem nasza Ojczyzna musi trwać a jeszcze jest wiele do zrobienia. 4 lata to za mało, aby ugruntować zmiany i przeprowadzać je w dalszym ciągu.

PiS (ZP) jest jedyną alternatywą dla powrotu do władzy "totalniaków", więc nie wymyślajmy jakichś utopijnych idei, które nigdy nie ujrzą światła dziennego, nie wymyślajmy jakichś  innych partii, które na rządzenie nie mają żadnych szans. Nie marnujmy swoich głosów, szczególnie teraz. A inne partie - te patriotyczne - niech okrzepną przez kolejne lata a wtedy może i zdobędą realną szansę na władzę lub współwładzę i będą miały zdolność koalicyjną ze ZP (PiS-em). Nie możemy się rozdrabniać, co przez lata doprowadziło do tego, iż nie mamy partii na wzór węgierskiego Jobbiku, partii na prawo od PiS a szkoda, bo jednak każdej władzy trzeba "patrzeć na ręce", bo władza często rozzuchwala i może się w końcu charakteryzować pychą a "pycha kroczy przed upadkiem".

Osobiście byłbym za tym, aby w Polsce była propolska, normalna opozycja a nie jakieś antypolskie PO. Naprawdę szkoda, że jej nie mamy, ale takie są dziś realia polityczne i musimy im się poddać.

Całkiem niedawno powstała propolska - na prawo od PiS - Konfederacja. Jestem pewien, że przekroczy "szklany sufit" i osiągnie wynik wyborczy powyżej 3%, czyli taki, dzięki któremu będzie mógł korzystać z państwowego dofinansowania dla partii politycznych. I dobrze, że powstała, ale boję się, że po wyborach znów nastąpią wewnętrzne zgrzyty i kłótnie i partia ta podzieli los np. Nowoczesnej i się rozpadnie. mam nadzieję, że nie a przez cztery lata może zbudować własne struktury. PiS czekał na władzę latami i był cierpliwy, więc tej cierpliwości życzę Konfederacji.

Podsumowanie i dlaczego winniśmy iść na wybory

Przez 30 lat a szczególnie przez  8 lat rządów PO-PSL staliśmy się bezwolnymi pracownikami najemnymi koncernów zagranicznych zatrudnionymi na umowy śmieciowe, staliśmy się tanią siłą roboczą bez własności. Byliśmy jednym z najuboższych krajów UE a Polacy nie posiadali prawie żadnego kapitału i oszczędności. Taką Polskę promowali targowiccy zdrajcy z PO na czele a dziś proponują ją znowu.

Podstawą suwerennego państwa jest też oczywiście przemysł tworzący wartość dodaną i dający produktywne zatrudnienie a także niezależność finansowa a my de facto pozbyliśmy się polskich przedsiębiorstw  i za czasów szczególnie PO zadłużyliśmy się w sposób niewiarygodny... Długów w ramach zadłużenia publicznego i zagranicznego nie spłacą nasze dzieci i wnuki... Czy znów tego chcemy i pozwolimy na wyniszczenie własnościowe i niewolnictwo naszej Polski? Polska już nie może konkurować nisko opłacaną pracą. Nie zasłużyliśmy na to.

Pamiętajmy więc przy urnach wyborczych! Gdy Polską rządzić będą dalej prawi i przyzwoici ludzie, to my sami zwykli Polacy - mając takie wzory i autorytety - staniemy się lepsi, uczciwsi, mądrzejsi i prawi. Będziemy coraz bardziej wartościowymi, wzajemnie się szanującymi ludźmi. A jeżeli tacy będziemy i będziemy się szanować to tak będziemy postrzegani i szanowani w Europie i na świecie. Tak będzie szanowana nasza Ojczyzna - silna, bogata i niepodległa Polska!

Wybierzmy w najbliższych wyborach parlamentarnych niepodległość Polski a nie jej utratę! Są to najważniejsze wybory od 1991 roku a nawet od sfałszowanych przez komunistów wyborów w 1947 roku a ich wynik da nam odpowiedź czego chcemy my wszyscy.

Bardzo ważnym jest też uświadomienie sobie faktu, że nasz głos coś znaczy. Otóż na wszystkie nasze codzienne sprawy, nasze zachowania i problemy pośredni lub bezpośredni wpływ mają jednak politycy i ludzie sprawujący władzę. To oni tworzą ramy prawne i podejmują decyzje, które dotyczą nas w najdrobniejszych szczegółach, w tym oczywiście o naszym bezpieczeństwie finansowym i obronnym.  Zdaje się, że o tym zapomnieliśmy i nie znajdujemy w sobie tyle chęci, wiary i zapału co jeszcze cechowało naszych ojców lub starsze pokolenia. Głosuje wszakże tylko połowa z nas...

Akt oddania głosu przynależny wszystkim obywatelom posiadającym czynne prawo wyborcze (a więc niemal wszystkim dorosłym obywatelom) jest kwintesencją demokracji, jest jej największym osiągnięciem.

Tego jednego październikowego dnia każdy z nas zdecyduje nie tylko o przyszłości własnej, ale też o losach swoich najbliższych i całego kraju... zdecyduje o kolejnych latach życia swojego dziecka, matki, ojca, przyjaciela i wszystkich mieszkańców w kraju i za granicą... zdecyduje o Polsce i Polakach, zdecyduje o przetrwaniu i rozwoju naszej Ojczyzny

Oddając ważny głos stajemy się najważniejszą osobą w państwie... jesteśmy prezydentem, premierem, całym senatem i sejmem, wojewodą, burmistrzem, wójtem, sołtysem... Każdy z nas 13 października ma możliwość zdecydować o sobie i innych. Może być prezesem i dyrektorem wszystkich rządzących w Polsce... wszak wybieramy tak naprawdę naszych pracowników, pracowników narodu polskiego!

Wielu z nas nie docenia ważności indywidualnego aktu wyborczego...

Chyba warto jednak zdać sobie sprawę z prostego faktu: akt wyborczy jest naszym indywidualnym wyborem! Naszą indywidualną decyzją - wynikającą tylko z naszej woli, naszych przemyśleń, prezentowanych i wyznawanych przez nas wartości, idei i poglądów. To nasz wybór a nie innych!

Każdy z nas jest godzień własnej indywidualności i ma prawo podejmować decyzje indywidualnie a nie stadnie... więc również naszej decyzji dotyczącej naszej przyszłości i przyszłości naszych bliskich winniśmy nadać indywidualne cechy wynikające z naszego wnętrza, nas samych i naszych poglądów.

Suma tych naszych indywidualnych wyborów, ich jakości... da w konsekwencji określony wynik wyborczy... Każdy z naszych głosów przyczyni się do wyboru tak naprawdę naszych parlamentarzystów a tym samym przyszłej kontynuacji rządu dobrej zmiany. Nasz oddany głos w wyborach zdecyduje więc o tym jak będziemy rządzeni i jak będziemy żyć w naszym kraju, naszej Ojczyźnie... i czy w ogóle jeszcze będzie to Polska...

To na kogo głosujemy określa przecież nas samych, to kim jesteśmy i za kogo się uważamy lub chcielibyśmy aby inni nas za takich uważali. To na kogo głosujemy mówi wszystko o naszej osobowości, naszych wartościach, o nas jako  o ludziach indywidualnie. Oceniając nasz wybór inni oceniają nas, oceniają nas nasi najbliżsi, znajomi, nasze dzieci, wnuki...

Pamiętajmy więc, że nasz wybór określa nas samych a decyduje nie tylko o naszym losie... Dokonując wyboru zajrzyjmy więc we własne wnętrze, dokonajmy go indywidualnie i zgodnie z własnym sumieniem... postarajmy się go przemyśleć i wybrać racjonalnie, dla naszego i innych dobra wspólnego, dla naszej i naszych najbliższych lepszej przyszłości, dla przyszłości naszej Polski i Polaków...

Zagłosujmy więc gremialnie i wybierzmy w najbliższych wyborach parlamentarnych niepodległość Polski a nie jej utratę!

I powtórzę tytuł tegoż postu: Ostateczna walka o Polskę! Mamy wszystko... i dalej musimy o nią walczyć!

I jeszcze jedno...

Czy w naszym życiu jesteśmy w stanie kolejny raz zaufać albo nawet utrzymywać jakiekolwiek kontakty z osobą... której zaufaliśmy a która nas wielokrotnie, perfidnie okłamała a tym samym notorycznie z nas drwiła, ośmieszała i poniżała uważając nas chyba za jakiś "gorszy, śmieciowy gatunek ludzki"...  i zamiast przyznać się do tego, prosić o wybaczenie, próbować lub dokonywać zadośćuczynienia i czekać pokornie na naszą reakcję... próbuje po raz kolejny z nas zadrwić i nas okłamać?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

piątek, 9 sierpnia 2019

Znów J. Kaczyński przechytrzył totalsów z opozycji

Jestem pełny podziwu dla J. Kaczyńskiego za jego przebiegłość w rozgrywaniu opozycji, która przez ostatnie dwa tygodnia "grzała" temat Marszałka M. Kuchcińskiego za jego loty, które mogły wydawać się kontrowersyjne. "Grzała" niesamowicie do granic jakiejś emocjonalnej paranoi.

Media opozycyjne każdy dzień rozpoczynały od krytyki M. Kuchcińskiego a w ich telewizyjnych Faktach temat ten był najważniejszy.

Tymczasem M. Kuchciński przeprosił i przekazał pieniądze za loty swojej rodziny organizacjom charytatywnym, ale wszystko wskazywało na to, iż PiS będzie go cały czas bronił oraz będzie chciał utrzymać go na stanowisku. Takie było ogólne wrażenie i taki przekaz płynął z Nowogrodzkiej i od samego M. Kuchcińskiego.

Jednocześnie PiS będzie chciał wyjaśnić loty opozycji wtedy, gdy ona rządziła i cała afera M. Kuchcińskiego w konsekwencji może okazać się dla totalsów przeciwskuteczna.

PO-KO i cała opozycja nie ma żadnego merytorycznego programu dla Polski i Polaków więc cały czas będzie próbowała wzniecać emocje i to emocje negatywne, żeby podział Polski był jeszcze większy niż jest.

Tak też było z Marszałkiem M. Kuchcińskim.

Opozycja - sądząc, że PiS będzie starał się bronić marszałka - złożyła wniosek o jego odwołanie podczas dzisiejszego posiedzenia Sejmu i niemal od tygodnia przygotowywała się do tej debaty. Były już gotowe karteczki z krytyką M. Kuchcińskiego i oczywiście J. Kaczyńskiego.  Były gotowe już emocjonalne przemówienia PO krytykujące cały polski rząd i oczernianie go o najgorsze polityczne zachowania. A może też przewidziano jakieś inne działania w stylu puczu z 2016 roku. Któż to wie.

Na czym ta debata miała polegać pokazał S. Nitras, który tak naprawdę miał przygotowane przemówienie atakujące PiS i nie potrafił wyjść z tej roli nawet, gdy przedmiotu sporu już nie było, bo marszałek złożył wcześniej dymisję.

Na czym - wedle mnie - polegał kunszt J. Kaczyńskiego? No właśnie na tym, że sprawiał wrażenie, iż PiS będzie jednak starał się obronić M. Kuchcińskiego i pozwolił opozycji na przygotowywanie się do debaty na ten temat.

Tymczasem w przeddzień posiedzenia Sejmu okazało się, że M. Kuchciński na drugi dzień złoży dymisję, przez co cały misternie przygotowywany przez PO-KO cały plan debaty runął w gruzach i opozycja już nie miała czasu na wypracowanie jakichś innych scenariuszy postępowania. Pozostała na lodzie i dzisiejsze "wygibasy" posła Nitrasa były tylko agresywne, śmieszne i żenujące, bo cały czas mówił o debacie a po dymisji Marszałka miało być tylko przedstawienie kandydatów na nowego. Warto sobie wyobrazić, co to by się działo jakby PiS bronił M. Kuchcińskiego. Afera całodzienna i rozgrzewanie emocji - o to chodziło totalsom i na to tylko byli przygotowani. Nie udało się.

Inną dobrą decyzją było zaskakujące zgłoszenie E. Witek na nowego Marszałka Sejmu, bo jej tak naprawdę nie można nic zarzucić i będzie dobrym Marszałkiem w ewentualnej następnej kadencji.  Opozycja była przygotowana na wybór wicemarszałka R. Terleckiego i też miała przygotowane wobec niego ostre przemówienia.

Tak więc nie uważam, że decyzja o odwołaniu Marszałka była zbyt późna.

Można się ze mną nie zgadzać, ale ja tak to postrzegam.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

poniedziałek, 13 listopada 2017

„Partia polska” i „partia antypolska” i… kilka uzupełnionych refleksji wokół prezydenta…

W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie” – niekoronowany król Polski, książę Adam Jerzy Czartoryski (†14.01.1770 – †15.07.1861).

Musimy ten rok wykorzystać dobrze, musimy pokazać, że Ci, którzy sto lat temu potrafili połączyć myśli i czyny nie są ostatnim pokoleniem, które to potrafiło. My też musimy być takim pokoleniem! Stoimy (…) przed wielką szansą budowy nowej Polski, dobrej zmiany, szansy Rzeczypospolitej, która będzie rzeczywiście Rzeczypospolitą, która będzie dla wszystkich, która będzie silna (…) niepodległa, godna i dumna! (…) Być Polakiem to znaczy być kimś ważnym, to znaczy być kimś (…) kto wyznacza dzisiejszej chorej Europie drogę do uzdrowienia, drogę do powrotu do fundamentalnych wartości, drogę do powrotu prawdziwej wolności, drogę do zwycięstwa i umocnienia naszej – opartej o chrześcijaństwo – cywilizacji. Polska ma taką szansę. Wykorzystajmy ją!” – prezes PiS, premier Pan Jarosław Kaczyński w dniu 10 listopada 2017 roku podczas uroczystości „miesięcznicy smoleńskiej” na warszawskim Placu Piłsudskiego. 

To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – premier Rzeczypospolitej Polskiej, Pani Beata Szydło w dniu 11 listopada 2017 roku.
-----------------------------------
Nie ma dziś większego zagrożenia jak ucieczka od podziału My-Oni i kłamstwo o korzeniach III RP. Z nich czerpia siły Obcy i wywodzą swoje prawa do aneksji polskości. Dzieląca nas linia musi być nazwana – bo jest konsekwencją okupacji sowieckiej, efektem mafdalenkowej zdrady i budowania nieistniejącej wspólnoty narodu. Jest winą tych, którzy od trzech dekad sankcjonują komunistyczne łgarstwo i po raz kolejny chcą łączyć Polaków z apatrydami. Bez odzyskania takiej świadomości i wyznaczenia granic naszego dziedzictwa, nie uratujemy wspólnoty narodu. Nie można jej odbudować łącząc zdrajców z bohaterami na fundamencie nierozliczonej przeszłości, zamazanej teraźniejszości i jutra, które wiedzie donikąd” –Aleksander Ścios w dniu 14 listopada 2016 roku [1]
-----------------------------------
Niemal dokładnie 11 miesięcy temu, w dniu 9 grudnia 2016 roku opublikowałem na swoim blogu tekst pt.: „Polacy! Nie dajmy się sprowokować, nie przelewajmy polskiej krwi” [2], w którym po raz pierwszy w moim pisaniu opatrzyłem go w/w wypowiedzią księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Ów tekst był niejako odpowiedzią na działania „totalnej” i antypolskiej opozycji spod znaku PO, .N, KOD, części PSL, ORz i wszystkich środowisk polityczno-społeczno-medialnych, które chciały doprowadzić do bratobójczych zamieszek i – co się dopiero później okazało – miało zakończyć się krwawym puczem antypolaków i ponownym przejęciem władzy przez – odnosząc się do motta – „partię antypolską”. 

W 99 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach dzisiejszy tekst uzupełniłem wypowiedzią obecnej premier naszej Polski, Pani Beaty Szydło, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz refleksją Pana Aleksandra Ściosa, która z powodzeniem mogłaby być podsumowaniem niniejszego tekstu. 

Pisząc przed rokiem tamten tekst tylko intuicyjnie przeczuwałem, że „partia antypolska” planuje coś zrobić, coś złego dla Polski i Polaków przygotowuje. Czułem swoisty niepokój i okazało się, że miałem rację. Na szczęście planowany krwawy, grudniowy pucz się nie udał, co nie znaczy, że antypolscy zdrajcy nie knują przeciw nam dalej i nie przygotowują koncepcyjnie kolejnych scenariuszy, w czym na pewno pomagają im (inspirują?) zagraniczni nienawistnicy Polski, w tym szczególnie: demoliberalno-lewackie elity brukselsko-niemieckie; być może różne konkretne i bardzo istotne środowiska na bliskim i dalekim dla Polski wschodzie; syjo-szemrani uzurpatorzy władzy nad światem dążący do likwidacji państw narodowych a także zwykli i cyniczni szubrawcy pragnący wykorzystać nasz kraj dla własnej władzy i pieniędzy.

(jeżeli mogę w taki sposób, to dobrze byłoby, aby czytelnik dalszej części niniejszej notki wpierw zapoznał się z treścią wskazanego, mojego tekstu z grudnia 2016 roku, choć oczywiście można tą zachętę pominąć – niemniej gros poniższych refleksji traktować należy jako kontynuacje grudniowych oraz pewną odpowiedź na dyskusję jaka wywiązała się pod ostatnim moim tekstem o prezydencie Andrzeju Dudzie)

Ostatni mój tekst [3] będący poniekąd krytyką poczynań prezydenta Andrzej Dudy wzbudził na forach dużą dyskusję, w której większość czytelników i komentatorów podzieliła moje krytyczne wobec prezydenta refleksje. Jednakże też znalazło się wiele zdań krytycznych zarzucających mi albo naiwność połączoną ze skutecznym uleganiem antypolskim prowokatorom liczącym na rozbicie obecnej władzy i jej elektoratu, albo „krecią i agenturalną robotę” nastawioną na podobny efekt, albo nawet oskarżających mnie o niegodne insynuacje i kłamstwa czy też o brak wystarczającej wiedzy o zakulisowych meandrach władzy, które mogły niejako zmusić prezydenta do takich a nie innych działań i wypowiedzi. Padło też stwierdzenie, że być może prezydent działa tak – pomny działań „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” – ze względu na bezpieczeństwo swoich najbliższych: córki i żony. I tu od razu odpowiadam: jeżeli tak, to najlepszą ich ochroną byłoby nie podejmowanie się przez A. Dudy funkcji publicznych z funkcją prezydenta Polski na czele.
Przeczytałem wszystkie komentarze. 

W miarę możliwości starałem się na nie odpowiadać, mniej lub bardziej przekonywująco. Wobec niektórych odniosłem się ze zrozumieniem, z innymi dalej się nie zgadzam i pozostaję przy własnej negatywnej ocenie co najmniej ostatniego pół roku urzędowania prezydenta A. Dudy. 

Jednakże po głębszym zastanowieniu i w celu bardziej szczegółowego przedstawienia całego tła problemu, które stało się implikacją mojego obecnego stanowiska postanowiłem napisać coś więcej. Mam jednocześnie nadzieję, że w tym tekście moi adwersarze znajdą odpowiedzi na swoje wobec mnie zarzuty a aprobujący moje opinie jeszcze bardziej poznają ich przyczyny i utwierdzą się w owej aprobacie. 

Nie jest przypadkiem, że mottem tego tekstu uczyniłem słowa księcia A. J. Czartoryskiego i jednocześnie odniosłem się do mojego tekstu sprzed roku. 

Pan prezydent A. Duda w jednym z ostatnich wywiadów stwierdzić raczył m.in.: „W KRS powinni być ludzie wskazani przez różne ugrupowania – po to, żeby była tam multipartyjność i nie było wrażenia, że jeżeli dokonuje się wyboru sędziów do KRS w Sejmie, to jest to wybór jednopartyjny”.
 
I chyba tak naprawdę w tym stwierdzeniu należy doszukiwać się sedna moich (ale chyba nie tylko) rozbieżności z Panem prezydentem, bo rozumiem, że pragnie on, aby szukać szeroko pojętego porozumienia tradycyjnie i oficjalnie pojmowanego międzypartyjnego dla Polski oraz szanować również polityków innych zarejestrowanych w Polsce opcji i formacji społeczno-politycznych. 

Mając jednak w pamięci słowa księcia A. J. Czartoryskiego, całkowicie nie zgadzam się z punktem widzenia pana prezydenta. 

Wybór sędziów do KRS powinien być właśnie jednopartyjny w taki m rozumieniu, że wyboru winna dokonywać „partia polska”, partia ludzi „godnych, którzy pragną ojczyzny wolnej i niepodległej”. Druga zaś w Polsce istniejąca partia – „partia antypolska”, partia ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie”… w optymalnie korzystnej wersji nie powinna na terenie Polski mieć prawa istnieć ani wypowiadać się na temat Polski i Polaków i w ogóle uczestniczyć w jakikolwiek sposób w polskim życiu politycznym i poprzez to reprezentować antypolskie interesy. I nie dotyczy to tylko wyboru sędziów, ale całości spraw społeczno-politycznych. Jeżeli jeszcze dodatkowo taka „partia antypolska” zgodnie z regułami normalnej (nie liberalnej czy socjalistycznej lub innej) demokracji zostaje wyborczo odrzucona przez Polaków to tym bardziej nie ma żadnych przesłanek, aby w jakikolwiek sposób szukać z nią porozumienia. 

Nie jestem demokratą, ale jestem realistą i wiem, że w ustroju demokratycznym formalnie jednak „partia antypolska” może oficjalnie istnieć i zdobywać w różny sposób głosy wyborcze nieświadomych lub zmanipulowanych rodaków. Jest to wynikiem permanentnych wieloletnich działań z zakresu inżynierii społecznej, których efektem jest powstanie w Polsce grupy moich rodaków przeświadczonych, że „partia antypolska” tak naprawdę to „partia polska”. Tak nie jest i nigdy nie było, co na szczęście zauważa też coraz liczniejsza część zmanipulowanych dotychczas piewców dzisiejszej „totalnej opozycji”. To jeszcze bardziej powinno implikować pana prezydenta i przedstawicieli „partii polskiej” do zachowań alienujących „partię antypolską” a nie dających jej więcej niż niezbędne i wynikające z reguł demokracji minimum. 

Oczywiście w ramach „partii polskiej” możemy się spierać i kłócić, mając jednak w sercu polskość i dobro Polski i Polaków a nie uważając „że polskość to nienormalność” a naszą stolicą (naszym domem) nie jest Warszawa (Polska) a Bruksela, Berlin, Moskwa, Waszyngton, Jerozolima czy jakiś inny ośrodek decyzyjno-władczy. 

„Partia polska” może mieć różne frakcje ideowo-polityczne: wolnościowe, narodowe, konserwatywne czy ogólnie prawicowe, liberalne, lewicowe, republikańskie bądź jakiekolwiek inne, bo obecnie w świecie tak naprawdę zatarły się tradycyjne podziały na określone grupy jednoznacznie i historycznie posiadające przynależne jej cechy i światopogląd. Może też mieć różne wizje drogi i kierunku rozwoju Polski.

W takim ujęciu możemy więc mówić o ewentualnej „multipartyjności” – czyli działaniu w różnych partiach (frakcjach), ale tylko w ramach „partii polskiej”, dla których największym dobrem jest polski naród i nasza Ojczyzna i których wszelkie działania są podporządkowane i determinowane polskością. 

Obecnie w świecie tzw. postmarksistowskie demoliberalne lewactwo jest a’priori antynarodowe i to wszędzie na świecie, w każdym kraju czy innych formacjach organizacyjno-formalno-prawnych. To jest grupa ludzi beznarodowa, dla której takie pojęcia jak: naród, ojczyzna, patriotyzm, tradycja, wiara, język narodowy, państwo narodowe, narodowa historia, honor i inne podobne są już li tylko przeszłością i z nimi się nie identyfikują a wprost przeciwnie – je zwalczają i to nieraz w sposób bezwzględny. Kiedyś był to komunizm wojenny, dziś postkomunizm kulturowy. 

Ludzie reprezentujący taką postawę i takie poglądy nie mogą być polskimi patriotami, dla nich polskość nigdy nie będzie najważniejsza. Być może nieraz werbalnie starają się pozyskać i otumanić część polskiego społeczeństwa głosząc hasła niby propolskie, ale to tylko manipulacja i wielkie oszustwo. To nie są tak naprawdę Polacy, choć mają polskie obywatelstwo. Oni nie myślą po polsku i nie działają dla Polski, ale dla „czegoś innego” lub jedynie dla własnej władzy i pieniędzy. Z nimi się nie dyskutuje o Polsce ani nie szuka się porozumienia, bo stanowią „partię antypolską” i trudno znaleźć coś wspólnego między Polakami i ludźmi czującymi się Polakami (nawet o innym etnicznie pochodzeniu) a antypolskimi ich wrogami. 

Wielokrotnie pisałem, że w sumie takich ludzi nie można nazywać nawet polskimi zdrajcami, bo czyż oni cokolwiek zdradzili? Zdradzić można coś, co do tej pory się wyznawało, zdradzić można Polskę – w ujęciu ideowym a nie prawnym – jeżeli do tej pory uważało się za Polaka i porzuciło się polskość na rzecz innych wartości czy państw lub zbioru państw lub jakichś dziwnych organizacji ponadnarodowych albo cynicznie i egoistycznie dla własnych osobistych celów. 

Działanie na szkodę Polski tak pojmowanej „partii antypolskiej” wyklucza ją z naszej Ojczyzny. Taka partia musi być uważana za niegodną nawet splunięcia i tyle, nie mówiąc już o jakimkolwiek dopuszczeniu jej do wpływania na losy Polski i Polaków. 

Oceniając historycznie, bo w takiej przeszłej perspektywie można ocenić i zidentyfikować frakcje „partii antypolskiej”, szczególnie po roku 1989, roku koszmarnego zagarnięcia niby już wolnej Polski przez właśnie ową partię. 

Przed II WŚ frakcjami „partii antypolskiej” były na pewno wszystkie odłamy partii komunistycznej, gdzie np. podczas plenów KC Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy rozmowy plenarne prowadzono m.in. w chazarsko-żydowskim języku jidysz i które tak naprawdę chciały pozbawić Polskę niedawno co odzyskanej niepodległości. W czasach komuny oficjalnie na pewno były to: PPR, PZPR, ZSL a nieoficjalnie to np. zręby przyszłej „partii antypolskiej” powstałej z części KOR-u. Po 1989 roku, po „Magdalence” i „Okrągłym stole” frakcjami „partii antypolskiej” były i są: ROAD, KLD, UW, PD-demokraci.pl, Unia Europejskich Demokratów (spadkobierca UD/UW/demokraci.pl), SdRP, SLD, Ruch J. Palikota, .N (też w dużym stopniu pomiot UD/UW/demokraci.pl), część PSL i oczywiście PO. Z grup nie będących partiami politycznymi dziś najbardziej znani przedstawiciele „partii antypolskiej” to: Komitet Obrony Demokracji i lewacka, przestępcza bojówka Obywatele Rzeczpospolitej bezzębnego idioty mieniącego się jej liderem. Są też i inni przedstawiciele „partii antypolskiej” wśród różnych innych organizacji polityczno-społeczno-zawodowych, czego dobitnym przykładem jest obecna „kasta sędziowska” i jej KRS czy też w dużej mierze „kasta naukowców” lub „kasta artystów”. Może kogoś lub jakąś frakcję pominąłem, za co oczywiście przepraszam

Jasnym też winno być, że wskazując na różne grupy dawniej i obecnie wchodzące w skład „partii antypolskiej” myślę przede wszystkim o ich liderach oraz w dużej mierze świadomych ich członkach i sympatykach, bo przecież nieraz mogą wśród nich być ludzie przyzwoici, którzy zdają sobie sprawę z charakteru ich grupy i starają się jednak propolsko zmieniać jej polityczne lub inne oblicze i są też ludzie oszukani i zmanipulowani. 

Z tak pojmowaną „partią antypolską” nie można dyskutować i szukać porozumienia. Dzisiaj nazywa siebie „totalną opozycją” , której antypolski program polega na obaleniu władzy legalnie wybranych frakcji „partii polskiej” poprzez ulicę (zamieszki i rozlew polskiej krwi) i zagranicę (działanie o charakterze umownie mówiąc „zdrady targowickiej”). Przykłady takiej antypolskiej działalności można mnożyć i chyba wszyscy wiedzą jakie to były i są działania: skarżenie się na Polskę za granicą, szukanie pomocy za granicą, inspirowanie wrogich Polsce ośrodków zewnętrznych do międzynarodowej krytyki Polski, prowokacje uliczne, mowa nienawiści oraz próba dzielenia i atomizacji Polaków, próby puczu i przewrotu, oddawanie Polski obcym, knucie i oczernianie Polski wszędzie, gdzie się da i wiele, wiele innych. 

Powtórzę. Z „partią antypolską” ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie” nie ma co w ogóle podejmować dyskusji a tym bardziej dopuszczać ich do władzy ustawodawczej, wykonawczej lub sądowniczej. Tym bardziej, że w procesie demokratycznym formalna „partia antypolska” została odrzucona przez Polaków!

Odnosząc się jeszcze raz do mojego tekstu o prezydencie A. Dudzie [3]. 

Pisałem go w wielkim smutku, bo nigdy nie myślałem, że tak mógłbym kiedykolwiek oceniać Pana Andrzeja Dudę. 

Bardzo trudno mi było pokonać „dysonans poznawczy”, czyli „dysonans powyborczy”, o którym wielokrotnie pisałem w odniesieniu do wyborców PO [4], ale właśnie znając jego mechanizm łatwiej mi było go pokonać. 

Czekałem przeszło cztery miesiące licząc, że jednak cała ta „gra polityczna” jest wewnętrzną grą nowej władzy, czyli jakąś „rozgrywką” uzgodnionej pomiędzy prezydentem a J. Kaczyńskim i rządem B. Szydło. Miałem ogromną nadzieję, że tak jest. 

Z biegiem czasu i przy jednoczesnym narastaniu konfliktu na linii prezydent, w tym BBN - J. Kaczyński/rząd, w tym MS i MON owa nadzieja powoli „umierała”. Pragnę też zaznaczyć, że pisałem ów tekst przed faktem powzięcia wiedzy na temat zaproszenia D. Tuska na obchody odzyskania przez Polskę niepodległości oraz przyjęciu przez tego pana takiego zaproszenia.

Niektórzy komentatorzy wskazywali jednak, że mimo wszystko odbywa się jakaś gra zakulisowa albo też „partia antypolska” (będę konsekwentnie używał w większości tego określenia a nie „opozycja totalna”) szykuje jakiś kolejny atak na Polskę i prezydent w porozumieniu z rządem i J. Kaczyńskim podejmuje działania „wyprzedzające i neutralizujące”. Dobrze było, oj dobrze by było, żeby tak było, choć uważam to za wariant prawdopodobny to odnoszę się do niego z rezerwą. 

Jednakże oceniając tylko to co funkcjonuje oficjalnie nie zmieniam swojego krytycznego zdania na temat ostatnich działań prezydenta, w szczególności w obszarze sądownictwa i nominacji generalskich oraz oczywiście w sprawie braku publikacji Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI. 

W tej ostatniej kwestii spotkałem się też z ciekawym poglądem S. Michalkiewicza, który stwierdził, że też by go nie opublikował, bo teraz obecna władza ma cały czas odpowiednie „haki”, z których może korzystać dla „dobra sprawy” a w momencie publikacji aneksu byłyby w tym zakresie nieprzydatne. 

Stwierdzam jednoznacznie, że akurat z tą opinią S. Michalkiewicza się nie zgadzam, choć wiele jego ocen podzielam w pełni. 

Czy Polska nadal ma być III RP, w której decydują służby specjalne i zdobyte przez nie przez lata „haki”, z których można cały czas korzystać i neutralizować osoby publiczne? Czy nie lepiej budować Polskę wolną od tego brudu, opartą na prawdzie i jawności życia publicznego? Czy nadal WSI i dysponenci „teczek” mają decydować o naszej rzeczywistości? 

Moim zdaniem Polskę stać na prawdę o III RP i na tym fundamencie można dopiero budować nową Ojczyznę. Prawda jest najważniejsza i choć być może być bolesna należy ją ujawnić w całości (nie tylko ujawniając aneks, ale przeprowadzając pełną lustrację wszędzie, gdzie tylko można, też wśród prawników, naukowców, księży, itd.), bo w przeciwnym razie dalej powstawać będą niestworzone teorie, które np. insynuują prezydentowi jakieś obyczajowe „wpadki”. Nadal będzie „gra teczkami” i nadal będziemy żyli w III RP, czyli PRL-bis!

W sprawie ostatniego konfliktu prezydenta z rządem i prezesem PiS ciekawą interpretację przedstawił bloger 35stan. Ogólnie uważa on, że Pan Andrzej Duda został J. Kaczyńskiemu narzucony i to przez stronę amerykańsko-izraelską jako swoisty „bezpiecznik”, gdyby prezes J. Kaczyński okazał się jak jego ś.p. brat „niesterowalny”. Wskazuje, że po zakończeniu resetu B. Obamy pomiędzy USA i Rosją (2013 rok) oraz w celu powstrzymania dominacji i ekspansji Niemiec (UE) postanowiono w Polsce zmienić ekipę rządzącą na antyrosyjską i delikatnie zachowawczą wobec UE. Stąd wybuchła afera podsłuchowa wykreowana – według blogera – przez CIA, która zmiotła z rządzącej sceny politycznej PO i pozwoliła wygrać wybory PiS-owi oraz Zjednoczonej Prawicy. Jako też dodatkowy element podaje to, że pan Andrzej Duda uczestniczył w krakowskich (sic!) obradach izraelskiego Knesetu w Polsce w roku 2014 i być może został przez „wybrańców” namaszczony na nowego prezydenta Polski oraz właśnie narzucony J. Kaczyńskiemu. Bloger ponadto zwraca uwagę na fakt, że wszystko to było przed wyborem D. Trumpa na prezydenta i powszechnej pewności, że wybory wygra H. Clinton, więc nic w amerykańskiej polityce by się nie zmieniło a mimo tego podjęto działania zmierzające do zmiany władzy w Polsce. 35stan w tym kontekście wskazuje na wypowiedź J. Kaczyńskiego, który po wyborze D. Trumpa stwierdził, że być może w końcu skończą się na niego ogromne naciski ze strony amerykańskiej w sprawach, co do których nie powinna ona mieć żadnych żądań wobec Polski i 35stan sugeruje, że jednym z takich nacisków mogło być narzucenie kandydata na prezydenta, A. Dudę. Z tego wszystkiego bloger wyciągnął wniosek, że w sprawie sądów został uruchomiony ów „prezydencki bezpiecznik”, bo te reformy zagrażały interesom m.in. „wybrańców” oraz innych „namaścicieli” prezydenta. 

W tej kwestii dodam od siebie, że w takim rozumowaniu logicznym staje się spotkanie w cztery oczy prezydenta A. Dudy z chazarsko-żydowskim A. Smolarem, szefem chazarsko- żydowskiej, sorosowej (G. Sorosa) Fundacji im. S. Batorego założonej w 1988 roku za zgodą zdrajcy W. Jaruzelskiego i po jego waszyngtońskich rozmowach w 1985 roku ze zmarłym w tym, 2017 roku Dawidem Rockefellerem – właścicielem za życia chyba siedmiu przeszczepionych serc i podobno szefem tzw. Rządu Światowego (wierchuszki tzw. NWO). 

Sądzę, że warto głębiej zastanowić się nad taką teorią i pozdrawiam blogera 35stan. 

I jeszcze dwa smutne aczkolwiek wiele dające do myślenia fakty z działalności prezydenta A. Dudy, które muszą niepokoić a o których do tej pory się nie wypowiadałem: dziwne i antypolskie oraz skrajnie prożydowskie i ahistoryczne przemówienie prezydenta w Kielcach w dniu bodajże 4 lipca 2016 roku z okazji tzw. Pogromu Kieleckiego [wpolityce.pl] oraz zdecydowaną niechęć prezydenta do zaproszenia do grona prezydenckiego komitetu organizacyjnego przyszłorocznych obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości jakiegokolwiek przedstawiciela ruchów narodowych, choćby organizatorów wspaniałego cyklicznego i pozytywnie skrajnie patriotycznego Marszu Niepodległości. „Nie ma przypadków – są tylko znaki”… chciałoby się w tym miejscu powiedzieć…

I dodam jeszcze kontynuowanie w Pałacu Prezydenckim obchodów żydowskiego Święta Chanuki podczas, gdy próżno szukać obchodów katolickiej Wigilii Bożego Narodzenia w jakimkolwiek rządowym budynku Izraela, państwa stworzonego przecież przede wszystkim przez Żydów polskiego pochodzenia. 

Czyżby te fakty miały być potwierdzeniem teorii namaszczenia A. Dudy przez „wybrańców” blisko spokrewnionych z jego teściem?

To tyle i wiem, że jak zwykle nieprzyzwoicie zbyt obszerny tekst, ale już na to nic nie poradzę .

Pozdrawiam

Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw) 


P.S.1.
Tekst pierwotnie zamierzałem opublikować 11 listopada, ale w takim dniu można tylko się cieszyć z Polski i być z niej dumnym, dumnym też, że jest się Polakiem. „To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – powiedziała 11 listopada 2017 roku Pani premier Beata Szydło i ja jestem od zawsze z tego dumny, jak zapewne gros moich rodaków. 

P.S.2.
Przedstawiciel „partii antypolskiej”, „łotr nad łotry”, były prezydent Polski Pan Bronisław Komorowski raczył powiedzieć w tym samym listopadowym dniu 2017 roku: „… musimy pokazać wymiar aktualny (…) że niepodległość (chyba Polski – dop: kj) równa się europejskość”. Pełna zgoda, tyle tylko, że europejskość nie równa się w dzisiejszym wymiarze lewacko-demoliberalnej UE niepodległości narodów Europy a ją niwelujący, niwelujący też niepodległość Polski!.. panie antypolski i WSI-owy „łotrze nad łotry”! 

A tak zupełnie szczerze: jedynym godnym Pana i nie tylko Pana, ale i też „łotra” oraz byłego premiera Pana D. Tuska i wielu innych, polskim miejscem przebywania jest polska cela więzienna a nie tyrady na antypolskich wiecach albo – jak w przypadku D. Tuska – składanie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza podczas uroczystości Dnia Odzyskania Niepodległości! I najlepiej – subiektywnie wedle mnie - by się stało, gdyby jakimś cudem i hipotetycznie znalazłby się Pan oraz D. Tusk w jednej celi ze „Staruchem” . Nie miałbym nic przeciwko temu aby też dalej żyjący przedstawiciele „partii antypolskiej”, w tym: L. Balcerowicz, J. Lewandowski, J.K. Bielecki, J. Buzek, W. Frasyniuk, Z. Bujak, B. Borusewicz, J. Buzek, A. Olechowski, R. Petru, M. Kijowski, G. Schetyna, E. Kopacz, M. Środa, J. Hartmann, S. Niesiołowski, J. Palikot, J. Urban, A. Kwaśniewski, L. Wałęsa, S. Niesiołowski, bracia Smolarowie, A. Michnik, P. Pacewicz, A. Hall, M. Dukaczewski, Hanna Gronkiewicz-Waltz, K. Bondaryk, W. Pawlak, A. Holland i wielu, wielu innych również swoimi osobami zasilili taką polską celę więzienną… Niewymienionych przedstawicieli „partii antypolskiej” oczywiście znów serdecznie przepraszam , ale oni sami wiedzą, że reprezentują taką partię oraz wiedzą też gdzie jest ich miejsce i mi to wystarczy

P.S.3.
Odnośnie obchodzenia przez prezydenta Święta Chanuki z pewnością zaraz będzie próba skontrowania mojego argumentu, tym, że to ś.p. prezydent Lech Kaczyński zainicjował obchody tego święta. I co z tego, skoro to a nawet reaktywowanie przez niego masońsko-chazarsko-żydowskiej i zdelegalizowanej w Polsce w roku 1938 roku loży B’ni B’ nie uchroniło go przed nagłą śmiercią z rąk…?

P.S.4.
W kontekście powyższego zarzut, iż książę A. J. Czartoryski był masonem to też pragnę powiedzieć, że ówczesna masoneria była zupełnie czymś innym niż obecna o czym świetnie opowiada i pisze chyba największy w Polsce znawca masonerii dr S. Krajski.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com