Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aborcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aborcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 października 2023

Uwaga na WSI-owe i UB-ckie otoczenie Sz. Hołowni!

Ja wiem, że dzisiaj bardzo ważne glosowania w PE dotyczące de facto likwidacji państw narodowych i budowę przez Niemcy i Francję jednego Superpaństwa Europa ze stolicą w Berlinie. Wczoraj wspomniałem o tym [1] i jeszcze będzie czas na komentarz do wydarzeń dzisiejszych. Teraz postanowiłem przypomnieć mój tekst z kampanii wyborczej.

W czasie kampanii wyborczej napisałem tekst: "WSI-owe i UB-ckie otoczenie Sz. Hołowni..." [2]. W związku z tym, że Trzecia Droga (koalicja PSLi Polski 2050) uzyskała nadzwyczajne poparcie części wyborców i może nawet utworzyć z koalicjantami (KO, Lewica) przyszły rząd Polski to uznałem za stosowne ten tekst z rozszerzeniem powtórzyć.

Pisałem wtedy, że o samym Sz. Hołowni nie ma się co rozpisywać, bo jako polityk jest beznadziejnym naturszczykiem a raczej swoistą "wydmuszką polityczną. Zdania nie zmieniam, ale teraz trzeba znów szerzej wgłębić się w całość procesu tworzenia z Sz. Hołowni polityka. 

Wraz z W. Kosiniakiem-Kamyszem stworzył jakąś dziwną koalicję nazwaną "Trzecia Droga". I tak razem dotrwali do wyborów uzyskując w nich zastanawiająco dużo głosów. Wiele by wyjaśniło kto naciskał na tę koalicję: czy PSL, czy Polska 2050?

Warto tedy dziś jeszcze raz przyjrzeć się najbliższym współpracownikom Sz. Hołowni, bo jako nowa partia musiał mieć jakieś fundamenty jej powstania. 

Dla mnie Sz. Hołownia jest - jak wspomniałem - po prostu "wydmuszką polityczną" sterowaną przez określone środowiska. Podobnie było też z "Nowoczesną" R. Petru, która okazała się taką "wydmuszką" i jak szybko powstała, tak szybko zniknęła z życia politycznego.

Nie zawsze oglądam cykl "Resortowe dzieci", ale akurat odcinek poświęcony m.in. otoczeniu Sz. Hołowni obejrzałem nawet kilkakrotnie i... okazuje się, że partia "Polska 2050" powstała na fundamencie dawnych i nigdy nie zlustrowanych Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) oraz częściowo zlustrowanego dawnego środowiska Urzędu Bezpieczeństwa (UB). 

Warto ten filmik obejrzeć, bo on oddaje charakter samego Sz. Hołowni i jego ugrupowania. Dobrze by też było sobie go zapisać na swoim dysku twardym, bowiem może już niedługo tego typu filmy znikną z sieci.


Zdaję sobie niestety sprawę, że dla wielu Polaków temat komunistycznej wojskowej i cywilnej działalności służb specjalnych jest dziś mało istotny. A tak nie powinno być, bo ci komuniści i ich następcy oraz pociotkowie chcą dalej wpływać na życie społeczno-gospodarcze w Polsce. Tworzą  "zaklęty krąg" osób, które dalej mają komunistyczną duszę i znajomych oraz sowiecką i antypolską mentalność.

Kiedyś zrobiłem diagram polskich służ specjalnych. Poniżej go przedstawiam, choć nie sprawdziłem czy obecnie wszystko jest aktualne (też nazwiska), ale tak było jeszcze 10 lat temu.


Pragnę zwrócić uwagę na różne stowarzyszenia czy fundacje zrzeszające byłych już funkcjonariuszy specjalnych służb wojskowych i cywilnych. To w tych ugrupowaniach tworzy się pewne strategie działalności i wpływania na życie społeczno-polityczne w Polsce a jednocześnie są to organizacje, które notorycznie  krytykowały obecne władze w Polsce. 

W powyższym filmiku wskazano też na nową organizację stworzoną w 2017 roku przez gen. Mirosława Różańskiego - "Stratpoints". Gen. M. Różański został senatorem Trzeciej Drogi w okręgu zielonogórskim i jest doradcą partii Sz. Hołowni oraz miał/ma ścisłe związki z dawnymi służbami wojskowymi, m.in. z WSI. Swego czasu zasłynął wypowiedzią, że obecne kontrakty na uzbrojenie armii polskiej należy w części po prostu zrewidować albo nawet zerwać. Dodatkowo był (jest?) zwolennikiem obrony Polski dopiero na linii Wisły, co ogólnie nosi znamiona zdrady stanu wobec Polski.

Gen. M. Różański do LWP wstąpił na ochotnika w 1982 roku i nie przeszkadzało mu, że właśnie trwał  wprowadzony przez Wolskiego vel. gen. W. Jaruzelskiego w Stan Wojenny. 

"Był już wtedy człowiekiem o mocno skrystalizowanych poglądach, bo sam napisał, chcąc dostać się do wojska, że jest aktywistą i przewodniczącym koła Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, czyli komunistycznej organizacji młodzieżowej. Za chwilę został też przyjęty do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – opowiada historyk S. Cenckiewicz" [3].

Później "w czasie swojej służby w Ludowym Wojski Polskim, trafił do tzw. „złotego funduszu”, który został powołany w uzgodnieniu z władzami sowieckimi - uważa dr Bartosz Kapuśniak, historyk z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych. - Był przeznaczony nie tylko dla zdolnych, ale przede wszystkim dla partyjnie ideologicznych, którzy mieli tego ideologicznego trzonu w wojsku pilnować – dodaje Kapuśniak".

Jak można się dowiedzieć z archiwalnych wypowiedzi byłego szefa MSW oraz MON, Antoniego Macierewicza, komuniści powołali ten „złoty fundusz”, którego pełna nazwa brzmiała: „Fundusz Przyśpieszonego Rozwoju”, aby wspierać wyselekcjonowanych żołnierzy, którzy mieli w przyszłości dowodzić armią. Pupile komunistów, w tym obecnie emerytowany generał M. Różański, mieli zapewnione przywileje finansowe, możliwości edukacji i szkoleń, a także jasno określoną drogę awansu w służbach PRL.

"Ta grupa ma ambicje na to, aby wpływać na procesy polityczne i wyborcze w Polsce. Aby wyhodować sobie swoich liderów, jakim według mnie jest Szymon Hołownia – uważa Piotr Wojciechowski. - Na każdy temat ci ludzie mają z góry ustalony pogląd – to już opinia prof. Cenckiewicza. – Kiedy mówimy o obecności amerykańskich wojsk w Polsce, to przynajmniej na początku, to środowisko mówiło, że to jest niepotrzebne. Jeśli mówimy o dezubekizacji, to oni stają w obronie byłych SB-ów – konstatuje profesor S. Cenckiewicz" [3].

I podobno teraz mówi się, że Ministrem Obrony Narodowej może zostać Sz. Hołownia. To mam pytanie: kto wtedy rządziłby naprawdę polskim MON-em: Sz. Hołownia czy już senator gen. M. Różański a nawet może we współpracy z ostatnim szefem WSI, gen. Markiem Dukaczewskim? Pytanie wydaje się retoryczne, ale nawet gdyby szefem MON-u został ktoś inny, to i tak niestety M. Różański jako doradca Sz. Hołowni będzie miał niebezpieczne dla Polski przełożenie i wpływ na polską armię, polską obronność i bezpieczeństwo narodowe.  

Dziś prokuratura prowadzi wobec niego dochodzenie w sprawach nieprawidłowości finansowych, ale będzie miał -  jako senator - przez najbliższe lata immunitet chroniący go przed postawieniem w stan oskarżenia. 

Inną postacią omawianą w filmiku jest Michał Kobosko, który rodzinnie ma/miał związki z cywilnymi służbami specjalnymi, m.in. z UB i SB a od 27 marca 2022 roku pełni funkcję I wiceprzewodniczącego partii Sz. Hołowni. Wcześniej bo od listopada 2020 do marca 2022 był nawet przewodniczącym Polski 2050, co rodzi pytanie kto tak naprawdę zakładał organizację pn. "Polska 2050" Sz. Hołowni.

M. Kobosko był dziennikarzem GW i mediów niemiecko-szwajcarskich firmy Ringier Axel Springer, do którego należą n.in: onet.pl, Forbes, Business Insider, Fakt, Newsweek, Auto Świat czy Komputer Świat. M. Kobosko w ostatnich wyborach został wybrany do Sejmu.

Matka M. Kobosko była zarejestrowana jako tajny współpracownik komunistycznej Służby Bezeceństwa pod pseudonimem  "Krystyna", Dziadek M. Kobosko - Stefan Rogiński też był współpracownikiem SB pod pseudonimem "Muzyk" a jego wuj  Piotr Kobosko również jako agent Służby Bezpieczeństwa został zarejestrowany pod pseudonimem "Romek". 

Piękna esbecka rodzinka, nieprawdaż?

I takimi ludźmi otoczył się Sz. Hołownia, albo inaczej - to oni go najpewniej wykreowali na polityka w Polsce i to oni zapewne nim swobodnie zarządzają. 

Tak więc zwracam się teraz do wyborców Trzeciej Drogi, szczególnie "Polski 2050"! Daliście się infantylnie zmanipulować i nawet nie wiedzieliście na kogo głosujecie. 

A Wy, wyborcy PSL, zastanówcie się jak to było możliwe, że Wasze PSL utworzyło koalicję z najpewniej wystruganym przez dawne cywilne i wojskowe komunistyczne służby Sz. Hołownią? 

I jak Wasze tradycyjnie piękne i propolskie chłopskie wartości mają się do wymysłów PO i Lewicy w sprawie dopuszczalności aborcji na życzenie i uznawania związków homoseksualnych (również z możliwością adopcji dzieci przez te pary), eliminacji KK z życia publicznego czy też niszczenia polskiego rolnictwa wedle chorych pomysłów i zaleceń unijnych oraz polskich lewaków? A oni chcą abyśmy żarli jedynie rośliny lub połykali syntetyczne tabletki żywieniowe. 

P.S. 
W czasach komuny wojskowe i cywilne służby specjalne nie przepadały za sobą. Może jest to w ogóle specyfika wszystkich służb specjalnych na świecie. Ale u nas po niby odzyskanej niepodległości i III RP oraz przy braku faktycznej lustracji i dekomunizacji dawne i poddańcze Sowietom specjalne komuchy zaczęły ze sobą ściśle współpracować opierając się na swoim komuszym etosie. I to jest ich spoiwem, który w końcu musimy skruszyć. To jest trudne, ale wykonalne.  

[3] https://gazetalubuska.pl/kim-pan-jest-panie-generale-mroczna-historia-rozanskiego/ar/c1-17947731

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 27 października 2019

Aborcja czy Antykoncepcja? (2)

Już kiedyś pisałem na ten temat, ale sądzę, że warto przedstawić moje stanowisko (do dyskusji) właśnie teraz, przed inauguracją posiedzeń nowo wybranego parlamentu.

Wiem, że temat ten jest już oklepany do bólu. Powiedziano niemal już wszystko. A że prawdopodobnie temat ten bardzo szybko zaistnieje w nowym parlamencie daje mi asumpt do mojej wypowiedzi w tym temacie. Na pewno kontrowersyjnej i liczę na merytoryczną dyskusję, bo przecież nie muszę mieć racji.

O tym, że sprawa aborcji będzie niedługo niemalże numer jeden w dyskusji politycznej przekonał mnie program "Minęła 20" w TVP Info, który był emitowany wczoraj (26.10.19 r.). Wydarzeniem w tymże programie było uczestnictwo w nim - po kilku latach - Grzegorza Brauna, zaś jednak najwięcej emocji w studio wzbudził właśnie temat aborcji i spór przedstawiciela PiS i Konfederacji z "posłankinią" (tak chcą się nazywać ichnie kobiety) z Wiosny Biedronia.

Ta ostatnia mantrowała cały czas o tym, że bycie w ciąży jest li tylko byciem w ciąży a ktoś, kto jest  noszony pod sercem matki jest (jeszcze raz) tylko ciążą i nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek dzieckiem, przynajmniej do 12 tygodnia owej ciąży i dlatego chciałaby, aby do tego momentu można było usunąć "ciążę" na życzenie i bez żadnych obostrzeń. Oczywiście jest to debilny argument, ale będzie podnoszony cały czas przez lewaków w przyszłym parlamencie i tego można się spodziewać.

Całość owego programu jest pod poniższym linkiem:

https://vod.tvp.pl/video/minela-dwudziesta,26102019,44725109

Kiedyś za młodu, napakowany studenckimi ideami lewacko-neo-liberalnymi byłem zwolennikiem aborcji, choć i wtedy uważałem, że nie powinna być dokonywana pod każdym pozorem i widzimisię matki lub ojca.

Wtedy uważałem, że są okoliczności, które usprawiedliwiają aborcję, które tak naprawdę są dziś prawnie usankcjonowane w wyniku tzw. kompromisu aborcyjnego, który, z punktu widzenia PiS winien dalej obowiązywać natomiast dla Konfederacji i Lewactwa nie. Oczywiście pierwsza z tych partii chce zakazać aborcji a druga zezwolić na aborcję na życzenie. Pod tym względem jest mi bliżej do Konfederacji, choć mam wiele wątpliwości.

Najważniejszą z nich i w sumie jedyną jest przyszłe dobro dziecka. Dziecko niechciane, wychowywane z konieczności będzie nieszczęśliwe, dziecko oddane do Domu Dziecka również, dziecko, którego urodzenie może grozić śmiercią kobiety uniemożliwiając jej wychowywanie już posiadanych dzieci lub mogących się narodzić w przyszłości też nie jest wskazane.

Obecnie w jakimś sensie mogę przychylić się tylko do jednej możliwości dokonywania aborcji: kiedy ciąża może grozić z pewnością utratą życia kobiety w niej będącej, ale i to jest problematyczne moralnie.

Poza tym uważam, że każdy mały człowieczek ma prawo żyć niezależnie od tego czy jest 1-tygodniowym malcem, czy też 12 lub 36 - tygodniowym brzdącem.

I nie jest tu istotna sytuacja materialna kobiety: dziecko można oddać do adopcji nawet gdy pochodzi z gwałtu (ilu ludzi na to czeka), upośledzenie dziecka chorobą nieśmiertelną lub też niewcześnie śmiertelną też nie jest powodem aborcji -  widzieliście kiedyś ile ciepła, radości życia przejawiają dzieci np. z chorobą Downa? Bywają bardziej ludzkie niż niejedne zdrowe dzieci źle wychowywane, zresztą je można również oddać bez konsekwencji. A już widzimisię kobiet z bożej łaski, które dla własnej tylko wygody, bez żadnych skrupułów dokonują aborcji, jest nie do zaakceptowania.

Życie ludzkie w każdej formie godne jest gloryfikacji w najwyższym stopniu.

I tu powstaje zasadnicze pytanie o początek życia człowieka. Nie rozpisując się zbytnio i nie wchodząc w dywagacje pseudonaukowców: zapłodniona komórka jest początkiem życia ludzkiego! Od pierwszej milisekundy zapłodnienia rozpoczyna się proces życia rozwija się człowiek.

Jaka jest różnica pomiędzy zatrzymaniem tego rozwoju przed 12 a po 12 tygodniu jego trwania? Żadna.

Z powyższego płynie jeden tylko wniosek, być może kontrowersyjny, ale właśnie czytelność jego sprecyzowania winna wywołać dyskusje.

Najważniejsze - jeżeli nie chce się mieć dzieci i nie chce się dokonywać aborcji - jest niedopuszczenie do zapłodnienia, czyli szeroka dostępność  do antykoncepcji za wyjątkiem środków, które zabijają zapłodnione jajeczko: spirala czy środki wczesnoporonne.

Jesteśmy tak stworzeni (dla niektórych przez Boga na jego podobieństwo), że - w przeciwieństwie do większości zwierząt nasz popęd seksualny występuje stale, niezależnie od okresu rui. Poza tym potrafimy jako ludzie cieszyć się z naszej seksualności. Udany sex, własna satysfakcja z życia erotycznego i szeroko rozumianego miłosnego jest nam niezbędna do prawidłowego funkcjonowania. Jest tak naprawdę podstawowym, obok miłości duchowej,  motorem, i podstawą zadowolenia z życia i chęci do działania (niezależnie od wieku). Jeżeli Ktoś (niektórzy) sprowadzają akt seksualny li tylko do prokreacji to zabierają nam część człowieczeństwa i sprowadzają do poziomu zwierząt. Tak już jesteśmy stworzeni, że seks dla nas jest radością a nie karą za grzechy.

Powtórzę więc: nie chcąc zabijać nienarodzonych dzieci  a jednocześnie realizując nasze człowieczeństwo powinniśmy robić wszystko - jeżeli nie chcemy mieć dziecka - aby nie dopuścić do zapłodnienia.

I tu z pomocą podąża współczesna medycyna.

Jest obecnie taki wybór środków antykoncepcyjnych, że swobodnie można się cieszyć z seksu bez obawy późniejszej ewentualnie myśli o aborcji. Ich skuteczność bywa już prawie 100%.

Oczywiście akt seksualny nie może być celem samym w sobie. Nasza seksualność jest naszym człowieka atutem. Cieszmy się nią, ale odpowiedzialnie. Uświadamiajmy nasze dzieci na temat środków antykoncepcyjnych, wprowadźmy do szkół bezpłatne broszury na ten temat, uczmy piękna miłości dwojga ludzi, ale też i erotyzmu.

Chcąc nie zabijać nienarodzonych i zwiększyć dostępność nieporonnych środków antykoncepcyjnych walczmy o ich pełną refundację z NFZ.

Wiem, że dla niektórych taka perspektywa jest przerażająca i odrzucają ją a'prori, mając ku temu nieraz słuszne etyczno-moralne argumenty, też wynikające z wiary katolickiej, gdzie każda antykoncepcja (oprócz "kalendarzyka") jest niedopuszczalna.  Ale cóż jest lepsze: zabijanie nienarodzonych dzieci czy też walka o to, żeby tego niechcianego zapłodnienia nie było?

Stawiam, jako przyczynek do dyskusji, tezę, że nie można być jednocześnie przeciw aborcji i przeciw nieporonnej antykoncepcji.

I nie łudźmy się: młodzi ludzie będą coraz wcześniej rozpoczynali współżycie seksualne i uświadamiać ich winniśmy znacznie wcześniej, bo później może być za późno. Uświadamiać jakim złem jest aborcja i zabijanie nienarodzonych dzieci, ale także uświadamiając, że można stosować nieporonną antykoncepcję.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... © Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 26 czerwca 2019

LGBT+ i kilka refleksji

LGBT, czyli ruch lesbijek, gejów, biseksualistów, transseksualistów oraz wielu innych wymyślonych płci w ilości niemal pięćdziesięciu.  To jest ruch anaturalny. Są to dewiacje, które należy leczyć a jeżeli już to jest niemożliwe to oni winni spełniać swoje fantazje erotyczne w alkowach domowych pieleszy.

Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, aby ich łączyła miłość i dawała dzieci, które są gwarancją trwania ludzkości. Tak więc wszelakie te ruchy LGBT są zaprzeczaniem odwiecznych praw natury.

Nie możemy pozwolić, aby 2% dewiantów wpływała na nasze życie i codzienne funkcjonowanie.

Obecnie mamy sytuację kuriozalną. Ruchy te zaczynają coraz bardziej wpływać na nasze dzieci i młodzież.  Dzieje się to pod płaszczykiem tzw. edukacji seksualnej.

Mamy na "świecznikach" dwóch pedałów, czyli Biedronia i wiceprezydenta Warszawy. I chyba już to wystarczy w naszym katolickim kraju. Kiedyś było jakieś dziwadło pod nazwą Anna Grodzka i dobrze, że już jej nie ma.

Oglądając nieraz tzw. Marsze Równości, to nie ukrywam, że te dziwadła wzbudzają u mnie ruch wymiotny. Ich umiłowanie do rzeczy niezgodnych z naturą jest zatrważające. I zatrważające jest to, że nasze dzieci muszą to oglądać, bo przecież mają dostęp do internetu i mogą przez niego oglądać zupełnie wszystko.

Powiem szczerze, że nie rozumiem skąd ta fascynacja ruchem LGBT +. Chyba, że chodzi o rozbicie odwiecznych praw, czyli rodzinę i tak chyba jest. Lewackie ruchy na siłę chcą właśnie rozbić rodzinę i doprowadzić do seksualnego i moralnego spustoszenia. Szczególnie w Polsce, która jest homogeniczna i jest największym krajem katolickim w Europie. Stąd ten sponsorowany przez tajemnicze gremia atak na Polskę, bo chyba nikt nie ma złudzeń, że takie marsze muszą mieć jakieś finanse na ich przeprowadzenie.

Przykre jest to, że te środowiska domagają się legalizacji małżeństw homoseksualnych a nawet prawa do adopcji dzieci. Niedoczekanie! Dzieci nie mogą być wychowywane prze dwie lesbijki czy dwóch pedałów. To spaczy ich życie do końca. Nie mówię też o tym, że wśród takich par jest wielu dewiantów czyli koszmarnych pedofili, ale to chyba jest jasne. Jeżeli ktoś sam jest dewiantem to może sprawić, aby ich dziecko też było wychowane na dewianta. I tu nie ma co dyskutować. Nigdy nie zgodzę się na możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne i mam nadzieję, że większość Polaków myśli tak samo.

Inną lewacką ideą, która jest anaturalna jest aborcja i eutanazja. Życie daje Bóg i nikt nie ma prawa go odbierać lub niszczyć dobrowolnie. To też nie podlega dyskusji. Musimy zrobić wszystko, aby zakazać aborcji, choć to będzie trudne, bo w ościennych krajach będzie można ją przeprowadzić. Nie zmienia to jednak istoty rzeczy: w Polsce nie może być aborcji ani eutanazji, niezależnie od innych uwarunkowań i czynników. Zakaz i już!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ i e-mailową informacją o tym fakcie. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych.

środa, 26 października 2016

Natalia Przybysz i lewacko-feministyczna czarna ludzka pustka "kobietek"

Długo zastanawiałem się czy w ogóle opublikować mój "brudnopis" spisany zaraz po aborcyjnych wyznaniach Natalii Przybysz wyartykułowanych w "Wysokich Obcasach", dodatku do Gazety Wyborczej: 

"To historia o aborcji (o bohaterce jej ostatniej pieśni - dop.: kj). I o uczuciach. O wpadce. Trafiła się ludziom dorosłym, rodzicom dwójki dzieci, którzy już mają jakąś wizję swojego życia. (…) Nie chcą teraz niczego zmieniać, zaczynać od początku. (…) Nie chcą wracać do pieluch. Nie chcą szukać większego mieszkania teraz. 60 metrów kwadratowych ze wszystkimi książkami i zabawkami dzieci jest trochę ciasne, ale jest OK (...) Wszystko trwało pięć minut. Pięć minut. I nagle przychodzi tak wielki oddech. Największy wydech świata (...) No, ta dziewczyna… To znaczy ja. Czuję wielką ulgę (...) Nagle cieszysz się wszystkim w swoim życiu, tym, co masz (...) To najbardziej uskrzydlające przebudzenie. Pięć minut - i masz z powrotem swoje życie (...) Ja naprawdę nie chciałam tego dziecka. Nie widziałam się znów w pieleszach domowych, w pieluchach (...) Żyjemy w rzeczywistości w której wszyscy udają, że to się nie dzieje. Każda kobieta jest z tym sama. To złe uczucie. Więc ja chcę teraz to powiedzieć na głoś. Oczywiście boję się trochę, bo jedyną osobą, którą kojarzę z tego, że powiedziała o aborcji, jest Maria Czubaszek, już bezpieczna w niebie..." [cytaty za 1]. Dowiadujemy się też, że Natalia Przybysz w grudniu dokonała aborcji na życzenie na terenie Słowacji a wcześniej chciała doprowadzić do poronienia poprzez zażycie 42 tabletek na wrzody, ale okazało si, iż "nic się nie dzieje"... więc dokonała aborcji...

Postanowiłem jednak - dla udokumentowania tego porażającego wyznania i wskazania pewnego zaburzeniowego sposobu myślenia antykobiecych "kobietek"- skopiować mój tekst z brudnopisu bez żadnych zmian - mimo, że jest być może dość chaotyczny i tak naprawdę odnosi się do ulicznych zlotów "parasolkowych czarnych kobietek", ubranych i wymalowanych w kolorze żałobnej a - w zupełnie przeciwstawnym znaczeniu satanistycznej - czerni, protestujących przeciw "dyskryminacji kobiet", żądających zmiany prawa i umożliwienia aborcji na życzenie a dodatkowo kuriozalnie i śmieszne nawołujące o zaprzestaniu w Polsce seksizmu, wszelkiej agresji seksualnej, także słownej, przemocy wobec kobiet oraz domagających się profesjonalnej edukacji seksualnej w szkołach, pełnej legalności i refundacji środków antykoncepcyjnych i oczywiście krajowego programu wsparcia in vitro a na koniec dorzucają żądanie świeckiego państwa. Prezentowane hasła przez te "kobietki" na tych ich czarnych marszach (nie tylko ostatnich) to m.in.: "Polska wieszakiem narodów", "Zakaz aborcji zabija", "Wolność wyboru zamiast terroru", "Moja macica, moja broszka", "Kler taki gibki, zagląda do mojej cipki", "Macice wstały z kolan", "Nie mam ochoty na moralny pas cnoty", "Ręce precz od mojej macicy", "Moje ciało mój wybór", "Jesteśmy wkurwione i życzymy sobie, żeby ktoś się odpierdolił od naszej macicy! - Jesteśmy wkurwione"... itd, itp... [2,3]. 

Ogólnie to mi się w głowie nie mieści to całe manifestowanie. To wszystko jest aż tak głupie, że aż straszne. 

One, czyli te antykobiece "kobietki" protestują przeciw jakiejś ustawie, która nie jest i nie będzie procedowana. Od tego się zaczęło, czyli od projektu zaostrzenia prawa aborcyjnego zgłoszonego do sejmu zgodnie z prawem przez organizacje "pro life" po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów poparcia. Sejm - m.in. głosami PiS - odrzucił ów projekt i zadeklarował, iż nie będzie zmiany prawa obowiązującego - jako consensus - bodajże od 1993 roku.  Natomiast rząd zadeklarował, że uruchomi program wsparcia dla matek chcących urodzić dzieci i nie bezie żadnego karania kobiet więzieniem. 

Oczywiście wiem, że to wszystko jest odpowiednio sterowane przez inteligentnych i bogatych ludzi... a mających jeden cel: zniszczyć obecny rząd, prezydenta i ogólnie Polskę oraz Polaków oraz powrócić do władzy i kontynuować zdradę i grabież Polski przez III RP (II PRL) wraz z usłużnymi i czerpiącymi nienależne profity środowiskami chcącymi "aby było tak, jak było"

Żal mi tych antykobiecych "kobietek", które faktycznie uwierzyły, że "po coś" wyszły, ale same nie wiedzą po co. Dostały jakieś karteluszki z wierszykami i hasłami opracowanymi przez "kodo-michnikowszczyznę" i krzyczały jak te idiotki nie mając pojęcia w ogóle o co chodzi. A najciekawsze jest to, że przecież najpierw chodziło o zastopowanie zaostrzenia prawa aborcyjnego a gdy okazało się, iż tego nie będzie... nagle protesty przemieniły się w demonstracje m.in za liberalizacją tegoż prawa oraz ogólnie przeciw rządom PiS... To jakieś - mówiąc "wieszczem" - feministyczne "Himalaje hipokryzji"... ;) 

Tak naprawdę zostaje szyderstwo i ironia... ale przecież nawet krytyki, szyderstwa czy ironii godna jest jakaś wartość, natomiast pustka zasługuje na zmilczenie i tylko chęć wskazania, iż mamy do czynienia z tą pustką pozbawioną jakichkolwiek ludzkich wartości, być może nawet  nie z ludźmi... usprawiedliwia niniejszy tekst. 


Powtórzę: te demonstracje były (i będą?) dziwne i naprawdę idiotyczne. To rzesza w ogromnej części kompletnie zmanipulowanych i w sumie ogłupiałych dziewczyn/kobiet, i też częściowo cynicznie wyrachowanych kobietek (oraz mężczyzn?) - nomen omen realizujących dokładnie to, co nakreślili im często  lewcko-dekmoliberalni mężczyźni. Wśród nich jest też z pewnością wiele z nich, które dokonawszy już aborcji w jakiś sposób chcą usprawiedliwić własne zło poprzez jego aprobatę u innych. Podobno jest taki psychologiczny mechanizm, nawet podświadomy, ale nie jestem  psychologiem ani psychiatrą więc niech fachowcy się na ten temat wypowiadają. Może i też są wśród tych "kobietek" osoby z kompleksem wobec mężczyzn, porzuconych przez mężczyzn lub takie, które zostały przez nich skrzywdzone. Na pewno tak jest, jak i z pewnością jest też wiele kobiet o homoseksualnej orientacji i oczywiście lewacko-feministyczny kreacyjny "trzon" wraz z tzw. "wyzwolonymi kobietami", dla których liczy się tylko wygodne ich życie  nawet kosztem zabicia innego życia. 

Nie wiem do której grupy można by zaliczyć Natalię Przybysz... A może są jeszcze "kobietki" (i mężczyźni ?) o całkiem odmiennych poglądach i motywacjach? 

I na koniec...

Nikt nie zamierza zmieniać obowiązującego prawa w zakresie aborcji a rząd dodatkowo chce wspomagać kobiety chcące rodzić. To może też przejaw dyskryminacji oraz przemocy?

Zresztą w ogóle rząd maltretuje kobiety: daje 500+ na dziecko zmuszając je do rodzenia, chce oferować tanie mieszkania w ramach programu Mieszkanie + czym zmusza kobiety do zamieszkiwania z mężczyznami, lesbijki i bezdzietne siedzą w więzieniach a aborcjonistki już w ogóle stanowią większość osadzonych w więzieniach kobiet. 

Do tego KK gloryfikujący tradycyjne rodziny, gdzie panuje wzajemna miłość między małżonkami oraz rodziców ze swoimi dziećmi, gdzie każde dziecko jest skarbem a dla matki wprost wyjątkowym - i to też wedle tych "kobietek" zapewne jest dyskryminacją kobiet. I ten kult Matki Bożej, to całowanie kobiet po rękach, to przepuszczanie przodem - to wszystko wstrętna przemoc wobec kobiet dla tych "kobietek". 

I jeszcze te męskie oczy, które patrzą z podziwem i nawet nieraz pożądaniem na kobietę - to zgroza i szczyt męskiego szowinizmu, molestowanie seksualne i dyskryminowanie oraz przemoc wobec kobiet, tzn. tych "kobietek". 

I to gloryfikowanie i podziw normalnych mężczyzn wobec kobiecości, delikatności i piękna normalnych kobiet. 

I ten męski "siusiak", który tak przerażał kobiety w "Seksmisji" :)... Oj... chyba świat owej "Seksmisji" byłby dla tych "kobietek" wprost wymarzonym, ale znów problem: ten wstrętny reżyser pokazał, że tymi kobietami rządził mężczyzna z "nieśmiałością wobec kobiet" ;) - straszna dyskryminacja w tej Seksmisji a jakie wyśmiewanie kobiet. 

I to wspólne uczestnictwo kobiet i mężczyzn w obrzędach religijnych!!! Toż to przemoc, że kobiety muszą być w Kościele z mężczyznami - wszak w islamie i judaizmie w Meczetach i Synagogach to jest dopiero poszanowanie i wolność kobiet a już islamska wolność kobiet jest najlepsza, bo po prostu mężczyźni nie widzą ich i nie ma przemocy. 

Naprawdę w tej Polsce kobiety są prześladowane, maltretowane i nawet będą "ubijane" jak zwierzyna!!! 

Kaczystowski Koszmar!

P.S.
Oczywiście dla mnie antykobieca lewacko-feministyczna "kobietka" jest zupełnie czymś innym niż kobieta... co wynika naturalnie z tekstu...
 



[1] GW (Wysokie obcasy) i  http://wpolityce.pl/gwiazdy/312807-bo-mieszkanie-bylo-za-male-smutne-wyznanie-wokalistki-o-dokonanej-aborcji-przybysz-obnazyla-sposob-myslenia-feministek
[2] http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/313135-polska-wieszakiem-narodow-i-zakaz-aborcji-zabija-top-10-kuriozalnych-hasel-czarnego-marszu-kobiet-zdjecia
[3] http://teczowypoznan.pl/poznan-kobiety-krzyczaly-wybuczaly-ksiezy-ministra-ziobre-aborcja/
 
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 5 października 2016

Bezczelność i hipokryzja opozycji. Jak długo Polacy dadzą się otumaniać?

Króciutko...

Pisałem, że awantura o aborcję jest tylko pretekstem i orężem opozycji w walce z rządem, walce totalnej i antypolskiej. Ta walka nosi znamiona zdrady stanu i usiłowania wykreowania siłowej zmiany rządu wybranego w demokratycznych wyborach.

Ci zdrajcy nie cofną się przed niczym. Przegrywają na całej linii i doszczętnie a do tego stają się śmieszni ale też i niebezpieczni. Podsycanie negatywnych emocji jest ich specjalnością a dzielenie Polaków jest priorytetem. Dotychczas nic nie mogli zrobić chociaż poprzez KOD, N., PO próbowali wszystkiego, nawet zdrady na arenie międzynarodowej. Nic to nie dało. Została im ostatnia "deska ratunku" - aborcja i to chcieli i chcą wykorzystać.

Szkoda, że dużo polskich kobiet (ale i mężczyzn) daje się manipulować i emocjonalnie "wodzić za nos".

Liderzy opozycyjni wraz ze środowiskiem szeroko pojmowanej michnikowszczyzny wiedzą o co chodzi i bezczelnie i hipokrytycznie wykorzystują polskie społeczeństwo. Traktują je jako bezmyślny motłoch, który można dowolnie kształtować i nim manipulować, traktują ich jak lemingów idących bezmyślnie na śmierć czy "głupie krowy".

Demonstracje kobiet przeciwko aborcji zostały świetnie emocjonalnie podgrzane przez zdrajców. Wiele i wielu im uległo, choć tak naprawdę nie było do ich zorganizowania żadnego powodu. Projekt "Stop aborcji" został zgłoszony nie przez PiS, ale był projektem obywatelskim. PiS i rząd nigdy nic nie mówili o zaostrzeniu prawa dotyczącego aborcji, które w Polsce obowiązuje od 1993 i powszechnie jest uważany za kompromis a podobne rozwiązania występują w wielu krajach. Aborcja jest dopuszczalna w szczególnych przypadkach i nie ma jej całkowitego zakazu.

O intencjach niby prokobiecych lewacko-dmoliberalnych partii i organizacji politycznych może świadczyć dzisiejsze ich głosowanie w komisji sejmowej, która rozpatrywała obywatelski projekt ustawy "Stop aborcji". Głosami PiS został on odrzucony a opozycja chciała aby był dalej procedowany! Powtarzam: PiS niejako podzielił zdanie demonstrujących kobiet i odrzucił projekt zaostrzający prawo do aborcji a PO i Nowoczesna chciały aby był dalej procedowany, czyli zagłosowała przeciwko temu, czego chciały nie tylko kobiety w czasie poniedziałkowych marszów! Kompletna paranoja, bezczelność i hipokryzja całkowicie ośmieszająca opozycję i pokazująca jej prawdziwe intencje. A jaka była wściekła, że już nie będzie mogła demonstrować na podstawie takiego argumentu! Aż mi się jej zrobiło żal...  Do tego opozycja zrobiła z posiedzenia komisji sejmowej krzykliwy arabski targ... ale przecież chcą imigrantów w Polsce, więc może się już przygotowują na ich specyficzną mentalność?

Mam nadzieję, że polskie kobiety (i mężczyźni) nie dadzą się znów wykorzystać a na placu nienawistnego boju pozostaną politycy i liderowi działacze opozycji wraz z michnikowszczyzną oraz osóbki pokroju niejakiej Bakuły czy Jandy...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 4 października 2016

Jedna uwaga na temat aborcji

Nie ma sensu udowadniać, że temat aborcji został celowo rozdmuchany przez większość opozycji parlamentarnej i KOD wspieranych przez wszystkie lewackie grupy społeczne, naukowe czy medialne.

Byłem niemal pewny już w listopadzie 2015 roku, że ten temat prędzej czy później pojawi się w przestrzeni publicznej a zależeć to będzie od skuteczności i siły oporu wobec nowej władzy. Opór utracił impet, michnikowszczyzna znalazła się w odwrocie, PiS realizuje program wyborczy, udowodniono kompromitującą działalność i cele TK i PO, nowocześni pod względem wiedzy i intelektu stają się pośmiewiskiem a kuriozalny KOD wypalił się niemal całkowicie ... więc szerokiej opozycji nie pozostało nic innego jak znów powrócić do tematu aborcji, który zawsze antagonizował Polaków, choć wszędzie na świecie jest trudny i są różne prawa jej dotyczące.

Nie łudźmy się. Lewactwo i pogrobowcy III RP po prostu perfidnie wykorzystują kobiety do swoich celów politycznych i niestety duża ilość z nich daje się wciągnąć w tą grę służąc jako łatwo manipulowalne "głupie idiotki". Pomijam tu hipokrytyczne feministki, lewaczki, tęczowe, genderowe i inne, które z kobiecością i walką o prawa kobiet nie mają nic wspólnego a ich organizacje żyją z dotacji globalnych demo-lewaków różnej maści typu fundacje G. Sorosa. Oczywiście interesy firm farmaceutycznych i cały tzw. "przemysł aborcyjny" mają też niebagatelne znaczenie w odpowiedniej relokacji ogromnych środków finansowych na realizację ich ważnych finansowo i ideoligiczne celów. 

Moje stanowisko wobec aborcji jest od lat niezmienne i negatywne, choć taki do  niej stosunek ukształtował się u mnie dopiero około 25 roku życia (mam 48). Wcześniej niestety ulegałem argumentom lewackich "oświeconych" i nawet broniłem prawa kobiet do aborcji z powodu nadzwyczajnych sytuacji społecznych czy ekonomicznych kobiety, przy czym zawsze uważałem aborcję za zło i ostateczność.

O aborcji pisałem więc wielokrotnie i dalej pozostaję przy swoim zdaniu, iż nie powinno się zabijać nienarodzonych dzieci. To zwyczajne morderstwo niczym nie różniące się od zabicia np. 7 miesięcznego noworodka. To pierwsze można popełnić bez konsekwencji, za drugie zaś odpowiada się karnie i grozi wieloletnie więzienie. To nie hipokryzja i nie sprowadzanie płodów do roli przedmiotu?

Nie ma sensu dyskutować od kiedy człowiek staje się człowiekiem. Jest nim od momentu zapłodnienia i pierwszego podziału komórek i tyle. To jak krzewy stające się drzewami lub ziarna dające plon. Bez tego etapu życia człowieka nie byłoby nas, każdego z nas.

Nie jestem zaś - choć to światopoglądowo kontrowersyjne - zwolennikiem zakazu używania środków antykoncepcyjnych pod warunkiem, że nie są to środki wczesnoporonne (zabijanie dzieci) a takie, które nie dopuszczają do zapłodnienia. Metod i środków zapobiegania zapłodnieniu jest mnóstwo i w Polsce nikt prawnie nie zakazuje ich stosowania.

Po tym przydługim wstępie przechodzę do tytułowej uwagi.

W Polsce można urodzić każde dziecko i nie ma konieczności jego wychowywania. Obojętnie czy pochodzi np. z gwałtu, z tzw. "wpadki" czy jest genetycznie niepełnosprawne lub chore. Zawsze można je zostawić w szpitalu czy oknach życia, zawsze można je oddać innym. Jest przecież jeszcze wiele par czekających np. na aborcję a dodatkowo też istnieją rozwinięte instytucje rozwoje dla opuszczonych z różnych przyczyn dzieci czy też różnorodna pomoc psychologiczna dla matek, dzieci, itd.

W żadnym przypadku więc kobiety nie muszą dokonywać aborcji, nie muszą mordować swoich dzieci. Niech urodzą i później zdecydują czy chcą swoje dziecko czy też nie. Mają taką możliwość, maja taki wybór...

P.S.
Pozostaje w sumie zastanowić się jedynie nad stanem i poziomem opieki dla dzieci opuszczonych, ale to zupełnie inny obszar dyskusji.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Aborcja - morderstwo z premedytacją!


Witam serdecznie

Wiem, że temat aborcji był już wielokrotnie poruszany i bywa często tematem, który wywołuje wiele kontrowersji, choć – moim zdaniem – takich kontrowersji mieć nie powinien. Dla niektórych więc powiedziane zostało na ten temat niemal już wszystko. Mimo tego czuję kolejną potrzebę spisania na moim blogu kilku własnych refleksji, które już nieraz wygłaszałem, ale dla mnie osobiście aborcja pozostaje dalej obszarem tak traumatycznym, że będę o niej pisał tak często, jak uznam to za stosowne. A obecna „stosowność” wynika przede wszystkim z cały czas tkwiącego we mnie obrzydzenia wobec Marii Czubaszek, która raczyła pochwalić się dwukrotnym morderstwem własnych dzieci!

Od razu też pragnę sprecyzować swój stosunek do świadomej aborcji, którą uważam a'priori za właśnie morderstwo z premedytacją dokonane na bezbronnej istocie ludzkiej, na dziecku!

Nie zawsze tak uważałem. Moje poglądy wczesnej młodości, czysto liberalne, akceptowały aborcję w sytuacjach jej konieczności, wyrażanych również li tylko przez określoną kobietę chcącą dokonać aborcji. Uważałem, że w sumie to kobieta winna decydować, czy urodzić dziecko.

Tak myślałem jeszcze kilkanaście lat temu. Przemawiało za to wiele argumentów w czym i tak nie przebiję feministek, liberałów i lewicowców różnej maści. Do mnie docierał tak naprawdę tylko jeden: przyszłe dobro dziecka. Uważałem, że dziecko niechciane, wychowywane z konieczności będzie nieszczęśliwe, dziecko oddane do Domu Dziecka również, dziecko, którego urodzenie może grozić śmiercią kobiety uniemożliwiając jej wychowywanie już posiadanych dzieci lub mogących się narodzić w przyszłości też nie jest wskazane. Tak jedynie rozumiałem konieczność dopuszczalności aborcji.

Obecnie przychylam się tylko do jednej możliwości dokonywania aborcji: kiedy ciąża może grozić z pewnością utratą życia kobiety w niej będącej, choć jednoznaczne stwierdzenie, że donoszenie ciąży i poród spowodują śmierć rodzącej kobiety jest też raczej medycznie trudne i może rodzić różne zastrzeżenia i wątpliwości.

Poza wszystkim jednak każdy mały człowieczek ma prawo żyć niezależnie od tego czy jest 1 – tygodniowym malcem czy 36 – tygodniowym brzdącem. I nie jest tu istotna sytuacja materialna kobiety: dziecko można oddać do adopcji nawet gdy pochodzi z gwałtu (ilu ludzi na to czeka), upośledzenie dziecka chorobą nieśmiertelną lub też niewcześnie śmiertelną też nie jest powodem aborcji: widzieliście kiedyś ile ciepła, radości życia przejawiają dzieci np. z chorobą Downa - bywają bardziej ludzkie niż niejedne zdrowe dzieci źle wychowywane, zresztą je można również oddać bez konsekwencji. A już widzimisię kobiet – morderczyń z premedytacją, które dla własnej tylko wygody, bez żadnych skrupułów dokonują aborcji, jest nie do zaakceptowania.

Życie ludzkie w każdej formie godne jest gloryfikacji w najwyższym stopniu – niezależnie czy ma jest to życie 1-tygodniowego dziecka czy 90 – cio letniego starca...

I tu powstaje zasadnicze pytanie o początek życia człowieka. Nie rozpisując się zbytnio i nie wchodząc w dywagacje pseudonaukowców: zapłodniona komórka jest początkiem życia człowieka!. Od pierwszej milisekundy zapłodnienia rozpoczyna się proces życia, rozwija się człowiek! Jaka jest różnica pomiędzy zatrzymaniem tego rozwoju przed 12 a po 12 tygodniu jego trwania? Żadna.

Ludzka dotychczasowa wiedza na temat tajemnicy życia nie pozwala na kategoryzowanie poglądów i wskazywanie od kiedy rozpoczyna się życie człowieka w jego okresie płodowym. Można się oprzeć tylko na pewnych faktach a takim jest to, że bez połączenia komórek żeńskich i męskich nie powstaje życie, więc ich połączenie jest jego początkiem a zabicie tego życia jest i winno być kwalifikowane jako morderstwo!

Pierwszy podział komórkowy i dalej powstanie embriona uwarunkowało to, że obecnie może istnieć i funkcjonować - jako człowiek – każdy z nas. Gdyby nie embrion w ogóle by nas nie było. Innymi słowy: bez tego etapu rozwoju człowieka nie byłoby w ogóle człowieka. Embrion jest więc częścią procesu powstawania życia i eliminując go, eliminujemy więc życie, dokonujemy morderstwa z premedytacją! To kim jesteśmy kształtuje się już w zygocie: kolor i kształt oczu, włosy, kolor skóry itp. także to czy będziemy mężczyzną czy kobietą. I niestety tego etapu życia ludzkiego też nie można pominąć i niszcząc tą zygotę niszczymy życie, dokonujemy morderstwa z premedytacją!

Mam nadzieję, że coraz mniej będzie chodzić na świecie świadomych morderczyń swoich nienarodzonych dzieci a także współwinnych tych morderstw...

Pozdrawiam


niedziela, 5 lutego 2012

Globalnemu Oziębieniu jest winne Globalne Ocieplenie!... a Czubaszek swoje!

Witam

Jest zimno. Wreszcie mamy zimę taką jak drzewiej bywało, jaką widzieliśmy  np. w "Panu Wołodyjowskim", jaka jeszcze kilkadziesiąt lat temu towarzyszyła  nam niemal co roku w okresie ferii zimowych  czy też jaka nie pozwoliła nazistowskim Niemcom zdobyć w czasie II Wojny Światowej rosyjskiej  ziemi...

Ale oczywistość zimy zdaje się zaprzeczać ogólnie panującej lewackiej politpoprawności, która od lat usilnie udowadnia nam, że... na Ziemi jest coraz cieplej a Globalne Ocieplenie zagraża  nam na tyle, że za werbalną walkę z nim można dostać nagrodę Nobla  oraz - już nie tylko werbalnie - zarobić na handlu limitami mitycznej CO2.

No, ale jest zimno... więc kreatorzy Globalnego Ocieplenia przerażeni wizją utraty zysków i wywołania ewentualnego zbiorowego gniewu zmanipulowanego i oszukanego ludu... uruchomili ostatnie pokłady swojej intelektualnej hipokryzji i znaleźli zbiorowego winnego Globalnego Oziębienia, czyli oczywiście - jakżeby inaczej - wskazując na sprawcę...  Globalne Ocieplenie: "Wyjaśniono przyczynę przenikliwego mrozu w Europie (...) Przenikliwy mróz w Europie wziął się z kurczenia się powłoki lodowej pokrywającej Ocean Arktyczny, gdzie skutki globalnego ocieplenia są najbardziej widoczne - pisze "The Independent", cytując naukowców z Niemiec, USA i Rosji"

Przyznaję, że w ten niedzielny, mroźny poranek zupełnie przypadkowo zajrzałem do oznajmiającego "na jedynce" ową prawdę objawioną portal onet.pl, ale jak zawsze okazał się niezawodny... wprawił mnie w dobry, prześmiewczy humor i  potwierdził  u mnie przeświadczenie, że winienem go traktować jako dla mnie osobiście miejsce "taniej rozrywki"...

Odnosząc się jednak do rzeczonego winowajcy Globalnego Oziębienia, czyli Globalnego Ocieplenia nie pozostaje mi nic innego jak -  lekko zmieniając - prawie w całości powtórzyć mój post sprzed dwóch lat: Zbliża się Globalne Oziębienie !  - Szyderczy śmiech Ziemi i jej klimatu...:

------------------------------

W połowie grudnia 2009  roku w Kopenhadze odbyły się Wielkie Igrzyska Próżności, Wielka Klapa i ośmieszenie Wojowników z Globalnym Ociepleniem udowadniając, że tak naprawdę cała hucpa jest  jednym z działań wprowadzających na rynek zyskowny produkt w postaci "limitów CO2.

W przyrodzie i życiu już tak jest. Akcja wywołuje reakcję, jedne idee tworzą inne przeciwstawne, są prawicowe i lewicowe partie, są kobiety i mężczyźni, są głosiciele określonych poglądów i ich adwersarze.... no jest i w końcu: ciepło- zimno...

 W ostatnim okresie na całym świecie a szczególnie w USA i Europie jesteśmy świadkami niemalże histerii wokół emisji CO2 (podobnej do tej jaką kiedyś wywołano w przypadku dziury ozonowej i emisji freonu - jakoś mimo zapowiedzi ludzkość nie wymarła rażona śmiertelnym UV!) i kreowania strachu przed podobno nieuchronnym ocieplaniem się klimatu naszej Ziemi.

Odbywają się jakieś fora ociepleniowe jak te np. w Kopenhadze, rzesze naukowców opracowują sposoby likwidacji „zagrożenia”, firmy przygotowują się do wprowadzania na rynek nowych produktów, ogranicza się emisję CO2 tworząc z limitów nowy dochodowy interes, niektórzy dostają nagrody i wyróżnienia za walkę z Globalnym Ociepleniem, jak np. All Gore Nagrodę Nobla.

Takiej hucpy nasza Kochana Ziemia już po prostu nie mogła znieść. Szyderczo postanowiła się zbuntować i udowodnić nam, że wcale tak ciepło na Ziemi nie jest.

Bo przecież nie dość, że cały czas Nasza Ziemia pozwala nam żyć i czerpać z jej bogactw, nie dość że eksploatujemy jej wszystkie dobra... nie dość, że zawsze bywa dla nas wspaniałomyślna... to My Ludzie, perfidnie chcemy ja wykorzystać tworząc z niej alibi naszych niegodziwości i dążności do maksymalizacji zysku.Dla udowodnienia naszych chorych manii prześladowczych i własnych kompleksów a także dla ewentualnych przyszłych zysków tworzymy z siebie jednocześnie cierpiętników i sprawców upadku/ocieplenia Ziemi i jej klimatu. A przecież Ona jest niezwyciężona, istnieje od milionów lat radząc sobie swobodnie i z epokami lodowcowymi i z okresowym wzrostem temperatury....

Chyba rzeczywiście naprawdę ją zdenerwowaliśmy i właśnie udowodnia Nam, ze żadnego ocieplenia nie ma....

 Praktycznie od połowy grudnia 2009 swoimi temperaturami (dziś od połowy stycznia 2012 roku...), śnieżycami i zimową aurą daje świadectwo swojej siły zmrażając całą Europę a w kolebce narodzin histerii związanej z GO, czyli w USA - w złości i z nieukrywaną zapewne smutną satysfakcją wyziębiła ich część do temperatur poniżej 50 stopni Celsjusza!... a to jeszcze nie koniec!

Nasza Ziemia z drwiącym uśmiechem zdaje się wołać: No gdzie to Globalne Ocieplenie?

Może winniśmy wobec niej wykazać odrobinę pokory a nie wykorzystywać ją do partykularnych interesów?

A może jednak kierowani naszą nieomylnością powinniśmy stworzyć wspólnie:

FRONT DO WALKI Z GLOBALNYM OZIĘBIENIEM!

Jeżeli tak to proponuję siebie na szefa... może dostanę Nagrodę Nobla!(podzielę się z Wami... obiecuję).

Proszę tylko dać mi namiary do odpowiednich naukowców i środowisk opinionośnych i opiniotwórczych...

W końcu musi być równowaga: Globalne Ocielenie - Globalne Oziębienie...skrót identyczny... a ileż to konwencji i spotkań można zorganizować na dyskusje... ile żarcia, zabawy i "bycia na salonach"... miodzio!

Ale to tylko w ostateczności (żeby ewentualnie uniemożliwić tym samym osobom ponowne gromadzenie fortuny, tym razem na walce z globalnym oziębieniem!)… bo znów możemy naszą Ziemię Zdenerwować i zaserwuje nam, a to złośliwa bestia,tym razem radykalny wzrost temperatury?

Chyba lepiej będzie jak zostawimy ja jednak w spokoju…

------------------------------

No cóż... Nasza kochana Ziemia  nie chce jakoś być "politycznie poprawna" i złośliwie sobie z nas rechocze...

Mroźnie pozdrawiam i polecam film:




P.S. (treśc dopisana  już po opublikowaniu tekstu dot.  globalnego oziębienia, co wpłynęło równiez na modyfikację pierwotnego tytułu)

W tymże onecie "na dwójce" wiadomości Maria Czubaszek woła, że chciałaby, żeby pary homoseksualne mogły adoptować dzieci a w wywiadzie rzecze tak oto: "Chciałabym, żeby pary homoseksualne mogły w Polsce adoptować dzieci. Lepsza dla dziecka jest adopcja przez pary homoseksualne, niż wychowywanie przez patologiczne rodziny lub wynoszenie dzieci na śmietnik. Czy Elton John ze swoim partnerem zrobi krzywdę dziecku? Nie. Najważniejsza jest miłość do dziecka. Niejednemu dziecku będzie lepiej w rodzinie homoseksualnej niż w bożym związku kobiety i mężczyzny, gdzie mąż i żona są alkoholikami i biją dziecko lub zabijają. Dziwi mnie, że w Polsce jest większa ochrona życia poczętego niż narodzonego...".

Cieszę się, że Pani M. Czubaszek  uważa parę homoseksualną  chcącą adoptować i wychowywać dzieci za taką samą anaturalną i destrukcyjną społecznie patologię jak "patologiczne rodziny lub wynoszenie dzieci na śmietnik" lub też... boże związki kobiety i mężczyzny, "gdzie mąż i zona są alkoholikami i biją dziecko  lub zabijają".

Raczej nie zazdroszczę Pani Marii Czubaszek bliskiej znajomości alkowy E. Johna i jego partnera oraz ich ojcowsko-matczynych zachowań... Może dlatego właśnie dokonywała aborcji, aby nie oddać swojego potomstwa do adopcji takim parom?

Nie podzielam jednak jej pewności, że dziecku w patologicznej rodzinie, gdzie "rodzicami" są osoby tej samej płci, będzie psychicznie i fizycznie lepiej niż w innych  rodzinach patologicznych. Nie dysponuję bowiem wiarygodnymi wynikami  badań naukowych udowadniających tą tezę... A wiarygodnych takich badań nie odnalazłem, chociażby dlatego, że materiału badawczego jest zapewne relatywnie za mało... chociażby dlatego, że par homoseksualnych natura nie obdarzyła możliwością płodzenia dzieci...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 19 sierpnia 2010

Już wiem! Brak pomnika dla ofiar tragedii smoleńskiej szansą dla polskiego budżetu!

Witam

Dzisiaj mnie olśniło! Przeczytałem poniższą informację i wszystko już wiem! Budowa pomnika ku czci ofiar tragedii smoleńskiej uszczupliłaby nasz narodowy budżet, więc nasz kochany rząd - dla naszego dobra - takowego nie zbuduje!

Informacja z wp.pl:
"Financial Times pisze o polskim długu i ... nieboszczykach. Polska ma tak wielkie problemy z budżetem, że chce zaoszczędzić nawet na zmarłych - pisze "Financial Times". Gazeta odnosi się w ten sposób do pomysłu rządu o zmniejszeniu wysokości zasiłków pogrzebowych. - Zasiłek będzie teraz zbliżony do unijnej średniej. Jego obecna wysokość sprawia, że koszty pogrzebów w Polsce należą do najwyższych na świecie - mówi na łamach "Financial Times" Ludwik Kotecki, wiceminister finansów. Gazeta przypomina, że dziś zasiłek to 1621 euro, czyli 6,487 zł. Rząd chce go zmniejszyć prawie o połowę do 3,5 tys. zł. O opinią w tej sprawie "FT" wypytał też polską branże funeralną. W Polsce ludzie ciężko pracują przez całe życie i zasługują na piękny pogrzeb Magdalena Rolska, dom pogrzebowy Atman - To będzie katastrofa, jeśli rząd obniży zasiłek. Ludzie będą mieć proste pogrzeby - dodaje. Na zmianie wysokości zasiłków zarobić mogą jednak polskie przedsiębiorstwa, które produkują zwykłe trumny. Zdaniem cytowanego przez "FT" Bartłomieja Lindnera, właściciela fabryki wytwarzającej 11 tys. trumien miesięcznie, Polacy mając mniej pieniędzy, przerzucą się na jego tańsze produkty. Dziś większość jego produkcji eksportowana jest... do Niemiec. Na koniec artykułu "Financial Times" przypomina, że cięcia w zasiłkach pogrzebowych są związane z łataniem dziury budżetowej mogącej sięgnąć w tym roku 7 proc. PKB. Polska zobowiązała się do obniżenia deficytu do 2013 roku do 3 proc. PKB"

Mam też pomysł dla naszego kochanego rządu.  Często u kochanych przez nich bolszewików zamiast trumny wystarczała czerwona tkanina, w którą przed zakopaniem owijano umarłych. Często też w ogóle nic nie było potrzebne a umarłych grzebano zbiorowo i hurtowo w  w wielkich "otworach ziemnych". Nie trzeba też było wydawać na zbędne pomniki i krzyże (wystarczała - w zależności od "zasług" - czerwona gwiazda lub leśny mech i zalesienie...

Zdając sobie sprawę z trudności budżetowych może by wrócić do niektórych (może wszystkich?) sowieckich rozwiązań? Poddaję ten pomysł do rozważenia naszym rodzimym zsowietyziowiałym rządzącym...

A i jeszcze jedno... w imię ratowania budżetu może by przyjąć  ustawę dopuszczającą eutanazję na życzenie z określonym maksymalnym wiekiem przeżycia, np. na poziomie 65 lat? Wtedy hurtowy pochówek byłby świetnym rozwiązaniem a ile zaoszczędziłby ZUS (a tym samym budżet państwa) nie wypłacając kosztownych emerytur... Albo np. - korzystając z rozwiązań chińskich - zabronić polskim rodzinom posiadania dzieci (becikowe oszczędności) i centralnie zająć się reprodukcją i wychowaniem unijnych pociech. To drugie, czyli "wychowanie bez rodziców" już prawie może być - dzięki ustawie o przeciwdziałaniu rodzinie - realizowane niedługo realnie, natomiast w zakresie "reprodukcji"| można wykorzystać pomysł z filmu "Seksmisja"...

Towarzysze! Ratujcie budżet!

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 14 stycznia 2010

Aborcja czy Antykoncepcja? - koniec hipokryzji

Wiam

Wiem, że temat ten jest już oklepany do bólu. Powiedziano niemal już wszystko. Mimo tego czuje potrzebę spisania na moim blogu kilku własnych refleksji. Tak dla siebie a może Was to zainteresuje.

Otóż od zawsze byłem, szczególnie w czasach studenckich jako liberał (teraz jest inaczej) zwolennikiem aborcji.

Moje poglądy wczesnej młodości, czysto liberalne, akceptowały ją bezwarunkowo. To kobieta winna decydować, czy urodzić dziecko! tak myślałem jeszcze kilkanaście lat temu.

Przemawiało za to wiele argumentów w czym i tak nie przebiję feministek, liberałów i lewicowców różnej maści.

Do mnie docierał tak naprawdę tylko jeden: przyszłe dobro dziecka. Dziecko niechciane, wychowywane z konieczności będzie nieszczęśliwe, dziecko oddane do Domu Dziecka również, dziecko, którego urodzenie może grozić śmiercią kobiety uniemożliwiając jej wychowywanie już posiadanych dzieci lub mogących się narodzić w przyszłości też nie jest wskazane.

Tak rozumiałem konieczność dopuszczalności aborcji.

Obecnie przychylam się tylko do jednej możliwości dokonywania aborcji: kiedy ciąża może grozić z pewnością utratą życia kobiety w niej będącej.

POZA TYM KAŻDY MAŁY CZŁOWIECZEK MA PRAWO ŻYĆ NIEZALEŻNIE OD TEGO CZY JEST 1-TYGODNIOWYM MALCEM CZY 36-TYGODNIOWYM BRZDĄCEM.

I nie jest tu istotna sytuacja materialna kobiety: dziecko można oddać do adopcji nawet gdy pochodzi z gwałtu (ilu ludzi na to czeka), upośledzenie dziecka chorobą nieśmiertelną lub też niewcześnie śmiertelną też nie jest powodem aborcji (widzieliście kiedyś ile ciepła, radości życia przejawiają dzieci np. z chorobą Downa?
 Bywają bardziej ludzkie niż niejedne zdrowe dzieci źle wychowywane, zresztą je można również oddać bez konsekwencji. A już widzimisię kobiet z bożej łaski, które dla własnej tylko wygody, bez żadnych skrupułów dokonują aborcji, jest nie do zaakceptowania.

Życie ludzkie w każdej formie godne jest gloryfikacji w najwyższym stopniu.

I tu powstaje zasadnicze pytanie o początek życia człowieka. Nie rozpisując się zbytnio i nie wchodząc w dywagacje pseudonaukowców: ZAPŁODNIONA KOMÓRKA JEST POCZĄTKIEM ŻYCIA LUDZKIEGO. Od pierwszej milisekundy zapłodnienia rozpoczyna się proces życia rozwija się człowiek.

Jaka jest różnica pomiędzy zatrzymaniem tego rozwoju przed 12 a po 12 tygodniu jego trwania? Żadna.

Z powyższego płynie jeden tylko wniosek, być może kontrowersyjny, ale właśnie czytelność jego sprecyzowania winna wywołać dyskusje.

NAJWAŻNIEJSZE JEST, JEŻELI NIE CHCE SIĘ MIEĆ DZIECI, NIEDOPUSZCZENIE DO ZAPŁODNIENIA, CZYLI POWSZECHNA ANTYKONCEPCJA (POZA SPIRALĄ, KTÓRA ZABIJA ZAPŁODNIONE JUŻ KOBIECE JAJECZKO ORAZ ŚRODKI WCZESNOPORONNE).

Jesteśmy tak stworzeni (dla niektórych przez Boga na jego podobieństwo), że - w przeciwieństwie do większości zwierząt nasz popęd seksualny występuje stale, niezależnie od okresu rui. Poza tym potrafimy jako ludzie cieszyć się z naszej seksualności. Udany sex, własna satysfakcja z życia erotycznego i szeroko rozumianego miłosnego jest nam niezbędna do prawidłowego funkcjonowania. Jest tak naprawdę podstawowym, obok miłości duchowej,  motorem, i podstawą zadowolenia z życia i chęci do działania (niezależnie od wieku). Jeżeli Ktoś (niektórzy) sprowadzają akt seksualny li tylko do prokreacji to zabierają nam część człowieczeństwa i sprowadzają do poziomu zwierząt. Tak już jesteśmy stworzeni, że seks dla nas jest radością a nie karą za grzechy.

NIE CHCĄC WOBEC TEGO ZABIJAĆ NIENARODZONYCH A JEDNOCZEŚNIE REALIZUJĄC NASZE CZŁOWIECZEŃSTWO POWINNIŚMY ROBIĆ WSZYSTKO - JEŻELI AKURAT NIE CHCEMY TERAZ DZIECKA -  ABY NIE DOPUŚCIĆ DO ZAPŁODNIENIA.

I tu z pomocą podąża współczesna medycyna.

Jest obecnie taki wybór środków antykoncepcyjnych, że swobodnie można się cieszyć z seksu bez obawy późniejszej ewentualnie myśli o aborcji. Ich skuteczność bywa już prawie 100%.

Oczywiście akt seksualny nie może być celem samym w sobie. Nasza seksualność jest naszym człowieka atutem. Cieszmy się nią ale odpowiedzialnie. Uświadamiajmy nasze dzieci na temat środków antykoncepcyjnych, wprowadźmy do szkół bezpłatne broszury na ten temat, uczmy piękna miłości dwojga ludzi, ale też i erotyzmu.

Chcąc nie zabijać nienarodzonych i zwiększyć dostępność środków antykoncepcyjnych walczmy o ich pełna refundację z NFZ.

Wiem, że dla niektórych taka perspektywa jest przerażająca i odrzucają ją a'prori, mając ku temu nieraz słuszne argumenty. Ale cóż jest lepsze: zabijanie nienarodzonych dzieci czy też walka o to żeby tego niechcianego zapłodnienia nie było?

Stawiam, jako przyczynek do dyskusji, tezę, że NIE MOŻNA BYĆ JEDNOCZEŚNIE PRZECIW ABORCJI I PRZECIW ANTYKONCEPCJI (pomijając środki i metody zabijające już zapłodnioną komórkę jajową).

I nie łudźmy się: młodzi ludzie będą coraz wcześniej rozpoczynali współżycie seksualne i uświadamiać ich winniśmy znacznie wcześniej (zanim rozpoznają u siebie własną seksualność) bo później może być za późno. I Nic tu nie pomoże uciekanie od tematu czy też nakazy, zakazy i wołanie z ambony.

Jakim złem jest aborcja- zobacz TU - zobaczcie cały film razem z gadką reżysera - UWAGA! SCENY DRASTYCZNE!.

Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...

poniedziałek, 20 lipca 2009

ZNACZENIE SŁÓW...

Według wikipedii „Słowo to elementarna część mowy. Jego pisanym odpowiednikiem jest wyraz. Za pomocą słów określamy wszelkie pojęcia rzeczywiste i abstrakcyjne, także myślimy na ogół słowami. Wiele słów składa się na mowę”.

Na całym świecie ludzie używają więc słów do określenia wszystkiego, co nas otacza. Używają tych słów rozumiejąc ich znaczenie bądź też nie. Mówią logicznie i prawdziwie, ale też dobierają słowa w sposób tendencyjny i kłamliwy. Potrafią używać słów dla określenia różnych zjawisk w sposób przejrzysty i jednoznaczny, ale też nadają im fałszywe, pejoratywne znaczenie, często – w zależności od potrzeb - relatywizując znaczenie wypowiadanych słów lub nadając im fałszywą konotację. 

Słowa mogą też być bronią i to bronią skuteczną wobec różnego rodzaju rzeczywistych lub wyimaginowanych oponentów czy zjawisk, przeciwników i adwersarzy.

Warto, więc przypomnieć tym, którzy dla sensacji, własnych grupowych czy religijnych potrzeb, własnej reklamy, poklasku czy z niewiedzy przeinaczają fakty: słowa mogą zabijać!. 

Słowa potrafią też – jak pisze blogerka „poprostuja” „ranić, czasem mocniej niż najostrzejszy nóż, mogą wyrządzić krzywdę - większą niż huragan, potrafią zabić wiarę w siebie i drugiego człowieka”. (http://interia360.pl/artykul/odpowiedzialnosc-za-slowo,8193).

Słowa i ich odpowiedni dobór mogą też fałszować rzeczywistość. Powodować nieprawdziwe jej postrzeganie i ocenę. Mogą też ją kreować tworząc nierealny i nieistniejący świat zewnętrzny oraz rządzące nim relacje i współzależności. 

Ostatnie dni, ba ostatnie 20 lat to niestety w Polsce często okres przeinaczania rzeczywistości słowami. Używania ich dla własnych celów i potrzeb. Celowe, nieadekwatne do pierwotnego znaczenia ich używanie oraz nadawanie im fałszywych konotacji. Są słowa zaklęcia, wytrychy, którymi określa się zjawiska lub ludzi przyjmując a’priori ich zabójczą moc niszczenia innych.

Zastanawiam się jak mocno trzeba nienawidzieć innych, jak mocna pragnąć politycznej lub ideowej śmierci, aby posuwać się do zabijania (nie fizycznego) ich odpowiednio dobranym słowem lub ich, tych słów zestawieniem.

Weźmy na przykład słowo wytrych: „antysemityzm”, rozumiany przez wielu jako postawa antyżydowska, gloryfikująca holocaust i dążąca do fizycznej eliminacji Żydów. Pomijam tu fakt, że „antysemityzm” został przez owych Żydów zawłaszczony tylko do własnego narodu, co jest owym zafałszowaniem znaczenia tego słowa. Bo przecież Semitami jest wiele innych narodów np. Arabowie…

Nie to jest jednak istotne. Ważne jest używanie tego słowa w sposób perfidny, oszczerczy i dążący do „zabijania” (nie fizycznego, ale np. politycznego) innych.

Jaskrawym przykładem jest prowokowanie niewystępującego antysemityzmu lub też określanie nim ludzi, którzy z owym nie maja nic wspólnego (vide: ostatni, generowany przez Tabloid Polityczny zwany Gazetą Wyborczą, atak na M. Kamińskiego). 
Ale powyższe to tylko jeden z przykładów. Bowiem słowo „antysemityzm” stało się dla pewnej grupy orężem tak rzeczywistym, jak i zupełnie nieraz alogicznym a nawet śmiesznym.

Bo czyż za antysemityzm można uznać np. mówienie prawdy i stwierdzenia faktów dotyczących niektórych Żydów? Czyż mówienie, że pani Prokurator Wolińska była zbrodniarzem i mordercą komunistycznym a jej przyjacielem był Leszek Kołakowski jest antysemityzmem? Czyż takowym jest stwierdzenie faktu, iż wielu Żydów było funkcjonariuszami komunistycznych służb bezpieczeństwa? Czy nie zgadzanie się na ponowne odszkodowanie (i to niezgodne z polskim prawem a także czyniącym z Polski odpowiedzialnymi za mordowanie Żydów w czasie II Wojny Światowej) za niemiecki holocaust jest właśnie antysemityzmem? Czy zastanawianie się nad historycznymi faktami (chociażby radością części Żydów z Sowieckiej okupacji polskich ziem) jest antysemityzmem? Czy wreszcie np. wskazywanie, że Adam Michnik to Aaron Szechter a Mariusz Walter to Moryc Szpigelbaum jest takowoż tym antysemityzmem? I na koniec (nie wyczerpawszy wszystkiego) czy bycie chrześcijaninem, katolikiem i polskim patriotą to też a’priori już przejawy antysemityzmu?

A teraz… czy nazywanie polskimi „niemieckich obozów koncentracyjnych” czy też fałszywe, ahistoryczne próby doszukiwania się odpowiedzialność za faszystowskie zbrodnie wśród Polaków i Polski przedwojennej nie jest antypolonizmem?

Innymi słowami wytrychami jest aborcja i eutanazja. Zamiast słów "zabicie nienarodzonego dziecka" używa się eufemizmów takich właśnie jak aborcja czy zabieg, a na "zabicie osoby starszej czy chorej" mówimy eutanazja. Na forum ONZ próbowano – na szczęście nieskutecznie - nawet oficjalnie przyzwolić na aborcję dążąc do określenia jej mianem zabiegu medycznego.

W polskich (nie-polskich) mediach zwolenników aborcji często określa się postępowymi, dążącymi do wolności i konieczności jej występowania dla kobiet. Mówi się o prawie do wyboru. Czy zabijanie innych może być prawem? Czy zabicie nienarodzonego w łonie matki nie jest tym samym co zabicie kilkumiesięcznego wcześniaka? Jan Paweł II, nasz Wielki Polak, już kilkanaście lat temu zauważył skalę tego zjawiska i w encyklice Evangelium Vitae napisał "Jesteśmy dziś świadkami deptania fundamentalnego prawa do życia wielkiej rzeszy słabych i bezbronnych istot ludzkich, jakimi są zwłaszcza dzieci jeszcze nienarodzone”. Czyż nie warto zastanowić się nad znaczeniem tych słów i próbować je zrozumieć logicznie i rzeczywiście takimi, jakie są?

Mógłbym wymieniać jeszcze wiele słów, którym w Polsce nadaje się fałszywe znaczenie, np.: „moherowość”, postępowość, europejskość… ale czy warto? 

Pozostawiam to czytelnikom pod rozwagę i zastanowienie. Może jednak warto używać słów nadając im jednoznacznie prawdziwe znaczenie? Może warto – zanim wypowie się określone zabójcze dla innych słowa – wcześniej się zastanowić nad ich sensem i konsekwencjami? Może warto znaleźć w sobie ludzkie, zwyczajne sumienie będące m.in. jedną z immanentnych cech człowieczeństwa?

Pozdrawiam