Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bóg. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 kwietnia 2022

Chorzy lewaccy globaliści - chcą odebrać nam wszystko!

Jeden zunifikowany, zatomizowany, spauperyzowany i ubezwłasnowolniony kredytem, bezmyślny i bezwolny, ale ciągle zadowolony oraz nihilistyczno-hedonistyczny konsumpcyjny człowiek bez własności i indywidualizmu... to marzenie eurokomunistów i w sumie też ogólnie komunistów na całym świecie. Dużo określeń, ale czyż nie mam racji?

Ogólnie zaś na początku chcą odebrać cztery podstawowe rzeczy: Boga, rodzinę, własność i państwa narodowe.

Idealnie w to wszystko wpisuje się idea tzw. NWO, czyli Nowego Porządku Świata, która zakłada m.in.[1]: 

- powstanie jednego państwa o ogólnoświatowym zasięgu, z jednym funkcjonującym systemem monetarnym (z naciskiem na pieniądz elektroniczny), które będzie znajdować się pod kontrolą oligarchów i ich następców. Liderzy wybierani będą spośród elity, w której panować będzie system przypominający średniowieczny feudalizm. Oznacza to oczywiście likwidację państw narodowych,

- funkcjonowanie jednej religii w formie kościoła państwowego (new age). Zakazany będzie m.in. Kościół  Katolicki. Odebrany nam ma być więc Bóg,

- infiltrowanie, powszechną kontrolę, monitorowanie audiowizualne  i identyfikowanie wszystkich jednostek ludzkich, np. poprzez czipowanie a ponadto ogłupianie ludzi (zmniejszenie lub pozbawienie ich wrodzonej lub nabytej inteligencji) i ich spauperyzowanie (zubożenie) oraz atomizację, 

- radykalne ograniczenie osobistej wolności ludzi, które ma być realizowane poprzez wmówienie ludziom, że to jest konieczne dla ich dobra i bezpieczeństwa (np. w przypadku terroryzmu czy epidemii), 

- zniesienie instytucji małżeństwa. Dzieci mają być odbierane rodzicom już na początku i wychowywane mają być w specjalnych państwowych instytucjach. Rodzina i więzi rodzinne mają stać się historią

- dozwolenie i propagowanie aborcji, eutanazji, przy powszechnej sterylizacji na żądanie (lub przymusowej) a ponadto promocję mulitikulturowości, gender, zboczeń LGBTQ+, new age, postaw nihilistycznych i konsumpcjonistycznych oraz wielu innych anaturalnych zachowań ludzkich,  

- brak własności prywatnej i całkowite zmonopolizowanie gospodarek przez wielkie korporacje państwowo-oligarchiczne, czyli koniec kapitalizmu i klasy średniej, nawet w obecnej, wykrzywionej formie,

- drastyczne ograniczenie liczby ludności na świecie (depopulacja) m.in. poprzez lokalne wojny, kontrolowane epidemie, szczepionki powodujące bezpłodność, eugenikę, GMO a także szybko rozprzestrzeniające się choroby i głód,

- wymieszanie ras, kultur i narodowości w taki sposób, aby powstał jeden politpoprawny, multi-kulturowy wygląd i model człowieka pozbawionego wszelkich korzeni i wartości oraz na wskroś liberalnego i lewicowo wyzwalająco tolerancyjnego [2] wobec anaturalnych zmian dokonywanych na społeczeństwie.   

Całość tych poszczególnych celów tworzy jeden cel główny, a wszystkie one ze ze sobą sprzężone i realizowane wspólnie tak, aby współprzyczyniały  się do powodzenia tej całości. Oznacza to, że są one współzależne a warunkiem pozwalającym na budowę NWO jest ich jednoczesna realizacja. 

Osiągnięcie tego Nowego Porządku Świata (NWO) musi być poprzedzone rewolucją kulturowo-ideologiczną jaką Ci lewaccy i chorzy na władzę oraz majętni ludzie chcą przeprowadzić na całości społeczeństwa, przy czym w swoim dążeniu do jej realizacji są skłonni nawet poświęcić życie innych. 

Owa rewolucja odbierając nam Boga, rodzinę, własność i nasze państwa ma stworzyć z nas bezwolne istoty, zatomizowane, zhomogenizowane pod względem potrzeb i spauperyzowane, o niskiej uśrednionej inteligencji z brakiem indywidualizmu, którymi bardzo łatwo będzie można manipulować i rządzić. A wtedy elity będą w końcu mogły utworzyć ich marzenie: Jeden Rząd Światowy. 

A jak to może pośrednio wyglądać z błyskotliwą przenikliwością pokazuje zrealizowany dość dawno film "Harrison Bergeron":


(oglądam go od czasu do czasu i widzę, że coraz nam bliżej do takiego świata - najlepiej film skopiować, bo szybko niknie z YouTuba)

Oczywiście lewaccy globaliści od dziesiątek lat realizują swój cel bardzo powoli, etapami wedle strategii "gotowania żaby", którą w odniesieniu do LGBTQ+ idealnie przedstawił kiedyś Paweł Rabiej mówiąc mniej więcej: "najpierw związki partnerskie, potem małżeństwa jednopłciowe a potem przyjdzie czas i na adopcję dzieci przez takie pary".  Nachalna promocja ideologii LGBTQ+ prowadzi zresztą zarówno do rozpadu tradycyjnego modelu rodziny, jak i odbiera nam Boga. Ponadto zaburza tradycyjne rozumienie miłości i dobra sprowadzając wszystko do relatywizmu wobec tych i innych pojęć w ujęciu dotychczasowego ich definicyjnego określenia. 

Od 2014 roku Rothschildowie przeprowadzili szereg konferencji dotyczących ich programu Inclusive Capitalism, który oznacza ni mniej ni więcej niż zastąpienie korporacyjnego kapitalizmu nowym kapitalizmem globalnym opierającym się na wywłaszczeniu z wszelkiego majątku prywatnego posiadanego przez ludzi oraz jego późniejszej redystrybucji. Ma nie być własności prywatnej a ma powstać system powszechnego wypożyczania dóbr. Program propagandowo ma na celu zniwelowanie dysproporcji w dochodach oraz ochronę dóbr naturalnych naszej planety. Lynn de Rothschild żona lorda Evelyna de Rothschild oraz jej poplecznicy niby krytykują  własny bankowo-korporacyjny kapitalizm i popierają program zrównoważonego rozwoju, ratyfikowany  przez kraje członkowskie ONZ na początku lat 90-tych. Projekt  opracowany w 1992 roku przez ONZ nosi  nazwę Agenda 21 i zakłada ochronę planety, naturalnego środowiska poprzez upaństwowienie i redystrybucje światowego bogactwa. Agenda 21  jest więc nowym programem światowego komunizmu w którym każda jednostka będzie partycypować w kosztach ratowania planety i zyskach związanych z jej eksploatacją [3]. Pięknie to wszystko brzmi, ale przecież ktoś tym globalnym kapitałem i jego redystrybucją musi zarządzać, nieprawdaż? I tu globaliści widzą rolę swojego Jednego Rządu Światowego. 

Państwa narodowe są obecnie niszczone nie tylko wewnętrznie (atak na: tradycję, historię, wiarę, wartości, patriotyzm, język, zwyczaje, rodzinę, narodowość w postaci islamskiej imigracji, itp), ale też zewnętrznie poprzez różnego rodzaju unie, z których ma - po ich połączeniu - powstać jedna Unia Światowa, czyli Rząd Światowy [4]. Dla nas przede wszystkim łatwo jest to analizować poprzez dotychczasowy kierunek rozwoju Unii Europejskiej i kształt dyskusji na temat czy UE ma być Jednym Federacyjnym Państwem czy też Europą Ojczyzn zachowującą istnienie poszczególnych państw narodowych. Efekty nieszczęsnych działań globalistów widzimy niestety niemal w każdym kraju Starej Europy. Nasza jej część na szczęście jeszcze opiera się przed tą rewolucją ideologiczno-kulturową, choć ta walka jest coraz cięższa, nawet w Polsce... gdzie niemal połowa Polaków oddała w wyborach prezydenckich swój głos na kandydata globalistów R. Trzaskowskiego. 

Obecnie wojna trochę oddaliła plany globalistów a przynajmniej w obszarze budowy Eurazji, czyli Jednego Państwa od Władywostoku do Lizbony. Pierwszym etapem miało być powstanie z UE Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa pod zarządem niemieckim, które podzieliłoby wpływy niemieckie i rosyjskie a następnie połączenie w jedno tych wzajemnych wpływów w Eurazję. 

Długotrwała heroiczna obrona Ukraińców jednak zmieniła nastawienie przede wszystkim J. Bidena i USA a te nastawienie było jednoznaczne zaraz po amerykańskich wyborach: wtedy USA oddały Europę Niemcom i Rosji. Sytuacja się na szczęście (ale na nieszczęście Ukraińców) zmieniła i J. Biden  powrócił do Europy a haniebne zachowanie Niemców wobec tej wojny chyba - mam taką nadzieję - na stałe przekreśli przywództwo Niemiec w UE. 

Ale nie łudźmy się: dążenia globalistów się nie zmieniły i dalej będą dążyć do wyznaczonych przez siebie długookresowych celów. 

[2] https://www.youtube.com/watch?v=A4rYpQMF1Nshttps://wiedzaspoleczna.pl/tolerancja-represywna-herbert-marcuse/ - Tolerancja wyzwalająca (tolerancja represywna) - w przeciwieństwie do tolerancji tradycyjnej, która obejmuje tolerowanie a nie zwalczanie - oznacza nietolerancję wobec wartości konserwatywnych zanim one zaczną być dominujące. Inaczej ujmując tolerancja wyzwalająca jest prewencyjną nietolerancją wobec inności w postaci tradycyjnych, prawicowych wartości. Warto zwrócić uwagę, że tolerancja wyzwalająca mogła pojawić się dopiero wówczas, gdy - jak w przypadku krajów Starej Unii - osiągnięto już stadium wyjałowienia społeczeństw z tradycyjnego rozumienia świata, gdzie króluje już politpoprawność, multikulturowość, cenzura prewencyjna, gender, LGBTQ+, New Age, itd a wartości tradycyjne zostały sprowadzone do odmienności a nie normy. I właśnie tolerancja wyzwalająca ma nie dopuścić do odrodzenia się wartości prawicowych, konserwatywnych. Stąd m.in. taki atak na wszystkich, którzy te tradycyjne wartości reprezentują, atak na osoby prywatne i publiczne oraz atak na media niezależne, też internetowe. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 23 stycznia 2021

Jak unikać opętania? - powtórzenie

14 kwietnia 2014 roku opublikowałem swój post pt. "Jak unikać opętania? [1]". Do dzisiaj jest jednym z moich tekstów, który nie traci na popularności i osiągnął około 6,5 tys. odsłon na moim prywatnym blogu na bloggerze. To dużo zważywszy, że jest to tylko własny blog, który dociera tylko do tych, którzy mnie obserwują bez możliwości swobodnej dyskusji charakteryzujących portale publiczne. Na nich poczytność tego tekstu była większa. 

Nie wiem dlaczego, ale ostatnio otrzymałem dość dużo prywatnych wiadomości, w których proszono mnie o opublikowanie tego tekstu powtórnie i to na różnych forach. Być może jest to spowodowane obecną covidową sytuacją, która dla zwykłych ludzi rodzi strach i niepewność o jutro. Być może właśnie to powoduje, że chcemy zachować człowieczeństwo w jedności z Bogiem. 

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do istnienia Boga i Zła, który jest Boga przeciwieństwem Dobra. Jestem katolikiem i z tej mojej wiary wynika moje podejście do bliźnich. Dlatego też postanowiłem opublikować mój tekst jeszcze raz i to w całości, chociaż z pominięciem jednego filmu, który został w międzyczasie usunięty z YouTuba. 

Tekst poniżej przerywanej i zakończony taką samą linią.

-------------------------------------------------------------

W ostatnich dniach przez mainstreamowe media wszelkiego rządowego nurtu przewinęła się sarkastyczna i ironiczna ocena egzorcyzmów odprawionych w Warszawie przez ks. S. Małkowskiego. No cóż... musiały one mocno zaboleć ludzi z gruntu złych i tych, którzy dobrowolnie poddali się działaniom demonów i szatana.

U mnie w parafii po każdej mszy świętej jest odprawiana Modlitwa do św. Michała Archanioła i przez wiernych jest ona traktowana całkiem poważnie, bez cienia zdziwienia czy też ironii... 

Musimy bowiem zdawać sobie sprawę z faktu, że jeżeli istnieje Dobro, to istnieje też zło, a dla człowieka wierzącego owym złem są: złe duchy i szatan, które mogą człowieka nękać, zniewalać i go opętać. Każdy Chrześcijanin wierząc w Boga musi również wierzyć w ich istnienie. Ponoć właśnie największym zwycięstwem szatana jest to, że ludzie przestali w niego obecnie wierzyć... 

Pierwsze wzmianki o opętaniu czerpiemy z Biblii. Sam Jezus Chrystus wypędzał złe duchy, choćby z mężczyzny, który mieszkał na cmentarzu i był przykuwany łańcuchami, a mimo to je zrywał. Ten człowiek był opętany i zawładnięty przez demona...

Warto wiedzieć, że człowiek nie może zostać opętany i zniewolony wbrew własnej woli. Musi się zgodzić. Może natomiast być nękany i dręczony. Ponadto, demon nie zabije ani osoby opętanej, ani nikogo innego. Zły duch, szatan pragnie, aby człowiek zatracił się sam w sobie, by się potępił na wieki. Będzie katował taką osobę, nawiedzał ją, aż w końcu sama, całkowicie dobrowolnie, może popełnić np. samobójstwo lub inny straszny grzech śmiertelny, a jej najbliżsi mogą przez to stracić wiarę we wszechmoc Zbawiciela. Odejście ludzi od Boga jest głównym celem szatana...

Jeśli demon ujawni się poprzez dręczenie i opętanie to jest to już znak, że trzeba pójść z tym do egzorcysty. Każdy egzorcysta - po wcześniejszych badaniach psychiatrycznych - ocenia czy dana osoba jest pod wpływem dręczenia lub opętania przez szatana i złe duchy a gdy stwierdzi, że tak jest zaczyna swoje działania. Ich efektem jest najczęściej wyzwolenie takiej osoby spod mocy szatana i najpewniej jej szczere nawrócenie. Ponadto Jezus Chrystus powiedział, że niektóre demony można wypędzić tylko modlitwą i postem. 

Jak można zwrócić na siebie uwagę demona i być przez niego dręczonym, zniewolonym lub opętanym?  Jest kilka powodów.

Po pierwsze - klątwa. Jeśli ktoś nie jest blisko Boga, złe słowo może odcisnąć piętno na tej osobie. Mało tego - egzorcyści napotykają na przypadki, gdy demon dręczy jakąś osobę, bo wiele lat (czasem i wieków) temu ktoś rzucił klątwę na przodka i ciągnie się ona przez pokolenia.  

Po drugie -  metody tzw. „naturalnego” leczenia, które nie mają żadnego oparcia w nauce i które operują różnymi tajemniczymi mocami czy energiami. Może być to np. bioenergoterapia, różdżkarstwo, biotronika, homeopatia okultystyczna, hipnoza poza gabinetami lekarskimi, wizyty u szamanów i nakładaczy rąk, otwieranie kanałów energetycznych (np. czakramów), przekazywanie jakiejś energii bezpośrednio lub na odległość, zakładanie odpromienników, spożywanie dziwnych mikstur itp.

Po trzecie - spirytyzm i wywoływanie duchów – nekromancja w różnych formach, gusła, mediumizm, parapsychologia, tabliczki lub karty mające przekazywać wieści z zaświatów, UFO, podróże astralne, channeling (kanałowanie) i praktyki mające przywołać jakieś postacie z zaświatów (nawet jeśli to mają być aniołowie czy święci z nieba), przebywanie w miejscach gdzie odprawiano praktyki spirytystyczne,  korzystanie z usług świeckich wyklinaczy-egzorcystów.

Po czwarte - magia, wróżbiarstwo – magia istnieje i KRK wypowiada się o niej jasno. Bóg w Starym Testamencie już zabronił używania magii. Człowiek nie jest w stanie nagiąć woli Boga czy aniołów. Demon jest upadłym aniołem silniejszym, inteligentniejszym i potężniejszym od człowieka, lecz niektórym pozwala na używanie swojej mocy. A skoro człowiek używa mocy demona, ten zdobywa wpływ na taką osobę. Każda magia tzn. tzw. biała i czarna tak samo szkodzi!. Podobnie otwieramy się na szatana i demony poprzez uczęszczanie do magów i wróżek oraz wierzenie i praktykowanie: wicca, makumba, voodoo, czarów, uroków i przekleństw, numerologii, kabały, horoskopów, tarota, kart anielskich i innych form wróżenia a także noszenie talizmanów, amuletów (np. pierścień Atlantów, pentagram, pseudo-krzyż ankh, czerwone wstążki i inne). Należy też przestać wierzyć w zabobony i przestać być przesądnym. W żaden sposób nie należy też: oglądać i  korzystać czasem z porad wróżbitów występujących dziś w różnych programach telewizyjnych.

Po piąte - okultyzm – poszukiwanie rzekomo zakrytej wiedzy, posługiwanie się tajemnymi mocami, ezoteryzm, gnoza, jasnowidztwo, telepatia, rozwijanie tzw. świadomości transcedentalnej poprzez medytacje (np. w jodze i praktykach new age).

Po szóste - sekty – satanizm w różnych postaciach, kult diabła lub ciemnych mocy, świadome i celowe oddanie się przez daną osobę panowaniu nad nią przez szatana i złe duchy, tzw. "zaprzedanie duszy diabłu", podpisywanie cyrografów (paktowanie z diabłem), uczestnictwo w czarnych mszach, bałwochwalstwo, czczenie starożytnych bóstw oraz ludzi (Sai Baba i inni przywódcy sekt), posługiwanie się remediamii figurkami bóstw, fang shui.

Po siódme - zmiany świadomości – zmienianie stanów świadomości, manipulacje poprzez hipnozę, wyjścia poza ciało, słuchanie hipnotyzującej muzyki, muzyka sataniczna, techno oraz z przekazem podprogowym, mantrowanie, śpiewanie pieśni do jakichś bóstw (Hare Krisna, śpiewy capoeira, wielbienie Sai Baby, czczenie szatana w piosenkach), popadanie w nałogi i rozwiązłość (narkotyki, alkohol, pornografia, zboczenia i perwersje seksualne).

Są też i inne powody, o których jednak wiem zbyt mało, aby się wypowiadać.

Jak tedy można się przed szatanem i demonami bronić aby zmniejszyć ryzyko, że zrobią coś w naszym kierunku?

Na początek należy unikać wszystkiego co może nas otworzyć na działanie szatańskich mocy a co zostało w siedmiu punktach przedstawione powyżej. Tak naprawdę należy unikać wszystkiego, co jest pogwałceniem Pierwszego Przykazania Bożego: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".  

Kolejną rzeczą jest odmawianie modlitwy różańcowej. Według wielu objawień prywatnych Maryja jest tą, która przynosi ukojenie cierpiącym duszom. Ponoć podczas egzorcyzmu gdy odmawia się różaniec demon tylko wyje.

Warto też odmawiać egzorcyzm prywatny, czyli modlitwę do św. Michała Archanioła. To ten Archanioł, który pokonał szatana.

Korzystnie też jest zmawiać modlitwę z medalika Niepokalanej przygniatającej stopami szatańskiego węża. 

Na klątwę i rzucanie uroków można (gdy, egzorcysta uzna to za konieczne) dokonać tzw. "spowiedzi furtkowej" obejmującej zamknięcie "furtek" dla demonów.

Warto też uczestniczyć (w stanie łaski uświęcającej) w mszach prowadzonych przez uprawnionych egzorcystów, tzw. mszach za uzdrowienie i uwolnienie (podczas nich dokonuje się nieraz odpowiedniego poświęcenia olejów czy wody służących później do ochrony przed demonami; ponadto można też prosić o uzdrowienie i uwolnienie swoich bliskich).

Należy też korzystać z sakramentów i uczestniczyć w niedzielnej oraz świątecznej Eucharystii. Eucharystia to konieczny fundament chroniący przed demonami i opętaniem przez nie.

No i oczywiście koniecznie trzeba czynić Codzienny Znak Krzyża (przeżegnanie się).

Ważnym jest też dokonanie aktu poświęcenia Miłosierdziu Bożemu, Sercu Jezusowemu i zawierzenie Matce Bożej. 

Ponadto warto modlić się o nawrócenie i powrót do Boga ludzi złych i własnych ciemiężycieli (zło dobrem zwyciężaj, nigdy tożsamym złem, czyli: zemstą, zawiścią, pogardą, pychą).


Pamiętajmy też, że szatan działa przede wszystkim poprzez lęk, strach, pychę, nienawiść, złość oraz zmuszając ludzi do popełniania grzechów ciężkich i śmiertelnych (np. właśnie samobójstwa). Ufność i wiara w Boga Ojca, Jego Syna i Ducha Świętego daje spokój ducha i radość życia. I ważne: Bóg zawsze czeka na nas, nawet, gdy upadamy...Czeka na nasz powrót do niego, czeka na naszą wiarę, szczerą modlitwę i nasze nawrócenie...

Nie jestem duchownym, ale jedynie wierzącym w Boga w Trójcy Jedynego skromnym człowiekiem. Przedstawiłem tylko to, co usłyszałem i przeczytałem o szatanie i demonach a co wydaje się mi się najważniejsze w tym obszarze.

Jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej, to polecam lekturę miesięcznika "Egzorcysta" (http://www.miesiecznikegzorcysta.pl/) oraz strony internetowe:
http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/egzorcyzmy-i-pomoc/egzorcyzmy-i-egzorcysta 
http://www.egzorcysta.org/Egzorcysta_i_egzorcyzm/Start.html

Osobiście staram się każdego dnia nawracać i czynić dobro oraz dawać innym miłość, choć nie zawsze mi to wychodzi. Niemniej każdy dzień witam i kończę znakiem krzyża oraz modlitwą, w tym modlitwą - egzorcyzmem do św. Michała Archanioła. Różaniec, znak krzyża i owa modlitwa to najprostsze osobiste egzorcyzmy, które zwykli ludzie mogą czynić każdego dnia... broniąc się przed czystym złem, czyli nękaniem, zniewoleniem i opętaniem przez złe duchy i szatana.


[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/04/jak-unikac-opetania.html

P.S.

 
-------------------------------------------------------------

To tyle. Mam nadzieję, że spełniłem wolę tych, którzy mnie namawiali do ponownej publikacji. Mamy ciężkie czasy. To czasy, kiedy Zło może zatriumfować. Musimy się przed nim bronić. Może więc ta ponowna publikacja pomoże nam w walce z tym Złem. Mam nadzieję, że tak. I pozdrawiam wszystkich.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 19 stycznia 2020

Wolni czy zniewoleni ułudą wolności?

Refleksyjnie...

Czy ktoś z nas uważa, że jest wolny, prawdziwie wolny?

Jeżeli tak, to przeważnie dziś jesteśmy tak naprawdę zniewoleni ułudą tej wolności, którą nam wmówiono jako wolność a de facto jest to ubezwłasnowolnienie ułudą tej wolności, gdzie owa a'la wolność jest zniewoleniem od wszystkiego i niby wolnością a de facto przymusem niemal do wszystkiego.

Czyż ktoś z nas jest w stanie powiedzieć, ze jest wolny, czyli w pełni wolny od wszystkiego a decyzje nasze są wyborem wszystkiego a nie wybór ów determinowany jest czymś poza wolnym człowiekiem, wolnym wolą jego, wynikającą z wolnej duszy i woli?

Czymże wszakże jest wolność człowieka, każdego z osobna? Wolność to przecież stan ducha, stan pogody ducha, który czyni człowieka wolnym od wszystkiego a wszystko czyni wynikiem jego wolnej woli, wolnej decyzji, wolnej od wszystkiego i wynikającej z tego spokoju i radości ducha.

Wolność... Piękny stan spokoju, pogody, wolności ducha, umysłu i ciała człowieka, które czynią go w pełni szczęśliwym i radosnym, czującym się w pełni danym nam przez Boga człowieczeństwem, przy czym - jak onegdaj zapisał Edmund Burke (1729–1797), irlandzki filozof i polityk, twórca nowoczesnego konserwatyzmu, krytyk rewolucji francuskiej - "Wolność bez mądrości i cnoty? To jest zło największe z możliwych".

Wolność więc to inaczej to też wolność pełna, ale z mądrością i cnotą. Wolność bez zniewolenia strachem. Wolność bez zniewolenia pychą.  Wolność bez zniewolenia lękiem. Wolność pełna to wolność od pychy, lęku i strachu.

Ten jest wolny, któremu na niczym nie zależy. Ten jest wolny, który o nic się nie lęka. Ten jest wolny, który nic nie musi. Ten jest wolny, który niczego się nie boi. Z tego punktu widzenia nikt nie jest w pełni wolny, ale można do tej wolności dążyć i osiągnąć choć jej namiastkę.

Ja też nie jestem wolny od wszystkiego, choć staram się być, ale przez to staranie zawsze jakoś się zbliżam do owego ideału wolności, bowiem jest to tylko ideał, którego nie jesteśmy w stanie osiągnąć. Tedy pozostaje nam jedynie dążenie do tej wolności, ale trzeba sobie zdawać sprawę, iż zawsze jesteśmy jakoś zniewoleni i zmuszani do jakichś działań i postaw, które odbiegają od pełnej wolności. I dlatego też dziś nie ma ludzi w pełni wolnych a jeżeli tak myślą to żyją tą ułudą.

Oczywiście można wskazać, że pełna wolność jednostek zmierza do anarchii... tyle tylko, że piszę o wolności w mądrości i cnocie. Mądrości, która rozumie, iż wolnymi chcą być i inni ludzie, więc trzeba jakichś zasad z nimi współistnienia a to wymaga przestrzegania konkretnych praw a przede wszystkim prawa naturalnego wynikającego z Dekalogu i nowych praw miłości Boga, bliźniego i siebie samego danymi nam przez Jezusa Chrystusa.  Są to nasze uniwersalne odnośniki naszego postępowania. Nic więcej nie potrzeba.

Jako katolik uważam, że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość jest nie nasza albowiem do Boga należy, ale musimy się o nią troszczyć o tyle, aby dalej być choć trochę wolnym, bo Bóg daje nam wolną wolę i tylko od nas zależy czy wykorzystamy ją do czynienia dobra czy też - kuszeni przez zło - do czynienia tegoż zła.

Więc talentów nie należy utożsamiać z sobą, ale radością wolności dysponowania talentami danymi  od Stwórcy. I korzystajmy z tych talentów, bo najgorsze, co może być to ich niewykorzystanie w czasie naszego życia.

Nic wobec tego nie jest nasze a wszystko jest nam dane. Zrozumienie tego sprawi, ze zniewalająca nas pycha stanie się czymś ulotnym i poznanym jedynie w historii. Stąd ważna jest znajomość naszej drogi od Adama i Ewy, i późniejszej całej drogi poszczególnego rodu, kraju czy kontynentu oraz ziemi całej. Bez wiedzy o tym, co było, nie wiemy co jest i będziemy zaskoczeni tym, co się stanie. Stąd potrzeba zawsze prawdy, w każdym momencie. Stąd potrzeba dążenia do ideału wolności.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 27 listopada 2019

Jak i Dobro istnieje, tak istnieje też i Zło

Wielokrotnie się zastanawiałem jak przekazać tezę zawartą w tytule niniejszego postu. Mogłem np. opisywać przykłady z rzeczywistości, gdzie potrzebny był lub jest Egzorcysta. Mogłem też po raz wtóry wskazać, że czyste Zło może nas nękać, zniewalać i nas opętać, i jakie są ku temu przesłanki o tym świadczące oraz jak winniśmy się zachowywać tutaj na ziemi, aby do nich nie doszło [1]. Inną formą napisania tego tekstu mogło być li tylko wskazanie wersów Pisma Świętego świadczących, że istnieje czyste Zło a Bóg jest czystym Dobrem.

Wybrałem - jako katolik - jednak napisanie notki jako formy pewnego rodzaju apelu, który zapewne dla niektórych (szczególnie lewaków i demoliberałów) będzie po prostu śmieszny, infantylny, zdewociały  i ksenofobiczny. Mam jednak nadzieję, że będzie to mniejszość moich czytelników, bowiem...

Ten, który wierzy w Boga Ojca, Jego Syna Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego i Niepokalane Poczęcie Marii - Matki Jezusa, czyli wierzy w Dobro Nieskończone, musi również wierzyć lub ponownie uwierzyć, że istnieje Zło - radykalnie przeciwne do Dobra!

Jeżeli wierzycie w Boga, to musicie wierzyć, że istnieje Szatan, inaczej wiara wasza wiarą nie jest a jedynie hipokryzją, której chciał właśnie Szatan.

Tak! Szatan jest bardzo przebiegły, skrajnie zły, bardzo inteligentny, złośliwy, bywa zmaterializowany a największym jego sukcesem, największym złem, które udało mu się dokonać ludziom było wmówienie im (nam - ludziom), że On - jako czyste zło - nie istnieje i nie czyni żadnego zła...

Swoją szpetną perfidią oszukał ludzi, którzy właśnie Jemu uwierzyli, że Go nie ma a nie uwierzyli Bogu, że Bóg jest Dobrem... wobec czego istnieje jego przeciwieństwo, czyli zło - Szatan.

Powtórzę wam jeszcze raz dobitnie i mocno! Jak istnieje Dobro i Bóg Dobra, Nadziei, Wiary, Miłości i Miłosierdzia, tak istnieje i Szatan jako Bożek Zła różnie nazywany, Bożek obłudy, kłamstwa, zemsty, morderstwa, gniewu, zawiści, strachu, lęku, zniechęcenia, przygnębienia... Bożek dokonujący wszelkiego zła na wieczną zgubę ludzkości i wieczne potępienie dla tych, którzy pójdą za nim i z nim a nie z Bogiem Ojcem, Bogiem Dobra i Miłości.

Wierzcie w Boga Ojca, Jego Syna Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego, wspierajcie się na matczynej miłości Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia i strzeżcie się Szatana, bo wabi nieraz obietnicą poznania wiecznego szczęścia i daje nieraz doczesne majętności i radości a faktycznie chce was, nas ludzi zdobyć na wieczne potępienie w czeluściach ogni piekielnych. Szatan cały czas czyha na wasze, nasze ludzkie dusze, które pragnie posiąść, kierować nimi a w końcu zniszczyć i zanurzyć z satysfakcją w odwieczną otchłań szatańskiej męki i cierpienia.

Zło jest głośne, buńczuczne, bałwochwalcze, szuka splendoru i pochwał, bywa nęcące i swoiście po ludzku nieraz pożądane,  Dobro zaś jest pokorne i ciche, ale ostatecznie to Dobro zawsze w dziejach Wszechświata zwyciężało  i ostatecznie zwycięży.

Proszę Was! Uwierzcie, że istnieje Szatan, jak i istnieje Bóg Ojciec, Bóg Stwórca Wszechświata Całego! Omijajcie Szatana z daleka, czyniąc dobro i miłując Boga Ojca oraz bliźniego swego jak siebie samego! Uwierzcie, że nie jest nam znany czas powtórnego nadejścia Mesjasza i każdego dnia ważą się wasze losy! Niech wspiera was zawsze - poprzez waszą modlitwę - Matka Boska a także dodają wam otuchy wszyscy święci, błogosławieni i zastępy anielskie Boga Ojca.

Szatański wąż zła bardzo boi się Matki Boskiej. Tej Niepokalanej, którą na szyi nosił Święty Maksymilian Kolbe. Zaprawdę módlcie się słowami, które widnieją na medaliku, choć wystarczy modlitwa w sercu i duszy waszej a nie bałwochwalcze obwieszanie się nieraz nie uświęconymi wizerunkami Niepokalanej Matki Jezusa Chrystusa [2].

Bez modlitwy do Matki Bożej Niepokalanej przygniatającej węża swymi stopami, bez męczeństwa bł. Jerzego Popiełuszki i szerzenia słów bożych na świecie oraz oddaniu się Matce Boskiej przez bł. Jana Pawła II, gdyby nie św. Franciszek i św. Antoni, gdyby nie św. Faustyna i wszyscy archaniołowie z Michałem na czele a także wszyscy aniołowie oraz święci...nie dane nam będzie wyprostowanie naszego życia, tutaj na ziemi. Ale najważniejsza jest wiara w Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego - Boga w Trójcy Jedynego.

Syn Boży jako człowiek nie uległ kuszeniom Szatana, nie uległ też jako Syn Boży w człowieczej postaci... Bierzmy z tego jak najwięcej i nawracajmy się każdego dnia. Szatan kusząc Jezusa Chrystusa użył całej swej przebiegłej mocy, przebiegłości, mądrości i inteligencji... Nie udało mu się. I wobec nas też się nie uda jak zawierzymy Trójcy Świętej i Miłosierdziu Bożemu..

Dziś czyste Zło dostało wściekłego szału! Zaczęło przelewać czarę swego zła szczególnie na tych, którzy zwątpili w Jego istnienie, istnienie Szatana i przestali wierzyć we wszystko oprócz rzeczy doczesnego świata! Ludzie Ci są jako te dzieci bezbronne, które mu uległy lub ulegną Jego blichtrowi a On pomimo tej wiadomej jednak goryczy przegranej, będzie cieszył się z każdego, którego, szczególnie świadomie pozyska... nawet oszukując fałszywym dobrem i szczęściem. Szatan cieszy się lub będzie cieszyć się też z dusz, które nie mają w sobie żadnej Bożej Bojaźni i lekceważą odwieczną prawdę wiary w Dobro i Zło.

Tak więc unikajmy Zła czyli Szatana, którego dziś reprezentują m.in.: lewacy wszelkiej maści; marksiści kulturowi; ideologia środowisk LGBTQ; ideologia gender i New Age; środowiska proaborcyjne i dopuszczające eutanazję; eko-terroryści stawiający ponad Boga i człowieka faunę i florę i wiele innych. Nie dajmy się też Szatanowi w każdym naszym działaniu i unikajmy popełniania grzechów, a jeżeli - przecież jesteśmy ułomni - nam się taki grzech zdarzy to korzystajmy z Sakramentu Pokuty.

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/04/jak-unikac-opetania.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2011/08/medalik-sw-maksymiliana-kolbego-w-70.html


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 25 lipca 2019

Cieszmy się pełnią życia, dopóki żyjemy...

Dzisiaj - jako, że mam imieniny - tak trochę refleksyjnie i na wskroś osobiście...

Czas mija bardzo szybko. Życie mija bardzo szybko... Im jesteśmy starsi tym chyba coraz szybciej. Nie zauważamy jak szybko kolejne dni stają się już przeszłymi...

W czasach dzieciństwa i wczesnej młodości długim wydaje się z reguły jeden tydzień, miesiąc czy dwa to wieczność a już pełny rok to nieznana nieskończoność. W miarę jednak kolejnych "dziesiątek lat na karku" upływu czasu jednak tak naprawdę nie zauważamy. Często dostrzegamy go patrząc na dorastające nasze dzieci, które jeszcze niedawno bawiły się w piaskownicy, jeszcze niedawno je z czułością - by czasem nie przełamać - kąpaliśmy i ze wzruszeniem słuchaliśmy ich pierwszych słów... A teraz już studiują, mają własne rodziny, pracują, żyją w biegu - często niestety biegnąc obok życia, tracąc kolejne lata na zdobywanie rzeczy a nie na przeżywaniu życia każdego dnia, każdego dnia wolności od wszystkiego a nie wolności do czegoś, każdego dnia szczęścia, czyli codziennego odczuwania własnego istnienia...

Teraz mamy wakacje i urlopy. Może warto w tych dniach wolnych zastanowić się nad swoim życiem.  Ale nieraz jest tak, że nawet w takim okresie biegniemy przed siebie bez chwili zastanowienia i refleksji. Cały czas przesiadujemy na rozmowach komórkowych czy biegamy po Internecie lub oglądamy bezrefleksyjnie setki kanałów TV. Nie potrafimy przystanąć choć na chwilę i zastanowić się nad tym kim jesteśmy, dokąd zmierzamy, co jest ważne w życiu a co tak naprawdę tylko takim się wydaje lub zostało nam wmówione i wykreowane.

Może jednak nieraz warto się zatrzymać, spojrzeć w lustro, wyjść z siebie i spojrzeć na tę swoją twarz niejako innymi, obcymi oczami... i zadać sobie pytania: Czy jestem takim jakim chciałem być w młodości? Czy piękne idee i ideały nie uciekły gdzieś w miarę poruszania się w tym, często brutalnym świecie? Czy nie zatraciliśmy własnego Ja? Czy tak naprawdę My to naprawdę My... Ja to naprawdę Ja, czy już raczej Ktoś Nam Obcy?... Może warto wtedy pomyśleć co się z nami stało? Nami jako ludźmi, naszymi wartościami, ideami, marzeniami, naszym człowieczeństwem.

Te chwile krótkiego oderwania się od codzienności, często stresującej i wysysającej z nas całe "jestestwo" pracy zawodowej (ku chwale i sukcesowi nie nas samych, ale często np. wielkich korporacji), codziennej troski o spłatę kolejnych rat kredytu i ciągłej walki o kolejne dobra materialne... nie powinny też być np. okresem właśnie owej refleksji i przypomnieniu sobie jak to niedawno było kiedy np. mówiliśmy sobie: Jeszcze tylko kilka miesięcy pracy po 16 godzin...Jeszcze tylko ten samochód i koniec... Ale koniec nie nastąpił.. bo trzeba przecież było go zmienić na lepszy... a do tego wciąż uwieszony ciężar kredytu hipotecznego, który tak naprawdę nas ubezwłasnowalnia  nieraz na całe życie nie pozwalając nam odpocząć... i dalej musimy gonić, gonić... aby go spłacić jak najszybciej a przy okazji awansować zawodowo i dalej o ten kolejny awans znów gonimy. Nieraz się nam wszystko to udaje. I co przestajemy tak gonić?... nie, bo może trzeba zmienić mieszkanie na lepsze i zdobywać coraz więcej nieraz niepotrzebnych rzeczy... gromadzić i gromadzić... i tak bez końca.

Często w tej gonitwie zapominamy o rodzinie, dzieciach i nieraz życie płynie i nagle zauważmy, że syn ma już 17 lat a córka 15: cały okres dojrzewania, kiedy dzieci potrzebowały nas najbardziej utraciliśmy i nawet nie wiemy jak z tymi dziećmi dziś rozmawiać i w ogóle o czym, bo ich po prostu już nie znamy.

Oczywiście można tak żyć i na łożu śmierci - leżąc na złotym łóżku i przykryty jedwabiami - rozejrzeć się wokół i z radością stwierdzić, że ten basen, ta posiadłość, ta fortuna na koncie... to spełnienie mojego życia. Można popatrzeć na te "kochające" Ciebie osoby otaczające Twoje łoże i z "troską" w głosie pytające: Jak się czujesz?... Masz wtedy setki telefonów od "przyjaciół"... Często jednak tak naprawdę to Ci wszyscy otaczają troską nie Ciebie a zawartość Twego testamentu... W końcu jak wszyscy umrzesz i po co to wszystko, ta bieganina, pracoholizm, itd?

Często w takich chwilach jakże mogącym sprawić ból jest wymowa takiego np. mojego dwuwersu (kiedyś pisałem wiersze i sztuki):

"...Idąc krętą ścieżką swojego życia... wdepnąłem w  kałużę...
Obejrzałem się... a za mną była pustka..."

Zróbmy wszystko, aby wdepnięcie w tą kałużę nie następowało u kresu naszego życia, ale o wiele wcześniej... wcześniej na tyle, żebyśmy jeszcze zdążyli "...zostawić za sobą dobra, miłości i mądrości ślady..."  i dane nam było zaznać prawdziwego szczęścia, "szczęścia odczuwania codziennej własnej wolności od wszystkiego i poczucia, że to My istniejemy..."

Mi osobiście pomógł los (a raczej Bóg), bo niestety onegdaj wdepnąłem w tą kałużę po same kolana, na szczęście nie "nad trumną" i - dzięki Bogu - stwierdziłem, że tak naprawdę muszę przystanąć i zmienić siebie, wyrzucić pracoholizm i też zmieniać otaczający mnie świat. Żyć tak, aby abym kładąc się do snu mógł stwierdzić: tak… dzisiaj żyłem, byłem, istniałem, coś zrobiłem dla siebie i innych, dałem też komuś uśmiech, dobre słowo, gest, część siebie… no i po prostu już byłem i ponownie myślałem (nie nad smakiem ostatnio zjedzonej grillowanej kiełbasy... oj nie...).

Zawsze chciałem być lekarzem-chirurgiem, bo pochodzę w sumie z lekarskiej rodziny, ale niestety (lub stety) trafiłem na ekonomię a po tym był wyścig szczurów w wielkich korporacjach. Trwałem tak niemal dziesięć lat i się doszczętnie wypaliłem zawodowo. Pomogła mi praca w sektorze ochrony zdrowia i mimo, że byłem tylko od spraw ekonomicznych to i tak moja satysfakcja z pracy była pozytywna. Teraz założyłem firmę zajmującą się właśnie ochroną zdrowia i mam nadzieję, że wreszcie odzyskam motywację do działania dla dobra innych, bo to jest najważniejsze, przynajmniej dla mnie.

Niestety jest tak, że gdy jednostka pozbawiona jest możliwości myślenia oraz empatii lub nie potrafi myśleć i czuć siebie i innych, gdy nie zastanawia się nad własnym sobą, losem świata i narodów, gdy nie potrafi dawać i otrzymywać miłości... staje się bezwolnym, pustym komunikatorem racji innych. Przestaje być w ogóle kimś, przestaje być dosłownie warta określenia mianem człowieka!

Warto pamiętać, że gdy nie myślimy i nie potrafimy dawać innym dobra, miłości i mądrości to jesteśmy nikim... tylko rzeczą, przedmiotem - podobnie gdy żyjemy obok życia pędząc "do nieokreślonego przodu".

Ktoś kiedyś powiedział i napisał: "Dokądkolwiek byśmy nie szli, zawsze idziemy ku śmierci... a sztuką życia jest dostrzeżenie i pełne wykorzystanie tego krótkiego przebłysku rozświetlającego pośród bezkresnej ciemności niebo... podczas burzy, tuż przed grzmotem!"

A zastanawiając się cóż to znaczy "pełne wykorzystanie przebłysku" pamiętajmy o słowach: Jana Pawła II – "Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi", słowach E. Burke: "Wolność bez mądrości i cnoty? To jest zło największe z możliwych" oraz słowach Bł. J. Popiełuszki: ""Zło dobrem zwyciężaj". Tylko to jest dla mnie na dziś pełnią życia.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com


Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

piątek, 17 lutego 2017

Do kierowcy Seicento - Pan żyje!

Z braku czasu znów (1) tylko kilka słów...

Jeżeli bym był tym młodym kierowcą Seicento, który spowodował wypadek Pani premier w Oświęcimiu to pierwsze, co bym zrobił to prywatnie i publicznie podziękowałbym kierowcy BOR za uratowanie mi życia. Cieszyłbym się po prostu, że żyję i dalej mogę oglądać świat, przebywać z rodziną i planować swoją przyszłość. A ponadto - nawet gdybym był niewierzący - to dziękowałbym Panu Bogu oraz św. Krzysztofowi za to moje niemal nowe życie i w tej modlitwie również polecałbym Bogu owego BOR-owca.

Bo wszystko przecież mogło wyglądać inaczej i gdyby ów kierowca BOR nie postąpił tak jak postąpił to niestety dziś zamiast być perfidnie wykorzystywanym przez "totalną opozycję" jako człowiek żyjący, byłby Pan tak samo wykorzystywany, ale nad swoim grobem. A Pan żyje!

Ku refleksji...

Pozdrawiam

(1) Wczoraj też bardzo krótko napisałem tekst pt.: "Do zwolenników "totalniaków" - Człowiek to brzmi dumnie", który brzmiał tak:

"Jeżeli bym był wyborcą PO, .N, PSL oraz zwolennikiem KOD czy jakiś tam ORz i uważałbym się za człowieka sensu largo - czyli posiadającego umysł i zdolność logicznego oraz abstrakcyjnego myślenia, posiadającego serce/ducha zdolnego do odczuwania emocji i współodczuwania (empatii), posiadającego jakieś aksjologiczne wartości i zasady postępowania, posiadającego ludzką umiejętność odróżniania dobra od zła... to - w obliczu zachowania liderów "totalnej opozycji" wobec okoliczności wypadku premier B. Szydło - przestałbym być ich wyborcą oraz zwolennikiem i ze wstydem spojrzałbym w lustro i rzekł: "ale ze mnie idiota i głupiec oraz strasznie naiwny człowiek". No właśnie człowiek... więc wtedy wróciłbym do człowieczeństwa, bo człowiek to brzmi dumnie! Ku refleksji...".


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 12 lutego 2017

Zdrajcy i szubrawcy! Uciekajcie póki czas!

Przez prawie 27 lat zrobiono niemal wszystko, żeby zniszczyć państwo polskie, zarówno ekonomicznie, jak i kulturowo. Polaków starano się sprowadzić do bezmyślnego bydła dbającego jedynie o przetrwanie "od pierwszego do pierwszego".

Naszą wiarę; wrodzone: przyzwoitość, patriotyzm, tolerancję, gościnność i honor; inteligencję; pracowitość; kreatywność; kindersztubę; klasę; wiedzę; pracowitość; poszanowanie godności człowieka; wartości chrześcijańskie i po prostu człowieczeństwo starano się wyplenić poprzez wymyśloną przez chazarski i turański pomiot "politykę wstydu" i degradację polskości.

Na szczęście nie udało się i to doprowadza do wściekłości ten "turańsko-chazarski ściek obywateli polskich" oderwanych od możliwości wykorzystywania Polaków i ich deprawacji, oderwanych od rządzenia przesiąkniętego michnikowszczyzną i jej nienawiścią do Polski i Polaków.

Powiedzieliśmy NIE i powiemy też tak w przyszłości. Tego Wy nienawistni Targowiczanie możecie być pewni. I nic Wam nie da szukanie pomocy wśród waszych komunistycznych lewacko- trockistowsko- -demoliberalnych elit światowych i Waszych lichwiarzy międzynarodowych. I jeżeli Wam się nie podoba to droga wolna: jest Izrael, USA, Rosja,  IV Rzesza staro-unijna, Madagaskar czy Amazonia. Tutaj swojej Judeopolonii nigdy nie zbudujecie i o tym wiecie, dlatego szukacie nowej ziemi obiecanej na Ukrainie.

Nie uda się też podporządkowanie naszego narodu germańskim lub rosyjskim planom zniszczenia naszej państwowości. Przetrwaliśmy zabory a teraz jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy Polakami i unijno-niemiecka gawiedzi wraz z Moskwą - musicie się z nami liczyć! A z a'la polskim targowickim szambem sobie poradzimy sami.  Zajmijcie się sobą, własnym bezpieczeństwem, islamistami, kryzysem finansowym, Waszą UE a nie nami! A poza tym nie jesteśmy sami!

I też zwracam się do złodziei, morderców, przestępców i ich obrońców, zdrajców, ludzi bez honoru, pożytecznych idiotów, TW, KO, żydo-ubecji wraz z potomkami, antypolaków i kanalii z "totalnej opozycji" - uciekajcie póki czas bo my-Polacy jesteśmy naprawdę miłosierni, ale zdrajcy i szubrawcy są w naszej mentalności najgorszym sortem ludzi, co pokazaliśmy w czasie II WŚ i później. Wasz D. Tusk o tym od dawna wiedział, wiedzieli też o tym żydo-komunistyczni kaci Polski w stylu Heleny Wolińskiej czy Stefana Michnika i inni... weźcie z nich przykład... póki czas.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 13 maja 2016

Po audycie nie tylko PO i PSL powinny zniknąć ze sceny politycznej!

Wczoraj i dziś poświęciłem trochę czasu aby wysłuchać całości wystąpień rządowych dotyczących audytu po rządach PO-PSL. Do swojego archiwum skopiuję również stenogram z tego sejmowego posiedzenia.

Pierwszym uczuciem jakie mnie ogarniało niemal po każdym z wystąpień ministrów była złość a później pogarda.

Złość, że my Polacy pozwoliliśmy takim ludziom rządzić przez 8 lat a tak naprawdę przez niemal 26 lat. To jest po prostu niewiarygodne, iż potrafiono nas tak zmanipulować i doprowadzić do takiego intelektualnego wyjałowienia, że staliśmy się bezwolnymi i bezmyślnymi baranami idącymi z uśmiechem na rzeź z jednoczesnym na głos wychwalaniem rzeźnika.

Po prostu nie jestem w stanie zrozumieć jak naród polski w dużej części dał się sprowadzić do roli niewolnika i piewcy własnych ciemiężców.

Co się stało z naszym narodem, który od 1050 lat może się pochwalić własną państwowością, językiem, ziemią, tożsamością, bohaterstwem, wolnością, wiarą, tolerancją i narodową dumą? Narodem, który potrafił odrodzić się nawet po 123 latach zaborów. Cóż takiego doprowadziło nas do tak daleko posuniętej degrengolady? Gdzie się zapodziała nasza wewnętrzna wolność i od zawsze do niej dążenie?

Mówię tu o nas wszystkich jako Polakach, bowiem daliśmy się wewnętrznie zantagonizować, skłócić a wielu z nas uległo antypolskiej propagandzie i manipulacji. Ale przecież jesteśmy jednym narodem i chyba wszystkim nam powinno zależeć na naszej ojczyźnie. Nam współczesnym Polakom i również dla dobra naszych dzieci i wnuków.

Owszem... Nieraz tak jest, że nie zawsze potrafimy odróżnić dobro od zła. Szczególnie teraz, gdzie te pojęcia są przez totalitarystycznych lewaków i takich samych demoliberałów relatywizowane. Nie zawsze jesteśmy w stanie ocenić co jest prawdą a co jest kłamstwem. I też jest to bardzo trudne w dobie powszechnego kłamstwa, które nieraz  przedstawiane jest jako prawda.

Ale przecież są wartości nadrzędne, które powinny dawać nam fundament własnej tożsamości oraz umożliwić prawidłową ocenę teraźniejszości. Nie trzeba tych wartości daleko szukać. One są zawarte w Dekalogu i z tego Dekalogu możemy je wydobyć. Tam są zawarte uniwersalne wartości ogólnoludzkie oraz zalecenia naturalnego i korzystnego dla nas postępowania nas wszystkich, nas ludzi i wobec innych ludzi. Sam zaś dekalog nie musi wszakże dotyczyć tylko wierzących, bowiem zestaw większości (ostatnie siedem) norm etyczno-moralnych tam zawartych jest powszechnie akceptowany także przez niewierzących, czyli tak naprawdę przez ogół ludzi.

Każde z tych norm zostało przez rządy PO-PSL i większość rządów III RP pogwałcone. Pogwałcone też zostały normy prawne i obowiązujące w Polsce prawo.

Powrócę do pytania... Co się z nami Polakami stało, że wielowiekowe hasło: BÓG, HONOR, OJCZYZNA przestało być drogowskazem naszego prawego postępowania, naszej codziennej postawy. Dla nie wierzących można by zamienić słowo BÓG w wartości humanistyczne określone przez większość przykazań Dekalogu.

Wielokrotnie o przyczynach tego stanu rzeczy pisałem, ale tak naprawdę jego istotę wskazał w przemówieniu sejmowym minister obrony narodowej A. Macierewicz pytając: Co takiego wam Polska zrobiła, że tak ją pozostawiliście bezbronną?”

To pytanie można odnieść nie tylko do naszego bezpieczeństwa narodowego, ale do wszystkich aspektów naszej polskiej rzeczywistości... od kultury do gospodarki i nawet sparafrazować: "Co takiego wam Polska zrobiła, że tak chcecie ją zniszczyć i przejąć?".

Odpowiedź jest tylko jedna. Naszej, polskiej porażki i zniszczenia naszej Polski chcą nie-Polacy oraz polscy zdrajcy. A dodatkowo inni też chcą ją dalej grabić. Polacy duchem nigdy by na to nie pozwolili i mam nadzieję, że nawet Polacy otumanieni dotychczas antypolską propagandą obcych nam etnicznie ludzi oraz okłamywani przez polskich zdrajców powrócą do polskości.

Dlatego też nie tylko PO-PSL powinny zniknąć ze sceny politycznej jako zdrajcy, ale też i wszystkie ugrupowania godzące się na powolne niszczenie i przejmowanie Polski przez obcych. Także te powstałe na gruncie zdradzieckich i niepolskich UD/UW/demokraci.pl a dziś objawiające się jako Nowoczesna i KOD.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 15 września 2011

Bogdanie Klichu! WRACAJ SZYBKO! albo egzorcysta potrzebny od zaraz!

Witam,
być może dla niektórych trochę kuriozalnie i humorystycznie...

Idea poniższego tekstu oraz jego zarys powstały ponad dwa i pół tygodnia temu. W nawale różnorodnych zajęć wakacyjno-prywatnych temat jakoś mi umknął i wydawało się iż zwyczajnie się czasowo zdezaktualizował. Raczej nie zamierzałem do niego powracać w formie osobnego wpisu zachowując sam pomysł oraz ewentualnie rozbudowując go szerzej w treści przygotowywanej przeze mnie publikacji książkowej moich felietonów, ale... jednak (z zachowaniem pierwotnego tytułu) trochę rozszerzony poniżej prezentuję... Czy słusznie zestawiam natomiast pewne "tuskowe fakty"? Nie wiem...

-------------------------------------------------------------------------- 

Przedstawię sekwencję zdarzeń:

1. Podczas kampanii wyborczej w 2007 roku przyszły Premier Donald Tusk oficjalnie wierzy w "cuda" i obiecuje Polakom różne "cuda" stając się niejako Cudotwórcą... ale jak się okazało Cudacznym Cudotwórcą Cudów Przywidzeniowych...  (CCCP - ZSRR?), czyli takich, które możemy zaliczyć do kategorii: chimer, fantasmagorii, fantomów, fatamorgan, halucynacji, miraży, omamów, ułud, urojeń, zwid, wyobrażeń, złudzeń lub autowiary w swoje ponadludzkie możliwości,

2. 09.10.2009 roku w wywiadzie dla pisma  "Polska" niejaki Sławomir Nowak o Donaldzie Tusku powiedział słowa następujące: "On nie jest żadnym nawiedzonym mistykiem, który ma olśnienia, ale na pewno jest dotknięty przez Pana Boga geniuszem i nieprawdopodobną intuicją. Premier zawsze szuka niestandardowych rozstrzygnięć i na tym też polega jego siła. Obrady klubu zakończył ostatnio sformułowaniem: "nie traćcie ducha". Biblijnie, powiało świeżą bryzą",

3. 11.06.2011 roku podczas partyjnej konwencji w Gdańsku Premier RP Donald Tusk grzmiał "z PO-wej ambony": "Nasz rząd nie będzie się kłaniał bankierom, ani związkowcom, nie będzie klękał przed księdzem..."

4. W numerze 26 Tygodnika Katolickiego "Niedziela" z 26.06.2011 roku  w reakcji na powyżej przedstawione słowa Premiera przytoczono wypowiedź Arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia, który odpowiadając panu Premierowi stwierdził: "Przed duchownymi nikt nie musi klękać, nie jesteśmy Najświętszym Sakramentem. Nie chcemy być używani jako straszak (...) Znamy przeszłość i część z nas, biskupów (...) pamięta jeszcze te hasła i slogany. One niczemu nie służą, tylko burzą harmonię społeczną, a wszyscy chcemy spokoju (...) Mamy katastrofy  biedy, po co mamy się biczować?...". W tej wypowiedzi - oprócz pewnych oczywistości społecznych i propagandowych - ważne jest to, iż przed księdzem nie klękamy dla jego osoby, ale dla Najświętszego Sakramentu, Boga, Jezusa Chrystusa poprzez którego niejako "przemawia" ksiądz i tylko tyle! Poza tym samo klęczenie wierzących przed Bogiem jest wyrazem pokory a nie pychy cechującej często ludzi szerzących zło i uważających się za lepszych od innych, niemal żyjacych ułuda i mania własnej boskości...,

5. 29.07.2011 roku w opublikowanym raporcie J. Millera padły jasno sformułowane konkluzje o wykluczeniu winy pilotów oraz jakichkolwiek ich błędów podczas lotu do Smoleńska,

6. 02.08.2011 roku psychiatra i Minister Obrony B. Klich traci swoje stanowisko w rządzie Cudacznego Cudaka Cudów Przywidzeniowych (CCCP),

7.  Po wielodniowym studiowaniu treści raportu J. Millera i wyczytaniu w nim, iż tragedii smoleńskiej nie byli w żadnym razie winni piloci... nasz CCCP (bez wsparcia i rady psychiatry / Ministra Obrony) podejmuje 4 sierpnia 2011 roku decyzję o  rozformowaniu 36 Specjalnego Pułku Piechoty, bo ów pułk spowodował takie wyszkolenie pilotów, że nie popełnili oni błędów podczas lotu...

8. W swojej niedawno opublikowanej książce J. Palikot opowiada o D. Tusku jako o człowieku, który kopie piłkę w swoim gabinecie  z wściekłością celując do kwiatka L. Millera... "Uderzał w coś, co należało do Millera, którym był autentycznie zafascynowany". W innym miejscu książki podobno opisuje Donalda Tuska czyli naszego CCCP jako człowieka bawiącego się głową Kaczyńskiego, czyli zabawką w postaci figurki Kaczyńskiego na sprężynce przytwierdzonej do rządowego biurka (sic!) a w wywiadzie dla pisma "POLSKA THE TIMES" powiedział m.in. o swoim byłym szefie: "- Jest bardzo impulsywny. Ale też bardzo chwiejny. Kiedy ma atak, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich. - Absolutnie was wszystkich wypierdolę. Nie nadajecie się do niczego. Mam już dość!". Można oczywiście oceniać z wielkim dystansem i nieufnością rewelacje Pana "Palącego Koty", ale jakoś Donald Tusk nie zareagował krytycznie i nie zaprzeczył prawdziwości tych faktów i zdarzeń...

9. We wrześniu 2011 roku oficjalnie jako juror występuje w TVP Adam Darski, który zapewne też nigdy nie klęka i  nie "będzie klękał przed księdzem" a przedwczoraj raczył obwieścić, że wybacza biskupom, nie wiedzą co czynią. Zapewne Sławomir Nowak zauważył, że też powiało od A. Darskiego "biblijnością"...

Czy ktoś coś z Was z tego rozumie?

Ja się już po prostu gubię w tej rzeczywistości stworzonej przez ostatnie 20 lat a już zupełnie nie jestem w sanie pojąć degrengolady ostatnich 4 lat...  Staram się więc szukać jakiś przyczyn, co jest trudne i prowadzić może do zaskakujących i raczej chyba mało prawdopodobnych konstatacji...

Może przyczyną tej degrengolady jest jakieś "wewnętrzne paskudztwo" nie pozwalające D. Tuskowi na logiczne postrzeganie rzeczywistości,  wyciąganie właściwych wniosków z treści wyczytywanych i dziejących się wokoło zdarzeń realnych? A może -czym się naprawdę martwię - coś "złego siedzi" w naszym Premierze, co nakazuje mu niszczenie biednych roślinek, dziwną zabawę z "głową Kaczyńskiego" na biurku i wywołuje zmienność nastrojów oraz strach przed klęczącym oddawaniem czci Bogu... przed którym przecież składał przysięgę małżeńską! (a więc nie może powiedzieć, że jest ateistą lub agnostykiem)? Może też dlatego nie reaguje na promowanie satanistów w publicznej telewizji?

Już sam nie wiem... Jeżeli tak rzeczywiście jest lub było to teraz rozumiem dlaczego tak długo CCCP nie dymisjonował psychiatry B. Klicha... Może warto byłoby zwrócić się jednak do tego ostatniego: "Bogdanie Klichu Wracaj!... bo boimy się o skutki kolejnych nielogicznych i "trącących czymś" decyzji i cudotwórczych konstatacji premiera dokonywanych oraz czynionych bez stałej Pana ministerialnej i zawodowej opieki!". 

A może wcale B. Klich jest w ogóle niepotrzebny a raczej  jakiś prokurator, sędzia, później "klawisz" albo... od razu egzorcysta...? 

Pozdrawiam

P.S.

Nie ukrywam, że ta nienawiść ziejąca od naszego Donalda Tuska vel. CCCP do wszystkiego naokoło a szczególnie do rzeczy pośrednio, bezpośrednio lub też wyimaginowanie związanych z PiS-em, Kaczyńskimi, Smoleńskiem, Polską, patriotyzmem, chrześcijaństwem, historią, tradycją, polskością... po prostu mnie przeraża i jakoś tak nie mogę przestać myśleć o tym, czym dla Polski był CCCP i IV Rzesza...

P.S.2 (dopisane około 9-tej rano)

Chyba faktycznie syndrom nienawiści dotyczy całości PO, bo przecież zawsze ryba "psuje się od łowy" a później już cała cuchnie...



Genialne...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

piątek, 8 kwietnia 2011

Oj... Stare ściery korowo odmóżdżone wołają: Żu(a)czku daj papu!

Witam serdecznie...

Jakoś tak z powodu chronicznej wręcz awersji do pewnych stacji telewizyjnych i zmumifikowanych w niej facjat uszło mi ciekawe socjologicznie zjawisko: Notorycznego skamlania starych ścier korowo odmóżdżonych - przy aplauzie kolorowo odmienionych zwolenników światowej jednopłciowości  – o systematyczne dostarczanie wielkich porcji PAPU (czyt,: strawy), które kierują do ich Wielce Szanownego Żu(a)czka lub innego WSI-owego włodarza ekranu...

Och... szkoda mi tych przekwitłych róż czerwonych, tych stokrotek zmechaconych, tych otworów niezgłębionych i  marzeń czerwonej młodości utraconych...

Ech... co za życie teraz mają... botoks wszędzie upychają, żeby przetrwać w SOWOWYCH fecesach się tarzają i wśród jednopłciowych pociechę dostają...

Zadać wypada na koniec takie to pytanie:
Dlaczego ta sfora zarówno już za młodu jak i na starość tak głupieje? Oj to nie tak... "Salomon przecież i z próżnego nie naleje"...

Apeluję więc do wszystkich skamlających: Nie wstydźcie się tego, czym jesteście... Łatwo wtedy odróżnić plewa od ziaren!

Program muzyczny pewnej stacji telewizyjnej i Piotr Wolwowicz oraz...


Wspomnienia Janka Pietrzaka o starej cenzurze i współczesnych...


Humoreska wokalna Bartka Kalinowskiego

z epilogiem


Jeżeli kogoś słownictwo Bartka mocno razi, to niech przypomni sobie  np.: niehumorystyczne przecież: /dożynanie watah/, /zapowiedzi odstrzelenia J. Kaczyńskiego i wystawienia jego skór na sprzedaż/, /żal z powodu niecelnych strzałów snajperów/, itd, itp....

A na koniec jeszcze - już poważna  - próba poszukiwania jakiejś cząstki człowieczeństwa i moralno-etycznej odpowiedzialności pewnej medialnej instytucji:
Część I (czteroodcinkowy dokument)



Część II (dokument dwuodcinkowy)



Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com