Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cenzura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cenzura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 czerwca 2023

Cenzura mojego tekstu na salon24.pl. Czy zasadna?

Wczoraj napisałem tekst pt.: "UE i PO (KO) z Lewicą chcą sprowadzać do nas morderców..." [1]. Jak zwykle opublikowałem go na moim macierzystym blogu na bloggerze oraz na forach: naszeblogi.pl, salon24.pl i niepoprawni.pl. 

Niestety tekst opublikowany na salon24.pl zniknął i to dwukrotnie, bo za pierwszym razem pomyślałem, że to ja popełniłem jakiś techniczny błąd i umieściłem go jeszcze raz, po czym też zniknął. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że to administracja salonu24 dokonała jego wykasowania z portalu. 

Czy słusznie? 

Moim zdaniem nie, ale mogę się domyśleć ewentualnych powodów ocenzurowania tekstu, bowiem nawiązałem w nim do tragicznej śmierci w Grecji naszej rodaczki Anastazji Rubińskiej i odniosłem jej śmierć do muzułmańskich sprawców tego okrutnego czynu. Dodatkowo wskazałem, że UE i PO (KO) z Lewicą chcą nas "ubogacić" takimi potencjalnymi mordercami w naszym kraju a wtedy o podobnych zbrodniach już nie będziemy słyszeć, że dokonane zostały za granicą, ale u nas, w Polsce!

Zapewne redakcja uznała, iż wykorzystuję tę śmierć politycznie, choć wskazałem przykład Szwecji, gdzie nielegalni imigranci z Azji i Afryki opanowali ten kraj tak dalece, że zwykły Szwed cały czas boi się o swoje bezpieczeństwo. Może i też redakcja kierowała się szacunkiem dla bliskich Pani Anastazji, którzy teraz przeżywają ogromną żałobę i być może nie chcieliby, aby "grać" politycznie jej śmiercią. 

Z mojej strony intencją wskazania na tą bezsensowną i straszną śmierć było tylko podanie tego faktu jako przykładu, do czego mogą doprowadzić "otwarte drzwi" dla nielegalnych imigrantów. To są najczęściej ludzi o całkowicie  odmiennej religii i kulturze. Dodatkowo to w większości młodzi mężczyźni w sile wieku. My dla nich jesteśmy innowiercami, których w imię Allaha należy zgładzić lub zmusić do islamu a oni chcą budować jeden wielki kalifat, co bardzo jaskrawo można zauważyć w gałęzi dżihadystycznej islamu sunnickiego reprezentowanego m.in. przez tzw. Państwo Islamskie (IS). Niestety sunnici stanowią około 90% wszystkich muzułmanów a inną gałęzią islamu jest przede wszystkim islam szyicki, mniej radykalny [2]. 

Faktycznie jest tak, że nieraz właśnie jednostkowy przykład jakichś zachowań bardziej przemawia do ludzi niż sucha statystyka. Tak i jest w tym przypadku, ale warto wiedzieć, że to przecież nie jedyne morderstwo i nie jedyny gwałt dokonany przez nielegalnych imigrantów w Europie. Takich przykładów można wskazać już setki jeśli nie tysiące, jak np. historia pary młodych ludzi z Polski spędzających urlop w  Rimini nad Adriatykiem: podczas spaceru nocą na plaży zostali napadnięci przez czterech młodocianych obcokrajowców z Afryki. On został pobity do nieprzytomności a ona wielokrotnie zgwałcona i nieprzytomna wrzucona do morza. Na szczęście przeżyli, ale czy takie przestępstwa chcemy zaimportować do Polski? Na pewno nie! 

No i dalej pozostaje pytanie: Czy właściwym jest podawanie takich przykładów w celu zobrazowania ewentualnych i negatywnych skutków przyjmowania nielegalnych "nachodźców"?

Ja uważam, że tak i jestem przeciwny "poprawności politycznej" nakazującej milczenie w sprawach przestępstw popełnianych przez sprowadzanych na rozkaz A. Merkel nielegalnych imigrantów. Do dziś zresztą z niektórych krajów nie można doprosić się statystyk tych przestępstw, choć i to już się zmienia, nawet w przypadku Szwecji. Pamiętamy przecież przez ile czasu blokowano informacje na temat przestępstw tych ludzi dokonanych w noc sylwestrową w Kolonii. Do dziś kobiety w Kolonii się boją, ale przestępczość w środowisku uchodźców i imigrantów przestaje być w Europie tematem tabu [3].

Reasumując. Nie wiem czy prawidłowo zdiagnozowałem powody usunięcia mojego tekstu przez redakcję salonu.24. Uważam, że to nadmierna i subiektywna cenzura, ale może się mylę... Jeżeli tak to chyba należy mi się jakieś wyjaśnienie?

[2] Ostatnio została przytoczona wypowiedź Mohammada Tawhidiego (https://en.wikipedia.org/wiki/Mohammad_Tawhidi), wpływowego australijskiego szyickiego muzułmanina i samozwańczego „imama”: 

"To wy macie problem. To wy poszliście do muzułmańskich krajów i zaimportowaliście najgorsze śmieci, które te kraje chciały umieścić w więzieniach lub odizolować od reszty społeczeństwa. Wy przyszliście i wzięliście ich do siebie. Po co ich importujecie? Dla taniej siły roboczej. Ale ci islamscy ekstremiści nie chcą pracować. Oni chcą bogactwa za darmo. Chcą żenić się z francuskimi. Z kobietami z blond włosami i niebieskimi oczami. Oni nie mają czasu, by pracować (...) Spójrzcie na Polskę, oni nie narzekają na islamski ekstremizm. Nie było ani jednego ataku terrorystycznego w Polsce. Od razu jak wyczuli, że będzie problem, zasłonili się przed nim polską polityką. Pięknie! Francuzi – nie. Chodźcie, zapraszamy".


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 12 stycznia 2021

Czas na polskie pomysły: YouTuba, Facebooka i Twittera

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zbudowana przez gigantów medialnych pozycja monopolistyczna na rynku mediów społecznościowych pozwala im na stosowanie niejasnych zasad bytności w tych mediach. A jako, że ich właściciele to lewacy z krwi i kości to konserwatyści i prawicowcy są coraz bardziej wykluczani z ich platform. Być może dla niektórych jest to normalne, ale obecne stosowanie cenzury jest antywolnościowe i nie ma nic wspólnego z onegdaj internetowym wolnym przepływem informacji, o którym kiedyś gaworzyli założyciele tych gigantów. Teraz, gdy już zyskali monopol postępują tak, jakby byli właścicielami naszych dusz i umysłów. Nie możemy na to pozwolić!

Coraz więcej osób w Polsce zachęca do stworzenia polskiego YouTuba, FB i Twittera [1]. I dobrze, bo właśnie konkurencja może ukrócić lewackie zapędy cenzorskie tych monopolistów a ewentualna utrata rynku i dochodów może okazać się dla nich najboleśniejsza. Bo przecież nikt nie może wątpić, że takie przedsięwzięcia długookresowo na pewno będą dochodowe i tym samym zmniejszą te dochody wskazanym monopolistom. Tym bardziej, że mogą się owe przedsięwzięcia okazać międzynarodowe. 

Spotkałem się z wyrażaniem takich marzeń o polskich mediach na wielu portalach, które zintensyfikowały się  po jawnej cenzurze jaką zastosowały ostatnio te giganty medialne wobec D. Trumpa, ale i wcześniej, gdy nawet polskie niezależne telewizje internetowe były i są blokowane przez YT. 

Paradoksalnie efektem tego blokowania jest m.in. to, że dynamicznie rozwijająca się telewizja internetowa wRealu zaczęła budować polski odpowiednik YouTube. I chwała jej za to. Kibicuję jej w tym dziele z całego serca! Mam nadzieję, że uda się im zbudować takie forum jak najszybciej, bo skończyły się czasy tylko mówienia a nadeszły działania i ich wspierania.

Pozostaje jeszcze polski FB i Twitter, ale skoro taki mały kraj jak Węgry zbudował swoją sieć społecznościową a'la FB pod nazwą HUNDUB (https://hundub.com/) to dlaczego tak duży i jeden z ludnościowo największych krajów w UE jakim jest Polska nie ma zrobić tego samego? Na Węgrzech podobno jest już około miliona zarejestrowanych tam użytkowników a kraj ten liczy jedynie niespełna 10 milionów ludzi czyli około cztery razy mniej od Polski. Gdyby tak odnieść ten stosunek do ewentualnego polskiego medium społecznościowego, to mogłoby ono liczyć na co najmniej 4 miliony użytkowników. I byłoby to medium - tak jak na Węgrzech - bez cenzury, ale z jednym zastrzeżeniem: nie można byłoby publikować treści promujących nazizm i komunizm. 

Oczywiście jak wspomniałem tego typu portale społecznościowe wcale nie musiałyby się zamykać do rynku polskiego, ale mogłyby też stawać się powoli mediami o zasięgu międzynarodowym. I to mediami wolnymi od cenzury! Może - jak to kiedyś było w przepowiedniach - to z Polski popłynie odnowa w duchu wolności i prawdy? 

Polecam też przeczytanie artykułu na niezależna.pl [2], który wskazuje, że już dziś możemy się uniezależnić od monopolistów medialnych korzystając z takich serwisów jak: Gab, MeWe, Parler czy Rumble. 

Polacy swoimi umiejętnościami i wiedzą informatyczną wcale nie ustępują tym, którzy technicznie tworzyli globalne media społecznościowe. Mało tego! Uważam, że ich niejednokrotnie przewyższają! Zatem wierzę, że znajdą się wśród nas tacy, którzy podejmą się zbudowania polskiego FB czy Twittera a może nawet wymyślą zupełnie coś innego. Ja - z racji swojego doświadczenia zawodowego - osobiście deklarują organizacyjną pomoc w kwestiach np. pozyskania funduszy czy formalno-prawnego stworzenia podwalin funkcjonowania i rozwoju takiej firmy. Nie jestem informatykiem, ale w sprawach prawno-organizacyjno-ekonomiczno-finansowych jestem do dyspozycji. Kontakt na mój e-mail. Do dzieła! Realizujmy nasze marzenia i wykorzystujmy naszą wiedzę i umiejętności do uratowania wolności! 

[1] Na przykład bloger Apoloniusz na niepoprawnych w komentarzu do mojego tekstu: https://niepoprawni.pl/blog/krzysztofjaw/skonczyla-sie-demokracja-i-konczy-sie-nasza-cywilizacja 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 18 maja 2020

Lista Przebojów Trójki przebojowym fundamentem III RP

Narobiło się zamieszania wokół Trójki, jej Listy Przebojów i dziennikarzy, którzy od jakiegoś czasu odchodzą z Programu III Polskiego Radia. Poszło o niby cenzurę piosenki Kazika na Liście Przebojów Trójki. Ja a'priori  cenzury nie uznaję, choć akurat w tym przypadku są rozbieżne zdania między dyrekcją radia a dziennikarzami i niektórymi artystami. Nie zgadzam się  też z tym, że dziś można tak łatwo ocenzurować czyjąś aktywność, nie tylko artystyczną. To nie jest komuna, kiedy nie było internetu i niezależnych źródeł informacji. Teraz - ograniczając się do muzyki - swobodnie można umieszczać swoje utwory chociażby na YouTube, choć i tam jest cenzura i jakoś nie grzmią z tego powodu tuzy dziennikarstwa III RP. A tak naprawdę zamieszanie wokół piosenki Kazika jest dla niego reklamą i jestem pewny, że liczba odsłon na YouTube wzrosła niebotycznie (i zarobki też), choć sam utwór i teledysk do niego są artystycznie beznadziejne (moim subiektywnym zdaniem).

W całej tej dyskusji niestety zapomina się o roli trójki i jej Listy Przebojów w okresie Komuny. Dlatego też w całości przypominam mój post opublikowany przeze mnie 10 lat temu.

----------------------------------------

Są w Polsce "święte krowy", o których można pisać albo dobrze albo wcale. Do takich zalicza się imć Pan Marek Niedźwiecki, twórca legendarnej i kultowej Listy Przebojów Trójki, która skutecznie skanalizowała naturalny bunt młodzieży nakierowując go na "ucieczkę  w muzykę".

Lista Przebojów Trójki zadebiutowała - według oficjalnych danych - 24.04.1982 chociaż w wielu informacjach pojawia się data 13.04.1982 roku jako dzień pierwszej emisji Listy  - sic! - dzień wprowadzenia Stanu Wojennego, który zwyczajowo był dniem demonstracji a więc w piątym miesiącu trwania Stanu Wojennego! i 19 dni po wznowieniu (05.04.1982 roku) nadawania Programu III PR. Ówczesnym Dyrektorem Trójki był red. Andrzej Turski (TW z listy Wildsteina, członek PZPR od 1974 do końca, czyli do 1990 roku) a zastępcą S. Zieliński.

"Program (Trójki -kj) dotychczas adresowany głównie do wielkomiejskiej inteligencji, nie odwracając się od niej, postawił wyraźnie na ożywienie kontaktu z młodym słuchaczem, który na początku lat 80. kontestował sytuację polityczną i uciekał w świat muzyki. Dzięki wprowadzeniu na antenę nowych audycji (np. "Radio Mann", "Lista przebojów)" i zastąpieniu propagandowej nowomowy (obecnej w innych środkach masowego przekazu) normalnym, żywym językiem, a także udostępnieniu anteny dla zespołów rockowych, Programowi III udała się rzecz absolutnie wyjątkowa. Oto w czasach gdy społeczeństwo masowo odwracało się od oficjalnych publikatorów (słynny przykład, jakim były powszechne w miastach spacery wielu ludzi w porze Dziennika Telewizyjnego), Trójka zdobywała coraz większe zaufanie i sympatię słuchaczy. Przyczyniły się do tego przede wszystkim dwie nowe audycje, które w podobnej formule miały przetrwać z powodzeniem kolejne dziesięciolecia: Zapraszamy do Trójki oraz Lista przebojów. (...) "Lista przebojów Programu III" stworzona i prowadzona przez Marka Niedźwieckiego, szybko sama stała się największym przebojem radiowym w Polsce. Audycja nadawana wówczas w sobotnie wieczory była nie tylko ucztą dla fanów muzyki, ale także najlepszym "podkładem" dźwiękowym do masowo w tamtych czasach organizowanych (z powodu symbolicznej ilości klubów) sobotnich imprez domowych. O jej popularności najlepiej można się było przekonać w pierwszej połowie dekady przechadzając się przez miasto w sobotę wieczorem: Lista dobiegała wówczas z tak wielu okien, że można było jej wysłuchać w całości na spacerze." (cyt.: za wikipedia).

Chyba właśnie moment reaktywacji Trójki w Stanie Wojennym i jej nowe, młode oblicze było jednym  z największych majstersztyków inżynierii społecznej (socjotechniki) reżimu wojskowego PRL i komunistycznych specsłużb a "perełką propagandową" wśród nowych programów była Lista Przebojów Trójki!

Twórcą właśnie tej Listy był Marek Niedźwiecki, młody dziennikarz zatrudniony w Trójce od 1981 roku, któremu powierzono misję stworzenia audycji odciągającej młodzież od polityki i buntu społecznego na rzecz naturalnej, młodzieńczej fascynacji muzyką i ocieplenia wizerunku reżimu wojskowego PRL-u.

Jeszcze raz chciałbym zwrócić uwagę na  ważność owej decyzji dla komunistycznych okupantów Polski lat Stanu Wojennego i późniejszych... aż do zdrady "okragłostowłowej"! Okres bezprawnie wprowadzonego w Polsce Stanu Wojennego a przede wszystkim pierwsze jego miesiące był czasem niezwykle bezwzględnej weryfikacji kadr w mediach dokonywanej przez brutalnych i wielce czujnych funkcjonariuszy reżimu. Weryfikacja ta była szczególnie ostra i obsesyjna w ówczesnych mediach elektronicznych: radiu i telewizji - jako ośrodków propagandy komunistycznej i dezinformacji społeczeństwa polskiego! W owym  czasie do pracy w tych mediach przyjmowano przede wszystkim ludzi bardzo zaufanych politycznie lub dzieci osób cieszących się szczególnym zaufaniem władzy (np. w 1982 roku w trójce zadebiutowała też Monika Olejnik - córka pułkownika MSW PRL).

Ważnym jest też przypomnienie, że w owym czasie trwał - ogłoszony przez podziemną Solidarność - oficjalny bojkot reżimowych mediów przez ludzi kultury, sztuki i dziennikarzy.

Taką zaufaną osobą musiał być oczywiście Marek Niedźwiecki, dla którego (podobnie jak dla Moniki Olejnik) tragiczny dla Polaków okres Stanu Wojennego był czasem rozkwitu ich kariery (obrzydliwość!).

Jego "ciepły i męski", bardzo miły głos w każdą sobotę był słuchany przez miliony. To On wypromował takie zespoły jak Maanam, Perfect, Kombi, Lady Pank, TSA, Lombard, De Mono, Urszulę,  i wiele innych oficjalnych polskich zespołów rockowych, które nie tylko, że pojawiały się w Trójce, ale mogły koncertować i wydawać płyty!

Obok zaś oficjalnej "Trójkowej" sceny rockowej istniała alternatywa będąca również wytworem specsłużb PRL-owskich, czyli Festiwal w Jarocinie. Festiwal ten jako swoisty wentyl bezpieczeństwa dla sfrustrowanej młodzieży z subkultur, miał na celu ich "skanalizowanie" i rozładowanie agresji.

Tak więc w PRL-u lat Stanu Wojennego i Powojennego aż do roku 1989 istniały dwie specyficzne instytucje stworzone przez komunistyczne specsłużby a nakierowane na Polska Młodzież: "inteligentna i światowa" Lista Przebojów M. Niedźwieckiego oraz niszowy i alternatywny Festiwal w Jarocinie Waltera Chełstowskiego (w trochę innej formie istniał od lata 70-tych).

Oprócz tej oficjalnej dwubiegunowej muzycznej i młodzieżowej Polski istniał, podobnie jak w słowie pisanym, trzeci muzyczny obieg (ale to temat na osobny wpis).

Wróćmy do Listy Przebojów Trójki i samego Marka Niedźwieckiego.

Oczywiście On zdawał sobie sprawę ze swojej misji jaką powierzyli mu Komunistyczni (lub quasi-Komunistyczni) Oprawcy Polaków. W tym sensie na pewno jest postacią negatywną i godną, z perspektywy historycznej, potępienia. Upływ czasu, dziejowa retrospekcja wydarzeń dokonywana ex post sprawiają, że pewne czyny i działania stają się jednoznaczne a KOLABORACJA z ustrojem przestępczym - jakim był Komunizm oraz dążący do niego tzw. realny socjalizm - jest ni  mniej, ni więcej jak właśnie KOLABORACJĄ, czyli przestępstwem,  zdradą wobec Polski!

Niemniej jednak - jak M. Niedźwiecki sam wielokrotnie podkreśla - stworzenie listy przebojów było dla niego marzeniem kształtowanym od dzieciństwa. Propozycja przygotowania takiej listy była dla niego więc ich spełnieniem oraz wielkim wyzwaniem. Jestem pewny, że popularny "Niedźwiedź" mówi prawdę. Tylko jest taki mały szkopuł: komunistyczna (ale nie tylko) bezpieka i ubecja (służby specjalne i totalitaryści w stylu faszystów i komunistów)  zawsze do realizacji swoich celów angażowali pasjonatów i perfekcjonistów w danych dziedzinach! Tacy zaangażowani piewcy ich idei i celów musieli być wiarygodni i podziwiani przez innych (współcześnie mówiąc: będących ich targetem , rynkiem docelowym). Takim wiarygodnym pasjonatem był (stał się) Marek Niedźwiecki.

Innym, ocieplającym trochę negatywny wizerunek, efektem działania M. Niedźwieckiego było faktyczne przemycenie do uszu młodych Polaków, dostępnej raczej tylko w Radio Luksemburg, zachodniej muzyki i tejże muzycznej kultury. Niewątpliwie też wypromował wiele polskich zespołów. Był dla wielu ówcześnie młodych ludzi odskocznią od szarej rzeczywistości Polski Ludowej.

Ja sam, jako 14 latek, dobrze pamiętam pierwsze notowania Listy Przebojów. Pamiętam dzień, kiedy po raz pierwszy usłyszałem "Kombinat" Republiki (z G. Ciechowskim), "Ścianę" zespołu Aya RL (z P. Kukizem) czy kultowe "Dorosłe Dzieci" grupy Turbo. Lata 80-te to dla mnie fascynacje muzyczne inspirowane właśnie przez M. Niedźwieckiego i jego Listę. Od heavy metalu (TSA) po punk rock (Dead Kennedys) aż po new romantic (Alphaville i Depeche Mode). I jeżdżenie po Polsce na koncerty. Tak więc dla mnie Lista jest wspomnieniem: najpiękniejszych bo młodzieńczych muzycznych pasji, odkrywania wielości gatunków i nurtów muzycznych a nawet okresu mojej edukacji muzycznej.

Powyższe nie zmienia jednak faktu, że z definicji Lista Przebojów Marka Niedźwieckiego była jedną z form socjotechnicznej manipulacji młodymi Polakami i "kanalizacji" ich ewentualnego buntu politycznego a sam Marek Niedźwiecki podjął się roli realizatora celów wyznaczonych mu przez reżim komunistyczny!

Lista Przebojów i cała Trójka stała się też niejako fundamentem i "cementową " zaprawą lemingowej rzeczywistości III RP, co widać m.in. obecnie po niektórych mainstreamowych zespołach usilnie promowanych w takowych mediach (żywcem wyssane z Listy Przebojów M.N.).

------------------------------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 30 marca 2019

Kochani młodzi! Co będzie z internetem i Waszą wolnością?

Pamiętam te ogromne demonstracje nie tylko młodych ludzi, gdy Donald Tusk chciał przyjąć w Polsce na rozkaz UE ustawę zwaną ACTA.

I stała się rzecz niezwykła, bo nasz kochany i umiłowany przywódca Donaldino [1] wycofał się z owego pomysłu.

I stała się rzecz już zwykła w liderowo lewackim Parlamencie Europejskim. Po kilku latach zaproponowano i przyjęto rozwiązania o wiele bardziej restrykcyjne i ograniczające wolność w Inernecie. I nawet Donalino jest zadowolony i większość jego ferajny z PO, która również głosowała na tę ustawę mimo, że wcześniej deklarowali stanowisko zupełnie odmienne. I to też rzecz jest zwykła dla PO, czy ogólnie KO – teoretycznie i werbalnie coś obiecują a później realnie i hipokrytycznie działają wbrew swoim deklaracjom i zapowiedziom.

Można nawet powiedzieć, że te kilka głosów PO przechyliło negatywnie los tej ustawy i jej przyjęcie.

Nasuwa się więc pytanie:  Czy można ufać tym hipokrytom, szczególnie w okresach kampanii wyborczych? Chyba odpowiedź jest oczywista!

Przechodząc do właściwego tematu.

UE zaczyna ograniczać wolność internetu a tym samym wolność nas wszystkich, wolność i prawo do swojej oraz swobodnej wypowiedzi a dotychczasowy internet na to pozwalał, oczywiście w granicach prawa stanowionego, które już istnieje i nie trzeba go rozszerzać. Prawie wyrosło już drugie pokolenie wychowane w duchu korzystania z wolnego internetu. Większość ludzi młodych nie wyobraża sobie życia bez tego medium, ale też nie do końca zdaje sobie sprawę czym jest ograniczenie wolności słowa poprzez cenzurę prewencyjną - coś takiego już jest w Chinach a tam też rządzą przecież współcześni komuniści.

Powiem tylko jedno... za ewentualną wolność w publikowania tekstu w internetu z wykorzystaniem treści innych trzeba będzie (nawet przy wskazaniu źródła publikacji, odnosika/linka do tekstu)  mieć coś, co będzie a'la certyfikatem a treści w internecie będą podlegały przefiltrowaniu przez jakąś tam niezależną instytucję czy koło naukowo-dziennikarskie (vide: cenzorskie). Oczywiście takie rozwiązanie jest fizycznie możliwe poprzez filtrowe zabezpieczenia określonych firm takich jak Google, Facebook, Twitter oraz wielkie koncerny medialne. Będzie to koniec współczesnego internetu, koniec wolności a frazesy o ochronie praw własności i praw autorskich to tylko manipulacyjny frazes na użytek wytłumaczenia wprowadzania cenzury internetowej.  Kiedyś śmialiśmy się z wszystko widzącego i słyszącego Wielkiego Brata w programie Big Brother. Jego edycja w 2019 roku już jest realnością w życiu codziennym a ACTA2 są tylko preludium powolnego zniewalania ludzi i pozbawiania ich wolności.

Przepisy unijne, w tym dyrektywy są pisane językiem bardzo skomplikowanym o jakże rozbudowanej treści dającej możliwość szerokiej realnej interpretacji. Tzw.  "DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym" wraz z analizą wniosku liczy sobie niemal 36 stron, przy czym treść właściwa tej dyrektywy zaczyna się od strony 25.

Polecam przeczytanie tej dyrektywy od strony 25:
https://interaktywnie.com/biznes/newsy/biznes/acta-2-tresc-dyrektywy-unijnej-o-prawie-autorskim-pdf-257889

UWAGA! Dzięki blogerowi/komentatorowi "jjj" przedkładam najnowszą wersję dyrektywy przyjętą kilka dni temu oraz artykuły o niej:

a) tu kluczowe artykuły, ze wskazaniem tych wprowadzających cenzurę:

https://www.salon24.pl/u/jjjblog/944614,tresc-art-15-i-17-dyrektywy-cdsm-nieacta2-zebyscie-wiedzieli-co-komentujecie

b) tu cała treść:

http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+TA+P8-TA-2019-0231+0+DOC+XML+V0//PL&language=PL

Pamiętam podobną taką cenzurę prewencyjną (ingerencja w tekst cenzora i zezwolenie na publikację po jego zgodzie) za czasów PRL-u. Teraz ta nowa dyrektywa unijna zwana ACTA2 tak naprawdę jest tym samym, co nie jest dziwne skoro tak naprawdę elity europejskie to komuna w czystej postaci – tyle tylko, że walczą nie bronią, ale kulturą, wychowaniem czy manipulacją oraz szturmem po instytucjach (zalecenia komunisty Antonio Gramsciego).

Ale przecież ogólnie komunizm nie znosi wolności w żadnej postaci a już wolności słowa w szczególności, jest jednym wielkim totalitaryzmem.

Przyznam się, że dopiero dzisiaj zacząłem w szczegółach zapoznawać się z treścią tej dyrektywy i nie do końca ich "nie przetrawiłem więc cieszę si, że prawnicy PiS pracują nad tym tekstem i prawdopodobnie na wniosek PiS-u jakoś się uda odwlec wprowadzenie jej dopiero w nowej kadencji PE, czyli do dnia 26.05.219 roku. Trzymam kciuki.

Kochane młode pokolenie! Nie pozwólcie robić z siebie niewolników! Oczywiście dotyczy to też ludzi starszych, tyle tylko, że oni znają czas bez internetu a Wy już nie... bo to już jest Wasz świat i nie dajcie sobie go zburzyć!


[1] Mój neologizm imienia Donald związany z pasją Donalda Tuska serwowania po stokach za granicą Polski i to wtedy gdy był premierem, i gdy były podejmowane decyzji dotyczące naszego kraju w polskim czy europejskim  parlamencie.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 30 listopada 2012

Pomysły TW, M. Boniego to powrót do totalitaryzmu!

W poście zatytułowanym: "Katofaszysta Grzegorz B." (1) Gadający Grzyb w sposób syntetyczny i logiczny przedstawił tło oraz powody m.in. próby prowokacji na Marszu Niepodległości, kuriozalnej akcji ABW wykrycia niby "polskiego zamachowca", ataki na blogera Nicponia i G. Brauna.

Uważa on, że wszystko to miało zbudować odpowiednią atmosferę przyzwolenia ""na nowelizację kodeksu karnego, a konkretnie – poszerzenie penalizacji tzw. „mowy nienawiści”. Tak się bowiem pięknie zorkiestrowała „podgatowka” mediów z zamysłami władzy, że PO w odpowiedzi na „społeczne zapotrzebowanie” złożyła w Sejmie projekt zmiany art.256 KK, który ma otrzymać brzmienie: „kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści wobec grupy osób lub osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, społecznej, naturalnych lub nabytych cech osobistych lub przekonań podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Obecnie art. 256 brzmi: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.” Jak łatwo zauważyć, do katalogu dodano kategorię polityczną oraz „naturalne lub nabyte cechy osobiste” (zapewne chodzi o homosiów), usunięto zaś kategorię wyznania – czyli wyjęto spod ochrony prawa „katoli”, wzięto zaś pod opiekę Dyktaturę Matołów i jej poputczików, bo chyba nie ma wątpliwości, w którą stronę rozgrzane sądy będą interpretowały „nawoływanie do nienawiści wobec osoby lub grupy osób z powodu jej przynależności politycznej".

Ponadto autor wskazuje też, że "... Dyktaturze Matołów i jej medialnej ekspozyturze bardzo odpowiadałoby, gdyby pojawił się jakiś prawicowy, „faszystowski” Cyba. Oni wręcz tego wyczekują, co widać po ich okrzykach na temat „brejwików”, że teraz, po tej wypowiedzi Brauna to już na pewno jakiś maniak zacznie ich mordować („zbliżamy się do jakiegoś krytycznego punktu, po którym zdarzy się nieszczęście” - prof. Jan Hartman), co pozwoli im pozbyć się uciążliwego moralnego garba po mordzie łódzkim, bowiem „prawicowi publicyści i politycy od razu przypominają, że to oni są obiektem ataków - przecież w Łodzi zamordowany został działacz PiS. I to ma zamknąć wszystkim usta” („Reagujmy na brednie” - GW). Wreszcie można by pograć na propagandzie męczeństwa i pod tym pretekstem zdelegalizować, zamknąć... a ileż nowych „surowych ustaw” można by wprowadzić! („Gdy tylko w Polsce obejmę władzę, szereg surowych ustaw wprowadzę” - jak marzył Gnom w „Rozmowie w kartoflarni”).

Z kolei inny bloger, grzechg w swoim tekście "Ucho Boniego" (2) poddaje ironicznej krytyce pomysły M. Boniego (TW ps. Znak)* stworzenia rządowej Rady monitorującej "mowę nienawiści" wskazując, iż "...samo powołanie jakieś rady na szczeblu rządu, która ma się zajmować tym, kto mówi z nienawiścią do kogoś lub czegoś (na przykład do obrazu albo do telewizora) , już nastręcza tyle możliwości nadużyć i interpretacji, że potoczne zawołanie (na przykład na ulicy lub w sklepie) „mam to wszystko w dupie!”, może skończyć się co najmniej dołkiem lub grzywną. -Wszystko macie w ...? – pyta prokurator. – Premiera też? No i pięćset złotych do budżetu płynie. Sam pomysł tej rady jest bardziej chory od samego systemu ochrony zdrowia w Polsce. I właśnie w tym sensie powołanie tej Rady Boniego jest czymś, co świadczy, że postęp istnieje i nie wszystko już było. Mamy bowiem zapowiedź powołania Wielkiego Ministerstwa Całkowitej Kontroli Mowy! (WM CKM)".

W ostatnich dwóch dniach mamy też do czynienia z doprecyzowaniem przez M. Boniego (TW ps. Znak) swoich pomysłów, które mają dotyczyć realnej przecież prewencyjno-ocennej ingerencji m.in. w treści kazań kościelnych i  programów szkolnych oraz oczywiście w treści ukazujące się w internecie.  

W rozmowie z dziennikarzem TVN wyjaśniał szczegóły pomysłu (3): "My nie potrzebnie redukujemy to do dyskusji politycznej. Problemy z mową nienawiści w różnych miejscach dotyczą na przykład piosenek i tekstów – które mówią: mamo, tato naucz mnie zabijać, a później wymieniani są Cyganie, Żydzi, Niemcy… Rada nie ma na celu recenzowania języka polityki, ale pomaganie ludziom, którzy mogą poczuć się osamotnieni – Romom, przedstawicielom różnych mniejszości. Rada ma być stanowcza (...) Żadnej cenzury i inwigilacji nie będzie, ale rada może zaapelować, może wpływać na programy szkolne, by te uczyły otwartości… (...) Trzeba się przyglądać temu co się dzieje na ambonach, wszyscy to wiedzą...".

Wcześniej zaś M. Boni (TW ps. Znak) w radiu TOK FM skonstatował (4): "Tama przeciwko obojętności na mowę nienawiści jest potrzebna. To, co mnie martwi w tej dyskusji, która się toczy od kilkunastu dni, to taka próba zredukowania tego problemu tylko i wyłącznie do języka polityki, a moim zdaniem język polityki tak na dobrą sprawę jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, tego wszystkiego, co się dzieje szeroko, w różnych grupach społecznych (...) Tego, co się dzieje z jednej strony na różnych forach – i oczywiście żadnej cenzury, nikt tu nie będzie niczego blokował, tak? Tylko po prostu trzeba troszkę inną normę wprowadzić. Tego, co się dzieje na forach, jak powiedziałem, ale też tego, co się dzieje podczas niedzielnych kazań w wielu kościołach, gdzie też padają słowa deprecjonujące, i to w sposób poza normą, polski rząd – takie sygnały przecież także docierają". 

Do zamiaru powołania rządowej rady i  monitorowania oraz "zakładania kagańca księżom" odniósł się na portalu wPolityce.pl  ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny tygodnika „Idziemy” (5). Powiedział m.in.: "...To jest duży powód do niepokoju, bo może to być przygotowanie drogi do zupełnie nowego totalitaryzmu. Nie wiem, czy pan minister Boni chce wybudować w Polsce nowe Dachau dla niepokornych księży, czy chce wypożyczyć to, które w Niemczech jest już nieaktywne. Przypomnijmy sobie, że od tego właśnie tam się zaczęło. Księża byli zamykani za krytykę - demokratycznie skądinąd - wybranych władz w Niemczech. Już to przerabialiśmy. Kto ma wyznaczać granice owej krytyki? Zauważmy, że nawet wypowiedź abp. Hosera na temat in vitro została w pewnym momencie oceniona przez czołowych polityków jako wypowiedź polityczna. Ksiądz wypowiadający się przeciwko aborcji będzie więc oczywiście wtrącał się w bieżącą politykę rządu. Podobnie ksiądz krytykujący eutanazję czy mówiący cokolwiek przeciw kłamstwu w życiu społecznym. Jeżeli tego typu pomysł – zresztą poza spotkaniem Rady Wspólnej Rządu i Episkopatu – zgłasza minister, który stoi na czele tych kontaktów z Kościołem, to jest to niepokojące. Nie sposób nie przypomnieć sobie, do czego doszło w Niemczech w poprzednim stuleciu. Wówczas tak zepchnięto Kościół katolicki i kościoły protestanckie do zakrystii, odbierając im prawo wypowiadania się w sprawach społecznych, że potem, gdy głos Kościoła był bardzo potrzebny wobec zdarzeń z lat 30., zabrakło go. Kościół był wówczas zaszczuty, zepchnięty do podziemi i jego głos brzmiał zwyczajnie za słabo. Wielu ma za to pretensje do Kościoła – dlaczego zrobił tak mało, by powstrzymać faszyzm? Zamknięcie Kościoła w zakrystii oznacza po prostu zagłuszenie sumienia społecznego...".

Inny zaś duchowny, ks. bp. A. Pacyfik, ordynariusz  drohiczyński w Naszym Dzienniku (6) powiedział: "...Trudno skomentować tego typu odniesienie. Przecież zawsze będziemy "deprecjonowali", piętnowali na kazaniach to, co jest niezgodne z nauczaniem Kościoła. Od dwóch tysięcy lat istnienia zawsze z wielkim i pełnym poświęcenia zapałem Kościół broni życia każdego człowieka bez względu na rasę i pochodzenie. Natomiast jeśli wmawia się nam z góry, że Kościół głosi słowa nienawiści, to prosiłbym o wskazanie, o jakie słowa chodzi. Jak mówi św. Paweł - trzeba nam nauczać, nie patrząc na to, jakie będą ludzkie reakcje. Więc nauczamy nie ze względu na to, by się komuś przypodobać, co jest właściwością charakterystyczną dla współczesnej polityki, ale czynimy to ze względu na wartości, prawdę i w obronie ludzkiej godności...".

Trudno wszystkie te pomysły M. Boniego (TW ps. Znak) skomentować  inaczej, jak tylko realną totalitaryzacją przez rząd PO-PSL państwa polskiego. Zanosi się na totalną cenzurę wszystkiego a karane będzie to, co nie odpowiada jakimś wyimaginowanym normom, które to normy ustalane będą przez jakąś rządową radę, superradę... niczym orwellowskie Ministerstwo Prawdy (7).

Permanentna inwigilacja cenzorsko-prewencyjno-ocenna... Dla mnie to jakiś kuriozalny koszmar rodem z nazizmu i komunizmu...

Musimy zrobić - prawnie możliwe - wszystko, aby wyrazić swój sprzeciw wobec tych totalitarnych pomysłów pana TW Znak. Musimy powstrzymać go przed realizowaniem przez niego chorych wizji marksistowskiej speckontroli społeczeństwa, które to wizje może wynikają z jego pewnych cech charakteru posiadanych przez każdego zapewne donosiciela...

Musimy zrobić  - prawnie możliwe - wszystko, aby jak najszybciej od władzy zostali usunięci  piewcy totalitaryzmu i totalnej inwigilacji społeczeństwa. Czas na koniec rządów - dla mnie antypolskiej i antydemokratycznej - PO!

Pozdrawiam

P.S.
Kiedyś napisałem taki tekst: ", będący relacją z mojego nierzeczywistego spotkania z wyimaginowanym kolegą, będącym onegdaj współpracownikiem komunistycznych służb specjalnych. Warto go tutaj przytoczyć... (8).  

Oczywiście odnosi się on tylko do postaci wyimaginowanej, ale dalej uważam, że dawni TW czy np. KO nie powinni dziś piastować żadnych wysokich funkcji publicznych, w tym ministerialnych. Mentalności donosiciela trudno się pozbyć i może być owa mentalność wykorzystywana przez inne osoby, np. wrogów Polski...

------------
Wśród rzeszy urzędników państwowych  opłacanych z naszych ciężko zarobionych pieniędzy krążą TW, czyli tajni współpracownicy komunistycznych służb specjalnych.

Przemykają po sejmowych korytarzach, zostają radnymi, prezesami spółek Skarbu Państwa, kandydują na najwyższe urzędy państwowe, zostają nawet ministrami...

No cóż... a, że świat mamy teraz zwirtualizowany spotkałem wczoraj wirtualnego, nierzeczywistego mojego dawnego "znajomego" ze studiów. Chłop się trzyma. Elegancko ubrany, dobry samochód i oczywiście dobre państwowe stanowisko, dające możliwość nieograniczonej niczym kariery... aż do ministra włącznie.

Na mój widok morda mu się uśmiechnęła i zaprosił mnie na zakrapiany obiad do, a jakże, jednej z najdroższych restauracji w moim mieście.

Zawsze jest przyjemnie pogadać o swojej młodości, szalonych czasach studenckich, imprezach, egzaminach. Z chęcią więc przystałem na propozycję, pamiętając jednak żeby nie zadać mu jednego wszakże pytania: jak On w ogóle skończył te studia, skoro się nie uczył a jego wiedza ekonomiczna zawsze wprawiała mnie w dobry humor (tak to pamiętałem... studiowaliśmy ekonomię).

Nie rozpisując się zanadto: po zjedzeniu pysznego obiadku i wypiwszy kilka głębszych oraz po dłuższych wspominkach nagle wypalił.... wiesz już od studiów pracowałem dla Komuny jako TW!.

Przyparło mnie do krzesła, ale widząc, że prawdopodobnie chłop ma potrzebę wygadania się pozwoliłem mu dalej mówić. Oto co usłyszałem o tej jego współpracy... 

Musiałem jakoś skończyć te cholerne studia, więc się zgodziłem. Miałem obserwować członków NZS, ale uwierz nic w sumie na nikogo nie doniosłem... no może raz cholera.... na takiego jednego, co mi ukradł dziewczynę... wywalili go, ze studiów... należało mu się,

Wiesz jak to jest... musiałem później dalej współpracować i coś tam pisywać do tych swoich oficerów prowadzących. Jak już raz wdepniesz w gówno to niestety.... musiałem... wiesz... ale zawsze starałem się, żeby nikomu nie zrobić krzywdy. Nie zawsze się to udało, czego żałuję...
 

Kiedyś doniosłem politycznie na swojego kolegę...sorry aresztowali Go i tak pobili, że zmarł w szpitalu,
 

Kiedyś coś nieopatrznie naopowiadałem mojemu oficerowi prowadzącemu na temat mojej koleżanki i stała się tragedia: - nie chciałem tego - ale Ona nie wytrzymała przesłuchania i popełniała samobójstwo... skąd mogłem wiedzieć!,
 

Innym razem znów moim oficerom prowadzącym chlapnąłem coś nieopatrznie na temat innego mojego znajomego i musiał uciekać z kraju zostawiając niepracującą żonę z dwójką dzieci... no i ona musiała wszystko sprzedać żeby z czegoś żyć. Ciężko pracowała, nie miała czasu na wychowywanie i pieniędzy na kształcenie synów. Pozbawieni ojca dorastali praktycznie sami i wyobraź sobie jaka tragedia: zostali kryminalistami, podobno zamordowali już kilka osób (są w mafii). Wiesz ja nawet chciałem jej pomóc finansowo, ale jakoś tak nie mogłem spojrzeć jej w twarz...
 

Któregoś tam roku, dawno to było doniosłem.... nie nie doniosłem!.... chlapnąłem coś, nie na trzeźwo, mojemu oficerkowi, z którym piłem o moim koledze, świetnie zapowiadającym się młodym naukowcu. Cholera to był  talent czystej wody... No i wyobraź, że Chłopcy bez mojej wiedzy sprawili, ze wyrzucono Go z Uczelni i nie mógł kontynuować pracy naukowej ...trochę się załamał... ale teraz buduje w Niemczech domy (nawet dobrze zarabia). No, ale szkoda Go mógł być znanym, światowej sławy naukowcem polskim.
 

Słuchaj! Przepraszam za to wszystko! Nie chciałem!  Byłem wtedy młody i głupi miałem rodzinę i swoje ambicje, które mogłem spełniać. Nie nie chciałem tego wszystkiego, co się stało potem.
 

Ale... ale to było dawno. Ja się zmieniłem.
 

PRZYZNAŁEM SIĘ PRZECIEŻ, ŻE BYŁEM TAJNYM WSPÓŁPRACOWNIKIEM KOMUNISTYCZNYCH SŁUŻB BEZPIECZEŃSTWA! To mało! Wiesz ile mnie to kosztowało i jaką cywilną odwagą musiałem się wykazać i ją posiadać, żeby się przyznać!
 

STAŁEM SIĘ NAPRAWDĘ DOBRYM, INNYM, NOWYM CZŁOWIEKIEM. W NOWEJ, WOLNEJ POLSCE!
 

PRZEZ TE WSZYSTKIE LATA MIAŁEM PIENIĄDZE NA KSZTAŁCENIE SIĘ ZA GRANICĄ. JESTEM NAPRAWDĘ TERAZ DOBRYM FACHOWCEM. JESTEM KOMPETENTNY I PRACOWITY.
 

Wiesz... CHCĘ BYĆ MINISTREM!


(nagle dzwoni telefon.....mój znajomy chwilę rozmawia, kończy i rozpromieniony zwraca się do mnie)


Jest, jest, jest!!! Jak fajnie. Miałem przed chwilą telefon od Premiera. Niedługo nominacja! Będę ministrem dla dobra Polski i Polaków!


(... i znikł jak kamfora....)

--------------------------------

* TW Znak, to M. Boni zarejestrowany 15.02.1988 pod nr. 54946 przez Wydz. III-2 SUSW jako kandydat na TW, następnie w dniu 29.11.1988 przerejestrowany na TW ps. „Znak”. Materiały zniszczono z powodu braku wartości operacyjnej w dniu 05.01.1990 za protokołem brakowania nr NO-ZOP-00926/89 z dnia 03.01.1990. Prośba o wyrejestrowanie wpłynęła od Wydz. Studiów i Analiz SUSW (Źródło: http://lustronauki.wordpress.com/2009/07/23/michal-boni/)


(1) http://niepoprawni.pl/blog/287/katofaszysta-grzegorz-b
(2) http://niepoprawni.pl/blog/5885/ucho-boniego
(3) http://wpolityce.pl/wydarzenia/41664-boni-odpowiada-ks-zielinskiemu-i-otwiera-kolejne-pole-dla-dzialan-nowego-zespolu-rada-bedzie-mogla-wplywac-na-programy-szkolne
(4) http://wpolityce.pl/wydarzenia/41613-zgroza-wielki-lowczy-michal-boni-bedzie-scigal-rowniez-ksiezy-chce-im-wyznaczac-granice-krytyki-rzadu
(5) http://wpolityce.pl/wydarzenia/41622-ksieza-byli-zamykani-za-krytyke-demokratycznie-skadinad-wybranych-wladz-w-niemczech-juz-to-przerabialismy-cztery-pytania-do-ks-zielinskiego
(6)  http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/16543,nauczamy-nie-po-to-by-sie-przypodobac.html
(7) http://pl.wikipedia.org/wiki/Ministerstwo_Prawdy
(8) http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/02/kiedys-zabiem-bede-ministrem-dla-dobra.html

Polecam także tekst (i komentarze do niego) postu Maryli: Boni chce być ważniejszy od Putina, w Rosji jeszcze Putin kazań Popom nie cenzuruje. Tego jeszcze nie grali (http://blogmedia24.pl/node/61217)

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 9 lipca 2012

Cuda na s24!

Swoje posty publikuję na różnych forach nawet na takich, gdzie uznawany jestem za moherowego, prawicowego i oszołomskiego intruza.

Wielokrotnie już tłumaczyłem dlaczego tak czynię. Jednym z powodów jest to, że lubię merytoryczną dyskusję z moimi adwersarzami. Często  wzbogaca ona i rozwija intelektualnie, ale nieraz przeradza się niestety w ataki ad personam i trollowanie, co przy okazji pozwala poznać mentalno-etyczno-umysłową miernotę dużej części tych, którzy popierają obecny, quasi totalitarny rząd D. Tuska wspierany podobną prezydenturą B. Komorowskiego. W takich, zupełnie niemerytorycznych, dyskusjach mam nieraz wrażenie, że część tych miernot najchętniej dałaby mi w pysk lub po prostu ocenzurowałaby określony mój tekst lub go wycięła i wysłała w niebyt. Wybaczam im z nadzieją, że może kiedyś miernotami być przestaną...

Lubię też takie fora internetowe, gdzie zdarzają się po prostu cuda i nawet gdybym chciał, to nie mogę sobie pogaworzyć z interlokutorami na temat treści moich tekstów bo... one szybko cenzorsko znikają. Ale to dobrze, bowiem lubię takie symptomatyczne cuda i zawsze mam nadzieję, że się więcej nie powtórzą...

Jeden z tych cudów przydarzył się mojej - opublikowanej  w ostatnią sobotę,  późnym wieczorem - notce: A może celem zamachu w Smoleńsku było powstanie też Judeopolonii? (1)


Tekst sobie był a później zdarzył się cud i w miejscu tekstu pojawiło się takie toto:



Zrobiło mi się smutno... Bo te cuda jednak powtarzają się cyklicznie na s24 i to nie tylko na moim blogu.

Zawsze jednak w takich cudacznych przypadkach - mimo wszystko - mam ciągle nadzieję, że już więcej się nie wydarzą i wcale nie dlatego, że zapewne mimo woli i nie intencjonalnie realistycznie spełniają one część marzeń tych  mentalno-etyczno-umysłowych miernot, które w czasie dyskusji ze mną  dałyby mi w pysk lub po prostu ocenzurowałyby określony mój tekst lub go wycięły i wysłały w niebyt... Raczej chyba z powodów takowych, iż naprawdę wcale nie potrzebuję, żeby administracja s24 chroniła mnie - takimi jej działaniami - od tych miernot. Naprawdę taka troska jest mi zupełnie zbędna, ale rozumiem dobre intencje i gdzieś tak w duchu  nawet czuję się niegodny i zażenowany aż taką dbałością o mój komfort i samopoczucie... Nie trzeba...

Pozdrawiam,
((też wszystkie  mentalno-etyczno-umysłowe miernoty, po raz kolejny mając nadzieję, że szybko takimi być przestaną :))

P.S.

Jest jeszcze jeden powód mojej radości. Każda taka ingerencja przekonuje mnie, że być może trafiłem w jakiś czuły punkt odkrywając coś istotnego (jakąś prawdę) w działaniach dzisiejszej, niemal już antypolskiej, totalitarnej i ze wszech miar zakłamanej oraz zdeflorowanej władzy...

A tak pięknie przecież brzmią słowa:  "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi"...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Mój autorski blog: http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 22 grudnia 2011

Z czego się śmialiśmy w PRL? I czy dalej nas to śmieszy?

Witam

Humor polityczny święci swoje największe triumfy wtedy, gdy ograniczana jest wolność słowa... Powojenny okres komunistyczny, gdzie nastąpiło zmonopolizowanie władzy w rękach "jedynie słusznej opcji politycznej" spowodował, że społeczeństwo nie mając prawie żadnej możliwości swobodnego wypowiadania własnych przekonań, niejako z konieczności uciekało się do drwiny, szyderstwa i dowcipu wymierzonego przeciwko władzy i jej instytucjom. Również publicyści, którzy pisząc oficjalne teksty stosowali swoistą "autocenzurę" poprzez anegdotę i żart starali się przekazywać swoje prawdziwe opinie i przemyślenia. Ówczesne dowcipy były - z jednej strony - formą protestu i buntu przeciwko narzuconej nam przez Sowietów władzy i socjalistycznej rzeczywistości a - z drugiej strony - poprzez wyszydzanie i kpinę, wołaniem o ład, sprawiedliwość, kompetencję i powrót do demokracji.

Przeglądając swoją biblioteczkę, zupełnie przez przypadek,  natknąłem się na zapomnianą książeczkę zatytułowaną: "Dowcip surowo wzbroniony". Wydana została w roku 1990 a w swojej treści stanowić miała małą antologię polskiego dowcipu politycznego lat 1944-1982... Czytając te dowcipy okazuje się, że wiele z nich jakże jest aktualnych do dziś i wystarczyłoby zmienić podmiot szyderstwa, by stały się obecnie bardzo trafnym i jednocześnie w sumie smutnym opisem naszej rzeczywistości... Bo czyż i dzisiaj nie mamy zmonopolizowania władzy w rękach "jedynie słusznej opcji politycznej"? Czy dziś nawet za dowcip i humor nie zamyka i nie nęka się zwykłych ludzi? (vide: autor strony antykomorowskiej czy osoby gloryfikujące Pierwszego Mającego Tolę w III RP). Czy dziś dziennikarze piszący i gaworzący w mediach nie stosują autocenzury i nie przekazują nam tego, co zostało im nakazane przez władzę lub jej michnikoidalnych akolitów? Czy dziś nie moglibyśmy np. śmiać się z dowcipów takich jak np.: "Absolutnie prawdziwa informacja w Trybunie Ludu? Data wydania" lub "– Jaka jest różnica pomiędzy gazetą a radiem i telewizją?   – W gazetę można chociaż zapakować śledzie...."?.

Mottem wprowadzającym do wymienionej antologii są słowa Bertolda Brechta: "Nieznośnie jest żyć w kraju, w którym nie ma poczucia humoru, ale jeszcze nieznośniej żyć tam, gdzie poczucie humoru jest do życia konieczne"... 

Mi osobiście ten humor jest do życia w III RP coraz bardziej potrzebny i jakoś ze smutkiem stwierdzam, że chyba obecnie nastały jeszcze gorsze czasy niż za komunizmu, bo przestaliśmy się już nawet śmiać, tworzyć dowcipy i nawet nie zauważamy już, że żyjemy w absurdalnej rzeczywistości...

Może więc warto przypomnieć sobie, że kiedyś potrafiliśmy się szyderczo śmiać z totalitarnej władzy i zauważać jej groteskowość a jako, że miesiąc grudzień nierozerwalnie kojarzy nam się ze Stanem Wojennym, Solidarnością oraz jej doradcami, którzy stali się włodarzami w III RP pozwolę sobie przytoczyć kilka - subiektywnie wybranych - ówczesnych dowcipów z owej antologii...

-----------------------------------------------------
(str. 37)
Szczególnie w pierwszej połowie lat 50-tych wyjątkowo duzo Żydów było u władzy, w partii i rządzie. Zatem nic dziwnego, że Żyd z USA, który przyjechał do polski bierze Bermana, pierwszego po Bierucie, na spytki:
– Kto to jest ten Minc od planowania?
– Nasz – mówi Berman.
– A Zambrowski, taki aktywny wszędzie?
– Nasz.
– No, a Modzelewski, od spraw zagranicznych?
– Też nasz.
– A ten najważniejszy, Bierut?
– To taki goj, pod którego szyldem prowadzimy ten cały interes.

-----------------------------------------------------
(str. 24)
Na zebraniu wśród górali, przed referendum w 1947 roku, agitator z PZPR stale używa określenia "należy iść z prądem". Po referacie ma być dyskusja. Górale wypchneli na środek wygadanego starego Macieja, który mówi do agitatora:
– Ja cłowiek nie ucony. Ale jako zem rybak, to wam powiem: z prądem, to wicie, byle gówno płynie, a pod prąd ino ślachetna ryba.

-----------------------------------------------------
(str. 22)
Tramwajem jedzie ksiądz i oficer UB.
– Tramwajem księżulku, tramwajem... – podrwiwa sobie UB-ek. – A przed wojną to powozik był i koniki, gospodyni i parobek.
– Myli się pan – odpowiada ksiądz. – I teraz jest gospodyni, sa koniki i powozik. parobka tylko nie ma, bo poszedł do UB na oficera.

-----------------------------------------------------
(str. 133)
Wałęsa nie przyszedł do stoczni na spotkanie z robotnikami. Zaniepokojeni stoczniowcy pytają gdzie jest przewodniczący "Solidarności".
– Pojechał do Moskwy – słyszą w odpowiedzi.
– A po co?
– Rozmawiać z Rosjanami, bo z polskim rządem nie mogą oni dojść do porozumienia

-----------------------------------------------------
(str. 135)
W zaświatach Jaruzelski rozmawia z Hitlerem i mówi:
– Gdybym ja miał twoje wojsko, w dwa dni rozprawiłbym się z "Solidarnością".
– A gdybym ja miał twoją telewizję – mówi Hitler – świat do dziś nie dowiedziałby się, że przegrałem wojnę!

-----------------------------------------------------
(str. 140)
Jaruzelski bierze udział w teleturnieju "Wielka Gra".
– Co by Pan zrobił – pyta prowadzacy – gdyby ponownie powstała "Solidarność"?
Jaruzelski zbyt długo sie zastanawia, więc spikerka ponagla:
– Prosimy o odpowiedź, bo czas mija.
– ... będę strzelał...

-----------------------------------------------------
(str. 140)
Rosjanin przyjechał do polski w stanie wojennym. Zamieszkał w hotelu, skąd chce zadzwonić do znajomych. Podnosi słuchawkę i słyszy:
– Rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana. Rozmowa kontrolowana...
Zdumiony odkłada słuchawkę i z podziwem mówi sam do siebie:
– Ot, kultura, ot Europa, uprzedzają...

-----------------------------------------------------
(str. 141)
Milicjanci wysiadają z samochodu "Polonez" i zatrzymują pijanego mężczyznę:
– Prosimy do "Poloneza".
– Z dziwkami nie tańczę - odpowiada pijak.

-----------------------------------------------------
(str. 142)
Dziennikarz pyta Breżniewa:
– Towarzyszu sekretarzu generalny, dlaczego po zamachu na papieża nie wysłaliście od razu specjalnej depeszy z wyrazami ubolewania?
– Obawiałem się, żeby nie doszła za wcześnie.

-----------------------------------------------------
(str. 143)
Goldberg pyta Rosenberga i już z daleka woła:
– Słyszałem, że zapisałeś się do partii.
– Tak, to prawda.
– Czyś ty zwariował!? Po sezonie?!

-----------------------------------------------------
(str. 144)
– Słyszałeś o największej kradzieży w Polsce Ludowej?
– Nie. A co ukradziono?
– Dno i teraz nie ma nawet od czego się odbić...

-----------------------------------------------------
(str. 144)
– Jakie są osiągnięcia reformy gospodarczej w PRL?
– Takie, że nawet reformy są nie do osiągnięcia.

-----------------------------------------------------
(str. 146)
Gazety podają, że jest coraz więcej masła, tymczasem nie ma ani więcej masła, ani mleka. Czy mozna wierzyć w dane podawane przez rząd i prasę?
– Tak, w Polsce doi się nie tylko krowy...

-----------------------------------------------------
(str. 147)
Szczyt bezczelności towarzysza partyjnego:
– Manipulować członkiem pod płaszczykiem generała.

-----------------------------------------------------
(str. 147)
– Dlaczego nowe związki zawodowe są niezależne?
– Bo nikomu na nich nie zależy.
– A dlaczego są samorządne?
– Bo sam rząd je stworzył.

-----------------------------------------------------
(str. 148)
Do 1956 roku rządzili stalinowcy, po 1956 roku – gomułkowcy, po 1970 roku – gierkowcy, teraz rządzą – recydywiści.

-----------------------------------------------------
(str. 150)
Komitet Centralny PZPR chce zorganizować polowanie na cześć zachodniego polityka. Aby wypadło ono najlepiej, partia wysyła swego przedstawiciela do przedwojennego hrabiego po radę.
– Przede wszystkim: kto ma wziąć udział w tym polowaniu? – pyta hrabia.
– Jaruzelski, Rakowski, Urban...
– Ja nie pytam o sforę, ale o gości...

-----------------------------------------------------
(str. 150)
Idzie chłop ulicą i niesie telewizor.
– Zepsuty? – zagaduje go znajomy.
– Nie niosę do kościoła.
– A to dlaczego?
– Bez przerwy kłamie i kłamie. Czas, żeby się wyspowiadał.

-----------------------------------------------------
(str. 151)
– Słyszałeś najnowszy dowcip?
– Nie, powiedz.
– Sekretarka Jaruzelskiego przychodzi do pracy i widzi, że Jaruzelski się powiesił na lampie...
– I co dalej?
– Dalej tez nie wiem, ale przyznasz, że początek jest bardzo udany!

-----------------------------------------------------
(str. 37)
Wojewoda płocki dzwoni do Jaruzelskiego:
– Ratujcie towarzyszu, lód przed Płockiem ruszył!
– Wszystkich internować! - – pada odpowiedź.

-----------------------------------------------------
(str. 153)
Żona generała przychodzi do zony premiera i skarży się:
– Wyobraź sobie, że ludzie mówią, że mój stary ma nieślubne dziecko.
– Coś ty, to fantastycznie!
– Co ty opowiadasz?!
– Twój stary zrobił nareszcie coś, co ma ręce i nogi.

-----------------------------------------------------
(str. 155)
Do lekarza wenerologa przychodzi milicjant (ZOMO-wiec). Po zdjęciu spodni okazuje sie, że do genitaliów ma przywiązana wagę.
– Co to jest? – pyta zdumiony lekarz.
– A bo, panie doktorze, kolega też złapał tą chorobę. Nie przywiązywał do niej wagi i później musiał się długo leczyć.

-----------------------------------------------------
(str. 156)
– Jak jest przyczyna śmierci Breżniewa?
– Zatelefonował do niego Jaruzelski o powiedział: zwalniamy Wałęsę!


-----------------------------------------------------
(str. 157)
– Dlaczego Jaruzelski ma długą drogę do WC?
– Bo z każdym gównem jeździ do Moskwy!

-----------------------------------------------------
(str. 157)
– Dlaczego Jaruzelski w Polsce chodzi w mundurze wojskowym, a gdy jedzie do Moskwy to ubiera zwykły garnitur?
– Bo okazuje się, że w Polsce przebywa służbowo, a tam jest u siebie w domu.

-----------------------------------------------------
(str. 41)
– Czy się różni polska konstytucja od amerykańskiej?
– Właściwie niczym, bo one gwarantują wolność wypowiedzi, tyle że polska nie gwarantuje wolności po wypowiedzi.



Źródło dowcipów: Dowcip surowo wzbroniony. Antologia polskiego dowcipu politycznego, Wydawnictwo COMER, Toruń 1990

Pozdrawiam

P.S.

Postaram się od czasu do czasu przytoczyć jeszcze kilka dowcipów z tej książeczki. Niemniej czytając je ze smutkiem stwierdzam, że tak naprawdę owe anegdoty oddają tak naprawdę prawdziwą rzeczywistość i niekoniecznie ta z czasów PRL...

I jeszcze jedno... Na poniższej fotografii odwrotnej strony okładki wydawnictwo chwali się, iż było ostatnim, które uzyskało pozwolenie na druk i rozpowszechnianie od Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, czyli cenzury... Dziś już nawet cenzura stała się niepotrzebna, bo i po co, skoro wszyscy mówią jednym, PO-wskim, unijnym i marksistowskim głosem michnikowszczyzny, jesteśmy inwigilowani i podsłuchiowani najbardziej na świecie a niepokornych zwyczajnie się zamyka, sądzi lub pałuje albo skazuje na niebyt zawodowy i ekonomiczny?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 13 sierpnia 2010

Monopol medialny zsowietyzowiałych PO-wców! Nam zostaje a'la konspiracja!

Witam

Nowy Pan Pałacu znów Namiestnikowskiego, niejaki B. (k...) podpisał dziś ustawę, o której PO marzyło od momentu objęcia władzy w 2007 roku. Na drodze Polskiej Zjednoczonej Partii WSIo Obywatelskiej do partyjnego zagarnięcia mediów publicznych stał zawsze śp. Prezydent Lech Kaczyński. Jego już nie ma a ostatni bastion tych resztek wolnych i niezależnych od rządu mediów za dwa tygodnie zostanie wrogo przejęty przez antybraci sowiecko-unijnych reprezentowanych przez Donalda Strachliwego i WSI-owego Bronka Myśliwego!

Sytaucja w Polsce stanie sie więc wręcz kuriozalna. Niedawno pisałem: "Mało tego! Senatorom PO udało się jeszcze (...) przegłosować, że rząd może wprowadzic do Rad Nadzorczych mediów publicznych po dwóch (a nie po jednym) swoich przedstawicieli. I tak to PO "wywalczyła odpolitycznienie" mediów publicznych(...) Zmienią się władze TVP i wszystkich innych mediów finansowanych z naszych, Polaków pieniędzy. PO będzie miała w swoim ręku lub tylko przychylne wobec siebie wszystkie telewizje w Polsce, większość rozgłośni radiowych oraz prasy drukowanej! Pełny monopol medialny! Tego nie ma chyba nigdzie w krajach tzw.: "demokratycznych". To jakieś kuriozum, marzenie Goebbelsa i Stalina, marzenie wszystkich totalitarystów: mieć monopol na "przekaz informacji" dla pospólstwa. Oglądam więc (...) Wiadomości TVP z przeświadczeniem, że za kilka dni nie będzie sensu ich oglądać... będą - podobnie jake Fakty czy Wydarzenia - "przekaziorem" jedynie słusznej, słonecznej polityki PO a Prezydent będzie kreowany na generalissimusa Nowych Czasów... Afery hazardowej nie było, tragedii smoleńskiej nie było, Polska rośnie w siłę a ludziom żyje się dostatnio... bo tak będą krzyczeć ekrany telewizorów i głośników radiowych na każdych kanałach... tymi zdaniami i obrazkami "kłuć" w oczy będą gazety..."

We współczesnym świecie ten kto włada mediami faktycznie ma władzę nad dużą częścią (o ile nie większością) ludzi, którymi - w epoce wszechobecnego propagandowego królowania przekazu medialnego - łatwo sterować i nimi manipulować. Niestety media a szczególnie przekaz wizyjny stały się obecnie bronią w walce o władzę, hipnotyzerem i dla wielu jedynym źródłem informacji, niemal największym "autorytetem" wytyczającym kierunki postępowania w życiu i kierunki myślenia.

Przykre... ale dotyczy to nie tylko Polski, ale chyba większości krajów na świecie i ich mieszkańców... Tylko, że w Polsce już nie będzie ani jednej (oprócz katolickich, np. tv-trwam.pl i inne czy internetowych, jak. np.: polityczni.pl, fronda.tv i inne) ogólnopolskiej telewizji opozycyjnej. Zostaną jeszcze Gazeta Polska, Gazeta Warszawska i inne pomniejsze gazety drukowane, część niezależnych rozgłośni radiowych (jak np.: niepoprawneradio, fora i platformy internetowe (w tym youtube)  oraz blogerzy i grupy społecznościowe. Tyle tylko,  że zasięg owych mediów tradycyjnych jest jeszcze bardzo mały a poza tym są one przedmiotem niewybrednych ataków, krytyki i insynuacji artykułowanych przez rząd, spec-służby oraz media usłużne III RP. W przypadku zaś "sfery internetowej" coraz częściej spotkać można tam przejawy cenzury a rząd być może będzie kontynuował próby "ograniczenia wolności przekazu internetowego".

Innym zapewne zjawiskiem będzie postępujące egzystencjalne skundlenie części do niedawana opozycyjnych dziennikarzy... Tutaj nie chcę oceniać tego zjawiska... napisano juz wiele na ten temat na forach i blogach...

Tym bardziej trzeba doceniać powstające inicjatywy, które (w miarę możliwości i dostępnych środków)  w jakikolwiek sposób starają się docierać z prawdą i niezależną informacją do coraz większej grupy Polaków. Nie zawsze w formie uznanej mainstreamowo za profesjonalną, ale zawsze z treściami, których próżno szukać w oficjalnych "czerskich przekaziorach".

Od kilku już lat portal niepoprawni.pl publikuje na swoich łamach w formacie pdf "Biuletyny", które można ściągnąć na swój komputer, wydrukować i przekazywać ludziom nie mającym dosępu do internetu. Przedstawiają one opinie i teksty blogerów, komentatorów, sympatyków portalu oraz jego radakcji. Ostatni taki Biuletyn przedstawiam poniżej (wystarczy kliknąć, by przejść do formatu pdf i wydrukować - inne biuletyny, w tym archiwalne, można znaleźć w zakłdace: Czytaj/Biuletyny portalu niepoprawni.pl):


Podobną, aczkolwiek trochę inną w formie, oddolną inicjatywę podjęli niedawno blogerzy, sympatycy i kometatorzy portalu Blogmedia24.pl, którzy wydali już trzy numery swojego "Serwisu BM24" oraz jeden specjalnie skierowany do rolników. Ostatni taki Serwis przedstawiam poniżej a dodatkowo jeszcze serwis specjalny dla rolników (również wystarczy kliknąć, by przejść do formatu jpg i wydrukować - inne biuletyny, w tym archiwalne, możzna znaleźć w zakładce: interwencje/zbiór tekstów-serwisy BM24 portalu blogmedia24.pl):

Sądzę, że tego typu inicjatywy, które choć trochę łamią monopol "oficjalnego" PO-wego przekazu medialnego są w obecnym czasie warte promowania.

Tak na marginesie. Jakże to przypomina konspiracyjną działalność w latach Stanu Wojennego i całych lata 80-tych... a może też odświeży pamięć obecnych jaśnie nam panujących zaprzańców opozycji lat 70-tych? - wszak Oni też tak drukowali i kolportowali swoje "bibuły" (trochę w innych warunkach i przy pomocy innych środków technicznych, ale cel był identyczny: docierać z prawdą do ludzi z ominięciem wtedy oficjalnie panujacych sowiecko-prlowskich ciemiężycieli - o ironio historii (sic!)).

Zdaję sobie sprawę, że z pewnością nie wyczerpałem listy powstających, niezależnych i opozycyjnych wobec obecnej, totalitarnej władzy,  inicjatyw aktywnych Polaków i ich grup. Jeżeli znacie inne to również zachęcam do promowania ich na swoich blogach! A może macie jakieś inne pomysły?

Pozdrawiam serdecznie

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com