Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaruzelski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jaruzelski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 kwietnia 2023

Wyraz oczu i mimika twarzy często są zwierciadłami duszy!

Podobno człowiek starzeje się tak jak wyglądało jego życie. Można być u końcu życia i mieć twarz oraz oczy pełne spełnienia i radości, ale też upływające lata mogą wyryć na gębusi i w oczach wszystko to, co może być najgorszymi cechami osobowości: złość, zawiść, nienawiść, frustrację, zło, zazdrość... 

Często na starość wykrzywienie ust do dołu to oznaka nienawiści do świata i ludzi a jakby zajrzeć w głębię wyrazu oczu to widzimy te same oznaki, cechy...

Oczywiście nie zawsze tak musi być, szczególnie w przypadku ust, bo nieraz jest to po prostu kwestia genetyczna lub np. wynik jakiejś choroby a dodatkowo możemy nauczyć się "wyrazu twarzy", ale już oczy mówią o nas najwięcej, niczego nie ukryją. Wzrok bowiem to jedyna część ciała człowieka, nad którą mamy jedynie minimalną kontrolę. Trudno jest nam kontrolować wyraz oczu i zmieniać je wtedy, gdy tego chcemy [1]. 

Analizując wyraz oczu i mimikę twarzy określonej osoby warto jednak znać to, w jakim kontekście (sytuacji) się one pojawiły... Z tym, że tak już jest, że jeżeli ktoś pała nienawiścią przez większość swojego życia to jednak częściej mu się te nienawistne oczy i twarz objawiają...

Plakat kampanii "Nazizm jest niemiecki" / Prof. Barbara Engelking / autor: Fratria https://wpolityce.pl/historia/643597-nawet-gdy-mowia-o-zbrodniach-niemcow-szkaluja-polakow

Barbara Engelking zabrała głos z okazji 80. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim
                                            /Adam Chełstowski /Agencja FORUM https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-barbara-engelking-polacy-zawiedli-zydow-szmalcownictwo-bylo-,nId,6729083


Donald Tusk (fot. PAP/Radek Pietruszka). - po publikacji „Newsweeka” na temat afery podsłuchowej. 

Janina Ochojska Źródło: Newspix.pl / Krzysztof Burski https://img.wprost.pl/img/janina-ochojska/bc/8b/a05b13bc1830df91b0d051cc57cb.jpeg



Jerzy Urban miał kontakty zarówno ze swoimi dawnymi pracodawcami z czasów PRL, jak i z nowymi „elitami” - doskonale to obrazuje scena z programu Jacka Kurskiego i Piotra Semki „Refleks” z 13 grudnia 1991 r., gdy do samochodu Jerzego Urbana wsiada Adam Michnik, a wcześniej miejsce w aucie zajęła Monika Olejnik. fot. Tomasz Czachorowski / Paweł Supernak/PAP / Sylwia Dąbrowa https://i.pl/urban-michnik-olejnik-od-prl-do-elit-iii-rp/ar/c1-16940329

Papież Jan Paweł II. Żywiec 22.05.1995. Fot. PAP/P. Kopczyński

https://www.rp.pl/opinie-polityczno-spoleczne/art8784191-jan-pawel-ii-papiez-ktory-zadziwil-kosciol-i-swiat

https://v.wpimg.pl/QUJDREVGfjQrJiR2eTxzIWh-cCw_ZX13P2ZoZ3lxY2EyazQsOiIjMDorfCIkMiE0PTR8NTpoMCUjayR0eSM4JjooMzx5Ijw3LyB9I2AmZDQpfGZoYSVkbGdwYHA1amhkeHd_JDV0ZWF5cWJ8biUydzc




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog


wtorek, 13 grudnia 2022

Stan Wojenny - tragiczny dla losów Polski!

Dziś mija 41 rocznica wprowadzenia w Polsce Stanu Wojennego, który utrącił na lata marzenia o wolnej Polsce.

Miał dwojakiego rodzaju cel: zniszczyć ruch I Solidarności i zabić w polskim narodzie nadzieję w dążeniu do prawdziwej suwerenności i niepodległości naszej Ojczyzny a także ochrony jej dotychczasowego kierownictwa i utrzymania jawnej bądź ukrytej „wałęsowsko-jaruzelskiej” ("bolkowo-wolskiej") kontroli nad związkiem.  I te cele zostały osiągnięte. Internowano 10 tys. osób, zabito bezpośrednio przeszło 100 osób a ile pośrednio (np. z powodu trudności w dostępie do służby zdrowia czy też osobistych dramatów rodzinnych)  do dziś nie jesteśmy w stanie policzyć, zmuszono w latach 1981-1983 do emigracji przeszło milion najbardziej patriotycznych Polaków, którzy mogli budować od nowa naszą Ojczyznę... jakże ich zabrakło w 1988 czy 1989 roku... No i udało się utrzymać Bolka u władz Solidarności wraz z tzw. konstruktywną, różową opozycją i jednocześnie eliminując z kierownictwa związku niemal wszystkie jednostki naprawdę patriotyczne.

Każde rocznice skłaniają do refleksji, tym bardziej, iż dzisiaj - podobnie jak przez ponad już 30 lat - próbuje się w dalszym ciągu wybielać i zmieniać historię. Ze zdrajców, sowieckich agentów i morderców pogrobowcy PRL oraz III RP starają się zrobić ludzi honoru a z ludzi walczących wówczas i dziś o Polskę oraz prawdę niemal ówczesnych oprawców. Jest tak tylko z jednego powodu: III RP po 1989 roku była kontynuacją PRL a jej elity stanowili postkomuniści oraz ludzie będący ich zwolennikami, agentami (TW, KO), antypolakami i nie-Polakami a także szumowinami, które za komfort finansowy byli w stanie zrobić wszystko, ze zdradą włącznie. Brak lustracji i dekomunizacji był i jest największą zbrodnią dzisiejszych, opozycyjnych teraz elit PRL-bis i za to winniśmy ich rozliczyć. Już nie mówię o zdradzie i antypolskim Okrągłym Stole i Magdalence, które w większości były spotkaniami komunistów (czerwonych) i ich TW czy KO z tzw. różowej, czyli "konstruktywnej", ale mającej korzenie w większości komunistyczne (trockistowskie), opozycji. Zresztą trzon tych niby opozycjonistów stanowili w dużej mierze członkowie KOR-u, w większości niechętni Polsce Żydzi jak np. T. Gross, A. Michnik czy J. Kuroń. 

Warto też jeszcze głębiej zastanowić się nad tym, że według T. Fiszbacha, ówczesnego Wicemarszałka Sejmu Kontraktowego (lipiec 1989-listopad 1991) a wcześniej - w latach 1975–1982 - pełniącego funkcję  I sekretarza KW Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Gdańsku, na 58 wszystkich uczestników Okrągłego Stołu po obu stronach zasiadało aż 47 Polaków pochodzenia żydowskiego [1].

Ale też było i inne jeszcze spotkanie. Na dzień przed spotkaniem w Magdalence "Lech Wałęsa 15 września 1988 r. spotkał się w rządowym pałacyku na Zawracie z gen. Czesławem Kiszczakiem, Stanisławem Cioskiem i ks. Alojzym Orszulikiem, aby ustalić szczegóły zakulisowych rozmów między komunistyczną władzą a „konstruktywną opozycją". Wałęsa na widok szefa MSW od razu zadeklarował, że wcale nie chce „zakładać natychmiast »Solidarności«" [2]. Przypominam, że obrady Okrągłego Stołu zaczęły się dopiero 6 lutego 1989 i tak naprawdę służyły li tylko "przyklepaniu" decyzji podjętych już dużo wcześniej i był to "cyrk i igrzyska" dla "głupiego, polskiego luda". 

Jakże wielu z nas jednak im zaufało... i jak zostaliśmy oszukani... Nawet jeszcze dzisiaj niektórzy - i nieraz bardzo prawi ludzie - jeszcze tkwią w tym kłamstwie nie potrafiąc pokonać dysonansu poznawczego, czyli - tym przypadku - dysonansu politycznego. 

Najbardziej dziwne i oburzające jest to, że do dzisiaj ci ciemiężyciele Polaków wyprowadzający czołgi na ulice i zmuszający do opuszczenia kraju przez polskich patriotów, ci mordercy... unikają odpowiedzialności więziennej lub skazania za zdradę Polski a dodatkowo wielu z nich przez te ponad 30 lat było gloryfikowanych, choćby poprzez zbyt wysokie świadczenia społeczne i nazywanie ich ludźmi "honoru". Ich miejsce, czyli np. W. Jaruzelskiego czy Cz. Kiszczaka oraz dodatkowo miejsce zdrajców z tzw. "konstruktywnej opozycji" spod znaku Bolka, Michnika, Geremka, Mazowieckiego, Balcerowicza i wielu innych jest na śmietniku polskiej historii i za naszego życia powinni odpowiedzieć za zdradę Ojczyzny, zdradę Polski. Niestety tak się nie stało i chyba się nie stanie. Powoli odchodzą na wieczny spoczynek w poczuciu bezkarności. Dobrze, że chociaż obecne władze zmniejszyły im świadczenia emerytalne, ale to zbyt mało niestety.

Od iluż już lat mówi się głośno o odebraniu stopnia generalskiego choćby generałom: W. Jaruzelskiemu i Cz. Kiszczakowi. Nawet choćby pośmiertnie, bo wolna Polska nie może w ten sposób gloryfikować katów naszego narodu. I... jakoś nie możemy się tego doczekać. 

Postkomuniści przeszli okres polskiej transformacji niemal bez żadnych szkód osobistych a było raczej przeciwnie: to Oni uwłaszczyli się na polskim majątku a wielu z nich do dzisiaj żyje w finansowym luksusie, gdzie tysiące a może i setki tysięcy Polaków, dzięki którym możliwe było powstanie I Solidarności jeszcze żyje lub już umarło w biedzie i w zapomnieniu. 

Ale jak mogło być inaczej, skoro swego czasu zobaczyliśmy jak w dwudziestą rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego do domu generała W. Jaruzelskiego przyszedł A. Michnik i stwierdził, że kocha W. Jaruzelskiego i zawsze będzie jego i Wałęsy bronił... a przecież to właśnie A. Michnik w dużej mierze kształtował polskie przemiany [3]. Te sceny miłości ze strony Michnika do generała były żenujące i powinny być dla Polaków po prostu obrzydliwe. 

Mnie Stan Wojenny zastał, gdy miałem niespełna 14 lat (ur. marzec 1968) i całe życie przed sobą..., ale dzięki rodzinie byłem już uświadomionym patriotycznie młodym Polakiem. Podjąłem wtedy walkę tak jak umiałem. Pisałem przepełnione uniesieniem i polskością wiersze, chodziłem na comiesięczne demonstracje, które kończyłem z gazowymi łzami w oczach, czytałem prasę i literaturę patriotyczno-historyczną wydawaną w drugim obiegu, uczestniczyłem w mszach świętych w intencji Ojczyzny, po których ZOMO-wcy wyskakiwali z jakichś pomieszczeniem i pałowali jak popadło, odśpiewałem w szkole podstawowej Rotę na lekcji języka rosyjskiego... przez co o mój ojciec miał wiele kłopotów, wybijaliśmy  z kolegami szyby w komendach miejskich MO i obiektach wojskowych, nosiłem "oporniki" w swetrze, kolportowałem ulotki, które pomagałem drukować moim starszym kolegom i... wierzyłem w Lecha Wałęsę...

Później, po śmierci bł. Jerzego Popiełuszki nadzieja na zwycięstwo Solidarności umarła. Byłem na jego wspaniałym pogrzebie w Warszawie, ale tak naprawdę pozostało mi tylko zdobywanie wykształcenia i wielogodzinne domowe oraz towarzyskie dyskusje. Ale nie był to czas nadziei a raczej czas poczucia, że została zmiażdżona polskość, czas smutku i marazmu...

W Stanie Wojennym coś umarło, umarła nadzieja na wolność czego skutki odczuwamy do dzisiaj...

Najgorsze - powtórzę - jest to, że ci wszyscy koncesjonowani opozycjoniści z Wałęsą, Geremkiem, Kuroniem, Michnikiem i innymi okazali się zdrajcami naszej walki o wolność Ojczyzny. Zdradzili nas przy OS i w Magdalence czego też skutki odczuwamy do dzisiaj...

Pamiętam początek strajków w 1980 roku i powstanie Solidarności. Wróciłem wtedy z kolonii (jako niemal 13 latek) i zobaczyłem radość w oczach mojego śp. Ojca (zresztą ideowego wtedy socjalisty). Cieszył się, że wreszcie nastąpi wolność i zwiększenie demokratycznych swobód, ale oczywiście w ramach tamtego ustroju. Nie pamiętam już czy "złożył" wtedy legitymację partyjną, czy też czekał na wewnętrzne reformy PZPR, ale od tego czasu – słuchając Radia Wolna Europa i Głosu Ameryki – codziennie prowadziliśmy kilkugodzinne dyskusje: ja (mając kontakt poprzez rodzinę z zarządem kilku Regionów Solidarności i czytając prasę podziemną) z pozycji chyba "radykała" opowiadającego się za koniecznością porzucenia idei komunistycznych w całości, ojciec zaś był zwolennikiem reform i wierzył w "błędy i wypaczenia"...

Pamiętam - o czym wspomniałem - Stan Wojenny, który całkowicie już pozbawił mojego ojca złudzeń, co do rzeczywistości i uznał, że tylko najgorsze "szuje" i karykatury emocjonalne oraz  pospolici tchórze i kryminaliści walczą z własnym narodem. Byłem wtedy dumny, że ojciec przyznał mi - w sumie "gówniarzowi" - rację...

Pamiętam comiesięczne pochody każdego 13-tego miesiąca i szalonych ZOMO-wców czy ORMO-wców biegających (w cywilu i w opakowaniu państwowego terrorysty) za nami z pałami na wierzchu... Jakże wtedy oni byli wściekli, przesłuchiwali, straszyli, ślinili się i chuchali przetrawionym alkoholem pieniąc się ze złości... a my im o prawach człowieka, o parszywym Stalinie i Hitlerze, do których są podobni... Jakże wtedy można było być dumnym z wewnętrznego człowieczeństwa patrząc na tchórzy, którym została już tylko siła, pała, gaz łzawiący, armatki wodne, brutalność i jakieś zezwierzęcenie. 

Pamiętam moment, kiedy niemal nakryto nas na kolportażu i drukowaniu... kajdanki, pałowanie, podrzucanie dowodów, prowokowanie, udowadnianie, że "prowadzimy działalność antypaństwową", "znieważamy organy państwowe", "jesteśmy groźnymi bandytami", itd... Jakże wtedy byliśmy już "twardzi"... Mieliśmy trzy lokale (dziś chyba trzy komputery lub kopie dysków w innych miejscach), gazetki rozprowadzaliśmy ukrywając matryce po każdych kilkuset sztukach (dziś chyba powiedzielibyśmy: kopiując na pendriwach zawartość twardych dysków i alokując je w rożnych miejscach), dla niepoznaki w szafach mieliśmy książki i gazetki komunistyczne, mieliśmy ukształtowaną "sieć" znajomych, którzy w razie "kotła" mieli informować nawet ludzi dobrej woli za granicą (dziś powiedzielibyśmy zapewne... mieli informować wszelkie organizacje na całym świecie zajmujące się ochroną praw człowieka i przestrzeganiem zasad demokracji), robiliśmy zdjęcia oprawcom (dziś można nawet i filmować telefonem komórkowym ich twarze oraz nagrywać nawet z innego mieszkania i przekazywać w świat...). Wtedy zdążyliśmy - ostrzeżeni - oczyścić lokal i nic nie znaleźli, ale i tak na komendzie spędziliśmy kilkanaście godzin, co dla takiego smarkacza jak ja było naprawdę traumatycznym przeżyciem.  Byłem nieletni, więc jakoś moi bliscy mnie stamtąd wyciągnęli.

Byłem w tej całej hierarchii opozycyjnego mojego środowiska chyba najmłodszym, więc za dużo nie miałem do powiedzenia i wykonywałem polecenia starszych kolegów, ale te wszystkie opowiedziane rzeczy doskonale pamiętam i chyba to one mnie ukształtowały i też sprawiły, że do dziś jestem gorącym polskim patriotą i antykomunistą.

[1] Kozakiewicz Mikołaj, Byłem marszałkiem kontraktowego..., rozdz.: Zapiski marszałka - Pierwsze dni urzędowania,  Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Warszawa 1991, ISBN 83-7066-180-7, s. 131
[3] Filmik promujący "Magazyn Śledczy A. Gargas" o tym nocnym spotkaniu W. Jaruzelskiego z A. Michnikiem: https://www.youtube.com/watch?v=PBDfKQA7Dps&t=208s 

P.S. Jakoś tak zawsze myśląc o Stanie Wojennym przypomina mi się piosenka z tekstem:

Trzynastego grudnia roku pamiętnego
Wylęgła się WRON-a z jaja czerwonego.
Rozpostarła skrzydła od Gdańska po Kraków
Wtrąciła za kraty najlepszych Polaków.
Rozpostarła skrzydła i klepie slogany,
Aż otworzył oczy naród oszukany.
Prawdziwi Polacy w więzieniach siedzieli
Bo się o swój honor wreszcie upomnieli.
Że strzelać nie będzie, WRON-a obiecała
Tymczasem na Śląsku, znów się krew polała.
Rodacy, Polacy, nie dajcie się męczyć
Trzeba wreszcie WRON-ie podły łeb ukręcić
Śpiewa cała Polska, śpiewa naród cały,
Aż się z dupy WRON-ie pióra posypały.
Jak wiecie Rodacy, prawda nie upadła
Bo czerwoną WRON-ę „SOLIDARNOŚĆ” zjadła

-------------------------------------------------

I na koniec "epitafium" dla generała Wojciecha Jaruzelskiego...

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/ZKNcv2EE67s" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 12 grudnia 2021

Stan Wojenny. To już 40 lat...

Jutro mija okrągła 40 rocznica wprowadzenia w Polsce Stanu Wojennego, który utrącił na lata marzenia o wolnej Polsce.

Miał dwojakiego rodzaju cel: zniszczyć ruch I Solidarności i zabić w polskim narodzie nadzieję w dążeniu do prawdziwej suwerenności i niepodległości naszej Ojczyzny a także ochrony jej dotychczasowego kierownictwa i utrzymania jawnej bądź ukrytej „wałęsowsko-jaruzelskiej” ("bolkowo-wolskiej") kontroli nad związkiem.  I te cele zostały osiągnięte. Internowano 10 tys. osób, zabito bezpośrednio przeszło 100 osób a ile pośrednio do dziś nie jesteśmy w stanie policzyć, zmuszono w latach 1981-1983 do emigracji przeszło milion najbardziej patriotycznych Polaków, którzy mogli budować od nowa naszą Ojczyznę... jakże ich zabrakło w 1988 czy 1989 roku... No i udało się utrzymać Bolka u władz Solidarności wraz z tzw. konstruktywną, różową opozycją i jednocześnie eliminując z kierownictwa związku niemal wszystkie jednostki naprawdę patriotyczne.

Takie rocznice skłaniają do refleksji, tym bardziej, iż dzisiaj - podobnie jak przez ponad już 30 lat - próbuje się w dalszym ciągu wybielać i zmieniać historię. Ze zdrajców, sowieckich agentów i morderców pogrobowcy PRL oraz III RP starają się zrobić ludzi honoru a z ludzi walczących wówczas i dziś o Polskę oraz prawdę niemal ówczesnych oprawców. Jest tak tylko z jednego powodu: III RP po 1989 roku była kontynuacją PRL a jej elity stanowili postkomuniści oraz ludzie będący ich zwolennikami, agentami, antypolakami i nie-Polakami a także szumowinami, które za komfort finansowy byli w stanie zrobić wszystko, ze zdradą włącznie. Brak lustracji i dekomunizacji był i jest największą zbrodnią dzisiejszych, opozycyjnych teraz elit PRL-bis i za to winniśmy ich rozliczyć. Już nie mówię o zdradzie i antypolskim Okrągłym Stole i Magdalence, które w większości były spotkaniami komunistów (czerwonych) i ich TW czy KO z tzw. różowej, czyli "konstruktywnej", ale mającej korzenie w większości komunistyczne (trockistowskie), opozycji. Zresztą trzon tych niby opozycjonistów stanowili w dużej mierze członkowie KOR-u.

Warto też jeszcze głębiej zastanowić się nad tym, że według T. Fiszbacha, ówczesnego Wicemarszałka Sejmu Kontraktowego (lipiec 1989-listopad 1991) a wcześniej - w latach 1975–1982 - pełniącego funkcję  I sekretarza KW Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Gdańsku, na 58 wszystkich uczestników Okrągłego Stołu po obu stronach zasiadało aż 47 Polaków pochodzenia żydowskiego [1].

Ale też było i inne jeszcze spotkanie. Na dzień przed spotkaniem w Magdalence "Lech Wałęsa 15 września 1988 r. spotkał się w rządowym pałacyku na Zawracie z gen. Czesławem Kiszczakiem, Stanisławem Cioskiem i ks. Alojzym Orszulikiem, aby ustalić szczegóły zakulisowych rozmów między komunistyczną władzą a „konstruktywną opozycją". Wałęsa na widok szefa MSW od razu zadeklarował, że wcale nie chce „zakładać natychmiast »Solidarności«" [2]. Przypominam, że obrady Okrągłego Stołu zaczęły się dopiero 6 lutego 1989 i tak naprawdę służyły li tylko "przyklepaniu" decyzji podjętych już dużo wcześniej i był to "cyrk i igrzyska" dla "głupiego, polskiego luda". 

Jakże wielu z nas jednak im zaufało... i jak zostaliśmy oszukani... Nawet jeszcze dzisiaj niektórzy - i nieraz bardzo prawi ludzie - jeszcze tkwią w tym kłamstwie nie potrafiąc pokonać dysonansu poznawczego, czyli - tym przypadku - dysonansu politycznego. 

Najbardziej dziwne i oburzające jest to, że do dzisiaj ci ciemiężyciele Polaków wyprowadzający czołgi na ulice i zmuszający do opuszczenia kraju przez polskich patriotów, ci mordercy... unikają odpowiedzialności więziennej lub skazania za zdradę Polski a dodatkowo wielu z nich przez te ponad 30 lat było gloryfikowanych, choćby poprzez zbyt wysokie świadczenia społeczne i nazywanie ich ludźmi "honoru". Ich miejsce, czyli np. W. Jaruzelskiego czy Cz. Kiszczaka oraz dodatkowo miejsce zdrajców z tzw. "konstruktywnej opozycji" spod znaku Bolka, Michnika, Geremka, Mazowieckiego, Balcerowicza i wielu innych jest na śmietniku polskiej historii i za naszego życia powinni odpowiedzieć za zdradę Ojczyzny, zdradę Polski. Niestety tak się nie stało i chyba się nie stanie. Powoli odchodzą na wieczny spoczynek w poczuciu bezkarności. Dobrze, że chociaż obecne władze zmniejszyły im świadczenia emerytalne, ale to zbyt mało niestety.

Od iluż już lat mówi się głośno o odebraniu stopnia generalskiego choćby generałom: W. Jaruzelskiemu i Cz. Kiszczakowi. Nawet choćby pośmiertnie, bo wolna Polska nie może w ten sposób gloryfikować katów naszego narodu. I... jakoś nie możemy się tego doczekać. 

Postkomuniści przeszli okres polskiej transformacji niemal bez żadnych szkód osobistych a było raczej przeciwnie: to Oni uwłaszczyli się na polskim majątku a wielu z nich do dzisiaj żyje w finansowym luksusie, gdzie tysiące a może i setki tysięcy Polaków, dzięki którym możliwe było powstanie I Solidarności jeszcze żyje lub już umarło w biedzie i w zapomnieniu. 

Ale jak mogło być inaczej, skoro ostatnio zobaczyliśmy jak w dwudziestą rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego do domu generała W. Jaruzelskiego przyszedł A. Michnik i stwierdził, że kocha W. Jaruzelskiego i zawsze będzie jego i Wałęsy bronił... a przecież to właśnie A. Michnik w dużej mierze kształtował polskie przemiany [3]. Te sceny miłości ze strony Michnika do generała były żenujące i powinny być dla Polaków po prostu obrzydliwe. 

Mnie Stan Wojenny zastał, gdy miałem niespełna 14 lat (ur. marzec 1968) i całe życie przed sobą..., ale dzięki rodzinie byłem już uświadomionym patriotycznie młodym Polakiem. Podjąłem wtedy walkę tak jak umiałem. Pisałem przepełnione uniesieniem i polskością wiersze, chodziłem na comiesięczne demonstracje, które kończyłem z gazowymi łzami w oczach, czytałem prasę i literaturę patriotyczno-historyczną wydawaną w drugim obiegu, uczestniczyłem w mszach świętych w intencji Ojczyzny, po których ZOMO-wcy wyskakiwali z jakichś pomieszczeniem i pałowali jak popadło, odśpiewałem w szkole podstawowej Rotę na lekcji języka rosyjskiego... przez co o mój ojciec miał wiele kłopotów, wybijaliśmy  z kolegami szyby w komendach miejskich MO i obiektach wojskowych, nosiłem "oporniki" w swetrze, kolportowałem ulotki, które pomagałem drukować moim starszym kolegom i... wierzyłem w Lecha Wałęsę...

Później, po śmierci bł. Jerzego Popiełuszki nadzieja na zwycięstwo Solidarności umarła. Byłem na jego wspaniałym pogrzebie w Warszawie, ale tak naprawdę pozostało mi tylko zdobywanie wykształcenia i wielogodzinne domowe oraz towarzyskie dyskusje. Ale nie był to czas nadziei a raczej czas poczucia, że została zmiażdżona polskość, czas smutku i marazmu...

W Stanie Wojennym coś umarło, umarła nadzieja na wolność czego skutki odczuwamy do dzisiaj...

Najgorsze - powtórzę - jest to, że ci wszyscy koncesjonowani opozycjoniści z Wałęsą, Geremkiem, Kuroniem, Michnikiem i innymi okazali się zdrajcami naszej walki o wolność Ojczyzny. Zdradzili nas przy OS i w Magdalence czego też skutki odczuwamy do dzisiaj...

Pamiętam początek strajków w 1980 roku i powstanie Solidarności. Wróciłem wtedy z kolonii (jako niemal 13 latek) i zobaczyłem radość w oczach mojego śp. Ojca (zresztą ideowego wtedy socjalisty). Cieszył się, że wreszcie nastąpi wolność i zwiększenie demokratycznych swobód, ale oczywiście w ramach tamtego ustroju. Nie pamiętam już czy "złożył" wtedy legitymację partyjną, czy też czekał na wewnętrzne reformy PZPR, ale od tego czasu – słuchając Radia Wolna Europa i Głosu Ameryki – codziennie prowadziliśmy kilkugodzinne dyskusje: ja (mając kontakt poprzez rodzinę z zarządem kilku Regionów Solidarności i czytając prasę podziemną) z pozycji chyba "radykała" opowiadającego się za koniecznością porzucenia idei komunistycznych w całości, ojciec zaś był zwolennikiem reform i wierzył w "błędy i wypaczenia"...

Pamiętam - o czym wspomniałem - Stan Wojenny, który całkowicie już pozbawił mojego ojca złudzeń, co do rzeczywistości i uznał, że tylko najgorsze "szuje" i karykatury emocjonalne oraz  pospolici tchórze i kryminaliści walczą z własnym narodem. Byłem wtedy dumny, że ojciec przyznał mi - w sumie "gówniarzowi" - rację...

Pamiętam comiesięczne pochody każdego 13-tego miesiąca i szalonych ZOMO-wców czy ORMO-wców biegających (w cywilu i w opakowaniu państwowego terrorysty) za nami z pałami na wierzchu... Jakże wtedy oni byli wściekli, przesłuchiwali, straszyli, ślinili się i chuchali przetrawionym alkoholem pieniąc się ze złości... a my im o prawach człowieka, o parszywym Stalinie i Hitlerze, do których są podobni... Jakże wtedy można było być dumnym z wewnętrznego człowieczeństwa patrząc na tchórzy, którym została już tylko siła, pała, gaz łzawiący, armatki wodne, brutalność i jakieś zezwierzęcenie. 

Pamiętam moment, kiedy niemal nakryto nas na kolportażu i drukowaniu... kajdanki, pałowanie, podrzucanie dowodów, prowokowanie, udowadnianie, że "prowadzimy działalność antypaństwową", "znieważamy organy państwowe", "jesteśmy groźnymi bandytami", itd... Jakże wtedy byliśmy już "twardzi"... Mieliśmy trzy lokale (dziś chyba trzy komputery lub kopie dysków w innych miejscach), gazetki rozprowadzaliśmy ukrywając matryce po każdych kilkuset sztukach (dziś chyba powiedzielibyśmy: kopiując na pendriwach zawartość twardych dysków i alokując je w rożnych miejscach), dla niepoznaki w szafach mieliśmy książki i gazetki komunistyczne, mieliśmy ukształtowaną "sieć" znajomych, którzy w razie "kotła" mieli informować nawet ludzi dobrej woli za granicą (dziś powiedzielibyśmy zapewne... mieli informować wszelkie organizacje na całym świecie zajmujące się ochroną praw człowieka i przestrzeganiem zasad demokracji), robiliśmy zdjęcia oprawcom (dziś można nawet i filmować telefonem komórkowym ich twarze oraz nagrywać nawet z innego mieszkania i przekazywać w świat...). Wtedy zdążyliśmy - ostrzeżeni - oczyścić lokal i nic nie znaleźli, ale i tak na komendzie spędziliśmy kilkanaście godzin, co dla takiego smarkacza jak ja było naprawdę traumatycznym przeżyciem.  Byłem nieletni, więc jakoś moi bliscy mnie stamtąd wyciągnęli.

Byłem w tej całej hierarchii opozycyjnego mojego środowiska chyba najmłodszym, więc za dużo nie miałem do powiedzenia i wykonywałem polecenia starszych kolegów, ale te wszystkie opowiedziane rzeczy doskonale pamiętam i chyba to one mnie ukształtowały i też sprawiły, że do dziś jestem gorącym polskim patriotą i antykomunistą.

[1] Kozakiewicz Mikołaj, Byłem marszałkiem kontraktowego..., rozdz.: Zapiski marszałka - Pierwsze dni urzędowania,  Polska Oficyna Wydawnicza BGW, Warszawa 1991, ISBN 83-7066-180-7, s. 131
[3] Filmik promujący "Magazyn Śledczy A. Gargas" o tym nocnym spotkaniu W. Jaruzelskiego z A. Michnikiem: https://www.youtube.com/watch?v=PBDfKQA7Dps&t=208s 

P.S. Jakoś tak zawsze myśląc o Stanie Wojennym przypomina mi się piosenka z tekstem:

Trzynastego grudnia roku pamiętnego
Wylęgła się WRON-a z jaja czerwonego.
Rozpostarła skrzydła od Gdańska po Kraków
Wtrąciła za kraty najlepszych Polaków.
Rozpostarła skrzydła i klepie slogany,
Aż otworzył oczy naród oszukany.
Prawdziwi Polacy w więzieniach siedzieli
Bo się o swój honor wreszcie upomnieli.
Że strzelać nie będzie, WRON-a obiecała
Tymczasem na Śląsku, znów się krew polała.
Rodacy, Polacy, nie dajcie się męczyć
Trzeba wreszcie WRON-ie podły łeb ukręcić
Śpiewa cała Polska, śpiewa naród cały,
Aż się z dupy WRON-ie pióra posypały.
Jak wiecie Rodacy, prawda nie upadła
Bo czerwoną WRON-ę „SOLIDARNOŚĆ” zjadła

-------------------------------------------------

I na koniec "epitafium" dla generała Wojciecha Jaruzelskiego...

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/ZKNcv2EE67s" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 21 września 2019

PRL była nielegalna i... żydo-komuna

Trochę inne niż ogólne spojrzenie: od żydo-komuny do III RP. Ważne, aby ten materiał był przyczynkiem do dyskusji nad ewentualną prawdziwością "spiskowej teorii dziejów", choć ja nie ze wszystkimi tymi konstatacjami się zgadzam, ale wielu moich czytelników wyraża takie opinie.

PRL jako quasi państwo mogło funkcjonować prawnie dzięki pierwszym wyborom powojennym.

Były one wszakże sfałszowane, bo aż około 70% społeczeństwa wypowiedziało się przeciw władzy ludowej. Sowieci wraz z polskimi komunistami po prostu sfałszowali owe wybory. Więc powstała na fałszu PRL była z punktu prawnego nielegalna i tak winna być traktowana obecnie przez wolną Polskę. Zaś partia komunistyczna winna być traktowana jako organizacja przestępcza, ludobójcza i antyludzka, podobnie jak komunizm powinien być zrównany z nazizmem jako system ludobójczy i antyludzki. I ci pogrobowcy z PRL-u dziś śmią wypowiadać się na temat Polski, mało tego: nawet startować w wyborach.

Polscy syjoniści związani z masońskim B.Geremkem, J.Kuroniem, T.Mazowieckim i... koszmarem A.Michnikiem od samego początku, czyli 1976 roku (KOR) planowali przejąć Polskę dla budowy mitycznej Judeopolonii lub jej namiastki albo chociaż dla siebie i sobie podobnych. Sam zresztą A.Michnik stwierdził, że jest trockistą i reprezentuje żydo-komunę.

W tym celu należało wyodrębnić z polskiego społeczeństwa najbardziej propolskich, narodowych patriotów. Stworzono Solidarność a przecież Geremek sam nakazał na początku grudnia 1981 roku wprowadzenie Staniu Wojennego (oglądaj: "Towarzysz Generał idzie na wojnę").

Cała III RP to antypolska organizacja mająca na celu zniszczenie polskości. W latach 1939-1941 Żydokomuna wysłała ponad 300  (1,3 mln osób wedle Związku Sybiraków) tysięcy Polaków patriotów na Syberię. W latach 1944-1956 zamordowano setki tysięcy (300 tys. ?) patriotów (AK, WiN,  NSZ i inni). W latach 1981-1983 wyemigrowało około 1,5 mln osób I Solidarności zmuszonych do emigracji przez Jaruzela i Żydokomunę. W latach 2004-2015 wyemigrowało przeszło 2 mln młodych ludzi za granicę (celowe zmniejszenie populacji). Zamordowano Polaków-patriotów  pod Smoleńskiem. Czyżby dokonała tego wespół z innymi loża masońska P3, o której często mówi chyba najlepszy znawca masonerii w Polski i na świecie dr S. Krajski [1]?

Tak naprawdę przez ostatnie lata pozbyliśmy się najbardziej kreatywnych młodych ludzi a chyba przez to działanie otworzyła się "przestrzeń życiowa" dla Żydów i zintensyfikowano działania w tym kierunku a kreowanie Polaków jako winnych śmierci Żydów w czasie II WŚ oprócz "przestrzeni życiowej" ma celu uzyskanie / wyłudzenie już 300 mld USD, bo przecież "Przedsiębiorstwo Holocaust" musi dysponować jakimiś pieniędzmi. Nieprawdaż?

Warto jednak powrócić do schyłku lat 80-tych XX wieku. To wtedy stało się jasne, że komunizm upadnie i przegra z innym, kulturowym komunizmem zwanym dla niepoznaki kapitalizmem współczesnym.

Już w 1985 roku M. Gorbaczow zadeklarował, że w niedalekiej przyszłości zgodzi się na zjednoczenie Niemiec, co znaczy tyle, że zgodzi się na koniec komunizmu (realnego socjalizmu).

A w Polsce? Również w tymże roku - we wrześniu - generał W. Jaruzelski spotkał się z  Dawidem Rockefellerem. Krążą legendy, że Dawid zjechał windą na parter (czego zwyczajowo nie robił) i przyjął przed jego budynkiem Wolskiego z wielkimi honorami i od tego momentu Fundacja Dawida Rockefellera wspierała rozwój polskiej wsi, polskiego rolnictwa poprzez swoją Fundację na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa (FDPA). Z portalu „Patriotyczny Ruch Polski” można dowiedzieć się, że Dawid Rockefeller chciał w ten sposób zmniejszyć na wsi polskiej wpływy Kościoła Katolickiego [2].

Tyle tylko, że aż trudno uwierzyć, że w czasie rozmów dyskutowano tylko o polskiej wsi. O czym jeszcze? Tego nie wiadomo... a może np. o tym jak przeprowadzić w Polsce rewolucję masońską?

A może też wynikiem tych rozmów - niejako jako początek tej rewolucji - była zgoda na założenie w Polsce przez G. Sorosa Fundacji Stefana Batorego (1988 rok). Czyli od 1988 roku byliśmy już pod kontrolą masonów i cały OS był kontrolowany przez masonerię rytu szkockiego (m.in. B. Geremek) a około 70-80% uczestników OS po obu jego stronach stanowili rozmówcy pochodzenia żydowskiego, na co onegdaj zwrócił uwagę J. Kobylański, prezes USOPAŁ: "Na 57 uczestników obrad Okrągłego Stołu aż 47 było Żydami lub je wspierało" [3].

To właśnie żydo-komuno-masoni byli doradcami Solidarności. Pojawili się od razu w roku 1980 aby nie dopuścić do odrodzenia się polskiej, narodowej myśli politycznej i organizacji narodowych i aby zamącić w głowach robotników i wskazać, że tylko oni mają rację. Potrafili się nawet hipokrytycznie niemal utożsamiać z Kościołem Katolickim, chociaż przecież fizycznie go nie znosili. Ale dla nich liczyły się dalekosiężne cele, czyli zniszczenie Polski i stworzeniu na jej terenie Judeopolonii lub jej namiastki.

Większość z nich (A.Michnik, J.Kuroń, B.Geremek i inni) byli wcześniej gorącymi piewcami komunizmu (komunizm jako ustrój promujący bezpaństwowość, antychrześcijańskość powstał również z inspiracji masonów, których cele były i są podobne oraz wzajemnie tożsame).

Od 1976 roku (KOR) i masoni próbowali powstrzymać polski rozwój gospodarczy (gospodarczy, nie polityczny!) dokonywany w latach 1970-1976 przez E.Gierka. Nie mogli znieść, że polska "rośnie w siłę a ludziom zaczyna żyć się dostatnio" i chcieli przejąć te wartościowe polskie aktywa, bo przecież co dziko prywatyzowano w latach 1989-1991 i później? Właśnie spuściznę gospodarczą E. Gierka.

Celem przecież żydo-komuno-masonów było zniszczenie Polski jako narodu i państwa. Tak naprawdę W. Jaruzelski  był tylko wykonawcą ich poleceń w zamian za utrzymanie władzy i zawłaszczenie majątku przez nomenklaturę komunistyczną, który to majątek i tak ostatecznie wylądował w rękach międzynarodowej syjonistycznej, masońskiej mafii finansowej (np. banki czy też przemysł).

I tak było przez 30 lat III RP, kiedy to systematycznie niszczono Polskę poprzez jej degradację gospodarczą, pauperyzację, zubażanie społeczeństwa i jego atomizację, rozbijanie rodziny jako fundamentu rozwoju społecznego, promowanie postmodernistycznych wartości, manipulowanie ludźmi, zniewalanie ich kredytem, niszczenie wszelkich zalążków polskiego, narodowego patriotyzmu, oczernianie Polski o antysemityzm, depopulacja Polaków. Cała ta lewacko-komuno-syjo-masoneria rządziła w Polsce i śmiem twierdzić, że pod ich wpływem były też polskie, dawne służby specjalne WSI.

Nad wszystkim zaś czuwała (czuwa?) sorosowa Fundacja Stefa Batorego, co można np. potwierdzić faktem, iż na portalu Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk mogliśmy onegdaj (grudzień 2012 rok) znaleźć ogłoszenie: „Fundacja Rothschilda – The Rothschild Foundation (Hanadiv) Europe – prowadzi kolejny nabór wniosków w ramach Academic Jewish Studies in Europe Grant Programme” [4] (za: http://www.ihpan.edu.pl/?id=853).

Dlatego, iż ta masoneria już oficjalnie rządziła w Polsce przynajmniej od roku 1985 to dlatego komuniści tak łatwo dogadywali się z tzw. konstruktywną opozycją przy Okrągłym Stole. Dostali obietnicę wsparcie ekonomicznego w zamian za oddanie już całkowicie Polski pod jej (masonerii) władanie.

Jeżeliby więc uznać żydo-komunizm za nielegalny i za zbrodnię przeciw ludzkości to należałoby od komunistów żądać odszkodowań za doznane krzywdy.

Winniśmy ścigać zbrodniarzy żydo-komunistycznych, którzy mordowali Polaków w latach 1944-1989 tak jak ścigają swoich hitlerowskich oprawców Żydzi: do końca i do "grobowej deski"!

Nie tylko winniśmy wzorować się na Żydach w kwestii ścigania ich hitlerowskich oprawców, ale też uczyć się współczesnego, nacjonalistycznego patriotyzmu, oczywiście mając jako odniesienie naszą ukochaną Polskę. Tak jak Żydzi winniśmy być narodowymi patriotami... a wtedy nikt nam nie zarzuci jakiegoś faszyzmu... wszak będziemy wzorować się na powszechnie szanowanych Żydach. Nie wolno nam oczywiście przenosić na grunt Polski obcych nam wartości i zachowań, czyli traktowaniu innych nacji jako podludzi (bydło) lub też np. nie możemy sobie pozwolić na budowę jakichś więzień (gett) dla innych nacji.


[1] http://krajskiomasonerii.neon24.pl/post/105027,fundacje-masonska-manipulacja. Autor w tymże artykule, fragmencie jego książki wskazuje też na masońskie organizacje w Polsce
[2] http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=8948&Item]
[3] http://www.usopal.pl/publicystyka/2511-list-z-usopa-do-wszystkich-polako...
[4] http://www.ihpan.edu.pl/?id=853.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

"Towarzysz Generał idzie na wojnę" - jutro w TVP1


Jutro w TVP1 o godzinie 20:35 będziemy mogli obejrzeć film dokumentalny Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna pt. "Towarzysz Generał idzie na wojnę", który powstał w 2011 roku, w 30 rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego w Polsce.

W owym czasie oglądałem ten film a moje wrażenia opisałem w poście: "Pierwsze refleksje po obejrzeniu idącego na wojnę towarzysza Wolskiego..." [1]. Pisałem w nim m.in.:

---------------------------------------

Moim zdaniem film ten winni obejrzeć (wraz z wcześniejszym: "Towarzysz Generał") wszyscy Polacy, niezależnie od poglądów i stosunku do osoby generała Wolskiego vel. W. Jaruzelskiego a w szczególności każdy uczeń szkoły średniej... Może kiedyś, kiedy Polska będzie naprawdę wolna, suwerenna i demokratyczna, tak się stanie...

Jestem pełny szacunku dla twórców filmu, niemniej mam do nich żal... odarli mnie z resztek złudzeń i już ostatecznie zabrali mi moją patriotyczną, młodzieńczą i idealistyczną przeszłość lat 80-tych i początków lat 90-tych XX wieku... Czuję się tak, jakbym dostał siarczysty cios w szczękę, został oszukany i poniżony przez najbliższego przyjaciela lub zdradzony przez ukochaną partnerkę... Autorzy dla mnie dziś stali się dostarczycielami "anonimowej koperty", którą zostawili mi pod drzwiami domu abym mógł znaleźć w niej fotografie "zdrady", zdrady przeczuwanej od dawna, która była niemal pewnością, ale odsuwaną gdzieś w zakamarki duszy...

Wolę jednak prawdę od fałszu i zakłamania a mój żal, złość, gorycz i gniew zamienione w smutek mogę tylko kierować wobec zdrajców i oszustów...

Mogę też podzielić się z Wami moimi pierwszymi refleksjami powstałymi po obejrzeniu filmu...

Myśl pierwsza... Polska od 1943 roku, czyli od zamachu na generała W. Sikorskiego oraz po konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie aż do dzisiaj nie była i nie jest ani wolna, ani niepodległa, ani suwerenna. Fakt celowej jej degradacji i niszczenia narodu polskiego wydaje się najbardziej widoczny właśnie od 4 lipca 1943  do 1970 roku i od 1976 roku do dzisiaj...,

Myśl druga (nie nowatorska, ale warto to przypominać zawsze)... W okresie PRL wszystkie decyzje kadrowe oraz dotyczące polityki wewnętrznej w Polsce podejmowane były w ZSRR. Generał Wolski - co można zobaczyć w filmie - wyrażał uniżoną wdzięczność Leonidowi Iljiczowi Breżniewowi za to, że dostąpił zaszczytu zostania I Sekretarzem KC PZPR a gdy chciał zrezygnować z funkcji premiera to towarzysze sowieccy stanowczo nakazali mu pełnić ją dalej... Oczywiście łatwo z tego wywnioskować, że również "polski okrąglak" w 1989 roku nie byłby możliwy bez zgody władz sowieckich...

Myśl trzecia... W 1981 roku sowieci w żadnym razie nie mieli zamiaru interweniować w Polsce. Skłonni byli nawet do akceptacji przejęcia władzy przez "Solidarność", co zapewne było o tyle łatwiejsze, że po Prowokacji Marcowej (a i wcześniej oczywiście) "wierchuszka" i doradcy Solidarności byli zinwigilowani zarówno przez UB-ecję jak i sowiecką informacje wojskową... Sowieci po prostu bali się wejść do Polski oraz byli osłabieni wojną w Afganistanie i reakcją na tę wojnę USA (embargo). Zdawali sobie sprawę, że  - jak to, w odniesieniu do 1968 roku, ujął jeden z towarzyszy - "Polacy to nie Szwejki" a do Solidarności należy 10 milionów Polaków. Niebagatelną przeszkodą była też możliwość pogłębienia embarga na dostawy zboża i technologii z USA i Europy oraz wstrzymania przez Zachód importu rosyjskich: ropy i gazu...

Myśl czwarta... W filmie dowiadujemy się, że generał Wolski planował Stan Wojenny już w sierpniu 1980 roku a jedynym obszarem wątpliwości nie było czy, ale kiedy zaatakować naród polski. Koszmarem Wolskiego była też cały czas obawa związana z reakcją Solidarności i Polaków na Stan Wojenny oraz osoba papieża Jana Pawła II... Sądzę, że Wolski wprowadzając Stan Wojenny przypuszczalnie dobrze wiedział, że "większość bolkowych władz i marksistowscy doradcy Solidarności" są niejako po jego stronie, co powoli - np. po słowach B. Geremka - staje się chyba dla wszystkich oczywistością. Bo czyż inaczej jak nie pośrednią zachętą i zgodą na Stan Wojenny można interpretować słowa B. Geremka (doradcę Solidarności i Bolka vel. L. Wałęsy), który na początku grudnia 1981 roku - wedle ujawnionych w filmie archiwów STASI - zwraca się do pewnej grupy (osoby), komunistycznie władających Polską: "...dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy Solidarnością w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna .. Aparat Solidarności musi zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji Solidarność mogłaby na nowo powstać , ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę . Być może tak umiarkowane siły, jak Wałęsa, mogły by zostać zachowane"? (...)

Myśl piąta... Nigdy w historii nie zdarzyło się, aby Polak posyłał polskie wojsko na Polaków.  Sowieci byli szczęśliwi, że Wolskiemu udało się spacyfikować polski naród jego "własnymi rękoma". Jeżeli więc Wolski był Polakiem jest najgorszym zdrajcą Ojczyzny, natomiast jeżeli obywatelem sowieckim, to jest i był od początku naszym wrogiem... Jak zatem można ocenić i za kogo uważać ludzi zasiadających z wrogiem lub zdrajcą do "okrąglaka"? Moim zdaniem - jeżeli byli Polakami - są też prawdopodobnie zdrajcami, a jeżeli nimi nie byli i realizowali przy "stoliczku" obce nam interesy, to są prawdopodobnie li tylko wrogami Polski, polskości i narodu polskiego...

Myśli napływa więcej... Nieraz nawet przerażają swoją treścią, ale zawsze - wobec faktu ukrywania przeszłości - można myśleć, mieć wątpliwości, zadawać pytania i zastanawiać się stawiając przeróżne tezy i hipotezy. Mam nadzieje, że kiedyś będzie można naszą niedawną historię poznać a hipotezy zweryfikować: odrzucając je jako fałszywe, lub przyjmując jako prawdziwe...

--------------------------------

Takie wówczas były moje, emocjonalne spostrzeżenia. Mam ten film w swoich archiwach, ale bardzo się cieszę, że wreszcie nastąpi jego emisja w Telewizji Publicznej. Długo na to czekałem a pamiętając jaką wrzawę i konsekwencję wywołała telewizyjna emisja wcześniejszego film autorów pt.: "Towarzysz Generał" wiedziałem, że nie będzie to możliwe bez zmiany władzy w Polsce.

Jeszcze raz zachęcam do obejrzenia całości dokumentu. Naprawdę warto, choć być może znów podniosą się głosy oburzenia postkomunistyczno-lewacko-liberalnych elit III RP, które dziś "stoją tam, gdzie stało ZOMO".

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2011/12/pierwsze-refleksje-po-obejrzeniu.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 18 lutego 2016

"Bolek" - misterna gra operacyjna układu III RP?

Jeżeli ktoś sądzi, że oficjalny przekaz informacyjny dotyczący operacji, którą można nazwać: "Bolek - wdowa po generale Cz. Kiszczaku" jest zgodny z rzeczywistymi faktami to - wedle mnie - jest delikatnie mówiąc bardzo naiwny.

Jeżeli jednak ktoś mimo wszystko daje wiarę tym faktom, to niech sobie odpowie na proste pytanie: Czy jest możliwe, aby "najważniejsza wdowa III RP" po szefie służb specjalnych PRL-u, której mąż - poprzez zawłaszczenie akt komunistycznej bezpieki - zabezpieczył swoje i nie tylko swoje bezkarne funkcjonowanie przez całe niemal 26 lecie "wolnej Polski" mogłaby mieć jakikolwiek kłopoty finansowe i nie być pod dożywotnią "opieką" towarzyszy męża lub ich spadkobierców?

Odpowiedź wydaje się chyba oczywista...

Wszystkie okoliczności całej operacji wkroczenia IPN do domu pani M. Kiszczak są najpewniej zupełnie inne i są najzwyczajniejszą misternie i świetnie zorganizowaną "grą operacyjną" służb i "układu" władającego Polską od 1989 roku a tak naprawdę od momentu dojścia do władzy w PRL gen. W. Jaruzelskiego.

Pozostawszy w konwencji zadawania sobie pytań to w analizowaniu całego zdarzenia najważniejszymi chyba  z nich są np. takie: "Jaki jest cel podjęcia owej gry?" oraz "Kto na tej grze zyskuje?".

Aby choć hipotetycznie dopowiedzieć na owe pytania warto skupić się na pewnej chronologii czasowej znanych oficjalnie faktów związanych ostatnio z L. Wałęsą, bo to on jest chyba centralnym figurantem w całej tej operacji i to figurantem, któremu takie pierwszorzędne znaczenie nadali jej inicjatorzy:

- 25.10.2015 - L. Wałęsa odnosząc się do rządów prawicy w Polsce rzekł: "Jestem w stanie w bardzo krótkim czasie podnieść Polskę. Jeśli będzie źle",
- 15.12.2015 - minister A. Macierewicz zapowiedział odtajnienie tzw. zbioru zastrzeżonego IPN w obszarze wojskowych służb specjalnych PRL (akta wojskowych służb są najwartościowsze informacyjnie),
- 16.12.2015 - L. Wałęsa powtórzył powyższą deklarację już w nieco ostrzejszej formie: "Jeśli się nie opamiętamy, jeśli nie zrozumiemy, że trójpodział władzy jest niezbędny, będę musiał  jeszcze raz stanąć na czele i poprowadzić ten bój". Dodał też, iż znów może pociągnąć za sobą tłumy i dać siłę antyrządowemu ruchowi,
- 10.01.2016 - L. Wałęsa - zaskakując wszystkich - wzywa IPN do zorganizowania debaty o TW Bolku i zapowiada, iż udowodni swoją prawdę o tym, że nie był Bolkiem. Debatę wyznaczono na połowę marca 2016 roku,
- koniec stycznia 2016 - wdowa po gen. Cz. Kiszczaku zwraca się do IPN z ofertą odsprzedaży archiwów swojego męża, które zawierają m.in. akta L. Wałęsy o pseudonimie Bolek. Termin spotkania IPN wyznacza na połowę lutego (sic!),
- 03.02.2016 - L. Wałęsa - znów nagle - odwołuje swoją gotowość do wzięcia udziału w debacie IPN na temat TW Bolka,
- 10.02.2016 - w niewyjaśnionych okolicznościach (zastrzelenie samobójcze?) ginie płk. S. Berdychowski. Informację podano dopiero 15.02.2016 roku,
- 16.02.2016 - po ponownej wizycie i spotkaniu z M. Kiszczak IPN wraz z policją dokonują przeszukania mieszkania Kiszczaków i zabezpieczają nielegalnie przechowywane tam akta komunistycznej bezpieki. Informację o tym fakcie podano 17.02.2016 roku, choć też już późnym wieczorem 16.02.2016 była znana,
- 18.02.2016 - IPN oświadcza, że wśród znalezionych materiałów są oryginały dotyczące współpracy L. Wałęsy (TW Bolka) z komunistyczna bezpieką a nie ma materiałów dotyczących np. A. Michnika. Dodatkowo poinformowano o podjęciu działań w celu przeszukania willi Kiszczaków na Mazurach,
- 03.03.2016 - prokuratorem generalnym zostanie minister sprawiedliwości Z. Ziobro.

Jakie mogą płynąć z tych faktów luźne i nie zawsze alternatywne wobec siebie wnioski?

Po pierwsze.

Obecna sytuacja polityczna Polski (związana m.in. z zapowiedzianymi lub oczekiwanymi działaniami A. Macierewicza, Z. Ziobry M. Błaszczaka) stała się na tyle poważnym zagrożeniem dla dotychczasowego "układu", że postanowiono poświęcić figuranta L. Wałęsę dla dobra tych, którzy nadzorczo ten "układ" tworzyli i tworzą.

Jeżeli tak rzeczywiście jest to podjęto - rzekłbym - działania prewencyjno-obronne dając nowemu rządowi i opinii publicznej "ochłap" w postaci i tak wcześniej znanych faktów dotyczących "jednoosobowego obalacza komuny" a jednocześnie wcześniej (choćby w czasie dwóch tygodni między wizytami w IPN M. Kiszczak) selekcjonując odpowiednio akta generała tak, aby do IPN dostały się tylko te, które "układ" uznał za stosowne (m.in. oryginały współpracy L. Wałęsy z bezpieką). Z pewnością inne (i niestety te najważniejsze) właśnie (albo już dawno) zmieniły właściciela (właścicieli).

Jak wiemy przecież sam W. Jaruzelski (z którym Cz. Kiszczak tworzył zbrodniczy tandem PRL) kiedyś wspomniał i zagroził, że jeśli zostanie skazany (a nawet postawiony przed sądem) to ma "haki", których ujawnienie  spowoduje, że "z wielu głów spadną aureole". Chodzi przede wszystkim oczywiście o część elit działaczy tzw. opozycji solidarnościowej (m.in. z Magdalenki i OS), którzy od 26 lat znajdują się na "świeczniku" władzy politycznej, medialnej, gospodarczej, ustawodawczej, sądowniczej czy wykonawczej lub jako znacząca opozycja. Takie "haki" zapewniały towarzyszom bezkarność i możliwość dostatniego życia a dodatkowo zapewniały wpływ na kreowanie z "cienia" tzw. III RP. Z pewnością też takie "haki" były zbierane nawet na "swoich", co by grzecznie "siedzieli cicho" i "sami siebie otaczali ochroną" oraz akta zbrodni komunistycznych (choćby dotyczące mordu na bł. J. Popiełuszce).  Nie wiem czy gen. W. Jaruzelski mówił o "swoich" aktach czy też aktach posiadanych przez Cz. Kiszczaka, ale z pewnością CZ. Kiszczak był jedynym, który miał dostęp do wszystkich akt bezpieki PRL-owskiej.

Dodatkowo też - w omawianym kontekście - operacja "Bolek" miała na celu danie sygnału do konsolidacji całego towarzystwa "układu" i była niejako "rozkazem" pochowania w bezpiecznych miejscach akt posiadanych przez innych towarzyszy rozsianych po całej Polsce (pamiętajmy: akta bezpieki nie płoną).

Równie ważnym celem tej operacji jest jak sądzę ostrzeżenie skierowane do części obecnie rządzących, bo nie sądzę, aby cała prawica była "krystalicznie czysta" a "haki" są i istnieją oraz... zawsze mogą nagle wypłynąć... A jakby co to... jest jeszcze "seryjny", który właśnie znów zaczął działać i został obudzony ze snu...

Zastanawiając się nad taką alternatywą nietrudno też logicznie wytłumaczyć niektóre posunięcia L. Wałęsy. Być może wiedział, że jest szykowany na "kozła ofiarnego" i stąd jego wyprzedzająca decyzja o debacie na temat TW Bolka i równie zaskakująca (już po pierwszej styczniowej wizycie w IPN M. Kiszczak) rezygnacja z tej debaty...

Po drugie.

Podjęcie tej "gry" może też mieć na celu wykreowanie z L. Wałęsy cierpiętniczej ofiary obecnie rządzących. A "haniebny" atak PiS-u na L. Wałęsę ma scalić i zdynamizować całe środowisko "układu" do jego obrony i przekonać kreatorów "lemingów" i samych "lemingów" do radykalniejszych działań na ulicach miast.

Nietrudno sobie przecież wyobrazić, że na najbliższych marszach KOD-u znajdą się hasła obrony L. Wałęsy a sam on może stanąć - jako legenda "obalacza komuny" - w pierwszym rzędzie cynicznie zapowiadanych na wiosnę demonstracji czy nawet być współorganizatorem jakiegoś "polskiego majdanu" i prowokacji wywołującej niemal "wojnę domową". A jeżeliby do tego doszło, to w "obronie demokracji" i gdy na czele jej "obrońców" stanie międzynarodowo uznana i haniebnie oskarżana o współpracę z bezpieką "legenda Solidarności" możliwe jest też wezwanie na pomoc braci unijnych zgodnie z zapisem w Traktacie Unijnym i obowiązującą jeszcze (do kiedy?) słynną ustawą 1066 o bratniej pomocy.

Jeżeli taki m.in. cel przyświeca całej operacji, to nie dziwi obecna narracja GW czy TVN oraz wielu opozycjonistów opierająca się na dyskredytacji wiarygodności materiałów komunistycznej bezpieki. Niewykluczone jest też w tym przypadku rzeczywiście odpowiednie spreparowanie niektórych dokumentów, które "układ" zdecydował się udostępnić IPN-owi w mieszkaniu Kiszczaków.

Poza tym zdyskredytowanie wiarygodności choćby części uzyskanych akt bezpieki może też wpłynąć na zdyskredytowanie całego procesu zapowiadanego ujawnienia akt zastrzeżonych IPN.

Po trzecie (nie niemożliwe).

Sekwencja dat poszczególnych zdarzeń może też wcale nie dotyczyć tylko Bolka, ale też faktu ujawnienia się "seryjnego" w postaci śmierci płk. S. Berdychowskiego.

Może w tym obszarze dziwić np. to, że informacja o śmierci pułkownika nastąpiła w dniu 15 lutego a 16 lutego przejęto akta z domu Kiszczaków i to ta informacja stała się głównym newsem "przykrywając" wszystkie inne, w tym prawdopodobne uaktywnienie się "seryjnego".

Sądzę jednak, że jeżeli śmierć płk. S. Berdychowskiego ma jakikolwiek związek z operacją "Bolek" to jest ona jednym z elementów tej misternej "gry", choć warto byłoby zadać pytanie: Co wiedział pułkownik?

Po czwarte (w co osobiście nie wierzę).

Całe zamieszanie jest zupełnie przypadkowe i wywołane faktycznie działaniem pani M. Kiszczak, której nagle zabrakło pieniędzy i postanowiła bidulka sprzedać akta męża...

I nie ma żadnego "układu"  i nigdy nie było żadnych "haków" a do tego "Komisja Michnika" tylko - u początków III RP - przeglądała sobie akta bezpieki w celu ich późniejszego skatalogowania... I też nikt z dawnej "różowej" opozycji nigdy nie współpracował ze służbami specjalnymi PRL i nie był ich agentem...

Podsumowując.

Być może można jeszcze wyciągnąć inne wnioski z całego tego wydarzenia, ale cele akcji wydają się być jasne. Z jednej strony chodzi o powstrzymanie procesu odkrywania prawdy o III RP (w tym i o PRL-u) i o ludziach kreujących tą III RP a z drugiej strony być może chodzi w konsekwencji o doprowadzenie do upadku rządu PiS. Beneficjenci jej też mogą być z dużym prawdopodobieństwem wskazani: cały układ magdalenkowo-okragłostołowy i elity (w tym służby - przede wszystkim wojskowe) kreujące i rządzące III RP od początku jej powstania.

Mam jednak nadzieję, że - jeżeli rzeczywiście jest to misterna akcja operacyjna "układu" - sytuacja wymknie się spod jego kontroli i będzie początkiem poznania prawdy o zdradzie magdalenkowo-okragłostołowej i o ludziach tej zdrady. Będzie początkiem poznania prawdy o zbrodniach komunistycznych i zbrodniach III RP. Będzie początkiem końca tej farsy, która doprowadziła do "teoretycznego państwa", gdzie jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa".

I na koniec takie dwie refleksje...

Natychmiast należy odwołać kierownictwo IPN. Nie tylko za zaniechanie wcześniej działań zmierzających do odzyskania nielegalnie przechowywanych archiwów przez funkcjonariuszy służb komunistycznych, ale też z powodu chyba celowo "spartaczonej"' akcji odzyskiwania akt generała Cz. Kiszczak. Dwa tygodnie zwłoki w podjęciu działań i ich wybiórczość ograniczona tylko do tych akt... Taka akcja winna być przeprowadzona jednocześnie wobec wszystkich,  u których istniało uzasadnione podejrzenie iż takie archiwa posiadają...

Z pewnością przejęte akta gen. Cz. Kiszczaka są odpowiednio wybrakowane i nie dowiemy się z nich nic, co uderzałoby rzeczywiście w "sztab" decyzyjny kreatorów III RP. Innych nie znajdziemy, bo już są zabezpieczone... Być może będzie wśród nich kilku kozłów ofiarnych", ale to nie o nich winniśmy poznać prawdę... Można jedynie jeszcze liczyć na "zbiór zastrzeżony" i jednak mieć nadzieję, że prawdy jednak nie da się ukryć i że ona zawsze wygrywa...

Pozdrawiam

P.S.
Istnieje jeszcze chyba jedna alternatywa, choć naprawdę mało prawdopodobna.  A może chłopcy (ci specjalni) postanowili zacząć kreować IV RP, poświęcając wybranych luminarzy tej III - ciej? Jeżeli tak jest to... jest to test dla nowych władz: Czy będą w stanie przeciąć te gordyjskie więzadła, choćby kosztem gorzkiej prawdy? Jeżeli nie to na nic to wszystko i te zwycięstwa wyborcze...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Całuję Twoją dłoń Madame i Twoją Mon Seigneur!*

Często o tym kim tak naprawdę jako ludzie (pracownicy, rodzice, małżonkowie, politycy, etc.) jesteśmy, jaki system wartości reprezentujemy, jaką postawę wobec siebie samych i innych przyjmujemy... świadczą  nasze podświadome, warunkowe lub bezwarunkowe, werbalne i pozawerbalne zachowania.

Jakże niesłusznie więc prawie zawsze oceniamy polityków tylko poprzez pryzmat ich oficjalnych wypowiedzi i zachowań, które często są wynikiem precyzyjnego -  wcześniej przygotowanego przez specjalistów od tzw. marketingu politycznego - planu albo też są odpowiednio zmanipulowane i przetworzone przez medialne korporacje schlebiające (w Polsce) aktualnie sprawującym władzę.

Może nieraz warto dostrzegać to, co ci politycy czynią, mówią i jak się zachowują wtedy, gdy nagle - zapominając o wszelkich, krępujących ich naukach PR-owców - zaczynają  być tak naprawdę sobą, zachowują się zupełnie naturalnie i swobodnie... unaoczniając nam właśnie swój prawdziwy jednostkowy obraz własnego człowieczeństwa, osobowości i swój stosunek do siebie oraz innych.  I może wtedy, przed dokonywaniem kolejnych wyborów zastanowimy się w końcu czy namaszczamy politycznie ludzi godnych sprawować nad nami władanie...

Wczoraj po raz pierwszy zobaczyłem  zdjęcie przedstawiające m.in. człowieka, którego - naturalne i podświadome oraz wynikające zapewne z wewnętrznego systemu hierarchii wartości i przekonań - zachowania winny implikować wykluczeniem go z polskiej polityki...


Od razu też przypomniał mi się inny człowiek reprezentujący naszych polityków, który równie uniżenie i niejako poddańczo całował  w rękę swoją krajankę A. Merkel a dla podkreślenia swojej wobec niej wasalizacji uchwycił oburącz dłoń swojej pani, co - dzięki CNN - na świecie wywołało prześmiewcze komentarze...

Czyż można jeszcze bardziej dać wyraz własnej miałkości i mentalności poddanego...? Choć może... nie tylko poddanego, bowiem analizując wymowę sceny przedstawionej na pierwszym zdjęciu warto też - w odniesieniu do Wolskiego - zastanowić się, czy osobnik całujący mu rękę czasem nie jest jego podwładnym, który infantylnie składa mu wyraz dalszej całkowitej lojalności i podziękowania za łaskę dostąpienia zaszczytów władzy...

Miłego dnia i wielu refleksji życzę... Także tych historycznych dotyczących losów naszego państwa po zakończeniu królowania przez Stanisława Augusta Poniatowskiego - najtragiczniejszego Króla Polski, choć sądzę, że wskazanym na zdjęciach personom nie pozostałoby nic innego jak również tylko uniżone ucałowanie mu ręki... jeżeliby w ogóle mieli taką możliwość a nie zajmowali się np. konserwacją powierzchni płaskich jego zamkowych komnat... Oj... przepraszam za obrazę "konserwatorów": to też trzeba umieć...

Pozdrawiam

* Może nieudolnie, ale chyba cały tytuł można też wyrazić zwrotem: "Całuję Twoją dłoń Pani i Twoją Mój Panie!"

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...  
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

czwartek, 12 stycznia 2012

Stan Wojenny był zbrodnią zadaną Polsce przez zbrojny związek przestępczy!

Wskazana w tytule oczywistość jest i była takową od momentu wprowadzenia Stanu Wojennego przez zsowietyzowanego "Wolskiego", generała W. Jaruzelskiego oraz jego najbliższych towarzyszy skupionych w Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego.

Dzisiejszy wyrok skazujący generała Cz. Kiszczaka za bezprawne wprowadzenie Stanu Wojennego i uznanie go za członka związku przestępczego o charakterze zbrojnym jest w sumie pewnym oczyszczeniem. Zostanie w aktach sprawy. Szczególnie ważne jest w tym kontekście stwierdzenie sądu o antykonstytucyjnym i bezprawnym wprowadzeniu Stanu Wojennego, zbrodniczym związku go wprowadzającym oraz potwierdzenie braku jakichkolwiek przesłanek do planowania "agresji" sowieckiej na Polskę w obronie "komunizmu". To ważne nie tylko historycznie...

Należy sobie jednak zdawać sprawę z tego, że wyrok ten jest jednak sądowym wyrokiem  I instancji. Będą odwołania a sprawa dalej będzie przeciągana w czasie i prawdopodobnie nigdy - do czasu upadku III RP i jej okrągłostołowych akolitów - nie zostanie zakończona podtrzymaniem treści sentencji i charakteru dzisiejszego wyroku. Gdyby tak się jednak stało, oznaczałoby to również konieczność wystąpienia też o sądową (honorową) degradację wojskową członków WRON oraz diametralną rewizję dotychczasowej, historyczno-etyczno-moralnej narracji dotyczącej solidarnościowych "pseudoelit" uczestniczących w  "okrągłostołowym" procesie - według mnie - zdrady narodowej.  Czy jest to dzisiaj obecnie w Polsce możliwe? Szczerze wątpię.

Cieszę się jednak z dzisiejszej decyzji sądu. Mam jednak takie nieodparte wrażenie pewnych związków dzisiejszego wyroku z trwającą od kilku dni walką prokuratury wojskowej z prokuraturą cywilną a tak naprawdę "chłopców" wojskowych (WSI) z "chłopcami cywilnymi*. W szerszym ujęciu zaś określiłbym uczestników tej a'la wojny o Polskę jako zwolenników utworzenia z niej albo Priwislanskiego Kraju, albo Generalniej Guberni, albo "dwóch w jednym".  Dodatkowo niepokoi mnie, że to wszystko może jest umiejętnie sterowane przez syjo-unio-globalistów... z polskimi zasobami w tle i niewyjaśnioną tragedią smoleńską...

Pozdrawiam

* taka sobie polska wojenka: wy w nas "po komorowskowu prokuraturą wojskową", to my w was "skazaniem  za Stan Wojenny"...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Pierwsze refleksje po obejrzeniu idącego na wojnę towarzysza Wolskiego...

Witam

Obejrzałem dziś, sławny już film Roberta Kaczmarka i Grzegorza Brauna pt.: "Towarzysz generał idzie na wojnę"...

Moim zdaniem film ten winni obejrzeć (wraz z wcześniejszym: "Towarzysz Generał") wszyscy Polacy, niezależnie od poglądów i stosunku do osoby generała Wolskiego vel. W. Jaruzelskiego a w szczególności każdy uczeń szkoły średniej... Może kiedyś, kiedy Polska będzie naprawdę wolna, suwerenna i demokratyczna, tak się stanie...

Jestem pełny szacunku dla twórców filmu, niemniej mam do nich żal... odarli mnie z resztek złudzeń i już ostatecznie zabrali mi moją patriotyczną, młodzieńczą i idealistyczną przeszłość lat 80-tych i 90-tych XX wieku... Czuję się tak, jakbym dostał siarczysty cios w szczękę, został oszukany i poniżony przez najbliższego przyjaciela lub zdradzony przez ukochaną partnerkę... Autorzy dla mnie dziś stali się dostarczycielami "anonimowej koperty", którą zostawili mi pod drzwiami domu abym mógł znaleźć w niej fotografie "zdrady", zdrady przeczuwanej od dawna, która była niemal pewnością, ale odsuwaną gdzieś w zakamarki duszy...

Wolę jednak prawdę od fałszu i zakłamania a mój żal, złość, gorycz i gniew zamienione w smutek mogę tylko kierować wobec zdrajców i oszustów...

Mogę też podzielić się z Wami moimi pierwszymi refleksjami, które niedługo postaram się przedstawić w bardziej syntetyczny sposób...

Myśl pierwsza... Polska od 1943 roku, czyli od zamachu na generała W. Sikorskiego oraz po konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie aż do dzisiaj nie była i nie jest ani wolna, ani niepodległa, ani suwerenna. Fakt celowej jej degradacji i niszczenia narodu polskiego wydaje się najbardziej widoczny właśnie od 4 lipca 1943  do marca 1968 i od 1976 roku (powstanie KOR) do dzisiaj...,

Myśl druga (nie nowatorska, ale warto to przypominać zawsze)... W okresie PRL wszystkie decyzje kadrowe oraz dotyczące polityki wewnętrznej w Polsce podejmowane były w ZSRR. Generał Wolski - co można zobaczyć w filmie - wyrażał uniżoną wdzięczność Leonidowi Iljiczowi Breżniewowi za to, że dostąpił zaszczytu zostania I Sekretarzem KC PZPR a gdy chciał zrezygnować z funkcji premiera to towarzysze sowieccy stanowczo nakazali mu pełnić ją dalej... Oczywiście łatwo z tego wywnioskować, że również "polski okrąglak" w 1989 roku nie byłby możliwy bez zgody władz sowieckich...

Myśl trzecia... W 1981 roku sowieci w żadnym razie nie mieli zamiaru interweniować w Polsce. Skłonni byli nawet do akceptacji przejęcia władzy przez "Solidarność", co zapewne było o tyle łatwiejsze, że po Prowokacji Marcowej (a i wcześniej oczywiście) "wierchuszka" i doradcy Solidarności byli zinwigilowani zarówno przez UB-ecję jak i sowiecka informacje wojskową... Sowieci po prostu bali się wejść do Polski oraz byli osłabieni wojną w Afganistanie i reakcją na tę wojnę USA (embargo). Zdawali sobie sprawę, że  - jak to, w odniesieniu do 1968 roku, ujął jeden z towarzyszy - "Polacy to nie Szwejki" a do Solidarności należy 10 milionów Polaków. Niebagatelną przeszkodą była też możliwość pogłębienia embarga na dostawy zboża i technologii z USA i Europy oraz wstrzymania przez Zachód importu rosyjskich: ropy i gazu...

Myśl czwarta... W filmie dowiadujemy się, że generał Wolski planował Stan Wojenny już w sierpniu 1980 roku a jedynym obszarem wątpliwości nie było czy, ale kiedy zaatakować naród polski. Koszmarem Wolskiego była też cały czas obawa związana z reakcją Solidarności i Polaków na Stan Wojenny oraz osoba papieża Jana Pawła II... Sądzę, że Wolski wprowadzając Stan Wojenny przypuszczalnie dobrze wiedział, że "władze i marksistowscy doradcy Solidarności" są niejako po jego stronie, co powoli - np. po słowach B. Geremka - staje się chyba dla wszystkich oczywistością. Może - w związku z tym, że jakoś JPII nie udało się pozyskać do współpracy a zawsze oddawał najwyższą cześć Matce Boskiej  - należy jeszcze raz dogłębnie zanalizować możliwe i hipotetyczne "źródła" powstania pomysłu zamordowania naszego Papieża oraz środowiska, które zamach akceptowały ?

Myśl piąta... Nigdy w historii nie zdarzyło się, aby Polak posyłał polskie wojsko na Polaków.  Sowieci byli szczęśliwi, że Wolskiemu udało się spacyfikować polski naród jego "własnymi rękoma". Jeżeli więc Wolski był Polakiem jest najgorszym zdrajcą Ojczyzny, natomiast jeżeli obywatelem sowieckim, to jest i był od początku naszym wrogiem... Jak zatem można ocenić i za kogo uważać ludzi zasiadających z wrogiem lub zdrajcą do "okrąglaka"? Moim zdaniem - jeżeli byli Polakami - są też prawdopodobnie zdrajcami, a jeżeli nimi nie byli i realizowali przy "stoliczku" obce nam interesy, to są prawdopodobnie li tylko wrogami Polski, polskości i narodu polskiego...

Myśli napływa więcej... Nieraz nawet przerażają swoją treścią, ale zawsze - wobec faktu ukrywania przeszłości - można myśleć, mieć wątpliwości, zadawać pytania i zastanawiać się stawiając przeróżne tezy i hipotezy. Mam nadzieje, że kiedyś będzie można naszą niedawną historię poznać a hipotezy zweryfikować: odrzucając je jako fałszywe, lub przyjmując jako prawdziwe...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 11 grudnia 2011

Wolski - przejaw zła w krystalicznej formie...

Jeżeli osobiście i w swoim imieniu - jako Polak -  miałbym kiedykolwiek przeprosić jakiegoś przedstawiciela innej (dla mnie) nacji za Polskę,  to dokonałbym tego aktu wobec Towarzysza Wolskiego...

Może nie będzie już okazji więc przepraszam go niniejszym - jeszcze za jego życia - za ogrom zniszczenia, które w jego wnętrzu dokonała Polska. Pragnę wyrazić swoje najwyższe ubolewanie, że ja osobiście, chyba mój kraj i zapewne też moi rodacy uczynili z niego tak podłego i złego człowieka. Wyrażam ogromny żal  i współczucie, że my - Polacy niechybnie zmusiliśmy go do konieczności dokonywania na nas - poprzez Stan Wojenny i utworzenie PRL-bis - okrutnych morderstw, do niszczenia naszej państwowości, do bezdusznego niszczenia naszych marzeń o wolnej, suwerennej i niepodległej Polsce.

A przede wszystkim chciałbym przeprosić za to, że najprawdopodobniej doprowadziliśmy go do tak skrajnego upodlenia, iż musiał wypowiedzieć najokrutniejsze dla niego słowo: "przepraszam".

Tylko, że po tym jego pustym słowie - nie popartym skruchą i chęcią realnego zadośćuczynienia za dokonane krzywdy - i stwierdzeniu, iż postąpiłby tak jeszcze raz...  poczułem się tak jak ofiara zbrodni, której oprawca wbija nóż w serce ze słowami pełnymi szyderstwa... "przepraszam, muszę...".

I zrozumiałem czym jest zło, niemal genetyczne, krystaliczne zło...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 4 marca 2010

SOBIES-SOWA-BOND (2). Historia i kulisy powstania potęgi (1)

Witam serdecznie

Niniejszy post jest kontynuacją mojego cyklu o rządzącej obecnie partii w Polsce, czyli SOBIES-SOWA-BOND. Część 1 TU.

Pierwotnie miałem kontynuować dalszej jej losy współczesne, ale wczorajszy post (artykuł) Aleksandra Ściosa pt. "Szpak, czyli weryfikacja Komorowskiego" przypominający rolę B. Komorowskiego w inwigilacji R. Sikorskiego oraz obrazujący kolejny raz wielką przyjaźń B. Komorowskiego z WSI i jej kręgami, skłonił mnie do przedstawienia krókiej i subiektywnej historii jej powstania i obecnej potęgi. Nie ukrywam tez, że chciałbym, zanim zacznę pisać o współczesności i szczegółowo o historii, przeczytać najnowszą książke IPN pt. "Czekiści. Organy bezpieczeństwa w europejskich krajach bloku sowieckiego 1944-1989”.

Ostatecznie do przyspieszenia i konieczności napisania niniejszej, zarysowej noty w formie skróconej historii SOBIES-SOWA-BOND, przekonała mnie treść notki blogera dodam pt. "Agentura wpływu", w którym autor stawia tezę o wciąż dominującej roli w polskim życiu politycznym sfery postsowieckiej i rosyjskiej agentury wpływu.

Wiem, że poniższe konkluzje są dla niektórych oczywiste i wyważam już dla nich "otwarte drzwi". Uważam jednak, że trzeba mówić o pewnych sprawach tak często, jak o tylko możliwe.

Są to tylko moje subiektywne opinie. Może dla części krzywdzące, ale moim zdaniem w pełni prawdopodobne, choć chciałbym się mylić... i to bardzo.

Oto mój subiektywny zarys 20-lecia III RP i korzeni jego historii a szczególnie rządzącą nami od ponad dwudziestu lat nieformalną partia SOBIES-SOWA-BOND.

I. Solidarność lat 1980-1981
Wspaniały ruch powstały jako sprzeciw wobec rzeczywistości PRL. Okres autentycznej nadziei Polaków na zmianę ich codzienności, na uzyskanie Wolności. Niestety zawłaszczony przez ubecko-sbecką oraz wojskową agenturę komunistyczną, która na czele Solidarności postawiła swojego agenta "Bolka". O "upadku" tego człowieka i tragicznej w sumie historii piszę TU,

II. Wprowadzenie Stanu Wojennego
Jedna z najtragiczniejszych dat w historii Polski. Zabiła w Polakach nadzieję, spauperyzowała ich i zniewoliła. Zamachu Stanu na Polskę dokonał agent obcego wywiadu o pseudonimie "Wolski", bezwzględny komunista i karierowicz, niejaki Towarzysz Generał Wojciech Jaruzelski. O nim i całym Stanie Wojennym można dowiedzieć się TU oraz w mojej nocie TU. O innym spojrzeniu na Stan Wojenny można dowiedzieć się TU, gdzie Wolski robi z siebie hipokrytycznie bohatera narodowego oraz TU, gdzie pokazano jak zwykli Polacy reagowali na Zamach na POLSKĘ i na NICH.

Kilka miesięcy wcześniej 13.05.1981 roku na arenie międzynarodowej starano się zniszczyć fizycznie najbardziej znienawidznego przez komunistycznych zbrodniarzy człowieka - Papieża Jana Pawła II. Zamachu na jego życie dokonały również komunistyczne służby specjalne dowodzone i zarządzane przez KGB i GRU. W marcu 2006 komisja śledcza włoskiego parlamentu powołana dla ustalenia odpowiedzialności obywateli włoskich podejrzanych o współpracę z KGB, ustaliła bezsprzecznie, że rozkaz zabicia papieża wydał osobiście I sekretarz KC KPZR Leonid Breżniew, a zatwierdziło Biuro Polityczne m.in. Michaił Gorbaczow. Ali Agca działał na zlecenie bułgarskiej służby bezpieczeństwa... zauważcie jak perfidny był Jaruzelski wprowadzając Stan Wojenny również 13 dnia miesiąca... przypadek?

III. Okres Stanu Wojennego: 13.12.1981 - 22.07.1983
Represje, internowania, kneblowania społeczeństwa. Początek kompletnego zastoju gospodarczego, którego sprawcą był nie kto inny jak Wolski, dla którego gospodarka była "czarną magią". W owym czasie kompletnie rozbito polską opozycję antykomunistyczną. Ludzie I Solidarności, autentyczni patrioci zostali zniszczeni psychicznie i fizycznie lub też zmuszeni do emigracji politycznej. W ten sposób według różnych szacunków pozbyto się z Polski od 1 do 2 mln ludzi, którzy mogliby stać się zalążkiem prawdziwie polskiej nowej "elity" w momencie odzyskania przez Nasze Państwo ponownej suwerenności i niezależności. Stłamszono młodych i gniewnych patriotów z NZS... przeszli często do biznesu, budowali swoje rodziny lub tez emigrowali. Eliminacja poprzez emigrację z Polski lub też poprzez fizyczno-psychiczno-materialną alienację społeczną ludzi cechujących się prawdziwą narodową dumą, honorem, państwowców i patriotów niczym w skutkach nie różniła się od fizycznej eliminacji polskiej inteligencji i ludzi honoru dokonywanej przez Stalina (Katyń) i Hitlera (cały okres okupacji). Podobnie zachowywali się "polscy" komunistyczni oprawcy okresu lat 1944-1956.

W tym miejscu zwracam się do Naszej Przyszłości, do Młodych Polaków... zobaczcie o co i jak walczyli Wasi Ojcowie, Dziadkowie, Krewni.... i jak z Nimi walczono... Czy nie walczyli dla WAS?





Najwyższą ceną za Naszą Wolność jest cena Życia i cena zmarnowania życia. Ważne, aby o tym pamiętać... zawsze i wszędzie... Oddaję tutaj tez hołd dla ofiar Stanu Wojennego. Czy My dzisiaj bylibyśmy w stanie tak Walczyć o Naszą Wolność? Czy śmierć Grzegorza Przemyka, Młodego Człowieka ma pozostać li tylko dla Was Młodzi Polacy historią i to śmieszną oraz archaiczną?





Kontynuuję. W Polsce zostawiono jako opozycję tylko "wygodnych" i usłużnych, w razie czego wobec władz, różowo-czerwonych socjalistów (trockistów). To ludzie, którzy jako jedyni mieli możliwość tworzenia "antykomunistycznej" opozycji. W większości nie etniczni Polacy, antypolacy o korzeniach komunistycznych oraz agenturalnie zwerbowani, tworzyli taki KOR, ROPCiO czy nawet KPN. I to Oni mieli mieć w przyszłości udział w konfiturach połączonej władzy różowych z czerwonymi.

Mimo to komuniści nie potrafili jednak przejąć "polskich dusz". Propaganda, obrzydliwe metody "łamania ludzi", represje, szykany i cała ta sowiecko-komunistyczna zbrodnicza antypolska i antynarodowa działalność nie zmieniała nastawienia Polaków do komunizmu i do "zdrajców ojczyzny" oraz komunistycznych przestępców i zbrodniarzy. Było o możliwe jedynie dzięki jednej OSOBIE, naszemu Wspaniałemu Rodakowi Papieżowi Janowi Pawłowi II. To On pozwolił nam przetrwać smutne lata 80-te XX wieku. To On natchną Nas nadzieją podczas pielgrzymki w 1983 roku. To On wraz z m.in. najważniejszym kapłanem tego okresu w Polsce, księdzem Jerzym Popiełuszko podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania.


Nie zdołano JPII zabić więc podjęto się innych metod. 2 lutego 1983 funkcjonariusze SB, pracownicy grupy "D" podjęli próbę skompromitowania Jana Pawła II przed jego II Podróżą Apostolską do Polski, podrzucając do mieszkania redaktora Tygodnika Powszechnego ks. Andrzeja Bardeckiego spreparowany pamiętnik Ireny Kinaszewskiej, znajomej Wojtyły.

Poniżej fragment kazania JPII podczas Mszy dla Młodzieży w Częstochowie (pierwszy fragment) w roku 1983 roku (moja osobista tam obecność była dla mnie największym przeżyciem duchowym, dającym nadzieję na Wolność).



I fragment homilii ks. Jerzego Popiełuszki



IV. Okres 1983 - 1988.
Okres upadku polskiej gospodarki i przesiąknięcia wszystkich struktur państwa przez przede wszystkim agentów wojskowych komunistycznych i antypolskich specsłużb. Wolski vel. Jaruzelski (piszę tak bowiem Jaruzelski tak naprawdę od 1941 służył innemu państwu a nie narodowi polskiemu i używanie przez niego nazwiska polskiego jest dla mnie obrażające - pseudonim nadany przez obcych traktuję jako prowokację) wraz z gen. Kiszczakiem opanowali cały kraj, w którym Oni byli prawem i suwerenem a Polacy tylko przedmiotem pogardy i represji. Był to okres mordu na księdzu Jerzym Popiełuszce dokonanym przez wojskowe specsłużby, które po 1989 przekształciły się w WSI. Zamordowano w bestialski sposób człowieka-Opokę Narodu Polskiego. Jaka nienawiść trzeba mieć w sobie i jakim pospolitym szczurem trzeba być, aby zlecić morderstwo takiego człowieka? Jakim trzeba być pasożytem ludzkim aby podejmować decyzję o morderstwie. Zlecenie morderstwa winno być karane przynajmniej dożywociem a tymczasem zleceniodawcy z WSI i organów dawnego WRON chodzą na Wolności!

Wypowiedziano już o tym zabójstwie wiele słów, napisano wiele wersów i nakręcono wiele filmów. Aby nie być posądzonym o stronniczość poniżej przedstawiam jeden z nich, nakręcony nomen omen przez TVN.



Innym filmem / rozmową wspomnieniową jest kolejny materiał, w którym wypowiada się m.in. ks. Isakowicz-Zalewski.



Okres powyższy był też ważny z punktu widzenia międzynarodowego. Komunizm, jak zawsze każdy totalitaryzm i ustrój zbrodniczy, powoli upadał. Jego zmurszałe fundamenty nie utrzymywały już budowli. Cały świat wspierany przez JP II i USA odwracał się od ZSRR. Rozumieli to nawet Sowieci, którzy w 1985 roku wybrali M. Gorbaczowa na swojego przywódcę. Sowieci zdawali sobie sprawę z konieczności reform. Więc jak zawsze dążąc do utrzymania władzy zainicjowali je w postaci pieriestrojki (przebudowy) i głasnosti (jawności), których podstawą były złagodzenie cenzury oraz ograniczona liberalizacja gospodarcza i polityczna. Gorbaczow stał się inicjatorem zmian w bloku sowieckim a jednocześnie niejako przyprawiał o strach przywódców innych sojuszniczych państw. W ZSRR zawsze rządziło KGB i wojskowe specsłużby, które opanowały większość struktur państwowych własnych i państw satelickich.  


Prominentni działacze totalitarni rządzą albo siłą, ideologią i propagandą albo pieniądzem i propagandą. Pierwszy sposób odchodził do lamusa historii. Pozostawał drugi sposób: zdobycie władzy nad ludźmi propagandą i pieniądzem (ekonomicznie). Już w 1987 roku M. Gorbaczow na tajnym spotkaniu z przywódcami Niemiec i USA "nie wykluczył" możliwości zjednoczenia Niemiec. Według mnie był to początek procesu upadku Układu Warszawskiego i Komuny. Pozostałe wydarzenia były tylko tego konsekwencją. Bez zgody Sowietów niemożliwy byłby w Polsce "okrągły stół" ani upadek muru berlińskiego. 

V. Okres 1988-1989
Bardzo smutny okres dla Polski. To lata zdrady narodowej i antypolskiego sojuszu komunistów z jedyną socjalistyczną de facto opozycją w Polsce. Przy Okrągłym Stole i w Magdalence dokonano podziału przyszłych łupów i ustalono warunki utrzymania się przy władzy. W Magdalence zasiadało tylko około 20% etnicznych prawdziwych Polaków, resztę stanowili nam etnicznie obcy i a'priori nienawidzący Nas. Tak jest do dzisiaj.

Efektem obrad "okrągłego stołu" była zgoda na częściowo wolne wybory w Polsce, ale pod warunkiem utrzymania przez komunistów funkcji Prezydenta oraz dalszego nadzoru nad newralgicznymi dla naszego państwa specsłużbami, w tym wojskowymi.  Nawet przy takich ustaleniach Adam Michnik vel. Szechter (syn komunisty i zdrajcy II RP, brat komunistycznego, wojskowego prokuratora lat stalinowskich i oprawcy Polaków, niejakiego Stefana do dzisiaj mieszkającego w Szwecji)  musiał jednak wybrać się w lipcu 1989 roku do Moskwy po instrukcje od KGB oraz w celu ustalenia harmonogramu działań.  KGB już w czerwcu 1985 roku przewidywało powstanie w Polsce rządu z udziałem opozycji!!!

Okrągły Stół był zdradą narodową dla Polski i ukształtował dominację komunistów i quasi komunistów w całej III RP. Umożliwił też zawłaszczenie polskiej własności przez nomenklaturę komunistyczną i zezwolił de facto na rządzenie Polska w dalszym ciągu przez specsłużby, w tym WSI, która nigdy do czasów rządu J. Kaczyńskiego nie była zweryfikowana. Okrągły Stół był też okresem ostatnich zbrodni na księżach: Suchowolcu i Niedzielaku zamordowanych również przez komunistyczne specsłużby.

Czym był Okrągły Stół można zobaczyć m.in. na poniższych filmach.





((Film składa się z trzech części. Aby obejrzeć całość należy dwukrotnie kliknąć na film i wejść na stronę YouTube. Zresztą polecam tak oglądać wszystkie filmy)


VI. Okres `1989-1992
W pierwszej fazie również przykry okres przejmowania władzy przez obóz okrągłostołowy, reform gospodarczych nieudacznika ekonomicznego, bezwolnego wykonawcy planu Sorosa-Sachsa - wówczas dra L. Balcerowicza. Okres haniebnego wyboru na pierwszego Prezydenta niby wolnej Polski Pana Wolskiego vel. Jaruzelskiego. Drugi etap to niewątpliwie pierwsze polskie wybory do Parlamentu i na Prezydenta, którym został Bolek vel. Wałęsa. Był to w końcu okres powstania i upadku rządu J. Olszewskiego, którego upadek był misernie przygotowany przez Woskowe Służby Informacyjne i zdrajców z UD i KLD w porozumieniu z Bolkiem... (cdn)

(koniec części pierwszej)

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...