Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczyński. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 kwietnia 2023

Wyraz oczu i mimika twarzy często są zwierciadłami duszy!

Podobno człowiek starzeje się tak jak wyglądało jego życie. Można być u końcu życia i mieć twarz oraz oczy pełne spełnienia i radości, ale też upływające lata mogą wyryć na gębusi i w oczach wszystko to, co może być najgorszymi cechami osobowości: złość, zawiść, nienawiść, frustrację, zło, zazdrość... 

Często na starość wykrzywienie ust do dołu to oznaka nienawiści do świata i ludzi a jakby zajrzeć w głębię wyrazu oczu to widzimy te same oznaki, cechy...

Oczywiście nie zawsze tak musi być, szczególnie w przypadku ust, bo nieraz jest to po prostu kwestia genetyczna lub np. wynik jakiejś choroby a dodatkowo możemy nauczyć się "wyrazu twarzy", ale już oczy mówią o nas najwięcej, niczego nie ukryją. Wzrok bowiem to jedyna część ciała człowieka, nad którą mamy jedynie minimalną kontrolę. Trudno jest nam kontrolować wyraz oczu i zmieniać je wtedy, gdy tego chcemy [1]. 

Analizując wyraz oczu i mimikę twarzy określonej osoby warto jednak znać to, w jakim kontekście (sytuacji) się one pojawiły... Z tym, że tak już jest, że jeżeli ktoś pała nienawiścią przez większość swojego życia to jednak częściej mu się te nienawistne oczy i twarz objawiają...

Plakat kampanii "Nazizm jest niemiecki" / Prof. Barbara Engelking / autor: Fratria https://wpolityce.pl/historia/643597-nawet-gdy-mowia-o-zbrodniach-niemcow-szkaluja-polakow

Barbara Engelking zabrała głos z okazji 80. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim
                                            /Adam Chełstowski /Agencja FORUM https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-barbara-engelking-polacy-zawiedli-zydow-szmalcownictwo-bylo-,nId,6729083


Donald Tusk (fot. PAP/Radek Pietruszka). - po publikacji „Newsweeka” na temat afery podsłuchowej. 

Janina Ochojska Źródło: Newspix.pl / Krzysztof Burski https://img.wprost.pl/img/janina-ochojska/bc/8b/a05b13bc1830df91b0d051cc57cb.jpeg



Jerzy Urban miał kontakty zarówno ze swoimi dawnymi pracodawcami z czasów PRL, jak i z nowymi „elitami” - doskonale to obrazuje scena z programu Jacka Kurskiego i Piotra Semki „Refleks” z 13 grudnia 1991 r., gdy do samochodu Jerzego Urbana wsiada Adam Michnik, a wcześniej miejsce w aucie zajęła Monika Olejnik. fot. Tomasz Czachorowski / Paweł Supernak/PAP / Sylwia Dąbrowa https://i.pl/urban-michnik-olejnik-od-prl-do-elit-iii-rp/ar/c1-16940329

Papież Jan Paweł II. Żywiec 22.05.1995. Fot. PAP/P. Kopczyński

https://www.rp.pl/opinie-polityczno-spoleczne/art8784191-jan-pawel-ii-papiez-ktory-zadziwil-kosciol-i-swiat

https://v.wpimg.pl/QUJDREVGfjQrJiR2eTxzIWh-cCw_ZX13P2ZoZ3lxY2EyazQsOiIjMDorfCIkMiE0PTR8NTpoMCUjayR0eSM4JjooMzx5Ijw3LyB9I2AmZDQpfGZoYSVkbGdwYHA1amhkeHd_JDV0ZWF5cWJ8biUydzc




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog


poniedziałek, 7 października 2019

Tylko PiS! Budujmy naszą Polskę dalej!


Moim subiektywnym zdaniem tak naprawdę w wielu obszarach sytuacja przedwyborcza jest niemal identyczna jak cztery lata temu: w 2015 roku chcieliśmy zmiany wewnętrznego układu politycznego i dojścia do władzy PiS, co udało się nawet z "nawiązką" a dziś walczymy o to, żeby przedłużyć owe rządy o następne cztery lata, które będą nieodwracalnym już ugruntowaniem zmian zapoczątkowanych przez PiS (ZP) obecnej kadencji.

I właśnie o to dzisiaj przy urnach będziemy walczyli: aby czasem nie dopuścić z powrotem do władzy PO, bowiem wszystkie reformy PiS-u mogą jeszcze być cofnięte przez PO, bo pozostało jeszcze wiele do zrobienia a cztery lata to za mało, aby przebudować całkowicie Polskę i uwolnić się od spuścizny III RP, czyli PRL-bis. Poza tym ostatnie cztery lata udowodniły ogromne pokłady "antypisizmu" u totalnej opozycji i będą zapewne chcieli - w przypadku objęcia ponownie rządów - wyeliminować zdobycze PiS-u (ZP).

O tym jak wyglądała Polska w okresie rządów PO-PSL pisałem wielokrotnie (również ostatnio) więc nie ma sensu szczegółowego powtarzania moich spostrzeżeń za wyjątkiem krótkiego podsumowania.

"Owe rządy gospodarczo były dla Polski katastrofą. Ogromny wzrost długu publicznego i zadłużenia zagranicznego, wzrost bezrobocia i deficytu budżetowego, obniżanie się konkurencyjności i innowacyjności polskich przedsiębiorstw, pauperyzacja polskiego społeczeństwa, upadek resztek polskiego przemysłu (np. stoczniowego), wyprzedaż majątku narodowego, masowe bankructwa firm (w tym tych, które zaangażowały się w budowę dróg i stadionów na Euro 2012), utracone korzyści w postaci niewykorzystanych środków unijnych oraz zła  ich alokacja a także wysokie koszty inwestycji, niepotrzebne ponoszenie kosztów ratowania strefy Euro, onegdaj dopuszczenie do spekulacji na polskim złotym i oferowania przez instytucje finansowe polskim firmom asymetrycznych opcji walutowych, różnorodne afery (marszałkowa, hazardowa, Amber Gold, taśmowa i inne czy niekorzystna dla Polski umowa gazowa z Rosją i dopuszczenie do przejęcia przez Rosjan dużej ilości koncesji na poszukiwanie i w konsekwencji na wydobycie gazu łupkowego  ... to tylko niektóre przejawy owej degradacji ekonomiczno-gospodarczej Polski. Ale rządy D. Tuska i E. Kopacz były też upadkiem etyczno-moralnym całego polskiego społeczeństwa a w szczególności drastyczną dalszą degrengoladą ówcześnie rządzących".

Nadchodzi więc czas obrony Polski i nas wszystkich, obrony przed PO-KO, PSL-em czy Lewicą, bo tak naprawdę u tych partii (koalicji) przebija tylko program wyborczy oparty na antypisie i w przyszłości mogą stworzyć koalicję parlamentarną.

Nadchodzi więc czas, abyśmy naszą chęć obrony dotychczasowej propolskiej polityki potwierdzili przy urnach wyborczych!

Nadchodzi czas abyśmy odpowiedzieli sobie na pytania:  Czy chcemy dalej budować Polskę niepodległą i suwerenną oraz silną w Europie oraz na świecie czy też zwasalizowaną, słabą i uzależnioną całkowicie od UE (Niemiec) i Rosji? Czy chcemy powrotu "do koryta" złodziei, zdrajców, mafijnych i antypolskich kreatur chcących rozbić Polskę od wewnątrz i od zewnątrz? Czy chcemy dalej budować Polskę naszych marzeń czy już nie? Czy chcemy zachować zdobycze rządów PiS-u (też socjalne, ale i gospodarcze) czy też pozwolić, aby PO-KO cofnęło te zdobycze i powróciło do tego "aby było tak jak było"?

Sądzę, że odpowiedzi na powyższe pytania są tak proste, że każdy Polak wie jak na nie odpowiedzieć.

Ale te odpowiedzi musimy dać przy urnach 13.10.2019 roku. Nie wystarczy, że tak myślimy, musimy to sobie i innym udowodnić oddając swój głos na PiS (ZP). Sondaże nie wygrywają, wygrywają ludzie głosując. Idźmy więc do urn i głosujmy a wtedy będzie wszystko dobrze. Jeżeli zaś pozostaniemy w domu, to możemy się obudzić w niedzielę wieczorem z ogromnym kacem moralnym, czego Polsce i nam wszystkim nie życzę. 

Pamiętajmy też, że gdy Polską będą rządzić dalej prawi i przyzwoici ludzie, to my sami zwykli Polacy - mając takie wzory i autorytety - będziemy stawać się lepsi, uczciwsi, mądrzejsi i prawi. Będziemy coraz bardziej wartościowymi, wzajemnie się szanującymi ludźmi. A jeżeli tacy będziemy i będziemy się szanować to tak będziemy postrzegani i szanowani w Europie i na świecie.

Naprawdę! Polskę naszych marzeń jesteśmy w stanie zbudować i - mam - nadzieję - że będziemy budować ją dalej!

P.S.
Wedle długoterminowych prognoz pogody w niedzielę ma być słonecznie i ciepło (nawet do 20 stopni!). To naprawdę dobra wiadomość, bo głosowanie można połączyć ze spacerem w ten niedzielny dzień. Wiem, że pogoda nie powinna mieć znaczenia, ale zawsze to inaczej niż jakby było zimno i lało niemiłosiernie.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

poniedziałek, 13 listopada 2017

„Partia polska” i „partia antypolska” i… kilka uzupełnionych refleksji wokół prezydenta…

W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie” – niekoronowany król Polski, książę Adam Jerzy Czartoryski (†14.01.1770 – †15.07.1861).

Musimy ten rok wykorzystać dobrze, musimy pokazać, że Ci, którzy sto lat temu potrafili połączyć myśli i czyny nie są ostatnim pokoleniem, które to potrafiło. My też musimy być takim pokoleniem! Stoimy (…) przed wielką szansą budowy nowej Polski, dobrej zmiany, szansy Rzeczypospolitej, która będzie rzeczywiście Rzeczypospolitą, która będzie dla wszystkich, która będzie silna (…) niepodległa, godna i dumna! (…) Być Polakiem to znaczy być kimś ważnym, to znaczy być kimś (…) kto wyznacza dzisiejszej chorej Europie drogę do uzdrowienia, drogę do powrotu do fundamentalnych wartości, drogę do powrotu prawdziwej wolności, drogę do zwycięstwa i umocnienia naszej – opartej o chrześcijaństwo – cywilizacji. Polska ma taką szansę. Wykorzystajmy ją!” – prezes PiS, premier Pan Jarosław Kaczyński w dniu 10 listopada 2017 roku podczas uroczystości „miesięcznicy smoleńskiej” na warszawskim Placu Piłsudskiego. 

To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – premier Rzeczypospolitej Polskiej, Pani Beata Szydło w dniu 11 listopada 2017 roku.
-----------------------------------
Nie ma dziś większego zagrożenia jak ucieczka od podziału My-Oni i kłamstwo o korzeniach III RP. Z nich czerpia siły Obcy i wywodzą swoje prawa do aneksji polskości. Dzieląca nas linia musi być nazwana – bo jest konsekwencją okupacji sowieckiej, efektem mafdalenkowej zdrady i budowania nieistniejącej wspólnoty narodu. Jest winą tych, którzy od trzech dekad sankcjonują komunistyczne łgarstwo i po raz kolejny chcą łączyć Polaków z apatrydami. Bez odzyskania takiej świadomości i wyznaczenia granic naszego dziedzictwa, nie uratujemy wspólnoty narodu. Nie można jej odbudować łącząc zdrajców z bohaterami na fundamencie nierozliczonej przeszłości, zamazanej teraźniejszości i jutra, które wiedzie donikąd” –Aleksander Ścios w dniu 14 listopada 2016 roku [1]
-----------------------------------
Niemal dokładnie 11 miesięcy temu, w dniu 9 grudnia 2016 roku opublikowałem na swoim blogu tekst pt.: „Polacy! Nie dajmy się sprowokować, nie przelewajmy polskiej krwi” [2], w którym po raz pierwszy w moim pisaniu opatrzyłem go w/w wypowiedzią księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Ów tekst był niejako odpowiedzią na działania „totalnej” i antypolskiej opozycji spod znaku PO, .N, KOD, części PSL, ORz i wszystkich środowisk polityczno-społeczno-medialnych, które chciały doprowadzić do bratobójczych zamieszek i – co się dopiero później okazało – miało zakończyć się krwawym puczem antypolaków i ponownym przejęciem władzy przez – odnosząc się do motta – „partię antypolską”. 

W 99 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach dzisiejszy tekst uzupełniłem wypowiedzią obecnej premier naszej Polski, Pani Beaty Szydło, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz refleksją Pana Aleksandra Ściosa, która z powodzeniem mogłaby być podsumowaniem niniejszego tekstu. 

Pisząc przed rokiem tamten tekst tylko intuicyjnie przeczuwałem, że „partia antypolska” planuje coś zrobić, coś złego dla Polski i Polaków przygotowuje. Czułem swoisty niepokój i okazało się, że miałem rację. Na szczęście planowany krwawy, grudniowy pucz się nie udał, co nie znaczy, że antypolscy zdrajcy nie knują przeciw nam dalej i nie przygotowują koncepcyjnie kolejnych scenariuszy, w czym na pewno pomagają im (inspirują?) zagraniczni nienawistnicy Polski, w tym szczególnie: demoliberalno-lewackie elity brukselsko-niemieckie; być może różne konkretne i bardzo istotne środowiska na bliskim i dalekim dla Polski wschodzie; syjo-szemrani uzurpatorzy władzy nad światem dążący do likwidacji państw narodowych a także zwykli i cyniczni szubrawcy pragnący wykorzystać nasz kraj dla własnej władzy i pieniędzy.

(jeżeli mogę w taki sposób, to dobrze byłoby, aby czytelnik dalszej części niniejszej notki wpierw zapoznał się z treścią wskazanego, mojego tekstu z grudnia 2016 roku, choć oczywiście można tą zachętę pominąć – niemniej gros poniższych refleksji traktować należy jako kontynuacje grudniowych oraz pewną odpowiedź na dyskusję jaka wywiązała się pod ostatnim moim tekstem o prezydencie Andrzeju Dudzie)

Ostatni mój tekst [3] będący poniekąd krytyką poczynań prezydenta Andrzej Dudy wzbudził na forach dużą dyskusję, w której większość czytelników i komentatorów podzieliła moje krytyczne wobec prezydenta refleksje. Jednakże też znalazło się wiele zdań krytycznych zarzucających mi albo naiwność połączoną ze skutecznym uleganiem antypolskim prowokatorom liczącym na rozbicie obecnej władzy i jej elektoratu, albo „krecią i agenturalną robotę” nastawioną na podobny efekt, albo nawet oskarżających mnie o niegodne insynuacje i kłamstwa czy też o brak wystarczającej wiedzy o zakulisowych meandrach władzy, które mogły niejako zmusić prezydenta do takich a nie innych działań i wypowiedzi. Padło też stwierdzenie, że być może prezydent działa tak – pomny działań „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” – ze względu na bezpieczeństwo swoich najbliższych: córki i żony. I tu od razu odpowiadam: jeżeli tak, to najlepszą ich ochroną byłoby nie podejmowanie się przez A. Dudy funkcji publicznych z funkcją prezydenta Polski na czele.
Przeczytałem wszystkie komentarze. 

W miarę możliwości starałem się na nie odpowiadać, mniej lub bardziej przekonywująco. Wobec niektórych odniosłem się ze zrozumieniem, z innymi dalej się nie zgadzam i pozostaję przy własnej negatywnej ocenie co najmniej ostatniego pół roku urzędowania prezydenta A. Dudy. 

Jednakże po głębszym zastanowieniu i w celu bardziej szczegółowego przedstawienia całego tła problemu, które stało się implikacją mojego obecnego stanowiska postanowiłem napisać coś więcej. Mam jednocześnie nadzieję, że w tym tekście moi adwersarze znajdą odpowiedzi na swoje wobec mnie zarzuty a aprobujący moje opinie jeszcze bardziej poznają ich przyczyny i utwierdzą się w owej aprobacie. 

Nie jest przypadkiem, że mottem tego tekstu uczyniłem słowa księcia A. J. Czartoryskiego i jednocześnie odniosłem się do mojego tekstu sprzed roku. 

Pan prezydent A. Duda w jednym z ostatnich wywiadów stwierdzić raczył m.in.: „W KRS powinni być ludzie wskazani przez różne ugrupowania – po to, żeby była tam multipartyjność i nie było wrażenia, że jeżeli dokonuje się wyboru sędziów do KRS w Sejmie, to jest to wybór jednopartyjny”.
 
I chyba tak naprawdę w tym stwierdzeniu należy doszukiwać się sedna moich (ale chyba nie tylko) rozbieżności z Panem prezydentem, bo rozumiem, że pragnie on, aby szukać szeroko pojętego porozumienia tradycyjnie i oficjalnie pojmowanego międzypartyjnego dla Polski oraz szanować również polityków innych zarejestrowanych w Polsce opcji i formacji społeczno-politycznych. 

Mając jednak w pamięci słowa księcia A. J. Czartoryskiego, całkowicie nie zgadzam się z punktem widzenia pana prezydenta. 

Wybór sędziów do KRS powinien być właśnie jednopartyjny w taki m rozumieniu, że wyboru winna dokonywać „partia polska”, partia ludzi „godnych, którzy pragną ojczyzny wolnej i niepodległej”. Druga zaś w Polsce istniejąca partia – „partia antypolska”, partia ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie”… w optymalnie korzystnej wersji nie powinna na terenie Polski mieć prawa istnieć ani wypowiadać się na temat Polski i Polaków i w ogóle uczestniczyć w jakikolwiek sposób w polskim życiu politycznym i poprzez to reprezentować antypolskie interesy. I nie dotyczy to tylko wyboru sędziów, ale całości spraw społeczno-politycznych. Jeżeli jeszcze dodatkowo taka „partia antypolska” zgodnie z regułami normalnej (nie liberalnej czy socjalistycznej lub innej) demokracji zostaje wyborczo odrzucona przez Polaków to tym bardziej nie ma żadnych przesłanek, aby w jakikolwiek sposób szukać z nią porozumienia. 

Nie jestem demokratą, ale jestem realistą i wiem, że w ustroju demokratycznym formalnie jednak „partia antypolska” może oficjalnie istnieć i zdobywać w różny sposób głosy wyborcze nieświadomych lub zmanipulowanych rodaków. Jest to wynikiem permanentnych wieloletnich działań z zakresu inżynierii społecznej, których efektem jest powstanie w Polsce grupy moich rodaków przeświadczonych, że „partia antypolska” tak naprawdę to „partia polska”. Tak nie jest i nigdy nie było, co na szczęście zauważa też coraz liczniejsza część zmanipulowanych dotychczas piewców dzisiejszej „totalnej opozycji”. To jeszcze bardziej powinno implikować pana prezydenta i przedstawicieli „partii polskiej” do zachowań alienujących „partię antypolską” a nie dających jej więcej niż niezbędne i wynikające z reguł demokracji minimum. 

Oczywiście w ramach „partii polskiej” możemy się spierać i kłócić, mając jednak w sercu polskość i dobro Polski i Polaków a nie uważając „że polskość to nienormalność” a naszą stolicą (naszym domem) nie jest Warszawa (Polska) a Bruksela, Berlin, Moskwa, Waszyngton, Jerozolima czy jakiś inny ośrodek decyzyjno-władczy. 

„Partia polska” może mieć różne frakcje ideowo-polityczne: wolnościowe, narodowe, konserwatywne czy ogólnie prawicowe, liberalne, lewicowe, republikańskie bądź jakiekolwiek inne, bo obecnie w świecie tak naprawdę zatarły się tradycyjne podziały na określone grupy jednoznacznie i historycznie posiadające przynależne jej cechy i światopogląd. Może też mieć różne wizje drogi i kierunku rozwoju Polski.

W takim ujęciu możemy więc mówić o ewentualnej „multipartyjności” – czyli działaniu w różnych partiach (frakcjach), ale tylko w ramach „partii polskiej”, dla których największym dobrem jest polski naród i nasza Ojczyzna i których wszelkie działania są podporządkowane i determinowane polskością. 

Obecnie w świecie tzw. postmarksistowskie demoliberalne lewactwo jest a’priori antynarodowe i to wszędzie na świecie, w każdym kraju czy innych formacjach organizacyjno-formalno-prawnych. To jest grupa ludzi beznarodowa, dla której takie pojęcia jak: naród, ojczyzna, patriotyzm, tradycja, wiara, język narodowy, państwo narodowe, narodowa historia, honor i inne podobne są już li tylko przeszłością i z nimi się nie identyfikują a wprost przeciwnie – je zwalczają i to nieraz w sposób bezwzględny. Kiedyś był to komunizm wojenny, dziś postkomunizm kulturowy. 

Ludzie reprezentujący taką postawę i takie poglądy nie mogą być polskimi patriotami, dla nich polskość nigdy nie będzie najważniejsza. Być może nieraz werbalnie starają się pozyskać i otumanić część polskiego społeczeństwa głosząc hasła niby propolskie, ale to tylko manipulacja i wielkie oszustwo. To nie są tak naprawdę Polacy, choć mają polskie obywatelstwo. Oni nie myślą po polsku i nie działają dla Polski, ale dla „czegoś innego” lub jedynie dla własnej władzy i pieniędzy. Z nimi się nie dyskutuje o Polsce ani nie szuka się porozumienia, bo stanowią „partię antypolską” i trudno znaleźć coś wspólnego między Polakami i ludźmi czującymi się Polakami (nawet o innym etnicznie pochodzeniu) a antypolskimi ich wrogami. 

Wielokrotnie pisałem, że w sumie takich ludzi nie można nazywać nawet polskimi zdrajcami, bo czyż oni cokolwiek zdradzili? Zdradzić można coś, co do tej pory się wyznawało, zdradzić można Polskę – w ujęciu ideowym a nie prawnym – jeżeli do tej pory uważało się za Polaka i porzuciło się polskość na rzecz innych wartości czy państw lub zbioru państw lub jakichś dziwnych organizacji ponadnarodowych albo cynicznie i egoistycznie dla własnych osobistych celów. 

Działanie na szkodę Polski tak pojmowanej „partii antypolskiej” wyklucza ją z naszej Ojczyzny. Taka partia musi być uważana za niegodną nawet splunięcia i tyle, nie mówiąc już o jakimkolwiek dopuszczeniu jej do wpływania na losy Polski i Polaków. 

Oceniając historycznie, bo w takiej przeszłej perspektywie można ocenić i zidentyfikować frakcje „partii antypolskiej”, szczególnie po roku 1989, roku koszmarnego zagarnięcia niby już wolnej Polski przez właśnie ową partię. 

Przed II WŚ frakcjami „partii antypolskiej” były na pewno wszystkie odłamy partii komunistycznej, gdzie np. podczas plenów KC Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy rozmowy plenarne prowadzono m.in. w chazarsko-żydowskim języku jidysz i które tak naprawdę chciały pozbawić Polskę niedawno co odzyskanej niepodległości. W czasach komuny oficjalnie na pewno były to: PPR, PZPR, ZSL a nieoficjalnie to np. zręby przyszłej „partii antypolskiej” powstałej z części KOR-u. Po 1989 roku, po „Magdalence” i „Okrągłym stole” frakcjami „partii antypolskiej” były i są: ROAD, KLD, UW, PD-demokraci.pl, Unia Europejskich Demokratów (spadkobierca UD/UW/demokraci.pl), SdRP, SLD, Ruch J. Palikota, .N (też w dużym stopniu pomiot UD/UW/demokraci.pl), część PSL i oczywiście PO. Z grup nie będących partiami politycznymi dziś najbardziej znani przedstawiciele „partii antypolskiej” to: Komitet Obrony Demokracji i lewacka, przestępcza bojówka Obywatele Rzeczpospolitej bezzębnego idioty mieniącego się jej liderem. Są też i inni przedstawiciele „partii antypolskiej” wśród różnych innych organizacji polityczno-społeczno-zawodowych, czego dobitnym przykładem jest obecna „kasta sędziowska” i jej KRS czy też w dużej mierze „kasta naukowców” lub „kasta artystów”. Może kogoś lub jakąś frakcję pominąłem, za co oczywiście przepraszam

Jasnym też winno być, że wskazując na różne grupy dawniej i obecnie wchodzące w skład „partii antypolskiej” myślę przede wszystkim o ich liderach oraz w dużej mierze świadomych ich członkach i sympatykach, bo przecież nieraz mogą wśród nich być ludzie przyzwoici, którzy zdają sobie sprawę z charakteru ich grupy i starają się jednak propolsko zmieniać jej polityczne lub inne oblicze i są też ludzie oszukani i zmanipulowani. 

Z tak pojmowaną „partią antypolską” nie można dyskutować i szukać porozumienia. Dzisiaj nazywa siebie „totalną opozycją” , której antypolski program polega na obaleniu władzy legalnie wybranych frakcji „partii polskiej” poprzez ulicę (zamieszki i rozlew polskiej krwi) i zagranicę (działanie o charakterze umownie mówiąc „zdrady targowickiej”). Przykłady takiej antypolskiej działalności można mnożyć i chyba wszyscy wiedzą jakie to były i są działania: skarżenie się na Polskę za granicą, szukanie pomocy za granicą, inspirowanie wrogich Polsce ośrodków zewnętrznych do międzynarodowej krytyki Polski, prowokacje uliczne, mowa nienawiści oraz próba dzielenia i atomizacji Polaków, próby puczu i przewrotu, oddawanie Polski obcym, knucie i oczernianie Polski wszędzie, gdzie się da i wiele, wiele innych. 

Powtórzę. Z „partią antypolską” ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie” nie ma co w ogóle podejmować dyskusji a tym bardziej dopuszczać ich do władzy ustawodawczej, wykonawczej lub sądowniczej. Tym bardziej, że w procesie demokratycznym formalna „partia antypolska” została odrzucona przez Polaków!

Odnosząc się jeszcze raz do mojego tekstu o prezydencie A. Dudzie [3]. 

Pisałem go w wielkim smutku, bo nigdy nie myślałem, że tak mógłbym kiedykolwiek oceniać Pana Andrzeja Dudę. 

Bardzo trudno mi było pokonać „dysonans poznawczy”, czyli „dysonans powyborczy”, o którym wielokrotnie pisałem w odniesieniu do wyborców PO [4], ale właśnie znając jego mechanizm łatwiej mi było go pokonać. 

Czekałem przeszło cztery miesiące licząc, że jednak cała ta „gra polityczna” jest wewnętrzną grą nowej władzy, czyli jakąś „rozgrywką” uzgodnionej pomiędzy prezydentem a J. Kaczyńskim i rządem B. Szydło. Miałem ogromną nadzieję, że tak jest. 

Z biegiem czasu i przy jednoczesnym narastaniu konfliktu na linii prezydent, w tym BBN - J. Kaczyński/rząd, w tym MS i MON owa nadzieja powoli „umierała”. Pragnę też zaznaczyć, że pisałem ów tekst przed faktem powzięcia wiedzy na temat zaproszenia D. Tuska na obchody odzyskania przez Polskę niepodległości oraz przyjęciu przez tego pana takiego zaproszenia.

Niektórzy komentatorzy wskazywali jednak, że mimo wszystko odbywa się jakaś gra zakulisowa albo też „partia antypolska” (będę konsekwentnie używał w większości tego określenia a nie „opozycja totalna”) szykuje jakiś kolejny atak na Polskę i prezydent w porozumieniu z rządem i J. Kaczyńskim podejmuje działania „wyprzedzające i neutralizujące”. Dobrze było, oj dobrze by było, żeby tak było, choć uważam to za wariant prawdopodobny to odnoszę się do niego z rezerwą. 

Jednakże oceniając tylko to co funkcjonuje oficjalnie nie zmieniam swojego krytycznego zdania na temat ostatnich działań prezydenta, w szczególności w obszarze sądownictwa i nominacji generalskich oraz oczywiście w sprawie braku publikacji Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI. 

W tej ostatniej kwestii spotkałem się też z ciekawym poglądem S. Michalkiewicza, który stwierdził, że też by go nie opublikował, bo teraz obecna władza ma cały czas odpowiednie „haki”, z których może korzystać dla „dobra sprawy” a w momencie publikacji aneksu byłyby w tym zakresie nieprzydatne. 

Stwierdzam jednoznacznie, że akurat z tą opinią S. Michalkiewicza się nie zgadzam, choć wiele jego ocen podzielam w pełni. 

Czy Polska nadal ma być III RP, w której decydują służby specjalne i zdobyte przez nie przez lata „haki”, z których można cały czas korzystać i neutralizować osoby publiczne? Czy nie lepiej budować Polskę wolną od tego brudu, opartą na prawdzie i jawności życia publicznego? Czy nadal WSI i dysponenci „teczek” mają decydować o naszej rzeczywistości? 

Moim zdaniem Polskę stać na prawdę o III RP i na tym fundamencie można dopiero budować nową Ojczyznę. Prawda jest najważniejsza i choć być może być bolesna należy ją ujawnić w całości (nie tylko ujawniając aneks, ale przeprowadzając pełną lustrację wszędzie, gdzie tylko można, też wśród prawników, naukowców, księży, itd.), bo w przeciwnym razie dalej powstawać będą niestworzone teorie, które np. insynuują prezydentowi jakieś obyczajowe „wpadki”. Nadal będzie „gra teczkami” i nadal będziemy żyli w III RP, czyli PRL-bis!

W sprawie ostatniego konfliktu prezydenta z rządem i prezesem PiS ciekawą interpretację przedstawił bloger 35stan. Ogólnie uważa on, że Pan Andrzej Duda został J. Kaczyńskiemu narzucony i to przez stronę amerykańsko-izraelską jako swoisty „bezpiecznik”, gdyby prezes J. Kaczyński okazał się jak jego ś.p. brat „niesterowalny”. Wskazuje, że po zakończeniu resetu B. Obamy pomiędzy USA i Rosją (2013 rok) oraz w celu powstrzymania dominacji i ekspansji Niemiec (UE) postanowiono w Polsce zmienić ekipę rządzącą na antyrosyjską i delikatnie zachowawczą wobec UE. Stąd wybuchła afera podsłuchowa wykreowana – według blogera – przez CIA, która zmiotła z rządzącej sceny politycznej PO i pozwoliła wygrać wybory PiS-owi oraz Zjednoczonej Prawicy. Jako też dodatkowy element podaje to, że pan Andrzej Duda uczestniczył w krakowskich (sic!) obradach izraelskiego Knesetu w Polsce w roku 2014 i być może został przez „wybrańców” namaszczony na nowego prezydenta Polski oraz właśnie narzucony J. Kaczyńskiemu. Bloger ponadto zwraca uwagę na fakt, że wszystko to było przed wyborem D. Trumpa na prezydenta i powszechnej pewności, że wybory wygra H. Clinton, więc nic w amerykańskiej polityce by się nie zmieniło a mimo tego podjęto działania zmierzające do zmiany władzy w Polsce. 35stan w tym kontekście wskazuje na wypowiedź J. Kaczyńskiego, który po wyborze D. Trumpa stwierdził, że być może w końcu skończą się na niego ogromne naciski ze strony amerykańskiej w sprawach, co do których nie powinna ona mieć żadnych żądań wobec Polski i 35stan sugeruje, że jednym z takich nacisków mogło być narzucenie kandydata na prezydenta, A. Dudę. Z tego wszystkiego bloger wyciągnął wniosek, że w sprawie sądów został uruchomiony ów „prezydencki bezpiecznik”, bo te reformy zagrażały interesom m.in. „wybrańców” oraz innych „namaścicieli” prezydenta. 

W tej kwestii dodam od siebie, że w takim rozumowaniu logicznym staje się spotkanie w cztery oczy prezydenta A. Dudy z chazarsko-żydowskim A. Smolarem, szefem chazarsko- żydowskiej, sorosowej (G. Sorosa) Fundacji im. S. Batorego założonej w 1988 roku za zgodą zdrajcy W. Jaruzelskiego i po jego waszyngtońskich rozmowach w 1985 roku ze zmarłym w tym, 2017 roku Dawidem Rockefellerem – właścicielem za życia chyba siedmiu przeszczepionych serc i podobno szefem tzw. Rządu Światowego (wierchuszki tzw. NWO). 

Sądzę, że warto głębiej zastanowić się nad taką teorią i pozdrawiam blogera 35stan. 

I jeszcze dwa smutne aczkolwiek wiele dające do myślenia fakty z działalności prezydenta A. Dudy, które muszą niepokoić a o których do tej pory się nie wypowiadałem: dziwne i antypolskie oraz skrajnie prożydowskie i ahistoryczne przemówienie prezydenta w Kielcach w dniu bodajże 4 lipca 2016 roku z okazji tzw. Pogromu Kieleckiego [wpolityce.pl] oraz zdecydowaną niechęć prezydenta do zaproszenia do grona prezydenckiego komitetu organizacyjnego przyszłorocznych obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości jakiegokolwiek przedstawiciela ruchów narodowych, choćby organizatorów wspaniałego cyklicznego i pozytywnie skrajnie patriotycznego Marszu Niepodległości. „Nie ma przypadków – są tylko znaki”… chciałoby się w tym miejscu powiedzieć…

I dodam jeszcze kontynuowanie w Pałacu Prezydenckim obchodów żydowskiego Święta Chanuki podczas, gdy próżno szukać obchodów katolickiej Wigilii Bożego Narodzenia w jakimkolwiek rządowym budynku Izraela, państwa stworzonego przecież przede wszystkim przez Żydów polskiego pochodzenia. 

Czyżby te fakty miały być potwierdzeniem teorii namaszczenia A. Dudy przez „wybrańców” blisko spokrewnionych z jego teściem?

To tyle i wiem, że jak zwykle nieprzyzwoicie zbyt obszerny tekst, ale już na to nic nie poradzę .

Pozdrawiam

Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw) 


P.S.1.
Tekst pierwotnie zamierzałem opublikować 11 listopada, ale w takim dniu można tylko się cieszyć z Polski i być z niej dumnym, dumnym też, że jest się Polakiem. „To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – powiedziała 11 listopada 2017 roku Pani premier Beata Szydło i ja jestem od zawsze z tego dumny, jak zapewne gros moich rodaków. 

P.S.2.
Przedstawiciel „partii antypolskiej”, „łotr nad łotry”, były prezydent Polski Pan Bronisław Komorowski raczył powiedzieć w tym samym listopadowym dniu 2017 roku: „… musimy pokazać wymiar aktualny (…) że niepodległość (chyba Polski – dop: kj) równa się europejskość”. Pełna zgoda, tyle tylko, że europejskość nie równa się w dzisiejszym wymiarze lewacko-demoliberalnej UE niepodległości narodów Europy a ją niwelujący, niwelujący też niepodległość Polski!.. panie antypolski i WSI-owy „łotrze nad łotry”! 

A tak zupełnie szczerze: jedynym godnym Pana i nie tylko Pana, ale i też „łotra” oraz byłego premiera Pana D. Tuska i wielu innych, polskim miejscem przebywania jest polska cela więzienna a nie tyrady na antypolskich wiecach albo – jak w przypadku D. Tuska – składanie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza podczas uroczystości Dnia Odzyskania Niepodległości! I najlepiej – subiektywnie wedle mnie - by się stało, gdyby jakimś cudem i hipotetycznie znalazłby się Pan oraz D. Tusk w jednej celi ze „Staruchem” . Nie miałbym nic przeciwko temu aby też dalej żyjący przedstawiciele „partii antypolskiej”, w tym: L. Balcerowicz, J. Lewandowski, J.K. Bielecki, J. Buzek, W. Frasyniuk, Z. Bujak, B. Borusewicz, J. Buzek, A. Olechowski, R. Petru, M. Kijowski, G. Schetyna, E. Kopacz, M. Środa, J. Hartmann, S. Niesiołowski, J. Palikot, J. Urban, A. Kwaśniewski, L. Wałęsa, S. Niesiołowski, bracia Smolarowie, A. Michnik, P. Pacewicz, A. Hall, M. Dukaczewski, Hanna Gronkiewicz-Waltz, K. Bondaryk, W. Pawlak, A. Holland i wielu, wielu innych również swoimi osobami zasilili taką polską celę więzienną… Niewymienionych przedstawicieli „partii antypolskiej” oczywiście znów serdecznie przepraszam , ale oni sami wiedzą, że reprezentują taką partię oraz wiedzą też gdzie jest ich miejsce i mi to wystarczy

P.S.3.
Odnośnie obchodzenia przez prezydenta Święta Chanuki z pewnością zaraz będzie próba skontrowania mojego argumentu, tym, że to ś.p. prezydent Lech Kaczyński zainicjował obchody tego święta. I co z tego, skoro to a nawet reaktywowanie przez niego masońsko-chazarsko-żydowskiej i zdelegalizowanej w Polsce w roku 1938 roku loży B’ni B’ nie uchroniło go przed nagłą śmiercią z rąk…?

P.S.4.
W kontekście powyższego zarzut, iż książę A. J. Czartoryski był masonem to też pragnę powiedzieć, że ówczesna masoneria była zupełnie czymś innym niż obecna o czym świetnie opowiada i pisze chyba największy w Polsce znawca masonerii dr S. Krajski.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 3 listopada 2017

Co się zdarzyło ostatnio? "Dobra zmiana?", WSI i śledztwo ws.bł. J. Popiełuszki!


Okresowy odpoczynek od ekscytowania się „bieżączką polityczną” ma jednak swoje ogromne zalety. 

Z perspektywy czasu i analizując najważniejsze wydarzenia minionego – w tym wypadku - pół roku można bowiem spojrzeć na scenę wydarzeń politycznych niejako całościowo i subiektywnie, wychwycić te fakty, które są z pewnych względów najistotniejsze dla Polski i dalszego jej powolnego zdobywania prawdziwej wolności, suwerenności i niepodległości. 

Innym pozytywem jest również możliwość przeprowadzenia pewnej analizy ex post, która możliwa jest jedynie do przeprowadzenia po bliższych lub dalszych czasowo skutkach określonych działań, słów czy decyzji, których nie da się do końca zrozumieć w momencie ich zaistnienia. 

Z tej perspektywy niestety muszę stwierdzić, że losy tzw. „dobrej zmiany” powoli stają się dla mnie drogą prowadzącą do „wielu zmian, które prowadzą do tego, aby było tak jak było” w formie tylko lekko zmodyfikowanej i poddanej etapowej modernizacji… ku zadowoleniu, ale też i wymanewrowaniu wielu Polaków, którzy zaufali w to, iż nowy rząd i nowy prezydent staną się początkiem drogi ku normalnej i wolnej Polsce. 

Oczywiście dalej wierzę, że moje odczucia jednak w ostatecznym rozrachunku będą mylne, ale o moich wątpliwościach już pisałem w październiku 2016 roku w poście „Czy to jeszcze mój prezydent, mój rząd?”. Wtedy napisałem m.in.:

„Po rządach (nierządach) PO-PSL nie ma nikogo (żadnej organizacji), kto - oprócz PiS czy Kukiza - byłby w stanie myśleć i rządzić po polsku i dla Polski. Nie oznacza to jednak, iż ów kredyt zaufania jest dany raz na zawsze a my będziemy zachowywać się jak lemingi PO-wskie i chwalić oraz "oddawać życie" za każdą decyzję i każde podjęte przez "naszych" działania. Tak nie jest i to też świadczy o większej niż u dzisiejszych zwolenników opozycji świadomości politycznej i wiedzy ogólnej wyborców obecnie rządzących, popierających zarówno prezydenta A. Dudę, jak i PiS (ZP). Zwolennicy Ruchu P. Kukiza również są pod tym względem podobni do "naszych"" (umownie - "prawicowych oszołomów"). Zresztą tak naprawdę w ogromnej większości demo-liberałowie oraz lewactwo było i zawsze pozostanie (poza liderami) pewną "spaczoną" i jednokierunkowo ograniczoną poznawaczo grupą społeczną.

Osobiście zawsze mówiłem i pisałem, iż będę przychylnie, ale krytycznie obserwował nasze rządy i gdybym subiektywnie zauważył błędy decyzyjne to będę je wskazywał... Nie po to, aby dyskredytować, ale po to żeby zawczasu dać czas na refleksję i "naprawienie szkód" dla dobra Polski i Polaków, dla dobra naszej Ojczyzny"
[1].

I cóż? Żadna z tych wątpliwości – oprócz najmniej ważnej, personalnej i dotyczącej obywatela USA w polskim MSZ, który został zdymisjonowany – nie została rozwiana. Albo inaczej – utwierdziła we mnie poczucie zawodu. Poniżej tylko dwie z nich. O dalszych i nowych napiszę w kolejnych tekstach. 

Ujawnienie aneksu ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Niestety aneks do raportu z likwidacji WSI nie ujrzy za panowania prezydenta A. Dudy, ale i prezesa PiS J. Kaczyńskiego światła dziennego, nie zostanie upubliczniony. Nie będzie też reaktywacji Komisji Likwidacyjnej WSI, której prace zostały przerwane i wstrzymane w 2007 roku a miała ona stworzyć kolejne aneksy: oprócz tego pierwszego dotyczącego przede wszystkim wpływom WSI w gospodarce także kolejne, m.in. dotyczące mediów a może i środowiska akademickiego czy prawniczego lub duchownego. 

Bardzo tego żałuję i uważam, że mnie – jako wyborcę – oszukano, choć nie dokonał tego obecny prezydent A. Duda, który faktycznie (jak mówi Cezary Gmyz) nigdy nie obiecywał na 100% upublicznienia aneksu a jedynie deklarował, że dopiero po jego przeczytaniu rozważy taką decyzję. 

Oszukał mnie w tym wypadku Pan prezes J. Kaczyński, który zapowiadał ujawnienie aneksu a słowami A. Macierewicza przed wyborami parlamentarnymi było powiedziane, że Pan prezydent A. Duda ujawni aneks za kilka tygodni, bo nie chce kontrasygnaty Pani premier E. Kopacz a już nowej premier Pani B. Szydło. Niemniej takie deklaracje szefa i znaczącego członka PiS-u – wobec faktu, iż kandydat i później prezydent A. Duda został wystawiony przez PiS i J. Kaczyńskiego – chyba u wszystkich wyborców zarówno prezydenta, jak i PiS-u jednoznacznie zostały odebrane jako pewna zapowiedź ujawnienia owego aneksu. Przykre to i smutne w kontekście np. walki o prawdę – nawet tą najgorszą – o jaką walczył zawsze bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, o czym i w odniesieniu do wznowienia śledztwa na temat Jego śmierci w dalszej części tekstu. 

I w tym miejscu muszę się zatrzymać a budzi się we mnie skłonność do poszukiwania teorii spiskowych, o których pisałem kiedyś, iż cała historia jest jednym wielkim spiskiem, bo tylko spiski tworzą fakty historyczne. 

Niemal od zawsze, t.j. od 1992 roku, czyli od „Nocnej Zmiany” zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono (wzorem NRD/RFN i Czechosłowacji) pełnej lustracji i dekomunizacji.
Poszukiwałem przyczyn w tym, iż tak naprawdę tzw. „konstruktywna opozycja” w postaci różnych Michników, Mazowieckich, Kuroniów, Lityńskich, Geremków i innych to była „różowa antypolska opozycja”, która albo była bardzo bliska ideom socjalistyczno-trockistowskim, albo też sama była zwykłą agenturą PRL-owskich komunistów, albo też reprezentowała interesy etnicznie nam obce wywodzące się jeszcze z czasów tzw. „żydo-komuny” a „Magdalenka” i „Okrągły Stół” to tylko potwierdziły i potwierdził to premier T. Mazowiecki oddzielając przeszłość „grubą linią”, czyli „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” i nikt nie poniesie kary za przeszłość. 

To oczywiście jest jedna z głównych przyczyn patologii III RP, czyli PRL-bis. Tyle tylko, że nie tłumaczy to wszystkiego. 

Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że od 1980 roku w Polsce rządziła „wojskówka” i wojskowe służby specjalne, reprezentowane zarówno przez szuję Wolskiego, czyli W. Jaruzelskiego, jak i drugiego szuję Cz. Kiszczaka. Oni to tworzyli i zarządzali państwem PRL i oni decydowali o wszystkim, też o śmierci bł. księdza J. Popiełuszki (zbrodnia założycielska III RP) i o wielogodzinnych rozmowach 30 października 1984 z T. Mazowieckim, B. Geremkiem i… M. Rakowskim… Co wtedy ustalono? Któż to wie? Prokurator Witkowski, którego dwukrotnie odsunięto od śledztwa w sprawie śmierci bł. księdza, mojego skądinąd duchowego patrona od momentu Jego pogrzebu, na którym ówcześnie byłem. 

I owa „wojskówka” była gwarantem umów w Magdalence i OS oraz gdzieś tam jeszcze i dlatego nigdy tej służby nie zweryfikowano aż do momentu jej likwidacji, którą przerwano drastycznie w 2007 roku: upadek rządu i nowe wybory – druga „dziwna zmiana”? Przypomnę jednak, że decyzję o samorozwiązaniu Sejmu podjął… J. Kaczyński. 

Czasy rządów PO i PSL oraz prezydentury B. Komorowskiego to reaktywacja wpływów dawnych WSI i do dzisiaj oni rządzą w Polsce oraz posiadają wpływy, pieniądze i… wszelkiego rodzaju „haki” niemal na wszystkich. Oni też – wedle mnie – są źródłem różnych „seryjnych samobójców” i „nieszczęśliwych wypadków”, które również wpływają na osoby starające im się przeciwstawić. I przypomnę też, że śp. Prezydent L. Kaczyński jednak zamierzał pod koniec swojej kadencji ów aneks – po poprawkach i anonimizacji niektórych danych imiennych – jednak opublikować… zginął w zamachu smoleńskim…

Dlatego nigdy nie było lustracji i dekomunizacji a III RP dalej funkcjonuje, bo jakby było inaczej to aneks do raportu z likwidacji WSI byłby ujawniony… a my – jako Polacy – nie bylibyśmy małpim cyrkiem w rękach rozgrywających nas na zasadzie: „dziel i rządź”. A tak – moim zdaniem – jesteśmy manipulowania zarówno przez ważną część PIS, jak i „totalnej opozycji”.
To tylko szkic problemu, ale go jeszcze rozwinę.

Odpowiedzialność karna i zawodowa osób rządzących Polską w latach 2007-2015, ale i wcześniej.

Rząd i prezydent sprawują władzę już dwa lata. Pytam się więc: kto, kiedy i za c o poniósł karną, zawodową czy inną odpowiedzialność za tysiące afer noszących znamiona przestępstwa karnego, administracyjnego czy cywilnego spośród osób sprawujących funkcje publiczne i gospodarcze za rządów PO-PSL, ale i w całym okresie tzw. PRL-bis? Czy poniósł taka odpowiedzialność za „aferę marszałkową” i inne wybryki (choćby kradzież wyposażenia Pałacu Prezydenckiego) były prezydent B. Komorowski? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność albo czy chociaż wszczęto śledztwo w sprawie afer za czasów D. Tuska i E. Kopacz? Czy za kratami siedzą bohaterowie „afery misiakowej” albo „afery hazardowej”? A czy ktoś oprócz rzeczonego poniósł odpowiedzialność za „aferę L. Rywina”? Czy likwidacja polskich stoczni przez D. Tuska i jego kłamstwo na temat „katarskich inwestorów” znalazły się w prokuraturze? Czy „afera gazowa” postawiła D. Tuska i W. Pawlaka przed Trybunałem Stanu? Czy ktoś poniósł karną lub inną odpowiedzialność za wypowiedzi u „Sowy i Przyjaciół”? Czy zostały rozwikłane tajemnice „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” lub chociażby wznowiono śledztwa w przypadku tych WSZYSTKICH dziwnych śmierci, o których pisałem w np. w poście: „Seryjny samobójca" i "nieszczęśliwy wypadek" [2] - efekty degrengolady państwa polskiego!
”? Czy E. Kopacz otrzymała zarzuty (choćby dyplomatyczne) za zgodę na przyjęcie do Polski agresorów islamskich i zdradę Grupy Wyszehradzkiej? A co z aferami: „FOZZ”, „Żelazo”, „Pro Civili” i innych. Co w końcu wyniknęło z szumnego „bilansu otwarcia” rządu Pani premier B. Szydło i audytu w poszczególnych ministerstwach? Była cała debata sejmowa i co: kto „siedzi” i kto usłyszał zarzuty?

A tak w ogóle… tych „czy, czy, czy?” mogłoby tu być naprawdę tysiące. Są komisje ws. reprywatyzacji w Warszawie czy Amber Gold, które i tak nic nie dadzą, bo nikt nic nie pamięta a w ostateczności zacznie leczyć się psychiatrycznie. Przecież proceder wyłudzania nieruchomości był i jest po dziś dzień w każdym mieście a nawet wsi polskiej a dziś mówi się tylko o Warszawie. Amber Gold? Fajnie a gdzie inne afery tego typu lub te związane z tzw. firmami pożyczkowymi?
Dlaczego tak jest jest? 

Otóż jedyną odpowiedzią – też poniekąd z gatunku „teorii spiskowych” – jest jedna: „zbrodnia założycielska III RP”, czyli rozwikłanie okoliczności śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Dopóki ta śmierć nie zostanie poznana a winni – nawet w niektórych przypadkach osądzeni pośmiertnie – nie poniosą odpowiedzialności, tak nic się nie zmieni. 

Jedyną osobą, która może to rozwiązać jest prokurator Witkowski, który już dwukrotnie został odsunięty od prowadzenia owego śledztwa. Dotarł on do wielu dokumentów, które przeczą oficjalnej wersji śmierci księdza i był już tuż, tuż od postawienia aktu oskarżenia faktycznych sprawców. Nie dane mu było i za każdym razem zostało odebrane mu śledztwo. 

I jestem w stanie powiedzieć na koniec jedno: ujawnienie okoliczności, osób, sprawców i konsekwencji na kolejne kilkadziesiąt lat współuczestników (też nie bezpośrednich, ale pośrednich) zabójstwa bł. ks. Jerzego jest kluczem i fundamentem drogi Polski ku wolności, godności, prawdzie, suwerenności i niepodległości. 

Pozdrawiam
(cdn)


I cóż? Żadna z tych wątpliwości – oprócz najmniej ważnej, personalnej i dotyczącej obywatela USA w polskim MSZ, który został zdymisjonowany – nie została rozwiana. Albo inaczej – utwierdziła we mnie poczucie zawodu. Poniżej tylko dwie z nich. O dalszych i nowych napiszę w kolejnych tekstach. 

Ujawnienie aneksu ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Niestety aneks do raportu z likwidacji WSI nie ujrzy za panowania prezydenta A. Dudy, ale i prezesa PiS J. Kaczyńskiego światła dziennego, nie zostanie upubliczniony. Nie będzie też reaktywacji Komisji Likwidacyjnej WSI, której prace zostały przerwane i wstrzymane w 2007 roku a miała ona stworzyć kolejne aneksy: oprócz tego pierwszego dotyczącego przede wszystkim wpływom WSI w gospodarce także kolejne, m.in. dotyczące mediów a może i środowiska akademickiego czy prawniczego lub duchownego. 

Bardzo tego żałuję i uważam, że mnie – jako wyborcę – oszukano, choć nie dokonał tego obecny prezydent A. Duda, który faktycznie (jak mówi Cezary Gmyz) nigdy nie obiecywał na 100% upublicznienia aneksu a jedynie deklarował, że dopiero po jego przeczytaniu rozważy taką decyzję. Oszukał mnie w tym wypadku Pan prezes J. Kaczyński, który zapowiadał ujawnienie aneksu a słowami A. Macierewicza przed wyborami parlamentarnymi było powiedziane, że Pan prezydent A. Duda ujawni aneks za kilka tygodni, bo nie chce kontrasygnaty Pani premier E. Kopacz a już nowej premier Pani B. Szydło. Niemniej takie deklaracje szefa i znaczącego członka PiS-u – wobec faktu, iż kandydat i później prezydent A. Duda został wystawiony przez PiS i J. Kaczyńskiego – chyba u wszystkich wyborców zarówno prezydenta, jak i PiS-u jednoznacznie zostały odebrane jako pewna zapowiedź ujawnienia owego aneksu. Przykre to i smutne w kontekście np. walki o prawdę – nawet tą najgorszą – o jaką walczył zawsze bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, o czym i w odniesieniu do wznowienia śledztwa na temat Jego śmierci w dalszej części tekstu. 

I w tym miejscu muszę się zatrzymać a budzi się we mnie skłonność do poszukiwania teorii spiskowych, o których pisałem kiedyś, iż cała historia jest jednym wielkim spiskiem, bo tylko spiski tworzą fakty historyczne. 

Niemal od zawsze, t.j. od 1992 roku, czyli od „Nocnej Zmiany” zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono (wzorem NRD/RFN i Czechosłowacji) pełnej lustracji i dekomunizacji.
Poszukiwałem przyczyn w tym, iż tak naprawdę tzw. „konstruktywna opozycja” w postaci różnych Michników, Mazowieckich, Kuroniów, Lityńskich, Geremków i innych to była „różowa antypolska opozycja”, która albo była bardzo bliska ideom socjalistyczno-trockistowskim, albo też sama była zwykłą agenturą PRL-owskich komunistów, albo też reprezentowała interesy etnicznie nam obce wywodzące się jeszcze z czasów tzw. „żydo-komuny” a „Magdalenka” i „Okrągły Stół” to tylko potwierdziły i potwierdził to premier T. Mazowiecki oddzielając przeszłość „grubą linią”, czyli „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” i nikt nie poniesie kary za przeszłość.
To oczywiście jest jedna z głównych przyczyn patologii III RP, czyli PRL-bis. Tyle tylko, że nie tłumaczy to wszystkiego. 

Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że od 1980 roku w Polsce rządziła „wojskówka” i wojskowe służby specjalne, reprezentowane zarówno przez szuję Wolskiego, czyli W. Jaruzelskiego, jak i drugiego szuję Cz. Kiszczaka. Oni to tworzyli i zarządzali państwem PRL i oni decydowali o wszystkim, też o śmierci bł. księdza J. Popiełuszki (zbrodnia założycielska III RP) i o wielogodzinnych rozmowach 30 października 1984 z T. Mazowieckim, B. Geremkiem i… M. Rakowskim… Co wtedy ustalono? Któż to wie? Prokurator Witkowski, którego dwukrotnie odsunięto od śledztwa w sprawie śmierci bł. księdza, mojego skądinąd duchowego patrona od momentu Jego pogrzebu, na którym ówcześnie byłem. 

I owa „wojskówka” była gwarantem umów w Magdalence i OS oraz gdzieś tam jeszcze i dlatego nigdy tej służby nie zweryfikowano aż do momentu jej likwidacji, którą przerwano drastycznie w 2007 roku: upadek rządu i nowe wybory – druga „dziwna zmiana”? Przypomnę jednak, że decyzję o samorozwiązaniu Sejmu podjął… J. Kaczyński. 

Czasy rządów PO i PSL oraz prezydentury B. Komorowskiego to reaktywacja wpływów dawnych WSI i do dzisiaj oni rządzą w Polsce oraz posiadają wpływy, pieniądze i… wszelkiego rodzaju „haki” niemal na wszystkich. Oni też – wedle mnie – są źródłem różnych „seryjnych samobójców” i „nieszczęśliwych wypadków”, które również wpływają na osoby starające im się przeciwstawić. I przypomnę też, że śp. Prezydent L. Kaczyński jednak zamierzał pod koniec swojej kadencji ów aneks – po poprawkach i anonimizacji niektórych danych imiennych – jednak opublikować… zginął w zamachu smoleńskim…

Dlatego nigdy nie było lustracji i dekomunizacji a III RP dalej funkcjonuje, bo jakby było inaczej to aneks do raportu z likwidacji WSI byłby ujawniony… a my – jako Polacy – nie bylibyśmy małpim cyrkiem w rękach rozgrywających nas na zasadzie: „dziel i rządź”. A tak – moim zdaniem – jesteśmy manipulowania zarówno przez ważną część PIS, jak i „totalnej opozycji”.
To tylko szkic problemu, ale go jeszcze rozwinę.

Odpowiedzialność karna i zawodowa osób rządzących Polską w latach 2007-2015, ale i wcześniej.

Rząd i prezydent sprawują władzę już dwa lata. Pytam się więc: kto, kiedy i za c o poniósł karną, zawodową czy inną odpowiedzialność za tysiące afer noszących znamiona przestępstwa karnego, administracyjnego czy cywilnego spośród osób sprawujących funkcje publiczne i gospodarcze za rządów PO-PSL, ale i w całym okresie tzw. PRL-bis? Czy poniósł taka odpowiedzialność za „aferę marszałkową” i inne wybryki (choćby kradzież wyposażenia Pałacu Prezydenckiego) były prezydent B. Komorowski? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność albo czy chociaż wszczęto śledztwo w sprawie afer za czasów D. Tuska i E. Kopacz? Czy za kratami siedzą bohaterowie „afery misiakowej” albo „afery hazardowej”? A czy ktoś oprócz rzeczonego poniósł odpowiedzialność za „aferę L. Rywina”? Czy likwidacja polskich stoczni przez D. Tuska i jego kłamstwo na temat „katarskich inwestorów” znalazły się w prokuraturze? Czy „afera gazowa” postawiła D. Tuska i W. Pawlaka przed Trybunałem Stanu? Czy ktoś poniósł karną lub inną odpowiedzialność za wypowiedzi u „Sowy i Przyjaciół”? Czy zostały rozwikłane tajemnice „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” lub chociażby wznowiono śledztwa w przypadku tych WSZYSTKICH dziwnych śmierci, o których pisałem w np. w poście: „….”? Czy E. Kopacz otrzymała zarzuty (choćby dyplomatyczne) za zgodę na przyjęcie do Polski agresorów islamskich i zdradę Grupy Wyszehradzkiej? A co z aferami: „FOZZ”, „Żelazo”, „Pro Civili” i innych. Co w końcu wyniknęło z szumnego „bilansu otwarcia” rządu Pani premier B. Szydło i audytu w poszczególnych ministerstwach? Była cała debata sejmowa i co: kto „siedzi” i kto usłyszał zarzuty?

A tak w ogóle… tych „czy, czy, czy?” mogłoby tu być naprawdę tysiące. Są komisje ws. reprywatyzacji w Warszawie czy Amber Gold, które i tak nic nie dadzą, bo nikt nic nie pamięta a w ostateczności zacznie leczyć się psychiatrycznie. Przecież proceder wyłudzania nieruchomości był i jest po dziś dzień w każdym mieście a nawet wsi polskiej a dziś mówi się tylko o Warszawie. Amber Gold? Fajnie a gdzie inne afery tego typu lub te związane z tzw. firmami pożyczkowymi?
Dlaczego tak jest jest? 

Otóż jedyną odpowiedzią – też poniekąd z gatunku „teorii spiskowych” – jest jedna: „zbrodnia założycielska III RP”, czyli rozwikłanie okoliczności śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Dopóki ta śmierć nie zostanie poznana a winni – nawet w niektórych przypadkach osądzeni pośmiertnie – nie poniosą odpowiedzialności, tak nic się nie zmieni. 

Jedyną osobą, która może to rozwiązać jest prokurator Witkowski, który już dwukrotnie został odsunięty od prowadzenia owego śledztwa. Dotarł on do wielu dokumentów, które przeczą oficjalnej wersji śmierci księdza i był już tuż, tuż od postawienia aktu oskarżenia faktycznych sprawców. Nie dane mu było i za każdym razem zostało odebrane mu śledztwo. 

I jestem w stanie powiedzieć na koniec jedno: ujawnienie okoliczności, osób, sprawców i konsekwencji na kolejne kilkadziesiąt lat współuczestników (też nie bezpośrednich, ale pośrednich) zabójstwa bł. ks. Jerzego jest kluczem i fundamentem drogi Polski ku wolności, godności, prawdzie, suwerenności i niepodległości. 

Pozdrawiam

P.S. Ciąg dalszy nastąpi. M.in. o znaczeniu śmierci Davida Rockefellera, o tym kto stoi za jednymi i drugimi w rozgrywce "władców finansowych świata", o tym dlaczego naprawdę nie można ujawnić aneksu z likwidacji WSI i o tym dlaczego żony przywódców są bardzo ważne. I dalszy ciąg niespełnionych obietnic... przede wszystkim prezydenta i  w mniejszej skali rządu, choć dla mnie premier B. Szydło jest tą, która ma szansę na osiągnięcie przez Polskę celu odwiecznego: niepodległości i w dalszym ciągu będzie i jest "moją premier".

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/10/czy-to-jeszcze-moj-prezydent-moj-rzad.html
[2]  http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/11/seryjny-samobojca-i-nieszczesliwy.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 6 października 2016

Kłamliwy koszmar mediów michnikowszczyzny...

J. Kaczyński zaprzepaścił przygotowany plan opozycji nakierowany na wykreowanie sztucznego problemu aborcji i demonstracji do stycznia 2017 roku.  Cała narracja michnikowszczyzny padła przed prawdą.

Każdy normalnie myślący człowiek wie, że PiS nigdy (nawet w latach 2005-2007) nie chciał zaostrzenia prawa aborcyjnego, co kiedyś zaskutkowało woltą Marka Jurka.

Pisałem ostatnio o tym jak opozycja strzeliła sobie w stopę. Nie spodziewała się takiej reakcji PiS, czyli odrzucenia projektu obywatelskiego zaostrzającego prawo do aborcji. PiS zyskał też dla swojej decyzji m.in. poparcie episkopatu KK.

Horrendalną hipokryzją opozycji było głosowanie w komisji sejmowej przeciw odrzuceniu tego projektu. Chcieli dalej nad nim obradować pokazując tym samym fałsz i zakłamanie. Okazało się bowiem, że tak naprawdę opozycja potraktowała kobiety demonstrujące na "czarnym marszu" jak kretynki, które można w dowolny sposób oszukiwać, okłamywać i nimi manipulować...wzbudzając niepotrzebne emocje bez żadnych podstaw.

Dziś zajrzałem na portale reprezentujące opozycję, czyli głównie: gazeta.pl, onet.pl, wp.pl, interia.pl., fakt.pl. To co przeczytałem tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że są kłamliwe, obłudne i traktujące Polaków jak imbecyli.

Smutne to, ale niestety część naszego społeczeństwa daje się zmanipulować.

Takie tytuły na opozycyjnych i kpiących z Polaków portalach jak: "PiS się przestraszył kobiet" (nigdy nie popierał ustawy zaostrzającej aborcję) czy też "Nareszcie zostało wyartykułowane stwierdzenie, że Beata Szydło to Beata Kaczyńska" (powiedziała tak posłanka z PO)  i np. "Przeciętni Polacy to kartofle" oraz "To nie koniec wojny, PiS nadal chce zakazu aborcji. Nie zmienili planów" (nigdy takich palnów nie mieli a główną troską rządu będzie teraz zwiększenie pomocy kobietom będącycm w trudnych ciążach)...są żenadą i nawet nie chce mi się tego komentować. A takich tytułów jest więcej. Tego typu kreacji kłamliwej i fałszywej rzeczywistości oraz socjotechnicznej manipulacji nie powstydziłby Joseph Goebbels czy komunistyczni władcy w Rosji Sowieckiej.

PiS wytrącił opozycji oręż walk ulicznych, które miały rozniecać i skłócać Polaków. I dobrze. W konfrontacji A. Michnik vs. J. Kaczyński ten drugi prowadzi 2:0 (TK i aborcja). Tylko teraz należy przejść do ofensywy medialnej oraz pokazać Polakom jak opozycja i jej media traktują ich niczym kompletnych bezmózgowych kretynów i idiotów.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 12 marca 2016

Polski i Polaków nie stać na bratobójczą wojnę!

Nie wiem do końca jak dzisiaj zakończą się demonstracje zjednoczonej opozycji skupionej wokół postkomunistycznych PO, Nowoczesnej, PSL-u i KOD-u wraz z komunistyczną partią Razem. Niezbyt mnie to interesuje, choć obserwuję wydarzenia uważnie i zauważam, iż negatywne emocje są cały czas podgrzewane przez media III RP, z GW i TVN-em na czele. Nie wiem też jak zakończą się kolejne z nich . Wiem jednak, że eskalacja tych emocji, które mogą zakończyć się ulicznym rozlewem krwi jest tym, co byłoby najgorszym rozwiązaniem dla naszego kraju, dla wszystkich Polaków.

Chyba nietrudno zauważyć, że z demokratyczną w powszechnych wyborach przegraną dawna władza nie może się pogodzić i robi wszystko, aby doprowadzić do ulicznego przesilenia dającego jej możliwość ponownego objęcia rządów.

Przykre i smutne jest to, że dla dzisiejszej opozycji nie jest ważna Polska ani Polacy a jedynie jej własny partykularny interes i jest zdolna do każdej nikczemności: od zdrady targowickiej aż do doprowadzenia do bratobójczej wojny domowej. Nasza wolność, suwerenność i niepodległość nie mają dla niej żadnego znaczenia a dobro Polaków jest dla niej pojęciem obcym. Ale nietrudno jej w sumie za to winić, bo dla nich Polska nie jest po prostu ich ojczyzną, nie jest ich domem, a jej interesy i priorytety są im obce, co wyraźnie zresztą powiedział G. Schetyna: "Jesteśmy częścią wspólnoty europejskiej, w Brukseli czujemy się jak u siebie, to jest też nasz dom i tam będziemy informować o tym, co dzieje się w Polsce. To jest też kwestia rezolucji, którą będziemy chcieli, żeby przyjął Parlament Europejski" [1]. Czyż można mieć większy dowód, że dla opozycji stolicą nie jest Warszawa a Bruksela i że nie reprezentuje interesów polskich a brukselskie? To ludzie nam obcy i nam wrodzy.

Warto nieraz znaczeniowo odwrócić istotę i oddźwięk pewnego toku myślenia i działania. Wyobraźmy sobie, że w czasie rządów PO-PSL to PiS ogłosiłby "opozycję totalną" i zwracał się do zagranicy o ich pomoc w zwalczeniu rządów a ponadto J. Kaczyński np. powiedział, że w Moskwie, Waszyngtonie czy też w Jerozolimie czuje się jak u siebie i tam jest jego dom oraz z pozycji tych domów chciałby obalić demokratyczne rządy. Wyobraźmy sobie sytuację, że prawicowy Cyba morduje asystenta D. Tuska. Wyobraźmy sobie, że PiS i J. Kaczyński zostali stworzeni przez rosyjskie (i nie tylko) służby specjalne. Wyobraźmy sobie, że J. Kaczyński zwracałby się o bratnią pomoc do Rosji, USA czy Izraela. Wyobraźmy sobie, że dodatkowo nie jest zdolny do pomocy swoim dzieciom a ponadto jest sponsorowany przez putinowskie lub chińskie banki.  Jaka byłaby reakcja dzisiejszej opozycji? Chyba nietrudno się domyśleć... a byłaby jednoznaczna: cała prawica to antypolscy zdrajcy chcący odzyskać za wszelka cenę władzę. I taka byłaby narracja międzynarodowa i wewnętrzna.

Widać wyraźnie, że obecnie w naszym kraju od wielu miesięcy realizowany jest napisany przez kogoś scenariusz maksymalnego skłócenia Polaków i eskalacji politycznego napięcia do granic psychicznej wytrzymałości, która ma prowadzić do wzajemnej nienawiści zakończonej przelaniem polskiej krwi. I ten scenariusz jest cynicznie i metodycznie realizowany przez wrogów Polski. A wtedy, gdy rządzą emocje nie ma miejsca na dialog i logiczne argumenty.

Jak onegdaj pisałem: z premedytacją ktoś nas próbuje zantagonizować i skrajnie podzielić wedle starej formuły rządzenia zwanej "dziel i rządź". W skrócie polega ona na kreowaniu konfliktów, po to by samemu je rozwiązywać dla utrzymania lub zdobycia władzy. Wykorzystywana była i jest cały czas zarówno przez międzynarodowe elity uzurpujące sobie sprawowanie rządów nad światem, jak i przez konkretne państwa czy też organizacje polityczno-społeczne.

W obecnej Polsce chodzi o ponowne przejęcie władzy. I taki imperatyw przyświeca dzisiaj opozycji, opozycji, która liderowo (ważne!) nie ma nic wspólnego z Polską i Polakami, nie ma nic wspólnego z naszą Ojczyzną. Mówią oczywiście, że działają dla nas a tak naprawdę po prostu wykorzystują i manipulują dużą liczbą naszych rodaków dla osiągnięcia swoich własnych celów lub celów im wyznaczonych przez inne państwa lub międzynarodowe organizacje.

Jak już pisałem: chcą nas podzielić i skonfliktować,  chcą doprowadzić do rozlewu polskiej krwi i przejąć ponownie naszą Ojczyznę na własność dla dobra tych, którym od zarania oddają lenne poddaństwo (czerpiąc z tego korzyści) i są ich namiestnikami. Na pewno nie dla dobra większości Polaków!

Mam pewność, że ten scenariusz został napisany przez lub dla dzisiejszej opozycji zaraz po przegraniu wyborów prezydenckich. Zamach na TK, powstanie Nowoczesnej a później KOD-u, zajadły atak i demonstracje od pierwszych dni rządów B. Szydło (a wcześniej takiż atak na prezydenta), prowokacyjne wypowiedzi o wojnie domowej i przelewaniu polskiej krwi, ogłoszenie przez PO "totalnej opozycji" i zapowiedź wyprowadzenia ludzi na ulicę, zdradliwe poszukiwanie pomocy za granicą, eskalacja negatywnych emocji... to wszystko jest tylko - modyfikowaną na bieżąco - realizacją owego szczegółowego planu/scenariusza.

I naprawdę. Nie chodzi o TK, czy jakąś obronę zagrożonej niby demokracji. Gdyby nie było wojny o TK to znalazłyby się inne jej powody. Każde działania rządu i prezydenta byłyby takim powodem i takimi też są. A tak naprawdę cel opozycji i jedyna przesłanka implikująca jej działanie to: PiS i prezydent oraz odsunięcie ich za wszelką cenę od władzy.

Gdy zaczniemy walczyć między sobą oni z łatwością nas przejmą, oddadzą całą naszą wolność, suwerenność i niepodległość Polski i nas wszystkich pod władanie zniemczonej UE. A dla Polski będzie to kolejny i ostateczny jej rozbiór.

Nie możemy na to pozwolić...

Naród polski to my wszyscy i nie dajmy się otumanić ludziom, którzy jak wstrętni, obleśni i antypolscy targowiczanie chcą obcej interwencji w naszej Ojczyźnie... To są zdrajcy, którym AK i polscy patrioci golili głowy, to są kolaboranci, których polscy patrioci w okresach wojen skazywali na śmierć. Nie ma większego działania na szkodę Polski  niż profanacja naszego narodu, polskiej godności i niepodległości. Nie ma większej profanacji naszej polskości niż sprzedanie jej w ręce jej nienawistników!

Im właśnie chodzi cały czas o zantagonizowanie Polaków, przeciwstawienie nas przeciw sobie... aby jedność wspólnotowa, polska jedność nigdy nie powstała...

Możemy i powinniśmy się wewnętrznie demokratycznie spierać i kłócić. Takie są prawidła demokracji, tolerancji i wolności słowa, za które nasze przeszłe polskie pokolenia oddawały swoje życie. Jest potrzebna wolność mediów i wypowiedzi publicznych, wolność jaka teraz jest chyba największa od 72 lat! Nikt dziś nie zamyka siłowo, nie inwigiluje fizycznie i psychicznie przeciwników obecnego rządu, nikt ich nie wsadza do więzień i nie zabija. Ale róbmy to we własnym gronie, w gronie Polaków a nie ludzi, którzy chcą nas zniszczyć. Spierajmy się mając w sercu naszą Ojczyznę, Polskę i dobro naszego narodu! Jesteśmy Polakami i mamy obowiązki polskie... nie niemieckie, rosyjskie, brukselskie, amerykańskie, żydowskie! Tylko nasze! Polskie! W Polsce jest potrzebna opozycja, ale nie totalna i nie przedkładająca interesów brukselskich nad polskie. Nie jest nam potrzebna opozycja, która chce abyśmy walczyli ze sobą, nawet kosztem przelanej polskiej krwi, naszego życia, kosztem upadku Rzeczpospolitej!

Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby w Polsce znów zwyciężała antypolska i poddańcza innym miałkość i małość siejące antypatriotyczną i antypolską nienawiść i fałsz... Bądźmy gospodarzami swojego domu - Polski. Odrzućmy przestępców, donosicieli, kolaborantów, nie-Polaków, kłamców i oszczerców, hipokrytów i fałszywych patriotów!

Drzemie w nas potrzeba wspólnoty narodowej i spokojnego dążenia do zasobnej Polski. Bądźmy więc dumni z Polski, tolerancyjni dla innych i niech nasze biało-czerwone serca pozostaną takimi każdego dnia... dla nas samych, naszych dzieci, naszych rodaków w kraju i na politycznej i ekonomicznej obczyźnie. Nie dajmy się  podzielić! Bądźmy razem dziś, jutro, zawsze! Niech nikt nigdy nie będzie w stanie nas sprowokować do bratobójczej walki! Nigdy!

Jesteśmy Polakami, każdy z nas jest, kto czuje się Polakiem i jest wierny polskości! Tylko razem w narodowej wspólnocie jesteśmy skałą, której nie zdobędą nawet najwięksi wewnętrzni i zewnętrzni wrogowie. Polska jest zasobna, bogata. Polska ma ogrom inteligentnych i kreatywnych młodych ludzi, którzy nie zasługują na wygnanie i pracowanie niewolniczo na "zmywakach". Ich miejsce jest u nas, w Ojczyźnie, w Polsce. Dyskutujmy o naszym rozwoju gospodarczym, o stworzeniu warunków, aby Polakom chciało się żyć we własnym kraju a nie na obczyźnie, gdzie zawsze będą ludźmi drugiej kategorii. To jest najważniejsze a nie jakieś wyimaginowane antypolskie problemy zagrożeń, których nie ma i nigdy - przez ostatnie miesiące - nie było. Dyskutujmy o realiach a nie o abstrakcji, walczmy o naszą przyszłość... też wolną od agresji islamskiej niosącej gwałt, przestępstwa i śmierć naszych najbliższych. Wygrana opozycji jest też właśnie naszą zgodą na islamski terroryzm niszczący wszystkich niewierców a Polaków w szczególności. Tego chcemy? Chcemy, aby nasze dzieci i kobiety były gwałcone i mordowane, abyśmy musieli nosić brody, aby nie zostać fizycznie zlikwidowani? Chyba nie!

Oczywiście. Obecna władza popełnia błędy, ale czy nie realizuje obietnic lub chce je zrealizować? Chce nam stworzyć propolskie państwo, dla nas i naszych dzieci oraz przyszłych pokoleń! Po niespełna 27 latach jest jedyną, której zależy na Polakach, na nas wszystkich. Dla mnie też nie jest moim marzeniem, ale od czegoś trzeba zacząć. Alternatywą jest nasz - Polaków - koniec!

Czy tego chcemy?

Odpowiedź chyba jest oczywista. Tak chcemy, aby Polska i Polacy, my wszyscy nie musieli emigrować za chlebem, nie musieli się płaszczyć przed zniemczoną Brukselą, putinowską Rosją, amerykańskim mesjanizmem i izraelską wyższością. Mamy 1050 lat swojego państwa i narodu. Jesteśmy Polakami, których nie był w stanie zniszczyć żaden nasz największy wróg. Czyż teraz pozwolimy aby nas wrogowie ostatecznie zniszczyli? Mam nadzieję, że nie...

Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni, łatwowierni, spolegliwi i groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 123 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez hitlerowców i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie staliśmy się pokorni i bezwolni wobec obcych i nienawidzących nas wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. A dziś takimi wrogami są lewacko-demoliberalni liderzy UE, PO, Nowoczesnej i KOD a także PSL. To liderowo nie są  Polacy i nigdy nie byli... To są nasi wrogowie a wrogów trzeba obnażać i napiętnować. Trzeba z nimi walczyć w imię naszej wolności i niepodległości!

Dlatego w milczeniu i z naszą, polską biało-czerwoną flagą - unikając prowokacji - wzywam, abyśmy jako Polacy przeciwstawili się liderowym zdrajcom, którzy chcą nas zniszczyć, zniszczyć fizycznie i duchowo.

Czekają nas miesiące totalnej wojny z Polską, z naszym narodem. Czy wygramy? Nie wiem... Wiem natomiast, że jeżeli przegramy to na lata stracimy Polskę, może nawet na zawsze...

Trzeba w milczącym i nieagresywnym marszu pokazać naszą, polską siłę. Wiem, że będzie to trudne, bowiem kreowanie przez obcą nam mowę antypolskiej nienawiści jest trudne do zniesienia i wywołuje chęć odwetu. Polacy, polscy patrioci, polscy kibice, polskie rodziny i my wszyscy aż "gotujemy się" wewnętrznie i chcielibyśmy pokazać, iż jesteśmy u siebie, w naszej Polsce. Nie możemy jednak dać się sprowokować przez zdrajców. Oni chcą rozlewu krwi a my pokażmy, że jesteśmy pokojowi, tolerancyjni, demokratyczni i świadomi własnej polskości!

Sądzę, że 10 kwietnia (niedziela) musimy pokazać wszystkim naszym wrogom pokojową a nawet milczącą, ale niewzruszalną od pokoleń siłę Polaków. Mam nadzieję, że do takiej demonstracji dojdzie i PiS z prezydentem do niej zachęcą. To musi być wiec poparcia dla prezydenta i rządu. W imię zamordowanych naszych rodaków ze wszystkich opcji politycznych w obydwu Katyniach, w imię zamordowanego generała W. Sikorskiego, w imię pamięci AK i Żołnierzy Wyklętych i w imię pomordowanych przez niemieckich nazistów i sowieckich żydo-komunistyczno- ubeków naszych najznamienitszych rodaków... w imię naszej wolności, niepodległości i suwerenności. To powinien być marsz Polaków, ludzi którzy wierzą, że Polska jest ważna i jest dla nich jest Ojczyzną... teraz i zawsze, niezależnie od poglądów politycznych i innych postaw życiowych.

Tylko w Polsce mógł powstać ruch I Solidarności, tylko Polska mogła dać światu Jana Pawła II, tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm! Nasze umiłowanie wolności, tolerancji i chrześcijańskiej oraz tej zwykłej ludzkiej przyzwoitości towarzyszy nam od wieków. Dzięki  tym wartościom nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język, wiarę, własne państwo, własną historię, kulturę, sztukę, tradycję!

W imię tych wszystkich wartości podstawowych, determinujących nasze wielowiekowe trwanie... zwracam się do wszystkich Polaków: stwórzmy wspólny, nasz polski dom i przeciwstawmy się próbom jego zniszczenia! Dom jest tu a nie w Brukskeli, Moskwie, Waszyngtonie czy Jerozolimie!

Tylko czy kwiecień to nie będzie za późno? Może nie, ale zmuśmy się do racjonalnego myślenia o Polsce, o nas samych, o naszych dzieciach, wnukach i o tym dlaczego dla dzisiejszej opozycji Bruksela jest ważniejsza niż Warszawa czy Kraków...

[1] http://wpolityce.pl/polityka/284878-platforma-wraca-do-pomyslu-donoszenia-na-wlasny-kraj-schetyna-w-brukseli-czujemy-sie-jak-u-siebie-to-jest-tez-nasz-dom-i-tam-bedziemy-informowac-o-tym-co-dzieje-sie-w-polsce

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Reparacje wojenne - jeden z polskich atutów wobec antypolskiej histerii?


Kryzys w Grecji trwa, pomimo iż "wpompowano" w Grecję już miliardy Euro a w całym roku 2015 prowadzono wzmożone negocjacje pomiędzy UE (czyt. Niemcami) a rządem greckim.

Niemcy (wierzyciele z niemiecką przewagą, w tym kontrolowany przez Niemcy EBC) zaoferowały np. w czerwcu dodatkowo jeszcze zadłużonej Grecji ok. 8 mld Euro w zamian za dalsze reformy, czyli prowadzenie polityki gospodarczej nakierowanej na tzw.: "zaciskanie pasa" [1].

Grecy także w referendum odrzucili jednak taką politykę, co zmusiło A. Tsiprasa do ustąpienia w kwestiach podwyższenia podatku VAT i szybszego obniżania emerytur (zresztą tak naprawdę takiego wyniku referendum chciał sam premier Grecji) [2].

Pomimo tego zawarto porozumienie między Grecją a przedstawicielami eurogrupy (przede wszystkim Niemcami oczywiście), które ostatecznie i tak jest niekorzystne dla Grecji jak np.konieczność przekazania części majątku państwowego do funduszu powierniczego. "Decyzja eurogrupy, by tak wyniszczające rozwiązania dalej stosować, jest ewidentnie motywowana politycznie. Ma na celu upokorzenie Greków i ukaranie ich tak, żeby stały się przykładem dla innych krajów Unii. Szkoda, że już chyba nikomu nie zależy na tym, żeby Grecji pomóc, lecz jeszcze bardziej pogrążyć. Szkoda też, że Niemcy zapomnieli o tym, że swój szybki rozwój w latach 50. i 60. zawdzięczają w dużej mierze właśnie powojennemu umorzeniu długów. Ale najbardziej szkoda zaprzepaszczonej szansy na zmianę polityki Unii, której zwiastunem miało być greckie referendum, a której, sądząc po zachowaniu krajów eurogrupy, w najbliższym czasie się raczej nie doczekamy" [2].

O niespłacaniu przez Niemcy swoich długów a także poprzez to braku ich moralnego prawa do nawoływania (pouczania) innych do ich spłacania mówił też francuski ekonomista (lewicujacy!) Thomas Piketty: "Niemcy naprawdę są doskonałym przykładem kraju , który nigdy w historii nie spłacił długów. Ani po pierwszej, ani po drugiej wojnie światowej. A za to kazały do końca spłacić dług (reparacje wojenne) po wojnie francusko-niemieckiej w 1870 roku, co na dziesięciolecia pogrążyło Francję (...) Niemcom udał się ich „cud gospodarczy” między innymi dlatego, że na londyńskiej konferencji w 1953 r. podjęto decyzję o umorzeniu 60 procent długu" [3] [zobacz szerzej: 3a]

Nie pora teraz i miejsce na analizowanie przyczyn kryzysu greckiego. Jest na ten temat wiele publikacji, w których wskazuje się - z jednej strony - na pogrążające Grecję pomocowe fundusze unijne, wieloletni wzrost PKB Grecji oparty jedynie na imporcie kapitału, czyli na zadłużaniu (casus Polski?) i przyjęcie (za biednej na taki ruch Grecji) przez nią waluty Euro a - z drugiej strony - na niewłaściwą grecką politykę gospodarczą i tzw. "kreatywną księgowość" prowadzoną przez rząd grecki (tacy greccy "targowiczanie"), ale też i międzynarodowe instytucje finansowe (banki i fundusze inwestycyjne, w tym Goldman Sachs) [4].

Wielu też - na co pośrednio wskazałem wcześniej - dzisiaj wskazuje, że to właśnie Niemcy najbardziej chcą skorzystać na kryzysie greckim (syndrom tzw. "strażaka podpalacza") i to one najbardziej są sceptyczni do umorzenia greckich długów, co np. przejawia się m.in. poprzez takie pomysły jak sprzedaż za długi Niemcom części greckich wysp, czy też dzieł sztuki a już przybiera realny kształt w postaci przejęcia przez Niemcy (firma Fraport) kilkunastu (14) greckich lotnisk [5].

"Wielu amerykańskich ekonomistów, w tym także nobliści, krytykują Niemcy za program naprawczy dla Grecji. Ich zdaniem zagraniczni wierzyciele zamiast domagać się od Aten dalszych wyrzeczeń i oszczędności, powinni zdecydować się na umorzenie greckiego długu. Paul Krugman, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii z 2008 r., żądania Eurogrupy wobec Aten nazwał „szaleństwem”. – To, że Europa, a zwłaszcza Niemcy, nie chce uznać, iż Grecja potrzebuje masowego umorzenia długów, jest największym kłamstwem tego kryzysu – uważa Jeffrey Sachs, jeden z najbardziej znanych amerykańskich ekonomistów (po krytyce J. Stiglitza sam skrytykował wcześniej przez siebie hołubiony plan Sachsa-Sorosa, inaczej plan L. Balcerowicza - kj) . Jego zdaniem wszyscy już dawno wiedzą, że Grecja nie będzie w stanie w pełni spłacać swoich zobowiązań. A Niemcy swoim zachowaniem wobec Grecji zadają Europie cios, który ją osłabia. Zarówno Sachs, jak i Joseph Stiglitz, laureat Nagrody Nobla z ekonomii z 2001 r., uważają, że MFW i Komisja Europejska dają się rozgrywać Niemcom. Przyglądają się, jak Niemcy i inne państwa narodowe niszczą Grecję [6]".

Oczywiście w takiej tragicznej sytuacji Grecy poszukują możliwości wpłynięcia na destrukcyjną politykę Niemiec a może i pozyskanie też dodatkowego kapitału finansowego.

Jednym z takich kroków są reparacje wojenne należące się Grekom ze strony Niemiec za II WŚ. Grecy wyliczyli i wspomnieli na arenie międzynarodowej o swoich roszczeniach, które opiewaja na sumę  około 305 mld USD (297 mld Euro) [7] [8]. I choć rząd A. Merkel uważa sprawę za zamknietą i sprzeciwia się wypłaty roszczeń to już prezydent Niemiec Joachim Gauck zasugerował na łamach dziennika "Sueddeutsche Zeitung" możliwość wypłacenia przez Niemcy odszkodowania za zbrodnie popełnione przez nazistów w Grecji. Z pewnością jest to pewnego rodzaju grecki "straszak" na Niemcy, ale jestem pewien, że w końcu odniesie swój pozytywny skutek...

Nic chyba nie stoi na przeszkodzie abyśmy i my - wobec zmasowanego ataku Niemców i przemysłu niemieckiego na Polskę - wspomnieli na arenie międzynarodowej  o naszych roszczeniach wojennych wobec Niemiec, które w minimalistycznych szacunkach mogą sięgać kwoty niespełna 1 bln USD a w niektórych wyliczeniach nawet kilku czy kilkunastokrotnie więcej [9], [10], [11], [12].

Jest to tym bardziej możliwe, że zrzeczenie się w 1953 roku prawa do roszczeń przez polskie władze komunistyczne nie ma tak naprawdę mocy prawnej. Po pierwsze, ze względu na to, że Polska posiadała (w odróżnieniu od innych demoludów) oficjalny rząd polski na uchodźstwie, który nigdy nie zrzekł się prawa do reparacji wojennych Niemiec na rzecz Polski a po drugie, ze względu na fakt, iż nawet polscy komuniści nie dopełnili formalności i nie nie zarejestrowały swojej decyzji o zrzeczeniu się w Sekretariacie Generalnym ONZ, co tym samym międzynarodowo czyni tą decyzję bezprawną. Grzegorz Kostrzewa-Zorbas - który jako pierwszy wskazał na ten błąd komunistów i samych Niemiec - postuluje w tej sprawie negocjacje, w których "ani w nich ani przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości pozycja Niemiec nie byłaby mocna".

Bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy wielokrotnie wskazywali na fakt braku odszkodowań dla Polski ze strony Niemiec za gehennę Polski w czasie niemieckiej II WŚ. Już w 2004 roku, na polecenie ówczesnego prezydenta Warszawy ś.p. Lecha Kaczyńskiego oszacowano, że straty jakie poniosła stolica wynoszą 45,3 mld dolarów. Ostatnio zaś (grudzień 2015) J. Kaczyński stwierdził, że „My naprawdę pomocy, jeżeli chodzi o demokrację, ze strony Niemiec nie potrzebujemy. Tu jest ciągle wielka, bardzo wielka kwestia rozliczenia naszych wzajemnych stosunków i tego wszystkiego, co Niemcy są nam winni, a są nam winni bardzo, bardzo dużo w każdym wymiarze, począwszy od moralnego, skończywszy na ekonomicznym (...) a mogę powiedzieć tylko jedno – ten rachunek krzywd po polskiej stronie jest ogromny i powtarzam, w ciągu tych 70 już lat, które minęły od końca wojny, te sprawy nie zostały nigdy załatwione i w sensie prawnym są aktualne, bo jak wiemy, to zostało niedawno przez pana Kostrzewę-Zorbasa odkryte, ta nasza rezygnacja z odszkodowań nigdy nie została zarejestrowana przez odpowiedni organ rejestracji Organizacji Narodów Zjednoczonych, czyli w sensie prawnym tego w ogóle nie ma. Droga jest otwarta i w Niemczech też się powinno o tym pamiętać” [13].

Uważam, że Niemcy o tym pamiętają i dobrze znają stanowisko lidera PiS. Być może jest też to jedna z przyczyn histerycznego ataku Niemiec na Polskę.

Niemniej chyba warto od czasu do czasu Niemcom o tym przypominać i to publicznie na arenie międzynarodowej, podobnie zresztą jak na fakt, iż niemieckie firmy w Polsce nielegalnie transferują środki finansowe do Niemiec w kwocie około 40 mld zł.

Może takie umiędzynarodowienie problemu przyniesie efekty w postaci zamknięcia (choć częściowego) ich antypolskich "szczekaczek" wspieranych przez "polskich" nie-Polaków i polskich "taragowiczan"? Kto wie... przecież dla Niemiec dzisiaj - inaczej niż w czasach Hitlera - orężem uzyskania "przestrzeni życiowej" nie jest armia a finanse i ekspansja firm niemieckich w Europie a "kasa" jest dla nich priorytetem.

Ogólnie ponadto uważam, że Polska winna sprowadzić histerię i atak na nasz kraj ze strony zniemczonej UE na faktycznie największą (no może nie, ale bardzo ważną) jej przyczynę jaką są finanse i gospodarka, w wielu obszarach dotyczące przede wszystkim Niemiec i utraty przez nie polskiego tusko-landu niemieckiego.

[1] http://fwpn.org.pl/assets/Publikacje/Biuletyn_Niemiecki/2015/Biuletyn_Niemiecki_58.pdf (interesujący raport na temat stosunków Grecja-Niemcy pt. "Niebezpieczne związki, czyli Niemcy i Grecja w dobie kryzysu" autorstwa dr Anny Vizvizi. Polecam, choć na pewno skłania do dyskusji...)
[2] http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,18356775,upokorzenie-grekow-niemcom-po-wojnie-dlug-umorzono.html?disableRedirects=true
[3] http://wpolityce.pl/swiat/257511-francuski-ekonomista-niemcy-lajaja-zadluzona-grecje-za-powolne-splacanie-dlugow-a-sami-nigdy-swoich-dlugow-do-konca-nie-splacili
[3a] http://pulshistorii.pb.pl/4213249,42671,jak-niemiecki-dlug-kasowano
[4] http://nczas.com/publicystyka/jak-unijna-pomoc-pograzyla-grecje/
[5] http://www.rp.pl/Lotnictwo/312089865-Grecja-sprzedaje-niemieckiej-firmie-lotniska.html
[6] http://niezalezna.pl/68993-niemcy-moga-rozgrywac-z-nami-jak-z-grecja
[7] http://swiat.newsweek.pl/niemcy-wyplaca-grecji-odszkodowania-za-zbrodnie-nazistow-,artykuly,362389,1.html
[8] http://swiat.newsweek.pl/niemcy-wyplaca-grecji-odszkodowania-za-zbrodnie-nazistow-,artykuly,362389,1.html
[9] http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dr-kostrzewa-zorbas-polska-moze-zadac-bilionow-zlotych-od-niemiec/jnr24 (za tygodnikiem "wSieci")
[10] http://wpolityce.pl/historia/240006-305-mld-dolarow-wczoraj-grecja-oglosila-wstepne-wyliczenie-roszczen-od-niemiec-dzis-wsieci-o-postepie-sprawy-reparacji-wojennych-dla-polski
[11] https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/09/05/polska-powinna-miec-roszczenia/
[12] http://wolna-polska.pl/wiadomosci/niemcy-chca-zniszczyc-pis-chodzi-o-1-bln-usd-2016-01
[13] http://bezprawnik.pl/jaroslaw-kaczynski-ponownie-o/

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com