czwartek, 16 czerwca 2011

Gdzie nasza Polska?

Podtytuł:
...PZU, PKO BP, JSW, PGE... OFE... Sprzedano też już Polskość!

Jakże nieraz mi smutno wielce
gdy wokoło patrzę  na bezrozumne pomyleńców harce, 
co ze śmiechem opacznie cześć oddają,
Permanentnym Obłudnikom, którzy Polaków jeno udają,
A Ojczyznę naszą zuchwale już wprost ograbiają...  

Doprawdy! Jakże trudno mi zrozumieć nas wszystkich, Polaków.

Patrzymy jak perfidnie zostajemy okradani (OFE, majątek narodowy), bezczelnie okłamywani (cuda, ceny, gospodarka, prezydencja UE, Euro 2012 i Euro waluta, stocznie, VAT, itp), pauperyzowani i totalitarnie zniewalani (cenzura, zamykanie za słowa krytyki, brak niezawisłości sądownictwa i prokuratury, itp), manipulowani medialnie (permanentnie) i totalnie odmóżdżani (coraz niższy poziom nauczania) a Polska na naszych oczach przestaje istnieć! I co?  I większość dalej się śmieje oraz uznaje za prawdy objawione treści przemówień D. Tuska o charyzmatycznej Platformie i szerzącego "propagandę światowego sukcesu" (kiedyś tak mówiło się o E. Gierku, ale on coś chociaż tworzył, budował a obecny rząd i elity po 1989 roku niszczą oraz tylko burzą lub wyprzedają).

Polska dziś wprost cuchnie fetorem gnijącej woni rozkładającego się trupa! 

Od kilku lat próbuję chociaż dla samego siebie i narzucając jakieś pozory logiczności uzyskać odpowiedź na pytanie: "Dlaczego Polska obecna jest tak zepsutym państwem?. I poszukać recepty na jej naprawę. Patrząc bowiem szczególnie na to, co dzieje się w Polsce i z Polską po tragedii smoleńskiej  nietrudno przecież o konstatację (jeżeli Ktoś ma nawet katar to i tak to wyczuje): Polska dziś wprost cuchnie fetorem gnijącej woni rozkładającego się trupa! Bo czyż nie jesteśmy świadkami powolnego procesu całkowitej degrengolady Naszej Ojczyzny we wszystkich aspektach funkcjonowania państwa? W skali mikro - od rozpadającej się rodziny i więzi rodzinnych (ustawa zezwalająca na odebranie dzieci przez służby państwowe bez decyzji sądu czy też - dzięki ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej -  faktyczne już  umożliwienie homoseksualistom  adopcji i wychowywania dzieci)  aż do - w skali makro - organizacyjnego i instytucjonalnego rozpadu organizacyjnych struktur państwa oraz całkowitej już utracie suwerenności na rzecz Sowietów i częściowo UE oraz USA? Owa degrengolada nie odnosi się tylko do samej partii rządzącej - PO i p.o. Premiera D. Tuska. Obejmuje całą naszą klasę polityczną po 1989  roku (z małymi wyjątkami rządów: Olszewskiego i Kaczyńskiego... choć te wyjątki niestety potwierdzają regułę)  i również nas samych, Polaków - wyborców.

Patriotyzm, honor, ojczyzna, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność to w dzisiejszej Polsce pojęcia - absurdy! 

Już kiedyś wskazywałem na fakt, że odzyskanie przez Polskę suwerenności i niepodległości po latach panowania "sowieckiego" nie stało się niestety przełomem moralno-etycznym całego Narodu. Nie stworzyliśmy nowej jakości życia publicznego i prywatnego, która nakierowywałaby nas na przestrzeganie w codziennym życiu obowiązujących norm, zarówno prawnych, jak i moralnych. Takie pojęcia jak: patriotyzm, honor, ojczyzna, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność zostały zrelatywizowane przez narzuconą nam globalistyczną współczesność a ich właściwa wartość stała się niejako anachronizmem, prawie nieprzystającym do rzeczywistości absurdem.

Polscy obywatele są przeświadczeni, że w Polsce nie wszyscy są równi wobec prawa...   

 Sposób funkcjonowania naszego państwa nie sprzyja zresztą owym wartościom. Polskie społeczeństwo nie wierzy w prawo i instytucje z nim związane jak: sąd, prokuratura czy policja. Większość Polaków nie zna prawa i nie ma - ze względu na ubóstwo - do niego dostępu. Hermetyczność środowiska prawniczego i wiedzy prawniczej oraz przykład wielu nieprawidłowości i niedoskonałości prawnej RP tworzą w naszym społeczeństwie przeświadczenie, że obywatele nie są równi wobec prawa. Ową nierówność - której czynnikiem sprawczym jest zamożność i pozycja społeczno-zawodowo-polityczna - widzą wszędzie: w swoim miejscu pracy, gminie, powiecie, urzędzie skarbowym czy też wreszcie w skali makro, czyli instytucjach takich jak rząd czy parlament. Jakże więc Polacy maja szanować swoje Państwo, rząd, policję, sądy, prokuraturę czy inne instytucje państwowe skoro widzą jak prawo jest wykorzystywane instrumentalnie, doraźnie  a sądy wydają różne wyroki w tych samych lub podobnych sprawach? Czy można szanować ludzi władzy, którzy - oddając śledztwo smoleńskie obcemu państwu - nie szanują samych siebie a tym samym okłamują i nie szanują nas, czyli swoich rodaków? Jak zwykli ludzie mają postępować skoro widzą, że dla rządzących liczy się tylko sama władza i profity z nią związane a nie Polska i Ojczyzna, zaś wybory demokratyczne stały się plebiscytem kłamstw i nigdy nie spełnianych obietnic?

20 lat gloryfikacji "Homo Sovieticus"!   

Przez 20 lat polskie "elity" polityczne nie były źródłem powstawania nowego, prawego Państwa. Stały się raczej w oczach jego obywateli synonimem małostkowości, karierowiczostwa, partyjniactwa, korupcji i żałosnego strachu przed innymi krajami. Można powiedzieć, że "ryba psuje się od głowy" i tak też polskie "elity postokrągłostołowe" doprowadziły do zepsucia całego państwa. Podstawą był oczywiście brak rozliczeń z przeszłością i umożliwienie przestępcom komunistycznym swobodnego funkcjonowania i rozwoju w nowej Polsce. Ich sposób działania i wyznawane wartości życiowe stały się więc obowiązującymi w III RP. "Homo sovieticus" i jego cechy nie stały się więc w latach 1989-2010/11 obiektem krytyki a wręcz przeciwnie: nastąpiło jego przepoczwarzenie w "kolorowe opakowanie", puste w środku. I tacy, my Polacy, jesteśmy obecnie w większości właśnie takim kolorowym opakowaniem, w środku pustym lub zawierającym cokolwiek cuchnącą treść. Taki jest też Donald Tusk, Bronisław Komorowski i ich towarzysze (dlatego też jesteśmy skłonni dalej głosować na nich i ich PO czy SLD), taka też jest nasza cała klasa polityczna.

Brak uśmierconych propaństwowych, polskich elit uśmierca dziś Polskę!

Rządzą nami nie PRAWDZIWE POLSKIE ELITY, ale prości, zwykli, małostkowi ludzie, jakże pospolici i jakże podobni do przeciętnego Polaka, nas samych. Bo tak naprawdę jakość państwa zależy od jakości ludzi go budujących i zarządzających. Zależy od ich wielkości, w sensie posiadania propaństwowej wizji rozwoju i umiejętności wprowadzania jej w życie. To tak jak w normalnej firmie: jej sukces zależy od wielkości jej właściciela lub grupy osób nią zarządzających. Wielkie firmy miały WIELKICH szefów i właścicieli, WIELKIE PAŃSTWA wielkich przywódców i WIELKIE ELITY (w dobrym tego słowa znaczeniu).

Hitler i Stalin dobrze wiedzieli jak zniszczyć Polskę i Naród Polski - niszcząc właśnie elity, najznamienitszych Obywateli, mogących budować silne państwo i będących niedoścignionym wzorem dla swoich rodaków!

Stąd Katyń lub pomordowanie przez Niemców polskich naukowców w Krakowie. Stąd przeogromna wola wyłapywania i niszczenia wybitnych (nawet w skali mikro) Polaków-Patriotów w latach powojennych. Tak naprawdę ostatni Wielcy Polacy (i Ci z Lewa i z Prawa) godni piastować Najwyższe Urzędy Rzeczpospolitej zostali zamordowani we wczesnych latach 50-tych XX wieku. Ostatni Mohikanie zginęli z rąk NKWD i większości niepolską (ale o polskich nazwiskach) Bezpieką. Resztki z nich musiało emigrować!

Większość obecnej "elity to" właśnie niestety potomkowie prostych (o ile nie prostackich) spadkobierców ludzi z pogranicza klas średnich, niższych i sowieckich zdrajców. Tylko jednostki się niestety ostały. I te jednostki potrafiące się w jakiś sposób "odnaleźć" i zintegrować wokół śp. Lecha Kaczyńskiego... wraz z nim tragicznie zginęły pod Smoleńskiem... niemalże w tym samym czasie i miejscu, gdzie z rąk Sowietów zostały w bestialski i ludobójczy sposób zamordowane polskie elity 70 lat wcześniej...

II Rzeczpospolita była Polską a III Rzeczpospolita czyją jest? 

Od dawna zastanawiałem się jak to jest możliwe, że dokonania w zakresie budowy i rozwoju państwa w okresie II Rzeczpospolitej są relatywnie i niewspółmiernie wyższe od dokonań ostatnich 20 lat. Odpowiedź jest prosta: II Rzeczpospolitą budowli polscy, wielcy patrioci, budowały propaństwowe ELITY (a przynajmniej stanowili oni na tyle liczną i silną grupę, która była zdolna nadać odpowiedni kierunek rozwoju Polski i jej państwowości). I to niezależnie czy reprezentowali lewą (socjaliści, nie mylić z komunistami), czy też centrum lub prawa stronę polityczną. Elity te w naturalny sposób więc mogły wyłonić spośród siebie ludzi mogących stać się prawdziwymi MĘŻAMI STANU!

Dzisiaj większość reprezentujących taką "karykaturę elit" np. naszych ministrów i posłów cechuje taka małość i prowincjonalizm polityczny, że tak naprawdę nadawałaby się li tylko i wyłącznie do czyszczenia butów przedwojennym Państwowcom.

Mój pogląd jest brutalny, ale - moim zdaniem - niestety prawdziwy a receptą na naprawę Rzeczpospolitej jest ZBUDOWANIE PRAWDZIWYCH PROPAŃSTWOWYCH ELIT. Wiąże się to oczywiście z rezygnacją z pseudoelit obecnie miłościwie nam panujących!

Czy jest to możliwe od zaraz?. Oczywiście nie! To praca na lata! Ale warto już teraz budować te elity choćby poprzez odpowiednie kształcenie Polaków i gloryfikowaniu takich polskich bohaterów jak np. Rotmistrz Pilecki, Jan Paweł II, Ksiądz J. Popiełuszko, Lech Kaczyński, Janusz Kurtyka i wielu innych. Warto powrócić do "istoty rzeczy", dzięki której Polska przetrwała nawet przeszło 100 lat swojej bezpaństwowości... warto na nowo odkryć znaczenie słów stanowiących fundament naszego rozwoju: BÓG, HONOR I OJCZYZNA!

Złodziej złodziejem jest, kłamca po prostu kłamcą, bohater narodowy Bohaterem a patriota Patriotą! 

Przejściowo po prostu trzeba dziś zacząć nazywać rzeczy po imieniu (złodziej jest złodziejem a nie tylko trochę złodziejem; nie można być nie do końca uczciwym bo albo się takowym jest albo nie; kłamstwo jest kłamstwem a nie do końca niedopowiedziana prawdą, itd) i eliminować z przestrzeni publiczno-politycznej ludzi miałkich i bezwartościowych. Wbrew pozorom jest w Polsce (ale i na emigracji, szczególnie tej z lat 1981-1983) wielu przyzwoitych Polaków mogących udźwignąć brzemię naprawy Rzaczpospolitej. Takowi znajdują się również wśród dzisiaj nam rządzących (ale są skutecznie atakowani i tłamszeni oraz ośmieszani, lub też "ściągani" w dół i marginalizowani).

Gdy Polską rządzić będą PRAWI I PRZYZWOICI ludzie, to MY sami zwykli Polacy - mając takie wzory i autorytety - staniemy się lepsi, uczciwsi, mądrzejsi i prawi. Będziemy coraz bardziej wartościowymi, wzajemnie się szanującymi ludźmi. A jeżeli tacy będziemy i będziemy się szanować to tak będziemy postrzegani i szanowani w Europie i na świecie.

Mimo wszystko wierzę, że taką Polskę i nas samych jesteśmy jeszcze w stanie zbudować! Trzeba tylko dokonać wyboru: Czy chcemy mieć Polskę Pileckich, Grabskich (twórca reformy walutowej w II RP) , Kwiatkowskich,  (budowniczy portu w Gdyni oraz COP), Wojtyłów czy też może Michników, Tusków, Komorowskich, Gradów, Kopaczów, Grabarczyków - niszczycieli Polski i Polaków!

Obserwujmy złoczyńców, bowiem zawsze historia ich sprawiedliwie osądzi! 

I nie możemy biernie patrzeć jak to Polska pozbywa się w sposób haniebny resztek swojego majątku. Musimy zapamiętywać - jako przyszły dowód oskarżenia przed Trybunałem stanu –  te "na szybko" wyzbywanie się akcji, udziałów czy prywatyzacji za grosze. I "oświecać" wszystkich, że gdyby nie fakt katastrofalnej sytuacji finansowej i gospodarczej Polski, do której doprowadził D. Tusk i jego – założona przez służby specjalne rodem z PRL –  spółka pod nazwą PO, to... z pewnością nie potrzebne byłyby obecnie: nagła wyprzedaż 8.635.230 akcji spośród 39.020.483 akcji PZU należących do Skarbu Państwa czy też   pozbywanie się aż 25% akcji ostatniego - obok BGK - polskiego banku, czyli PKO BP (sic!!!).


W przypadku PZU w ten sposób Skarb Państwa zmniejszył swój udział w kapitale akcyjnym spółki z niecałych 45,2 do niecałych 35,2%. Ogólnie sprzedaż ta była kompletnym zaskoczeniem dla inwestorów i obserwatorów rynków finansowych. Tym bardziej, że wcześniej Minister Skarbu Aleksander Grad podkreślał wiele razy, że do sprzedaży w tym roku akcji PZU „raczej” nie dojdzie. Według części komentatorów obecna oferta akcji PZU wpłynie negatywnie na wrześniową ofertę PKO BP (!).   Niebezpiecznego "smaczku" całej transakcji dodaje fakt, iż obsługują ją: Credit Suisse Group, Goldman Sachs Group, ING Group, JP Morgan Chase&Co i Unicredit, czyli stali "drenaże" polskiej gospodarki i "gracze" na polskim złotym oraz oferenci sławetnych, niszczących polskich przedsiębiorców, asymetrycznych opcji walutowych! Więcej: - TU, TU). Przerażające jest to, że polski rząd jest tak ubezwłasnowolniony przez międzynarodowe instytucje finansowe... Przecież "przywódcy", którzy ponownie powierzają kontrakty ludziom okradającym już wcześniej Polskę winni być skazani za działanie na szkodę Państwa i brak właściwego nadzoru nad jego finansowym i gospodarczym bezpieczeństwem!,

Powolne pozbywanie się PKOBP (tym razem może aż 25% akcji) jest kolejnym krokiem przekazywania już całego polskiego systemu bankowego poza jurysdykcję państwa polskiego. Pozostaje jeszcze BGK i NPB, ale któż to wie, co tam się "kołacze" w głowach szefów międzynarodowych instytucji fiananswych... wszakże przecież i FED (bank centralny USA) jest prywatny! O sprzedaży zdecyduje 30 czerwca Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PKO BP. Podjęte na nim zostana decyzje dotyczace samej sprzedaży oraz jej wielkosci: okaże się, czy Skarb Państwa będzie mógł sprzedać nawet do 197.500.000 akcji serii A, a BGK do 128.102.731 akcji serii D w publicznej ofercie!.Obecnie Skarb Państwa posiada 512 406 277 akcji, co daje jej udział na poziomie 40,99% a BGK 128 102 731 akcji dających 10,25% udziału w kapitale zakładowym. Warto zwrócić uwagę na fakt, że rząd chce całkowicie pozbyć się wszystkich akcji posiadanych przez BGK i aż 38,5 % własnych akcji, co doprowadzi do sytuacji, w której Polska będzie właścicielem PKO BP jedynie w 25,2% (czyli  314 906 277 z 1 250 000 000 akcji ogółem PKOBP).  Ciekawe, kto obsługiwać będzie owa transakcję? (Źródła: j.w.). Biorąc powyższe pod uwagę lepiej więc zrozumieć akcję zmiany wizerunku PKOBP polegającą na "unowocześnieniu" logo (dzięki czemu może już swobodnie występować jako samo PKO bez dopisku BP - iPKO czy iPKObiznes) i zatrudnieniu za 3 mln zł "oszołoma" Szymona Majewskiego...


Ponadto przygotowuje się wielką wyprzedaż Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz PGE (Polskiej Grupy Energetycznej).

Naprawdę stan finansów musi być katastrofalny, na co wskazuje wielu obserwatorów informując, że na koniec maja MSP uzyskało jedynie niespełna 2,86 mld zł z zaplanowanych na rok 2011 aż 15 mld złotych wpływów z prywatyzacji. Po sprzedaży 10% PZU wpływy te wzrosną o  3,17 mld zł a po ewentualnym odpaństwowieniu PKOBP o kolejne 13,9 mld zł (według ceny akcji z dnia dzisiejszego, czyli 42,73). Warto też zwrócić uwagę na fakt, że ten obecny pośpiech wynikać może również z przypuszczalnego "fiaska" prywatyzacji PGE czy PKOBP ponieważ: "Zyski z prywatyzacji będą dużo niższe niż planuje rząd. Sypią się prywatyzacyjne plany rządu. Nikt nie chce kupować spółek po cenach, które wymarzył sobie resort skarbu. Wszystko przez to, że rząd zabrał pieniądze głównym inwestorom - Otwartym Funduszom Inwestycyjnym. Po wakacjach MSP może mieć problemy z prywatyzacją. Już w maju, podczas oferty publicznej BGŻ, fundusze emerytalne i inwestycyjne pokazały ministrowi Gradowi żółtą kartkę. Uznały, że bank został wyceniony tak wysoko, że nie opłaca się kupować jego akcji. W rezultacie resort skarbu obniżył cenę i zmniejszył transzę prywatyzowanych akcji. Jesienią takie sytuacje mogą się powtórzyć. Fundusze emerytalne otrzymują bowiem obecnie mniej pieniędzy (trafia do nich 2,3 proc. składki emerytalnej, a nie 7,3 proc. jak wcześniej), więc mają mniejsze możliwości inwestycyjne. Eksperci liczyli, że miejsce OFE na giełdzie zajmą fundusze inwestycyjne. Jednak spodziewanego napływu środków do funduszy nie widać. Saldo wpłat i umorzeń w przypadku funduszy akcyjnych jest wprawdzie dodatnie, ale ta nadwyżka jest niewielka".

Nie czas na uśmiech politowania, czas na definitywne, historyczne i wyborcze zamknięcie nieszczęścia zwanego III RP!

Doprawdy... finansowa i zarządcza wszechniemoc oraz małostkowa "pazerność" połączona z ambitendencją poczynań rządu (czyli wykonywaniem sprzecznych ze sobą czynności bez świadomości ich sprzecznego charakteru - vide: zabrano pieniądze OFE a następnie zaoferowano do sprzedaży akcje spółek będące w posiadaniu Skarbu Państwa, których nabywcami w większości wcześniej były właśnie OFE!)  zakrawałyby na szyderczy śmiech politowania, gdyby nie przeświadczenie o niszczeniu przezeń resztek naszej Polski!

Pozdrawiam


ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są przeze mnie cenzurowane ani wycinane za wyjątkiem tych, które zawierają wulgaryzmy oraz bezpośrednie niemerytoryczne ataki ad presonam.