Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SOWA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SOWA. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 stycznia 2013
SOWA już bez BONDA...
Swego czasu napisałem post z gatunku "political fiction" zatytułowany: "SOWA-BOND - tajne rozmowy i political fiction". Stwierdziłem w nim, że najsilniejszą partią w obrębie mocy decyzyjnych (nie poparcia społecznego) jest w dzisiejszej Polsce partia, którą możemy nazwać "SOWA - BOND", czyli pewien quasi-polityczny twór będący kwintesencją idei i metod działań charakterystycznych dla wszystkich totalitaryzmów, a którego nazwa pochodzi od stowarzyszenia byłych członków specsłużb wojskowych-WSI i nazwiska szefa specsłużb cywilnych-ABW.
Wczorajsze przyjęcie przez premiera dymisji szefa ABW sprawia, że przestaje być aktualny drugi człon owego tworu natomiast być może owa decyzja wynika z trwającej "od zawsze" wojenki pomiędzy poszczególnymi specsłużbami (cywilnymi i wojskowymi) i świadczyć może, że "wojskówka" - kosztem służb cywilnych - odzyskuje swoje dawne, uprzywilejowane wpływy.
Niestety w obecnej III RP (PRL-bis) najwięcej do ugrania (w tym też w obszarze finansowym) mają właśnie służby specjalne, które z jednej strony próbują zarządzać poprzez wyznaczonych przez siebie polityków, a z drugiej strony same zostają wykorzystywane w czasie wystąpienia konfliktów pomiędzy zarządzającymi krajem politykami. Występuje tutaj swoiste zjawisko sprzężenia zwrotnego wzajemnych zależności polityków z funkcjonariuszami służb specjalnych i ich instytucjami. Ponadto - jak wskazałem - od zawsze istnieje permanentny wewnętrzny konflikt zarówno pomiędzy służbami wywiadu i kontrwywiadu określonych służb, jak i zewnętrzny konflikt pomiędzy tzw. służbami "cywilnymi" i "wojskowymi". Ważnym też jest uzmysłowienie sobie faktu, iż - według tradycji sowieckiej - "chłopcy cywilni" zajmowali się od zawsze przede wszystkim tzw. "bezpieczeństwem wewnętrznym" a "chłopcy wojskowi" tzw. "bezpieczeństwem zewnętrznym": stąd też więcej kontaktów międzynarodowych i większą ilość zasobów gotówkowych oraz bezgotówkowych posiadają raczej "chłopcy wojskowi".
Podobno bezpośrednim powodem odejścia K. Bondaryka był jego sprzeciw wobec reorganizacji specsłużb cywilnych, która zmierza de facto do zmniejszenia ich rangi i znaczenia. Wydaje się, że jest to pokłosie "cichej wojny" pomiędzy premierem a prezydentem i jego służbami wojskowymi. W tej "wojence" zwycięża niestety chyba obecny prezydent.
Niemniej odejście szefa ABW winno być dla nas dobrą nowiną. W pełnych zakłamania krajach o zapędach totalitarnych i antydemokratycznych, w tym quasi komunistycznych najwięcej o nich prawdy można dowiedzieć się w okresie wzajemnych "wojenek na górze" rządzących a szczególnie "wojenek" służb specjalnych.
Warto więc obecnie śledzić wszelkie informacje, bowiem mam przeczucie, że nadszedł chyba już wyznaczony przez "gabinet cieni" kres rządów D. Tuska i walka rozpoczęła się niemal "na całego" i przy otwartej kurtynie... Niewątpliwie - choć oczywiście hipotetycznie, przy założeniu trwania owej "specwojenki"- po jednej stronie - niekoniecznie z tożsamymi celami działań - tegoż konfliktu mamy np. zestaw person następujący: Dukaczewski, Michnik, Komorowski, Kwaśniewski, Kalisz, Palikot, Schetyna, Sikorski, Rostowski a po drugiej zaś stronie być może np. Tusk, L. Miller, J.K. Bielecki, Cichocki... Zastanawiam się także czy nad tym wszystkim czasem "nie czuwa" bilderbergowa "niewidzialna ręka" np.: Olechowskiego...
Zbierajmy, zachowujmy i róbmy "scany" tego, co nam będą w najbliższych dniach przekazywać "oficjalne przekaziory", bo dziać się może dużo... Wewnętrzna walka "chłopców" - o ile jesteśmy takowej świadkami - naprawdę może przynieść wiele pożytku dla nas wszystkich... Może szybciej niż nam się zdawało, dowiemy się w końcu dlaczego nie ma wśród nas 96 osób lecących do Katynia i tego jak zginęli... a także unaoczniony nam zostanie rzeczywisty, antypolski charakter całej tej naszej III RP!
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
piątek, 4 listopada 2011
Po Smoleńsku Polska jak szpital... psychiatryczny!
Witam
Uległem z niechęcią i w sumie zachęcony takową przez Witolda Gadowskiego, który w swoim poście pt.: Ziobro, Schetyna, coś się kończy, coś zaczyna snuje dywagacje na temat ewentualnej przyszłej współpracy grupy Schetyny z ziobrystami...
Więc uległem i piszę co następuje...
Mam takie wrażenie, że po 10 kwietnia 2010 roku i wszystkim, co dzieje się wokół tragedii smoleńskiej, cała polska scena polityczna przypomina istny szpital psychiatryczny.
W Smoleńsku na błocie rozbił się doszczętnie samolot z Prezydentem i znaczną częścią jasno myślących Polaków. Wszyscy w tragedii smoleńskiej zginęli a samolot rażony piorunem stalowej brzozy oraz jeszcze "przy okazji" zahaczając o umiejscowione na wysokości 400 metrów linie wysokiego napięcia, runął na ziemię z takim impetem, że jego szczątki można było znaleźć w promieniu kilkuset metrów od miejsca zdarzenia. A i jeszcze 15 metrów nad ziemią stracił zasilanie, by runąć na owa brzozę i stracić skrzydło, choć to niemal pancerny samolot był... Oczywiście winni byli piloci i pijani pasażerowie... Najciekawsze, że po wypadku próżno było znaleźć szczątki ciał, nie słychać było karetek pogotowia ani wozów strażackich, wcześniej nikt z polskiej strony nie monitorował lotu i lotniska, a piloci byli źle naprowadzani przez sowiecką wieżę kontrolną. Do tego pojawiła się cudownie gęsta mgła, by zniknąć zaraz po tragedii. Na pogrzeb polskiej pary prezydenckiej nie przyleciało wielu przywódców NATO i UE bo w tym czasie uaktywnił się wulkan a jego pył uniemożliwiał loty, co nie przeszkodziło zawitać do nas niejakiemu Miedwiediewowi. Naszym sukcesem było wstąpienie do NATO a nawet on nie zainteresował się przyczynami śmierci jego oficerów... Wybory wygrał Komorowski mając przed kampanią 3% poparcie społeczne...
Dziś mamy bohatera, który na betonie i bez podwozia wylądował bez szwanku i chwała mu za to. Do ratowania samolotu przeznaczono po kilkanaście (o ile nie więcej) wozów strażackich i karetek pogotowia. Zdążono przygotować pas startowy wylewając setki litrów piany gaśniczej. Badane będą wszystkie okoliczności awarii i lotu. Wszystko jawnie i ze szczegółami. Wszystko tak, jak powinno być w normalnym państwie... Tylko ta kreacja bohaterstwa, którą do absurdu doprowadziły wczorajsze Wiadomości TVP1 zestawiając obok siebie bohaterów: kpt. Wronę, celebrytkę strajkową Krzywonos, geniusz sportowy Małysza i trenerski Wenty... znów przypomniała o obecnej, polskiej anormalności... Jestem pełny szacunku do kapitana samolotu, który mówi o wykonaniu po prostu dobrze swojej pracy i skromności Wenty wplątanego przypadkowo chyba w ten prymitywnie skonstruowany i kolejny już komediowy felieton prezentowany przez Wiadomości...
Dziś na świecie wszyscy mówią o kryzysie UE, o Grecji, o przyszłości narodów i państw. Zastanawiają się nad kondycją finansową krajów i przedsiębiorstw, nad ogólnoświatowym systemem finansowym, bezrobociem i możliwymi alternatywami rozwoju najbliższych wydarzeń społeczno-polityczno-gospodarczych. A w Polsce funduje się nam swoisty cyrk kuriozalnej walki politycznej, która w istocie nie dotyczy naszej przyszłości i warunków w jakich przyjdzie żyć nam, naszym dzieciom i wnukom...
Politycy i zjednoczone media fundują nam terapię zastępczą, traktując nas jak bezmyślnych wariatów zamiast zastanawiać się nad przyczynami choroby i doborem odpowiednich leków... Ale tak to już jest, gdy próbują leczyć lekarze sami będąc chorymi...
Wracając do źródła inspiracji niniejszego tekstu. Jest oczywistym, że PiS wybory przegrał i naturalna rzeczą jest, że wewnątrz partii następują próby podsumowania, poszukiwania przyczyn porażki oraz ścierania się różnych wizji jej przyszłości... Lubię i cenię zarówno Z. Ziobrę, jak i L. Kaczyńskiego i ze spokojem czekam na wynik rozdymanego przez media "starcia różnych wizji" w tej partii, która obecnie nie ma wpływu na rządzenie krajem.
O wiele ciekawszym chyba winno być dla mediów i Polaków zastanawianie się nad sytuacją partii rządzącej, bowiem to ona ma nami kierować i decydować o naszej przyszłości... Ale przecież bez J. Kaczyńskiego trzeba by mówić o finansach, PO, kryzysie, deficycie budżetowym i korekcie przyjętego wcześniej a nierealnego budżetu państwa na 2012 rok, świadczeniach społecznych, podatkach, inflacji, GMO, gazie łupkowym, szykujących się na atak w Polsce niemieckich bojówkach marksistowskich i wszystkich tych "rzeczach", które w normalnym państwie stanowiłyby codzienny przekaz informacyjny. W zamian mamy bohaterów, seriale, Nergala, krzyże, sztuczne wibratory, in vitro, transseksualistów i ich prawa...
Przechodząc w końcu jednak do mojej niechętnej uległości. Komentując post Witolda Gadomskiego napisałem: "W sumie to również nie mam ochoty zbytnio wypowiadać się na temat obecnego cyrku politycznego, chociaż i mnie "anioły" do tego namawiają... ;) Patrząc na wszystko z lotu ptaka (np. sępa) i ograniczając się tylko do spojrzenia na Polskę, to od samego początku III RP rządzą (chyba) nami Chłopcy... O ile więc można na razie powiedzieć, że Tuskowi z Bondarykiem jest (chyba) blisko do Chłopców Cywilnych (opcja niemiecka), to raczej widziałbym tu współpracę Tuska z połową SLD i PSL. W SLD wygrał Miller a to od dawna przecież ich ramię wespół z Czempińskim, chyba Polsatem i TVP1. Drugą opcję (silniejszą) stanową (chyba) Chłopcy Wojskowi (opcja sowiecka) reprezentowani chyba właśnie przez Schetynę, Komorowskiego, Palikota, Michnika czy Dukaczewskiego... czyli Ruch Palikota z połową klubu SLD + chyba media (TVN + Agora + TVP2). To wszystko po tamtej stronie, która w zasadzie ma jeden cel: rozbicie PiS. Może tak na to spojrzeć?"
I na tych słowach chciałbym zakończyć moje dywagacje. Może tylko wspomnę jeszcze, iż wp.pl za gazetą POLSKA The Times źródło rozłamu widzi w T. Rydzyku, Nowy Ekran wieszczy usunięcie z partii ziobrystów a Nigel Farage ze zdziwieniem stwierdza, że niby eurosceptyczny europoseł PiS M. Kamiński był od zawsze zwolennikiem Traktatu Lizbońskiego i uniżenie składa podziękowania za dobrą pracę... Hermanowi Van Rompuy'owi...
Może też jeszcze warto spojrzeć na ziobrystów z tegoż punktu widzenia... ich codziennych unijnych apanaży? To takie przecież małostkowo ludzkie, ale jakże nieraz prawdziwe i jak dalekie od wydałoby się polskiego szpitala... psychiatrycznego... Przecież zapewne panowie chcą powrócić do swoich brukselskich gabinetów a przy PiS może to ich marzenie stać się zwyczajnie nierealne...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Uległem z niechęcią i w sumie zachęcony takową przez Witolda Gadowskiego, który w swoim poście pt.: Ziobro, Schetyna, coś się kończy, coś zaczyna snuje dywagacje na temat ewentualnej przyszłej współpracy grupy Schetyny z ziobrystami...
Więc uległem i piszę co następuje...
Mam takie wrażenie, że po 10 kwietnia 2010 roku i wszystkim, co dzieje się wokół tragedii smoleńskiej, cała polska scena polityczna przypomina istny szpital psychiatryczny.
W Smoleńsku na błocie rozbił się doszczętnie samolot z Prezydentem i znaczną częścią jasno myślących Polaków. Wszyscy w tragedii smoleńskiej zginęli a samolot rażony piorunem stalowej brzozy oraz jeszcze "przy okazji" zahaczając o umiejscowione na wysokości 400 metrów linie wysokiego napięcia, runął na ziemię z takim impetem, że jego szczątki można było znaleźć w promieniu kilkuset metrów od miejsca zdarzenia. A i jeszcze 15 metrów nad ziemią stracił zasilanie, by runąć na owa brzozę i stracić skrzydło, choć to niemal pancerny samolot był... Oczywiście winni byli piloci i pijani pasażerowie... Najciekawsze, że po wypadku próżno było znaleźć szczątki ciał, nie słychać było karetek pogotowia ani wozów strażackich, wcześniej nikt z polskiej strony nie monitorował lotu i lotniska, a piloci byli źle naprowadzani przez sowiecką wieżę kontrolną. Do tego pojawiła się cudownie gęsta mgła, by zniknąć zaraz po tragedii. Na pogrzeb polskiej pary prezydenckiej nie przyleciało wielu przywódców NATO i UE bo w tym czasie uaktywnił się wulkan a jego pył uniemożliwiał loty, co nie przeszkodziło zawitać do nas niejakiemu Miedwiediewowi. Naszym sukcesem było wstąpienie do NATO a nawet on nie zainteresował się przyczynami śmierci jego oficerów... Wybory wygrał Komorowski mając przed kampanią 3% poparcie społeczne...
Dziś mamy bohatera, który na betonie i bez podwozia wylądował bez szwanku i chwała mu za to. Do ratowania samolotu przeznaczono po kilkanaście (o ile nie więcej) wozów strażackich i karetek pogotowia. Zdążono przygotować pas startowy wylewając setki litrów piany gaśniczej. Badane będą wszystkie okoliczności awarii i lotu. Wszystko jawnie i ze szczegółami. Wszystko tak, jak powinno być w normalnym państwie... Tylko ta kreacja bohaterstwa, którą do absurdu doprowadziły wczorajsze Wiadomości TVP1 zestawiając obok siebie bohaterów: kpt. Wronę, celebrytkę strajkową Krzywonos, geniusz sportowy Małysza i trenerski Wenty... znów przypomniała o obecnej, polskiej anormalności... Jestem pełny szacunku do kapitana samolotu, który mówi o wykonaniu po prostu dobrze swojej pracy i skromności Wenty wplątanego przypadkowo chyba w ten prymitywnie skonstruowany i kolejny już komediowy felieton prezentowany przez Wiadomości...
Dziś na świecie wszyscy mówią o kryzysie UE, o Grecji, o przyszłości narodów i państw. Zastanawiają się nad kondycją finansową krajów i przedsiębiorstw, nad ogólnoświatowym systemem finansowym, bezrobociem i możliwymi alternatywami rozwoju najbliższych wydarzeń społeczno-polityczno-gospodarczych. A w Polsce funduje się nam swoisty cyrk kuriozalnej walki politycznej, która w istocie nie dotyczy naszej przyszłości i warunków w jakich przyjdzie żyć nam, naszym dzieciom i wnukom...
Politycy i zjednoczone media fundują nam terapię zastępczą, traktując nas jak bezmyślnych wariatów zamiast zastanawiać się nad przyczynami choroby i doborem odpowiednich leków... Ale tak to już jest, gdy próbują leczyć lekarze sami będąc chorymi...
Wracając do źródła inspiracji niniejszego tekstu. Jest oczywistym, że PiS wybory przegrał i naturalna rzeczą jest, że wewnątrz partii następują próby podsumowania, poszukiwania przyczyn porażki oraz ścierania się różnych wizji jej przyszłości... Lubię i cenię zarówno Z. Ziobrę, jak i L. Kaczyńskiego i ze spokojem czekam na wynik rozdymanego przez media "starcia różnych wizji" w tej partii, która obecnie nie ma wpływu na rządzenie krajem.
O wiele ciekawszym chyba winno być dla mediów i Polaków zastanawianie się nad sytuacją partii rządzącej, bowiem to ona ma nami kierować i decydować o naszej przyszłości... Ale przecież bez J. Kaczyńskiego trzeba by mówić o finansach, PO, kryzysie, deficycie budżetowym i korekcie przyjętego wcześniej a nierealnego budżetu państwa na 2012 rok, świadczeniach społecznych, podatkach, inflacji, GMO, gazie łupkowym, szykujących się na atak w Polsce niemieckich bojówkach marksistowskich i wszystkich tych "rzeczach", które w normalnym państwie stanowiłyby codzienny przekaz informacyjny. W zamian mamy bohaterów, seriale, Nergala, krzyże, sztuczne wibratory, in vitro, transseksualistów i ich prawa...
Przechodząc w końcu jednak do mojej niechętnej uległości. Komentując post Witolda Gadomskiego napisałem: "W sumie to również nie mam ochoty zbytnio wypowiadać się na temat obecnego cyrku politycznego, chociaż i mnie "anioły" do tego namawiają... ;) Patrząc na wszystko z lotu ptaka (np. sępa) i ograniczając się tylko do spojrzenia na Polskę, to od samego początku III RP rządzą (chyba) nami Chłopcy... O ile więc można na razie powiedzieć, że Tuskowi z Bondarykiem jest (chyba) blisko do Chłopców Cywilnych (opcja niemiecka), to raczej widziałbym tu współpracę Tuska z połową SLD i PSL. W SLD wygrał Miller a to od dawna przecież ich ramię wespół z Czempińskim, chyba Polsatem i TVP1. Drugą opcję (silniejszą) stanową (chyba) Chłopcy Wojskowi (opcja sowiecka) reprezentowani chyba właśnie przez Schetynę, Komorowskiego, Palikota, Michnika czy Dukaczewskiego... czyli Ruch Palikota z połową klubu SLD + chyba media (TVN + Agora + TVP2). To wszystko po tamtej stronie, która w zasadzie ma jeden cel: rozbicie PiS. Może tak na to spojrzeć?"
I na tych słowach chciałbym zakończyć moje dywagacje. Może tylko wspomnę jeszcze, iż wp.pl za gazetą POLSKA The Times źródło rozłamu widzi w T. Rydzyku, Nowy Ekran wieszczy usunięcie z partii ziobrystów a Nigel Farage ze zdziwieniem stwierdza, że niby eurosceptyczny europoseł PiS M. Kamiński był od zawsze zwolennikiem Traktatu Lizbońskiego i uniżenie składa podziękowania za dobrą pracę... Hermanowi Van Rompuy'owi...
Może też jeszcze warto spojrzeć na ziobrystów z tegoż punktu widzenia... ich codziennych unijnych apanaży? To takie przecież małostkowo ludzkie, ale jakże nieraz prawdziwe i jak dalekie od wydałoby się polskiego szpitala... psychiatrycznego... Przecież zapewne panowie chcą powrócić do swoich brukselskich gabinetów a przy PiS może to ich marzenie stać się zwyczajnie nierealne...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Etykiety:
aneks do raportu WSI,
chłopcy,
europosłowie,
KGB,
kiełbasa polska,
PiS,
rozłam,
SOWA,
szpital psychiatryczny,
Unia Europejska,
zarobki Europosłów,
ziobro
piątek, 14 października 2011
Jeszcze raz o Chłopcach, Palikocie i Leninie...
Założenie:
Poniższe refleksje - będące naturalnie treścią z obszaru "fikcji politycznej" (political fiction) - mogą być traktowane jako niemal godne miana tego gatunku "mojego pisarstwa" tylko pod warunkiem prawdziwości wyników wyborów podanych przez PKW. Zastrzeżenie to nie dotyczy nawet samych wielkości liczbowych, ale trendu, skali i kolejności miejsc uzyskanych - ze względu na ilość otrzymanych głosów wyborczych - przez poszczególne partie polityczne. Pomijam na razie "ciekawe" wrzutki o fałszerstwie (sądzę, że to raczej prowokacja Chłopców).
Wprowadzenie:
Już kilkakrotnie (przed i po wyborach) pisałem o samym J. Palikocie oraz jego towarzyszach oraz o przyczynach wyboru jego ruchu do polskiego Parlamentu.
Dla tematycznego zobrazowania treści mojej "fikcyjnej opowieści" przytoczę kilka cytatów z niektórych moich notek:
– "Mam też nieodparte wrażenie rozgrywania na szczytach władzy wielkiej GRY, w której uczestniczą czołowi politycy tzw. liberalnej sceny politycznej. Poddając się temu wrażeniu wydaje się, że PiS czy CBA to tylko pionki w grze a Król i Królowa tej partii szachów to opozycyjna wobec PO partia Piskorskiego i Olechowskiego wspierana przez Palikota (...) Donald Tusk najprawdopodobniej i tak już nie spełni swojego marzenia zostania Prezydentem RP. Szkoda tylko tych lat, które jako szef rządu podporządkowywał temu celowi a tym samym nie mógł być dobrym Premierem" - EFEKT DOMINA z dnia 06.10.2009 roku (wtedy myślałem, że A. Olechowski już został namaszczony),
– "- Więź między Schetyną a Tuskiem pękła nieodwracalnie? - Oni się poskładają. Ale wszystkich bolało, jak Schetyna został skasowany z funkcji wicepremiera i szefa MSWiA. To się sklei, ale już innym klejem. - Jakie Schetyna ponosi za to koszty? - Schudł dość dużo. To akurat dobrze, bo był za bardzo utuczony (...) - A jak Schetyna tego nie zrobi? - To się nie nadaje na przywódcę. Powiem brutalnie: tylko wtedy możesz dać sobie radę, gdy KREW I SPERMA ciekły ci po twarzy (...) - Patrzy pan na pośladki Ziobry? - Codziennie widzę go przecież w Sejmie...." - z wywiadu udzielonego przez J. Palikota Anicie Werner – PLATFORMA PUSTYCH KOLESI (szczerze polecam!),
– "J. Palikot odpowiada dziennikarzowi słowami, których treść może być zinterpretowana jako groźba pod adresem Kandydata na Prezydenta, dra Jarosława Kaczyńskiego!: "... Największym wilkiem polskiej polityki jest Jarosław Kaczyński... W związku z tym moja odpowiedź na pańskie pytanie jest takie: TAK! Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż..." - z wywiadu J. Palikota udzilonego telewizji "U1 BATOR" – Trzej przyjaciele... PROROCY i CZARODZIEJE? z 23.06.2010 roku,
– "Uważajcie tylko żeby czasem nie doprowadzić do odnowienia animozji między specsłużbami wojskowymi i cywilnymi oraz policyjnymi!. Jest to tym bardziej ważne w okresie wyborczym. Chodzi mi przede wszystkim o udobruchanie "cywilniaków" przez "wojskówkę". Co prawda został wystawiony przez tych pierwszych na kandydata TW Must (jakiś taki niemrawy jest), ale SOWA wystawiła Jamajkę, który zmusił do rezygnacji D. Tuska i pewnie może wygrać wybory... więc jakoś tam podzielcie ten tort..." - SOBIES-SOWA-BOND... galopująca integracja ! z 15.03.2010 roku,
– "W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"... – Chłopcy też popełniają błędy! z 13.04.211 roku,
– "Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..." – Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota... z 12.10.2011 roku
Jest jeszcze moich i nie tylko moich tekstów, które wskazują, że np. "Operacja Palikot" to już przygotowany przez Chłopców scenariusz "politycznej zabawy" Polską...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozwinięcie:
Pozostaję przy swoim zdaniu, że o zwycięstwie J. Palikota i jego RPP zadecydowali Chłopcy. Zresztą - jak wskazałem - pośrednio też potwierdził to poseł J. Gowin.
Cała operacja "RPP, PJN" tworzona przez Chłopców obarczona była jednak dużym ryzykiem. Nawet tuż przed terminem wyborów wydawało się, że obie wykreowane a'la partyjne inicjatywy poniosą porażkę... Strategia odpływu elektoratu z PO do PJN kompletnie zawiodła natomiast do RPP nie ciągnęły niestety - sprytnie wykreowane podczas prezydenckiej "wojny o krzyż smoleński" przez tandem Komorowski-Palikot - rzesze antyklerykalnej, prymitywnej i często zapijaczonej lub zapewne zaćpanej w większości hołoty... Nie sprowokowano też "katoli" do demonstracji przeciw promowaniu satanistycznych wartości w publicznej TVP (oj... wtedy Palikot by sobie prawdopodobnie pokrzyczał: głosujcie na mnie a ja będę z tymi oszołomami katolickimi walczył, zobaczcie jaka to moherowa zgraja ... itd, itp...).
Oczywiście Chłopcom bardziej zależało, żeby stworzyć proprezydencki ruch polityczny tworzący jakąś "lewą, syjo-marksistowsko-globalistyczną stronę" bliższą SLD i Komorowskiemu niż na siłę tworzenie już dziś alternatywy dla PiS... Wydaje się, że z tego powodu w ostatniej chwili postanowiono rzucić "wszystkie siły, wszystkie ręce na pokład" na J. Palikota. "Pompowano" go w sondażach, Palikot pojawiał się "to tu, to tam i jeszcze raz tu... no i znów tam" i... nie znikał. Po prostu był wszędzie. Ostatnim rzutem na taśmę obiecał nawet wszystkim legalne ćpanie "Marychy", darmową i szybką może "wielokrotną zmianę płci w zależności od stopnia naćpania", gejom nie wiem co obiecał, ale... już kiedyś przyznał się, że nim być może jest a te "pośladki Ziobry"... więc aż boję się pomyśleć i nie wiem do czego mógł ewentualnie się posunąć, aby ściągnąć do swojego Ruchu Naczelnego Homoseksualistę Polski - Tęczowego Pana Biedronia (współczuję zwykłym homoseksualistom, że mają takiego obciachowego przedstawiciela).
Chłopcy jednak nie byli pewni wyniku. Co prawda ich sondażownie z OBOP-em na czele przez lata nauczyły się "odpowiednich chłopięcych metod badawczych" a PKW podpisała "odpowiednie" umowy z obsługującymi wybory firmami informatycznymi (też: TU) , ale "licho nie śpi.."
Chłopcy naprawdę "musieli być nieźle rozgrzani"... bowiem niemalże zadziałali wbrew prawidłom "sztuki pracy chłopięcej" i w desperacji "rzucili do walki" armaty niecodzienne: największego kalibru – jedynego stałego polskiego Bilderberga A. Olechowskiego i mniejszego kalibru – Jerzego Urbana, który z Szechterami i Olejnikami lubi spotykać się nocną porą na ulicach Warszawy. Szczególnie ta ogromna armata była chyba dla wszystkich (tych dookreślonych) jednoznaczna a mnie przekonała w tym momencie o tym, że RPP znajdzie się na 100% w polskim Parlamencie...
Ale... uważam, że jednak Chłopcy liczyli na to, iż RPP uszczknie jednak trochę PO i pozyska więcej nowych wyborców a nie sprawi aż tak sromotnej kęski SLD. Tego na pewno się nie spodziewano. Owszem wytworzono odpowiednią narrację, żeby pozbyć się niewygodnego polskiego G. Napieralskiego, ale powodem odejścia jego odejścia w niebyt miał być wynik poniżej 13% a na pewno liczono na 10-11%... Stało się inaczej i zapewne Chłopcy oraz SLD są mocno poirytowani, bo przecież tylu ich Współplemieńców "o wysokim stopniu istotności" do parlamentu się nie dostało... i "kur..."! - ani jeden do Senatu! (w tym przypadku jednak JOW-y zadziałały a Chłopcy nie wykazali wystarczającej chłopięcej czujności).
Owe zdenerwowanie i irytacje zdają się potwierdzać zachowania członków SLD (w tym R. Kalisza), ale widoczne są też w przekazach niejako dyscyplinujących może nie samego J. Palikota, co jego "drużynę"... R. Kalisz ostrzega Januszka przed tym, aby jego posłowie zbytnio, jako przedsiębiorcy, się nie usamodzielnili a inni gaworzą o jakichś "kwitach", "toczących się procesach", itd...
Swoją drogą... ciekawe jak Polaków określają dziś Chłopcy podczas pisania scenariuszy i corocznej "burzy mózgów" decydującej o najbliższych i najdalszych wydarzeniach na świecie...
Kiedyś niejaki Władimir Iljicz Uljanow vel. Włodzimierz Lenin, który był pochodzenia żydowsko-niemiecko-rosyjsko-kałmucko-szwedzkiego (matką W. Lenina była Maria Aleksandrowna z domu Blank, której ojcem był dr Izrael Moisiejewicz Blank pochodzący z Żytomierza) o Rosjanach, narodzie rosyjskim zwykł w rozmowach prywatnych mawiać... "bydło"... a to nie był Chłopiec z "najwyższej półki"...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Poniższe refleksje - będące naturalnie treścią z obszaru "fikcji politycznej" (political fiction) - mogą być traktowane jako niemal godne miana tego gatunku "mojego pisarstwa" tylko pod warunkiem prawdziwości wyników wyborów podanych przez PKW. Zastrzeżenie to nie dotyczy nawet samych wielkości liczbowych, ale trendu, skali i kolejności miejsc uzyskanych - ze względu na ilość otrzymanych głosów wyborczych - przez poszczególne partie polityczne. Pomijam na razie "ciekawe" wrzutki o fałszerstwie (sądzę, że to raczej prowokacja Chłopców).
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Już kilkakrotnie (przed i po wyborach) pisałem o samym J. Palikocie oraz jego towarzyszach oraz o przyczynach wyboru jego ruchu do polskiego Parlamentu.
Dla tematycznego zobrazowania treści mojej "fikcyjnej opowieści" przytoczę kilka cytatów z niektórych moich notek:
– "Mam też nieodparte wrażenie rozgrywania na szczytach władzy wielkiej GRY, w której uczestniczą czołowi politycy tzw. liberalnej sceny politycznej. Poddając się temu wrażeniu wydaje się, że PiS czy CBA to tylko pionki w grze a Król i Królowa tej partii szachów to opozycyjna wobec PO partia Piskorskiego i Olechowskiego wspierana przez Palikota (...) Donald Tusk najprawdopodobniej i tak już nie spełni swojego marzenia zostania Prezydentem RP. Szkoda tylko tych lat, które jako szef rządu podporządkowywał temu celowi a tym samym nie mógł być dobrym Premierem" - EFEKT DOMINA z dnia 06.10.2009 roku (wtedy myślałem, że A. Olechowski już został namaszczony),
– "- Więź między Schetyną a Tuskiem pękła nieodwracalnie? - Oni się poskładają. Ale wszystkich bolało, jak Schetyna został skasowany z funkcji wicepremiera i szefa MSWiA. To się sklei, ale już innym klejem. - Jakie Schetyna ponosi za to koszty? - Schudł dość dużo. To akurat dobrze, bo był za bardzo utuczony (...) - A jak Schetyna tego nie zrobi? - To się nie nadaje na przywódcę. Powiem brutalnie: tylko wtedy możesz dać sobie radę, gdy KREW I SPERMA ciekły ci po twarzy (...) - Patrzy pan na pośladki Ziobry? - Codziennie widzę go przecież w Sejmie...." - z wywiadu udzielonego przez J. Palikota Anicie Werner – PLATFORMA PUSTYCH KOLESI (szczerze polecam!),
– "J. Palikot odpowiada dziennikarzowi słowami, których treść może być zinterpretowana jako groźba pod adresem Kandydata na Prezydenta, dra Jarosława Kaczyńskiego!: "... Największym wilkiem polskiej polityki jest Jarosław Kaczyński... W związku z tym moja odpowiedź na pańskie pytanie jest takie: TAK! Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż..." - z wywiadu J. Palikota udzilonego telewizji "U1 BATOR" – Trzej przyjaciele... PROROCY i CZARODZIEJE? z 23.06.2010 roku,
– "Uważajcie tylko żeby czasem nie doprowadzić do odnowienia animozji między specsłużbami wojskowymi i cywilnymi oraz policyjnymi!. Jest to tym bardziej ważne w okresie wyborczym. Chodzi mi przede wszystkim o udobruchanie "cywilniaków" przez "wojskówkę". Co prawda został wystawiony przez tych pierwszych na kandydata TW Must (jakiś taki niemrawy jest), ale SOWA wystawiła Jamajkę, który zmusił do rezygnacji D. Tuska i pewnie może wygrać wybory... więc jakoś tam podzielcie ten tort..." - SOBIES-SOWA-BOND... galopująca integracja ! z 15.03.2010 roku,
– "W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"... – Chłopcy też popełniają błędy! z 13.04.211 roku,
– "Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..." – Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota... z 12.10.2011 roku
Jest jeszcze moich i nie tylko moich tekstów, które wskazują, że np. "Operacja Palikot" to już przygotowany przez Chłopców scenariusz "politycznej zabawy" Polską...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozwinięcie:
Pozostaję przy swoim zdaniu, że o zwycięstwie J. Palikota i jego RPP zadecydowali Chłopcy. Zresztą - jak wskazałem - pośrednio też potwierdził to poseł J. Gowin.
Cała operacja "RPP, PJN" tworzona przez Chłopców obarczona była jednak dużym ryzykiem. Nawet tuż przed terminem wyborów wydawało się, że obie wykreowane a'la partyjne inicjatywy poniosą porażkę... Strategia odpływu elektoratu z PO do PJN kompletnie zawiodła natomiast do RPP nie ciągnęły niestety - sprytnie wykreowane podczas prezydenckiej "wojny o krzyż smoleński" przez tandem Komorowski-Palikot - rzesze antyklerykalnej, prymitywnej i często zapijaczonej lub zapewne zaćpanej w większości hołoty... Nie sprowokowano też "katoli" do demonstracji przeciw promowaniu satanistycznych wartości w publicznej TVP (oj... wtedy Palikot by sobie prawdopodobnie pokrzyczał: głosujcie na mnie a ja będę z tymi oszołomami katolickimi walczył, zobaczcie jaka to moherowa zgraja ... itd, itp...).
Oczywiście Chłopcom bardziej zależało, żeby stworzyć proprezydencki ruch polityczny tworzący jakąś "lewą, syjo-marksistowsko-globalistyczną stronę" bliższą SLD i Komorowskiemu niż na siłę tworzenie już dziś alternatywy dla PiS... Wydaje się, że z tego powodu w ostatniej chwili postanowiono rzucić "wszystkie siły, wszystkie ręce na pokład" na J. Palikota. "Pompowano" go w sondażach, Palikot pojawiał się "to tu, to tam i jeszcze raz tu... no i znów tam" i... nie znikał. Po prostu był wszędzie. Ostatnim rzutem na taśmę obiecał nawet wszystkim legalne ćpanie "Marychy", darmową i szybką może "wielokrotną zmianę płci w zależności od stopnia naćpania", gejom nie wiem co obiecał, ale... już kiedyś przyznał się, że nim być może jest a te "pośladki Ziobry"... więc aż boję się pomyśleć i nie wiem do czego mógł ewentualnie się posunąć, aby ściągnąć do swojego Ruchu Naczelnego Homoseksualistę Polski - Tęczowego Pana Biedronia (współczuję zwykłym homoseksualistom, że mają takiego obciachowego przedstawiciela).
Chłopcy jednak nie byli pewni wyniku. Co prawda ich sondażownie z OBOP-em na czele przez lata nauczyły się "odpowiednich chłopięcych metod badawczych" a PKW podpisała "odpowiednie" umowy z obsługującymi wybory firmami informatycznymi (też: TU) , ale "licho nie śpi.."
Chłopcy naprawdę "musieli być nieźle rozgrzani"... bowiem niemalże zadziałali wbrew prawidłom "sztuki pracy chłopięcej" i w desperacji "rzucili do walki" armaty niecodzienne: największego kalibru – jedynego stałego polskiego Bilderberga A. Olechowskiego i mniejszego kalibru – Jerzego Urbana, który z Szechterami i Olejnikami lubi spotykać się nocną porą na ulicach Warszawy. Szczególnie ta ogromna armata była chyba dla wszystkich (tych dookreślonych) jednoznaczna a mnie przekonała w tym momencie o tym, że RPP znajdzie się na 100% w polskim Parlamencie...
Ale... uważam, że jednak Chłopcy liczyli na to, iż RPP uszczknie jednak trochę PO i pozyska więcej nowych wyborców a nie sprawi aż tak sromotnej kęski SLD. Tego na pewno się nie spodziewano. Owszem wytworzono odpowiednią narrację, żeby pozbyć się niewygodnego polskiego G. Napieralskiego, ale powodem odejścia jego odejścia w niebyt miał być wynik poniżej 13% a na pewno liczono na 10-11%... Stało się inaczej i zapewne Chłopcy oraz SLD są mocno poirytowani, bo przecież tylu ich Współplemieńców "o wysokim stopniu istotności" do parlamentu się nie dostało... i "kur..."! - ani jeden do Senatu! (w tym przypadku jednak JOW-y zadziałały a Chłopcy nie wykazali wystarczającej chłopięcej czujności).
Owe zdenerwowanie i irytacje zdają się potwierdzać zachowania członków SLD (w tym R. Kalisza), ale widoczne są też w przekazach niejako dyscyplinujących może nie samego J. Palikota, co jego "drużynę"... R. Kalisz ostrzega Januszka przed tym, aby jego posłowie zbytnio, jako przedsiębiorcy, się nie usamodzielnili a inni gaworzą o jakichś "kwitach", "toczących się procesach", itd...
Swoją drogą... ciekawe jak Polaków określają dziś Chłopcy podczas pisania scenariuszy i corocznej "burzy mózgów" decydującej o najbliższych i najdalszych wydarzeniach na świecie...
Kiedyś niejaki Władimir Iljicz Uljanow vel. Włodzimierz Lenin, który był pochodzenia żydowsko-niemiecko-rosyjsko-kałmucko-szwedzkiego (matką W. Lenina była Maria Aleksandrowna z domu Blank, której ojcem był dr Izrael Moisiejewicz Blank pochodzący z Żytomierza) o Rosjanach, narodzie rosyjskim zwykł w rozmowach prywatnych mawiać... "bydło"... a to nie był Chłopiec z "najwyższej półki"...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
środa, 12 października 2011
Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota...
Witam
Jeszcze nie przyszedł u mnie czas spisania powyborczej refleksji... Mam wiele przemyśleń, które w konfrontacji z faktami ugruntowują u mnie pewną - raczej z punktu widzenia interesów narodowych - negatywną ocenę obecnej sytuacji społeczno-politycznej Polski oraz pozwalają na skonkretyzowanie ciągu przyczynowo-skutkowych wydarzeń, które do owej sytuacji doprowadziły. Nie ukrywam też, że na podstawie tychże zależności dość łatwo przedstawić i opisać siły, które Polską starają się zarządzać i wskazać ich strategiczne plany dotyczące - uważanej przez nich za przedsiębiorstwa joint-venture - naszej Polski...
Warto też właśnie teraz wsłuchiwać się w głosy różnej maści polityków, dziennikarzy, przedsiębiorców, społeczników i w ogóle osób, które w jakikolwiek sposób mają dostęp do "ściśle strzeżonych tajemnic i informacji".
Skończyła się bowiem kampania wyborcza a wybory zostały rozstrzygnięte. Tym samym teraz to okres, kiedy "schodzi" z wielu osób napięcie psychiczne związane z ciągłym stresem towarzyszącym kandydowaniu czy też wspieraniu określonej formacji. Im większy był ten stres i napięcie tym ulga jest większa i tym bardziej poluzowane zostają mechanizmy samokontroli i samocenzury politycznej... Szczególnie u zwycięzców, którzy triumf odnieśli w dużej mierze dzięki manipulacji i kłamstwu pojawia się zgubne uczucie "wszechmocy" i braku odpowiedzialności. U innych zaś występuje potrzeba samooczyszczenia, rachunku sumienia, świeckiej ekspiacji lub też określenia na wstępie własnej pozycji np. w nowym klubie parlamentarnym...
Staram się słuchać...
Dzisiaj bezwiednie słuchałem sobie Jarosława Gowina i Joachima Brudzińskiego w programie Polityka przy Kawie w TVP1. Dyskusja w pewnym momencie zaczęła (co ostatnio jest "oczywiste") dotyczyć przyczyn sukcesu wyborczego Janusza Palikota... W pewnym momencie Jarosław Gowin (odpierając zarzuty posła PiS, który o stworzenie RPP zaczął obwiniać D. Tuska) stwierdził, że Ruch Poparcia Palikota i sam J. Palikot - podobnie zresztą jak w przypadku Samoobrony - został przez "kogoś" wykreowany. I pewnie wypowiedź ta zostałaby "bez echa" gdyby nie dopytanie dziennikarza o skonkretyzowanie przez Pana J. Gowina tych kreacyjnych sił. Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..."
Nic dodać, nic ująć... może tylko przytoczę fragment mojego tekstu z 06.10.2011 roku pt.: Chłopcy z Sowa-Bond pracują po nocach...
"Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...
Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy! i źle wybrali moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków, egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...
A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...
Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...
Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać, a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami... Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!
Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?
Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP..."
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Jeszcze nie przyszedł u mnie czas spisania powyborczej refleksji... Mam wiele przemyśleń, które w konfrontacji z faktami ugruntowują u mnie pewną - raczej z punktu widzenia interesów narodowych - negatywną ocenę obecnej sytuacji społeczno-politycznej Polski oraz pozwalają na skonkretyzowanie ciągu przyczynowo-skutkowych wydarzeń, które do owej sytuacji doprowadziły. Nie ukrywam też, że na podstawie tychże zależności dość łatwo przedstawić i opisać siły, które Polską starają się zarządzać i wskazać ich strategiczne plany dotyczące - uważanej przez nich za przedsiębiorstwa joint-venture - naszej Polski...
Warto też właśnie teraz wsłuchiwać się w głosy różnej maści polityków, dziennikarzy, przedsiębiorców, społeczników i w ogóle osób, które w jakikolwiek sposób mają dostęp do "ściśle strzeżonych tajemnic i informacji".
Skończyła się bowiem kampania wyborcza a wybory zostały rozstrzygnięte. Tym samym teraz to okres, kiedy "schodzi" z wielu osób napięcie psychiczne związane z ciągłym stresem towarzyszącym kandydowaniu czy też wspieraniu określonej formacji. Im większy był ten stres i napięcie tym ulga jest większa i tym bardziej poluzowane zostają mechanizmy samokontroli i samocenzury politycznej... Szczególnie u zwycięzców, którzy triumf odnieśli w dużej mierze dzięki manipulacji i kłamstwu pojawia się zgubne uczucie "wszechmocy" i braku odpowiedzialności. U innych zaś występuje potrzeba samooczyszczenia, rachunku sumienia, świeckiej ekspiacji lub też określenia na wstępie własnej pozycji np. w nowym klubie parlamentarnym...
Staram się słuchać...
Dzisiaj bezwiednie słuchałem sobie Jarosława Gowina i Joachima Brudzińskiego w programie Polityka przy Kawie w TVP1. Dyskusja w pewnym momencie zaczęła (co ostatnio jest "oczywiste") dotyczyć przyczyn sukcesu wyborczego Janusza Palikota... W pewnym momencie Jarosław Gowin (odpierając zarzuty posła PiS, który o stworzenie RPP zaczął obwiniać D. Tuska) stwierdził, że Ruch Poparcia Palikota i sam J. Palikot - podobnie zresztą jak w przypadku Samoobrony - został przez "kogoś" wykreowany. I pewnie wypowiedź ta zostałaby "bez echa" gdyby nie dopytanie dziennikarza o skonkretyzowanie przez Pana J. Gowina tych kreacyjnych sił. Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..."
Nic dodać, nic ująć... może tylko przytoczę fragment mojego tekstu z 06.10.2011 roku pt.: Chłopcy z Sowa-Bond pracują po nocach...
-------------------------------------------
"Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...
Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy! i źle wybrali moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków, egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...
A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...
Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...
Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać, a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami... Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!
Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?
Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP..."
-------------------------------------------
Takie sobie rzeczy nieraz pisuję nie będąc - w przeciwieństwie do Pana J. Gowina - ani razu parlamentarzystą ani wysokim rangą politycznym funkcjonariuszem państwowym...
Tak tylko jeszcze tylko refleksyjnie... RPP nie uszczuplił elektoratu PO a jedynie SLD... Tak jakoś mi się wydaje, że raczej propolski Grzegorz Napieralski miał już "polec" w wyborach prezydenckich... Dla Chłopców jego dobry wynik był chyba całkowitą porażką... No cóż... zapewne teraz wodzirejem w SLD zostanie "palikotowo tożsamy na marszach gejowskich" Ryszard Kalisz a RPP – po wstępnych werbalnych obustronnych zaprzeczeniach - stanie się częścią zintegrowanej tzw. lewicy "polskiej"...
Tak tylko jeszcze tylko refleksyjnie... RPP nie uszczuplił elektoratu PO a jedynie SLD... Tak jakoś mi się wydaje, że raczej propolski Grzegorz Napieralski miał już "polec" w wyborach prezydenckich... Dla Chłopców jego dobry wynik był chyba całkowitą porażką... No cóż... zapewne teraz wodzirejem w SLD zostanie "palikotowo tożsamy na marszach gejowskich" Ryszard Kalisz a RPP – po wstępnych werbalnych obustronnych zaprzeczeniach - stanie się częścią zintegrowanej tzw. lewicy "polskiej"...
Pozdrawiam
P.S.
Zachęcam też do śledzenia "newsów" w Wirtualnej Polsce. To od dawna - moim subiektywnym, przypuszczającym jedynie, zdaniem - a'la "tuba propagandowa" Chłopców i "przekazior" tego, co jest lub będzie "trendy i cool"
P.S.
Zachęcam też do śledzenia "newsów" w Wirtualnej Polsce. To od dawna - moim subiektywnym, przypuszczającym jedynie, zdaniem - a'la "tuba propagandowa" Chłopców i "przekazior" tego, co jest lub będzie "trendy i cool"
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Etykiety:
abw,
BOND,
Czempiński,
dukaczewski,
FSB,
gowin,
GRU,
KGB,
komorowski,
PO,
rosja,
RPP,
Ruch palikota,
sb,
służby specjalmne,
SOWA,
Stasi,
Tusk,
UB,
wsi
czwartek, 6 października 2011
Chłopcy z Sowa-Bond pracują po nocach...
Przypominam wiedzącym, informuję pozostałych...
W Polsce dzieje się, dzieje kampania wyborcza. Wszyscy ekscytujemy się walką pomiędzy PO i PiS zamiast skupić się na analizie działań Chłopców spod znaku SOWA-BOND i ich pryncypałów.
Po raz kolejni jesteśmy świadkami perfekcyjnego rozgrywania przez nich naszej sceny politycznej...
Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...
Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy! i źle wybrali moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków, egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...
A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...
Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...
Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać, a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami... Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!
Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?
Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP...
Pozdrawiam
P.S.
Polecam: "Długie ramię Moskwy" Sławomira Cenckiewicza, czyli historię SOWOWYCH (tzw. wojskówki) od 1943 do 1991 roku... Czekam na ciąg dalszy od 1992 do teraz a także na historię BONDOWYCH (tzw. cywilnych)...
SOWA - stowarzyszenie założone w styczniu 2010 roku przez ostatniego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) Marka Dukaczewskiego. O losie Aneksu do Raportu z działania właśnie tych służb tak martwił się tuż po śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego obecny - według mnie cudzysłownie oczywiście- "Namiestnik Polski" zwany konstytucyjnie Prezydentem,
BOND - skrót od nazwiska Krzysztofa Bondaryka, obecnego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), która to agencja słynie np. z porannych nalotów na studentów tworzących satyryczne antyprezydenckie strony internetowe, których treść nie łamie polskiego prawa...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
W Polsce dzieje się, dzieje kampania wyborcza. Wszyscy ekscytujemy się walką pomiędzy PO i PiS zamiast skupić się na analizie działań Chłopców spod znaku SOWA-BOND i ich pryncypałów.
Po raz kolejni jesteśmy świadkami perfekcyjnego rozgrywania przez nich naszej sceny politycznej...
Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...
Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy! i źle wybrali moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków, egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...
A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...
Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...
Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać, a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami... Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!
Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?
Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP...
Pozdrawiam
P.S.
Polecam: "Długie ramię Moskwy" Sławomira Cenckiewicza, czyli historię SOWOWYCH (tzw. wojskówki) od 1943 do 1991 roku... Czekam na ciąg dalszy od 1992 do teraz a także na historię BONDOWYCH (tzw. cywilnych)...
SOWA - stowarzyszenie założone w styczniu 2010 roku przez ostatniego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) Marka Dukaczewskiego. O losie Aneksu do Raportu z działania właśnie tych służb tak martwił się tuż po śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego obecny - według mnie cudzysłownie oczywiście- "Namiestnik Polski" zwany konstytucyjnie Prezydentem,
BOND - skrót od nazwiska Krzysztofa Bondaryka, obecnego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), która to agencja słynie np. z porannych nalotów na studentów tworzących satyryczne antyprezydenckie strony internetowe, których treść nie łamie polskiego prawa...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
niedziela, 7 sierpnia 2011
Dlaczego zginął A. Lepper?
Witam
Niniejszy post jest niejako kontynuacją poprzedniego: Policjanci, dziennikarze to prorocy? Już wiedzą, że to samobójstwo?! W dalszym ciągu nie wykluczam, że faktycznie A. Lepper mógł popełnić samobójstwo, ale muszę postawić pytania uzupełnione nieraz moimi refleksyjnymi konstatacjami dotyczącymi tragicznej polskiej rzeczywistości III RP... które rodzą we mnie wiele wątpliwości...:
1. Co ważnego chciał powiedzieć J. Maksymiukowi A. Lepper w dniu swojej śmieci po godzinie 11-tej?
Niniejszy post jest niejako kontynuacją poprzedniego: Policjanci, dziennikarze to prorocy? Już wiedzą, że to samobójstwo?! W dalszym ciągu nie wykluczam, że faktycznie A. Lepper mógł popełnić samobójstwo, ale muszę postawić pytania uzupełnione nieraz moimi refleksyjnymi konstatacjami dotyczącymi tragicznej polskiej rzeczywistości III RP... które rodzą we mnie wiele wątpliwości...:
1. Co ważnego chciał powiedzieć J. Maksymiukowi A. Lepper w dniu swojej śmieci po godzinie 11-tej?
2. Z kim miał się spotkać przed 11-tą i dlaczego to było tak ważne, że relacja z tego spotkania miała też być jednym z tematów rozmowy z J. Maksymiukiem po godzinie 11-tej?. Czy z ową osobą się spotkał? A jeżeli nie, to dlaczego, skoro podobno zginął około 12-tej? Jeżeli tak, to ko to był?,
3. Czy siedziba Samoobrony była monitorowana i czy są nagrania okolic siedziby i wejścia do niej z dnia śmierci pomiędzy godzinami 8 a 14-16-tą?,. A może było tez monitorowanie wnętrze siedziby? Wszak A. Lepper i cała Samoobrona miała wiele powodów by korzystać z różnych środków wzmacniających poczucie własnego bezpieczeństwa...,
4. Kto i dlaczego "na tyłach" siedziby Samoobrony zbudował dziwne rusztowanie mogące służyć jako "drabinka" do odwiedzenia np. A. Leppera... bez konieczności pukania do oficjalnych drzwi wejściowych?,
5. Czy śmierć A. Leppera miała "przykryć" czteroletnie KŁAMSTWO PO na temat "domniemanych a niedozwolonych prawnie nacisków pisowców" na instytucje państwowe podczas "sławetnych faszystowskich rządów" PiS"? Mam nadzieję, że nie... Bo przecież i tak zapewne - po raporcie A. Czumy - za dzień czy dwa D. Tusk poda się do dymisji oraz uniżenie przeprosi kilka milionów Polaków za ohydne i moralno-etycznie szpetne okłamywanie ich oraz lekceważące traktowanie ich a'priori jak infantylnych debili i idiotów. Przeprosi zapewne uniżenie również PiS i rozwiąże Platformę Obywatelską oraz z honorem podda się osądowi – za wszystkie kłamstwa i niespełnione cuda i wiele innych niegodziwości uczynionych Narodowi Polskiemu - osądowi Trybunału Stanu... oczywiście wspólnie z niektórymi kolegami... W końcu Polska za rządów PO stała się w pełni demokratycznym krajem i jest w Unii Europejskiej..,. równiez demokratycznej i etyczno-moralnej... Nieprawdaż?,
6. Czy śmierć A. Leppera miała "przykryć" czteroletnie kłamstwo SLD dotyczące pisowskiego sprawstwa samobójstwa Barbary Blidy? Mam nadzieję, że nie... Bo przecież i tak zapewne - po raporcie A. Czumy - R. Kalisz odda się dobrowolnie pod osąd sądów powszechnych lub też nawet Trybunał Stanu za oszczerstwa i insynuacje wobec J. Kaczyńskiego, Z. Ziobry i PiS, które zawarł w swoim raporcie? Nieprawdaż?,
7. Czy śmierć A. Leppera miała jakiś związek z przedpołudniowymi zeznaniami J. Kaczyńskiego na temat kulis afery gruntowej? I kiedy A. Lepper miał zeznawać w tej samej sprawie?,
8. Czy śmierć A. Leppera jest zemstą za oskarżenie m.in. D. Tuska, A. Olechowskiego i innych polityków oraz biznesmenów o branie lub dawanie łapówek?,
9. Czy śmierć A. Leppera jest zemstą za ujawnienie faktycznych miejsc lądowania "talibów" w Klewkach... lub też ujawnieniem kanału przerzutowego "czegoś tam"...,
10. Czy brak listu pożegnalnego jest standardowym postępowaniem samobójców? I czy możliwym jest, aby samobójstwo polityczne nie było poprzedzone lub nie pozostawiło po sobie "spadku w postaci jakiegoś przesłania politycznego dla zwolenników określonego polityka lub też jego przyszłych naśladowców? I czy taki list lub inna forma "wytłumaczenia politycznego" takiego desperackiego kroku nie byłaby niemal kwintesencją temperamentu politycznego i charakteru A. Leppera? Czy nie jest czasem tak, że raczej każdy psychiatra wie, że taki list (lub inna forma pożegnania) jest niemalże nieodłącznym elementem każdego samobójstwa? A tym bardziej jeżeli jest to osoba nietuzinkowa, publiczna?. I nawet przecież nie chodzi w tym wypadku o sprawy kraju (chociaż A. Lepper był przez wielu postrzegany jako patriotyczny, chłopski państwowiec "z krwi i kości"), ale o najbliższych i ich życie po jego śmierci (nie wspomnę np. o uporządkowaniu spraw związanych z testamentem, czy też troski o zdrowie i los własnego syna). Ileż trzeba mieć w sobie pogardy dla innych ludzi, jakim trzeba być wyzutym z cech człowieczych, aby imputować samobójstwo człowiekowi, który przecież tym krokiem mógłby jednocześnie zabić również własne dziecko? Jeżeli ktoś ma dzieci i potrafi je tak kochać jak "polski chłop", to tym wszystkim, którzy jeszcze przed sekcją zwłok mówią o samobójstwie A. Leppera... winni po prostu napluć w twarz i to flegmą najgorszego sortu... Policjanci, prokuratorzy, policjanci, szuje medialni, kabotyni i PO-owcy niektórzy!: Czy można być aż takimi podłymi, bezdusznymi i szpetnymi "ludzkimi świniami duchowymi" (przepraszam wszystkie świnie w tym miejscu... miałem na myśli taki najgorszy i najbardziej nużący się w ekskrementach podłości egzemplarz Waszego gatunku). Wobec tego brak listu świadczyć może: albo o tym, że człowiek ten nie zamierzał popełnić samobójstwa, albo, że taki list istnieje... ale z jakichś powodów fakt ten jest ukrywany. Jest to sytuacja zastanawiająca i wymagająca rozważań,
11. Pan A. Lepper był osobą publiczną, wicepremierem, posiadał określoną wiedzę mogącą sprowokować wielu do działań zmierzających do "zamknięcia mu ust". Więc chyba śmierć takiej osoby (niezależnie czy samobójcza, naturalna, czy z udziałem osób trzecich) winna być "wydarzeniem państwowym" i zmobilizować wszystkich a organy sądowo-policyjno-prokuratorskie do działań niemalże nadzwyczajnych. A mamy wprost zadziwiający ciąg zdarzeń, deklaracji, oświadczeń i działań: lekarze nie mogą dokładnie określić godziny zgonu - może 10 rano a może 12?, zwłoki znalezione oko około godziny 16.10 a policja przyjeżdża po niemal godzinie (około 17), technicy zaczynają pracować dopiero o 22 (do 3 rano)?, sekcja zwłok zostanie przeprowadzona dopiero w poniedziałek. III RP to jakieś chyba śmieszne kuriozm a nie a nie państwo europejskie i należące do UE! Czyżby "samobójstwo" było dokonane nagle i bez przygotowania jako reakcja na jakieś wydarzenie a weekend ma pozwolić "zwolennikom samobójstw" na ustalenie właściwej wersji wydarzeń? Mam nadzieję, że nie, bowiem jeżeli tak to Nasza Rzeczpospolita wymaga ruchów iście "nowatorskich" a polegających np. na jednoczesnej jakiejś namiastce quasi aresztowania wielu przywódców Polski za działanie na szkodę Państwa i Jego Obywateli... Może to hipotetyczne quasi aresztowanie byłoby związane ze wskazaniem im innych miejsc do teraźniejszej ich wegetacji życiowej... w stylu legendarnego Madagaskaru?
12. Oczywiście na pewno śmierć A. Leppera nie ma tez żadnego związku z niszczeniem resztek Polskiej Armii znajdującej się w kraju, ani z rozmieszczaniem w obwodzie kaliningradzkim nowego, sowieckiego systemu rakietowego S-400 o zasięgu 400 km? Zapewne nie, bowiem te informacje i działania miały zostać i zostały "przykryte" raportem (rządowego autorstwa) dotyczącym tragedii smoleńskiej . Zresztą ciekawe, iż w tym samym dniu, tj. 29 lipca 2011, Unia Europejska dokonała zamachu na naszą przyszła suwerenność i "otworzyła drzwi Putinowi"... o czym nasze polskojęzyczne media milczały jakoś zajęte analizą bzdurnego raportu... A czy wiemy coś na temat decyzji Sowietów o podwojeniu wydatków na własną armię?
13. Czy śmierć A. Leppera może mieć coś wspólnego z jego wiedzą dotyczącą złóż polskiego gazu łupkowego i złóż geotermalnych? Wszak - jako wicepremier i minister rolnictwa - musiał takową wiedzę posiadać a Gazprom już od 2005 roku rozsiewał w Rosji "czarne dla niej scenariusze" w przypadku, gdyby gaz łupkowy rzeczywiście zaczął być wydobywany, np. w Polsce?
To tyle pytań... Ja osobiście nie wierzę w żadne samobójstwo! A. Lepper nie był typem "depresanta"... Zresztą depresje wśród "chłopów" zdarzają się niezmiernie rzadko. To twardzi ludzie! Nigdy zbytnio na Leppera nie narzekałem i nie krytykowałem go. Raczej parzyłem nieraz z sympatią... jak wołał "Balcerowicz musi odejść!!!" i wprawiał we wściekłość niektórych... Niestety został "wciągnięty" w grę, którą zrozumiał dopiero niedawno... Milczał, bo wiedział, że musi milczeć... ale niestety był niepewny, "nie swój"... A mógł popatrzeć "na Kostuchę" z różnych stron... CIA (Klewki i talibowie), WSI (źródło powstania partii Samoobrona), FSB, PO, PiS, UE, USA, Syjoniści (ku jeszcze większemu polskiemu: misz-masz i przyszłej Judeopolonii i nienawiści do katolicyzmu... Osobiście przychylam się do zabójstwa... ale przez kogo?
No może ostatnie pytanie, co by nie kończyć dla niektórych feralną 13-tką... :
14. Czy .... ciąg dalszy nastąpi...,
Pozdrawiam
P.S.
Tekstu opublikowałem bez korekty ex post. Jest wynikiem wzburzonych emocji i być może wykorzystałem w nim zasłyszane lub przeczytane u innych blogerów sugestie. Jeżeli faktycznie użyłem ich jako swoje to w żadnym przypadku jako celowy plagiat... musiały być tak zbieżne z moimi ocenami, iż uznałem je za "wytwór" moich własnych przemyśleń. W taki przypadku przepraszam innych blogerów i mam nadzieje, że nie poczytają mi tego za złe...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
("Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!")
środa, 13 kwietnia 2011
Chłopcy też popełniają błędy!
Witam
Krótka dygresja refleksyjna...
Taka to mi przyszła nagle olśniewająca konstatacja, którą prawdopodobnie wkrótce bardziej rozwinę i rozszerzę faktograficznie i dowodowo... Otóż jakoś mi się wydaje, że zaczynam rozumieć, dlaczego J. Kaczyński i PiS nie potrafili wygrać wielu wyborów, w tym ostatniego - prezydenckiego...
Oby nie zgłębiać się zanadto śpieszę przekazać moją refleksję: w dużym stopniu to była wina wielu ludzi z najbliższego otoczenia J. Kaczyńskiego i śp. Lecha Kaczyńskiego. Zwróćmy uwagę: kto przez lata zajmował się PR-owską stroną PiS i braci Kaczyńskich?, kto kształtował przekaz medialny partii?, kto sprawił, że J. Kaczyński zrezygnował z eksponowania tragedii smoleńskiej podczas kampanii prezydenckiej? i wreszcie kto sprawił, że Lech Kaczyński nie pojechał wraz z rodzinami katyńskimi na uroczystości w dniu 10.04.2010 roku pociągiem a poleciał samolotem?
Pomijam tu oczywiście haniebną i manipulacyjną rolę mainstreamu medialnego III RP, który i obecnie daje popis manipulacji rodem z Goebbelsa i Stalina. Również nie chcę oceniać polityków PO czy SLD... W tej chwili najważniejsze jest skupienie się na tzw: przyjaciołach, jeszcze niedawnych zwolenników PiS.
Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku.
W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich - na szczęście w tym wypadku sromotnie popełnili błąd strategiczny - momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...
Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię! Zapewne jakieś przyczółki pozostawili lub powróciły one szybko (co by całkowicie nie stracić wpływu) do macierzy, ale to już nie ta sama jakość...
Chłopcy... w sumie to się cieszę... Wy też popełniacie błędy i błędem historii jest Wasze funkcjonowanie polityczne...
Pragnę tylko zwrócić uwagę na jedno: historia ma wewnętrzny mechanizm samoregulujący los ludzkości: popełnia błędy, ale relatywnie szybko je naprawia...
Cesarstwo Rzymskie, IV Rzesza, ZSRR, Układ Warszawski... niebawem unia Europejska... faszyzm, komunizm, postkomunizm, globalizm, socjalizm... totalitaryści, szuje, komuniści, faszyści, agenci, mordercy...
... wszystko to prędzej czy później ginie politycznie, upada i staje się fecesami historii...
P.S.
Tak w ogóle to mam nadzieję, że wszystko, co napisałem powyżej jest tylko moim naiwnym przecenianiem możliwości Chłopców i nie mieli oni z powstaniem PJN nic wspólnego... OBY!
Może tak naprawdę tylko im się mitomańsko wydaje, że mają dzisiaj jakiekolwiek decyzyjne znaczenie w Polsce?... OBY!
Może tylko żyją jeszcze mentalnie w czasach PRL? Oby!
... Ale to by znaczyło, że od zaraz potrzebny jest im pierwotny zawodowo Minister Obrony!
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Krótka dygresja refleksyjna...
Taka to mi przyszła nagle olśniewająca konstatacja, którą prawdopodobnie wkrótce bardziej rozwinę i rozszerzę faktograficznie i dowodowo... Otóż jakoś mi się wydaje, że zaczynam rozumieć, dlaczego J. Kaczyński i PiS nie potrafili wygrać wielu wyborów, w tym ostatniego - prezydenckiego...
Oby nie zgłębiać się zanadto śpieszę przekazać moją refleksję: w dużym stopniu to była wina wielu ludzi z najbliższego otoczenia J. Kaczyńskiego i śp. Lecha Kaczyńskiego. Zwróćmy uwagę: kto przez lata zajmował się PR-owską stroną PiS i braci Kaczyńskich?, kto kształtował przekaz medialny partii?, kto sprawił, że J. Kaczyński zrezygnował z eksponowania tragedii smoleńskiej podczas kampanii prezydenckiej? i wreszcie kto sprawił, że Lech Kaczyński nie pojechał wraz z rodzinami katyńskimi na uroczystości w dniu 10.04.2010 roku pociągiem a poleciał samolotem?
Pomijam tu oczywiście haniebną i manipulacyjną rolę mainstreamu medialnego III RP, który i obecnie daje popis manipulacji rodem z Goebbelsa i Stalina. Również nie chcę oceniać polityków PO czy SLD... W tej chwili najważniejsze jest skupienie się na tzw: przyjaciołach, jeszcze niedawnych zwolenników PiS.
Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku.
W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich - na szczęście w tym wypadku sromotnie popełnili błąd strategiczny - momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...
Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię! Zapewne jakieś przyczółki pozostawili lub powróciły one szybko (co by całkowicie nie stracić wpływu) do macierzy, ale to już nie ta sama jakość...
Chłopcy... w sumie to się cieszę... Wy też popełniacie błędy i błędem historii jest Wasze funkcjonowanie polityczne...
Pragnę tylko zwrócić uwagę na jedno: historia ma wewnętrzny mechanizm samoregulujący los ludzkości: popełnia błędy, ale relatywnie szybko je naprawia...
Cesarstwo Rzymskie, IV Rzesza, ZSRR, Układ Warszawski... niebawem unia Europejska... faszyzm, komunizm, postkomunizm, globalizm, socjalizm... totalitaryści, szuje, komuniści, faszyści, agenci, mordercy...
... wszystko to prędzej czy później ginie politycznie, upada i staje się fecesami historii...
P.S.
Tak w ogóle to mam nadzieję, że wszystko, co napisałem powyżej jest tylko moim naiwnym przecenianiem możliwości Chłopców i nie mieli oni z powstaniem PJN nic wspólnego... OBY!
Może tak naprawdę tylko im się mitomańsko wydaje, że mają dzisiaj jakiekolwiek decyzyjne znaczenie w Polsce?... OBY!
Może tylko żyją jeszcze mentalnie w czasach PRL? Oby!
... Ale to by znaczyło, że od zaraz potrzebny jest im pierwotny zawodowo Minister Obrony!
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
niedziela, 22 sierpnia 2010
SOBIES-SOWA-BOND... PO mediach publicznych czas na internet!
Witam
Niniejszy post jest wynikiem dyskusji wokół tekstu blogera Jaacek2, który opisał rzekome zbiorowe samobójstwo w Dopiewie k. Poznania. Cały tekst okazał się jedną wielką nieprawdą, ale zdążył roznieść się po internecie... jednych wprawiając w osłupienie, innych w gniew a jeszcze inni wyrażali wprost swoje wątpliwości. Sam autor popełnił drugi tekst, w którym przyznał się do nieprawdziwości przekazywanych informacji oraz przeprosił blogerów (Źródło).
Nie chciałbym odnosić się teraz do prawdopodobieństwa rzeczywistego wystąpienia okoliczności (osób), którym autor Jaacek2 zawierzył pisząc jednak ową nieprawdę. Powstrzymam się też od krytyki samego autora i nie będę zastanawiał się nad prawdziwymi bądź ukrytymi celami opublikowania tak niewiarygodnej historii. Pozostawiam to jego sumieniu. Tak naprawdę tylko on wie, czy został oszukany, zażartowano z niego, dał się - mówiąc kolokwialnie - wkręcić... czy też był to tekst z założenia prowokacyjny i ośmieszający sferę blogerską. W tej chwili to nie ma znaczenia - tekst funkcjonował (do czasu jego usunięcia przez autora) na forach uważanych za prawicowe lub niezależne (s24, BM24, niepoprawni) całą dobę a jego treść będzie można jeszcze długo znaleźć w internecie i wykorzystywać w różnych celach.
Teraz jedynie - ku zastanowieniu - chciałbym zaapelować do wszystkich blogerów i komentatorów o roztropność, rozwagę oraz SPRAWDZANIE informacji wykorzystywanych w swoich postach i komentarzach. Odnosi się to szczególnie do zdarzeń zaskakujących, mało prawdopodobnych lub wielce istotnych merytorycznie w znaczeniu oddźwięku społeczno-politycznego i takich, na temat których trudno znaleźć źródłowe potwierdzenie. Jako blogerzy możemy oczywiście prowadzić własne blogerskie śledztwa, poszukiwać informacji, publikować rzeczy przemilczane w oficjalnych mediach, wysnuwać własne hipotezy (nawet nierealne), ale winniśmy jasno określać przedmiot i charakter swoich postów: jeżeli mówimy o faktach to należy podawać źródła, jeżeli są to tylko przypuszczenia lub political fiction to należy to określić w tekście, itd... Nie mamy niestety (lub stety) takich możliwości jakie są udziałem ludzi pracujących w zawodzie dziennikarza i często właśnie opieramy się jedynie na źródłach wtórnych (czyli przetworzonych - np. publikacja, książka, artykuł prasowy, informacja z TV lub internetu... czyli korzystamy z danych z "drugiej ręki") a nie na źródłach pierwotnych (konkretne osoby, wywiady bezpośrednie, dane i dokumenty prokuratorskie, policyjne, sądowe, itd).
Ja na przykład często otrzymuję (szczególnie ostatnio i po publicznym podaniu mego adresu poczty elektronicznej) e-maile z zaskakującymi informacjami z prośbą o ich nagłośnienie. Już trochę żyję na tym świecie, więc do każdej takiej informacji podchodzę a'priori z ostrożnością i wstępną nieufnością. Z całą odpowiedzialnością mogę Was zapewnić, że publikując niektóre z nich bez weryfikacji i sprawdzenia już dawno bym się skompromitował jako wiarygodny bloger - chociaż wyglądały na prawdopodobne. W takiej sytuacji kompromitacja mojej osoby (bez żadnej z mojej strony skłonności mitomańskich) w jakiś sposób również kompromituje jednocześnie określone portale internetowe (gdzie publikuję lub agreguję swoje teksty) a także innych blogerów-komentatorów.
Pragnę - ze szczególnym naciskiem - zwrócić Wam wszystkim uwagę, że sfera internetowo-blogerska pozostała chyba ostatnim medium (po przejęciu przez PO mediów publicznych) nie zawłaszczonym przez obecnie rządzące Polską służby specjalne z kręgów WSI (GRU) i ABW (UB, KGB, FSB). W Polsce mamy chyba nigdzie na świecie niespotykaną (oprócz krajów typowo totalitarnych) sytuację całkowitego monopolu tzw,: "czwartej władzy", czyli mediów. Mało tego... Obecnie Polska jako niby kraj demokratyczny jest tak naprawdę państwem, gdzie z powodzeniem możemy zaryzykować stwierdzenie, że nie ma prawie żadnego trójpodziału władzy lub realnie ono zanika - zarówno władza ustawodawcza, jako i wykonawcza oraz sądownicza skupiona jest wokół totalitarnego i jednego ośrodka władzy, jednej opcji politycznej oraz jednego antypolskiego środowiska decyzyjnego. Jest to kuriozum wśród krajów mieniących się demokratycznymi, gdzie pluralizm jest jednym z podstawowych warunków ich funkcjonowania a działania na rzecz rodowitych mieszkańców danego kraju winny być priorytetem (zobacz mój post: Monopol medialny zsowietyzowiałych PO-wców! Nam zostaje a'la konspiracja!)
Internet powstały jako wolny od cenzury (i tani) "ośrodek" przekazywania informacji, komunikowania i pozyskiwania wiedzy dotąd opierał się próbom ocenzurowania (choć mamy już przykłady udanych prób jego kontroli: Chiny, Białoruś - zobacz mój post: CZY ŁUKASZENKO KONSULTUJE SIĘ Z TUSKIEM?).
Zawłaszczenia (ocenzurowania) internetu już nasz Słoneczny Donald Struś Strachliwy próbował wprowadzić ustawowo. Nie udało mu się (po negatywnej reakcji internautów wyrażonej w sławnej już debacie... będącej tak naprawdę sondą opinii publicznej i informacją PO o zamiarach rządu dotyczących cenzury prewencyjnej w sici), ale nie łudźmy się - takie próby będą w najbliższym czasie ponawiane i zapewne wprowadzone (dla zorientowania się w całości sprawy - zobacz interwencje na BM24: Zbiór tekstów (cenzura) i Losy rejestracji mediów w internecie ważą się w Sądzie Najwyższym oraz post Andrzeja Leji w s24: FYM-owi, Ściosowi, ŁŁ i mnie grozi rok więzienia!). CBA uzyskała takie możliwości infiltrowania Polaków o jakich nawet "nie śniło się" M. Kamińskiemu i J. Kaczyńskiemu (zobacz w interii: Partia Tuska spuszcza CBA ze smyczy). ABW tak naprawdę kontroluje obecnie NASK (dyrektorem tej najważniejszej dla polskiego internetu instytucji jest Michał Chrzanowski, do niedawna dyrektor bezpieczeństwa teleinformatycznego i informacji w ABW - zobacz na portalu wyborczabiz: Z ABW na fotel prezesa NASK?), zdarzają się już przypadki kasowania kont na wordpressie (chyba nicponia, jeżeli się nie mylę) oraz blokowania lub likwidacji kont np. s24. Nie wspominam o onecie, wp czy nawet interii, gdzie cenzura obowiązuje od lat!
W takiej sytuacji (zarzucając na razie ustawową kontrolę internetu) najprostszą metodą zdezawuowania wiarygodności sfery blogerskiej jest jej ośmieszenie w opinii publicznej. Jest to dla Chłopców tym istotniejsze, iż np. w sprawie tragedii smoleńskiej to właśnie blogerzy nie pozwolili zamieść sprawy "pod dywan" (np. fenomenalny pomysł Białej Księgi Smoleńskiej z pytaniami na jej temat... owa księga stała się zapewne podstawową lekturą wśród ewentualnych winnych tragedii jak i ją badających, czyli prokuratur i zespołu Macierewicza). Dla Chłopców musiał być to w sumie zaskakujący policzek - tym bardziej, że wśród analiz przyczyn owej tragedii naprawdę niektórzy blogerzy wykazali się dociekliwością oraz umiejętnościami przewyższającymi zdecydowanie owe cechy oficjalnych dziennikarzy śledczych i prokuratorów (abstrahuję od ewentualnych przyczyn takiego zachowania oficjeli, np. w postaci: braku śniadania lub rozterki - czy na śniadanie jajecznica czy łosoś?). Obecnie też to właśnie w internecie ukazuje się wiele artykułów na temat WSI, SOWY i ich powiązań z nowym prezydentem i np. Palikotem. To w internecie szczegółowo omawia się tragiczną sytuację gospodarczą Polski....
Po wyborach prezydenckich nastąpił zmasowany atak na sferę blogerską i na fora prawicowe (np. sprawa Łażącego Łazarza, którego - moim zdaniem - chciano albo zastraszyć, albo skompromitować za artykuł "Gruppenfurer KAT", którym musiał trafić w samo sedno "pierwszego i drugiego dna" tragedii smoleńskiej). ŁŁ zachował się w sumie dobrze, bo zatopił sprawę zanim Chłopcy mogli ją wykorzystać.
Ale przecież można też skompromitować fora prawicowe i sferę blogerską okrężnie... nie koniecznie atakując od razu znanych powszechnie autorów, ale dezawuując określone fora poprzez zamieszczanie absurdalnych i prowokacyjnych tekstów mniej znanych (lub podstawionych) blogerów, które to teksty w kolejnym etapie stać się mogą dowodem dla szerokiego pospólstwa (szczególnie "lemingowego) śmieszności i braku wiarygodności sfery blogersko-internetowej.
Warto więc obserwować te próby "testowania sposobu "rozpracowania" blogerów" (jak celnie to określił w jednym z komentarzy bloger sportpomnikow), bo będą one coraz częstsze, bardziej skondensowane i przejawiać się będą w różnych formach: od ataków bezpośrednich na konkretnych blogerów i fora internetowe, poprzez próby zidentyfikowania, "kanalizowania" i neutralizacji aktywnych blogerów prawicowych aż do prowokacji, trollowania, ośmieszania i skompromitowania całej sfery blogerskiej. Gdy to nie pomoże Chłopcom pozostaną drastyczne metody (strona nie istnieje, blog został usunięty, itd). W każdym, nawet najdrobniejszym przypadku jakiejkolwiek cenzury, ataku lub prowokacji solidarnie winniśmy (niezależnie od naszych poglądów) bronić naszej wolności wypowiedzi i wolności internetu!
Oczywiście nie można popadać w paranoję spisków (o czym pisała elig na BM24: Pewna cecha sowieckiej mentalności), ale trzeba wiedzieć, że odpowiedzialność za nasze pisanie i jego publikowanie obecnie jest dużo większa niż kiedyś...
Warto o tym pamiętać również dlatego, że tzw.: "anonimowość" w sieci stała się tak naprawdę FIKCJĄ! a służby specjalne zbierając o nas różne informacje bardzo łatwo są w stanie określić kim jesteśmy, gdzie mieszkamy czy gdzie pracujemy... choćbyśmy sobie wymyślili najbardziej wyszukanego i karkołomnego słownie nicka! Można oczywiście bronić swojej anonimowości używając np. programów do maskowania adresu IP (vide JAP czy TOR: tu i tu), ale przecież używamy też komórek, adresów e-mailowych, nawigacji GPS, kart kredytowych, dokonujemy zakupów w internecie... itd...
Poza tym - jakbyśmy cały czas myśleli o inwigilacji to przecież objawy "manii prześladowczej" byłyby niemal pewne a życie stałoby się wprost udręczeniem...
Musimy jednak mieć świadomość, że skończyły się czasy "radosnej internetowej i nieodpowiedzialnej twórczości", szczególnie dla nas... opozycjonistów wobec obecnej totalitarnej władzy w Polsce...
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Niniejszy post jest wynikiem dyskusji wokół tekstu blogera Jaacek2, który opisał rzekome zbiorowe samobójstwo w Dopiewie k. Poznania. Cały tekst okazał się jedną wielką nieprawdą, ale zdążył roznieść się po internecie... jednych wprawiając w osłupienie, innych w gniew a jeszcze inni wyrażali wprost swoje wątpliwości. Sam autor popełnił drugi tekst, w którym przyznał się do nieprawdziwości przekazywanych informacji oraz przeprosił blogerów (Źródło).
Nie chciałbym odnosić się teraz do prawdopodobieństwa rzeczywistego wystąpienia okoliczności (osób), którym autor Jaacek2 zawierzył pisząc jednak ową nieprawdę. Powstrzymam się też od krytyki samego autora i nie będę zastanawiał się nad prawdziwymi bądź ukrytymi celami opublikowania tak niewiarygodnej historii. Pozostawiam to jego sumieniu. Tak naprawdę tylko on wie, czy został oszukany, zażartowano z niego, dał się - mówiąc kolokwialnie - wkręcić... czy też był to tekst z założenia prowokacyjny i ośmieszający sferę blogerską. W tej chwili to nie ma znaczenia - tekst funkcjonował (do czasu jego usunięcia przez autora) na forach uważanych za prawicowe lub niezależne (s24, BM24, niepoprawni) całą dobę a jego treść będzie można jeszcze długo znaleźć w internecie i wykorzystywać w różnych celach.
Teraz jedynie - ku zastanowieniu - chciałbym zaapelować do wszystkich blogerów i komentatorów o roztropność, rozwagę oraz SPRAWDZANIE informacji wykorzystywanych w swoich postach i komentarzach. Odnosi się to szczególnie do zdarzeń zaskakujących, mało prawdopodobnych lub wielce istotnych merytorycznie w znaczeniu oddźwięku społeczno-politycznego i takich, na temat których trudno znaleźć źródłowe potwierdzenie. Jako blogerzy możemy oczywiście prowadzić własne blogerskie śledztwa, poszukiwać informacji, publikować rzeczy przemilczane w oficjalnych mediach, wysnuwać własne hipotezy (nawet nierealne), ale winniśmy jasno określać przedmiot i charakter swoich postów: jeżeli mówimy o faktach to należy podawać źródła, jeżeli są to tylko przypuszczenia lub political fiction to należy to określić w tekście, itd... Nie mamy niestety (lub stety) takich możliwości jakie są udziałem ludzi pracujących w zawodzie dziennikarza i często właśnie opieramy się jedynie na źródłach wtórnych (czyli przetworzonych - np. publikacja, książka, artykuł prasowy, informacja z TV lub internetu... czyli korzystamy z danych z "drugiej ręki") a nie na źródłach pierwotnych (konkretne osoby, wywiady bezpośrednie, dane i dokumenty prokuratorskie, policyjne, sądowe, itd).
Ja na przykład często otrzymuję (szczególnie ostatnio i po publicznym podaniu mego adresu poczty elektronicznej) e-maile z zaskakującymi informacjami z prośbą o ich nagłośnienie. Już trochę żyję na tym świecie, więc do każdej takiej informacji podchodzę a'priori z ostrożnością i wstępną nieufnością. Z całą odpowiedzialnością mogę Was zapewnić, że publikując niektóre z nich bez weryfikacji i sprawdzenia już dawno bym się skompromitował jako wiarygodny bloger - chociaż wyglądały na prawdopodobne. W takiej sytuacji kompromitacja mojej osoby (bez żadnej z mojej strony skłonności mitomańskich) w jakiś sposób również kompromituje jednocześnie określone portale internetowe (gdzie publikuję lub agreguję swoje teksty) a także innych blogerów-komentatorów.
Pragnę - ze szczególnym naciskiem - zwrócić Wam wszystkim uwagę, że sfera internetowo-blogerska pozostała chyba ostatnim medium (po przejęciu przez PO mediów publicznych) nie zawłaszczonym przez obecnie rządzące Polską służby specjalne z kręgów WSI (GRU) i ABW (UB, KGB, FSB). W Polsce mamy chyba nigdzie na świecie niespotykaną (oprócz krajów typowo totalitarnych) sytuację całkowitego monopolu tzw,: "czwartej władzy", czyli mediów. Mało tego... Obecnie Polska jako niby kraj demokratyczny jest tak naprawdę państwem, gdzie z powodzeniem możemy zaryzykować stwierdzenie, że nie ma prawie żadnego trójpodziału władzy lub realnie ono zanika - zarówno władza ustawodawcza, jako i wykonawcza oraz sądownicza skupiona jest wokół totalitarnego i jednego ośrodka władzy, jednej opcji politycznej oraz jednego antypolskiego środowiska decyzyjnego. Jest to kuriozum wśród krajów mieniących się demokratycznymi, gdzie pluralizm jest jednym z podstawowych warunków ich funkcjonowania a działania na rzecz rodowitych mieszkańców danego kraju winny być priorytetem (zobacz mój post: Monopol medialny zsowietyzowiałych PO-wców! Nam zostaje a'la konspiracja!)
Internet powstały jako wolny od cenzury (i tani) "ośrodek" przekazywania informacji, komunikowania i pozyskiwania wiedzy dotąd opierał się próbom ocenzurowania (choć mamy już przykłady udanych prób jego kontroli: Chiny, Białoruś - zobacz mój post: CZY ŁUKASZENKO KONSULTUJE SIĘ Z TUSKIEM?).
Zawłaszczenia (ocenzurowania) internetu już nasz Słoneczny Donald Struś Strachliwy próbował wprowadzić ustawowo. Nie udało mu się (po negatywnej reakcji internautów wyrażonej w sławnej już debacie... będącej tak naprawdę sondą opinii publicznej i informacją PO o zamiarach rządu dotyczących cenzury prewencyjnej w sici), ale nie łudźmy się - takie próby będą w najbliższym czasie ponawiane i zapewne wprowadzone (dla zorientowania się w całości sprawy - zobacz interwencje na BM24: Zbiór tekstów (cenzura) i Losy rejestracji mediów w internecie ważą się w Sądzie Najwyższym oraz post Andrzeja Leji w s24: FYM-owi, Ściosowi, ŁŁ i mnie grozi rok więzienia!). CBA uzyskała takie możliwości infiltrowania Polaków o jakich nawet "nie śniło się" M. Kamińskiemu i J. Kaczyńskiemu (zobacz w interii: Partia Tuska spuszcza CBA ze smyczy). ABW tak naprawdę kontroluje obecnie NASK (dyrektorem tej najważniejszej dla polskiego internetu instytucji jest Michał Chrzanowski, do niedawna dyrektor bezpieczeństwa teleinformatycznego i informacji w ABW - zobacz na portalu wyborczabiz: Z ABW na fotel prezesa NASK?), zdarzają się już przypadki kasowania kont na wordpressie (chyba nicponia, jeżeli się nie mylę) oraz blokowania lub likwidacji kont np. s24. Nie wspominam o onecie, wp czy nawet interii, gdzie cenzura obowiązuje od lat!
W takiej sytuacji (zarzucając na razie ustawową kontrolę internetu) najprostszą metodą zdezawuowania wiarygodności sfery blogerskiej jest jej ośmieszenie w opinii publicznej. Jest to dla Chłopców tym istotniejsze, iż np. w sprawie tragedii smoleńskiej to właśnie blogerzy nie pozwolili zamieść sprawy "pod dywan" (np. fenomenalny pomysł Białej Księgi Smoleńskiej z pytaniami na jej temat... owa księga stała się zapewne podstawową lekturą wśród ewentualnych winnych tragedii jak i ją badających, czyli prokuratur i zespołu Macierewicza). Dla Chłopców musiał być to w sumie zaskakujący policzek - tym bardziej, że wśród analiz przyczyn owej tragedii naprawdę niektórzy blogerzy wykazali się dociekliwością oraz umiejętnościami przewyższającymi zdecydowanie owe cechy oficjalnych dziennikarzy śledczych i prokuratorów (abstrahuję od ewentualnych przyczyn takiego zachowania oficjeli, np. w postaci: braku śniadania lub rozterki - czy na śniadanie jajecznica czy łosoś?). Obecnie też to właśnie w internecie ukazuje się wiele artykułów na temat WSI, SOWY i ich powiązań z nowym prezydentem i np. Palikotem. To w internecie szczegółowo omawia się tragiczną sytuację gospodarczą Polski....
Po wyborach prezydenckich nastąpił zmasowany atak na sferę blogerską i na fora prawicowe (np. sprawa Łażącego Łazarza, którego - moim zdaniem - chciano albo zastraszyć, albo skompromitować za artykuł "Gruppenfurer KAT", którym musiał trafić w samo sedno "pierwszego i drugiego dna" tragedii smoleńskiej). ŁŁ zachował się w sumie dobrze, bo zatopił sprawę zanim Chłopcy mogli ją wykorzystać.
Ale przecież można też skompromitować fora prawicowe i sferę blogerską okrężnie... nie koniecznie atakując od razu znanych powszechnie autorów, ale dezawuując określone fora poprzez zamieszczanie absurdalnych i prowokacyjnych tekstów mniej znanych (lub podstawionych) blogerów, które to teksty w kolejnym etapie stać się mogą dowodem dla szerokiego pospólstwa (szczególnie "lemingowego) śmieszności i braku wiarygodności sfery blogersko-internetowej.
Warto więc obserwować te próby "testowania sposobu "rozpracowania" blogerów" (jak celnie to określił w jednym z komentarzy bloger sportpomnikow), bo będą one coraz częstsze, bardziej skondensowane i przejawiać się będą w różnych formach: od ataków bezpośrednich na konkretnych blogerów i fora internetowe, poprzez próby zidentyfikowania, "kanalizowania" i neutralizacji aktywnych blogerów prawicowych aż do prowokacji, trollowania, ośmieszania i skompromitowania całej sfery blogerskiej. Gdy to nie pomoże Chłopcom pozostaną drastyczne metody (strona nie istnieje, blog został usunięty, itd). W każdym, nawet najdrobniejszym przypadku jakiejkolwiek cenzury, ataku lub prowokacji solidarnie winniśmy (niezależnie od naszych poglądów) bronić naszej wolności wypowiedzi i wolności internetu!
Oczywiście nie można popadać w paranoję spisków (o czym pisała elig na BM24: Pewna cecha sowieckiej mentalności), ale trzeba wiedzieć, że odpowiedzialność za nasze pisanie i jego publikowanie obecnie jest dużo większa niż kiedyś...
Warto o tym pamiętać również dlatego, że tzw.: "anonimowość" w sieci stała się tak naprawdę FIKCJĄ! a służby specjalne zbierając o nas różne informacje bardzo łatwo są w stanie określić kim jesteśmy, gdzie mieszkamy czy gdzie pracujemy... choćbyśmy sobie wymyślili najbardziej wyszukanego i karkołomnego słownie nicka! Można oczywiście bronić swojej anonimowości używając np. programów do maskowania adresu IP (vide JAP czy TOR: tu i tu), ale przecież używamy też komórek, adresów e-mailowych, nawigacji GPS, kart kredytowych, dokonujemy zakupów w internecie... itd...
Poza tym - jakbyśmy cały czas myśleli o inwigilacji to przecież objawy "manii prześladowczej" byłyby niemal pewne a życie stałoby się wprost udręczeniem...
Musimy jednak mieć świadomość, że skończyły się czasy "radosnej internetowej i nieodpowiedzialnej twórczości", szczególnie dla nas... opozycjonistów wobec obecnej totalitarnej władzy w Polsce...
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Etykiety:
abw,
bloger,
bondaryk,
cenzura internetu,
dukaczewski,
internet,
inwigilacja,
komorowski,
prawica,
prowokacja,
SOWA,
totalitaryzm,
Tusk,
wolność wypowiedzi,
wsi
Subskrybuj:
Posty (Atom)