Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory 2011. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 października 2011

Naród Polski będzie żył!

Witam

(nie zawsze twórcze natchnienie szczerość intencji w słowa ubrać potrafi.... 
jeżeli poniższe trochę infantylne... to trudno, ale z serca mego, nadziei i wiary...)  

Będziemy! 

Ileż to się męczą narody i nacje opasłe,
od dziesiątki wieków, od jej poczęcia niemalże,
Jak tu Polskę zniszczyć, okiełznać, wymazać na zawsze...

Dobrocią się nie dało, Chrzest jeno ją scalił,
podstawionych Królów jej pannice urzekły,
I kraj wiślany stał się tedy dla nich piękny i potrzebny...

Już byli tak blisko, rozebrali targowicą Rzeczplitą całą,
rozdzielili jej szaty skazali na wymarcie,
I powstała po 100 latach wywołując u nich wielkie zaparcie...

Bezbożnicy znów to takie niemowlę tuż po urodzeniu,
pragnęli złożyć w ofierze i wraz z cała Europą zeżreć ją od razu,
Panienki Jasnogórskiej Cud nad Wisłą dopełnił jej zwycięstwa obrazu...

Wypuścili więc na nią armaty i działa,
okrążyli i mordowali samotną bez cienia pomocy,
Pomni przeszłości zostawili jej namiastkę z przebiegłości i niemocy...

Wypalali u źródła dalej niszcząc jej wiarę i tradycję,
stan wojenny na nią zrzucili i diabelską Wronę,
Przeoczyli, że kolejnego króla ona jednak porodziła - Karola Wojtyłę...

Przerażeni fiaskiem swych zamierzeń od wieków,
próbowali polskiego Ojca kulą i morderstwem zgładzić,
Próżny był ten trud, zrozumieli, że się jeszcze bardziej muszą natrudzić...

Nie mogąc orężem obcej siły żywota jej zakończyć,
spróbowali  ułudą wolności i polskimi rękoma naród ten ostatecznie przetrącić,
Czy im się to udało, nie mnie to oceniać... jeżeli tak, to mogę się tylko zasmucić...

Patrząc jednak na historię Polski całą,
na te rozpaczliwe próby zbrukania jej i starcia na pył,
jej nie da się zniszczyć póki choć tylko we mnie Naród Polski będzie żył... 

Pozdrawiam

P.S.
Wczoraj oglądałem w TVP1 film biograficzny o Janie Pawle II... W pewnym momencie, w czasie zawieruchy wojennej powiedział mniej więcej: "Polska kultura będzie, Polska nie zginie... póki choć jeden Polak będzie jeszcze umiał czytać lub grać Chopena..."

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

czwartek, 13 października 2011

Marksistowski eksperyment ... elity i marazm społeczeństwa...

"Średnio podoba mi się wynik wyborów, bo mam wrażenie, że i tak nic się nie zmieni... Nie chcę ani rządów PiS ani PO, wiec mój głos to byłby tylko wybór mniejszego zła "


Kolejny dzień wstaję, idę do sklepu, wykonuję podobne czynności i mam wrażenie, że nic się nie stało...

Gdyby nie internet, telewizja, prasa nie wiedziałbym, że w Polsce kilka dni temu prawie połowa Polaków dokonywała jakiegoś wyboru swojej przyszłości. Nikt nie dyskutuje, nie zastanawia się, nic nie mówi... Świat płynie nadzwyczaj spokojnie...

A mnie przypominają się czasy kiedy większość Polaków "była za a nawet przeciw", kiedy dyskusje o Polsce, nas samych, o jej przyszłości trwały nieraz nocami... Onegdaj wielu z nas w autobusie, w pracy, w domach roztrząsało przyczyny zwycięstwa lub porażki. Nasze emocje wyrażaliśmy krzykiem, dyskusją, gestykulacją i kłótniami wszelkiej formy...  Teraz nic... marazm, "zwykły tumiwisizm"...

I jakoś nie mogę pozbyć się myśli, że przez te 22 lata - mimo werbalnych deklaracji - udało się III RP dokonać w Polsce jednego: zamiast zbudowania społeczeństwa obywatelskiego i świadomego swojej wartości , tożsamości oraz przekonanego o możliwości demokratycznego decydowania o swoim losie stworzono masę spauperyzowanych, bezmyślnych istot niezdolnych do jakiejkolwiek refleksji, działania i przekonanych o swojej endogennej niemocy sprawczej...

Tuż po wyborach w jednej z gazet (*) przeczytałem opinie wyrażane przez tych, którzy nie uczestniczyli w wyborach i sądzę, że oddają one obecny stan prymitywizmu społecznego, który udało się piewcom III RP skutecznie wykreować u większości Polaków...

Jedna z kobiet była skłonna skonstatować tak: "Moje życie to moja rodzina i praca. Polityka jest dla mnie czymś odległym, a wynik wyborów ani mnie cieszy, ani jakoś za bardzo nie smuci. Niezależnie od tego, która partia zwyciężyła, to i tak przecież musimy żyć na własny rachunek".... Inna zaś, studentka podsumowała wybory słowami: "Średnio mi se podoba wynik wyborów, bo mam wrażenie, że i tak nic się nie zmieni, a całe to zamieszanie jest tylko po to, żeby wydać pieniądze na kampanię. Nie poszłam glosować, miałam zajęcia na uczelni. Nie chcę ani rządów PiS ani PO, wiec mój głos to byłby tylko wybór mniejszego zła"... I jeszcze młody mężczyzna zapewne z niechęcią zagaił: "Wynik wyborów jest dla mnie mało istotny. Nie głosowałem, nie głosuję i nie będę głosował. Mam wrażenie, że to, jacy ludzie zasiadają aktualnie w Sejmie, nie ma żadnego wpływu na moje życie. Dlatego lokale wyborcze staram sie omijać szerokim łukiem"...

Przerażająco smutne są to stwierdzenia i jakże wygodne dla obecnych, miałkich elit społeczno-politycznych...

W czasach realnego socjalizmu władza uważała, że najlepiej rządzić bezwolnym pijanym społeczeństwem, teraz wykreowali sobie bezwolne masy zrezygnowanych apadrytów (bezpaństwowców)...

Kryzys tożsamości europejskiej, kryzys państwowości polskiej... 

Pisałem już wielokrotnie o degradacji narodowej, polskiej tożsamości, ale chyba warto to powtarzać w nieskończoność i poszukiwać sposobów na jej odbudowę...

Jesteśmy świadkami niewątpliwie kryzysu Państwa Polskiego i kryzysu cywilizacji europejskiej. U nas nie chodzi już tylko o samą PO i p.o. Premiera D. Tuska. Dotyczy to całej klasy politycznej po 1989 roku i również nas samych, Polaków - wyborców i nie wyborców. W Europie czynnikiem sprawczym owego kryzysu tożsamości cywilizacyjnej jest próba zbudowania anaturalnej i narzucanej totalitarnie marksistowskiej idei globalnej, jednorodnej wspólnoty "mas" w postaci tworu nazywanego Unią Europejską... czyli wyższą formą ZSRR...

Jest symptomatyczne, że tak naprawdę ZSRR i cały sowiecki eksperyment obumarł w dużej mierze dzięki Polsce i Polakom... I nie łudźmy się, że współcześni twórczy kontynuatorzy tych idei w Brukseli o tym nie pamiętają... Stąd była ich tak wielka radość, gdy udało im się w 2003 roku uzyskać naszą zgodę na wejście do ich Unii Europejskiej... Ile to wtedy było radości Millerów, Michników i innych takich... a rozkład wyników owego referendum do dziś odzwierciedla strukturę geograficzną poparcia dla poszczególnych partii: zwolennicy utraty przez Polskę własnej suwerenności na rzecz globalnej, bezpaństwowej UE głosują dziś na "postępowe i nihilistyczne partie" a zwolennicy budowy i rozwoju państw narodowych w Europie Ojczyzn z reguły na PiS...

Pozytywne reakcje na wyniki wyborów w Polsce zarówno Niemiec i jej  UE oraz ZSRR (uhm... Rosję) przeplatane wyraźnym oddechem "ulgi" są zastanawiające... Niestety chyba powoli udało im się pozbyć problemu krnąbrnych Polaczków... Czy ostatecznie? Nie wiem i mam nadzieję, że nie... A jak do tego doszło?

Homo sowvieticus - twórczo rozwijany marksistowski eksperyment!

Odzyskanie przez Polskę suwerenności i niepodległości po latach panowania "sowieckiego" nie stało się niestety przełomem moralno-etycznym całego Narodu a wprost przeciwnie: staliśmy się wzajemnie wyobcowanymi aspołecznymi jednostkami niezdolnymi do dbania o własną i naszych potomków przyszłość. Nie stworzyliśmy nowej jakości życia publicznego i prywatnego, która nakierowywałaby nas na przestrzeganie w codziennym życiu obowiązujących norm, zarówno prawnych, jak i moralnych.

Takie pojęcia jak: patriotyzm, honor, ojczyzna, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność zostały zrelatywizowane przez narzuconą nam globalistyczną współczesność a ich właściwa wartość stała się niejako anachronizmem, prawie nieprzystającym do rzeczywistości absurdem.  Stąd chyba ten sukces RPP...

Zbudowany (a raczej nieodbudowany i postsowiecki) sposób funkcjonowania naszego państwa nie sprzyjał i nie sprzyja zresztą owym wartościom. Polskie społeczeństwo nie wierzy dziś w demokrację (co widać w wyżej przedstawionych wypowiedziach), prawo i instytucje z nią i z praworządnym państwem związane jak: parlament, sądy, prokuraturę czy policję. Większość Polaków nie zna prawa i nie ma - ze względu na ubóstwo - do niego dostępu. Hermetyczność środowiska prawniczego i wiedzy prawniczej oraz przykład wielu nieprawidłowości i niedoskonałości prawnej RP tworzą w naszym społeczeństwie przeświadczenie, że obywatele nie są równi wobec prawa i nie mają na jakość swojej egzystencji żadnego wpływu. Ową nierówność - której czynnikiem sprawczym jest zamożność i pozycja społeczno-zawodowo-polityczna - widzą wszędzie: w swoim miejscu pracy, gminie, powiecie, urzędzie skarbowym czy też wreszcie w skali makro, czyli instytucjach takich jak rząd czy parlament.

Przez te już 22 lata polskie elity polityczne nie były źródłem powstawania nowego, prawego Państwa. Stały się raczej w oczach jego obywateli synonimem małostkowości, karierowiczostwa, partyjniactwa i korupcji. Można powiedzieć, że "ryba psuje się od głowy" i tak też polskie elity postokrągłostołowe doprowadziły do zepsucia całego państwa oraz kreacji ludzkich antywartości cechujących większość Polaków.  Podstawą był oczywiście brak rozliczeń z przeszłością i umożliwienie przestępcom komunistycznym swobodnego funkcjonowania i rozwoju w nowej Polsce. Ich sposób działania i wyznawane wartości życiowe stały się więc obowiązującymi w III RP. "Homo sovieticus" i jego cechy nie stały się więc w dwudziestodwuleciu 1989-2011 obiektem krytyki a wręcz przeciwnie: nastąpiło jego przepoczwarzenie w "kolorowe opakowanie", puste w środku.

Hipokryzja demokracji – Demokratyczna hipokryzja... 

I tacy, my Polacy, jesteśmy obecnie właśnie takim kolorowym opakowaniem, w środku pustym lub zawierającym cokolwiek cuchnącą treść. Taki jest też Donald Tusk i jego towarzysze. I dlatego też jesteśmy skłonni dalej głosować na niego i jego PO, od czasu do czasu bezmyślnie oddając głos na "nowy proszek, jeszcze lepszy od tego, który był jeszcze najlepszy dwa dni temu..."

Bo czyż nie jest tak, że w swoim miejscu pracy - jeżeli mamy taką możliwość - po prostu kradniemy (np. papier do drukarki czy też czas poświęcając go na wykonywanie pracy niekoniecznie dla właściwego pracodawcy). Nie jest czasem tak, że - na miarę swoich możliwości - załatwiamy sprawy sobie i innym wykorzystując posiadane znajomości i układy. Czy nie jest czasem dla nas oczywistością otrzymywanie tzw.: "prowizji" od załatwienia jakiejś sprzedaży czy kontraktu. W skali mikro to często właśnie tolerujemy i tak się zachowujemy zazdroszcząc ludziom na "piedestale" nie władzy, ale właśnie profitów z nią związanych. Bo przecież... jakbyśmy byli na ich miejscu to tak naprawdę robilibyśmy takie same rzeczy: dobre dla nas osobiście chociaż może i ocierające się o granice prawa lub nawet korupcjogenne. A zasady służby publicznej, patriotyzm, uczciwość, postawa propaństwowca? To przecież takie absurdalne i wręcz śmieszne rzeczy... No może realizowane przez nas tylko werbalnie, w pięknych słowach a nie w pięknych czynach i postępowaniu.

W demokracji liczy się głos większości a ta większość niestety dalej będzie popierała takiego D. Tuska i jego PO a przykład skutecznego Palikota i milionera będzie dla wielu marzeniem do spełnienia. Bo przecież są tacy jak ta większość: ze wszystkimi przywarami "homo sovieticus" i tolerująca (nawet poprzez brak reakcji) na co dzień działania nie zawsze zgodne z prawem, również tym moralno-etycznym.

Tak naprawdę więc 22 lata demokracji stworzyło nam państwo gloryfikujące i przesiąknięte hipokryzją, w okowach której jesteśmy teraz skłonni (lub chcemy) uwierzyć w takie absurdy jak: niewinność i uczciwość Premiera oraz jego współpracowników, utożsamianie interesu PO z interesem Rzeczpospolitej, kalanie się w imię fałszywie pojętego pojednania Rosji i Niemcom czy też przemożną chęć wyjaśnienia afery przez samych zainteresowanych. Bo przecież tak naprawdę niczego złego nie zrobili i naprawdę chcieli wyjaśnić śmierć elit pod Smoleńskiem a kryzys jest wszędzie tylko nie u nas...

Ogłupiający, wszechmocny przekaz medialny 

Zbudowanie tak chorego państwa było możliwe oczywiście współcześnie jedynie dzięki przede wszystkim mediom. Wielu już pisało (ja też) o tym, że źródłem owej degrengolady jest szeroko pojmowana "michnikowszczyzna" w znaczeniu jakie nadał jej  Rafał Ziemkiewicz w swojej książce: "Michnikowszczyzna. Zapis choroby" a ja mogę tylko sprowadzić ją do a'la apoteozy postaw charakteryzujących "homo sovieticusa" i twórczo go rozwijających w kierunku pokazanym w filmie Harrison Bergeron i mojej notce: Taka sobie kołomyja.

 Dziś nasza rzeczywistość to niestety czas przekazu medialnego.

Szeroko - w sensie źródła jak i sposobu przekazu - rozumiane media/zjawiska ( TV, Radio, Internet, Kino, Prasa, Film, Seriale, Imprezy masowe, Demonstracje, Zebrania modlitewne, Reklama, PR, Publicity, etc.) w sensie werbalnego i pozawerbalnego oddziaływania na zwykłego człowieka stały się już nie czwartą, ale pierwszą władzą. I to władzą potężną. Są już nie tylko źródłem informacji o otaczającym nas świecie, nie tylko przekazują wiedzę, dostarczają rozrywki oraz innych wartości, ale stały się KREATOREM zbiorowych zachowań i określonych sposobów myślenia oraz stylów życia jednostek i ich grup. Niczym „bóg” są zarówno „panem” stworzenia, jak i „panem” unicestwienia większości wszelkich osób, rzeczy, zjawisk i zdarzeń.

Oczywiście ogromne znaczenie przekazu medialnego nie jest niczym nowym. Od początków rozwoju ludzkości przekaz medialny (w rożnej formie) jest jej nieodłącznym elementem. Obok mowy bezpośredniej jest podstawowym, zbiorowym komunikatorem pomiędzy ludźmi, ich zbiorowiskami, organizacjami oraz kastami (rządzący – poddani). Przykładem mogą być starożytne Igrzyska czy tenże teatr.

Niemniej dopiero wiek XX i czas obecny jest dla przekazu medialnego okresem wcześniej niespotykanej świetności i rozwoju. Nie analizując szczegółowo, intuicyjnie możemy powiedzieć, że stało się to możliwe dzięki postępowi techniczno-technologicznemu, którego efektem jest powstanie globalnego społeczeństwa informacyjnego (również nie wnikając w szczegółowe dywagacje na temat określonego jego znaczenia).

Daje to właścicielom i dysponentom owych mediów wprost nieograniczone możliwości władania nad innymi. Daje władzę niemalże absolutną. Przekaz medialny jest bowiem najefektywniejszym instrumentem nie tylko zdobycia i utrzymania władzy politycznej, ale i materialnej oraz duchowej (emocjonalnej) nad człowiekiem. Przekaz ten decyduje też o tym jak postrzegamy świat i co oraz w jaki sposób się o nim dowiadujemy. Jak go de facto interpretujemy.

Łatwo możemy zauważyć, że tak pojmowany przekaz medialny jest wprost wymarzonym instrumentem manipulowania tymże człowiekiem oraz jego myśleniem, zachowaniem, doborem oraz hierarchią realizowanych w życiu wartości . Stąd tak ważnym jest różnorodność jego źródeł i wielość sposobów jego artykulacji, czyli - w ogromnym skrócie – Wolność, Odpowiedzialność, Rzetelność i Niezależność Mediów (przekazu medialnego). Czy w sensie idealnego modelu możliwe jest takowe we współczesnym świecie? Nie będę odkrywczy jeżeli powiem, że NIE!.

Ale każdy z nas indywidualnie oraz zbiorowo winien mieć możliwość i umiejętność krytycznego spojrzenia na istotę przekazu medialnego. Powinien dostrzegać jego prawdziwy charakter, ale też sytuację, w której przekaz medialny jest nośnikiem obłudy, fałszu, kłamstwa lub zawoalowanego nacisku socjotechniczno-propagandowego. A jeżeli tego nie potrafi to za niego winny to czynić np. instytucje państwowe (w tym media publiczne) lub niezależni dziennikarze.

Bezwartościowy świat medialnych kolorowych snów i prowincjonalizacja Polski

W Polsce kreowany świat przez media to miałkość i prymitywizm wartości… oraz kreowanie postaw takich, które czynią z nas, milionów Polaków bezwolne masy „wiecznie udających szczęśliwych tu i teraz”.

Może nieraz warto się zastanowić dlaczego właśnie w telewizji po raz kolejny do znudzenia leci jakiś Ferdek Kiepski, niezaradny fajtłapa i głupek pospolity zamiast serial o bezrobotnym zakładającym firmę i o jego kłopotach? Może wato przed obejrzeniem występu „Nergala” jako jurora obejrzeć sobie jego jeden z teledysków, na których składa ofiary szatanowi. Ku refleksji może też warto zastanowić się dlaczego  w serialach widzimy tylko ciągnące się problemy sercowo-rodzinne w smutnych wersjach ostatecznie? Dlaczego polskie media dołują Polaków zamiast ich promować, wydobywać z nich piękno i powab, pokazywać ludzi sukcesu? Dlaczego polskie media kreują zakompleksianie Polaków zamiast dawać im wiarę w umiejętności i możliwości?

Wielu nas zżyma się, że zamiast "wysokiej kultury" w telewizji czy innych mediach króluje miałkość, tania rozrywka i komercja. Można się zastanawiać, dlaczego,  ale czemu się dziwić? Polska rzeczywistość jest tak szara, że aż przerażająca...  Czyż można się dziwić, że Polacy uwielbiają programy dostarczające rozrywki, której nie mają - poza wielkimi aglomeracjami - na co dzień. W dużych miastach jest jakiś wybór. Zgoda. Ale wielu  żyje we Włocławku, Ustrzykach Dolnych, Kołobrzegu, Kaliszu, Zielonej Górze i innych większych lub mniejszych miastach i wsiach. Tam już "nic nie ma", "nic nie dociera"...

Nie wykształciliśmy Polski Samorządowej! Elitom (pseudoelitom, elytom) nie zależy na mądrym, wykształconym narodzie, bo trudniej nim rządzić. Miałkim elitom nie zależy na silnych samorządach bo tracą władzę. A nie-Polakom nie zależy na silnej Polsce z oczywistych względów...

Czas na odbudowę, czas na szczęście! 

Może jednak, mimo wszystko nadszedł czas na budowę Nowej Polski, może obecne wyniki wyborów są dla nas ostrzeżeniem, niemal takim już ostatecznym dnem, od którego można „albo się odbić albo już niestety utopić ostatecznie”? Może warto dziś jednak udowodnić, że nas – jako Naród – nie można zatopić?
Taka oddolna budowa ma dziś chyba sens głębszy niż nam się wydaje. Tym bardziej, że cisza telewizora zaczyna być coll a w Polsce już 700 tys. domów jest bez telewizora  i zaczyna tworzyć opinionośną oraz opiniotwórczą elitę Polaków… według specjalistów ludzie Ci… "Świadomie nie mają telewizji, a nawet, jeśli mają, nie włączają jej. Dla reklamodawców jest to bardzo apetyczna grupa: ma wyższe wykształcenie, wysoko plasuje się też w hierarchii zarobków (...) Część (tych) osób przyzwyczaiła się do sposobu, w jaki działają media cyfrowe i telewizor wydaje się im urządzeniem wstecznym. Druga grupa, która rezygnuje z oglądania telewizji, to osoby, które po prostu nie chcą, by dyktowała im, co będą oglądać i zabierała wolny czas".

A my jesteśmy przecież narodem dumnym i mądrym! Nie pozwalaliśmy nigdy sobą manipulować i z nas szydzić! Może teraz jeszcze tego nie widać, ale cała nasza historia to przeszło 1000 letnie Państwo Polskie. Państwo ludzi i Królów, Bohaterów i Męczenników, Ludzi Honoru! Państwo, którego nigdy nie mieli Ci wichrzyciele i piewcy Wybrańców Narodu! Tak naprawdę to my innych możemy uczyć naszej zaradności, inteligencji i pracowitości!

Dziś próbuje się z nas zrobić wyjałowioną z wszelkich wartości "rzecz" niezdolną do bycia człowiekiem! Pogrążoną w marazmie i beznadziei.  Mamy być w swojej masie łatwo sterowalnymi, zhomogenizowanymi w zakresie potrzeb zlepkami "istot cokolwiek oddychających jeszcze".

Na szczęście nie da się i nigdy nie dało się z człowieka wyplenić człowieka... Wnętrza, ducha nie da się kupić ani sprzedać ani wymodelować!

Największą wartością człowieka jest on sam! Bądźmy dalej ludźmi i starajmy się każdego dnia uszlachetniać i zwiększać naszą wartość!

Wykorzystajmy w końcu nasz potencjał w każdym miejscu gdzie jesteśmy! Bądźmy dumni z naszej polskości! Kształćmy się i pracujmy dla dobra polski, naszych dzieci i nas samych!

  Powtórzę to, co kiedyś napisałem… Miejmy za maksymę to, co np. ja przyjmuję u siebie w działaniu: „Wszyscy wiosłujemy osobno ale i razem w jednym kierunku znamy cel podróży rozwój naszej Polski teraz i w przyszłości. Każdy z nas, proporcjonalnie do miejsca, w którym się znajduje, jest niezbędny w tej podróży i jest częścią osiągnięcia sukcesu, jakim jest dotarcie do jej celu”.

I w tym wszystkim bądźmy szczęśliwi… Szczęście to codzienne odczuwanie własnego istnienia”… Czyli żyjmy tak, abyśmy kładąc się do snu mogli stwierdzić: tak dzisiaj żyłem, byłem, istniałem, coś zrobiłem, dałem komuś uśmiech, część siebie, coś zdziałałem dla siebie, moich bliskich i dalszych oraz Mojej Ojczyzny

Z pozoru dziś przegrane przez nas wybory mogą być naszym przyszłym zwycięstwem… Najlepszym "lekarstwem" na marazm i przygnębienie jest wiara, nadzieja i miłość... uśmiech, praca i działanie!  Najlepszym "lekarstwem" na głupotę marksizmu jest  walka z nim, walka dobrem, mądrością i miłością...

Ku zastanowieniu i pokrzepieniu…

Pozdrawiam

 Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"


poniedziałek, 10 października 2011

Jan Krzysztof Bielecki - Nowy Premier?

Witam

Wiem, że nikt sobie nie wyobraża, że po zwycięstwie PO premierem może być ktoś inny niż Donald Tusk... jak kiedyś nikt sobie nie wyobrażał faktu rezygnacji przez niego z kandydowania na Prezydenta...

Od wczoraj zaś bardzo aktywnie i ponownie promowany przez media jest Jan Krzysztof Bielecki.

Źródło zdjęcia: wikipedia. Doprawdy... ciekawy i "czysto polski strój" Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego może zastanawiać (przez niektórych - pomijając błękitną szarfę - ten np. "biało-czerwony kotylion" ma przestawione barwy i bardziej określa plemię Chazarów niż Polaków czy nawet Judejczyków a poza tym wielu też uważa kotyliony - w przeciwieństwie do kokard - za "niepoważne" narodowe symbole).

Tuż po zakończeniu wyborów ten Pan rozmawiał (wraz z J. Oleksym i K. Marcinkiewiczem) z "wybitnie rządową" dziennikarką Panią Dorotą Wysocką-Schnepf, żoną ambasadora RP w Hiszpanii Ryszarda Schnepfa (w 2006 roku "z hukiem wyrzuconego poprzez osobista dymisję" ze służby dyplomatycznej przez  rząd PiS...bowiem bez uzgodnienia z premierem przedstawił własną koncepcję związaną z Gazociągiem Północnym sic!!!) a dzisiaj TVP nie dość, że przygotowała mu reporterską wizualnie laurkę z życiorysu to jeszcze przedyskutowała z nim "palące problemy powyborcze".

Takie nasycenie J. K. Bieleckim może oczywiście nie znaczyć nic ponad to, iż ten Pan dalej będzie przez wielu postrzegany jako "faktyczny premier cienia", który z pozycji szefa Rady Gospodarczej przy Premierze de facto wykonuje czynności Prezesa Zarządu (lub też Syndyka) Rzeczpospolitej Polskiej. W innej wersji - zdecydowanie gorszej dla Polski - może jednak objąć już stery naszego kraju oficjalnie.

Sądzę, że jako mój komentarz wystarczy ponowne przedstawienie mojego tekstu pt.: Uwaga czyżby powrót "szaro-czarnej emnincji finansowej napisanego w lutym tego roku...

-------------------------------------------------------------------

(tekst mojego postu opublikowanego w dniu 06.02.2011 roku zawiera się pomiędzy wyśrodkowanymi liniami poziomymi) 

Tajemniczy były premier. Mentor D. Tuska. Typowany przez wielu na premiera... prawdopodobnie powraca promowany wstępnie (a jakże przez onet) medialnie przez dzisiejszą zajawką jego jutrzejszego wywiadu w onet.pl. "Bielecki: zawsze miałem słabość do braci Kaczyńskich".

Tylko wskażę na dwa pierwsze pytanie i odpowiedź, które ustawiają cały artykuł i są leadem jego wewnętrznej wymowy:
"Jacek Nizinkiewicz: W jakiej formie jest Donald Tusk? 
Jan Krzysztof Bielecki: Premier Tusk jest w bardzo dobrej formie. Mimo osobistych problemów, cały czas jest skupiony na rządzeniu krajem.
- Tusk i Schetyna grają w jednej drużynie? Czy każdy gra już na siebie? 
- Jestem przekonany, że Tusk i Schetyna grają w jednej drużynie. W końcu znam dobrze Grzegorza Schetynę".

Każdy kto kiedykolwiek zetknął się ze środowiskiem PO i najbliższym otoczeniem D. Tuska wie, że dla niego J.K. Bielecki jest czymś w rodzaju "guru"... chyba nie tylko finansowego, ale i życiowo-politycznego...

Nie wiem po co ten wywiad. Mogę się tylko domyślać, że planowany jest być może powrót J.K. Bieleckiego jako "ratownika" polskiej gospodarki, której oczywiście nie da się uratować... ale może właśnie dlatego potrzebny jest były premier, aby pomóc ją do końca PO-wiakom wydrenować? Innym celem może też być ostateczne upłynnienie PKOBP a może przygotowanie do prywatyzacji NBP? Nie wiem... może w ogóle J.K Bielecki nie wróci do polityki zadowalając się już osiągniętym statusem i dochodami? Może, ale... w takim razie po co promocja PR-owa?

Tylko dla przypomnienia. To przecież za kadencji prezesowania J.K. Bieleckiego PKO S.A. skutecznie zostało przejęte przez Unicredit. Za tę operacje oczywiście Pan Jan Krzysztof Bielecki otrzymał nagrodę i był długo we władzach tego włoskiego banku.

I właśnie wtedy, gdy we władzach Unicredit był J.K. Bielecki toczył się drenaż polskich firm poprzez oferowanie polskim przedsiębiorcom m.in. przez ten bank (vide PKO S.A.) toksycznych, asymetrycznych opcji walutowych, na których Polska mogła stracić nawet około 200 mld zł (doliczając do tego koszty upadłości, bankructwa, kategorię utraconych zysków, wypłacane dla upadających firm zasiłki dla bezrobotnych i uszczuplenie podatków lokalnych). Dygresja do Pana W. Pawlaka – Co z planowanymi pozwami zbiorowymi przedsiębiorców?

No i jeszcze pamiętne spekulacje na polskim złotym... Czy Unicredit w nich uczestniczył jako międzynarodowa instytucja finansowa? Większość takowych instytucji uczestniczyła a raczej na pewno te, które we władzach lub jako doradców miały Polaków, np. Goldman Sachs (Kaziu, Kaziu, Kaziu... Marcinkiewicz).

I jeszcze jedno na koniec. To m.in. UniCredit CA IB Poland brało pośredni lub bezpośredni udział w nadzorowaniu i przygotowywaniu prywatyzacji PGE (największej spółki energetycznej w kraju).

Czyżby czas na drugiego Leszka Balcerowicza? Ów skutecznie zniszczył polski majątek u progu III RP a może Ten ma zakończyć to niszczenie? Obym się mylił... również, co do roli J.K. Bieleckiego jako szarej albo i czarnej eminencji polskiego systemu finansowego i nie tylko...

Pozdrawiam

P.S.
Dla zobrazowania polecam moje dawniejsze posty:
1. KOMU ZALEŻY NA UTRACIE PRZEZ POLSKĘ PKO BP?
2. UWAGA - Powtórka z rozrywki... znów spekulacje na polskim złotym!
3. Spekulacja na złotym! - CORAZ OSTRZEJ!
4. WICEPREMIER SKARŻY SIĘ NA PREMIERA U INTERNAUTÓW!

-------------------------------------------------------------------

Sądzę, że dziś - po wyborach parlamentarnych - nie muszę o wiele więcej dodawać... chyba tylko tyle, że może tez zostać wicepremierem...

Pozdrawiam refleksyjnie

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

niedziela, 9 października 2011

Sukces B. Komorowskiego!?

Witam

Teraz tylko analitycznie powierzchownie...

Pisałem swego czasu, że w Polsce jest sytuacja anormalna.  Prezydentem został w bardzo specyficznych warunkach (po tragicznej śmierci na obcej, "kgbowskiej" ziemi,  Prezydenta śp. L. Kaczyńskiego) człowiek, który tuż przed tym, jak został wyznaczony do kandydowania był "ziewającym" Marszałkiem Sejmu z prawie 3% poparciem społecznym. Wcześniej naturalnym dla wszystkich kandydatem był szef PO i "od zawsze" pragnący prezydentury, Donald Tusk...

Prawdopodobnie niestety D. Tusk też zapewne został poinformowany o tym, że przestał być tym kandydatem na polskiego prezydenta a naturalnym kandydatem został B. Komorowski...

Sytuacja zrobiła się kuriozalna... Szef największej partii - mimo, że zawsze chciał – nie został prezydentem a został nim ten, który lubił polować na głuszce razem ze swoim przyjacielem J. Palikotem... na obcej "kgbowskiej" ziemi... zresztą wieczorami opijając zwierzęce trofea dostarczaną przez "kgbistów" rosyjską wódką...

Do dzisiaj B. Komorowski jako Prezydent RP nie miał całkowicie własnego "zaplecza politycznego". Sądzę, że Ruch Palikota takowym zapleczem Prezydenta - może trochę nieoficjalnym - w najbliższym czasie zapewne będzie... Prawdopodobna  "Operacja Ruch Palikota" zakończyła się powodzeniem... Czy aż tak dużym? Zobaczymy...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

piątek, 7 października 2011

Nasz kraj to My Wszyscy i Wszystkim dla nas jest nasza Polska!

Każde dotychczasowe wybory, w których  po 1989 roku brałem udział wydawały mi się tymi najważniejszymi. Po każdych z nich czułem albo szczęście wygranej bądź - niestety częściej - gorycz przegranej.

Dziś mam przeświadczenie zmarnowanego przez Polskę niemal ćwierćwiecza... Moja Ojczyzna nie wykorzystała swojej historycznej szansy na prawdziwą niepodległość i suwerenność oraz rozwój relatywnie chociażby adekwatny do takowego w okresie II Rzeczpospolitej. Wtedy dokonaliśmy zdecydowanie więcej niże obecnie a okres dwudziestolecia  międzywojennego dał nam szczęście bycia wreszcie wolnym krajem... Sądzę, że ostatnie 22 lata  były niestety tylko ciągle jakimś truchtem do tego celu jakim jest wolny i niepodległy kraj.  Szkoda, ale - jak słusznie zauważył W. Reszczyński - "z 22 lat przypadających na III RP niecałe cztery lata dawały nadzieję na niekomunistyczne rządy i oderwanie się od dawnych struktur i powiązań. W tym sensie cztery ostatnie lata pod rządami PO i PSL okazały się kontynuacją dawnej przegranej szansy. Poza tym były to najbardziej nieudolne rządy w całej historii III RP" (*).

Zgadzam się z panem Wojciechem, ale cały czas mam poczucie, że może to ja za mało zrobiłem, że dałem się oszukać, że za mało myślałem o przyszłych pokoleniach, za mało walczyłem, przekonywałem... Może...

Jest mi niestety jeszcze bardziej smutno, że okres tych 22 lat nie tylko nie odbudował Naszej Ojczyzny, ale ja zdegradował! Staliśmy się zaściankowym krajem, który pozbył się największych swoich bogactw, wartościowych ludzi (niewyjaśnione śmierci od 1988 do teraz oraz np. tragedia smoleńska), oddał za bezcen majątek narodowy a teraz jeszcze pozbywa się na rzecz Rosji i USA gazu łupkowego, chce oddać Rosji polski LOTOS, nie docenia albo ukrywa wartość polskich złóż ropy naftowej i wód geotermalnych, uzależnia się od zgermanizowanej Unii Europejskiej...

Do dzisiaj III RP nie znalazła sprawców zabójstwa gen. Marka Papały - szefa policji! Zginęło wiele znanych i nieznanych osób, których sprawców nie złapano bądź nie chciano złapać i osądzić. Nie czas i miejsce na wymienianie wszystkich. Wspomnę tylko takie nazwiska jak: Sekuła, Dębski, właśnie Papała, Olewnik, Michniewicz, Blida, Lepper... i wielu innych... m.in. gangsterów popełniających "samobójstwa" w pojedynczych celach więziennych. III RP nie potrafiła też rozwikłać zbrodni komunistycznych, w tym: Bł. Popiełuszki, ks. Niedzielaka, ks. Suchowolca, G. Przemyka i wielu już dzisiaj zapomnianych...

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Polską rządzi najzwyklejsza struktura zorganizowanej przestępczości.

 Bo jak traktować niechęć do wyjaśnienia tragedii smoleńskiej i oddanie przez Polskę śledztwa bezpośrednio zainteresowanym – nie można sądzić we własnej sprawie a ten, który dopuszcza do tego musi mieć w tym jakiś własny, subiektywny interes...  Jak - kontynuując - rozumieć rozmydlenie "afery hazardowej", gdzie okazało się, że polscy "przywódcy" nieformalnie spotykają się na cmentarzach z mafiosami a sami są przez nich traktowani jak "żołnierze mafii" i w rozmowach telefonicznych przez nich i innych bossów po prostu opierdalani?  Pomijam już paliwa, Orlen, struktury bankowe, proces prywatyzacji... to wszystko nie było transparentne...

III RP rzeczywiście stworzyła z Polski "dziki kraj"... jak mawiał białonosy M. Drzewiecki. Faktycznie za sprawą III RP możemy powiedzieć- podobnie jak zwykł mawiać "złodziej" nazwiska pewnego Koziołka - że dziś Polska  to nienormalność! Obecnie Polskę można do woli okradać robiąc z ludzi bezwolne masy... Takie wartości jak: prawda, honor, patriotyzm, dobro, demokracja zostały sprowadzone do absurdu, wyśmiane i zrelatywizowane.

Doprawdy... najbardziej żenującym przejawem owej degrengolady naszego państwa, naszego rządu była i jest reakcja oraz zachowanie całego establishmentu III RP w sprawie tragedii smoleńskiej... To jakieś kuriozum... Czy możemy sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby zginęło na terenie obcego państwa tylu tak ważnych funkcjonariuszy państwowych z takich krajów jak: Rosja (z Putinem) na terenie Czeczenii, USA (z Obamą) w Afganistanie, Francja (z Sarkozym) w Niemczech, Niemcy (z Merkel) w Izraelu, UK (z Królową Elżbietą) w Argentynie?

Przecież po 70 latach znów niemal w tym samym miejscu, znów nieopodal Katynia, w Smoleńsku zginęło 96 Wspaniałych Patriotów, począwszy od Prezydenta L. Kaczyńskiego. W samolocie większość stanowili ludzie piastujący najważniejsze funkcje publiczne w Polsce. I większość z nich przez całe życie oddana była pracy dla Polski. Myśleli po polsku i pragnęli, aby Polska była suwerennym i niepodległym państwem, decydującym o sobie i swojej przyszłości. Byli to ludzie na wskroś przesiąknięci patriotyzmem i pomni historii starali się budować suwerenność Ojczyzny od podstaw: kształtując patriotyczne postawy Polaków, Nas Samych. Walczyli o godne miejsce Polski w Europie i na świecie. Walczyli o ostateczne pokonanie i zerwanie z haniebnym okresem powojennym, który to podzielił świat na dwie części: tą Wolną i Tą Zniewoloną przez Sowiecki, komunistyczny ZSRR. Najważniejszą oczywiście postacią spośród tych, którzy zginęli był Prezydent L. Kaczyński. Był uosobieniem Polaka-patrioty, ale także uosobieniem prawdziwego Męża Stanu. Walczył o Polskę, o uniezależnienie się energetyczne od Rosji. Walczył o polską rzeczywistą suwerenność i prawdziwą wolność. Taką wolność, która nie polega na bezwarunkowym podporządkowywaniu się decyzjom innych, ale taką, która te decyzje partnersko współtworzy. L.Kaczyński rozumiał też, co to znaczy sowiecka dominacja.

 Okres PRL-owskiego zniewolenia i poddaństwa wobec ZSRR był smutnym okresem dla Polski. Ponowne odzyskanie wolności w 1989 roku okazało się niestety tylko połowicznym sukcesem, nie tylko dla Polski, ale także dla wielu krajów postsowieckiej Europy Środkowo - Wschodniej. Także i dla tych krajów, które wyzwoliły się z rosyjskiej dominacji jako dawne republiki radzieckie. Prezydent L. Kaczyński dobrze wiedział, co to znaczy niepodległość dla tych wszystkich krajów. I dlatego próbował je zjednoczyć w celu wspólnego wyrażania własnej podmiotowości na arenie międzynarodowej. Nie wahał się też wspomóc wspólnie z tymi krajami - napadniętej przeze Rosję Putina - Gruzji. Uratował jej niepodległość, czym zasłużył na miano Bohatera Narodowego Gruzji.

Prezydent L. Kaczyński walczył jednak przede wszystkim o suwerenność i niezawisłość oraz faktyczną niepodległość Polski. Walczył o należne jej miejsce w UE i strukturach NATO. Był jednym z nielicznych, którzy skutecznie potrafili dbać na forum unijnym o interesy krajów małych i średnich.

Niestety stała się tragedia. Podzielonym na dwie części (z inspiracji Putina i Tuska) uroczystościom nie dane było się dokonać w całości. Odbył się tylko ich pierwszy akt. Drugi zakończył się katastrofą.

Już nic tego nie odwróci...

 Ale przypomnijmy sobie te chwile, dni i tygodnie po tragedii smoleńskiej...Stało się wtedy coś niesamowitego, coś czego nikt by się nie spodziewał. Ta tragiczna śmierć obudziła nasz polski patriotyzm, ten jeszcze tak niedawno tak wyśmiewany i pogardzany właśnie przez piewców III RP i pieców bezpaństwowej UE - których uosobieniem są szerokie władze Platformy Obywatelskiej i część mainstreamu przeze mnie nazywana "michnikowszczyzną".

 Ta śmierć obudziła w Polakach uśpioną naszą, narodową tożsamość i dumę z polskości. Poczuliśmy, że nie jest tak, że "polskość to nienormalność". Bo tak naprawdę jest odwrotnie: polskość to właśnie normalność, to duma, to nasza tradycja i tożsamość. Inne kraje są dumne ze swojej narodowości. My też możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami. I ta tragiczne śmierć, paradoksalnie, pozwoliła wielu z Nas poczuć się po raz pierwszy w życiu ludźmi naprawdę wartościowymi, nie pustymi w środku.

Idąc w niedzielę na wybory przypomnijmy sobie te chwile, kiedy znów poczuliśmy to drżenie polskiego serca, tą dumę z polskości. Pomyślmy o historii naszej Ojczyzny i o tych wielu milionach, które zginęły walcząc io jej wolność i niepodległość....

 Zwracam się więc do Nas wszystkich... odnosząc się bezpośrednio do Naszej Polskości, przyzwoitości i narodowego honoru. Zwracam się do Nas wszystkich w poczuciu wiary, że tak naprawdę gdzieś tam w środku zawsze jednak najważniejszymi dla Nas są i zawsze były: dobro Polski i Polaków. Zwracam się do Nas wszystkich w poczuciu wewnętrznej troski o przyszłość naszego państwa, o przyszłość kolejnych pokoleń Polaków, moich i Waszych dzieci i wnuków.

Zwracam się więc do Nas wszystkich przypominając o przeszło 1000 letniej historii Polski i odwołując się do tych, wyzwolonych pokładów patriotyzmu.

Nasz naród i nasze Państwo przeszło przez wieki wiele traumatycznych przeżyć: począwszy od zaborów, poprzez gehennę faszyzmu, wojennego komunizmu aż po lata komunistycznego obcego zniewolenia.

Pomimo tego, że wielu chciało Nas zniszczyć i wymazać z mapy państw świata to zawsze, niczym "Feniks z popiołów", z dumą powstawaliśmy udowadniając, że Polska i polskość jest niezniszczalna historycznie.

Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 100 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez faszystów i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie poddaliśmy się niewoli OBCYCH.

 Tylko w Polsce mógł powstać ruch SOLIDARNOŚCI, tylko Polska mogła dać światu Bł. Jana Pawła II, Bł. Ks. Jerzego Popiełuszkę. Tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm! Nasze umiłowanie wolności i przyzwoitości, nasz narodowy honor i umiłowanie Ojczyzny towarzyszy nam od wieków. Dzięki temu nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język!

Tylko w Polsce można było tak pięknie i godnie pożegnać Prezydenta L. Kaczyńskiego i wszystkich, którzy zginęli w katastrofie. Obudziliśmy się jako Naród, policzyliśmy się i zobaczyliśmy, że tak naprawdę "Polska jeszcze nie zginęła kiedy my żyjemy".

Naprawdę jest mi smutno, że w jakiś sposób zostaliśmy My wszyscy (także i ja) w okresie tych 22 lat wykorzystani przez tych zwykłych karierowiczów, dla których "Polska to nienormalność i dziki kraj". Jest mi smutno, że te pseudoelity sprowadziły działalność dla dobra Polski do poziomu wibratora i świńskiej głowy. Współczuję Nam, że teraz za to wszystko się wstydzimy. Jest mi smutno, że część z Nas dała się wciągnąć do miażdżącej krytyki wszelkich oznak narodowego, polskiego patriotyzmu. Jest mi przykro, że przez swoje działania staraliśmy się (nawet w tej, niegodnej części) przekonać Polaków, że patriotyzm (reprezentowany m.in. przez większość PiS-u) jest anachronizmem i śmiesznym absurdem.

Tak naprawdę byliśmy ostatnio tylko pionkiem wykorzystywanym dla zniszczenia naszej polskości i państwowości.

 Ale każdy z Nas popełnia błędy. Wszystkie one mogą wszakże być zapomniane. Każdy z nas może je naprawić, co będzie tym łatwiejsze, że często te błędy były niezawinione przez Nas. Zostaliśmy perfidnie przecież oszukani. Zadrwiono z Nas i potraktowano jak niemal bydło, które można dowolnie gnać w dowolnym kierunku... Sprzedano Nam śmierdzący kłamstwem produkt w kolorowym i pięknym opakowaniu. Trudno, raz można się dać oszukać, ale drugi raz nigdy! Trzeci przenigdy!!!

 Mam nadzieję więc, że nie kupimy po raz kolejny tego samego kłamstwa a sprzedawców omijać będziecie dalekim łukiem.

Nasza kraj to My Wszyscy i Wszystkim dla nas jest nasza Polska!

Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby w Polsce znów zwyciężała miałkość i małość, siejące antypatriotycznością i antypolskością – nienawiść i fałsz... Odrzućmy kłamców i oszczerców, hipokrytów i fałszywych patriotów! Odrzućmy piewców zła i zakłamania!

Pozdrawiam

(*) Wojciech Reszczyński, Wypełnij kupon, Nasz Dziennik nr 233/4164/2011, s. 24

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

środa, 5 października 2011

Dobrem, miłością i mądrością D. Tuska zwyciężaj... Apel o spokój i rozwagę...

Witam

Jakże dziwnie czuję się w dzisiejszej Polsce, która zaczyna przypominać zniewolone totalitarnym komunizmem czasy PRL. Wtedy "władza" wyczerpawszy wszystkie inne możliwości stłamszenia  godności Polaków sięgała po argument ostateczny: rozwiązania siłowe. Nader często a chyba zawsze poprzedzone one były atomizacją społeczeństwa i sprowokowaniem go do agresji oraz niekontrolowanych protestów... Niestety... nie liczyła się wtedy śmierć walczących o wolność... ginęli w 1956, 1970, 1981... ginęli w 1989... tajemniczo ginęli w całym okresie III RP... do dzisiaj... często "popełniając samobójstwo" jak ostatnio Andrzej Lepper, wcześniej Grzegorz Michniewicz i wielu innych...

Rok temu władza i jej "zwolennicy" z determinacją próbowali sprowokować  obrońców krzyża, dziś D. Tusk z niespotykaną wręcz zajadłością próbuje sprowokować polskich kibiców... Robi to od dawna, jakby się ich bał, jakby stanowili oni ostatni nie zdobyty przez III RP bastion zorganizowanej polskości i polskiego patriotyzmu, jakby się bał ich polskiego dopingu na Euro 2012, jakby się bał o swoją Tolę...

W Zielonej Górze zginął kibic, wybuchły zamieszki a "nasz premier" oczywiście musiał to w żenujący sposób wykorzystać przeciwko znienawidzonym przez siebie kibicom. Opisałem to w poście: 3 x rzyg, w którym stwierdziłem: "Nie wierzyłem jednak, ze posunie się aż tak daleko w udowadnianiu swojej - moim zdaniem - degrengolady etyczno-moralnej aby wykorzystywać fakt zamieszek i śmierć kibica do kontynuacji kreowania z polskich kibiców istot, które można jedynie nazwać: kibolami albo pospolitymi bandytami! O ewentualnej prowokacji sił porządkowych boję się nawet pomyśleć do tej pory (dalej się boję)...". Dziś mogę tylko zamyślić się refleksyjnie nad zastanawiającą kompatybilnością czasową "zamieszek" w Zielonej Górze z rozpoczęciem emisji ostatniego, obrzydliwego wręcz, spotu wyborczego PO... gdzie "agresja kibiców" jest jednym z motywów przewodnich...

Aż trudno mi to napisać, ale przecież gdyby nie realne zamieszki i fałszywie opisywane na bieżąco w mediach "chuligaństwo kibiców zakończone śmiercią"... to spot wyborczy PO trafiałaby w próżnię, czyli brak pożądanych odniesień do teraźniejszych wydarzeń potwierdzających chamską agresję prymitywnych polskich kiboli...

Boję się zatem, czy nie pożądana dla władzy byłaby eskalacja "zamieszek" z kibicami w roli głównej, jakichkolwiek zamieszek... w imię zasady "cel uświęca środki"...

Apeluję więc do wszystkich, a do naszych wspaniałych KIBICÓW przede wszystkim...

Wiem, że to, co się stało jest bolesne. Wiem, że szczególnie Wy-Kibice czujecie się niesprawiedliwie obrażani przez D. Tuska i jego prymitywną ferajnę... Pokażcie, że jesteście ponad ich tchórzostwo!

To walka Onych z Nami. Oni zabierają nam krzyż jak Komuniści! One nas poniżają jak Komuniści! One z nas robią przestępców i rozwydrzonych prymitywnych chuliganów jak Komuniści!

ONE nas prowokują do zamieszek by nas spacyfikować!

Nie dajmy się. Nie będzie II Stanu Wojennego! Wtedy też opowiadały ONE głupoty, że Solidarność się zbroi, że jest groźna, że Polacy winni się jej bać. Nawet znajdowały broń w mieszkaniach! Nawet prewencyjnie i niesprawiedliwie zamykały w więzieniach przedstawicieli Solidarności jak dziś Starucha...

Polska jest i pozostanie w naszych sercach. Nikt nam jej nie zabierze. Nikt nam nie zabierze krzyża ani nie zabroni kochać Ojczyzny czy swojego klubu. Dziś każdy, kto przeciwstawia się totalitarnej władzy PO i III RP oraz wykazuje się odwagą oraz wewnętrzną wolnością stanowi kwintesencję tej naszej Solidarności z roku 1980 roku! Taką Solidarnością i jednym z ostatnich bastionów odwagi jesteście Wy-Kibice (mam nadzieję, że ja też... bo kibicuję koszykarzom). 

Musimy pamiętać, że przez sto lat zaborów takie same ONE próbowały zniszczyć w nas Polskość. Nie udało się. NARÓD POLSKI oraz NASZE PAŃSTWO powstało jak Feniks z popiołów na nowo. Teraz też tak będzie. Jesteśmy silni naszym spokojem, wspólnotą, modlitwą i mocną integracją.

Jakże aktualne są dzisiaj słowa Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki, który w 1982 i 1983 roku przypominał nam, Polakom, że: "Przemoc nie jest oznaką siły, lecz słabości (...) Człowieka można przemocą ugiąć, lecz nie można go zniewolić (...) W duchu miłości a nie przemocy, człowiek gotów jest przyjąć nawet najtrudniejszą, najbardziej wymagającą prawdę (...) Zło dobrem zwyciężaj". Pamiętajmy jego słowa. Tym spokojem, dobrocią, miłością bliźniego doprowadzał ONYCH do wściekłości, aż z tej bezsilności ONE go bestialsko zamordowały.

Bądźmy wszyscy dziś Jerzymi Popiełuszkami!  Wszystkich nas nie zgładzą a my bezsilność i prymitywizm ONYCH pokonamy siłą naszej mądrości, dobra, miłości i polskości.

 Bonaparte dał nam przykład jak zwyciężać mamy! Ale dał nam też ten przykład Ks. Jerzy i Nasz Największy Rodak Papież Jan Paweł II, który mówił: "Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła" oraz "Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Więc bądźmy mocni mocą wiary i nadziei. Bądźmy mocni mocą naszej przyjaźni i miłości do Polski i do własnych klubów, do naszych miast i dzielnic.. Siła, rozróby i niekontolowany wybuch złości nie mają takiej mocy jak nasza wiara, nadzieja i miłość.

ONE chcą nas sprowokować, żeby później kontrolować społeczny wybuch gniewu!

Powiedzmy stanowcze NIE!

 Ta władza się boi. Trzęsie się jak galareta. Gospodarka jest w rozsypce, wyprzedano Polskę, Tusk już jest spakowany a jego samolot ma rozgrzany silniki a dziób skierowany ku zachodniej granicy. Niech jedzie! Komorowski niech bierze wiatrówkę i polować na głuszce do Rosji. Niech i tak będzie. Będzie spokój.

 Musimy się zbuntować, ale to MY musimy ten pokojowy, ale stanowczy bunt zorganizować. Pierwszym jego etapem będzie odsunięcie totalitarystów od władzy! Możemy tego dokonać 9 października... oddając swoje głosy w wyborach... Budujmy nasz bunt wokół naszej polskiej,  narodowej, międzyludzkiej solidarności! I znów wygramy!

 W czasie pogrzebu i w czasie weekendu oddajmy nasz hołd kibicowi w milczeniu... nie dajmy się sprowokować, módlmy się i śpiewajmy jak kiedyś Janek Pietrzak: "ŻEBY POLSKA POLSKĄ BYŁA".

Niech to będzie nasz bunt. Bez krzyków, rzucania kamieniami, ulicznych rozrób... tylko spokój...

 I na koniec jeszcze słowa Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki:

 "Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą  (...) Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapomniała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna  rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie. Zasadniczą sprawą przy wyzwalaniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się , że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wartości.  Jeżeli prawda będzie dla nas taka wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednia przyczyna naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: "Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciała, a nic więcej uczynić nie mogą" (Łk. 12,4)"".

Jakże mądre to słowa i jakże aktualne dziś... nie tylko przecież dla Polaków...

Pozdrawiam


P.S.
Dobrem, miłością i mądrością zwyciężaj też innych przedstawicieli SIŁ totalitarnego zła III RP... Komorowskiego, Palikota, Dukaczewskiego, Czempińskiego, Michnika, Olechowskiego, Millera, Kalisza, Napieralskiego, Pawlaka i wielu innych...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

wtorek, 4 października 2011

Lis i Kaczor... Podsumowanie wizualne...

Witam

Zobaczyłem wczoraj Lisa i Kaczora w TVP...

Śmieszne i żenujące widowisko.

Kiedyś o T. Lisie pisałem: "Obserwuję T. Lisa od wielu już lat. Jest człowiekiem chorobliwie ambitnym i moim zdaniem niezwykle próżnym. Uwielbia być w centrum zainteresowania a media są dla niego formą własnego dowartościowania. Te, pobieżnie przedstawione, cechy osobowościowe predestynują go do bycia idealnie sterownym pod jednym wszakże warunkiem: osobistego zwiększenia jego znaczenia. Dla osiągnięcia stanu wewnętrznej ekstazy potrzebuje poklasku i pochwał, aplauzu i uwielbienia. Cechy takie są charakterystyczne dla idoli muzycznych, celebrytów wszelkiej maści, przywódców totalitarnych. Dla nich jedną z największych satysfakcji jest wpływ na innych i skłonienie ich do zamierzonego zachowania, myślenia, itd."...

Po wczorajszym spektaklu w wykonaniu Onego mogę tylko dziś skonstatować, że Tomasz Lis stał się dziennikarskim frustratem. Genialny onegdaj hipokryta zatracił szlifowaną u niego od zarania kariery "czujność rewolucyjną". Skończył się zawodowo w sposób tak żenujący jak chyba nikt w tym - i tak już żenującym etycznie - dziennikarskim światku samo i cudzo - uwielbiania.

Zastanawiam się tylko, czy ten upadek z wysoka zaboli jakoś Tomasza Lisa i czy w ogóle wie, iż stał się dziennikarskim pośmiewiskiem... takim a'la Tomaszkiem z powieści Noce i Dnie autorstwa Marii Dąbrowskiej.  Ostracyzm środowiska dziennikarskiego wobec Lisa powoli stawał się będzie widoczny... Zapewne niedługo ukazanie się u jego boku będzie towarzyskim faux pas. Nikt mu tego nie powie bezposrednio, ale chyba właśnie to omijanie jego towarzystwa lub tylko "bywaniem z nim z konieczności i przymusu" będzie dla niego koszmarem... wtedy zrozumie swój upadek...

Życzę mu szczerze, aby nawrócił sie na strone dobra... Każdy ma taka mozliwość... Zawsze...

Do napisania tych kilku słów na temat tej smutnej i pożałowania godnej postaci skłoniła mnie fotografia zamieszczona w poście Nathanela pt.: Lis jak oskubany kogut ... Jej wymowa chyba najlepiej oddaje to, co stało się wczoraj w programie u Lisa... (skąd żeś Nathanelu ją wynalazł?)


Nic chyba nie trzeba dodawać... Uśmiałem się bardzo i zapadłem w nastrój smutnej refleksji nad naturą Lisa - Poiltruka...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

poniedziałek, 3 października 2011

Zagłosuję na PiS!

Witam

Nie należę do PiS i nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej. Mam poglądy bliskie nowej prawicy (nie w rozumieniu Janusza Korwina Mikke, który zawłaszczył to określenie od istniejącego już od niemal 30 lat ruchu Nowej Prawicy skupiającego m.in. zwolenników poglądów E. Burke).

Gdyby w Polsce istniała obecnie partia kierująca się w swoim działaniu republikanizmem i przeciwstawiająca się tyranii oraz współczesnej demokracji jako zawsze prowadzącej do tyranii, to głosowałbym niechybnie na jej przedstawicieli.

Od 1980 roku jestem  coraz bardziej świadomym przeciwnikiem wszelkich totalitaryzmów: od socjal-demokratyczno-komunistycznego kiedyś do socjal-demokratyczno-globalistycznego teraz.

W latach 1988-1993 studiowałem ekonomię i zafascynowałem się polskimi przemianami, polską wolnością. Leszek Balcerowicz i Lech Wałęsa byli moimi idolami a Gazeta Wyborcza powiewem wolności i nosicielem  idei nowego, wspaniałego oraz liberalnie wolnego porządku świata. Okrągły Stół uważałem za sukces na miarę zdobycia przez Polskę Moskwy w 1610 roku czy pokonania sowieckich agresorów w 1920 roku. Uwielbiałem KLD (Donalda Obecnego) i UD (z Geremkiem i Mazowieckim).

Za młodu byłem mocno wierzącym katolikiem. Oprócz "ministrantowania" byłem m.in. na pogrzebie Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki oraz trzykrotnie w różnych latach na mszach koncelebrowanych w Polsce przez Bł. Jana Pawła II. Pisałem też wiersze, abstrakcyjne sztuki, fascynowali mnie: Witkacy (do dziś pamiętam jak trudna powieścią było jego Nienasycenie i jak rozumiałem jego samobójstwo zaraz po wkroczeniu Sowietów do Polski w roku 1939) i Kant oraz Gombrowicz i Wisłocka (ta od "Sztuki Kochania") a także Piłsudski i Napoleon. W wieku 10 lat poznałem prawdziwą historię Katynia a Stalin zawsze jawił mi się jako gorsza kanalia niż Hitler... bo zabił więcej i to przede wszystkich swoich rodaków...

Na początku lat 90-tych XX wieku zacząłem poprzez swoją pracę budować w Polsce upragniony kapitalizm. Unia Europejska jawiła mi się jako szczyt polskich marzeń. Powoli odszedłem od wartości chrześcijańskich i spijając prawdy objawione z ust A. Michnika stałem się europejskim agnostykiem. Kapitalizmu w Polsce nie zbudowałem, choć swego czasu osiągnąłem znaczącą pozycję zawodową... kosztem jednak życia prywatnego i rodziny, pracoholizmu i frustracji z powodu zmarnowanej szansy przez Polskę oraz kłamstw i  oszustw jakim dałem się zwieść i im ulegałem przez co najmniej 10 lat tej pseudowolności...

Po latach zrozumiałem jak zostałem wykorzystany do budowy w Polsce obcego nam - Polakom kraju a tak naprawdę do jego likwidacji m.in. moimi własnymi rękoma... Bolało i boli strasznie...

Była nienawiść i żal do siebie, iż pozwoliłem IM dać zrobić z siebie bezwolnego i bezmyślnego "leminga"*. Ogólnie dla mnie subiektywnie: "Okrągły Stół" okazał się w konsekwencji - wykreowaną przez Sowietów i ich polskich "lizydupców" - zdradą Polski; wolność po 1989 roku li tylko przepoczwarzeniem się PRL a Unia Europejska tylko etapem budowania syjonistycznego nowego porządku świata.

Dziś zostaje mi tylko zimna kalkulacja i wybór dla mojej Ojczyzny partii, która najmniej może zaszkodzić a przy konsekwentnej oddolnej odbudowie Polski... można tą partię dla jej dobra a przede wszystkim  dobra i przyszłości Najjaśniejszej Rzeczpospolitej... pozytywnie wykorzystać...

Uważam, że niezależnie od wyników wyborów moja w nich absencja lub inny niż wskazany poniżej wybór byłyby moim wkładem w likwidację polskiej państwowości i Polaków jako  narodu o 1000 letniej tradycji...

9 października - mimo wielu wątpliwości - zagłosuję na PiS... 

Pozdrawiam

P.S.
* Tak, kiedyś też wielu z nas, patriotycznych prawicowców było takimi a'la lemingami. Niestety... uważam się za takowego "leminga" początku transformacji w Polsce... Zacząłem na szczęście przestawać nim być już powoli od 1992 roku, ale tak naprawdę zrozumiałem jak mnie zszargano... po wyborze A. Kwaśniewskiego na Prezydenta RP, poznaniu kulis afery FOZZ i historii Bolka dowożonego (przez służby PRL) na strajki motorówką...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

niedziela, 2 października 2011

Krótki scenariusz pesymisty...

Witam pesymistycznie,

Za tydzień wybory, których... zgodnie z prawem nie powinno być i taka winna być interpretacja prawna niektórych działań PKW.

Państwowa Komisja Wyborcza złamało prawo nie dopuszczając do zarejestrowania ogólnopolskich list wyborczych ugrupowania Nowa Prawica Janusza Korwina Mikke oraz - uogólniając - uchybiła zasadzie równości wobec prawa w przypadku  Komitetu Wyborczego Nowego Ekranu.

Sprawa jest niepodważalna prawnie. Niezależnie od wyników wyborów obydwa komitety wyborcze mogą zaskarżyć prawidłowość ich przeprowadzenia w dniu 9.10.2011 i żądać ich unieważnienia oraz powtórzenia...

Skarga może być też złożona poza granicami naszego kraju... do instytucji, które przez ostatnie 20 lat stały się nadrzędne wobec Polski i jej mieszkańców, czyli władzy sądowniczej Eurolandu*.

Nie wiem kto wygra wybory i nie wiem jak ostatecznie zachowa się PKW. Niemniej Polska znalazła się w sytuacji kuriozalnej, niemal bez wyjścia.

W przypadku uznania przez PKW wyników wyborów będzie to ostateczne zwycięstwo bezprawia i lekceważenia demokracji oraz pogrzebanie idei budowy w Polsce tzw.: "państwa prawa". 

W sytuacji kiedy PKW unieważni wybory i zarządzi ich powtórzenie może dojść do "szeroko zakrojonych oddolnych lub sterowanych odgórnie zamieszek i protestów społecznych".

Będąc dzisiaj pesymistą uważam dzisiaj skrajnie pesymistycznie, że niezarejestrowanie ogólnopolskich list JKM było zabiegiem niemalże celowym "establishmentu III RP".  Na świecie jest kryzys, który niechybnie dotrze do Polski z siłą większą wprost proporcjonalnie do siły negatywnych zabiegów kreatywnej księgowości tworzonej w ostatnich 4 latach przez rząd D. Tuska . Z tym kryzysem nikt sobie nie poradzi a w szczególności Ci, którzy zniszczyli Polskę przez 20 lat, a zdegradowali ją doszczętnie w latach 2007-2011.

Ostatnio zastanawiałem się dlaczego PiS nie powinien wygrać tych wyborów a jednak je wygra, co może w konsekwencji doprowadzić jednak do wygranej obecnego obozu władzy, która nastąpi po upadku kryzysowego rządu mniejszościowego PiS. Dziś można też w ogóle zastanowić się, czy jednak - w przypadku wygranej - rząd PiS powstanie...   Szykuje się bowiem być może też szeroka socjalistyczno-globalistyczna koalicja powyborcza, którą już zawczasu czynnie wspierają dawni agenci służb specjalnych komunistycznego i zsowietyzowiałego PRL z Naczelnym Bilderbergiem Kraju – Andrzejem Olechowskim na czele. Doprawdy... Zadziwiające i zatrważające jest dla mnie jak sondaże i polskojęzyczne media potrafią nakazać "wysokie poparcie" dla nawet najbardziej szpetnie kuriozalnego wytworu chyba Chłopców. Już chyba być może PJN jest ich być może wartościowszym pomysłem...

Zastanawiając się jednak nad konsekwencjami łamania praw przez PKW, dziś jednak skłaniam się do stwierdzenia, iż w Polsce być może celowo generuje się powstanie chaosu powyborczego, który zamiast skupić się na stanie naszej gospodarki znów zostanie skutecznie skanalizowany do walki stricte politycznej...  Nasz JKM może ma spełnić znów taką rolę jak domniemana przez niektórych jego – być może i oczywiście tylko przypuszczalnie – rola a'la "konia trojańskiego"  ustawy lustracyjnej z 1992 roku. JKM sam ją wtedy zaproponował i to w takiej formie i treści, która a'priori zakładała jej skompromitowanie i skompromitowanie całej idei dekomunizacji w Polsce.  Później - znów tylko przypuszczalnie - JKM skutecznie zmarginalizował i ośmieszył idee konserwatywno-liberalne nie dopuszczając jednocześnie do powstania liczącej się partii o takim zabarwieniu ideologicznym. Dziś ma odwrócić uwagę Polaków od katastrofalnego stanu naszej gospodarki... a przede wszystkim sprowokować chaos i np. zamieszki...? Czy omawia takie scenariusze z J. Palikotem podczas nader częstych z nim spotkań?

A w USA, Unii Europejskiej ludzie na ulicach walczą o lepsze jutro... A w Warszawie HGW montuje urządzenia do rozpraszania demonstracji za pomocą dźwięku...  A w Polsce w trybie niecodziennym zmienia się ustawy o stanie wyjątkowym i dostępie do informacji publicznej... A we wspomnieniach B. Komorowskiego i J. Palikota cały czas zapewne przewijają się obrazy ze wspólnego polowania na głuszce w Rosji... zakrapianego rosyjska wódką dostarczaną przez gospodarzy, czyli KGB...

Może jutro będę bardziej optymistyczny...

P.S.

* Czy ktoś za czasów komunistycznych wyobrażał sobie taką sytuację, że 80% polskiego prawa ustanawiane jest dla Polski w Sowieckiej Moskwie... jak dzisiaj w Brukseli...? Czy jakikolwiek Polak zgadzał się świadomie na taką oto możliwość, że polskie ustawy są wiernym tłumaczeniem ustaw przygotowywanych  lub uchwalanych w ZSRR? Oczywiście i wtedy wprowadzano w Polsce pewne rozwiązania przyjęte w sowieckich krajach RWPG a nakazywane przez Sowietów, ale wtedy było to raczej ukrywane i wprowadzane "tylnymi drzwiami"... Dzisiaj Unia Europejska podejmuje za nas decyzje dotyczące naszej gospodarki, obronności, polityki zagranicznej... stała się naszym rządem...

Od 1944 roku walczyliśmy o naszą niepodległość i suwerenność! Nie zgadzaliśmy się na bycie poddanymi Jej Komunistycznych, Totalitarnych Wysokości Sowieckich a przez 20 lat oddaliśmy naszą wolność, suwerenność i niepodległość ciesząc się z tegoż faktu... To jakiś przerażający żart historii i kpina z 1300 lat naszej państwowości...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com 
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"